Dodaj do ulubionych

presja materialistów klasowych

10.09.14, 21:58
No tak, zaczęło się
Córka, III klasa SP prawie ze łzami w oczach:
Mamo, koleżanki śmiały się, że mam zwykły telefon, a cała klasa ma dotykowy.

I jak tu logicznie wytłumaczyć, że nie liczy kto co ma, ale jaki jest? Że nie ważne "mieć" a "być"? Dopadło mnie
W sumie mogłabym jej kupić taki telefon dotykowy, to nie jest kwestia pieniędzy, chociaż wywalenie paru stówek tylko po to żeby zatkać japy koleżankom jest bez sensu. Tylko to i tak nie rozwiąże sprawy na dłużej, zawsze będzie coś czego moje dziecko aktualnie nie ma - bo nie gonimy za gadżetami. Telefon ma wyciszony w plecaku i ma służyć jako szybki kontakt z nami lub babcią w sytuacjach awaryjnych. Co robić, drogie Bravo?
Obserwuj wątek
    • miliwati Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 21:59
      sandra1301 napisała:

      > W sumie mogłabym jej kupić taki telefon dotykowy, to nie jest kwestia pieniędzy
      > , chociaż wywalenie paru stówek tylko po to żeby zatkać japy koleżankom jest be
      > z sensu. Tylko to i tak nie rozwiąże sprawy na dłużej, zawsze będzie coś czego
      > moje dziecko aktualnie nie ma - bo nie gonimy za gadżetami. Telefon ma wyciszon
      > y w plecaku i ma służyć jako szybki kontakt z nami lub babcią w sytuacjach awar
      > yjnych. Co robić, drogie Bravo?

      Nauczyć córkę ciętej riposty.
      • sandra1301 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:20
        Chętnie, tylko:
        1. Moja córka raczej z tych spokojnych i grzecznych dzieci, nie nauczona "pyskowania"
        2. Jaka riposta?
        • miliwati Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:24
          sandra1301 napisała:

          > Chętnie, tylko:
          > 1. Moja córka raczej z tych spokojnych i grzecznych dzieci, nie nauczona "pysko
          > wania"

          Błąd.

          > 2. Jaka riposta?

          Na przykład "j*b się".
          • sarah_black38 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:33
            miliwati napisała:

            > sandra1301 napisała:
            >


            >
            > > 2. Jaka riposta?
            >
            > Na przykład "j*b się".

            Cudny przykład. Za kilka lat możesz od swojego dziecka tak usłyszeć. Ciekawe, skąd te oburzenie na chamstwo w narodzie tongue_out
          • kwiat_w_kratke Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:45
            miliwati napisała:


            >
            > Na przykład "j*b się".


            To ma być cięta riposta? big_grin Przecież to zwykłe, prostackie chamstwo. Z ciętą ripostą nie ma nic wspólnego.
          • sandra1301 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:51
            Dzięki za odpowiedź, ale nie uczymy dziecka wulgaryzmów.
            • sandra1301 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:53
              sandra1301 napisała:

              > Chętnie, tylko:
              > 1. Moja córka raczej z tych spokojnych i grzecznych dzieci, nie nauczona "pysko
              > wania"

              Błąd.

              > 2. Jaka riposta?

              Na przykład "j*b się".
              Dzięki za odpowiedź, ale nie uczymy dziecka wulgaryzmów.
              • sandra1301 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 19:15
                Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
                Odpowiadam forumkom sugerującym, że córka chce litością wyłudzić od nas telefon.... Nic z tych rzeczy, telefon klawiszowy dostala od nas kilka m-cy temu, do szkoły zaczęła nosić dopiero w czerwcu, ale podkreślam, jest wyciszony i schowany do plecaka. Mamy w domu smartfon, używa go mąż, córka sporadycznie korzystała z gier na nim. Szału nie było.
                Postanowiłam wspomnieć o fakcie wychowawczyni, napisałam via dziennik elektroniczny, nie wymieniając imienia i nazwiska owej koleżanki. Po kilku godzinach dostałam odpowiedź, że sprawa była omówiona z klasą i ostatecznie wyjaśniona. Po powrocie ze szkoły córka mi powiedziała, że pani tłumaczyła dzieciom, że nie ważne kto co ma tylko jakim jest człowiekiem i nie można śmiać się z kogoś kto nie ma modnych gadżetów. Jak dla mnie sprawa jest załatwiona, nie zamierzam zaogniać.
        • q_fla Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:36
          Moja córka w identycznej sytuacji kazała się odwalić od jej ukochanego i najwspanialszego telefonu.
        • aqua48 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 23:04
          sandra1301 napisała:

          > Chętnie, tylko:
          > 1. Moja córka raczej z tych spokojnych i grzecznych dzieci, nie nauczona "pysko
          > wania"

          Nie musi pyskować musi być pewna swego, swojej wartości. Umieć się ustawiać w opozycji i nie poddawać presjom, modom, baranim pędom itp. Narzucać trendy.

          > 2. Jaka riposta?

          Np, że ma rzadki model vintage i że teraz dotykowe może mieć każdy, a ona ma wyjątkowy.
          • jakw Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 00:08
            aqua48 napisała:

            > > 2. Jaka riposta?
            >
            > Np, że ma rzadki model vintage
            Koleżanki 3-klasistki niewątpliwie zrozumieją...
        • elle.hivernale Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:42
          "Prztnajmniej JA nie jestem adoptowana"
          I niech się tamte zastanawiają smile
          • wioskowy_glupek Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:34
            Jasne bo adoptowany to gorszy...
            • elle.hivernale Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:07
              omg...
          • pederastwa Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:42
            elle.hivernale napisała:

            > "Prztnajmniej JA nie jestem adoptowana"
            > I niech się tamte zastanawiają smile


            Stuknij się w głowę. Mocno.
            • elle.hivernale Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:06
              ... powiedziały pederastwa.
              • pederastwa Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 16:04
                No to rozwiń, co miałaś na myśli. Czemu uważasz bycie adoptowanym dzieckiem za gorsze? Coś, czym można dokuczyć innemu dziecku, dogryźć do żywego, nawet jeśli to jest zmyślony fakt.
          • valtho Re: presja materialistów klasowych 12.09.14, 00:27
            A pomyślałaś, że ktoś może być adoptowany? Proponuję jeszcze jakąś sprytną rasistowską albo antysemickąj odpowiedzi. Brawo! sad
            Pozdrawiam, Mama dwójki adoptowanych dzieci, w tym jedno innej rasy.
      • menodo Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:20
        Wzmocnić poczucie własnej wartości u dziewczynki.
        Ale na pewno nie uda się to metodą wcisków typu - nieważne, co się ma, ważne kim się jest itp.
    • joanna29 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:32
      Kupuje czasem i coś dla syna w lumpeksie. Ostatnio jeden z kolegów mu to wypomniał. Chłopak od stóp po głowę ubrany w firmówki, zachowanie i wiedza ..... no cóż. Powiedziałam synowi, że następnym razem ma mu powiedzieć, że mama (znaczy się, że ja) oszczędza na ciuchach, bo kupuje dużo książek, bo Puma na głowie nie zastąpi tego co w głowie. Z opowieści wiem, że innym dzieciom tekst syna się spodobał, a kolega się obraził.
      Trzeba pokazać dziecku, że coś innego jest ważne. Nauczyć dziecko bronić się słownie przed materialistami.
      • andaba Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:34
        A tak w ogóle to po co trzecioklasistce telefon, w dodatku noszony do szkoły?

        Swoją drogę, to jakos nie mialam problemów, żeby dzieciom takie rzeczy wyjaśniać, inna sprawa, że żadne z dzieci nie skamlało, ze koleżanka coś ma, a ono nie.
        • joanna29 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:38
          Watek po co telefon już kiedyś był. Po to, aby zadzwonić do rodziców siedzących w pracy, że już dotarło całe i bezpieczne dziecko do szkoły.
          • andaba Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:41
            Pod warunkiem, że chodzi samo.

            Poza tym do dzwonienia zwykły telefon w zupełności wystarczy, panna nie ma jęzorka w buzi, żeby powiedzieć koleżance, że ona telefon ma do dzwonienia, a nie do zazdroszczenia, bo od tego to ma urodę/inteligencję/uśmiech*.

            *niepotrzebne skreślić
          • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:13
            W wiekszosci szkol, ktore znam, gdy dziecko do godz. 9-ej nie pojawi sie w szkole, szkola wykonuje kontrolny telefon do rodzicow, gdzie podziewa sie dziecko (wszystkie nieobecnosci nalezy zglosic telefonicznie w sekretariacie do godz. 8.30).
            Nigdy jeszcze nie slyszalam, by dzieci meldowaly telefonicznie rodzicow, ze "dotarly do szkoly".
            • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:20
              W Polsce??? W szkole moich dzieci można się spodziewać telefonu po 2-3 tygodniach nieobecności dziecka. Szkoła publiczna. Nigdy nie zawiadamiałam telefonicznie szkoły, że dziecka nie będzie -zwyczajnie po chorobie/nieobecności pisałam usprawiedliwienia. Nikt do mnie nie dzwonił. Co więcej bywa, że dzieci bez uprzedzenia są zwalniane z lekcji - wtedy dostają komunikat "u kogo jest ktoś w domu może iśc do domu, reszta niech idzie albo do biblioteki albo na świetlicę" Nikt nie pilnuje tego gdzie, które dziecko idzie. Tak było od PIERWSZEJ klasy. Moje dzieci (a nie są już maluchami kl. IV i VI) zawsze dzwonia do mnie, że dotarły do szkoły)
              • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:58
                No wiec skoro ktos dopatruje sie mobbinu w szkole z powodu telefonu (docinki kolegow, wysmiewanie), to niech ten temat poruszy wlasnie w szkole. Wyjdzie z korzyscia dla wszystkich. Faktycznie masz racje, nie mieszkamy w Pl. Ale tutaj mozna na palcach jednej reki policzyc, ile dzieciakow w 3 klasie ma jakilkowiek telefon komorkowy. W Polsce nadal "szal na marki" sad
                Obydwoje moich dzieci od "zerowki" dojezdzalo do szkoly autobusem (ok.7-9 km).
                Telefon komorkowy w szkole podstawowej nie byl potrzebny im NIGDY.
                I nigdy, przyznaje sie, nie wpadlismy na pomysl dzwonienia do nas rodzicow, gdy dotra do szkoly. Stad moje zdziwienie.
                Co do sytuacji, gdzie jakies lekcje w szkole wypadaja: na poczatku kazdego roku szkolnego rodzice podpisuja oswiadczenie, co szkola ma poczac w takiej sytuacji. Sa trzy mozliwosci do zakreslenia:
                - A - moje dziecko moze ZAWSZE, bez uprzedniego uprzedzenia nas byc zwolnione do domu,
                - B- moje dziecko moze byc wyslane do domu TYLKO i WYLACZNIE po konsultacji telefonicznej z ... (i tutaj padaja nr telefonow, wszelakie mozliwosci powiadomienia),
                - C- moje dziecko w takim przypadku czeka w swietlicy szkolnej i udaje sie do domu w tym czasie, w jakim wypada koniec jego zajec lekcyjnych.
                Proste do wykonania.
                Lista telefonow i oswiadczen jest zawsze w sekretariacie, dla kazdej klasy, na kazdy rok szkolny nowa lista.
                • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:07
                   Ale tutaj mozna na palcach jednej reki policzyc, ile dzieciakow w 3 klasie ma jakilkowiek telefon komorkowy. W Polsce nadal "szal na marki"  

                  Tutaj to znaczy gdzie?
                  Bo u nas praktycznie wszyscy drugoklasisci maja tel.
                  • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:16
                    W malej miescinie w Palatynacie.
                    I rodzice sa lojanie uprzedzani, by dzieciom do szkoly nie dwac smartfonow (zwiekszaja tez ryzyko napasci na wlasciela podczas drogi do i ze szkoly, okazja czyni zlodzieja, szkola nie ponosi odpowiedzialnosci za cenne rzeczy przynoszone na jej teren i zagubione na jej terenie, tudziez nie wnika spory, kto moglby cacko ukrasc lub zniszczyc). Dzieciaki w szkole na kazde zyczenie moga korzystac z telefonu w pokoju nauczycielskim (wystarczy, ze powiedza, ze chca zadzwonic, nikt nie musi podsluchiwac ich rozmowy, bo jest wydzielone specjalne pomieszczenie). A kazdemu delikwentowi, ktory nie stosuje sie do Schulordnung (uzywa telefonu komorkowego na terenie szkoly), grozi zabranie telefonu i zdeponowanie go w sekretariacie. Rodzice musza odebrac go osobiscie i wytlumaczyc, dlaczego lamia ustalony i podpisany wlasnorecznie Schulordnung.
                    • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:22
                      Ale zrozum, że w polskich szkołach jest INACZEJ. Jeśli dziecko nie dotrze do szkoły to nikt Ciebie o tym nie poinformuje. Szkoła moich dzieci liczy sobie 720 uczniów - myślisz, że każde po przyjściu do szkoły ustawia się w kolejce do sekretariatu, żeby zadzwonić do rodziców, ze dotarło? A po lekcjach - dzieci idą na zajęcia dodatkowe, rodzice są w pracy - chcą mieć z dzieckiem kotakt. Czasami dzieci są wcześniej ze szkoły wypuszczane .... moje dzieci wtedy do mnie dzwonią - pytają czy jestem w domu - czy mają wrócić czy iśc do świetlicy .... czasami dzwonią by zapytać mnie czy moga po lekcjach iśc do parku/do koleżanki....
                      • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:26

                      • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:33
                        Ale dlaczego rodzice takiego rozwiazania nie zaproponuja???
                        Zamiast tego kupuja dzieciakowi za 2-3 tysiaki smartfona.
                        A jak ma za tysiaka, to "obciach" sad.
                        Dzieciak gubi, kradna i problem. I pretensje do szkoly, bo "nie upilnowali".
                        Czy to problem, by po sprawdzeniu rano obecnosci poslac kartke z nazwiskami nieobecnych do sekretariatu? W szkole mojego syna maja ponad 900 uczniow. I jakos wyrabiaja. Dziwne, panie, istotnie.
                        Gdy dzieciakom cos przepada na zajeciach, wowczas istnieje "plan awaryjny": rodzice podpisuja deklaracje, co w takim przypadku szkola ma z dzieckiem zrobic. NIKT nie wypusci wczesniej dziecka do domu, jezeli rodzic nie podpisal przed rozpoczeciem roku szkolnego odpowiedniej deklaracji (pisalam o trzech mozliwosciach wczesniej). Zaden dzieciak w 1-4 klasie podstawowki nie organizuje sobie "opieki" i nie zawiadamia rodziocow na wlasna reke.
                        Bo to brak odpowiedzialnosci I jezeli rodzice sami na taki brak odpowiedzialnosci sie godza (kupujac dzieciakowi smartfona, zamiast gadac ze szkola i domagac sie konkretnych bezpiecznych rozwiazan), to rzeczywiscie pozostaje tylko zainwestowac w komorke. Ale ona tez bezpieczenstwa dziecku nie zagwarantuje.
                        • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:27
                          Bo w Polsce szkoła przejmuje odpowiedzialność za dziecko gdy ono dotrze do szkoły - jak tam dotrze to jest problem rodziców. Dlaczego rodzice się na to godzą? Bo nie chcą iśc na wojnę z dyrekcją? Bo tak jest w większości polskich szkół? Nie wiem - tak jest. Smutnym "hitem" była już opisywana kiedyś tu przeze mnie sytuacja gdy dziecko z klasy 2 opuściło teren szkoły. Inne dzieci, które to widziały zgłosiły to dyżurującemu na przerwie nauczycielowi. I co usłyszały: "No ja jej gonić nie będę". Niestety ja bardziej ufam własnym dzieciom niż szkolnej opiece dlatego daję do szkoły telefon.
                          • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:38
                            Ale co miał ten nauczyciel zrobić o ile nie miał ze sobą zmiennika? Pobiegłby (nie wiadomo czy by to w ogóle coś dało, nie wiadomo w którą dokładnie stronę po opuszczeniu szkoły udało się dziecko, a 8-latek to nie raczkujący roczniak potrafi się szybko przemieszczać i szybko chować), zostawiłby pozostałe dzieci bez opieki, w tym czasie wystarczyłoby aby dwoje się pobiło czy jedno na przerwie miało wypadek i od razu by było "a gdzie był nauczyciel".
                            Nauczyciel dyżurujący ma być na korytarzu szkolnym (czy gdzie tam pełni dyżur) pilnując dzieci na przerwie, a nie ganiając z z wywieszonym jęzorem za dzieciakiem którego już nie ma w szkole i nie wiadomo nawet w którymi kierunku poszedł.
                            • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:46
                              Nie wiem - może poprosić kogoś z sekretariatu? Napisałaś dokładnie to samo co usłyszała matka owej dziewczynki. A dodam, że ta dziewczyna ma zaburzenia zachowania. Ja jako rodzic chciałabym mieć pewność, że jeśli moje dziecko do szkoły dotarło to ono jest POD OPIEKĄ do końca zajęć szkolnych. Napisz mi gazeta kto by odpowiadał za to dziecko gdyby ono padło ofiarą pedofila/wpadło pod samochód itd. , itp. Dziecko było na pierwszych dwóch lekcjach i nie powinno mieć możliwości samodzielnego opuszczenia szkoły !!! Dodam, że jestem w pełni świadoma, że dziecko nie powinno opuszczać szkoły - tak należy urządzić mu pogadankę (może z panią pedagog), należy dać dziecku karę (może np. punkty ujemne, zakaz udziału w wycieczce - co tam szkoła uzna za słuszne) ale nie można dopuścić do tego, ze dziecko będące pod opieką szkoły jest nie wiadomo gdzie, narażone na różne niebezpieczenstwa. Dodam, że gdy zaczęla się następna lekcja nikt do matki owej dziewczynki nie zadzwonił z informacją, że nie ma jej w szkole.
                  • moni692 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:45
                    Edel - a u nas nie ma nikt z drugoklasistow i co teraz? wink
                    • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:55
                      To "u nas" anettchen od nosilo sie do Niemiec.
                      • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:34
                        ... moni zdaje sie z Niemiec pisze ...
                  • ailia Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:03
                    edelstein napisała:

                    > Tutaj to znaczy gdzie?
                    > Bo u nas praktycznie wszyscy drugoklasisci maja tel.

                    W dziwnym miejscu mieszkasz, edel. W czwartej klasie, gdy juz oprocz 2 osob wszyscy sami wracaja ze szkoly komorki ma 4 dzieci. Gwarantuje ci, ze nie ma to nic wspolnego ze statusem spolecznym czy materialnym wink
                    • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:11
                      Najwyrazniazniej tu rodzice czuje potrzebe posiadanie przez dziecko komorki.Swoja droga czasem zaluje,ze mlody jeszcze nie ma,bo by go o cos spytac musze czekac az go spotkamtongue_out
                • morekac Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 17:38
                  Wiesz, odkąd wyczytałam, jak to jedna mama na 'starszym dziecku' używa niezamożnego kolegi czy koleżanki jako pomocy dydaktycznej (ucz się, bo skończysz jako kasjerka w markecie i będziesz żyła jak X), przestałam się dziwić, że jest szał na marki i gadżety.
                  Przy czym nadal uważam, że przy kupowaniu rzeczy warto jest zasięgnąć opinii użytkownika - czy spodnie, komórka czy inne duperele są ok. To są tylko rzeczy, ale nie oznacza, że nie mają nam sprawić trochę radości. I że nie można kupić tego, co chcemy.

                  Zawsze przy takich dyskusjach przypomina mi się "Ania z Zielonego Wzgórza" - pamiętacie, jak Maryla szyła jej jakieś niemodne sukienki w przedziwnych kolorach- aby dziecko nie poświęcało nadmiaru uwagi swojej powierzchowności? A Ania marzyła o bufach przy rękawach, bo miały to wszystkie koleżanki...
                  • menodo Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:05
                    jak Maryla szyła jej jakieś niemodne sukienki w przedziwnych kolorach- aby dziecko nie poświęcało nadmiaru uwagi swojej powierzchowności? A Ania marzyła o bufach przy rękawach, bo miały to wszystkie koleżanki... "

                    Albo mama Marcusa z filmu "Był sobie chłopiec":
                    www.youtube.com/watch?v=XO4pbtwisBE

                    --
                  • kropkacom Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:12
                    Większość dzieci dostaje używane telefony komórkowe po rodzicach.
              • joanna_poz Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:32
                > W Polsce??? W szkole moich dzieci można się spodziewać telefonu po 2-3 tygodnia
                > ch nieobecności dziecka. Szkoła publiczna. Nigdy nie zawiadamiałam telefoniczni
                > e szkoły

                w Polsce, w Polsce.
                u nas jest wymóg zawiadomienia telefonicznego tego samego dnia zaraz po godzinie 8, ze dziecko nie dotrze do szkoły bo jest np. chore.

                wymog ten wprowadzono wlasnie po jakims przypadku, kiedy dziecko do szkoly nie dotarło - rodzice mysleli, ze jest w szkole, a szkola - że w domu.
            • slonko1335 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:23
              > W wiekszosci szkol, ktore znam, gdy dziecko do godz. 9-ej nie pojawi sie w szko
              > le, szkola wykonuje kontrolny telefon do rodzicow, gdzie podziewa sie dziecko (
              > wszystkie nieobecnosci nalezy zglosic telefonicznie w sekretariacie do godz. 8.
              > 30).
              zapomniałas chyba dodać, że takie rzeczy nie dzieją się w POlsce...sory w żadnej polskiej publicyznej szkole nie słyszałam o telefonowaniu do rodzica bo dziecko nie dotarło na lekcje...tym bardziej, że moje dziecko dzisiaj zaczyna o 12.40 więc niby dlaczego miałoby być w szkole przed 9?
              • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:54
                Pisalam przykladowo o godz. 9-tej, bo lekcje zaczynaja sie u nas ZAWSZE o 8-ej.
                Gdyby byly to zmiany poludniowe, to pol godziny pozniej tez bys telefon kontrolny otrzymala.
                Nie interesuje szkoly w tej danej chwili to, czy dziecko chore, czy z wizyta do cioci na imieniny poszlo. Usprawiedliwienie dostarczasz pozniej. Wazne jest poinformowanie, ze dziecka w szkole nie ma.
                Szkola sie nie interesuje, bo widocznie nikt ie wpadl na takowy pomysl, by takie "cus" wprowadzic. Rodzice pewnie tez nie. Ciekawe, co by bylo, gdyby Rada Rodzicow takie "cus" zaproponowala?
                Pracowalam 10 lat w polskiej szkole.
                W jednej publicznej "wsiowej" szkolce podstawowej Taki System juz funkcjonowal. I to ponad 10 lat temu ... Wprowadzono wlasnie na prosbe rodzicow, bo sporo dzieci bylo dojezdnych, sporo dochodzilo na lekcje z pobliskiego Domu Dziecka. I funkcjonowalo lepiej, niz kontrolne telefony do rodzicow po dotarciu do szkoly. O dziwo, frekwencja ogolna tez skoczyla znaczaco w gore wink
                • slonko1335 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:04

                  A jeśli nawet o tej 13 dostane info że mojego dziecka nie ma lekcji to co mi to da generalnie? wolę jak zadzwoni o 10,00 że własnie dotarło do szkoły i idzie na boisko/plac zabaw/do biblioteki/na świetlicę...na serio będę spokojniejsza zamiast czekania do 13 czy aby nie będzie telefonu, że z jakichś powodów nie dotarło i nie będę mieć pojęcia co w międzyczasie robiło i gdzie było....
    • morekac Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:40
      Jedno ale, może tak na przyszłość: jeśli stać was na jakiś super gadżet od czasu do czasu, to czemu nie zrobić dziecku prezentu? Przecież nie musi mieć samych przedpotopowych rzeczy dlatego, że wy nie gonicie za sprzętem.
      • aqua48 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 23:07
        morekac napisała:

        > Jedno ale, może tak na przyszłość: jeśli stać was na jakiś super gadżet od czas
        > u do czasu, to czemu nie zrobić dziecku prezentu? Przecież nie musi mieć samych
        > przedpotopowych rzeczy dlatego, że wy nie gonicie za sprzętem.

        Trzecia klasa to nie jest wiek na prezentowanie dziecku super gadżetów, tylko dlatego, że modne?
        • jakw Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 00:03
          aqua48 napisała:
          >
          > Trzecia klasa to nie jest wiek na prezentowanie dziecku super gadżetów, tylko d
          > latego, że modne?
          Pewnie, to zarezerwowane tylko dla modnych pań i panów po 20-tce.
        • morekac Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 07:02
          Zatem w ramach wychowywania dziecka zawsze kupujesz mu rzeczy, które nie są 'na topie' , nawet jeśli podobna rzecz modna wśród rówieśników jest tej samej jakości i zbliżonej cenie? Ot tak, żeby wychować?
          • kropkacom Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:19
            Pewnie jej nie stać. To nie grzech. Ja się zastanawiam gdzie jest granica kupowania rzeczy, bo koledzy mają. Telefon to zaledwie jedna rzecz. Za chwile się okaże, ze już za stary i nie na topie. I co wtedy?
          • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:38
            Niekoniecznie w zbliżonej cenie.
            Komórkę klawiszową w dobrym stanie dziecko mogło odziedziczyć po rodzicach.
            Nowy telefon dotykowy to ok. 500 zł minimum.
            Nie kupiłabym 9-latce, nawet nie z powodu jakichś tam przekonań, walki ze snobizmem itp.
            Nie oszukujmy się, to nie jest tani sprzęt, a w warunkach szkolnych łatwo zniszczyć, łatwo to też mogą zrobić koledzy, nawet niespecjalnie. A potem emamy piszą, że za zniszczone mienie by nie oddały ani złotówki... (był już taki wątek o oblanej komórce).
            Smartfona mogłabym ewentualnie dziecku sprezentować na zasadzie, że otrzymałam nowy telefon w ramach abonamentu, a stary wciąż sprawny i nie zniszczony.
            Ale kupować komórkę za 400-500 zł dziecku w tym wieku? Żeby się trząść, że może się popsuje? No way.
            • kropkacom Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:41
              Rodzice się ponoć nie trzęsą. Przynajmniej na forum big_grin
            • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:50
              Smartfona sprezentowałam córce bo otrzymałam nowy właśnie w ramach abonamentu a ja nie cierpię dotykowych telefonów. Wolę klawiszowce. Chciałam zostać przy swoim starym telefonie. Miałam więc wybór - dostać smartfona i go schować w domu a córce KUPIĆ klawiszowca lub dać jej tego nowego smartfona. Wybrałam drugą opcję ale poinformowałam, że jak zgubi, zepsuje to kupię jej inny NAJTAŃSZY telefon.
              W ramach abonamentu oczywiście miałam wybór miedzy smartfonem a klawiszowcem ale jeśli za kazdy z tych telefonów miałam zapłacić złotówkę a i tak chciałam pozostać przy moim starym telefonie (bo mi najbardziej odpowiada) to dlaczego i w ramach czego miałam zabronić dziecku wybierać? Wybrała to co się jej najbardziej spodobało.
              • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:58
                Ja swoją Xperię sprezentowałam mojej matce wink. Dziecko wożone i odbierane przeze mnie ze szkoły długo jeszcze telefonu nie dostanie.
                Nie dałabym dziecku czegoś, co się może łatwo popsuć, także z przyczyny bezmyślności osób trzecich, a w tym wieku ta bezmyślność jest nie do uniknięcia.

                Zresztą najwyraźniej autorka NIE DYSPONUJE WOLNYM SMARTFONEM, bo nie miałaby problemu i nie powstałby taki wątek. Sama pisze o dodatkowym wydatku rzędu kilkuset zł, jaki musiałaby ponieść. Twoja sytuacja jest więc zupełnie inna.
                A jeśli mam wydać kilkaset zł tylko po to, żeby moje dziecko zaszpanowało - to cóż, sorry, ale nie.
                • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:06
                  No cóż. Masz rację. Przyznaję, że jak dzieciak zaczął nowego smartfona do szkoły nosić to zaprowadziłam szkodnika do RTV-AGD i pokazałam klawiszowego samsunga za 60 zł. Poinformowałam, ze jeśli smartfon się zepsuje - bez względu na to z czyjej winy to dzieciak taki właśnie telefon dostanie. Zarówno ja jak i moje dziecko mamy pełną świadomość tego, ze dzieć nosi nowego smartfona NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ.
            • morekac Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:05
              Dotykowy też mogło odziedziczyć po rodzicach. I tak, jest to sprzęt z reguły za delikatny dla dziecka (dla mnie też), bateria siada mu szybko - ale takie sprawy (i preferencje użytkownika)należy obgadać z dzieckiem przed zakupem sprzętu (czy czegokolwiek innego), dać mu wybrać w ramach dostępnych opcji, a nie wybrać telefon z pominięciem dziecka i potem dziwić się, że nie potrafi wyjaśnić koleżankom, ze jej telefon jest dla niej fajniejszy.
              • kropkacom Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:12
                No ale dziecko mogło odziedziczyć sprzęt po rodzicach. Tu chyba wyboru nie ma...
              • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:20
                Sądzę, że autorka nie miała tel. dotykowego do oddania, bo problem i wątek by nie powstał wink.
            • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:08
              Nowy tel.dotykowy mozna juz dostac za 50€
              • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:17
                No i ja nadal uważam, że to za dużo na delikatną rzecz dla 9-latka, rzecz, która łatwo może się zniszczyć. Zwłaszcza, że rzecz starszego typu i "po rodzicach" będzie służyć w identyczny sposób. Kiedyś był wątek o oblanym telefonie, przypomnij sobie edel, jak panie naskoczyły, jak napisałaś, że za zniszczoną rzecz rodzice sprawcy powinni oddać pieniądze...
                • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:27
                  Moj syn potrafi sie obchodzic z technika a polowek starsze dziecko nie?
                  • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:30
                    Przypomnij sobie wątek o oblanym colą telefonie.
                    Myślisz, że dostaniesz rekompensatę, jak ktoś Twojemu dziecku na ten telefon siądzie, nadepnie go, obleje itp.? Szkoły uciekają od takiej odpowiedzialności, u mnie w regulaminie jest np. zapis o zabieraniu różnych elektronicznych gadżetów na wyjazdy, wycieczki itp. na wyłączną odpowiedzialność rodziców...
                    • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:41
                      Po to sa ubezpieczenie na dzieci.Rownie dobrze ktos moze zniszczy kurtke,buty,plecak i szuje tez beda sie migac twierdzac, ze po co taka droga.
                      • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:46
                        He he, już widzę te gromady rodziców z OC na dzieci wink
                        (Standardowe ubezpieczenie dziecka w polskiej szkole obejmuje urazy, wypadki i ich następstwa, ale nie OC)
                        • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:53
                          Ale jezeli nawet dziecko objete jest ubezpieczeniem z tytulu OC (w De to wiekszosc dzieci), to szkola nie posredniczy w dochodzeniu ubezpieczenia, czyli nie wnika kto, gdzie i kiedy. Spisuje tylko notke, bo czasem ludzie ubezpieczaja cos od kradziezy i notka potrzebna bedzie do wyplaty ubezpieczenia.
                          Informuje tylko zainteresowane strony, ze do zniszczenia doszlo i prosi o kontakt z tym czy siamtym rodzicem. Rozstrzygnac moga to rodzice we wlasnym zakresie. O ile bedzie im sie to oplacalo, podobalo itd. I o ile udowodnia, kto zawinil. Co najczesiej wiaze sie ze slowem przeciwko slowu.
                    • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:48
                      Przypadek ze szkoly (niemieckie Gymnasium, wyzsze klasy) mojego syna, z zeszlego roku: podczas lekcji w-fu skradziono WSZYSTKIM uczniom smartfony. Ktos zaczail sie przy hali sportowej, wszedl niezauwazenie do szatni w czasie lekcji i zwinal wszystkim wszystkie smartfony. W sumie ponad 20 sztuk.
                      I szkola mogla tylko i wylacznie zglosic wlamanie (wywazone drzwi do zamknietej szatni) na policje (jedyna szkoda dla szkoly byly wylamane drzwi). Bo za cenne przedmioty przynoszone na teren szkoly nie odpowiada. I slusznie. Nauczyciel przed lekacja tez nie bedzie zbieral i deponowal ponad 20 telefonow. Nikt nie wezmie na siebie takiej odpowiedzialnosci. I zadna szkola nie przyjmuje skarg na temat zagubionych lub skradzionych w czasie zajec telefonow. Rodzic z takim fantem musi sobie radzic sam, bo nie moze poskarzyc sie na cos, co zabronione jest regulaminem szkolnym.
      • ichi51e Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 05:57
        Ale po co dziecku dotykowy telefon?
        • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:10
          Zobaczysz jak twoje dziecko bedzie starsze.
          • anetchen2306 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:19
            Wlasnie, "bedzie starsze".
            Wtedy moze zdecyduje inaczej. Na dzien dzisiejszy to nie jest "starsze dziecko".
            3-klasiscie smartfon w szkole do niczego potrzebny nie jest.
            • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:28
              To twoje zdanie.Chrzesniak chodzi sam do szkoly i tel.ma.
        • majenkir Re: 11.09.14, 18:21
          ichi51e napisała:
          > Ale po co dziecku dotykowy telefon?


          A po co doroslemu dotykowy telefon?
          Albo fajne buty/auto/meble/inne.rzeczy.ktorych.tak.naprawde.nie.potrzebujemy?

          Najlepiej mieszkajmy w szalasach I podcierajmy sie lisciem wink
    • zana781 Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 22:43
      U nas w klasie ten problem nie wystepuje(tez 3), a w szkole chyba raczej marginalny, no ale my na wsi smile
      Dzieciaki wogole nie zwracaja uwagi czy ktos ma markowe buty czy tez nie.-, gadzetow typu telefon tez nikt nie przynosi, a jak juz ktos ma to nie pokazuje, nie chwali sie.
    • lisciasty_pl Re: presja materialistów klasowych 10.09.14, 23:07
      sandra1301 napisała:
      > I jak tu logicznie wytłumaczyć, że nie liczy kto co ma, ale jaki jest? Że nie
      > ważne "mieć" a "być"? Dopadło mnie
      > W sumie mogłabym jej kupić taki telefon dotykowy, to nie jest kwestia pieniędzy

      Kup lego mindstorms (zestaw w cenie słabego smartfona), naucz młodą programować roboty,
      następnym razem jak będzie gadka w szkole to niech się pochwali że ona woli coś innego,
      ale w zasadzie może kiedyś sobie kupi taki telefon bo można z niego zrobić pilot do robota.
      Oczywiście powyższe to przykład, pewnie da się wymyślić coś innego, co przypasuje córce.
    • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 00:00
      Yyyy, że jak?
      Cała III KLASA SP ma telefony?
      OJP
      • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:08
        Ja nie mam dotykowego, a bachory muszą bo się uduszą? Minie semestr, połowa tych dotykowców zepsuje się, rozwali bo dzieciaki nieuważne a te telefony delikatne jak jaja, a że drogie to w następnym semestrze przynajmniej część rodziców pójdzie po rozum do głowy i da dzieciom praktyczne "klawiszowce".
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:31
          Hm, w II kl. szkoły prywatnej, gdzie 3/4 rodziców jest bez wątpienia zamożniejsze ode mnie, ani jedno dziecko nie ma własnej komórki. 1 dziewuszka ma w pokoju własny telewizor i laptopa czy tam tablet. Reszta dzieci, jak na razie, jak ma w coś grać, oglądać coś w internecie, robi to na sprzęcie rodziców.
          W klasach wyższych też niekoniecznie dzieci mają komórki - mają raczej te, które same jeżdżą do szkoły (ale u nas to się dzieje od V klasy zazwyczaj).
          • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:32
            Co do dotykowców, zgadzam się, łatwo zepsuć i są na pewno bardziej cennym łupem dla szkolnego czy pozaszkolnego złodzieja niż komórka na klawisze wink.
          • slonko1335 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:36
            Moja zacznie sama wędrować na razie ze szkoły od najbliższego wtorku i jak najbardziej telefon mieć będzie-uważam to za konieczność. W domu leży spadkowy po mnie smartfon którego nie znoszę. Telefon kosztował nas zero złotych, dokładnie zero złotych bez kruczków i abonamentów-dzieciaki dostały go w prezencie do robienia zdjęć pod wodą od przedstawiciela sony ale jako że akurat wtedy rozpadł się mój wysłużony klawiszowiec na chwilę ją przejęłam nie widząc wcześniej sensu w dawaniu telefonu dzieciom.
            Reasumując jak zgubi klawiszowca którego muszę kupić bo takowego nie posiadamy w domu to będzie to dla mnie wyższy koszt niż jak zgubi smartfona którego dostaliśmy a który leży bezużyteczniewink
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:53
              Najwidoczniej Sandra nie miała wolnego smartfona do oddania, tylko coś starszego i stąd cała afera.
              Ja po zrzeczeniu się durnowatej Xperii na rzecz matki mam w domu tylko staruchę Nokię, taką naprawdę "vintage" wink.
              Córce musiałabym coś kupić i byłby to na początek tani model - bo jak miałabym wydać na telefon 8- czy 9-latki kilka stów, to najpierw bym zrobiła baranka o ścianę wink.
              • slonko1335 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:07
                miałam sie wpisać w wątku kropki czemu dajecie dzieciom smartfony ale miałam otwarte oba i myśłalam, że to tamten...
                Kurka ten mój były to też xpreia-to jakas porażka jest...no ale może dziecko "zabłyśnie" w klasie przynajmniejwink
    • valtho Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 00:11
      Musi się przyzwyczaić, że nie zawsze się ma to co reszta. A problem swoją drogą mnie zdziwił, w szkole mojego dziecka jest zakaz przynoszenia telefonów. Tyle, że wszystkie dzieci są odbierane przez rodzicow/opiekunów, więc nie ma takiej potrzeby.
    • fanny Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 05:49
      Jak moje dzieci byly w tym wieku i przychodzily z podobnymi problemami, to zaczelam im opowiadac o dynamice grupy rowiesnicze i mechanizmach oraz wartosciach, ktore nia zadza, potrzebie przynaleznosc, pozycjach i randze poszczegolnych czlonkow i sposobach uzytych do jej zdobycia. I ze to wszystko jest calkiem normalne smile
      Pomagalam im odkryc ich wlasne potrzeby jednoczesnie starajac sie ich nie cenzurowac.

      "Mamo, koleżanki śmiały się, że mam zwykły telefon, a cała klasa ma dotykowy."
      Poczulas sie gorsza, bo masz telefon inny niz wszyscy.
      "Tak, bylo mi glupio, ze mam taki stary telefon".
      Gdybys miala taki dotykowy telefon bylabys w zbiorze dzieci z dotykowymi telefonami, ze swoim telefonem wyladowalas poza zbiorem (mozna narysowac zbior na kartce) i bylo Ci przykro. To sie nazywa poczucie wykluczenia. Wiesz, w kazdej grupie i duzych i malych ludzi to sie zdaza, czasem to sytuacja przejsciowa, a czasem z roznych powodow sytuacja sie utrwala i jakis czlonek grupy jest izolowany i prawie caly czas czuje sie odrzucony. Pamietasz, jak mi opowiadalas, ze jak rozmawialiscie o wakacjach to niektorym bylo przykro, bo nie byli za granica?
      "Wiesz mamo, wydaje mi sie, ze Franek jest izolowany, bo w ogole nie byl na wakacjach i nie ma zadnego telefonu. Dzisiaj jak porownywalismy telefony, to on udawal, ze sciera tablice.
      A co robisz na obiad?"

      Kurtyna

      f.
      • naturella Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 07:30
        Opowiadanie o mechanizmach odrzucenia słabo chyba działa na poczucie odrzucenia. Wiem, ze sa rodzice, który sa krancowymi nonkonformistami, żyją poza grupa i maja w tyłku to, co inni sobie myślą, ale dziwi mnie ćwiczenie tego na dzieciach. Jesli problemem dla dziecka jest przedpotopowy telefon (moja corka tez ma taki, ale nie nosi do szkoły) to czemuzby nie kupić dziecku czegoś pomiędzy, jakis słaby dotykowy za 200-300 zł? W podartych butach tez chodzi? Z pozoru słabe porównanie, ale założeniem podstawowym jest, ze rodzice zdecydowali sie dać dziecku telefon i moze go nosić do szkoły, wiec staje sie częścią wyposażenia, tak jak buty czy kurtka.
        • nowel1 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:09
          To jest błędne koło, takie próby dostarczania dziecku za wszelką cene tego, co inni mają.
          Zawsze znajdzie się następny przedmiot, który trzeba kupić, żeby "nie poczuło się odrzucone".
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:45
          O ile buty, kurtki, sprzęt sportowy itp. zużywają się po jakimś czasie z przyczyn naturalnych, o tyle komórka dotykowa jest delikatna - i może za długo nie pożyć w plecaku, na którym ktoś np. usiądzie, kopnie go itp. itd. To są wciąż nieduże, ruchliwe dzieciaki, niekoniecznie z wyobraźnią nakierowaną na konsekwencje własnych działań. Już pomijam to, że o wiele mniejszy będzie żal, jak np. tania komórka czy "po rodzicach" rozbije się na podłodze albo ktoś ją ukradnie dziecku z plecaka.
          Spokojnie dałabym za kurtkę czy buty te 200-300-400 zł, bo wiem, że cena odzwierciedli jakość, a dobre buty czy oddychająca kurtka służą zdrowiu. Dałabym też tyle za rolki czy łyżwy, czy jakąś tam rakietę do tenisa (strzelam przykładowo) - bo sprzęt sportowy też musi być dobry i bezpieczny.
          Co do komórki, tak samo dzwonisz i esemesujesz z klawiszowca, jak i z dotykowej.
          A żal o wiele mniejszy, jak coś się stanie.
          Zwłaszcza, że - nie czarujmy się - w wypadku zniszczenia rodzice sprawcy, jak i szkoła totalnie się wypną.
      • kanga_roo Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 07:54
        fanny, bardzo mi się podoba Twoja metoda (choć nie wiem, czy potrafiłabym tak dobrze to ująć)
        myślę, że mi się przyda, dzięki smile
        • eo_n Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:54
          Też jestem pod wrażeniem wpisu Fanny. Jeśli kiedyś by było trzeba, wykorzystam. Też dzięki smile
      • konsta-is-me Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 16:30
        To gra w Aspergera, czy proba zanudzenia dziecka na amen?
    • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:14
      Moja córka niestety dokładnie wie, które dziecko ma klawiszowca. Są to dwie osoby w klasie. Oczywiście gdy mi wyrecytowała kto ma stary telefon urządziłam jej pogawędkę o nie wyśmiewaniu się, nie odrzucaniu, o tym iż to wcale nie świadczy o biedzie bo mogą mieć inne rzeczy lepsze od niej itd itp.... nie wiem czy dotarło ale nie chciałabym by to o moim dziecku cała klasa szeptała (nawet za jej plecami), że ma telefon nie na czasie.
      • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:23
        Ja też mam klawiszowca, telefonu dotykowego za darmo bym nie chciała, duże to, nieforemne w łapie, jak pieprznie ekranem o podłogę to koniec, bateria trzyma "na oko" trzy razy krócej, ekran się szybko "paprze", w czasie rozmowy często się wiesza (wiem bo często rozmawiam przez telefon z osobą która ma taki i coś urywa i nie chodzi bynajmniej o zasięg).
        To że coś jest nowe nie znaczy, że jest lepsze czy solidniejsze.
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:47
          Przebiję Cię - oddałam rok temu Sony Xperię prosto z wymiany telefonu w salonie mojej matce, mam stareńką Nokię E51, ekran dotykowy mnie po prostu wqu...ał, wytrzymałam z tą Xperią chyba 4 dni wink.
          • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:56
            No widzisz a ja nowiusieńkiego smartfona oddałam corce bo tez mnie wq..ją te dotykowe urządzenia wielofunkcyjne. Chciałam zostać przy swoim starym klawiszowcu bo jestem z niego zadowolona. Mogłam wywalic 200 zł na klawiszowca w sklepie dla niej lub brać z salonu to co dają za złotówkę. Ta druga opcja była dla mnie bardziej korzystna. Postawiłam jej tylko warunek, ze ja do telefonu nie dopłacam a z tego co jej zaoferują za zł może wybrać to co jej się najbardziej spodoba. W imię czego miałabym jej kazać wybierać najgorszy jeśli mogła mieć lepszy.
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:01
              Ale autorka wątku nie dysponuje smartfonem, jakiego mogłaby oddać dziecku bez ponoszenia kosztów czy za tę symboliczną złotówkę... I pisze o dodatkowym wydatku rzędu kilkuset zł.
              Uważam, że to chore, wyciągnąć z kieszeni 400 czy 500 zł tylko po to, żeby dziecko się mogło popisać (bo tak samo dzwonisz z komórki tradycyjnej, jak i nowej generacji) - jak kupisz za to kurtkę, buty, jakiś tam sprzęcik sportowy itp., to faktycznie pożytek z tego będzie.
              W wypadku komórki - tylko tzw. szpan.
      • bovirag Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:38
        Moj nadtolatek, urodzony i wychowamy za granica, ma i caly czas uzywa Nokie 2330. Stara jak swiat cegle. Teraz to troche zaczyna marudzic bo telefon jest za malenki do jego wielkiej lapy.
        Tylko, ze u nas telefonow do szkoly nosic nie wolno. Czasami trzepia szafki szkolne w poszukiwaniu ich i jak znajda za kare w sobote trzeba do szkoly przyjsc. Telefon ma po to, zeby nas poinformowac, za dotarl na trening, ze trening sie przedluzy, ze godzine dluzej zostanie z kolegami. Nigdy mi sie zglaszal, ze ktos sie smieje. Zreszta moj syn ma ogromne poczucie wlasnej wartosci, wiec pewnie docinki by zlal cieplym moczem.
    • oqoq74 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:24
      A ja porozmawiałabym z wychowawczynią. Nie po to, żeby zwracała dzieciakom uwagę, tylko, żeby pogadała z klasą o tym co jest ważne, co stanowi o tym czy ktoś jest fajny, o odrzucaniu w grupie itd.
      Jednocześnie starałabym się dużo rozmawiać z dzieckiem i popracowałabym nad jego poczuciem własnej wartości. Od czasu do czasu jakaś pochwała podbudowująca. U mojego syna to zadziałało, choć powodem złośliwości kolegów nie był telefon a niechęć mojego dziecka do piłki nożnej. Efekt jest taki, że syn zaczął grac w piłkę sam z siebie.

      I jeszcze jedno. Kupowanie gadżetów pod presją innych dzieci to jest droga donikąd.
      • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:44
        corka, prawdopodobnie bardzo chce miec dotykowy i ma gdzies ciete riposty i pogadanki z wychowawczynia.
        nie mierzcie 9 latki swoja miarą.
        my dalibysmy sie pokroic za donalda (gume), a teraz poprzeczka jest roche wyzej.

        tylko nasze dzieci sa miłe, grzeczne, ulozone, dojrzałe i zdolne ponad miare, cała reszta bachorów to zuo! pomysl, moze twoja corka po prostu bierze cie na litosc i kombinuje, jak tu dostac fajny telefon.
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:50
          Trochę wyżej?
          Hmmm...

          Co ma zrobić przeciętnie zarabiający rodzic, dla którego te 300-400 zł na fanaberię to obciążająca i niepotrzebna pozycja w budżecie? Mama ma iść do agencji towarzyskiej dorabiać, bo dzieciątko co chwilę coś chce, czy jak?
          • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:57
            przeciez nie twierdze, ze trzeba zaspokajac takie zachcianki.
            chodzi mi o to, ze dzieciaki kombinuja, jak swiat swiatem i to nie kolezanki za złe, tylko dziecko bierze matke na litosc i ta wersje tez trzeba wziac pod uwage w takiej sytuacji, jak opisana powyzej.

            prawda jest taka, czy ci sie to podoba, czy nie, dzieciaki napieraja tak daleko, jak im sie na to pozwoli i wymuszanie na nich filozoficznych przemyslen i madrosci zyciowych jest troche nie ten teges. owszem, trzeba tlumaczyc, ale watpie, czy 9 latka ogarnie, co jest na prawde wazne w zyciu.
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:06
              Może i nie ogarnie, ale przynajmniej wie, gdzie leżą granice.
              Ja mówię córce, że nikt nie ma wszystkiego, a ci, którzy mają niemal wszystko i od razu, nawet za bardzo nie mają czas się tym nacieszyć - i poza tym są w zdecydowanej mniejszości wink.
              I ona wie, że są rzeczy, których ode mnie nie dostanie wcale (bo są drogimi bzdetami, jak np. wszelkie te interaktywne maskotki po kilka stów), są takie, które dostanie, jak będą faktycznie użyteczne (czyli np. ten telefon albo własny laptop, na pewno nie w najbliższym roku), a są też takie, które dostanie przy najbliższej "uroczystej" okazji, bo są fajne i jej się przydadzą "od zaraz" (teraz będzie na nią czekać mp3 już niedługo wink ).
              Owszem, coś tam nieraz marudzi, ale stwierdziłam, że trzeba być konsekwentnym wink.
              • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:13
                niestety uczysz dziecko oceniac innych ludzi.
                co jest złego w człowieku, ktory lubi otaczac sie gadzetami i go na to stac?

                moim zdaniem powinnas zaczac odrozniac sam fakt posiadania luksusowych rzeczy od agresji wobec otoczenia, z racji ich posiadania.

                nie kazde dziecko majace najnowszego Iphona to zuo.
                • edelstein Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:15
                  Na tym forum zauwazylam wzmozone potepienie dla gadzeciarzy.Co najmniej jakby iphone w kieszeni przesadzal jakim jest sie czlowiekiem.
                  • niktmadry Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:54
                    a mnie się wydaje, że niektóre ematki prezentują postawę "nie dam dziecku smartfona ale nie chce też by inne dzieci miały taki gadżet". Czyli nie tylko dzieciaki interesują się tym jakie telefony maja ich rówieśnicy. Bo niby dlaczego matka jakiegoś kolego/koleżanki z klasy mojego dziecka miałaby się interesować smartfonem mojego dziecka?. I dlaczego jakiemuś obcemu rodzicowi miałby smartfon mojego dziecka przeszkadzać? I nie piszcie mi tutaj o uszkodzeniu, kradzieży bo w takich sytuacjach TO JA DOSTANĘ PO KIESZENI. Szkoła za te gadżety nie odpowiada, małoletni koledzy z klasy również. Mam smutne wrażenie, że niektóre emamy boli to, że ktoś w klasie ma lepszy telefon niż dziecko ematki.
        • oqoq74 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 08:56
          Po pierwsze źle się podpięłaś.
          Po drugie uważam, że dzieci w 3 klasie są na tyle duże, że można z nimi rozmawiać i pracować. Dzieci wyśmiewają innych nie tylko ze względu na posiadane rzeczy, ale też umiejętności, wygląd. I nie chodzi o pogadanki, a pracę z grupą. Tak, aby dzieci same doszły do pewnych wniosków.
          Kupno dotykowego telefonu nie rozwiąże problemu.
          • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:02
            dzieci dojda do wnioskow, na miare dziecka, a nie dorosłego.
            bedac poddane agresji w grupie maja w duzym powazaniu, tłumaczenie mamusi, ze szpan nie jest w zyciu najwazniejszy, bo dla nich JEST i tego zadna pogadanka nie zmieni.
            trzeba wykorzystywac inne instrumenty, a nie wymagac od 9 latki filozofii zyciowej na miare dorosłego (daj BOZE ogarnietego).
            Nie pochalam agrsji i z tym w tym przypadku nalezy walczyc, ale nie rozumiem wpajaniu dziecku, ze rzeczy materialne sa niewazne, a moze dla niego beda wazne, czy to czyni z niego gorszego czlowieka? najgorsze to wkladac wlasne dziecko we wlasne, czasami przyciasne ramy, w ktore kiedys wlozyli nas nasi rodzice.
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:12
              Ale na tę agresję w grupie czy na porządek dziobania ustalany jedynie stanem posiadania może oddziaływać nauczyciel... Niekoniecznie tylko za pomocą tzw. pogadanek dydaktycznych wink. I dziecko powinno mieć też rozwinięte inne mocne strony i ich świadomość, żeby nie czuć się gorsze tylko dlatego, że metka czy logo jest nie na czasie (a to już zadanie rodziców z kolei i dużo wcześniej powinno być realizowane).

              I prawda jest taka, że nasze społeczeństwo generalnie czepie głęboką satysfakcję z posiadania i nabywania rzeczy, jak zresztą wszystkie chyba postfeudalne społeczności na dorobku wink. Tak naprawdę panuje u nas mentalność XIX-wiecznego mieszczańskiego kapitalizmu. Ale taki sposób postrzegania świata i system wartości przede wszystkim dorośli wkładają w głowę dzieciom.
              • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:15
                lily, co w tym złego? ze ludzie korzystaja z własnych pieniedzy i konsumują.
                nalezy pietnowac patologie z tego wynikajace, a nie sam fakt posiadania.

                nie rozumiem wpajania dzieciem na sile, ze rzeczy materialne nie maja znaczenia, to wkladaniich w ramy, nasze ramy.
                ubostwo nie jest gwarantem bycia dobrym czlowiekie, tak samo, jak bogactwo i otaczanie sie zbytkami nie sa gwarantem bycia złym czlwiekiem.
                • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:28
                  To już chyba kwestie światopoglądowe, których nie chce mu się tu rozwijać, bo to będzie nuuuudne.
                  Ale w skrócie. W pewnym momencie powodziło mi się naprawdę dobrze, bardzo dobrze, kupowałam, co mi do głowy strzeliło - a wcale nie czułam się od tego lepiej w życiu, to raz (więc może dlatego, z własnego doświadczenia, extra rzeczy nie mają dla mnie dziś wielkiego znaczenia).
                  Dwa - bardzo podoba mi się tzw. model skandynawski, jeśli chodzi o wychowanie i w ogóle percepcję świata, trochę jeździłam po Europie, bardzo podobała mi się skromność i wyluzowanie nawet bardzo zamożnych Skandynawów (zresztą Holendrzy też chyba trochę tacy są, oni z kolei mają hopla na punkcie oszczędności).
                  Co do konsumowania, tak wiem, to są własne pieniądze danego człowieka i głupio mu do kieszeni zaglądać. Niemniej w wielu zamożnych krajach syte elity coraz częściej widzą potrzebę sięgnięcia do własnej kieszeni na rzecz czynienia dobrych rzeczy. I to podziwiam, i cenię. Mam prawo chyba oceniać postawy i preferować altruizm nad samolubstwo?
                  I jeszcze jedna motywacja, pracowałam kiedyś w szkole, w niefajnej dzielnicy, widziałam dzieciaki głodne, rodziny dostające pomoc z mopsu czy tam czego, dzieciaki z rodzin pijących, patologicznych, bez podręczników, bez śniadania itp. itd. Uciekłam z tej roboty, ale nadmiar luksusu do dziś mi w gardle kością staje wink.
                  • verdana Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:17
                    Ty sama zdecydowałaś, że kupowanie wszystkiego nie jest dla Ciebie i bez tego czujesz sie lepiej. I to jest jak najbardziej w porządku. Niestety, uczenie dziecka, ze nie będzie miało tego, co koledzy, aby nauczyło sie, że rzeczy materialne są nieistotne zazwyczaj uczy je dokładnie czegoś przeciwnego.
              • verdana Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:21
                To jest bardziej skomplikowana sprawa, niż moralna pogadanka z podręczników pt "Nie szata zdobi człowieka". Pewnie, że dziecku trzeba wytłumaczyć, ze rodziców nie stać na drogi telefon/markowe buty/cokolwiek i że przez to nie jest "gorsze" od innych. Dziecku, które wyśmiewa sie z innych, trzeba wytłumaczyć to jeszcze dobitniej, stanowczo, pokazać dezaprobatę. Tylko to jest jedna strona medalu. W tym wieku dzieci nie chcą sie różnić od innych i to jest norma rozwojowa. Dziecko, które nie ma telefonu będzie chciało mieć lub mieć "taki jak wszyscy", niezależnie do czego ma służyć. Telefon nie służy dziecku bowiem w tym wypadku do komunikacji, ale jest też wskaźnikiem przynależności do grupy i żadne pogadanki nic nie dadzą. Dziecko będzie marzyło o takim telefonie i tak. Co nie oznacza, ze musi go dostać. Oznacza tylko, ze należy to marzenie zrozumieć, a nie uznać dziecko za roszczeniowe. I jeszcze jedno - jeśli dziecko nie ma takiego telefonu jak wszyscy - trudno, nic sie nie stanie. Jesli jednak nie ma nic "takiego jak wszyscy", bo jest biedne, albo rodzice wychowują go na anty konsumpcjonistę - to z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa wyrośnie z niego człowiek zafiksowany na pieniądzach i posiadaniu. Więc nalezy zachować zdrowy umiar.
                • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:35
                  Dziecko pewne siebie na innych polach będzie umiało samo wpływać na dynamikę grupy. Dziecko niepewne własnej wartości dziś oberwie za komórkę, jutro za kurtkę, a pojutrze za fryzurę i tak można bez końca...
                  • verdana Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:58
                    Kolejna dydaktyczna przypowiastka - nawet najpewniejsze siebie dziecko nie wpłynie na to, jak myślą i co robią wszyscy jego koledzy i nie zmieni tego,z ę w normie rozwojowej 9-latków jest chęć upodobnienia sie do grupy.
                    • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:01
                      AMEN
                    • menodo Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:09
                      nawet najpewniejsze siebie dziecko nie wpły
                      > nie na to, jak myślą i co robią wszyscy jego koledzy i nie zmieni tego,z ę w no
                      > rmie rozwojowej 9-latków jest chęć upodobnienia sie do grupy."

                      Nie wpłynie na wszystkich, ale na pewno pewne siebie dziecko, mające oparcie w rodzicach nie podporządkuje się grupie w sposób bezrefleksyjny. Ma to szczególne w sytuacji, gdy taka grupa jest toksyczna czy w inny sposób patologiczna.
                      Pamiętam, że w 3 klasie SP mojej córki dominujacą grupą w klasie były dziewczynki, które wyśmiewały się z innych, że nie noszą stringów ani staników typu push-up. Ich ofiarami były oczywiście biedne nieśmiałe dziewuszki, gnojone i w szkole, i w domu, niektóre zresztą próbowały się dostosować do "wyzwolonych" koleżanek.
                      Te rezolutne z kolei świetnie potrafiły się obronić i jakoś nie histeryzowały, że zamiast stringów i push-upów mają stosowną do wieku (9-10 lat) bieliznę.

                      To taki przykład - mimo że ogólnie zgadzam się, że należy szanować dziecięcą potrzebę przynależności do grupy rówieśniczej, ślepa zależność od tej grupy też nie wydaje mi się zdrowa dla dzieci.
                      • jadis76 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:38
                        Gdyby nie byla to dla mnie znaczaca kwota - kupilabym, ale zgadzam sie z tymi kt pisza o pewnosci siebie jaka posiada dziecko i poczuciu wlasnej wartosci. Moja corka jes w III klasie. Oprocz Szkoly podst (zwyklej, publicznej), od kilku lat chodzi do szkoly artystycznej. Spedza tam ok 9 godzin tyg, a kiedy sa koncerty to wiecej, jezdzi na obozy, zimowiska. Do tej szkoly chodza dzieci m.in. Z bardzo zamoznych rodzin dla ktorych wyslanie dziecka na np 4 turnusy obozu letniego czyli koszt ok 8 tys to nie problem Czesto widuje sprzet jaki posiadaja te dzieci, ubrania, buty, sluchawki etc. Mimo tego corka nigdy nie prosila nas o cos "bo wszyscy maja" albo "bo sie z niej smieja". W ogole nie istnieja dla niej tego typu problemy. Oczywiscie sami kupujemy pewne rzeczy np tablet, ale telefon ma akurat starego typu i mimo ze dostala sporo kasy w prezencie na komunie i wie ze moze to wydac na co chce to od 4 mies nie podjela decyzji bo mowi ze wszystko ma.Dlatego wydaje mi sie ze sluszne sa pomysly zeby pracowac z corka i uczyc ja wiekszej wiary w siebie.
                    • yuka12 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:16
                      Ale sa dzieci, ktore zawsze sie beda czyms wyroznialy w grupie. Dlatego pokazanie takim dzieciom, ze roznienie sie od innych jest rzecza powszechna, bo kazdy czyms sie rozni od kogos innego i ze kazdy w danym momenvie moze sie znalezc poza grupa o cechach podobnych, jkest tak wazne. Wazne jest rowniez poczucie wlasnej wartosci, pomimo i moze wlasnie ze wzgledu na ta "innosc". Dzieci szanuja tych innych, jezeli widza ich jako pewnych siebie i otwartych na wspolprace z grupa bez podlizywania sie.
                      • yuka12 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:17
                        Ps. To nie teoria a praktyka smile
            • oqoq74 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:24
              Nie wiem jakie masz doświadczenie z dziećmi, ale ja zauważam, że największym problemem jest to, że się nie uczy dzieci rozwiązywania problemów, rozmawiania, wyciągania wniosków, tylko daje gotowe rozwiązania. W tym wypadku telefon dotykowy, czy odpyskowywanie kolegom.
    • mdro Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:26
      "Cała klasa" tudzież "wszyscy" na ogół oznaczają 3-8 osób wink. Porozmawiaj z córką, pewnie okaże się, że taki telefon ma Hela, Cela i Wiola, a Kasia i Stasia podobny jak ona, zaś Asi to w ogóle rodzice nie pozwalają nosić telefonu do szkoły. Pewnie Hela i jej grupka są "najfajniejsze", niemniej nie są całą klasą.

      I postaraj się wyjaśniać córce, że zawsze będą osoby, które będą miały coś lepszego (niekoniecznie nawet materialnego) niż ona. I nie oznacza to, że ona jest gorsza.
      • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:40

        nie wkladajce dzieciaków w ramy. dziecko kotremu tłumaczy sie, ze rzeczy materialne sa gorsze od duchowych, w momencie wlanych wyborow bedzie czulo sie winne, ze chce osiagnac sukces materialny, ze chce sam na siebie zarobic i z tego korzystac, a moze nawet pomoc biednym.
        nie wiem dlaczego pietnuje sie samo posiadanie, to taki sam wybor, jak zamkniecie sie w klasztorze w Tybecie, WYBOR i dopoki nie rodzi patologii nie powinien byc pietnowany.

        oceniacie ludzi, a to chyba nie zachowania, a to duzy, wychowawczy bład.
        • oqoq74 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:50
          Przecież wyżej autorka pisała też o niematerialnych rzeczach. Sama uczepiłaś się tego konsumpcjonizmu i przedstawiasz to tylko w czarno-białych barwach.
          Albo bieda i życie duchowe, albo dążenie do bogactwa i posiadania. Pośredniego sposobu na życie nie widzisz?
        • eo_n Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:50
          kietka napisała:

          >
          > nie wkladajce dzieciaków w ramy.

          Fajnie piszesz. Zgadzam się z Tobą smile
        • grzalka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:53
          ja robię tak- jak dziecku bardzo zależy, to mówię, ile ja mogę dołożyć, a resztę ma zebrać samo, tak było ze smartfonami synów i z conversami córki

          nie robię specjalnie pogadanek o "mieć czy być" , bo do dziecka w wieku, gdzie środowisko jest ważniejsze niż dom, specjalnie to nie dotrze, a przykład naoczny w domu ma, więc jak miało nasiąknąć, to nasiąknęło

          za to dla równowagi- pamiętam, jak moja mama się denerwowała, że ja nie mam potrzeby posiadania tego, co było akurat w modzie i na siłę próbowała mnie uszczęśliwić różnymi modnymi gadżetami- teraz myślę, że taka postawa dziecka też nie jest normalna
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:54
          Zauważ, że to nie jest piętnowanie posiadania - ale ostracyzmu wynikającego z tego, że jakiś członek grupy ma niskie notowania ze względu na stan posiadania.
          I nic nie poradzę na to, że człowiek, który ma więcej niż ja, nie jest dla mnie w niczym LEPSZY (ani gorszy!!!).
          Pracowałam przez kilka lat z osobą, której głównym zajęciem było właśnie gromadzenie dóbr i umilanie sobie życia luksusami. Jako pracodawca była nierzetelną świnią, zachowującą się nieetycznie. Jako człowiek dawała odczuć otoczeniu, że jest gorsze, bo np. nie pije rano kawki z ekspresu za 5000 euro wink. W tej chwili to osoba stara, chora, po bankructwie firmy prowadzonej przez małżonka, zgorzkniała, bo nagle straciła źródełko przyjemnej kasy i nie umie odnaleźć się w świecie normalnych, przeciętnych ludzi. A ekspres za 20000 zł zepsuł się i nie ma kasy na naprawę tongue_out.
          Nie można z pieniędzy czynić głównego źródła własnej wartości i dobrego samopoczucia, mało to niestety biznesmenów, którzy powieszą się na pierwszej lepszej gałęzi, bo przedsiębiorstwo padło, a komornik zlicytował luksusowy dom?
          Umiar, umiar jest ważny we wszystkim, złoty środek, zaspokajanie swoich potrzeb, ale i dbanie o te rzeczy niematerialne, o relacje rodzinne, odpoczynek... itp. itd.
          • niutaki Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 09:59
            Trzeba dziecko od malego uczyc, co wazne a co nie. Umacniac tez samoocene.
          • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:00
            nie chce mi sie juz szukac, przepraszam, ale wyczytałam tutaj głwnie wpajanie dziecku, ze rzeczy materialne nie sa najwazniejsze. z taka postawa sie nie zgodze, a z pietnowaniem patologii zgodze sie zawsze. samo posiadanie patologia nie jest i tego trzeba uczyc dzieci.

            Bogu, co boskie, a Cesarzowi, co cesarskie. Zyjmy i pozwolmy zyc innym, nie mozemy wpajac dziecku, ze ktos jest gorszy, bo ma IPhona i dla rzeczy materialne sa dla niego wazne.
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:29
              A dlaczego miałyby być najważniejsze?
              Są ważne, bo pozwalają np. żyć w zdrowiu, komforcie, spokoju, wygodzie itp.
              Ale są narzędziem, środkiem do celu, a nie celem samym w sobie.
          • verdana Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:00
            Toteż postawy "Jaś jest gorszy bo nie ma" trzeba piętnować - tzn w wypadku dzieci uczyć je, ze tak nie jest. Natomiast uznanie, ze nasze dziecko, które nie ma tego, co ma reszta klasy, będzie sie dzięki pogadankom czuło z tym dobrze jest idealizmem. Są takie dzieci, ale nie dlatego,z ę usłyszały parę dydatktycznych przemów.
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:27
              Dlatego musi mieć inne atrakcyjne dla rówieśników cechy, umiejętności itp. - i samo stanie się jednym z "trendsetterów" wink. Moja koleżanka, przeciętnie ubrana, wychudzona chorobą genetyczną, nie mogąca jeść chyba z połowy normalnych produktów spożywczych, co wtedy budziło zdumienie - była od początku herszt babą i szefową całej klasy, bo taką ma osobowość wink.

              Wybór tego środowiska szkolnego jest też dość ważny, moje dziecko chodzi do szkoły, w której, jak napisałam, chyba ze 3/4 rodziców jest zamożniejszych ode mnie. Nie ma porównywania statusu materialnego w naszej klasie, tylko 1 dziewczynka chwali się posiadanymi dobrami, a dzieci mamy już 18. Tak się złożyło i dobrze.
              Z kolei w szkole publicznej u znajomych, w dzielnicy wcale nie bogatej i nie za ciekawej, dziewczynka w II klasie płacze, bo większość dziewczynek miała Monster High (a ona nie i jej to wytykano), bo jest uznana za "słabą" (określenie dzieci), bo nie dostaje kieszonkowego, nie ma tych laleczek i innych gadżecików... Wbrew pozorom wcale nie jest tak, że to ta "bogata i mająca wszystko" grupa kogoś wyklucza, rywalizacja w grupach o zróżnicowanym statusie materialnym jest o wiele bardziej burzliwa...
              • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:23
                U nas jedna klasa równoległa z którą czasem mieliśmy niektóre wspólne zajęcia była złożona (tak wyszło) głównie z dzieci dość biednych rodzin.
                Kiedyś przypadkiem byłam świadkiem jak mała grupka owych uboższych dziewczynek obgadywała (po wizycie w domu u jednej - nieobecnej wtedy z nimi) jedną - jeszcze biedniejszą od nich.
                Czyli dziadówki też obgadują jeszcze biedniejszych od siebie jak się trafi okazja, takie życie.
      • fanny Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:36
        mdro napisała:

        > I postaraj się wyjaśniać córce, że zawsze będą osoby, które będą miały coś leps
        > zego (niekoniecznie nawet materialnego) niż ona. I nie oznacza to, że ona jest
        > gorsza.

        Wydaje mi sie, ze jedynym "neutralnym swiatopogladowo" wyjasnieniem tego, co postulujesz jest pokazanie mechanizmow, oczywiscie na poziomie dostosowanym do wieku dziecka, ktore zadza grupa rowiesnicza.
        Samo stwierdzenie, ze tak juz na swiecie jest, ze jedni maja czegos wiecej (pieniedzy, urody, sluchu muzycznego) a inni mniej i nie sa przez to gorsi jest bardzo sluszne i prawdziwe. Ale samo stwierdzenie tej zyciowej prawdy, nie objasnia dziecku dlaczego w danym momencie licytacji, ono _czuje_ sie gorsze, nie wyjasnia, ze to, przemijajace przeciez, uczucie dyskomfortu jest zupelnie naturalne. Opowiedzenie o tym, nie zaprzeczanie temu uczuciu, lecz uznanie go, pokazanie chocby na zbiorach skad to poczucie sie wzielo, daje wedlug mnie dziecku narzedzie, ktorym na swoj jeszcze niedoskonaly sposob, bedzie moglo na biezaco analizowac swoje niezaspokojone potrzeby i przy naszej, rodzicow pomocy, szukac najkorzystniejszych sposobow ich zaspokojenia.
        My jako dorosli w tym watku wiemy, ze posiadanie smartfona nie jest jedynym dostepnym 3-klasiscie sposobem zaspokojenia potrzeby przynaleznosci do grupy. Nawet jesli w tej konkretnej grupie hierarchia obecnie ustalana jest glownie na podstawie sytuacji majatkowej rodzicow. To my jako dorosli, pozostajacy w kontakcie z naszym dzieckiem, mamy obowiazek monitorowania dynamiki grupy, bo my rowniez mamy realny na nia wplyw.
        Jesli wychodzi nam z obserwacji, ze ocena sytacji majatkowej rodzicow ma wplyw na pozycje naszego dziecka w tej konkretnej grupie, jezeli nie jest to sprzeczne z naszym systemem wartosci i mamy mozliwosci finansowe, mozemy np. kupic dziecku super buty sportowe, albo podjezdzac po nie do szkoly wypasiona fura, albo dac mu do szkoly zdjecia z zagranicznych wakacji albo kupic drogi zestaw lego. Nie musimy wcale kupowac tego telefonu pod wplywej jakichs smarkaczy z 3 klasy, ktorym wydaje sie, ze rozdaja karty wink
        Jezeli ze wzgedu na nasz system wartosci nie chcemy by dziecko uczestniczylo w grupie o takiej dynamice, mamy jakies mozliwosci zmiany tej dynamiki - mozemy poruszyc temat na zebraniu, rozmawiac z wychowawczynia, naciskac na pogadanki w klasie na temat roznych innych niz materialne wartosci swiadczace o wartosci czlowieka. No rozne rzeczy mozemy jako dorosli zrobic dla naszego dziecka - jesli nie powioda sie nasze proby zmiany dynamiki grupy mamy przeciez mozliwosc zaaranzowac dziecku uczestnictwo w innej grupie (nawet w tej samej klasie) zapraszajac inne odrzucane dzieci, zeby nasze dziecko moglo miec swoja wlasna grupe, gdzie hierarchia ustalana jest na podstawie czegos innego niz grubosc portfela mamusi czy tatusia. Mozemy dodatkowo pomoc zaspakajac potrzebe przynaleznoscinaszego dziecka zapisujac je do szkoly muzycznej albo harcerstwa.
        Wydaje mi sie, ze najgorszym sposobem rozwiazania "presji materialistow klasowych" jest naciskanie na dziecko zeby sie zmienilo - ze powinno umiec wulgarnie sie odgryzc, podpowiadanie mu co nalezy mowic w podobnej sytuacji albo wymaganie, ze choc ciche i niesmiale, to powinno starac sie narzucic innym jakies inne wartosc decydujace o pozycji czlonkow grupy. Takim dzialaniem trudno sie buduje poczucie wartosci naszego dziecka.

        f.
    • filipianka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:16
      Mój syn w 3 klasie ale w drugim semestrze na wiosnę zaczął sam wychodzić ze szkoły, więc do komunikacji z nami dostał telefon, klawiszowy, ale nie bardzo stary. Cierpiał bardzo, większość miała smartfony, nie było dnia żeby nie było wspomnienia o telefonie. W czerwcu miał urodziny i dostał zrzutkowy prezent w postaci upragnionego smartfona. Cieszył się ogromnie! Na początku rzeczywiście trochę nadmiernie na nim grał, ale później mu przeszłowink
      I smartfon nie kosztuje od 500 jak tu wyżej wspomniano, za 300 też można kupić, nowy oczywiście.
      • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:21
        ok, teraz sobie powiedzcie, ze chodzicie 3 sezon w tych samych kozakach, bo przeciez bieda na swiecie i posiadanie nowych, pomimo, ze nas stac, ale stere nadaja sie jeszcze do chodzienia, to zuo i pokazcie dziecku konsekwentenie, o co chodzi z tym nie kierowaniem checia posiadania, coraz to nowych rzeczy.
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:33
          Ale o co chodzi?
          Dlaczego mam nie chodzić 3 sezony w nie zniszczonych, wygodnych, klasycznych butach na daną porę roku? Tak, celowo i świadomie nie zagracam sobie szafy zbędnymi rzeczami, wolę gdzieś sobie pojechać itp. itd.
          Moja kumpela, Francuzka, jak przyjechała do Polski, nie mogła się nadziwić, że Polki są takie odstrojone od rana. Ona do pracy miała np. ciemne dżinsy, sztruksy, koszulową bluzkę albo spokojny podkoszulek, płaskie buty itp. Twierdziła, że we Francji większość jej znajomych tak się ubiera, w miejscach, gdzie nie ma dress code.
          Wyróżniała się wśród naszych wink.
          • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 10:42
            kupujesz nowe buty, kiedy poprzednie nie nadaja sie juz do uzycia?
            • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:57
              Moje i po 3 sezonach będą jeszcze do użycia, ale cokolwiek starawe, więc je wywalam wink.
              Może inaczej - kupuję nowe rzeczy, kiedy coś jest zużyte na tyle, że sprawia mi dyskomfort (co nie znaczy, że się rozpada wink ).
          • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:26
            Co owa Francuzka miała na myśli pod hasłem "odstrojone"? Bo ja rano widzę pełno kobiet idących do pracy całkiem fajnie ubranych co nie oznacza ani niebotycznych szpilek i cekinowych bluzek ani nudnego ciemnego ubioru.
            A naprawdę fajnie wyglądają, ładne kolorki, wszystko ładnie do siebie dopasowane, także kolorystycznie, nie tylko granat z bielą.
            Niestety można nabawić się kompleksów wink
            Łatwiej chyba za granicą bo tam więcej byle jak ubranych bab.
        • eo_n Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:31
          kietka napisała:

          > ok, teraz sobie powiedzcie, ze chodzicie 3 sezon w tych samych kozakach,
          Sorry, ale co w tym złego?
          No chyba, że by to miały być jedyne buty zimowe... W innych przypadkach przykład jest bez sensu. Po trzech sezonach to ja mogę mieć eleganckie kozaki z na nogach przez jakieś 100 godzin, serio należy takie buty wymienić? wink
          • eo_n cd 11.09.14, 12:34
            i jeszcze: z kolei ukochane trapery wyrzucam jak się rozlecą, bynajmniej nie ze skąpstwa - po prostu szukanie godnych następców rzadko mnie kręci. Choć w tego typu butach chodzę powiedzmy 2 godz. dziennie, to i tak po trzech sezonach daleko im do ruiny... Jedna typowo na śnieg będę teraz miała 7. sezon, a zwykłe skórzane za kostkę - czwarty. Obie pary w stanie bdb...
            • kietka Re: cd 11.09.14, 13:54
              nie ma absolutnie nic złego w kupowaniu butów, ale tłumaczenie dziecku, ze nie kupi mu sie nowego telefonu, bo kupujacy nowe rzeczy, tylko dla ich posiadania sa prozni , podczas, kiedy samaemu wskakuje sie w nowe buty, kupuje nowa torebke, ciuchy co sezon, to HIPOKRYZJA moje drogie.
        • sko.wrona Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:14
          Tak. Właśnie odkurzyłam swoje kozaki, które będę nosić trzecią zimę. Nie lubię wydawać niepotrzebnie pieniędzy.
        • jakw Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 22:29
          kietka napisała:

          > ok, teraz sobie powiedzcie, ze chodzicie 3 sezon w tych samych kozakach, bo prz
          > eciez bieda na swiecie i posiadanie nowych, pomimo, ze nas stac, ale stere nada
          > ja sie jeszcze do chodzienia, to zuo i pokazcie dziecku konsekwentenie, o co ch
          > odzi z tym nie kierowaniem checia posiadania, coraz to nowych rzeczy.
          Na forum to same uduchowione niematerialistki. Gdzieś obok jest wprawdzie wątek o wyborze dotykowca i sporo rzeczowych odpowiedzi co do marki i ceny. Oraz wątek oburzonej emamy , że dzieci nie mogą grać na telefonach na świetlicy (a na klawiszowcach pewnie aż tak nie grają). wink)
    • marychna31 Ja dałam synowi radę 11.09.14, 10:42
      i póki co się sprawdza. Tyle, że sytuacja wyglądała nieco inaczej. Tu chodziło raczej o to jak nie dać się w ciągną w wyliczanki i licytacje :"a ja to mam...". Syn mi powiedział, ze to nudne i szkoda mu na to czasu. Też jest z tych bardzo grzecznych i spokojnych, więc trudno mu było samemu sprowadzać rozmowę na inne tory.

      Poradziłam, że jeśli ktoś w ten sposób chce z nim rozmawiać to on niech od razu pyta: "na na jakim przedstawieniu byleś ostatnio w teatrze/operze/filharmonii"? "Jaką książkę ostatnio przeczytałeś"? I wyliczanie i licytowanie nagle się kończy.
      • kietka Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 10:44
        no pieknie, licytacja na filharmonie, lepsza od licytacji na smartfony?
        ja nie widze roznicy. rodzice smartfoniarza moga nie byc melomanami i nie prowadzac dzicka do opery, ale czy to jest jego wina? tak samo nie jest wina twojego dziecka, a nie ma smartfona.
        • marychna31 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 10:53
          Naprawdę nie widzisz różnicy w inwestowaniu w rozwój duchowy i intelektualny a stos niepotrzebnych gadżetów?

          Zresztą tak jak pisałam: nie ma żadnego licytowania na wizyty w filharmonii i w operze. Taka rozmowa z tymi osobami na pytaniu się kończy. A może coś w głowie zostanie, jakoś niepokój zasiany w duszy, że w życiu są jeszcze inne wartościowe rzeczy niż smartfon i psp? wink
          • kietka Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 11:08
            na prawde nie widze roznicy.
            dla ciebie wazny jest rozoj duchowy, dla kogos innego pelen porfel, jezeli przy tym nie ma patoligii, na prawde nie masz powodów, zeby czuc sie kims lepszym.
            • lily-evans01 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 11:59
              Wiesz co, czasem piszesz fajnie, ale teraz... trochę przykro i smutno się Ciebie czyta, naprawdę sad.
              • kietka Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:01
                lily smile zobacz, ja nie pisze, co dla mnie jest wazne, a dla mnie rozoj duchowy jest wazniejszy niz dobra materialne smile chodzi mi tylo o to, zeby nie uczyc dzieci oceniania ludzi, tylko ich zachowań, nie przypinania łatek, to wszystko. nie dla kazdego duchowosc jest wazna i poki nikogo nie krzywdzi, ja to szanuje.
                • lily-evans01 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:04
                  > ie dla kazdego duchowosc jest wazna i poki nikogo nie krzywdzi, ja to szanuje.
                  A ja z lekka współczuję takiej osobie ciasnych horyzontów wink.
                  • lily-evans01 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:05
                    I jej DZIECIĄ oczywiście też współczuję wink.
                    • verdana Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:33
                      Ale uczenie dzieci, ze jest lepsze, bo czyta, czy chodzi do teatru, jest równie złe, co uczenie, że jest lepszy bo ma smartfon.
                      • kietka Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:35
                        AMEN
            • verdana Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:31
              Ja widzę różnicę w inwestowaniu, natomiast nie w licytowaniu sie kto lepszy. Uczy to dziecko, ze jest lepsze, bo rodzice zabrali je do opery. Cóż, na operę też trzeba mieć pieniądze. Wychowanie małego snoba nie jest lepsze ani gorsze od małego materialisty.
              • falka_85 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 12:58
                10/10
                Też mnie to uderzyło.
              • oqoq74 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 13:09
                Ten wątek pokazuje, że i dorośli maja problem z kwestią posiadania lub nie pewnych rzeczy i umiejętnością rozmawiania czy rozwiązywania problemów.
              • marychna31 Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 13:58
                Naprawdę verdano właśnie to wyczytałaś z mojej wypowiedzi? Aż trudno mi w to uwierzyć wink
                Trzy razy napisałam, ze nie ma żadnej licytacji- z prostego powodu- bo nawet nie ma z kim. To sposób na ZAKOŃCZENIE licytacji a nie na jej prowadzenie.
                "Wychowanie na małego snoba"? A w którym miejscu? To zwykła zmiana tematu (z kretyńskiego) na naprawdę interesujący. Jak trafi na odpowiedniego partnera to rozmowa nareszcie staje sie interesująca (w końcu materialista też może być wielbicielem opery) a jak nie trafi to chociaz kończy się nudny monolog.
                • verdana Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 22:50
                  "Poradziłam, że jeśli ktoś w ten sposób chce z nim rozmawiać to on niech od razu pyta: "na na jakim przedstawieniu byleś ostatnio w teatrze/operze/filharmonii"? "Jaką książkę ostatnio przeczytałeś"? I wyliczanie i licytowanie nagle się kończy. "Kończy sie, naprawdę? To nie jest żadna zmiana tematu, bo dziewięciolatki rzadko bywają w filharmonii , a już dyskusja na temat wykonywanych w niej utworów znajduje się jedynie w dydaktycznych opowiastkach dla dzieci . Ciekawe, czy dorosły, zmieniający w ten sposób temat, też nie zostałby uznany za snoba (dlaczego ubierasz sie w niemodne ubrania? A widziałaś ostatnie wystawienie II symfonii as-dur i czytałaś najnowszą powieść Mircea Cărtărescu?)
                  Poza tym wstrętny materialista może powiedzieć "Czytałem Gogola, a twoja komórka to i tak rzęch" i cała wymyślna strategia na nic.
                • falka_85 Re: Ja dałam synowi radę 12.09.14, 08:34
                  marychna31 napisała:

                  > Naprawdę verdano właśnie to wyczytałaś z mojej wypowiedzi? Aż trudno mi w to uw
                  > ierzyć wink

                  Oj daj już spokój, chciałaś zaszpanować kilkulatkiem chodzącym do filharmonii i się nie udało wink
          • krejzimama Re: Ja dałam synowi radę 11.09.14, 11:22
            PSP nie jest wartościowy.
            To stara i słaba na obecne czasy konsola do gier.
    • krejzimama Rada jest prosta 11.09.14, 11:18
      Kupic dziecku najlepsze i drogie ciuchy.
      Wyposaży w Iphona i Ipada. Do tego PS Vite.

      Wtedy żaden materialista mu nie podskoczy bo bedzie przy waszym dzieciaku wyglądał jak syn dziadówy i patola co kupują ubrania w Lidlu.
    • lajente Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 11:39
      sandra1301 napisała:

      > No tak, zaczęło się
      > Córka, III klasa SP prawie ze łzami w oczach:
      > Mamo, koleżanki śmiały się, że mam zwykły telefon, a cała klasa ma dotykowy.


      Pytania czy faktycznie koleżanki się śmiały, czy dziecko jest sprytne i wie w jakie tony uderzyć by dostać nowy telefon.
      Osobiście nie spotykam się z tym by dzieci aż tak zwracały uwagę na gadżety by się z innych wyśmiewać.
      • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:02
        Znam autentyczny przypadek fajnej dziewczynki, odrzucanej przez grupę, bo nie miała Monster High (rodzice tego nie akceptują i w ogóle ona nie lubi plastikowych laleczek). A w każdym razie od tego zaczęło się odrzucenie - że dziewczynki przynosiły do szkoły, a ona nie.
        Co ciekawe, wcale nie chciała takiej lalki, chociaż była niepopularna w grupie, nawet jak jej mama chciała kupić, żeby zmienić sytuację.
        Dziewczynka jest w innej szkole, innej klasie, otwarta, śmiała, lubiana, wesoła i bezproblemowa...
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:03
          Aha, to nie była szkoła prywatna - tradycyjnie uznawana przez ematki za wylęgarnię gadżeciarzywink.
          Zbiorcza, duża podstawówka. Zerówka.
          • gazeta_mi_placi Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:30
            Bo czasem to właśnie dzieci dziadów są gorsze pod tym względem niż bogatszych.
            Wbrew pozorom z rodzin dziadów częściej wyrastają materialiści bo częściej (z racji biedy) życie ich rodziny kręciło się wokół pieniądza.
            Dla dziecka z bogatszej rodziny pewne rzeczy materialne to norma nad którą nikt nie cuduje i nie poświęca większej uwagi, a ta sama rzecz dla dzieci dziadów jest przedmiotem pożądania i przedstawiana jako "coś nadzwyczajnego".
            • sko.wrona Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 13:25
              Gazeciarz, nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę, ale masz rację.
              Albo może inaczej, mam podobne obserwacje.
      • ichi51e Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 16:38
        No to ja sie spotkalam. W autobusie wycieczka klasowa. "Janek masz komorke?" Janek kreci glowa ze nie ma "a mozgowa masz?" uncertain
    • mynia_pynia Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:04
      Oddalam moja poprzednia xperie synowi ma 3 lata. Tel. jest bez karty, syn oglada bajki dzieki wifi. Maz ma tel. z przyciskami dla dziecka atrakcja zadna, dla mnie tez, nie wiem w imie czego odrzuca sie technike.
    • mamaemmy Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:13
      wspolczuje Twojej córce koleżanek uncertain
      Moja tez jest w 3 klasie,ale swojego smartfona nie nosi,nosi przedpotopową nokie,o która zresztą bardziej sie boi,bo jest na niej nagrany filmik z s.p dziadkiem... I nikt się z niej nie śmieje,połowa dzieci pewnie nie wie czy ona ma smartfona,czy nie ma-pewnie
      myslą,że nie ma smile A dzieci noszą ze sobą telefony lepsze niż my mamy,ale jakoś nikt się nimi nie przechwala.
      • kietka Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 12:37
        moje dziecko jest w III klasie i zadne dziecko nie nosi komorek (nie wolno), tym bardziej sie o nie nie licytuje.
        • lily-evans01 Re: presja materialistów klasowych 11.09.14, 18:09
          Zależy jak widać od klasy.
          Jak wyżej piszę, znajoma babka opowiadała mi, od czego zaczęło się odrzucanie jej córki w zerówce - dziewczynki przynosiły do szkoły Monster High, nawet po 10 naraz wink, a ta dziewczynka akurat nie miała. Jej mamie nie podobały się te lalki, dziewczynce też.
          Skutek? Poważny powód do odrzucenia przez klasę, potem już jechanie po wszystkim i ciągłe wyszukiwanie wad. Dziewczynka jest w innej szkole, bardzo fajna, wesoła, serdeczna, bezproblemowa.
          • mamaemmy Re: presja materialistów klasowych 12.09.14, 07:25
            lily-evans01 napisała:

            > Zależy jak widać od klasy.
            > Jak wyżej piszę, znajoma babka opowiadała mi, od czego zaczęło się odrzucanie j
            > ej córki w zerówce - dziewczynki przynosiły do szkoły Monster High, nawet po 10
            > naraz wink, a ta dziewczynka akurat nie miała. Jej mamie nie podobały się te lal
            > ki, dziewczynce też.
            > Skutek? Poważny powód do odrzucenia przez klasę, potem już jechanie po wszystki
            > m i ciągłe wyszukiwanie wad.

            Masakra klasa uncertain
            U mojej Emki w szkole też moda na MH była,dziewczynki przynosiły,a Emka moja lalek nie lubi,a MH szczerze nienawidzi wink Zaczęła przynosic więc figurki Scooby-doo i bawić się z chłopcami..którzy też MH nie trawili...po bardzo krótkim czasie-w Scooby-doo bawili się juz wszyscy,a lalki wampirki odeszly w zapomnienie big_grin
    • yenna_m Re: presja materialistów klasowych 12.09.14, 07:29
      Moim dzieciom tłumaczyłam, że taki telefon mają ze względów bezpieczeństwa, aby nikt ich nie pobił/zrobił coś gorszego chcąc zabrać drogi telefon.
      I że drogie gadżety w rękach dziecka często dla tego dziecka oznaczają kłopoty oraz większe narażenie na bycie ofiarą przestępstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka