Skrótowo: mieszkamy razem od lat 8, mamy syna osiom letniego. Mam 29 lat, więc łatwo obliczyć co nas tak szybko lokalowo scaliło. Nie pobraliśmy się, odkładając najlepsze na później.. W tej chwili zeszło to na plan dalszy i nawet nie wiem czy do tego dojdzie, niespecjalnie mi tez zależy.. Zależy mi natomiast na czymś zupełnie innym. Chce zostać dobrze zrozumiana, ale nigdy nie popierałam wspólnego mieszkania czy to przed czy po ślubie. Cos na kształt zony Perepeczko z którą aktor mieszkał oddzielnie.. W naszym przypadku jednak tak się złożyło, że dla dobra dziecka innej opcji nie było. To było wygodniejsze i lepsze organizacyjnie. Bylo nam łatwiej. Same wiecie.. Jednak mam coraz większą potrzebę życia w pojedynkę. Chciałabym chociaz troszkę pomieszkać sama, samodzielnie. Nie widywać go dzien w dzień po pracy, ale spotykać sie z nim. Umawiać. Nie podoba mi się to, że nasza codzienności jest wspólna, ze prowadzimy dom, ze ja go sama nie powadze. Marzy mi se wręcz chociaż epizod bez niego, sama z dzieckiem

Urosło to do rangi fantazji, co spotyka się z jego oporem, ale będzie on do przezwyciężenia. Widzicie jakieś zagrożenia, jakieś minusy tej sytuacji. Obowiązków przy dziecku nie ma dużo i to nie jest tak ,ze on poczuje się odciążony i odleci, ale jestem zdania, ze za mało miałam tego czasu sama i ze go potrzebuje i ze może to wpłynąć na nas pozytywnie, ze się bardziej docenimy. On np. uważa, ze tak jest ok., ale byłoby pieprz..niej, gdybyśmy się rozdzielili na kilka miesięcy?
Mamy drugie mieszaninie, idealne dla mamy z dzieckiem, intensywnie myślę o przeniesieniu się tam