Dodaj do ulubionych

Samotność na starość

27.01.15, 13:20
W wątku o emigracji pojawiło się takie zdanie, które jest często powtarzane - że dzieci wyjechały, więc w domach zostali samotni starzy ludzie. No ale czy nie jest tak, że dzieci powinny żyć swoim życiem? Mają swoje rodziny, pracę, przyjaciół, hobby, wiadomo, że nie będą rodzicom poświęcać 100% ani nawet 50% czasu i ograniczą się do telefonu raz w tygodniu i wizyty raz na miesiąc, a jeśli są zagranicą, to raz na rok.
Jeśli rodzice są na starość samotni, to może coś z ich życiem jest nie tak - może sami powinni zadbać, żeby mieć znajomych, zainteresowania, jakiś pomysł na spędzenie wolnego czasu? Oczywiście nie mówię o schorowanych ludziach, wymagających opieki, bo to jest całkiem inna bajka, ale o tych cieszących się w miarę dobrym, jak na swój wiek, zdrowiem.
Obserwuj wątek
    • hanka20074 Re: Samotność na starość 27.01.15, 13:28
      Zgadzam się z Tobą w 100%.
      Starość nie powinna kojarzyć się człowiekiem któremu nic się nie chce bo tak, bo jest stary.
      Podziwiam seniorów którzy mimo swojego wieku a nieraz nawet i pewnych schorzeń,nadal aktywnie spędzają czas, udzielają się towarzysko czy nawet pracują dorywczo.
      Chciałabym dożyć takiej "aktywnej" starości smile
    • demodee Re: Samotność na starość 27.01.15, 13:48
      To jest złe sformułowanie. I "samotność" i "starość" kojarzą sie negatywnie.

      A ja na przykład po lekturze wątków na e-matce, gdzie forumowiczki zastanawiają się, czy teściowa na emeryturze musi czy nie musi opiekować się pełnoetatowo wnukami, myślę, że osoba w wieku poprodukcyjnym, z własną, nawet skromną, emeryturą, z dziećmi i wnukami na emigracji może być naprawdę szczęśliwa...
      • ksqz Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:00
        > myślę, że osoba w wieku poprodukcyjnym, z własną, nawet skromną, emeryt
        > urą, z dziećmi i wnukami na emigracji może być naprawdę szczęśliwa...


        Do pierwszej poważniejszej choroby.
        Opiekuję się samotną starą ciocią. Do 75tki była względnie samodzielna, potem z roku na rok gorzej. Nie miała dzieci, więc wypada podobnie do tych co dzieci mają na emigracji. Bez nas mieszkających w tej samej miejscowości mialaby bardzo źle. Mimo że emeryturę ma przyzwoita a nie głodową, to na starośc w organizmie dochodzi do tylu zmian, że mlodzi sobie nie zdają sprawy jak wiele wysilku trzeba włożyć choćby w zrobienie sobie śniadania, zapalenie w piecu, umycie się. A jeszcze trzeba mieć kogoś kto zrobi zakupy, zabezpieczy sprawy urzędowe przed oszustami, itd. Nie wszyscy maja zdrowy mózg i percepcje do konca życia. I naiwny ten, co mu się wydaje, że jego akurat żadna odmiana demencji nie dotknie..
        • gazeta_mi_placi Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:35
          Dokładnie.
        • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:38
          Dlatego napisałam, że chodzi mi o osoby w miarę zdrowe, samodzielne. Moja ciocia oraz ciocia i wujek są samodzielni, mimo że cała trójka jest dobrze po 80-tce, więc to nie jest reguła.
          • ksqz Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:44
            No fajnie. Jak to miło się wypowiadać z punktu widzenia osoby, która się opieką nad starcami nie musiała kalać..
            • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:53
              Zbyt pochopnie oceniasz ludzi, moja rodzina nie składa się wyłącznie z tej trójki - cioć i wujka. Ale ten wątek nie jest o mnie, więc może powstrzymaj się od następnych personalnych wycieczek.
        • koronka2012 Re: Samotność na starość 27.01.15, 18:56
          Samotna ciotka mojej znajomej po prostu sprzedała mieszkanie i przeniosła się do bardzo porządnego domu opieki - ma problem z głowy, a trudno żeby angażowała mieszkającą 50 km dalej rodzinę, w dodatku będącą dlań 10 wodą po kisielu...
          • lafiorka2 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:16
            koronka2012 napisała:

            > Samotna ciotka mojej znajomej po prostu sprzedała mieszkanie i przeniosła się d
            > o bardzo porządnego domu opieki - ma problem z głowy, a trudno żeby angażowała
            > mieszkającą 50 km dalej rodzinę, w dodatku będącą dlań 10 wodą po kisielu...

            moja mam twierdzi ,że zrobi tak samo.
            • gauad Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:26
              Myślicie, że z emerytury 1200-1500zł i bez nadzorującego sprawę kogos z rodziny z zewnątrz zapewnią komukolwiek "bardzo porządny dom opieki"?

              Widziałam kiedys 4 pensjonariuszki domu opieki przyprowadzone przez opiekunkę do lekarza, siedzieliśmy w poczekalni, widok przygnębiający; panie zalatywały niedomytym ciałem, ubrane byle jak, włosy tłuste ulizane spięte gumką które fryzjera nie widziały lata, a co najgorsze -babcie ewidentnie nafaszerowane jakimiś lekami, bo siedziały otępiałe, wzrok pusty, patrzyły na ciebie nie widząc cię wcale, jedna kiwała się w przód i w tył-jak dziecko w chorobie sierocej, reagowały tylko na dyrygowanie opiekunki "wstajemy" "idziemy"..
              Koszmar. To już wolę eutanazję.

              • joa66 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:29
                Ba, a co to jest 'porządny dom opieki"? Paradoksalnie, podobno ten panstwowy.
            • dziennik-niecodziennik Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:39
              hehehehe
              moja babcia tez tak twierdziła. że ona w ogole nic od nas nie chce, ze chce do domu opieki. obecnie nie da sie nawet do szpitala na diagnostykę położyc, bo "wy tylko myslicie żeby sie mnie pozbyc!".
              wiec wiesz.
              • lafiorka2 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:42
                dziennik-niecodziennik napisała:

                > hehehehe
                > moja babcia tez tak twierdziła. że ona w ogole nic od nas nie chce, ze chce do
                > domu opieki. obecnie nie da sie nawet do szpitala na diagnostykę położyc, bo "w
                > y tylko myslicie żeby sie mnie pozbyc!".
                > wiec wiesz.
                >

                wiem,wiem...absolutnie nie biorę tego pod uwagę.
                więc wiesz
              • najkana Re: Samotność na starość 28.01.15, 23:02
                Też mam wrażenie, że ci co tak głośno o domach opieki mówią że tam pójdą i nic nie chcą, to raczej właśnie chcą lub będą chcieli żeby się nimi jednak zająć osobiście. Bo ci co faktycznie na serio o tym myślą, to sobie domu takiego dużo wcześniej szukają, a nie tylko gadają o nim w eter..
    • mx3_sp będziesz mieć szansę osobiście doświadczyć 27.01.15, 13:55
      tego co starsi powinni, czego nie. Z punktu widzenia nas młodych wszystko wydaje się łatwe i proste. Zweryfikuj swoją tezę za kilkadziesiąt lat.
      • arista80 Re: będziesz mieć szansę osobiście doświadczyć 27.01.15, 14:14
        Na całym świecie ludzie jeżdżą, emigrują, czasem wracają i czasem wyjeżdżają w jeszcze inne miejsce. I na całym świecie ludzie się starzeją. I dlaczego tylko w Polsce emigracja musi być traktowana w kategoriach opuszczania rodziny, przyjaciół, zostawiania na pastwę losu? Czy młody człowiek nie ma prawa ułożyć swojego życia po swojemu? Za każdym razem musi być to mu wypominane (bo zostawiasz...). Tak wiem, ja też się kiedyś zestarzeję. I zdaję sobie sprawę z tego, że być może moja córka będzie daleko w innym mieście, a może naawet kraju. Pewnie wolałabym ją blisko. Z drugiej strony nie mogę jednak wymagać, by na siłę została tutaj, nigdzie nie wyjeżdżała, tylko dlatego bo jestem ja i mój mąż. Nie chcę by się potem patrzyła na mnie z niechęcią, bo ją w czymś ograniczyłam. Z drugiej strony do mojego miasteczka we Włoszech zjeżdża bardzo dużo emerytów z Holandii, Niemiec a nawet USA, którym na starość zamarzył się domek wśród włoskiej przyrody. I sami wybierają starosć w innym kraju. Nawiązują potem przyjaźnie z lokalnymi mieszkańcami (często też emerytami) i z nimi dzielą uroki życia. I nie narzekają na samotność. To był ich wybór. A ich dzieci zostają w krajach macierzystych i ich odwiedzają na wakacje. I mam tez przykład rodziny w Polsce, gdzie babcia ma 4 dzieci, wszeystkie mieszkają w w tym samym mieście, a do opieki nie garnie się nikt i babcia mimo, że nikt nie wyemigrował, czuje się samotna i opuszczona.
        • mx3_sp Re: będziesz mieć szansę osobiście doświadczyć 27.01.15, 14:18
          ale chyba deko nie w temacie, co?
          • arista80 Re: będziesz mieć szansę osobiście doświadczyć 27.01.15, 14:27
            Deko jak najbardziej w temacie. To po prostu odpowiedź na te wszystkie zarzuty dotyczące emigracji: że wyjeżdżając opuszcza się bliskich i w tym stylu. Po prostu starałam się pokazać ten obraz w sposób szerszy i że czasem nie wyjeżdżają tylko osby młode, ale i starsze, szukające na starość spokoju.
    • kol.3 Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:31
      Trochę uproszczone myślenie, żeby nie rzec prymitywne. Oczywiście, że rodzice powinni żyć swoim życiem, ale dzieci to krew z krwi i kontakty z nimi są potrzebą serca, a nie sprawą towarzyską i zagospodarowaniem czasu.
      Można na tę sprawę spojrzeć inaczej. Dlaczego dzieci pozostające w kraju i oczekujące pomocy od rodziców przy ich dzieciach, pomocy w codziennych sprawach logistycznych nie podzielają takich poglądów, tylko uważają że rodzice powinni IM oddać swój wolny czas i być na ich usługi. Jeśli dzieci potrzebują rodziców, to chyba coś z nimi jest nie tak, nieprawdaż?
      • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:14
        Nie znam ludzi, którzy uważają, ze ich rodzice muszą poświęcać im czas. Chęć kontaktowania się z dziećmi jest oczywista, ale kontaktowanie się nie oznacza, że trzeba mieszkać dwa domy dalej i widywać się kilka razy w tygodniu.
        • ksqz Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:30
          Za co tak nie lubisz swoich rodziców?
          • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:40
            Cóż za błyskotliwy wniosek big_grin
        • kol.3 Re: Samotność na starość 27.01.15, 20:51
          To nie znaczy, że nie istnieją, jest ich multum. Ja pokazuję ten sam problem tylko oglądany z innej perspektywy.
    • joa66 Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:34
      Pytanie co to jest starość? 70 i 95 lat może dzielić (i zwykle dzieli) przepaść.

      • alfa36 Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:44
        Dokładnie, ostatnio zastanawiałam się, kiedy zaczyna się starość i wyszło, że starzejemy się w różnym tempie. Sama czuję się odpowiedzialna za rodziców i właściwie cieszę się, że mieszkam blisko nich. I zdarza mi się mieć wyrzuty, ze rzadko ich odwiedzam.
      • bi_scotti Re: Samotność na starość 27.01.15, 18:44
        joa66 napisała:

        > Pytanie co to jest starość? 70 i 95 lat może dzielić (i zwykle dzieli) przepaść

        No i np. moze byc i tak, ze matka lat 95 jest w lepszej kondycji niz jej syn lat 70 i dla niego np. lepiej byc w kraju z dobra obsluga medyczna (PL? Francja? Szwecja? ...) a ona wciaz kocha morze i plaze wiec preferuje np. gated community w Costa Rica wink Life.
    • majenkir Re: Samotność na starość 27.01.15, 14:50
      a.va napisała:
      > Jeśli rodzice są na starość samotni, to może coś z ich życiem jest nie tak - mo
      > że sami powinni zadbać, żeby mieć znajomych, zainteresowania, jakiś pomysł na s
      > pędzenie wolnego czasu?


      Teoretycznie masz racje, w praktyce tacy starzy rodzice czuja sie jak porzucony mebel sad

      NIedawno obejrzalam na Netflix film Andrew Jenkins room 335

      Starosc jest okropna sad
    • joa66 Re: Samotność na starość 27.01.15, 16:58
      imho na starość zawsze jest się skazanym na samotność. Nie oszukujmy się - dzieci to nie wszystko, a szeregi rówieśników i przyjaciół się przerzedzają.
      I można wieść całkiem intensywne towarzysko i społecznie życie i mimo wszystko boleśnie przezywac samotność.

      Nawet chyba Szaflarska, pełna wigoru, pracująca , otoczona wianuszkiem młodych i starszych osób, powiedziała chyba kiedyś, że bardzo się z tego cieszy i docenia, ale ..problemu samotności to nie likwiduje.
      • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 17:05
        Tak, to bardzo mądre, co napisałaś. Pamiętam, jak moja nieżyjąca już babcia mówiła, że w starości to jest trudne, ze nie ma już nikogo, kto by ją pamiętał jako młodą dziewczynę, że nie ma już dookoła rówieśników, tylko wszyscy młodsi.
      • bi_scotti Re: Samotność na starość 27.01.15, 18:47
        joa66 napisała:

        > imho na starość zawsze jest się skazanym na samotność. Nie oszukujmy się - dzie
        > ci to nie wszystko, a szeregi rówieśników i przyjaciół się przerzedzają.

        Zgadza sie jak najbardziej. To byla najwieksza bolaczka mojej matki w ostatnich latach jej zycia - nie to, ze my bylismy daleko, bo co jakis czas ktos sie pojawial i spedzal z nia duzo czasu ale to, ze kolegow/kolezanek ubywalo lawinowo. A nowe znajomosci, szczegolnie z innymi pokoleniami to juz nigdy nie byly exactly takie same uncertain
        • jan.kran Re: Samotność na starość 27.01.15, 18:58
          Ja wyemigrowalam lata swietlne temu ,wiekszosc ematek jeszcze nie bylo na swiecie... Ok niektore niemowlectwo zaliczaly smile Teraz moja mama potrzebuje pomocy ,moi obydwaj bracia w PL plus bratowa zajmuja sie mama znakomicie.Ja od ponad trzech lat kzady
          • jan.kran Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:14
            jan.kran napisała:

            > Ja wyemigrowalam lata swietlne temu ,wiekszosc ematek jeszcze nie bylo na swiec
            > ie... Ok niektore niemowled33ctwo zaliczaly smile Teraz moja mama potrzebuje pomocy ,
            > moi obydwaj bracia w PL plus bratowa zajmuja sie mama znakomicie.Ja od ponad tr
            > zech lat kazdy urlop ,kazda wolna chwile poswiecam Mamie.Nie wiem czy gdybym byla na misjscu we Wroclawiu zajmowalabym sie Nia lepiej. Z jednej strony tak bo bym Ja miala na codzien a z drugiej strony jak wpadne te dwa ,trzy razy do roku na kilkanscie dni za kazdym razem to czas jaki mamy wykorztstuje do oporu.
      • princess_yo_yo Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:04
        to jest clou 'samotnosci' dlugiego zycia niestety. swiadomosc przezedzania sie szergow rowiesnikow i uplywajacego czasu. dzieci i wnuki w pokoju obok albo za plotem tego akurat nie sa w stanie zniwelowac.
        • hunkis Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:12
          Zapewniam cię, że jak urodzisz i wychowasz z 5 dzieci wkładając w to całe swe siły i z 30 lat życia, a zostaniesz sama bo wszyscy wyjadą,
          to brak dziecka i wnuka w pokoju obok lub za płotem lub w odległości by się choć raz na tydzień spotkać,
          będzie doskwierał zdecydowanie bardziej, niż fakt, że odprowadzasz na cmentarz kolejnych kolegów.
          • bi_scotti Re: Samotność na starość 27.01.15, 22:48
            hunkis napisała:

            > Zapewniam cię, że jak urodzisz i wychowasz z 5 dzieci wkładając w to całe swe
            > siły i z 30 lat życia, a zostaniesz sama bo wszyscy wyjadą,
            > to brak dziecka i wnuka w pokoju obok lub za płotem lub w odległości by się ch
            > oć raz na tydzień spotkać,
            > będzie doskwierał zdecydowanie bardziej, niż fakt, że odprowadzasz na cmenta
            > rz kolejnych kolegów.

            Ale to chyba zalezy od osoby. Urodzilam i wychowalam "tylko" troje wkladajac w to te lata i milosc, i energie, i pieniadze, i troske, i cala reszte ale wychowywalam tak zeby wyfruneli (przynajmniej dwojka, ktora mogla) a teraz rozwazamy z mezem dokad sie we dwoje przeniesc, na pewno nie w kierunku ktoregokolwiek z dzieci tylko raczej tam, gdzie juz paru znajomych poinwestowalo ... Dzieci to jest jednak inne pokolenie - fajnie z nimi gada przez Skype czy telefon, fajnie sie czasem spotkac ale to sa juz dorosli ludzie wrosnieci w swiat ich generation. My mamy swoja, z nasza generation sie identyfikujemy i z z naszymi rowiesnikami najlepiej nam sie komunikuje. Life.
            • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 22:55
              O, właśnie takie podejście jest mi bliskie.
            • evee1 Re: Samotność na starość 28.01.15, 05:15
              A tym, ze Ty masz jeszcze meza, z ktorym mozesz planowac. Jest wiele kobiet, ktore po wyfrunieciu dzieci z domu zostaja same, bo nie maja meza (rozwodki, albo czesciej pewnie - wdowy). Owszem maja znajomych pewnie, ale wieczorem zostaja same w czterech scianach. Znam taka pania, ktora w wieku lat prawie siedzemdziesiciu duzo podrozuje, ale tez ma na to spore fundusze po mezu. Bedac na zwyklej emeryturze rzadowej nie miala by na to szans.
              Ale fakt, jak czlowiek nie ma znajomych, bo sie ze wszystkimi poklocil zanim dzieci wyszly z domy, to zbiera tego zniwo. Ale znajomi jednak zapewniaja jakas tam rozrywke.
              • bi_scotti Re: Samotność na starość 28.01.15, 15:32
                evee1 napisała:

                > A tym, ze Ty masz jeszcze meza, z ktorym mozesz planowac.

                No ale go nie ukatrupie tylko dlatego zeby moc na forum napisac, ze wiem jak to jest byc samotna, starzejaca sie kobieta tongue_out Mam nadzieje, ze to ja odejde pierwsza a on bedzie sobie mogl przebierac "jak w ulegalkach" wsrod tych wszystkich czarownic i czarodziejek, ktorych bedzie multum wokol niego gdy moje pokolenie zacznie dobijac setki wink
                Tak czy inaczej, jak wiekszosc spraw w zyciu wszystko sprowadza sie do personalnych wyborow i do attitude. Moich troje dzieci zostalo wychowanych w duchu samodzielnosci, samostanowienia ale rowniez, rownolegle, w poczuciu, ze my - rodzice - mamy "swoje" prywatne zycie, ze cenimy wzajemne towarzystwo, ze tak dlugo jak to bedzie fizycznie/finansowo mozliwe bedziemy podejmowac wlasne decyzje i ze nie spodziewamy sie zadnych "poswiecen" ze strony naszych dzieci. Sprawe komplikuje kondycja Sredniego, ktorym byc moze Najstarsza i Najmlodszy beda sie kiedys musieli jakos tam zajac ale na to tez zostali przygotowani i wszyscy troje na taka ewentualnosc w zyciu sa przygotowani mentalnie i pod kazdym innym wzgledem.
                I jeszcze cos o podzialach pokoleniowych. Pracuje, koleguje sie, przyjaznie z ludzmi w przedziale 20-70+, potrafie "znalezc wspolny jezyk" i z kims duzo mlodszym, i z kims duzo starszym ode mnie ale nie bede ukrywac, ze z rowiesnikami (regardless of ethnic background!) najlatwiej jest mi "nadawac na tej samej fali" i te doswiadczenia poglebiaja sie z wiekiem. To jest ta wspolnota pewnych przezyc typu "co robiles gdy bylo ladowanie na Ksiezycu?", "gdzie byles jak zastrzelono Kennedy'ego?", "pamietasz jak runal Berlin Wall?" etc., wspolnota sluchanej muzyki, obejrzanych filmow, wysluchanych politykow, walczonych o spraw, zachwycajacych aktorow czy mody z "naszych lat". I gdy ci, ktorzy dziela te wspolnote zaczynaja znikac i pozostaja juz tylko cienie, wtedy dla wielu zaczyna sie samotnosc ...
          • princess_yo_yo Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:56
            hmm zapewniasz mnie z pozycji prawie wszechwiedzacej. interesujace, bo jakos patrzac na ludzi w wieku mocno zaawansowanym w moim otoczeniu wyglada to jednak troche inaczej niz twoje zapewnienia.
    • shell.erka Re: Samotność na starość 27.01.15, 18:32
      Wydaje mi sie, ze jednak fajnie jak czlowiek moze na stare lata ( i nie tylko ) liczyc na pomoc najblizszych. Przyklad? Moja mama ma kolezanki, ma jakies kuzynki, czy ciotki, z ktorymi sie widuje, na zakupy ubraniowe chodzi sama, do teatru tez, ogolnie jest samowystarczalna, ale np wybor kafelkow, czy mebli konsultuje ze mna, woli jechac ze mna ogladac takie grubsze zakupy, moj brat z kolei pomaga jej w drobnych naprawach itp.
      Ja za to moge liczyc na opieke nad dziecmi, kiedy chcemy spedzic sami weekend, albo pojsc do kina czy impreze.
      Pewnie, ze dalaby rade sama, bez nas, ale sama swiadomosc, ze w razie wu jestesmy niedaleko jest chyba budujaca.
      I tak samo chcialabym zeby bylo z moimi dziecmi.
    • klamkas Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:11
      Oczywiście, że dzieci mają prawo do swojego życia w dowolnym zakątku świata. Ale równie oczywiste jest to, że nieważne w jakim wieku jest rodzic, zawsze jest mu milej jak ma dzieci bliżej niż dalej. A już kiedy pojawia się starcze zniedołężnienie, jest to szczególnie ważne - mieć kogoś bliskiego, ale taką rodzinną bliskością, a nie zaprzyjaźnioną sąsiadkę.

      I tak, można być i żyć 1000 czy ileś tam km od rodziców, ale nie ma co udawać, że rodzice nie tęsknią i nie chcieliby naszego towarzystwa częściej, mieć nas bliżej, móc w razie czego liczyć na natychmiastową pomoc. I mają do tych pragnień równie duże prawo, co my, dzieci, do pragnienia życia gdzieś tam.
      • joa66 Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:42
        Podpięłam się w drzewku przypadkowo- piszę ogólnie.

        Myślę, że tak naprawdę nie chodzi o samotność, albo nie tylko o samotność, ale także o tęsknotę i pustkę.

        Jeżeli całe życie poświęciło się tylko i wyłacznie dzieciom, to wtedy kiedy one opuszczają dom można odczuwac pustkę - co zrobić z nadmiarem czasu, energii, dla kogo się poświęcać. Trudne jeżeli to poświęcenie było inwestycją , jeżeli oczekujemy "zwrotu", nieprzerwanego uczestniczenia w życiu dzieci.

        Jeszcze czymś innym jest moim zdaniem najzwyczajniejsza w świecie tęsknota za tymi, których się kocha. Można mieć kochającego partnera, żywych przyjaciół smile i najzwyczajniej na świecie tęsknić.
        • aankaa Re: Samotność na starość 27.01.15, 20:43
          Myślę, że tak naprawdę nie chodzi o samotność, albo nie tylko o samotność, ale także o tęsknotę i pustkę.

          Jeżeli całe życie poświęciło się tylko i wyłacznie dzieciom, to wtedy kiedy one opuszczają dom można odczuwac pustkę - co zrobić z nadmiarem czasu, energii, dla kogo się poświęcać. Trudne jeżeli to poświęcenie było inwestycją , jeżeli oczekujemy "zwrotu", nieprzerwanego uczestniczenia w życiu dzieci.


          nie poświęcając dzieciom tzw całego życia i nie oczekując "zwrotu" też można czuć tę pustkę - w tym przypadku nadmiar czasu. I nie chodzi o zapełnienie go opieką nad wnukami (te mają niespożytą energię a babci już brakuje). Tak, zaraz napiszecie, że nie trzeba z małym biegać po parku albo wiosłować po rzece. Budowanie z klocków, szycie ubranek dla lalek czy czytanie nie wymaga wysiłku. Nieraz, paradoksalnie przy nadmiarze wolnego czasu, brakuje po prostu chęci żeby jakikolwiek wysiłek podjąć
    • lauren6 Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:16
      > Jeśli rodzice są na starość samotni, to może coś z ich życiem jest nie tak - może sami powinni zadbać, żeby mieć znajomych, zainteresowania, jakiś pomysł na spędzenie wolnego czasu?

      Tak, Radio Maryja, kółko różańcowe. My nie wyjechaliśmy i pewnie dzięki temu zaoszczędziliśmy dziadkom takich klimatów.

      Starszych ludzi ciągnie do młodych, a nie do innych emerytów. Mają sobie zaprzyjaźniać inne rodziny, przyszywane wnuki, dlatego że własna rodzina się wypięła? Hobby, zainteresowania - pogadamy jak sama będziesz musiała utrzymać się i wyżyć z ZUSowskiej emerytury.

      Nie ma to jak wypowiadać się na temat, na który najwyraźniej nie masz pojęcia.
      • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:29
        Ależ mam pojęcie, mam wokół siebie mnóstwo starszych osób. Niektórzy są aktywni - biegają na wieczorki do klubu seniora, rozgrywają konkursy brydżowe, rano widzę ich w autobusie z kijkami do nordic walkingu, jak jadą do parku. A inni siedzą samotnie w swoich mieszkaniach i skarżą mi się na klatce schodowej, że córka dzwoni tak rzadko, tylko co 3 dni, a przyjeżdża nie w każdy weekend, tylko w co drugi.

        Ten wątek jest o tej drugiej grupie - która nie ma nic w życiu, oprócz dorosłych dzieci. A ponieważ dzieci mają też inne sprawy, nie tylko rodziców, rodzice czują się opuszczeni, chociaż mogliby się po prostu zająć czymś fajnym pomiędzy wizytami rodziny. Moim zdaniem problem tkwi w mentalności tych starszych osób, a nie ich okropnych dzieci.
        • klamkas Re: Samotność na starość 27.01.15, 19:51
          Masz dziecko? Jeśli tak, to jak wiele spraw i ilu znajomych potrzebowałabyś, żeby wyprzeć z umysłu tęsknotę i świadomość jak daleko się ono znajduje?

          Można mieć kijki, klub seniora i uniwersytet III wieku. Ale one nie zastąpią najbliższej rodziny. I oczywiście - lepiej mieć zajęcia i fajnie spędzać czas, niż smęcić przy RM. Ale aktywność nie zabija potrzeby bliskości i to nie z byle kim, tylko właśnie z najbliższymi (mężem/żoną o ile po 50-60 latach się go jeszcze lubi wink, dziećmi, wnukami). I wybacz - ale wydaje mi się, że właśnie dzieciom aż za dobrze działa na sumienie taka aktywność rodziców, bo można machnąć ręką i powiedzieć "eee, mama ma panią Zosię, klub, potańcówkę i kijki, to jest git, nie muszę się przejmować".
          • a.va Re: Samotność na starość 27.01.15, 20:51
            Jeszcze nie mam dziecka, może dlatego tego nie rozumiem. Tzn. tęsknotę oczywiście rozumiem, ale może za dzieckiem tęskni się bardziej niż za kimkolwiek innym. Kiedyś jeden psycholog mi mówił, ze to jest dramat bycia rodzicem - że rodzice zawsze kochają dzieci bardziej niż dzieci kochają rodziców, więc nie oddajemy tego, co dostaliśmy, naszym rodzicom, tylko naszym dzieciom.
            • joa66 Re: Samotność na starość 27.01.15, 21:04
              że rodzice zawsze kochają dzieci bardziej niż dzieci kochają rodziców, więc nie oddajemy tego, co dostaliśmy, naszym rodzicom, tylko naszym dzieciom.

              Prawda!

              Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu na "przeżycie" jak zaakceptowanie smutnych faktów. I robienia tego co jest możliwe. A możliwe jest... "spieszmy się kochac ludzi" .... Nie odkładać spotkań z rówieśnikami póki jeszcze żyją, nie opędzac się od dzieci, bo wtedy właśnie jest nasz wspólny czas, nosić niemowlaki na rękach, bo bardzo szybko nie będziemy mogli tego robić smile

              Myślę, że najgorszą rzeczą na starośc to przeświadczenie, że coś umknęło, że pewnych relacji nigdy się nie doświadczyło i nigdy się nie doświadczy..
            • rosapulchra-0 Re: Samotność na starość 28.01.15, 00:25
              Nie nazwałabym tego dramatem, ale naturalną koleją rzeczy.
              Dla mnie najważniejsze jest to, aby moje dzieci były jak najbardziej samodzielne, co na razie udaje się w 100%. Nie oczekuję od moich dzieci, aby się mną zajmowały na starość - od tego są domy opieki, do którego w odpowiednim wieku mam zamiar się wybrać. Mam sąsiadów, angielskich emerytów, mają jednego syna, który odwiedza ich rzadko. Mają też trzy wnuczki, śliczne rudowłose i piegowate dziewczynki. Ci starsi państwo, wbrew pozorom aktywnie uczestniczą w życiu swoich bliskich - trzy razy w tygodniu zajmują się wnuczkami, gdy ich rodzice są w pracy, oprócz tego regularnie wyjeżdżają na wycieczki (są rewelacyjne oferty dla emerytów - ostatnio spędzili kilka dni w uroczym hotelu nad morzem za niespełna 100 funtów), chodzą na lekcje samby, spotykają się z innymi seniorami w miejscowym klubie - wyglądają na naprawdę zadowolonych ze swojego życia.
              Doskonale sobie zdaję sprawę, że takie życie dla mojej matki i mojej teściowej to kosmos - po prostu inna mentalność i inne warunki życia mają tu niebagatelne znaczenie.
              Jako matka zdecydowanie więcej energii i swojego życia poświęcam swoim dzieciom, bo to są moje dzieci. Ale, gdy moja mać potrzebowała pomocy, to ją sprowadziłam do siebie. Teraz, całkiem niedługo zjedzie teściowa. I nie. Nie czuję się z tego powodu lepsza od osób, które nie są w stanie poświęcić swojego czasu i finansów, aby wspomagać starych rodziców.
              • zlotonaiwnych Re: Samotność na starość 28.01.15, 07:53
                Moja matka kończy w listopadzie 70 lat. Jest osobą bardzo aktywną, udziela się społecznie, chodzi na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku, spotyka ze znajomymi, wyjeżdża w różne ciekawe miejsca. Problem zaczyna się w czasie świąt lub krótkich niedyspozycji zdrowotnych (ogólnie jest bardzo zdrowa, ma lepsze wyniki badań niż ja). Wtedy wydzwania, narzeka, jaka to jest samotna, nikt jej nie pomaga, nie odwiedza. Sęk w tym, że ma to na własne życzenie - niewiele osób z rodziny ma ochotę ją odwiedzać - jest toksycznym, zawistnym,podłym, roszczeniowym człowiekiem. Znajomi nie znają jej od tej strony. Moja siostra i ja bardzo ograniczyłyśmy kontakty, mimo, że nie mieszkamy daleko. Ja matki nie widziałam trzy lata, mój siedmioletni syn babcię widział kilka razy w życiu. Ale miałam już dość łajna rzucanego niesłusznie na moją rodzinę, męża, dość nazywania mojego synka "małym sukin...nem", dość wpieprzania się z buciorami w moje życie, dość kłamstw i judzenia - dlatego moja matka na starość w święta siedzi sama. Bardzo żałuję, że tak się stało, bo zawsze chciałam mieć duży, tętniący życiem, wielopokoleniowy dom, w którym zawsze ktoś jest, no cóż, dom stoi, tylko ludzi w nim mało. Nie wiem co będzie, jak matka zniedołężnieje czy zachoruje, ja na pewno jej nie wezmę pod swój dach, chyba, że się zmieni, chociaż obawiam się, że to nigdy nie nastąpi.
    • lady-z-gaga Re: Samotność na starość 28.01.15, 08:33
      Nie chodzi o to, żeby dzieci poświęcały rodzicom swoj czas, ani żeby zapewniały im rozrywki. Ważne, żeby były niedaleko NA WSZELKI WYPADEK. W starości najgorszy jest strach i brak poczucia bezpieczenstwa.
      • kropkacom Re: Samotność na starość 28.01.15, 08:45
        To oznacza, ze dzieci nie powinny ogólnie nigdy wyjeżdżać. Bo co? Wypadki po ludziach chodzą.

        Pisałam wcześniej, jak trzeba stanąć na wysokości zadania to odległość nie ma znaczenia. Co zresztą pokazuje życie samo najlepiej. Nasi rodzice dopiero uczą się na nas, że mieszkanie całe życie w rodzinnej wiosce to nie standard. My powinniśmy mieć to już opanowane.
        • gazeta_mi_placi Re: Samotność na starość 28.01.15, 16:08
          Z moich obserwacji wynika, że niestety (a może stety) całość organizowania opieki, szpitali, odwiedzin spada w głównej mierze na to dziecko, które zostało na miejscu, zaś emigrant przyjeżdża co najwyżej na pogrzeb, przy okazji krzywiąc się na źle zorganizowany pochówek i że trumnę by sam lepiej wybrał. Nie znam emigranta, który by raczył się zwolnić z pracy i przyjechać na ostatnie miesiące życia rodzica. Wszystko jest na barkach tego dziecka co zostało.
          • joa66 Re: Samotność na starość 28.01.15, 16:51
            moich obserwacji wynika, że niestety (a może stety) całość organizowania opieki, szpitali, odwiedzin spada w głównej mierze na to dziecko, które zostało na miejscu

            No niestety. Ale są też jedynacy.
      • joa66 Re: Samotność na starość 28.01.15, 08:51
        Ale to by oznaczało, że jak ktoś urodzi się na wsi popegerowskiej to już nigdy nie powinien z niej wyjeżdżać.
        • lady-z-gaga Re: Samotność na starość 28.01.15, 09:04
          A gdzie ja napisałam, że dzieci nie powinny wyjeżdżać?
          Odpisałam na post startowy, gdzie autorka sugeruje, ze to nuda i brak pomysłu na życie są przyczyną dyskomfortu samotnych starych ludzi.
          • joa66 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:05
            Ważne, żeby były niedaleko NA WSZELKI WYPADEK.

            Odniosłam się do tego. Czasami bycie niedaleko oznacza pozostanie w popegerowskiej wsi.
    • lafiorka2 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:13
      ja mieszkam w Pl i rodziców odwiedzam kilka razy w mcu.Na szczęście Oni mają swoją pasję.Motory ,więc...latem ich w domu nie uświadczysz..Muszę dzwonić i pytać kiedy będą w domu,chociaż sobotę,żeby z nimi pobyć smile
      Uwielbiam robić grille z nimi czy z teściami...

      I ..na starość...to jestem w stanie do nich dojeżdżać,albo ja albo któryś z moich braci.Jesteśmy w stanie wziąc ich do siebie nawet.
      Ja mam na szczęście tę możliwość,że jak musiałabym wrócić do domu rodzinnego rzucając swoją pracę,to tam mam możliwość pracy w firmie rodziców,więc O ile będą ją jeszcze mieli?Mają już tyle lat , że chyba jeszcze mieć będą.
      A może i moją DG dałoby się radę tam prowadzić?

      No, ale to tylko gdybanie.Życie lubi zaskakiwać.



      Obserwuje niestety zmagania znajomych mieszkających zagranicą ze schorowanymi rodzicami.
      I sami mówią, że to cięzkie jest.
    • wuwujama Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:41
      Telefon raz w tygodniu i wizyta raz w miesiacu to chyba nie jest jakies poswiecanie swojego zycia, a ludzie na emigracji na pewno nie sa w stanie tego dac swoim rodzicom. Starszym ludziom przede wszystkim zalezy na zainteresowaniu bliskich, a zainteresowanie okazujemy oddajac czas. Tak samo okazujemy zainteresowanie dzieciom, mezowi, tesciowej, przyjaciolce. Ale nie tylko chodzi o zainteresowanie, również o pomoc. Naprawde wiele starszych osob ma rozne problemy zdrowotne, z poruszaniem się, wiekszosc nie ma znacznych dochodow i podroze, wyjazdy do kina, teatru, do urzedu, na cmentarz, do parku, a nawet na zakupy sa dla nich duzym wysilkiem i nie sa w stanie sobie z tym poradzic. Widze po mamie (76 lat), wdowie od 25 lat i tesciowej (75 lat), wdowie od 2,5 roku jak bardzo czekaja na odwiedziny dzieci i wnukow - rozmowe, mozliwosc poradzenia sie w roznych sprawach, mozliwosc wygadania sie. Do tesciowej mamy 10 min piechota, maz jest u niej przynajmniej 2 razy w tygodniu, a jesli ja wyjezdzam na weekend do mamy, praktycznie caly dzien. Jak meza ojciec chorowal, 6-7 lat, codziennie chodzil do mamy pogadać i pomoc w kapieli. Ja u mamy jestem co drugi weekend. Co robimy? Rozmawiamy, sprzatamy, gotujemy, idziemy do koscioła, na cmentarz, na spacer itp. "Mamy" maja kolezanki, sasiadki, rodzenstwo, ale nie spotykaja sie z nimi codziennie ani nie mogą liczyc na ich pomoc w wiekszych sprawach.
      • joa66 Re: Samotność na starość 28.01.15, 10:53
        Telefon raz w tygodniu i wizyta raz w miesiacu

        Ale to da się zrealizować mieszkając niekoniecznie w Polsce.

        A codzienna pomoc w zakupach , mieszkaniu, leczeniu itd i tak odpada jeżeli się wyprowadzimy ze wsi popegerowskiej.

        Tak naprawdę problem nie polega na tym czy mieszakamy w Polsce czy wyjechaliśmy, tylko na:

        -odleglości/dobrym skomunikowaniu obu miejsc ( z Warszawy pewnie szybciej się dostane do Paryża niż do Wrocławia)

        -chęci
    • chipsi Re: Samotność na starość 28.01.15, 14:36
      Jestem zwolennikiem życia w stadzie. Oczywiście o ile w stadzie panuje zgoda. Tak więc nie muszę się martwić o opiekę nad dzieckiem ani nad sobą ani nad rodzicami. Potrafimy o tym rozmawiać. Potrafimy tez odmawiać i nikt się z tego powodu nie obraża. Wiem, nie wierzycie.
      • gauad Re: Samotność na starość 28.01.15, 14:41
        >Wiem, nie wierzycie.


        yyyyy..... a po co to na końcu? zakładasz że tu nikt normalny nie bywa?
        • pitahaya1 Re: Samotność na starość 28.01.15, 15:36
          gauad napisała:


          > yyyyy..... a po co to na końcu? zakładasz że tu nikt normalny nie bywa?

          W jakim sensie normalny?
          Normalny, bo ma zdrowe relacje? A jeśli relacje są złe to człowiek nienormalny?
          • gauad Re: Samotność na starość 28.01.15, 15:55
            a przeczytałaś do czego było odniesienie? przedpiszczyni z góry założyła, że jej opis relacji będzie uznany za fałszywy, kłamstwo itd. Czy zdrowe niezaburzone relacje rodzice-dorosle dzieci sa na tym forum az takim czyms nienormalnym? Czy może aż taki odsetek osób tutaj bywających ma zaburzone relacje rodzinne.
            • rosapulchra-0 Re: Samotność na starość 28.01.15, 16:18
              Są tu specjalistki, które wiedzą lepiej od jednej emamy, jakie rodzaju więzi łączą ją z dziećmi czy mężem. Więc wcale nie dziwię się ostatniemu zdaniu napisanemu przez Chipsy.
            • chipsi Re: Samotność na starość 29.01.15, 10:40
              Nie wiem czy zaburzone. Na pewno inne i nic w tym złego czy dziwnego. Z jakiegoś jednak powodu gdy wspominam o moim domu, znajdzie się zawsze ktoś kto uważa że albo koloruję albo jesteśmy chorzy. Nie pomaga nawet fakt że czarne owce też mamy na stanie smile
    • eliszka25 Re: Samotność na starość 29.01.15, 05:06
      wiesz co, cos w tym jest. moim rodzicom tez sie dzieci rozjechaly po swiecie. jednak oni nie sa samotnymi, uzalajacymi sie nad soba staruszkami. spotykaja sie z rodzina, moj ojciec zapisal sie na kurs wikliniarski wspolnie z moim wujkiem, bratem mojej mamy. w ogole jakos tak od kilku lat akurat z ta czescia rodziny bardziej sie zzyli i czesto spotykaja. czasem trudno sie do nich dodzwonic, bo czesto ich w domu nie ma. jak dzwonie, to moja mama ma pelno roznych nowinek do opowiedzenia, bo a to z tym sie spotkala, a to z tamtym umowila, a jeszcze ktos inny dzwonil.

      oczywiscie, ze woleliby zebysmy byli blisko i odwiedziali sie czesciej, ale jest jak jest i nie zalamuja rak z tego powodu.

      moi tesciowie natomiast zyja wlasnie jak tacy samotnicy. praktycznie z zadna rodzina nie utrzymuja kontaktow. syna, ktory mieszka w miescie odleglym o 200 km widuja rzadziej niz nas, bo my do nich przyjezdzamy, a oni sami nigdzie sie nie rusza. bratu meza ciezko gdziekolwiek jechac, bo maja 4 dzieci, w tym jedno niepelnosprawne i ciagle sa w biegu. dziadkowie widuja wiec wnuki raz w roku w wakacje, jesli szwagier moze latem wziac dluzszy urlop, a jak nie, to i po kilka lat nie widza, bo sami do syna nie pojada. nawet w swieta sie nie widuja, choc wielokrotnie byli zapraszani na wigilie. oczywiscie nie na sama wigilie, tylko na kilka dni, bo przeciez nikt nie spodziewa sie, ze dziadkowie machna 400 km jednego dnia i jeszcze wigilie odpekaja. no, ale jakos nigdy im jest nie po drodze i jak my do nich nie przyjedziemy (bo co druga wigilie spedzamy u moich rodzicow), to siedza sami jak kolki, kazde w swoim pokoju przed wlasnym telewizorem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka