Dodaj do ulubionych

Pamiętacie jak się zaczęło?

02.09.04, 19:52
Jak poznałyście swoich obecnych mężczyzn (mężów czy niemężów)i jak szybko
stwierdziłyście,że to ten? Czy to był grom z jasnego nieba czy dojrzewałyście
do tej myśli? Ja lubię powspominać moment,od którego to się wszystko
zaczęło...Poznałam swojego męża na ostatkch,pod koniec imprezy studenckiej,
kiedy (z powodu ogromnego tłoku i ogólnego ścisku) miałam już
wychodzić.Ludzie, z wszystkich stron napierali,nie można się było
ruszyć,gdzieś w tłoku zginęły mi koleżanki,z którymi przyszłam.Byłam krótko
mówiąc wściekła.Zamknęłam oczy,a gdy je po chwili otworzyłam okazało się,że
stoi przede mna mój przystojniak...Eh...Zauroczył mnie ogromnie, ale do
miłości przyszło mi jeszcze dojrzewać.Ale się rozmarzyłam i jak tylko wróci z
pracy to....ale nie ma jeszce 22, zatem niedokończę wink.
A jak to było u was e-babeczki?
Obserwuj wątek
    • gagunia Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 20:03
      a ja poznalam mojego na plazy, w maju, na dzien czy dwa przed ostatnim ustnym
      egzaminem maturalnym z bilogii smile uczylam sie i chcialam nieco odetchnac, wiec
      poszlam sie przejsc. cos mnie tknelo, zeby zmienic trase i pojsc dluzsza droga
      (haha, pewnie lenistwo mnie tknelo - na nauke znaczy wink) no i spotkalam po
      drodze JEGO. to byl grom z jasnego nieba. u niego jakos ten grom kilka dni
      pozniej walnal (albo tygodni smile juz nie pamietam jak sie tlumaczyl smile) w kazdym
      razie trwa do dzis i tendencji spadkowej (odpukac) nie zauwazam.
      • dotima Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 21:09
        My sie długo znalismy z widzenia. Kiedys na jakies imprezie "oddano" mnie pod
        jego opiekę bo kolega, z którym był chciał sie przejść z moją koleżanką. Wcale
        mi sie wtedy nie spodobał... Minęły 2 lata. Ta sama koleżanka, która wtedy z
        jego kolegą.. wyznała mi że z nim kręci, a właściwie to są ze sobą. W knajpce,
        do której sie wybrałyśmy - "mój" siedział z kumplami. Siadłysmy do innego
        stolika - dziwiłam się że niby ze soba chodzą a siedzą osobno. Kaśka namówiła
        mnie żeby ich do nas zaprosić. Potem zmienilismy lokal i ... on cały czas do
        tańca prosil mnie - nie Kaske, która twierdziła że z nim jest. Widziałam że ona
        go ciągnie na bok i o cos go męczy, ale myslałam że sie o cos pokłócili i tyle.
        Musiało byc kilka takich imprez i inna koleżanka musiała mi otworzyc oczy,
        zanim uwierzylam że on coś do mnie. Pytałam co z Kaska, a on zrobil wielkie
        oczy, że niby jest jej chłopakiem i w ogóle. Okazało sie, że dziewczyna miała
        bujna fantazję.. Bylo parę zgrzytów miedzy mną, a tą kumpelą, ale wszystko
        przetrwaliśmy (a w "dorosłym" życiu o wiele wiecej). Tak naprawdę poczułam że
        on to ON w tańcu... no bo niby tak bardzo mi sie nie podobał to miała byc
        raczej przygoda, a dosłownie cała sie trzęsłam, gdy mnie obejmował. Naprawdę.
        to mnie zszokowało, no bo ja zawsze taka twarda i w ogóle, a tu takie
        romantyczne uniesienia. Uf, jak to dawno było......
    • josik11 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 21:28
      Ja ze swoim mezem chodzilam do szkoly sredniej.
      Dopiero pod koniec szkoly amorek wystrzelil w nas swoja strzale i chodzilismy
      ze soba 7 lat zanim powiedzielismy sakramentalne TAK.
    • karin5 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 22:44
      05.VIII 2001 w Kościele. Miałam praktykę studencką pod Wawą i w niedzielę
      dreptalam do Kościoła. Testowalam różne Kościoły w pobliżu. Raz wybralam się do
      tego najbliższego, okazalo się jednak że ostatnia msza była o 16, a na zegarku
      17.40 no to poszłam dalej i postanowilam wejść do pierwszego po drodze. To byl
      Kościól w Piasecznie. Msze odprawiał mlodziutki ksiądz, bardzo fajnie więc
      postanowiłam tam chodzić. Pamiętam, że wtedy byl tam mój mąż, ale był z ojcem.
      Następny tydzien spędzilam poza Wawą. Po dwóch tygodniach znów poszłam do tego
      Kościoła, usiadłam w ławce a obok usiadł Sz. Cały czas mialam ubaw bo na mszy o
      18 ziewal jakby dopiero wstał. Po Komunii nie wrócił do tej samej ławki. Msza
      sę skonczyła i szłam już do "domu", a ktoś za plecami coś do mnie gada "czy
      bylem taki śmieszny?", no i się zaczęło. Myślałam, że pójdzie do domu, bo miał
      po drodze, ale postanowił mnie odrowadzić( 2 km), zajęło nam to 3h. Poszliśmy
      na spacer. Na pożegnanie zapytal czy może przyjść dnia następnego, czemu nie?
      Trzeba bylo zabić czas w nudne popołudnia. Przychodził codziennie, dużo
      spacerowaliśmy, weekendy na Starówce w Łazienkach.02.X przeprowadziłam sie do
      Niego, 15 X byliśmy u moich rodziców( 250 km). Od stycznia biegaliśmy na nauki
      przedmalżeńskie, a 01.VI. 2002 powiedzieliśmy sakramentalne TAK, oczywiście w
      Kościele w którym się poznaliśmy, przed księdzem który odprawiał mszę gdy byłam
      tam pierwsz raz( gdyby wtedy nie odprawiał tak fajnie, to bym drugi raz tam nie
      poszła). A nasza mała żabka ma 7 miesięcy.
    • anek.anek Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 23:22
      No, ja pamiętam. wystrojona cała na biało umówiłam się z koleżanką w pubie. Ona
      się spóźniała, ja czekałam. A tu przeciska się przez tłum kelner niosący na
      tacy ogrom kufli piwa i tuż obok mnie potyka się i całą zawartość tacy wylewa
      na mnie. było tego coś z sześć litrówsmile
      A później, jak już bylismy razem, powiedział, że zrobił to specjalnie, bo na
      inne sygnały zainteresowania z jego strony nie reagowałamsmile
      Jestesmy szczęśliwą parą od 10 lat, a tą białą sukienkę mam do tej pory (z
      sentymentu, bo już nie nadaje się do chodzenia).
      • marcysia51 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 23:30
        A my poznaliśmy się dzien przed walentynkami.Pracowalam jako barmanka a on
        przyszedł oblać zdany egzamin i tak się zaczeło,były upadki i wzloty a teraz ja
        chodzę i siadam za barem żeby napić się czegoś bo mój Krzyś został
        barmanem,przejął po mnie pałeczkę.
        Mamy 9 miesięcznego synka.
        • koleandra Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 02.09.04, 23:36
          Poznaliśmy się w pracy. Zakochałam się niemal od pierwszego spojrzenia. Oj,
          długo ja na niego polowałam...
          W rozmowie z koleżanką wymsknęło mi się: "wiesz... to jest facet mojego życia",
          dopiero później zastanowiłam się nad tym co powiedziałam. Byłam wtedy z związku
          z innym mężczyzną i zostawiłam go dla tej miłości.
          • ms78 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 07:40
            Jego brata zauważyłam wraz z przyjaciółką w wakacje 1996. W listopadzie po raz
            pierwszy umówiłam się z nim. A w lipcu 1997 stanęłam z nim przed ołtarzem. W
            czerwcu 1998 urodził nam się nasz ukochany synek. Dzisiaj jestem szczęśliwa jak
            nikt. A koleżanka i Jego brat byli naszymi świadkamismile)
          • 18lipiec Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 08:12
            Poznaliśmy się w pracy. Zakochałam się niemal od pierwszego spojrzenia. Oj,
            > długo ja na niego polowałam...
            > W rozmowie z koleżanką wymsknęło mi się: "wiesz... to jest facet mojego
            życia",
            >
            > dopiero później zastanowiłam się nad tym co powiedziałam. Byłam wtedy z
            związku
            >
            > z innym mężczyzną i zostawiłam go dla tej miłości.

            Dokładnie to samo miałam. Praca, polowanie, zostawienie kogoś -tylko że po
            czasie żałuję, ty na całe szczęście nie.
            • koleandra Do lipca!!! 03.09.04, 09:42
              Lipiec, u mnie tęsknota też była ale nie wolno jej mylić z miłością. Jest to
              naturalne i wcale nie musi oznaczać, że popełniło się błąd. Miałam identyczne
              momenty przemyśleń "a co by było gdyby", tęsknoty ale to minęło i teraz nie
              żałuję wyboru.
              • 18lipiec Re: Do koleandry 03.09.04, 09:57
                A u mnie miłość nie minęła....
    • r_y_b_a Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 07:36
      Nas połączyła opieszałość urzędu celnego. Dawno, dawno temu do odprawy celnej
      stało się jak za "komuny" po telewizor w baaaardzo długiej kolejce. On
      odprawiał swoją firmę, ja pracowałam w agencji celnej i tak się jakoś porobiło,
      że umówiliśmy się na drinka, potem na spacer no i poszło... po dwóch latach
      postanowiliśmy zostać ze sobą do końca świata i jeden dzień dłużej. Minęły
      kolejne trzy (musieliśmy się nacieszyć sobą) i "ściągnęliśmy" na ziemię naszą
      córeczkę Natalkę.
      Pozdrawiam
      Agnieszka
    • mamaszyma Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 09:38
      Chodziliśmy do jednej podstawówki. Ja byłam piatej klasie on w ósmej.
      Mieszkalismy w tym samym bloku, ale zauważyłam go najpierw w szkole. Potem
      przytrzasnęłam go drzwiami na klatkę. On spojrzał na mnie z taka nienawiścią,
      że się od razu zakochałam. Chodziłam patrzyć jak gra koło bloku w piłkę i tak
      jakos zaczęliśmy rozmawiać, i rozmawialismy przez póótora roku, aż przyszedł do
      mnie w Sylwestra (spędzałam go w domu z koleżankami) i poprosił mnie o
      chodzenie. Ja się zgodziłam i w najbliższego sylwestra będziemy obchodzić 12
      rocznicę. Trzy dni temu mielismy trzecia rocznicę ślubu a za tydzień synek
      kończy roczek.
    • magdusia11 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 10:02
      My znaliśmy się z mężem z widzenia (tylko).
      Kiedy skończyłam liceum w wakacje opiekowałam się tróją dzieci(3,6,7 lat)
      Często chodziłam z nimi na spacery. Zwracały na siebie uwagę swoim kolorem
      skóry. Są przecudownymi mulatkami. Pewnego dnia Artur (mój mąż)
      powiedział "cześć" (wcześniej tego nie robił) i zagadał na temat...dzieciaków.
      Był nimi zachwycony. Zaczął co raz częściej przychodzić do... dzieci.
      Pewnego dnia dzieci już poszły do domu a On się zasiedział na noc (ale byliśmy
      grzeczni!!!). Była to jedna z milszych nieprzespanych nocy.
      Później pod koniec sierpnia razem z dziećmi pojechaliśmy na jeden dzień do
      Sopotu. Wróciliśmy umęczenie ale bardzo szczęśliwi.
      Przyszedł wrzesień dzieciaczki poszły do przedszkola i szkoły a my
      zostaliśmy... ze sobą. Do dziś.
      26.08.2000 r. w piękne,słoneczne popołudnie powiedziliśmy sobie
      sakramentalne "tak".
      Jesteśmy rodzicami 20 miesięcznej Oleńki.
      Bywa u nas różnie tak jak u wszystkich...
      Ale nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej niż jest.
      Mój mąż obecnie jest za granicą (pojechał do pracy)i bardzo za Nim
      tęsknię,zobaczymy się dopiero na Swięta Bożego Narodzenia.
      Mam tylko nadzieję,że te kilometry zbliżą nas do siebie a nie oddalą.

      Pozdrawiam

      Magda (Mama Oleńki-kochanej córeńki)
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 10:04
      Oczywiscie, ze pamietamsmile. Poznalismy sie 15.12.2001r., 7.02.2002 byly
      zareczyny w knajpce na Starówce, tydzien pozniej zamieszkalismy razem, a
      1.06.2002 byl slubsmile. Poznalismy sie przez internet, na stronie randkowejwink.
      Odpisalam na jego ogloszenie, on przyslal mi maila, potem spotkanie w realu...i
      jestesmy razem juz 2 lata i 9 miesiecy.
      pozdrawiam
    • iwcia75 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 10:06
      męża poznalam w pięknej górskiej scenerii(na Spiszu),gdzie on wtedy mieszkał,a
      ja byłam wychowawcą kolonijnym. codziennie zapraszał mnie na szampana,a ja
      codziennie odmawialam. zdobył mój nr telefonu i dzwonił ciągle, zapraszał mnie
      na wczasy i oferował,ze opłaci caly moj pobyt(oczywiscie sie obraziłam). potem
      przyjezdzal tam,gdzie studiowalam,za kazdym razem,gdy mialam zjazd-jechal
      kilkaset kilometrow,zeby sie zobaczyc na 2dni. teraz go pytam, po co sie tak
      uwzial na mniesmile(zwłaszcza,gdy mowi,ze za duzo mówie)
      • gagarin3 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 11:07
        A ja poznałam męża w pociągu. Miałam za sobą nieprzespaną noc i ciężki egzamin.
        Marzyłam tylko o jednym, żeby zasnąć... Nic z tego nie wyszło, bo on się dosiadł
        (jak się później okazało wracał od dziewczyny) i miał wielką ochotę na
        konwersację. Po dziesięciu minutach zaczął mnie nagabywać o numer telefonu...
        Skapitulowałam dopiero po dwóch godzinach. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego, bo
        facet był kompletnie nie z mojej bajki. Choć minęło sześć lat - w tym dwa w
        małżeńskim stadle - nie mogę wyjść ze zdumienia, że z nim jestem, tak bardzo się
        różnimy wink
        • iwcia75 gagarin 03.09.04, 13:01
          mama podobne wrazenia co do swojego zwiazku. nie wiem,co mnie podkusilo,zeby
          sie z tym facetem spotykac! ale tak na co dzien to nie mam na co narzekac i
          lubie go coraz bardziej. ale nigdy chyba nie bylam w nim zakochana!!!
    • iwles Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 03.09.04, 13:16
      noooo ja pamiętam smile
      Byłam w rozpaczy, bo akurat nie miałam z kim jechać na wesele koleżanki.
      A druga, dobra koleżanka, usiadła w pokoju z rodzicami i głośno westchnęła, że
      Iwona (czyli ja) mam taki... problem smile
      Jej tata - ochoczo zaproponował towarzystwo chłopaka ze swojej pracy.
      Opisał go, jako wysokiego, przystojnego bruneta.
      Kiedy do mnie zadzwonił : no...... głos niski, męski, aksamitny... gadaliśmy
      chyba z godzinę.
      A kiedy przyszedł w umówionym dniu: smilesmilesmile - może z pół głowy wyższy ode mnie
      szatyn z brzuszkiem (taki raczej misio niż przystojniak) - ale sympatyczny,
      uśmiechnięty.
      Moja mama na drugi dzień powiedziała mi: Iwona podoba mi sie ten chłopak, to ja
      jej na to: to się sama z nim ożeń smilesmilesmile [nie wiem tylko czy tata byłby
      zadowolony....]
      Tak więc -jestem grzeczną dziewczynką - posłuchałam mamusi i w tym roku
      obchodzimy 3 rocznicę ślubu, a za 3 tygodnie nasz Maluszek skończy roczek smile

      Oj, dobre to były czasy i odległe, bo do decyzji o ślubie dochodzilismy... oj,
      oj.... prawie 5 lat smilesmilesmile
    • tom5014 Re: Pamiętacie jak się zaczęło? 09.09.04, 07:11
      wielka miłość, jak grom z nieba...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka