srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 02:11 traumy z dzieciństwa: 1. śmierć ukochanej Babci, miałam 7 lat. 2. pierwszy zawał Ojca, gdy miałam 8 lat. 3. stałe straszenie mnie przez Mamę, że dostanie raka i umrze (sama się tego bała, rok przed moim urodzeniem była świadkiem przedwczesnej śmierci na raka w męczarniach swojej ciotki, odkąd ją pamiętam, bała się śmierci na raka, ma dzisiaj 87 lat, 10 lat temu miała amputowaną pierś i raka ma zaleczonego. Chwała Bogu zresztą). Nie uważam, że miałam specjalnie nieszczęśliwe dzieciństwo, opisuję rzeczy banalne. Pewnie wiele z Was przeżywało w dzieciństwie śmierć dziadków. Nazywanie traumą zakazu jedzenia lodów zimą albo zakazu bawienia się kryształami wydaje mi się sporym nadużyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:20 Nazywanie tr > aumą zakazu jedzenia lodów zimą albo zakazu bawienia się kryształami wydaje mi > się sporym nadużyciem. Niemcy maja na to takie wdzieczne okreslenie - Spaßverderber. Psuj zabawy. Sporo osob mialo w dziecinstwie naprawde traumatyczne przezycia, czy to smierc ktoregos z rodzicow, czy molestowanie, czy udzial w wypadku czy wieloletnie, uciazliwe leczenie. Tylko ze w zyciu jest miejsce na przezywanie prawdziwych tragedii i jest miejsce na zartobliwe wspomnienia. To jest miejsce na te drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:26 Jakie piękne słówko... Niemcy są genialni, jeśli chodzi o takie określenia, dzięki Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:50 Niemcy mają bardzo precyzyjny język i nie nazywają traumą tego, co traumą nie jest. Zabawa we wspominanie nielubianych rzeczy z dzieciństwa jest bardzo fajna, parę rzeczy mogłabym wymienić. Problem polega na tym, że nie wszyscy potraktowali to jako zabawę. Poczytaj wpis evelyn na temat dzieci zaniedbanych w ten sposób, że mieszkały w mieszkaniu ogrzewanym piecami kaflowymi. Używanie takich sformułowań wskazuje, że już nie o zabawę chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:54 Ale większość potraktowała to jak zabawę i nie miała z tym problemów, więc na cholerę drążysz? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 10:45 nie sądzę, by wszyscy potraktowali to jako zabawę, skoro na poważnie piszą, że swoim dzieciom takich traum nie stwarzają. Czyli w istocie, coś, co żadną traumą nie jest i przygotowuje do życia, w którym zakazów jest więcej, niż zakaz bawienia się kryształami, potraktowały jako traumę. Ja np. do ósmego roku życia nie jadałam lodów i nie znałam ich smaku, bo i bez lodów miałam skłonność do przeziębień, w tym poważnych zapaleń gardła i uszu leczonych antybiotykami i Rodzice zupełnie słusznie starali się zmniejszyć okazje do powtarzania się tych chorób. Smaku lodów nie znałam, więc ich niejadanie nie było dla mnie żadną przykrością. Za to leżenie w łóżku z gorączką i łykanie antybiotyków było dobrze mi znaną przykrością, więc zupełnie słusznie Rodzice chcieli mi tę przykrość zminimalizować i nawet jako dziecko to rozumiałam. Dzieci własne nie powinny służyć do odreagowywania przykrości czy frustracji z dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 12:13 10/10 Teraz pozwalają dzieciom na wszystko, a potem płacz bo wzrost nerwic i zaburzeń psychicznych bo co prawda rodzic starał się w miarę możliwości ustępować we wszystkim aniołeczkowi, ale cały paskudny świat już niekoniecznie. I zdziwienie, że dzieci nie są mile widziane w lokalach. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 13:58 To jest w miarę jasne, że w wątku chodziło o traumy pomniejsze, nie typu ojciec alkoholik lejący pasem. I w wypowiedzi o kryształach nie chodziło o bawienie się kryształami, tylko o ciągły wrzask, jak tylko zabawa w pokoju robiła się niezła. Nie wiem, co jest złego w pozwalaniu dziecku, żeby nie jadło tego, co mu nie smakuje i bawiło się swoimi zabawkami, bo to są chyba najczęstsze traumy wymienione. Ja z mojej strony mogę jeszcze dodać, że pozwalam córce ubrać się tak, jak chce, i wkraczam do akcji, tylko wtedy ubranie jest wybitnie niedostoswane do warunków pogodowych. Raczej cieszyłabym się, że dziewczyny myślą o tym, jak wychowywali je rodzice, i nie chcą powtarzać tych samych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 16:21 Nie wiem, co jest złego w pozwalaniu dziecku, żeby nie jadło tego, co mu nie sm > akuje Teoretycznie nic, warto jednak pamiętać o pewnym umiarze. 1. w życiu nie da się jeść wyłącznie tego, co smakuje, dziecko będzie w przyszłości miało okazję jadać w stołówce albo nawet na proszonym bankiecie, na którym zostaną podane wyłącznie potrawy, które mu nie smakują, albo w schronisku na trasie, gdzie będzie ograniczony zestaw dań. Warto przygotować dziecko na takie sytuacje. 2. bywa się zaproszonym w gościnę i tu demonstrowanie, że czegoś się nie zje, bo nie lubi, jest dowodem średniej uprzejmości wobec gospodarzy. Dziecko nie będzie żyło samo na świecie. 3. stałe niejadanie potrawy nielubianej może zrujnować dziecku zdrowie. Wiem z własnego doświadczenia: jako 6-7 latka przestałam jeść mięso. Stawiłam opór skuteczny, a że apetyt zawsze miałam dobry, dopychałam głównie ziemniakami. Proszę nie pisać o tym, że Mama powinna była zapewnić mi zrównoważoną wegetariańską dietę. To się działo za późnego Gomułki przy marnym zaopatrzeniu, a Mama miała przez wiele miesięcy na głowie umierającą własną matką i nie miała czasu zajmować się moimi fanaberiami i o to żalu nie mam. W rezultacie zapasłam się jak świnia i bardzo wiele wysiłku i właśnie traumy, zakończonej anoreksją, kosztowało mnie później gubienie tych kilogramów. Gdyby postawić mi szlaban na ziemniory, pewnie bym jednak zjadła od czasu do czasu trochę mięcha i uniknęła późniejszych, rzeczywiście traumatycznych kłopotów. Zakładam przy tym, że rodzice kochają dziecko, podobnie, jak kochają siebie wzajemnie. I że w normalnej rodzinie jest normalną rzeczą, że staramy się wzajemnie robić sobie przyjemności i unikać rzeczy przykrych dla innych. Więc staramy się gotować potrawy, które lubią poszczególni członkowie rodziny, dzieci i dorośli, i unikać tych, których nie lubią, Ale wymaga to pewnego kompromisu. Nie da się gotować wyłącznie tego, co dziecko lubi, a czasem nie można zgodzić się, by bardzo długo czegoś nie jadło. I w wypowiedzi o kryształach nie chodziło o bawienie s > ię kryształam Chodziło o niebezpieczeństwo zniszczenia tychże, gdyż stanowiły one w wielu rodzinach symbol zamożności i prestiżu, nie mówiąc o tym, że niekiedy też ich używano, więc w razie potłuczenia rodzina narażała się na stratę. No, a dziecko może potłuczonym kryształem się pokaleczyć i to już może być rzeczywistą traumą. Skądinąd uważam, że w mieszkaniu, gdzie są dzieci, powinna być zorganizowana jakaś bezpieczna przestrzeń do zabawy, taka, gdzie można bawić się bez obaw, że potłucze się kryształy albo rozklekocze wersalkę. Oczywiście ludzie mają różne metraże, więc są tu niezbędne różne rozwiązania, ale wydzielenie strefy childfree i strefy dla dzieci nie wydaje się specjalną traumą. Ja z mojej strony mogę jeszcze dodać, że pozwalam córce ubrać się tak, jak > chce, i wkraczam do akcji, tylko wtedy ubranie jest wybitnie niedostoswane do w > arunków pogodowych. Byłam zbyt leniwa jako dziecko i zbyt mało wagi przywiązywałam do swojego ubioru, żeby się awanturować o ubranie w coś konkretnego. Jak Mama mi przygotowywała, nie musiałam myśleć. Pralka automatyczna pojawiła się u Rodziców, gdy miałam lat 16, a i to było wyjątkowo wcześnie w porównaniu ze znajomymi. Ubrania, które nosiłam jako dziecko, Mama prała w ręku w misce nad wanną, więc trudno się dziwić, że dobór ubrań był bardziej ograniczony. Była natomiast w tym jedna bardzo cenna rzecz: Mama uczyła mnie dobierania różnych części ubioru tak, by razem było to estetyczne, a więc: że nie łączy się np. bluzki i spódnicy o dwóch różnych wzorach, że nie wszystkie kolory do siebie pasują, że jako spaślak lepiej wyglądam w ciemnych i w pionowych paskach, a paski poziome pogrubiają, że lepiej mieć coś trochę za luźnego, niż za ciasnego etc. To była cenna nauka, która mi się bardzo w życiu przydaje. Raczej cieszyłabym się, że dziewczyny myślą o tym, jak wychowywali je rodzice, > i nie chcą powtarzać tych samych błędów Każdy myśli, jak wychowali go rodzice, ale nazywania błędami zakazu zabawy kryształami jest grubą przesadą. Ja też myślę nad tym, jak wychowywali mnie Rodzice, i jestem świadoma, że popełnili dużo poważniejsze błędy, niż niepodawanie mi lodów do 8 roku życia, zakaz skakania po tapczanach po ich naprawie przez tapicera (miałam do dyspozycji do hulania cały duży pokój, mogłam wchodzić na tapczany i tam się bawić, byleby po nich nie skakać) itp. Dlatego zareagowałam ostro. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 17:39 srebrnarybka napisała: > Nie wiem, co jest złego w pozwalaniu dziecku, żeby nie jadło tego, co mu nie sm > > akuje > > Teoretycznie nic, warto jednak pamiętać o pewnym umiarze. 1. w życiu nie da się > jeść wyłącznie tego, co smakuje, dziecko będzie w przyszłości miało okazję jad > ać w stołówce albo nawet na proszonym bankiecie, na którym zostaną podane wyłąc > znie potrawy, które mu nie smakują, albo w schronisku na trasie, gdzie będzie o > graniczony zestaw dań. Warto przygotować dziecko na takie sytuacje. Zgadza sie, warto przygotowywac dziecko na inne sytuacje niż tylko z mamą i tatą, którzy dogadzaja i na kazde skrzywienie ryjka rzucaja sie przygotowywac nstepne dania. A gdzie szacunek dla wysiłku rodziców, to jest, oprócz rzecz jasna świetego obowiązku zapewnienia dziecku posiłku, ich trud i wysiłek. 2. bywa się > zaproszonym w gościnę i tu demonstrowanie, że czegoś się nie zje, bo nie lubi > , jest dowodem średniej uprzejmości wobec gospodarzy. Dokładnie, jak to brzydko i nieuprzejmie jest pójść do kogoś i nic nie zjeść z miną cierpiętnika, bo niczego się nie lubi. Miałam kiedyś takiego gościa w domu, dorosłą osobę. Ja narobiłam sie jak głupia w 7 mies ciąży byłam, starsze dziecko na stanie, a ta osoba na wszystko co zaproponowałam ( a wybór był od mięsa przez drób do ryb i sałatek) kreciła nosem, bo "ona tego nie jada". Nie było mi przykro, tylko sie poczułam mocno niekomfortowo z takim gosciem. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:33 Dokładnie, jak to brzydko i nieuprzejmie jest pójść do kogoś i nic nie zjeść z > miną cierpiętnika, bo niczego się nie lubi. Miałam kiedyś takiego gościa w domu > , dorosłą osobę. Ja narobiłam sie jak głupia w 7 mies ciąży byłam, starsze dzie > cko na stanie, a ta osoba na wszystko co zaproponowałam ( a wybór był od mięsa > przez drób do ryb i sałatek) kreciła nosem, bo "ona tego nie jada". Nie było mi > przykro, tylko sie poczułam mocno niekomfortowo z takim gosciem. A mnie byłoby przykro, a gościa uznałabym za chama i nigdy więcej nie zaprosiła. Dbanie o to, by dziecko nie wyrosło na takiego chama, nie wydaje mi się błędem i traumą. Oszczędza "traumy" komuś innemu. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:11 > A mnie byłoby przykro, a gościa uznałabym za chama i nigdy więcej nie zaprosiła > . Dbanie o to, by dziecko nie wyrosło na takiego chama, nie wydaje mi się błęde > m i traumą. Oszczędza "traumy" komuś innemu. Uznać dziecko-niejadka za chama i nie zaprosić go więcej? Brzmi jak wyświadczenie przysługi, bo kto by chciał chodzić w gości do takich gospodarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:57 nie dziecko, ale dorosłego człowieka wychowanego w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:01 stałe niejadanie potrawy nielubianej może zrujnować dziecku > zdrowie. Wiem z własnego doświadczenia: jako 6-7 latka przestałam jeść mięso. S > tawiłam opór skuteczny, a że apetyt zawsze miałam dobry, dopychałam głównie zie > mniakami. Proszę nie pisać o tym, że Mama powinna była zapewnić mi zrównoważoną > wegetariańską dietę. To się działo za późnego Gomułki przy marnym zaopatrzeniu > , a Mama miała przez wiele miesięcy na głowie umierającą własną matką i nie mia > ła czasu zajmować się moimi fanaberiami i o to żalu nie mam. W rezultacie zapa > słam się jak świnia i bardzo wiele wysiłku i właśnie traumy, zakończonej anore > ksją, kosztowało mnie później gubienie tych kilogramów. Gdyby postawić mi szlab > an na ziemniory, pewnie bym jednak zjadła od czasu do czasu trochę mięcha i uni > knęła późniejszych, rzeczywiście traumatycznych kłopotów. Wiesz, ze Twoja wypowiedz jest wewnetrznie niespojna? Niezmuszanie do jedzenia miesa nie jest rownoznaczne z dozwalaniem jedzenia ziemniaczorow na tony, jest jeszcze pare alternatywnych form zywnosci, najzwyklejsza kasza bylaby juz lepszym wyborem, bo kasze zawieraja sporo bialka. Do tego oczywiscie warzywa i nabial. Swoja droga wydawalo mi sie, ze w czasach poznego Gomulki to akurat byl standard zywienia. I oczywiscie nie wiadomo, jak u Ciebie, ale nie raz slyszalam o przypadkach, gdy sie okazywalo, ze znienawidzona w dziecinstwie potrawa po prostu uczula. Co do jedzenia nielubianych potraw w gosciach - dla mnie to kwestia wylacznie kindersztuby. Mam wrazenie, ze najwieksze jedzeniowe dziwaki to wlasnie ci, ktorych rodzice skupiali sie na tym, zeby dziecko jadlo nielubiane potrawy w ogole, wiec to dorosle dziecko reaguje panicznie na przymus jedzenia nielubianej potrawy. Czasem ta panika objawia sie wrecz reakcja psychosomatyczna typu wymioty. A madrzy rodzice nie krusza kopii o zjedzenie kazdej potrawy, za to poswiecaja energie na tlumaczenie zasad zycia spolecznego - gospodarze sie napracowali, badz uprzejma, jesli Ci nie smakuje, to po powrocie do domu bedzie cos smacznego, teraz trzeba poczekac i w miedzyczasie uprzejmie zjesc male porcje kazdego dania, najlepiej chwalac gospodynie, te dwie godziny nie sa zachwycajace, ale zysk jest gdzie indziej. Niestety nie wszyscy rodzice tlumacza dzieciom, dlaczego przestrzeganie pewnych niepisanych zasad jest wazne i czemu nie nalezy z wyzszoscia prezentowac swojej wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:19 Wiesz, ze Twoja wypowiedz jest wewnetrznie niespojna? Niezmuszanie do jedzenia > miesa nie jest rownoznaczne z dozwalaniem jedzenia ziemniaczorow na tony, jest > jeszcze pare alternatywnych form zywnosci, najzwyklejsza kasza bylaby juz lepsz > ym wyborem, bo kasze zawieraja sporo bialka. Do tego oczywiscie warzywa i nabia > l. wypowiedź jest całkiem spójna.: "Proszę nie pisać o tym, że Mama powinna była zapewnić mi zrówno > ważoną > > wegetariańską dietę. To się działo za późnego Gomułki przy marnym zaopatr > zeniu > > , a Mama miała przez wiele miesięcy na głowie umierającą własną matką i n > ie mia > > ła czasu zajmować się moimi fanaberiami i o to żalu nie mam." W domu na obiad było codziennie (z wyjątkiem piątków) mięso, ziemniaki i jakaś jarzyna czy surówka. Ponieważ nie jadłam mięsa, to żarłam więcej ziemniaków. Na to, by żywić mnie kaszą, trzeba byłoby zmienić dietę całej rodziny i gotować kaszę dla wszystkich, albo osobno tylko dla mnie. Zapewne zresztą owe ziemniaki były tańsze i łatwiejsze do kupienia, chyba były po prostu kupowane od baby ze wsi i trzymane w piwnicy, zatem "były". Po kaszę trzeba byłoby stać w kolejce i albo by była, albo nie. Nie masz pojęcia o zaopatrzeniu sklepów za Gomułki, zwłaszcza, że to nie była Warszawa. Na śniadania i kolacje jadałam najczęściej chleb z żółtym serem albo miodem, czyli bombę kaloryczną. Zwyczajnie nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, że w czasach późnego Gomułki Mama, zajęta pielęgnowaniem umierającej Babci, nie była w stanie mi zorganizować zrównoważonej kuchni wegetariańskiej i prawdę powiedziawszy, nie uważam, że powinna była. I oczywiscie nie wiadomo, jak u Ciebie, ale nie raz slyszalam o przypadkach, gd > y sie okazywalo, ze znienawidzona w dziecinstwie potrawa po prostu uczula. Nie mam uczulenia na mięso, ani na nic innego. Jeżeli przez parę dni z jakichś powodów nie jem mięsa, jestem bardziej głodna, niż wtedy, kiedy jem. Co do jedzenia nielubianych potraw w gosciach - dla mnie to kwestia wylacznie k > indersztuby. Jeżeli dziecko jest przyzwyczajone, że absolutnie i zawsze ma prawo nie jeść tego, co nie lubi, to ma prawo być zdziwione, że raptem w gościnie u cioci musi. A generalnie rzecz sprowadza się do jednej zasadniczej sprawy: nie uważam, że obowiązkiem rodziców jest spełniać każdą zachciankę dziecka i że każda nieprzyjemność jest traumą i uchybieniem rodzicielskim. Wręcz przeciwnie, wiele "traum" polegających np. na zakazie jedzenia lodów zimą może dziecko uchronić przed prawdziwą traumą i szkodą, przed którą rodzice są obowiązani dziecko chronić. Odpowiedz Link Zgłoś
turzyca Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:40 > W domu na obiad było codziennie (z wyjątkiem piątków) mięso, ziemniaki i jakaś > jarzyna czy surówka. [...] Nie masz pojęcia o zaopatrzeniu sklepów za Gomułki, zw > łaszcza, że to nie była Warszawa. Nie, zupelnie nie mam. Bo w mojej rodzinie takich rarytasow jak mieso codziennie nie bylo. Bylo jajko sadzone, byl smazony twarog. Bo po prostu na codzienne mieso nie bylo rodziny stac. > Jeżeli dziecko jest przyzwyczajone, że absolutnie i zawsze ma prawo nie jeść te > go, co nie lubi, to ma prawo być zdziwione, że raptem w gościnie u cioci musi Jesli rodzice wytlumacza dziecku, jakie sa zasady gry, ze wobec cioci trzeba sie zachowywac uprzejmie i zjesc chocby nieduza porcje zaserwowanego jedzenia, a jednoczesnie obiecuja, ze po powrocie do domu bedzie cos normalnego i smacznego, to dziecko zachowuje sie jak czlowiek dobrze wychowany, zje, pochwali i bedzie najukochanszym siostrzencem. Od tego sa rodzice, zeby dziecku tlumaczyc swiat i jego zasady. > polegających np. na zakazie jedzenia lodów zimą może dziecko uchronić przed pr Jak to mawiala moja babcia - powiedz to Rosjanom. Przez cale zycie slyszalam opowiesci o lodach sprzedawanych na placu Czerwonym w srodku zimy i mialam okazje wlasnoocznie sie przekonac, ze to prawda. I ze faktycznie na mrozie lody to bardzo dobry wybor na drobna przekaske, bo roznica temperatur miedzy spozywanym pozywieniem a wdychanym powietrzem jest niewielka, nie dochodzi do przekrwienia sluzowek i ryzyko infekcji jest mniejsze. Lody zima sa zdrowsze niz lody latem. Inna sprawa czy czlowiek ma ochote na lody, czy marzy tylko o ogrzaniu sie. Ale jesli ma ochote, to droga wolna, zdrowy wybor. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:55 Nie, zupelnie nie mam. Bo w mojej rodzinie takich rarytasow jak mieso codzienni > e nie bylo. Bylo jajko sadzone, byl smazony twarog. Bo po prostu na codzienne m > ieso nie bylo rodziny stac. Przykro mi, ale tym bardziej nie powinnaś się czepiać mojej Matki, że w momencie, gdy przestałam jeść mięso, nie zorganizowała mi jakiejś odrębnej kuchni. Skoro, jak twierdzisz, mięso nie było uważane za standard w czasach późnego Gomułki (jeśli to te same czasy). Jesli rodzice wytlumacza dziecku, jakie sa zasady gry, ze wobec cioci trzeba si > e zachowywac uprzejmie i zjesc chocby nieduza porcje zaserwowanego jedzenia, a > jednoczesnie obiecuja, ze po powrocie do domu bedzie cos normalnego i smacznego > , to dziecko zachowuje sie jak czlowiek dobrze wychowany, zje, pochwali i bedzi > e najukochanszym siostrzencem. W sąsiednim poście sancia twierdzi, że zmuszanie dziecka do jedzenia nielubianych potraw jest przemocą. Dlaczego nie miałoby być przemocą w czasie wizyty u cioci? Od tego sa rodzice, zeby dziecku tlumaczyc swiat i jego zasady. 100/100, Niekiedy jednak te zasady bywają nieprzyjemne dla dziecka. Co do nieszczęsnych lodów: zimą właściwie nie miałam okazji ich jadać. Nie "włóczyłam się" po mieście, a jeżeli szłam gdzieś z Mamą, też przecież nie wchodziłyśmy stale kupować czegoś do zjedzenia na miejscu. Latem była większa pokusa, bo sprzedawali lody na ulicy. Do 8 r. ż. nie dostawałam ich w ogóle, potem - w zależności od stanu gardła, ale wiedziałam, że muszę się ograniczać. Dziś pewnie bym nie musiała, ale jakoś specjalnie nie mam "parcia" na lody. I dobrze - fakt, że nie mam nieprzezwyciężonych pokus robienia sobie drobnych przyjemności typu kupowania każdych mijanych lodów ułatwia mi życie. Nie muszę rozpraszać się na drobiazgi, mam więcej energii na piękne, intensywne i głębokie inne przeżycia. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 11:31 > Co do nieszczęsnych lodów: zimą właściwie nie miałam okazji ich jadać. Nie "włó > czyłam się" po mieście, a jeżeli szłam gdzieś z Mamą, też przecież nie wchodzi > łyśmy stale kupować czegoś do zjedzenia na miejscu. Latem była większa pokusa, > bo sprzedawali lody na ulicy. Jak na osobę bez "traumy" lodowej, zadziwiająco dużo o nich piszesz. Troche na zasadzie kwasnych winogron. Mnie też rodzice rzadko kupowali lody, ale jakos nie mam potrzeby roztrząsania tego bez końca. Może powinnaś się troche bardziej wgłębić w swoje uczucia wtedy i teraz, żeby wiedzieć czy i o co masz żal do rodziców, i po prostu pogodzić się z tym. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 14:15 O lodach piszą inne osoby, więc odpowiadam. Żal i traumę wobec Rodziców mam dużo głębsze i poważniejsze, rozmyślam nad tym stale ponad 30 lat. Dlatego właśnie zirytował mnie ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 16:23 O Matulu, ja tez nie moglam jako dziecko jesc lodow (mialam non stop sngony, choroby gardla), a dzis jem chocby w zimie i nic mi po nich nie jest... Odpowiedz Link Zgłoś
sea.sea Re: Traumy z dzieciństwa :D 01.02.15, 16:19 > Żal i traumę wobec Rodziców mam dużo głębsze i poważniejsze Ja też. I przypuszczam, że co trzecia czy może co czwarta forumka z tego wątku również miałaby niejedną krwistą historyjkę do opowiedzenia. Taką naprawdę krwistą. A jednak udało mi się zrozumieć zamysł wątkodawczyni. Cuda, dziwy jakieś, panie dzieju. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:09 Zmuszane dziecka do jedzenia tego, co dziecko nie znosi, to jest forma przemocy. Tak Twoja mama powinna się zainteresować dietą swojego dziecka, nawet przy umierającej matce, zwłaszcza jeżeli miałaś mniej niż 15 lat. Kilka dziewczyn podnosiło to, że ich matki paskudnie gotują, naprawdę uważasz, że zmuszanie w takiej sytuacji dziecka do jedzenia to dobry pomysł? Kryształy można było przełożyć w miejsce, w którym dzieci by im nie przeszkadzały, bo to przecież o to chodziło, że dzieci się nimi bawiły, tylko, że mogły wpaść na szafkę, w której stały, albo od wibracji by o siebie stuknęły i się potłukły. Serio, status społeczny to nie wszystko. (Też miałam babcię, też miała kryształy, wiem jak to wygląda). Tak, oczywiście z nakazywaniem, jak się ubrać jest super, jak matka umie się ubrać. A co jak nie umie, dziecko będzie chodziło ubrane brzydko z pełną świadomością tego, jak wygląda? Moja córka ma dwa razy lepsze wyczucie kolorystyczne ode mnie. Nie widzę powodu do zmuszania jej do ubierania się tak, jak mi się podoba, skoro jej to wychodzi lepiej. Za to ja przy mojej matce wyglądam jak najlepiej ubrana kobieta na świecie, ale może gdyby nie zmuszała mnie do noszenia ubrań, które jej się podobały, miałabym fantazje i wyobraźnię taką jak moja pięcioletnia córka. Miałam bardzo przyjemne dzieciństwo. Jedynym błędem moich rodziców było zmuszanie mnie do aktywności, które uznawali za stosowne. Więc, gdyby mnie nie zmuszali do uprawiania sztuk walki, to nie przekonywałabym się, że lubię się ruch, po trzydziestce. To jest tak, srebrnarybko, że albo uznajesz, że Twoje dziecko jest niezależną osobą, która ma prawo samostanowić albo nie. Uważasz, że wychowanie autorytarne jest super, spoks, tylko dlaczego upierasz się przy nieczytaniu ze zrozumieniem tego wątku? Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:41 > Zmuszane dziecka do jedzenia tego, co dziecko nie znosi, to jest forma przemocy > . Tak Twoja mama powinna się zainteresować dietą swojego dziecka, nawet przy um > ierającej matce, zwłaszcza jeżeli miałaś mniej niż 15 lat Raz jeszcze powtarzam, że 1. nie masz pojęcia o realiach zaopatrzenia i odżywiania w czasach późnego Gomułki, 2. uważam, że Matka powinna być się zainteresować w tym sensie, żeby nie dopuścić do niejadania przeze mnie mięsa w ogóle - można było negocjować mniejsze porcje etc., a nie gotować odrębny obiad dla dziecka, lub też zmuszać mojego Ojca do jedzenia kaszy, której nie znosił (zresztą ja też nie). Kilka dziewczyn podn > osiło to, że ich matki paskudnie gotują, naprawdę uważasz, że zmuszanie w takie > j sytuacji dziecka do jedzenia to dobry pomysł? Moja Matka gotuje dobrze. Czy dzieci matek, które źle gotują, mają w ogóle nie jeść, bo jest niesmaczne? Tak, oczywiście z nakazywaniem, jak się ubrać jest super, jak matka umie się ub > rać. A co jak nie umie, dziecko będzie chodziło ubrane brzydko z pełną świadomo > ścią tego, jak wygląda? Moja córka ma dwa razy lepsze wyczucie kolorystyczne od > e mnie. Nie widzę powodu do zmuszania jej do ubierania się tak, jak mi się podo > ba, skoro jej to wychodzi lepiej. Za to ja przy mojej matce wyglądam jak najlep > iej ubrana kobieta na świecie, ale może gdyby nie zmuszała mnie do noszenia ubr > ań, które jej się podobały, miałabym fantazje i wyobraźnię taką jak moja pięcio > letnia córka. To nie jest tylko kwestia wyczucia, ale pewnych zasad, których dobrze się nauczyć. Jedynym błędem moich rodziców było zmuszan > ie mnie do aktywności, które uznawali za stosowne. Więc, gdyby mnie nie zmuszal > i do uprawiania sztuk walki, to nie przekonywałabym się, że lubię się ruch, po > trzydziestce. Kryształy można było przełożyć w miejsce, w którym dzieci by im nie przeszkadza > ły, bo to przecież o to chodziło, że dzieci się nimi bawiły, tylko, że mogły wp > aść na szafkę, w której stały, albo od wibracji by o siebie stuknęły i się potł > ukły. Serio, status społeczny to nie wszystko. (Też miałam babcię, też miała kr > yształy, wiem jak to wygląda). pisałam o tym, że w mieszkaniu, gdzie wychowują się dzieci, powinna być przestrzeń, w której mogłyby się swobodnie bawić. Co nie oznacza, że dorośli nie mają prawa mieć swojej przestrzeni, gdzie trzymają przedmioty im potrzebne, które powinny być dla dzieci niedostępne. Błędem tej rodziny było nie to, że babcia miała jakąś świętą szafkę z kryształami (których nota bene nie znoszę), tylko to, że nie było innej przestrzeni, gdzie dzieci mogłyby się bawić. Moi Rodzice popełnili znacznie więcej znacznie poważniejszych błędów, niż opisane tutaj "traumy", ale mimo, że nie dawali mi lodów i zabraniali skakać po tapczanach, szanowali na tyle moją podmiotowość, że nie zmuszali mnie do zajęć popołudniowych tak mocno wbrew moim zainteresowaniom. I dobrze. uznajesz, że Twoje dziecko jest niezależną o > sobą, która ma prawo samostanowić albo nie. To, że dziecko jest niezależną osobą, nie znaczy, że ma prawo "samostanowić". Dziecko nie ma praw wyborczych, podlega obowiązkowi szkolnemu, nie może przebywać samo w miejscu publicznym do 7 roku życia, nie może samo jeździć windą do 12 roku życia, nie może kupować papierosów ani alkoholu, nie może udzielić zgody na swoją operację, nie decyduje o zmianie miejsca zamieszkania rodziny, a do pewnego wieku także o miejscu spędzania wakacji, nie może uzyskać prawa jazdy, i nie może wielu innych rzeczy. Nie może tego robić, bo nie jest dostatecznie dojrzałe, i zadaniem oraz obowiązkiem rodziców jest stymulować jego rozwój tak, by stawało się coraz dojrzalsze i uczyć samodzielności. Twierdzenie, że dziecko ma taką samą możliwość decyzji, jak dorośli, jest demagogią. Mądrzy rodzice mają z dzieckiem kontakt, ono ma do nich zaufanie, tłumaczą mu świat, a na aktywność bezpieczną pozwalają. Szczegółowy zakres jest oczywiście dyskusyjny. Ale traktowanie każdego ograniczenia zachcianki dziecka jako traumy i błędu rodziców oraz stosowania przemocy jest demagogią. Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 01:02 "traktowanie każdego ograniczenia zachcianki dziecka jako traumy i błędu rodziców oraz stosowania przemocy jest demagogią" - i to jest bardzo prawdziwe. Dlatego ja żartobliwie opisałam sytuację, w której "traumatycznym" przeżyciem był fakt, że oberwałam potężnie za chodzenie po lodzie, na Wiśle. Zapewne zdaniem co niektórych mój Tata powinien był nie ograniczać mojej swobody w wyborze rozrywek. Tylko [być może] gdyby ich nie ograniczał - kilka miesięcy później, albo w następnym roku miałby pogrzeb dziecka - bo jakoś tak się składa, że pierwszy lód niekoniecznie jest mocny... Stawianie pewnych barier i egzekwowanie zakazów - to zakichany obowiązek rodzica! I tak, np. w kwestii stroju - jeśli chorowita córeczka uprze się na kulig założyć wyłącznie letnią sukieneczkę na ramiączkach - ograniczyć, czy też dac jej prawo do "samostanowienia"? I w konsekwencji mieć w domu chore dziecko. I tak dalej... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 01:05 100/100 Jakbyś się utopiła w Wiśle, rodzice mieliby śledztwo za niedopilnowanie. Za lanie obecnie też mogliby mieć, jako za "przemoc". Na miejscu Twoich rodziców wybrałabym tą "przemoc". Odpowiedz Link Zgłoś
vi_san Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 01:45 To były czasy, kiedy przyłożenie klapsa przemocą nie było. Tatuś wybrał "przemoc", a ja dokładnie zapamiętałam, że na lód na rzece się nie wchodzi pod żadnym pozorem. I nie, poważnie - nie mam żadnej traumy z tego powodu. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 16:48 Srebrnarybka, widzisz tytuł wątku? Jest tam dodana roześmiana emotka. Już to świadczy o tym, że wątek jest potraktowany na wesoło, a słowo "trauma" jest tu użyte w sposób ironiczny. Więc proszę cię - nie psuj zabawy innym. Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:40 ja tu nie widzę żadnej zabawy, a poważną dyskusję o tym, jak nie powtarzać "błędów" swoich rodziców i oszczędzić "traumy" swoim dzieciom. W tym miejscu zabawa się kończy. 99,9% zachowań opisanych w postach to nie są w moim przekonaniu żadne błędy, a niekiedy miały oszczędzić dziecku traumy poważniejszej, niż ów zakaz, np. pokaleczenia się rozbitymi kryształami albo anginy, leczonej antybiotykami. I moim zdaniem, gdyby rodzice do takich traum dopuścili, byłyby to oczywiste błędy i zaniedbania. Krytyka innych zachowań rodziców wynika z niezrozumienia czasów, kiedy się to działo: np. zimne poranki w mieszkaniu ogrzewanym piecami kaflowymi, zbrodnia dawania dziecku do szkoły kanapek z kiełbasą (zapewne wystaną w kolejce i wydzielaną ze skąpych kartek) czy też ograniczanie częstotliwości mycia włosów. Warto sobie może uświadomić, że czasy się zmieniają i zmieniają się też standardy życia. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:45 Wyluzuj, kobieto! Dziewczyny w tym wątku naprawdę podeszły z humorem do tematu Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 23:54 gdyby podeszły z humorem, nie byłoby takiej presji, żeby tych strasznych przeżyć dziecku oszczędzić. To jest wątek pt. "Jestem lepszą matką dla swojego dziecka, niż moja matka dla mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:01 Że tak polecę slangiem - wuluzuj poślady, mała Serio, serio. Osobiście nie widzę, aby którakolwiek z dziewczyn napisała: "jestem lepszą matką dla swoich dzieci, niż moja matka dla mnie". Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 00:59 myślenie syntetyczne czasem nie szkodzi. Wątek opisuje zbrodnie, które popełniały matki dyskutantek wobec dyskutantek i których to zbrodni dyskutantki wobec swoich dzieci nie popełniają, o czym z satysfakcją donoszą całemu forum. Ergo są lepszymi matkami od swoich matek. Słyszałaś o sylogizmach? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:23 Przesadzasz. Chyba większość osób zrozumiała, że słowo "traumy" było tu użyte żartobliwie, nie widziałaś emotikona? On właśnie po to jest. Zapewniam cię, że miałam w dzieciństwie znacznie większe "traumy" niż gryzące rajtuzy, ale to nie ten wątek po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 09:56 To dobrze, ze Twoja mama konsekwentnie bojac sie raka w odpowiednim momencie z nim powalczyla i wygrala. Moja tez sie go boi, "czeka" na niego od ok. 30 lat (a ja w pewnym sensie razem z nia), ale do lekarzy na porzadne, specjalistyczne badania za Chiny Ludowe nie pojdzie...To jest dopiero Trauma, przez duze t . Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 10:38 współczuję, jednakowoż straszenie 7-8-10-11 latki, że mamusia zaraz umrze, kiedy nic na to nie wskazywało, tylko mamusia w ten sposób rozładowywała własny strach, jest nieco dla tejże 7-8-10-11 latki nieco traumatyczne? Nie uważasz? Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 10:40 30 lat temu tez mialam 8 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnarybka Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 11:20 współczuję zatem jeszcze bardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
pani.jezowa Re: Traumy z dzieciństwa :D 31.01.15, 03:53 A Ty czytałaś kiedyś o poczuciu humoru? Bo że nie masz to oczywiste, ale może chociaż wiesz co to jest. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 10:24 Matka wchodzila do pokoju i zapalala centralna wielka lampe To byl naprawde szok dla organizmu. Trzeba bylo praktycznie od razu wstawac, bo wreczala mnie i bratu kubek mleka albo kakao. Tez obiecalam sobie, ze czegos takiego nie zrobie swojemu dziecku. Na samo wybudzanie planuje codziennie ok 15 minut, budze ja glaskaniem, drapaniem, masowaniem, mowie cos cichutko, a jako oswietlenia uzywam malego globusa. Corka chyba jeszcze nigdy nie wstala w zlym humorze Marzyłabym o takiej traumie. Żeby to mama mnie budziła i wreczała cos ciepłego do picia. Mamy nigdy juz w domu nie było gdy wstawałam, sama musiała pilnować godziny i zjadałam byle co przed wyjściem. A skad wiesz, ze dla twojej przez 15 min głaskanej i szeptaniej córuni nie bedzie to traumą? Może ona tez powie kiedyś, że nigdy nie zrobi tego własnemu dziecku: głaskać, szeptrać i szmerać codziennie przez 15 min. Ja mówie mojej córce że pora wstawać, a ona po prostu to robi. Nie wiem dlaczego poranny kwadrans dotykania i szeptów miałby wprawic ją w dobry humor. A dobry humor dopisuje jej od rana do wieczora. Ludzie, te wasze wynurzenie nijak sie maja to tytu łu wątku. Te "traumy" to wspomnienia rozkapryszonych bachorów. Odpowiedz Link Zgłoś
azja-od-kuchni Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 14:52 An.16 naoisała: Te "traumy" to wspomnienia rozkapryszonych bachorów.... proponuję wyjąć kij z odwłoka... Jako dziecko chciałam wyjechac za granicę na tydzień chociaż.... Na pierwsze zagraniczne wakacje wyjechałam jako 13 latka Moje dziecko w tym samym wieku odwiedziło 15 krajów ( mieszka obecnie w 3) ... Kto wie może dla niej będzie to trauma, że się ciągle przeprowadzamy, że trzeba zostawiać przyjaciół? A może jako traume będzie wspomiać to, że w Sinagpurze co drugi dzień jedliśmy sushi ( było tanie) lub zmuszałam ją do nauki polskiego.... Należy tylko się cieszyć, że ludzie mają "traumy" w postaci gryzących rajstop, ciągnących gumek do włosów czy niedopasowych kurtek i nie muszą wspominać np. wojny i tego jak się ukrywali ( takie dzieciństwo miała starsza siostra mojej mamy) Odpowiedz Link Zgłoś
antyideal Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:01 Alez Wam niektorym tutaj brakuje mocnych wrazen ;/ To nie ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
konsta-is-me Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:42 Ja tez bym chciala dostawac kubek kakao, i tez sama sobie robilam (albo inie)sniadanie. Centralna lampa szokiem dla organizmu… OJP… Ematka jest niesamowita i jedyna na swiecie Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 11:12 eve-lynn napisała: > - bawić się wszystkim co jest w zasięgu jej rąk, > - skakać po łóżku, kanapch i fotelach, > - włazić na i pod stół, > - wieszać się i bujać na drzwiach i "jeździć na furtce", > - kruszyć, Jesteś na liście rodziców , przed którymi wręcz drżę podczas wizyty u mnie przychodząc w gościnę z swoim rozbisurmanionym pacholęciem . To samo tyczy się w innych miesjach publ jak np rest. Wybacz, ale nie mam zamiaru wszystko na suficie przyklejać i miliard kłódek zakładać gdzie się da, a doświadczenie jednak mówi ,że co raz częściej tak trzeba, aby stan własnego mieszkania i lokalu po wizycie rodzin po kroju twojego był nienaruszony bez szkód i istnej samowolki Dając dziecku taki przekaz totalnie eliminujesz u niego wypracowanie podstawowych prawidłowych zachowan i obycia społ. To tak .....trend "róbta co cheta" i wszystko jasne Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 14:51 > Jesteś na liście rodziców , przed którymi wręcz drżę podczas wizyty u mnie p > rzychodząc w gościnę z swoim rozbisurmanionym pacholęciem . Dlaczego przychodzisz sama do siebie w gościnę ze swoim niegrzecznym dzieckiem, odczuwając jednocześnie strach, przed rodzicami w typie eve-lynn? o.O Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:02 Doskonale zrozumiałaś o co chodzi, tylko teraz ta twoja uszczypliwość to jest czysto klasyczna tradycja jaka musi być zachowana na forach , wiec dopełnić formalny obowiązek musiałaś Odpowiedz Link Zgłoś
pederastwa Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:18 Można się co najwyżej domyślić co miałaś na myśli, bo zdanie niegramatyczne wyjątkowo. A tu masz wyjaśnienie dlaczego: www.ekorekta24.pl/porady-jezykowe/23-skladnia/203-blad-tozsamosci-podmiotu-a-imieslow-przyslowkowy-na-ac Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:01 dlaczego pisze niegramatycznie wyjątkowo i z bledami stylistycznymi to od początku założenia konta mam wyjaśnione w moim profilu skąd takie skazy.Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie,.Google tłumacz do kitu Wole pisać w jednym języku bez perfekcji niż w dwóch czy kilku zmiksowanych w jednym poscie Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:23 Ale skad te skazy, bo w profilu NIE zostalo to wyjasnione? Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 21:45 W miejscu "o mnie" jest wyjaśnienie na zaś , ze j.polski nie jest moim językiem ojczystym stąd widoczne skazy pisowni i formy Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 22:14 Przeoczylam, ze to jezyk NIEojczysty. Ale ten ojczysty to chyba jakis slowianski musi byc, bo bledy raczej manieryczne, zadne kaleczenie jezyka etc.? Odpowiedz Link Zgłoś
martishia7 Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 15:27 To prawda, masz rację, na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że staram się tego nie robić często (czepiać się). Sama też nie jestem bez winy. Przepraszam. Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie, to fakt, że popłakałam się ze śmiechu przeczytawszy to zdanie. Małpi rozum przed weekendem. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 11:26 Uraz z dzieciństwa to spodniczki i rajtuzy/ rajstopy Córki po mnie ten wstręt do tego odziedziczyły ( mimo braku moich wywodów na ten temat) i od malucha strajk i bojot wznosiły na ten widok, więc nie znęcamy się nad nimi , jak nie chcą to nie muszą tego nakładać, jest sporo alternatyw na jakie przystają Choć nawet jakby musiały to i tak by nie nałożyły ,nie ma takiej mocy ,ani wszechmocy i to jest potwierdzane Odpowiedz Link Zgłoś
annajustyna Re: Traumy z dzieciństwa :D 30.01.15, 22:14 A moja corka (4 lata) chce nosic tylko rajty i sukienki/spodnice. Tylko ze robi to dobrowolnie, jej wybor, nikt jej tego nie narzuca... Odpowiedz Link Zgłoś