14.06.14, 11:43
Zastanawia mnie dlaczego czesc ludzi chce domofonu skoro wpuszczaja kazdego kto zadzwoni?przyklad:blok mojej babci.Odnowiony,domofon na kod,a sciany na klatce popisane i porysowane.W tej mieszkaja akurat sami emeryci,wiec nie posadzam ich o tworzenie napisow."Kocham tomka"czy"Chwdp"Meczacy sa domokrazcy i Jehowi.Jak ktos czuje nieprzeparta potrzebe nawrocenia sie lub zakupienia sciereczek to powinien te osoby poinformowac gdzie mieszka i zadbac,by potem wyszli.
Kwestia byla wielokrotnie podnoszona na zebraniach,jednostki dalej sa niereformowalne.
Tez wpuszczacie kazdego Jak leci?ja mieszkajac w bloku,nie wpuszczalam.
Obserwuj wątek
    • jak-nie-ja-to-kto Re: Domofon. 14.06.14, 12:18
      Ok..... A jakie jest pytanie?
      • edelstein Re: Domofon. 14.06.14, 12:35

        Pytanie masz na koncu postu.
    • lily-evans01 Re: Domofon. 14.06.14, 12:33
      Jeszcze lepiej.
      Wejście od frontu na domofon. Od podwórza tylko na zamek.
      "Mądre" sąsiadki bez przerwy blokują ten zamek od świtu do nocy, kto wie, ten może wejść w każdej chwili - a mamy jednego nie za ciekawego sąsiada i wiecznie jest u niego towarzystwo. Z domofonem przynajmniej mieliby trochę utrudnienia, bo jak go nie ma, to bezpardonowo włażą na klatkę i czekają pod jego drzwiami, strach przejść.
      Zamknięcie zamka spotyka się z pyszczeniem, że np. pańcia została na podwórzu z psem, a nie wzięła kluczy, więc musiała obejść budynek (nieduży) i zadzwonić do siebie od frontu.
      Nie pojmuję tej głupoty. Równie dobrze mogłoby nie być tego domofonu i nie ponosiłoby się kosztów konserwacji itp.
      Widać, że ludzie nie dorośli do pewnych nowoczesnych wynalazków wink.
      Ja mam odłączany domofon i włączam tylko, jak ktoś ma przyjść - bo np. listonoszowi nie chce się ganiać na górę i wrzuca tylko awiza do skrzynek. Ale jak włączę i ktoś się dobija z ulotkami/ziemniakami/kablówką/nawracaniem, to po prostu odkładam słuchawkę i nie wpuszczam.
      • edelstein Re: Domofon. 14.06.14, 12:38

        Koszty konserwacji to jedno,oprocz tego dochodza ciagle remonty klatki.Chyba ludzie Maja za duzo kasy.

        "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
        Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
        Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
        Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
        • hanka20074 Re: Domofon. 14.06.14, 12:45
          mieszkam na parterze pod nr 1 i wszyscy z uporem maniaka dzwonią do nas nawet jak idą do kogoś mieszkającego pod innym nr
          niestety nauczyła ich tak moja teściowa która z uprzejmości wpuszczała wszystkich
          walczę z tym i nie odbieram domofonu
          a grafficiarzy i pijaków u nas brak-bynajmniej do klatki nie wchodzą za to "jajcarzy" i jehowy od cholery
          • bei Re: Domofon. 14.06.14, 12:55
            Słuszna uwaga. czasami chcemy zrobić niespodziankę rodzicom i dzownimy do sąsiadów by nas wpuścili.
            Jedni są tacy, z którymi witamy się i wyjaśniamy, dlaczego dzwonimy pod ich numer-jednocześnie przepraszamy za kłopot.
            Zdarzało się, ze po naciśnieciu klawisza od razu nam ktoś otwiera nie czekając na tłumaczenie czy choćby przedstawienie się, kto to do niego dobija się.
            Myślę, ze młodzi ludzie bardziej dbają o bezpieczeństwo, starsi tak bardzo pragną spokoju, ze na odczep się wpuszczą każdego nie zdając sobie sprawy, ze może to być jakiś popapraniec spolecznysad- obnośny sprzedawca to jeszcze nie największe zło.
        • lily-evans01 Re: Domofon. 14.06.14, 14:10
          Do nas akurat nie przychodzi młodzież - mażą tylko na zewnątrz, po bramach frontowych i fasadach, sprayem. Pewnie jeszcze nie odkryli, że bez wysiłku można dostać się do środka z drugiej strony wink.
          Za to panowie odwiedzający "biednego, schorowanego rencistę" zostawiają pety i puszki po piwie, a nierzadko dziwne plamy płynu, usilnie staram się wierzyć, że po prostu rozlali piwo, a nie szczali na klatce mówiąc dosadnie.
          Może i też jestem pełna pogardy dla ludzi, ale najchętniej zamontowałabym blokadę z kolców, taką z kluczykiem tylko dla lokatorów wink.
      • kawka74 Re: Domofon. 14.06.14, 12:57
        > Wejście od frontu na domofon. Od podwórza tylko na zamek.
        > "Mądre" sąsiadki bez przerwy blokują ten zamek od świtu do nocy, kto wie, ten m
        > oże wejść w każdej chwili

        Gdyby nie niezbyt ciekawy sąsiad, pomyślałabym, że mieszkamy w tym samym miejscu. Od frontu domofon (założony z inicjatywy mieszkańców). Od podwórza - zamek i non stop otwarte drzwi, bo państwo na parterze, głównie pani, prowadzą intensywne życie towarzyskie i pani wyskakuje co chwila, bo ktoś znajomy. No i duszno im, przeciągi sobie robią.
        • lily-evans01 Re: Domofon. 14.06.14, 14:12
          U mnie wyprowadzają pieski, żeby się wys... na kawałek trawy wielkości chusteczki do nosa, robią coś w piwnicy albo w garażach, albo wnuki ich odwiedzają, no i co chwilę ganiają między klatką a podwórzem wink. Powód zawsze się znajdzie.
    • gazeta_mi_placi Re: Domofon. 14.06.14, 14:49
      Niestety starsi ludzie są często niereformowalni i nie przywykli do nowych technik, bo za lat ich młodości nie było takich wynalazków jak domofon.
      Moja babcia (też był domofon) jak zostawała sama w domu (my byliśmy w szkole, rodzice w pracy) też puszczała byle kogo.
      Niedosłyszała i jak dzwonił domofon to po prostu bez jednego słowa przyciskała przycisk otwierający.
      Też jej mówiliśmy (i my i rodzice) żeby tego nie robiła, tłumaczyliśmy i nic.
      • aqua48 Re: Domofon. 14.06.14, 15:13
        Tak, też mam takiego niereformowalnego sąsiada. Otwiera wszystkim jak leci. Ulotkarzom, zbierającym na chore dzieci, obnośnym sprzedawcom herbaty, ubezpieczycielom, fałszywym kominiarzom i prawdziwym "gościom do sąsiadów obok". Na prośby aby tego nie robił odpowiada z rozbrajającym uśmiechem - przecież to ich praca..
        • i_love_tweety Re: Domofon. 14.06.14, 15:23
          U nas się ulotkarze, jajcarze, ziemniakarze, akwizytorzy, jehowi, pijany sasiad i inni wyszkolili, że wystarczy zadzwonić domofonem i na pytanie "kto tam?" powiedziec "poczta". Zawsze się wśród starszych sąsiadów znajdzie ktoś kto wpuści. Choćby to i środek nocy był...
          I potem się tłuką od mieszkania do mieszkania.
          • aqua48 Re: Domofon. 14.06.14, 22:17
            i_love_tweety napisała:

            > U nas się ulotkarze, jajcarze, ziemniakarze, akwizytorzy, jehowi, pijany sasiad
            > i inni wyszkolili, że wystarczy zadzwonić domofonem i na pytanie "kto tam?" po
            > wiedziec "poczta". Zawsze się wśród starszych sąsiadów znajdzie ktoś kto wpuści
            > . Choćby to i środek nocy był...

            Ja już się tak wyszkoliłam, że na hasło "poczta" pytam "do kogo". Raz mi pani odpowiedziała mądrze, że do skrzynek, to ja jej machnęłam wykład, gdzie może sobie wsadzić te ulotki (do koszyczka, obok bramy żeby nie było), i odkładam słuchawkę, a dopiero ona oburzona, że rachunki za prąd roznosi..
            • ainafets Re: Domofon. 14.06.14, 22:40
              U mnie w klatce nie ma starszych ludzi, a i tak drzwi od klatki są na full otwarte.
              Najpierw jedna sąsiadka z parteru otwierała je ponieważ miała psa, a z psem nie chciało się jej wychodzić i nie miała czasu (troje małych dzieci). Mało, że otwierała to jeszcze wkładała między drzwi różne podkładki, żeby się nie zamknęły. W końcu się wyprowadzili. Teraz druga sąsiadka z parteru też otwiera drzwi na full, ponieważ mamy mokre piwnice i twierdzi, że wietrzy, a drzwi od piwnicy często zamknięte. Nigdy nie zgłosiła w spółdzielni zalanej piwnicy, pisma też nie napisała. Ja z kolei uważam, że nie po to płacę za domofon, żeby drzwi były ciągle otwarte. To ja i jeszcze jedni sąsiedzi zgłaszamy zalaną piwnicę i piszemy pisma do spółdzielni.
              Zamknięte drzwi i domofon są dla naszego bezpieczeństwa, mnie cały dzień nie ma w domu.
              Mam ubezpieczone mieszkanie m.in od kradzieży, ale obawiam się, że w razie czego to będzie problem z odszkodowaniem z ubezpieczenia przez te otwarte drzwi. Za sprawny domofon mam 10% zniżki przy składce ubezpieczeniowej. Zimą drzwi są zamknięte.
    • vilez Re: Domofon. 14.06.14, 23:45
      U nas nie są "otwierane". A i tak rowery giną.
      Takie mamy społeczenstwo- złodziei, biedaków, alkoholików, meneli, bezdomnych. Może warto od tej strony pomysleć o problemie. Skądś ci ludzie się biorą, z nieba nie spadają. Są jednymi z nas.
      I niektórzy im otwierają (nie ja). Ciekawe, kto otwiera. Pewnie ci sami, co są- odpowiednio: złodziejami, alkoholoikami, menelami, bezdomnymi, ... Samo sie nie otwiera. Może warto od tej strony spojrzeć. Zachęcam. Zamiast pytać, jakby się urwało z choinki.
      • riki_i Re: Domofon. 15.06.14, 01:17
        Domofon to uluda bezpieczenstwa. W moim poprzednim bloku zlodzieje podawali sie za technikow telewizji kablowej. Kazdy ich wpuszczal - pieknie opitolili sasiadow z dolu. Teraz mam podwojny wideodomofon, przy glownym wejsciu do budynku i na klatce, ale zlodzieje i tak wlaza np. przez brame od garazu podziemnego. Mieszkancy chca tam teraz zrobic super-duper system czytnikow za dodatkowe 50 zeta miesiecznie w czynszu.
      • lily-evans01 Re: Domofon. 15.06.14, 01:57
        Hm, moje skretyniałe podstarzałe sąsiadki na pewno nie są menelkami - blokują zamek od podwórza z czystego lenistwa, bo poszły na ryneczek (wróci taka za godzinę, czy to problem mieć klucze ze sobą? albo zadzwonić domofonem, żeby mąż otworzył?) albo otwierają na hasło "ulotki" itp.
        I wchodzi, kto chce, potem brudno, jakieś puszki po piwie, śmieci, a za kapitalny remont klatki do tej pory jest płacone.
        Mam takie drzwi, że kradzieże mi za bardzo nie straszne, zresztą nie za bardzo jest u mnie co kraść (sprzęt AGD wymaga mozolnego wynoszenia przez 2 osoby, bo jest takich gabarytów, a laptop stary, dzieł sztuki się nie dorobiłam wink ). Ale obcych na klatce boję się i to bardzo...
    • zazou1980 Re: Domofon. 15.06.14, 07:14
      Nie wpuszczam jak leci, zazwyczaj jak ktos tylko chce zeby otworzyc, to zlewam, ale jak np poczta, czy jakies inne upc, to otwieram...
    • fin-dus Re: Domofon. 15.06.14, 09:13
      Można sobie nie wpuszczać, a ci, co chcą wchodzić regularnie i tak sposób znajdą.
      U mnie wchodzi się kodem.
      Z reguły mam wyłączony domofon (numer mieszkania, który wszyscy ulotkarze i pijani sąsiedzi wybierają w pierwszej kolejności), ale czasem włączam. Jak ktoś wchodzi moim kodem, to ja w mieszkaniu słyszę charakterystyczne pikanie. Pewnego dnia byłam w domu cały dzień i ku mojemu zdumieniu ze 2 razy usłyszałam, jak ktoś na klatkę wchodzi moim kodem! Byłam przekonana, że to nagle mąż wrócił z pracy - otwierałam drzwi, a tu nikogo... Tylko z dołu słyszałam, że coś się przy skrzynkach pocztowych dzieje. Kod zmieniłam, ale co z tego - w moim bloku jest chyba ze 100 mieszkań, a wystarczy za jednym mieszkańcem stanąć, gdy wchodzi i już się ma, co się chce uncertain
      • gazeta_mi_placi Re: Domofon. 15.06.14, 10:36
        Dlatego nie polecam kodów.
        U nas na zebraniu wspólnoty postanowiliśmy, że kodów nie będzie (mimo, że domofon ma lub miałby taką opcję gdybyśmy chcieli).
        Wystarczy, że ktoś stanie chwilowo za mieszkańcem i już ma kod.
        Na poprzednim osiedlu był kod, były kradzieże i dużo plątających się akwizytorów (emerytów na tym osiedlu akurat bardzo mało, właściwie sami młodzi i dojrzali ludzie).
        Pamiętam jak ktoś stał przed bramką a sąsiadka z balkonu wywrzaskiwała numer kodu aby mógł wejść (słyszalne na pół osiedla).
        Kiedyś jak zmienili kody zamówiłam pizzę a telefonistka bezczelnie poprosiła o nr kodu.
        Ja akurat nie podałam, powiedziałam że jest domofon i dzwonić na nr 45. A ile innych osób by podało?
    • incubus_0 Re: Domofon. 15.06.14, 12:04
      A może ci, co otwierają, chcą pomóc biednym bezdomnym i innym takim, żeby nie być posądzonym o przyklaskiwanie kolcom? i o chęci odseparowania się i dyskryminowanie?
    • landora Re: Domofon. 15.06.14, 12:19
      Do mnie co chwila dzwonią z ulotkami - nie wpuszczam, ale ktoś na pewno wpuszcza, bo ulotki aż kipią ze skrzynek. Chyba poruszę tę sprawę na następnym zebraniu wspólnoty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka