Dodaj do ulubionych

Jematki i psycholodzy

08.07.15, 10:54
Powiedzcie mi,nastapila jakas moda na lazenie do psychologow?co watek z problemem,to rada,idz do psychologa,wyslij do psychologa dziecko,meza,psa,chomika.
Na moje oko 99%problemow tutaj opisywanych nie wymaga niczego procz zdrowego rozsadku i stosowania sie do uniwersalnych rad przez osobe widzaca problem,a czasem niczego,bo problem jest wydumany.
Mam znajomego doktora psychologii.Jak go slucham to nie widze nic innego,jak podstawowe prawdy ubrane w naukowe slownictwo z domieszka filozofii.Przecietny Kowalski albo nic z tego nie pojmie,albo pojmie na opak.Mamy tu na forum jedna,ktora poradniki na temat wychowania dziecka wertuje i psychologiczny belkot stosuje ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego.
Zanim wybierzecie sie do psychologa albo poslecie kogos,zastanowcie sie czy problem serio tego wymaga.
Amen.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 10:56
      Znakomita rada. Po prostu za każdym razem, kiedy świat wali się wam na głowę usiądźcie na chwilę i pomyślcie "co zrobiłaby edel na moim miejscu?"
      big_grin
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:03
        Taaa pies sika na dywan,swiat wali mi sie na glowe.
        Dziecko ustawic samochodziki w rzadku,swiat mi sie wali.
        Dziecko pyskuje,swiat mi sie wali.
        Dziecko nie posprzatalo plecaka z przedpokoju,wali sie.
        Dziecko placze,swiat mi sie wali.
        Jesli komus sie swiat wali przy takich pie...ch to nie psycholog,a Psychiatra potrzebny.
        • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:08
          Nie odpowiadam za twoje wyobrażenia o tym, kto z czym chodzi do psychologa. Poza tym nie ma sensu z tobą racjonalnie dyskutować, co jest ogólnie wiadome.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:39
            Wyobrazenia?to sa przyklady z forum
            • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:50
              Nie, to są twoje uogólnienia i spłycenia tematu. Obśmiać w ten sposób można dosłownie wszystko i z każdego życiowego problemu zrobić pierdołę.
              • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:56
                No sorry jesli dla kogos glupie zachowanie psa jest zyciowym problemem...
                • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:01
                  Nie wiem, o czym mówisz - jakiś link?
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:03
                    Wątek o agresywnym psie.
                    • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:04
                      To mam teraz latać po forum i szukać? Jak ktoś podaje przykład wypadałoby wrzucić linka.
                • rasowa_sowa Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:07
                  I jakiś wątek o wydumanym problemie jest dowodem na to że wszystkie problemy ludzi są wydumane?
                  • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:47
                    Wiekszosc problemow przedstawianych na forum da sie rozwiazac bez psychologa czy psiego,czy ludzkiego.
                    • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:23
                      Języka obcego też się można uczyć samemu, bez lektora, bez kursu, bez nauczyciela. Fizyki tez się można samemu nauczyć, po co do szkoły chodzić. Alkohol można w domu produkować, po co kupować w sklepie. Zająć się renowacją zabytkowego mebla w salonie też można samemu. Po co iśc po wiedzę do specjalisty jak to zrobić, żeby polepszyć a nie zaszkodzić meblowi? Przeciez wszystko można zrobić samemu. Lekarze, specjaliści, odpłatni doradcy czegokolwiek w ogole nie są potrzebni nikomu.
        • niktmadry Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:16
          No cóż. Ciężko mi się z Tobą Edel zgodzić ale przyznaję, ze często postępuję według tego co napisałaś. Czyli uważam, że poradzę sobie bez specjalisty. Czasami można się na tym przejechać.
          1) niezbyt silny ból w plecach - uznałam, że minie - nie minął skończyło się operacją (a nie musiało gdybym zareagowała od razu)
          2)dziecko z dysleksją chciałam nauczyć pisać - na szczęście wychowawczyni córki była mądrzejsza ode mnie i wysłał nas do poradni - posłuchałam i dobrze na tym wyszłam
          3) Właśnie 12-latkę wysłałam po zyrtec - trzeci lek kupowany na własną rękę po tym jak od kilku dni wciąż kaszle - jak nie pomoże to się poddam i pójdę do lekarza.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:46
            Tylko te przyklad swiadczy o tym,ze Problem ignowalas,a nie rozwiazywalas.
      • anulka.p Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:30
        morgen_stern napisała:
        Po prostu za każdym razem, kiedy świat wali się wam na głowę us
        > iądźcie na chwilę i pomyślcie "co zrobiłaby edel na moim miejscu?

        Piątka Morgen! To mnie naprawdę rozbawiłobig_grinD
      • peggy_su Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 18:03
        Lubie to! big_grin
    • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:12
      Też mnie szlag trafia, jak w co drugim watku pada odp.: psycholog, bez psychologa nie przepracujecie problemu, polećcie dobrego psychologa itd.
      No kurde, no. Aż tak w tym świecie ludzie tych psycholożków potrzebują?
      Kiedyś ludzie takiego dostepu nie mieli do nich, a i życie gorsze, i jakoś przeżyli.
      • enatealie Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:20
        Dobrze napisane w ostatnim zdaniu: JAKOŚ przeżyli.
        Pytanie, mamy przeżyć jakoś, czy dobrze? Jeśli komuś psycholog ma pomóc w czymkolwiek (a ta pomoc przełoży się na zwiększenie komfortu życia), niech idzie. Jak we wszystkim, trzeba znać tylko umiar, nie traktować psychologa jak wyroczni i nie tworzyć wydumanych problemów.
      • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:40
        basia_400 napisał(a):

        > Też mnie szlag trafia, jak w co drugim watku pada odp.: psycholog, bez psycholo
        > ga nie przepracujecie problemu, polećcie dobrego psychologa itd.
        > No kurde, no. Aż tak w tym świecie ludzie tych psycholożków potrzebują?
        > Kiedyś ludzie takiego dostepu nie mieli do nich, a i życie gorsze, i jakoś prze
        > żyli.
        Kiedys nie bylo tyle probemow. 90% wszelkich wspolczesnych dysfunkcji na tle emocjonalnym powstalo po nastaniu mody na bezstresowe wychowanie.
        • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:58
          Słucham? Kiedys mało problemów?
          No tak, zapomniałam, np I i II wojna światowa to nie był większy problem. O czym tu w ogóle mówić.
          To właśnie teraz ludziom się w tyłkach poprzewracało, i z byle czym do psychologów wala.
          • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:29
            No, złotarybko, odpowiedz, serio uważasz, że w okresie np okupacji ludzie nie mieli takich problemow, jak teraz? A jakie to niby wielkie problemy ma ludzkosc obecnie?
            • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:17
              nie, na serio tak nie uwazam. Raczej nie bralam w ogole pod uwage czasow okupacji - defaultowo przyjelam, ze dyskutujemy o czasach wspolczesnych, obecne plus 1-2 pokolenia wstecz. Wojny i kataklizmy to jednak chyba odrebny temat.
              A jesli chodzi o wspolczesne problemy - to o tym wlasnie pisze - im mniej problemow tam wiecej zaburzen. Zyje sie nam coraz lepiej, jestesmy coraz bogatsi i zaczynamy masowo odwiedzac psychologow. O roznej jakosci wyksztalcenia.
              Ja nie neguje roli psychologii jako takiej, zdaje sobie sprawe, ze sporo dzieci (i doroslych) z mojego pokolenia przezywalo prawdziwe dramaty z braku odpowiedniego orzeczenia, psychologia jako taka byla na marginesie wszelkich nauk. Ale teraz my, cale spoleczenstwo przegina w druga strone, psychol(og)ow z dyplomami roznej jakosci od groma, tak samo jedostek chorobowych (mam wrazenie, ze kazde, ale to kazde zachowanie ma teraz specjalna nazwe), lista dysfunkcji i lekow dluzsza niz werety Koranu. Rosnie pokolenie zyciowych kalek, ktore nie jest w stanie poradzic sobie z zadnym problemem, bo przy najmniejszej porazce zyciowej matka z ojcem wloka do psychologa "przepracowac" temat. I potem takie dziecko jako dorosle znowu musi "przepracowywac" wszelkie porazki pod okiem specjalistow. Edel troche przejaskrawia sprawe w poscie zalozycielskim, ale czasem to faktycznie tak wyglada, ze zamiast rozmowy, czasu na WYCHOWANIE dziecka, rodzice wloka po poradniach. Czasem zupelnie niepotrzebnie dochodza leki.
              • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:28
                Moim zdaniem większa krzywda dzieje się, kiedy problemy dziecka są ignorowane i nie robi się z tym nic wychodząc z założenia, że "wydziwia" i "ma sobie dać radę, bo świat jest okrutny" i tym podobne mądrości. Ergo - podejście typu edel jest bardzo krzywdzące, niesprawiedliwe i uogólniające. Nie wspominając już o tym, w jak obraźliwy i pogardliwy sposób jest wypowiadane.
                • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:01
                  wiesz morgen, ale to wlasnie najnowsze nomen omen badania psychologiczne dowodza, ze nadopiekunczosc jest o wiele gorsza dla dziecka niz zlewanie. (nie podesle linka, czytalam o tym kilka razy, w tej chwili nie podam zrodla).
                  Oczywiscie najlepszy jest zloty srodek i wszystko zalezy od konstrukcji psychicznej danego osobnika, ale uogolniajac - wiekszy krzywde robimy dziecku zastepujac go we wszelkich procesach poznawczych niz nie pomagajac mu w niczym.
                  A co do tonu Edel - w pelni sie zgadzam. Jetsem tak przyzwyczajona do tego tonu pogardy, ze nie wzielam go za anomalie.
                  p.s. nie tak dawo bralam udzial w dyskusji na forum w watku, w ktorym emateczki o pogladach Edel wylaly wiaddro pomyj na jakas biedaczke, ktora ma dziecko z orzeczonym zaburzeniem. Bronilam wszystkich tych biednych matek wlasna piersia, padlo nawet przypuszczenie, ze sama mam dziecko z orzeczeniem skoro tak bronie tym "cwaniaczek i kombinatorek". Serio staram sie byc obiektywna i nieskrzywiona w jedna, sluszna strone.
                  • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:46
                    to jest delikatna materia. dzieci i dorosli maja rozna wrazliwosc. nie chodzi o to aby trzymac dzecko pod kloszem tylko czasem, podkreslam czasem, ta pomoc z zewnatrz jest potrzebna.

                    za moich czasow tez bywaly dzieciaki nieszczesliwe, zagubione- moze byloby im latwiej gdyby mogly to przepracowac? moj maz mial 2 znajomych ktorzy popelnili samobojstwa w nastolectwie, bo nie mieli z kim pogadac- jeden z milosci drugi byl szykanowany- klimaty polskiej wsi

                    a teraz dzieciaki maja gorzej- chocby z powodu ponizania na fb czy z powodu krecenia filmikow i wrzucania do sieci w celu osmieszenia itd

                    poza tym za moich czasow sasiad latwiej bylo nawet opierniczyc dziecko sasiadow ze ma corki nie nekac, a teraz nie wypada
          • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:07
            ciekawe jest to ze w czasach kiedy sa wojny itd, ludzie duzo rzadziej popelniaja samobojstwo i jakos lepiej sie razem trzymaja.
            • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:30
              Trzymajcie mnie ludzie, bo chyba padnę... czy ty nie czytałaś żadnych wojennych wspomnień? Nie chodzi mi o prawicowe bajania o dzielnych żołnierzach na polu walki, ale autentyczne przeżycia ludzi z czasów wojny? To raz, a dwa - mówisz, że są jakieś badania porównujące ilość samobójstw w czasie wojen do czasów pokoju? Doprawdy fascynujące... Może w takim razie wojna to fajna rzecz, skoro ludzie się tak razem trzymają i głupotami nie zajmują...
              • asia_i_p Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:03
                Nie no, na logikę w czasie wojny samobójstw będzie mniej - jak wytłuką bombami pół miasta, to paru potencjalnych samobójców też i statystyki wykazują poprawę. Podejrzewam, że gdyby liczbą samobójstw mierzyć stopień, w jakim dana społeczność miała problem, to na najbardziej bezproblemowych w okresie drugiej wojny światowej wyszliby Żydzi - naprawdę niewielu zabiło się samych.
                • asia_i_p Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:49
                  Można by nawet się pokusić o sformułowanie prawidła:
                  w społeczności eksterminowanej liczba zgonów z powodu samobójstw, chorób i wypadków maleje proporcjonalnie w stosunku do stopnia powodzenia eksterminacji, w przypadku eksterminacji całkowicie udanej dążąc do zera.
                  • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:05
                    Asiu nie do konca rozumiem ten tok myslenia. Przeciez mowa tu o odsetku samobojstw czyli ilosc samobojstw w przeliczeniu na ilosc osob przy zyciu. Ci, ktorzy zostali zamordowani nie licza sie ani w jednej ani w drugiej grupie.
                    Jest to jednak dosyc specyficzna sytuacja. Moze sypne innym przykladem, w ktorym nie mamy sytuacji masowych mordow i latwiej bedzie doszukac sie prawidlowosci. Przeczytalam kiedys porownanie ilosci zgonow z powodu samobojstw w domach spokojnej starosci w USA i ich odpowiednikach - przytulkach w Indiach. W amerykanskich wypasionych pensjonatach, gdzie klientom niczego nie brakuje, zyja jak paczki w masle, sa animowani i opiekowani na wszelkie mozliwe sposoby odsetek samobojstw jest o wiele wyzszy niz w hinduskich umieralniach, gdzie starsi ludzie ni emaja zadnej opieki i praktycznie czekaja na smierc. I wlasnie tam paradoksalnie ludzie trzymaja sie zycia w kazdy mozliwy sposob.
                    • naplaze Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:23
                      Chodzi o liczby względne, a nie bezwzględne. Zjawisko jest znane nie tylko psychologii, opisywał je np. Szałamow w "Opowiadaniach kołymskich" - przytaczając historie niedoszłych samobójców, którzy w łagrach, w sytuacji realnego zagrożenia odzyskiwali nagle wolę życia.
                    • gazeta_mi_placi Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 18:46
                      Może dlatego, że niedożywiony mózg nie myśli racjonalnie i ma jeszcze głupią nadzieję. a dożywiony dopieszczony widzi realnie swoją sytuację.
                • paszczakowna1 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:27
                  > Podejrzewam, że gdyby liczbą samobójstw mierzyć stopień, w jakim dana społeczn
                  > ość miała problem, to na najbardziej bezproblemowych w okresie drugiej wojny św
                  > iatowej wyszliby Żydzi - naprawdę niewielu zabiło się samych.

                  To jest akurat mocno niezgodne z prawdą historyczną. Bardzo wielu Żydów popełniło samobójstwo, a w getcie warszawskim pastylki cyjanku były nadzwyczaj poszukiwanym towarem. (Polecam "Zdążyć przed Panem Bogiem")
                  • gazeta_mi_placi Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 18:43
                    Podczas akcji odbierania matek dzieciom matki wspólnie wychodziły na ostanie piętro kamienicy i nie mając już nic popełniały zbiorowe samobójstwa. Nie dotyczy tylko getta, ale i obozów - za ucieczkę uważano też wystąpienie na dwa kroki z szeregu idących do pracy czy apel, karano śmiercią. Część ludzi nie mogąc już znieść tego wszystkiego celowo występowało z szeregów by zostać zabitym strzałem z karabinu, być może nie zostało to odnotowane jako samobójstwa tylko "zabicie w trakcie ucieczki".
              • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:50

                To raz, a dwa - mówisz, ż
                > e są jakieś badania porównujące ilość samobójstw w czasie wojen do czasów pokoj
                > u? Doprawdy fascynujące...


                Nie pamietam jakie to konkretnie byly badania, ale czytalam w paru miejscach ze w okresach wojny czy trudnosci ludzie skupiaja sie na tym by "przezyc" i przez to jest mniejsza liczba samobojstw, co nie oznacza ze nie bylo nerwic i PTSD. To sa dwie rozne sprawy.
                W sredniowieczu samobojstw tez bylo mniej co nie znaczy ze ludzie nie byli znerwicowani. Dnia i nocy nie znali kiedy najezdzca przybedzie, choroby, smiertelnosc porodowa itd itp.

                Może w takim razie wojna to fajna rzecz, skoro ludzi
                > e się tak razem trzymają i głupotami nie zajmują...


                To juz twoje wnioski. Ja bym czegos takiego nigdy nie powiedziala ani absolutnie nie sugerowala bo to jakies bardzo dziwaczne wnioski bez zaglebienia sie w sprawe.
                Kiedy jest "wrog" ludzie skupiaja sie na wspolnym celu- walce z wrogiem czy unikaniu wroga. Robia to razem, organizuja sie w grupy podziemia, powstancze itd. Istnieje wtedy pewna wiez. ( znowu nie wyciagnij tu wniosku ze to dobrze jak jest wrog bo to naprawde cudaczny wniosek)
                Natomiast:
                Jedna z podstawowych przyczyn samobojstw okresu pokojowego jest to, ze ludzie nie maja wsparcia. Samotnosc w swoim problemie. Zycie poza okresem wojennym tez przynosi problemy, jednakze nie sa one identyczne dla kazdego i dlatego nie ma takiego poczucia wiezi i adrenaliny przetrwania. Agitacji do przetrwania.
                • gazeta_mi_placi Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:58
                  Pies też często w schronisku nie choruje, a gdy znajdzie się ktoś go przygarnie do ciepłego domu wtedy naraz się sypie zdrowotnie i musi być leczony. Wielu ludzi którzy podczas wojny cudem przeżyli getto lub obozy po wojnie popełniało samobójstwa lub leczyło się z wieloletnich depresji i nerwic (np. Roma Ligocka). Przeżyli parszywy czas, a gdy było już spokojnie jak u psa ze schroniska - zaczęły się "wysypywać" horrory ze łba.
                  • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:05
                    no dokladnie o to mi chodzi, gazetka, o czym piszesz.

                    Psychika ludzka tak funkcjonuje. Nawet moj wlasny banalny przyklad:
                    Jak mialam egzaminy to zawsze sie sprezalam maksymalnie uczac sie i zdajac egzamin. Stres spychalam w podswiadomosc. Po egzaminach zaraz zawsze "chorowalam", a to przeziebienie, a to rozwolnienie, a to tamto...
            • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:48
              pocytaj jak sa straumatyzowani zołnierze amerykanscy po misjach w afganistanie i co sie dzialo po wietnamie, a nie glupoty piszesz princess
              • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:54
                no ale ty mowisz o ludziach PO WOJNIE a nie w trakcie wojny. Ja napisalam ze w trakcie wojny jest mniej samobojstw bo ludzie wtedy skupiaja sie na przetrwaniu. Po wojnie zostali sami ze swoim problemem. Napiecie adrenaliny przetrwania zniknelo, a zostal post traumatic stress disorder, czas w ogole na refleksje bez walki o przetrwanie i koniecznosc znalezienia sie w rzeczywistosci gdzie niekoniecznie wszyscy maja podobne wspomnienia. Dlatego tak istotne sa dla ludzi grupy wsparcia ludzi o podobnym problemie ( pewna identyfikacja wspolna z problemem) plus wsparcie psychologow. Cos czego nasza edel nie rozumie.
        • ichi51e Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:06
          Napisz cos wiecej o tej modzi na bezstresowe wychowanie big_grin chyba ze masz na mysli to ze kiedys 90% ludzi swoje dzieci wysylala do roboty gdzie zapieprzala od switubdo zmierzchu i wszelkie rozkminy emocjonalne mialo sie w dupie.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:48
            W latach 80i90 wysylali?gdzie?W Polsce?
            • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:56
              edel mloda kobita jestes. Poradnie psychologiczne istnialy i w latach 80tych i w latach 90tych jak najbardziej. W latach 80tych byly za darmo na skierowanie co ciekawe
        • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:56
          > Kiedys nie bylo tyle probemow. 90% wszelkich wspolczesnych dysfunkcji na tle em
          > ocjonalnym powstalo po nastaniu mody na bezstresowe wychowanie.


          bzdury. ZAWSZE były problemy. Tylko kiedyś nie uważano, że warto się nimi zajmować, a jak jakaś pańcia zaczęlaby fikać że jej się zastana rzeczywistość rodzinno-społeczna nie podoba to by ją rodzice zamknęli w psychiatryku lub klasztorze, albo wydali za mąż za starego capa by ją odpowiednią tresurą łącznie z gwaltami moresu nauczył.
          • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:04
            no i znowu... kolejny przyklad z czasow w najlepszym razie naszych babc. Kojarzysz cos takiego w swoim dziecinstwie? Tylko nie wyskakuj z jakims przykladem ze swojej wsi, bo taki przyklad z wlasnej wsi moge podac, ale raczej nie sa to powszechne praktyki od dobrych 60 lat.
            Czy Twoim zdaniem wspolczesna - odwrotna skrajnosc jest lepsza? Czy koniecznie trzeba kazde nieposluszne zachowanie dziecka ubierac w jakas dys? Cholera, przeciez dzisiejsze dzieciaki nie maja szans na spokojny rozwoj, na nauke radzenia sobie samemu, we szystkim pomaga psycholog albo prochy. Pol biedy jak sie trafi profesjonalista, niestety psychologow z papierem prywatnych uczelni jest od groma, reprezentuja soba niewiele wiecej niz przecietna ematka po przeczytaniu poradnika.
            • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:16
              > Cholera, prze
              > ciez dzisiejsze dzieciaki nie maja szans na spokojny rozwoj, na nauke radzenia
              > sobie samemu, we szystkim pomaga psycholog albo prochy.


              Kolejna bzdura na resorach.
              Spokojni rodzice wychowaja spokojnie dzieci. Do psychologow muszą chodzić osoby z domow problematycznych, a tez wielu ktorzy nie chodzą, lepiej żeby się przeszli a nie paprali życia kolejnemu pokoleniu swoimi emocjonalnymi jazdami mamusia-tatuś.
              • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:27
                Masz racje - problem w tym, ze tych spokojnych i zrownowazonych rodzicow jest coraz mniej. A tych problematycznych coraz wiecej. Piszac problematycznych mam na mysli zarowno rodziny objete PRAWDZIWYMI problemami jak i ulegajacymi modzie na terapie i przepracowanie problemow w miejsce wychowywania. Tych drugich przybywa w coraz szybszym tempie.
                • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:45
                  A dlaczego rościsz sobie prawo do decydowania ktore problemy sa "prawdziwe"?
                  To jest zdumiewające, jakiś czlowiek sobie z czymś tam nie radzi, chce cos przegadać z psychologiem, więc idzie i przerabia za własne pieniądze, a jakieś pańcie z forow siedzą na kupie jak w maglu obgadując "on to nieeeeemaaa PRAWDZIWYCH problemow!"
                  O co chodzi? o zawiść kogoś patrzącego z boku, że innym się żyje wygodniej?

                  Jakie to są PRAWDZIWE problemy? Trzeba być zgwałconym przez ojca/brata/wujka/księdza i do tego trwale bezrobotnym inwalidą żeby się kwalifikowac? Czy wystarczy być dzieckiem bogatych intelektualistów, którzy tak się zajęli swoją pracą a nie dzieckiem, że nie zauważyli, że dziecko jest na skraju samogójstwa - bo przecież to dziecko NIE MA ŻADNYCH PROBLEMOW!
                  ?
                  • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:50
                    angiz napisała:

                    > A dlaczego rościsz sobie prawo do decydowania ktore problemy sa "prawdziwe"?

                    a konkretnie w ktorym zdaniu to wyczytalas?
                    Wlasnie o tym pisze, o problemach, ktore sie namnazaja z tego powodu, ze leniwym rodzicom nie chce sie zabrac za wychowanie a zastepuja ten obowiazek wizyta u psychologa.
                    Jesli chcesz sie bawic w nadinterpretacje to jest dla mnie sygnal. ze nie zalezy Ci na dyskusji tylko na nawalance. W takich przypadkach najczesciej dziekuje za dlasza rozmowe.
                    • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:53
                      ale zwroc uwage ze kiedys i swiadomosc byla mniejsza ale i rozwodow, patchworkowych rodzin itd

                      kiedys najczesciej ojciec w robocie matka na 2 etaty i jakos szlo- a teraz ludzie nie chca tak zyc

                      i w pracy wiecej stresow niz 2o-30 lat temu

                      kobiety czesto o sobie i swoich potrzebach zapominaly. w seksie, z mezem, z dziecmi. ludzie nie tyrali w korpo z lekiem ze maja co miesiac 2 tys kredytu do spłacenia itd itd
              • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:57
                A to ematki z domow problematycznych sa?okey.
        • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 20:43
          90% wszelkich wspolczesnych dysfunkcji na tle emocjonalnym powstalo po nastaniu mody na bezstresowe wychowanie.

          dysfunkcje psychologiczne byly zawsze o czym donosza kroniki szpitalne. Psychoanaliza sama jest stara na 100 lat nie wspominajac innych podwalin dziedziny psychologii.
          Co sie zmienilo to fakt, ze aktualnie podejmuje sie dzialania by ludziom pomoc. Tak samo jak pedofilia nie pojawila sie w ostatnich latach gdy ja naglosniono. Ona byla zawsze. Swiadomosc spoleczna po prostu wzrosla. Jest wiele dziedzin jakie powinny wyplynac na wierzch a jeszcze o nich nie wiemy.

          Ludzie zaczeli zagladac czesciej w glab siebie, robic jakas introspekcje wlasnych poczynan. Psycholog moze pomoc, az nie musi. Duzo zalezy od typu psychoterapii podjetej a jest ich 1001. Jedne mniej skuteczne a inne mniej
    • joa66 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:15
      A ja w pewnym sensie się zgadzam. Cieszę się, że jest powszechny dostęp do psychologów, cieszę się, że korzystanie z ich usług nie jest powodem do wstydu jak lata temu, ale nie da się ukryć, że widzę tendencje (przynajmniej na etapie rozważań "co by to zrobić", nie wiem czy wizyty dochodzą do skutku) do latania do psychologa z każdą du.....relą.

      I naprawdę nie chodzi o to, że człowiek z depresją powinien "wziąć się w garśc", tylko o zastanowienie się czy kiedy dziecko rozwala swoje rzeczy po mieszkaniu to naprawdę psycholog jest do tego potrzebny.
    • rasowa_sowa Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:16
      "Rozwiazywanie wydumanych problemów życiowych" by edel. Tego jeszcze nie gralismile
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:41
        Nosza naczelna psycholozka forumowa w akcjibig_grin
        • rasowa_sowa Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:55
          Tobie nie pomogę niestety smile
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:58
            Nie posiadam wydumanych problemow,a takie zwykle umiem rozwiazywac sama.Gdyby ktos zaczal mi wali takimi tekstami jak ty w realu,wpadlabym w depresje.
            • rasowa_sowa Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:00
              edelstein napisała:

              > Nie posiadam wydumanych problemow,a takie zwykle umiem rozwiazywac sama.

              Ale jesteś super smile
              Winszować, winszować!
              • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:48
                Nic specjalnego,moi znajomi tez tak maja.
    • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:18
      >Mamy tu na forum jedna,ktora poradniki na temat wychowania dziecka wertuje i psychologiczny belkot stosuje >ze skutkiem odwrotnym do zamierzonego

      no właśnie o to chodzi w posylaniu do psychologa, żeby psycholog przypilnował, żeby "pacjent" zrozumiał co czyta i go wytresował do właściwej interpretacji rzeczywistości i kontrolowania własnych kiepskich reakcji na wydarzenia, ktorych wagi w problemie często się nie zauważa lub skrzętnie pomija.

      Nie oszukujmy się, jak teściowa, lub ktoś z rodziny zdroworozsądkowo zwróci uwagę, że coś pani źle robi i sama prowokuje konflikt swoim nastawieniem, to większość pań nie przyjmie tego do wiadomości, ale jeszcze zaatakuje taką teściową i ją obgada od najgorszych.
      Jeśli osoba z zewnątrz pokaże palcem co z czego wynika, to jest większa szansa, że pani do świadomości dopuści i zechce łaskawie sama się ciut zmienić.
      A co do posyłania dzieci do psychologa - to chyba wtedy, gdy widać, że ci rodzice wychowawczo i emocjonalnie nie są wydolni i zwyczajnie "zdrowego rozsądku" nie umieją stosować w swoim życiu, więc tym bardziej w stosunku do dziecka. To też kwestia by ktoś z zewnątrz nauczył to dziecko odpowiednio wcześnie jak ma sobie radzić Z problematycznymi rodzicami.


    • zuleyka.z.talgaru Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:45
      Produkują psychologów na morgi, więc co się dziwić....
    • kocianna Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:55
      Edel, bo do mnie pijesz smile - przeczytałam 3 (trzy) poradniki psychologiczne, prawie każdy psycholog, u którego byłam, ma karteczki do rozdawania klientom/pacjentom: Juul, Mazlich&Faber, MacKenzie.

      Kiedyś do wychowania dziecka potrzebna była cała wioska, dziś wioski nie ma, nie ma wielopokoleniowej rodziny i wielopokoleniowego doświadczenia, czasem jest tylko samotna matka. Samotna bardzo dosłownie, bez wsparcia w postaci rodziny i przyjaciół, za to w dzikim pędzie praca-dom-zajęcia dodatkowe dziecka - lekcje -praca...

      Z problemami (wydumanymi bądź nie) chodzi się do specjalisty - zauważ, prawie w każdej dziedzinie życia. Masz katar, babcine sposoby nie działają, idziesz do internisty, laryngologa, alergologa... Chcesz skrócić spodnie, idziesz do poprawek krawieckich. Chcesz zrobić paznokcie, idziesz do manicurzystki.

      Można czegoś nie wiedzieć. Można czegoś nie umieć. A można po prostu nie dawać sobie rady i potrzebować wsparcia. Jeśli problem jest wydumany, specjalista pomoże rodzicowi. Jeśli nie jest wydumany, pomoże rodzicom i dziecku. Problem polega tylko na tym, że ta pomoc nie jest mierzalna...
      • enatealie Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:06
        Bardzo mądrze napisałaś o tej wiosce i wielopokoleniowej rodzinie.
        • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:56
          to prawda, kiedys ludzie zyli w kupie i sobie pomagali, wspierali, radzili, opierd()*lili jak trzeba

          ja sama widze ze mam stosunkowo lajtowe zycie bo mam przy sobie rodzicow i brata. i jak jest problem to jest natychmiastowa pomoc, reakcja, przegadanie, wsparcie
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:45
        1.nie jestes jedyna,ktora nie ma wielopokoleniowej rodziny i wioski w podoredziu.Wiekszosc ludzi tak zyje.
        2.nie jestes jedyna samotna matka na swiecie,tez bylam i to samotna,a nie samotna z mezem
        3.praca-dom-zajecia to codziennosc wiekszosci matek
        4.do specjalistyczne chodzi sie dopiero po wyczerpaniu domowych sposob owca
        5.w twoim przypadku za globalna wioske robilo forum.Wielokrotnie ci radzono,ale ty nie przyjmujesz tych Rad do wiadomosci.Nic odkrywczego psycholog ci nie powie,wszystko bylo tysiac razy walkowane na forum
        6.psycholog dal ci ksiazki i co to dalo procz mozliwosci eksperymentowania?
      • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:03
        Mazlich&Faber

        chodzi o "Jak mowic by dzieci sluchaly(...) ?? O ta ksiazka jest bardzo fajna.


        W ogole lepiej czytac poradniki niz wszelakiej masci niz romanse i inne odleciane powiesci fikcyjne...
        • evee1 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 06:48
          Szkoda tylko, ze dzieci tych poradnikiow nie czytuje i nie zachowuja sie tak jak przykladowe dzieci z tej ksiazki wink. Przerabialam z jednym dzieckiem.
    • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:57
      Z toba i owszem.
    • ada1214 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 11:59
      Ludzie sa potwornie zagubieni. To jest wypadkowa wielu czynnikow, ale skutek jest taki, ze taka zagubiona osoba jest- obrazowo- jak statek dryfujacy po burzowym morzu. Kazdy potrzebuje jakiegos zaczepienia, gruntu, na ktorym mozna bezpiecznie stac.

      Moda - swoja droga.
    • morgen_stern Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 12:03
      No wybacz, ale nikt względnie normalny nie będzie polemizował z argumentem typu "pani, kiedyś to ludzie po psychologach nie latali, nie mieli takich głupich problemów, teraz takie bezstresowe chowanie jest". To jest tak absurdalne, że właściwie nie wiadomo, co napisać.
      • aguar Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:15
        Zgadzam się.
      • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:23
        to jest takie samo przegiecie jak obecna moda na latanie do psychologa z kazdym najmniejszym problemem - tylko w druga strone.
        Tak jak ponizej odpisalam Basi - Edel przejaskrawia temat, jestem jednak zdania, ze sporo w nim prawdy. Z powaznej i trudnej dziedziny nauki zrobilismy mentalny fastfood. Pozostaje miec nadzieje, ze ktos w koncu sie opamieta i tak jak w przypadku fastfoodow spozywczych - dowiedzie ich szkodliwosci. I przyjdzie moda na jakosc a nie ilosc.
        • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:35
          naprawdę malutko jest ludzi, którzy z byle bzdurą latają do psychologa i ciągle i w kółko


          ja sama generalnie rozwiązuje problemy na wlasnym podwórku bez psychologa, ale raz skorzystalam i bardzo pomógł- w sumie 1 wizytą ( były 2)

          syn miał jeszcze kontakt z exem i w pewnym momencie zaczął cierpieć na "bezsenność"- była to końcówka przedszkola

          nie umieliśmy sobie z tym poradzic sami

          poszlismy ja, syn i moj partner- ojciec tez mial pojsc na taka wizytę, ale mu sie nie chciało

          i na tej wizycie pani porozmawiala z synem, nam tez parę rzeczy wyjasniła, doradziła

          synowi to pomogło niebywale, choc nie odczyniała żadnych czarów

          ale okazało się, że to pomogło... zbiegło się to też z tym że w niedługim czasie ojciec po prostu przestał dzwonic, widocznie tym psychologiem przelałam czaręwink

          nieważne

          ważne że pomogło

          i ja takich znam ludzi- albo nie korzystają bo im sie dobrze uklada, albo skorzystali raz czy 2.

          znam jedną parę która chodzi na terapię- 2 lata się sami szarpali- tzn ona z nim, ale w końcu powiedziala- rozwód albo terapia i się zgodził i się okazało że osoba z zewnątrz bardzo pomaga im poukładac różne kwestie. Inaczej ona by udawała ze wszystko jest w porządku, a on myslał że tak powinna wyglądać rodzina z małym dzieckiem
      • ira_08 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:49
        I homoseksualiści i dżęder, zapomniałaś? Dawniej problemów nie było, zapamiętaj! Nawet jak baba połowę dzieci urodziła martwych, drugiej połowy nie miała za co wykarmić, stary ją gwałcił po pijaku (się odstresowywał, jak mu krowa padła i nie było mleka, sera, masła, ani co jeść ani sprzedać), to ona problemów nie miała, bo swoje miejsce znała! I jak im chałupę Niemcy przeszukiwali, bo ktoś doniósł, że mięso mają, to też nie mieli problemów. JAKOŚ żyli.
        • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:19
          Ktoś chyba tu czegoś nie zrozumiał. Kiedyś, w czasach wojen, okresu miedzywojennego ludzie mieli PRAWDZIWE problemy. Często ich życie było tragiczne
          Teraz, obecnie, ludzie maja g.ówno, a nie problemy. I z tym g.ownem, jak nienormalni, od razu szukaja psychologów. Czemu ludzie przestali radzić sobie sami, czemu nawet byle bzdura musi byc rozpatrzona przez psycholożka?
          Kiedys, w dobie PRAWDZIWYCH tragedii, ludzie często radzili sobie sami. Musieli. Czemu teraz ludzie sa tak slabi? Nie rozumiem tego
          Mnie też wysylano do psychologa, żebym jakoś zapomniala o tym, co mi ojciec zgotowal w dziecinstwie. Nie chciałam iść i nie pójde. Różne mam problemy, ciagnie mnie do tego, do czego nie powinno. Ale do psychologa nie chce isc.
          • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:26
            Przecież nie ma obowiązku chodzenia do psychologów. Więc z czym problem?
            Bo zaczynam się zastanawiać - w przypadku niektorych - chyba z jakaś podświadomą zawiścią, że inni chodzą, a samemu tkwi się w czarnej dupie i wmawia sobie, że psycholog niepotrzebny, bo przecież jest wszystko ok.
            • zlotarybka_1 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:31
              obowiazku nie ma, ale robi sie z tego bardzo szkodliwy trend. Mianowicie latanie po poradniach po papierki w miejsce wychowywania.
              • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:46
                A, no chyba, że o takie zjawisko chodzi. to ok, wkurzające. Ale to jak z zasiłkami z zus lub bezrobocia, zawsze jest pewien odsetek cwaniakow, którzy wyłudzac będą.
              • aneta-skarpeta Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:39
                w sumie to w realnym życiu ja nie mam w swoim otoczeniu zbyt wielu papierkowcow, ale nie ma co wylewac dziecka z kapiela. szał zaswiadczen to jedno a pomoc psych i terap. to drugie
            • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:33
              Wole pocierpieć w środku, niż płakać przed obcym człowiekiem, i opowiadać, co przeżyłam. Jak się ma opowiadać o poniżaniu itp, to lepiej to dusić w sobie. Wstyd, po prostu.
              • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:50
                Ok, jak najbardziej rozumiem i szanuję taką decyzję.
                Ale może ktoś inny woli to z siebie wywalić przed jakimś psychololo. Więc niech ma możliwości i prawo do tego.
                Nie zawsze koleżanki mają wiedzę psychologiczną, takt i zdrowie emocjonalne by wysluchiwać czyichś życiorysów i by dało się to przerobić w ich gronie. Zresztą robienie za terapeutę to ciężka harowa, za darmo nie ma co z siebie frajera robić na dłuższą metę, tylko odesłac do specjalisty.
          • miss_fahrenheit Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:38
            I to Ty oceniasz czyje problemy są prawdziwe? Bawisz się w Boga, czy wybierasz losowo? To właśnie taka postawa, jak Twoja, jest powodem, dla którego nikt nie pomaga dzieciakowi szykanowanemu w szkole, bo przecież powinien wziąć się w garść, przecież on nie ma "prawdziwych" problemów. Nie chcesz chodzić do psychologa - Twój wybór. Żadna w tym Twoja siła, raczej niechęć do przyznania się do (z tego co piszesz niezawinionej) słabości.
            • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:46
              A co np ja miałabym powiedzieć takiemu psychologowi? Że ojciec traktował mnie jak.. no właśnie, jak co? Bo na pewno nie traktował mnie tak, jak normalny ojciec powinien traktować swoje dziecie. On mnie traktował tak nieludzko. A na to sie wiele rzeczy skladalo. Nie, nie było molestowania. Ale bylo inne uwlaczajace traktowanie.
              O tym wstydze sie powiedziec komukolwiek w cztery oczy.
              • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:55
                Ale do ginekologa chodzisz, na fotel do badania siadasz? Wtedy się nie wstydzisz, że jakiś obcy zagląda ci do wnętrza? Przecież to piekielnie intymne.

                Wiesz, masz tendencję bagatelizowania cudzych problemow właśnie dlatego, że sama w sobie nosisz duży nieprzerobiony problem od lat. W ten sposób możesz skrzywdzić innych oceną, że przecież ich problemy są banalne bo ty mialaś większy i jakoś żyjesz. Jakoś tak, ale to, że komfortu życia emocjonalnego nie masz, to też fakt.
                Nie musisz przerabiac swoich problemow jak nie chcesz.
                Ale nie decyduj o tym, że jacyś inni tez mają syf trzymac zamieciony pod dywan i nie wydziwiać, że im się cos dzieje..

                • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:03
                  Chodze do gina, rozbieram sie. Pewnie, nie jestem wtedy jakas szczesliwa, ale chodze, bo to konieczne. Tymi wizytami moga np we wczesnej fazie wykryc raka. To moze nawet uratowac zycie.
                  Psychika to co innego. Obrywa bardzo, ale nie zabija. No, czasem. Ale ja jakos nauczylam sie ym tym zyc.
                  • kocianna Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:08
                    Pscyhika zabija, albo gwałtownie, albo powoli, powodując różne choroby somatyczne. Nie daje spać. Zadręcza otoczenie. Krzywdzi najbliższych, tych, których najbardziej kochamy.
                  • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:10
                    Jasne, ale wiesz, że takie nagromadzone emocjonalne napięcia tez bywają generatorami chorob, też raka.
              • miss_fahrenheit Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:57
                basia_400 napisał(a):

                > A co np ja miałabym powiedzieć takiemu psychologowi? Że ojciec traktował mnie j
                > ak.. no właśnie, jak co? Bo na pewno nie traktował mnie tak, jak normalny ojcie
                > c powinien traktować swoje dziecie. On mnie traktował tak nieludzko. A na to si
                > e wiele rzeczy skladalo. Nie, nie było molestowania. Ale bylo inne uwlaczajace
                > traktowanie.
                > O tym wstydze sie powiedziec komukolwiek w cztery oczy.

                I właśnie fakt, że to Ty - ofiara wstydzisz się tego, czego powinien wstydzić się Twój ojciec - jest właśnie problemem do przepracowania.
                • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:10
                  Niby tak, ale sa takie problemy, o których tak łatwo się nie mówi. Może by mi bylo lżej, ale pewnie duzo by sie dzíalo, zanim by do rownowagi doszlo.
                  • inszalla Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:15
                    To po to właśnie jest ktoś, kto cię w tej drodze "dużo się dzieje" poprowadzi. Ja np. bałam się rozsypać totalnie - okazało się, że nie można płakać bez przerwy, że płacze się maks 15 minut, a potem człowiek "bierze się w garść", jak całe życie robił.
                    Ja sobie nie wyobrażałam, że może mi być tak cudownie lekko.

                    I nie wyobrażałam sobie, że dzięki temu, że mi ulżyło, stałam się nie słabsza, tylko silniejsza: już nigdy nikomu nie pozwolę się skrzywdzić i nigdy nie pójdę w ogień, żeby udowodnić, że zasługuję na miłość.
                    • basia_400 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 18:59
                      Mnie od dawna ciągnie do seryjnych morderców. Jakkolwiek to nie brzmi. Większość z nich też miała koszmarne dzieciństwo, w pewnym sensie ich rozumiem. Ja nie morduje, ale też nie chce od razu wieszać tych, którzy to robia.
                      • minor.revisions Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 04:59
                        >Mnie od dawna ciągnie do seryjnych morderców. Jakkolwiek to nie brzmi. Większość z nich też miała koszmarne dzieciństwo

                        No ale gdyby w odpowiednim momencie trafili do psychologa, który pomógłby im przepracować to koszmarne dzieciństwo, to nie staliby się mordercami? Sama wlaśnie udowodnilaś tą wypowiedzią, że psychika zabija, tyle, że niekoniecznie tę osobę ze zrypaną psychiką.
                        • minor.revisions Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 05:01
                          errata: to BYĆ MOŻE nie staliby się mordercami?
          • kotradykcja Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 18:17
            basia_400 napisał(a):

            > Ktoś chyba tu czegoś nie zrozumiał. Kiedyś, w czasach wojen, okresu miedzywojen
            > nego ludzie mieli PRAWDZIWE problemy. Często ich życie było tragiczne
            > Teraz, obecnie, ludzie maja g.ówno, a nie problemy. I z tym g.ownem, jak nienor
            > malni, od razu szukaja psychologów

            No grubo przegięłaś.
            Teraz też ludzie mają PRAWDZIWE problemy.
            Śmierć dziecka. Choroba. Rozwód. Zdrada. Utrata pracy. To są cholernie prawdziwe problemy.
    • sasanka4321 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:04
      > Zanim wybierzecie sie do psychologa albo poslecie kogos,zastanowcie sie czy pro
      > blem serio tego wymaga.

      A co ma zrobic dorosly "placzek", przewrazliwiony na swoim punkcie, ze swoimi problemami? Przeciez sam absurdu swoich problemow nie widzi - gdyby widzial, to by ich nie mial. Mozna powiedziec: "Zapytaj jakiegos zyciowo ogarnietego przyjaciela", ale "placzki" takowych nie maja i to w zasadzie naturalne. Jedyna rozsadna rada, to: "Zapytaj jakiegos ogarnietego zyciowo psychologa". Psycholog dostanie kase, wiec rozmawiac bedzie, swoj czas poswieci, duzo czasu, tyle ile bedzie trzeba, zeby komus tlumaczyc najprostsze i oczywiste rzeczy. I dobrze.

      Caly problem to tylko: Jak trafic na ogarnietego zyciowo psychologa, a nie na takiego, ktory tez jest "placzkiem". A takich jest znakomita wiekszosc, bo psycholodzy wywodza sie z tego samego spoleczenstwa, co ich klienci. Do tego przewaznie z tej czesci spoleczenstwa, ktora juz jako dzieciaki miala szczegolnie duzo problemow ze soba. To troche bledne kolo - nie wystarczy wykuc na pamiec kilka psychologicznych teorii, zeby stac sie madrym czlowiekiem, rozumiejacym swiat i ludzi.

      Innego wyjscia i tak nie widze. Przynajmiej takiego, jakie byloby dostepne dla Kowalskiego z jego pensja. "Idz do psychologa (moze pomoze, a moze i nie..." jest czesto jedyna rozsadna rada.

      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:08
        Sierota?nie ma rodzicow?
    • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:07
      edelstein.

      Nie kazdy czlowiek ma stado przyjaciol jakim moze sie zwierzyc i poradzic. A taka funkcje pelni psycholog. Czlowiek to istota stadna jaka potrzebuje pocieszenia, wskazowek i rady. Nie kazdy jest durnym automatem jakiemu wydaje sie "wiem wszystko i lepiej niz inni", i wiekszosc ludzi lubi "brainstorming" czyli perspektywe osob z zewnatrz przed decyzjami
      W sumie lepiej, ze zwierzaja sie psychologowi jaki ma tam jakies do tego przygotowanie niz zwierzaja sie ksiezom i prostytutkom jak to czynili przez wieki.

      Poza tym kazdemu latwo mowic o cudzych problemach ze sa do zalatwienia zdrowym rozsadkiem jak nie tkwi w tym i nie zna nuansow.
      Zycie nie jest czarno-biale
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:11
        Nie ma rodziny,przyjaciol,znajomych,dostepu do netu rojacego sie od grup wsparcia,ksiedza,siostry zakonnej?to nie jest powszechne zjawisko
        • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:29
          ludzie cenia sobie prywatnosc i niekoniecznie chca rozmawiac o tym z rodzina czy znajomymi

          tak tak, ksiadz i zakonnica najlepiej wykwalifikowani na to by udzielac rad. Zwlaszcza o zyciu malzenskim, albo z internetowymi grupami wsparcia pelnymi trolli

          No wez czasem edelstein rusz i serce i wyobraznie. Ludzie sa rozni. Jak np zona faceta z zaburzeniami typu schizofrenia ma szukac sensownych porad jak postepowac jak nie u psychologa? Malzenstwo moze byc ok w czasie kiedy on ma zupelnie normalne fazy a kiedy choruje to ona musi miec fachowca jaki jej doradzi jak postepowac a nie ksiedza czy internetowa grupe wsparcia jaka g...wie. Jak kobieta jaka wyladowala na wozku inwalidzkim ma sobie dac rade z nagla zmiana sytuacji jak nie z fachowcem jaki dokladnie wie jak prowadzic terapie przystosowawcza z takimi ludzmi? Jak kobieta jaka stracila syna ma dac rade z bolem jak nie z psychologiem? Nie mow mi ze ciocia Frania i ksiadz proboszcz jej lepiej pomoga niz doswiadczony psycholog...


          Lepiej nie oceniac latwo cudzego zycia bo zycie ma nieprzewidywalne dzialania:

          Np. Mam znajoma jaka zawsze byla ta osoba jaka nie miewala zadnych problemow i wrecz wysmiewala sie z tych co maja problemy jakiekolwiek, a co dopiero chodza po psychologacg. Nagle zamozny maz zginal w wypadku na motorze a kobieta jest tak roztrzesiona, ze wyladowala na psychiatrii w ostrej depresji z jakiej dopiero wychodzi a jest jak zombie aktualnie na srodkach przeciwdepresyjnych bez jakich nie daje rady...
        • minor.revisions Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 05:15
          > Nie ma rodziny,przyjaciol,znajomych,dostepu do netu rojacego sie od grup wsparcia,ksiedza,siostry zakonnej?

          to nawet nie w tym rzecz, ale mało to lasek na forach pisze "przyjaźnilam się z Ziutą od podstawówki, razem zbierałyśmy historyjki z Donaldów, kiedy jej padł chomik, rzucił facet, wyskoczył pryszcz, to ja zawsze bylam gotowa jej wysłuchać, jak dzwoniła o trzeciej nad ranem, no bo myślałam, że na tym polega przyjaźń, a w międzyczasie ona sobie znalazła Stefana, a mnie się spalił dom z całą rodziną w środku i ona jakoś nie ma czasu mnie wysłuchać, czy to jest dobra przyjaciółka?" No po prostu wiele osób swoich przyjaciól najnormalniej wykorzystuje, jak energetyczne wampiry, nie dając nic w zamian. Wizyta u psychologa jest trochę uczciwsza. Już nie mówiąc o tym, że psycholog nie jest emocjonalnie związany z pacjentem i nie będzie nie spał przez pół nocy, przejęty jego problemami.

          No i chyyyba jednak zdrowiej jest iść z problemem do psychologa niż do księdza (?) lub siosty zakonnej (???), przecież to ludzie od problemów z reala oderwani.
          • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 10:33
            Przede wszystkim ksiądz czy siostra zakonna są zobowiązani do porad nawracających na ich religię i przekonania tej religii. Więc w wielu przypadkach każą nieść swój krzyż i np potępią chęć rozwodu.
            Co do uczciwości wobec znajomych jak najbardziej się zgadzam. Też mam taką psiapsiółę która latami na mnie wisiała i jej za psychologa i za kasą pożyczkową robiłam, gratis niby, ale tak naprawdę kosztem swojego życia, sporych pieniędzy i swojego rozwoju. A przyjaciółką była dopóki mogła na mnie żerować. Bardzo wiele jest takich układów. Mam innych znajomych, od czasu do czasu się sobie zwierzamy i doradzamy w życiowych sprawach. Ale nie żerujemy na sobie, a do tego wiem, że jak mam poważniejszy problem wymagający dłuższego przepracowania, to nawet nie chcę ich psychiki tym obciążać bo to wobec nich nie fair.
        • zla.m Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:01
          A mi się bardzo podoba, że "forum"/sieciowa grupa wsparcia wysyła ludzi do psychologa, a nie ich diagnozuje przez neta. Chodzi mi o to, że chyba wszyscy (no, spory procent) zdają sobie sprawę, że opis problemu przez daną osobę, a to jak ten problem naprawdę wygląda to mogą być 2 całkiem różne sprawy. Czasem forumka X pisze, że jej dziecko dokucza młodszemu rodzeństwu, a potem w praniu wychodzi, że to młodsze to z innego, lepszego partnera i faktycznie jest faworyzowane... Ale to nie musi w rozmowie przez internet wyjść, a psycholog, sensowny oczywiście, takie rzeczy odkryje. I spojrzy obiektywnie, będzie miał może relacje drugiej strony konfliktu itp. Matka, babka czy przyjaciółka nie są obiektywne. Forum tym bardziej. Więc uważam wysyłanie do psychologa za lepsze niż udzielanie kategorycznych rad przez osoby, które znają problem tylko z opisu (pomijam oczywistości, w stylu "mąż złamał mi rękę")
          • naplaze Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:35
            Więc uważam wysyłanie do psychologa za lepsze niż udzielanie
            > kategorycznych rad przez osoby, które znają problem tylko z opisu

            Przecież psychoterapeuta też zna problem tylko z opisu, z opisu klienta.
            • zla.m Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 18:11
              Tak, ale to nie jest opis pisemny, ale ustny, widzi przy tym zachowanie klienta (czy dana osoba jest napastliwa, czy wycofana np.) i może to ocenić lepiej niż my czytając - bo to jak ktoś się kreuje w słowach nie musi mieć żadnego przełożenia na jego faktyczny sposób bycia.
      • infinity51 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:23
        OT - tak z ciekawosci princess - czemu piszesz "jaki" zamiast "ktory"?
        • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:31
          juz byl ten temat. Notoryczny nawyk wynikajacy z kalki jezykowej. Mam pare takich. Od 20 lat nie mieszkam w Polsce i poza tym forum bardzo malo uzywam j. polskiego.
    • joaaa83 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:17
      Masz sporo racji w tym, że piszesz iż zdrowy rozsądek jest najważniejszy.

      Chodzę z 5-latką do psychologa, bo ma mutyzm wybiórczy. Czy dowiedziałam się tam czegoś, co mnie zaskoczyło, zmieniło moje podejście?Jak dotąd - nie. Moje dziecko ma diagnozę SI - taką diagnozę na temat swojego dziecka potrafiłabym napisać sama, używając mniej fachowego języka, ale psycholog chciała, więc zrobiłam badanie.

      Podam mniej więcej powody dla jakich chodzę tam z dzieckiem. Rozwój córki przebiegałby tak samo bez tych wizyt i diagnozy, ale obawiam się że może przyjść taki moment np. w szkole, że potrzebny będzie jakiś dokument. Nie chcę też, aby ktoś zarzucał że nic z problemem dziecka nie zrobiliśmy. Mam też nadzieję, że córka przyzwyczai się do pani psycholog nawiążemy długoletnią współpracę, tak aby córka oprócz rodziców miała również osobę, która potrafi dobrze doradzić (nie jestem pewna, czy dziadkowie udzieliliby dobrej porady, czy nie zbagatelizowaliby problemu, lub patrzyli na sytuację mało obiektywnie). No i poszłam, bo byłam ciekawa, jak dziecku można jeszcze pomóc.

      Dla zobrazowania sytuacji dam kilka przykładów rad psychologa:
      1. zapraszanie dzieci do domu, aby córka czuła się pewniej na swoim terytorium
      2. zabawa w odtwarzanie sytuacji stresujących np. scenki z przedszkola
      3. tworzenie sytuacji powtarzalnych np wspólne malowanie w czwartek po południu, gdyż to wzmacnia jej poczucie bezpieczeństwa
      4. nie naciskanie na dziecko, aby odpowiadało
      itp

      1,3,4 są dla mnie oczywiste jak pewnie każdej emamy i stosowałam się do tego intuicyjnie zanim mądra psycholog mi o tym powiedziała, a 2 wymyśliła sama córka mając niewiele ponad 3 lata.

      Do psychologa chodzimy na NFZ. No i nie chodzi mi o bycie modnym, bo w realu raczej nie informuję nikogo o problemach córki.
    • lauren6 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:28
      Sama ze swoimi problemami nigdy nie byłam u psychologa. W przypadku dziecka niejeden raz konsultowalam się z psychologiem żłobkowym, a potem przedszkolnym.

      Przyznaję bez bicia. W życiu zawodowym jestem specjalistka w waskiej dziedzinie, ale jeśli chodzi o wychowanie dziecka byłam laikiem. Moje pierwsze dziecko, wcześniej w rodzinie nie było innych dzieci, mlodszego rodzeństwa, na którym mogłam potrenować. Poradniki to wiedza teoretyczna, w praktyce bywa różnie, bo każde dziecko jest inne.

      Dziecko jest najcenniejsze dla mnie, więc co w tym dziwnego, że wolę poradzić się kogoś obeznanego w temacie niż na nim eksperymentować? Dbanie o dziecko to dla mnie nie tylko kupowanie najdroższych ciuchów i prywatny pakiet medyczny, ale również pilnowanie jego rozwoju psychicznego. Generalnie mam wywalone co takie edel myślą o korzystaniu z pomocy psychologów. Ja nie uważam się za najmadrzejsza matkę na świecie i nie wstydzę poprosić o radę kogoś, kto lepiej się zna na rozwoju dzieci.
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:36
        Zyjesz na pustkowiu.Bo rady na temat wychowywany mozna brac od babc,wlasnych matek,kolezanek z starszymi dziecmi i rowiesnikami.Zaden psycholog nie jest do tego potrzebny.Psycholog zamiast zdrowych stosunkow miedzyludzkich to twor anno domini 2010/ 2015
        • zuleyka.z.talgaru Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:40
          No coś TY - babcia - stara i głupia, matka - jeszcze gorzej bo się będzie chciała panoszyć, teściowa - ZŁO wcielone, absolutnie nie słuchać (kij, że to jej syna/córkę się wybrało na męża/żonę), koleżanki - a co one tam wiedzą - no więc pozostaje psycholog. Kij, że chwilę po studiach i wiedzę ma jedynie z książek...
        • forumkazforum Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 13:54
          edelsrain- dno i wodorosty,a wszystko zamulone.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:51
            Oho niezbyt lotny dzieciuch przylazl.
        • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:17
          Czasem można czasem nie można. A jeśli rodzice byli kiepscy? A jeśli to byli alkoholicy lub tacy co uważają, że dziecko się wychowuje pasem i najważniejszą jego zaletą jest posluszeństwo wobec starszych? Modele rodziny się bardzo zmieniły, i to tylko na przestrzeni jednej zmiany pokoleniowej.
          A co jeśli matka to prosta kobiecina ze wsi cale życie obsługująca męża i synow, uważająca że dziewczyny trzeba przyuczać do garów a nie do nauki języka? A wakacje powinno się spędzac plewiąc wlasnoręcznie ziemniaki a nie zwiedzając świat? Zaś rad by udzielała corce lub synowej, która w wieku 15 lat poszła z tej wsi, skończyła prestiżowe studia, ma zupelnie inne wielkomiejskie realia życiowe niż ta matka?
          Mam starszą panią znajomą ktora uważa się za specjalistkę od wychowywania dzieci bo miała ich kilkoro i niczym innym się w życiu nie zajmowała. Narzuca się z radami choć wszyscy wokoło od tych jej dzieci właśnie wiedzą, że jej metody wychowawcze dla dzieci były dużym życiowym obciążeniem i dzieciaki jak tylko mogły to daleko uciekły.
          Więc może to tez kwestia braku realnych autorytetow wychowawczych.
          Dawniej ważne było raczej sprawowanie władzy rodzicielskiej a mniej zajmowanie się dziećmi by je rozwijać..
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:56
            I tak wszyscy wokol to alkoholicy, przemocowcy i Baby ze wsi?
            • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:59
              Popatrz na rodziców i dziadków, twoich i chłopa i nie udawaj, że nie widzisz prawd życiowych oczywistych tongue_out
              • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:03
                Patrze,mam fajnych tesciow,wiekszych zatargow nie odnotowalam.
                • bluebird2 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 14:29
                  A to nie ty pisałaś, że nie masz kontaktu z mamą i rodziną w Polsce? Jak to było - wyjechałaś z Polski zaraz po maturze, zaczęłaś opowiadać bajki o swoim życiu w raju, a gdy ktoś z Polski próbował cię przystopować, to się zrobiłaś jeszcze bardziej agresywna? Forum wiele zniesie, nie tylko matki konsultujące byle pierda z psychologiem. Zniesie także historie tworzone przez Klaudynę, rocznik 87, spędzającą pół doby na ematce, posiadaczkę domu z ogrodem i tarasem w samym centrum Düsseldorfu.

                  Ludzie potrzebujący wsparcia niech sobie szukają, gdzie chcą. Jak komuś psycholog pomaga - jego sprawa. Po co ubliżać komuś i go poniżać?
                  • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:50
                    Widze,ze komus ze chcialo sie zmienic nick specjalnie dla mnie.Doceniam.Niedawno bylam rocznik 77,teraz juz 87.Czekam na 97big_grin
                    Kawalki domu pokazywalam na tym forumtongue_out przykro mi,ze uwazasz iz kazdy musi mieszkac w miescie w mieszkaniu.
          • lauren6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:24
            Matki i tesciowe mają to do siebie, że ostatni raz zajmowały się dzieckiem 30 lat temu. Mają pełne prawo nie pamiętać np. jak odpieluchowywaly dziecko. Oczywiście są rodziny gdzie co rok prorok itd matka i córka mają niemowlaka w podobnym czasie. U mnie tak nie było, o czym pisałam w pierwszym poście.
            • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:51
              Maja zaawansowana skleroze?
        • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 20:33
          zawod pedagoga i psychologa nie powstal w 2010
    • mary_lu Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:13
      Sama masz kilka spraw, które dawno powinnaś przegadać z psychologiem. Różne cuda, które wyprawiasz z dzieckiem, facetem, to co o nich opowiadasz, też lepiej byłoby zostawić w czterech ścianach poradni. Jesteś dla nas rozrywką na forum, ale czasem aż głupio bawić się tak podle.
      • forumkazforum Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:22
        smilesmile
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:55
        Cuda wyprawiam z dzieckiem i facetem.Nie kupuj szklanych kul na wyprzedazach albo przerzuc sie na tarora.Zarowno facet i moje dziecko maja sie super.
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:00
        Na marginesie jestes jedna z moich ulubionych maskotek;taka fajna,puszysta i pusta.
        • mary_lu Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:08
          Terapeuta już na pierwszej sesji pewnie zacząłby tłumaczyć, skąd biorą się te Twoje dziecinne, agresywne gadki, następne dwa lat zajęłoby Ci zrozumienie tego. A tak, to latami klepiesz to samo i zero poprawy. Tak samo, jak Wyznawczyni. Nie dziwię się, że boicie się psychologów. Musiałybyście skonfrontować się z diagnozami, które wcale by Wam się nie spodobały.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:39
            Zacznij od siebie,skad sie bierze twoje czepialstwo i namietna chec dokopania.Lazisz za mna jak pies,stary cie nie kocha i nowego pana szukasz?Zapomnialas napisac jakie to problemy ma moja rodzinabig_grin a sorry zapomnialam,ty ich nie znasz.
            • mary_lu Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:45
              Bez terapii będziesz tak się rzucać do śmierci i wszystkich dookoła zamęczysz.
              • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:50
                big_grin ja to nie ty.
      • anulka.p Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:28
        mary_lu napisała:

        > Sama masz kilka spraw, które dawno powinnaś przegadać z psychologiem.

        Zgadzam się. Osoba, która od lat całe dnie przesiaduje na forum (zdaje się to być jej ulubioną rozrywką, może jedyną?) i w większości po to, żeby się wykłócać bez sensu. Często być obrażaną przez innych i wyszydzaną, a mimo to nieustannie produkować milion postów (chyba nie ma aktywniejszej forumowiczki) - to jest ciekawy przypadek dla psychologii. Do tego już litościwie nie wspomnę, o tym co naprawdę emanuje z jej pisaniny, mimo desperackiego wciskania - sobie i innym - jak jej dobrze.
    • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:37
      Nie na temat, ale blisko: po wszystkich opowiesciach znajomych w zyciu nie wybralabym sie do zadnego psychologa. Zly psycholog moze wyrzadzic wiecej krzywdy niz brak wizyty, a o dobrych psychologach jeszcze n8e slyszalam.
      • naplaze Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 14:59
        A możesz, tak ogólnie, bez podawania identyfikujących szczegółów naszkicować te opowieści? O złych psychologach się nie mówi, o możliwościach popełniania błędów przez psychoterapeutów też nie.
        • wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 19:47
          Dobra kolezanka poszla do psychologa, bo potrzebowala pomocy z uporaniem sie z emocjami okolorozwodowymi (zdrada meza). Pani zamiast pomóc wpędziła kolezanke w poczucie winy. Innym znajomym psychoterapeutka z zacieciem katolickim probowala na sile scalic zwiazek (mimo braku checi samych zainteresowanych, terapia byla z innego powodu). I parę jeszcze historii znam. Sama zaczelam psychoterapie po smierci babci, ale to byla porazka (nie otrzymalam pomocy, ktorej oczekiwalam, ale tez na szczescie te wizyty mi nie zaszkodzily). Więc owszem, uwazam, że zly psycholog moze bardziej zaszkodzic niz brak wizyty.
          • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 20:35
            Pani zamiast pomóc wpędziła kolezanke
            > w poczucie winy.


            tez znam taka sytuacje. Ale w sumie sie nie dziwie. Dziewczyna unikala seksu z mezem jak ognia wiec znalazl sobie zastepstwo... Psycholog jej to wyjasnil bo miala max wypieranie
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:06
        Bo wiekszosc idzie na psychologie z braku laku i 90% chce na tych studiach zrozumiec siebie.
    • angiz Bo kieeeedyś to nikt do psychologa nie chodził... 08.07.15, 15:12
      i było fajnie.

      Otóż ponieważ właśnie, w bardzo wielu wypadkach, dlatego, że kieeeeedyś jedna z drugą i trzecim do psychologa nie poszli choć powinni (bo najczęściej nie było dostępnych a tacy którzy by chodzili byli piętnowani i wytykani), to teraz często ich dzieci muszą chodzić.
      Bo niegdysiejsze wychowanie "te bzdury to nie problem", albo "wszyscy tak żyją więc się nie wychylaj i bądź posłuszny", skutkował nielichymi problemami u kolejnego pokolenia.
    • srubokretka Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:22
      Kazdy chce zarabiac, a kto lepiej bedzie wiedzial , jak to zrobic niz psycholog.
      Po lekturze internetu zdobylam taka wiedze, ze juz w fazie prenatalnym jestem w stanie powiedziec, ktore dziecko bedzie pacjentem psychologa. Potrzebuje do tego tylko info ile i jak doglebnie matka czytala poradniki dotyczce zycia, wychowywania, edukowania itd. dzieci, i jak duzo ma czasu na wprowadzanie tych porad w zycie.
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 15:48
        Cos w tym jest.Skoro ktos idzie do psychologa (wpisów w tym watku)bo ma jedynaka i nie wie jak sie powinno go wychowywac to sorry,ale cos jest nie tak z otoczeniem tej osoby.Gdzie partner,rodzice,tesciowie,znajomi?nie neguje,ze sa przypadki iz bez psychologa ani rusz,ale w wiekszosci przypadków jest on zbedny.
        • srubokretka Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:00
          powiem ci gdzie. Sa eliminowani , jezeli staja na drodze. Ojcowie w wielu przypadkach , jezeli maja inne zdanie niz to co wyczytala matka w podreczniku w najlepszym przypadku usuwaja sie w cien. I zamast spedzac z dziecmi wakacje to zarabaja, zeby dzieciaki juz kilkuletnie wypychac na kolonie, obozy (koniecznie tematyczne!)).... .. a szkoada czasu mojego.
        • lauren6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:38
          Zanim zaczniesz krytykować cudzych mężów pochwal się na forum jakie sama masz wsparcie ojca dziecka w jego wychowaniu suspicious
    • woman_in_love psycholodzy to deb|e, którzy nie dostali się na 08.07.15, 15:46
      lepsze studia. Taka prawda. Swojego czasu był boom na socjologów, politologów, kulturoznawców i właśnie psychologów. Szły tam jednostki najmniej wybitne i nie wiem jak ktoś taki mógłby wam pomóc. ABSURD.
      • princesswhitewolf Re: psycholodzy to deb|e, którzy nie dostali się 08.07.15, 20:36
        w polowie lat 90tych z tego co pamietam bylo po 12 osob na jedno miejsce na psychologie. Nie dostawal sie byle kto.
        • gazeta_mi_placi Re: psycholodzy to deb|e, którzy nie dostali się 09.07.15, 10:46
          Wtedy w ogóle na kierunki studiów (może za wyjątkiem typu indologia) było wiele osób na jedno miejsce, dostawali się nieliczni.
    • kocianna Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:03
      Idziesz z problemem wychowawczym do swojej matki:
      - Dyscyplina to podstawa! Zapisz ją na to i na to, nauczy się ciężkiej pracy i będzie miała czas zajęty.
      Idziesz do ojca:
      - Twardej męskiej ręki jej brak. Dostanie parę razy w tyłek, to się oduczy pyskowania!
      Idziesz do teściowej:
      - To biedne dziecko jest przestymulowane, obniż wymagania.
      Do teścia:
      - A dajcie mi święty spokój!
      Do ojca dziecka:
      - Moja kochana córeczka, ja w jej wieku byłem taki sam, taki sam smile
      Do przyjaciółki:
      - Wiesz, chętnie z tobą pogadam, tylko ja mam czas we wtorek od 13 do 13.15, pasuje ci?
      Do sąsiadki:
      - Oj tak, tak, nastolatki są trudne, oj, tak, jak ja ci współczuję.
      Sąsiadka za twoimi plecami:
      - Ta Kocianna to zupełnie niewydolnie wychowawcza jest, mówię ci, jakie jej bachor cuda wyczynia!
      Do wychowawcy klasy:
      - No, nie wiem, jak pani pomóc. Jak mi dofinansują to szkolenie i się czegoś dowiem, to spróbujemy razem nad tym popracować. Na razie nie mam zupełnie pomysłu.
      Na forum: wszystko naraz, jeszcze cię skopią i ci dowalą, ale trochę ci ulży, przynajmniej ktoś cię wysłuchał.

      Edel, a powiedz tak całkiem szczerze: czy jest w Twoim życiu ktoś, kto regularnie, raz w tygodniu, przez wiele miesięcy będzie przez godzinę tylko i wyłącznie dla ciebie, będzie cię słuchać bez przerywania i do tego całkowicie cię akceptuje i nie udziela rad, i komu możesz powiedzieć absolutnie wszystko?
      Jeśli jest, to ja ci bardzo, bardzo zazdroszczę. Gdyby każdy z nas miał kogoś takiego, terapeuci i psychocosie nie byliby potrzebni. Ale wydaje mi się, że przy dzisiejszym tempie życia jest to bardzo trudne do osiągnięcia.
      • gulcia77 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:12
        Kiepską masz przyjaciółkę. Relacje międzyludzkie to podstawa. U mnie taką rolę pełni chłop, zresztą z wzajemnością. Do tego mam paru naprawdę sprawdzonych przyjaciół. Ale ja sama rzucam wszystko jeśli im się dzieje krzywda.
        • angiz Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:16
          gulcia77 napisała:

          > Kiepską masz przyjaciółkę. Relacje międzyludzkie to podstawa. U mnie taką rolę
          > pełni chłop, zresztą z wzajemnością. Do tego mam paru naprawdę sprawdzonych prz
          > yjaciół. Ale ja sama rzucam wszystko jeśli im się dzieje krzywda.

          Kocianna napisała:
          >Na forum: wszystko naraz, jeszcze cię skopią i ci dowalą

          CBDU big_grin
        • inszalla Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:17
          Podstawa podstawą, ale tu mówimy o edelowej "pie...", a nie prawdziwym problemie. Dla ciebie coś jest problemem, ale obiektywnie to nie jest coś, dla czego przyjaciółka ma wybiec ze spotkania z ważnym kontrahentem, opuścić przedstawienie w przedszkolu czy nie odwiedzić matki w szpitalu. Więc wolisz pójść do kogoś, kto cię wysłucha za kasę i jeszcze się na tym zna.
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:27
            I ten psycholog jest dostepny na zawolanie czy w godzinach przyjec i ma ustalone z toba terminy?to drugie zapewne,bo by zbankrutowal,czekajac az kocianna vel inszala zadzwoni.
          • gulcia77 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:31
            Akurat ja nie neguję potrzeby skorzystania z porady psychiatry czy psychologa w sytuacji gdy jest to konieczne. Ale jest kilka uwag. W Polsce trafienie na sensownego psychologa bez polecenia jest bardzo trudne, choćby dlatego, że wciąż nie ma porządnej, kompleksowej ustawy o zdrowiu psychicznym, zawierającej choćby kwestię superwizji pracy poradni i terapeutów. Po drugie - żadną miarą psycholog nie zastąpi międzyludzkich więzi, nie rozwiąże problemów za pacjenta. No i bałabym się trafienia na pokręconego szarlatana, który zamiast pomóc jeszcze zaszkodzi.
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:24
        Tak,mój partner i moja przyjaciolka i w druga strone ja tez sluze kolezance.Ogolnie to ludzie uwielbiaja mi sie zwierzac,niektorzy po 20minutach od poznania zaczynaja opowiadac o swoich problemach.Ostatnio jedna z osob opowiadala mi ze ma Problem z miloscia fo wlasnego dziecka,nawet nie wiesz jak ciezko sie takich wywodow slucha.
      • mary_crawford Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:46
        ha, ha - jest dokładnie tak, jak napisałaś smile
      • princesswhitewolf Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 10:52
        Idziesz z problemem wychowawczym do swojej matki:

        a ja kocianna uwazam ze chodzenie do psychologa to nie to samo co wygadanie sie rodzinie. Psycholog jednak ma pewne przygotowanie i warsztat psychoterapeutyczny jakiego rodzina, sasiadki itd itp nie maja. To psycholog ma sie zajmowac ludzmi z depresja a nie rodzina jaka nie jest nie byla i nie bedzie nigdy obiektywna w tych sprawach. Pod okiem tej rodziny przyjaciol sasidek i ksiezy dany osobnik zachorowal na depresje. Tylko fachowiec z zewnatrz moze pomoc wyjsc z tego takiej osobie...

        Gdyby chodzilo o zwykle "wygadanie sie" i "porady" to tu na zachodzie nie sa od tego Psycholodzy ale Coach i Councellor i to nie wymaga dlugotrwalych studiow
    • korag100 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:40
      Ja leczyłam się lekami na nerwicę lękową od 2010 roku i gooowno z tego. Od początku roku rozpoczęłam psychoterapię, z psychologiem właśnie i leki ustąpiły o 3/4 choć nie biorę już leków. I co miałam nie iść albo teraz natychmiast przestać? Bo moje lęki są przecież wyimaginowane. Ja po prostu nie usiadłam i nie pomyślałam jak to rozwiązać , oczywiście sama. Prawda Edel?
      • dzikka Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 16:56
        Bo nic nie jest czarne ani białe. Psycholog jest po to aby pomóc. Jednak też mam wrażenie, że czasami z byle pierdołą ludzie latają i niestety skutek jest odwrotny do zamierzonego.
        Pamiętam pewnego chłopca lat 6. Jego tata dumny opowiadał jak z żoną postanowili zainwestować w rozwój syna. Pomijam prywatne przedszkole, w perspektywie szkoła brytyjska (w Polsce). Chłopiec po ukończeniu 1,5 roku ma sesje u logopedy a po ukończeniu 3 u psychologa. Tak zdecydowali rodzice. Na pytanie po co logopeda skoro mały normalnie mówi i czy w ogóle były jakieś problemy okazało się, że w zasadzie nie no ale nigdy nie jest super i obecnie słychać śladowe nieprawidłowe ustawienie języka przy "sz" i "cz". O psychologa już nikt nie pytał...Problem był tylko taki, że chłopiec w ogóle nie umiał bawić się z dziećmi.

        Nie można popadać ze skrajności w skrajność.
        • lauren6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:49
          Jeśli 3 latek w ogóle nie bawi się z dziećmi to to nie jest normalny rozwój. Uczenie 1,5 roczniaka mowy też uważam za przesade, chyba że dziecko nie gaworzy, nie próbuje nawiązać kontaktu z innymi. To diametralnie zmienia postać rzeczy.

          Rodzice na prawdę nie muszą chwalić się po znajomych, że ich dziecko np. ma zaburzenia ze spektrum. Ja bym wolała by otoczenie miało MNIE za wariatke latająca ze zdrowym dzieckiem po psychologach, niż moje dziecko za tego biednego autystyka, nawet jeśli ma tylko drobne zaburzenia ze spektrum.

          Dlatego nie oceniam tego jak inni dbają o rozwoj swojego dziecka. To nie jest moje dziecko, nie znam go, nie wiem co jest dla niego najlepsze.
      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:11
        Ty wogole przeczytalas Post startowy?watpie
        • korag100 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:18
          Naturalnie. Trudno wypowiadać się w wątku, którego się nie przeczytało od początku. To mnie właśnie ematki radziły terapię. Przesadzały? Wątpię
          • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:21
            No chyba nie bardzo skoro umknelo ci 99%i koncowka mojego postu.
            • korag100 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:37
              Jednakże uważam, że problem błahy problem dla jednego człowieka może przerosnąć innego. Zatem nie należy generalizować, w żadnej kwestii, nie tylko tej.
              • korag100 Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 17:37
                * w tej
    • ina_nova Re: Jematki i psycholodzy 08.07.15, 20:20
      >>Na moje oko 99%problemow tutaj opisywanych nie wymaga niczego procz zdrowego rozsadku i stosowania sie do uniwersalnych rad przez osobe widzaca problem,a czasem niczego,bo problem jest wydumany

      Osoba, która ma problem nie jest tak racjonalna jak ty i nie dostrzega oczywistych oczywistości.
    • feniks_z_popiolu Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 06:53
      Muszę się poniekąd zgodzić z Edelstein. Prawie w każdym wątku gdzie omawiany jest jakiś problem pojawia się rada "odwiedź psychologa". Każdy najbardziej błahy problem naprawdę tego wymaga? Może najpierw należy samemu się z nim zmierzyć samemu go przepracować a nie od razu gnać po gotowe schematy?
      • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 10:37
        Ale tak właściwie co komu do tego jak ktoś się leczy? Zazdrość jakaś że "idzie po gotowe schematy"? Skąd wiesz, że się ten ktoś już z problemem długo czy krótko mierzy?
        Jeśli sobie z czymś nie radzi i o tym pisze, to na ogół nie radzi sobie od dawna, a nie od 8 minut.
        • feniks_z_popiolu Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 11:57
          singut napisała:

          > Ale tak właściwie co komu do tego jak ktoś się leczy? Zazdrość jakaś że "idzie
          > po gotowe schematy"? Skąd wiesz, że się ten ktoś już z problemem długo czy kró
          > tko mierzy?
          > Jeśli sobie z czymś nie radzi i o tym pisze, to na ogół nie radzi sobie od daw
          > na, a nie od 8 minut.

          Absolutnie nic mi do tego jak długo ktoś mierzy się ze swoimi problemami. Zwłaszcza obca mi osoba z forum. I nikogo personalnie nie atakuję. Wyrażam jedynie swój pogląd. Ostatnio czytałam, nie pamiętam gdzie, rozmowę z Panią psycholog, prowadzącą prywatną poradnię. I ona też dostrzega taką tendencję: pojawia się problem to natychmiast oczekujemy (gotowego) rozwiązania. A psycholog nie jest remedium na wszystko. Trzeba spróbować samemu powalczyć.
          • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:20
            Psycholog nie da gotowych rozwiązań. On tylko nakieruje, a jak się samemu nie powalczy (np wg wskazówek specjalisty) to i tak nic się nie zmieni.
            Może chodziło ci o psychiatrów, że ludzie czasem wolą wziąć pigułkę od psychiatry zamiast np zmienić styl życia by swoje samopoczucie polepszyć.
            • feniks_z_popiolu Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:28
              singut napisała:
              > Psycholog nie da gotowych rozwiązań. On tylko nakieruje, a jak się samemu nie p
              > owalczy (np wg wskazówek specjalisty) to i tak nic się nie zmieni.

              WŁAŚNIE!!!

              jak się samemu nie powalczy (np wg wskazówek specjalisty) to i tak nic się nie zmieni.

              Problemy mniejszego kalibru można samemu ogarnąć. I o tym jest post założycielski.Takie też jest moje zdanie. I ja się z tym zdaniem zgadzam. Amen
              • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:34
                No bo o to chodzi. To ma wskazać psycholog tym, którzy myślą, że samo się im życie zmieni a oni się zmieniać nie muszą. Psycholog jest od pokazania różnych zależności, z których może sobie dana osoba nie zdawać sprawy. Od poobserwowania tej osoby, czy jej wyobrażenie o sobie nie rozmija się z czynami. Czy -mając dobre chęci - nie popełnia jakichś głupot. I by sobie zidentyfikowała kim naprawdę jest i jakie ma życiowe cele i potencjał. A to, czy "pacjent" zechce skorzystać z wiedzy jaką przekaże psycholog....czy strzeli focha, to już inna sprawa.
              • pade Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:45
                "Problemy mniejszego kalibru można samemu ogarnąć. I o tym jest post założycielski.Takie też jest moje zdanie. I ja się z tym zdaniem zgadzam. Amen"
                tylko co to jest problem mniejszego kalibru?
                kto ten kaliber określa?
                • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:48
                  Problemy małego kalibru to są te, które ludzie ogarniają samodzielnie.
                  big_grin
                  Czyli post założycielski, miał udowodnić masło maślane.
                  • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:50
                    ps. chyba, że chodziło o tezę "przecież JA świetnie pływam więc niemożliwe jest że ktoś inny nie umie albo chodzi na kurs pływania, to przesada!" tongue_out
                    (przy takiej interpretacji świata to psycholog jednak wskazany :p : : )
              • inszalla Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 12:49
                Problem w tym, że nie zawsze się wie, jak zabrać się nawet za mniejszy kaliber. Po co walczyć niewłaściwą bronią i w złym kierunku, jeśli można wcześniej dowiedzieć się, w którą stronę warto iść, a nie gubić się jak dziecko we mgle? Przejść drogę musisz sama, ale nie musisz iść na oślep.
                A droga nie zawsze jest oczywista, bo np. ktoś ci założył klapki na oczy.

                NB przy obecnej dostępności pomocy psychologicznej (albo odległe terminy i czasem wątpliwa jakość, albo płatna, a jakość również nie zawsze gwarantowana, zwłaszcza w małych ośrodkach) i tak skłania ku temu, żeby za mniejszy kaliber brać się samemu. Tyle, że czasami trzeba, żeby ktoś niezależny ocenił ten kaliber.
                • pade Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:06
                  Czy te osoby, które popierają autorkę, zdają sobie sprawę, że konsekwencją "zimnego wychowu" i przedmiotowego traktowania dziecka, jakie miało miejsce jeszcze pokolenie wstecz, jest nieumiejętność radzenia sobie z problemami (najogólniej rzecz ujmując)?
                  Jeśli ktoś był wychowywany przy użyciu krytyki i podwyższaniu poprzeczki, albo przy użyciu wyzwisk, rąk, a czasem i innych rzeczy, najprawdopodobniej nie ma najlepszego zdania o swoich umiejętnościach. I najczęściej zamiata problemy pod dywan, unika wyzwań, bo w głębi duszy "czuje, że sobie nie poradzi". Takie nastawienie zazwyczaj skutkuje porażką. A porażka utwierdza w przekonaniu, że "popełniam same błędy".
                  Dla jednego problemem będą kontakty społeczne, dla innego praca, dla jeszcze innego wywiązanie się z roli, np. rodzica. Jeśli dzieciństwo nie pozostawiło po sobie najprzyjemniejszych wspomnień, człowiek, któremu rodzi się dziecko stara się ze wszystkich sił "nie być taki jak mój ojciec, czy matka". Samo takie nastawienie jest problemem, jest szkodliwe, dla dziecka.
                  Psycholog, a właściwie terapeuta, może ten związek pomiędzy dzieciństwem a zachowaniem wobec własnego dziecka zauważyć, wskazać właściwą drogę, wesprzeć. Na taki problem nie zwrócą uwagi najbliżsi, ani znajomi. Bo najczęściej nie mają wiedzy.
                  Taki spraw, powiązań, uwikłań, szkodliwych wzorców zachowania czy błędów w myśleniu nie zauważa się najczęściej gołym, niewyedukowanym okiem. Do tego trzeba specjalisty.
                  Osoby, które za wszelką cenę chcą sobie same ze wszystkim radzić, też powinny poszukać dla siebie pomocytongue_out
                  • triss_merigold6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:20
                    Czyli jeśli wydaje Ci się, że sobie radzisz i że jesteś normalna, to na 300% jest z tobą coś nie tak i powinnaś swoje podejść skonsultować z lekarzem lub farmaceutą.
                    • mary_lu Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:26
                      Jeżeli wydaje Ci się, że sobie radzisz i jesteś normalna, ale Twoim stanem typowym jest wkurw i bluzg, a 90% znanych Ci osób to ci, którzy Ciebie nie tolerują, albo Ty ich, to masz rację, wydaje Ci się.
                      • pade Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:38
                        Ja tego powyżej nie pisałam personalnie, natomiast jeśli chodzi o Twój komentarz - lepiej bym tego nie ujęłasmile
                      • edelstein Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 17:53
                        A skad ty to mozesz wiedziec kto mnie toleruje,a kto nie?big_grin
    • smoczy_plomien Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:08
      Znam prywatnie dwóch psychologów i każdy uważa, że studia psychologiczne wybierają przede wszystkim osoby, które same mają ze sobą problemy. I jak ich widzę, tak sądzę, że coś w tym musi być.

      Osoby są bardzo zdolne, ale do bólu poprawne politycznie i jednocześnie asertywne. Jak była jakaś umowa, to nie przymkną oka np. na 1-dniowe opóźnienie i w efekcie źle na tym wychodzą, bo np. osoby, które wysoko postawione, mające władzę, które potem w życiu mogłyby im pomóc - nie chcą z nimi współpracować.

      Osobiście oprócz pomocy w zredagowaniu CV, zawsze wychodziłam źle na ich radach. Do tego dochodzi fakt, że psychologia jest stosunkowo młodą nauką, wychodzą co jakiś czas kwiatki typu czy DDA to prawdziwa choroba czy psychościema. W efekcie nie mam zaufania do psychologów. Na pewno dobry mógłby pomóc, ale moje zaufanie do tej nauki i tych ludzi jest zbyt małe, żeby powierzyć im swoją psyche.
      • pade Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:16
        Asertywność nie wyklucza elastyczności, ba, wręcz zakłada, że w niektórych sytuacjach nie trzeba być asertywnym. To raz, dwa, DDA to nie choroba, to pewne wzorce zachowań, które dość często występują u ludzi wychowanych w rodzinach,w których występowało uzależnienie. Tyle, że te same wzorce zachowań, występują u ludzi, u których wódki na stole nie było, ale rodzice nie mieli pojęcia o czymś takim jak potrzeby emocjonalne dziecka, jego podmiotowość.
        Jeśli taką wiedzę jak powyżej zaserwowały Ci osoby po psychologii, to chyba muszą się jeszcze doedukować. Jest jeszcze możliwość, że zinterpretowałaś ich przekaz po swojemusmile
        Inna sprawa, że wiedza psychologiczna to nie wszystko. Potrzeba jeszcze wielu innych umiejętności, żeby móc wykonywac ten zawód z pożytkiem dla innych.
        • triss_merigold6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:30
          50 wielkich mitów psychologii popularnej
          Scott O. Lilienfeld, Steven Jay Lynn, John Ruscio, Barry L. Beyerstein

          Gorąco polecam.
      • singut Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:22
        > wychodzą c
        > o jakiś czas kwiatki typu czy DDA to prawdziwa choroba czy psychościema.


        chyba o ADHD c chodziło.
        • triss_merigold6 Re: Jematki i psycholodzy 09.07.15, 13:31
          DDA też.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka