Dodaj do ulubionych

Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie

12.03.15, 00:09
windykacyjnej?
Obserwuj wątek
    • 18lipcowa3 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 06:21
      misiekzdzisiek2 napisała:

      > windykacyjnej?



      a samotne matki są zwolnione z płacenia długow z jakiegos tytułu ?
    • shell.erka Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 06:35
      Tak. Jesli bylaby moim dluznikiem.
    • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 06:37
      Tak.
    • atena12345 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 07:58
      tak
      • wioskowy_glupek Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:09
        Tak
    • beataj1 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:12
      To zależy od sytuacj. Prawdopodobnie nie.
      Ale ja miałam zawsze lekkie podejście do pieniędzy...
    • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:33
      nie.
      ale ja nikogo dlugu bym nie sprzedala do firmy windykacyjnej
      • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:43
        Nie pozyczasz, czy masz tyle kasy, że nie trzeba ci oddawać?
        • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:46
          pozyczam.
          nie mam tyle kasy, zeby nie trzeba bylo oddawac.

          po prostu - skoro ktos pozyczyl ode mnie - znaczy nie mial, mial ciezka sytuacje.
          skoro nie oddaje - nie ma z czego, ma ciezka sytuacje.
          nie zamierzam kopac lezacego i go jeszcze komornikami czy firmami windykacyjnymi obkładac.
          • thea19 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:51
            wez mi pozycz 200tys
            • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:54
              przyjaciolom, znajomym i rodzinie pozyczam.
              nie bytom internetowym.
              • thea19 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:11
                napisalas ogolnie, brzmialo jak zaproszenie. poza tym nie wierze by ktos z dobroci serca rozstal sie z kwotami rzedu kilkadziesiat/kilkaset tysiecy i nie liczyl na zwrot.
                • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:22
                  ale wcale mi nie zalezy zebys mi wierzyla.
          • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:58
            Są jeszcze dobrzy i empatyczni ludzie na ty świecie. To budujące.

            Ja mam twarde serce, ale ty musisz mieć twardy tyłek wink
            • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:02
              a i owszem, twardy tylek mam ale od czego innego, nie od pozyczania kasy big_grin

              jakos czlowiek zawsze byl dla mnie wazniejszy niz kasa. jak nie mam - nie pozyczam. nie sciagam przyslowiowej ostatniej koszuli z grzbietu. jak mam - pozyczam i sie ciesze, ze moglam pomoc - to dla mnie budujace.
              a ze zdazylo sie kilka razy, ze ktos nie oddal? no trudno, zycie. pozyczajac, biore na klate, ze moze sie tak zdazyc. a pieniadz ma to do siebie, ze zawsze mozna go zarobic.

              • beataj1 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:11
                Mnie w przypadku takich wątków zastanawia jedno. Wszyscy piszą twardym tyłku i braku zaufania. Jest to całkowicie sprzeczne z moim doświadczeniem. Ufam ludziom, zakładam że są mi życzliwi i będą ze mną fair. I są. Nie spotkałam się jeszcze z tym by ktoś mnie oszukał czy wykorzystał. Raz jedna osoba nadużyła moje zaufanie ale to właśnie była osoba w typie - nie ufam nikomu bo ludzie są wredni (chyba mówiła osobie).
                Czy nie jest tak że skoro podejrzewa się wszystkich o kłamstwo oszustwo i nieszczerość to żyje się w otoczeniu takich osób? Taka samospełniająca się przepowiednia...
                • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:27
                  Niekoniecznie. Mnie się jeszcze nie zdarzyło, żeby ktoś nie oddał mi prywatnego długu, chociaż ze dwa razy trzeba było się upomnieć, czego z reszta nie lubię.
                  Natomiast zdarza się, że klient firmowy zwleka z zapłatą i tu absolutnie nie bawię się w sentymenty.
                  • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:32
                    nie no, rozdzielmy sprawy.

                    pozyczenie komus kasy (bliskiemu) a zwlekanie z zaplata od klienta za Twoja prace to zupelnie co innego.
                    w takim przypadku tez sie w senstymenty nie bawie.
                    • beataj1 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:36
                      Zgadzam się zawodowo to sa inne sprawy i kontakty. Tu sentymentów nie mam. Ale jeśli chodzi o znajomych i przyjaciół - ufam ludziom.
                      • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:31
                        Ja też ufam, to znaczy ufam tym, którym pozyczam, bo jak nie ufam, to nie pożyczam.
                        Ale jakby, ktoś mnie zwodził i zwodził i kłamał, to bym ufać przestała i poszła na wojenkę.
                • murwa.kac Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:30
                  beataj1 napisała:

                  Cytat Czy nie jest tak że skoro podejrzewa się wszystkich o kłamstwo oszustwo i nieszczerość to żyje się w otoczeniu takich osób? Taka samospełniająca się przepowiednia...

                  mam podobne obserwacje i doswiadczenia.
              • echtom Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 10:01
                > jak nie mam - nie pozyczam. nie sciagam przyslowiowej ostatniej koszuli z grzbietu. jak mam - pozyczam i sie ciesze, ze moglam pomoc - to dla mnie budujace. a ze zdazylo sie kilka razy, ze ktos nie oddal? no trudno, zycie. pozyczajac, biore na klate, ze moze sie tak zdazyc.

                Mam identycznie - pożyczam tyle, ile mogę bez rozwalania własnego budżetu przy założeniu, że dłużnik nie odda. Zwrot traktuję w kategoriach miłej niespodzianki i dowodu na ludzką uczciwość. Oczywiście zwykle są to drobne kwoty. Większą pożyczyłam raz, osobie, do której miałam duże zaufanie, ale liczyłam się z ryzykiem, że nie odda choćby z przyczyn losowych (typu: wpadnie pod samochód). Tak więc nie bawiłabym się w żadne windykacje i status samotnej matki nie miałby tu nic do rzeczy. Choć w niektórych przypadkach może być "okolicznością łagodzącą". Kiedy moja babcia z dnia na dzień została wdową, z czwórką małych dzieci na zadłużonym gospodarstwie, bank bardzo poszedł jej na rękę, dając prolongaty, zmniejszając raty, umarzając karne odsetki itp.
              • zarin Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 17:42
                Myślę tak samo.

                Jeżeli mam możliwość i pożyczam komuś, kto jest w trudnej sytuacji, to liczę się z tym, że nie odda. Nie traktuję tego jako jakiejś osobistej krzywdy.

                Nie mam dużo pieniędzy, ale są ważniejsze rzeczy.
          • mid.week Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 17:57
            murwa.kac napisała:

            > pozyczam.
            > nie mam tyle kasy, zeby nie trzeba bylo oddawac.
            >
            > po prostu - skoro ktos pozyczyl ode mnie - znaczy nie mial, mial ciezka sytuacj
            > e.
            > skoro nie oddaje - nie ma z czego, ma ciezka sytuacje.
            > nie zamierzam kopac lezacego i go jeszcze komornikami czy firmami windykacyjnym
            > i obkładac.


            Myślę tak samo. Fakt, że nie pożyczam nigdy dużych kwot (z wyjątkiem rodziców), więc pewnie stąd takie podejście. Kasa jaką mogę komuś pożyczyć to dokładnie taka kwota jaka mogę mu sprezentować. Owszem wolałabym dostac ją z powrotem, ale jeśli wiem, że pożyczkobiorca ma złą sytuację to odpuszczam.
    • alba27 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:44
      zależy od kwoty długu chyba...i ogólnie od sytuacji...
      Ale ogólnie to czasami mam wrażenie, że dłużnika widzi się w roli ofiary...a przecież osoba, której od której dłużnik pożyczył pieniądze też musi coś jeść i popłacić rachunki...
    • thea19 nie 12.03.15, 08:45
      bo ja bym poszla do komornika. nie wierze w skutecznosc firm windykacyjnych.
    • solejrolia Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:57
      Problem (NIE-problem) jest taki, że firmy windykacyjne nie skupują długów osoby prywatnej (fizycznej) a jedynie długi firm.
      wiem, bo chciałam sprzedać dług -klient mi nie zapłacił za usługę, i nie znalazła się taka firma windykacyjna, która byłaby chętna. i kwota bez znaczenia.
      a gdybym wówczas fakturę wystawiła na tegoż klienta firmę (a właściwie sp z oo) , to każda z firm windykacyjnych byłaby zainteresowana.
      • lily-evans01 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:02
        Poza tym aspektem, panie chyba nie zdają sobie najwyraźniej sprawy, że firmy windykacyjne odkupują długi za o wiele mniejszy procent ich wartości niż całe zadłużenie...
        Interes z tego żaden.

        A co do dłużnika będącego osobą prywatną i w ciężkiej sytuacji - raczej do skutku negocjowałabym oddawanie długu w ratach niż sięgała po środki, których skuteczność i tak jest niewielka, gdy dłużnik np. nie pracuje, czy też zarabia w granicach minimalnego wynagrodzenia i nie ma własnego majątku.
        • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:12
          Ale tu nie chodzi o to, że akurat konkretnie windykacja, tylko o sam fakt wyegzekwowania kasy.
          • lily-evans01 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:39
            Rozumiem.
            Czyli byle dopier.... . Nieważne, że firma windykacyjna odkupi od Ciebie dług za np. 30% jego wartości. A od dłużniczki prawdopodobnie odzyskałabyś całość, tyle, że pewnie w śmiesznych ratach.
            Pytanie jest o SPRZEDANIE długu, a nie o zatrudnienie firmy windykacyjnej, zauważ.
            • cosmetic.wipes Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:40
              Nie czepiaj żez się bez potrzeby.
              Egzekwowałabym dług bez wzgledu na samotne rodzicielstwo, chorobe czy inne przypadłosci. I to pod warunkiem, że okolicznosci zyciowe istniałyby w momencie udzielania pozyczki, po gdyby zaszły po niej, to to przypadek losowy, który ma prawo zmienić pewne ustalenia.
              I najpierw upominałabym się u samego dłuznika oraz starała się z nim dogadać. Gdyby nie wykazywał dobrej woli i notorycznie uchylał się od kontaktu skorzystałbym z innych instrumentów - jakich, mogłabym szczegółowo powiedzieć po zapoznaniu się opłacalnością finansową, czasem i mozliwością egzekucji. Więc jeśli dłużnik nie posiadałby zadnego majątku, który mółby się zainteresować komornik, to wolałabym te nawet 10% od windykatora niż zero.
      • 7dosia Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:06
        Skupują wszystko co się da, długi prywatne też. Własnie nęka mnie taka jedna od kilku miesięcy, bleeeeeeeee.
        • solejrolia Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:28
          a nie możesz oddać tej kasy?...wtedy firma by się odczepiła od ciebie.



          a moze daj mi nazwę tej firmy, to się zgłoszę, bo kwota jak kwota, i prowizję- te przeboleję
          byle klient (który w zwyczaju ma nie płacić swoim wykonawcom) zapłacił fakturę od której już zapłaciłam podatek. i to mnie wkurza chyba najbardziej, że gośc taki jest bezkarny. a iść do sądu nie opłaca mi się (kalkulowałam już na kilka sposobów).
          • mamameg Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 14.03.15, 20:45
            Przecież możesz wystąpić o zwrot podatku do US.
            • thea19 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 14.03.15, 20:55
              wystepowanie do us po zwrot podatku z dg to proszenie sie o klopoty
              • thea19 ps 14.03.15, 20:56
                us nie obchodzi czy solejrolia dostala zaplate, liczy sie fakt wystawienia faktury
                • beeranek Re: ps 14.03.15, 21:20
                  zależy, jeśli chodzi o VAT to są kwestie zapłaty w ciągu 150 dni i korekta należnego
                  • thea19 Re: ps 14.03.15, 22:11
                    ale jak zaplacila podatek, to wystepujac o zwrot us najpierw ja przetrzepie. jak cos znajdzie, to bedzie bida z nedza.
                    • mamameg Re: ps 15.03.15, 00:05
                      Występowałam o zwrot podatku i jakoś mnie nikt nie "przetrzepywał".
                    • beeranek Re: ps 15.03.15, 08:42
                      Heh, to już wiem skąd się biorą legendy o biednych przedsiębiorcach co to tylko chleb oddawali z dobrego serca a im domiar dowalili. Jak się nie ma nic do ukrycia to się korzysta ze zwrotu podatku, jak będzie po kontroli bida , nędza to się nie jest lepszym od dłużnika.
                      • thea19 Re: ps 15.03.15, 09:25
                        osobiscie nie mialam kontroli z us, ma ja od ponad roku moj sasiad bo go zyczliwy podkablowal (nieslusznie zreszta). z czego on sie musi tlumaczyc, to glowa boli. najlepsze sa pytania o paragony i faktury sprzed 5lat, bo czlowiek pamieta wszystko ze szczegolami. to nawet nie chodzi to to, ze cos znajdza, tylko o to czepianie sie do wszystkiego, zadawanie pytan od czapy, na ktore nie ma odpowiedzi. jest to mocno stresujace i uciazliwe. mnie za to regularnie kontrolowal zus, mialam poracownice ciezarna, pozniej bylam na zwolnieniu i ciagle byly po 2mce opoznienia w wyplatach swiadczen a ja skladki placic pelne musialam. tak te instytucje dzialaja.
                        osobiscie nie znam nikogo, kto by sie kontrola nie stresowal (nawet jak nic nie zrobili) bo us dziala na zasadzie:daj mi czlowieka a znajde paragraf
                        • beeranek Re: ps 15.03.15, 09:55
                          No ja się nie stresuję a kontrole wpisane są w mój prawie ze codzienny dzień (księgowość, duże biuro). Do ludzi z kontroli trzeba podejść jak do zwykłych ludzi, rozmawiać jak z człowiekiem a nie wrogiem to i się życzliwość u nich znajdzie. Oni w większości naprawdę nie robią na złość ale nie można na wstępie przywoływać sobie ' bo mój sąsiad, uczciwy do cna, miał przerypane' bo niestety, większość to tak naprawdę taka uczciwa nie jest jak mówią. Ale pytania o faktury 5 lat wstecz to niestety norma, ale dobra księgowa takie rzeczy pamięta, akurat nie to jest wielkim problemem w kontroli. Jedną z upierdliwosci jest min rozliczanie aut i paliwa bo ostatnio to się średnio co 2 lata zmienia i trzeba podatki 2009 otwierać i przypominać sobie ile wtedy % leasingu można było odliczyć itp
                        • mamameg Re: ps 15.03.15, 09:57
                          osobiscie nie mialam kontroli z us, ma ja od ponad roku moj sasiad bo go zyczliwy podkablowal (nieslusznie zreszta).

                          Niepotrzebnie straszysz kontrolami, skoro nie są związane ze zwrotem podatku, tylko z donosem.
                          Zgadzam się, że ZUS ma okropny bajzel, a tutaj ciekawy artykuł o składkach w czasie chorobowego:
                          zus.pox.pl/zus/zus-naciaga-przedsiebiorcow-na-wyzsze-skladki.htm
                          • thea19 Re: ps 15.03.15, 10:02
                            alez oczywiscie, ze kontrole sa przy zwrotach podatku, chocby od zakupu pierwszej kasy fiskalnej - kontrolowani sa wszyscy, ktorzy o to wystepuja. przynajmniej w moim us. korzystam w uslug duzego biura ksiegowego i tam ciagle jakies baby z us sa na kontroli dokumentow poszczegolnych kowalskich.
    • anestezjolog72 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 08:59
      Gdyby był to jedyny sposób odzyskania długu to tak.
    • makurokurosek Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:21
      Nie, bo sprzedaż długu jest zwyczajnie nie opłacalna, firma sprzedaje dług tylko wtedy gdy jego ściągalność jest praktycznie zerowa, sprzedaż długu ma na celu obniżenie podstawy opodatkowania o kwotę długu .

      Zdecydowałabym się na sąd i komornika.
      • arista80 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:49
        Przede wszystkim nie pożyczyłabym pieniędzy, a zwlaszcza dużej, bo to raczej pewne, że kobieta w trudności (prawdopodobnie bez pracy) nie miałaby z czego oddać. Jeśli coś to może wsparłabym ją drobnymi na jedzenie, nie oczekując w zamian zwrotu. Jak miałabym już pomóc to raczej pomóc szukać jej pracy, podnieść się. Pieniądze w żadem sposób by jej nie urządziły.
        • 3-mamuska Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 09:57
          pozyczam.
          nie mam tyle kasy, zeby nie trzeba bylo oddawac.

          po prostu - skoro ktos pozyczyl ode mnie - znaczy nie mial, mial ciezka sytuacje.
          skoro nie oddaje - nie ma z czego, ma ciezka sytuacje.
          nie zamierzam kopac lezacego i go jeszcze komornikami czy firmami windykacyjnymi obkładac.



          Dokładnie , ja tez nie.

          Jedyna sytuacja gdzie mogłabym zgłosić to jesli dłużnik, kupiłby niwe auto pojechał na wakacje, wymienił w domu sprzęt i radośnie chwalony sie wszystkim np. Na fb. To mozliwe ze wtedy tak.

          Ja tez kiedys byłam w ciezkie sytuacji, pożyczaliśmy kase, o oddaliśmy, i to wcale nie tak szybko jak byśmy chcieli, ale zyc trzeba. Ostatnia rzeczą jaka było na w tamtym okresie potrzebne ,to komornik czy jakis huligan pukający do drzwi i rządzący zwrotu kasy.
          Tym bardziej ze mieliśmy stały kontak z tymi osobami nie unikaliśmy ich, oddawaliśmy małe kwoty po troche.
          • gazeta_mi_placi Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:45
            Komornik to nie chuligan, chuligan zabiera cudze, komornik - swoje.
            • echtom Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:58
              > komornik - swoje.

              Swoje czy klienta? smile
              • gazeta_mi_placi Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 15:08
                Po części swoje, przecież nie pracuje za zero prowizji.
    • makumi Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 10:31
      Gdyby to był prywatny dług to nie. Pożyczam pieniądze tylko bliskim i w takiej sytuacji liczyłabym się, że skoro jest w trudnej sytuacji to może mi nie oddać.
      Jeżeli to byłby dług w stosunku do firmy, w której pracuję (akurat zajmuję się finansami) to nie zastanawiałabym się kim i w jakiej sytuacji jest dłużnik. Traktuję każdy dług tak samo.
    • wispar1 Nie nadaję się 12.03.15, 10:46
      Ja się kompletnie nie nadaję do takich akcji. Kiedyś miałam okazję kupić tanio mieszkanie z licytacji komorniczej, poszłam obejrzeć miejsce, zaglądam przez okno bo to parter a tam rodzina w środku z dziećmi. No nie da rady. Tak mi szkoda dłużników, że chętnie sama bym im dołożyła a nie żebym miała się wzbogacić na takiej "okazji"...
      Z drugiej strony wiem, że wiele tych osób to wcale nie niewiniątka ktorym się noga podwinęła albo choroba uniemożliwiła spłacenie długów, ale cwane na cztery kopyta przekręciarze, którzy dobrze wiedzą jak żyć za cudzą kasę..

      Niestety problem jest z naszym tzw "państwem prawa". Jest tyle sytuacji bezczelnego okradania uczciwych ciężko pracujacych ludzi i wpędzania ich w długi przez złodziei -nieuczciwych urzędników/komorników/finansistow/prawników/polityków/notariuszy ... że nie jestem w stanie przyjąć stricte założenia, że ktoś windykowany faktycznie te pieniądze powinien oddać. To smutne i przerażające, że przed naszym państwem tak często trzeba się bronić a nie szukac w nim pomocy i sprawiedliwości.
    • jesienna.nuta Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 11:48
      Nie. Samotnej matce nie pożyczyłabym zbyt dużo, co najwyżej parę tysięcy więc - trudno. Moja strata.
    • gazeta_mi_placi Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:25
      Nie, powiedziałabym co moi kumple zrobią z jej dzieckiem jak nie odda długu i bym spokojnie czekała.
      • thea19 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 15:10
        na prokuratora?
        • gazeta_mi_placi Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 15:25
          Na zwrot długu.
    • kota_marcowa Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 14:36
      Oczywiście, że tak, gdybym w żaden inny sposób nie mogła wyegzekwować pieniędzy.
    • liisa.valo Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 15:32
      Tak.
    • marcelina4 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 18:17
      tak, jeżeli byłby to jedyny sposób na odzyskanie długu
      samotne rodzicielstwo, choroba, czy inne życiowe przeszkody nie dają prawa do okradania innych ludzi, bo zawłaszczenie cudzych pieniędzy jest kradzieżą
    • lauren6 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 19:02
      nie
    • ichi51e Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 12.03.15, 22:16
      Bez wahania
      • misiekzdzisiek2 Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 14:58
        pani się zobowiązała, zobowiązania nie wykonała, wisi nam 35 tysięcy. smile

        Więc nie jest to pożyczka, o której wiele z Was tu wspomina.
        • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:12
          ile przez firme odzyskasz?nie lepiej pozew?
          • kota_marcowa Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:16
            Eche już widzę jak komornik ściąga dług z "biednej" samotnej matki, oczywiście od tego bym zaczęła, ale czasem lepszy rydz niż nic.
          • misiekzdzisiek2 Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:17
            Wierzytelność jest już prawomocnie zasądzona smile
            Tyle, ze jej dochody małe, więc egzekucja będzie długotrwała.

            Na zero wyjdę gdy dostanę jakies 22-23 tys.
            • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:20
              firma skupujaca ci tyle nie da
              • misiekzdzisiek2 Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:23
                A Ty skąd wiesz? smile

                Da, bo ta Pani ma ładne mieszkanie połozone w bardzo dobrym miejscu.
                • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:42
                  komornik nie moze sciagnac dlugu?
                  • misiekzdzisiek2 Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:46
                    Ale ja JUŻ potrzebuję pieniędzy. Egzekucja komornicza będzie bardzo długo trwala, bo ona nie ma wysokich dochodów, ma dziecko, jest samotna matką.

                  • kota_marcowa Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:47
                    Z tego co się orientuję, nie tak łatwo jest eksmitować matkę z dzieckiem, a z lokatorami, to raczej nikt mieszkania nie kupi, a i komornicy się nie palą do roboty.
                    Natomiast firma windykacyjna najpewniej panią zachęci do dobrowolnej wyprowadzkiwink
                    • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:51
                      sorry, ale to nie czasy kiedy paru karków wpadalo do mieszkania i grzecznie prosilo o wyprowadzke...
                      zapomnij o tych 20 tys za sprzedaz dlugu, firma skupujaca tez musi zarobic a jak sama piszesz oprocz mieszkania nie ma z czego sciagnac. Zreszta pooprostu zapytaj u zródla.
                      • misiekzdzisiek2 Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:53
                        Pomidorze, ja już pytałam - dlaczego założyłaś, ze nie sprawdziałm tego wcześniej?
                        Dwie firmy są skłonne odkupic. Zrobiły się chętne po informacji o mieszkaniu.
                        • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 18:58
                          acha czyli masz dylemat natury moralnej smile jak ladne mieszkanie to przeciez na poczet dlugu 35tys nie pozbedzie sie calej kasy...zwroci dlug a za reszte kupi mniejsze...
                        • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 19:00
                          czy taka informacja (o mozliwym odkupieniu dlugu) nie sprawi ze dluzniczka jednak uwinie sie ze splata? przeciez w takim wypadku to dlug+ odsetki + zapewne koszty sciagniecia przez firme i z 35tyg robi sie znacznie wiecej.
                          • misiekzdzisiek2 Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 19:03
                            Dłuzniczka unika kontaktów ze mną, więc nijak jej nie mogę tej informacji przekazać.
                            Próbowałam się z babą porozumieć ponad pół roku. Najpierw mnie zwodziła, potem kontakt się w zasadzie urwał. I tyle.

                            Więc zdecydowałam się na sąd (i tak sporo się wysłuchałam, że to "samotna matka").
                            I teraz albo daję do komrnika i dlaej czekam (pewnie wiele lat), albo upłynniam firmie windykcyjnej za około 70% wartości. I kasę dostaję od razu.
                            • pomidorpomidorowy Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 19:15
                              no to sie nie zastanawiaj....
                            • echtom Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 14.03.15, 20:33
                              > Dłuzniczka unika kontaktów ze mną,

                              No tak, to sporo ułatwia. Raz w życiu poszłam do sądu, kiedy dłużnik bezczelnie unikał kontaktu i liczył na to, że się zmęczę i odpuszczę (chodziło o mniejszą kwotę).
                            • murwa.kac Re: Wyjaśniam: dług "kontraktowy" 15.03.15, 06:47
                              ale z tego co wiem firma windyacyjna mieszkania i tak nie ruszy.
                              jedynie moze truc o splate i tyle.
                              czy sie myle?
    • estelka1 Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 14.03.15, 20:44
      Przede wszystkim unikam sytuacji, które mogłyby skończyć się w taki sposób. Jeśli pożyczam, to tylko takie kwoty, które nie stanowią poważnego uszczerbku w moim budżecie (samotnej matki zresztą), Zwracam też uwagę, komu pożyczam. Dłużnikom daję szansę tzn, odraczam termin płatności, rozkładam na raty, ale mimo wszystko egzekwuję od nich to, co moje. Więc pewnie w ostateczności sprzedałabym taki dług.
    • yenna_m Re: Sprzedałybyście dług samotnej matki firmie 15.03.15, 08:18
      Nie. Osobom, które mają kiepską sytuację pożyczam tyle, na ile jestem w stanie machnąć ręką. Inna sprawa, że takiej osobie szybciej bym zaproponowała np umycie mi okien za tę kasę (czy jakieś inne zapracowanie na tę kasę) żeby nie pogłębiać jej długów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka