Mój plecaczek, służący mi za torebkę, zrobił się podejrzanie ciężki. Ambitnie
postanowiłam zrobić w nim porządek, przez ramię zaglądał mi niemąż. Co
znalazłam, (rzeczy uznane przez niemęża za zbędne oznaczam gwiazdką*):
- portfel z dokumentami osobistymi
- telefon z ładowarką*
- dezodorant*
- wodę min. w sprayu*
- kosmetyczkę* (a w niej tusz do rzęs, dwa op. cieni, błyszczyk, puder,
pędzel)
- chusteczki odświeżające*
- chusteczki higieniczne
- lektura autobusowa (mały format gazety babskiej)*
- klucze do mieszkania
- igła z nitką*
- zdjęcia z ostatnich wakacji*
- kalendarz i długopis ("po co ci, skoro masz orgaizer w komórce?")*
- tabletki przeciwbólowe*
- chusteczki do odświeżania twarzy*
- szczotka do włosów*
- lusterko
Nazbierało się tego

każdy z moich znojmych wie, że jak do mnie dzwoni na
kom, to musi poczekać, aż ją znajdę w tym bałaganie

A jak u Was? tylko klucze, pieniądze i dokumenty ew. telefon, czy jak u mnie?
Aha, rzeczy dziecka mam w osobnej torbie jak razem wychodzimy i podpinam ją
do wózka.
Pozdrawiam
Kaśka