Dodaj do ulubionych

Pytanie o mieszkanie

08.12.14, 19:01
Skrótowo: mieszkamy razem od lat 8, mamy syna osiom letniego. Mam 29 lat, więc łatwo obliczyć co nas tak szybko lokalowo scaliło. Nie pobraliśmy się, odkładając najlepsze na później.. W tej chwili zeszło to na plan dalszy i nawet nie wiem czy do tego dojdzie, niespecjalnie mi tez zależy.. Zależy mi natomiast na czymś zupełnie innym. Chce zostać dobrze zrozumiana, ale nigdy nie popierałam wspólnego mieszkania czy to przed czy po ślubie. Cos na kształt zony Perepeczko z którą aktor mieszkał oddzielnie.. W naszym przypadku jednak tak się złożyło, że dla dobra dziecka innej opcji nie było. To było wygodniejsze i lepsze organizacyjnie. Bylo nam łatwiej. Same wiecie.. Jednak mam coraz większą potrzebę życia w pojedynkę. Chciałabym chociaz troszkę pomieszkać sama, samodzielnie. Nie widywać go dzien w dzień po pracy, ale spotykać sie z nim. Umawiać. Nie podoba mi się to, że nasza codzienności jest wspólna, ze prowadzimy dom, ze ja go sama nie powadze. Marzy mi se wręcz chociaż epizod bez niego, sama z dzieckiemsmile Urosło to do rangi fantazji, co spotyka się z jego oporem, ale będzie on do przezwyciężenia. Widzicie jakieś zagrożenia, jakieś minusy tej sytuacji. Obowiązków przy dziecku nie ma dużo i to nie jest tak ,ze on poczuje się odciążony i odleci, ale jestem zdania, ze za mało miałam tego czasu sama i ze go potrzebuje i ze może to wpłynąć na nas pozytywnie, ze się bardziej docenimy. On np. uważa, ze tak jest ok., ale byłoby pieprz..niej, gdybyśmy się rozdzielili na kilka miesięcy?
Mamy drugie mieszaninie, idealne dla mamy z dzieckiem, intensywnie myślę o przeniesieniu się tamsmile
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:14
      Myślisz? Kwestionuję użycie słowa myśleć. Reszta komentarza byłaby w zasadzie wariacją na ten temat.
      • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:16
        Ze co?


        triss_merigold6 napisała:

        > Myślisz? Kwestionuję użycie słowa myśleć. Reszta komentarza byłaby w zas
        > adzie wariacją na ten temat.
      • capa_negra Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 22:50
        Pięknie Triss - krócej i celniej się nie dało
      • adellante12 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 23:32
        Kocham Cię za takie komentarze smile
      • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:26
        Doskonale w swej prostocie.
        • naomi19 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 09:25
          I w zasadzie watek powinien umrzec smiercia naturalna po komentarzu Triss. Naprawde nie trzeba nic wiecej dodawac...
    • pieskuba Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:17
      O rany. Poświęciłaś choć chwilkę na to by pomyśleć lub wyobrazić sobie, jak w tej sytuacji czułoby się dziecko?!
      • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:26
        Dla dziecka nie byłoby to niczym niezwykłym, mieszkalibyśmy obok siebie, ale nie razem. Blok w blok. Po prostu chciałabym zobaczyc jak to jest byc sama ze soba - wieczorami, po przebudzeniu, p powrocie z pracy! Czy to takie niezwykłe? Czy jemu tak by sie spodobało, ze po jakimś czasie nie chcialby do nas dołączyć, bo bylo by mu to na ręke?
        • pieskuba Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:46
          Ale wiesz to na pewno czy tylko tak zgadujesz? Jeśli zaś wiesz na pewno to skąd? Rozmawiałaś z synem?
        • heca7 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:14
          Sorry ale psu by się to nie podobało i byłby zagubiony a co dopiero dziecko.
          • pieskuba Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:28
            No właśnie to mam na myśli. Co innego majaczenia mamusi, co innego uczucia dziecka...
        • majka003 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:11
          fotodeniczna napisała:

          > Dla dziecka nie byłoby to niczym niezwykłym, mieszkalibyśmy obok siebie, ale ni
          > e razem. Blok w blok. Po prostu chciałabym zobaczyc jak to jest byc sama ze sob
          > a - wieczorami, po przebudzeniu, p powrocie z pracy! Czy to takie niezwykłe? C
          > zy jemu tak by sie spodobało, ze po jakimś czasie nie chcialby do nas dołączyć,
          > bo bylo by mu to na ręke?
          Najwyraźniej zbyt wczesnie zaszłaś w ciążę i się "nie wyszalałaś" . Emocjonalnie nie jesteś przygotowana do życia w rodzinie.Nie ma znaczenia,że blisko dla dziecka już jest inna rzeczywistość niż zna i pytania: dlaczego tata nie mieszka z nami?Co JA(dziecko) zrobiłem źle,że taty nie ma.... Nie myśl o sobie. A co się może zmienić: WSZYSTKO. Z Twoim podejściem możesz kogoś sobie znaleźć,bo dlaczego nie pójśc dalej,żeby było jeszcze pieprzniej jak to ujęłaś,albo mąż poczuje wolność,sprawy przyziemne,a gdzie właśnie ta intymność?Wspólne radzenie sobie z problemami?Wsparcie?
        • mama.moniki Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:45
          fotodeniczna napisała:

          > Dla dziecka nie byłoby to niczym niezwykłym, mieszkalibyśmy obok siebie, ale ni
          > e razem. Blok w blok. Po prostu chciałabym zobaczyc jak to jest byc sama ze sob
          > a - wieczorami, po przebudzeniu, p powrocie z pracy! Czy to takie niezwykłe? C
          > zy jemu tak by sie spodobało, ze po jakimś czasie nie chcialby do nas dołączyć,
          > bo bylo by mu to na ręke?



          dziwne to wszystko. Albo chcesz znim byc albo nie.
    • mid.week Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:23
      a co syn na ten pomysł...? Może inne rozwiązania będą dla niego lepsze?
      Urlop trwa ponad 20 dni roboczych. Najpierw ty jedziesz osobno, potem on to już 2 miesiące rozłąki.
      Zrób sobie pracownię/czytelnię w piwnicy i siedź w niej do 23.
      Zapisz męża na zajęcia po pracy, do jaknajpóżniej.
      Kupcie większe mieszkanie, zaszyjesz się w swojej części i nie będziesz go widywała.
      Idź do psychiatry.
      • pieskuba Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:29
        .. albo do psychoterapeuty smile
        • mid.week Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 19:50
          Nieeeee... Psychiatra ma takie fajne cukiereczki, po których czlowiak ma na wszystko wyj...e, z własnym mężem włacznie wink
    • edelstein Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:10
      Normalna to ty nie jestes.
    • kota_marcowa Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:25
      Dla mnie normalne to nie jest. Obawiam się, że facet może się poczuć na tyle dotknięty, że związek się rozpadnie. Obawiam się, że dla dziecka, to będzie duży stres, mimo twoich argumentów, spójrz na to oczami ośmiolatka.

      Dla mnie to był początek końca związku.
      • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:30
        Jaki początek konca!? W ogole nie rozumiem takiego toku myślenia. Opisalam sytuację, byscie pojely, jak bardzo marzy mi sie taki plan, związek na osobnosci, bez widzenia siebie w okresie i wkurzeniu. Chciałabym miec cień szansy na życie nie w pojedynkę przeciez, ale oddzielnie. Swiat sie synowi nie zawali, ojca nie straci, po prostu bedzie do nas przychodził i z nami zyl, zamiast przesiadywać na okrągło.
        Ktos napisal, ze w Polsce tak sie nie zyje, czyli jak?
        • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:54
          Wiesz, marzenia to jedno. A to co dobre dla rodziny nie zawsze się z marzeniami pokrywa.

          Receptą dla was może być ciekawsze życie - znajdź sobie jakieś zajęcie pozadomowe, spotykaj się z ludźmi, zachęć męża do jakiejś aktywności. Pojedź sama na wakacje, wyślij na takie partnera. I paradoksalnie - poszukajcie wspólnego zajęcia, które dla was obojga będzie frajdą. Doskonale rozumiem, że życie razem może w pewnym momencie zadusić, nawet jak się kocha tą drugą osobę. Ale zamieszkanie osobno raczej nie rozwiąże problemu, a może namnożyć innych.

          Owszem, można żyć osobno. Ale po pierwsze obie strony muszą tego chcieć i być odpowiednio dojrzałe (argument: nie miałam okazji w dorosłym życiu być sama jest dla mnie słaby i mało dorosły), po drugie nie wolno krzywdzić dziecka, a wbrew twojej beztrosce to się na nim odbije. Jak mu to wytłumaczysz? "Mamie będzie fajnie bez taty"?
          • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 21:04
            Jezdze sama na wakacje i potrafie sobie zorganizować czas bez niego. Ale tu mowa jest o mieszkaniu, czyli widzeniu sie i przy okazji i bez, w przedpokoju i w porze nocnej.. PO kąpieli i przy sniadaniu, gdzie wszystko sprowadza sie do unaturalniania i nie jest juz zadnym zaskoczeniem! Poza wszystkim chce miec troche intymności i to o nią chodzi mi najbardziej. Co innego byc sama z dzieckiem a co innego z facetem, ktory przy takim mieszkaniu dzien w dzien staje sie niewidoczny, zatraca plec, a mi robi sie niezręcznie, bo wszystko sie upowszechnia! Poza wszystkim często nie jestem w formie i tłumaczenie sie z tego, ze jestem "codzienna" nie ma sensu.
            Nie jestem zwolenniczka wspólnego mieszkania w imię wymodzonego dobra rodziny! To zaden argument.
            • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 22:42
              Dobro dziecka nie jest modą. Jest potrzebą. Nie twoją, tylko dziecka, czyli człowieka, który ma równie duże prawo do szczęścia co ty.

              Jeśli waszym problemem jest niezręczność spowodowana codziennym wyglądem i tym, że każde z was robi kupę, to mieszkanie osobno nie rozwiąże problemu, bo oznacza to płytkość i brak głębokich więzi.

              Jak to sobie wyobrażasz? Będziesz zapraszać go do siebie tylko jak będziesz super zrobiona? (szybko przestanie ci się chcieć, ograniczycie się do spotkań raz w tygodniu, a dziecko będziesz mu wydawać za pośrednictwem domofonu, bo akurat nie będziesz zrobiona). On po pracy przestanie mieć ochotę na łażenie, będzie wolał odpocząć w ciszy i spokoju, zamiast fundować ci rozrywki. Intymność? Umówcie się, że nie włazicie sobie do łazienki, że każde z was ma prawo pobyć samo jak wyrazi taką wolę. Albo sprzedajcie te dwa mieszkania i kupcie jedno duże - żeby każde miało własny kąt, w którym może się zamknąć.

              Wyprowadzka wydaje mi się najłatwiejszym i najwygodniejszym rozwiązaniem. I jednocześnie tym najmniej korzystnym dla związku. Nie będziecie musieli się już starać... taka separacja, jako wstęp do ostatecznego rozstania.

              PS. Nie napisałaś jak wytłumaczysz tą zmianę dziecku.
            • aankaa Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 23:43
              Nie jestem zwolenniczka wspólnego mieszkania w imię wymodzonego dobra rodziny! To zaden argument.

              po 8 latach do tego doszłaś czy pojawił się jakiś atrakcyjny pan

              co innego z facetem, ktory przy takim mieszkaniu dzien w dzien staje sie niewidoczny, zatraca plec, a mi robi sie niezręcznie, bo wszystko sie upowszechnia!
            • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:37
              Tobie odpowiada bycie kochanka a nie żoną czy partnerką.
              Cos mocno nie dziala w waszym związku jesli takie niezaspokojenia masz.
        • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:39
          Skoro zadajesz takie pytanie, tzn. że w ogóle nie bierzesz pod uwagę, że Twój partner i dziecko mogą mieć inne spojrzenie na Wasze życie.
          To nie jest tylko kwestia tego co Ty sobie wymarzyłaś. Z drugiej strony tych marzeń są ludzie, dla których Twoje pragnienia mogą być czymś tak absurdalnym, że ich po prostu stracisz.
          Dziecku trudno może być wytłumaczyć, że mama woli mieszkać bez taty, bo ma taki kaprys.
        • mebloscianka_dziadka_franka Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:26
          No to trzeba było pomyśleć o tym wcześniej i od początku prowadzić dwa gospodarstwa domowe. Ale z niemowlakiem, a potem małym dzieckiem, to już nie było takie kuszące, prawda? Wtedy jakoś ta "niewola" pod jednym dachem nie przeszkadzała. Teraz jak dziecko jest już odchowane, to nagle zachciało się mamusi wolności i "samodzielności" uncertain Zgaduję, że jak się by zaczęły jakieś problemy z dzieckiem, czy to zdrowotne czy wychowawcze, to szybko byś się ewakuowała z powrotem do partnera.
    • mw144 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:36
      Znam jedną parę, która żyje tak ze sobą od 9 lat. Nie zamierzają nic zmieniać, więc widocznie im pasuje.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:27
        A mają dzieci?
    • nanuk24 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:41
      Z Twojego postu wywnioskowac mozna, ze bardzo sie kochacie. Zwlaszcz Ty jegosmile
      • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 20:50
        Chce po prostu odpocząć. Przecież nie jesteśmy do siebie przywiązani, ludzie maja prawo do tego, by pobyć bez siebie, chocby w oddzielnych blokach..
        • kota_marcowa Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 21:00
          Ależ nikt tego prawa nie kwestionuje. Tylko, że większość stara ci się uświadomić możliwe konsekwencje takiej decyzji.

          To co dla ciebie jest super fantazją, dla partnera może być nieakceptowalne, nawet jeżeli w twarz ci tego nie powie, to gdzieś tam w środku zadra zostanie. Większość ludzi by się na taki układ nie zgodziła. Na dodatek jest to robienie wody z mózgu dziecku.

          A z twojego wątku można wyczytać, że faktycznie niespecjalnie ci zależy.
          • aankaa "niespecjalnie ci zależy" 08.12.14, 23:47
            mieszkamy razem od lat 8, mamy syna osiom letniego. Mam 29 lat, więc łatwo obliczyć co nas tak szybko lokalowo scaliło.

            raczej wcale

            skoro od początku mieli własne mieszkania - co za licho podkusiło wątkodajkę do wspólnego zamieszkania ?

          • ophelia78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:11
            > Na dodatek jest to robienie wody z mózgu dziecku.

            To jest PRZEDE WSZYSTKIM robienie wody z mózgu dziecku. Bo i ile dorośli są w stanie jakoś takie rzeczy sobie zracjonalizowac, to 8latek już niekoniecznie.

            Ja rozumiem ideę związków Living Apart Together, ale tylko wtedy kiedy jako związki LAT się zaczęły i jako takie trwają. Ale najpierw 8 lat kohabitacji, rodzina pełną gębą, a potem panna się wyprowadza, bo ma taką fantazję.... oesu.... żałosne...

            Może najlepiej odczekaj 10 lat, Młody wyjedzie na studia, a potem Ty se szalej.... Będziesz jeszcze na tyle młoda, że poszaleć się da.
        • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:28
          To jedź na weekend do spa.
    • 18lipcowa3 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 21:08
      a co psychiatra na to ?
    • glicynia15 Re: Pytanie o mieszkanie 08.12.14, 22:15
      Ale jak konkretnie to widzisz? Wracacie po pracy kazde do swojego domu, kazde gotuje sobie obiad oddzielnie a potem ewentualnie spotkanie lub nie? to po co ten zwiazek w ogole? Jak Ci sie zachce spotkania to zadzwonisz po partnera a jak nie to nie ? Wlasnie na tym polega zwiazek ze jest sie razem ... Tak mi sie wydaje ... Dziewczyny dobrze pisza ze samo to ze o tym myslisz to poczatek konca ...
    • solejrolia Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 00:08
      przecież to początek końca.
      nie widzisz, że chcesz rozwalić dobry związek, bo chcesz odpoczac od gościa, no naprawdę- poprzestawialo ci się w tej głowie coś!
      a jeżeli macie dwa mieszkania, to srzedajcie je, i kupicie coś wspólnie większego, z dwiema łazienkami, z osobnymi pokojami dla ciebie, jak tak bardzo potrzebujesz, osobną sypialnią, skoro chcesz tego.
      • kota_marcowa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 00:19
        Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że laska próbuje się wymiksować z ''nudnego'' związku, który jak sama napisała, powstał z powodu nieplanowanej ciąży. Tym osobnym zamieszkaniem mydli oczy innym, a może i sobie żeby nie wyjść na tą złą, która porzuca.
        • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 00:23
          Nie chce odchodzić. Nie robie tego podswiaidoie, chce jedynie mieszkac sama!!
          • incubus_0 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 00:30
            Trzeba było myśleć, zanim się wyprodukowało dziecko. Teraz masz obowiązek przede wszystkim zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, a nie realizować jakieś chore pomysły w imię niespełnionych mrzonek nastolatki.
            • fotodeniczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 00:45
              !!

              incubus_0 napisała:

              > Trzeba było myśleć, zanim się wyprodukowało dziecko. Teraz masz obowiązek przed
              > e wszystkim zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa i stabilizację, a nie realizowa
              > ć jakieś chore pomysły w imię niespełnionych mrzonek nastolatki.
              • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 01:47
                Nie przejmuj się kwokami, dla których spodnie w domu są najważniejsze i gotowe są dla wątpliwego dobra dziecka zrezygnować z własnego życia. Chyba tylko po to, by na starość stać zgorzkniałymi oszukanymi przez życie kobietami. Ja osobiście znam dorosłych ludzi wychowanych w latach 60-tych w hipisowskich komunach i chociaż jest to forma życia dla mnie osobiście niepojęta, mogę stwierdzić, że są to całkiem normalnie ludzie. Twojemu dziecku też nic się nie stanie, gdy pozna inną formę życia, od tej naszej konserwatywno katolickiej. A osobne mieszkania, to nie jest żadna Sodoma i Gomora. Takich ludzie jak ty będzie poza tym w Polsce coraz więcej i wiadomo, ci pierwsi zawsze mają trochę trudniej, więc wielkiego zrozumienia na tym forum nie oczekuj.
                Jeżeli czujesz dużą potrzebę zamieszkania osobno i masz warunki, to spróbuj. Może być, że twój związek na tym straci, ale wydaje mi się, że chcesz to właśnie sprawdzić. I słusznie. Nikt nie powinien żyć z kimś z przymusu. Może być jednak, że wasz związek na tym zyska, bo oddzielność pokaże wam, że nie tylko dziecko was łączy i wtedy z własnej nieprzymuszonej woli (a nie jak wcześniej wpadki) zechcecie znowu ze sobą zamieszkać. Może być, że oddzielna forma wam się spodoba, ja znam ludzi, którzy tak żyją ( w jednym budynku na różnych piętrach) i są ze sobą od lat bardzo szczęśliwi. Musisz liczyć się jednak z tym, że twój partner widzi sprawę nieco inaczej, potrzebny będzie może jakiś kompromis, na przykład ustalenie jakiegoś czasu oddzielnego mieszkania, po którym decyzja powinna być na nowo przedyskutowana.
                • default Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 07:57
                  Ufff ! Co za ulga, wreszcie jeden rozsądny i wyważony głos w tej totalnej nagonce. Dzięki, snakelilith - 100 % zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
                  Naprawdę, z rosnącym zdumieniem czytałam posty emam, nawet tych, które uważam za rozsądne i światłe, o tym jakie to straszliwe wynaturzenie - nie mieszkać w jednej chałupie z facetem. O fuj. Przypomniało mi się zaraz "Przeminęło z wiatrem" i powszechne oburzenie społeczności Atlanty na wieść o tym, że Scarlett i Rhett (malżeństwo przecież !!!) mają osobne sypialnie. Zgroza.
                  • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:27
                    default napisała:

                    > Ufff ! Co za ulga, wreszcie jeden rozsądny i wyważony głos w tej totalnej nagon
                    > ce. Dzięki, snakelilith - 100 % zgadzam się z Twoją wypowiedzią.
                    > Naprawdę, z rosnącym zdumieniem czytałam posty emam, nawet tych, które uważam z
                    > a rozsądne i światłe, o tym jakie to straszliwe wynaturzenie - nie mieszkać w j
                    > ednej chałupie z facetem. O fuj. Przypomniało mi się zaraz "Przeminęło z wiatre
                    > m" i powszechne oburzenie społeczności Atlanty na wieść o tym, że Scarlett i Rh
                    > ett (malżeństwo przecież !!!) mają osobne sypialnie. Zgroza.

                    Ehh, to nadal sie wiekszosci w glowach nie miesci, osobne sypialnie, osobne mieszkania....
                    Tez zgadzam sie ze snakelilith, mozna sprobowac ale trzeba podejsc do tego ostroznie bo partner nie podchodzi do tego entuzjastycznie. Oczywiscie dziecku tez trzeba jakos sensownie wytlumaczyc w czym rzecz chc gdy przekona sie ze miedzy wami nic sie nie zmienilo na gorsze a wrecz moze nawet bedzie calkiem niezle to wszystko bedzie ok.
                    • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:28
                      Osobne sypialnie to jednak cos innego niz osobne mieszkania.
                      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:36
                        przeciwcialo napisała:

                        > Osobne sypialnie to jednak cos innego niz osobne mieszkania.

                        Dla wiekszosci to oznaka kryzysu w malzenstwie. Ludziom sie w glowach nie miesci ze mozna spac w osobnych sypialniach i nie miec zadnego kryzysu. Ja rozumiem autorke watku, bo sama mam podobnie, mieszkalam sama jako bardzo mloda osoba i dla mnie to bylalby najbardziej komfortowa opcja. Ale mamy dom, ogrod itp i nie mamy drugiego domu, ale kto wie, pracujemy nad tym zeby miec smile ja lubie byc sama w domu, nie lubie gdy ktos szweda mi sie po domu itd.
                        • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:40
                          Jak to drugie śpi na nierozkładalnej sofie w salonie od kocem to może i kryzyswink
                          czasmi osobne sypialnie to warunek wyspania dla dwojga, znam pare zgodnych małżenstw mających osobne sypialnie bo jedno np chrapie czy wierci sie jak nakrecony.
                          • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:49
                            przeciwcialo napisała:

                            > Jak to drugie śpi na nierozkładalnej sofie w salonie od kocem to może i kryzys;
                            > )

                            Pokoj dzienny i sofa to nie sypilnia, zdarza sie po klotni ale jest przejsciowe. wink

                            > czasmi osobne sypialnie to warunek wyspania dla dwojga, znam pare zgodnych małż
                            > enstw mających osobne sypialnie bo jedno np chrapie czy wierci sie jak nakrecon
                            > y.

                            no wlasnie, to moze byc powod ale dla wielu wciaz sie w glowie nie miesci, serio.
                  • czarnywrobel Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:31
                    No, nie wiem, czy małżeństwo Rhetta i Scarlett jest najlepszym przykładem. Warto pamiętać, jak się skończyło.
                • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:06
                  Ja też znam ludzi, którzy mieszkają osobno i im to służy. Ale oni podjęli tą decyzję by ratować związek, po tym jak inne metody zawiodły, wspólnie, po przegadaniu wszystkiego i dla ich wspólnego dobra, a nie w imię "nie miałam tego za młodu, więc muszę teraz". Nie krytykowałabym autorki, gdyby jej wypowiedź nie brzmiała jak "ja chcę, ja marzę, a innych mam w nosie". I gdyby się tak nie upierała, że to dla dziecka żadne przeżycie, przecież będzie super.
                  • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:18
                    Gdyby autorka od początku stawiała warunek odrębnego mieszkania i dużej sfery odrębności to ok. Tu natomiast pani się z lekka poptała kolejność. Najpierw dziecko w drodze, potem wspólne mieszkanie, a teraz po kilku latach fantazja na temat samotności i niezależności.
                    Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Może mieć tę samotność i odrębność, ale prawdopodobnie ceną za to będzie rozpad związku.
              • mama.moniki Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:54
                jak ja bym powiedziała to męzowi, czy partnerowi ze chce się go pozbyć bo mam jakieś urojenia i chcę pobyc sama, to by stwierdził ze upadłam na głowę albo mam kogoś. Za chwile mogloby sie skonczyc rozstaniem na zawsze.Jak tak można wogole?
        • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:45
          Jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało - najważniejsze i najfajniejsze w byciu z kimś jest dzielenie z nim codzienności, takie na dobre na i złe. Że jest się z kim przytulać i pić wino i oglądać po raz fafnasty ulubiony film. I że jak się zepsuje spłuczka w kiblu, to choćby mentalnie nie jest się z tym samemu.

          Jak się tego nie chce, to się nie chce być z kimś. Oczywiście w samej niechęci do bycia z kimś konkretnym albo kimkolwiek nie ma niczego złego, ale wtedy nie należy nikogo oszukiwać (oraz robić sobie dzieci, bo one najbardziej obrywają z powodu takich rozterek).
          • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:57
            babcia.stefa napisała:

            > Jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało - najważniejsze i najfajniejsze w b
            > yciu z kimś jest dzielenie z nim codzienności, takie na dobre na i złe. Że jest
            > się z kim przytulać i pić wino i oglądać po raz fafnasty ulubiony film. I że j
            > ak się zepsuje spłuczka w kiblu, to choćby mentalnie nie jest się z tym samemu.

            Brzmi gornolotnie. Tak naprawde to ludzie sa rozni, maja inne potrzeby itd i zdaja sobie z tego sprawe ale wiekszosc zmusza sie do bycia razem, a ten watek chocby pokazuje dlaczego. Spanie w osobnych sypilalniach nie oznacza ze malzenstwo ma kryzys, tak jak zycie w osobnych domach. Akurat wielu zwiazkom takie osobne zycie mogloby pomoc. Rutyna dnia codziennego to nie siedzenie przytulownym saczac wino i ogladajac tv.

            > Jak się tego nie chce, to się nie chce być z kimś.

            nieprawda. Sa ludzie ktorzy potrzebuja wiecej przestrzeni w zyciu, nie chca wspolnego konta w banku, na fb ani wspolnego e-mail.
            • triss_merigold6 Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 11:12
              Bardzo psiejsko-czarodziejsko ale faceci są prości.
              Jak facet mówi, że potrzebuje przestrzeni i chciałby w celu walki z nudą zamieszkać oddzielnie, ale poza tym nic się nie zmieni, kochanie, to oznacza, że chce niezobowiązująco bzykać na boku i jednocześnie mieć dupochron w postaci żony.

              Jeśli facet słyszy od kobiety z którą mieszka i żyje od lat, że ona pragnie wyprowadzki ponieważ potrzebuje przestrzeni, nacieszenia się samotnością etc., to odczytuje to jednoznacznie - laska chce mieć wolną rękę i zwiększa dystans, po to żeby w odpowiednim momencie płynnie wymiksować się z układu.

              Jeśli facet zaczyna łzawo pi...lić o zabijającej trulove i namiętność rutynie dnia codziennego, to znaczy że ma nowy obiekt na oku.
              Jak słyszy od pani o zabijającej trulov rutynie dnia codziennego, to czuje że pani go delikatnie spuszcza po brzytwie i tyle.
              • najma78 Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 11:21
                triss_merigold6 napisała:

                > Bardzo psiejsko-czarodziejsko ale faceci są prości.

                Ja uwazam triss ze prosta jestes ty, twoj swiat jest czarno-bialy no i wszystko sprowadza sie do bzykania i kasy ale widzisz nie wszyscy tak maja. I cale szczescie.
                • 7dosia Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 11:49
                  Dokładniesmile Niektórzy oprócz bzykania i zarabiania pieniędzy łykają jeszcze psychotropy. Wtedy faktycznie, czarno-biały świat robi się podobno kolorowysmile
              • snakelilith Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 11:43
                triss_merigold6 napisała:

                > Bardzo psiejsko-czarodziejsko ale faceci są prości.

                Tak, a baby czują się najlepiej przy garach. Możliwe, że w waszym świecie tak jest, ale istnieje coś takiego jak samosprawdzająca się przepowiednia. Jak mylisz, że mieszkanie osobno rozwala związek (bo ematki ci wmówiły), to związek się rozwali. Najlepiej nie próbować. U puszczonej w trąbe ematce nie funkcjonowało, u mnie też nie może.
                • triss_merigold6 Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 12:06
                  A jaki konkretnie masz problem?
                  Nie, skądże, propozycja zamieszkania osobno po latach życia pod jednym dachem , wcale nie zostanie odebrana jako dążenie do wymiksowania się ze związku.
                  Oczywiście, że zadziała to jako samospełniająca się przepowiednia, pani zachwyci się przestrzenią i facet - ten konkretny facet - przestanie jej być potrzebny na co dzień. Dla pana również szykowanie się na każde spotkanie jak na randkę z babą, z którą sypia od 8 lat, prędko straci pobudzający urok nowości i zwróci większą uwagę na koleżanki z pracy.
                  Mnóstwa rzeczy można próbować, voila, tylko wypadałoby jeszcze przyjąć na klatę konsekwencje.
                  Naprawdę, nie muszą być razem, a związek zawarty w bardzo młodym wieku i pod wpływem ciąży miał prawo się wypalić. Ale rozstać się można bez dorabiania żenującego ideolo o potrzebie przestrzeni.
                  • snakelilith Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 12:11
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Nie, skądże, propozycja zamieszkania osobno po latach życia pod jednym dache
                    > m , wcale nie zostanie odebrana jako dążenie do wymiksowania się ze związku
                    > .

                    Przez kogo odbierana? Nie jest najważniejsze, jak odbierają sytuację osoby zainteresowane?

                    > Naprawdę, nie muszą być razem, a związek zawarty w bardzo młodym wieku i pod wp
                    > ływem ciąży miał prawo się wypalić. Ale rozstać się można bez dorabiania żenują
                    > cego ideolo o potrzebie przestrzeni.

                    No to może być rozstanie na próbę, jeżeli tak bardzo walczysz o definicję. Szkodzi komuś? Może być dobre dla związku, może oznaczać jego koniec, ale o co walczyć mieszkając razem, gdy obie strony nie są z tego zadowolone i całkowite rozstanie staje się coraz bardziej prawdopodobne?
                    • klamkas Re: Bardzo psiejsko czarodziejsko, ale 09.12.14, 12:18
                      Pytanie czy była jakaś walka...
            • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:42
              Jestem prostym człowiekiem - bycie z kimś, to bycie z kimś, a nie "wpadnę cię przelecieć co w drugi czwartek, jeśli akurat nie będę mieć nic lepszego do roboty".
              • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:44
                big_grin
          • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:08
            babcia.stefa napisała:

            > Jak się tego nie chce, to się nie chce być z kimś.

            No cóż, twoje spojrzenie na związek i intymność jest takie właśnie banalnie czarno-białe. Ale nie wszyscy ludzie tak myślą i niektórzy nie mają już ochoty dopasowywać się do waszej jednej słusznej opcji.
            Dlaczego odmawiasz szczęścia ludziom z większą potrzebą odrębności? Dlaczego mają zrezygnować z całości, kiedy nie odpowiada im tylko jeden element związany z zewnętrznymi warunkami? Argumenty z dzieckiem są idiotyczne i do tego obrzydliwe, bo próbujecie tu zrobić dziewczynie sieczkę w głowie i nabawić ją wyrzutów sumienia, a ona przecież dziecku ojca nie odbiera. Co złego jest w relacji, gdy rodzicie mieszkają osobno? Dzieci tylko wtedy będą cierpieć, gdy rodzice wmówią im, że ta sytuacja jest w jakiś sposób patologiczna, więc u was by cierpiały, bo wam osobiście coś takiego by nie odpowiadało. To swojego psychicznego komfortu tu bronicie, a nie tego dzieci. Lepsze byłoby natychmiastowe i całkowite rozstanie, kiedy autorka wątku tego w ogóle nie chce?
            • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:26
              Wiesz, gdyby autorka chociaż dopuszczała, że jej dziecko może to przeżywać i że może nie być mu łatwo zrozumieć sytuację, to byłoby inaczej. Ale ona pisze "na pewno nic mu nie będzie" i kropka. Co świadczy o tym, że nie za bardzo wie, o czym pisze. Owszem, dziecko dobrze przygotowane da sobie radę w takim układzie, jeśli będzie widzieć, że działa. Ale trzeba dziecku dać prawo do innej oceny sytuacji, czego autorka chyba nie dopuszcza.
              • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:36
                klamkas napisała:

                > Wiesz, gdyby autorka chociaż dopuszczała, że jej dziecko może to przeżywać i że
                > może nie być mu łatwo zrozumieć sytuację, to byłoby inaczej. Ale ona pisze "na
                > pewno nic mu nie będzie" i kropka. Co świadczy o tym, że nie za bardzo wie, o
                > czym pisze. Owszem, dziecko dobrze przygotowane da sobie radę w takim układzie,
                > jeśli będzie widzieć, że działa. Ale trzeba dziecku dać prawo do innej oceny s
                > ytuacji, czego autorka chyba nie dopuszcza.

                Skad wlasciwie wniosek ze autorka nie dba o uczucia dziecka? Dlaczego uwazasz ze ona nie wie o czym pisze, ty wiesz? Oni nie rozstaja sie hukiem, bo mama juz taty nie kocha, mysle ze mozna to zorganizowac bez szkody dla dziecka, ale umiejetnie i z pomoca partnera. Jesli dziecko nie bedzie obserwowac negatywnych emocji pomiedzy rodzicami to wszystko bedzie ok.
                • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:59
                  "świat się synowi nie zawali", "nie będzie to niczym niezwykłym"

                  Skąd autorka to wie? To tylko ośmiolatek, który jedyne co zna to mama i tata w jednym domu. Ja bym brała pod uwagę ewentualność, że może jednak mieć problem ze zrozumieniem i odnalezieniem się. Autorka nie bierze, co moim zdaniem świadczy o tym, że nie bierze pod uwagę, że jej syn może myśleć inaczej niż ona.

                  I jak napisałam - jak się uda, to syn się odnajdzie. Ale może się nie udać. I udawanie, że tej opcji nie ma jest lekko naiwne.
                  • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:06
                    klamkas napisała:

                    > Skąd autorka to wie? To tylko ośmiolatek, który jedyne co zna to mama i tata w
                    > jednym domu. Ja bym brała pod uwagę ewentualność, że może jednak mieć problem z
                    > e zrozumieniem i odnalezieniem się.

                    A nikt nie bierze pod uwagę, że to dziecko swoich niestandardowych rodziców i nie będzie miało problemów ze zrozumieniem nowej sytuacji? Dzieci podobnie jak dorośli, są różne, to nie bezwolna masa, którą można dowolnie kształtować i trzeba więc wypchać do jednej słusznej foremki, by się nie rozlazły jak ameby i nie miały życiowej traumy.
                    • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:16
                      Ale oczywiście, dziecko może się świetnie odnaleźć i nie mieć traumy. Ale może być odwrotnie.Trzeba brać pod uwagę obie opcje.

                      PS. Dziecko ma takich rodziców jakich ma, a autorka próbuje ten znany świat przewrócić do góry nogami. To co innego niż życie od zawsze w "niestandardowym" układzie.
            • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:40
              Nie odmawiam, ale nie nazywajmy takich układów "związkiem" ani "rodziną".

              Dzieci zawsze cierpią, kiedy rodzice się nie dogadują albo rozstają, niezależnie od tego, w jak ładny papierek się to g... zawinie. (I dlatego uważam, że nie należy mieć dzieci, bo rozstania to jest coś, co się po prostu zdarza).
          • default Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:22
            babcia.stefa napisała:

            > Jakkolwiek górnolotnie by to nie zabrzmiało - najważniejsze i najfajniejsze w b
            > yciu z kimś jest dzielenie z nim codzienności, takie na dobre na i złe. Że jest
            > się z kim przytulać i pić wino i oglądać po raz fafnasty ulubiony film. I że j
            > ak się zepsuje spłuczka w kiblu, to choćby mentalnie nie jest się z tym samemu.

            Ale dlaczego uważasz, że jedno wyklucza drugie ? Czy to co wymieniłaś jest możliwe wyłącznie w przypadku mieszkania razem ??
            • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:28
              Wyklucza bo to typowe dla wielu osob. Standardem jest ze para zyje w jednym domu, spi w jednym lozku a jesli tego nie robi to oznacza ze juz ze soba nie sa. Poza tym wiekszosc zwiazkow po kilku/kilkunastu latach nie jest juz taka sama, ale wiekszowc "szczesliwych" i "spelnionych" forumowiczek tego nie przyzna, u nich jest super az do czasu gdy pisza pod zmienionym nickiem.
            • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:20
              Znacznie utrudnia. Jak się nie prowadzi razem wspólnego gospodarstwa domowego, to jest jakiś układ typu "f..ck friends", a nie rodzina.
              • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:23
                Ewentualnie chodzenie ze sobą, czyli coś, co robią licealiści.
                • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:47
                  Chodzenie jest chyba bez seksu. Przynajmniej za moich czasów było.
                  • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:49
                    Za moich było już z seksem. big_grin
              • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:32
                babcia.stefa napisała:

                > Znacznie utrudnia. Jak się nie prowadzi razem wspólnego gospodarstwa domowego,
                > to jest jakiś układ typu "f..ck friends", a nie rodzina.

                Chodzilo ci o 'frind with a benefit"? big_grin

                A co to jest rodzina? Na swiezo, watek raczek ktora zyla z mezem pod jednym dachem, a on mial druga kobiete przez 5 lat! Zycie pod jednym dachem dla dobra dzieci albo ze wzgledow finasowych czy chocby bo co ludzie powiedza nie musi oznaczac bycia rodziny. Chyba ze o pozory chodzi, takie smierdzaca mikstura w garze o nazwie wspolny dom przykryta pokrywka.
                Czemu tak trudno niektorym zaakcetowac ze inni maja inny pomysl na zwiazek? Co was tak uwiera?
                • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:44
                  A nie, układ raczka to też nie była rodzina. Klasyczne pudrowanie trupa w wykonaniu pary tchórzy, obrzydliwość.
                  • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:49
                    babcia.stefa napisała:

                    > A nie, układ raczka to też nie była rodzina. Klasyczne pudrowanie trupa w wykon
                    > aniu pary tchórzy, obrzydliwość.

                    Jak widzisz na przykladzie autorki niektorzy chca nie dopuscic do smierci ich zwiazku, a nawet wiecej, chca zeby byl zdrowy.
                    • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:07
                      Jaaasne.

                      Jestem gotowa założyć się o kluczyki od mojego samochodu, że tam już nie ma żadnego związku, laska naprawia błąd młodości, czyli bycie z kimś tylko z powodu wpadki, albo szykuje się do wyautowania ze związku, który się wypalił.
                      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:08
                        babcia.stefa napisała:

                        > Jaaasne.
                        >
                        > Jestem gotowa założyć się o kluczyki od mojego samochodu, że tam już nie ma żad
                        > nego związku, laska naprawia błąd młodości, czyli bycie z kimś tylko z powodu w
                        > padki, albo szykuje się do wyautowania ze związku, który się wypalił.

                        kluczyki i auto chyba?
                        Mozna sie zakladac o co sie chce skoro i tak sie nie da tego zweryfikowac.
      • evee1 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 03:04
        Ciekawie bedzie, jak pojda oboje jednak na taki uklad, po czym autorka watku po jakims czasie stwierdzui, ze jednak razem mieszkac jest fajniej, a partnerowi jednak spodoba sie mieszaknie oddzielnie i za nic nie bedzie chcial mieszkac razem. No, ale przeciez, stosujac myslenie autorki, bedzie mial do tego prawo.

        Co do sytuacji dziecka, pomysl ze oprocz stabilizacji i bezpieczenstwa pozbawiasz go dodatkowo jednej bardzo waznej rzeczy. Mieszkajac z obojgiem rodzicow dziecko ma okazje obserwowac i uczyc sie jak dwojka ludzi na rownych prawach mieszka razem, planuje, dzieli sie obowiazkami i rozwiazuje konkflikty. To nieslychanie istotna czesc wychowania.
        Owszem nie wszyscy bedacy w zwiazku z roznych powodow sa w stanie mieszkac razem (rozwod, czy wyjazd jednego z partnerow), ale malo kto funduje to sobie na wlasne zyczenie, wiec nie dziw sie, ze z taka reakcja spotkalas sie na forum.
    • ina_nova Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 07:41
      ale dlaczego syn miałby mieszkać z tobą a nie z ojcem?
      • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:42
        Jak widać, autorka w ogóle nie bierze pod uwagę, że tak może się stać.
        W sumie to ciekawe, co zdecydowałby sąd, gdyby taką sprawę rozpatrywał.
    • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 08:32
      To o czym piszesz, to jest konsekwencja wczesnego macierzyństwa i wszystkiego co z nim związane.
      Jesteś w wieku, w którym obecnie kobiety dopiero myślą o założeniu rodziny. Formalnie, czy nie, nie ma znaczenia. Ty masz za sobą etap budowania gniazda, dziecko itd.
      Ale nie masz doświadczeń takich jak rówieśnicy, życia bez zobowiązań, młodości bez uwiązania przy dziecku itd.
      Pytanie, czy rzeczywiście potrzebujesz pomieszkać razem, czy rutyna dnia codziennego powoduje znudzenie i chęć odmiany na zasadzie "trawa jest bardziej zielona tam gdzie nas nie ma". Czy to nie jest tak, że spojrzałaś nieco z boku i zadałaś sobie pytanie "czy to wszystko co mnie w życiu spotka?" "czy tak już zawsze ma być".
      Warto mieć marzenia. Tylko zanim zaczniesz je realizować, odpowiedz sobie na pytanie czy zaakceptujesz wszystkie konsekwencje? Bo może się zdarzyć tak, że ani partner, ani dziecko nie zrozumieją Twoich pragnień i zyskasz samodzielność, a stracisz ich oboje.
      • afro.ninja Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 09:56
        Bez przesady z obwinianiem wczesnego macierzynstwa. Znam bardzo duzo ludzi, ktorzy wpadli, albo swiadomie (tak, swiadomie) zdecydowali sie na dziecko w wieku lat dwudziestu i jakos ze soba zyja, a nie blok w blok.

        Wczesne macierzystwo, lepiej rodzic po trzydziestce, czterdziestce?! Teraz można nawet po piećdziesiątce, mamy czas!

        Co do tematu. Czlowiek z natury, moze nie nadawac sie do mieszkania z partnerem, ale najczesciej nie ma wyjscia mieszkac musi. Nawet nie chodzi o dziecko, ale sprawy finansowe.


        Oczywscie, ze dziecko przezyje szok, moze jakas traume, ale w koncu sie przyzwyczai, czlowiek przyzwyczaja sie do kazdej sytuacji.
        Oddzielne mieszkania dobre sa dla par bedzietnych, ale nic w tym szokujacego, ze ludzie sa w zwiazku i mieszkaja oddzielnie.
        • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:56
          Ja nie obwiniam macierzyństwa, tylko uważam, że to główny powód obecnych rozterek. Gdyby nie macierzyństwo i wejście w kierat, być może w ogóle nie byłaby z tym partnerem.

          Skoro jest jej źle, to raczej nie jest to związek typu wczesne macierzyństwo i późnej fajne wspólne zycie.
    • naomi19 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 09:27
      Lubisz chore jazdy, co?
    • eve-lynn Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:34
      Nie ty pierwsza i nie ostatnia żyłabyś w takim związku - mi się to jakoś nazwyczaj dziwne nie wydaje. Ale jeżeli nie ciśnie cię aż tak bardzo, to może poczekaj jeszcze parę lat aż syn będzie troszkę starszy. Dzieci w tym wieku mogą nie rozumieć pewnych rzeczy, może mu się wydawać, że się rozstajecie, wkręcić się, że to jego wina (dzieciaki są w tym dobre). Ja bym jeszcze poczkała jakieś 3-4 lata, "dla dobra dziecka" właśnie.
      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 10:40
        eve-lynn napisała:

        > Nie ty pierwsza i nie ostatnia żyłabyś w takim związku - mi się to jakoś nazwyc
        > zaj dziwne nie wydaje. Ale jeżeli nie ciśnie cię aż tak bardzo, to może poczeka
        > j jeszcze parę lat aż syn będzie troszkę starszy. Dzieci w tym wieku mogą nie r
        > ozumieć pewnych rzeczy, może mu się wydawać, że się rozstajecie, wkręcić się, ż
        > e to jego wina (dzieciaki są w tym dobre). Ja bym jeszcze poczkała jakieś 3-4 l
        > ata, "dla dobra dziecka" właśnie.

        Moim zdaniem to nastolatkowi moze byc trudniej zrozumiec.
        • 3-mamuska Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:17
          Masz kobieto cos z głowa.

          Minęłam pewnien etap w swoim życiu czyli zycie w pojedynkę odpowiedzialność tylko dla siebie, trudno.

          Teraz rozwalisz świat dziecku bo marzy ci sie posiedzieć samej na kanapie.

          A o komentarzu "nie lubie jak mi sie ktos szwenda po domu"??? To dziwne ze maz ukochana osoba z ktora chce sie spędzać czas szwenda sie po MOIM domu, myslalam ze dom jest wspólny.

          Zostaw dziecko sama sie wyprowadź, bedziesz przychodzić rano do syna, robić mu sniadanie obiad posiedzisz kiedy wroci ze szkoły, a jak tata wroci z pracy pójdziesz do siebie i bedziesz cieszyć sie wolnością.
          Odwiedź dziecku ze nie lubisz mieszkać z ludzmi chcesz nacieszyć sie samotnością/wolnością , ze do niego personalnie nic nie masz.

          Moglas sobie bank sermy znaleść miała byś dziecko bez ojca.
          • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:23
            3-mamuska zyj sobie wg swoich zasad a innym daj spokoj a przede wszystkim nie oceniaj. No i poszerz horyzonty myslowe jesli to mozliwe.
    • glicynia15 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:02
      A przypomnialo mi sie ... Dawno temu na studiach rozmawialismy o takiej nowej formie rodziny LAT livinga apart together. Poczytaj, moze to pomoze Ci w decyzji.
      • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:13
        To nie jest żadna rodzina, to związki na odległość - które zwykle się rozpadają, bo ktoś dostaje w rogi, albo niezobowiązujące układy typu ff.
        • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:44
          Mam tak wielką potrzebę mieszkania w pojedynke, że poza wszystkim nie widze zadnego zagrozenia rozpadem związku. Uwazam , ze nasza relacja takiego odświeżenia potrzebuje i ze on tego tez chce, chociaż sie nie przynaje. Ewidentnie nie docenia codzienności ze mną, pojawiają sie komentarze, że mogłabym chodzic po domu tak i tak, nie lezymy juz razem wieczorem, on do tego nie dąży. Spowszedniałam mu i mimo, ze wszystko inne gra, to bardzo brakuje mi tego jego szalenstwa na punkcie tego, by do mnie przyjsc, ktore trwalo dobre 5 lat zanim nagle okazalo sie, ze juz sie przywyczail. Cala soba czuje, ze tak trzeba i ze jesli nie zamieszkam bez niego, to nawymyśla innych rzeczy... On jest takim typem czlowieka, gdzie kobieta ma byc dla niego krolewna, ma byc damą, a jak ją widzi po wstaniu, to kaze mi doprowadzić sie do porzadku i moj zapach mu nie odpowiada!! Wczesniej tego nie było. Mowi tez czesto, że inne kobiety to czy tamto w pracy, a widzi je raptem 8 godzin, potem one wracaja do domu i zostaje ja w domowej bluzce i 2 dniowymi wlosami..
          Uważam, ze utrę mu tym nosa, ale sobie dam to, czego tak bardzo teraz potrzebuje.. Jak tylko lekko sie ochładzam, to zaraz robi sie normalny i nie ma zastrzeżeń, jak sie juz uodporni, to nie działam na niego!! Wspólne mieszkanie uwazam za nietrafione i intuicja mi mowi, ze musze go wziac na dystans, a nie jeszcze bardziej sie ucodzienniać. To bylaby ślepą uliczka. On potrzebuje odstawienia, a ja braku presji i przestrzeni tylko mojej, nawet na 45 m2... Jesli ma sie rozpasc, to sie rozpadnie, ale nie uwazam by tak mialo byc. Nie ma recept na zycie.
          • majka003 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:47
            Oboje nie dorośliście do tworzenia rodziny i budowania związku....
            • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:52
              Too late, zaliczyli wpadę i mają dzieciaka na stanie.
              Nie muszą być razem, ale na litość boską, niech nie dorabiają do tego ideolo o odświeżającej roli mieszkania osobno.
              • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:53
                Amen.
              • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:01
                triss_merigold6 napisała:

                > Too late, zaliczyli wpadę i mają dzieciaka na stanie.
                > Nie muszą być razem, ale na litość boską, niech nie dorabiają do tego ideolo o
                > odświeżającej roli mieszkania osobno.

                A co to wpadka? Wyrok? Dożywocie w jednej budzie? Oni poza tym chcą być razem, ale na innych warunkach. Mają inne potrzeby, które się uzupełniają. Ona potrzebuje niezależności, jego coś takiego kręci. Jeżeli ich coś takiego uszczęśliwia, to co w tym złego? Mają gnuśnieć do końca życia na warunkach dopasowanych do standardu ematek, bo DZIECKO(!!!!)?
                • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:03
                  Znamy przeciez chęci jednej strony.Pan sie chyba nie wypowiadał w wątku.
                • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:12
                  Czegoś chyba nie doczytałaś. To ona pragnie wyprowadzki, facet wcale nie jest taki chętny. Gdyby oboje chcieli, to raczej nie byłoby wątku. Na razie to ona ma perspektywę, że ich uszczęśliwi. Perspektywa pana jest, zdaje się, nieco inna.
                  Tu połowa to rozwódki, część mieszka samodzielnie z dziećmi, część ma nowych mężów, a część nowych mężów oraz nowe dzieci, a niektóre mają niezobowiązujące przyjacielsko-milosne układy na odległość, więc jaki konkretnie standard ematek masz na myśli?
                • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:23
                  Niestety, wpadka to wyrok. Już zawsze zobowiązania, albo świadomość, że się im nie sprostało.
                  • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:36
                    babcia.stefa napisała:

                    > Niestety, wpadka to wyrok. Już zawsze zobowiązania, albo świadomość, że się im
                    > nie sprostało.

                    Nie, juz od dawna to nie wyrok. Juz od dawna ludzie z powodu nieplanowanej ciazy nie decyduja sie wspolne zycie. Poza tym dzieci pojawiajace sie w zwiazkach po zaplanowaniu wcale nie gwarantuja ze bedzie cudownie.
                    • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:45
                      Jeśli dziecko się pojawi, to jest to wyrok (dla kogoś, kto nie chciał go mieć).
                      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:50
                        babcia.stefa napisała:

                        > Jeśli dziecko się pojawi, to jest to wyrok (dla kogoś, kto nie chciał go mieć).

                        Nie, nie musi byc i czesto nie jest.
                    • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:46
                      Dziecko zmienia zycie czy tego chcesz czy nie.
                      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:53
                        przeciwcialo napisała:

                        > Dziecko zmienia zycie czy tego chcesz czy nie.

                        Ja nie napisalam ze nie zmienia. Jednak coraz wiecej osob nie decyduje sie juz z tego powodu na bycie razem tak jak to bylo kiedys.
          • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 11:50
            Czyli wyczuwasz zagrożenie i chcesz uprzedzić faceta, robiąc pierwszy krok i zwiększając dystans.
            Interesująca koncepcja z tym założeniem, że facet chce zamieszkać osobno, ale się nie przyznaje, za to Ty wiesz lepiej.
            • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:01
              I tylko dziecko w tym wszystkim przeszkadza. Ciekawe czy 10 latek zrozumie odświeżającą rolę wyprowadzki matkismile
          • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:04
            Zaraz, zaraz... to chcesz odświeżyć i ratować związek, czy ucierać nosa?

            ze on tego tez chce, chociaż sie nie przynaje. - weź się babo wyprowadź, przyznaj szczerze, że tego chcesz i w nosie masz uczucia partnera i syna zamiast wymyślać. Nie będziesz pierwsza ani ostatnia, to się zdarza.
            • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:08
              Dokładnie, to się zdarza. Partner, ktory fascynuje i pociąga w wieku 20 lat, te 10 lat później może irytować, śmiertelnie nudzić, nie pasować w łóżku. Ale sobie kitów nie wypada wstawiać.
              • kota_marcowa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:15
                I o to właśnie chodzi w tym wątku. Nie o to, że chce się wyprowadzić, bo to się zdarza, bywa, że związki się kończą, tylko o to, że autorka wstawia kity, że zęby bolątongue_out
              • nanuk24 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:22
                Ale wiesz, skoro facet juz na poczatku dnia na nia warczy i ma pretensje, ze ta budzi sie rano nieuczesana, to juz pora z ukladu sie wycofac.

                Tylko to mydlenie oczu, ze u nich w zwiazku wszystko w porzadku i oni sie kochaja jest smieszne.
                • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:37
                  nanuk24 napisała:

                  > Tylko to mydlenie oczu, ze u nich w zwiazku wszystko w porzadku i oni sie kocha
                  > ja jest smieszne.

                  W każdym związku są mniejsze lub większe problemy, to normalne pomiędzy ludźmi, chyba, że ktoś żyje ze swoim bliźniakiem. O przepraszam, ematki mają zawsze idealne związki pełne miłości, ciepła, czekoladek, noszenia na rękach i kwiatów. I tylko przy pierwszej okazji, gdy coś nie gra, to z idealnego partnera (którego wybrało się przecież samej) robi się k..tas, któremu trzeba wystawić natychmiastowo walizki i rozmawiać z nim powinno się już tylko przez adwokata. Nie wszyscy mylą jednak miłość z bezwarunkowym posłuszeństwem.
                  • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:47
                    snakelilith napisała:

                    Nie wszyscy mylą jednak miłość z bezwarunkowym posłuszeństwem.

                    Ematki szybko sie przyzwyczajaja i podporzadkowuja, w koncu wiekszosc nie ma wyjscia a poza tym tak zyli ich rodzice, dziadkowie....
                    • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:07
                      Interesujące macie skojarzenia, nie powiem - życie pod jednym dachem jako wyraz bezwarunkowego posłuszeństwa. Traumy rodzinne czy zdolni mężczyźni, którzy sprzedali wam ten kit?
                      • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:55
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Interesujące macie skojarzenia, nie powiem - życie pod jednym dachem jako wyraz
                        > bezwarunkowego posłuszeństwa. Traumy rodzinne czy zdolni mężczyźni, którzy spr
                        > zedali wam ten kit?

                        Nigdy nie byłam rozwódką, nigdy żaden facet mnie nie porzucił dla młodszej siksy, mieszkam z osobistym mężem od ponad 25 lat pod jednym dachem, pewnie przez jakiś czas tak zostanie, chociaż nie lubię się zarzekać na wieczność, bo co dzień decyduję na nowo, czy mój związek jest tego warty. Nie mam też gromadki dzieci w typie każde od innego faceta, nigdy nie rozbiłam żadnego małżeństwa, prowadzę w sumie na zewnątrz bardzo konserwatywne życie. Pozwalam sobie jednak na nieco zróżnicowane spojrzenie na świat, co tobie może wydawać się kosmosem, ale moja otwartość pozwala mi może unikać pewnych błędów i nieprzyjemnych przypadków. A te agresywne, potępiające wybory innych ludzi ematki, to niech same najpierw spojrzą w lusterko, zanim zaczną rzucać kamieniami w inne kobiety.
                      • nanuk24 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:09
                        Najlepsza i tak na tym forum jest Bogini Najmabig_grin
                        Ona tak zawsze z pogarda o kazdej ematce - jakie musimy byc nieszczesliwe ze swoimi samcami i bachorami, a sama zdazyla nie raz - nawet w tym watku - wyszetac, ze malzenstwo ujowe, macierzynstwo skaranie boskie, praca to juz zupelna porazka. Jej ostatnia deska ratunku pozostala emigracja, a ematka zostala znaleziona wrecz w ostatniej chwili. Dzieki temu, zamiast fantazjowac o podduszaniu wlasnego slubnego, moze wrzeszczec na forum.
                        Nie zuwazyla tylko, ze dawno stala sie nadwornym blaznem.
          • conena Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:51
            > Uwazam , ze nasza relacja takiego odświeżenia
            > potrzebuje i ze on tego tez chce, chociaż sie nie przynaje.


            ostatnio trafiłam na tvp rozrywka na taki kabaret "Marian i Hela", wypisz wymaluj fotodeniczna i jej facetbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin bez kitu, uważałam to za gniot, którego śmieje się pokolenie moich rodziców, ale teraz inaczej spojrzę na Helębig_grin
          • mama.moniki Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:59
            fotodeniiczna napisała
            On jest takim typem czlowieka,
            > gdzie kobieta ma byc dla niego krolewna, ma byc damą, a jak ją widzi po wstaniu
            > , to kaze mi doprowadzić sie do porzadku i moj zapach mu nie odpowiada!!


            to moze problem w tym ze sie rzadko myjesz i boisz się tych "komplementów?"
    • volta2 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 12:48
      jak ktoś chce mieszkać sam, to chyba nie będzie ciągał dzieciaka żeby samemu nie mieszkać?

      myślę, że masz ukryte i niecne podbudki do tej wyprowadzki, inaczej byś zabrała ciuchy, przeniosła się i wpadała z odwiedzinami do męża i dziecka, ale ty chcesz najpierw zabrać dziecko a potem związek jakoś tak sam umrze śmiercią naturalną i dziecko tym sposobem zostanie z tobą na stałe.

      jakbyś wyprowadziła się sama to już dziecka byś raczej nie dostała, co? bo by to było porzucenie rodzinysmile

      skrycie mogę się przyznać do tego, że tak w okolicach 20-25 lat też marzył mi się taki związek, że ja tu sobie będę sama mieszkać z dzieckiem a mąż będzie mnie odwiedzał i ja jego.
      na szczęście wiedziałam, że to jest tak mega głupie, że się nikomu z pragnień swoich nie zwierzyłam. ale i tak najbardziej lubię samotność i moje własne dzieci mi czasem przeszkadzają.
      dlatego uważam że coś knujesz, bo ja z podobnymi pragnieniami - jak mówię sama - to sama, a nie z przychówkiem, bo jaka to samość jest wtedy?

    • obrus_w_paski Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:22
      Ja to rozumiem tak- mała dresiara (w zamyśle gó...ara) zaszła w nieplanowana ciaze. Z rozpędu zamieszkali razem, wychowywanie dziecka, te sprawy i nagle sie skapnela ze życie umyka, zaraz bedzie miała 30tke a tu nigdy sama nie mieszkała, bo albo z rodzicami albo z chłopem.
      Robi sie na taka modern woman z sex in the city, a jedyne czego chce to zaznać troche tej utraconej niepodległości, zwłaszcza ze dziecko juz duże i nie wymaga 100%czasu. To sie matce w dupie od wolnego czasu poprzewracało.

      Cóż, autorko miałaś 8 lat zeby sie przyzwyczaić do myśli ze zostałaś młoda matka, ze nigdy nie będziesz "sama"(mając dziecko) i ze dobro twojego dziecka powinno byc dla ciebie najwyższym priorytetem.
      Idź sobie do tego mieszkania na tydzień, dziecku ładnie to wytłumacz, stawiam dolary przeciw orzechom ze nie udźwigniesz tych 4 ścian w samotności i ładnie wrócisz do wspólnego mieszkania
      • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 13:57
        Nie odmowie sobie sprobowania. Wychodze z zalozenia, ze w zyciu nie wolno sobie niczego odmawiac. Uwazam tez, ze on niby taki niechetny, a na to pojdzie bez dwoch zdan, bo nie bez powodu czuję, ze musze to zrobić z powodu jego zachowania.. Trudno tu o regułe, bo jej nie ma. Mi intuicja mowi, zebym to zrobila. Po prostu chce tego. Gdzies mentalnie ie do tego szykowalam, bo wiedziałam, ze mieszkanie sie zwolni i że taka opcja moglaby sie pojawić. Jest to tylko moje mieszkanie, bo to w ktorym mieszkamy jest jego rodzicow. Moje poszlo na wynajem. Moze tez to zadecydowało...
        Trudno mi sie tlumaczyc, a rzadko tak konkretyzują mi sie pragnienia.
        • default Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:27
          Eee, no kochana, teraz to zupełnie zmieniasz zeznania ! Ze startowego postu wynikało, że nie odpowiada Ci tradycyjny model związku i doszłaś do wniosku, że będziesz szczęśliwsza w trochę luźniejszym układzie - przy założeniu, że sama więź między Wami jest bez zarzutu i kwitnie.
          Teraz nagle okazuje się, że raczej chcesz uciec przed narastającą krytyką partnera, przed jego zachowaniami, które Ci doskwierają... To jednak całkiem zmienia postać rzeczy.
          • triss_merigold6 No i widzicie? 09.12.14, 14:32
            No i widzicie, że to całe bajanie na temat alternatywnych form związków męsko-damskich, które to formy są rzekomo równie dobre, jak te bardziej tradycyjne, jest tylko tkaniem iluzji, pudrowaniem skrzeczącej rzeczywistości.
          • kota_marcowa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:35
            A nie mówiłam he hesuspicious
            • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:39
              Cóż, jeśli coś ma 4 nogi, grzywę, rży i je owies, to najprawdopodobniej jest koniem.
              Można oczywiście opowiadać, że to alternatywny wielbłąd albo oryginalna koza, ale 99,9% ludzi dopatrzy się jednak konia.

              Wracając do pokrętnych autouzasadnień autorki: jeśli coś wygląda syfiasto, to najprawdopodobniej jest syfiaste.
            • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:39
              Sprzykrzyło mi sie zycie we dwojkę. Chce czegos nowego, ale tez chce zachowac swoją prywatnośc, kto wie, czy nie bardziej. Tu nie mozna uznac, ze sie miedzy nami psuje, bo sie nie psuje, ale uwazam, ze dla zdrowia i higieny psychicznej nalezy zyc oddzielnie. Juz sie namieszkalismy razem..
              Jest jeszcze inna strona, ktora coraz bardziej daje o sobie znać: pelny dostep do siebie, ubieganie moich mysli, poznanie na wskroś, kompletne rozeznanie we mnie. To mi sie bardzo nie podoba, nie chce byc przed nim goła, chce byc odkrywana i niepoznana. Chce miec swoj swiat do ktorego go wpuszczam kiedy chce, a nie miec drzwi rozwalone na oscierz..
              • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:43
                Szczerze mówiąc, gdyby facet z którym sypiam od dekady i mam dziecko, wyraził pragnienia bycia odkrywanym i niepoznanym oraz posiadania własnego - całkiem obszernego - świata, to zaczęłabym szukać śladów nowej koleżanki.
                Kobieto, to się kupy nie trzyma.
                Masz typa dość, ok, zdarza się, ale nie wmawiaj sobie durnot.
              • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:48
                Sama nie wiesz czego chcesz. Chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko i mieć możliwość zjedzenia innego ciastka. Bo przecież "w życiu nie można sobie niczego odmawiać".

                A co z dzieckiem?
                • mozambique Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:54
                  cudny temat
                  idelaalny na ilutstarcje idei - "szczesliwa matka to szczesliwe dziecko"

                  oczywiscei tylko wg matki
                  • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:21
                    Sorry, ale jeśli ktoś tytułuje wątek :pytanie o mieszkanie, a potem rozpisuje się o chęci życia na odległość, by przejść do tego, że drażnią mnie jego gacie prane z moimi, to trudno tu mówić, że ta osoba wie czego chce.
                    A stwierdzenie, że :dziecko da sobie radę", oznacza, że pani w ogóle się nad tym nie zastanawiała. Najwięcej pisze o tym czego ona chce albo co ona myśli, że inni chcą, zrobią, będą chcieć.
                    Trochę egoistyczne podejście.
                    • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 18:32
                      oqoq74 napisał(a):

                      > Sorry, ale jeśli ktoś tytułuje wątek :pytanie o mieszkanie, a potem rozpisuje s
                      > ię o chęci życia na odległość, by przejść do tego, że drażnią mnie jego gacie p
                      > rane z moimi, to trudno tu mówić, że ta osoba wie czego chce.

                      Ale ona wie, czego chce. Chce mieszkać sama. Jak zamieszka, to wyklaruje się co dalej z jej związkiem. Wy oczywiście wszyscy wszystko wiecie już od razu, wóz albo przewóz, decyzja na całe życie, żadnych wątpliwości, żadnego rozwoju, a potem płacz i zdziwionko, że partnerowi jednak się odwidziało i po latach pakuje walizki i odchodzi do kochanki.
                      • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 18:57
                        Tutaj akurat pani daje zielone światło na kochankę, tyle, że walizek pakować nie będzie musiał - ewentualnie spakuje resztę jej rzeczy i odeśle wink.
                        • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:40
                          klamkas napisała:

                          > Tutaj akurat pani daje zielone światło na kochankę, tyle, że walizek pakować ni
                          > e będzie musiał - ewentualnie spakuje resztę jej rzeczy i odeśle wink.


                          Naprawde nie trzeba mieszkac osobno zeby ktores znalazlo sobie kochanka/e i romasowalo przez lata. Po raz drugi - patrz watek raczek.
                          • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:42
                            Niemniej, mieszkanie osobno temu sprzyja bardziej. To takie wyraźne zielone światło dla poszukiwań kogoś nowego.
                          • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:28
                            Nie, nie trzeba mieszkać osobno. Ale powiedzenie partnerowi: wyprowadzam się, bo mam dość twojej obecności, nie chcę się przy tobie budzić, a pranie twoich gaci mnie brzydzi jest jakby powiedzeniem "mam cię dość, odchodzę". A to, że dorabia do tego ideologię o marzeniach i poszukiwaniu własnej przestrzeni to mydlenie oczu sobie i jemu - ona ucieka od problemów w związku, a nie próbuje je rozwiązać (moim zdaniem).
                • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:58
                  Tu nie ma wyboru miec ciastko i zjesc ciastko. Jedno nie wyklucza drugiego w mojej sytuacji.
                  Marzą mi sie samotne, wolne poranki i wieczory bez obecnosci osoby trzeciej. Chce chodzic w pidżamie caly dzien albo goła bez komentarza - ubierz sie, nie bedą patrzyl, włoz coś. Chce gotowac po swojemu!!! Chce nie gotować!! Chce robić zakupy i nie chce prac jego rzeczy z moimi!! Chce ogladac to, co mi sie podoba, nie idac na kompromis, że dzis moje jutro twoje obejrzymy. Nie chce, by mi ktos zagladal do kompa, gdy czytam emamę.. Nie chce, by widział do kogo pisze albo też z kim co zalatwiam.
                  On nie jest wścibski, kontrolujący, ale siła rzeczy zaangażowany w tok mojego zycia, bosiedzi obok, w tym samym pokoju.
                  • kadfael Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 16:37
                    Czyli po prostu - chcesz się rozstać i żyć na własny rachunek. I to sobie powiedz, a nie udawaj przed sama sobą, że chcesz mieszkać i żyć osobno, ale razem.
                • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 14:59
                  Tu nie ma wyboru miec ciastko i zjesc ciastko. Jedno nie wyklucza drugiego w mojej sytuacji.
                  Marzą mi sie samotne, wolne poranki i wieczory bez obecnosci osoby trzeciej. Chce chodzic w pidżamie caly dzien albo goła bez komentarza - ubierz sie, nie bedą patrzyl, włoz coś. Chce gotowac po swojemu!!! Chce nie gotować!! Chce robić zakupy i nie chce prac jego rzeczy z moimi!! Chce ogladac to, co mi sie podoba, nie idac na kompromis, że dzis moje jutro twoje obejrzymy. Nie chce, by mi ktos zagladal do kompa, gdy czytam emamę.. Nie chce, by widział do kogo pisze albo też z kim co zalatwiam.
                  On nie jest wścibski, kontrolujący, ale siła rzeczy zaangażowany w tok mojego zycia, bo siedzi obok, w tym samym pokoju.
                  • obrus_w_paski Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:02

                    No to po prostu wkurza cie twój facet.
                    Podejrzewam ze łatwiej jest sobie wmówić, ze sie jest niezależna młoda kobieta tak nowoczesna ze chce mieszkać sama, niz zaakceptować ze osoba z ktora sie ma dziecko nie jest osoba, z ktora chce spędzić resztę zycia. Zbyt duży dysonans poznawczy
                    • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:22
                      Tylko jak długo można sobie coś wmawiać? I przy okazji innym?
                  • babcia.stefa Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:15
                    I tak przy dziecku zamierzasz chodzić goła cały dzień?

                    (Troll albo idiotka. Nie żeby to miało jakieś znaczenie).
              • default Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:02
                No nie wiem, czy się nie psuje, skoro facet Ci mówi wprost, że wyglądasz gorzej od jego koleżanek z pracy i śmierdzisz z rana big_grin
                Ja się zgadzam, że pewnie lepiej będzie zamieszkać osobno, ale w sytuacji jaką opisałaś, to raczej nie będzie kontynuowanie związku w innej formie, "a la Perepeczko", tylko wstęp do rozstania się.
                A co do tego, że nie podoba Ci się, że partner z upływem lat zna Cię na wskroś - to jest raczej normalne w długoletnich związkach i świadczy o bliskości dwojga ludzi. Etap odkrywania i poznawania kiedyś się kończy i jeśli nie umiesz tego zaakceptować, to najwyraźniej Twój partner to nie jest "ten" facet. Albo - należysz do tych osób, dla których związek jest satysfakcjonujący tylko na etapie "motyli i dreszczy".
                • fotodeniiczna Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:06
                  Nie mam pojęcia.
                  • oqoq74 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:28
                    trollujesz
                  • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 15:58
                    Fotodeniiczna mam bardzo podobne odczucia. Uwazam ze mezczyzni i kobiety wogole nie powinni ze soba mieszkac. Gdyby miala drugi dom to bym sie do niego wyprowadzila, a dzieci troche bylyby z tata a troche ze mna, spedzalibysmy razem niektore weekendy, niektore wakacje, swieta BN...eh rozmarzylam sie...
                    • edelstein Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:00
                      Nastepna w gownianym zwiazku.
                      • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:03
                        edelstein napisała:

                        > Nastepna w gownianym zwiazku.

                        Prostaczki mają potrzeby ameby, więc uważają swój związek za idealny już wtedy, gdy facet regularnie wraca z pracy do domu i nie zasikuje sedesu.
                        • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:28
                          snakelilith napisała:

                          > edelstein napisała:
                          >
                          > > Nastepna w gownianym zwiazku.
                          >
                          > Prostaczki mają potrzeby ameby, więc uważają swój związek za idealny już wtedy,
                          > gdy facet regularnie wraca z pracy do domu i nie zasikuje sedesu.

                          Lepiej bym tego nie ujela. smile
                        • demonii.larua Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:29
                          Nie, prostaczki nie potrafią stworzyć udanego związku. To dla nich zbyt skomplikowane.
                        • edelstein Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 23:24
                          Buhahahahaha ha ha ha ha ha ha ha ha potrzeba rozbijania zwiazku jako objaw yntelygencji.
                          Ja w moim zwiazku nie mam przynajmniej potrzeby uciekac od partneratongue_out zalosne Jestescie,biedny dzieciak.
                          • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 23:39
                            edelstein napisała:


                            > Ja w moim zwiazku nie mam przynajmniej potrzeby uciekac od partneratongue_out

                            No nie masz, bo kto by cię wtedy jeszcze zechciał?

                            • edelstein Re: Pytanie o mieszkanie 10.12.14, 08:04
                              Bardzo ci wspólczuje zwiazku zaleznego od tego,ze nikt inny takiej pokraki jak ty nie chcial.Musisz miec bardzo niska samoocene,ze lecisz w ramiona kazdego co cie raczyl zechciec przeleciecbig_grin
                    • przeciwcialo Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 20:06
                      Zapomniałaś stosownej emotki dodać czy aż tak źle w twoim małżeństwie?
                      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:32
                        przeciwcialo napisała:

                        > Zapomniałaś stosownej emotki dodać czy aż tak źle w twoim małżeństwie?

                        Jesli pytasz jak jest w moim to odpowiem, jest ok. smile nadal byloby ok (moge tak twierdzic) gdybysmy mieszkali osobno, zmiany, sprobowanie czegos innego sa dobre. Jesli ktos tego nie pojmuje to trudno, nie moj problem.
    • jagoda2 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 19:26
      Jeżeli jest możliwość i wola obu stron - popieram jak najbardziej. To może dodać pikanterii Waszemu związkowi oraz ukazać to i owo.
      Jeżeli wola jest tylko z Twojej strony, ale czujesz, że musisz to zrobić (z wielu względów) - zrób to. Przekonasz się (będziesz miała tę możliwość, w przeciwieństwie do innych), czy to to jest to, czy nie. Życie masz tylko jedno.
      Jeżeli facet ma z tym problem - to jego problem, nie Twój. Bądź pewna, że gdyby sytuacja była odwrotna, on nie miałby takich dylematów.
      Powodzenia smile
    • demonii.larua Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:33
      Się zdecyduj, chcesz odświeżać związek czy mieszkać sama, bo im dalej w Twoje wpisy tym bardziej się plączesz.
      Wyprowadzając się z dzieckiem i tak nie będziesz mieszkać sama. Ot i tyle z Twoich mrzonek.
      • najma78 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:42
        Czytajac ten watek szokuje jak wiele osob nie daje prawa innym do zycia wg wlasnego pomyslu. Autorka zapytala o plusy i minusy a otrzymala glownie krytyke i recepte jak piwinno byc. Inni wszak wiedza lepiej co dla jej zwiazku i dla niej samej lepsze. Do tego ta presja zycia wg jedynie slusznego schematu, tak jakby alternatywy nie istanialy a jesli istenieja to sa zle bo nie zgadzaja sie z pogladami ematki. Smutne to.
        • triss_merigold6 Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 21:54
          Nie, nikt jej nie zabrania - bo nie ma takiej możliwości - organizowania sobie życia i wprowadzania zmian wedle upodobań. Autorka na razie wypiera fakt, że jej pomysł nie jest jednocześnie pomysłem jej partnera - gość taki niezachwycony się wydaje.
          Lepsze dla niej samej niekoniecznie będzie oznaczać lepsze dla związku.
          Alternatywy istnieją i nazywa się to byciem samotną matką w niezobowiązującym układzie z dobiegaczem. Może to byc jak najbardziej atrakcyjne i spełniające, ale niekoniecznie z facetem z którym przez ładnych parę lat żyła we wspólnym gospodarstwie.
          • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 22:38
            triss_merigold6 napisała:

            Autorka na razie wypiera fakt, że je
            > j pomysł nie jest jednocześnie pomysłem jej partnera - gość taki niezachwycony
            > się wydaje.

            No trudno by wpadli jednocześnie na ten sam pomysł. A może jednak są bliźniakami? Jeżeli nie, to może być, że ich wyobrażenia nie do końca zgadzają się ze sobą, ale czy wy nigdy nie słyszałyście o słowie kompromis? I kto powiedział, że samotna matka z dobiegaczem nie może być przedłużeniem wcześniejszego związku? Mam wrażenie, że tu na forum istnieją tylko dwa standardowe pomysły na tą sytuację. Pierwsza to : widziałaś wcześniej na co się decydujesz (do dziewczyny z wpadką), więc raz podjęta decyzja o wspólnym życiu według porządku bożego jest nieodwołalna, teraz zaciśnij półdupki i dalej tak do emerytury. Druga: Nie kochasz wystarczająco partnera, więc pakuj manatki, pal mosty wredna aspołeczna zołzo i nie zawracaj mu głowy, może znajdzie inną, lepszą bardziej kochającą, poświęcającą się i żyjącą z nim według porządku bożego. Pomiędzy nie ma niczego. I to, że autorka wątku nie chce przekreślać ostatnich 9-ciu lat życia i chce dać sobie i mężczyźnie, który najwyraźniej też wygląda na trochę sfrustrowanego, nową szansę na nowe zbliżenie bez przymusu obowiązku, tego (prawie) nikt nie widzi. Z czego to się bierze? Ze strachu ematek, że ich związki bez tego przymusu obrączki, wspólnego domu i dziecka, by nie przetrwały?
            • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 23:36
              Skąd się bierze mój sceptycyzm? Z braku szczerości autorki wobec samej siebie, wobec partnera pewnie tym bardziej. Z braku przemyśleń na temat ewentualnych przykrych konsekwencji. Z "ja wiem lepiej czego on potrzebuje". Z plątaniny bezsensów, które pisze i które nie trzymają się kupy.

              Już pisałam - mam znajomych żyjących w związku, ale niemieszkających razem. Im się udaje, ale oboje byli bardzo świadomi tego na co się decydują i dlaczego. Wcześniej próbowali innych rzeczy. I robili to dla rodziny, a nie tylko dla siebie. I nie z niechęci do siebie, ale z chęci bycia razem i bycia ponad te drobiazgi.

              Zazwyczaj jestem za autorealizacją. Ale taką świadomą, dla siebie, a nie dla ucieczki przed aktualnym życiem. Znam kobiety, które świetnie sobie radzą jako samotne mamy i był to ich świadomy wybór. W przypadku autorki brakuje mi świadomości, za to widzę dużo zagubienia, niepokoju i nieumiejętności poradzenia sobie z codziennym życiem. I może nadinterpretuję, ale wygląda to jak: potrzebowałam go jak dzieciak był mały, a teraz dzieciak dorasta, a jego mogę kopnąć w zadek, bo już nie jest tak potrzebny.

              Nie potępiam, sama różne rzeczy przeszłam, mam znajomych, którzy dokonali kontrowersyjnych wyborów i są szczęśliwi, ale myślę, że wszystkim byłoby lepiej, gdyby autorka była szczera: wobec siebie, partnera i dziecka, a mam wrażenie, że nie jest (choć może to wrażenie - stąd jestem sceptyczna, a nie potępiająca).
              • snakelilith Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 23:47
                klamkas napisała:

                > Zazwyczaj jestem za autorealizacją. Ale taką świadomą, dla siebie, a nie dla uc
                > ieczki przed aktualnym życiem.

                A może autorka założyła wątek, by coś sobie uświadomić, przemyśleć i dopiero potem podjąć decyzję? Ale to jak ją tu potraktowano, wywoła u niej tylko opór.
                • klamkas Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 23:50
                  Może. Ale pytając innych o zdanie trzeba się liczyć z tym, że dokonają analizy na podstawie przedstawionych danych, a te nie sprzyjają pozytywnej ocenie autorki. Forum jak forum - raczej dowali, niż pogłaszcze. I słusznie. Może autorka więcej uwagi poświęci odczuciom dziecka i partnera, bo dotychczas skupiała się na swoich (oraz swoich wyobrażeniach o ich odczuciach, czyli, że będzie bosko).
        • demonii.larua Re: Pytanie o mieszkanie 09.12.14, 22:44
          To zawsze jest smutne, gdy człowiek nie wie co ze sobą zrobić w życiu.
          Albo dokładnie wie, tylko próbuje zimę nazwać latem.
          Schematy to ja akurat mam w odwłoku, gdybym się ich trzymała do dziś tkwiłabym w gó...anym małżeństwie zawartym z powodu "bo dziecko". A tak mam bandę potomstwa i drugiego męża, który rajcuje mnie bardziej niż 13 lat temu, gdy go poznałam (nie bez wysiłku przyznaję, ale warto było).
    • asia_i_p Re: Pytanie o mieszkanie 10.12.14, 10:32
      Może dla was jako dla związku byłoby to pożyteczne, przydające pikanterii, itp. Ale oprócz związku jesteście rodziną i myślę, że waszego syna też trzeba brać pod uwagę. Kiedy patrzę na moje dzieci, to widzę, że jednak są tradycjonalistami i ideał dla nich to jest zapędzić matkę i ojca do jednego pokoju i użytkować ich wspólnie.

      Ja bym zostawiła takie fantazje na okres, kiedy syn będzie nastolatkiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka