Dodaj do ulubionych

jestem umeczona a do meza nic nie dociera

    • ewa_mama_jasia Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:50
      Ale co chcesz z mężem osiągnąć? Żeby nie brał zleceń? I był więcej w domu kosztem mniejszych finansów? Czy żeby po pracy Ci pomagał - robił to, co może. Np. kąpał i usypiał dzieci, zmywał naczynia czy gotował obiad na następny dzień.
      Czy żeby dawał Ci więcej pieniędzy na zatrudnienie pomocy?
      Jeśli chcesz, żeby mąż brał mniej zleceń -czy może sobie na to pozwolić? Jeśli odmówi raz czy drugi - czy nie pójdzie za nim kiepska opinia? Czy brak zleceń nie wpłynie negatywnie na stan finansów? Chodzi mi o ogólną perspektywę. Jeśli średniomiesięczne kwoty ze zleceń wynoszą 4 tys., to ciężko rezygnować. Jeśli wynoszą 20 tys., można zwolnić tempo pracy. Tylko jeszcze jedna rzecz- czy jest to duże zlecenie za 20 tys (rzucam przykładem), czy jest to 20 zleceń po 1 tys. Bo jeśli pierwsza sytuacja - też pewnie na miejscu Twojego męża nie odmówiłabym. Jesli druga - to można ograniczyć, biorąc np. 10 klientów a nie 20.
    • totorotot Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 10:52
      W momencie jak mąż sie pojawia w domu podajesz mu dzieci i idziesz spac.Stopery w uszy a jak cos bedzie chciał to usłyszy: wypie...j.

      A-i koniecznie mąż niech spi z dzieckiemi z dwulatkiem. Jak spiacy to spokojnie sie wyspi.
    • anorektycznazdzira Emilia 30.10.14, 19:45
      Czyli chłop zarabia na 5-osobową rodzinę i ma stresa, a Ty obrabiasz w 100% trójke małych dzieci, jesteś króciutko po porodzie i ledwie żyjesz.
      Co ja Ci mogę polecić poza dobrą antykoncepcją???
    • nanuk24 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 20:05
      Nie daj sobie wmowic, ze nie powinnas oczekiwac od meza pomocy po powrocie z pracy. Bez przesady, on w nocy sie wyspi, Ty nie masz okazji.
      Moj maz tez pozno wracal i tez ciezko pracowal, mimo to ustalilismy moje chwile do odpoczynku.
      W momencie przekroczenia przez meza progu domu, ja zamykalam sie w sypialni na klucz(zeby mi starszy do sypialni nie wchodzil i nie budzil) i odsypialam. Ja tylko "pilnowalam", zeby obiad byl gotowy zanim wroci z pracy, po to by nie musial marnowac czasu w kuchni, zamiast pilnowac dzieci. Niekoniecznie byl to obiad robiony przeze mnie, czasem zamawialam, czasem odwiedzalam pobliska germazerie. Jesc odgrzewane juz mogl z dzieckiem na reku.
      Naprawde, w tych godzinach to juz nic szczegolnego nie trzeba bylo przy dzieciach robic. Ponosic, pobrzdekolic do nich, przewinac i polozyc spac.

      Druga metoda w ciagu dnia bylo polozenie sie z niemowlakiem na podlodze, ja sobie drzemalam, on sobie podrzemal, pogaworzyl, pobawil palcami, a drugie dziecko robilo co chcialo. Fakt, mialam wtedy strasze dziecko, ale dwulatek zawsze jakies zajecie sobie na dywanie znajdzie, kiedy bedziesz w poblizu.
    • mum2004 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 21:51
      Emilia - no ale chyba wiedziałaś czego się podejmujesz? Wiedziałaś, że babci pod ręką nie masz. Przy pierwszym dziecku można być zaskoczonym, ale przy trzecim? Męża i jego pracę chyba też znasz nie od dziś? Zastanawiałaś się wcześniej jak to zorganizujesz?
      Ja bym na twoim miejscu szukała pomocy - klubik, opiekunka, znajome, rodzina.
      • agni71 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:03
        mum2004 napisała:

        > Emilia - no ale chyba wiedziałaś czego się podejmujesz? Wiedziałaś, że babci po
        > d ręką nie masz.

        Nie czytałaś uważnie. Umawiali sie z mężem inaczej, miał bezp. po porodzie mniej pracować, tak aby obydwoje mogli zając się dziećmi w najtrudniejszym okresie. Mąz umowę złamał.
        • mum2004 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:22
          agni71 napisała:
          > Mąz umowę złamał.

          No nie wiem czy złamał, czy założenia były nierealne. Skoro "maz ma firme i Boi sie, ze Jak nie bedzie bral zlecen to sie moze zle to skonczyc"
          • stacie_o Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 30.10.14, 22:46
            zatem autorce pzostaje czekać do stycznia, na miejsce w przedszkolu. To już niedługo.
    • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 09:01
      Pracuje glownie z facetami i widze co nastepuje. Po urodzeniu dzieci wielu z nich zmienia godziny pracy i dluzej zostaje po godzinach. Jednemu koledze niedawno urodzilo sie trzecie dziecko, po dwoch tygodniach tacierzynskiego wrocil do pracy na dwa dni i natychmiast zorganizowal sobie dwutygodniowa delegacje do Chin. Nie musial wcale jechac, nawet kobiety w kadrach pytaly czy nie chce przelozyc tej wizyty bo przeciez w domu noworodek a do tego dwojka maluchow - 2 i 3.5 roku. Ledwo wrocil z Chin i juz tydzien pozniej organizowal wyjazd do Indii, tym razem na trzy tygodnie. Aktualnie dziecko ma pol roku, kolega jest w permanentnej delegacji. Szef mojego partnera ma tez trojke i zali sie w pracy, ze zona kaze mu wstawac co drugi dzien do dzieci. Oboje pracuja zawodowo wiec nie ma innej opcji. Oczywiscie pan tez mial checi na czeste delegacje ale po tym jak miesiac po urodzeniu najmldszego, wyjechal na 6 tygodni do Japonii na szkolenie, zona zagrozila rozwodem.

      Miedzy facetami jest taka nic zrozumienia, nieraz po godzinach po prostu siedza w internecie i ogladaja glupie obrazki bo im sie nie chce dupy ruszyc. Szef na to przymyka oko bo to jest czesto facet, koledzy tez przymykaja oko. Kiedy jednak raz wstanie do dziecka i przyjdzie do pracy w gorszej formie to tez inni przymykaja oko na to, ze sie obija bo niewyspany. Rzecz, ktorej nie wybaczy sie kobiecie. Dodam, ze nie pracuje w Polsce.
      • morgen_stern Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 09:41
        Potwierdzasz moje obserwacje.
        • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:00
          morgen_stern napisała:

          > Potwierdzasz moje obserwacje.
          >

          Jak swiat dlugi i szeroki istnieje na to przyzwolenie i to jest problem. Mieszkam w dosc cywilizowanym kraju na zachodzie Europy gdzie istnieje tysion pincet udogodnien dla rodzicow ale fakt jest taki, ze na 7/8, 4/5 czy 1/2 etatu przechodzi przewaznie kobieta. 7/8 etatu to jest jedno wolne popoludnie w tygodniu i tak sie sklada, ze akurat wiekszosc bierze te popoludnie w srody. Wiekszosc kobiet znaczy. W srody dzieci maja zajecia do poludnia. Moja kolezanka z pracy byla zaszokowana moim pomyslem, zeby zamiast srody miec wolne czwartkowe popoludnie kiedy to spokojnie bedzie mogla zrobic zakupy i troche sie zrelaksowac w domu zamiast ogarniac dzieciarnie. Pomysl jednak podchwycila choc poczatkowo nie spotkal sie ze zrozumieniem meza i rodziny.

          Facetow przechodzacych na 7/8 czy 4/5 etatu prawie nie ma, oni przechodza na 4/5 tuz przed emerytura kiedy moga sie oddac swojemu hobby.
          • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:08
            Jak swiat dlugi i szeroki istnieje na to przyzwolenie i to jest problem

            ale co było pierwsza-jajo czy kura ?
            JA ( ale zakładam, że inne mają inaczej), nie zamieniłabym się z ojcem dzieci na macierzyński i wczesny moment pobytu z dzieckiem. Mimo, że mam zadatki na pracoholika i panią perfekcyjną . A może dlatego ?
            • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:12
              > ale co było pierwsza-jajo czy kura ?
              > JA ( ale zakładam, że inne mają inaczej), nie zamieniłabym się z ojcem dzieci
              > na macierzyński i wczesny moment pobytu z dzieckiem. Mimo, że mam zadatki na pr
              > acoholika i panią perfekcyjną . A może dlatego ?

              Ale kobieta w tych pierwszych miesiacach potrzebuje wsparcia i pomocy. Kiedys, kiedy rodziny byly wielopokoleniowe, babki, ciotki, siostry - mieszkaly blisko i zawsze byl ktos kto pomogl. Do tego wiekszosc kobiet nie pracowala zawodowo. Dzisiaj rodzina jest daleko, maz duzo pracuje wiec nie ma kto pomagac a ta pomoc jest potrzebna.
              • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:16
                A co do przyzwolenia to pisalam o tym, ze po prostu w mentalnosci wielu osob facet, ktory zostawia zone z noworodkiem i siedzi w pracy do 20stej albo jedzie w dwutygodniowa delegacje - jest jak najbardziej ok. KObieta nie moze ot tak zostawic dzieci. Moja szwagierka od czasu do czasu jezdzi na konferencje, jak juz wyjezdza to dzieci zostaja z jej matka, z tesciowa bo ojciec tych dzieci nie jest w stanie ogarnac obslugi 6 i 4 latki i ciagle narzeka na brak snu. A to sa maga latwe w obsludze dzieci, ktore ida spac o 21 i spia cala noc do 7 rano bez jednego piskniecia praktycznie od urodzenia. Tyle, ze on po polozeniu dzieci spac o 21 siedzi do 2 w nocy na necie i o 7 rano jest niewyspany.
                • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:27
                  Masz rację
                  Z tym , że owo przyzwolenie, nie wzięło się z powietrza. Skoro najbliższa mężczyźnie osoba- żona, pozwala by tak traktował ją i najbliższą sobie drugą osobę-własne dziecko- to co się dziwić ?
              • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:26
                Ale to miecz obosieczna. Kiedyś istniały inne reguły i zasady społecznego pożycia i relacji rodzinnych. Starszy zawsze był mądrzejszy, miał rację i trzeba było go słuchać. Poza tym-nie wiem o jakim "kiedyś" piszesz-ale kiedyś kobiety nie pracowały. Więc nawet nie mając wokół siebie zbyt licznej rodziny mogły same zajmować się dzieckiem. Dzisiaj taki model-zajmowania się dzieckiem w tym początkowym okresie-staje coraz bardziej NIEMODNY
          • anorektycznazdzira Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:15
            A mnie ciekawi zawsze jedna kwestia:
            na ile kobiety MUSZĄ a na ile CHCĄ.
            Uważam, że masz 100% racji, ale dociekam, czy to się bierze z opresyjnej natury patriarchalnego społeczeństwa, li i jedynie, czy po spooorej części z hormonów?
            Ja rozumiem, że nie każdy i nie zawsze, ale ja nie mogłam wysiedzieć spokojnie, jak dziecko czegoś chciało. Że mąż mógł i siedział/leżał/spał bez problemu, to fakt. Ja- nie. Padając na ryj nawet słyszałam o 3.41 w nocy jak się mój niemowlak obraca na drugi bok. Z przedszkola CHCIAŁAM ją odbierać jak najszybciej, na 3 tygodnie do Indii NIE CHCIAŁAM jechać, bo bardziej tęskniłam niż ona. Jak pojechałam do Stanów na tydzień, to myślałam, ze umrę tongue_out

            Nie zrozum mnie źle, nie rozgrzeszam facetów, którzy udając, że pracują wrabiają żonę we wszystko, co obciążające przy dziecku.
            ALE: uważam, że kobiety im to na prawdę ułatwiają, bo na prawdę instynkt je gna, żeby robiły 250% normy i jeszcze trochę. Mało którą gna do pracy i szkoleń, uwierz.
            • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:22
              Oczywiscie, ze czesc to instynkt ale czy na pewno? Padalas na nos bo chcialas ale wiele kobiet nie chce tylko moze sie do tego nie przyzna. Oczywiscie, ze matki tesknia za dziecmi. Moja mama jak zostawila mnie i brata na jeden dzien z ojcem to dom zastala wieczorem w ruinie. Mielismy 3 i 4 lata i pamietam scene do dzis - mama wchodzi do domu, my sie tarzamy w mace na srodku kuchni a ojciec sobie chrapie w drugim pokoju. Z inszych rzeczy to pamietam, ze tego dnia dostalismy rosol z makaronem, dlugie nitki, ktorych tata nie polamal wiec nie dalo sie ich nabrac na lyzke i potem tata cial ten makaron nozyczkami juz w talerzu.

              Uwierz mi, ze jest mnostwo kobiet, ktore lubia pracowac ale wiedzac, ze faceci nie ogarna dzieci - leca do tego domu na zlamanie karku, zamiast posiedziec w biurze i popic kawke jak klasyczny facet.
              • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:32
                Myślę, że obie macie racje i że wszystkiego nie można pakować do jednego worka.
                Czym innym jest instynkt i macierzyństwo czym innym facet niezguła.
                ZA NIC, nie oddałabym czasu spędzonego z moimi dziećmi. I mimo , że nieraz się wkurzam, że dogaduję M , że on to ma dobrze- za nic nie chciałabym zamienić się rolami w tym pierwszym okresie. Nie dlatego, że on sobie nie poradzi, bo był czas, gdy on siedział w domu z dziećmi a ja pracowałam i wyjeżdżałam ( dzieciaki były starsze jedno miało 2, 5 -3 a drugie 8,5-9) i dawał sobie świetnie radę. Ale nie chciałabym dobrowolnie pozbawić się tych wszystkich fajnych chwil z dzieckiem, opiekowania się nim, ciągłego kochania, zajmowania, karmienia, przewijania, zabawy. Ja to po prostu lubię i frajdą jest dla mnie obserwować proces zmian, które zachodzą w człowieku.
                p.s. aktualnie dogaduję mu coraz częściej bo coraz cześciej mam "masę krytyczną" -miewam dość malucha a on mnie, najlepszy znak, że czas by iść poziom wyżej wink
              • anorektycznazdzira Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:38
                Wtedy z kolei ja się zastanawiam, że nie ma ofiar, są tylko ochotnicywink
                Jak moje dziecko stoi i się drze, ze nie umie zawiązać buta, to jestem w stanie mu powiedzieć, że ja mam czas i ono ten but zawiąże a ja tego za nie nie zrobię choćby wyło do jutra. Jak mąż się nad sobą rozczula, że nie umie ugotować makaronu, to nie lecę i nie gotuję- tam jest makaron, tam kurek od wody, a tam szafka z garnkami.
                Dziewczyny za szybko odpuszczają, za łatwo uznają, że on jest niepełnosprytny, sobie nie poradzi i jeszcze będzie po nim sprzątanie. Zdecydowanie uważam, że popisy panów, jak bardzo nie potrafią ogarnąć gotowania czy mopa się ignoruje. Zresztą, to zupełnie co innego niż kwestia dzieci. Do obowiązków domowych kobiet nie pchają żadne hormony, tylko sposób myślenia.
                • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:41
                  anorektyczna- ale wszystko jest jakimś "procesem". I jeżeli kobieta "siedzi" w domu z dzieckiem, a mąż przez 8 godz. pracuje i tak przez 3 lata, to kto w tym układzie będzie gotował ten cholerny makaron wink
                • black_halo Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:51
                  Aha, dodalabym jeszcze ze bylam w tygodniu na cooking workshop ze wspolpracownikami w ramach integracji. Gotowalismy libanskie jedzenie i co sie okazalo - w zespole gdzie sa sami faceci praktycznie (procz mnie jeszcze 2 dziewczyny), kazdy, naprwde kazdy byl w stanie wykonac czynnosci kuchenne, od drobnego siekania cebulki po lepienie jakichs libanskich pierozkow, hummus i kawior z baklazanow.

                  Mam wrazenie, ze wiekszosc facetow w domu udaje. Mam kolegow, glownie inzynierow, ktorzy w domu udaja, ze nie potrafia wlaczyc zmywarki, pralki czy piekarnika. Ze nie potrafia oddzielic prania kolorowego od bialego a jednoczesnie ci sami faceci w pracy wlasnie programuja maszyne do sortowania, zeby odrzucala zbyt mocno zielone ziarnka groszku od tych prawidlowo zielonych.
                  • guderianka Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 18:49
                    Hm. Może i udają. A może nie wyrywają się przed szereg skoro "żona robi lepiej"
                  • anorektycznazdzira Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 13:11
                    big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 10:45
        Niepopularna prawda jest taka, że rzadko który mężczyzna lubi niemowlę, nawet chciane i planowane, faceci interesują się dziećmi jak już przypominają człowieka i umieją artykułować pierwsze logiczne zdania.
        Do tego czasu dziecko to sprawa kobiet.
        • alienka20 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 03:23
          to mój jest jakiś ewenement big_grin.
          Od początku szaleje za swoim dzieckiem, ale czasami tak jak i ja chce mieć parę godzin świętego spokoju wieczorem wink.
        • asia_i_p Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 08:05
          Gazeta, ale on nie ma się zająć tym dzieckiem z uwielbienia do spędzania czasu w ten sposób, tylko ma się nim zająć, żeby dziecko odróżniało ojca od sprzedawcy w sklepie z butami i żeby jego żona, którą chyba jednak kocha, nie padała na ryj. Zainteresowanie pojawi się z czasem, choć u większości mężczyzn pojawia się dużo szybciej, bo jeżeli się bliżej przyjrzeć niemowlakowi i uświadomić sobie, co się dzieje w tej wrzeszczącej głowie, to jest to fascynujące.
          • aneta-skarpeta Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:01
            nie znam dokładnie sytuacji autorki, ale byc moze ( nie wiem) mąż ucieka nie tylko od dzieci, ale tez od zony, może ucieka od ciagłego napięcia w domu ( trzeba zrobic to i to, i teraz i włąsnie tak a nie inaczej, zajmij sie dzieckiem tak a nie inaczej)

            mój tata nigdy nie uciekał od zony i dzieci- ale tez moja mama nie ciosała mu kołków na głowie, ze źle dziecko trzyma, czy nie tak przewija

            nawet sa zdjęcia gdzie po kapieli mój tata cos ogląda tv, a na brzuchu mu zasypia mój niemowlęcy brat, owinięty w szlafrok dla dorosłych

            na każdego człowieka- i kobiete i faceta trzeba znaleść sposób- nie na każdego działa skrzywiona mina, pretensje, albo niewypowiedziane pretensje " bo powinien się domyslic"
            czasem trzeba sposobu

            mozna oczywiscie tez cale zycie po prostu narzekac, ze nie jest tak jak chcemy- a mozna próbowac metodami, sposobami zmienic swoje zycie- i u siebie i u męża
          • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 15:26
            Bez przesady, niemowlak i tak nic nie zapamięta.
    • mc30 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 01.11.14, 18:41
      skoro mąż ma firmę i utrzymuje 5-osobową rodzinę, to wyskrobie z portfela 2 stówy na sprzątaczkę i 2 stówy na opiekunkę do dzieci
      ot cała filozofia, nad czym się tu rozwodzić
    • sagan137 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 11:03
      haha, klasyka.
      to nie maz i ojciec ma sie ogarnac i RAZ NA JAKIS CZAS dac sie zonie wyspac (o to przeciez autorce glownie chodzi!), w watku roi sie od rad, zeby 8-letnie dziecko zajelo sie 2-letnim dzieckiem, aby mama mogla sie zdrzemnac, gdy polroczniak spi...
      i najlepiej, zeby dzieci byly dziewczynkami, co nie???
      • aneta-skarpeta Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:03
        chodzi o to, aby autorce było lżej!

        skoro nie umie zmusic do tego męża, a zdażyła sobie w tym czasie zrobic sobie z nim 3 dzieci, to może zamiast rozkladac rece można choc troszkę sobie pomóc- niezaleznie od pomocy męża

        bo my nie zmusimy jej męża do pomocy, mozemy jej podpowiedziec co moze zrobic, nie tylko z mężem, aby jej zycie było łatwiejsze
        • sagan137 Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:06
          trudno mi przysiegac o intencjach innych osob, ale NIE TAKI wydzwiek ma (dla mnie) wiekszosc rad z tego watku.
          • aneta-skarpeta Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 12:24
            chyba chodzi o to, że mąż może pomoc wieczorami

            ale w ciagu dnia ona moze sobie tez bardzo pomóc ( jednak jest wiele kobiet z dziecmi, które nie padają na ryj) organizacją, zmianami dnia codziennego, gdzie nie ma męża, bo jest w pracy- np w godz 8-17

            i to JUŻ jej pomoże- chocby 30 min aby usiasc z gazetą i kawą, a dzieci w drugim pokoju

            zaanagazowanie dziecka w pomoc, aby szybciej sie ogarnąc
            najpierw bedzie trudniej, ale potem łatwiej

            ale najwazniejsze- każdy członek rodziny nauczy się najważniejszego- MAMA ma prawo do czasu dla siebie i ten czas jest święty

            to wszystko odbywa sie mega małymi kroczkami, ale tez może zmusi meza do zaangazowania- najpierw 15 min ( bo muszę coś zrobic w łazience- nie musi wiedziec czy mam rozwolnienie czy maseczkę do nalozeniawink), potem dluzej

            wazne tez jest ( wg. mnie) znalezienie metody na tego męża

            na mojego męża idealnie działają "ładne prośby" i go "ładnie proszę" choc wiem że to jego zasrany obowiązek
            nie mówie- zajmij sie dzieckiem bo od miesiaca nie spałam, czego nawet nie raczysz zauwazyc!!!

            tylko mówie- kochanie czy mógłbys mi pomoc? chcialabym sie zdrzemnąc chocby 15 min, bo tak dzisiaj cięzko spałam i boli mnie głowa

            ( to sa tylko przykłady hipotetyczne)

            nie wazne są metody, ważny jest skuteksmile
      • gazeta_mi_placi Re: jestem umeczona a do meza nic nie dociera 02.11.14, 15:24
        Skoro wolisz aby to 8 latka poszła do pracy i zarabiała na dom, a ojciec zabawiał dzieci....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka