Dodaj do ulubionych

niiiiigdy wieeeeecej...

18.10.14, 00:23
Kolejny wątek pół żartem,pół serio - mam na myśli związki/romanse oraz wszelkiego typu relacje damsko-męskie,nieważne czy były krótko -,czy długotrwałe...najważniejsze,jaki pozostawiły w was ślad czy też zadrę.Cokolwiek to było - czy konkretny typ charakterologiczny danego osobnika,określona cecha wykluczająca możliwość szczęśliwego pożycia jak dwa zakochane gołąbki,wpieniające do granic możliwości postawy czy zachowania - no wszystko to,co w końcu doprowadziło do rozstania i stwierdzenia,że już "Niiiiigdy więcej" albo "Po moim truuuupie" z takim .... się męczyć nie będę,a kolejny facet już absolutnie taki nie będzie,będzie całkowitym przeciwieństwem poprzednika albo przynajmniej nie będzie prezentował tej JEDNEJ albo KOMPLETU cech składających się na taką a nie inną osobowość.Więc jeśli Wasz ex był patologicznym kłamcą/podrywaczem-bawidamkiem,skąpił na wszystko albo wręcz przeciwnie potrafił przechlać 3/4 wypłaty w barach albo wytrąbić na automatach,to dawajcie...Dawajcie swoje antytypy związkowe,oczywiście na podstawie DOŚWIADCZEŃ.
Obserwuj wątek
    • konsta-is-me Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 00:31
      Syn mamuni.
    • priszczilla Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 00:57
      Fajny temat.

      Byłam z takim, który po jakimś czasie tracił zainteresowanie seksem. Ch... wie czemu w sumie, może jest nieuświadomionym gejem, może przeżył jakieś traumatyczne rzeczy w dzieciństwie, może indoktrynacja religijna mu tak w głowie pomieszała, nie wiem. I nie sądzę żeby on wiedział. Najdłużej dałam radę rok. Potem się rozstaliśmy na jakiś rok. Na pierwszym spotkaniu po tej rozłące po prostu rzuciliśmy się sobie w ramiona i wylądowaliśmy natychmiast w łóżku, po czym minęło może ze dwa miesiące i znowu zimno, zimno, lodowato. Tym razem dałam sobie spokój szybciej. Później jeszcze raz mi się go udało do łóżka zwabić, ale obudziłam się rano z syreną w głowie "nie rób tego" i postanowiłam ten rozdział definitywnie zamknąć. A ciężko mi było, bo poza tą sferą bardzo mi było z nim dobrze. Naprawdę czułam, że mnie kocha. Jednak ku... miłość to za mało. Męża znalazłam sobie takiego przed którym się muszę odganiać.
      • eo_n Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 01:00
        Nie znosiłam facetów, którzy oczekiwali, że to ja będę podejmować w związku absolutnie wszystkie decyzje - od wyboru masła począwszy. A niestety takich dość długo przyciągałam.
      • killa_bunnies Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 23:28
        a próbował się jakoś tłumaczyć? poprawić coś? czy raczej udawał, że nie ma problemu?
        • priszczilla Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 23:48
          Nie udało mi się od niego nigdy wyciągnąć więcej niż: nie mam ochoty. Fizycznie był sprawny.
    • jola-kotka Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 00:59
      Tak sobie teraz myślę,że wymienilas bardzo ważne zle cechy,które są realna podstawą do zakończenia związku i że te z powodu których ja się rozstawalam to.... Hm jakas blachostka tyle tylko,że dla mnie to priorytet w relacji z mężczyzna. Nie mam takich doświadczeń o jakich piszesz.
      Rozstawalam się wtedy kiedy facet zaczynał traktować mnie jak część krajobrazu i jak mówi mój przyjaciel,przestawał za mną latać okazywał mi mniej uwagi,zainteresowania. Wtedy kiedy czułam się jak w dwudziestoletnim małżeństwie.
      Z czasem nauczyłam się,że aby było tak jak chce w związku,muszę jasno mówić czego oczekuje,że dla mnie takie to przysłowiowe latanie za mną jest bardzo ważne,muszę mieć poczucie że jestem najważniejsza,że dla mnie rzuca się wszystko bo w porównaniu zemna jest nieistotne. Musi być tak słodko do bólu bo inaczej czuje się jak zwiedly kwiat. Teraz siedem lat a dwa małżeństwa i nadal super,nadal chemia,jak długo jeszcze zobaczymy.
      • paliwodaj Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 04:39
        W sumie to ja tez chce zeby za mna "latal" ale gdy za duzo lata to tez nie dobrze, bo ja lubie zdobywac a gdy juz zdobede to mi sie nudzi...
        Dla mnie facet to musi byc challenge, musze go respectowac, lubie gdy jest strona decydujaca w wielu sprawach. Zawsze wydawalo mi sie ze takich mialam, ale pozniej to chyba sama ich zmienialam, ja wybieralam domy, samochody, miejsce zamieszkania, kwiatki w ogrodku, miejsce na wakacje , wszystko co wybralam bylo ok dla moich facetow. Nudne to bylo z czasem.
        Moze byc mami-synek, jestem ok z tym. Oni w sumie cenia rodzinne wartosci, to dobrze.
        I najwazniejsze ...nigdy wiecej meza Polaka
        • konsta-is-me Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:19
          Mysle ze nie rozumiesz pojecia maminsynek.
          Takowy slucha wylacznie mamuni, nie ciebie wink
        • rhaenyra Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:57
          boshe i ty radzisz innym jak postepowac z facetem ?
          • jola-kotka Re: niiiiigdy wieeeeecej... 19.10.14, 03:42
            Radzę,ponieważ moja wiedza o związku dwojga ludzi jest spora. I jak kolwiek to wygląda gdy o swoich pisze to takie jak moje są trudniejsze.
            Wymagają bardzo dużego wysiłku obu stron,żeby ten ogień i chemię utrzymać,żeby pewnego dnia nie doszło do tv i gazety wieczorami.
            W takim związku nie ma poczucia stabilności i ja bardzo współczuję mojemu mężowi,bo on doskonale wie,że dzisiaj jesteśmy razem,jutro już możemy nie być,on mnie zna i wie doskonale dlaczego będąc żona innego wdalam się w romans z nim i rozwiodlam się.
            Tylko ja uważam,że najgorsze co może spotkać związek to moment kiedy ludzie mają poczucie,że już nic nie muszą bo osoba z która są jest na zawsze i nic tego nie zmieni no może poza jakimiś drastycznymi zdarzeniami typu zdrada,itp.
            Myślę że takie tematy jak ten są raczej po to aby każdy napisał o sobie i tyle,bez komentarzy czyjejś wypowiedzi bo to nie ma sensu. Każdy pisze ze swojego punktu widzenia i przez pryzmat swojego życia a takie rzeczy nie podlegają ocenie bo każdy ma prawo do swojej recepty na szczęście. Ja też przez długi okres czasu nie mogłam zrozumieć jak można żyć z alkoholikiem i to takim na maska,który znika z domu z firmy na dwa tygodnie w cug z częstotliwością raz na miesiąc ,tylko dlatego,że jest bardzo bogaty. W pewnym momencie w końcu doszłam do tego,że oceniam sytuację ze swojego punktu siedzenia. Czyli jako kobieta bez zobowiązań bez dzieci mogąca w każdej chwili odejść nie rujnując życia innym. Nie tracąc nic. Dlatego mogę doradzić powiedzieć swoje zdanie,ale pamiętam zawsze żeby nie doradzać nikomu porównując czyjąś sytuację do swojej i do siebie ogólnie.
      • a1ma Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 23:51
        No to ja odwrotnie, nigdy wiecej faceta, ktory swiata poza mna nie widzi, jest na każde skinienie palca i spija każde słowo z mych ust, a przed stopy rzuca płatki róż. Miałam raz, prawie za takiego wyszłam, ale na szczescie do mnie dotarło, ze umarlabym z nudów. Zero wyzwania to nie dla mnie.
        • jola-kotka Re: niiiiigdy wieeeeecej... 19.10.14, 02:01
          Zaraz,życie dzielimy na zawodowe i prywatne. W domu mi wyzwania nie potrzebne i potrzebny mi ktoś taki jak opisalas.
    • kaamilka Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 06:55
      Mega zazdrosnik. Od sprawdzania telefonu, odpisywal za mnie na smsy, nie moglam chodzic w sukienkach do pracy, musialam doszywac guziki w koszuli zeby wyzej zapiac. Z kazdym favetem w pracy mialam romans wg niego. Jakis matrix. W zyciu nie widzialam czegos takiego i nie sadzilam ze czegos takiego doswiadcze.
      A meza mam teraz z drugiego bieguna. Zaufanie na 100% i doskonale mi z tym! smile
      • barbibarbi Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 10:38
        Potwierdzam, miałam takiego wariata. Schował mi kosmetyczkę żebym się nie malowała, śledził mnie, czatował pod drzwiami, podsłuchiwał, pełna inwigilacja. Coś strasznego. Najgorsze, że trudno było od niego się uwolnić, gonił mnie jak się wyprowadziłam, normalnie pościg za taksówką jak w filmie, taksówkarz przestraszony bo kretyn mu drogę zajechał, cyrk normalnie. Teraz mi się śmiać chce ale wtedy nie było mi do śmiechu. Truł się, straszył mnie, że się zabije a ja będę za to odpowiedzialna, mogłabym książkę napisać........

        A potem się okazało, że on tak drżał przed zdradą i odejściem, bo sam był świnią i zdrajcą i pewnie myślał, że wszyscy takie mają zapędy jak on, więc jedyna rada to zamknąć kobietę na klucz. Idiota i psychopata.
        Nigdy więcej!!!!!!! NIGDY!
        • barbibarbi Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 10:51
          A i jeszcze jeden typ nie do przejścia - NIECHLUJ!
          Zazdrośnik był pedantem, prasował skarpetki w kant, więc jak potem trafił mi się niechluj to nie mogłam uwierzyć, że to możliwe. Myślałam, że mi się coś zdaje! A że odległość nas dzieliła, spotkania sporadyczne, to nie miałam okazji się przyjrzeć. Luuuuudzie, no kosmos normalnie, jak wreszcie zobaczyłam dokładnie i zdałam sobie sprawę, że to nie sen, to szybciej uciekałam niż królik przed zającem! A na dodatek to był bardzo wykształcony człowiek, na tzw. "stanowisku", prawnik z tytułami, bardzo inteligentny - ale inteligencji mu nie starczyło żeby się zwyczajnie umyć, ubranie wyprać itp itd.
          • barbibarbi Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:00
            Nosz kurde co jest z tymi zwierzakami? Zając przed wilkiem ofkors! big_grin
          • konsta-is-me Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:22
            Co powiesz na drugi biegun- dzika awantura z wrzaskami bo wyjelas tabletke z opakowania NIESYMETRYCZNIE ??
            • barbibarbi Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:35
              No to też nieźle big_grin
              Powinno się takich niechlujów z pedantami zamykać w jednym pomieszczeniu na miesiąc, taka mala terapia big_grin Ale by się działo!
            • rhaenyra Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:36
              big_grin
        • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:01
          O, skąd ja to znam... Też były sprawdzające smsy z innych numerów pt. cichy wielbiciel, też groził samobójstwem, potrafił obrazić się za cześć rzucone do innego chłopa. Ale byłam wtedy nastolatką/ młodą dwudziestolatką i było to dla mnie urocze. Przy okazji facet pracując w Austrii zarabiał dzikie kwoty i potrafił całą kasę rozeać w dwa, trzy tygodnie i biedować do końca miesiąca.

          - Sanrio do Wyznawczyni: Nie masz pojęcia jak to jest mieć męża, z którym się liczysz.
          - Madzioreck do Sanrio: Na szczęście nie wie też, jak to jest mieć męża, który nie liczy się z nią. smile
          • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:20
            I jeszcze jedno- to akurat przydarzylo się mojej kuzynce. To były czasy przedkomórkowe- wiek późnolicealny - facet zazdrośnik pokłócił się z moją kuzynką- byli na nocnej przejażdżce leśnym szlakiem i zostawił ją w tym lesie samą w nocy z dwa kilometry od najbliższych zabudowań. Myślała, że umrze ze strachu- wujek wpadł w szał, gdy się dowiedział i o mało gnoja nie zabił.
            • barbibarbi Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:28
              Mnie psychopata zazdrośnik przewiózł samochodem po zamarzniętym jeziorze, po tym jak oświadczyłam po raz enty, że odchodzę - "jak zginiemy to ty ze mną". Do dziś nie wiem, czy tak nam się udało że lód się nie załamał, czy ten psychol wiedział jednak, że się nie załamie (były duuże mrozy) i chciał mnie postraszyć. Obstawiam raczej to drugie. Dziwne że nie osiwiałam.
              • nanuk24 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:58
                I to jest rada dla wszystkich: nigdy nie rozstawac sie w samochodziewink
    • rosapulchra-0 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 07:21
      Na początku był bardzo czuły, a ja zbyt młoda i naiwna oraz głucha na jak najbardziej symptomy.
      Gdy uderzył mnie po raz pierwszy, a było to w zabawie jakiejś, pomyślałam, że to błąd, że przecież nie chciał. Po drugim pobiciu byłam naiwnie przekonana, że to z powodu zazdrości i mojej winy, bo to ja go doprowadziłam do takiego stanu.
      Gdy, po trzech latach mojej udręki, się rozstaliśmy wybił mi okna w kuchni i moim pokoju. Przez pół roku mnie śledził, moich znajomych straszył, robił mi oborę w pracy.
      Od tamtej pory wiem, że żaden damski bokser nie znajdzie miejsca ani w moim życiu, ani tym bardziej w moim sercu.
      • mrs.petronela Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 08:34
        Nigdy więcej Piotrusia Pana! Związek z takim facetem jest na początku interesujący - mój ex miał mnóstwo pasji, wiecznie w biegu. Gorzej zaczyna być, gdy na swoje przyjemności wydawał wspolna kasę i byliśmy pod kreską. A juz dramat jest, jak zaczęłam dojrzewać do tematu dzieci - on nigdy nie był gotów, a miał dobrze po 30. Z ulgą zakończyłam ten związek. Na szczęście mój maz nie ma problemów z dorosłością.
      • lily-evans01 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:07
        Współczuję.
        Miałaś okazję pogadać o tym z kimś "mądrzejszym" - fachowo patrzącym na takie sprawy?
        Ja np. w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że jestem klasyczną kobietą wiążącą się z przemocowcem - choć to było raczej szykanowanie psychiczne. Dużo czytałam na ten temat, dużo robię, żeby nie być osobą tego typu. Patrząc z perspektywy lat sama nad sobą ubolewam i nad moim tak fatalnym wyborem ojca dla dziecka. I zastanawiam się, czy nie daj boziu nie przekażę mojej córce podobnych wzorców wiązania się z beznadziejnym, niszczącym kobietę partnerem. To by było chyba największym moim życiowym nieszczęściem.
        • rosapulchra-0 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:29
          Kiedyś poskarżyłam się jednej lekarce, a ona skwitowała to słowami: "widocznie sobie na takiego zasłużyłaś". Od tamtej pory nie mówiłam o tym nikomu w realu. Ciekawostką jest fakt, że on w ciągu tych trzech lat zdradzał mnie na luzie, również z wtedy moją najlepszą przyjaciółką.
          Myślę sobie czasem, że to moja wina, bo przyciągam do siebie kalekich mentalnie ludzi, którzy po jakimś czasie mnie, delikatnie mówiąc, zawodzą.
          Piotrusia Pana też miałam w swojej związkowej karierze, pomogłam mu wyjść na prostą, a dziś on mnie nie zna. Lajf. Po prostu lajf.
          • lily-evans01 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 19:41
            "Myślę sobie czasem, że to moja wina, bo przyciągam do siebie kalekich mentalnie ludzi, którzy po jakimś czasie mnie, delikatnie mówiąc, zawodzą."
            No i właśnie o to chodzi, żeby te sytuacje się nie powtarzały, i czasami warto poszukać fachowej pomocy bądź wskazówek. Break the cycle wink.
    • lauren6 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 08:42
      Niepijący alkoholik. Taka tykająca bomba, nigdy nie wiadomo kiedy mu się odmieni i pójdzie w cug. Za bardzo siebie szanuję, żeby pchać się w takie klimaty i współuzależnienie.
      Synek mamusi - omg. Temat rzeka, do której nie warto nawet raz wchodzić.
      Facet z koleżankami - po czasie okazuje się, że zwykły babiarz.
      Mega zazdrośnik, bo z czasem ta zazdrość urasta do nienormalnych rozmiarów typu śledzenie, stalking.
      Pan który jest zbyt ambitny podjąć pracę poniżej jego oczekiwań. Z czasem może się okazać, że jest zbyt ambitny na jakąkolwiek pracę, poza wyciąganiem ręki po pieniądze od rodziny.
    • stara-a-naiwna Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 08:48
      trzy typy (które przerobiłam)
      - zazdrośnik - niby zaufanie miał ale co pewien czas podejrzewal mnie o różne rzeczy ze znajomymi aktórymi miałam wręcz okazjonalny kontakt
      - egoista - w łózku, przy stole... w życiu. Zawsze najpierw zaspokajał swoje potrzeby a moje... jeśli udało się przy okazji (oprócz tego był psychopatą) - a na koniec jak mu powiedziałam, ze dziękuję za znajomość (bo w moim wieku nie mam czasu, żeby go marnować) aktywował się z pisaniem, wydzwanianiem, obietnicami... niby bardzo inteligentny facet a debil
      - trzeci unikał podejmowania wiążących decyzji - najchętniej czekal na sprzyjające okoliczości albo aż inna osoba np. z czegoś zrezygnuje albo się zdeklaruje i wtedy on by "przytaknął"

      zazdrośnik ma teraz dziewczynę która jest o niego zazdrosna
      egoista psychopata raczej już taki umrze
      a pan nie chcę być odpowiedzialny za jest w zwiazku którego nie potrafi zakończyć bo... tutaj 1001 powodów = a główny to taki, że brak mu jaj

      smile
      obecnie jestem z facetem który jest ogólnie o.k, wiadomo, ze mnie czasami denerwuje, irytuje i doprowadza do szału ale jest wobec mnie w porządku
    • lily-evans01 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 08:49
      Kłamczuch, egoista, bajerant, skupiony tylko na sobie i swoich potrzebach, ale umiejętnie udający coś wręcz przeciwnego. Od tamtej pory włącza mi się czerwona lampka, jeśli facet ma zbyt dobrą gadkę wink.
      Cena, jaką zapłaciłam za tamten związek, była niestety jak dla mnie chyba największa z możliwych. I faktycznie już nigdy więcej, nigdy i nikogo.
      • carramell Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:43
        mój były gadał tylko o sobie, o swoich planach, projektach, potrzebach, opiniach, itd. nie pamiętał o moich urodzinach, nie obchodziło go kompletnie, co się dzieje w moim życiu, liczył się tylko on. gdy zerwaliśmy i umówiłam się na randkę z nowym adoratorem (który obecnie jest moim mężem), byłam w szoku, że ktoś pyta o moje sprawy, że rozmowa toczy się wokół mojej osoby wink
      • ezmd99 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 15:06
        Mogę do Ciebie napisać na priv? . Chodzi o literaturę.
        • lily-evans01 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 19:42
          Eee, do mnie? Pisz śmiało wink.
    • wyznawczyniiwielkiegoczerwia Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 09:49
      1. Facet na codzień był naprawdę świetny, ale gdy w odwiedziny przyjeżdżała jego mamusia przeistaczał się w maminsynka z dwiema lewymi rękoma, w dodatku usiłował udawać przy mamusi, że go obsługuję chociaż było całkowicie inaczej- rzuciłam, nie dla mnie facet bez jaj bojący się własnej matki. 2.Skrajny domator- nie do wytrzymania na dłuższą metę. 3. Bezdecyzyjny miś- skończyło się na etapie randkowania, bo zaczęło mnie nudzić, że za każdym razem musiałam wymyślać nam rozrywki. 4. Facet z długim językiem- po ostrej ķłótni wypaplał swoim znajomym coś, co powierzyłam mu w sekrecie- ale tutaj to była przyjaźń plus parę randek- po tym wybryku nie chciałam już.z nim utrzymywać kontaktu. 5. Facet z którym byłam w długoletnim związku- wtedy imponowali mi niegrzeczni chłopcy- chociaż on na codzień był całkiem grzeczny- brał wielokrotnie udział w nielegalnych wyścigach samochodowych i znał różnych dziwnych typów. 6. Faceci, którzy z dumą obnosili się ze mną jako swoim trofeum- kończyłam znajomość.po pierwszym takim wrażeniu. 7. Facet z innego kręgu kulturowego- bardzo przystojny, mądry, utytułowany (ale w jego kraju to powszechne), baaaardzo bogaty- odzyskałam rozum, kiedy pan się oświadczył i chciał zabrać mnie w krótką podróż do swojego kraju, w którym kobiety nie mają żadnych praw- jasne, skończyłabym zakutana na łańcuchu, więc podziękowałam panu za znajomość.
    • eulalia_przecietna Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 10:37
      Zazdrosny i mega podejrzliwy, z niskim poczuciem własnej wartości - sprawdzał mi kompa po IP (czy gdzies czegos nie pisze, z kimś nie koresponduję), wysyłał mi "sprawdzające smsy" z innych numerów (typu "czesc, podobasz mi się, może się spotkamy"),raz prawie się rozstalismy, bo przyjechałam do niego z małym śladem na plcecah -przez 2 h musiałam mu tłumaczyć, że to slad od ramiączka stanika!, rozwalił drzwi pięścią, bo na imprezie przez 15 minut rozmawiałam z innym chłopakiem (on gadał z kim chciał). W autobusie ktoś powiedział mi cześć (znajomość z widzenia, ze studiów, nawet nie znałam imienia!) - już węszył romanse....
      Z mniejszych wad - brak kontroli wydatków i brak poczucia czasu (10 min do wyjścia a on prasuje koszule) i palenie papierosów, oraz picie: rzadko, ale do zgonu + dobieranie się do mnie po pijaku.Uff...
    • triismegistos Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:02
      Z grubej rury- damski bokser.
      • aqua48 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:06
        Facet, który "wiedział lepiej". W co powinnam się ubierać, jak czesać, co jeść i pić. I informował mnie o tym, jak też np. o tym, że mam niejednolity kolor włosów smile Tak troskliwie i doradzając. Po dwóch tygodniach myślałam, że się uduszę. Albo jego.
        • rhaenyra Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 17:23
          big_grin
    • premeda Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 11:49
      Bajerant, który wie co ci powiedzieć żeby ci miło było. No wie, bo przetestował na szeregu ofiar, a ty jesteś kolejną do zaliczenia. Akurat tutaj się wpakowałam ale repertuar widziałam różny pracując głównie z mężczyznami.
      Gość, który obiecuje i nie dotrzymuje słowa. Umawiamy się na coś i wiecznie coś tam wypadło i on biedaczek nie dał rady. Uciekać jak najdalej bo to jeden z typów niebieskiego ptaka, który ma ciebie i twoje uczucia gdzieś.
      A przede wszystkim wiać od damskich bokserów, patologicznych zazdrośników i gości którzy mają problem z szacunkiem wobec drugiej osoby. Nawet jeśli ten brak szacunku dotyczy osoby trzeciej, bo za jakiś czas to ty usłyszysz, że jesteś tępą dzidą i kretynką.
    • sumire Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 12:12
      Niestabilny emocjonalnie, strzelający fochy przy każdej okazji, szukający wszędzie drugiego dna i nieistniejących aluzji. Nie trawię. Ja się pozbyłam, ale moja niegdyś bliska znajoma ma takiego męża i jego dziwaczne, zahaczające o jakąś psychozę zachowania mocno wpłynęły na rozluźnienie naszych relacji.
      Miłośnik zasady "albo razem, albo wcale". Po wielkiej awanturze o - zaplanowany jeszcze przed poznaniem onego - wyjazdowy weekend z przyjaciółkami spakowałam manatki i sobie poszłam.
    • agaja5b Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 12:32
      Nigdy więcej: foszastych bufonów, depresyjnych mimoz, leni, maminsynków, narwanych debili.
    • thea19 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 13:21
      macho mitoman manipulator, co to w obwodzie trzymal swoja ex - najgorszy ze wszystkich, ostatni prze mezem. do dzis dnia pluje sobie w brode, ze tak sie dalam zbajerowac.
      dandys, wypicowany bardziej niz ja
      wzrostem rowny ze mna, ja lubie jednak wysokich (szanowny malzonek ma 192cm)
      wszelakie zaburzenia osobowosci - ja przyciagalam takich niestety
      dawno, dawno temu na studiach zadawalam sie z jednym - niestety byl zbyt podobny do mnie a takie same wady w zwiazku sa nie do przejscia. poniewaz nigdy nic strasznego sie nie wydarzylo to kontakt utrzymujemy caly czas. zeby bylo ciekawiej, to on kazdego mojego nastepnego, oraz pozniej meza, krytykowal strasznie. moj malz nie jest zazdrosny.
    • gulcia77 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 15:57
      Wściekle inteligentny leniwiec, przekonany o własnej doskonałości, ale jak mu się pod tyłkiem paliło posuwał się do kłamstw, manipulacji i wykorzystywania MOICH układów, bez poinformowania mnie o tym. Mało za mąż za niego nie wyszłam, szczęście, że cztery miesiące przed ślubem popisał się tak, że mnie otrzeźwiło. Zazdrośników strzegłam się z natury, nigdy się nie uwikłałam, mój okazał zazdrość raz. Dostał ostrzeżenie, że to był pierwszy i ostatni raz i się dostosował. W zasadzie tym mnie przekonał. Czy sobie czasem zgrzyta zębami pod nosem - nie wiem i nie interesuje mnie to. Ja mam od niego 100% zaufania, on ode mnie też.
      Żadnych maminych synusiów i domatorów, którzy nie pozwalają na normalne życie, bo ja mam tylko z nimi czas spędzać. Tych rozpoznawałam po pierwszych spotkaniach i od razu się wymiksowywałam.
      Nigdy nie wplątałam się w przemocowca. Na szczęście.
      Wady mojego są całkowicie do zaakceptowania, jutro mamy czternastą rocznicę, uważam, że świetnie wybrałam, układ się sprawadza.
    • vi_sovari Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:08
      Muzułmanin - nigdy, nigdy, przenigdy więcej!!!!!!!! Zaprawdę powiadam wam, kobiety, nie bądźcie tak głupie jak ja i nie brnijcie w to bagno!!!
      • rhaenyra Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 17:09
        a opowiesz cos wiecej ?
      • ewekub Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 19:53
        Napisz coś więcej, bo mam koleżankę, która w tym siedzi i za cholerę nie może się wydostać.
        • vi_sovari Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 22:09
          Klasyka: laska spotyka fantastycznego, jak się wydaje faceta, zakochuje się, w sumie w jego romantycznych gadkach i brnie dalej. Jednakże różnica kulturowa jest nie do przeskoczenia. W pewnym momencie okazuje się, że nasze priorytety, nasze cele, nasze pomysły na życie są całkiem inne. Kobieta ma siedzieć w domu i nie pracować, a jak gdzieś wychodzi, powinna pytać się pana i władcy o pozwolenie. Nie mówię, że wszyscy muzułmanie są źli, ale jednak to ludzie wychowani w kompletnie innej rzeczywistości, a pewnych rzeczy nie można bagatelizować., Dlaczego twoja koleżanka nie może się wydostać z tego układu, czyżby pojechała do jego kraju?
    • isa_bella1 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:16
      Mój mąż jest faktycznie przeciwieństwem eksa, który nadużywał alkoholu, był introwertykiem z którym trudno się rozmawiało, przy którym byłam często speszona, bałam się wyrażać własne zdanie. Chyba nie byłam sobą w tamtym związku i do dzisiaj nie wiem dlaczego dawałam sobie wchodzić na głowę???
    • ezmd99 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 16:42
      1. Zazdrośnik
      2. Egoista ( szczególnie zauważalne w seksie)
      3. Umniejszacz wartości
      4. Babiarz
      5. Siedzący i grający na kompie non stop kolor
      6. Manipulant i krętacz
      7. Jego rodzina na pierwszym miejscu
      8. Niedecyzyjny ( podjął jedna decyzję- uciekł)
      9. Plotkarz

      Miałam taki okaz all inclusive, wszystko w jednym i pewnie jeszcze nie wszystko opisałam. No tak zapomniałam, przemoc psychiczna w białych rękawiczkach- mistrz. I najgorsze, że jeszcze po rozstaniu, robi na złość, moim znajomym, posrednio mi. NIGDY WIĘCEJ!!!
    • triss_merigold6 Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 17:16
      Towarzyski ekstrawertyk z ADHD - pierwszy małżonek. Był uroczym, czarującym chłopakiem, fajnym na wyjazdy i do wspólnego spędzania czasu imprezowo, miał łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi i mnóstwo znajomych, łatwo się zaprzyjaźniał, aż zbyt łatwo.
      Czyli moje przeciwieństwo.
    • goodnightmoon Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 17:44
      Fajny jako kumpel, kolega w pracy, ale do życia ze mną (Strzelcem) absolutnie się nie nadaje.
      Chimeryczne to, przewrażliwione na własnym punkcie, pokręcone jakieś.
      Wniosek robię na podstawie bliższej i dalszej relacji z 4 rybami .... brrrrrrrrrrr!
      • loqia Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 17:54
        Na przykładzie mojego byłego mężą: leń taki co to chce zarobić a się nie narobić ale opowiada wszem i wobec jakie to on interesy nie robi - chociaż w domu długi i bieda. Reasumując jest to typ chwalipięty która tak de facto nic nie potrafi.
        • montechristo4 Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 20:47
          1. Przekonany (bezpodstawnie) o swojej zaj....bistości, przemocowiec w białych rękawiczkach. Miałam mnóstwo szczęścia, że nie wyszłam za niego za mąż.
          2. Beznadziejny w łóżku, za takiego wyszłam z sobie tylko wiadomych powodów i po kilku latach nieszczęśliwego małżeństwa, z ulgą się z tego wymiksowałam. Nigdy więcej. Hmmmmm, raczej już nie powinnam pisać takich deklaracji, bo z obecnym jesteśmy 14 lat małżeństwem i nie zanosi się na zmiany big_grin
      • thea19 Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 19:22
        tez nie lubie ryb. jako lew uwazam, ze sa zbyt nudne i bojazliwe.
        • triss_merigold6 Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 19:24
          Dla mnie facet Ryba jest zbyt emocjonalny i chwiejny, zbyt rozedrgany żebym mogła to znieść.
      • sumire Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 19:32
        Hihi... Osobisty jest Rybą. Nie znam osoby mniej chimerycznej i o bardziej pancernej psychice.
        • priszczilla Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 23:52
          Jak można wierzyć w horoskopy???
          • a1ma Re: Facet - zodiakalna RYBA 18.10.14, 23:59
            Tak samo pewnie jak w homeopatię i w boga wink
    • solejrolia Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 18:07
      nigdy więcej zaborczego i zazdrośnika.
      prawie 4lata bujałam się z takim, az mnie rzuciłbig_grin
      męża mam absolutne przeciwieństwo! zaufanie to najważniejsza cecha w naszym związku, obok szacunku i poczucia bezpieczeństwa, bo ja bardzo potrzebuję czuć się zaopiekowana i bezpieczna w związku, a nie taka huśtawka:
      awantura ze sceną zazdrości->przeprosiny->sielanka->awantura i sceny zazdrości->przeprosiny->sielanka
      to nie na moje nerwy! i nigdy więcej zazdrośnika
    • lisciasty_pl Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 18:22
      Ciekawy wątek, chyba sobie go zarchiwizuję, żeby za parę lat córce pokazać.
      Pytanie od jakiego wieku powinienem? suspicious
      • rhaenyra Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 18:54
        13 to juz ostatni dzwonek
        • nelamela Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 19:46
          Oj było kilku-"ciekawych".Pierwszy-skąpiec jakich mało.Ściągnął mnie za granicę,zrezygnowałam dla niego z pracy w Polsce.Początkowo miałam mieszkać i szukać pracy a on się wszystkim zajmie.Pózniej dowiedziałam się że zapisywał!!! wszystkie wydatki związane ze mną w swoim kajeciku...Gdy zaczęłam pracować pierwsze pieniądze wydałam na jego leki bo oczywiście on żałował na głupią aspirynę.Miarka się przebrała gdy oszukał mnie że zapłacił jakieś ogromne pieniądze za naprawę samochodu i nie ma z czego żyć(w rzeczywistości koszt drobnej usterki to było jakieś 40 euro...)Odeszłam tak jak stałam,stanęłam na nogi,zaczęłam zarabiać naprawdę duże pieniądze...Oczywiście w miedzyczasie pojawił się znowu bo skoro tak dobrze zarabiasz to może pożyczysz...Z tego okresu wyniosłam przeświadczenie że zawsze sobie poradzę i co nas nie zabije to wzmocni...
          Drugi-bawidamek,wydawało się że to to....Niestety zapomniał powiedzieć że spotyka się jeszcze z inna.Oczywiście gdy postawiłam sprawę na ostrzu noża,że koniec to zaczął wymyślać że pani ma raka,jest w ostatnim stadium i umiera...hehehe(pani ma się dobrze a nawet świetnie...)Gdy definitywnie zakończyłam znajomość-pan wydzwaniał jeszcze dłuuugo i chciał porozmawiać...Nawet ostatnio dostałam smsa że powinniśmy porozmawiać i on nadal czeka...Ostatni jakiś taki bluszcz mi się trafił,brak decyzyjności,zero planów,mimoza jakaś...Do niczego się nie nadaje,nic nie umie,bo przecież świetnie sama sobie poradzisz....Jak tak czytam to normalnie jakaś patologia mi się trafia wink...Pozdrawiam...
    • princy-mincy Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 19:33
      Biedny miś, którego nikt nie rozumiał
      Spotykałam sie z takim ze trzy miesiące i uciekłam jak tylko sie zorientowałam z kim mam do czynienia.
      Chłopak miał wtedy 26 lat i marzył o 'zonce i dzieciaczkach' a szczytem jego marzeń była praca za 2 tys (Warszawa).
      Chłopina nie umiał sie odnaleźć w żadnej pracy, żadna nie była dla niego, ale nie wiedział tez, jaka była dla niego.
      Oczekiwał, ze bede go pilnować by wysłał CV (choc nie raczył zejść po dodatek gazeta praca) lub by poszedł w koncu do dentysty z bolącym zębem.
      I jeszcze pretensje miał, ze ja jestem taka nie wspierająca.
      Oj tak cieżko miał w zyciu, oj cieżko. Innym kolegom z liceum rodzice radzili, jakie studia wybrać, jakie sa z przyszłością, najlepiej by to było połączone z pasja (np jeden kolega był pilotem jak jego ojciec) a jemu nie miał kto doradzić/doradziliu złe (rożne wersje tego słyszałam).
      Zawsze wszyscy wg niego mieli super a jemu ciagle wiatr w oczy.
      • czarna_kita Re: niiiiigdy wieeeeecej... 18.10.14, 22:27
        Jęczydupa i zazdrośnik. Ale nie o mnie tylko o to co maja inni. Zazdrościł innym że skończyli lepszą szkołę, że mają lepszą pracę, ze lepszy dom/samochód. A on tyle tyra i co ma?? Nic!! Przecież jest sto razy lepszy/ładniejszy/mądrzejszy niż wszyscy jego kumple razem wzięci tylko po prostu ma pecha w życiu i mu nie idzie. Wszyscy mu robią pod górkę, każdy się na niego uwziął i ogólnie piach w oczy i chleb masłem do dołu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka