e-kasia27
19.09.14, 08:43
W ostatnich latach ciągle słyszałam o tym, jak to w szkołach wszelakich ciągle pojawiają się wszy.
Sama nie widziałam żadnej wszy (poza psimi i kocimi na owych zwierzakach) od czasów, gdy sama do podstawówki chodziłam w zamierzchłej przeszłości, w której to szkole 80% dzieciaków, to totalna patologia była, z higieną na bakier, więc nie dziwota, że wszy mieli.
Ale teraz w XXI wieku, gdzie prawie wszyscy mają dostęp do mydła i ciepłej wody, i świadomość społeczeństwa jednak o wiele większa i inteligencja też, żeby tak nagle taki zmasowany atak wszy??
Że wszy w każdej szkole??
Coś mi się nie chciało w to wierzyć.
Dzieciaki do szkoły przecież chodziły - nigdy o wszach nie było mowy.
No i teraz nasza sześciolatka poszła do pierwszej klasy.
W drugim tygodniu szkoły pojawiła się na tablicy i w dzienniczkach informacja, że w klasie są wszy i rodzice proszeni są o codzienne sprawdzanie głów dzieciom.
Następnego dnia na owej tablicy pojawił się duży plakat, o wszach.
Trzeciego dnia informacja, że do szkoły przyjdzie lekarz.
No i był lekarz nic nie robił, tylko siedział, za to pielęgniarka oglądała dzieciom głowy.
Wszy w klasie nie wykryto, ani jednej.
Rodzice odetchnęli z ulgą.
Ale. ale to jeszcze nie koniec tej szopki.
Odetchnęli tylko niektórzy.
Inni niektórzy, doszli do wniosku, że wszy jednak były (pewnie dzieci miały już głowy wymyte) i mogą znowu być i trzeba temu zapobiegać.
Jak zapobiegać?
Ano trzeba myć dziecku głowę szamponem na wszy - profilaktycznie, na wypadek, jakby jakąś wszę złapało, to żeby się zaraz wytruła, no bo przecież wszy są wszędzie.
Chyba sporo takich rodziców jest, bo w okolicznych aptekach zabrakło szamponu na wszy.
(szampon podobno najlepszy, bo i gnidy rozpuszcza, no i najłatwiej codziennie szamponem umyć)
Biedne te dzieci - odwszawianie, odrobaczanie, odgrzybianie na co dzień - jak te bidulki to wszystko wytrzymują?
Ciekawe co następnego jeszcze ludzie dadzą sobie wcisnąć?
Legenda o wszach ma się w szkole dobrze, a dyrekcja może bezkarnie zarządzać sprawdzanie głów dzieciom, bo nie dość, że nikt nie odważy się w takiej sytuacji zaprotestować, to jeszcze się cieszą, że sprawdzają, chociaż normalnie, to zaraz by protesty były, bo przecież głów sprawdzać dzieciom wedle prawa nikt nie ma prawa.