madi138
10.01.15, 11:47
Jak tak sobie slucham wypowiedzi zon, protestujacych gornikow, to wcale sie nie dziwie, ze spoleczenstwo jest tak negatywnie nastawione do tej grupy spolecznej. Roszczeniowosc i wielkie zdziwienie realiami ekonomicznymi, ktore nie powinno miec miejsca w przypadku doroslych, wyksztalconych ludzi. Dlaczego ci ludzie oczekuja, ze cale spoleczenstwo bedzie doplacac do zadluzonych przedsiebiorstw? Rozumiem, ze to perspektywa utraty pracy jest straszna, ale takie rzeczy zdarzaja sie ciagle. W czym gornicy sa lepsi od innych ludzi, ktorych miejsca pracy sa likwidowane? Czemu im nalezy zapewnic zatrudnienie, a innym ludziom kazac radzic sobie samym? Jak slysze argumenty ich zon, ze ona to ma male dziecko, inna wziela kredyt, bo myslala, ze bedzie miala stale zatrudnienie, a kolejna pracuje tam juz 35 lat i jakim prawem chce jej te prace nagle zabrac, to sie zastanawiam skad panie sie urwaly. Wspolczuje trudnej sytuacji, ale badzmy dorosli! Fajnie miec stala prace, z paroma milymi bonusami, ale jesli firma upada, to trzeba wziac sie w garsc i zaczac od nowa. Takie jest niestety zycie, ze czasem trzeba sobie radzic samemu, a nie obarczac innych odpowiedzialnoscia za swoj byt.