Ryczy mi dzisiaj dziewczę w pracy, ze mąż zapomniał o 10 rocznicy ślubu. No zapomniał! I co. Ona liczyła, ze skoro 10 rocznica, to będzie to czy tamto, ona się nastawiła, kupiła mu upominek, a on nic. Nawet nie pamięta czy to było 5 października? A może 3?
Podrzućcie jakieś sensowne argumenty, żeby jej wytłumaczyć, żeby takimi pierdołami się nie przejmowała, bo ona gotowa o rozwód wystąpić

.
W sumie to ja też dokładnie nie pamiętam czy brałam ślub 8, a może 9 września? A pamiętam że w okolicach, bo to było zaraz przed atakiem w USA na WTS w 2001 roku.
No która jeszcze nie pamięta?