Od dłuższego już czasu mam wrażenie, graniczące z pewnością-na podstawie lektury forum tego i innych zamkniętych, a także rozmów ze znajomymi i rodziną, że im większe miasto tym "gorsza" opieka zdrowotna.
Nie podważam kompetencji samych lekarzy- pewnie im lepszy , tym dąży do pracy w większym mieście ( większe szansa, pieniądze itd.) aczkolwiek są pasjonaci, świetni w swym fachu, którzy zostają w mniejszych
Do rzeczy-spróbuję

Widziałam wczoraj w tv mega kolejkę do przychodni.
W moim mieście, w mojej przychodni kolejek nie było i nie ma. RAZ i to ostatnio , po kilkunastu latach bywania, zdarzyło mi się czekać wraz z 2 osobami, bo lekarka miała poślizg. Wszystko dobrze zorganizowane. Terminy do specjalistów nie jakieś masakryczne ( zależy do jakich, piszę o tych, u których ja bywam) świetnie działająca opieka na SOR ( testowane od lat dwa szpitale), lekarze zazwyczaj empatyczni, pozostały personel również.
Jasne, zdarzają się "zgniłe jaja" - moje nerwy, robienie dymu, walka itd. Ale gdybym miała jakoś procentowo określić- jest to 25% wszystkich wizyt.
Miasto 500 tys. Szczecin.
Koleżanki/bliscy narzekają na opiekę zdrowotną w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu.
Potwierdzacie ?
( i nie mam na myśli kompetencji tylko ale sprawności w poruszaniu się w systemie, i nie chcę wywołać jakiejś jatki i wymiany zdań na temat : kto ma lepiej)
Ot, takie spostrzeżenie