Dodaj do ulubionych

Zza parawanu...

    • maggi9 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:25
      Ja tam na plażę brałam wode i owoce jeśli już. Picie piwa czy jedzenie słodyczy w pełnym słońcu, upale do mnie nie przemawia, nie lubię.
      Gofry czy frytki się zdarzyły, nie mówię, że nie ale nie w jakiś strasznych ilościach.
    • barbibarbi Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:47
      Nie odnajduję się. Poza lodami, ale 1-2 kulki. Drożdżówki czasami wciągam, ale tylko jagodzianki i tylko ze sprawdzonego sklepu. Poza tym, wszystko co tam wymienione całą rodziną nie jadamy, po samym przeczytaniu opisu zrobiło mi się słabo.
    • migona Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:55
      tegoroczne opisy tego, co się podobno dzieje na polskich plażach, sprawiają że zaczynam się zastanawiać gdzie ja spędzałam urlop w ostatnich latach big_grin
      Widywałam rodziny z dziećmi, szwagrów, grupy nastolatków itd. grupę starszych pań co przyszła się opalać, ale szczerze - paczek chipsów im nie liczyłam. Nawet nie wiem, czy mieli.
      Tak - ludzie jedzą gofry, lody, frytki i smażoną rybę. Ale jedzą też owoce, robią sobie kanapki i wybierają miejsca, gdzie można zjeść coś takiego jak "domowy obiad" (pewnie nie eko, ale da się przeżyć). Piją wodę, soki, słodkie napoje i piwo i wino i mleko i kefir.
    • lola211 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 09:58
      Moje plazowe menu to kanapki (te kilka godzin w miejscu ocienionym wytrzymuja), owoce i czasem kawałek ciasta - biszkoptowe czy drozdzowe.Kawa w termosie, mineralna lekko gazowana w butelce.
      Lody czy gofry to wieczorem.
      Zadnych frytek i ryb w panierze.
      Nie odmawiam sobie wszelkich słodyczy,ale wybieram lepsze jakosciowo, co ogranicza ilosc ich spozywania, bo zeby np kupic prawdziwa jagodzianke musze soecjalnie udac sie do punktu,gdzie takie znajde,a nie zawsze mam czas czy ochote .To mi pozwala na unikniecie sytuacji jadania w nadmiarze.
      Nie mam problemów z tusza, nadal mieszcze sie w 38.
    • heca7 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:02
      W tym roku zjadałam jednego gofra i parę kulek lodów. Ale za granicą więc nie wiem czy się liczy wink Poza tym na plażę zabieraliśmy tylko wodę bo mieszkaliśmy 10m od plaży i na jedzenie wracaliśmy do domu albo jechaliśmy do restauracji.
      Za to otyłych osób naoglądałam się tyle na plaży, że nie wierzę iż w Polsce może być gorzej. Im grubsza kobieta tym bardziej symboliczny kostium. Często wiązany na bokach. U nas na forum zakupy dziewczyny się zastanawiają gdzie kupić tanikini, może jakieś majtki z falbanką bo im brzuszek po ciąży został. Tam niektóre osoby nie mogły się dotoczyć do leżaka a biustonosz z dwóch trójkącików nie mógł utrzymać ogromnego biustu. W majtkach nie mieściła się wielka fałda zwisająca na brzuchu. Żadna nie miała tankini. Wszystkie te osoby przechodziły koło mnie idąc na plażę bo my akurat wybieraliśmy leżaki na końcu plaży gdzie było wejście. No i papierosy- palili wszyscy.
      Ha! poza tym naoglądaliśmy się dzieci biegających nago - takich z 4-6! letnich i chłopców i dziewczynek a podobno to polska specyfika wink A tam żadnego Polaka nie było tylko Grecy, Serbowie i Rumuni. Albo dzieciak, któremu się zachciało siku , stanął obok swej mamusi i za jej aprobatą nalał na brzegu do morza. Dodam,że spokojnie mógł odejść kilkanaście metrów pod drzewo lub do plażowej toalety.
      I jeszcze hit tego forum- dziadek na naszych oczach zdjął wnusi pieluchę i umył jej tyłek w morzu.
      A to wszystko w Grecji na Thassos.
      • lola211 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 11:23
        dziadek na naszych oczach zdjął wnusi pieluchę i umył
        > jej tyłek w morzu.
        Gdyby to było w basienie, to rozumiem oburzenie.Ale w morzu? Tam jest pełno wydalin zwierzatek.
    • edelstein Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:06
      M piwo,ja piwo z sokiem i gofer,syn lody,mozliwe,ze czipsy,wszyscy rybke,w przeciwienstwie do tej pani wiem gdzie jest dostepna swiezatongue_out nie lubie przesady.Dla mnie Baltyk kojarzy sie z goframi.Jako dziecko przynajmniej 2miesiace spedzalam w Mielnie.Nie bede wpier...c marchewki pokrojonej w slupki i warzyw na parze,bo jakas laska ma problemy psychiczne dotyczace jedzenia.Wrocimy sobie kg grubsi z urlopu za to zadowoleni.
    • arwena_11 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:10
      Jak jeździłam nad morze to nie miałam ze sobą nic słodkiego. Mam uczulenie na jad pszczół, os itp. Ugryzienie kończy się szpitalem. Dlatego nigdy w lato nie jem słodyczy, nie piję słodkich napojów na dworzu. Obiady zawsze w restauracjach w środku, wolę nie ryzykować.
    • mid.week Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:43
      Ja biegam i bonusem jest niechęć do wysokokalorycznego jedzenia. Ot żal mi marnować wisiłku włozonego w sport na kilka chwil przeżówania. Z tej listy jadam lody, choć w tym roku zaczełam robić sama - z bananów. Ciasta, gofry i pizze bardzo lubię, ale robione przeze mnie - nie mogę mąki pszennej. Cukierków, żelków, chipsów, soków itp. nie kupuję, nie jem, nie potrzebuję, mogą dla mnie nie istnieć.
    • kama265 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 10:49
      ja przede wszystkim mam inne obserwacje znad morza - moim zdaniem jest lepiej niż parę lat temu, jesteśmy bardziej zadbani ... może widzi się co się chce zobaczyć?
    • yenna_m Re: Zza parawanu... 26.08.15, 11:08
      Przy upale - lody chętnie. Ale po zejsciu z plazy.
      Rybka, frytki ze starego tluszczu - nie bardzo. Pizza - moze być. Ale nie za często.
      Gofry - raz na jakis czas, po zejsciu z plazy, jako oddzielny podwieczorek. Ale jednak bez nutelli. Ciastka na plażę, żelki, lepiące się bułki - bleeeee. Nie lubię jeść piachu. I nie lubię os.
      Na plażę - jedynie mineralka.
      Chipsów nie znoszę.
    • czar_bajry Re: Zza parawanu... 26.08.15, 11:30
      Zbyt mocno przerysowane, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy nie widziałam nikogo kto by pasował do opisu. A i żeby było jasne gofry i lody są faktem, chodzi mi o te chipsy, colę i drożdżówki.
      Częściej widać piwo, pizze i kukurydzę...
    • cruzbos Re: Zza parawanu... 26.08.15, 13:54
      Ja z nad morza i przyznaję, że zawsze na spacerze jem gofra z cukrem pudrem i lody na gałkę (1 lub 2). Na wakacyjnym wyjeździe jemy obiady codziennie w MC, KFC, pizzerni czy jakimś Greenwayu.
    • memphis90 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 14:19
      Nope. Ale zabieram jedzenie na plażę. Inaczej sobie nie wyobrażam- śniadanie ok. 8-9, obiad o 15-16, a wszystkie poradniki mówią o jedzeniu regularnie co 3h. Czyli- żarcia na plażę nie można, na głodniaka siedzieć nie można, trzeba lecieć do baru.... ups, a w barze hot-dog, kebab i frytki, jakoś nigdzie nie serwują zdrowych, świeżych przekąsek... Autorka artykułu prezentuje taką postawę, że co nie zrobisz- będzie źle i będziesz obsmarowana w kolejnym wpisie na blogasku.... Zresztą więcej w tym artykule imaginacji niż obserwacji.

      W każdym razie- u mnie żarcie było. Borówki. Arbuz. Pokrojone jabłka. Małe kabanosy. Czasem biszkopty albo wafelki. Raz- świeże jagodzianki. Bez lukru, na plaży nie da się zjeść z lukrem. Na plaży nie da się zjeść również jeżyków w czekoladzie, chyba, że ktoś plażuje w grudniu. A gofra nie da się polać nutellą...
      • inez21 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 14:44
        Byłam w tym roku nad Bałtykiem i nad Morzem Śródziemnym i wszędzie ludzie zachowuja się tak samo.
        Wszyscy jedzą coś na plazy. Jezeli ktos spędza tam czas od 10-do 17 to trudno nic nie jeść. Jedni jedza owoce inni czipsy i drożdżówki większość popija piwo i też chyba nic w tym złego bo przeciez można wypic jedno czy dwa a niekoniecznie od razu całą zgrzewkę.
        Po prostu ludzie sa na urlopie i cieszą się życiem
        Autorka tego tekstu dość mocno przesadziła i oczywiście jak zwykle podkreślone,że tak robią TYLKO Polacysmile)
        No niestety wszędzie na świecie ludzie są tacy sami tylko na emamie takie idealne byty które siedza cały dzień na plaży z butelką wody mineralnejsmile
        • nenia1 Re: Zza parawanu... 26.08.15, 14:50
          inez21 napisała:

          > No niestety wszędzie na świecie ludzie są tacy sami tylko na emamie takie ideal
          > ne byty które siedza cały dzień na plaży z butelką wody mineralnejsmile

          Powiem szczerze, że ja nie widuję wielu ludzi jadających na plażach i popijających piwo. Więc nie tylko ematki takie idealne, a ile to właśnie uznamy za ideał.
    • gaskama Re: Zza parawanu... 26.08.15, 14:53
      Nie zdarzyło mi się chyba w życiu siedzieć na plaży dłużej niż 3 godziny pod rząd. Bez względu na to, czy było to morze w Polsce, w Hiszpanii, Grecji, Chorwacji, czy na innym kontynencie. Idąc na plażę na godzinę lub dwie nie trzeba brać żadnego jedzenia. W zaprezentowanym opisie zupełnie nasza rodzina by się nie odnalazła.
      • feromona Re: Zza parawanu... 26.08.15, 15:14
        Nad polskim morzem zawsze rzucam się na gofry. Ze 3 dziennie do tego ze 2 świderki dziennie.Poprawiam frytkami i flądrą na głębokim oleju, pizzą i obiadem. Spalam wszystko, robimy kilometry, plażą. Na plażę biorę tylko wodę. I taką rozpustę stosuję przez cały pobyt, czyli tydzień. Po powrocie wracam do normalności.
        Na wyjazdach zagranicznych również sobie dogadzam, ale tutaj idę w regionalizm. Jadam głownie potrawy, których zazwyczaj nie mam szansy zjeść w Polsce.
        Dla mnie wakacje to nie tylko pobyt, ale i smaczne jedzenie, nie zawsze zdrowe. Dopóki jestem szczupła, nie zamierzam się ograniczać.
        • moofka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 15:29
          Co to 2 świderki? Lody z automatu? Czy spiralny ziemniak?
    • mas.uka Re: Zza parawanu... 26.08.15, 15:26
      nie byłam nad morzem tylko nad jeziorem a z grzechów przyznaje się tylko do lodów, tak jeden dziennie. Poza urlopem z grzechów tylko frytki tak raz w miesiącu
    • przeciwcialo Re: Zza parawanu... 26.08.15, 17:48
      na zagranicznych wakacjach jadłam sniadania w hotelu typu jajka z bekonem itp bo warzyw i owoców wybór był niewielki. Za to codziennie jadlam hamburgery, pizze, makarony bo bez problemu zamawiałam wersje b/g co w Polsce jest trudne. Piłam kawe i wode kranową. Lody miały ceny z kosmosu to nie jadłam a w Polsce tylko grycany jem jak mnie najdzie ochota. Obfitsze kształty miały z reguły osoby o ciemniejszej karnacjiwink
    • tryggia Re: Zza parawanu... 26.08.15, 18:59
      Nie bardzo.
      Idąc na plażę jesteśmy albo przed albo po obiedzie.
      Kąpiemy się i spadamy.
      Jemy w domu.
      Kilka tygodni temu szaleństwo, kupiliśmy na spółę takiego kręconego ziemniako-frytkę.
    • klubgogo Re: Zza parawanu... 26.08.15, 19:08
      Nie byłam wprawdzie nad Bałtykiem, ale wróciłam właśnie znad innego morza, z trochę innymi zwyczajami niż te opisane. Nie zmienia to jednak faktu, że wpadam na plażę na godzinę-dwie, rozkładam ręcznik w ustronnym miejscu, lub wynajmuję leżak i parasol na małej plaży. Nie okopuję się, nie zastawiam parawanem. Nie biorę jedzenia, tylko wodę do picia. Nie jadam w barach plażowych, czasami wypijam kieliszek prosecco. Nie jadam lodów, gofrów, pangi mrożonej z głębokiego tłuszczu.
    • 18lipcowa3 Nie znam problemu 26.08.15, 19:14
      Mam ten komfort że na obiad z plaży mogę iśc prosto do domu.
    • attiya Re: Zza parawanu... 26.08.15, 19:20
      delicje, żelki, lody, woda, książka
      i co złego, że się czasem zje coś na co ma się ochotę
      naprawdę nie wierzę, że wy tak przez pół dnia na plaży o jednej butelce wody
      aha - gofra z górą bitej śmietany też zjadłabym
      i na koniec - ani ja, ani mąż, ani dziecko nie mamy nadwagi
    • butch_cassidy Re: Zza parawanu... 26.08.15, 22:20
      Nie, nie jadam w budkach, nie jadam czipsów, drożdżówek... nie piję coli.
      Na wakacjach z szaleństw niezdrowych wink to kruche ciasteczka, czasem lody (nie włoskie). I piwo - też czasem.
      Żelki za to kupuję sobie raz na dwa - trzy miesiące niezależnie od pory roku i wtedy wciągam całą paczuszkę. Przepadam za niektórymi rodzajami, ale świadomie ograniczam spożycie tongue_out
    • franczii Re: Zza parawanu... 27.08.15, 08:01
      ja w ciagu miesiaca nad morzem zjadlam kilka razy, moze nawet 10 razy, nie liczylam, lody po kolacji ale w cukierni, nie te pakowane z zamrazarki. w czasie spaceru wieczornego nie moglam sie oprzectongue_out Za to moje dzieci opychaly sie: codziennie 2 a nawet 3 razy lodami (z reguly tymi sztucznymi algidy) i raz na jakis czas nalesnik z nutella z budki. Chude w dalszym ciagu. Tyle tylko ze obiad i kolacja najczesciej domowy , tylko kilka razy w restauracji.
    • asia_i_p Re: Zza parawanu... 27.08.15, 08:37
      Może nad morzem ludziom przybywa apetytu?
      Ja plażowałam tylko nad jeziorem i jedliśmy pizzę (ale nie na plaży), lody (ale nie na plaży), a córka jeszcze gofra (też nie na plaży).

      Ale nie do końca w to wierzę, co tu piszą, bo nikt o zdrowych zmysłach nie będzie pił ciepłej coca-coli. Ani nie będzie brał nigdzie delicji w upał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka