Poszłam dziś do lasu, na grzyby.Jak co roku, jak zawsze od X lat.W domu grzybki wyczyściłam, wymyłam i do gara, sosik mieliśmy jeść na kolację...
Sosik się ciut poddusił, biorę na łyżkę i próbuję...

...co za gorycz, masakra, w ustach, przełyku, rzyg.
Googlam: gorzki smak sosu grzybowego.I oczywiście, wyskakuje piękny grzybek, którego dziś pomyliłam z prawdziwkiem: goryczak żółciowy. Pierwszy raz, i potwierdzam, faktycznie zasługuje na nazwę, ohydny posmak żółci, który teraz zagłuszam landrynkami.
Szczęście,ze mam taką manię, ze zanim dam dzieciakom coś z grzybów najpierw zawsze sama próbuję i odczekuję, nawet jak mam 100% pewności,ze grzyby dobre.
Dzisiaj zresztą też byłam pewna, jak zawsze od lat....a mimo to, dziad się przydarzył.
Czekam teraz , czy wystąpi biegunka i wymioty, może wystapić dwie godz.od spożycia. Spożyłam o 20,

.