Dodaj do ulubionych

Dzieci a praca - no jak??

19.08.14, 09:35
Wytlumaczcie mi prosze jak?? Taka sytuacja: maz pracuje do 19 wieczorem, na stanie dwojka dzieci (2 lata i 5 lat). Pomyslalam ze moze czas rozejrzec sie za czyms. Ale moj umysl nie ogarnia jak logistycznie to zorganizowac sad Bo ledwo wczoraj wyslalam CV dzis starszy temperatura 37,1. No i co wtedy sie robi?? Rodzice nasi nie pomoga (za daleko sa). I co trzeba sie tak zwalniac z pracy z kazdym razem? Macie takich wyrozumialych szefow?? Bo taka infekcja u jednego to pobyt w domu. A jak za dwa dni drugi zalapie, znowu wolne? A juz nie wspomne o sezonie grypowo-deszczowo-kaszlowym... Duzo osob mowi - poradzicie sobie jakos. Ale jak?? Pytam powaznie.

Moze jednak powinnam sie skoncentrowac na tej czesci swojej pracy, ktora jestem w stanie wykonywac z domu (tlumaczenia). No sama nie wiem jak do tego podejsc. Moje wyjscie z domu byloby korzystne (chyba) dla nas ale jak o tym pomysle od tej wyzej wspomnianej strony to najzwyczajniej w swiecie - nie wiem uncertain
Obserwuj wątek
    • moni_kaw Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:42
      ale chyba zdajesz sobie sprawę że miliony rodzin są w takiej sytuacji;
      opcje do wyboru:
      - babcia
      - łatanie urlopem kosztem własnego odpoczynku/od czasu do czasu chorobowe NA ZMIANĘ Z MĘŻEM
      - opiekunka typu emerytka z niewielkie pieniądze na te wypadki gdy się połatać nie da
      • lafiorka2 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:03
        moni_kaw napisał(a):

        > ale chyba zdajesz sobie sprawę że miliony rodzin są w takiej sytuacji;
        > opcje do wyboru:
        > - babcia
        > - łatanie urlopem kosztem własnego odpoczynku/od czasu do czasu chorobowe NA ZM
        > IANĘ Z MĘŻEM
        > - opiekunka typu emerytka z niewielkie pieniądze na te wypadki gdy się połatać
        > nie da


        tjaaa a najlepsze pomysły pochodzą od kogoś kto ma blade pojęcie o sytuacji.big_grin
    • melancho_lia Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:42
      Branie zwolnień na zmianę z mężem. Opiekunka na czas chorób?
      Jest kilka opcji. Sama piszesz, ze część pracy możesz robić z domu.

      Co do moich osobistych doświadczeń- ja akurat mam wyrozumiałego szefa. Nie ma u nas problemu, ze dziecko chore i trzeba na zwolnienie. Robi się wtedy z domu, albo nadrabia po powrocie.

    • beauty_agadir Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:42
      U mnie identyczna roznica wieku,wracam od wrzesnia,dzieci rok i 4 lata.Corka w p-kolu syn do zloba.37,1 to zadna infekcja,puscilabym i czekala na rozwoj sytuacji.Niestety dzieci wychorowac sie musza.Moze rozejrzyj sie za jakas niania na godziny ktora siedzialaby wtedy,a ty tylko gdyby byly naprawde chore lub na zakladke z mezem.Ja odliczam dni,juz nie moge wytrzymac w domu!
    • kamunyak Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:45
      jeśli nie masz na stanie babci to opiekunka. U mnie była.
      Nawet jesli "pożerała" sporą częsć moich zarobków to w efekcie końcowym i tak się opłacało bo ja miałam pracę, w której szłam do przodu a dzieci kiedyś z chorób wyrosną.
      U mnie nie było możliwości zwalniania się z pracy, nawet nie z powodu szefa tylko jeśli ja nie przyszłam z dnia na dzień, godziny na godzinę, to nie miał mnie kto zastąpić i ,,o co miałam robić ( z innymi ludźmi), było odwoływane. Na dłuższą metę raczej nie do zaakceptowania.
    • zlotarybka_1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:46
      Trudny temat, sama przerabialam. Brak dziadkow pod reka, maz pracujacy do poznych godzin itp. Ale jestem zdania, ze warto pojsc do pracy.
      Rozwiazaniem u nas bylo zatrudnienie niani - na poczatku zajmowala sie dzieckiem na caly etat, jak mala poszla do przedszkola niania zajmowala sie domem i byla wyjsciem awaryjnym w razie gdyby dziecko nonstop chorowalo (na szczescie tak nie bylo).
      Innym rozwiazaniem jest czesc etatu, ale w PL raczej niewykonalne.
      A moze dacie rade zatrudnic kogos na pare h dziennie? Jakas opiekunke, ktora w razie czego moglaby zostac caly dzien z dzieckiem?
      • kanga_roo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:51
        proste, kiedy Ty zaczynasz pracę i masz umowę na okres próbny, większą część opieki na dzieci wykorzystuje mąż. kiedy masz umowę na stałe, możecie na zmianę.
        ale.
        jeśli Twoje dzieci nie chodziły dotąd do przedszkola/żłobka, wyślij je od września i zajmij się - skoro możesz - pracą w domu. a o etacie pomyśl za rok. pierwszy rok w placówkach to na ogół koszmar chorobowy, i często to, co dzieci przechodzą w tydzień, rodziców kładzie na dłużej.
        • minor.revisions Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 16:43
          > ale.
          > jeśli Twoje dzieci nie chodziły dotąd do przedszkola/żłobka, wyślij je od wrześ
          > nia i zajmij się - skoro możesz - pracą w domu. a o etacie pomyśl za rok. pier
          > wszy rok w placówkach to na ogół koszmar chorobowy, i często to, co dzieci prze
          > chodzą w tydzień, rodziców kładzie na dłużej.

          ta pani wyjęła mi to spod klawiatury. zresztą nawet, gdyby rodzica nie rozłożyło na dłużej, to jednak zostawianie gorączkującego dwulatka, czyli postaci, która jeszcze nie potrafi dokładnei określić, jak się czuje, pod opieką obcej osoby (w sensie może to nawet babcia być, ale nie znająca dziecka tak, jak rodzice) to dość słaby pomysł, nie popracowałabyś.
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:36
            > > ale.
            > > jeśli Twoje dzieci nie chodziły dotąd do przedszkola/żłobka, wyślij je od
            > wrześ
            > > nia i zajmij się - skoro możesz - pracą w domu. a o etacie pomyśl za rok.
            > pier
            > > wszy rok w placówkach to na ogół koszmar chorobowy,

            no dylemat mam...
            • minor.revisions Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:51
              Jak jest mozliwosc, to wyslij teraz dziecko na pol dnia, bedzie nabierac odpornosci, ty zobaczysz, jak mu idzie, a jak bedzie chorowac, to przynajmniej stracisz forse za pol dnia pobytu a nie za caly. Jak sie okaze, ze nie ma problemow, to se szukaj pracy na luzie (I tak koniec roku to najlepszy moment na szukanie pracy).
              • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:54
                I tak koniec roku to najlepszy moment na szukanie
                > pracy).


                a ja myslalem ze poczatek jak sa budrzety ustalone i plany na nowy rok
                a tu jednak koniec jak wszyscy zajeci sa swietami ,urlopami na nartach ,
                cuda panie
                • minor.revisions Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 18:54
                  > a ja myslalem ze poczatek jak sa budrzety ustalone i plany na nowy rok
                  > a tu jednak koniec jak wszyscy zajeci sa swietami ,urlopami na nartach ,
                  > cuda panie

                  nie wiem, co to są "budrzety", ale budżety są ustalone zanim są te narty i święta i najwięcej ofert się pojawia w okresie październik-istopad, tak, żeby od nowego roku te plany wykonywać, z już złowioną załogą, a nie zastanawiać się, kto je ma ogarnąć.
                  • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 19:35
                    Bredzisz no ale masz prawo miec swoj swiat
              • kai_30 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 22:34
                (I tak koniec roku to najlepszy moment na szukanie
                > pracy).

                No, to zależy. Jeśli autorka rzeczywiście planuje szukać pracy w szkole publicznej, to najlepszy moment to wiosna - do końca maja bodajże (a może kwietnia nawet?) dyrektorzy dopinają arkusze, potem to już tylko na jakieś zastępstwa można liczyć.
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:53
        To brzmi dosyc sensownie. Jakos nie pomyslalam o takiej opcji.
    • klamkas Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:47
      Jak? Normalnie, ty możesz iść na zwolnienie, mąż może iść na zwolnienie, oboje macie urlopy, do tego opiekunka i wszystko da się zrobić.

      37,1 to żadna temperatura, nie musi świadczyć o infekcji.
      • ichi51e Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:52
        No wlasnie - mi sie wydawalo nawet ze dzieci maja taka troche wyzsza temp naturalnie big_grin
      • minia0000 Re: Dzieci a praca - no jak?? 20.08.14, 11:00
        > Jak? Normalnie, ty możesz iść na zwolnienie, mąż może iść na zwolnienie, oboje
        > macie urlopy, do tego opiekunka i wszystko da się zrobić.
        >
        > 37,1 to żadna temperatura, nie musi świadczyć o infekcji.

        Optymistka. Nie każdy "może" iść na zwolnienie, nie każdy ma prawo do urlopu, bo wiele ludzi musi pracować na czarno. Niestety.
    • ashraf Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:49
      1. Branie zwolnien na zmiane z mezem
      2. Praca na zakladke w dni, kiedy dziecko choruje - np. ja ide do biura od 8 do 12, maz pracuje po poludniu.
      3. Niania, babysitterka
    • zazou1980 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:51
      Ja na razie mam 1 dziecko, ktoro aktualnie idzie do szkolnej 0. Do tej pory spokojnie ogarnialismy zlobek, potem przedszkole - ja zaprowadzalam ok 7.30 a potem smarowalam na 8.30 do roboty, konkubin odkad mloda zaczela chodzic do zlobka zmienil godziny pracy na 6.30 - 15 i o 15.30 odbieral mloda z placowek, potem plac zabaw i robil obiad akurat jak wracalam z pracy o 17.30. Potem troche czasu razem, w sezonie letnim jeszcze plac zabaw, rowery,itp.
      Teraz bedzie troche inaczej, bo w szkole beda zajecia zmianowe do chyba 17.30. Jako ze jest dalej, to tez droga bedzie trudniejsza i dluzsza. Dodatkowo na poczatku przyszlego roku przybedzie nam nowy potomek, a ja po jakims roku wroce do pracy i na razie kompletnie nie wiem jak ogarne zlobek i przedszkole, tak zeby do roboty wyrobic sie na 8.30 (niestety jest na przeciwleglym koncu warszawy i jade jakies 50 min)
      Choroby ogarniam ja biorac l4, jak to nic powaznego, to moge pracowac z domu.
      Jednak codzienna obsluga dziecka wymaga duzego zaangazowania tatusia, bez tego ci sie nie uda...
    • mx3_sp Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:51
      mąż pracuje do 19, ale od której? Ty w jakich godzinach?
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:00
        Ja jeszcze nie wiem bo dopiero sie rozgladam smile Ze wzgledow organizacyjnych mysle o szkole panstwowej.
        • zuzanna56 Re: Dzieci a praca - no jak?? 20.08.14, 09:16
          Z tego co zrozumiałam chcesz uczyć jakiegoś języka obcego w szkole państwowej. Takiej pracy najlepiej szukać w marcu/kwietniu na kolejny rok szkolny. Teraz jest o taką pracę ciężko i zwolnienia nie są mile widziane.
    • jehanette Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:55
      Rodzice biorą zwolnienia na zmianę - to ich prawo. Jeśli musisz, nadrabiasz w trakcie zwolnienia pracę z domu. Ewentualnie bierzesz 2-3 dni a resztę opędza opiekunka, ale to kosztowna sprawa.

      Oboje pracujemy, dziadkowie dziecka pracują, i tak właśnie robimy (bez opcji opiekunki, akurat możemy sobie pozwolić na zwolnienia, odpukać b. częste nie były do tej pory - dziecko od 2rż w przedszkolu.)
    • klubgogo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 09:57
      Jak miliony kobiet na świecie pracuję na etacie odkąd dziecko skończyło 6 m-cy, teraz ma prawie 6 lat i gwarantuję Ci - w ślad za tymi milionami kobiet, że nie jest to trudne - to jest normalne, do ogarnięcia. Nie mam w pobliżu rodziny, nie mam niani na zawołanie, mąż pracuje do wieczora lub wyjeżdża na kilka dni, pracuję od urodzenia nad odpornością dziecka, nie panikuję przy 37,1 stopniach.
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:06
        Wlasnie wiekszosc pisze o jednym dziecku. Mysle ze wiecej niz jedno zmienia troche sytuacje.
        • moni_kaw Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:09
          tak - w szczególności jak się szuka wymówki, żeby do tej pracy nie iść;
          • undoo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:43
            To znajdź mi rozwiązanie dla trójki, z której dwójka b często wymaga opieki rodzica w chorobie.
            A co z czwórką, czy piątką?

            Mąż pracuje dookoła zegara, dziadków na miejscu brak, opieka nad dziećmi - wchodzi w grę tylko prywatna za grubą kasę.

            Bo te matki domowe to leniwe są z natury i tylko powodu szukają, by nie pracować.

            Z jednym dzieckiem da się pracować na luzie, z dwójką jest trudno, a z trójką robi się to sport wyczynowy i oboje rodzice tylko zasuwają wokół pracy, dzieci i domu, bez oddechu. Nie wiem, czy warto, bo jedno może na parę lat odpuścić i można mieć normalne życie bez pędu i stresu.

            Tyle się mówi o biernym paleniu, a nikt nie mówi o biernym stresie, bo tak dzieci odbierają stres zaganianych rodziców.
        • zlotarybka_1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:12
          wiadomo, ze trudniej jest logistycznie przy dwojce no i moze byc tak ,ze w razie choroby jedno zaraza sie od drugiego.
          Obecnie ogarniamy z mezem dwojke, teraz juz bez pomocy niani - dzieci sa w placowkach panstwowych - i nie powiedzialabym, ze jest jakos trudniej. Tyle, ze tu gdzie mieszkam dzieci przyjmuje sie do zlobka/przedszkola chore lub przeziebione - nie sa wpuszczane przy temperaturze powyzej 38.5 wiec lzejsze chorobska nie sa problemem. No i z jakiegos powodu dzieci tu nie choruja tak masowo jak w PL - nie wiem o co chodzi.
          • kropkacom Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:15
            Po prostu kategoria choroby jest inna skoro piszesz, ze dopiero gorączka powyżej 38.5 oznacza pozostanie w domu. Proste.
            • zlotarybka_1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:20
              kropkacom napisała:

              > Po prostu kategoria choroby jest inna skoro piszesz, ze dopiero gorączka powyże
              > j 38.5 oznacza pozostanie w domu. Proste.

              tylko ze w przedszkolu/zlobku jakos nie widze zasmarkanych i kaszlacych dzieci tak jak widywalam w PL przy bardziej rygorystycznych kryteriach.
              • ashraf Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:24
                No bo w CH nikt nie dyskutuje z rodzicami, czy mozna wietrzyc albo czy wolno wychodzic na pole przy deszczu i niskich temperaturach - dlugie spacery i aktywnosci na zewnatrz odbywaja sie codziennie, w zimie takze. 20 osobowe grupy (takich w ogole nie ma) nie siedza scisniete w malej, dusznej sali, na obiad nie serwuje sie parowek ani nalesnikow ze smietana i z cukrem, nie daje sie slodkich napojow do picia, dba sie o hartowanie, ruch i diete. Mysle, ze to jeden z wazniejszych elementow zapobiegania chorobom u dzieci.
                • zlotarybka_1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:35
                  Oczywiscie przedszkole przedszkolu nierowne, ale nie przesadzalabym w druga strone. Tzn w PL nie bylo tak zle - dzieci byly zdrowo zywione, pewnie ze trafily sie nalesniki z serem ale nie byla to podstawa zywienia. Spedzaly duzo czasu na zewnatrz, sale byly wietrzone. Duzy nacisk na edukacje zywieniowa.
                  Niestety masz duzo racji jesli chodzi o podejscie rodzicow - pretensje do przedszkolanek, bo Jas mial slabo zawiazany szalik pod szyja, Marysia mokra rekawiczke itp. No i wycieczka do lesniczowki kiedy padal snieg!!! (skandal).
              • kropkacom Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:27
                Zdziwiłabym się gdybyś widziała big_grin Co nie zmienia tego, że mam rację.
            • ashraf Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:22
              Zlotarybka troche uproscila sprawe - ogolnie rzecz biorac chodzi o to, ze katar czy 37 stopni nie jest powodem do histerii i tygodniowego zwolnienia. Do placowek nie maja wstepu dzieci faktycznie chore, a sezonowego pociagania nosem nikt do tej kategorii nie zalicza. Zwolnienie "na dziecko" wydaje lekarz, ktory decyduje, czy dana choroba kwalifikuje dziecko do zostania w domu, czy nie i zareczam ci, ze lekkie przeziebienie nie oznacza L4. I jakos dziwnym trafem dzieci nie padaja tu jak muchy, placowki nie sa przepelnione wiecznie chorymi dziecmi, a pracujacy rodzice nie wyrywaja sobie wlosow z glowy jak zapewnic opieke chorym dzieciom.
        • slonko1335 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:12
          Mysle ze wiecej niz jedno zmienia tro
          > che sytuacje.
          moim zdaniem nawet bardzo bo wszystkiego chorób, zebrań, dni matki, wizyt u lekarza itp ma się jakby dwa razy więcej.....jedno przestaje chorować, zaczyna drugie które w międzyczasie się zaraziło, itd...
        • melancho_lia Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:28
          ja mam dwójkę dzieci. Nie widzę jakby to miało coś zmieniać.
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:50
            > ja mam dwójkę dzieci. Nie widzę jakby to miało coś zmieniać.

            To ja chyba jakas dziwna jestem bo widze sporo roznic jesli chodzi o logistyke przy dwojce dzieci w porownaniu do jednego smile
            • ewa_mama_jasia Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 13:44
              Tyle, że rano trzeba odprowadzić / odwieźć dwoje do dwóch placówek a po południu odebrac. Żłobek / przedszkole jest czynne po 10 godz. albo więcej, szkoła ma świetlicę. Mąż pracuje od 9tej, odwozi towarzystwo, Ty kończysz pracę wcześniej, odbierasz.
              Nie jest to bułka z masłem, ale do zrobienia. Przy chorobach - jeśli głupota, można posyłać do placówki. Jeśli poważna - uzganiasz z mężem na bieżąco, kto się tym razem może zająć. W każdej pracy bywają okresy gorące, gdzie nie ma mowy o żadnym wolnym, i okresy wolniejsze, gdzie spokojnie możesz wziąć zwolenienie i nic się nie zawali.
        • mamasiasiulki No to ja mam czworo :-) 19.08.14, 13:10
          I też daję radę. Dzieci wcale tak strasznie nie chorują - trzeba dobrze odżywiać, wysypiać, futrować owocami, u nas świetnie spisuje się regularnie stosowany tran plus stosunkowo niska (ok. 19 stopni) temperatura w domu w dzień i zakręcanie kaloryfera na noc (w nocy powinno być ok. 16 stopni - mało kto na to zwraca uwagę, a to ważne dla stanu śluzówek). No i wszystkie wyszczepiłam na pneumokoki - w efekcie nie mieliśmy zapaleń uszu, najmłodsza RAZ złapała zapalenie oskrzeli, raz chyba jedno miało anginę, raz - dwoje szkarlatynę. Tyle, reszta to katary w rodzaju: smarknie wieczorem, kaszlnie w nocy, rano zdrowe. Najpóźniej po 2-3 dniach. A i większość takich infekcji... łapią od nas! No i przedszkola mieliśmy/mamy fajne, dzieci targane na spacery przy absolutnie każdej - łącznie z deszczem - pogodzie, nie za wysokie temperatury we wnętrzach.

          Moje najczęściej łapią coś, jeśli jeździmy komunikacją miejską, więc jeśli tylko nie ma śniegu jeżdżą/wożę je na rowerach (najmłodszą dwójkę w fotelikach, dwie starsze jeżdżą już same). Choroby łatamy urlopami lub nianią i maksymalnym "zakładkowaniem" zmian w pracy - np. mąż zamienia się by iść na popołudnie, na 2-3 godziny zaprzyjaźniona niania. Córy mają po 7,6 i 3 lata, syn - 4.
        • kai_30 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:27
          snowdust napisała:

          > Wlasnie wiekszosc pisze o jednym dziecku. Mysle ze wiecej niz jedno zmienia tro
          > che sytuacje.

          Mam troje. Za każdym razem wracałam do pracy po macierzyńskim, nie było innej opcji po prostu, dziećmi zajmowała się niania. Do tego jak starsi mieli 2 i 4 lata, to się rozwiodłam, więc opcja "bierzesz wolne na zmianę z mężem" odpadła zupełnie. Od zawsze szukałam pracy "pod dzieci" - nie zostałabym np. repem z nienormowanym czasem pracy wiecznie w delegacjach, pracowałam w publicznych szkołach, gdzie ze zwolnienia na dzieci nikt nie robił tragedii (ale brałam je naprawdę w poważnych sytuacjach, temperatura 37,1 do takich nie należy), dorabiałam tłumaczeniami. Po macierzyńskim na najmłodszego wróciłam do pracy na pół etatu (uczelniane pół etatu, czyli de facto jeden dzień w tygodniu), mój mąż miał wtedy ruchomy grafik w pracy, więc ten jeden dzień miał wolny. Po roku miałam już pełen etat plus nadgodziny, małym zajmowała się niania, jak miał dwa latka poszedł do żłobka, teraz jest pięciolatkiem, starsi mają 16 i 14. A ja pracuję nieprzerwanie od 17 lat, a właściwie dłużej, jeśli wliczyć dorabianie na studiach. Teraz jest mi o niebo łatwiej - na uczelni jest więcej możliwości, zajęcia ze studentami można przełożyć i odrobić w innym terminie, mam dużo wolnego itd, poza tym pracuję na kierowniczym stanowisku, więc sama układam sobie plan godzin tak, żeby mi pasował. No ale zaczynałam jako nauczycielka w wiejskiej podstawówce, i z pewnością nie byłabym tu, gdzie jestem, gdybym po każdym dziecku siedziała po parę lat w domu.

          Naprawdę, większość matek pracuje, to nie jest żadna wyjątkowa sytuacja. Na Twoim miejscu martwiłabym się raczej o to, żeby tę pracę znaleźć, bo niekoniecznie będzie to takie proste - piszesz o pracy w szkole, w obliczu niżu demograficznego możesz się przeliczyć, zwłaszcza z dziurą w cv "na dzieci"...

          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:51
            - piszesz o pracy w szkole, w obliczu niżu demograficzn
            > ego możesz się przeliczyć, zwłaszcza z dziurą w cv "na dzieci".

            Niecale trzy lata to jeszcze chyba nie taka straszna "dziura" ma nadzieje
            • kai_30 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:55
              To znaczy że pracowałaś po urodzeniu starszego? No to musiałaś chyba jakoś rozwiązać kwestię opieki? Sorry za pomyłkę, ale Twoje pytania brzmią tak, jakbyś w ogóle nigdy nie musiała łączyć pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci smile
              • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 16:05
                Pracowalam ale mialam pomoc rodzicow 24 h/dobe wiec nic nie musialam laczyc. Po prostu wychodzilam i wracalam kiedy chcialam/musialam, bez najmniejszego stresu smile Teraz sytuacja sie zmienila i dlatego to dla mnie nowosc.
      • thaures Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:08
        W moim przypadku udało się nam tak ułożyć godziny pracy, że wymienialiśmy się z mężem- nieraz mijaliśmy się na klatce schodowej- on przychodził-ja wychodziłam. Zastanawiam się jak my w ogóle wtedy rozmawialiśmy. Nasz starszy syn przez pierwszy rok przedszkola bardzo chorował- miał non-stop anginy,a nie wyobrażam sobie wtedy chodzenia na zwolnienia- to były początki naszej pracy zawodowej i trudno , by szef bez problemu patrzył na comiesięczne nieobecności.
      • minor.revisions Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 16:49
        klubgogo napisała:

        > Jak miliony kobiet na świecie pracuję na etacie odkąd dziecko skończyło 6 m-cy,
        > teraz ma prawie 6 lat i gwarantuję Ci - w ślad za tymi milionami kobiet, że ni
        > e jest to trudne - to jest normalne, do ogarnięcia.

        zależy od dziecka. Są dzieci, co kiedy mają gorączkę, to śpią, a są takie (nie moje, ale widziałam w szpitalu), co jak dostaną gorączkę, to lądują na pogotowiu - no taka uroda. Zapewne to wina matek, że nie dbały należycie o odpornośc od urodzenia i nie umiały ogarnąć suspicious
        • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:45
          i co na tym pogotowiu robia ?
    • slonko1335 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:03
      Now praca w takiej sytuacji to ciężko będzie....Ja ze swoimi z takich powodów siedziałam aż przestanie być cyrk i skupiłam się na tym co mogę robić w domu przy nich, dopiero jak przestali chorować to zaczęłam sie rozglądać za pracą na etacie. Nowa szefowa od razu była uprzedzona, że mam dzieci i musi liczyć się ze zwolnieniami, zebraniami, itd , ale nie robiła problemu, dopasowała mi bardzo elastyczny grafik. Póki co na opiece ani razu nie byłam w ciągu ostatniego roku. Jak młody był chory to zmienialiśmy się z mężem, ja jechałam do pracy jak on wracał żeby zrobić co najpilniejsze albo odrabiałam dzień w weekend. Mamy teściów choć ostatnio rzadko korzystamy z ich pomocy bo maja swoje kłopoty no ale jak ejst jakiś mus to pomogą, w sytuacji bez rodziny zatrudniłabym na część etatu jakąś opiekunkę z gwarancją miesięcznej pensji. Jak dzieci chore nie będą to wykorzystałabym te godziny na wyjście gdzieś z mężem bez dzieci czy spokojne zrobienie zakupów bez ogonów.
    • agata0 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:10
      Nie mierzymy zbyt często temperatury dzieciom wink
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:18
        No ja tez codziennie nie mierze ale dzis zmierzylam bo wydal mi sie podejrzany (+ kaszel i wymioty wieczorem).

    • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:12
      dzis starszy temperatura 37,1. No i co wtedy sie robi??

      nic 37 to nie jest zadna temperatrura
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:22
        > nic 37 to nie jest zadna temperatrura

        Niby tak ale temperatury nie mierzylam bez powodu. Wydaje mi sie podziebiony i posylanie do przedszkola w takiej sytuacji nie uwazam za dobry pomysl.
        • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:24
          nie kazdy ma luksus uwazanie takiego czegos za podziebienie zreszta co to qurde jest
          albo jest chory albo nie jest chory
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:47
            > nie kazdy ma luksus uwazanie takiego czegos za podziebienie zreszta co to qurde
            > jest
            > albo jest chory albo nie jest chory

            Na chwile obecna mam ten "luksus" nieposylania go na sile do przedszkola jak wydaje mi sie ze nie czuje sie za dobrze. Przeciez nie twierdze ze jest obloznie chory tylko z tego powodu ze ma 37 na termometrze.

            Zreszta nie nad tym sie zastanawiam. Dzis nie wyslalam bo mam mozliwosc pozostawienia. A ze dzieci w wieku przedszkolnym i zlobkowym czesto choruja to jest fakt i nie bede przeciez sobie wmawiac, ze tak nie jest i ze kazde "podziebienie" sie rozejdzie i dziecko samo sie uleczy chodzac do przedszkola.

            Poza tym, temperatura okolo 38 (ktoras z dziewczyn pisala ze do 38,5 przyjmuja) i dziecko w grupie osob, w placowce publicznej to jest dla mnie nieporozumienie. Uwazam to, delikanie ujmujac, za niezbyt nieprzyjemne doswiadczenie dla dziecka (nie wspominam juz o zarazaniu innych). Pewnie zaraz pojawia sie teksty o dzieciach zachowujacych sie "normalnie" nawet przy wyzszych temperaturach ale ja osobiscie jestem na nie.
            • klamkas Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:56
              Ale to dość oczywiste, że NIE DA się jednocześnie być idealną mamą, która przy każdym 37 i kichnięciu siedzi w domu z dzieckiem i jednocześnie efektywnie pracować na etacie. Jak masz bardzo chorujące dzieci to odpuść i przez rok intensywnie pracuj nad ich odpornością i swoim podejściem - czyli nad tym, że 37 to nie choroba wymagająca mamy trzymającej za rękę. Dopóki dziecko czuje się dobrze, chodzi do przedszkola, potem przejmujecie je wy (w przypadku poważnych chorób) lub niania (przy lżejszych, ale niepozwalających iść do przedszkola).
              • undoo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:47
                A samopoczucie dziecka? A inne dzieci w grupie i narażanie ich na zachorowanie? Dla jednego to będzie pikuś, bo babcia na stanie i się zajmie, a inne może mieć słabsze zdrowie i przetrzyma samotną matkę bez pomocy 2 tygodnie na zwolnieniu.

                Gratuluję myślenia dalej niż czubek własnego nosa. Z uwagi na innych izoluję chore dzieci. Nie narażam innych na nasze zarazki.
                • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:49
                  > Gratuluję myślenia dalej niż czubek własnego nosa. Z uwagi na innych izoluję ch
                  > ore dzieci. Nie narażam innych na nasze zarazki.


                  nie trzymaj ich tak pod kloszem bo np przejazdzka komunikacja miejska je zabije
                  • undoo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:54
                    Znajdź forum dla bezdzietnych, bo zastanawiam się, co tu robisz? Chyba że wyrabiasz na pensję z Wyborki.

                    O moje dzieci się martwić nie musisz, bo nigdzie o kloszu nie pisałam. Myślę o innych w przeciwieństwie do Ciebie. Jak się jest chorym, to się siedzi w domu, m.in. po to, by innych nie zarażać. Kolegę z biurka obok, który z objawami grypopodobnymi przylazł do pracy, poprosiliśmy o chorowanie w domu, bo my jego zarazków nie chcemy. Dziwne? Chyba nie.
                    • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:56
                      > zków nie chcemy. Dziwne? Chyba nie.

                      nie liz go , nie jedz jego glutow
                      zaszczep sie i dbaj o siebie to ci zaden kolega z pracy nie bedzie straszny
                      • undoo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 18:02
                        Podziwiam Twoją krótkowzroczność, jak sobie radzisz za kierownicą, skoro dalej niż czubek własnego nosa nie widzisz? Przerażają mnie tacy ludzie jak Ty.
            • joxanna1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:43
              na forach przedszkolnych za jakieś 2 tygodnie zacznie się wielomiesięczna dyskusja o tym co jest gorączką, a co nie; co jest katarem, a co niesmile
              • memphis90 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:55
                Temperatura 37.1 jest normalną, fizjologiczną temperaturą ciała człowieka.
        • zazou1980 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:40
          Wiem, ze jestem wyrodna, ale w takich wypadkach dawalam nurofen i mloda maszerowala do przedszkola, zyje ma sie dobrze, praktycznie nie choruje...
          • nowi-jka do zazou 19.08.14, 11:01
            nurofen na 37,1st.C?
            • dziennik-niecodziennik Re: do zazou 19.08.14, 11:25
              owszem. nie żeby zbic "gorączkę" ale zeby wytłumic stan zapalny, ktory sygnalizuje się podniesioną temperaturą.
              • nowi-jka Re: do zazou 19.08.14, 11:40
                no tak o tym nie pomyslałam, moje dzieci nei miewaja takich "gorączek" po prostu, albo ich nie wyłapuje tak je dobzre znosza, oni jak maja to od razu maja po 40st. i nic jej nie zbija, no młodszej troche reaguje ta temp. na leki ale starszemu kiepsko
            • zazou1980 Re: do zazou 19.08.14, 12:07
              Autorka posta napisala, ze poprzedniego wieczora dziecko zwymiotowalo i bylo oslabione, a rano byla lekko podwyzszona temperatura.
              Dalabym nurofen w zalecanej dawce, jakby po przedszkolu bylo podobnie to i na wieczor i nastepnego dnia rano tez. Zazwyczaj do 3 dni lekkiej infekcji tak mloda byla kurowana. Czasami jakies jedzenie albo bakteria do zaleczenia potrafily tak skutkowac. Z reszta lekarze zawsze w podobnych sytuacjach zalecali 3 dni nnurofenu...
    • mid.week Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:16
      Mając możłiwość pracy w domu nie myślałabym o CVkach tylko o tym jak tu więcej klientów i czasu na pracę zdobyć. Jak już ktoś ci fajnie poradził - dzieci do przedszkola/żłobka a ty do tłumaczeń wink
    • liliawodna222 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:18
      Nie obraź się, ale czy Ty przypadkiem nie szukasz wymówki?

      Tysiące rodzin są w takiej sytuacji i MUSZĄ jakoś sobie radzić. Lepiej zacznij ogarniać temat już teraz wink
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:32
        > Nie obraź się, ale czy Ty przypadkiem nie szukasz wymówki?

        Nie obrazam sie absolutnie. Z boku to pewnie tak to wyglada. Najzwyczajniej w swiecie mam obawy bo to cos nowego dla mnie (tzn. 2 dzieci i praca na etacie). Moze i szukam wymowek, nie wiem. Zanim podejme konkretne decyzje chcialam dowiedziec sie jak inni sobie radza bo z mojej perspektywy nie wyglada to na latwe zadanie.
        • liliawodna222 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:33
          Nie jest to łatwe, ale dacie radę smile

        • nowi-jka Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:05
          łatwo nie bedzie na pewno ale da się
          ja mam dwójke (3 i 6 lat) meza weekendowego i prace od 7 do 15.
          Starszy jest strasznym chorowitkiem tzn był bo jzu jest lepiej ale powikłania po wielu powaznych chorobach ciagna sie dalej (chore uszy, astma) Na same wizty kontrolne u specjalisty idzie sporo urlopu.
          U nas bylo sporo pobytów w szpitalu i w sanatorium kierowniczke mam dosc wyrozumiałą, zawsze miałam nianię no i od wielkiej potzreby angazowałam pól rodziny badz sciagałam babcie ale raczej musiał to byc podbramkowa sytuacja, poza tym radziłam soebei sama.
          Ty masz meza stacjonarnie wiec tym bardziej sobie poardzisz
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:11
            Dzieki smile No musze sobie to wszystko porzadnie przemyslec. A moze lepiej nie myslec za duzo i isc na zywiol uncertain
            • nowi-jka Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:21
              na zywioł to obudzisz sie pewnego dnia dziecko bedzie miało nie 37 a 39 st. goraczki a w pracy bedzie akurat dzien keidy niemozesz wziac wolnego i bedziesz sie miotać w beznadzieji
              poszukaj niani dorywczej
              • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:46
                > na zywioł to obudzisz sie pewnego dnia dziecko bedzie miało nie 37 a 39 st. gor
                > aczki a w pracy bedzie akurat dzien keidy niemozesz wziac wolnego i bedziesz si
                > e miotać w beznadzieji

                skutecznie mi ten "zywiol" wybilas z glowy big_grin
    • guderianka Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:23
      Kijowa różnica wieku
      Poczekaj aż młodsze pójdzie do przedszkola, starsze do szkoły-wtedy będzie łatwiej
      i pracuj nad ich odpornością
      • mx3_sp Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:27
        37 stopni to stan podgorączkowy, ibufen i po sprawie. Nie napisałaś od której mąż pracuje, może byście pomijali się w progu, ale opieka byłaby. U mnie jest tak, że męża w domu nie ma po pół roku ciągiem, babcie po 100 km , wprawdzie dziecko jedne, ale i tak muszę się nieźle czasami gimnastykować. Daję radę, bo nie mam wyjścia. Jakbym posiedziała w domu dłużej niż 5 miesięcy to też pewnie bym miała opory przed pójściem do pracy.
        • yoka1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:39
          wszyscy bardzo optymistycznie piszą, że L4 na zmianę, itp.
          Przechodziłam to w podobnej sytuacji co autorka wątku - dzieci, praca do późna z dojazdami, babcie baaardzo daleko typu 700km od nas. A egzemplarz trafił mi się taki, że w sezonie zimowym był 3 dni w przedszkolu, z choroby wpadał w chorobę i nie był to katarek czy 37 stopni, ale zapalenia oskrzeli, zapalenia śródmiąższowe płuc, a więc i pobyty po 10 dni w szpitalu i....jedyne co w pracy usłyszałam, mój mąż zresztą też, "to niech Pan/i coś z tym zrobi". No to zrobiłam, nie pracuję.
          Dziecko "wyrosło" z chorób w wieku 7 lat.
          • mx3_sp Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:47
            a Ty nadal nie pracujesz?
          • jamesonwhiskey Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:52
            > Dziecko "wyrosło" z chorób w wieku 7 lat.


            ale szaliczek i czapeczka we wrzesniu juz byly ?
        • me-lissa Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:07
          Nie chcę się czepiać ale ibufen przy 37 stopniach? Zeby zbic te cztery kreski do 36,6?smile
          • memphis90 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:58
            Oczywiście, tylko i wyłącznie temperatura 36.6 jest właściwa, odchylenie o jedną kreseczkę= pewna śmierć.
            • gulcia77 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 14:08
              No to lecę wykupić miejsce na Powązkach. Przy mojej tarczycy, choć leczonej, nie pamiętam kiedy miałam poniżej 37 wink
              A na poważnie, to matki w stylu autorki wątku same powodują, że rosną nieodporne na nic kaleki. To byłoby pole do zbadania...
              • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 14:22
                > A na poważnie, to matki w stylu autorki wątku same powodują, że rosną nieodporn
                > e na nic kaleki. To byłoby pole do zbadania...

                No sie przyczepilyscie do tych 37,1 i nie wiem czy tak trudno wywnioskowac z moich wypowiedzi ze ja nie zastanawiam sie co mam robic KONKRETNIE przy takiej temperaturze. Dzis zostawilam bo moge sobie na to pozwolic bez stresu. Ale nie uwazam go za chorego bo ma 37. Zostawilam bo moge i jesli nic mu nie jest to super i jutro pojdzie. No chyba nie zaszkodzi mu dzien pobytu w domu?? Nie zmniejszy to jego odpornosci w moim mniemaniu smile

                Nie spodziewalam ze akurat to potrzebuje wyjasnien - temperatura 37,1 MOZE (ale nie musi) rozwinac sie w cos powazniejszego i pytajac "Co wtedy?" bardziej mam na mysli jakie sposoby maja pracujace ematki organizowania organizowania opieki dla dziecie gdy ta temperatura PODROSNIE i okaze sie ze dzieciak jest naprawde chory. Nie sadzilam ze z moich wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze pytam - jak LECZYC dziecko, ktore ma 37,1... Jesli ktos tak to rozumie to - NIE, NIE O TO PYTALAM
                • nowi-jka Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 14:30
                  i ze chorujesz kaleke

                  jak mozna tak uogólniac jak rany
                  • nowi-jka Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 14:31
                    "hodujesz" miało być
    • ewa_mama_jasia Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:34
      Na razie Ty nie pracujesz więc mąż ma wolną rękę i może pracowac do 19tej. Pójście przez Ciebie do pracy wymusi rewolucję w Waszych zwyczajach. Praca męża - od przedpołudnia, czy w nadgodzinach od rana? Ty rozwozisz, mąż odbiera, albo na odwrót. Zwolnienia - na powazną chorobę naprzemiennie, kto może. 37 i podziębienie to żaden problem. Z takim można posłac do szkoły / przedszkola. Albo z tego wyjdzie, albo się rozchoruje.
      Ja dwukrotnie wysyłałam w stanie podgorączkowym na kolonie / zimowiska, za zgodą kierownika kolonii.Za każdym razem następnego dnia nie było sladu po przeziębieniu.
      • naturella Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:55
        Oboje pracujemy, od kiedy dzieci miały lat 3 i 14 miesięcy. Mój powrót do pracy (w nowe miejsce) zbiegł się z pójściem starszego do przedszkola, więc zaczęły się choroby. Nie braliśmy zwolnień, jeśli już było to naprawdę konieczne (np. zapalenie płuc u dziecka), to brał je mąż. Z dziećmi siedziała niania, woziliśmy je też do teściowej kilkadziesiąt kilometrów, ze dwa razy chyba do mojej mamy (300 km). Na nianię szła czasem prawie cała moja pensja. W końcu, wyczerpani tą logistyką (bywało, że starszy był tydzień w przedszkolu i potem 10 dni w domu) sprzedaliśmy mieszkanie i przeprowadziliśmy się blisko teściów. Spowodowało to dłuższe dojazdy do pracy i wiele innych konsekwencji, ale dzieci miały opiekę - w sytuacji np. temperatura w nocy dzwoniliśmy nawet o 7 rano do teściowej.
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:00
        Praca męża - o
        > d przedpołudnia, czy w nadgodzinach od rana?

        Ani jedno ani drugie smile Praca od 9 do 18, reszta dojazd.

        W sumie to mi nawet nie chodzi o to podziebienie. Dzis zostawilam bo nie bylam zmuszona posylac. A ze lapie infekcje w sezonie powazniejsze niz 37 to juz sprawdzone i dlatego sie zastanawiam jak to organizuja inne ematki.

        Narazie wnioski nastepujace - jestem leniem, szukam wymowek, z podejrzeniem infekcji wysylac do przedszkola, szefowie w PL sa wyrozumiali, grafiki obojga rodzicow da sie zmieniac i dostosowywac do swoich potrzeb, logistyka przy dwojce dzieci jest rownie latwa co przy jednym. Bulka z maslem ogolnie smile
        • zlotarybka_1 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:08
          snowdust napisała:

          Narazie wnioski nastepujace - jestem leniem, szukam wymowek, z podejrzeniem inf
          > ekcji wysylac do przedszkola, szefowie w PL sa wyrozumiali, grafiki obojga rodz
          > icow da sie zmieniac i dostosowywac do swoich potrzeb, logistyka przy dwojce dz
          > ieci jest rownie latwa co przy jednym. Bulka z maslem ogolnie smile

          Nowa na ematce czy jak?
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:12
            > Nowa na ematce czy jak?

            big_grin
        • black.emma Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:20
          Bułka z masłem to siedzieć w domu i narzekać. Piszą ci przecież, że łatwo nie jest ale trzeba to jakoś ogarniać. Co z tym zrobisz to twoja sprawa.
          • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:26
            Alez ja nie narzekam tylko pytam smile Staram sie nie negowac podsuwanych pomyslow tylko wszystko rozwazam jako opcje do rozpatrzenia.
            • black.emma Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:31
              Drażliwa chyba jestem smile
              No co mamy ci powiedzieć, jest ciężko, jesteś niedospana, zestresowana i ciągle masz wrażenie, że wszystko zawalasz. U mnie pierwszy rok żłobka to była makabra, 2 tygodnie chory, tydzień w żłobku, znów chory. Praca zdalna z ryczącym dzieckiem pod pachą, w nocy i weekendy, na zmianę z mężem. Niania to idealne rozwiązanie, ale ja akurat się przeprowadziłam i nie miałam na miejscu nikogo znajomego. Koszmar!
              Ale po roku była dużo poprawa, przed nami przedszkole, więc zobaczymy co dalej smile
      • panterarei Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 13:47
        ewa_mama_jasia napisała:
        Praca męża - o
        > d przedpołudnia, czy w nadgodzinach od rana?
        ło matko wszystkie z tym wymienianiem się, ile jest zawodów, w których pracuje się w systemie zmianowym.. no sporo, a ile takich, w których nie??
        a może ona jest nauczycielką i ni huhu nie ułoży sobie grafiku od 15, a mąż pracuje w banku;
        albo oboje są w korpo, albo urzędnikami, albo mąż jest księgowym w normalnej firmie i nikt mu nie będzie dziwnych godzin pracy ustalał, bo ma dzieci, była coś mowa o tłumaczeniach, no ok. ale szkoły językowe przędą średnio, a poza tym chyba ciężko się utrzymać z pracy lektora od 18-21
        • kai_30 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:34
          Ja jestem nauczycielką (akademicką), a mój mąż pracuje w banku od 9 do 17 big_grin Dajemy radę - on zaprowadza, ja odbieram, był czas, że cienko przędliśmy, i wtedy dorabiałam w prywatnych szkołach językowych wieczorami albo tłukąc tłumaczenia, dzisiaj już właściwie nie muszę.

          Tak naprawdę nauczycielki mają najlepiej, w korpo już gorzej. A autorka chyba nie musi zarabiać kokosów, skoro teraz nie pracuje i dają radę. Może więc pół etatu w szkole plus tłumaczenia będą wyjściem idealnym? Pracowałam tak przez dłuższy czas (tzn za każdym razem, kiedy któreś dziecko było "najmniejsze", czyli tuż po macierzyńskim) i to była naprawdę dobra opcja.
          • panterarei Re: Dzieci a praca - no jak?? 20.08.14, 09:58
            tak, ja też z mężem dajemy rade, mimo braku możliwości pracy zmianowej, oraz pracy obojga w korpo, nie mamy również niani na zapas, ani babci, chociaż nie ukrywam, ze do skończenia przez potomka półtora roku babcie pomagały, teraz młodzież chodzi do przedszkola, wcześniej był klubik, ja tylko pisze, że tego typu rozwiązanie nie jest dla każdego możliwe, a i bez tego się da pogodzić dziecko plus prace.
    • 18lipcowa3 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 10:53
      Szukaj pracy w duzych korpo, budzetowkach typu urzędy to.nie będziesz miala problemu że zwolnieniem na dzieci.
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:03
        > Szukaj pracy w duzych korpo, budzetowkach typu urzędy to.nie będziesz miala pro
        > blemu że zwolnieniem na dzieci.

        No wlasnie marzy mi sie posada klasycznego polskiego urzednika smile Godziny pracy zazwyczaj sa fajne. Tylko nie wiem jeszcze, gdzie moglabym uderzyc po filologii angielskiej.
        • ivaz Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:24
          pracuje w budżetówce i nie mam opcji wziąć zwolnienia, obowiązują mnie terminy i nie mam zastępcy, który by przejął za mnie moje obowiązki. Całe szczęscie, ze moja młoda moze ze 2 razy była chora, mąż wtedy ogarniał L4.
          • naturella Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:35
            Ja też w budżetówce, i robiono mi wymówki, że jestem niedyspozycyjna, bo nie mogłam zostawać w pracy dłużej niż godzinę po zakończeniu pracy, albo powiadomiona w piątek wieczorem, że mam być w pracy w sobotę nie miałam co zrobić z dziećmi uncertain
        • kanga_roo Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:31
          ale urzędnik ma 26 dni urlopu w roku (plus dwa opieki na dzieci), a nauczyciel jakby ciut więcej... że nie wspomnę o godzinach pracy, rzadko jest to 8 godzin dziennie, codziennie. dla dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych oznacza to mniej godzin w placówce, pomyśl też o tym.
          a co do szukania wymówek - ja bym powiedziała, że to kwestia priorytetów. jeśli nie masz noża na gardle, to zdrowie dziecka jest zdecydowanie ważniejsze od pracy zawodowej. sytuacje typu "daję syropek/nurofen/inhaluję i puszczam do przedszkola" są imo hardcorowe. nie mówię, że mi się nie zdarzały, ale traktowałam to jako wyjątki, nie regułę. kiedy się źle czuję, lepiej mi w domu pod kocykiem niż w pracy, dziecko nawet bardziej będzie odczuwało dyskomfort, bo nie umie sobie racjonalnie wytłumaczyć, że "coś je bierze".
          i jeszcze w kwestii nurofenu przy 37,5 - może nie wszyscy wiedzą, że nurofen oprócz działania przeciwbólowego ma też przeciwzapalne. więc podanie go dziecku, któremu zaczyna się infekcja, ma sens, bo pomoże zlikwidować stan zapalny. no i nie bez znaczenia jest gwałtowna poprawa samopoczucia, co najlepiej widać, kiedy naprawdę chore dzieciaki pół godziny po podaniu nurofenu stwierdzają, ze już są zdrowe smile
        • mx3_sp Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:56
          a własna dg nie wchodzi w grę?
        • aka10 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 19:04
          snowdust napisała:


          >
          > No wlasnie marzy mi sie posada klasycznego polskiego urzednika smile Godziny pracy
          > zazwyczaj sa fajne. Tylko nie wiem jeszcze, gdzie moglabym uderzyc po filologi
          > i angielskiej.

          Kursy jezykowe dla doroslych? Z drugiej strony, to anglistow teraz "jak psow". Moze jeszcze jakis inny jezyk znasz na takim samym poziomie?
          • stacie_o Re: Dzieci a praca - no jak?? 20.08.14, 10:03
            Niby tak, a mi nie udało się znaleźć sensownego nauczyciela...
      • aga_sama Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:15
        Dziecko jedno, ale masakrycznie chorujące.
        Praca: mąż umowa o dzieło, ja korpo.
        Pierwsze 2-3 dni braliśmy na zmianę wolne/ zwolnienie. Potem dziecko 150 km wywoziliśmy do teściów. Jak były cięższe infekcje, to na zmianę Ja siedziałam do 16. tej, mąż wracał, potem jechałam do firmy, ogarniałam swoją robotę. Następnego dnia mąż zostawał w domu, ja do roboty. Pracowałam w zespole dwuosobowym, przygotowywałam materiał koledze, on wykańczał. Czasem zastępowali mnie współpracownicy, ale ile można. Zdarzało się, że przy zwolnieniach ponad tygodniowych (dziecko trzeba było co 2 dni osłuchiwać) siedziałam w weekend w firmie.
        Mąż ze mną na zmianę, ale jak miał przetarg to siedział normalnie w robocie po nocach.
        To był czas zaraz po przeprowadzce, chyba nie znaliśmy żadnej niani.
        Masakrycznie to wspominam, cały czas miałam poczucie, że zawalam robotę, kłócę się z mężem i nie zapewniam dziecku wystarczającej opieki.
        • mantis_after_dinner ty mowisz powaznie? 19.08.14, 11:56
          37.1 i Ty dziecko w domu trzymasz???

          ale do rzeczy:
          - tu gdzie mieszkam zasada jest taki, ze jesli dziecko ma do 38.5, to normalnie chodzi do przedszkola. Zaden lekarz nie wypisze mi zwolnienia na niegoraczkujace dziecko, wiec wyjscia za bardzo nie mam i zostawic w domu nie moge. Jak juz bardzo chce i musze, to jest tzw. urlop na zadanie - wiem ... 4 dni w roku. Ale naprawde sytuacje, kiedy dziecko ma temperature powyzej 38 nie zdarzaja sie czesciej. BTW drugi rodzic tez ma 4 dni - robi sie 8 czyli prawie 2 tygodnie. Malo?
          - jesli infekcja jest powazna (czyli temperatura nie spada po 2 dniach - a to naprawde u dzieci zdarza sie rzadko), to dostajesz zwolnienie. Ale taka powazna infekcja u starszego dziecka (obecnie 12 lat) zdarzyla mi sie trzy razy w ciagu ostatnich 10 lat, u mlodszego (3 lata) - raz.

          - jesli Twoje dzieci choruja czesciej, to moze przestan sie z nimi obchodzic jak z jajkiem i trzymac w inkubatorze przy 37,1 - gwarantuje ze po roku im przejdzie wink

          Tyle w temacie.
          • katriel Re: ty mowisz powaznie? 20.08.14, 22:16
            > - jesli Twoje dzieci choruja czesciej, to moze przestan sie z nimi obchodzic ja
            > k z jajkiem i trzymac w inkubatorze przy 37,1 - gwarantuje ze po roku im przejd
            > zie wink

            Mam pięcioletniego syna w przedszkolu, jestem na wychowawczym na młodsze dziecko.
            Jak starszy wygląda niewyraźnie (pokasłuje, ma lekki katar albo stan podgorączkowy właśnie), to zamiast do przedszkola idzie na długi, spokojny spacer po parku z mamą i młodszym bratem.
            Sądzisz, że mu to negatywnie wpływa na odporność? W jaki sposób?
            • aka10 Re: ty mowisz powaznie? 20.08.14, 22:25
              katriel napisała:

              > > - jesli Twoje dzieci choruja czesciej, to moze przestan sie z nimi obchod
              > zic ja
              > > k z jajkiem i trzymac w inkubatorze przy 37,1 - gwarantuje ze po roku im
              > przejd
              > > zie wink
              >
              > Mam pięcioletniego syna w przedszkolu, jestem na wychowawczym na młodsze dzieck
              > o.
              > Jak starszy wygląda niewyraźnie (pokasłuje, ma lekki katar albo stan podgorączk
              > owy właśnie), to zamiast do przedszkola idzie na długi, spokojny spacer po park
              > u z mamą i młodszym bratem.
              > Sądzisz, że mu to negatywnie wpływa na odporność? W jaki sposób?

              Dobrze, ze idziesz na spacer ze starszym jak i tak siedzisz z mlodszym w domu. Jednak prawda jest, ze 37,1, to nawet nie stan podgoraczkowy u dziecka.
              www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/zdrowie-dziecka/goraczka-9-pytan-o-goraczke-u-dziecka_35948.html
              "O gorączce dziecka mówimy dopiero wtedy, gdy ciepłota ciała przekroczy 38ºC, a gdy wynosi 37,5–38ºC – jest to stan podgorączkowy."

              U doroslego z calkowicie dojrzalym ukladem termoregulacji, to troche inna sprawa. Ja przy 37,5 jestem po prostu chora.


              >
      • jusiakr Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:08
        Moja siostra od paru lat pracuje w urzędzie - niestety, nie różni się to za bardzo od prywatnych firm. Jak na razie nie ma szans na normalną umowę o pracę, tylko kolejne umowy na zastępstwo. Więc to też nie jest taki raj - zwłaszcza dla nowej osoby.
    • asia_i_p Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 11:47
      No, to jest ból. Ja tylko jedno miałam pracując, a i tak wiecznie ustalaliśmy, kto ma w pracy gorętszy okres, kto bierze następne wolne. A już 7-latkę zdarzało mi się lekko chorą zostawić w domu, bo sprawdzian w 1d był ważniejszy. Wiem, patologia.
      • kub-ma Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 14:53
        No patologia smile
        Ja już przewidując takie sytuacje zostawiam sprawdzian w szkole i jak młodego nagle choroba bierze, to dzwonię do pracy i mówię gdzie leżą sprawdziany i ktoś na zastępstwie przeprowadza.
        • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:02
          > No patologia smile
          > Ja już przewidując takie sytuacje zostawiam sprawdzian w szkole i jak młodego n
          > agle choroba bierze, to dzwonię do pracy i mówię gdzie leżą sprawdziany i ktoś
          > na zastępstwie przeprowadza.
          >

          No wlasnie a jak Wam sie sprawdza uklad: praca jako nauczyciel + male dzieci? Nie ma czlowiek dosyc tych dzieci dookola? wink I ogolnie organizacyjnie jak jest?
          • kai_30 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:39
            snowdust napisała:
            >
            > No wlasnie a jak Wam sie sprawdza uklad: praca jako nauczyciel + male dzieci? N
            > ie ma czlowiek dosyc tych dzieci dookola? wink I ogolnie organizacyjnie jak jest?

            Organizacyjnie to jest najlepsza opcja z możliwych - odpada Ci dylemat, co zrobić z dzieckiem w te wszystkie dni wolne, bo też masz wtedy wolne smile Co do dzieci dookoła to się nie wypowiem, bo w podstawówce pracowałam krótko, na początku kariery wink i szybko odkryłam, że jednak wolę uczyć dorosłych, i tego się trzymam.

            Zastanawia mnie jednak Twój optymizm w kwestii znalezienia pracy w szkole - orientowałaś się w ogóle, jak to w Twojej okolicy wygląda? Masz szanse na jakikolwiek kawałek etatu? Czy tak sobie tylko pomyślałaś, że byłoby fajnie, bez sprawdzania realiów? Oraz: pracowałaś już kiedyś w szkole, masz jakiś stopień awansu? Gdzie i jak długo pracowałaś przed urodzeniem dzieci? Bo mam wrażenie, może niesłuszne, że jesteś raczej na początku drogi zawodowej...
            • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:56
              > Zastanawia mnie jednak Twój optymizm w kwestii znalezienia pracy w szkole - ori
              > entowałaś się w ogóle, jak to w Twojej okolicy wygląda? Masz szanse na jakikolw
              > iek kawałek etatu? Czy tak sobie tylko pomyślałaś, że byłoby fajnie, bez sprawd
              > zania realiów? Oraz: pracowałaś już kiedyś w szkole, masz jakiś stopień awansu?
              > Gdzie i jak długo pracowałaś przed urodzeniem dzieci? Bo mam wrażenie, może ni
              > esłuszne, że jesteś raczej na początku drogi zawodowej...

              No az takim poczatku nie jestem smile Kariere zawodowa zaczynalam od pracy w edukacji, pozniej praca w placowce dyplomatycznej, a jeszcze pozniej i aktualnie tlumaczenia. To bylby raczej powrot do korzeni wink

              A moja okolica jest stolica wiec mam nadzieje ze nie jest az tak zle.
          • kub-ma Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 15:45
            Dzieci nie mam dość, bo lubię swoją pracę smile

            Organizacyjnie? Teoretycznie zwolnienia na dziecko można brać, ale w praktyce różnie bywa: gdy dyrekcji zależy na wysokim poziomie może się jej to nie podobać. Poza tym rodzice uczniów też różnie na zwolnienia nauczycieli reagują. Generalnie sporadyczne zwolnienia są ok. Gorzej gdy akurat masz zaplanowane wyjście z klasą np. do teatru smile No ale takie sytuacji to każdy ma w pracy.
            Jeżeli chodzi o jednodniowe zwolnienia np. na wizytę u lekarza-specjalisty, to są dwa dni opieki nad dzieckiem, ale przy 2 dzieci to za mało. Można brać urlop bezpłatny.
            Początek i zakończenie roku szkolnego - z dziećmi chodzi oczywiście ich tata. Początek i koniec wakacji pracuję, pozostałe dni spędzam z dziećmi.
            Przerwy okołoświąteczne i ferie - też różnie. Coraz częściej jestem w pracy na dyżurach.
            A jeżeli chodzi o codzienną logistykę, to przeważnie ogarniał tata smile Z zaprowadzaniem do przedszkola miałabym problem, bo do pracy dojeżdżam godzinę. Z odbiorem przeważnie ok z wyjątkiem kilku dni w miesiącu: zebrania, rady, szkolenia.
    • princy-mincy Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:00
      Wróciłam do pracy, jak dziecko miało 13 mcy. Zajmowała sie nim niania (nie mieliśmy niepracującego babci w pobliżu).
      Gdy corka miała dwa lata, poszła do żłobka i tu zaczęły sie choroby- opiekowalismy sie z mężem na zmianę, ale zaczęliśmy tez szukać kogoś, kto zajmie sie dzieckiem w sytuacjach awaryjnych. Na szczescie corka wyrosła z chorób i od 2 lat, gdy jest w przedszkolu brałam na nią opiekę tylko raz.
      Teraz na świecie jest drugie dziecko i rownież planuje wrócić do pracy, gdy dziecko bedzie miało trochę ponad rok.
      Zostanie z opiekunka, wiec nawet jesli starsze zachoruje, to bede miec z kim zostawić.
      Gdy młodsze pójdzie do przedszkola (starsze bedzie juz w szkole) znow będziemy szukać kogoś na awaryjne sytuacje.
      Nie jest łatwo kogoś takiego znaleźć, ale da sie. Zazwyczaj to panie w wieku emerytalnym, ktore jeszcze nie maja swoich wnuków, nie szukają pracy na stałe tylko wlasnie by sie czymś zajac od czasu do czasu.
    • daga_j Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:06
      Ja rozumiem Twoje dylematy - bo dziecko nawet jak zdrowe to potrzebuje opieki, conajmniej do wieku 7 lat nie może zostawać samo w domu. A żaden rodzic chyba nie chce by jego dziecko pierwsze pojawiało się w przedszkolnej grupie i ostatnie z niej wychodziło... Z kolei lekcje w szkole trwają czasem do 11:25 i potem dziecko musi siedzieć na świetlicy, głośnej, nie zawsze tak fajnie wyposażonej w dużej grupie dzieci, i tak też do ostatniego odebrania o powiedzmy 17. Ja bym tak nie chciała i dlatego byłam w domu "przy dzieciach" bardzo długo, właściwie ciągle jestem, ale w końcu jakoś problem braku pracy rozwiązałam - właśnie zakładam własną firmę o nienormowanym czasie pracy (nie będę mieć lokalu "od-do"). Ty mówisz, że masz jakieś zlecenia w domu, to fajnie, jeszcze ze 2 lata na Twoim miejscu bym tak pociągnęła, a gdy dzieci starsze (przedszkole/szkoła) to szukać pracy i opiekunki na te parę godzin dziennie. Niech Ci jakaś miła pani odbiera dzieci i siedzi z nimi popołudniu te 2-4 godziny zanim Ty wrócisz, mimo, że wyniesie to drożej niż opieka w przedszkolu czy szkole do tej późnej pory, to jednak dzieciom wypadnie na lepsze, a ponadto będziesz mieć "panią awaryjną" na całe dnie w czasie chorób dzieci. Warto oddać nawet 1/3 pensji przez te pierwsze lata opiekunce, ale potem jak dzieci tylko szkolne to już sobie same posiedzą, a Ty się rozwijasz zawodowo i cała pensja dla Was smile Ja bym tak chciała zrobić - ale miałam trudności w znalezieniu pracy, na szczęście wpadłam na pomysł fajnej firmy i zaczynam go realizować. (hm... siedząc na forum??... wink
    • memphis90 Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 12:52
      Bo ledwo wcz
      > oraj wyslalam CV dzis starszy temperatura 37,1. No i co wtedy sie robi??
      Cieszy się, że dziecko ma normalną, prawidłową temperaturę, wysyła je do przedszkola, a samemu jedzie do pracy.

      I co trzeba sie tak zwalniac z pracy z kazdym
      > razem? Macie takich wyrozumialych szefow??
      Nie, mój szef zwolnień na zdrowe dzieci nie tolerowałby.
    • mnietoniemi Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 17:56
      snowdust napisała:

      > Wytlumaczcie mi prosze jak?? Taka sytuacja: maz pracuje do 19 wieczorem, na sta
      > nie dwojka dzieci (2 lata i 5 lat). Pomyslalam ze moze czas rozejrzec sie za cz
      > yms. Ale moj umysl nie ogarnia jak logistycznie to zorganizowac :


      A twój umysł działał przed zrobieniem dzieci?
      • snowdust Re: Dzieci a praca - no jak?? 19.08.14, 18:07
        > A twój umysł działał przed zrobieniem dzieci?

        No nie wiem co powiedziec smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka