Dodaj do ulubionych

...poszedł...:(

01.09.04, 07:33
Mój młodszy synek (prawie 2,5 roku) poszedł dziś do przedszkola razem ze
starszym,który wczoraj skończył 5 lat i zaczął już 3 rok w przedszkolusmileByli
pierwsi(o 6.30)w swoich grupach. Starszy wpadł do swojej sali w podskokach i
całą drogę pocieszał młodszego, że spotkają się na podwórku. Młodszego
musieliśmy siłą odczepiać od mojej szyji - płakał strasznie. Wiem, wiem - że
lepiej jak płacze niż tłumi emocje, bo przerabiałam to 2 lata temu i też było
ciężko, ale i tak siedzę w pracy i się martwię, że on tam płacze.
Odbierzemy ich dopiero o 15,30, bo innej opcji nie ma i mam nadzieję że nas
policja nie zatrzyma za przekroczenie szybkości smile
Tak mi żal mojej małej Kluseczki, mam nadzieję że się szybko oswoi
(chodziliśmy już przez tydzień po 2 godziny na dni adaptacyjne).
Ufff - pożaliłam się i teraz muszę popracować - oby do 15.00
Pozdrawiam - Nocek
Obserwuj wątek
    • ewa2233 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:03
      Trzymaj się!
      WIEM, to aż boli.
      Ja też pamiętam jak to było w pierwszym dniu przedszkola,
      a dziś syn idzie do 4 klasy! smile
    • mamadwojga Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:07
      Moja córcia też poszła. Co prawda ona poszła w podskokach, trzeci rok do tego
      samego przedszkola, do zerówki, ale i tak mi smutno.
      A Twojemu synkowi na pewno będzie łatwiej wiedząc że w tym samym przedszkolu
      jest braciszek.
      Jakoś to będzie.
    • jagusia7 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:30
      Mój też poszedł...
      Wprawdzie ma już 4 lata i wcześniej przećwiczyliśmy to w żłobku, ale...Chyba
      jestem zestresowana bardziej od niegosad
      Robert się cieszył, że idzie do przedszkola, ale jak już go rozebrałam i pani
      go wzięła za rękę, trochę mu mina zrzedła...
      No nic, czekam na 12.30, żeby go odebrać. Musi być dobrze! Pozdrawiam wszystkie
      mamy, które też dzisiaj oddały swoje dzieci w obce ręcesmile
      • magi104 Czuję się staro;) 01.09.04, 08:39
        Czuję się staro przy was: moja młoda idzie dzisiaj z tytą do szkołysmile))))
        Już nie jestem mamą Dzidzi z przedszkolasad
    • ma_ximus Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:38
      czy przypadkiem nie jesteś mną?
    • nocek1 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:41
      Dziewczyny - dzięki bardzo za wsparcie - praca coś mi marnie dziś idzie,
      zaglądam co chwilę na ten wątek - może jakoś przetrwam do 15.00 no i następne
      dni....
      Dobrze że jest to forum - "w kupie rażniej". Szkoda że nie ma czat z Paniami z
      naszego przedszkola smile - najlepiej bezpośrednia relacja z grupy Bartusia - tylko
      nie wiem czy by mnie to pocieszyło - tak przynajmniej wmawiam sobie , że może
      już nie płacze...
      Jak będzie bardzo płakał to Panie z obu grup obiecały przyprowadzić mu na chwilę
      Maciusia na pocieszenie....
      Ufff-patrzę na zegarek, myślałam że już co najmniej 11.00 sad
      Nocek
      • ma_ximus Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:56
        U nas: mały całkowity debiut, a pięciolatek - nowe przedszkole. Paradoksalnie
        bardziej martwię się o "dużego" synka, bo w starsze grupy są już zżyte,
        dzieciaki nawiązały już przyjaźnie wcześniej, a moja pociecha nie należy do
        otwartych...sad
      • ma_ximus Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 09:03
        Też myślę, że my to bardziej przeżywamy niż maluchy. Prawie beczałam wychodząc
        z przedszkolka
    • kachwi1 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 08:51
      mój tez dziś poszedł - do trzeciej grupy. niby chciał, no bo koledzy, ale minę
      miał niewyraźną. ja znów stres - że znowu złamie rękę albo coś innego...
      w sytuacjach kryzysowych (dla mnie oczywiście) po prostu dzwonię do
      przedszkola, proszę o rozmowę z dzieckiem - i jego "no co mamo?" od razu mnie
      uspokajasmile
      pozdrawiam serdecznie - będzie dobrze, musi być, my też chodziłyśmy do żłobka,
      przedszkola, i żyjemy!
      • ulala72 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 09:12
        No i mój (5 l.) poszedł, ufff...
        Niepocieszona jest córcia, która błąka się bez celu po pustym mieszkaniu i
        nawołuje brata, po czym stwierdza bezradnie "mmm ma" (nie ma);
        ja mogę wreszcie posegregować zabawki w jego pokoju;
        pozdrawiam wszystkie debiutujące i redebuitujące mamy przedszkolaków!
        • nocek1 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 10:20
          10.20, pogoda ładna - pewnie poszli na podwórko i może spotkał brata...no i może
          już nie płacze.....mój Kluseczek
          a sterszy pewnie rozrabia z kolegami aż się przedszkole trzęsie smile
          Nocek
    • inez21 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 10:35
      Mój syneczek debiutował w zeszłym roku,pamiętam jak poszedł z tatą a ja beczałam
      w domy jak wariatka.Dzisiaj poszedł już do 4latków i chyba nawet był zadowolony
      że idzie ale mnie znowu boli serce ,myślę jak on sobie biedaczek radzi.A kjak
      czytam wasze posty to aż mi się płakać chce,ale przynajmniej wiem ze nie jestem
      sama.Trzymajcie sie dziewczyny!!!!Oby do następnych wakacji!
    • mama_wiktora Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 10:40
      Wiktor teżsad I wiecie co? pobiegł w podskokach choć to jego debiut, nawet mi
      nie zrobił pa pasad buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
      • marianka15 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 12:23
        Moja mała też poszła - choć to będzie juz trzeci rok w tym przedszkolu. Ja
        jednak czuję taki dziwny niepokój, choc wiem, że córcia kocha tę instytucję, a
        w zeszłym roku 1 września chodziłam po nią do przedszkola 3 (trzy!) razy, bo
        nie chciała wracać do domu! Strasznie wrzeszczała! W końcu zabrałam ją jako
        przedostatnią...
        My matki już chyba tak jesteśmy skonstruowane - musimy się martwić, nawet
        jeżeli to irracjonalne - jak w moim przypadku!
        Pozdrawiam smile
    • agmar3 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 12:32
      Nocek, jak to znosisz? Ja też chcę dać do przedszkola za rok mojego synka i
      już teraz na samą myśl mam dreszcze. Wzruszył mnie Twój post, ale dał nadzieję,
      że będzie dobrze. Moja znajoma twierdzi, że to za wcześnie na przedszkole, ze
      lekarz ją przestrzega i takie tam. Uff, to dobrze, że jest więcej takich
      odważnych. Na razie mam opiekunkę.
      Koniecznie napisz jak było tego pierwszego dnia i jak się czujesz.
      Pozdrawiam cieplutko
      • nocek1 Re: ...poszedł...:( 01.09.04, 13:04
        Agmar - znoszę średnio, jutro pewnie będzie gorzej - jeśli dziś o 15.30 zobaczę
        zapłakany pyszczeksad
        Opiekunkę mieliśmy do wczoraj - popłakała się na odchodne i też mi się przykro
        zrobiło, ale mały zawsze marudził że on chce chodzić tak jak Maciuś do
        przedszkola, jak chodziliśmy na imprezy do Maćka grupy - to czuł się jak ryba w
        wodzie. Sam je,chodzi do łazienki, sam się rozbiera i trochę ubiera ,od dawna
        płynnie mówi (na dniach adaptacyjnych mówił prawie najlepiej, a inne dzieci mają
        3,5-4,5 lat (Bartuś - 2,5), Panie były zachwycone jaki komunikatywny i
        samodzielny (jak mu chciała Pani pomóc w łazience - to zrobił awanturę że ma
        wyjść i go nie podglądać smile - mam tylko nadzieję że nie będzie sam wycierał
        kuperka (bo ma takie zapędy - a efekt opłakany)
        No ale że jest samodzielny to jedno, a strona emocjonalna to "inna para kaloszy"
        - martwię się okropnie, czy mi go nie zadepczą (takiego malucha - bo on raczej
        taki drobny i "niskopienny" jestsmile
        Ps. Dobrze że nie pracuję na akord, bo bym nie wyrobiła dzisiaj normy,oj niesmile
        Jeszcze dwie godziny... - jutro na pewno zdam relację - Nocek
    • nocek1 ...i nie było tak tragicznie :) 02.09.04, 07:23
      witam - pierwszy dzień mamy za sobą - podobno Bartek rano bardzo szybko się
      uspokoił i fajnie się bawił, przy obiedzie zobaczył leżaki i znowu zaczął
      ryczeć, ale potem jak się przespał 30 min.- u Pani na rękachsmile to znowu się
      nieźle bawił jak przyszliśmy to chłopaki wcale się do domu nie spieszyli ...
      Podobno jedna dziewczynka położyła go sobie na kolanach i udawała kręglem , że
      karmi go butelką - Pani musiała interweniować, bo biedak miał łzy w oczach i
      ponoć walczył jak lew....taaak to są konsekwencje tego że jest najmniejszy w grupie.
      No to na tyle relacji z frontu - dziś też jak go oddawałam Pani na ręce to
      płakał - mam tylo nadzieję żę równie krótko jak wczoraj.
      Dajcie znać jak u was minął pierwszy dzień - pozdrowienia - Nocek
      • jagusia7 Re: ...i nie było tak tragicznie :) 02.09.04, 08:58
        U nas było supersmile
        Odebraliśmy młodego o 12.30, zaraz po obiedzie, wyszedł bardzo zadowolony i
        powiedział, że to za krótko i następnym razem zostaje do końcasmile No i dzisiaj
        pobiegł w podskokach, więc wierzę, że będzie ok! Wszystko mu się podobasmile
        Dzieci fajne, pani super, zabawki świetne... A mnie przynajmniej dzisiaj brzuch
        nie bolismile, bo wczoraj to stresa miałam jak rzadko kiedysmile
        Pozdrawiam wszystkie mamy debiutantów!
        P.S. Nocek, nie martw się, na pewno Twój synek szybko się przyzwyczai. Mój
        Robert jest w żłobku przeszkolony i pewnie dlatego tak gładko poszło, w końcu
        sama instytucja to dla niego nie nowość. Najważniejsze że wychodzi zadowolony,
        to i wchodzić niedługo pewnie będzie bez płaczusmile
        • jasmina251 Re: ...i nie było tak tragicznie :) 02.09.04, 09:21
          Moja wczoraj nie płajkała w ogóle ale dziś było nieciekawiesad(((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka