wiedzma.zla.nr1 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:25 Relaksy.. ciężkie, toporne koromysła. Szurałam nimi jak potępieniec. Z nimi to w ogóle ciężka trauma... Matka kupiła mi ja na zimę u ciotki, mierzone , widziane przeze mnie.. Stały kilka tygodni w przedpokoju, a potem ona je spakowała i położyła pod choinką.. cuuudny prezent... Do dziś to dla mnie symbol tego jak rodzicielka mnie traktuje... Kupiła zimowe buty które należały mi się jak psu budzie. Buty niechciane przeze mnie. I na koniec zrobiła z tego prezent gwiazdkowy... Za to mąż kocha miłością wielką te koromysła... Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:00 Może nie miała kasy na prezent, jak już kupiła buty? Masa rodzin w Polsce żyje w ten sposób i dziś niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:36 Takie wtedy były czasy, o ile nie było się czerwoną świnią to niestety dużo dziecięcych prezentów tak wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
joszka30 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:38 Miała, miała... zapewniam. Standard życia b. ok.. Odpowiedz Link Zgłoś
joszka30 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:52 no...-) Cały spryt wziął w łep?..) Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:34 Kiedyś też mi się to zdarzyło . BTW, wiedźma jest taka... lepsiejsza . Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:51 ily-evans01 napisała: > Może nie miała kasy na prezent, jak już kupiła buty? > Masa rodzin w Polsce żyje w ten sposób i dziś niestety.. ksiązki były tanie, tylko trzeba było zadać sobie trud zakupu (nie leżały stosy ciekawych pozycji, jak teraz). Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:36 Może rodzice byli z takich, jak matka jednej dziewczynki w I klasie u córki: na mikołajki ustaliliśmy, że dzieci dostaną coś z serii o Lassem i Mai, wszyscy zadowoleni, a pani wypaliła: Eeee.... książka? A co to za prezent? (ale udało mi się nie roześmiać ). Odpowiedz Link Zgłoś
olinka20 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 10:56 Co to te koromysła?? Bo nawet wujek gugiel nie odnajduje takowych butów. To jakies regionalne okreslenie ? Odpowiedz Link Zgłoś
olinka20 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:52 Aaaa relaksy, w pierwszej linijce mi umknęły Pierwszy raz spotkałam sie z okresleniem- koromysła i miałam zagwozdke Odpowiedz Link Zgłoś
joszka30 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:56 to jest chyba raczej TO koromysło.. I może to i regionalne.. Kto wie? Nie zdawałam sobie sprawy, ze to nie ogólnopolskie. Całe życie się człowiek uczy... Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:04 Koromysło to określenie na coś wielkiego i niewygodnego, jak koromysło właściwe, czyli belka do noszenia wiader z wodą na własnym grzbiecie Słowo znane prawdopodobnie na kresach i we Wrocławiu i Szczecinie. Niekoniecznie regionalizm, ale tam właśnie popularne. Odpowiedz Link Zgłoś
olinka20 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:10 Belke wyguglałam Ale ni huhu nie pasowała mi do butów Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:54 Nie, w Szczecinie nie jest znane, chociaz moj dziadek wilnianin byc moze by je znal, gdyby zyl... Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:47 W okolice Szczecina i Wrocławia w ramach Akcji Wisła było przesiedlonych z dzisiejszych kresów i Podkarpacia duzo Ukraińców. Moze stąd to wyrażenie jest tam popularne, ale jako określenie topornego obuwia sama sie dopiero teraz spotkałam. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:43 Koromysło to z ukraińskiego taki drąg na którym zawieszało sie dwa wiadra i niosło wodę, tu uzyte chyba jako przenosnia, cos topornego. Odpowiedz Link Zgłoś
helka.pentelka Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:36 1. przypalone mleko w szkole - ohyda, do dziś zapach gotowanego mleka wywołuje u mnie odruch wymiotny 2. msza o 9 w czasie chyba teleranka - nigdy potem, jak samodzielna jednostka nie chodziłam na rano do kościoła 3. porównywanie z kuzynkami - zawsze były mądrzejsze, lepiej dbały o porządek, były grzeczniejsze i w ogóle Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:40 Gdy mialam 12 lat mama kupiła mi kurtkę na bazarku. Nie dość ze brzydka, to od razu zwrocilam uwage- ze za duża. Uslyszalam, ze innych nie było. Musialam ja nosić, choć była zimna, przemakalna i mogłam się nią dwa razy owinac. Po 2 latach przejęła ja na szczęście babcia, jako kurtkę do prac porządkowych. Babcia miała rozmiar dorosłe 42-44. Poza tym nie znosilam pielenia grzadek. Idiotyczna syzyfowa praca. Mam uraz do wszelkich ogródków. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 21:58 To mi przypomnialo moja zolta kurtke w samochody wyscigowe. Mialam z 12-13 lat . Innych nie bylo, a mama bala sie, ze z golym grzbietem zostane... Odpowiedz Link Zgłoś
annakate Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:08 Mleko. Nienawidziłam odkąd pamiętam, tłumaczyłam, że mi się klei w buzi - co wywoływało tylko zniecierpliwienie i komentarz w rodzaju "no, a do kaszy masz zęby za długie" (przy czym kasze akurat lubię). Picie mleka wyglądało tak, że miałam kubek z mlekiem i obok drugi z gorzką herbatą i popijałam herbatą mleko, żeby zmyć obrzydliwy smak. Mimo to mi wmuszano. Niestety nie miałam żadnych skórnych objawów alergicznych, a o tym, że mam nietolerancję laktozy dowiedziałam się jako osoba dorosła, matka dzieciom, jak dzieciu po mleku rozwinęła się pokazowa reakcja i lekarka przeprowadziła wywiad pokolenie wstecz. Wcześniej moja niechęć była traktowana wyłacznie jako fanaberia. Dziś nie jestem wybradna jedzeniowo, ale mleko wywołuje reakzję wymiotną samym zapachem. Budyniu nie zjem za cenę życia, za to w przedszkolu robiłam kokosowe interesy - odstępowałam budyń (zawsze byli chętni) oraz zjadalam za kogoś szpinak, który od zawsze lubiłam ( chętni byli tym bardziej). Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:19 Ja co wieczór mialam zgryz i stres, jak w tajemnicy wylac mleko do zlewu. Zwykle sie udawalo, ale czasem byla wpadka. Co do kurtek - mialam taką bezową, ktorej nienawidzilam, bo odcien tego beżu, jak tlumaczylam mamie, byl trupi, a ponadto miala idiotyczny krój, naprawde cierpialam, gdy trzeba bylo ja zakładac, na szczescie byla tylko "na niedzielę". I pamietam jeszcze groch z marchewką z przedszkola, które pakowałam do kieszeni fartuszka.. Raz mnie zmuszono do zjedzenia i zwymiotowalam, hue hue. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 26.01.15, 23:28 O jezu, przypomniałaś mi własnie jak kiedys w przedszkolu przy moim stoliku chłopak wymiotował fasolka szparagową. Tez go pani zmusiła by zjadł. A dla mnie największa przedszkolna trauma było leżakowanie a zwłaszcza gdy chciało sie siusiu, a wstydziłam sie to zgłosic, a poza tym pani się wkurzała za to. I tak leżałam często do końca leżakowania z pełnym pecherzem, aż raz sie odważyłam i krzyknęłam, że chcę siku tak głośno że pobudziłam inne dzieciaki. Pani się oczywiście na mnie wydarła i powiedziała matce że byłam niegrzeczna, więc dostałam kolejny ochrzan, bo nie było mody na dyskusje z wszechwiedzącą panią przedszkolanką wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 00:02 Lezakowania tez nienawidzilam i tego, ze panie byly smiertelnie obrazone, jak sie chcialo isc siusiu. Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 10:32 Gdy ja miałam 12 lat to już był rok 1997, i na pewno było mnóstwo kurtek dostępnych. Nie wiem, czy ta była najtansza, czy o co chodziło? Moja mama nigdy nie kupowała ubran w sklepie, zawsze na bazarku, choc to wcale taniej nie było. Albo w ciucholandzie. Odpowiedz Link Zgłoś
whitney85 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 14:40 Miałam podobnie. Chodziłam w brzydkich i za dużych ubraniach, zazwyczaj z bazaru. Ponadto matka zawsze sama wybierała rzeczy a jeśli mówiłam, że mi się coś nie podoba, słyszałam że albo kupi to, co wybrała albo nic nie dostanę. I też nie było u nas biedy, po prostu potrzeby dzieci były najmniej priorytetowe. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 00:49 Mleko z kożuchem, rodzicie kazali zjadać kożuch "bo zdrowy", a ja miałam odruch wymiotny. Kasza manna z grudami, nie wiem zupełnie dlaczego zarówno rodzice jak i teściowie upierają się ją przygotowywać w ten sposób, gdy zrobienie gładkiej kaszki jest dziecinnie proste (teściowa po zrobieniu kaszki z grudami, bierze mikser i ją miksuje, a sprzątniecie całej kuchni zostawia mnie). Obcinanie włosów. Na początku na bardzo krótko, "bo miałam kiepskie włoski". Potem na mniej krótko, ale za to na bardzo krzywo. I sraczkowate spodnie z niezniszczalnej bawełny. Podobno dostawałam ataku szału za każdym razem, jak mi kazano je założyć, dopiero kilka lat temu uświadomiłam mamę, że były paskudne i nie chciałam ich nosić. I w ogóle mam jedno wielkie WTF, jak mi mama opowiada do jakich manewrów się posuwała, żebym ubrała wybrany przez nią zestaw (a umówmy się, że na widok mojej mamy wszelka Fashion Police kwiknęłaby uszczęśliwiona i zaczęła folgować krytyce). Po grzyba tak się męczyć, jak dziecko może samo się ubrać, dać matce święty spokój i jeszcze chodzić zadowolone. Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 02:50 Mojego męża w przedszkolu tak skutecznie nakarmili buraczkami, że nie je ich do tej pory pod żadną postacią ... nawet barszcz czerwony mu śmierdzi i gotuję go tylko wtedy gdy mąż jest w pracy, a potem zjadam szybko zanim wróci... Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:02 Stołówkowa zupa pomidorowa w kolorze marchewkowej kupy niemowlaka o konsystencji wody i na pewno niepomidorowym zapachu. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:13 I wycieranie oślinioną chusteczką policzków i ust dziecka zaraz po zjedzeniu przez nie czegoś. Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:27 Zdaje się, że miałam sporo szczęścia, bo większość czasu w dzieciństwie spędzałam z babcią, która dobrze gotowała i nie miała żadnych dziwnych pomysłów. W zasadzie główne "traumy" mam z wakacji spędzanych u drugiej babci na wsi- zmuszanie do jedzenia zniechęciło mnie do wielu potraw na bardzo długo. I później, jak się mój brat urodził, jak zaczął chodzić to pozwalano mu psuć moją zabawę i rozrzucać moje zabawki, pamiętam, że było to dla mnie okropną niesprawiedliwością. Tak samo jak sprzątanie po nim- dlatego po młodszym dziecku sprzątałam ja a nie moje starsze. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:20 I później, jak > się mój brat urodził, jak zaczął chodzić to pozwalano mu psuć moją zabawę i roz > rzucać moje zabawki, pamiętam, że było to dla mnie okropną niesprawiedliwością. Dla mnie to jest swietny przyklad jak z takiej samej - nagminnej w koncu wsrod rodzenstwa - sytuacji rodzice moga wykreowac zupelnie inne emocje i zupelnie inne relacje miedzy dziecmi. Bo ja uslyszalam tlumaczenie "ona jest mala i jeszcze nie rozumie, Ty jestes starsza i sprytniejsza, wymysl, jak sobie z ta sytuacja poradzic, taka jestes madra, ze na pewno cos wymyslisz". I faktycznie wymyslilam, jak siostra byla w nastroju "zabierackim", to bawilam sie najpierw czyms mniej fajnym, zeby ona to zabrala, a ja mogla sie zabrac do docelowej zabawy. Bo jej chodzilo o lup, a nie o zabawke jako taka, fajne bylo to, co miala starsza siostra w reku. A jak siostra byla w nastroju "rozwalackim" to zabawa polegala na jak najszybszym zbudowaniu jak najwyzszej wiezy z drewnianych klockow, ona to rozwalala, ja stawialam od nowa, trwalo to mniej wiecej piec razy i jej sie nudzilo. Czyli w sumie jak kazde starsze rodzenstwo musialam zniesc jakies tam fazy rozwojowe mlodszego rodzenstwa, tylko dzieki tlumaczeniu rodzicow czulam sie w jakis sposob uprzywilejowanym przewodnikiem, a nie uciemiezonym niewolnikiem. W ogole nie zaliczylam mnostwa opisywanych tutaj traum, bo moi rodzice tlumaczyli. Np. ze cos trzeba zjesc, bo dostarcza jakichs tam skladnikow i dlatego wybrali to na obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
lady-z-gaga Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:53 przegotowane mleko z kożuchami, zupki mleczne nigdy jako dorosła osoba nie tknęłam zupy mlecznej na żadnej wczasowej stołowce, niestety oprocz urazu do mleka został mi też uraz do płatkow owsianych (to był najbardziej znienawidzony zestaw) a szkoda, bo są zdrowe Odpowiedz Link Zgłoś
panidemonka Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 07:58 Jedną pamiętam z dzieciństwa. To była trauma, koszmary senne jak z horroru, bałam się w nocy pójść do łazienki jeśli przyśniły mi się ... gęsi. Mieszkaliśmy na osiedlu małych domków pracowniczych, do każdego z domków przynależał mały ogródek. Sąsiadka hodowała gęsi i wypuszczała je z ogródka, żeby sobie trawę poskubały. stada gęsi pilnował wielki gąsior, a my dzieci bawiliśmy się na zewnątrz. Gąsior uznał nas za zagrożenie i postanowił nas zaatakować-trafiło na mnie. O rany, miałam naderwane ucho, sińce na całym ciele i ogromny siniak pod samym okiem. Niewiele brakowało do utraty tego oka. Mama poleciała z wielką awanturą do sąsiadki, było ustalone, ze gęsi trzyma tylko w swoim ogródku. Ale gęsi potrzebują więcej przestrzeni i więcej trawy, sytuacja się powtórzyła. Mam usłyszała moje krzyki, przybiegła, złapała gąsiora i... no oddała sąsiadce, żeby tamta mogła zrobić sobie ... pyszny obiadek dla całej rodziny. Oprócz mnie jeszcze kilkoro dzieci było poszkodowanych. Jeszcze w 2 kl. podstawówki bałam się gęsi. Teraz gęsi lubię, to naprawdę fajne ptaszyska, nawet przywiązują się do właścicieli prawie ja psy. Jednak wtedy zatruwały mi sporą część dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:15 Po tym jak mnie indyk zaatakowal nigdy juz sie do ptakow nie przekonalam. Nienawidze. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 21:49 No i wtedy gęsi sie nie usypiało ani nie ciągali sąsiadów po sadach za zwierze robi dzieciom krzywdę. A teraz pies najgorsze zło.hmmm.... Odpowiedz Link Zgłoś
zoe7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:45 Ale doczytałaś, że mama poszkodowanej udusiła tego gąsiora na miejscu? I raczej sąsiadka nie miała pretensji w obronie swojego "członka rodziny". Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 22:52 U mojej babci oprócz gesi jeszcze dodatkowo indyki były i narwane koguty. Tez nieciekawe towarzystwo. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:28 Kurczę, a potem są wpisy na forum, że znajomi przyszli z wizytą z dzieckiem, które skakało po jasnych kanapach, nie jadło przy stoliku, kruszyło czekoladę na dywany, rozlewało sok, złapało okulary pani domu i rozwaliło itp. Już się nie dziwię, skąd się takie dzieciaki biorą... Leczysz swoje kompleksy, "traumy", nie wychowując dziecka w minimalnym stopniu, przykre. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:31 Zimne mleko wypiłam pierwszy raz jako już dorosła osoba Do dzisiaj nie cierpię kożucha na ciepłym mleku. Za to ubóstwiam kożuch na budyniu. Moje dzieci z kolei nie lubią nawet tego na budyniu. Odpowiedz Link Zgłoś
pomidorpomidorowy Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:52 nie, dziecko nie powinno sie bawic czym popadnie powinno znac granice i to nie ze wzgl na "okruszki" czy krysztaly ale wlasne bezpieczenstwo. Widac ze nie mieliscie zadnego wypadku...moj synek jezdzil na bramie w efekcie czego nieco go poturbowala...pamieta to dobrze, zlamal reke( tutaj akurat przypadek wiec nie ma o czym mówic) sparzyl teke (wizyta na sorze) nic ciekawego... Odpowiedz Link Zgłoś
default Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:56 W dzieciństwie sporo chorowałam, więc największą traumą były dla mnie pobyty w szpitalu, a wtedy nie było mowy o pobycie matki na oddziale, ba - w niektórych przypadkach nawet odwiedziny były zakazane. To był najgorszy koszmar dzieciństwa, zaraz potem przedszkole, szczególnie przedszkolne posiłki, które w większości zwracałam niezwłocznie po spożyciu, względnie upychałam (mięso) po kieszeniach fartuszka. Oraz przymusowe picie obrzydliwie tłustego i śmierdzącego tranu. Traum fundowanych bezpośrednio przez rodziców czy babcie nie przypominam sobie. Owszem, mama zakodowała mi na całe dzieciństwo, że po kąpieli czy myciu głowy nie wolno wychodzić z domu, a najlepiej położyć się od razu do łóżka (inaczej zapalenie płuc pewne), ale pogląd ten przestałam podzielać w wieku nastoletnim. Podobnie jak inny, o tym że golenie nóg i pach jest szkodliwe i absolutnie niedopuszczalne No, ale to nie traumy. Odpowiedz Link Zgłoś
jolie Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 08:58 1. Smażona wątróbka 2. Rajstopy pod spodniami 3. Wełniane gryzące swetry i czapki 4. "Puszek-okruszek" i wszystkie piosenki Natalii Kukulskiej, której nie trawię do dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:18 Marchewka pływająca w zupie. Jak widziałam coś takiego w zupie to puszczałam pawia. Ale to chyba jakieś genetyczne bo moja młodsza córka marchewki w zupie nie znosci. Jak w niemowlęctwie wyczuła marchewkę w tej zmiksowanej papce, którą jadła - pluła na 3 metry. Druga trauma to skojarzenie karpia w galarecie z tą miłą rybką pływającą przedtem w wannie. Ryby w galarecie nie tknęłam przez następnych 20 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:35 - ciągłe ścinanie mnie na krótko, podczas gdy ja przez całe dzieciństwo marzyłam o długich włosach. "Bo masz cienkie i słabe, a podcinanie wzmacnia". Jestem żywym przykładem na to, jaka to bzdura, włosy cienkie mam do dziś, dopiero jako dorosła nosiłam WRESZCIE długie do pasa. - gryzące rajtuzy i gryzące czapki, swędziało w czoło tak, że szału dostawałam. - zmuszanie do jedzenia, głównie w przedszkolu i u babci, mama się litowała i smażyła mi jajko, kiedy protestowałam przy tłustym mięsie - jestem jej za to głęboko wdzięczna. Za to u babci łzy kapały mi do śledzia w śmietanie. W końcu puściła mnie z "nie chcesz, to nic nie dostaniesz", a ja jak to dzieciak głodna byłam i narobiłam dziadkom strasznej siary - poszłam do świń i podjadłam im kartofle z paszą. Mam wrażenie, że od tego dnia jakoś mnie mniej zmuszali, bo bali się, że poskarżę się rodzicom. Tak mnie głodzą, że muszę świniom żarcie z koryta podbierać! Do dziś nie rozumiem tego podejścia, że dorosły może jeść co mu się żywnie podoba, a dziecko własnego gustu mieć nie może i nie może mu coś po prostu nie smakować. Wszystkich tych wpychających żarcie na siłę do ust przywiązałbym do krzesła i nakarmiła nielubianą przez nich potrawą, może by dotarło. - Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 09:46 Z tym zmuszaniem do jedzenia to traumę przechodził mój mąż ze swoim bratem w ich dzieciństwie. Kiedyś ich matka kupiła w pewexie, więc full wypas, zielone oliwki w zalewie i podała na śniadanie. Jej samej zupełnie nie zasmakowały, ale ponieważ kupiła, to oni musieli je zjeść, bo wyrzucić żal. I tłukła ich pasem, żeby jedli. W końcu jeden nie wytrzymał i zwymiotował. Podobnie zmuszała mojego męża do zjedzenia fasolki szparagowej, która utknęła mu w gardle, dostał po łbie i się porzygał. Cała akcja była w restauracji, więc jak wrócili do domu, to dostał jeszcze lanie, za to że jej wstydu narobił. Odpowiedz Link Zgłoś
agrestka1 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:41 mam dwie, pierwsza to rajstopy no nienawidzę jak tylko o nich pomyślę to mnie wszystko swędzi, jako dorosła nie noszę nawet jak są największe mrozy, moje dzieci też nie znoszą i też ich nie zmuszam, co śmieszniejsze moja mama twierdzi, że też nigdy nie cierpiała rajstop więc może to niechęć genetyczna tylko po cholerę kazała mi je nosić? druga to sobotni terror sprzątania. Jak już któraś napisała trzeba było wstać rano i to na pewno nie była 9.30 bo to dla mojej mamy to już było południe i sprzątałyśmy we trzy ja, moja siostra i mama i do dzisiaj nie pojmuje jak mogło nam to trzem zabierać cały dzień. Sama też zaczęłam uskuteczniać ten schemat dopóki jakieś dwa lata temu nie usłyszałam jak moje dzieci rozmawiają miedzy sobą że nienawidzą sobót bo znowu trzeba będzie rano wstać i sprzątać. Teraz sprzątamy w tygodniu a w soboty się relaksujemy. Odpowiedz Link Zgłoś
clk Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:53 Moje traumy z dziecinstwa: - "pojdz do koscioka" nienawidzilam niedziel, nienawidzilam sie strojenia i zasuwania do kosciola, a juz najbardziej cala rodzina. W zyciu nikogo do tego nie zmusze - "Wez kanapeczki" - ktore, przyznac sie szczeze, wyrzucalam. Moja mama uwazala, ze jedzenie na stolowce jest "nie" i pakowala mi kanajpki - ktore po 6 godzinach w plecaku byly co najmniej niesmaczne - czasem jadlam, czasem wyrzucalam, ale szczeze nienawidzilam. - "Nie zakladaj bo sie zniszczy" "kupilam ci piekne rzeczy" - w zasadzie do 18 tego roku zycia nie bylo mi wolno wybierac ciuchow. Jesli udalo mi sie uzbierac sume na zakup "martensow" bylo to krytykowane przez miesiace, wszelkie moje wybory ciuchowe powodowaly komenrarze "co ludzie pomysla" "wygladasz jak ladacznica etc" - "Nauczyciel to swieta rzecz, szkola to swieta rzecz". Nie. Nie znosilam mojego liceum, czulam sie zle, jedzilam ponad godzine czasu (w obrebie tego samego miasta!!!) na 7:30 rano na zajecia, bo "liceum bylo prestizowe". Moja nauczycielka potrafila mi powiedziec "CLK NIE ZASLUGUJEZZ NA SREDNIE WYKSZTALCENIE, A WYZSZEGO NIGDY NIE ZDOBEDZIESZ". Moja matka NIGDY nie stanela w mojej obronie , wrecz przeciwnie. BTW, skonczylam 2 uczelnie, w tym jedna za granica - Mase zajesc pozalekcyjnych, na drugim koncu miasta: * balet - nienawidzilam. Ale "wypadalo" wiec jedzilam, na drugi koniec miasta. * gra na pianinie - 5 lat zmarnowanych, nie znosilam. Nie bede zmuszac dzieci do tych rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 11:58 Może nie skończyłabyś tych dwóch dobrych uczelni gdyby nie to wymagające liceum? 20 lat temu ciężko było dostać się na dobre dzienne studia, odpadało bardzo wiele (wcale pewnie niegłupich też) osób bo byli np. po miejscowym liceum o takim sobie poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
joszka30 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:02 wszystko się zgadza, tylko dlaczego utożsamiać dobre liceum= upokarzająca nauczycielka? To nie ma innych metod motywowania ich upokarzanie? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:04 Oczywiście, że są, chodziło mi o to, że pomimo tych upokorzeń wielce prawdopodobne jest, że dostała się na upragnioną uczelnię, ja pamiętam tamte czasy i wiem jak ciężko było (nawet tym inteligentnym) dostać się na studia, czasem na jedno miejsce było po 10-20 kandydatów, nie to co dzisiaj (może poza nielicznymi kierunkami. Odpowiedz Link Zgłoś
lily-evans01 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:40 Kiedyś niestety wielu nauczycieli posługiwało się tymi metodami. W moim LO, które akurat świetnie wspominam, pani od chemii nazwała mnie debilką. Przykro mi wtedy było, ale uważałam, że nie ma sensu matce się skarżyć na takie głupoty. Zaraz potem był sprawdzian i nauczyłam się na celujący, mina pani bezcenna . Niefajne były jej odzywki, ale nie wpadłoby mi do głowy mieć z tego powodu jakiś dłuższy uraz. Ot głupia, sfrustrowana baba, w każdym zawodzie dającym lekki posmak władzy nad kimś znajdą się takie (nauczycielki, pielęgniarki, urzędnicy itp.). Olać i już, myślę, że człowiek kilkunastoletni nie da się zakrzyczeć i stłamsić jak przedszkolak. Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:01 - Spójrz w lustro. Jak ty się ubrałaś? No co tak stoisz i patrzysz? Sznurówki niezawiązane (lustro pokazywało twarz i dekolt, a zresztą, i tak nigdy nie wiedziałam, o co chodzi), nogawka się zadarła, pasek od płaszczyka przekrzywiony! - Wycieranie zabrudzonej buzi poślinioną chusteczką, fuj! Ostatnio, jako zupełnie dorosła osoba, "traumę" przeżyła moja siostra. Przeglądając szpargały w naszym domu rodzinnym znalazła list gratulacyjny z KPRM - miała stypendium Premiera za bardzo dobre wyniki w nauce w klasie maturalnej. Szwagier spytał mojej mamy, czy była dumna z córki, a ta: "a z czego tu być dumnym... w technikum...". Fakt, że ja i brat skończyliśmy dość presiżowe liceum, ale mieliśmy w nim średnie niewiele powyżej 4. Odpowiedz Link Zgłoś
meganiedzwiadkowa Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:18 Lalka. Dostałam od chrzestnego piękną, dużą lalę w różowej sukni, w kapeluszu. Cudna była. Rodzice posadzili ją w pokoju gościnnym na kanapie, pomiędzy dekoracyjnymi poduszkami i wolno mi było tylko na nią patrzeć. Bo to ozdoba. Nigdy się nią nie pobawiłam. Później urodziła się moja siostra i nic sobie nie robiła z tego, że to "ozdoba". Lala poszła w ruch, a ja nie miałam już frajdy z zabawy, bo wyrosłam z wieku "lalkowego". Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 12:28 To ja tak miałam z mebelkami dla lalek mojej mamy, które zdjęto z antresoli, pokazano mi z daleka i zapowiedziano, że pobawię się nimi, jak będę starsza. Jak byłam starsza, to miałam młodszą siostrę. Jak siostra była starsza, to byłam już "za duża" i nikomu nie chciało się włazić na antresolę. Teraz się nimi bawię... po śmierci Babci wygrzebałam je niemalże ze śmietnika. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:01 I w ten sposób: - w zabawie dziecko ci rozpirzy nówkę tableta. - skacząc po tapczanie zniszczy mebel i [ewentualnie] połamie sobie nogi ręce, rozbije łepetynę. - zabawa pod stołem - rewelacja, poza porami posiłków. Nie widzę natomiast żadnej racji dla włażenia NA stół. Z wyłączeniem zabaw, kiedy to blat stołu jest bocianim gniazdem itp. Znaczy - konkretnych zabaw kreatywnych, rozwijających wyobraźnię, a nie włażenie na stół, bo tak. - wieszania się na drzwiach można zabraniać do woli - większość dzieci i tak jeździ, kiedy starsi nie widzą. A realizowanie "zakazanych zabaw" jest dużo przyjemniejsze! - kruszyć - znów: zależy. W sense "nie robię tragedii, jak się pokruszy herbatnik" - ok. Ale znam mamunię, która kompletnie nie rozumiała wścieku męża, gdy podczas długiej [dwugodzinnej] jazdy córeczka "się ślicznie bawiła" wcierając pokruszone herbatniczki w pluszową tapicerkę samochodu... I, owszem, mamusia WIDZIAŁA co dziecko robi... - bieganie bez kapci, na bosaka - nie powiem słowa, bo sama mam alergię na kapcie wszelakie i najchętniej właśnie boso... Latanie z gołym tyłkiem - znów: zależy. Od wieku, miejsca i czasu. Dobrze jest jednak nauczyć, że nie zawsze i nie wszędzie ten goły zadek można wystawiać. - pić zimne - zależnie od okoliczności: jak dziecko wraca z sanek przemarznięte - niekoniecznie. Niekoniecznie też gdy wraca zgrzane i spocone z całodniowego ganiania. Ale ogólnie - jak najbardziej. - bawić się wszystkimi zabawkami i ubierać wszystkie swoje ubranka - to akurat dla mnie oczywiste. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 13:46 Z traum z dzieciństwa? Dostałam lanie jak mnie tatuś mój własny przyłapał, na bieganiu po zamarzniętej rzece. Uważałam to za straszliwą niesprawiedliwość, bo ja się tylko dobrze bawiłam, ale uczciwie, gdyby dziś moje dziecko coś takiego zrobiło to bym zatłukła profilaktycznie, coby nie utonęło przy następnym spacerku. I tak uważam, że tatuś wykazał się anielską cierpliwością i opanowaniem... A serio? Nie mam traum z dzieciństwa. Rodzice nie zmuszali mnie do jedzenia, do noszenia jakichś znienawidzonych elementów garderoby... Miałam ogromną swobodę w zabawach "podwórkowych" i nieco mniejszą w "domowych". Wiele rzeczy, których mi nie było wolno i tak realizowałam, narażając się na "burzę" jeśli się wyda. Wakacje były czasem tylko dla mnie, czasem nieskończenie długich dni szalonych zabaw, i krótkich nocy na sen. W większości szalonych pomysłów miałam wsparcie rodziców, acz bez skrupułów pozwali mi ponosić konsekwencje moich pomysłów... Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Lanie. 27.01.15, 14:25 O, to coś jak u mnie. Miałam jakieś 4-5 lat i wlazłam na dach dwurodzinnego domu. Ponieważ to było lato i miałam chodaki - zdjęłam je żeby mi było wygodniej na drabince i wspinałam się w samych skarpetkach. Ojciec zobaczył mnie przez kuchenne okno - odbijałam się w szybach domu naprzeciw... Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Lanie. 27.01.15, 15:18 W sumie miałam fajne dzieciństwo, ale dziś wychowuję swoje dziecko inaczej , bo warunki też mam inne. Mnie nigdy nie pytano co bym zjadła? Dostawałam co było i miałam jeśc... Gdy moja kuzynka marudziła przy jedzeniu i odmówiła zjedzenia kotleta mielonego uważano to za przejaw rozkapryszenia i braku wychowania....Gdy pytałam moje dziecko co by zjadło moja mama łapała się za głowę... Gdy dziecko mówiło pizzę siadała z przejęcia, a gdy robiłam domową pizzę padała z wrażenia. Długo musiałam tłumaczyc, że przecież na pizzy jest ser, szynka czyli to co na kanapkach a do tego pomidory, pieczarki i cebula czyli zdrowe warzywa. Dla moich rodziców pizza to zło no i kto to widział by pytac dziecko co by zjadło? Według całej mojej rodziny dziecko powinno jeśc co dają i cieszyc się, że dostało... Mi jedzenie w domu rodzinnym smakowało, bo nie znałam innego, ale po latach zorientowałam się, że moja mama wychowana na wsi niedługo po wojnie gotowała tłusto i dziś powiedzielibyśmy, że masakrycznie niezdrowo... Na takim żarciu byłam ponad 10 kg grubsza niż moje dziecko w tym samym wieku... To dziecko co je niezdrową pizzę, bo ja to niby zdrowo jadłam... chociaż sałatkę inną niż warzywna z majonezem to zjadłam na studiach... Do dziś nie mogę pojąc dlaczego w moim domu warzywa z zupy zawsze się wywalało zamiast pokroic i dac zjeśc i nie mogę zrozumieć dlaczego mimo ogrodu moja mama nigdy nie wychodowała bazyli, majeranku czy choćby lubczyku za to płaciła dolarami za wegetę w peweksie.. No, ale ona nie miała netu, ematki i chciała dobrze... Ciekawe o co mój dzieciak będzie miał prensje i co uzna za traumę dzieciństwa... Obstawiam, że będzie porządek w pokoju, bo o to toczymy nasze małe wojny domowe Odpowiedz Link Zgłoś
mood_indigo Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 14:44 Ale fajny wątek! Moje traumy: - wiązanie włosów gumką recepturką, na to dopiero zawiązywano kokardę z wstążki. Strasznie ta gumka ciągnęła, pamiętam odgłos jaki wydawała kiedy mi ją zakładano. - okropna spódniczka na szelkach z szarego... nie wiem, filcu? jak z sierocińca, coś potwornego. A nosić musiałam. - poniedziałkowy rosół. W niedzielę był zawsze rosół, zostawał na poniedziałek, więc też był. Tylko że w poniedziałek miał już inny... dziwny... smak. Nie doszłam nigdy o co chodziło, nie był zepsuty, był inny. Obrzydliwy. - kanapki do szkoły z kiełbasą. Raz - cały tornister śmierdział tą kiełbasą. Dwa - chciałam być cwana i z niewyjaśnionych dla mnie do dziś powodów niezjedzone kanapki schowałam... za szafę w moim pokoju. Matka znalazła je... jakiś czas później. Dlaczego nie wywaliłam ich gdzieś w parku/nie dałam psu - nie wiem. - i pani od matmy w podstawówce, pani O. Potwornie się jej bałam a ona mnie nie znosiła. Wyczuwałam od niej niechęć co tylko potęgowało mój strach. Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 15:42 Mood indigo wiązanie włosów gumką recepturką, na to dopiero zawiązywano kokardę z wstążki. Strasznie ta gumka ciągnęła, pamiętam odgłos jaki wydawała kiedy mi ją zakładano. Za moich czasów robiło się gumki ze starej dentki z koła rowerowego... Raz dostałam na gwiazdkę paczkę kolorowych gumek od wójka co tirem jeżdził to jak mi ostatnia pękła ( chyba rok później ) to płakał tak, że ojciec wysupłał dwa dolary i kupił mi gumki w peweksie... A w podstawówce miałam kolegę który codziennie przynosił do szkoły czekoladę i pożerał na oczach spragnionych dzieciaków.. Nigdy się z nikim nie podzielił świnia jedna... Odpowiedz Link Zgłoś
gaga-sie Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 16:46 Takie gumki też pamiętam, strasznie niszczyły włosy, a zdejmowanie to była katorga-zawsze się wkręciła we włosy Ja jakichś strasznych traum nie pamiętam, wszystko mi się wtedy wydawało naturalne, ale teraz, jak się powspomina, to faktycznie bywała jazda bez trzymanki. Odpowiedz Link Zgłoś
alba27 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 20:41 Świetny wątek wiec tez sie dopiszę Nie zmuszam dzieci do jedzenia mięsa, mnie zmuszali i szybko stałam sie wege, poza tym moja kuchnia jest zdrowsza niż kuchnia mojej mamy, -nie zasypiam, moja mama zasypiała ciągle i zawsze wbiegałam do szkoły bez śniadania, równo z dzwonkiem lub tuż po, -pozwalam dzieciom całować zwierzaki i brać je do łóżka, -nie krytykuję wyglądu moich dzieci, ja byłam krytykowana ciągle, -jak sobie cos przypomnę to dopiszę. Odpowiedz Link Zgłoś
alba27 Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 20:51 I jeszcze pasta do zębów, jak sie skończyła to mama ją rozcinała a potem przez kilka dni zapominała kupić, panietam te wygrzebywanie resztek i stres że na jutro juz nie będzie....zawsze mam zapas past, szamponów, podpasek itp Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 21:04 eve-lynn napisała: > na początek przytoczę mój wpis z wątku o kryształach > > "Nie nawidzę. Do dziś słyszę w uszach przeraźliwe krzyki mojej mamy, ciotek > i babci "uważaj na kryształy!!!" x5, bo nas było 5 dzieciaków (kuzynostwo), w s > umie to chowani razem (odwiedzaliśmy się na całe weekendy, albo spędzaliśmy je > u babci) - obiecałam sobie, że mojemu dziecku czegoś takiego nie zrobię." Nigdy nie słyszałam krzyków ba temat kryształów. > I tak - biorąc to pod uwagę - moje dziecko może: > - bawić się wszystkim co jest w zasięgu jej rąk, > - skakać po łóżku, kanapch i fotelach, > - włazić na i pod stół, > - wieszać się i bujać na drzwiach i "jeździć na furtce", > - kruszyć, Masz beznadziejnie wychowane dzieci, skakać mozna kupic trampolinę i niech sobie skaczą do woli, potem ida w gości skaczą u kogos na łożku bo im wolno. Bawienie sie wszystkim co stop w domu tez głupie, ranki na zdjecia czy cos podobnego tez miga wziąć do zabawy i np. Rozwalić?? > - biegać bez kapci albo na bosaka i z gołą dupką, > - pić zimne - prosto z lodówki cały rok (kolejny cytat mojej babci to "gorącej > wody dolij" - najczęściej mając na myśli pysznego zimnego ptysia w upalny dzień > lipca. W zimę wszystkie takie napoje stały u babci wciśnięte miedzy żeberka ka > loryfera. Tu akurat moje tez tak robią, nawet zima po ogrodzie potrafią bogiegac. Ni hu-hu - zimne zaczęłam pić jak miałam jakieś 13-14 lat chyba i wła > sne kieszonkowe ) > - bawić się wszystkimi swoimi zabawkami i nosić wszystkie swoje ubrania, a nie > "oszczędzać sobie to będzie miała na dłużej" co znaczyło mniej więcej tyle "mas > z, ale nie ruszaj bo po tobie dostanie to Kasia/Monisia/Zdzisia/już-obiecałam-k > oleżance-że-potem-jej-odsprzedam-dla-jej-córki" Nie moga ubierać wszystkiego i isc do ogrodu wytapiać sie w błocie, bo potem potrzebny porządny ciuch a cis rozwalone niedobrane, tak samo jak do szkoły czy na uroczystość maja stosowne ubrania, tak i na podwórko tez. > Jak mi się coś jeszcze przypomni to dopiszę Moja trauma z dzieciństwa sa kozaki, do dzis 35+ nie kupiłam ani jednych w dorosłym życiu. Rajstop tez nienawidziłam ale teraz pończochy sa ok. Byle nie pod spodnie. ----------------- Życie ma tyle kolorów, ile potrafisz w nim dostrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:48 Moja trauma z dzieciństwa sa kozaki, do dzis 35+ nie kupiłam ani jednych w doro > słym życiu w czym chodzisz zimą? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:04 Nie wiem, jak 3mamuska, ale ja np. do pierwszych śniegów u mnie nosiłam klapki na gołe stopy. Zimowych butów w ogóle nie posiadam. Gdy moja rodzina w listopadzie pojechała na urlop do Polski, to musieli zaopatrzyć w zimowe kurtki, buty i czapki, bo tutaj są nam niepotrzebne. A i tak marzli, bo w Polsce było dla nich bardzo zimno. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 01:02 nie wiem, gdzie jest u Ciebie. Jeżeli mieszkasz w takim klimacie, że zimowe ubranie Ci nie potrzebne, to nie kupujesz go nie dlatego, że masz traumę z dzieciństwa, tylko dlatego, że nie potrzebujesz. W polskim klimacie kozaki są potrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 02:06 Nie są. Zapewniam cię, że nie są. To kwestia osobnicza. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.jezowa Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 03:51 Ale nie niezbędne. Mieszkam w Polsce i ze 20 lat nie mam kozaków. Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 11:00 Tak samo. Ostatni raz kozaki miałam na sobie 20 lat temu. Mieszkam w Polsce. Zimą noszę po prostu ocieplane, wiązane buty z cholewkami. W kształcie, z grubsza, glanów, tylko lżejsze, bo bez blachy i na cieńszej podeszwie. Kozaki w ogóle nie istnieją w mojej świadomości, nigdy mi nawet nie przyszło do głowy, żeby je pooglądać w sklepie i pomierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 11:08 Potocznie mowi sie kozaki na wszytskie buty zimowe. Cos jak adidasy = buty sportowe (a w PL tez do lazenia na co dzien ). Ja mam 3 pary oficerek (to chyba sa kozali w Waszym rozumieniu?), jedna pare na obcasie z cholewka pod kolano (to tez kozaki?), 2 pary na obcasie za kostke, jedna pare na plaskim z ocieplana i wywijana cholewka, 2 pary butow gorskich, z ktorych jedna nosze w ciezkie mrozy (Alpy za rogiem!). Innych jesienno-zimowo-calorocznych nie licze . Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 11:35 > Potocznie mowi sie kozaki na wszytskie buty zimowe. No chyba jednak nie. p.alejka.pl/i2/p_new/34/62/hi-tec-buty-zimowe-meskie-yeti-ii-200-wpi_0_b.jpg Gdyby takie buty ktoś przy mnie nazwał kozakami, to bym się zastanowiła, czy może ma pierwsze objawy demencji. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 13:51 Mialam na mysli typowo damskie obuwie zimowe, nie uniseksy badz chlopskie . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 14:11 mniej więcej też to miałam na myśli. Sama noszę takie walonki-unisexy (trochę bardziej jednak damskie) kupowana za 40 zł na targu pod Halą Mirowską i cieszę się, że są, bo mają traktory, a bez traktorów się ślizgam, a góra wygląda prawie damsko, i też te buty nazywam kozakami. Generalnie nazywam tak wszystkie buty z cholewą ocieplającą łydkę lub część łydki i prawdę powiedziawszy nie słyszałam, by to określenie było używane węziej. Ale ja się bardzo mało interesują modą i ubiorem. Jak ktoś woli zimą marznąć w niskich butach - jego sprawa. Tylko nie wiem, co to ma wspólnego z traumą z dzieciństwa polegającą na zmuszaniu przez podłych rodziców do noszenia kozaków w trosce o to, by dziecko się nie przeziębiło. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 17:28 Kozaki maja wysokie cholewy. Oficerki sa odmiana kozakow. Ale jako zimowe obuwie funkcjonuja tez np. botki czyli buty z podwyzszona ale nie wysoka cholewka. W obydwu przypadkach mowimy o obuwiu skorzanym czy pseudoskorzanym, kalosze czy sniegowce to inna sprawa. Ja akurat programowo nie nosze botkow, latwo mi sobie wyobrazic, ze ktos ma tak samo z kozakami. Albo ma grube lydki i nie wie, gdzie kupic buty z szersza cholewka. Odpowiedz Link Zgłoś
marikooo Re: Traumy z dzieciństwa :D 27.01.15, 21:48 Smażona wątróbka z cebulką. Fujka. W czasach kiedy moi rodzice byli biedni, a ser żółty był tani, codziennie do szkoły miałam kanapkę z serem. Potem przez kilka lat nie mogłam patrzeć na ser. Obrzydliwe szarobure śniegowce zamiast ładnych kozaków, na które nie było kasy. Wiele przykrych wspomnień wiąże się niestety z brakiem kasy, o co trudno mieć do rodziców pretensje. Odpowiedz Link Zgłoś
3-mamuska co to "wieszanie sie na drzwiach?" 27.01.15, 22:03 wieszania się na drzwiach można zabraniać do woli - większość dzieci i tak jeździ, kiedy starsi nie widzą Kurcze nie przypominam sobie nic takiego, raczej huśtanie sie na krzesłach. Ogolnie nie mam traum z dzieciństwa, Pamietam np. Pani z przedszkola zmuszała do zjedzenia wątróbki,(siedzialam od śniadania do obiadu nad zimna juz ale nie zjadłam) Mama gderala ubierz sie ciepło, nie hustaj sie na krześle, czy tez łańcuchach,( takie na chodnikach były oddzielały drogę od chodnika, i zmuszały zeby dojść do pasów)czy znienawidzone białe kozaki i rajstopy pod spodniami. Ale ja nie odbieram tego jak traumy. Raz moze ,mam żal do taty o wymarzone buty ,pozwoli mi przymierzyć z pierwszy w miescie butiku, i jak usłyszał cenę 30zl pamietam jak dzis stwierdzil ze za drogie. A i 1 jeansy dostałam od siostry z UK gdy miałam 14 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: co to "wieszanie sie na drzwiach?" 27.01.15, 22:18 À propos niejadków i zmuszania do jedzenia to pamiętam dziewczynkę, może 10-letnią, która jeden kęs mięsa potrafiła mielić w buzi przez ponad godzinę. Nic nie pomagało, aby jadła szybciej i więcej. No tak miała i już. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: co to "wieszanie sie na drzwiach?" 30.01.15, 23:52 ile razy ta dziewczynka dostawała między posiłkami ciastko, banana, batonik, czekoladkę, pomarańcz, cukierka. chipsy, danonka, żelki etc.? Może, gdyby nie podjadała między posiłkami, byłaby głodna i mięso by zjadła? Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: co to "wieszanie sie na drzwiach?" 31.01.15, 00:06 Ona potrafiła przez wiele godzin nie tknąć jedzenia w żadnej postaci. Czasem trochę soku rozcieńczonego! się napiła. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: co to "wieszanie sie na drzwiach?" 28.01.15, 00:17 jak usłyszał cenę 30zl pamietam jak dzis stwierdzil ze za dr > ogie. kurczę, kiedy były takie ceny? ostatnio się z mężem śmialiśmy, że w latach 90" to byliśmy milionerami Odpowiedz Link Zgłoś
mdro Re: co to "wieszanie sie na drzwiach?" 31.01.15, 11:07 "kurczę, kiedy były takie ceny?" Nigdy. Tzn. przed II wojną może . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:50 Smażona wątróbka z cebulką. uwielbiam, jak mało co. co do reszty - normalne. Po prostu tak się kiedyś żyło, a i dzisiaj nie uważam, że trzeba kupować najdroższe rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś