Jestem nieogranięta stwierdzam. Tak ogólnie życiowo

Jestem "rozlazła" i wszystko dookła mnie jest rozlazłe. Do drobnych rzeczy potrafię przybierać się dniami/tygodniami/miesiącami. Nic nie robię na czas, tak jak trzeba. Wszystko jest nie tak jak bym chciała - mówię o tych codziennych sprawach (obiad, paznokcie, to jak spędzam dzień). Tak przepycham wszystko z dnia na dzień. Nic mi się nie chce. Nie czytam nic. Kiedyś byłam w miarę błyskotliwa, oczytana a już na pewno elokwentna. Teraz jak zaczynam mówić to zdania mi się nie składają

Jestem leniem strasznym. Nie odkładam rzeczy na miejsce. Wszystko mam niedopracowane i na ostatnią chwilę. Nie jestem nieszczęśliwa. Tylko rozlazła. Depresje powiecie, że mam - może i mam, jak zwał tak zwał. Ale tak na prawde nie czuje sie "zdepresjonowana". Czy dorosły człowiek może się zmienić? Sam bo do "specjalisty" się nie wybieram. Nie bo nie.