Nudy tu takie wiec każdy wątek na wagę złota. Po lekarzach i dzieciach.
Idę sobie z koleżanka i jej facetem. Byłam pod wrażeniem JEGO - dzwigał przez pół miasta torbę z jej jogurtami i torebkę prawie jak wór ziemniaków

Gadam sobie z nią. Potem zadzwonił mi telefon więc zostałam w tyle i tak już zostałam bo oni się zagadali. Ja miałam pieska. No i po drugiej stronie stoi czarnulka z wielkim tyłkiem odzianym w podarte spodenki z jeansu. Zwróciliśmy na nią uwagę w trójkę. Z tym że Ten FACET bardzo. No przecież to widać. Oczywiście wzrok na tyłek, od razu głupi jaś. Otrzeżwił się jak koleżanka na niego spojrzała i zaczęli sie śmiać z tej dziewczyny. Z jej tyłka. Chamskie wiem. Cóż kazdy jest sam kowalem swojej osobowości.
Potem rano ta moja koleżanka opowiadała o tym w naszej pracy. I wiecie co ona powiedziała.
Ze szła mała karlica z dużym tyłkiem i jej facet nie mógł powstrzymać sie od śmiechu że założyła takie spodenki na taki tyłek. Tylko czemu tak powiedziała skoro tej jej boy slinił się jak pies - co miał jej powiedzieć ha ha. I tak oto dziewczyna jest świecie przekonana że on smieje się z duzych tyłków innych, nie lubi takich itp...jak to można zakrzywić rzeczywistośc nie? A potem taka emama twierdzi ze jej to lubi tylko blondynki bo z brunetek się śmieje itd