W lesie bez smyczy z psem

19.10.14, 20:33
Witam, ostatnio byłam w pobliskim lesie z córką dwoma siostrzeńcami i siostrzenicą było fajnie do czasu aż w trakcie powrotu spotkaliśmy dwa pieski haski (nie wiem czy dobrze piszę) i owczarek niemiecki.. jest to duży las i nie zobaczyłam żadnego z właścicieli kazałam dzieciom (9,8,6,5 lat) się zatrzymać schować za mną i nie ruszać w nadziei że pieski nas oleją, ale nie.. pieski zaczęły biec w naszą stronę ja krzyknęłam schować się za mnie (chociaż już się schowały) miałam nadzieję że właściciele nas usłyszą ale nic haski był już z 3 metry przed nami 2 metry dalej zaraz zanim ciekawy biegł owczarek ja wyczułam kija którego mój siostrzeniec po prawej stronie mojej ręki kazałam mu go dać i trzymałam go skierowanego ku ziemi żeby psa nie zdenerwować i ostatni raz krzyknęłam głośno dzieciaki za mnie a jak powiem to na ziemię i do psa który był już z dwa metry przed nami z kijem w ręku i dzieciakami za sobą zaczęłam cmokać i mówić dobry piesek, ale ładny piesek ale jednocześnie czułam że jak psy wyczuwają strach to koniec nic mi to nie da i w tej samej chwili (działo się to wszystko szybko) właściciel zawołał owe pieski chwile po tym jak drugi raz krzyknęłam więc chyba usłyszał i piesek haski który był już metr ode mnie i dzieci odwrócił głowę tak samo jak ten go doganiający i pobiegli..... gdyby nie to że byłam w takim szoku, panice o dzieciaki że myślałam tylko o ucieczce jak najdalej z lasu to wezwałabym straż miejską i żal mam że tego nie zrobiłam sad do teraz mam tę sytuację przed oczami....
    • morgen_stern Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 20:35
      No nic, w takiej sytuacji tylko czekać, aż panu kiedyś ktoś pieski odstrzeli i to na legalu.
      Psów się w lesie NIE WYPUSZCZA, koniec kropka.
      • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:07
        morgen_stern napisała:
        odstrzeli i
        > to na legalu.

        Masz nieaktualne informacje.
        • semihora Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:10
          No to nawet i nie na legalu, ale za to całkowicie zasadnie.
    • neffi79 Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 20:41
      na wycieczki z dziecmi (i nie tylko) w takie miejsca powinnaś nosić gaz w kieszeni
      ja od lat tak robię
    • zebra12 Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 21:07
      Wiadomo, że w lesie czy innym miejscu nie powinno się puszczać psów bez nadzoru, ale skąd wiedziałaś jakie mają zamiary? Zachowywały się jakoś wrogo? Tak myślę, że ja pewnie szła bym dalej, bez zatrzymywania się i chowania dzieci, chyba, żeby psy zachowywały się dziwnie, agresywnie.
      Mnie raz zaatakowały nad rzeką 2 wielkie bulowate psy. Dwie osoby wypoczywające obok nas, uciekły i zostawiły mnie samą z roczniakiem w wózku i maluchem za rękę oraz 2 agresywnymi psami. Byłam zdana na siebie. Przede wszystkim zadzwoniłam na policję, czyli wezwałam pomoc, a potem pooowoli przeprawiłam się przez rzekę z wózkiem pod pachą. Liczyłam, że psy nie wejdą do wody, ale weszły. Doskakiwały do nas szczerząc kły. Serce mi waliło, ale szłam w stronę drogi, licząc na rychły przyjazd policji. Psy krążyły wokół i nie odstępowały na krok. Po drodze podusiły kilka kur, które nieszczęśliwie znalazły się na naszej drodze. Niedługo pojawiła się policja. Psy nie dały się złapać, policjant bał się więc schowaliśmy się w radiowozie, a w tym czasie drugi policjant złapał psy i przywiązał do drewnianego ogrodzenia.
      Najadłam się wtedy ogromnego strachu.
      • malwisul Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 21:20
        no tak miałam czekać aż pokażą kły żeby ocenić ich zamiary? Czy się cofnąć chociaż widziałam że tak jak ja dostrzegłam pieski tak one niestety dostrzegły nas... Stwierdziłam że uciekacie tym bardziej je poruszy... Dla mnie sprawa była prosta 2 dorosłe psy które nie wiem jak zareagują na mnie na dzieci, strach i szok co teraz.. co może się stać jak pieski staną się nieprzyjazne a jaka była szansa że były dobrze poukładane?
        • turzyca Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 07:07
          jeśli nie umiesz inaczej ocenić zamiarów psów, to może faktycznie powinnaś poczekać. Bo inaczej są duże szanse, że zrobisz coś durnego - np. rzucisz się z kijem na psa dotychczas przyjaźnie nastawionego - i wtedy faktycznie wpakujesz siebie i dzieci w kłopoty. Może zdecyduj się na wolontariat w schronisku lub zaprzyjaźnij się z jakimś zapalonymi psiarzami, żeby nie wpadać w panikę bez powodu?

          > a jaka była sza
          > nsa że były dobrze poukładane? 

          Mieszkam chwilowo koło miejskiego lasku, który jest popularnym miejscem psich spacerów. I zauważyłam, że duże, rasowe psy są najczęściej poukładane - tak jak w Twoim opisie, właściciel daje komendę i pies od razu reaguje. Ja się boję średnio dużych kundli, szczególnie trzymanych cały czas na smyczy. Kundle są rzadziej tresowane, a takie psy dodatkowo wariują z braku ruchu i kontaktów społecznych, zaś starsi zazwyczaj właściciele a już szczególnie właścicielki nie są w stanie utrzymać zwierzęcia, jak się zacznie wyrywać, więc ta kontrola smyczy jest czystą iluzją.
      • roks30 Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 21:58
        Mam pytanie jeśli w lesie się psów nie WYPUSZCZA to gdzie? Mam bokserkę, która potrzebuje ruchu, a nie chodzenia na smyczy. Przykro mi, że spotkała Cie tak niemiła przygoda, ale nie ma co generalizować. Wśród psiarzy są kretyni, ale nie ma co wrzucać wszystkich właścicieli psów i samych psów do jednego wora. I pytam raz jeszcze gdzie pies może się wybiegać jeśli w lesie mu nie wolno?
        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:06
          10/10

          Fakt w lesie nie wolno. Na polu może i wolno, ale rolnik też może pogonić, no psom nic nie wolno. Trzeba nagiąć sytuację zależnie od okoliczności lub odwrotnie.
        • morgen_stern Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:11
          Psów w lesie nie wolno wypuszczać choćby dlatego:
          ro.com.pl/psy-urzadzily-rzez-w-lesie/0125908
          Wiem, wasze pieski by nigdy nigdy i są karne, ale tak mówi KAŻDY właściciel psa.
          Psy, nawet gdyby nie zrobiły widocznej krzywdy, to mogą spłoszyć zwierzę, rozdzielić młode od matki, spróbujcie użyć trochę wyobraźni.
          • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:26
            Ależ ja o tym wiem. Ale autorka wątku nie pisze o zasadnym powstrzymaniu się od spuszczania psa w lesie, a o swojej nieco przesadzonej reakcji. Ma do niej prawo, jasne. Tyle że w lesie nie spuszcza się psa z innych względów - tych, o których piszesz.

            Ja spuszczam na pustych polach (sąsiedzi zaakceptowali, a i mieszkając w mieście jeździłam specjalnie na pola), ale też zdarza się, że ktoś raz na pół roku się napatoczy. Bo nie ma miejsca, gdzie masz 100% gwarancji, że nikogo nie spotkasz. A jak możesz kogoś spotkać, to ten ktoś może cierpieć na kynofobię. Sytuacja bez wyjścia. Pozostaje wierzyć w ludzki zdrowy rozsądek. A ten nie dopisuje nie tylko niektórym właścicielom psów. Niestety.
            • madzioreck Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 01:44
              Moja dziś ugryziona koleżanka też wierzyła w zdrowy rozsądek ludzi wypuszczających w parku psy, i co? Popołudnie spędziła na SORze, bo rozsądni rodzice wypuścili rotweilera z rozsądną nastoletnią córunią, bez smyczy, bez kagańca. Sorry, ale nie kupuję wmawiania ludziom kynofobii - za dużo debili ma zwierzęta i zero pomyślunku, żeby można było ufać ludziom, i żadnej kynofobii do tego nie trzeba. O zamiarach zwierzaka dowiadujesz się po fakcie (nie, spacerowicz nie musi się znać na psach i ich zachowaniu).
              • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:02
                Nie musisz nic kupować. Kynofobia regularnie jest widoczna na tym forum. Pani, która założyła ten watek, może też warto, żeby się zastanowiła. Może akurat nie ma, tylko okoliczności (pusty las) nasiliły jakiś tam lęk. Ale nie powiesz mi, że panika na widok biegnących spokojnie luzem psów jest normalnym zachowaniem.
                • jak-nie-ja-to-kto Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:11
                  A ja się boję biegających luzem psów, gdzie by to nie było. Jak pies sięga mi przynajmniej do kolan. Chcecie mieć psy? Miejcie je sobie na zdrowie, ale nie raczcie nimi innych ludzi. Są przepisy regulujące jak ma właściciel sprawować pieczę nad bezpieczeństwem i psa i innych ludzi.
                • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:13

                  > Ale nie powiesz mi,
                  > że panika na widok biegnących spokojnie luzem psów jest normalnym zachowaniem.


                  napisala, że psy zauważyły ich i biegły w ich stronę. Serio jesteś w stanie z odległości kilkunastu pewnie (albo i więcej) metrow ocenić reakcje obcych psów ?
                  • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:20
                    No, jak biegną żeby zaatakować, to wyglądają zupełnie inaczej, niż kiedy po to, żeby się przywitać, naprawdę tego nie potrafisz zauważyć?
                    • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:19

                      no tak, bo jak biegnie się przywitać to robi to na trzech łapach a czwartą (koniecznie przednią prawą) trzyma wyciągniętą na powitanie uncertain
                      • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:22
                        Jak biegnie się przywitać, to biegnie wolno, z podniesioną głową, macha ogonem, jak biegnie do ataku, to jest nisko przy ziemi, ma ogon i łeb opuszczony, w skrócie.
                  • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:15
                    Oczywiście. Cóż w tym trudnego? Całe ciało psa inaczej reaguje gdy jest agresywny czy wylękniony. albo jakiś niepewny... Myślę, że nie trzeba być behawiorystą, bo w kreskówkach to jest wystarczająco przedstawione jak na potrzeby laika. Nie wiem raczej jak można tego nie zauważać i podchodzić na zasadzie "pies bez smyczy/kagańca=śmiertelne zagrożenie".

                    2 razy w życiu spotkałam agresywne psy (raz na tle lękowym ewidentnie). To naprawdę nie jest plaga, a wyjątki.
                    • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:21

                      ale zrozum, że pies może biec bez zamiaru zaatakowania do pewnego momentu, natomiast po podbiegnięciu do obcych ludzi może mu się coś w nich niespodobać (nawet sam zapach, albo mogą nie lubić dzieci) i mogą spróbować zaatakować.
                      • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:27
                        A piszesz to w oparciu o..?
                      • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:28
                        Przeciętny pies najpierw ostrzega, szczeka, warczy i przede wszystkim pies nie rzuca się z motyką na słońce. Przeciętny dorosły nie zostanie obiektem ataku przeciętnego psa. Ale wiadomo, e-matka ma zawsze pecha, i zawsze trafia na to jedno na tysiąc, wściekłe, i chore psychicznie bydle.
            • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:18
              eo_n, KAGANIEC
              • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:31
                I kajdanki prewencyjnie dla ludzi.
                OK. Wyłączam się z dyskusji, bo wiem, że jest bezcelowa.
                • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:40
                  To się nazywa brak argumentów i krótkowzroczność.
                  • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:41
                    Nie.
                • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:43
                  Ale poważnie, dlaczego nie kaganiec? Owszem, nie lubię jak 100-kilowe bydle , nie będące moim mężem, na mnie skacze ale kaganiec uchroni mnie przed poważniejszymi obrażeniami.
                  • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:44
                    I pieska przed zjedzeniem czegoś nie przeznaczonego dla psów, np trutki na szczury, szczepionki dla lisów itp.
                    • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:47
                      Mój pies samowolnie nic nie zżera. Kwestia wychowania. Na komendę "wypluj" wypluwa i dopiero jak pozwolę to zjada. Z resztą teraz już jest dojrzałym panem w średnim wieku smile i głupot nie robi. Dawno nie mieliśmy takiej sytuacji.
                      • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:01
                        eo_n napisał:

                        > Mój pies samowolnie nic nie zżera. Kwestia wychowania. Na komendę "wypluj" wypl
                        > uwa i dopiero jak pozwolę to zjada. Z resztą teraz już jest dojrzałym panem w ś
                        > rednim wieku smile i głupot nie robi. Dawno nie mieliśmy takiej sytuacji.

                        no to masz szczęście smile moje zasuwają przeważnie w kagańcach. prawo prawem, ale równie ważnym argumentem jest dla mnie ich upodobanie do spożywania znalezisk.
                        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:05
                          Nie szczęście, tylko lekcje. Nasza instruktorka akurat do tej umiejętności przywiązywała dużą wagę. Miała rację smile
                          • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:22
                            eo_n napisał:

                            > Nie szczęście, tylko lekcje. Nasza instruktorka akurat do tej umiejętności przy
                            > wiązywała dużą wagę. Miała rację smile

                            jestem zatem niewydolna wychowawczo uncertain bestia nie zje kiedy patrzę, wypluje, kiedy zażądam żeby wypluła po chwili nieuwagi, ale kiedy skampi się za krzakiem, to niestety -nie upilnuję. no i dlatego właśnie - kaganiec.
                            • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:10
                              Ale muszę tez oddać sprawiedliwość psu - wyjątkowo łatwy do ułożenia egzemplarz mi się trafił. Przynajmniej takie mam odczucie. Wszystko szybko łapał, a potem to już tylko kwestia utrwalenia.
                              • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:38
                                eo_n napisał:

                                > Ale muszę tez oddać sprawiedliwość psu - wyjątkowo łatwy do ułożenia egzemplarz
                                > mi się trafił. Przynajmniej takie mam odczucie. Wszystko szybko łapał, a pote
                                > m to już tylko kwestia utrwalenia.

                                szczęściara smile
                                u mnie jest tak - jedna wypuści z pyska najpiękniej pachnącą szynkę czy kawał surowizny na komendę. równocześnie, kiedy nie ma nikogo w domu, przeryje kosz na śmieci, otworzy szafkę i wyjmie z niej przechowywane (dla człowieków! na ważną okazję!) suszone mięso renifera, zeżre bochenek domowego chleba, ściągając go ze stołu w taki sposób, że sposób wyparowania chlebka zdradza jedynie kilka okruchów na łóżku. z wiekiem zachowania te pogłębiają się.

                                a druga - wie że nie wolno, tzn. komendy zna świetnie. ale nie przeszkadza jej to zwiewać i chrupać "upolowaną" pod blokiem kostkę - więc albo grzebanie psu w gardle i wyciąganie resztek, albo kaganiec. to ja wolę kaganiec. zdrowiej dla wszystkich smile
                      • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:20
                        eo_n napisał:

                        > Mój pies samowolnie nic nie zżera. Kwestia wychowania.

                        hehehe
                        żeby mieć co wypluć, trzeba to najpierw włożyć do pyska big_grin
                        więc szkolenie wasze nie polegało na tym, żeby pies nie jadł niczego samowolnie, tylko słuchał waszych komend.
                        Gdybys nie zauważyła, że ma cos w psyku to najspokojniej w świecie pies by to zeżarł.
                        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:11
                          Tylko że patrzę co robi, jeśli już się z nim nie bawię... Jak coś podejrzanego obwąchuje, to wystarczy "zostaw!", "nie wolno!", "idziemy!". Grzeczny jest smile
                  • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:46
                    Poważnie: mam retrievera. Dla niego 70 proc. frajdy ze spaceru to (przy)noszenie zabawki.
        • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 23:04
          W miastach powinny być specjalne wybiegi dla psów, luba łąki. No i własny, prywatny teren. No z psem to jak z małym dzieckiem. smile Nie wszędzie puścisz, nie wszędzie wejdziesz, trzeba się czasami ostro nachodzić aby znaleźć wybieg.
        • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 01:21
          kup sobie ranczo i wtedy pies się wybiega, ostatecznie podwórko i tam niech ma wybieg
          w lesie nie wolno i koniec

          powinnaś stracić zwierzaka, bo jesteś niedouczona, nie masz kompetencji do posiadania psa, jeśli nie wiesz takiego psiarskiego abc.
          • lampka_witoszowska Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:32
            kup sobie ranczo, jeśli nie chcesz spotykać psów i się wybiegać na spacerze, tralalalala...
            • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:40
              nie zagrażam nikomu zatem nie muszę się izolować, przepisów nie łamię, nie napadam na ludzi również w lesie.

              jak rozumiem, ty i owszem, i pewnie sobie nucisz te tralalala?


              • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:58
                Te psy też nie napadły na nikogo. A nawet jak teraz nie zagrażasz nikomu to kto wie czy za tydzień czy miesiąc też nie zagrozisz? Ludzie którzy zabili innego człowieka najczęściej wcześniej nie zabili nikogo i był to ich pierwszy raz smile
                • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:09
                  oczywiście, niemniej póki co obowiązuje zakaz wchodzenia do lasu z psem - tak samo obowiązuje zakaz prowadzenia auta po kielichu. rozumiem, że skoro tak ochoczo się prowadza do lasu piesiunia tak samo prowadzi się autko. tylko czemu jedno na forum jest akceptowalne a za drugie rozszarpią?

                  a, pewnie prawo jest głupie i stosujemy wybiórczo?
                  • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:15
                    Tak, prawo bywa głupie (nie chodzi tylko o kwestię "psiarzy") i dlatego rozsądny samodzielnie myślący człowiek wie kiedy ściśle przestrzegać danego prawa, a kiedy można sobie odpuścić.
                    Tylko głupek będzie ślepo przestrzegał prawa.
                    • jak-nie-ja-to-kto Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:21
                      No i ten sam rozsądny człowiek pójdzie z psem do lasu, wybiega się psina, zaprowadzi do domu to wybiegane zwierze, wypije trzy piwa, wsiądzie w samochód żeby pojechać po czwarte....
                      • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:30
                        Nie, ale np. kwestia opiekunek do dzieci, ile kobiet w Polsce (pomijam e-mamy bo zaraz się odezwą - ja nie miałam nigdy niani/miałam nianię z legalną umową) faktycznie legalnie zatrudnia nianie do dzieci?
        • yasuko-yasuko Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 02:13
          Na wybiegu dla psów lub w terenie prywatnym.
        • turzyca Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 07:18
          > Mam pytanie jeśli w lesie się psów nie WYPUSZCZA to gdzie?

          W Warszawie w miejscach odludnych, mało uczęszczanych spuszczanie bez smyczy i kagańca jest legalne. W radzie miasta siedział ktoś z wyobraźnią, co się stanie, jeśli psy zaczną dziczeć z samotności i braku ruchu
        • sonniva Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 07:55
          Jak Cię nie stać na duży wybieg dla psów, to po co Ci pies?
          Nie wiedziałaś, ze taki pies potrzebuje się wybiegać? Pewnie go "kisisz" na 45 metrach w domu. Należało wcześniej pomyśleć i sobie kupić innego psa. I tyle w temacie. Bezmyślność właścicieli psów mnie przeraża.
          • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:36
            Kolejna przybredzająca jak potłuczona.

            Nawet duża posesja nie wystarczy, żeby wybiegać psa, który potrzebuje ruchu. Wybiegów praktycznie nie ma - w takim np. Krakowie są wyłącznie w północnej części miasta, nikt normalny nie będzie jeździł z psem 45 minut w jedną stronę, żeby na chwilę spuścić kundla ze smyczy. Rozumiem, że posiadanie psa powinno być zarezerwowane dla ludzi o statusie majątkowym Steczkowskiej, którą stać na kupienie sobie 26 ha?

            W mojej gminie można puszczać psy luzem całkowicie legalnie, ograniczenia dotyczą tylko ras niebezpiecznych (bo to gmina wiejska, wybiegów dla psów nie ma w ogóle i nikogo jeszcze wielkomiejsko nie poyebało, żeby wlec na smyczy psa w miejscach, gdzie spotyka się jednego człowieka na godzinę albo wcale).
            • sonniva Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:46
              Tak, zgadza się, pies to luksus.
              Jak Cię nie sta c na psa to sobie kup kota, on wybiegać się nie musi.
              • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:51
                Stać mnie na dom z ogrodem, ale nie ma on 26 ha.

                Rozumiem, że w takiej sytuacji nie stać mnie na psa?
                • jak-nie-ja-to-kto Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:14
                  Stać Cię na mniejszego psa.
                  • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:20
                    To jest mały pies, jakieś 11 kg.

                    I tak, ogród mu nie wystarcza.
                    • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:39
                      Kwoczkom nie przetłumaczysz, tu same skrajności, dziwne, że w wątkach bachorowych okazuje się, że wystarczy mieć dwupokojowe mieszkanie w bloku aby mieć dziecko lub nawet dwoje, a dla psa te same Pańcie chcą willi ze 100 metrowym ogrodem big_grin
                      • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:48
                        w odróżnieniu od psa, dzieci mają swojej place do wybiegania, zwane placami zabaw, i póki co nie ma jeszcze przepisów nakazujących prowadzanie dziecia w kagańcu i/lub na smyczy.

                        jak jest zakaz wstępu do lasu dla ludzi(bo poligoln albo pn czy rezerwat) to ludzie nie wchodzą, ale jak jest tylko zakaz wstępu z psami do lasu, to jakoś żaden psiarz się nie przejmuje(myślę że po paru mandatach by się wyuczył razem z psem, ale jakoś tak z egzekwowaniem prawa w polandii nieustający problem mamy)
                        • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:52
                          A psy mogą się wybiegać zarówno na swoich wybiegach (w Krakowie też są) jak i na polach i lasach. Nawet jak raz na pół roku jakaś mateczka dziececzka się zesra ze strachu na sam widok psa big_grin
                          • elf1977 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:26
                            Też się dziwię, że aż tak się panikuje na widok psów, bez przesady, dzieci też powinny się uczyć, jak się zachowywać w towarzystwie psa, nawet dużego.
                            • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 21.10.14, 22:41
                              Dzieci się uczą w przedszkolu i szkole, ale matki niesmile
                    • jak-nie-ja-to-kto Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:24
                      Ogród ogrodowi nie równy. 20 m2 lub 200m2
                      • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:15
                        Poza tym przedziałem, znaczy więcej niż większa z tych wartości.
                  • escollo Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 18:08
                    Akurat wielkosc psa nie ma tu nic do rzeczy. Moj wazy 8kg ale ma wielka eenrgie, jest mlody i musze go codziennie na wybieganie wyprowadzic. Wiec przestancie bredzic, ze duzy pies potrzebuje ruchu a maly to nie. Przeraza mnie agresja ludzi, wszystko jest kwestia rozsadku. Ostatnio bylam z moim psem w Powsinie gdzie jest zakaz puszczania luzno psow i ok. rozumiem to bo chodzi tam mnostwo rodzicow z malymi dziecmi, innych psow, rowerzystow. Ale wchodze z psem w las gdzie prawie nikt nie chodzi i tam go spuszczam. Jak konczy sie dzika droga i wychodzimy na sciezke to go biore na smycz. Ostatnio szlismy w owym Powsinie sciezka gdzie byl zakaz jezdzenia na rowerze. I co? Oczywiscie rowerzysci mieli go gdzies. Ale ja nie zakladam tu watkow zeby odstrzelic glupich rowerzystow. Troche tolerancji.
              • premeda Re: W lesie bez smyczy z psem 27.05.15, 12:21
                > Jak Cię nie sta c na psa to sobie kup kota, on wybiegać się nie musi.
                Bzdura zależy jaki egzemplarz kota się trafi. Mój przychodzi do domu rano i nie ma opcji że na noc go nie wypuszczę, ma swoje metody na opornych właścicieli.
            • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:10
              > Krakowie są wyłącznie w północnej częśc
              > i miasta, nikt normalny nie będzie jeździł z psem 45 minut w jedną stronę,

              Kogo ma to obchodzić?
              • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:22
                Chyba nie tylko, kojarzę jeszcze wybieg na Ruczaju.
                • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:25
                  Nope:

                  lovekrakow.pl/aktualnosci/ruczaj-bez-wybiegu-dla-psow_1764.html
                  Nic mi nie wiadomo, żeby w końcu powstał.
                  • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:34
                    Kilka miesięcy temu miałam coś załatwić w tej okolicy i lekko pobłądziłam, to była mniej więcej okolica między Zakopiańską (te rejony w okolicy Cegielnianej mniej więcej) a Kobierzyńską, pełno nowych bloków i tam między nimi był taki wybieg, fakt nieduży więc może go oficjalnie nie kwalifikują jako wybieg.
              • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:23
                A kogo mają obchodzić kynofobie jakichś pańć?

                Bo mnie ani trochę, zapewniam.

                Zresztą - w mojej gminie nie ma wybiegów dla psów, a psy można puszczać luzem, więc pańcie mogą się, pardon, walić. Jak ktoś ma taką fobię, że zaczyna piszczeć na widok psa z odległości 100 m, to niech się leczy albo nie wychodzi z domu.
                • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:26
                  Jak ci jakaś nie-pańcia pieska odstrzeli albo butem potraktuje to potem sobie spokojnie porozmawiajcie o jej lękach.
                  • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:35
                    Równie dobrze ktoś Ciebie z takim podejściem do sprawy może potraktować butem bo np. boi się grubych bab sad
                    • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:41
                      umrzyj
                  • crises [...] 20.10.14, 12:37
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:45
                      Jak tego dokonasz jeśli pies biega sobie luzem po polu? Nie zrozum mnie źle, nigdy psa nie uderzyłam. Nie każdy jednak taki cierpliwy i sama zwyczajnie o swojego psa bym się bała. I co nazywasz "przyczyną ze strony psa"? Musi mi odgryźć pół ręki, całą?, wyrwać flaki czy wystarczy że bajśnie boleśnie?
                      • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:57
                        Jak spuszczę w'pdol napastnikowi? Normalnie. Biegający dookoła pies mi w tym nijak nie przeszkadza.

                        Ugryzienie, oczywiście.
                        • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:09
                          Miałam na myśli psa, który odbiegł na tyle daleko, że zanim się zorientujesz kto i za co psa skrzywdził to go już nie będzie. Dawno temu tez byłam taka mądra i puściłam psa luzem, straciłam go z oczu i wrócił skopany. Biedak zdechł. Po prostu ludzie różnie reagują ze strachu a czasem i ze zwykłej złośliwości. Po kilku pogryzieniach też straciłam cierpliwość i nie ręczę za swoje reakcje następnym razem, szczególnie jak z dzieckiem będę. Mimo że nie chciałabym zwierzaka skrzywdzić.
                          • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:27
                            Mój nie odbiega nigdy tak daleko, żebym straciła go z oczu albo on mnie.
                            • jak-nie-ja-to-kto Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:27
                              No i znowu to NIGDY. Zawsze może być ten pierwszy raz.
                              • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:13
                                No i jeszcze może tam przedszkole w przyszłości.
                                • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:32
                                  Możesz też zostać pedofilem, to że nie kręcą Cię dzieci nie znaczy, że później nie zaczną Cię kręcić...
                • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:28
                  Mnie też to nie obchodzi. Za to interesuje mnie przestrzeganie przepisów w temacie. Te (przepisy) są raczej dość konkretne. Fobiami nie musisz się interesować w ogóle.
                  • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:36
                    Nie są konkretne, są odmienne dla różnych gmin i miast, w jednym mieście może taki przepis, a w innym jeszcze inny.
                    • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:38
                      Znowu: czyj to problem? Z przepisami wystarczy się zapoznać i tyle.
                    • cosmetic.wipes Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:39
                      Przepisy ogólnokrajowe:

                      Ustawa o ochronie zwierząt art. 10a, pkt 3: Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.

                      Kodeks wykroczeń art. 77: Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
                  • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:38
                    No więc ja przestrzegam przepisów, więc proszę się ode mnie odstosunkować.
          • wioskowy_glupek Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 11:05
            masz coś z głową czy tylko tak wypisujesz durnoty ?
        • panirogalik Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:18
          najpierw psa, jeszcze jako szczenie, tresujesz i uczysz karności. Potem, kupujesz rower, psa w kaganiec, jedziesz a pies biegnie koło ciebie (puszczony luzem ale w kagańcu).
          • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 21.10.14, 22:44
            Mój w kagańcu robił się agresywny. Wet kazał chodzić bez, zresztą było to logiczne. Duże, łagodne psisko.
            • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 09:55
              Duże łagodne psisko, które czasem staje się agresywne. No weź to jeszcze raz przeczytaj.
              • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 18:48
                To się nie wyklucza. Na szkoleniu nie można było z niego wykrzesać agresji - nie atakował nawet okładany pałką. Dopiero po założeniu kagańca zaatakowal. On po prostu wiedzial, że nie musi atakowac, bo prowokacja była do pitzu. Założony kaganiec uświadamiał mu, że nie będzie mógł sie obronić. Dlatego skojarzenia. Proste, prawda?
      • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:53
        Skoro właściciel zawołał psa i ten do niego pobiegł, to pies nie był bez nadzoru.
    • mynia_pynia Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 21:49
      Od 2 miesiecy jak ide na spacer do lasu to przezywam spory stres. Po 10 latach wluczenia sie po lasach zostalam pogyziona przez psa w momecie jak ratowalam swojego. Mam stres pourazowy. Nie wiem po co ludziom psy wieksze niz do kolan, szczegolnoe takie ktorych dwoch wlascicieli nie moze utrzymac, a taki sie na nas rzucil.
      • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:37
        Nie rozdziela się walczących psów - nawet swoich.
        Każdy posiadajacy psa powinien o tym wiedzieć. Skoro tego nie wiedziałaś, to czyż twój brak wiedzy nie jest wskazaniem do chociazby dokształcenia się?
        • kremka2014 Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:45
          Smycz to może i niepotrzebna w lesie, niech Se lata, ale od czego są kagańce?
          • roks30 Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:57
            Moja nie chodzi w kagańcu w żadnej sytuacji. Boksery mają krótką kufę i beż kagańca nie oddycha im się najlepiej. Jak pies ma biegać w kagańcu jeśli chłodzi się tylko wyciągając język, a w kagańcu tego zrobić nie może. Nie rozumiem, ma się zagotować czy jak ?
            • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:45
              Moze, tylko trzebakupic ODPOWIEDNI kaganiec.
              Pies w kagancu.powinien moc swobodnie otworzyc pysk
        • madzioreck Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 01:46
          Nie rozdziela się walczących psów - nawet swoich.
          > Każdy posiadajacy psa powinien o tym wiedzieć. Skoro tego nie wiedziałaś, to cz
          > yż twój brak wiedzy nie jest wskazaniem do chociazby dokształcenia się?

          Wskazaniem do dokształcenia się jest brak panowania nad swoimi zwierzętami.
        • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:12
          Rozdziela się, tylko umiejętnie, chwytasz napastnika za tylne nogi i wykręcasz o 180 stopni.
        • mynia_pynia Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:38
          Ja mam sznaucera miniaturę, który był w trakcie leczenia zaatakował nas berneński pies pasterski. którego właściciele nie mogli odciągnąć od nas. Tak wiem, że mogłam pozwolić żeby mój pies został rozszarpany ale ja wybrałam opcje wzięcia go na ręce i kręcenia się wokół własnej osi przez 3 min nim właściciela udało się odciągnąć psa! Efekt to ugryzienie w prawe ramie i w brzuch po prawej stronie, oraz dziura w kurtce i bluzce, podwójna dawka zastrzyku przeciw tężcowego oraz 500 zł mandatu dla właścicieli od straży miejskiej.
          Tak wiem że mogłam zlać temat i pochować ścierwo psie pod brzozą.
          • malwisul Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 09:24
            Nie zauważyłam u siebie objawów fobii, jak widzę psa to nie uciekam na drugą stronę (w swoim życiu zostałam pogryziona z 3 razy i zawsze słyszałam głupie tłumaczenie głupich właścicieli że nie wiedzą co się stało, to pierwszy raz itp.) jak widzę duże psy które są puszczone luzem, nie pilnowane (bo właściciele rozmawiają sobie w najlepsze lub ich nawet nie widać to tak czy siak czuję zagrożenie, szczególnie z dzieciakami... i co mi po tym że właściciel je po drugim krzyknięciu zawołał? Do tego czasu wiele mogło się stać bo nieświadomie pieski sprowokuje czymś.. (a potem rozumiem że jak mnie lub dzieciaka taki piesek pogryzie/zagryzie to właściciel będzie dumny z siebie stwierdzając że piesek wyboru nie miał bo się prosiliśmy?) co innego jak by chociaż te psy latały koło jego nogi, pracuję w szpitalu i dużo rzeczy widziałam no i wbrew wszystkiemu pacjenta po ataku zwierzyny leśnej (za mojej kadencji) nie widziałam. Patrząc np. na statystyki mimo wszystko bardziej boję się właściciela który bezgranicznie wierzy swojemu piesku i pozwala mu tak daleko odbiegać w miejscu w którym z jakiegoś powodu jest tak owy zakaz..
            • malwisul Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 09:44
              pozwolę sobie zacytować wypowiedź jednego pana którą znalazłam czytając artykuł o obowiązku smyczy i kagańca: "Tu nie chodzi o psie fobie. Prawo ma dawać m.in. porządek i poczucie bezpieczeństwa. Zwolennicy wyprowadzania psów bez smyczy/kagańców (wg miejscowego prawa) przedkładają swoje wyimaginowane prawo do bycia miłośnikiem zwierząt nad prawo innych ludzi do poczucia bezpieczeństwa.Jak tak kochacie te zwierzęta, to zastanówcie się przed wpakowaniem ich do ciasnego mieszkania z kilkoma spacerami dziennie, to działajcie społecznie aby wydzielać więcej miejsc dla psów bez smyczy.I proszę nie stawiajcie psów wyżej niż inne zwierzęta – bo to tylko zwierzęta. Może mądrzejsze niż inne, bardziej zżyte z człowiekiem, ale jeśli kochamy zwierzęta, to wszystkie. A stawianie psa na równi z człowiekiem, jak mogłem to przeczytać w niektórych komentarzach to ślepa i chora miłość.PS Ciekawa byłaby sytuacja, gdy spotyka się dwóch miłośników zwierząt z dwoma psami, oczywiście pieski bez smyczy (w komentarzach są opisane przypadki, że jeden z psów był na smyczy). Psy się na siebie rzucają i dotkliwie gryzą. I czyja wina ? (wiem, wiem, że obopólna...) - przecież obydwaj właściciele uważali, że znają swego pupila na wskroś ? Tylko, że jeden w 70% a drugi w 85%..." lepiej bym tego nie ujęła
              • tomaskus Re: W lesie bez smyczy z psem 15.12.14, 23:50
                Jest udowodnione że pies w mieszkaniu ma lepiej niż na podwórku bo ten z mieszkania wychodzi na spacery a ten na podwórku sra pod siebie
              • tomaskus Re: W lesie bez smyczy z psem 20.12.14, 10:28
                Który pies ma lepiej ? Ten który mieszka w mieszkaniu i wychodzi codziennie na w sumie 2 godziny spaceru po lesie czy ten który siedzi całe dnie przy bramie na podwórku i robi kupę w jednym kącie.
              • tomaskus Re: W lesie bez smyczy z psem 27.05.15, 07:20
                My chodzimy z psami bez smyczy po lesie. Durne przepisy trzeba olewać. A ludzie niech się przyzwyczają do psów albo niech nie wchodzą do lasu.
            • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 09:56
              Nie ma fobii ale trzy razy pogryziona, do tego pracuje w szpitalu, i dużo rzeczy widziała. Tiaa. Mnie pies pogryzł tylko raz, nie mój zresztą, jak mu kość wyrywałam z pyska.
              Ale znam osoby które na każdym kroku mają problem z psami, mają tak negatywne podejście, tak bardzo nie rozumieją sygnałów niewerbalny, tak bardzo emanuje z nich agresja podszyta strachem, że napotykane psy również czują się zagrożone i zaczynają się bronić.
              • malwisul Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:12
                ja nie mam tu nic do rzeczy dlatego nie podejmę tego tematu, ale mam pytanie na ile procent znasz swojego pieska?
                • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:08
                  Nie mam swojego pieska ale poznaję po zachowaniu w danym momencie czy coś jest na rzeczy. W 99% przypadków psy są obojętne lub przyjazne ale jak pisałam wcześniej, niektórzy prowokują swoim zachowaniem i psy się robią niespokojne w ich obecności. Dlatego uważam, że większość "pokrzywdzonych" przez psy powinna popracować nad sobą, zamiast widzieć w każdym napotkanym zwierzęciu oszalałego zabójcę.
                  • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:17
                    Popracować nad sobą - oczywiście dla własnego bezpieczeństwa.
                    • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:20
                      Zacznij tez pracować nad sobą na wypadek samochodu pędzącego chodnikiem, co byś wiedziała jak szybko i gdzie uciekać a każdy kto ma ochotę zjechać z ulicy mógł spokojnie i bez obaw pojeździć se chodnikiem.
                      • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:53
                        Samochód pędzący chodnikiem zdarza się tak samo często jak krwiożercze psy, dlatego jestem spokojna ale z natury mam oczy dookoła głowy, i nic na to nie poradzę, że widzę trochę więcej niż inni.
                        • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:56
                          Najwięcej krwiożerczych psów i matek-debilek widuję na forum E-mama, w realu o wiele rzadziej, ciekawe czemu.
                          • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:00
                            Pewnie dlatego, że na forum piszę się o problemach a nie o ich braku, co sprawia wrażenie nieadekwatnego nadmiaru ale myślałam, że to oczywista oczywistość dla internetowych wyjadaczy?
          • elf1977 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:31
            To prawda, gadka, że walczących psów się nie rozdziela, jest śmieszna dla właścicieli psów małych ras, nieagresywnych, które zostają zaatakowane. Mam patrzeć, aż psa mi bydlę rozszarpie?
    • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 19.10.14, 22:50
      Nie bardzo rozumiem - psy były spokojne, nie przejawiały złych zamiarów? Więc w czym problem?
      Po lesie biegają też lochy z młodymi, a te cmokaniem nie przekupisz - potrafią - dosłownie - zjeść człowieka. W czasie rykowiska jelenie są agresywne - brałaś to pod uwagę? Są też wściekłe lisy czy jenoty - potrafią w takim stanie zaatakować (ja trafiłąm na etap ignorowania człowieka). Są też łosie - także potrafią być agresywne. Nie wspomnę o np. wilkach, które potrafią daleko od swych stałych siedzib zawędrować.
      W lesie boję się tylko jednego - ludzi. Chodzę tam zawsze z psem, bo wtedy żadem podejrzany typ mnie nie zaczepi (a chodze do lasu z dziećmi). Luzem nie puszczam, bo wolę za psem po lasach nie ganiać. A kiedyś chodziłam z dwoma psami - jednym na smyczy, drugim luzem. I tobie też radzę - jak chcesz łązić po lesie, zabezpiecz sie. Ale nie próbuj kilku psom po oczach gazem walić bo może sie tragicznie skończyć. I nie panikuj na widok kilku psów biegnących w lesie - nie gadaj do nich, idź spokojnie, a jak zaczną sie denerwować - stań z rękami wzdłuż ciałą i pochyloną głową (nie patrz w oczy!) i zaczekaj. Z własnego doświadczenia moge powiedzieć, że sporadycznie zdarza sie zę pies zaatakuje "poprawnie zachowującego sie" czlowieka - najczęściej ataki są wynikiem jego błędnego zachowania w takiej sytuacji. I o ile małego psa można pogonić kijem, to z dużym taki pomysł skończy się źle. Nie zdarzyło mi sie by zaatakowął mnie duży pies. Ale małe - owszem. Fryzjerka mojego psa ma dokłądnie takie same doświadczenia. Jeszcze tylko musze o to zapytać weterynarzasmile
      • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 01:24
        najczęściej ataki są wynikiem jego błędnego zachowania w takiej sytuac

        no oczywiście że wynikiem spacerowicza, nigdy idiowłaściciela, który beztrosko chodzi do lasu z piesiuniem marki bokser/cokolwiek dowolne
        • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:56
          volta2 napisała:

          >> najczęściej ataki są wynikiem jego błędnego zachowania w takiej sytuac
          >
          > no oczywiście że wynikiem spacerowicza, nigdy idiowłaściciela, który beztrosko
          > chodzi do lasu z piesiuniem marki bokser/cokolwiek dowolne

          strasznie się zapowietrzasz, co nie zmienia faktu, że o ile pewnych sytuacji nie przeskoczysz (człowiek z agresywnym psem, bez zabezpieczenia), o tyle atakując kijem psa, który nie przejawia zachowań agresywnych, zwiększasz prawdopodobieństwo, że nie tylko zacznie cię oszczekiwać, ale i będzie usiłował ugryźć w obronie własnej.
          osoby które się boją psów z większym prawdopodobieństwem nie rozpoznają zachowania neutralnego, vide, być może, autorka wątku. mogę się założyć, że gdyby te trzy psy były naprawdę agresywne przed tym jak zostały odwołane, wątek powstałby dużo później - wcześniej autorka miałaby zajęcie w postaci żmudnego prania własnych obsranych gaci.

          zanim przystąpisz do kolejnego szturmu, zaznaczam, że nie usprawiedliwiam właściciela, ani nie uważam, że psiuniom wszystko wolno.
          • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:12
            wiesz, przeżyliśmy atak owczarów w rumunii, było naprawdę na ostro i gdyby nie strażak - zawodowo pewnie wyćwiczony w pewnych działaniach, mogłoby się skończyć niewesoło - niemniej zapewniam cię, nikt nie miał obsranych gaci, ani moje dzieci ani dzieci strażaka ani - my matki dzieciom.

            o reszcie nie dyskutuję, sorry nie ten poziom percepcji
            • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:17
              Atak owczarków w Rumuni. LOL. Same rasowce, ile ich było? Jak wam udało się uciec, toczyły pianę z pyska i miały przekrwione oczy?
              • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:39
                ataki tudzież zagrożenie psami pasterskimi w górach rumunii jest bardzo realne i wystarczy o tym poczytać by się odechciało tam jechać

                a udało nam się ujść z życiem, bo okazało się że nie my jesteśmy celem tylko przybłęda, która się do nas podłączyła, by wejść na cudzy teren.

                ale lepiej użyć lol, no nie?

                dodam, że przez lata mieszkania na kaukazie miałam również do czynienia z kaukazami pasterskimi, i tam lepiej nie zapuszczać się w góry bez broni(nie tylko na wilik ale na kaukazy również bo mogą zeżreć intruza - ale rozumiem, że to ich teren i godzę się z ryzykiem)

                w rezerwacie, gdzie są przy każdym wejściu narysowane({bo widać pisarze nieczytate są to chociaż obrazek może zakumają?) są znaki zakazu wejścia z piesiuniem - wolałabym widzieć częściej widok piszących mandaty niż spacerujących psiarzy, póki co tak nie jest, widać znaki dla psiarzy są niewidoczne.
                • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:20
                  No, najpierw piszesz, że było ostro a teraz, że jednak wcale nie was atakowały, tylko innego psa a potem może się okaże, że to nie był pies, tylko kot i rzecz działa się nie na rumuńskim odludziu tylko na na podwórku u cioci Krysi. Nadal LOL.
                  • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:39
                    1matka-polka napisała:

                    > No, najpierw piszesz, że było ostro a teraz, że jednak wcale nie was atakowały,
                    > tylko innego psa a potem może się okaże, że to nie był pies, tylko kot i rzecz
                    > działa się nie na rumuńskim odludziu tylko na na podwórku u cioci Krysi. Nadal
                    > LOL.
                    >
                    faktycznie, lol, oraz faktycznie, inny poziom percepcji.
                    • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:54
                      Zapomniałaś się przelogować?
                      • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:57
                        1matka-polka napisała:

                        > Zapomniałaś się przelogować?

                        Chyba się za bardzo rozpędziłam...
                        • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:36
                          sama ze sobą gadasz?

                          a, pewnie trenujesz sztukę konwersacji na pieskach i do ludzi się odezwać nie umisz,

                          czy twój pies jest tak ułożony jak i ty?
                          • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 19:35
                            volta2 napisała:

                            > sama ze sobą gadasz?
                            >
                            > a, pewnie trenujesz sztukę konwersacji na pieskach i do ludzi się odezwać nie u
                            > misz,
                            >
                            > czy twój pies jest tak ułożony jak i ty?

                            a czy ty już jesteś na etapie że te rumuńskie bestie to były tak naprawdę cziłały z Rumii, szczekające zza ogrodzenia? big_grin
                        • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 19:33
                          1matka-polka napisała:

                          > 1matka-polka napisała:
                          >
                          > > Zapomniałaś się przelogować?
                          >
                          > Chyba się za bardzo rozpędziłam...

                          chyba tak smile
      • zebra12 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 06:36
        Ja puszczam psa w lesie, gdy nie widzę innych spacerowiczów, ale po pierwsze mój pies jest nieduży - do kolan, po drugie nie oddala się od nas i cały czas idzie blisko trącając nas od czasu do czasu nosem, no i po trzecie nie ma zapędów łowieckich i ani ptak ani zając nie skłonią go do pogoni. No i po czwarte: jest już niemłody i sam ma problemy ze wzrokiem. Niestety w sierpniu moją sunie pogryzł wiejski pies biegający luzem w lesie.
    • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 07:13
      malwisul napisała:

      > Witam, ostatnio byłam w pobliskim lesie z córką dwoma siostrzeńcami i siostrzen
      > icą (9,8,6,5 lat)

      Takie stado dzieciaków puszczasz luzem i tylko z jednym "właścicielem" ??? wink

      > haski był już z 3 metry przed nami 2 metry dalej zaraz zanim ciekawy biegł owczarek
      > do psa który był już z dwa metry przed nami
      > właściciel zawołał owe pieski i piesek haski który był już metr ode mnie i dzieci odwrócił
      > głowę tak samo jak ten go doganiający i pobiegli...

      Psy w ogóle do was nie podeszły. Stały w odległości i na pierwszy sygnał właściciela pobiegły do niego. A Ty zachowałaś się jak histeryczka, być może psy dlatego właśnie w ogóle się zbliżyły, bo chciały sobie taką rozszalałą kobitę obejrzeć. Założę się, że gdybyś normalnie kontynuowała spacer, to nawet nie spojrzałyby w Waszą stronę.
      Naprawdę współczuję Ci - to musi być trudne żyć z tak nasiloną fobią w świecie, bądź co bądź, dość licznie "zaludnionym" przez psy. Myślałaś o jakiejś terapii ?
      • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:21
        default, ja rozumiem, że masz psy i je kochasz. Jednak strach przed ugryzieniem psa to nie jest wytłumaczenie dla tego, że pies ugryzie, zacznie ujadać, czy najnormalniej na świecie będzie puszczony luzem tam gdzie nie powinien przez durnego właściciela. Przepraszam, ale zbyt dużo ostatnio jest pogryzień Bogu ducha przechodniów prze psy abym do tematu pochodziła lekko. I ja akurat jeszcze nie mam fobii...
        • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:23
          Za szybko wysłałam post. Mam nadzieję, że wyszło w miarę zrozumiale.
          • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:56
            Hmm, nie jestem pewna - chodzi Ci o to, że nie można usprawiedliwiać agresji psa tym, że sprowokował go okazywany przez zaatakowanego człowieka strach ? Jeśli tak, to rzeczywiście zgadzam się, normalny pies nie atakuje nawet, gdy go czyjeś histeryczne zachowanie rozsierdzi (poujada najwyżej).
            Ale w tym wątku mamy sytuację, gdy psy w ogóle do ludzi nie podeszły ani nie zaszczekały, tylko patrzyły z odległości. Z moimi psami mijam nieraz (fakt, rzadko) ludzi w lesie i one w ogóle nie zwracają uwagi na przechodzących - wyjątkiem są właśnie sytuacje, kiedy ktoś się spina, zaczyna pokrzykiwać czy wymachiwać rękami, nogami, kijem - wtedy popatrzą, przystaną, czasem oszczekają lub warkną ostrzegawczo. Na klaśnięcie/zawołanie po imieniu zaraz odstępują, ale ja i tak czuję się głupio w takich momentach, bo odium spada na mnie, chociaż to przechodzień sprowokował takie zachowanie.
            • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:44
              i bardzo dobrze że czujesz że odium spada na ciebie, fajnie jakby jeszcze spał mandat i cię oduczył puszczania psa luzem w lesie.
              • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:47
                Hmm, zmartwię Cię – wg przepisów w mojej gminie pies może biegać bez smyczy i kagańca „pod nadzorem właściciela na terenie mało uczęszczanym”. I moje spacery odbywają się w warunkach całkowicie wyczerpujących tę definicję, więc podstawy do mandatu nie ma. Aha - i jeszcze dodam, że lasy koło mnie nie podlegają żadnemu nadleśnictwu, nie są też lasami miejskimi, więc nawet trudno stwierdzić, kto miałby mi ten mandat wystawić.
                • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:05

                  skoro jesteś pewna, że nie podlegają żadnemu nadleśnictwu, to znaczy, że mają właściciela prywatnego.
                  Tym gorzej więc, że chodzisz po terenie, naruszając czyjąś własność.
                  • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 14:21
                    Ba, gdybym tylko wiedziała, że mają ! Ale zgodnie z planami, które oglądałam w gminie, są to tereny, które (cytuję) : " mają nieuregulowany stan prawny".
                    Po terenach, które (znowu cytuję) "stanowią własność prywatną" - też chadzam, o ile nie jest to w jakikolwiek sposób oznaczone (niektóre kawałki są ogrodzone drutem lub są tabliczki przybite do drzew). Zresztą nie tylko ja tam chodzę - te osoby, które czasem mijam też nie są u siebie, prawda ? No ale te, które są bez psów pewnie mają większe prawo do chodzenia tamtędy big_grin
            • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:06
              Tak, dobrze zrozumiałaś. Mój syn boi się psów (teraz bardziej) i się spina, często ucieka. Nie kopie i nie atakuje psa. Gdyby go w takiej chwili pies ugryzł i był przy tym właściciel to nie podziękowałabym mu. Przykro mi. Pies ma być na trzymany na smyczy, najlepiej w kagańcu. Zaznaczam nie chodzimy na wybiegi dla psów.
              • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:24
                W Polsce nie ma takiego obowiązku, większość gmin dopuszcza nie trzymanie na smyczy jeśli jest kaganiec.
                • volta2 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:47
                  wyraźnie piszę, u nas w lesie jest zakaz i nie jest przestrzegany

                  nie interesują mnie gminy w których nie bywam, tym bardziej ich przepisy - interesuje mnie to, że psiarze z mojej dzielni notorycznie łamią przepisy w mojej okolicy w której gospodarz terenu zabrania - psiarze - widać czują się ponad prawem.

                  nikt nie zabrania chodzić z nimi po ulicy, po parkach, itp. ale akurat do lasu nie wolno - wątek jest o lesie a ty mi wyjeżdżasz z gminami w całym kraju.

                  do tpn też nie można z psem - ale co to pisarza obchodzi?
              • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:38
                kropkacom napisała:

                > Tak, dobrze zrozumiałaś. Mój syn boi się psów (teraz bardziej) i się spina, czę
                > sto ucieka

                Oczywiście rozumiem, że się boisz o syna, rozumiem, że wściekłabyś się na właściciela psa, ale chyba powinnaś jednak coś zrobić z fobią syna - bo to nie jest normalne zachowanie, no i życie mu utrudnia (jak każda fobia). Nie spowodujesz, żeby nagle od dziś wszystkie psy były na smyczach i w kagańcach, nawet przepisy tego nie wymagają.
                Jakby syn np. miał odruch wbiegania znienacka na ulicę, to raczej byś go tego oduczała, a nie oczekiwała zakazu jeżdżenia autami po mieście.
                • black.emma Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:13
                  Co to znaczy coś zrobić z fobią? Konkretnie co?
                  • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 16:57
                    Fobie się leczy. Jedna z metod chyba się nazywa "odczulanie". Myślę, że zainteresowani umieją znaleźć pomoc.
                    Gorzej, jak ktoś choruje, ale za nic się do tego nie przyzna (nawet przed sobą) i nie poszuka pomocy, za to będzie zadręczał otoczenie uncertain
                    • black.emma Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:09
                      A może to otoczenie zadręcza jego? Ktoś ma się leczyć, żebyś ty mogła bezkarnie wypuszczać kundla? Zapłacisz za terapię i stracony czas?
                      • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:14
                        Ale można bezkarnie wypuszczać psy czy Ci się podoba czy nie, psiarze to jedna szósta mieszkańców Polski, jak Ci się nie podoba to emigruj na Biegun, tam nie ma psów.
                        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:19
                          smile
                    • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 18:49
                      Ta fobia mu jak na razie nie utrudnia życia. Nie wszystko trzeba od razu leczyć.
                • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 18:47
                  No jakby wybiegał na ulicę to oczywiście wink
            • julita165 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:50
              No pewnie, że na Ciebie. Jeśli Twoje psy szczekają lub warczą bo człowiek akurat ma ochotę sobie pomachać rękoma, a wolno mu, to znaczy że psy bezwzględnie powinnaś trzymać na smyczy
      • roks30 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:54
        10/10 smile!
      • hema14 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:05
        Zgadzam się z default - prawdopodobnie nie zanosiło się na nic groźnego, psy biegały po lesie, zobaczyły ludzi i być może z ciekawości chciały ich powąchać, obejrzeć. Może były bardzo przyjazne? Grupka ludzi to jednak za dużo na bezpośredni atak dwóch psów. Myślę, że dobrze iż ta kobieta zatrzymała się i kazała by dzieci były przy niej, wzięła kij do ręki, na w razie czego (byle nim nie machała od razu) - zawołała po właściciela czy co, ale najważniejsze w tej historii jest to, że jak psy zostały zawołane to od razu odbiegły - czyli były po prostu ciekawe, ale usłuchane. Trudno ocenić czy te psy szarżowały na tę grupkę czy po prostu podbiegały?
        Tyle wśród nas psów, że powinniśmy umieć rozróżniać te podstawowe zachowania, najczęściej ignorować obce psy, to i one nami się nie zainteresują. Ale jak strach nas zżera to zatrzymać się, poczekać aż właściciel psa go weźmie, ale mówienie do obcych psów "dobry piesek" jakimś tak pieszczotliwym głosikiem, nachylanie się - oj nie! zachować spokój i neutralne zachowanie.
        • malwisul Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:16
          a dlaczego nie mówi się dobry piesek?
          • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:53
            Bo do obcego psa w ogóle lepiej nic nie mówić ani na niego nie patrzeć, po prostu minąć obojętnie - oczywiście mówię o przypadkach, gdy nie znasz się na psach i się ich boisz. Bo pies raczej nie rozumie zwrotu "dobry piesek", za to czuje strach w Twoim głosie. A pochylanie się lub co gorsza wyciąganie ręki może z kolei jego wystraszyć/zdenerwować i zareaguje szczekaniem, warczeniem - lub nawet ugryzieniem w skrajnych przypadkach.
            Ktoś kto potrafi ocenić zamiary i nastawienie psa oraz nie czuje lęku przed nim, zawsze będzie wiedział, czy pies sobie bliższego kontaktu życzy, czy raczej nie bardzo i ewentualnie zdecyduje, czy do danego psa "zagadać" . Ja się psów nie boję i umiem je "czytać", ale i tak nie odzywam się do obcych ani nie daję po sobie poznać, że je w ogóle widzę - no chyba że podleci taki kochający cały świat i się sam łasi.
            Te psy, które spotkałaś były zupełnie normalne i nieagresywne, więc nie zareagowały negatywnie na Twoje "szczebiotanie", ale założę się, że bynajmniej nie brzmiało ono w ich uszach "uspokajająco" smile
            • elf1977 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:40
              Sensowne słowa. Rozumiem, że niektóre psy nie są dobrze ułożone, ale zdecydowana większość psów reaguje na polecenia właścicieli. Jeśli to moje dziecko bałoby się panicznie psów, kotów, koni, czy nawet pająków, starałabym się coś z tym zrobić.
              • easyblue Re: W lesie bez smyczy z psem 21.10.14, 22:38
                Kolega córki bał się psów, ale strasznie go do nich ciagnęło. Mam duzego psa i to właśnie z nim przełamywał lody.
                Każde urodziny córki to bieganie z psem po działce - dzieciaki go męczą, a on jest przeszczęśliwy, ze ktoś chce sie z nim bawić. To pies, postrzegany przez postronnych za bardzo groźnego.
      • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:50
        Dokładnie, większość psów w ogóle nie reaguje na normalnie zachowujących się ludzi, najwyżej obejrzy ze szczątkowym zainteresowaniem. Jak ktoś na widok psa zaczyna biec, machać kijem, histerycznie krzyczeć, biegać za dzieckiem i porywać je na ręce, to sam jest sobie winien, jak pies się nim zainteresuje.

        Kolejna kategoria idiotów to wołający psa, kucający i wyciągający rękę, a potem wyjeżdżający z pretensjami, że pobrudził im łapami ubranie.
        • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:36
          Chodzę do jednego lasku tj. wolskiego, pewnie znasz, zapuszczam się też na boczne ścieżki, widuję psy, najczęściej dużej rasy spuszczone ze smyczy, dziwnym trafem psy mnie ignorują, ale ja nie mam fobii kynologicznej, może dlatego.
          • elf1977 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:42
            A gdzie te biedne psy mają chodzić? Odmawianie psom prawa do łażenia po lesie (jeżeli jest ono dozwolone) to trochę jak znęcanie się nad zwierzętami.
    • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 08:08
      Abstrahując od tego, że te psy nie powinny tak latać, to było was pięcioro, psy tylko dwa, trzeba było wziąć kije i kamienie i czekać na rozwój wypadków, najniższe dziecko trzymać z tyłu. Zwierzęta nie zaatakują jeżeli nie widzą przewagi i nie są wściekłe, lub porypane, co się jednak rzadko zdarza.
      • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:54
        Nie wiem.kto tu jest porypany.
        Rzucanie kamieniami.i kijami w zupelnie neutralne psy , tylko je rozdrazmi, a fobie kazda trzeba leczyc.
    • eve-lynn Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 10:50
      U mnie problem załatwiają wilki i łosie - ludzie się po prostu boją puszczać swoje psy luzem bo psy jak wyczują to lecą za takim wilkiem a potem wiadomo jak się kończy jak pudelek próbuje się z wilkami. A łosie tez potrafią takiego psa pocharatać jak się wkurzą. No i liski jeszcze są, ale te chyba nie są takie waleczne.

      A ja się wilków nie boję bo one na ścieżki nie wyłażą i od ludzi trzymają się z daleka.
      • zawsze-w-drodze Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:10
        Ja ZAWSZE mam przy sobie gaz (nie, nie pieprzowy) i paralizator na takim wysięgniku. Specjalnie na psy. RAZ musiałam użyć w obronie dzieci. Był skuteczny. Ostatecznie skuteczny. Pani właścicielka płakała,krzyczała. Przyjechała Policja. Wlepiła pani (juz byłej niestety) mandat na 500zł. Oraz poradziła, ze jesli czuje sie poszkodowana to moze wystąpić z pozwem na drodze postępowania cywilnego. Nie wystąpiła. Następnym razem zrobię to samo.
        • eve-lynn Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:26
          U mnie niestety gaz pieprzowy jest nielegalny - tzn trzeba pozwolenie na to miec sad Paralizator to samo.
        • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:34
          Jak wielki to był pies i co się stało?
          • eve-lynn Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:41
            Jak zdechł po "prądojebie" to pewnie jakieś chucherko... takiego 40-50 kilowego to chyba ciężko zabić paralizatorem, no chyba że to było krzesło elektryczne.
            • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:54
              Też mi się tak wydaje, jak wielki to był pies i co takiego drastycznego się wydarzyło, że musiała aż sięgać po paralizator?
              • chipsi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:49
                Ten pies, który mnie najdotkliwiej pogryzł był właśnie tym najmniejszym.
        • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:46
          zawsze-w-drodze napisała:

          > Następnym razem zrobię to samo.

          nie boisz się że trafisz na szaleńca, który nie zważając na konsekwencje - w odwecie spuści ci wielgachny łomot, a potem spokojnie podda się karze?
          • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:03
            Nie wiem, czy kwalifikuję się na szaleńca, ale gdyby ktoś potraktował mojego niemającego złych zamiarów psa na wszelki wypadek paralizatorem, to musiałby korzystać z usług rehabilitanta przez najbliższe półtora roku, o ile w ogóle wyszedłby z tej imprezy żywy i nie na wózku inwalidzkim. Za spuszczenie komuś łomotu w afekcie, z czystym kontem kryminalnym, pewnie dostałabym ze 2 lata w zawiasach.
            • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:27
              A ja nadal pytam autorki postu wyżej jakiej wielkości i rasy był pies (bo też mi się wydaje, że pies rasy dużej raczej by nie padł martwy po paralizatorze, choć mogę się mylić) i co takiego drastycznego wydarzyło się że trzeba było aż sięgać po paralizator?
              • zawsze-w-drodze Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:15
                Wilkowaty mieszaniec. Potężny raczej. Wybiegł z zarośli na drogę i gdy zobaczył mnie i dzieci zaczął ewidentnie szykować się do ataku. Zjeżony, łeb płasko, głuchy warkot i postawa gotowa do skoku. Potem okazało się, że nie lubi dzieci. Nie, nie widziałam go nigdy przedtem. Tak, załatwiło go połączenie paralizatora na psy i produktu z rozpylacza (nie, nie jest to gaz pieprzowy, tak, jest legalne w 100%, tak, jest mega skuteczne i może zabić psa).
                Mogłabyś próbować ataku na mnie, ale pamiętaj, że ja w obronie dzieci też wpadam w amok i dalej miałabym w ręku ten środek i paralizator.
                A poza tym pewnie najpierw zaczęła byś zawodzic za psem i próbować go ratować. Ja zas natychmiast zadzwoniłam na policję i zgłosiłam bezpośrednią napaść i wołanie o pomoc. I nie, nie było to w samym środku wielkiej puszczy. Raczej w czymś w rodzaju parko-lasu.
                • zawsze-w-drodze Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 17:28
                  I naturalnie użyłam tego, co miałam w momencie ataku. Nie ruszaliśmy się, schowałam dzieci za sobą, nie patrzyłam mu w oczy. Wyjęłam tylko wolniutko to co miałam i czego miałam nadzieje nigdy nie użyć. Po prostu nagle skoczył. I dostał. U mnie skończyło się na rozerwanym rękawie od bluzy i upapranych ciuchach - przewrócił mnie. nie, nie na dzieci. Obok.
            • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:29
              crises napisała:

              > Nie wiem, czy kwalifikuję się na szaleńca, ale gdyby ktoś potraktował mojego ni
              > emającego złych zamiarów psa na wszelki wypadek paralizatorem, to musiałby korz
              > ystać z usług rehabilitanta przez najbliższe półtora roku, o ile w ogóle wyszed
              > łby z tej imprezy żywy i nie na wózku inwalidzkim. Za spuszczenie komuś łomotu
              > w afekcie, z czystym kontem kryminalnym, pewnie dostałabym ze 2 lata w zawiasac
              > h.

              same here. nie jestem w stanie ocenić szkody na właścicielu paralizatora, ale jedno pewna, wpadłabym w rasowy berserk, bez większej troski o konsekwencje smile
            • jowita771 Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 12:19
              > Nie wiem, czy kwalifikuję się na szaleńca, ale gdyby ktoś potraktował mojego ni
              > emającego złych zamiarów psa na wszelki wypadek paralizatorem, to musiałby korz
              > ystać z usług rehabilitanta przez najbliższe półtora roku, o ile w ogóle wyszed
              > łby z tej imprezy żywy i nie na wózku inwalidzkim.

              Zawsze w drodze pisała dalej, że pies się na nią rzucił, ale znając właścicieli psów, znaleźliby się tacy, którzy by to potraktowali jako "niemanie złych zamiarów". A co do Twojej odpowiedzi - jestem w szoku. Naprawdę możesz spokojnie myśleć, że zrobiłabyś kalekę z człowieka, bo ze strachu potraktował Twojego psa paralizatorem? Czy wam się w głowach już do reszty przewróciło? Pies to pies, a człowiek to człowiek, nie było, nie ma i nie będzie między tymi stworzeniami znaku równości.
              • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 22.10.14, 19:41
                jowita771 napisał:

                > Czy wam się w głowach już do reszty przewróciło? Pies to pies, a
                > człowiek to człowiek, nie było, nie ma i nie będzie między tymi stworzeniami zn
                > aku równości.

                nie mówimy o randomicznym psie, mówimy, jak sądzę każda z nas, o swoim psie. mój pies to moja rodzina i moje stado. i jest ważniejszy od każdego jednego obcego człowieka, a nawet, uwaga, od każdego jednego obcego dziecka. w hierarchii domowej jest najniżej, ale wyżej niż każdy jeden obcy.
                i nie, nie uważam że jest mądrzejszy od obcych smile ale stawiam wyżej własnego czworonoga, niż obcego człowieka.
    • gabrielwings Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 11:33
      O rany !!!! cóż za straszna historia... Pewnie będziesz musiała się zapisać na terapię post traumatyczną. Najlepiej od razu, bo inaczej nie przetrzymasz... atak dzikiej sfory w lesie... nieprawdopodobne. Dobrze, ze miałaś kij i dzieci schowałaś...
      • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:02
        Zawsze jest historyjka o krwiozerczych bestiachz wielkimi klami, ociekajacymi zadza mordu.
        Dzikie slepia zwiastowaly chec natychmiastowego pozarcia dzielnej autorki, zagubionej w ciemnym lesie,ktora, jednakowoz smialo chwycila kij i kamienie, chroniac wlasnym cialem dziatwe.
        Drzac ze strachu, schronila sie w najblizszej dziupli, gotowa walczyc z bestiami.
        Ktore jednakowoz nie wykazaly zainteresowania,obwachujac okoliczna trawke...
        Wstrzasajaca opowiesc , w sam raz na ematke.
    • mysz_czerwona Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 12:05
      Abstrahując od tego czy reakcja autorki posta była adekwatna czy nie, to w zapewnienie bezpieczeństwa spacerujacym było obowiązkiem tylko i wyłącznie właściciela psów.
      I nie- to że tego właściciela nie było na widoku i pojawił się w ostatniej chwili ale zdążyl psy zawołać to nie jest właściwe wypełnienie tego obowiązku. Jeśli już właściciel puścił psy bez smyczy i kaganca to musi nad nimi panować tak aby nawet najbardziej strachliwe jednostki nie zdazyly spanikowac na widok biegnących psów. I owszem musi się liczyć z tym ze inny spacerowicz w tym przyslowiowym lesie będzie miał fobie i bedzie bał się psów.
      Z kolei ów spacerowicz nie ma absolutnie żadnego obowiązku przechodzenia kursu behawiorystyki psiej, pracowania jako wolontariusz w schronisku aby móc ustalić jakie są zamiary psa pedzacego w jego kierunku.
      Ja bardzo lubię psy. Moi rodzice mają od lat psy i to dużej rasy, więc co oczywiste, uprzedzeń nie mam. Ale jeśli na spacerze w lesie z moim 9-miesieczniakiem zobaczylabym dwa duze psy biegnące w naszym kierunku, to uzylabym wszelkich dostępnych mi środków, w tym siły, aby do ataku nie dopuścić (a nie dopiero w reakcji na pogryzienie np. )
      • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:08
        Ale nie rozumiesz, ze jezeli.psy bedaw kagancu i na smyczy, to.pojawia sie watki.na temat zlowieszczego blysku metalu kaganca skrzacego sie w mroku?
        Niepokojacego skrzypienia smyczy/lancucha?
        Ja jestem jak najbardziej ZA kagancami, tylko nie wierze ze to cokolwiek.zmieni.
        Jesli ktos wpada w panike na sam widok.psow, to jest JEGO problem.
        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:17
          Już gdzieś słyszałam, że pies kagańcem może... uderzyć! To tylko potwierdzałoby Twoje założenie.
          • eve-lynn Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:20
            Oj potrafi - sama miałam "głupiego" psa więc chodził w kagańcu i wiem, że potrafi uderzyć, ubrudzić, poszarpać rajstopy a to też do przyjemności nie należy, co nie? No ale zawsze to lepiej niż dziura w łydce.
            Potem poszłam po rozum do główy i nosił skórzany kaganiec i wszystkim było z tym lepiej.
            • kosheen4 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:31
              eve-lynn napisała:

              > Oj potrafi - sama miałam "głupiego" psa więc chodził w kagańcu i wiem, że potra
              > fi uderzyć, ubrudzić, poszarpać rajstopy a to też do przyjemności nie należy, c
              > o nie? No ale zawsze to lepiej niż dziura w łydce.
              > Potem poszłam po rozum do główy i nosił skórzany kaganiec i wszystkim było z ty
              > m lepiej.
              >
              >
              e, walnąć łbem w podbródek tak, że zobaczyłam kilka galaktyk - mój pies opanował taką sztukę bez kagańca - ot, radość kluseczki dwudziestopięciokilowej wink
            • kietka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:33
              głupi własciciele psów nie zrozumieją tematu i nie ogarną własnych obowiązków, az wydarzy sie nieszczescie w postaci odszkodowania dla poszkodowanego, bo, to ze ktos ucierpi fizycznie/psychicznie maja gdzies, jak widac.
              Moja znajoma dostała 20 000 zł, na podstawie ugody, bo skarzyc mogła na duzo wiecej. niestety trafiło na srednio zamozna rodzinę (pies luzem, wypuszczony z bloku, zeby sie wybiegał). Na szczescie znajoma nie odpuscila i z tego co wiem, skonczylo sie na kredycie.
              Nie odpuszczajcie w takich sytuacjach, dzwoncie po policje/straz miejscka, tym bardziej, jak jestescie z dziecmi.
              Jezeli ktos sie decyduje na psa, musi decydowac sie na oboaiwazki, a azrgument, ze mam psa, ktory musi biegac, a nie ma gdzie, jest tak idiotyczny, jak sami walsciciele.
              Masz psa, ktory musi biegac, kup sobie ranczo, a nie pisz bredni.
              • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:24
                W Polsce jest setki tysięcy właścicieli psów, jak sobie wyobrażasz taką sytuację? Raczej to niemożliwe, nawet jakby każdego z nich było stać.
                Zatem musisz się pogodzić z codzienną obecność psów na ulicach i innych publicznych i mniej publicznych miejscach smile Psiarze dla Twojego komfortu nie będą kupować willi z olbrzymimi działkami ani nie zatłuką swoich psów na śmierć jeżeli ich na wielkie działki nie stać, no chyba że wolałabyś to ostatnie rozwiązanie...
          • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:39
            Wspolczesnie raczej uzywa sie skorzanych lub plastikowych kagancow.
            Chodzi juz nawet o to zeby pies nie uderzyl.obwachujac innego psa, co moze wywolac niechcacy walke.
            • eve-lynn Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:48
              Teraz nie jestem na czasie, bo mam kota a z psem pożegnałam się jakieś 20 lat temu, ale faktycznie jak mi się udało wtedy kupić skórzany kaganiec to byłam wniebowzięta.
        • agamama123 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:26
          Psy jak widać były karne a właściciel wiedział, ze jest w stanie zapanować nad nimi.
          Ja się zastanawiam nad jednym - co z tego wyniosły dzieci? Że każdy zbliżający się pies to wróg? Że trzeba złapać kij i lać? Że można świergolić do OBCEGO psa, wyciągać rękę i mówić dziubdziusiu pierdu pierdu? Nie pochwalam zachowania właściciela (zakładam, że skoro psy pobiegły w stronę pana po sygnale głosowym to po prostu były ułożone i właściciel zdawał sobie z tego sprawę) ale zachowanie autorki wątku było histeryczne.
          Ja byłam świadkiem mniej traumatycznej sytuacji. Bohaterem całej akcji była kilkuletnia dziewczynka (na oko 3 lata), jej mamusia i mój krwiożerczy pies. Wyszłam zza bloku i usłyszałam dziki wrzask. Aaaaaaaaaaaaa pies, łap go, trzymaj go mocno! Mamusia wrzeszcząc w niebogłosy chwyciła dziecko na ręce i zaczęła tupać. Nie wiem kto był w większym szoku - ja czy mój pies. Wyminęłam je dużym łukiem. Moze pikanterii tej historii doda, że mój pies to west, trzymany na smyczy - na dodatek na ringówce wiec skorygowanie jakiegokolwiek nieprawidłowego zachowania jest dziecinnie łatwe. Psa spuściłam ze smyczy dopiero na ogrodzonym terenie za blokiem - wtedy podszedł do mnie tatus przynalezny do mamusi histeryczki i powiedział, ze pies szedł NA LUŹNEJ smyczy a jego zona nie lubi psów....
          Bez komentarza....
          • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:42
            To byla klasyczna ematka w realu big_grin
            I jak mowilam-pies na smyczy-nowy problem
            • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:30
              Nie wszystkie na szczęście są takie, byłam świadkiem jak mała dziewczynka zaczęła histeryzować na widok jamnika na smyczy, matka na to, że piesek jest mały i to on się jej boi i żeby odwrócić uwagę dziewczynki (pies nie interesował się przechodzącymi) powiedziała żeby zaśpiewać piosenkę o jamniczku, zaczęła nucić, dziewczynka skierowała uwagę na śpiewanie piosenki i się zaraz uspokoiła smile
        • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:27
          Przede wszystkim, jeśli dany pies jest rzeczywiście agresywny (i nie mam na myśli, że szczeka, tylko NAPRAWDĘ jest agresywny) i niewychowany, to smycz i kaganiec na niewiele się zdadzą - no może w przypadku małych piesków (przed którymi z kolei łatwo się obronić, chociażby celnym kopem). Większe mogą się właścicielowi, zwłaszcza słabemu fizycznie, wyrwać, a ofiarę powalić na glebę i poturbować kagańcem i silnymi łapami.
          Po sąsiedzku mieszka mastiff angielski, wielkie i ciężkie bydlę - gdybym podejrzewała, że jest agresywny, to postulowałabym niewypuszczanie go w ogóle z solidnie zabezpieczonej klatki, bo utrzymanie go rozsierdzonego na smyczy byłoby raczej niemożliwe. A kaganiec może tyle by dał, że zamiast ran szarpanych ofiara miałaby rozbity łeb oraz połamane żebra i kończyny smile
          Na szczęście agresywne psy zdarzają się rzadko - na pewno rzadziej niż pijani kierowcy czy katujący swoje dzieci rodzice sad
          • kietka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:35
            OJP, ale brednie, skad taki chore porownania?
            twoim zdaniem lepiej dla dziecka byc pogryzionym, potrąconym przez pijaka, czy pobitym przez rodzica?
            masz agrsynego psa, ktoremu nie pomaga kaganiec i smycz? nie zapuszczaj sie z nim miedzy ludzi, PROSTE?
            • default Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:05
              > twoim zdaniem lepiej dla dziecka byc pogryzionym, potrąconym przez pijaka, czy
              > pobitym przez rodzica?

              Nie rozumie, o co Ci chodzi. Podejrzewan nawet, że Ty sama nie wiesz, o co Ci chodzi smile Grunt, żeby pokrzyczeć, nie ? wink
    • lady-z-gaga Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:24
      Czytam niektore posty i nie wiem, śmiac się czy płakać. Niektorym naprawdę peron odjechał.
      Tam gdzie las, tam często jest wieś w pobliżu. Naprawdę wydaje Wam się, że wiejskie psy będa biegać w kagańcach, albo na smyczy? zejdźcie na ziemię, bo siedzenie na forum niektórym wyraźnie nie służy. Trzeba nauczyć się życ w warunkach takich, jakie są, a nie wydumanych i popartych przepisami. Chciałabym widziec, czy Wy same nigdy nie złamałyście żadnego przepisu.
      Spotkanie w lesie psa biegającego luzem jest rzeczą normalną i żadne forumowe krzyki i histerie tego nie zmienią. Zamiast dopieszczać swoje fobie, lepiej jest je leczyć.
      • crises Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:33
        No, dokładnie, u mnie we wsi połowa wiejskich burków lata luzem po całej wiosze bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony właścicieli, a pańcie czepiają się ludzi chodzących z ułożonym, przychodzącym na zawołanie psem bez smyczy. Problemy pierwszego świata.
        • eo_n Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:34
          Przyznam, że u mnie na wsi psy luzem nie latają.
          • kietka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:38
            tak samo łamie prawo paniusia z pieskiem , jak i wiesniak, ktory puszcza psy luzem, taka sama patologia i dno.
        • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:39

          Tylko że ten pies powinien być w zasięgu wzroku właściciela i jeśli sobie idzie ładnie i nagle zaczyna biec, a właściciel nie wie dlaczego, bo nie jest w stanie zobaczyć, co spowodowało zmianę zachowania, powinien psa natychmiast zawołać. Chociażby nawet dla bepieczeństwa, bo rownie dobrze zamiast rodziny z dziecmi mogło to być stado lisów z wścieklizną.
          • agamama123 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:48
            Masz zupełną rację. Ale z postu założycielki nie wynika, że właściciel nie widział psów - wiemy tylko, że to ona nie widziała właściciela.
            • iwles Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 14:01

              zalożyłam, że skoro ona nie widziała właściciela, to i właściciel nie widział jej, więc w momencie, gdyby psy podbiegłyby do nich, to właściciel straciłby z oczu także psy.
              Ja rozumie, że ty zakładasz, że każdy właściciel psów jest rozsądny, mądry i odpowiednio szybko zareaguje, ale niestety tak nie jest.
              • 1matka-polka Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 14:08
                Ja rozumiem, umiem.
              • agamama123 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 14:25
                Nie zakładam tego ale z opisu założycielki wątku wynika jasno: zobaczyła psy, które nie wykazywały cech agresji, nie warczały, nie szczekały - poruszały się jak widać w zdyscyplinowanym stadzie. To ta pani zareagowała nerwowo, napędziła stracha dzieciom a tym samym zainteresowała sobą psy. Najprawdopodobniej gdyby nie zachowała się tak jak opisała to psy nie zwróciłby na nią uwagi. Jeśli w tym miejscu był zakaz spuszczania psów ze smyczy - właściciel popełnił błąd ale nie zmienia to faktu, ze zachowanie tej pani w stosunku do obcych zwierząt było nieprawidłowe.
                Wszędzie możemy spotkać bezdomnego psa albo psa, który ma głupiego właściciela. I to od nas zależny czy będziemy się umieli w takiej sytuacji zachować. I czy nauczymy tego nasze dzieci.
                I gdybym była matką, któregoś z podopiecznych tej pani, to po usłyszeniu tej mrożącej krew w żyłach historii, nie puściłabym dziecka nigdy więcej z taka osoba do lasusmile Tak jak nie oddałabym pod opiekę swojego dziecka na basenie osobie, która nie umie pływać.
          • gazeta_mi_placi Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:33
            Bardziej prawdopodobna jest wściekła e-matka z wściekłym przychówkiem.
      • konsta-is-me Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:46
        Nic,tylko chodzic w kasku w drewanianym kosciele i budowac schron na najazd kosmitow wink
      • woman_in_love wiejskie psy w ogóle nie biegały 20.10.14, 13:55
        bo były na łańcuchu do budy przywiązane.
        Może to i było straszne - dla tych psów i zgagi z miasta.

        Ale straszniejsze jest teraz to, co się dzieje jak te psy zaczęto spuszczać z łańcucha i zaczęły one biegać po okolicznych łąkach i lasach - straszniejsze dla dzikich zwierząt.
        • agamama123 Re: wiejskie psy w ogóle nie biegały 20.10.14, 13:58
          Ale w tym przypadku to chyba nie jest wina psów tylko człowieka? Psy sie na tym łańcuchu nie uwiązały same też nie uwolniły się z niego? To człowiek nie socjalizował psa, potem puścił wolno i miał wszystko w d*pie.
          • woman_in_love liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 14:01
            Pies to drapieżnik. Nie widzę raczej możliwości by go wychować tak, żeby sam biegał po lesie i nie gryzł przechodniów czy nie polował na dziką zwierzynę. Będzie to robił bo to w jego naturze i tyle. Jeśli nawet nie człowieka (ze strachu) to już sarnę w lesie dla zabawy na pewno pogoni.
            • lady-z-gaga Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 14:05
              Pies to drapieżnik. Nie widzę raczej możliwości by go wychować tak, żeby sam bi
              > egał po lesie i nie gryzł przechodniów

              czegoś Ty się naćpała? big_grin
              • woman_in_love Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 14:08
                Pytanie jest raczej co ty ćpasz?
                • agamama123 Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 14:34
                  Czyli wg Twoich słów każdy pies będzie gryzł, tropił? Spuszczony z oka właściciela rozszarpie napotkana zwierzynę? Bo np mój próbuje zalizać na śmierć przyniesionego tydzień temu do domu kota. I zostaje z nim sam od pierwszego dnia.
                  • kietka Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 15:08
                    zagryzc, czy zalizac, co za roznica, wazne, ze na smierc.
                  • woman_in_love Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 15:10
                    Udowodnione jest, że jeśli właściciel przyniesie do domu inne zwierzę, to pies będzie najczęściej traktował je jako dodatkowego członka stada. Raczej twój pies nie przyniósł sam tego kota. Wszystko co jednak do stada nie należy będzie jeśli nie zeżarte, ale chociaż dla zabawy pogonione.
                    • konsta-is-me Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 16:10
                      Bedzie biegal po lesie i gryzl przechodniow, zwierzyne oraz napadal na okoliczne banki big_grin.

                      Pies jest zwierzecuem UDOMOWIONYM
                      , nie bez powodu tak nazywanym , trzeba nie miec pojecia o psach zeby wypisywac podobne bzdury.

                      To wezcie teraz na tapete koty, ktore przeciez sa brdziej drapiezne, miesozerne, i posiadaja mordercze pazury.
                      • agamama123 Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 16:14
                        I gardła dzieciom przegryzająsmile
                      • woman_in_love oczywiście, a te wszystkie ostatnie doniesienia 20.10.14, 16:54
                        (czyli tak z tych kilku ostatnich lat, gdy zaczęto puszczać zwierzęta luzem) o agresywnych psach w lasach to tylko takie mity.
                        Wypuszczane kundle wcale nie mordują dzikiej zwierzyny na polach i w lasach, sarny same sobie przecież gardła przegryzają.
                        • konsta-is-me Re: oczywiście, a te wszystkie ostatnie doniesien 20.10.14, 16:59
                          Od kilku lat zaczeto puszczac psy luzem??
                          Wczesniej nie puszczano??
                          Mowusz chyba o bezpanskich psach?
                          Albo o krzyzowkach z wilkami (tak, takie sie zdarzaja, przez debilnych ludzi,)
                          • woman_in_love jeśli już nie pamiętasz to wcześniej był odstrzał 20.10.14, 17:06
                            psów biegających po lasach i polach. Więc takiego problemu nie było. Dzięki wam, miłośnikom kundli zakazano tego. Większość obecnych problemów z zagrzaniem dzikiej zwierzyny to wina psów, które mają właścicieli i są właśnie wypuszczane żeby "sobie pobiegały", a nie dzikich. Kiedyś mało kto wypuszczał, bo - i są w necie nadal takie blogi różnych wariatek które w ten sposób straciły psa - jak się takiego psa wypuściło w lesie na spacerze to często i gęsto ktoś go zaraz zastrzelił. Ale też dzięki temu takich szkód w tym lesie nie było.
                            • konsta-is-me Re: jeśli już nie pamiętasz to wcześniej był odst 20.10.14, 17:27
                              Sila rzeczy psy latajace po polacj i.lasach na tyle swobodnie i dlugo , sa psami bezpanskimi, lub/i wiejskimi.
                              Czyli praktycznie bez opieki.
                              Nie wierze ze pies wychodzacy z wlascicielem na 20 min spacer w miedzyczasie zagryza sarne, dusi 2 kury.i radosnie przetrzebia rodzine krolikow.
                              • woman_in_love to zaraz znajdę linki 20.10.14, 17:35
                                i o już:
                                www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Pies-zagryzl-sarne-Wlasciciel-bezkarny-n57555.html
                                • woman_in_love i następny, ten sam rejon 20.10.14, 17:36
                                  www.rmf24.pl/fakty/polska/news-psy-zagryzaja-sarny-w-trojmiejskim-parku-krajobrazowym,nId,239657
                                  • woman_in_love i 3 link, ten sam rejon 20.10.14, 17:39
                                    ale nie wchodzi, to zacytujmy:

                                    "Gdynia: Sarenka rozszarpana przez psa

                                    Towarzystwo Przyjaciół Orłowa apeluje do mieszkańców Gdyni by nie puszczali swych psów ze smyczy. Czworonogom zdarza się atakować sarny.

                                    Kilka dni temu jeden z mieszkańców Orłowa znalazł na terenie przyszłej budowy osiedla Invest Komfortu, między ul. Orłowską a Spacerową, martwą młodą sarenkę. Zwierzątko było rozszarpane, a w pobliżu obok śladów kopytek sarny widoczne były duże odciski psich łap. Sarenka najwyraźniej nie mogła uciec, bo zaledwie kilka tygodni temu przyszła na świat i była zbyt mała. Na własne oczy widziałem maleństwo z matką."

                                    https://gfx.mmka.pl/newsph/379732/823828.3.jpg
                                    • woman_in_love o matko, 4 link ten sam rejon 20.10.14, 17:40
                                      "Pies zagryzł kolejną sarnę. Właścicielka może zapłacić nawet 3 tys. zł

                                      Zdarzenie miało miejsce wieczorem 1 sierpnia, a dzięki interwencji rowerzysty udało się znaleźć właścicielkę psa.

                                      Jak widać apele o rozsądek trafiają w próżnię, a właściciele wciąż bezmyślnie spuszczają ze smyczy agresywne psy. W takich sytuacjach o tragedię jak widać nietrudno, a jeśli sytuacja nie zmieni się możemy być pewni, że ofiarami padną kolejne zwierzęta. "

                                      https://gfx.mmka.pl/newsph/381505/860645.3.jpg
                                    • konsta-is-me Re: i 3 link, ten sam rejon 20.10.14, 17:53
                                      Czy ty nie rozumiesz o czym jest watek?
                                      W pierwszym linku sarna utknela w ogrodzeniu,,
                                      wlasciciel BIERNIE sie przygladal.
                                      Czyli pies byl BEZ OPIEKI.
                                      Rownie dobrze moglby rozszarpywac innego.psa.
                                      Pies PILNOWANY przez wlasciciela, nie ma szans zrobic nikomu zadnej krzywdy
                                      Zreszta, ja jestem zdania , caly czas to powtarzam, ze pies powinien nosic kaganiec
                                      Problem bylby rozwiazany, ale nie dla ematek.
                                      • woman_in_love Re: i 3 link, ten sam rejon 20.10.14, 17:57
                                        Głupiaś czy co? Pies był POD OPIEKĄ - skoro właściciel był obok. Po prostu tak wygląda "opieka" u klasycznego kundlarza: wypuścić pieska niech sobie pobiega, a jak coś upoluje to jeszcze lepiej.

                                        Skoro twój jest pod opieką, to podpisz się pod postulatem przywrócenie odstrzału psów bez opieki hłe hłe.
                                        • konsta-is-me Re: i 3 link, ten sam rejon 20.10.14, 18:29
                                          Nie, pies nie byl.pod opieka.
                                          • woman_in_love Re: i 3 link, ten sam rejon 20.10.14, 18:35
                                            Tak tak....
              • konsta-is-me Re: liczy się efekt, a nie gadka o socjalizacji 20.10.14, 16:05
                big_grin
      • kropkacom Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 18:51
        Wychowałam się na wsi i wybacz, ale gucio wiesz o wiejskich psach. To miastowi zabierają swoje pieski wybiegać do lasu. Oczywiście zawsze znajdzie się wyjątek.
    • panirogalik Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 13:35
      Mogę podpowiedzieć coś z własnego doświadczenia, miałam psa przez wiele lat, wychowałam się co prawda w mieście ale w dzielnicy takiej, że pełno psów się tam szwędało, także mieszanek agresywnych ras. Więc w takiej sytuacji, ja zawsze groźnym, bardzo groźnym, donośnym, niskim głosem wydawałam komendę "nie rusz, nie wolno". Żadne tam, dobra psinka cmok cmok. Twardo, komenda jak w wojsku. Wyprostuj się, udawaj większą niż jesteś. Kij schowaj za plecami, lub miej blisko na ziemi bo jeśli pies został kiedyś kijem pobity będzie myślał, ze chcesz go zaatakować. U mnie to zawsze działało.
    • julita165 Re: W lesie bez smyczy z psem 20.10.14, 15:46
      Nie wiem jak ja bym się zachowała ale przeraża mnie bezmyślność i egoizm wielu właścicieli psów, do których nie dociera, że ich "pupilek" może okazać się jednak agresywny, a poza tym, że są ludzi którzy nie życzą sobie w miejscach publicznych bliższego kontaktu z psami i mają do tego święte prawo. Moim zdaniem pies w miejscu publicznym powinien mieć przebywać wyłącznie na smyczy i w towarzystwie osoby pełnoletniej. Jak komuś pieska szkoda niech sobie zakupi parę hektarów, szczelnie ogrodzi i hoduje zwierzątka.
      W mojej okolicy też panuje zupełnie wolna amerykanka - pełno psów lata całkiem bez nadzoru bo przecież zamknięcie bramy albo zadbanie o szczelność płotu to za duża fatyga. Poza tym są ludzie, którzy sądzą że skoro już idą 200 m za psem i łaskawie próbują go przywołać w sytuacji kiedy już stoi metr ode mnie i szczeka jest ok. Otóż to nie jest w porządku. Nie wiem co ludzi mogłoby nauczyć większej odpowiedzialności i wrażliwości na uczucia innych ludzi - chyba tylko surowe kary, pod warunkiem oczywiście że nieuchronne. Ja w każdym razie już kilka razy informowałam miejscową policję jak ustaliłam który to człowiek tak sobie lekceważy te sprawy, widziałam patrol chodzący po ulicy i gadający z właścielami psów. Może jak więcej niezadowolonych osób konsekwentnie zgłaszałoby takie sytuacje to coś by się w końcu zmieniło.
    • tomaskus Re: W lesie bez smyczy z psem 14.12.14, 20:40
      Dlaczego kynofobicy zarażają dzieci takim zachowaniem
    • tomaskus Re: W lesie bez smyczy z psem 15.12.14, 22:01
      Jak ja bym zobaczył taką scenę to bym padł ze śmiechu albo bym dał 50 zł na lekarza
    • lily-evans01 Re: W lesie bez smyczy z psem 27.05.15, 11:58
      Na pewno niefajna sytuacja...
      Ale powiem szczerze, że x razy spotykałyśmy z córką psy łażące luzem i nigdy nie miały złych zamiarów. Może więc aż tak nie panikuj, bo psy zrobią Ci krzywdę wyczuwając Twój strach.
      Raz tylko w młodości omal nie zostałam staranowana przez rottweilera, warczał, był agresywny, a właścicielka idąca tuż obok, stare wredne babsko, nie chciała go wziąć na smycz i wyraźnie ubawiła się tym, że ja się boję. Mam nadzieję, że kochany piesek i jej w końcu pokazał, co potrafi tongue_out.
      Ale to był 1 incydent na dziesiątki...
Pełna wersja