purchawkapuknieta
13.07.15, 09:52
Moja córka jest na obozie. Domek ma dwa pokoje. W pierwszym jest 5 dziewczynek w wieku 10-12 lat, w drugim dwóch chłopców około 15letnich. Jak się dowiedziałam, się przeraziłam. Wszak bombardują nas nagłówkami zakończonymi wieloma wykrzyknikami o patologiach wśród młodzieży. To była pierwsza myśl. Potem ochłonęłam i pomyślałam: zaraz, przecież to margines. Normalny 15latek traktuje dziesięciolatkę jak element krajobrazu. I zaczęłam doszukiwać się plusów. Córkę mam nieroba i lenia, może ci chłopcy ją jakoś pogonią. No nie wiem, zmiatać im każą, czy posprzątać (ona naprawdę nie robi nic), może się czegoś nauczy. Tu nie chodzi o to, że dziewczynki mają na szmacie jeździć, tylko dlatego, że miedzy nogami maja pochwę, a penis siedzi na tronie i wydaje polecenia. Gdyby syn był w takiej sytuacji, też bym tak na to spojrzała.
Czy ja dobrze kombinuję? Czy może mam dzwonić do kierownika, by czym prędzej zajął się bezbożną sytuacją?