Dodaj do ulubionych

Samodiagnozowanie

10.08.14, 10:04
Pisałam kiedyś o swoich problemach zdrowotnych ostatniego roku, między innymi tutaj
Problemy zaczęły się we wrześniu - pierwsze podejrzenie moje ( po lekturze w sieci to infekcyjne zapalenie nerwu przedsionkowego). Lekarz rodzinny skłaniał się ku tej samodiagnozie ale czuł się w obowiązku pokierować dalej. Mam za sobą -być może że coś pominęłam- Badania krwi, Laryngolog ( u trzech różnych ), okulista, neurolog ( u trzech różnych), rtg odcinka szyjnego kręgosłupa, mri głowy, dopller tetnic szyjnych, audiometria tonowa, VNG.
Po tych ostatnich wiem, że :
Problem był w otolicie, który wypadł z ucha wew i wpadał w jeden z kanałów przedsionka oraz w osłabieniu błędnika -wygląda na to, że w wyniku infekcji. Po 10 m-cach uzyskałam medyczną odpowiedź na to , co już sama wiedziałam - M już w grudniu robił mi manewr epleya znaleziony na youtube, w marcu rodzinna dala mi megamocną kurację heviranem ( 5x800g dziennie przez 5 dni).
Wniosek
Własna intuicja , szukanie w necie informacji-są niezwykle cenne. Lekarki, które robily mi VNG przyznaly, że dobrze, że potrafiłam sobie pomóc i znaleźć pomoc w internecie.
Wątek zakładam dla wszystkich-którzy kpią z forumowych porad medycznych oraz dla pieskuba i innych mających problemy z zawrotami głowy- może jakiś ich on pokieruje, wskaże drogę. Jak widać z powyższych i pielgrzymki, którą odbyłam po lekarzach by dojść do tego co sama podejrzewałam- wiedza lekarzy daje dużo do życzenia i nie można im NAD CZYM UBOLEWAM- bezgranicznie ufać sad
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 10:08
      Mój ojciec, po dwuletnich wędrówkach po lekarzach też postawił sobie trafną diagnozę.
      Ale to jednak nie zawsze działa. Bardzo często diagnozy internetowe wskazują na co najmniej śmiertelną chorobę, kiedy nam się zrobi pryszcz.
      • lauren6 Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 09:46
        Mój znajomy samozdiagnozował u siebie śmiertelną chorobę, gdy lekarz go leczył na przeziębienie. Okazało się... że znajomy miał rację i żyje dzięki temu, że praktycznie szantażem wymusił na lekarzu dodatkowe badania.

        Moim zdaniem lepiej przesadzać w stronę naddiagnozy, niż bagatelizować objawy, które mogą świadczyć o poważnej chorobie, co niestety wielu lekarzy robi.
    • gazeta_mi_placi Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 10:09
      Po heviranie w dużych dawkach można dostać dziwnych bóli głowy, tak jakby ktoś uderzał młoteczkiem co pewien czas, po jednej stronie, bardzo nieprzyjemne, na szczęście po zmniejszeniu lub odstawieniu stopniowo przechodzi.
      Tak piszę na wypadek gdyby ktoś miał podobny objaw.
    • kozica111 Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 10:19
      Podstawa dobrej diagnozy jest dobry wywiad a u lekarzy z tym ciężko, za słaba motywacja a chory wiadomo motywację ma sporą wiec szuka...
      • asis09 Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 11:55
        Też to robię od kilku lat.
        I uznana jestem za idiotkę.
        Ale kto pomoże jeśli boli...
      • marzeka1 Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 12:18
        kozica111 napisała:

        > Podstawa dobrej diagnozy jest dobry wywiad a u lekarzy z tym ciężko, za słaba m
        > otywacja a chory wiadomo motywację ma sporą wiec szuka...
        - zgadzam się i cieszę się, ze miałam szczęście, gdy leżałam długo w szpitalu, a lekarze zastanawiali się, skąd choroba i dlaczego- zrobili dobry wywiad - i to im pomogło w ustaleniu o co chodzi i jak pójść z leczeniem.
    • empirical Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 12:13
      Wszystko fajnie, ale w 90% przypadków gdy mam jakieś delikatne sugestie czy podejrzenia, od lekarzy słyszę: "jak taka Pani taka mądra, to po co tu pani przyszła" lub "ja jestem tu lekarzem i wiem najlepiej" uncertain
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 14:25
        "żeby dostać skierowanie -bo sama sobie nie wypiszę"
        a tak serio- nie miałam sytuacji, by mnie o to pytano
        • echtom Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 20:47
          Za to kiedy ja prosiłam o przystępne wyjaśnienie, co mi konkretnie jest, dostawałam czasem odpowiedź "musiałaby pani medycynę postudiować" wink
    • grave_digger Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 12:24
      Nie zrozumiałam połowy słów wink Leczy się to jakoś?

