No jak dziewczyny? Przyznawać się - która się boi, a która nie?
Tak mnie naszło, ponieważ ostatnio często chodzę do dentysty z jednym zębem, który jest już leczony od jakiegoś czau. Zawsze obsesyjnie dbałam o zęby i regularnie odwiedzałam stomatologa, a jednak strach przed nim towarzyszy mi OD ZAWSZE. Skąd się to bierze? Nie miałam wyrywanych zębów, nic się nie działo poważniejszego, a i tak do małego borowania muszę brać podwójną dawkę znieczulenia, bo inaczej zejdę na zawał na widok wiertła. Po wizycie - następnego dnia - miewam dosłownie zakwasy, tak spięta siedzę na tym cholernym fotelu...
Zdaję sobie sprawę z tego, jak upierdliwy dla dentysty musi być pacjent mojego pokroju, ale ten lęk jest silniejszy ode mnie. Najśmieszniejsze jest to, że mam wspaniałego, delikatnego dentystę, więc... ?