czas dla siebie

15.12.14, 21:53
Odkąd wróciłam do pracy po macierzyńskim (córka ma 1,5 roku) ciągle gonię... Rano w pędzie, w pracy też - bo niby 3/4 etatu ale pracy tyle ile na 100%, po pracy gnam do domu, spędzam czas z córką, później wraca mąż, około 2 godziny spędzamy całą trójką, kładziemy córkę i teoretycznie... mamy wolne. Ale oczywiście mnóstwo rzeczy do zrobienia, takich domowych.
Podział obowiązków mamy ustalony i sprawiedliwy, tzw. "wychodne, czy też dni dla siebie - ustalone... Czyli praktyczne rozwiązania są... Ale ja nadal w pędzie, nie mogę pozbyć się tego stanu - i w głowie, i w życiu codziennym.
A chcę zwolnic, znaleźć czas dla siebie, aby zadbać o swoją równowagę, zadbać o siebie, o swoje dobre samopoczucie. Jak? Od czego zacząć? Wiem, że dużo zaczyna się w głowie - więc "głowa" chce i wie co jest w życiu ważne ale w praktyce - jakoś nie wychodzi.
    • aankaa Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:03
      wyślij męża z córką do jakiegoś małpiego gaju i te podarowane 2 (?) godziny przeznacz wyłącznie dla siebie (kąpiel w pianie, maseczka albo wyjście na ploty, albo szybki basen - jeśli masz w okolicy, spacer z głową w chmurach, byczenie się na kanapie z książką) a nie na nadrabianie domowych zaległości. Raz w tygodniu. Wszystkim dobrze zrobi smile
    • klubgogo Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:03
      Jestem 6 lat po narodzinach córki i powiem Ci z perspektywy tych 6 lat, że zwolnić się nie da. Chcesz się spełnić jako pracownik, ale przede wszystkim jako matka i to nic dziwnego, że gonisz, by poświęcić dziecku jak najwięcej czasu. Nie zwolnisz przez najbliższych parę lat.
      • cat.black Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:09
        aankaa, nie jestem i nie aspiruje do perfekcyjnej pani domu - wiec w wolnym czasie nie skupiam się więcej niz trzeba nad porządkiem, domem ale... cos jednak trzeba zrobi i nikt tego za nas nie zrobi. Mamy pomoc do sprzątania więc i tak jest już jakiś dodatkowy oddech.

        klubgogo, to pocieszyłaś uncertain
        • aankaa Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:12
          1-2 godziny raz w tygodniu możesz mieć tylko dla siebie. Zrelaksujesz się, odprężysz. A jak mąż wróci to razem możecie to "coś" zrobić. Tylko trzeba się przemóc smile
        • klubgogo Re: czas dla siebie 16.12.14, 21:49
          > klubgogo, to pocieszyłaś uncertain

          dlatego musisz mieć 1-2 h w tygodniu wyłącznie dla siebie,np. leżenie w wannie pod warunkiem, że nie ma domowników, bo i tak Ci ktoś do łazienki wlezie. Albo jakiś fryzjer, manicure. Albo 2-godzinne łażenie po ulubionych sklepach z wyłączonym telefonem. Albo koncert, wystawa, tylko dla Ciebie. Pocieszę Cie tylko, że to takie złudne poczucie wytchnienia szybko minie, gdy koncert się skończy i złapiesz się na tym, że w pośpiechu do domu wracasz big_grin
    • kkalipso Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:23
      Przyzwyczaj się albo zwariujeszsmile
    • ichi51e Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:28
      Mantalnie stan "dla siebie" osiagnelam jak dziecko skonczylo 2.2. Nie wiem dlaczego tak ale wlasnie tak. Chyba to sie z kumatoscia dziecka wiaze. I z tym ze zaczal chodzic spac o 19 i spac do 7.
      • cat.black Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:43
        Corka spi "niezle" bo od 20tej do 7, czasem 8 - nie moge narzekac.
        To co mnie tak bardzo meczy to ten wieczny stan gonitwy. Wiem co jest dla mnie wazne ale na tych waznych sprawach skupic sie nie moge, czasu brak i takiego przejrzystego umyslu aby sie zatrzymac, pomyslec.
        Rady w stylu rob dwie rzeczy na raz (typu prasuj i sluchaj audiobooka czy jedz autem i zalatwiaj zalegle rozmowy) wpedzaja mnie we wiekszy dol, bo sa przeciwnoscia tego czego poszukuje.
        • bergamotka77 Re: czas dla siebie 15.12.14, 23:51
          kobieto masz maaaase czasu wieczorami o co ci chodzi? moi sa starsi i chodza spac pozniej i nie mam nawet wieczoru dla siebie, chyba ze kolo polnocy. Juz tak bedzie a nawet gorzej - przyzwyczajaj sie smile
        • jehanette Re: czas dla siebie 16.12.14, 09:42
          A od jak dawna pracujesz? Trzeba się przyzwyczaić. Po roku jakoś się wdrożyłam. Czasem gonitwa męczy bardziej, czasem mniej. Cieszę się zawsze gdy udaje mi się coś zaplanowac z wyprzedzeniem i sobie ułatwić, np. uda sie zrobić sensowne zakupy i przez kilka dni wystarczy zajrzeć do lodówki i wszystko jest co nam potrzeba.
    • mayaalex Re: czas dla siebie 15.12.14, 22:49
      corka jeszcze mala jest - tego czasu jakos niepostrzezenie po trochu bedzie Ci przybywac wraz z jej rosnieciem. No chyba ze sobie szybko drugie zrobicie, tak jak my, wtedy to znowu jakis czas bedzie ciezko smile
    • lady-z-gaga Re: czas dla siebie 15.12.14, 23:37
      > A chcę zwolnic, znaleźć czas dla siebie, aby zadbać o swoją równowagę, zadbać o
      > siebie, o swoje dobre samopoczucie. Jak? Od czego zacząć? Wiem, że dużo zaczyn
      > a się w głowie - więc "głowa" chce i wie co jest w życiu ważne ale w praktyce -
      > jakoś nie wychodzi.
      Wytłumacz swojej głowie, że jeszcze na to za wczesnie i że nie ma na razie szans na ten stan, do ktorego dążysz. Od razu Ci ulży smile
    • agnieszka77_11 Re: czas dla siebie 16.12.14, 00:57
      Córka jeszcze jest mała. Później będzie trochę lepiej.
      • cat.black Re: czas dla siebie 16.12.14, 07:57
        Taka mam nadzieje.
        Co do wieczorow, to po ogarnieciu spraw domowych (ktore ogarniete byc musza) bardzo czesto po prostu padam. Maseczki, cwiczenia to ostatnia rzecz o jakiej marze. Ksiazki czytam tylko w podrozach sluzbowych (troche ich jest wiec i to nie pomaga), w domu zasypiam na drugiej stronie. Codziennie wieczorem czuje, ze dobieglam do mety, tylko, ze nadtepnego dnia znowu trzeba biec.
    • nihiru Re: czas dla siebie 16.12.14, 08:10
      Witamy w klubie rodziców.

      Właśnie do tej ciągłej gonitwy najtrudniej było mi się przyzwyczaić po urodzeniu dziecka. Nie uważam, żebym była jakoś nadzwyczajnie zarobiona, ale coraz mniej jestem "panią własnego losu". Nie można po pracy wyskoczyć połazić po sklepach, bo dziecko trzeba odebrać od babci/z przedszkola. Zwykła kawa z koleżanką wymaga ustaleń logistycznych z mężem, kto i kiedy może się dzieckiem zająć. Itd.
      Potem niby trochę łatwiej, bo dziecko coraz mniej obsługi wymaga, ale z kolei, to na zajęcia trzeba zawieźć, to lekcji dopilnować, potem zresztą najczęściej drugie dziecko przybywa...

      Prawdę powiedziawszy, od kiedy urodził się starszy syn, czyli 5 lat temu, to przypadki, że oboje usiedliśmy razem i w spokoju obejrzeliśmy film w tv, można policzyć na palcach jednej ręki:/.
    • kocianna Re: czas dla siebie 16.12.14, 09:17
      To, o czym mówisz, jest bardzo trudno osiągnąć. I, tak jak mówisz, to siedzi w głowie. To, że ROZUMIESZ, że potrzebujesz czasu dla siebie, to jest bardzo dobrze, ale - jak sama widzisz - nie wystarcza. Ja jestem właśnie na trudnej drodze relegowania obowiązków i uczę się wdupiemania, nawet nieźle mi szło, dopóki nie zaczęły się przygotowania świąteczne. Na mnie dobrze działa taka rozkminka: czy ja na pewno MUSZĘ zrobić to, co mam zrobić, co się stanie, jeśli to zrobię, co się nie stanie, jeśli to zrobię, co się stanie, jeśli tego nie zrobię, i co się nie stanie, jeśli tego nie zrobię. I zamiana "muszę" na "chcę w imię wyższych celów".
      Tylko przed BN to nie jest najlepszy czas na ćwiczenie tej rozkmniki, ja sobie ze swoim "muszę" w tym okresie nie radzę.

      Wszelkie inne sposoby - typu kąpiel i maseczka - sprawdziłam na sobie, dla mnie są o kant tyłka potłuc. Leżysz sobie w tej wannie i myślisz, że trzeba pralkę nastawić i kupić buciki dla dziecka, i ni cholery nie potrafisz się zrelaksować.

      Wdupiemanie jest bardzo trudne, bo fajnie by było połączyć bycie idealną panią domu, kompetentnym pracownikiem, gorącą kochanką, czułą żoną, kreatywną mamą i dobrą córką. Tyle, że się nie da. I czasami trzeba sobie ustawić priorytety, a jeśli wszystko wydaje się równie ważne - zastosować powyższą rozkminkę. Ja np. dziś nie idę na ciekawą i ważną konferencję, bo chcę pójść na rekolekcje i chcę poćwiczyć z córką matematykę przed jutrzejszą klasówką. Zależało mi na udziale w konferencji, ale bardziej zależy mi na czwórce z matmy i wyciszeniu się przed świętami.
      • cat.black Re: czas dla siebie 16.12.14, 12:41
        To co opisujesz dosc dokladnie pokrywa sie z moja sytuacja i tym gdzie moze byc problem.
        • kocianna Re: czas dla siebie 16.12.14, 13:02
          Ja sobie zrobiłam w głowie taką listę suwaków. Ja jestem jedna, i każdego dnia odgrywam jakieś role. Nie mogę ich wszystkich odgrywać na 100%, bo przecież jestem jedna. Więc suwak "praca" jest ustawiony na ileś procent, suwak "mąż" na ileś, suwak "dziecko", i jeszcze bardzo ważny suwak - "ja". To jest strasznie ważne, żeby on był. I te wszystkie suwaki razem dają 100%. Można je różnie ustawiać każdego dnia, tygodnia czy miesiąca.
          I jeszcze zaczęłam prosić różne osoby o różne rzeczy, a mąż przestał pomagać mi w domu. To znaczy, że przejął część odpowiedzialności za dom, i ja o tej części po prostu nie muszę myśleć i jej kontrolować. Pranie robi się samo i naczynia się same wstawiają do zmywarki, i podłoga się sama myje - to jest poza mną. Dla mnie to była olbrzymia ulga - on to i tak robił, ale ja kontrolowałam, kontrolowałam cały świat - a teraz mu po prostu zaufałam.
    • jehanette Re: czas dla siebie 16.12.14, 09:35
      1. Zrewidować obowiązki domowe -> czy na pewno wszystkie są potrzebne? Czy gotujesz codziennie? Czy gotujesz obiad dla córki -> na pewno je go w żłobku, w domu spokojnie może zjeść owoce, jogurt, kanapkę, etc. Wy do pracy możecie zrobić sobie coś na bazie mrożonki typu warzywa na patelnię.

      2. Czy (brrrrrr) prasujesz ubrania (innych możliwości nawet nie dopuszczam!) -> przestań, prasuj tylko to co potrzeba (koszula na następny dzień).

      3. Nauczcie się robić rzeczy "przy okazji" - dziecko w wannie -> wrzucasz pranie. Za godzinę sama wychodzisz z wanny - wyjmujesz i wieszasz. Jedno kąpie dziecko drugie odkurza lub zmywa. Mycie podłogi tak samo.

      4. Rób różne rzeczy wspólnie z dzieckiem. Ja zawsze robiłam wszystko przy córce, bo czas kid-free wolałam wykorzystać na lenistwo ew. na to, czego absolutnie nie da się z dzieckiem zrobić i są efekty: trzylatka uwielbia wsypywać proszek do pralki, wkłada do bębna to co jej podamy, podaje klamerki do wieszania prania, na widok miski do mycia podłogi woła "a gdzie moja ściereczka" i jest inicjatorką mycia okien oraz luster smile Czasem nawet zmywa z nami, choć rzadko bo dużo wody na to idzie wink

      • cat.black Re: czas dla siebie 16.12.14, 12:46
        Corka opiekuja sie dziadkowie. Obiady / posilki przygorowuje wczesniej. My stolujemy sie w pracy. Czasem wieczorem cos gotujemy na szybko.
        Prasowanie ograniczone do minimum (nie znosze).
        Staramy sie dobrze wykorzystac czas - ale przyjrze sie raz jeszcze co mozna inaczej, sprawniej.
    • julita165 Re: czas dla siebie 16.12.14, 09:51
      Ja mam 3-latka na stanie i podobne doświadczenia. Mnie bardzo pomagły dwie sprawy: po pierwsze co sobotę lub niedzielę mąż zabiera syna na cały dzień do swojej mamy a ja w tym czasie robię co mi się podoba, cały dzień dla siebie. i co najwazniejsze nie tracę go na jakieś sprzątania itp. To jest czas dla mnie. Po drugie przynajmniej raz w miesiącu synek zostaje w weekend wieczorem z moją mamą żebym mogla sobie wyjść za za starych bezdzietnych czasów
    • kobieta_z_polnocy Re: czas dla siebie 16.12.14, 10:09
      Moze warto jeszcze popracowac nad rytmem dnia? Moze cos mozna jednak zaplanowac inaczej? Pewnych rzeczy nie przeskoczysz oczywiscie, ale moze cos da sie poprawic tu i tam.

      Jedno jest pewne, ambicje o byciu super pania domu odloz na polke, bo takie idealy sa nie do osiagniecia w waszej sytuacji. Ogarniajcie dom, jestescie dwoje, wiec mozecie spokojnie zaladowac pranie czy zamiesc podloge w obecnosci corki,ale bez przesady. Dwie godziny dziennie z mala to nie jest duzo, wiec to powinien byc czas dla niej, nie oznacza to jednak, ze jedno z was nie moze rozpakowac zmywarki podczas gdy drugie siedzi z corka obok i czyta ksiazeczke.
      Takie drobne czynnosci robione codziennie powinny spokojnie wystarczyc na utrzymanie domu w odpowiednim standardzie. Musicie jedynie wspolpracowac, bo jedna osoba nie da oczywiscie rady tego wszystkiego udzwignac.

      Wiesz, tyle czasu tylko dla siebie ile mialas przed narodzinami corki jeszcze przez dlugi czas nie bedziesz miala i to trzeba zaakceptowac. Ale oczywiscie chwila dla siebie KAZDEGO dnia obojgu wam sie nalezy.

      Tak na marginesie, co tak bardzo rozwala wam dzien? Logistyka i dojazdy do pracy/zlobka? Bo tak patrzac z boku to praca na 3/4 etatu, pani do sprzatania i dziecko, ktore juz jest na pewno kumate, wyglada na bardzo przyzwoite warunki. smile
    • guderianka Re: czas dla siebie 16.12.14, 10:23
      Widać ...masz za dużo czasu tongue_out
      • motyllica Re: czas dla siebie 16.12.14, 10:40
        praca na niepełny etat, mąż, jedno dziecko i pani do sprzątania...
        no tak, zarobiona, że ho ho

        jak to robią samotne matki?
        jak to robią matki pracujące na cały etat?
        jak to robią matki, które mają troje czy więcej dzieci?
        i wszystko na raz?

        no niestety, to już nigdy nie będzie wyglądało tak, jak było się singlem
        • cat.black Re: czas dla siebie 16.12.14, 12:36
          Jestem realistka i wiem, ze czasy minione nie wroca. I jest ok.
          Co rozwala dzien - dojazdy do pracy, czeste delegacje - wtedy kilka dni jestem poza domem. Corka jest pod opieka dziadkow, pani do sprzatania przychodzi raz w tygodniu, biezace/codzienne ogarnianie jest w naszych rekach.
          Pewnie zmiana tego stanu to proces, pewnie z kazdym dniem bedzie latwiej ale czuje, ze nie wiem gdzie zaczac.

          Co do sytuacji innych osob - kazdy ma inna. Nie jestem pewna czy porownywanie pomoze, bo nie znamy szczegolow ktore moga miec duze znaczenie.
          • guderianka Re: czas dla siebie 16.12.14, 14:19
            big_grin
            a jakie Ty masz szczegóły, które mają znaczenie
            pracę, jedno dziecko, męża i panią sprzątającą big_grin

            weź kobieto sobie do opieki jeszcze dwoje dzieci, dwa koty, jakąś starszą panią do opieki i zapisz się na fitness. i wtedy marudź
          • klamkas Re: czas dla siebie 16.12.14, 22:19
            Tak, każda z nas ma inną sytuację. Ja miałam: 1,5 roczne dziecko, doktorat do skończenia (czyli robota na więcej niż etat, ale płaca jak za 1/2 minimalnej krajowej), męża zarabiającego na utrzymanie rodziny, wynajem i planowany zakup mieszkania (czyli harującego jak wół) i zero pomocy z zewnątrz (babci niet, niani - niet, bo szkoda było kasy (zajmowaliśmy się córką na zmianę, co oznaczało, że zwykle zaczynałam pracować o 18.00, jak mąż wrócił z pracy, mając za ścianą dziecko i normalne życie rodzinne i perspektywę pobudki między 5 a 6, bo tak budziło się dziecko), sprzątaczki niet - znowu kasa). Dodatkowo - dojeżdżaliśmy do pracy, bo tańszy wynajem był poza miastem.

            Musisz zmienić nastawienie - nie chodzi o to, żeby mówić sobie "inni mają gorzej". Ale o to, żeby mieć cel. Jaki - tylko możesz go określić. I ułożyć wszystko pod to. Będzie ciężko/ciężej/czasami zupełnie do D... Ale dasz sobie radę, bo innego wyjścia nie ma. A z czasem nauczysz się czerpać przyjemność z drobnych rzeczy, które wpłyną na pozytywny całokształt smile.
    • kanna Re: czas dla siebie 16.12.14, 12:51
      Zwolnić (jakoś dramatycznie) się nie da, ale można robić wiele rzeczy:
      - delegować opiekę na kogoś innego (posłać z tata na spacer, umówić, się, ze w niedziele śpisz dłużej, a tata zajmuje się dzieckiem itp.)
      - Wysyłać dziecka z tatą do rodziny - np. dziadków (z nocowaniem)
      - za jakiś czas nocować dziecko samo u rodziny
      - zapraszać rodzinę, a samemu wyjechać z mężem na weekend
      - wyjechać samej/z koleżanka do spa
      - znaleźć zajęcia, na które będziesz regularnie chodziła
      - przejść na wychowawczy pracując jednocześnie na 1/2, lub 3/4 etatu.

      Podstawą jest zmiana myślenia, powtarzaj sobie: za każdym razem, jak dbam o siebie, dbam o moja córkę.
      Mi najbardziej pomaga dobra bez dzieci.
      Od razu zwalniam, mam więcej spokoju, cierpliwości dla dzieci.
      -
      • cat.black Re: czas dla siebie 16.12.14, 14:26
        Wlasnie ta mysl jest podstawa do poszukiwanie rownowagi - dbajac o siebie dbam jednoczesnie o corke, jej relacje ze mna, z innymi, ucze szacunku do siebie. I chce byc dobrym przykladem. To najwazniejsze dla mnie. Nie bez znaczenia jest fakt, ze corke mamy dosc pozno wiec kwestia bycia w jak najlepszej formie i zdrowiu tez ma znaczenie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja