Po dłuższym czasie nieodzywania się (z miesiąc) zadzwoniła do mnie matka, zapytać co słychać i od słowa do słowa wyłożyła mi, co wymyśliła - otóż nie odzywałam się do niej (nigdy nie dzwonię częściej niż raz na dwa tygodnie, miesiąc też mieści się w granicach normy) oraz nic nie wrzucam na FB ponieważ... bankowo jestem w ciąży. W podtekście - ciąża w wieku 29 lat i w stałym związku to taki dramat, że człowiek zawija się w emocjonalny kokon i przestaje kontaktować z rodziną. Zabiło mnie to
Z jakimi przypadkami ciężkiej nadinterpretacji zupełnie błahych wydarzeń zdarzyło się Wam spotkać?