wstyd-zesie
17.09.15, 14:26
To coraz bardziej tak wygląda u syna. Najpierw ten angielski, że jest beznadziejny i się nie nauczy. Wyśmiewanie, bo jest mały i chudy okularnik i pryszcze i dziewczyny są większe i silniejsze od niego. Dysleksja. Ból brzucha w niedzielę wieczorem i poczucie zbliżającej się katastrofy, że w szkole wybuchnie pożar albo że sala gimnastyczna się zawali.
Już go mąż zapisał do psychologa. Chwalimy, doceniamy, proponujemy zapraszanie kolegów do domu czy na nasze rodzinne wyjścia na ściankę wspinaczkową. Czy coś jeszcze możemy zrobić?