Dodaj do ulubionych

żona podróżnika

17.02.15, 12:40
Wpadła mi w ręce książka Aleksandra Doby o przepłynięciu Atlantyku kajakiem.
Czytam, bo lubię takie wyprawy, cenię ludzi z pasją i ogromnie szanuję wiedzę, doświadczenie i przygotowanie autora. Widać, że facet całe życie się rozwijał, nieprzypadkowo osiągnął spektakularny sukces.
Ale jest też między opisami wyprawy parę słów o żonie.

Żona, która najpierw jest zdecydowanie przeciw prawie samobójczej wyprawie (żadne tow. ubezpieczeniowe nie chciało mu dać polisy), potem staje się jej dobrym duchem, mimo odległości mocno wspiera męża.
Wiele w książce pada słów podziękowania dla niej, mąż miał świadomość, jak ciężko jej było zostać samej i przez kilka miesięcy martwić się o niego miotanego prądami i burzami na oceanie. On sobie radził na bieżąco, ona mogła jedynie biernie czekać.
Jest też informacja o tym, że pan miewał w zwyczaju np spływy świąteczne. W Boże Narodzenie lub Wielkanoc. Samotne spływy. Rodzina zostawała przy stole. Urlopy poświęcał na wyprawy, sporo z nich było samotnych (żona dzieci zostawały w domu).
I kurcze, jakoś straciłam do pana sympatię. Rozumiem spełnianie pasji, rozumiem potrzebę (głównie męską) do sprawdzania się w ekstremalnych sytuacjach, ale nie chciałabym męża, który nawet w święta nie zechce spędzić czasu z rodzina. U niego (przynajmniej takie wrażenie odniosłam z książki) ta potrzeba wyprawy stała się czymś najważniejszym.


Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: żona podróżnika 17.02.15, 12:46
      Mysle ze to trzeba byc specyficzna kobieta. Pani wie ze na pana liczyc nie ma co.
    • drinkit Re: żona podróżnika 17.02.15, 12:50
      I kurcze, jakoś straciłam do pana sympatię. Rozumiem spełnianie pasji, rozumiem
      > potrzebę (głównie męską) do sprawdzania się w ekstremalnych sytuacjach, ale ni
      > e chciałabym męża, który nawet w święta nie zechce spędzić czasu z rodzina. U n
      > iego (przynajmniej takie wrażenie odniosłam z książki) ta potrzeba wyprawy stał
      > a się czymś najważniejszym.
      >

      Cóż, chyba każdy jest świadomy, że podróżnikowi, himalaiście, etc nie odmieni się magicznie po założeniu rodziny, choćby skały srały. Kobieta, która wychodzi za niego za mąż i na to liczy jest naiwna. Tak, to niesprawiedliwe i tak, rodzina powinna być na pierwszym miejscu, a gość powinien wszystko rzucić. Utopia. Tak nigdy nie jest. I mówię o ciężkich, życiowych pasjach, a nie wyrypach górskich 4 razy w roku, bo to tyle co nic.
      • helka.pentelka Re: żona podróżnika 17.02.15, 12:58
        Pewnie jest tak, jak piszesz. Pytanie, na ile pani wiedziała, na co się pisze, na ile pan się rozwinął w czasie związku - on ma teraz prawie 70 lat i nadal nie planuje skończyć.

        Mój mąż ma pasje,, czasem zajmuje się nimi 'kosztem'' naszego życia wspólnego. Podobnie mam ja. Ale skala jest o wiele mniejsza.
      • mozambique Re: żona podróżnika 17.02.15, 12:59
        A Wojciechowi JAgielskiemu jednak sie odwróciło - po tym jak żona wylądowałą w psychiatryku z syndromem urazu bojowego - pan zweryfikował i zmienił priorytey i przestal byc korespondentem wojennym
      • default Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:08
        drinkit napisała:
        > mówię o ciężkich, życiowych pasjach, a nie wyrypach górski
        > ch 4 razy w roku, bo to tyle co nic.

        E, ja to bym i na 4 razy w roku krzywo patrzyła wink
        Natomiast w przypadku "cieżkich pasji" to w ogóle nie powinno się mieć rodziny, bo po co właściwie takiemu podróżnikowi ta rodzina. Na te parę tygodni w roku , kiedy wraca do "domu" ?? (chociaż cholera wie, gdzie dla niego jest dom).
        Poza tym - kto go wie, jak spędza czas na tych wyprawach, taki film polski "Statyści" mi się przypomina, gdzie Romantowska grała wdowę po takim "słynnym podróżniku", też głównie sama siedziała, ale "wspierała" i niezmiernie była dumna z osiągnięć męża. A po jego śmierci znalazła niewywołany film, a nim przeróżne fotki erotyczno-pornograficzne przedstawiające "słynnego podróżnika" z egzotycznymi laskami wink
        No chyba, że obydwoje małżonkowie mają tę samą pasję, jak Elżbieta Dzikowska i Tony Halik np., to co innego.
        • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:13
          Myślę, ze w przypadku takich podróżników co ich ciągle nie ma rodzina wychodzi tak bez planowania. Znaczy nie ma przemyśleń w style czy ja nadaje się na partnera i czy będę w tym do dłużej niż kilka miesięcy w roku. Jest jakaś miłość, związek (nietypowy), z czasem niekoniecznie planowane potomstwo.
        • wispar1 Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:16
          A to myślicie, że te biedne żony zostały przemocą zmuszone do ślubu z takim podróżnikiem? tongue_out

          Równie dobrze "rodziny nie powinni mieć" : sportowcy, aktorzy, eurodeputowani, uzależnieni, wszyscy nie mający pracy na miejscu przy rodzinie, pracoholicy, politycy, depresyjni, kierowcy tirów i autobusów dalekobieżnych, służba zdrowia (te dyżury 24godz..) , piloci, stewardessy, górnicy dołowi, nafciarze, żołnierze, itd itd itd



          • drinkit Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:46
            wispar1 napisała:

            > A to myślicie, że te biedne żony zostały przemocą zmuszone do ślubu z takim podróżnikiem? tongue_out

            No dokładnie, śmieszy mnie to rozkminianie na ematce "ja to bym nigdy...". No to skoro "nigdy" to nie jest to twój problem, a problem kobiet, które zakładają rodzinę z kolesiem z "pasją" (chociaz to tez nieadekwatne określenie - pasję to mam ja, ciężka górska pasja, ale jednak prowadzę normalne życie, pracuje. Tu mowa o gościach zawodowcach).
            Trochę jak ze ślepym o kolorach. Inna sprawa, że osobie, która nigdy nie miała jakiejkowliek pasji, która każe jej poginać w górach w śniegu ciemną nocą/ spędzić cały urlop na walce z morzem/spędzać długie dni na obserwacji rzadkich okazów roślin czy ptaków w puszczy, no wszystko co pochłania całkowicie, wyobraźnia nie powie jak to jest i zawsze będą uważały pasjonatów za tych co szkodzą rodzinie.
          • bywalec.hoteli Re: żona podróżnika 20.11.17, 10:03
            dokładnie! zawsze jak ktoś osiąga jakiś sukces to cierpi na tym życie prywatne, dla rodziny go mniej jest itp.
      • beata985 Re: żona podróżnika 17.02.15, 17:22
        ale ten pan został podróżnikiem w trakcie już trwania małżenstwa...i z początku to były raczej stacjonarne wypady a nie ekstremalne...
      • nowi-jka Re: żona podróżnika 20.11.17, 08:17
        dokładnie, spodobał jej sie taki, moze dzieci to był ten kompromis dla niej zeby miała swój swiat, no i pojade klasycznie ile zawodów wymaga pracy w swieta czy sylwestry i jakos wszyscy to tolerują, wiem powiecie ze praca to coinnego bo konieczna - no ale ze taka to tez wybór prawda.
    • wispar1 Re: żona podróżnika 17.02.15, 12:57
      A myślisz ,że taki np Adam Małysz to inaczej do życia podchodzi ? że te rajdy po Saharze to sobie wymyslił z miłości do rodziny? no może z miłości, bo przyzwyczajony do życia na wyjeździe nie byłby pewnie w stanie wytrzymać w domowym grajdołku i szybko by wióry zaczęły lecieć..

      A mało to par, które żyją na odległość bo jedno w pracy za granicą? Baaardzo wielu jednak właśnie taka sytuacja odpowiada, bo na co dzień ze sobą by nie wytrzymali.

      A mało to pracoholików, albo zwykłych ściemniaczy co w pracy bąki zbijają a wieczorem przesiadują u kumpli, byle z żoną za dużo w domu nie być, bo ich domowe obowiązki nudzą i męczą?
      Samo życie koleżanko, samo życie...
      • helka.pentelka Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:02
        Dla mnie chyba najbardziej ciężkie do przyjęcia było to, że ona się martwiła i martwi. Że to nie tak, że jej wygodnie, bo ma święty spokój bez nadaktywnego chłopa na co dzień. Facet płynie kajakiem przez ocean. Mimo dobrego przygotowania zginać może setki razy na setki sposobów. Na własne życzenie.
        Fakt, udało mu się, chodzi w glorii i chwale - marzenie niejednego podróżnika. Ale zginąć też mógł i ona to pewnie każdego dnia przeżywała.
        • wispar1 Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:10
          Mimo tych niebezpieczeństw facet dożył już słusznego wieku. A wielu domowych mężow zeszło z tego świata dużo wcześniej na zawały, otłuszczenie wątroby i niewydolność trzustki.
          Żarcie fastfoodu przed tv powinno powodowac większe zmartwienie żon niż wyprawa na koniec świata tongue_out
      • kota_marcowa Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:02
        Coś w tym jest.
        Ja bym nie chciała być z facetem, który ma gdzieś rodzinę.
        • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:06
          Czemu uważasz, że ma gdzieś rodzinę? Różne są sposoby zarabiania pieniędzy, różne pasje.
          • kota_marcowa Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:12
            Dla takich osób liczy się tylko ich pasja/praca/dobre samopoczucie, gdyby musieli wybierać, to niestety, ale żona i dzieci stoją na z góry straconej pozycji. Poczytaj sobie choćby wspomnienia żony Kukuczki.
            • kota_marcowa Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:14
              Te kobiety to akceptują, ich sprawa, ja bym się z takim człowiekiem nie związała i tyle.
              • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:16
                Serce nie sługa.
                • maadzik3 Re: żona podróżnika 17.02.15, 14:59
                  Ale zauroczenie a zwiazanie sie na zycie to dwie rozne sprawy, przeciez zwiazek (taki na zycie) troche sie rozwija zanim sie podejmie decyzje
                • 3-mamuska Re: żona podróżnika 17.02.15, 18:28
                  Odpowiadasz na:
                  kropkacom napisała:

                  > Serce nie sługa.

                  Dokładnie, potem gdy sie wychodzi za maz/ żeni, to człowiek mysli ok, wyszaleje sie przyjdą dzieci to i priorytety sie zmienia.
                  Pozniej zostaje niestety czysta rzeczywistość.

                  Taki ludzie to mega egoiści, którzy potrzebuje rodziny jako kotwicy, zeby było do czego wracać lub w razie wypadku zona sie zajmie, no bo kaleki nie porzuci.
                  A to ze oni maja katami rodzine głęboko w D...pie to juz ich nie interesuje.
                  • akniwlam Re: żona podróżnika 17.02.15, 22:04
                    Powiedzenie serce nie sługa odnosi się też do żony kajakarza/himalaisty/żeglarza czy innego marynarza. Doprawdy nie jest do tego męża przyspawana, prawda? Może wziąć rozwód i uzyskać alimenty na dzieci, jeśli uzna, że facet ma ją gdzieś, lekceważy rodzinę i jest mega egoistą. Jeśli pani żona pana Doby czy innego wyczynowca go nie porzuca, a jeszcze wspiera, to co, rozwiedziesz ich zaocznie w trybie nakazowym? Dla jej dobra, bo on to mega egoista?
                    Zrozum, istnieją kobiety, które są w stanie zaakceptować pasję męża, nawet tak ryzykowną. Żyją i bywają szczęśliwe, dumne z sukcesów swoich mężów. I w drugą stronę też to działa - są kobiety - żeglarki, kajakarki, himalaistki i ich mężowie, którzy zostają w domu i też akceptują, wspierają i są dumni. W czym Ci to tak przeszkadza? Tobie ktoś każe wychodzić za mąż za podróżnika?
            • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:15
              No ale jest tez taki Małysz, czy inni sportowcy. Ich życie to ciągle rozjazdy. Czy na przykład twierdzisz, że Martyna Wojciechowska nie powinna mieć dziecka?
              • mozambique Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:25
                MArtyna sprawila sobei nowe trofeum = bo jej tylko do pucharów na półkach brakowało
                • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:30
                  Tak, tak...
                • kota_marcowa Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:31
                  Niestety, ale dzieci nikt o zdanie nie pyta, myślę, że zdecydowana większość wolałaby mieć normalnych rodziców.
                  • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:35
                    Co to znaczy normalny rodzic? Ten co siedzi w domu, czy ten co ma równo pod kopułą?
                    • mozambique Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:43
                      ten co mysli , zeby jego dziecko nie zostalo w głupi sposób sierotą

                      no chyab ze dziecko to tak przy okazji sie zmajstrowało , dla dopełnienia imadżu
                      • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:45
                        Wiele ciąż jest nieplanowanych. Sieroty to nie są raczej dzieci podróżników, a raczej większość sierot nie ma rodziców podróżników.
                        • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:46
                          Pomyśl ilu ludzi traci życie na polskich drogach.
                          • mozambique Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:52
                            porównujesz codzienny dojazd do pracy z grupką idiotów którzy idą w Himalaje?

                            zreszta nie znam statystyk ale moze gdzies są - jaka jest smiertelnosc procentowa takich chetnych do zdobycia K-2 czy MV ?
                            • kropkacom Re: żona podróżnika 17.02.15, 14:00
                              Nie wiem, ale na drogach giną tysiące ludzi rocznie. I tak, bez żadnej refleksji. Bez celu.
                              • wtopeq Re: żona podróżnika 17.02.15, 14:47
                                Ile procentowo ginie himalaistów w grupie himalaistów na wyprawach himalaistycznych?

                                Ile procentowo ginie użytkowników dróg w grupie użytkowników dróg w wypadkach drogowych?
                              • tiszantul Re: żona podróżnika 20.11.17, 03:50
                                > Nie wiem, ale na drogach giną tysiące ludzi rocznie. I tak, bez żadnej refleksj
                                > i. Bez celu.

                                Te tysiące to konkretnie trzy. Liczba w ostatnich latach spadła o połowę przy wzroście liczby samochodów ze dwa-trzy razy.

                                Bez celu, czyli na przykład jazda samochodem do rodziny, do pracy, do sklepu czy na weekendowy wypoczynek jest bez celu. Co innego wchodzenie na górę, wchodzenie na górę to wspaniały cel.
              • 3-mamuska Re: żona podróżnika 17.02.15, 18:32
                kropkacom napisała:

                > No ale jest tez taki Małysz, czy inni sportowcy. Ich życie to ciągle rozjazdy.
                > Czy na przykład twierdzisz, że Martyna Wojciechowska nie powinna mieć dziecka?

                Tak nie powinna miec dzieci.
                Facet jak widać mize odejść czy zona Małysza tez mogła go zostawić.
                Ale dziecka zdanie nikt po uwagę nie weźmie.

                I szkoda mi jej córki, następny odfajkowany punkt w życiu, byłam w Afryce ,w Indiach , urodzę dziecko , a teraz do Chin itd.
      • misterni Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:45
        wispar1 napisała:

        A mało to par, które żyją na odległość bo jedno w pracy za granicą?

        O, nawet nie ma co porównywać. Co innego mąż na oceanie bez możliwości codziennego kontaktu, a co innego pracujący w innym mieście.
        My mamy taką sytuacje, że widujemy się tylko w weekendy, ale w pozostałe dni tygodnia całe wieczory jesteśmy w kontakcie skypowym i telefonicznym. Wszystkie domowe i dzieciowe sprawy są na bieżąco omawiane i rozwiązywane. Nie mówiąc już o okazaniu uczucia, co jest bardzo istotne w życiu na odległość.
        A i tak cieszę się, że ta sytuacja potrwa jeszcze tylko do końca roku szkolnego.
        Zupełnie sobie nie wyobrażam, gdybym nie miała możliwości kontaktu z mężem gdy jest poza domem.
        • wispar1 Re: żona podróżnika 17.02.15, 14:03
          Mam sąsiada który z rodziną mieszka 3 x do roku po 3-4 tygodnie. Resztę czasu jest za granicą w pracy. Przyzwyczaili się do takiego życia na tyle, że nie wiem czy by z sobą wytrzymali gdyby był w domu na stałe. Choć dzieci oczywiście tęskną bardzo za większa ilością ojca na co dzień.
          • misterni Re: żona podróżnika 17.02.15, 16:47
            Tego też sobie nie wyobrażam, zakładając nawet, że jest codzienny kontakt skypowy/telefoniczny.
    • mdro Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:21
      Mam znajomego, kolegę z klasy, który od czasu liceum zajmuje się różnymi ekstremalnym aktywnościami, a od wielu lat skupił się na jednej z nich. I nie powiem, z sukcesami, nie tylko w fachowej prasie bywają o jego wyczynach doniesienia. Ale on "od zawsze" twierdził, że w jego przypadku o założeniu rodziny mowy nie ma - nie wyobraża sobie zostawiania najbliższych na wiele miesięcy i to ze świadomością, że w każdej chwili może zginąć czy ulec ciężkiemu wypadkowi. A szanse, że znajdzie dziewczynę, które jego pasje będzie podzielała i działała razem z nim są znikome.
    • panirogalik Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:25
      w życiu takiego za męża bym nie brała.
    • fomica Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:27
      Ja bym przebolała te święta, jeśli ktoś potrzebuje świętować w gronie rodziny to sa jeszcze rodzice, rodzeństwo, przyjaciele itd. Wiele rodzin żyje osobno, zmuszonych pracą i organizacją. Bardziej by mi przeszkadzało ryzykowanie życiem, nie wyobrażam sobie związku z żołnierzem albo sportowcem ekstremalnym i wychodzenie z założenie że on już tak ma, a ja muszę pogodzić się z ryzykiem że nie wróci żywy.
    • morekac Re: żona podróżnika 17.02.15, 13:55
      Samotne spływy. Rodzina zostawała przy stole. Urlop
      > y poświęcał na wyprawy, sporo z nich było samotnych

      Jeśli alternatywą było moczenie d... w kajaku, to się żonie nie dziwię.
      • helka.pentelka Re: żona podróżnika 17.02.15, 15:13
        ja też się żonie nie dziwię. Choć kajakarstwo uwielbiam.
        Mam znajomą, oboje lubią spędzać urlopy całkowicie odmiennie.
        Nigdy żadne z nich nie ustąpiło, nie spróbowało uczestniczyć w zainteresowaniach tego drugiego. Wszystkie wyjazdy osobno.
        Od 4 lat już oficjalnie żyją osobno w różnych miastach. Brakło wspólnego pozytywnego doświadczenia, codzienne obowiązki rodzinne to za mało.
    • akniwlam Re: żona podróżnika 17.02.15, 16:46
      Ja tam nie widzę specjalnej różnicy między lękiem o męża odczuwanym przez żonę kajakarza dalekomorskiego i lękiem o męża odczuwanym przez żonę górnika.
      Zawsze byli ludzie (i mężczyźni, i kobiety), którzy wybierali ryzykowne zajęcia lub pasje - i ich współmałżonkowie jakoś sobie z tym radzili albo odchodzili, doprawdy nikt ich chyba siłą nie trzyma przy tych ryzykantach. Polaków wśród takich wyczynowców było i jest zresztą sporo, nie tylko himalaiści, a np. samotni żeglarze (Krystyna Liskiewicz, Teliga, Baranowski...) i wielu z nich miało/ma rodziny. I wielu z nich pływało bez jakiejkolwiek łączności radiowej z lądem, Doba tę łączność przez większość czasu miał.
      Ciekawą rzecz opisała kiedyś Olga Morawska: w czasie gdy jej mąż był na wyprawie w Himalajach, ona pojechała na Mazury chyba na kurs nurkowy i to ona, nie on, otarła się na tym wyjeździe o śmierć. Na naszych bezpiecznych niepozornych Mazurach, nie w żadnych Himalajach...
      • sumire Re: żona podróżnika 17.02.15, 17:31
        Otóż i to.
        A jako osoba, która spędza kolejny rok z partnerem bardzo miłującym swoje zainteresowania powiem jedno - widziały gały, co brały. Nie ma co dobrotliwie współczuć żonom ani wyzywać małżonków od idiotów. Skoro dobrali się w parę, to widocznie chcieli. Może i takie związki są trudne, ale znam całkiem sporo kobiet (włączając siebie), które w życiu nie chciałyby partnera spedzajacego kazde popołudnie na kanapie.Poza tym naprawdę do wszystkiego można przywyknąć.
      • anorektycznazdzira Re: żona podróżnika 23.11.17, 07:02
        aż wygooglalam- śmiertelność wśród górników wynosi 1,6 na 10 000 zatrudnionych, a na Evereście 2-4 na 100 (!!!)
        dlatego też odradzam wypisywanie bzdur z palca, które się nam "wydają" jako argumentów tongue_out

        tak samo "otarcie się o śmierć" na obozie nurkowym, bo otrzeć się można w drodze do biura oraz we własnej łazience, nikt nie uważa, że poza wyprawami ekstremalnymi człowiek jest nieśmiertelny. Tylko wypadałoby trzeźwo oceniać prawdopodobieństwo takiego zdarzenia i nie porównywać wizyty w łazience z przepłynięciem Pacyfiku w kajaku.

    • evolene Re: żona podróżnika 17.02.15, 17:27
      Nie dla wszystkich święta to dzień święty, który należy jakos celebrować. Ot, po prostu parę wolnych dni od roboty.
    • lafiorka2 Re: żona podróżnika 17.02.15, 17:35
      moja znajoma miała takiego męża...w sumie zdazyl byc eks zanim zginął w Szwajcarii.Wpadł w przepaść podczas swojej pasji.
      • 3-mamuska Bzdura:widziały gały co brały. 17.02.15, 18:44
        Otóż i to.
        A jako osoba, która spędza kolejny rok z partnerem bardzo miłującym swoje zainteresowania powiem jedno - widziały gały, co brały. Nie ma co dobrotliwie współczuć żonom ani wyzywać małżonków od idiotów. Skoro dobrali się w parę, to widocznie chcieli. Może i takie związki są trudne, ale znam całkiem sporo kobiet (włączając siebie), które w życiu nie chciałyby partnera spedzajacego kazde popołudnie na kanapie.Poza tym naprawdę do wszystkiego można przywyknąć.

        Ta a jesli małżonek był obsługiwany w domu przez mamusie , a po ślubie zobacsie czepia ze ma sprzątać to tez widziały fakt co brały?
        Ile kobiet tu na forum przyznali ze musiały mezusia troche naprostować?

        Ale kobieta np. Zachodząc w ciąże musi leżeć, praca odchodzi na drugi plan czy ryzykowny sport, palenie papierosów czy picie alkoholu.
        Dopóki człowiek jest sam, on ma pasje, ona tez, ale gdy przychodząc dzieci rodzina staje sie pełniejsza , trzeba sie martwic o dzieci nie tylko o siebie samego, to i priorytety powinny sie zmienić.


        Jakis czas temu oglądałam wyprawe jakiegoś "Anglika "na biegun, w czasie wyprawy okazało sie ze zona/dziewczyna stacila dziecko/ciąże, i tak płakał strasznie ze nie ma go przy niej.
        W doopie bym miała takie łzy , zostawiajac ja w ciąży uważa ze go nie potrzebuje?

        Mozna zyc po swojemu, imprezować spełniać sie na rozne sposoby, gdy pojawiają sie dzieci powinno sie zmienić myślenie.
        • 3-mamuska Re: Bzdura:widziały gały co brały. 17.02.15, 18:47
          A i nie ma co porównywać pracy do pasji.
          Z pracy często współmałżonek korzysta, a pasji osoba oddaje sie tylko dla własnej przyjemności.
          • akniwlam Re: Bzdura:widziały gały co brały. 17.02.15, 22:06
            A nie zauważyłaś, że czasem jedno łączy się z drugim i można za to wyżyć? (Jak u Marka Kamińskiego na przykład?)
            • vinati Re: Bzdura:widziały gały co brały. 19.11.17, 18:04
              A ja bym chciała mieć męża podróżnika i bym z nim podróżowała. smile
          • nowi-jka Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 08:26
            z pasji tez wspolmałzonek korzysta ma szczesliwego spełnionego partnera a nie zgorzkniałego pesymiste - bo tak gdy trzeba sie wyrzec pasji bo to dzieci przyszly wiec jzu teraz tylko nudne dorosłe zycie... to raczej nikt szczesciem nie tryska tylko ta frustracja musi gdzies ujsc.
            • princesswhitewolf Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 09:26
              uzaleznienie od adrenaliny leczy sie medycznie.
              • nowi-jka Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 09:38
                może i się leczy tylko po co?
                • princesswhitewolf Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 10:01
                  zeby nie zakonczyc zycia wczesniej niz musi
                  • nowi-jka Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 11:40
                    musi - to w kazdym kontekscie brzmi zle, dobrze jest jednak zyc tak jak sie chce a nie jak sie musi, umierac tez
                    • princesswhitewolf Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 14:44
                      no ale jesli chce sie miec tego typu wolna reke nie nalezy sie decydowac na dzieci. Dzieci= odpowiedzialnosc a nie fruwanie z glowa w oblokach.
                      • nenia1 Re: Bzdura:widziały gały co brały. 20.11.17, 16:30
                        princesswhitewolf napisała:

                        > no ale jesli chce sie miec tego typu wolna reke nie nalezy sie decydowac na dzi
                        > eci. Dzieci= odpowiedzialnosc a nie fruwanie z glowa w oblokach.

                        Problem w tym, że ludzie różnie definiują odpowiedzialność i bardzo różne elementy wchodzą w jej skład.
                        • princesswhitewolf Re: Bzdura:widziały gały co brały. 21.11.17, 08:53
                          to co nam wygodnie definiowac jak nam sie podoba a realne potrzeby i oczekiwania dziecka to dwa tematy
                          • nenia1 Re: Bzdura:widziały gały co brały. 21.11.17, 13:06
                            Jednak jakby nie patrzeć po świecie chodzi sporo nieszczęśliwych dorosłych, a trudno uznać, że wszyscy jako dzieci mieli za rodziców himalaistów i ekstremalnych podróżników. Jednak jakoś tak łatwiej skupiać się na nich, niż na całej masie nawalających rodziców.
    • hermenegilda_zenia Re: żona podróżnika 20.11.17, 00:27
      Pasje rozumiem i bedac świadomym dorosłym człowiekiem pewnie muszę zaakceptować, jeżeli chce z ta osoba być. Pewnie tez dzięki pasji i przez te pasje ktoś jest takim a nie innym człowiekiem, ma takie a nie inne cechy które sprawiają, ze akurat w tej osobie sie zakochałam. Ale jeżeli
      pasja jest sport ekstremalny to szczerze powiedziawszy nie potrafię zrozumieć zakładania rodziny i wydawania na świat dzieci, które nie maja wpływu na życie, jakie fundują im rodzice. Co maluchowi po najlepszym, ale wiecznie nieobecnym ojcu? Przez jakiś czas czytałam książki wydawane przez Olgę Morawska, oglądałam filmy dokumentalne o alpinistach i ich rodzinach i uważam, ze to straszne świństwo wobec dzieci. Co powiedzieć 4-latkowi, którego matka ginie w Himalajach, a po 6 latach ojciec i zostaje z siostra rozdzielony po różnych rodzinach, jak Łukasz Wolf? Czy nawet największa pasja jest warta zgotowania takiego losu dzieciom? Sorry, nie kupuje tego.
      • nowi-jka Re: żona podróżnika 20.11.17, 08:28
        a co maluchowi po ojcu wiecznie nieobecnym bo w pracy? aaaa wypasione zabawki - no tak, czyli ze sie opłaca, no to niech go nie ma, a jak tatus nie zarabia na zabaweczki to juz zle ze go nie ma
        • hermenegilda_zenia Re: żona podróżnika 20.11.17, 12:48
          Wieczna praca i zabawki ? Weź sie nie kompromituj
          • nowi-jka Re: żona podróżnika 21.11.17, 07:46
            co kompromituj? mój mąż pracuje za granicą, nie ma go, pomimo ciagłych obietnic ze to ostatni kontrakt widac lubi to bo wciaz tam wraca, o jej jak go wszyscy załują, jaki on biedny zapracvowany, i sam tam bez rodziny, ja wyrwe sie na weekend dla pasji - całe srodowisko buczy ze zła matka że juz powinnam dac sobie spokój że dzieci zaniedbuje. Gdybym oddawała dzieci babci zeby mieszkanie posprzatac byłoby ok a ze ich oddaje zeby oddac sie pasji to wielka nieodpowiedzialnosc.
            • hermenegilda_zenia Re: żona podróżnika 21.11.17, 18:44
              I mąż wyjeżdża i kupuje dzieciom zabawki a one są szczęśliwe, bo tatusia nie ma i prezenty przywiezie. Właśnie tak opisałaś swoją rodzine,godna podziwu szczerość ale i tak szkoda dzieci. Półsieroty emigracji zarobkowej, które jednakowoz maja szanse zobaczyć papę raz na kilka tygodni całego i zdrowego a nie raz na pół roku i byc może w trumnie
              • nowi-jka Re: żona podróżnika 22.11.17, 10:33
                hermenegildo ileż jadu w twojej wypowiedzi ... aż zastanawiam sie czy dyskusja jeszcze ma sens czy aby juz jałowa bedzie bo ty najlepiej wiesz. No jeszcze raz jedne spróbuje ci wytłumaczyc o co chodzi w mojej wypowiedzi choc juz bez wiekszych nadzieji na zrozumienie z twojej strony. Otóż: Dzieci sa szczesliwe nie dlatego ze taty nie ma a POMIMO tego ze "tatusia" (jaki okropny wydzwiek ma w twoim kontekscie to zdrobnienie) nie ma, żyja w takiej rzeczywistosci innej nei znają, zle im nie jest, co nei znaczy ze nie byłoby im dobrze w innej rzeczywistosci, chodzi o ocenę ze jak kogos nie ma bo pracuje to ok a jak kogos nie ma bo sie realizuje to nie ok a przeciez wszystko jest kwestia wyboru bo prace mozna zmienić. Więc pytam czym się rózni czy tata w Himalajach jako podróznik czy w himalajach jako pracownik? Wielkoscia prezentu przywiezionego przy powrocie? Bo wg mnie tylko tym ale dla społeczenstwa i ludzi takich jak ty to róznica zasadnicza, to róznica ktora usprawiedliwia nieobecnosc w pierwszym przypadku a krytykuje nieobecnosc w drugim. Moje dzieci laduja u ukochanej cioci bawia sie z kuzynami i maja swietny weekend, albo u babci która niewychowawczo spełnia kazda ich zachcianke ale kto by tego nie lubił. Dobrze im w ten weekend ale dla społeczenstwa gdybym wtedy siedziała u fryzjera lub myla okana - byłabym dobra matką, ale ja podrózuje tam gdzie z dziecmi nie moge i to oznacza ze je zaniedbuje. Rozumiesz teraz? A to te podróze sprawiaja ze mam siłe dzwiogac wszystko sama że jestem pogodna wesoła, to te podróze sprawiaja ze mam wokół siebie sprawdzonych przyjaciół. Bez tego nie byłabym taka jak jestem. Byłabym pewnie kolejna narzekajaca na dzieci poswiecajaca sie matka polką. Co mi po długim sfrustrowanym zyciu?
    • princesswhitewolf Re: żona podróżnika 20.11.17, 09:26
      Pan jest Adrenaline Junkie niedojrzalym do ojcowstwa i zwiazku.
      Pani z tych ktore "kochaja za bardzo". Dziecko ofiara. Mam nadzieje ze ubezpieczony chociaz.
    • alpepe Re: żona podróżnika 20.11.17, 10:23
      A z Odyseuszem to było inaczej? Wyrwał się z chałupy i ile to się tułał, dziesięć, dwanaście, dwadzieścia? Ktoś pamięta? I jeszcze Homer opiewał, jakby było co.
      • hermenegilda_zenia Re: żona podróżnika 20.11.17, 12:51
        Bo jak to w piosence: męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać - i tylko biednych dzieciaków żal, które próbują jakoś ogarnąć swoje życie szukając najczęściej już jako dorośli jakichś strzępów wspomnień, wycinków prasowych czy zdjęć tych ojców/matek, których nie było i nie będzie, bo gdzieś tam odpadli od ściany czy nie dopłynęli.
        • alpepe Re: żona podróżnika 22.11.17, 12:17
          ta piosenka jest tak głupia, nienawidzę jej. Nigdy jej nie słyszałam w oryginale, ale mój mąż mi ją cytował, rzygam tym.
          • hermenegilda_zenia Re: żona podróżnika 22.11.17, 22:20
            Bo to mężczyzna pisał, rzecz jasna
          • anorektycznazdzira Re: żona podróżnika 22.11.17, 23:11
            moja matka podśpiewywała, wstyd mi było, że mam taką głupią matkę, też tej piosenki nienawidzę
    • ina_nova Re: żona podróżnika 20.11.17, 16:12
      >>ale nie chciałabym męża, który nawet w święta nie zechce spędzić czasu z rodzina.

      Dlatego ty takiego nie masz, bądź nie będziesz mieć, a ww pani widocznie ma inne podejście do tematu.
    • anorektycznazdzira Re: żona podróżnika 22.11.17, 23:09
      też bym nie chciała.
      mam spory dystans do związkow, które tak funkcjonują. W moje opinii najczęściej jest to albo wymuszone (coś jak np. szczęśliwe składniki haremów- bo co mają powiedzieć i musiały przywyknąć), albo związek jest cokolwiek dysfukcyjny od samego początku i pani pasuje okresowe znikanie pana z horyzontu.
      Nie bardzo wierzę w romantyczną wizję idealnego zwiazku, gdzie panią wspieranie pasji męża uszczęsliwia tak bardzo, że jej normalnie wszystko wynagradza tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka