yeerba
07.08.14, 20:00
Zapytuję uprzejmie o Wasze zdanie: czy Wam te kiczowate ozdoby w miastach się podobają?
Palma na de Gaulle'a, tęcza, kolorowe pegazy, niebieski kogut na londyńskim Trafalgar Square i inne takie.
Dla mnie to kiczowatość w stylu Las Vegas. Tu gówienko, tam gówienko.
I nie rozumiem czemu utrzymuje się toto z kieszeni podatnika, konserwuje, zabezpiecza...
Dziś w ramach dyskusji o podpalonej tęczy ktoś powiedział: żeby w takim tempie zabierali się do łatania dziur w drogach publicznych (jak do odbudowy tęczy).
I ja się zgadzam.
Sama tęcza mi nie przeszkadza (choć brzydka okrutnie, podobnie jak reszta gówienek, ale to przestrzeń wspólna i nie wszystko musi mi się podobać) ale niech sobie artysta uzyska zgodę od miasta na czasową prezentację i niech sobie sam dba o swoje wątpliwe dzieło a także niech demontuje po zakończeniu prezentacji. Myślicie, że wtedy 6x by odnawiał? Czemu podatnicy finansują takie pierdoły?