cersei8
14.10.15, 13:28
Tak mi sie skojarzylo, bo niedawnp rozmawialam z kolega, jeszcze z piaskownicy.
On ozenil sie z kobieta, ktora miala dwoje dzieci z poprzedniego malzenstwa, najpierw bylo wszystko dobrze, on lubil dzieci, one jego, jego rodzicow. Problem zaczal sie gdy ona wymyslia sobie, ze on powinien adoptowac jej dzieci (ich ojciec sie na to godzil, ma nowa rodzina, te dzieci go nie obchodza), on sie nie zgodzil, druga sporna kwestia to ich wspolne dziecko, on chcial bardzo, wiecej niz jedno (ma warunki) ona wolala skupic sie na tych ktore juz ma.
Pod grozba rozwodu zdecydowala sie jednak i sie zaczela.
Ona w ogole nie zajmuje sie dzieckiem, nie lubi go, nie traktuje tak jak pozostala dwojke (a to ze jest dobra matka bylo dla kolegi plusem), zanim on wroci z pracy (ona konczy wczesniej) dzieckiem zajmuja sie rodzice ojca lub jego siostra.
Rozumiecie takie kobiety?