mruwa9
18.03.15, 20:24
wlasnie obejrzalam w Wiadomosciach relacje o najmniejszym dziecku leczonym dilizami:
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,17584435,Uratowali_go__choc_wazyl_tylko_820_g__Najmniejszy.html
lekarze dumni z osiagnetego sukcesu. Jesli za sukces uznac uratowanie dziecka, to ok. Ale na moje laickie oko dziecko wyglada na dotkniete dzieciecym porazeniem mozgowym, z kiepskim kontaktem wzrokowym, przelewa sie, glowa wydaje sie nieproporcjonalnie duza (wodoglowie?).
I jesli moje wrazenia sie potwierdza, to ow "sukces medyczny" wydaje sie mocno dyskusyjny...na poczatku dla rodzicow oczywiscie najwazniejsze jest, zeby dziecko przezylo, niewazne w jakiej kondycji. Ale gdy zostana wypisani ze szpitala, sami ze soba i ciezka, nieuleczalna niepelnosprawnoscia dziecka, pewnie nie raz beda rozwazac, czy nie lepiej bylo pozwolic dziecku odejsc, zamiast desperacko utrzymywac je przy zyciu za wszelka cene...
Lekarze opiekujacy sie opisywanym Kamilkiem mowia, ze w taki sposob nie leczy sie dzieci , wzacych ponizej 2 kg. Nie zastanowili sie, dlaczego?
I nie chodzi nawet o niewyobrazalne koszty terapii.