Dodaj do ulubionych

Legenda o masowym ataku wszy?

19.09.14, 08:43
W ostatnich latach ciągle słyszałam o tym, jak to w szkołach wszelakich ciągle pojawiają się wszy.
Sama nie widziałam żadnej wszy (poza psimi i kocimi na owych zwierzakach) od czasów, gdy sama do podstawówki chodziłam w zamierzchłej przeszłości, w której to szkole 80% dzieciaków, to totalna patologia była, z higieną na bakier, więc nie dziwota, że wszy mieli.
Ale teraz w XXI wieku, gdzie prawie wszyscy mają dostęp do mydła i ciepłej wody, i świadomość społeczeństwa jednak o wiele większa i inteligencja też, żeby tak nagle taki zmasowany atak wszy??
Że wszy w każdej szkole??
Coś mi się nie chciało w to wierzyć.
Dzieciaki do szkoły przecież chodziły - nigdy o wszach nie było mowy.

No i teraz nasza sześciolatka poszła do pierwszej klasy.
W drugim tygodniu szkoły pojawiła się na tablicy i w dzienniczkach informacja, że w klasie są wszy i rodzice proszeni są o codzienne sprawdzanie głów dzieciom.
Następnego dnia na owej tablicy pojawił się duży plakat, o wszach.
Trzeciego dnia informacja, że do szkoły przyjdzie lekarz.
No i był lekarz nic nie robił, tylko siedział, za to pielęgniarka oglądała dzieciom głowy.
Wszy w klasie nie wykryto, ani jednej.
Rodzice odetchnęli z ulgą.

Ale. ale to jeszcze nie koniec tej szopki.
Odetchnęli tylko niektórzy.
Inni niektórzy, doszli do wniosku, że wszy jednak były (pewnie dzieci miały już głowy wymyte) i mogą znowu być i trzeba temu zapobiegać.

Jak zapobiegać?
Ano trzeba myć dziecku głowę szamponem na wszy - profilaktycznie, na wypadek, jakby jakąś wszę złapało, to żeby się zaraz wytruła, no bo przecież wszy są wszędzie.

Chyba sporo takich rodziców jest, bo w okolicznych aptekach zabrakło szamponu na wszy.
(szampon podobno najlepszy, bo i gnidy rozpuszcza, no i najłatwiej codziennie szamponem umyć)
Biedne te dzieci - odwszawianie, odrobaczanie, odgrzybianie na co dzień - jak te bidulki to wszystko wytrzymują?
Ciekawe co następnego jeszcze ludzie dadzą sobie wcisnąć?

Legenda o wszach ma się w szkole dobrze, a dyrekcja może bezkarnie zarządzać sprawdzanie głów dzieciom, bo nie dość, że nikt nie odważy się w takiej sytuacji zaprotestować, to jeszcze się cieszą, że sprawdzają, chociaż normalnie, to zaraz by protesty były, bo przecież głów sprawdzać dzieciom wedle prawa nikt nie ma prawa.
Obserwuj wątek
    • vangie Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 08:54
      po pierwsze, to wszy lubia czyste wlosy, wiec w zasadzie to dzieci zaopiekowane higienicznie beda mialy na nie wieksze szanse; po drugie, zgadzam sie- panika jest, bo wszy kojarza sie z wciaz jeszcze z patologia (nieslusznie); prawda jest taka, ze wszy byly, sa i beda, strasznym "przeklenstwem" byly to pokolenie wstecz, gdy trudno bylo z nimi walczyc, teraz mamy nie tylko skuteczne szampony przeciwwszowe, ale rowniez repelenty, ktore dzialac maja nawet 2 tyg.

      osobiscie podejrzewam, ze w panike wpadaja ci rodzice, ktorzy albo nigdy z wszami sie nie zetkneli osobiscie, albo wrecz przeciwnie- maja zle wspomnienia z walki z wszami na ich wlasnych glowach;

      moj syn wszy zalapal jako potloraroczniak na placu zabaw- bez wiekszych problemow udalo sie ich pozbyc z jego glowy, z moja bylo tylko troche wiecej klopotu, ale ja mam wlosy po tylek i dopiero biobojczy szampon dal im rade, a nie te oblepiacze, ktore mozna stosowac u dzieci ponizej 2 lat

      aha, w przedszkolu tez wisi kartka o sprawdzaniu glow; czy szampon wykupiony w aptekach - nie wiem, nie mialam potrzeby kupowac, to sie nie interesowalam
      • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:03
        prawda jes
        > t taka, ze wszy byly, sa i beda, strasznym "przeklenstwem" byly to pokolenie w
        > stecz, gdy trudno bylo z nimi walczyc, teraz mamy nie tylko skuteczne szampony
        > przeciwwszowe, ale rowniez repelenty, ktore dzialac maja nawet 2 tyg.

        W naszym pokoleniu, były obowiązkowe kontrole i obowiązkowe odwszawianie w obecnej chwili szkoła bez pisemnej zgody wszystkich rodziców nie ma prawa sprawdzić głów uczniom. Kolejna kwestia kiedyś wszawica była wpisana na listę w sanepidzie co pozwalało na rygorystyczne podejście do sprawy, w obecnej chwili z listy zniknęła co wiąże ręce wszystkim.
        • e-kasia27 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:34
          No właśnie po co było takie durne przepisy wprowadzać?

          Za moich szkolnych czasów pielęgniarka pierwszego dnia w szkole głowy sprawdzała.
          Głowy dzieciakom w szkole smarowali. Ci co mieli wszy codziennie rano musieli się do pielęgniarki udać w celu sprawdzenia stanu głowy - no może to i nie fajne było dla tych dzieci, bo wszyscy wiedzieliśmy, kto ma wszy się ich unikało - nit w parze nie chciał z nim stać, ani w ławce siedzieć.
          Ale dla rodziców to było mobilizujące, bo im wstyd było, że w domu wszy, więc problem dość szybko znikał.
          Moja najstarsza córka chodziła do tej samej szkoły, co ja - wtedy już żadnego problemu z wszami nie było. Potem chodziła do innej i też wszy nigdy nie było. U syna w szkole też.

          A teraz ciągle się o wszach mówi, więc się zastanawiam, czy to rzeczywiście prawda że problem jest aż tak duży, czy tylko panika i rozdmuchiwanie problemu, jak ze świńską, czy ptasią grypą, rota wirusami, meningokokami, sepsą i wieloma podobnymi sprawami.
          • demonii.larua Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:18
            W szkole moich dzieciaków to był potężny problem dwa lata temu. Co się zczyściło dzieciaka, to po dwóch trzech tygodniach zaś przynosił. W akcie desperacji córka zażyczyła sobie ścięcia włosów dzień po komunii, bo miała już dość tego wyczesywania i ściągania gnid (4 odwszawiania w ciągu pół roku to nie jest mało).
            Dzwoniłam do sanepidu i pani radosnym głosem oświadczyła "och no nic wielkiego, wszystkie szkoły w mieście zgłaszają nam problem"...

            W tym roku szkoła się wycwaniła i od rodziców, którzy nie pozwalają sprawdzać głowy szkolnej pielęgniarce wymaga zaświadczenia że dzieć nie jest zawszawiony. Nie wiem jak to w praktyce wygląda i czy przynoszą, ale w klasie córki nie było ani jednej odmowy.
          • mamula_to_ja Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 14:35
            Powiem Ci że dla mnie to był mega problem.
            Robiłam w przedszkolu awantury - bo wszy wracały do nas z prędkością światła.
            Były plakaty, były informacje - a tylko ja i chyba ze dwie mamy oficjalnie "meldowałam"o wszach na głowie mojego dziecka (choc panie widziały na innych dzieciach ale nic zrobić nie mogły).
            Przedszkole w weekend zarządziło czyszczenie placówki nawet.
            I co...i i tak oststecznie uporałam się z nimi jak skończył sie rok szkolny uncertain
      • e-kasia27 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:05
        vangie napisała:

        > po pierwsze, to wszy lubia czyste wlosy,


        No to pewnie dlatego menele-śmierdziele nie mają wszy!
    • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 08:59
      To napiszę jak było u nas. Szkoła niby państwowa ale jak się okazało dość elitarna, w klasie wszyscy rodzice z wykształceniem wyższym i to nie żadne szkoły humoru. Córka pierwszy raz wszy przyniosła po 2 tygodniach szkoły, w pierwszej klasie to o ile się nie mylę trzy czy cztery razy przynosiła, przestała gdy zastosowaliśmy repelent, obecnie już nie dostępny. O ile na początku roku dla większości rodziców był to temat tabu, w lutym był już tematem dnia codziennego.
    • paskudek1 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:12
      no nie wiem czy to tylko panika. Co prawda u syna tez były informacje że wszy a w klasie nie zanotowano ani jednego przypadku a;e... wiem że w innych tak. Za to pamiętam jak sama w podstawówce wszy przyniosłam, co do dzis mamusia wspomina jako masakrę bo srodków takich jak dziś nie bylo a ja miałam koszmarne włosy. Za to potem, już w latach 90 sąsiadki córka też przyniosła wszy, a dom przeczysty wręcz. Czyli żadna patologia co z mydlem na bakier stoi. Tyle że już w aptekach różne szampony do wyboru były i temat szybko zostal ucięty.
      • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:20
        Za to pamiętam jak sama w podstawówce wszy przyniosłam, co do dzis mamusia wspomina jako masakrę bo srodków takich jak dziś nie bylo

        Nafta była smile I torebki foliowe smile Raz to przechodziłam w dzieciństwie.
        • e-kasia27 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:43
          Jaka nafta??
          To po ile wy lat macie?
          Ja myślałam, że już stara bardzo jestem, a ze szkoły pamiętam, że dzieciakom w pierwszej klasie pielęgniarka myła głowy szamponem na wszy - w żółtej tubce aluminiowej był i ładnie pachniał - pamiętam, bo razem z koleżankami bardzo zawiedzione byłyśmy, że nam nie myła. Nawet specjalnie się chciałyśmy tymi wszami zarazić, żeby się na to mycie załapać.
          • arwena_11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:52
            sorry, ale to było chyba najgłupsze stygmatyzowanie dzieci jakie mogło być. Poza tym po takim szamponie trzeba było wyczesywać wszy kilka godzin. Ciekawe czy pielęgniarka to robiła? Chyba bym zrobiła jej jesień średniowiecza. Od tego jest dom.
            I też miałam wszy w latach 80, pamiętam jak siedziałam kilka godzin z folią na głowie, potem wyczesywanie godzinami.

            Moje dzieci też zaliczyły wszy, ale przywiozły albo z obozu ministranckiego ( ale wątpię bo za długi czas ) albo złapały od dzieci ze wsi gdzie mamy działkę. Hedrin załatwił temat skutecznie
            • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:08
              > sorry, ale to było chyba najgłupsze stygmatyzowanie dzieci jakie mogło być

              Dlatego teraz nikt nikogo nie stygmatyzuje, pielęgniarka ma zakaz sprawdzania głów( no chyba że wszyscy rodzice wyrażą zgodę) , dziecko zawszawione ma prawo chodzić do szkoły, repelenty zostały wycofane z rynku polskiego, a wszawica rozprzestrzenia się aż miło.
              • arwena_11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:18
                ale sprawdzać wszystkim można. Potem dyskretnie poinformować rodziców. Naprawdę uważasz, że mycie głowy przez pielęgniarkę, tak żeby każdy wiedział i się odwracał od dzieciaka z wszami ( który przecież nei jest winny że je ma ), to ok?
                Nie trzeba wylewać dziecka z kąpielą.
                • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:26
                  > ale sprawdzać wszystkim można.

                  Bez pisemnej zgody rodziców nie może. Jest to naruszenie nietykalności cielesnej dziecka.


                  " Naprawdę
                  > uważasz, że mycie głowy przez pielęgniarkę, tak żeby każdy wiedział i się odwr
                  > acał od dzieciaka z wszami ( który przecież nei jest winny że je ma ), to ok?

                  Naprawdę uważasz, że masowe ataki wszawicy są czymś lepszym. Ja będąc w ciąży cztery razy musiałam przeprowadzać całej rodzinie odwszawianie. I jak pisałam wyżej w klasie córki już po pierwszym półroczu ludzie przestali się tematu wstydzić, za to każdy był wk-rwion ciągłym odwszawianiem.

                  Wystarczyłaby szczera i edukacyjna pogadanka o tym czym jest wszawica, o jej historii, wszawicy wśród arystokracji, metodach zwalczania. Chowając głowę w piasek i uciekając od tematu problem nie zniknie. Ja na wszystkich szczeblach edukacji złapałam wszawicę dwa razy, mojej córce w szkole przebicie tego wyniku zajęło to pół roku. Rozmawialiśmy z sanepidem i niestety wszawica była wszędzie, a sanepid do chwili gdy nie obejmie 60% uczniów nie może z tym nic zrobić. Po magicznych 60 % zamyka szkołę.
                  • turzyca Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:10
                    > " Naprawdę
                    > > uważasz, że mycie głowy przez pielęgniarkę, tak żeby każdy wiedział i się
                    > odwr
                    > > acał od dzieciaka z wszami ( który przecież nei jest winny że je ma ), to
                    > ok?
                    >
                    > Naprawdę uważasz, że masowe ataki wszawicy są czymś lepszym.

                    A skad ten wniosek? Mozna wszawice zwalczac skutecznie a dyskretnie nawet na koloniach, gdzie dzieci ze soba spedzaja 24h na dobe. Tylko trzeba chciec.
                  • scher Nieaktualne 19.09.14, 18:15
                    makurokurosek napisała:

                    > > ale sprawdzać wszystkim można.
                    > Bez pisemnej zgody rodziców nie może. Jest to naruszenie nietykalności
                    > cielesnej dziecka.

                    Masz przestarzałe informacje. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego zgoda rodziców na objęcie dziecka opieką przez gabinet medycyny szkolnej jest od razu zgodą na wszystkie zabiegi, w tym kontrolę czystości głowy.
          • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 11:54
            No cóż, niektóre z nas pamiętają jeszcze odległe czasy PRLu - był kiedyś taki ustrój smile I nie wszystkie wywodzą się kręgów mieszczańskich czy arystokratycznych, gdzie kultura dnia codziennego była rozwinięta. Moja babcia prała jeszcze na tarze w wodzie czerpanej ze studni, w sytuacji braku prądu uruchamiana była lampa naftowa, na wszy - smarowało się głowy naftą a żniwa wyglądały tak, że njpierw szli żeńcy z kosami a za nimi kobiety podbierały sierpem. No i co, mam przepraszać że takie czasy pamiętam?
            • kietka Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:08
              na prawde pamietasz kosy i sierpy?
              ja wychowalam sie na wsi, urodzilam na poczatku lat 70tych i pamietam kombajn, pralkę, snopowiazałkę, ciągniki, zadnych koników i soch...
              nie to, ze czuje sie taka nowoczesna, ale patrzac, na date urodzenia twego jasia, jestes co najwyzej rownolatka, o ile nie dekade mlodsza ode mnie smile
              • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:18
                Rocznik 72, wieś 50 km od Warszawy. Okolica drobnych właścicieli, nie dużych rolników. Jeszcze w latach 80tych była kosa i sierp i potem maszyna do młócenia. Konie i wozy to była codzienność. Gdzieś w połowie lat 80tych zaczął pojawiać się wynajęty kombajn, po kolei pracował na polach poszczególnych właścicieli.
                • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:31
                  Aha, mój mąż z Pomorza nie pamięta kosy i sierpa smile Ani lampy naftowej, nawet w razie potrzeby smile Więc to pewnie kwestia albo upowszechnienia myśli technicznej, albo wielkości gospodarstw. Małemu gospodarzowi, który w dużej mierze łączył robotę na polu z pracą w fabryce nie opłacało się inwestować w sprzęt. A do doraźnej pracy na polu wystarczyła kosa smile
                  • kietka Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:34
                    Moj ojciec pracował zawodowo plus prowadzenie gospodarstwa z mamą.
                    Fakt, Pomorze smile Gospodarstwo tez niewielkie.
                    • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:42
                      Pomorze było bliżej technicznie rozwiniętych Niemiec. Moja babcia, która spędziła jako młoda dziewczyna prawie 5 lat na robotach w Niemczech powiedziała, że dopiero tam poznała inną organizację życia - elektryczność, kulturę codzienną (była w majątku u "państwa"). Mazowsze (a przynajmniej jego część) było pod tym względem zaniedbane.
                      • turzyca Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:19
                        Podrzuce Wam do dyskusji mapke z informacja o ilosci lazienek:
                        wyborcza.pl/duzyformat/51,140812,16657690.html?i=1
                        Niezle oddaje roznice cywilizacyjne, nie?
                    • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:50
                      Jestem urodzona pod koniec lat 70, i tak z wczesnego dzieciństwa również pamiętam kosy, wiązanie snopków. Cóż chyba nie każdego było stać na wynajęcie kombajnu.
                • mamula_to_ja Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 14:53
                  smile
                  Mamy działkę pod Warszawą i mój mąż po dziś dzień wał kosi kosą bo inaczej nie bardzo jest jak ;-p
              • agni71 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:45
                mój rocznik mam w nicku, i na wsi mojej babci tez były sianokosy kosą, sierpem, stawianie snopków, zwożenie tego wozem konnym do stodoły. Pewnie zalezy od regionu i stopnia zamożności danego gospodarza, we wsi babci też był zawsze przynajmniej jeden bogaty gospodarz, ktory miał kombajn i który można było wynająć, za opłatą. Nie każdego było stać.
                • kietka Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 13:56
                  no, to faktycznie 2 rozne swiaty.
                  nie bylismy zamożni, ot normalne gospodarstwo.
                  w latach 80tych to juz niezla technika byla, kosa ojciec row kosil, bo niczym innym tam nie wjechał. łąk nie mielismy.
    • rupiowa Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:21
      moja siostrzenica chodzi do prywatnej szkoły. I od niej się zaczęło. Ale chwilę potem u córki w szkole i tak były. I w przedszkolu. A i siostra, jej syn, jej partner oraz ja, mój syn, mąż, dziadek, babcia i opiekunka siostrzeńca - wszyscy mieliśmy to ustrojstwo. Szamponów cały zapas w aptece to my sami wykupiliśmy. Dwa tygodnie - mycie, prostownica (temperatura), ja jestem przeczulona więc i zmiana i pranie/prasowanie pościeli, pranie kocy, poduszek, narzut. To nie jest legenda, lepiej zapobiegać niż leczyć....
    • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:26
      Nie wiem czy jest epidemia. Kilka lat temu kiedy syn był w przedszkolu panie prosiły żeby przeglądać dzieciom głowy bo w innej grupie pojawiły się wszy. Ale nie wiem, czy u jednego dziecka, czy kilku.....
      Ze dwa lata temu syn przywlókł z zimowiska. Ale dość szybko wykryłam i szybko sie pozbyliśmy - praktycznie po 2 umyciach głowy i wyczesaniu.
      Na razie w szkole tematu nie ma. Ale w pobliskiej szkole problem jest. Nie wiem u ilu dzieci, znajoma nauczycielka opowiadała o przypadku jednej rodziny z trojgiem dzieci. Ale tam już był na tyle problem zaawansowany, że dzieciom wszy wychodziły z włosów na czoło. Natomiast ponieważ dopiero na stanowcze żądanie dyrektorki szkoły rodzic zabrał dzieci ze szkoły, to całkiem możliwe że problem przeniósł się na inne dzieci. A może nie.
      • agni71 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:52
        >Kilka lat temu kiedy syn był w przedszkolu panie prosiły żeby przeglądać dzieciom głowy bo w innej grupie pojawiły się wszy.

        u nas zawsze to samo mówili
        • ewa_mama_jasia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:54
          U syna tylko raz na 3 lata przedszkola.
    • aurita Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:42
      ale co chcesz powiedzec? ze wszy nie ma?
      Nie majac dzieci i mieszkajac w jednym z cywilizowanych krajow Europy Zachodniej zawsze sie dziwilam jak w okolicach 1 wrzesnia we wszystkich aptekach pojawialy sie reklamy repelentow przeciwko wszom....
      • e-kasia27 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 09:50
        Nie, że nie ma, są.
        Ale wydaje mi się, że nie jest to taki powszechny problem, ja się mówi.

        Ja dzieci mam i nigdy się dotąd z wszami nie spotkałam, a przecież i do przedszkola, i do szkoły chodziły, i na różne dodatkowe zajęcia, i na kolonie, wycieczki jeździły.
        Nigdy w żadnej szkole nie było nawet mowy o wszach.
        A teraz jest. Więc o co chodzi?
        • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:12
          > Nigdy w żadnej szkole nie było nawet mowy o wszach.
          > A teraz jest. Więc o co chodzi?

          O przepisy które doprowadzają do rozprzestrzenienia się wszawicy. W imię nie stygmatyzowania, wszawica straciła swój status choroby zakaźnej i zwyczajnie szkoły, pielęgniarki nie mają uprawnień do identyfikacji i walki.
          • arwena_11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:23
            Dziwne, u znajomych w szkole podpisywało się zgodę na sprawdzanie głowy na początku roku. Kto nie podpisał, to w razie wszawicy był ściągany z pracy w trybie natychmiastowym żeby sprawdził dziecku głowę. Podobno kiedy w pierwszym roku kilkoro rodziców nie podpisało, zostali wezwani z tekstem, że jak po 30 minutach ich nie będzie to szkoła zawiadamia opiekę społeczną. Rok później podpisali wszyscysmile
            • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:28
              Podobno kiedy w pierwszym roku ki
              > lkoro rodziców nie podpisało, zostali wezwani z tekstem, że jak po 30 minutach
              > ich nie będzie to szkoła zawiadamia opiekę społeczną

              Groźba która jest niezgodna z prawem. Gdyby pewnie ci rodzice nie byli z " patologii" sprawa by się skończyła w sądzie.
              • arwena_11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:10
                Niekoniecznie. Można podciągnąć to pod "brak opieki" nad dzieckiem, zaniechanie itd. Szkoła działa w imię dobra dziecka. I właśnie rodzice nie z patologii boją się opieki społecznej. Patologia ma to gdzieś bo i tak są pod opieką PS
        • aurita Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:26
          > Nie, że nie ma, są.
          > Ale wydaje mi się, że nie jest to taki powszechny problem, ja się mówi.

          Jest powszechny jak sie doprowadzi do katastrofy jak to sie stalo na koloniach mojego dziecka dwa lata temu.
      • afro.ninja Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:03
        aurita napisała:

        > ale co chcesz powiedzec? ze wszy nie ma?
        > Nie majac dzieci i mieszkajac w jednym z cywilizowanych krajow Europy Zachodnie
        > j zawsze sie dziwilam jak w okolicach 1 wrzesnia we wszystkich aptekach pojawia
        > ly sie reklamy repelentow przeciwko wszom....


        Zachodnia Europa, to ma chyba z tym wiekszy problem niz wschodnia...
    • yuka12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:02
      Ja mieszkam w jednym z cywilizowanych panstw Europy i problem wesz w lokalnej szkole jest od lat kilkudziesieciu smile. Moze takze dlatego ze gro dzieci pochodzi z rodzin z roznymi problemami i z blokow socjalnych. Cora od kiedy zaczela chodzic do tutejszej szkoly, regularnie przynosila szkodniki (niemal co miesiac). Na szczescie nikt poza nia nie zlapal, syn mial wszy raptem 2-3 razy (ale tez przyniosl ze szkoly). Walka z wszami u corki skonczyla sie wypadaniem wlosow i intensywnym lupiezem. Nie zlicze lez, bo wlosy ma bardzo geste, chociaz krotkie (przez wszy). Odpukac odkad pewna wieloosobowa rodzina wyprowadzila sie do innej miejscowosci, a dwie dziewczynki chodzily do klasy corki, chlopiec do klasy syna, zadne nie przynioslo pasozytow.
      Ale wiem od rodziny w Polsce, ze i oni mieli jakis tam problem z wszami.
    • kwiat_w_kratke Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:10
      e-kasia27 napisała:


      > Ale teraz w XXI wieku, gdzie prawie wszyscy mają dostęp do mydła i ciepłej wody
      > , i świadomość społeczeństwa jednak o wiele większa i inteligencja też, żeby ta
      > k nagle taki zmasowany atak wszy??


      Równie głupawego postu chyba jeszcze nie czytałam. Co ma wspólnego z wszami dostęp do mydła i ciepłej wody?! Jedynie inteligencja i świadomość społeczna ma tu wiele do powiedzenia, niestety, twój post wskazuje, że i jednego, i drugiego bardzo jeszcze brakuje.
      Zastanawiam się, jak dorosła, potrafiąca czytać osoba może w dzisiejszych czasach internetu wykazywać się aż taką ignorancją. Wklep sobie w google wyraz "wszy" i poczytaj trochę o profilaktyce przeciw wszawicy i leczeniu zakażenia, bo nie chce mi się cytować tutaj całych artykułów.
    • mondovi Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:15
      U syna w szkole co roku po wakacjach w którejś z klas jest wszawica - dzieci przywożą z wakacji - kolonii, obozów itp. W tym roku odebrałam maila - wszy, dramatyczna sytuacja w naszej klasie. Póki co mój nie załapał, ale mamy zalecenie mycia profilaktycznie szamponem przeciw wszom, dzieciaki muszą mieć pospinane włosy.
      • niutaki Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:19
        >>Legenda o wszach ma się w szkole dobrze, a dyrekcja może bezkarnie zarządzać sprawdzanie głów dzieciom, bo nie dość, że nikt nie odważy się w takiej sytuacji zaprotestować, to jeszcze się cieszą, że sprawdzają, chociaż normalnie, to zaraz by protesty były, bo przecież głów sprawdzać dzieciom wedle prawa nikt nie ma prawa. <<
        nie wiem, jak to w innych szkolach jest, ale u mojej corki na poczatku roku wyrazasz/albo nie wyrazasz zgode na sprawdzanie glowy. Pisemnie, zeby nie bylo.
    • jowita771 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:27
      W szkole córki informacja pojawiła się w marcu. Na początku sprawdzałam głowę, potem pomyślałam, że pewnie przesadzają, albo plakatów nie zdjęli, a po wszach już śladu nie ma i odpuściłam sprawdzanie. W czerwcu córka wszy jednak przyniosła. Na szczęście nasza szkoła ma gdzieś prawo do niesprawdzania głów, nie pytają, tylko pielęgniarka sprawdza i rodzica dostają informację, że dziecko ma wszy. Ja po informacji zatrzymałam córkę w domu i wyczyściłam głowę, ale wiem od wychowawczyni, że niektórzy rodzice mają to w nosie, więc nauczyciele tylko trują, żeby wyczyścili głowy. Pani powiedziała, że najlepiej by było sprawdzać głowy przy wejściu i nie wpuszczać zawszonych aż do czasu pozbycia się insektów. Ja nie miałabym nic przeciwko temu.
      • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:31
        Pani powiedziała, że najlepiej by było sprawdzać głowy
        > przy wejściu i nie wpuszczać zawszonych aż do czasu pozbycia się insektów. Ja
        > nie miałabym nic przeciwko temu.

        Ja, też nie, ale jak tu jedna forumka napisała jest to niedopuszczalne stygmatyzowanie.
        W imię więc wolności do posiadania dowolnego przyjaciela, problem wszawicy ma sie dobrze.
        • jowita771 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:21
          Mnie nie uszczęśliwił fakt, że córka miała wszy, ale do głowy mi nie przyszło mieć pretensje o sprawdzanie, wręcz przeciwnie, ucieszyłam się, bo sama znalazłabym pewnie dużo później. I nie mieści mi się w głowie posłanie takiego dziecka do szkoły, dzień po mojej rozmowie z panią moja córka spędziła w domu, a ja tępiłam do skutku. Poszła do szkoły dopiero jak już wiedziałam, że nie rozniesie dalej. I nie podoba mi się, że inni rodzice maja to w nosie, jeśli się dowiem, którzy tacy mądrzy, to powiem córce, że ma się od tych dzieci trzymać z daleka, trudno. Ja wiem, że stygmatyzacja to nic miłego, ale to ja mam dbać o to, żeby czyjeś dziecko nie było wykluczone, podczas gdy jego rodzice mają sprawę gdzieś? Uważam tez, że jeśli kogoś nie stać na preparaty, to szkoła mogłaby dać, nie mam nic przeciwko temu, żeby poszły na to pieniądze z rady rodziców. Ja kupiłam dwie buteleczki po 30 zł każda, to może być sporo, rozumiem.
    • aurinko Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:32
      e-kasia27 napisała:

      > W ostatnich latach ciągle słyszałam o tym, jak to w szkołach wszelakich ciągle
      > pojawiają się wszy.
      > Sama nie widziałam żadnej wszy (poza psimi i kocimi na owych zwierzakach) od cz
      > asów, gdy sama do podstawówki chodziłam w zamierzchłej przeszłości, w której to
      > szkole 80% dzieciaków, to totalna patologia była, z higieną na bakier, więc ni
      > e dziwota, że wszy mieli.

      Legendę Ty tworzysz twierdząc, że wszy = brak higieny. Otóż wszy bardzo lubią czyste pachnące włoski.
      • makurokurosek Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:36
        Wsza lubią krew, jest im natomiast rybka czy włosy są czyste czy brudne.
    • 71tosia Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:41
      droga Kasiu to ze twoje dziecko jeszcze nie przynioslo wszy ze szkoly nie znaczy ze ich nie ma. Moje zlapalo na wycieczce szkolnej w wieku 10 lat (mala szkola podstawowa prywatna, rodzice bardzo dbajacy o dzieci, pozbylismy sie tego swinstwa dopiero jak w szkole rodzice uzgodnili ze wszyscy myjemy glowy dzieciakom i sobie tego samego dnia specjalnym szamponem, wczesniej przez pol roku jedno dziecko zarazalo sie od drugiego - tragedia) a drugi raz niedawno, zalapala od dzieci pracujac jako au pair we Francji, tam to dopiero jest z tym plaga. Wiec dobrze ze szkola zwraca na to uwage i uczula rodzicow ze jest problem, bo naprawde jest!!!
    • klubgogo Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 10:42
      Za 3 lata przedszkola wszy pojawiły się raz u dwójki dzieci, epidemii nie było. W szkole na dzień dobry pielęgniarka powiedziała, że wszy sa i będą, dała do podpisu oświadczenie, że wyrażamy zgodę na przeglądanie głowy dziecka. Nie mam nic przeciwko. Po 2 tygodniach wszy są u jednego dziecka w klasie, przeglądy pielęgniarki - 2 razy w tygodniu.
      Tak, kupiłam profilaktycznie repelent, ale takie to tłuste, że dziecko wyglądało jakby od miesiąca włosów nie myło. Zrobiłam córce pogadankę, że włosy mają być związane, że nie bawią się z kolażankami w czesanie, że szczotka, gumki i spinki są tylko na jej wylączność. Codziennie przeglądam skórę głowy i włosy.
    • dziennik-niecodziennik Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 11:05
      ale wiesz ze to ze wszy są z brudu to własnie tez jest legenda? smile
    • agni71 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:41
      też nie do końca rozumiem ten problem, ja nigdy wszy nie mialam, moje dzieci nie miały wszy, nie wiem, jak mąz w dzieciństwie. Może tacy z nas szczęściarze?
      • mondovi Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 12:59
        Ja też nie miałam, ale pamiętam, że kilka razy mnie po prostu ominęło, syna na razie też, choć w tym roku ognisko ma w swojej klasie, więc zobaczymy. Moja mama z kolei przywiozła wszy z kolonii, na której była wychowawcą. smile
    • guderianka Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 14:20
      A widzisz, i sama się złapałaś na tę świadomość smile Wszy nie lubią brudnych włosów, bo ciężko im się przykleić. Najlepsze są włosy świeże i umyte wink To, że w waszej klasie nie ma wszy, nie znaczy, że nie ma ich w szkole. Zaraz rozprzestrzenia się bardzo szybko , dobrze że prowadzone są działania profilaktycznie
      Piszesz bo przecież głów sprawdzać dzieciom wedle prawa nikt nie ma
      > prawa.
      - po to się wyraża lub nie zgodę na pisemku do pielęgniarki.

      Ja wszy miałam jako dorosła osoba, z 5 lat temu. Załapałam od dziewczyn. Siedziałam w pracy i czułam jak mi łażą. A jak poszłam do łazienki sprawdzić to złapałam jedną nad czołem uncertain Aż strach myśleć co by było gdyby wyskoczyła przy kliencie wink Dziewczyny mają wszy od 3 lat -co roku. 2 lata temu musiałam robić dym w szkole, bo pielęgniarka ściemniała, że nie może rozpowszechnić informacji, ze są wszy bo ochrona informacji itd. Powiedziałam że sama zawieszę plakat z imieniem i nazwiskiem corki by rodzice się dowiedzieli i SPRAWDZALI głowy-bo tylko sprawdzanie i szybka reakcja są szansą by paskudztwo nie wracało co trochę. Wtedy w wyniku nabrania wody w usta przez dyrekcję walczyłam z wszami ze 3 m-ce uncertain

      • yuka12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:52
        U nas w szkole regularnie rozdawane sa informacje o wszach i co z tego jak wielu rodzcow mialo to gdzies i wlosow dzieci nie sprawdzalo. My bylismy tak wsciekli, jak cora przyniosla kolejny raz wszy, ze zamiast rozmawiac z jej wychowawczynia poszlismy do dyrektorki. I ta sama spiewka pt. co mozemy zrobic, nie wolno nam sprawdzac glow, mozemy tylko informowac. Obiecalismy sobie wtedy, ze kolejna inwazja i piszemy pismo wyzej. Ale wlasnie w owym czasie cora przestala je przynosic (zaraz po wyprowadzce tamtej rodziny). Zreszta zauwazylismy, ze ostatnio wiecej rodzicow pilnuje czystosci dzieci. Narazie mamy spokoj.
        • agni71 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 18:32
          Zreszta zauwazylismy, ze ostatn
          > io wiecej rodzicow pilnuje czystosci dzieci. Narazie mamy spokoj.
          >

          no jak to? wg forumek, których dzieci (i one) łapią wszy, to właśnie czyściochy łatwiej sie zarażają. Ja to taka fleja jestem, że ani ja ani dzieci nigdy wszy nie mieliśmy smile
          • yuka12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 21:36
            Tu nie chodzi o czystosc w ogole tylko o to, ze jezeli w grupie sa dzieci z brudniejszymi wlosami i czysciejszymi, to wszy ponoc wola te czystsze, bo latwiej sie im wszczepic. U nas w szkole byl najwiekszy problem z jedna z rodzin, ktorej dzieci chodzily ewidentnie niedomyte i ktora m.in. pod naciskiem sluzb socjalnych wyprowadzila sie. Byc moze przyklad podzialal i na innych, bo widze teraz mniej dzieci zaniedbanych w szkole. Skutek- mniej wesz.
            • agni71 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 22:27
              yuka12 napisała:

              > Tu nie chodzi o czystosc w ogole tylko o to, ze jezeli w grupie sa dzieci z bru
              > dniejszymi wlosami i czysciejszymi, to wszy ponoc wola te czystsze, bo latwiej
              > sie im wszczepic. U nas w szkole byl najwiekszy problem z jedna z rodzin, ktore
              > j dzieci chodzily ewidentnie niedomyte i ktora m.in. pod naciskiem sluzb socjal
              > nych wyprowadzila sie. Byc moze przyklad podzialal i na innych, bo widze teraz
              > mniej dzieci zaniedbanych w szkole. Skutek- mniej wesz.

              Przeczysz sama sobie, wszy sie skończyły, kiedy wyprowadziła się niedomyta rodzina. wg twojej teorii ich wszy w ogóle nie powinny atakować, więc skąd niby mieliby zarażać innych?
    • mamula_to_ja Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 14:31
      Myhy...
      Ja w zeszłym roku prawie do wakacji (od poczatku grudnia!) walczylam z wszami.
      Tylko dlatego że niektórzy rodzice uznali że ich ten problem nie dotyczy i że to śmieszne...
      Co sie odwszawialiśmy to dość szybko wracały.
      Córka przynosiła żywe na łbie choć poprzedniego dnia nie miała.
      Musiałabym ją codziennie szorować chemią - ale to absurd.
      W końcu się poddałam, przestałam męczyć placówke (bo meldowałam za każdym razem jak były) i rodziców (ilez razy usłyszałam że "nooo my tego problemu nie mamy nie bedziemy sie truć"...
      Swoją drogą wsze nie jest tak łatwo wykryc jak sie niektórym zdaje uncertain
      • anatewka11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:15
        My przetrwaliśmy dwa przedszkola bez wszy i wyskoczyło w podstawówce. Ponieważ z dzieciństwa też tematu nie znałam to byłam z lekka spanikowana. Fakt, że preparaty są teraz bardzo skuteczne ale cała ta otoczka: sprawdzanie pasemko po pasemku całej rodziny i przegląd otoczenia (choć i tak nie robiłam takich akcji jak zalecają w necie typu czyszczenie tapicerki) jest bardzo uciążliwa, zwłaszcza jak temat ciągnie się w klasie kilka tygodni. W ciągu 1-2 dni pozbędziesz się wszy u dziecka ale za chwilę może je przynieść znowu.
        Nie bardzo rozumiem zalecenie zostawienia dziecka w domu, jak stwierdzi się wszy. Moja ma akurat bardzo rzadkie jasne włosy więc kiedy w piątek przyniosła 3 wszy, to przez cały weekend miała ciągle przeze mnie wyczesywane, sprawdzane itp te biedne włoski wink W jakim celu miałaby zostać w domu kiedy byłam pewna, że nie ma ani sztuki? Jakbym nie była pewna, to bym nie spoczęła dopóki bym się świństwa nie pozbyła. Jasne, że następnego dnia mogła przynieść ze szkoły kolejne ale jak wszy są w klasie przez kilka tygodni czy miesięcy, to nie będzie siedziała w domu tak długo.
        • anatewka11 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:16
          A teraz przyznać się, kto podczas czytania tego wątku nie zaczął się drapać ? smile
          • yuka12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 15:54
            Ja. Wszy mnie nie lubia smile. Meza zreszta tez nie.
    • kawka74 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 16:03
      Na pewno dyrekcja szkoły zawiązała spisek z pobliskimi aptekami, żeby podnieść sprzedaż szamponów na wszy, a potem dzielą się łupem.
      Przypuszczam też, że przy tej okazji nauczyciele realizują jedno ze swoich skrytych pragnień - mogą wreszcie obmacywać dzieciom głowy, bezkarnie, a rodzice mogą tylko bezsilnie zaciskać zęby i pięści.
      Skandal.
    • damajah Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 16:08
      no cóż, moja średnia przyniosła z przedszkola, załapała i najmłodsza i najstarsza zanim się zorientowałam (w przedszkolu nie było mowy, nie robili "paniki wszowej", dopiero potem się okazało że właśnie w przedszkolu były.

      Z najmłodszą nie było problemu bo ma krótkie włosy jeszcze, ale dwie starsze mają długie gęste włosy... koszmar. Miesiąc się pozbywałyśmy. Mam wrażenie że pomogło dopiero to że wyjechaliśmy na 2 tygodnie akurat na wakacje, na wakacjach już z rozpaczy co drugi dzień myłam im głowy szamponem przeciw wszom, wyczesywałam i wyciągałam codziennie cokolwiek znalazłam (żywych już nie było ale wciąż były gnidy, szczególnie cięzko było u najstarszej bo ma BARDZO gęste i długie włosy)
      Żartowaliśmy też że pomogło 2 tygodniowe moczenie się w bardzo słonym morzu i nawet gnidy nie przetrzymały takiej ilości soli big_grin

      Kiedy poszły we wrześniu do szkoły nowej i kilka dni temu pojawiło się info o wszach to przyznam że sprawdzam im głowy jak szalona codziennie, mam w gotowości płyn i szampon i bardzo się boję "powtórki z rozrywki" uncertain Bardzo mnie cieszy że szkoła traktuje problem poważnie, dzieci mają mieć związane włosy, są sprawdzane w szkole, jeśli u któregoś dziecka szkoła wykryje wszy to ma tydzień kwarantanny w domu. I bardzo dobrze - nie ma się czego wstydzić! Jeśli ma się kontakt z wszami to każdy może złapać - nie świadczy to o niczym złym.
      • jowita771 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 18:44
        Podobno olejek z drzewa herbacianego odstrasza wszy i wystarczy kilka kropel na kark, żeby wszy nie przelazły, ja zamierzam kupić i córkę pryskać na wszelki wypadek.
        Ja kilka razy w dzieciństwie przyniosłam, zawsze od tej samej osoby, mój brat też, od braci tej dziewczyny, od której ja przynosiłam parę lat wcześniej, mama była załamana, siostra moja ma włosy blond, błyszczące, jakby miała gnidy, to by było trudno znaleźć, pamiętam, że tata mył jej głowę takim odstraszającym szamponem, nigdy nie miała wszy.
    • zebra12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 16:17
      Moje córki praktycznie co roku przywożą lokatorów z kolonii. Daję na to krople przeciw pchłom dla kotów lub psów. Tyle, że dla kotów są delikatniejsze, a dla psów zbyt mocne i pieką w miejscu podania. Potem 3 dni nie myjemy głowy. Wszy giną i już nie wracają... aż do kolejnych kolonii.
      Ten płyn ma to do siebie, że chroni głowę przez 3 miesiące i gdy inny jeszcze walczą w szkole, nam nic nie grozi.
      • agao_72 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 16:28
        zebra - powiedz, jakie krople.
        córka ma gęste, grube i długie włosy. ostatnio wybiłam wszy przy pomocy nafty kosmetycznej i wyczesywania. w środę okazało się, że paskudztwa ma kolega z klasy. boję się powtórki z rozrywki.
        • zebra12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 17:34
          Fypryst.
          Jedna tubka na dwie głowy. Rozczesujesz włosy na boki i zakraplasz na skórę głowy w kilku miejscach. Nie należy potem dotykać tych miejsc. Głowa musi być sucha. Nie zakrapiać na noc, żeby się wchłonęło zanim się wetrze w poduszkę. Nie moczyć włosów przez kolejne 3 dni.
          • zebra12 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 17:34
            Aaa, do kupienia w sklepach zoologicznych
    • scher Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 18:09
      e-kasia27 napisała:

      > bo przecież głów sprawdzać dzieciom wedle prawa nikt nie ma prawa.

      To twoje zdanie, czy przekonanie dyrektorki?
      • kremka2014 Re: Legenda o masowym ataku wszy? 19.09.14, 20:51
        To nie legenda. Wszy nie wszystkich lubią. Mnie uwielbiają,bo zaraziłam się w pracy, w której jestem 2 razy w tyg. Koleżanka,ktora ma tam pełny etat nie miala wcale. Komary w sumie też sobie wybierają co slodsze osobysmile. No a w drugiej mojej pracy tez zdążają sie dzieci z wszami. Może to nie epidemia,ale problem obecny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka