malwisul
19.10.14, 20:33
Witam, ostatnio byłam w pobliskim lesie z córką dwoma siostrzeńcami i siostrzenicą było fajnie do czasu aż w trakcie powrotu spotkaliśmy dwa pieski haski (nie wiem czy dobrze piszę) i owczarek niemiecki.. jest to duży las i nie zobaczyłam żadnego z właścicieli kazałam dzieciom (9,8,6,5 lat) się zatrzymać schować za mną i nie ruszać w nadziei że pieski nas oleją, ale nie.. pieski zaczęły biec w naszą stronę ja krzyknęłam schować się za mnie (chociaż już się schowały) miałam nadzieję że właściciele nas usłyszą ale nic haski był już z 3 metry przed nami 2 metry dalej zaraz zanim ciekawy biegł owczarek ja wyczułam kija którego mój siostrzeniec po prawej stronie mojej ręki kazałam mu go dać i trzymałam go skierowanego ku ziemi żeby psa nie zdenerwować i ostatni raz krzyknęłam głośno dzieciaki za mnie a jak powiem to na ziemię i do psa który był już z dwa metry przed nami z kijem w ręku i dzieciakami za sobą zaczęłam cmokać i mówić dobry piesek, ale ładny piesek ale jednocześnie czułam że jak psy wyczuwają strach to koniec nic mi to nie da i w tej samej chwili (działo się to wszystko szybko) właściciel zawołał owe pieski chwile po tym jak drugi raz krzyknęłam więc chyba usłyszał i piesek haski który był już metr ode mnie i dzieci odwrócił głowę tak samo jak ten go doganiający i pobiegli..... gdyby nie to że byłam w takim szoku, panice o dzieciaki że myślałam tylko o ucieczce jak najdalej z lasu to wezwałabym straż miejską i żal mam że tego nie zrobiłam

do teraz mam tę sytuację przed oczami....