      Dzięki internetowi zdiagnozowałam swoje dzieci.
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 14:28
        Nie leczy
        Błędnik-jak stwierdzono mam swietnie wyrehabilitowany - "jest Pani młoda, sprawna, świetnie że się pani dużo rusza, tak dalej" - błędnik mam rehabilitować i poprzez ruch (krążenie krwi w uchu wewnętrznym") i ćwiczenia tak jak np. wodzenie wzrokiem za autami, które jadą, na rowerami, ruszanie głową-pobudzanie błędnika do pracy
        Otolit-to taki kamyczek wypadający z woreczka i jak wypadnie i wpadnie to takiego krętego kanalu-to trzeba tak pokiwać głową by go tam z powrotem umieścić. Na wypadanie nie ma mocnych-każdemu może się zdarzyć- na umieszczanie z powrotem-mam M od tego wink- ale przy kolejnym ataku (tfu tfu) mam na cito zgłosić się znowu na vng
    • allatatevi1 Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 13:40
      Nie ma nic lepszego na świecie niż samodiagnozowanie się.
      Ten kto z tego kpi jest po prostu mega głupi. Żaden lekarz nie zdiagnozuje Cię tak dobrze jak Ty sama za pomocą google i forum tematycznych.

      Mnie kiedyś zaufanie do lekarza kosztowało tygodnie komplikacji po źle dobranym antybiotyku - bo chociaż moje ciało po pierwszej dawce zareagowało objawami - wyczytałam w internecie, że w takich przypadkach należy jak najszybciej odstawić antybiotyk. Poszłam do lekarza i poinformowałam o tych nieprzyjemnych objawach, ale kazał kontynuować branie. Niestety to zrobiłam sobie potworną krzywdę i kiedy to już zrozumiałam, postanowiłam temu zaradzić - tym razem już sama za pomocą internetu - i udało się.

      W dzisiejszych czasach najlepszy lekarz to uległy lekarz - taki który zapisze Ci takie badania i leki jakie Ty sobie sama dobierzesz - ewentualnie może Ci zasugerować jakieś dodatkowe badania.

      Poza tym jak mnie coś interesuje to wertuję źródła w 4 językach - po polsku, angielsku, włosku i hiszpańsku i w każdym znajduję coś nowego, czego nie ma w innych. Mało który lekarz ma dostęp do wiedzy w 4 różnych językach (różniącej się a czasami uzupełniającej).

      Nie wiem czy oglądałaś autobiograficzny film Morettiego "Caro diario".
      Facet 3 lata chodził po najlepszych rzymskich specjalistach i dopiero przypadkiem - po wizycie u chińskiego energoterapeuty wykrył swoją chorobę - ziarnicę.
      Otworzył encyklopedię - bo to było przed erą internetu - i okazało się że jest klasycznym przypadkiem ze wszystkimi objawami (!) ale żaden lekarz tego nie zauważył.
      W dzisiejszych czasach Moretti wpisałby po prostu wszystkie swoje objawy w google - i ziarnica sama by mu wyskoczyła w wynikach.
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 10.08.14, 14:30
        Nie oglądałam tego filmu
        Medycyna interesuję się od zawsze-i jako hobby i w wyniku okoliczności życiowych i szukania diagnozy przez lekarzy u mojej córki-zdiagnozowanie trwało 2,5 roku tongue_out Za rehabilitację wzięłam się sama w dużej mierze ale i tak muszę pilnować bo np. 2lata temu lekarz w jednym szpitalu chciał jej zoperować lewe biodro a w szpitalu drugim-prawe.
        Nie ufam-i sprawdzam
    • aria_na Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 19:11
      A możesz mi powiedzieć gdzie sie leczyłaś? Też mam podejrzenia ale mimo wszystko potrzebuje lekarza..
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 19:21
        nie leczyłam, bo tego się nie leczy
        tu miałam najważniejsze badanie-VNG
        jak chcesz napisz na priv
        guderianka@gazeta.pl
        • princesswhitewolf Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 23:15
          nie leczyłam, bo tego się nie leczy

          zatem diagnoza niewiele pomogla...
          • guderianka Re: Samodiagnozowanie 02.03.15, 08:17
            Przeciwnie. Dużo pomogła, bo wiem jak postępować w przypadku ew. kolejnych ataków, wiem z czego one wynikają i nie muszę stresować się guzem mózgu, wiem jakich sytuacji powinnam unikać nie denerwuję się jak zakręci mi się w głowie-bo wiem z czego to wynika
          • aknaszilak Re: Samodiagnozowanie 02.03.15, 08:20
            Mam ochotę skomentować, ale przychodzą mi do głowy same epitety w reakcji na tekst powyższy.

            Zastanów się co piszesz.
    • lily-evans01 Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 19:27
      Hm, moja córka dość specyficznie od czasu do czasu zapada na zatoki - zero kataru, ścieka tylko po tylnej ścianie gardła, kiedy leży. Ostatnio laryngolog śmiał mi się w nos, że mu wmawiam, że leczenie nie pomogło. No ale miałam rację niestety.
      Jestem już na tyle wyczulona na to, w jaki sposób ona śpi, oddycha przez sen itp., że wiem wcześniej, że infekcja się szykuje. Wyczuwam też to, czy będzie poważna, czy nie - są różne wczesne symptomy, np. mały katarek, zero temperatury, a gorące, suche dłonie itp.
      Lekarze niestety nieco zlewczo traktują takie uwagi rodziców.
      U siebie za to, często czuję się kiepsko, a nic mi nie jest, wiec tak do końca wróżką nie jestem wink.
    • kaczy_kuperas Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 19:51
      Nigdy sobie niczego sama nie zdiagnozowałam, mam za to znajomą, która sama 'zdiagnozowała' sobie guza mózgu - na podstawie objawów. Lekarze bagatelizowali objawy, o których mówiła i nie zlecali badań. Nie pamiętam już jak potoczyło się leczenie, czy trafiła na jakiegoś lepszego lekarza czy zrobiła sobie prywatnie badania i z wynikami poszła do lekarza. Jest prawie 2 lata po operacji, po lekarze powiedzieli, że gdyby nie miała operacji to zostałby jej miesiąc życia. Z tym, że ona miała podejrzenia co do guza, bo na ten sam typ umarła jej mama, lekarze wiedzieli a mimo wszystko bagatelizowali historie choroby w rodzinie. Sprawa nie działa się w Polsce.
      • beverlyja90210 Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 21:09
        Ja sama zdiagnozowałam sobie nowotwór..kilku lekarzy nie zrobiło tego przez prawie dwa lata i to dobrych lekarzy.Gdybym tego nie zrobiła pewnie nie pisałabym tu teraz i na swiecie byłoby o trzy polsieroty wiecej
    • zarin Re: Samodiagnozowanie 17.12.14, 23:40
      Wygląda na to, że mam taki sam problem. I takie same doświadczenia ze spychotechniką lekarską. Ciągnie się to już półtora roku z przerwami. Przy czym zrobiłam dwa razy VNG i jest teoretycznie prawidłowe, symetryczne (ciągnie zdaje się przy ciepłym w kierunku badanego ucha, przy zimnym w drugą stronę i tak podobno powinno być). Brałam długo betahistinę i nic mi to nie dało, tylko się pogarszało w tym czasie. Przeraża mnie trochę, że to może być coś przewlekłego, bo dezorganizuje życie jak diabli uncertain.

      Mam też taką prywatną rozkminę, że skoro zapalenie nerwu przedsionkowego powoduje wirus zbliżony do tego od opryszczki, to może działa to jak z opryszczką tzn. jesteśmy nosicielami tak długo (o ile w ogóle) organizm nie zwalczy wirusa, a sama choroba wraca rzutami co jakiś czas i przechodzi sama z siebie. To by mi wszystko tłumaczyło, ale pociesza mnie to średnio.
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 09:41
        zarin- druhu w niedoli!!!
        - po półpaścu tego typu problemy mogą utrzymywać się LATAMI uncertain
        U mnie- błędnik jest na stałę uszkodzony
        Jednak ja miałam DWA problemy
        1- wirusowe uszkodzenie błędnika co wykazało badanie VNG
        2. wypadanie otolitów i przedostawanie się ich do ukł.przedsionkowego i podrażnienie rzęsek odpowiedzialnych za równowagę ( ja stawiam na wirusa+ osłabienie, bo pierwszy epizod miałam w 2008 r, 15 m-cy po porodzie- w tym przypadku identycznie, 15 m-cy po porodzie). Te otolity mogą wpadać do trzech różnych kanałów - u mnie wpadły na szczęście do takiego, do którego wpadają w 90% przypadkó, dlatego mąż mógł mi robić ten manewr-początkowo co tydzień, potem co dwa potem co miesiąc. Ostatni miałam w czerwcu ale wtedy też POCZUŁAm że wszystko wraca do normy w Bieszczadach, podczas wędrówki po górach-może to wpływ ciśnienia ?

        A czy miałaś robione inne badania ? MRI/TK głowy, Dopllera tętnic szyjnych ?
        • zarin Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 15:08
          No właśnie zastanawiam się, jak się właściwie interpretuje VNG. Robiłam to u dwóch różnych lekarzy, jeden stwierdził, że błędnik jest wprawdzie wrażliwy, ale w normie, drugi nic nie stwierdził.
          Okoliczność towarzysząca u mnie, nie wiem czy ma to jakiś związek - nie słyszę na jedno ucho (od zawsze). W zasadzie zawsze miałam lekkie problemy z równowagą i koordynacją ruchów i myślałam, że to stąd. Ostatnie 6-7 lat moja równowaga się pogarszała, ale pierwsze zawroty były dopiero w zeszłym roku. Aha, w większości przypadków obraz mi latał właśnie w kierunku tego niesprawnego ucha, ale nie jestem pewna czy zawsze.

          Czytałam o otolitach i o nastawianiu tego. Da się rzeczywiście wykonać ten manewr samodzielnie, bez poinstruowania przez lekarza? Wiesz, czy to wypadanie da się jakoś stwierdzić poza tym, że się reaguje na manewr?

          A, u mnie w zasadzie były dwa rodzaje zawrotów: krótkie, intensywne, minuta czy dwie, wyraźnie w reakcji na jakieś ruchy głową - przechodziły i od razu czułam się normalnie, i kilkugodzinne, kiedy po mocniejszej fazie przechodził oczopląs i drgania z reguły łagodniały, ale za to rzygałam jak kot. Ostatnio miałam najpierw kilka tygodni pierwszy typ, potem drugi.

          Miałam MRI - nic nie wyszło. Morfologia - wszystko w normie, ciśnienie w normie (w przeszłości miałam czasami podwyższone, ale niedużo).

          Teraz mam od kilku tygodni spokój, ostatni parogodzinny atak był jakoś na początku listopada, od czasu do czasu mam tylko takie pojedyncze "pociągnięcia", jakby mnie znosiło na stronę, ale da się znieść.
          • guderianka Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 15:20
            A kto Ci robił VNG ?
            Bo mi fizjoterapeutka zawrotów głowy i-uwaga-stwierdziła, że lekarze to co robią, traktują jako szarlatanerię.

            Mój M zdesperowany moim stanem po miesiącu zawrotów głowy- wiesz doskonale jak to jest, ja przez miesiąc byłam wyłączona z życia, spałam na siedząco, teściowa przychodziła do dzieci a ja mam dziurę w pamięci z tego okresu. W tym roku dowiedziałam się, że Tadeusz Mazowiecki nie żyje uncertain W ogóle cały ten okres niedyspozycji- silnej od października do czerwca- wspominam źle, siadła mi sprawność psychiczna, koncentracja, pamięć, zasób słów..tragedia uncertain -więc mój M zdesperowany kolejną wizytą u lekarza-tym razem laryngologa, który stwierdził , że nie mam zadnych zawrotów głowy-zaczął szukać na youtube i znalazł ten manewr. Nauczył się go przeprowadzać i-dosłownie-uratował mnie. Fizjoterapeutka od VNG stwierdziła jednak, że to mogło być niebezpieczne, bo gdyby kamyczki wpadły w inny przewód ( jak jest w nielicznym % przypadków) to mógłby mi trwale zaszkodzić.

            Wygląda na to, że możesz mieć to samo.
            Czy rehabilitujesz błędnik ? Mi babki powiedziały, że mam słabszy ( 28% norma do 20) ale świetnie wyrehabilitowany. Rehabilitacja polega głównie na tym, by nie unikać tego co powoduje zawroty głowy uncertain Czyli obserwować sznur jadących aut i starać się wodzić za każdym okiem, nie unikać tłumu-ale obserwować go i poszczególnych ludzi, machać głową uncertain

            Skąd jesteś ? Ja miałam badanie tu
            csim.pl/
            Mam zalecenie by zgłosić się na cito na badanie w momencie najsilniejszych objawów. Badanie kosztuje coś ok 140zł ( męczyli mnie 2 godziny uncertain)

            Czy brałaś leki przed badaniem ? Bo mogą wpływać na jego przebieg-to znaczy powodować "wyciszenie" objawów

            Bardzo Ci współczuję uncertain To najgorsze goowno z jakim miałam do czynienia uncertain kalectwo
            • zarin Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 16:02
              Za każdym miałam VNG u laryngologa, ściślej mówiąc robili asystenci, ci, którzy robią też audiogramy, a laryngolog interpretował wyniki.

              Pierwszy raz - lekarz trochę z przypadku, byłam po tygodniu brania betahistiny - zlecił tak celowo, bo stwierdził, że bez tego się przewrócę po badaniu. To było w okresie, kiedy miałam te krótkie zawroty. Badanie miałam robione na siedząco, w wyprostowanej pozycji i nic nie czułam w trakcie. To ten lekarz stwierdził, że błędnik jest wrażliwy, ale to się mieści w normie.

              U mnie (Berlin) jest wyszukiwarka lekarzy, w której można wyświetlać wyniki wg tematów i tego potem używałam. Drugie badanie miałam u laryngologa, który miał tam wpisane tylko bodajże zawroty głowy i szumy uszne. To było już w okresie najintensywniejszych objawów, bez żadnych leków i do tego na leżąco. Tutaj już wyraźnie mi się przy tym ciągnął obraz na boki, ale tylko w czasie trwania badania. Ten lekarz powiedział, że nic nieprawidłowego nie widzi i mnie praktycznie odesłał.

              2 h trwało u Ciebie samo badanie, bez konsultacji? Tzn. ile trwała pojedyncza próba na jednym uchu? U mnie to jakieś 2 minuty może, a potem przerwa...

              Próbowałam jeszcze jak było gorzej ćwiczyć jakieś ruchy głową, ale było mocno nieprzyjemne i szczerze ciężko mi się było zmusić. Może zacznę teraz.

              Dzięki za wszystkie informacje i doświadczenia, muszę to sobie pozbierać do kupy i przemyśleć.
              • guderianka Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 16:13
                Chyba inne ( ?) VNG miałyśmy ?
                U mnie na początku posadzono mnie i nałożono na okulary takie gogle. Takie specjalne, babka mówiła że kosztują kilkadziesiąt tysięcy, że są super. Były podłączone do komputera , żeby rejestrować ruch gałek ocznych. Na ścianie umieszczono jakby listwe, włączono ją i pojawiały się punkty, które miałam śledzić- różne natężenie, najpierw w poziomie, potem to samo w pionie. Potem położono mnie i zaczęto wlewać wodę - najpierw prawe ucho ciepła, obserwowano oczopląs i kazano mi mówić imiona męskie według alfabetu-pani mówiła literę a ja imię. Potem kilka minut odpoczynku i zimna woda - tym razem według alfabetu zwierzęta (chyba bo dokładnie nie pamiętam). Odpoczynek i to samo na lewych uchu za każdym razem z odpoczynkiem i mówieniem wg alfabetu imion żeńskich i chyba roślin.
                Potem wydruk z komputera i interpretacja

                Berlin to rzut beretem -zaledwie 3 godz. drogi. Zastanów się, ma Cię ktoś przywieźć ?( ja niestety już nie jeżdżę autem, boję się uncertain)

                A czy byłaś diagnozowana pod kątem choroby Meniere'a ( szumy) ?
                Czy laryngolog badał Ci na wizycie czy nie ma blizn w uchu ?
                ( trafiłam w końcu do dobrego lekarza który w trakcie wizyty wprowadził mi kamerkę w nozdrza a potem w uszy żeby wykluczyć uszkodzenia i blizny i on skierował mnie właśnie na VNG oraz -też robione w tym ośrodku audiometrię tonalną)
                • zarin Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 17:10
                  To było podobnie, ale trochę inaczej. Też miałam okulary z kamerą, poza tym miałam patrzeć prosto przed siebie. Nie wlewano mi wody (brzmi to trochę strasznie), ale wpuszczano ciepłe i zimne powietrze przez rurkę. Nic więcej. Widzę, że na stronie CSiM mają VNG i VNG częściowe - może to jest ta różnica?

                  Meniere by chyba wyszedł na MRI? No i nie mam szumów, miałam za to uczucie wypełnienia.

                  Blizny - nie wiem? Chyba nie. Oglądali mi uszy, ale z takim zwykłym lejkiem.

                  Zapisałam sobie stronę CSiM, pomyślę o tym poważnie.
                  • guderianka Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 17:15
                    Pomyśl, bo strasznie się męczysz.
                    Jakby co pisz na :guderianka@gazeta.pl
                    • zarin Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 23:05
                      Dzięki!
                      • zarin Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 16:19
                        Odświeżam stary wątek... Po przejściu przez dwa szpitale (laryngologa, neurologia), które się tematem zajmują, najbardziej prawdopodobna diagnoza u mnie brzmi jednak Meniere. Mają mi skasować lewy błędnik, teoretycznie w badaniach wyszło, że prawy też jest lekko uszkodzony, ale nie miałam do tej pory żadnych objawów po tej stronie (i oby nie).
                        • guderianka Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 16:55
                          Oj...no to grubo uncertain
                          Ale dobrze że i tak chyba szybko (?) zdiagnozowane
                          Jak będą "kasować błędnik" - ?
                          • zarin Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 21:03
                            W pierwszej kolejności zastrzykami z gentamycyny. O ile błędnik nie "wypali się" wcześniej sam, bo do tego Meniere prowadzi. Po tym zawroty głowy przechodzą, a z jednym zdrowym błędnikiem da się w miarę normalnie poruszać.

                            Z ciekawych rzeczy dostałam czopki z tą samą substancją czynną, co w lekach na chorobę lokomocyjną, ale wkładane bezpośrednio do ucha w czasie ataku (z tego co znalazłam nie sprzedają tego w PL). Jeszcze nie miałam okazji użyć (luty miałam na szczęście spokojny i wolny od ataków, za to w styczniu było gorzej i zdarzyło już mi się koncertowo zaliczyć glebę), ale brzmi to dobrze.
                            • guderianka Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 21:22
                              O widzisz. To ciekawe. A one są na receptę czy bez recepty ? ( w razie czego do najbliższej apteki w Niemczech mam 20km). I co to za substancja czynna ?
                              Gentamecyna to antybiotyk tak ?
                              Brzmi...okropnie kurde uncertain
                              Ale lepsze to niż te cholerne zawroty

                              U mnie w domu choróbska-wirusy od 4 tyg. Miałam jeden dzień z lekkimi zawrotami ale na drugi dzień już przeszło. Ale dzisiaj musiałam synka asekurować na takiej trampolinie-siatce na sali zabaw i..czułam że mam błędnik uszkodzony uncertain Od razu po zejściu przeszło , ale jednak..Zauważam też, choć może to brzmi głupio- że zawroty zawsze pojawiają się , jak jestem niedopojona-więc ciągle staram się pić

                              Czy Ty prowadzisz auto ?
                              Ja jeździłam, potem miałam przerwę ciążową a potem przerwę ze względu na zawroty i..boję się. Zaczynam pomału myśleć czy nie spróbować siąść za kierownicę ale to jeszcze trochę potrwa..
                              • zarin Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 22:23
                                Nie wiem, bo dostałam to do ręki. W ogóle jest więcej powiedzmy eksperymentalnych metod, np. można przeciąć woreczek (działanie jest niepotwierdzone), można też wstrzyknąć do błędnika środki znieczulające i to ma dać jakiś czas (nawet kilka lat) spokoju (ale chyba też ogłusza).

                                Gentamycyna jest normalnie standardowo podawanym antybiotykiem, który w ramach skutków ubocznych może być szkodliwy dla uszu. Tutaj się to działanie wykorzystuje - wstrzyknięta bezpośrednio do błony bębenkowej niszczy błędnik. Jak to nie zadziała to można też operować.

                                Marudziłam na lekarzy tutaj, bo faktycznie długo mnie spuszczali na drzewo zanim trafiłam w odpowiednie miejsce, ale szukam teraz informacji i widzę, że jest różnego wsparcia naprawdę sporo: stowarzyszenie, fora tematyczne, grupy wsparcia, turnusy rehabilitacyjne, jakaś gazetka wychodzi, w Monachium jest nawet osobna placówka tylko od zawrotów głowy i zaburzeń równowagi:
                                www.klinikum.uni-muenchen.de/Deutsches-Schwindelzentrum-IFB-LMU/de/index.html
                                Albo widzę chwilowo wszystko lepiej, bo miałam miesiąc wolny od objawów wink.

                                Też nie prowadzę samochodu, boję się i przyjmuję, że prowadzić raczej nie będę. W ogóle szczerze mówiąc masy rzeczy nie robię, bo się boję. Np. nauczyłam się sama podcinać włosy, bo się bałam iść do fryzjera. W sierpniu zeszłego roku przestałam biegać, bo się bałam. Na początku stycznia odważyłam się wrócić do ćwiczeń, ale w stabilnej pozycji (bardzo się od sportu poprawia swoją drogą, po każdym razie czuję, że stabilniej stoję). A największy problem to jest dla mnie praca, bo niestety nie ma taryfy ulgowej i za niewydolność się wylatuje. Tego się najbardziej boję się tak przyszłościowo, atak można przeleżeć i przeczekać, ale z czegoś trzeba żyć - więc kombinuję, co mogłabym robić najlepiej w domu.
                                • guderianka Re: Samodiagnozowanie 02.03.15, 08:25
                                  U nas- w Szczecinie- lekarze robią co innego-a co innego fizjoterapeuci- być może Ci od zawrotów głowy tez coś takiego mają-ja nie wnikałam bo taka wiedza nie była mi konieczna, gdy już stwierdzono, że mam "tylko" uszkodzony błędnik.

                                  Rozumiem Cię doskonale. Ja w ostrym okresie nie mogłam malować rzęs, bo każde spojrzenie do góry wywoływało-zawroty. Nie mówiąc nic o obracaniu się, schylaniu, podnoszeniu-przy małym dziecku było to naprawdę ciężkie-aby zachowywać się tak by nie ruszyć błędnika nie mówiąc już nic o tym, że spałam na wpół siedząco. Ze sportem miałam identycznie musiał minąć prawie rok, żebym odważyła się pływać.

                                  Sport poprawia- bo to i praca całego ciała nad równowagą ale też lepsze ukrwienie ( leki podawane przy problemach z błędnikiem to leki na rozszerzenie naczyń krwionośnych , mi ostatni laryngolog przepisał jakieś kardiologiczne nawet ale bałam się brać mimo wszystko). Mi powiedzieli, że im bardziej pobudzam błędnik, tym lepiej się on rehabilituje-dlatego rehabilitacja polega właśnie na robieniu tego, co powoduje zawroty. Mam już to dobrze opanowane jednakże nagłe sytuacje powodują jeszcze dyskomfort.

                                  No i kicha z tą pracą właśnie. Ja miałam to szczęście, że najostrzejszy okres choroby i diagnozowanie przypadło na okres, gdy nie pracowałam na etat i zajmowałam się w domu maluchem. Przychodziła teściowa by mi pomóc ( bo ja siedziałam ja mumia) i jakoś zeszło. Muszę tylko nad tą jazdą pomyśleć uncertain
                                  Trzymam kciuki za Ciebie, dobrze że jednak szybko to zdiagnozowano, mogło być gorzej. Odezwij się proszę jak będziesz po tym "wypalaniu"-to albo na priv guderianka@gazeta.pl. Nie wykluczam, ze te informacje mogą być mi kiedyś przydatne uncertain
    • kocianna Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 10:06
      Ja mam świetną doktor rodzinną. Ona ufa mnie, a ja jej. Mogę jej zadać idiotyczne pytanie, a ona odpowie. Mogę spytać "czy to jest to", ona powie, że według niej tak, albo nie, albo na to nie wpadła. Ona weryfikuje doktora gugla, no i - co najważniejsze - kiedy kieruje do specjalisty, to sugeruje, do kogo mam się udać - mamy więc obie zaufanie do tych samych lekarzy. Jest moim lekarzem od dziesięciu lat i dobrze się dogadujemy.
      • guderianka Re: Samodiagnozowanie 18.12.14, 10:13
        kocianna -jakim cudem ? to polski lekarz czy rosyjski czy jeździ z Tobą?
        • kocianna Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 10:32
          Guderianko smile Normalna, polska lekarka, właścicielka przychodni z kontraktem NFZ. Wiesz, co ona jeszcze robi? Zaprasza do swojej przychodni specjalistów i np. wszystkich swoich astmatyków umawia do pulmunologa, który przyjmuje u niej raz do roku przez tydzień i robi spirometrię. Bez dodatkowych opłat! Kiedy mieszkałam w Moskwie, konsultowałam z nią mailowo decyzje moskiewskich lekarzy. Ona się opiekuje moją rodziną w ramach NFZ, zna wszystkich swoich pacjentów po imieniu, a jej recepcjonistki poznają ich po głosie smile
          • guderianka Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 12:20
            Ja rozumiem co piszesz ale nie rozumiem jak to zrobiłaś technicznie- że mieszkałaś tam, miałaś zakładam zameldowanie , tamtego lekarza a przy okazji korzystałaś z lekarza na nfz.
            • kocianna Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 12:26
              Nie miałam tam zameldowania. Miałam wizę z pozwoleniem na zatrudnienie, do zameldowania jeszcze dłuuuuga droga. Co więcej, formalnie zatrudniona byłam w polskim oddziale firmy i do Moskwy wysłana tylko w delegację. Dzięki temu w PL miałam ubezpieczenie emerytalne i zdrowotne, a także od czasu do czasu rozliczałam podatki. W RU miałam wykupione prywatne ubezpieczenie medyczne dla siebie i rodziny, publiczna służba zdrowia przysługiwała mojemu dziecku (zgodnie z tamtejszym rozumieniem konwencji praw dziecka) i mnie dla ratowania życia (np. nagły pobyt w szpitalu do dwóch tygodni) - zgodnie z umową międzypaństwową.
              • guderianka Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 12:32
                dzięki za wyjaśnienie, teraz rozumiem smile
              • kocianna Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 12:34
                No i bywałam w PL na tyle często, że wszystkie swoje choroby przewlekłe prowadziłam w Polsce, do niektórych specjalistów umawiałam się w Polsce, nie zmieniłam ginekologa na rosyjskiego - nie z braku zaufania do tamtejszych lekarzy, bo moja klinika była na najwyższym światowym poziomie - ile żeby nie tracić kontaktu z lekarzami, którzy się mną zajmowali i będą zajmowali. Nawet kiedy Młoda chorowała w RU, za każdym razem dostawałam kartę historii choroby, którą tłumaczyłam i wysyłałam mailem do dr, żeby miała ciągłość (na jej prośbę zresztą), zwłaszcza, że w RU nie mieliśmy stałego pediatry.
                • guderianka Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 12:41
                  taki lekarz to skarb!
    • kleo881 Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 00:42
      Nie diagnozuje, bo nie znam sie na tym, ale szukam informacji.
      • manala Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 07:12
        Zdecydowanie zawsze czytam czy też sprawdzam informacje podane przez lekarza. O ile pediatrę mamy ok, o tyle lekarka rodzinna raczej bez polotu...
        Byłam w poniedziałek bo potwornie bolało mnie gardło (pierwszy raz tak mnie bolało, że budziłam się w nocy bo nie mogłam śliny przełknąć). Jechałam na przeciwbólowcach + tantum verde/strepsils do gardła. Myślałam, że to na bank jakaś angina, względnie silne zapalenie gardła.
        Lekarka stwierdziła, że gardło nie wygląda źle ale, że jakaś mi tam wydzielina z zatok spływa po tylnej ścianie gardła i dała antybiotyk. Nie wzięłam bo mnie to nie przekonało. Ból gardła stopniowo zelżał (mogę w miarę normalnie jeść i przełykać). Nadal za to (nie wiem czy nie mocniej) bolą węzły chłonne podżuchwowe (szczególnie jeden).
        I już nie wiem co mam zrobić bo chciałabym w święta na chodzie być (mamy gości). Wziąć ten cholerny antybiotyk na nie wiadomo co?
    • anusia_magda Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 07:44
      to żałuję że dopiero teraz trafiam na takie informacje. W 2003 miałam napad zawrotów głowy ( tzn. jakby latał mi obraz , lekko drgał). Drgania najpierw były pojedyncze, później stałe. Wystraszyłam się na maksa, poleciałam do lek. 1szgo kontaktu, potem na cito do neurologa tezn zlecił wizytę u okulisty i laryngologa, jedynie u laryngologa wyszło że mam jakieś uszkodzenie w jednym uchu a to własnie ucho było jakby u mnie nadwrażliwe tzn. draznił mnie każdy szelest, jakbym ostrzej słyszała, ale tak niemiło. Z 2 tyg. przed tymi atrakcjami przechodziłam infekcję wirusową- grypową.
      Ogólnie, nabiegałam się po lekarzach, zdj. kręgołupa szyjnego ect. ale nikt nie chciał mi zrobić rezonansu ani tym bardziej badania błędnika. Sama na wyczucie najpierw ćwiczyłam błędnik, np. kręciłam się na krzesełku lub stawałam na jednej nodze i zamykałam oczy. Do tego miałam nawrażliwość na światło z jarzeniówki. Leki które brałam to thorecan ( nic nie dał) a potem betaserc i tu już było z każdym dniem ciut lepiej do tego magnez. Przeszło ( powiedzmy) po pół roku tak że już aż tak bardzo mi to nie przeszkadzało. Ale w sumie do dzisiaj nie wiadomo co to było ( lekarze obstwiali nerwicę). Myslę że jednak było to cos podobnego do Waszych schorzeń. Generalnie do dzisiaj mam jakies tam chwilowe zawroty ale to nie to co wtedy. W każdym razie męczyłam się a w sumie badań konkretnych nie miałam, jak wspomne tamten czas to mam ciarki. Szkoda że wtedy nie miałam netu w domu sad.
      • guderianka Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 09:18
        anusia-ale masz teraz i już wiesz
        jak pisałam-miałam I epizod w 2008 - lekki ( po osłabieniu ciążą, porodem, karmieniem), kolejny w 2014 ( również po ciąży, porodzie, karmieniu) + półpasiec.
        betaserc -to betahistyna- rozszerza naczynka krwionośne , jest lepsze utlenienie i na chwilę robi się lepiej, zwłaszcza jeśli to "tylko" zaburzenia błędnika a nie otolity-bo w ich przypadku trzeba zadziałać po prostu mechanicznie.
        Rozumiem uczucie ciarek na samo wspomnienie, mam to samo. Zero normalnego życia-musiałam zaprzestać sportu i wszelkiej aktywności, seksu, gdy chciałam spojrzeć w bok nie mogłam odwrócić głowy tylko obracałam się całym ciałem, nie mogłam umalować głupich rzęs bo od razu jak skierowałam wzrok lekko do góry chwiałam się i musiałam chronić przed upadkiem, nie mogłam jeździć autem ani jako kierowca ani pasażer, schylać głowy w dół ani podnosić do góry, spanie na siedząco-do dzisiaj spię na dwóch poduszkach i nie robię nagłych zrywów bo się boję - do tego ciągłe poczucie utraty bezpieczeństwa sad
        • anusia_magda Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 11:13
          Guderianka ale myślisz że ja miałam coś podobnego do Ciebie? Co dziwne źle mi się szło po prostej , wszystko falowało jak po piwku smile, ale jak jechałam samochodem to własnie jakby na chwilę było ciut lepiej, nawet mi jakoś niedobrze nie było , ale nie mogłam patrzeć na cokolwiek w ruchu. Najlepsze jest to że w takim stanie napisałam pracę magisterską i sie obroniłam...nie wiem jak ja to zrobiłam, do tego nikt nie chciał mi za bardzo uwierzyć w moje dolegliwości. Ale coś było na rzeczy bo z tym badaniem ucha wyszło źle a za 2-3 lata jak przy okazji miałam znów robione badanie słuchu to już ten sam lekarz nie widział tego uszkodzenia.
          A teraz co robisz żeby to nie wróciło? Ćwiczysz błednik? Ja od tamtego czasu noszę już czapki nawet jak jesczcze nie jest tak zimno...jak mi nawieje w uszy np. nad morzem to znów mam kręciołka, ale wtedy siegam po magnez...
          • guderianka Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 12:18
            Wszystko na to wskazuje

            Noszę czapki, unikam przeciągów, chronię się przed wiatrem, jak zaatakowała mnie opryszczka od razu uderzyłam po receptę na Heviran -zabójcza dawka, obserwuję się - ćwiczę wzrok-wodzę oczami za pojazdami. Ale i tak się boję , że wróci uncertain
            • anusia_magda Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 13:43
              Widzisz mnie też dopada opryszczka co jakiś czas, może to i od tego, ale nidy nie brałam heviranu. Wydaje mi się że błędnik już mam w jakimś stopniu uszkodzony lub b.wrazliwy. A co powrotu to też sie tego bałam, ale jak widzisz minęło juz 11 lat i nie powiem że jest idealnie, ale i tak juz u mnie ok, tyle że ja chyba nie miałam tego wypadania ( tak mi sie wydaje).
              • guderianka Re: jak tak Was czytam 19.12.14, 15:45
                Wirus opryszczki/ospy/półpaśca to ten sam-powoduje wirusowe zapalenia układu przedsionkowe ( w uchu)
                Możliwe, że sobie wyrehabilitowałaś błędnik. ja mimo że mam wyraźnie słabszy -również. Ot, pozostałość po półpaścu już na zawsze. Mam tylko nadzieję, że już mi wypadną otolity..
    • saszanasza Re: Samodiagnozowanie 19.12.14, 07:49
      ja mam refluks, choć jeszcze lekarz o tym nie wiesad
      • amy.28 Re: Samodiagnozowanie 01.03.15, 23:02
        Ja mialam odwrotnie bo mi fora i intetnety i wujki google z opracowaniami naukowymi wskazywaly na klasyczny kaszel poinfekcyjny ktory sam ustapi i trwa do 6 tygodni. No to ok. Po 7 lezalam w szpitalu z ciezkim obustronnym zapaleniem pluc smile
    • magda.tyl autorko wątku 02.03.15, 12:36
      napisałam na priv
      • guderianka Re: autorko wątku 02.03.15, 15:30
        magda-nic nie mam
        spróbuj jeszcze raz
        guderianka@gazeta.pl
        • magda.tyl Re: autorko wątku 02.03.15, 15:47
          Weszłam na Twój profil i stamtąd napisałam, może to coś pomoże...
          • guderianka Re: autorko wątku 02.03.15, 15:52
            nie mam nic
            w spamie też nie
            • magda.tyl Re: autorko wątku 02.03.15, 19:24
              to napisze jeszcze raz, trochę tego było...
              • guderianka Re: autorko wątku 02.03.15, 20:06
                magda, a masz aktywną pocztę ?
                u mnie nadal nic ( inne maile spływają)
                może daj mi swój adres mailowy, ja do Ciebie napiszę i wyślesz zwrotkę ?
                albo napisz z innego konta ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka