Dodaj do ulubionych

Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa

14.10.15, 13:28
Tak mi sie skojarzylo, bo niedawnp rozmawialam z kolega, jeszcze z piaskownicy.
On ozenil sie z kobieta, ktora miala dwoje dzieci z poprzedniego malzenstwa, najpierw bylo wszystko dobrze, on lubil dzieci, one jego, jego rodzicow. Problem zaczal sie gdy ona wymyslia sobie, ze on powinien adoptowac jej dzieci (ich ojciec sie na to godzil, ma nowa rodzina, te dzieci go nie obchodza), on sie nie zgodzil, druga sporna kwestia to ich wspolne dziecko, on chcial bardzo, wiecej niz jedno (ma warunki) ona wolala skupic sie na tych ktore juz ma.
Pod grozba rozwodu zdecydowala sie jednak i sie zaczela.
Ona w ogole nie zajmuje sie dzieckiem, nie lubi go, nie traktuje tak jak pozostala dwojke (a to ze jest dobra matka bylo dla kolegi plusem), zanim on wroci z pracy (ona konczy wczesniej) dzieckiem zajmuja sie rodzice ojca lub jego siostra.
Rozumiecie takie kobiety?
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:36
      a niby jak ojciec dzieci "zgodził sie" na ich adopcję ?
      nie mozna ot tak sobie , przez telefon , zrzec sie dzieci
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:43
        Podobno on sam to zaproponowal eks zonie, zeby alimentow nie placic,
        mozna to przeciez przeprowadzic w sadzie, gdy obie strony sa zgodne, to raczej problemow nikt nie robi, a potem nowy maz matki adoptuje dzieci.

        mozambique napisała:

        > a niby jak ojciec dzieci "zgodził sie" na ich adopcję ?
        > nie mozna ot tak sobie , przez telefon , zrzec sie dzieci
        >
        • zuleyka.z.talgaru Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:46
          Niepłacenie alimentów a adopcja to są dwie różne sprawy...no nie wiem, coś mi to ściema wieje.
          • julita165 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:51
            O takiej sytuacji jak piszesz ja nie słyszałam. Natomiast tak generalnie wydaje mi się, że takie pozbierane rodziny to więcej problemów niż pożytku. Dopóki ma się dzieci na wychowaniu to po rozstaniu lepiej jeśli już wchodzić w jakieś związki to luźne - każdy mieszka u siebie, spotykają się jak oboje mają czas i ochotę, bez udziału dzieci. Dzieciom łatwiej zaakceptować taki stan rzeczy niż układać sobie relacje z obcymi sobie ludźmi jakimi dla dzieci są drudzy partnerzy rodziców.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:53
              Pitolenie o szopenia trola norweskiego.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:58
                Nie jestem trolem, jesli watek Ci nie odpowiada, to do widzenia.

                zuleyka.z.talgaru napisała:

                > Pitolenie o szopenia trola norweskiego.
                • zuleyka.z.talgaru Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:08
                  A widziałaś gdzie się podpięłam, czy już Ci deszcz monitor zalał?
            • misterni Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:59
              Masz w ogóle pojęcie o czym piszesz kobieto?
              Moja starsza córka na takiej relacji z "obcym człowiekiem" jakim jest mój drugi mąż, tylko zyskała. Ojczym brał udział w jej wychowaniu kilkanaście lat, wspierał i wspiera do tej pory, mimo że dziewczyna dorosła i studiuje w innym mieście. Natomiast biologiczny ojciec trzymał się na dystans przez całe lata, dopiero od niedawna nawiązał pozytywne relacje z córką.
            • edelstein Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:22
              "Natomiast tak generalnie wydaje
              > mi się, że takie pozbierane rodziny to więcej problemów niż pożytku"

              Masz racje,wydaje ci sie.
            • dobrochna00 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:59
              Nie mówię że jest łatwo ale dobrze jak dzieci mają jakiś inny punkt odniesienia poza samotna matka/ samotnym ojcem. A poza tym dużo łatwiej ogarnia się codzienosc z dziećmi we dwoje.
            • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:04
              > Dzieciom łatwiej zaakceptować taki stan rzeczy niż układać sobie relacje z obcymi sobie
              > ludźmi jakimi dla dzieci są drudzy partnerzy rodziców.

              No to ja mam pytanie - jak dzieci w takiej sytuacji mają nauczyć się czym jest związek, partnerstwo, miłość, rodzina? Przecież nie będą widziały tego. Będą miały dwoje samotnych rodziców, którzy nie są w stanie wejść w dojrzały związek.
              Uważasz, że to nie wpływa na dzieci negatywnie?
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:51
            Pan alimenty placi.
            Ale teraz ma nowa rodzine, dzieci, moze "starych" nie potrzebuje, w kazdym razie kontaktu z nimi nie ma podobno zadnego,
            wiec kiedy eks zona wyszla za maz, chcial to zalatwic formalnie.
            Nie twierdze, ze to dobrze o nim swiadczy, ale ze takie sytuacje zdarzaja sie czesciej niz myslisz.

            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Niepłacenie alimentów a adopcja to są dwie różne sprawy...no nie wiem, coś mi t
            > o ściema wieje.
          • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:52
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Niepłacenie alimentów a adopcja to są dwie różne sprawy...

            Wcale nie. Jeśli dziecko zostaje przysposobione przez innego mężczyznę ojciec biologiczny nie ma już obowiązku płacenia alimentów, ponieważ w świetle prawa dziecko już nie jest jego dzieckiem i nie ma między nimi żadnych więzi, w tym obowiązków.
            • cersei8 Sytuacja odwrotna 14.10.15, 18:01
              Gdybym tu opisywala przypadek kobiety; cos w stylu, oboje ok. 30, poznali sie, pokochali, on mial dzieci z poprzedniego malzenstwa, ona to zaakceptowala, chciala stworzyc z nimi rodzine, ale w jej wizji rodziny bylo jeszcze miejsce dla ich wspolnych dzieci, on to rozumial, w koncu trudno od kogos wymagac zeby rezygnowal z posiadania dzieci.
              Po slubie wszystko sie zmienilo, on chcial zeby ona zrezygnowala z macierzynstwa, a w zamian adoptowala jego dzieci, bo przeciez one juz sa i potrzebuja matki.
              Ona nie chce, proponuje rozwod, wazniejsze od tego malzenstwa jest dla niej macierzynstwo, on deklaruje zmaine zdania, maja dziecko, ktore on traktuje jak piate kolo...

              Tez bylbyscie tak zdecydowane w swoich opiniach?
              • triss_merigold6 Re: Sytuacja odwrotna 14.10.15, 18:05
                Jakiej matki, przecież te dzieci z poprzedniego małżeństwa pana z tego przykładu, matkę miały.

                Zgadza się, trudno oczekiwać od kogoś, że zrezygnuje z posiadania własnych dzieci jeśli może je mieć.
                • cersei8 Re: Sytuacja odwrotna 14.10.15, 18:17
                  Przedstawilam sytuacje odwrotna, tu pan ma dzieci, pani nie.
                  Dzieci matki nie maja albo sie nimi nie interesuje.
                  Jak napisalam sytuacja hipotetyczna.

                  triss_merigold6 napisała:

                  > Jakiej matki, przecież te dzieci z poprzedniego małżeństwa pana z tego przykład
                  > u, matkę miały.
                  >
                  > Zgadza się, trudno oczekiwać od kogoś, że zrezygnuje z posiadania własnych dzie
                  > ci jeśli może je mieć.
              • titta4 Re: Sytuacja odwrotna 15.10.15, 20:51
                Dokładnie tak samo smile albo "wszystkie dzieci nasze są " albo żadne. Płec tu nie ma nic do rzeczy smile
                • cersei8 Re: Sytuacja odwrotna 16.10.15, 10:55
                  I zrezygnowalabys z posiadania wlasnych aby byc lepsz macocha czy tez matka (po ewentualnej adopcji) dla dzieci pana?

                  titta4 napisała:

                  > Dokładnie tak samo smile albo "wszystkie dzieci nasze są " albo żadne. Płec tu nie
                  > ma nic do rzeczy smile
                  • titta4 Re: Sytuacja odwrotna 16.10.15, 22:41
                    Nie wiem, czy bym zrezygnowała, ale cały czas próbuje przekazać- nie bezpodstawnie- że ta rezygnacja ( raczej nie do końca, skoro w końcu się zgodziła) mogła wynikać z podejścia pana do jej dzieci. On chciał mieć rodzinę- jedną, ze swoimi dziećmi, ona- tez, ale ze wszystkimi dzie ćmi . To takie trudne?Nie dzielić dzieci na Twoje- moje? Skoro się twoorzy jedna rodzinę?
                    • anorektycznazdzira Re: Sytuacja odwrotna 17.10.15, 07:28
                      Ale reakcja tak czy inaczej dziwna, w końcu to "nowe" dziecko też jest jej, pan go sobie sam nie wyprodukował. Poza tym o ile nie ma zaburzeń intelektualnych pani chyba wie, że to dziecko jej nieporozumieniom z jego ojcem nie jest winne, nic o nich nie wie i na świat się nie prosiło, więc zemsta na nim jest w ogóle z kosmosu pomysłem.
        • moofka Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:53
          cersei8 napisał(a):

          > Podobno on sam to zaproponowal eks zonie, zeby alimentow nie placic,
          > mozna to przeciez przeprowadzic w sadzie, gdy obie strony sa zgodne, to raczej
          > problemow nikt nie robi, a potem nowy maz matki adoptuje dzieci.
          >
          opowiesci z mchu i paproci
          rozne historie z bylymi tatusiami znam, ale ojcami sa zawsze
          jaki moze byc powod pozbawienia ojca praw do dzieci?
          ze mama ma nowego chlopa?
          • koronka2012 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:07
            Czytaj ze zrozumieniem - to tatuś zaproponował zrzeczenie się praw do dzieci, które i tak ma gdzieś, licząc na adopcję przez aktualnego męża i uwolnienie go tym samym od obowiązku alimentacji. Nie jest to pierwszy tego typu przypadek.
    • aurinko Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:49
      Nie rozumiem takich ludzi, którzy przed ślubem/decyzją o stałym związku nie rozmawiają na temat ewentualnego przyszłego potomstwa i nie znają wzajemnych poglądów na ten temat.
      • mozambique Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:57
        wiesz . kwestia perspektywy - gdyby to pani chciala miec wspolne dziecko a pan nie to by tu wszystkei byly zgodne ze zakladajac rodzinę pan powienien byc swiadom ze temat dzieci predzej czy pozniej sie pojawi


        no ale bohaterka opowiesci jest pani wiec ....


        ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
        ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
        ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 13:57
        A skad wiesz, ze nie rozmawiali, znajac kolege sadze ze nie ukrywal, ze chce miec dzieci, najlepiej dwoje lub troje.
        Pani przed slubem mogla mowic co chcial uslyszec, a po slubie to co sama myslala.

        Sama slyszlam o sytuacji analogicznej, tylko tam to pan przed slubem mowil, ze chce rodziny, dzieci, a po slubie stwierdzil, ze teraz powinni walczyc o jego corke z poprzedniego zwiazku (dziecko w wieku szkolnym, zawsze mieszkajace z matka, matka w porzadku), bo on teraz ma zone, to sad przyzna dziecko rodzicowi, ktory zapewni mu lepsze warunki niz samotna matka.
        A wspolne dziecki z nowa zona, to za kilka lat najwczesniej...

        aurinko napisała:

        > Nie rozumiem takich ludzi, którzy przed ślubem/decyzją o stałym związku nie roz
        > mawiają na temat ewentualnego przyszłego potomstwa i nie znają wzajemnych poglą
        > dów na ten temat.
        • aurinko Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:00
          Aha, on taki szczery i w ogóle och ach, a ona sucz co to przed ślubem nakłamała że chce mieć dzieci a potem diametralnie zmieniła zdanie big_grinbig_grinbig_grin
          • baltycki Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:04
            Dziwne?
            (A po co ta "sucz"?)
            • aurinko Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:05
              Po to abyś miał powód do wpisania się w tym wątku smile
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:07
            A sadzisz ze to ukrywal? Sadzisz, ze jej wmawial, ze jego jedynym marzeniem jest wychowywanie jej dzieci?
            Wiesz ja tu kolegi nie bronie, ani nie oskarzam jego zony (choc po tym co mi opowiadal o jej stosunku do wspolnego dziecka to raczej mojej symatii nie wzbudzila), ale pomysl spotykasz faceta ok. 30, calkiem wyglednego, zamoznego, rodzinnego i nie sadzisz, ze on tez moze chciec miec dzieci? Jestem pewna, ze on o tym wspominal, a nawet jesli nie, to ona tez mogla zapytac.
            Co wiecej ona mial wiecej do zyskania w tym zwiazku niz on, wiec nie wydaje mi sie aby to on ukrywal prawdziwe intencje.

            aurinko napisała:

            > Aha, on taki szczery i w ogóle och ach, a ona sucz co to przed ślubem nakłamała
            > że chce mieć dzieci a potem diametralnie zmieniła zdanie big_grinbig_grinbig_grin
            • aurinko Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:11
              Nie ma znaczenia co ja sądzę bo "(choc po tym co mi opowiadal o jej stosunku do wspolnego dziecka to raczej mojej symatii nie wzbudzila)".
        • dzikka Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 09:07
          A tego to już nie wiesz. Może kolega dawał do zrozumienia, że chce dzieci a pani dawała do zrozumienia, że już więcej nie chce? Pan szukał matki dzieciom (swoim przyszłym ) a pani szukała ojca dzieciom (swoim posiadanym ). Jak widać, od początku im nie po drodze.

          Ewidentnie pani nie chciała dziecka, po części ją przymuszono do kolejnej, jak widać niechcianej ciąży. Nie wróżę przyszłości dla tego związku. Szkoda tylko tego dzieciaczka.
      • koronka2012 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:09
        Mogli rozmawiać, ale weź też pod uwagę, że poglądy ludzi na kwestię posiadania dzieci mogą się również radykalnie zmienić. Stety-niestety, takie rozmowy nie są deklaracją obowiązującą przez resztę życia.
        • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:12
          Tu nie chodzilo o deklaracje na reszte zycia, tylko na rok, dwa po slubie.
          Ona zmienila zdanie, ok, on zaproponowal rozwod. To chyba uczciwe.

          koronka2012 napisała:

          > Mogli rozmawiać, ale weź też pod uwagę, że poglądy ludzi na kwestię posiadania
          > dzieci mogą się również radykalnie zmienić. Stety-niestety, takie rozmowy nie s
          > ą deklaracją obowiązującą przez resztę życia.
      • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 16:21
        aurinko napisała:

        > Nie rozumiem takich ludzi, którzy przed ślubem/decyzją o stałym związku nie roz
        > mawiają na temat ewentualnego przyszłego potomstwa i nie znają wzajemnych poglą
        > dów na ten temat.

        A co robią ci, co mają dzieci z wpadek?
    • mynia_pynia Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:10
      Nie ustalili przed ślubem czy chcą więcej dzieci?
      Ja ma jednego syna i nie chcę już więcej dzieci i nie ma znaczenia czy to z mężem czy może z innym mężem wink.
      Nie wiem co bym zrobiła gdyby mąż zaczął nalegać na kolejnego potomka, głupio się rozwodzić z takiego powodu jeśli reszta jest oki z drugiej strony takie postawienie pod murem na dłuższą metę = rozwód.
      Pani fatalnie postąpiła decydując się na kolejne dziecko, bo teraz jest nie taką matka jak powinna w oczach obecnego męża, dla kolejnego dziecka - jego dziecka.
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:16
        Wiesz to troche inna sytuacja, macie juz wspolne dziecko.
        ale inaczej tez wyglada gdy jedno z malzonkow ma dzieci z poprzedniego zwiazku, nie chce ich miec w kolejnym (z bezdzietnym partnerem), wtedy zamyka sie temu partnerowi jakas droge w zyciu.
        Wtedy rozwod jest chyba najlepszym wyjsciem.

        Ja mam dwoje dzieci, tez nie chce wiecej, ani z mezem, ani z kolejnym (tfu, tfu smile) mezem.
    • iziula1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:13
      O, kolejny biedny miś. Jaki nie fart, tak źle się związał na pewno szantażem.
      A teraz do kogo ma żal? Do partnerki bo nie spełniła jego oczekiwań? Przecież wyraźnie mu powiedziała,że dzieci więcej nie chce.
      I jedyny powód związku,że kobieta miała być dobra matką jego potencjalnych dzieci?
      No, biedny miś.
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:19
        Nie jedyny, ale sam przyznal, ze to byl dla niej ogromny plus.
        Powiedziala, po slubie, on stwierdzil ok, to rozwod, mogla sie zgodzic na rozwod.
        Jesli nie chciala dzieci to po wiazala sie z kims kto dzieci chce, a poki co ich nie ma?

        iziula1 napisała:

        > O, kolejny biedny miś. Jaki nie fart, tak źle się związał na pewno szantażem.
        > A teraz do kogo ma żal? Do partnerki bo nie spełniła jego oczekiwań? Przecież w
        > yraźnie mu powiedziała,że dzieci więcej nie chce.
        > I jedyny powód związku,że kobieta miała być dobra matką jego potencjalnych dzie
        > ci?
        > No, biedny miś.
    • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:16
      Jesli odmowił adopcji jej dzieci, to dziwię się, że z nim zostala. A że zostala, to jest jak jest.
      Nie wiem też, skąd pewność, że wszystko co on Ci opowiada o postepowaniu żony, to prawda. Byłabym ostrożna.
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:21
        Ale DLACZEGO on mialby adoptowac jej dzieci?
        Ja tez mysle, ze najlepszy bylby w ich przypadku rozwod, zanim doczekali sie dziecka.


        nangaparbat3 napisała:

        > Jesli odmowił adopcji jej dzieci, to dziwię się, że z nim zostala. A że zostala
        > , to jest jak jest.
        > Nie wiem też, skąd pewność, że wszystko co on Ci opowiada o postepowaniu żony,
        > to prawda. Byłabym ostrożna.
        • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:29
          Dlatego, że to dzieci kobiety, z którą chce załozyć rodzinę i przeżyc zycie.
          Rozumiem, ze ojciec biologiczny na dzieci sie wypiął - a jej zależalo, by mialy ojca z prawdziwego zdarzenia. Oczywista oczywistość.
          I to on spowodował, że w domu są dzieci pierwszej i drugiej kategorii. Że teraz matka może koncentruje sie na tych "gorszych", to mi sie wydaje naturalne.
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:46
            Ile znasz przypadkow gdy wchodzi w gre taka adopcja?
            Zreszta, moze po jakims czasie on by nawet to zrobil, ale na pewno nie pare miesiecy po slubie, w dodatku traktujac adopcje jako substytut posiadania wlasnych dzieci.
            Jesli jej zalezalo aby jej dzieci mialy ojca z prawdziwego zdazenia, to mogla to powiedziec przed slubem, mam dzieci, wiecej nie chce, chce byc z kims kto bedzie ojcem dla moich dzieci, a nie bedzie chcial miec swoich.
            Proste?

            nangaparbat3 napisała:

            > Dlatego, że to dzieci kobiety, z którą chce załozyć rodzinę i przeżyc zycie.
            > Rozumiem, ze ojciec biologiczny na dzieci sie wypiął - a jej zależalo, by mialy
            > ojca z prawdziwego zdarzenia. Oczywista oczywistość.
            > I to on spowodował, że w domu są dzieci pierwszej i drugiej kategorii. Że teraz
            > matka może koncentruje sie na tych "gorszych", to mi sie wydaje naturalne.
            • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 07:40
              Ale skąd wiesz, co on jej mówił przed ślubem i jak to brzmiało? Może opowiadał, jaki jest rodzinny, jak kocha dzieci, jak wprost uwielbia dzieci, jak docenia jej miłośc do dzieci i chce z nią stworzyć rodzinę. Nieprawdę mówił? Prawdę. Tylko on myślał: jestem taaaaki rodzinny chcę mieć biologicznego potomka, a jeszcze lepiej 2 lub 3, ona myślała: jest taaaaki rodzinny, przyjmie moje dzieci jak swoje.
              Nastęnie zonk.

              Bardzo, bardzo Ci trafił do serca swoimi argumentami ten kolega, a ja nie wierzę, że był w 100% ok. Z jej punktu widzenia zapewne co innego deklarował, a co innego zrobił "jak przyszło co do czego". I jeszcze ją postraszył rozwodem, czyli pokazał, po co mu żona- ogólnie posiadanie dziecka ważniejsze od wszystkiego, z nią włącznie. Nie, to nie jest ok.
              Oczywiście jeśli ona na prwde odrzuca to "nowe" dziecko, to zachowuje się beznadziejnie, ale koleś nie jest ani trochę tak kryształowy, jak się kreuje.
          • koronka2012 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:05
            Rolę ojca mógł przecież pełnić z pieśnią na ustach i bez dokumentów adopcyjnych. Skąd taki pomysł w ogóle, że powinien chcieć adoptować jej dzieci? do głowy by mi nie przyszło takie oczekiwanie no chyba, że nowy mąż bogatszy i potencjalnie wyższe alimenty by płacił zamiast biologicznego. Nie pojmuję jak w ogóle można było wpaść na taki pomysł zanim się nawiązały jakiekolwiek więzi między nim a dziećmi (samo lubienie to jeszcze mało, na to potrzeba znacznie więcej czasu niż parę lat).
            • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:19
              Chyba trafilas w sedno, on ma wlasna firme, zamoznych rodzicow.
              Ona i jej eks to pracownicy szeroko rozumianej budzetowki.


              koronka2012 napisała:


              > y mi nie przyszło takie oczekiwanie no chyba, że nowy mąż bogatszy i potencjaln
              > ie wyższe alimenty by płacił zamiast biologicznego.
          • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:59
            nangaparbat3 napisała:

            > Dlatego, że to dzieci kobiety, z którą chce załozyć rodzinę i przeżyc zycie.
            > Rozumiem, ze ojciec biologiczny na dzieci sie wypiął - a jej zależalo, by mialy
            > ojca z prawdziwego zdarzenia. Oczywista oczywistość.


            Czyli Ty, jako kobieta bezdzietnych, z uśmiechem na ustach adoptowałabyś dzieci swojego męża zamiast mieć swoje z nim?
            Dlaczego nie chce mi się w to wierzyć?
            • triss_merigold6 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:03
              Cóż, nikt rozsądny w to nie uwierzy.
              • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:25
                Znam ludzi, którzy tak postąpili. Chocby moja wychowawczyni z SP, wciaż nam opowiadała o swoim synu, po latach dowiedziałam się, że to syn jej meza z pierwszego malżeństwa. Wujek, ktory ozenil się z rozwódką z dzieckiem - ten związek się rozpadł, on do dzisiaj jest dla starszej już pani jak ojciec, jak dziadek dla jej dzieci.
                • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:28
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Znam ludzi, którzy tak postąpili. Chocby moja wychowawczyni z SP, wciaż nam opo
                  > wiadała o swoim synu, po latach dowiedziałam się, że to syn jej meza z pierwsze
                  > go malżeństwa. Wujek, ktory ozenil się z rozwódką z dzieckiem - ten związek się
                  > rozpadł, on do dzisiaj jest dla starszej już pani jak ojciec, jak dziadek dla
                  > jej dzieci.

                  Nangaparbat3, ale Ty zupełnie o czymś innym piszesz.
                  Czym innym jest TRAKTOWAĆ dziecko jak swoje (Twoja wychowawczyni, wujek).
                  A czym innym ADOPTOWAĆ dziecko współmałżonka ZAMIAST mieć z nim/nią własne dzieci.
                  Rozumiesz różnice?
                  Gdyby pan z wątku adoptował dzieci żony, to stałby się w świetle prawa odpowiedzialny za nie jak ojciec, ojcem, de facto, w sferze emocjonalnej nie będąc.
                  Dupa straszna, powiem Ci, bo oznaczałoby to dla niego zobowiązania finansowe do końca życia (o co zapewne chodziło jego żonie, zwłaszcza w obliczu postawy tatusia biologicznego), a dzieciaki i tak jak ojca by go nie traktowały, bo są za duże i swojego biologicznego znają. Może po latach wytworzyłaby się więź. A może nie i pan byłby zwyczajnie skarbonką dla całej trójki. A pani zabezpieczywszy swoje potomstwo na bank nie zdecydowałaby się na kolejne dziecko.
                  Poszłabyś na taki układ? No bez jaj. Nie uwierzę.
                  • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:21
                    Nie poszłabym.
                    I ta pani też nie poszła - urodziła dziecko.
                    Uważam, że gdyby pan maz uznal jej dzieci i traktował równorzędnie z malym, bardzo mozliwe, że jej stosunek do tego dziecka tez by był inny.
                    Ona nie chce, zeby jej dzieci byly w nowej rodzinie dziecmi drugiej kategorii. I ma rację.
                    • arwena_11 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:31
                      czyli jak jej zapłaci, to ona łaskawie zajmie się swoim dzieckiem?
                      A może pan chciałby,żeby jego biologiczne dziecko odziedziczyło po nim wszystko? Jakby adoptował jej dzieci to one też by dziedziczyły
                    • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:38
                      > Uważam, że gdyby pan maz uznal jej dzieci i traktował równorzędnie z malym, bar
                      > dzo mozliwe, że jej stosunek do tego dziecka tez by był inny

                      No litości! Uważasz że stosunek matki do jej dziecka może być uzależniony od stosunku nowego męża do jej dzieci z poprzedniego związku ?
                      Zrozum, że dla niego to są CUDZE dzieci , nie ma żadnego obowiązku ich kochać ani czuć się za nie odpowiedzialnym, a to jest nieodzowny warunek adopcji .
                      Te dzieci mają ojca. Takiego , jakiego wybrała im matka.
                      Ta pani nie miała absolutnie żadnego prawa wymagać, żądać ani nawet oczekiwać że jej mąż przysposobi jej dzieci.
                      On je miał obowiązek akceptować. Nic więcej. Cała reszta to ewentualnie efekt ich wspólnego życia.
                      Dziecko , które pani urodziła jest tak samo jej dzieckiem jak dwoje starszych.

                      Naprawdę, nie rozumiem takich oczekiwań.
                      Czy od macochy też należy żądać przysposobienia dzieci męża?
                      • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:15
                        Czytalas post Rycerzowej?
                        Tak, jeśli dziecko meza jest rozpieszczane przez trzy osoby, a dzieci matki traktowane jako II kategoria, jesli do tego kochająca trojka (mąż, teściowie) stawai matce wymagania co do sposobu wychowywania malego (bardzo prawdopodobne), może się czepia etc. - to owszem, matka moze zachowywac się tak jak opisywana w tym watku.
                        Nie rozumiem, jak mozna nie byc odpowiedzialnym za dzieci, z ktorymi sie mieszka pod jednym dachem.
                        Nie rozumiem też, jakie znaczenie ma dla Ciebie czasownik "akceptować".
                        co do żądania adopcji dzieci to pan jak najbardziej nie ma obowiązku. Ale nie wiemy, skąd oczekiwania pani, moze pan w szaleństwie świeżego zakochania obiecywal, ona się do tej myśli przywiązala, a on teraz nie pamięta?
                        Nie zapominaj, ze mamy jedno źrodlo informacji, z definicji nieobiektywne, w dodatku przekazane przez nie informacje filtruje Autorka wątku, bardzo emocjonalnie zaangażowana w historię.
                        • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:21
                          10/10 Nanga...
                        • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:48
                          100/100!
                          • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:53
                            1000/1000!
                            • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:24
                              nie będę udawać skromnisi: 1000000/1000000!!!!!!!
                              • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:28
                                kto da więcej ? tongue_out
                                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:32
                                  wink
                                  chociaz tak szczerze, to wcale mi nie do smiechu jak czytam ten wątek
                                  • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:38
                                    Punkt widzenia zależy od siedzenia. Niejedna osoba zmieni perspektywę gdy się jej coś z życiowych okoliczności przytrafi. Jednemu wcześniej innemu później.
                                    Wątek bardzo ograniczony - by udowodnić z góry założoną tezę, więc trudno brać go serio.
                                • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 07:44
                                  nie dam więcej, ale potwierdzę: 1000000/1000000
                              • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:28
                                big_grin
                                a na marginesie- takie bywaja efekty, gdy ludzie nie łączą się z miłości tylko dla realizacji własnych celów...zapatrzeni w nie, nie widza potrzeb drugiej strony.Liczy się tylko "ja" i moje potrzeby uncertain
                        • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 15:17
                          Nanga, moje zdanie jest takie, co napisałam, że OBOJE są niedojrzali i OBOJE popełnili błąd.
                          Irytuje mnie robienie ofiary z jednej strony.
                          Oboje są głupi i krzywdzą dzieci.
                          Jedno jest dla mnie poza wszelkimi dyskusjami.
                          Dla tej pani trzecie dziecko, na które zdecydowała się świadomie i dobrowolnie, powinno być takim samym dzieckiem jak dwoje starszych. I jakie by nie były powody jej zachowania, uważam, postępuje okropnie.
                      • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:20
                        //////Nikt nie żąda przysposobienia, niemniej sztywne podejście w tej sprawie nie sprzyja bliskości i budowaniu szczęsliwej rodziny, prawda? A jaknajbardziej stosunek do dzieci matki przekłada się na stosunek do kolejnego dziecka...akurat Ty powinnaś to wiedzieć. Absolutnie rozumiem,że jeśli starsze dzieci sa "odrzucone" to matka może starć się im wynagrodzić...Nawet w typowych rodzinach przy pojawieniu się drugiego dziecka jest podział taki, żeby starsze nie czuło się odrzucone. A przynajmniej powinien być.
                      • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:10
                        >Zrozum, że dla niego to są CUDZE dzieci , nie ma żadnego obowiązku ich kochać ani czuć się za nie odpowiedzialnym, a to jest nieodzowny warunek adopcji .

                        To są dzieci, które mieszkają z nim pod jednym dachem. Domownicy. Sam je sobie na głowę ściągnął, dobrowolnie i nie pod przymusem. To rodzi odpowiedzialność również za te dzieci.

                        >Te dzieci mają ojca. Takiego , jakiego wybrała im matka.
                        • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 15:12
                          > To są dzieci, które mieszkają z nim pod jednym dachem. Domownicy. Sam je sobie
                          > na głowę ściągnął, dobrowolnie i nie pod przymusem. To rodzi odpowiedzialność r
                          > ównież za te dzieci.

                          A to oznacza obowiązek adopcji i wyręczania ojca biologicznego w alimentacji?
                  • 3-mamuska Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 13:29

                    Nangaparbat3, ale Ty zupełnie o czymś innym piszesz.
                    Czym innym jest TRAKTOWAĆ dziecko jak swoje (Twoja wychowawczyni, wujek).
                    A czym innym ADOPTOWAĆ dziecko współmałżonka ZAMIAST mieć z nim/nią własne dzieci.

                    Ja znam w rodzinie jest taka sytuacja , chłopak adoptował dziecko dziewczyny, po ślubie i planowało wspolne dziecko.
                    Znali sie z 4-5 lat, wychowywał to dziecko i ono było smutne ze ma inne nazwisko niz rodzice i przyszły pomtomek bedzie miał.
                    Jako Tato funkcjonował juz od dawna, kochali sie i on sie zdecydował.
                    Było to łatwe bo nie było biologicznego tatusia, nie był w dokumentach ,dzieckiem sie nie interesował, mieszka tysiące kilometrów od dziecka i raczej sobie nie przypomni po latach.
                    Teraz maja juz wspolne dziecko.
                    Ale pani miała
                    Tylko jedno przed ślubem i jedno maja wspolne.
                    Wyobrażać sobie ze pani maja 2 urodzi kolejne 2/3 to chore.
                    Zreszta jak on traktuje tamte dzieci, skoro chce miec jeszcze 3? Dla mnie napewno nie jak dobry ojczym raczej zło konieczne, skoro swoje instynkty tacierzyńskie bedzie mol zaspokoić przy 3 swoim własnym.

                    Facet egoista, wziął panią za zone tylko dla rodzenia dzieci???
                    Zbędnych uczuć miłości czysta kalkulacja?
                    Chore chore.
                    Jeśli pan niezbyt dobrze traktuje jej dzieci nie dziwie sie ze wyciągnięte na piedestał wspolne dziecko nie jest dla niej priorytetem.
                    Bo to dziecko ma jeszcze ojca jego rodzine, jej dzieci maja tylko ja.
                    • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 15:10
                      Facet egoista, wziął panią za zone tylko dla rodzenia dzieci???
                      Zbędnych uczuć miłości czysta kalkulacja?
                      Chore chore.

                      Dokładnie to samo można powiedzieć o pani.
                      Jaka normalną kobietą zakłada, że facet zadowoli się na wychowaniem cudzych dzieci zamiast mieć własne?
                      Wyszła za mąż żeby zapewnić kasę sobie i swoim dzieciom.
                      Czysta kalkulacja.
                      Chore, chore.

                      wink
        • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 16:25
          Jest tu co najmniej kilka ematek, których dzieci z poprzedniego związku zostały przysposobione przez kolejnego męża. Może ich zapytaj, dlaczego się na to zdecydowali?
      • dobrochna00 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:08
        Adopcja to prezent dla byłego tatusia którego to zwolni z obowiązku płacenia alimentów. Dla dzieci ważna jest bardziej więź emocjonalna i relacje z ojczymem niż sytuacja prawna.
        • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:32
          No, owszem, chyba że matka cięzko zachoruje/umrze...wtedy formalne załatwienie spraw zaczyna byc bardzo istotne- i taknaprawdę świadczy własnie o więzi .
    • lauren6 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:23
      Ale w czym tkwi problem? Że pani kocha 3 swoich dzieci, a czwartego, które urodziła pod wpływem szantażu, już nie?
      Tak, znam takie przypadki, zdarza się w przyrodzie. Nie tylko mężczyźni wypinaja się na swoje niechciane potomstwo. Tatuś może być z siebie dumny, że sprowadził na świat dziecko, które całe życie będzie naznaczone trauma odrzucenia przez matkę.
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:34
        Wlasnie w tym problem, ze pani jest inna matka dla swoich straszych dzieci niz wspolnego.
        A poza tym, szantazu nie bylo, ona stwierdzila ze nie chce wiecej dzieci, on stwierdzil, ze w takim razie rozwod, bo dla niego posiadanie dzieci jest wazne.
        To ona zmienila zdanie po slubie, co on mial zrobic? Zostac i nianczyc obce dzieci, wyrzekajac sie szansy na wlasne?
        Postawicie sie w jego sytuacji, ze swiezo poslubiony maz stawia was w takiej sytuacji tuz po slubie, masz adoptowac jego dziecko i zrezygnowac z szans na swoje. Zgodzilybyscie sie?
        Jesli on majac do wyboru rozwod albo dziecko zdecydowalby sie na dziecko, to nie staralybyscie sie jakos uratowac tego malzenstwa?
        • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 07:53
          "A poza tym, szantazu nie bylo, ona stwierdzila ze nie chce wiecej dzieci, on stwierdzil, ze w takim razie rozwod, bo dla niego posiadanie dzieci jest wazne."

          Ej, no bądźmy poważni może? SZANTAŻU nie było? A co to niby było???
          Wychodzisz za faceta, który Ci opowiada cuda prześliczne jaki jest bardzo rodzinny i jak rodzina jest dla niego najważniejsza, zapewne też: jaka Ty jesteś dla niego ważna, a następnie okazuje się, że albo rodzisz dziecko (chyab 4te w w życiu!!!) albo wyp***.
          Zaiste nie szantaż, nie tongue_out
          A może pani na nim zależało, bardziej niż żalący się Tobie miś przyznaje? I była w lekkim szoku kiedy odkryła, gdzie jest jej miejsce w priorytetach pana. Z jej punktu widzenia pewnie ją zranił, i wtedy, jak odmówił adopcji i wtedy, jak zagroził rozwodem z braku ciąży.
          Głupie z jej strony, że ta ciąża była (może wpadła?), ja bym takiego fiuta pogoniła.
          • araceli Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:03
            anorektycznazdzira napisała:

            > "A poza tym, szantazu nie bylo, ona stwierdzila ze nie chce wiecej dzieci, on s
            > twierdzil, ze w takim razie rozwod, bo dla niego posiadanie dzieci jest wazne."
            >
            > Ej, no bądźmy poważni może? SZANTAŻU nie było? A co to niby było???

            Jeżeli coś takiego powie kobieta to jest zwykłe 'jasne wyrażenie potrzeb' big_grin

            Kocham jematkowy kalizm big_grin
    • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:25
      Jeśli to wszystko prawda, pan nie jest do końca w porządku, a pani bezmyślna, że zdecydowała się na kolejne dziecko, choć chyba rozumiem tok myślenia tej pani (rozumiem, ale nie popieram).
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:42
        A widzisz, ja nie rozumiem toku myslenia tej pani, tzn. rozumiem, ze nie chciala wiecej dzieci, ze chaial skupic sie na tych ktore juz ma, ale po co w takim razie wchodzila w zycie czlowieka ktory chial rodziny, wlasnych dzieci?
        Czego oczekiwala, ze zrezygnuje z szansy na swoje potomstwo, ze zastopia mu je jej dzieci?
        Mogla sie rozwiesc, kiedy zalapala ze pan nie ma zamiaru spelniac jej oczekiwan tylko chce zalozyc normalna rodzine.

        miss_fahrenheit napisała:

        > Jeśli to wszystko prawda, pan nie jest do końca w porządku, a pani bezmyślna, ż
        > e zdecydowała się na kolejne dziecko, choć chyba rozumiem tok myślenia tej pani
        > (rozumiem, ale nie popieram).
        • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 14:53
          Przecież pani spełniła jego oczekiwania - mają wspólne dziecko. Pan za to nie spełnił jej oczekiwań (nie adoptował jej dzieci). Oboje powinni odejść od siebie zanim podjęli jakiekolwiek wiążące decyzje. Pani wiedziała, że on chce mieć dużą rodzinę, więc jeśli tego nie podzielała, powinna nie wchodzić z nim w związek. Z drugiej strony - pan wiedział, że ona ma dzieci z pierwszego związku, to czego oczekiwał? Gdzieś tu zawiodła komunikacja. Powinni coś wspólnie ustalić dla dobra wszystkich dzieci.
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:01
            Pan chcial miec wiecej niz jedno dziecko, chcial tez zeby jego dzieci mialy dobra matke.
            O tym ze mialby adoptowac jej dzieci dowiedzial sie po slubie i byl tym mocno zaskoczony, bo nigdy takiego tematu nie bylo.
            On wiedzial ze ona ma dzieci, ale chcial byc dla nich ojczymem, kumplem, z nie ojcem. Zreszta jej dzieci szybko "wrosly" w jego rodzine, jego rodzice byli dla nich "babcia i dziadkiem", on bral pod uwage jej dzieci, to ona nie brala pod uwage jego oczekiwan i potrzeb.
            Masz racje, w takiej sytuacji ona powinna poszukac kogos, kto nie chce lub nie moze miec wlasnych dzieci, za to bedzie chcial wychowywac jej.
            On raczej juz podjal decyzje, czeka tylko az jego dziecko troszke podrosnie, aby miec pewnosc, ze otrzyma nad nim opieke.

            miss_fahrenheit napisała:

            > Przecież pani spełniła jego oczekiwania - mają wspólne dziecko. Pan za to nie s
            > pełnił jej oczekiwań (nie adoptował jej dzieci). Oboje powinni odejść od siebie
            > zanim podjęli jakiekolwiek wiążące decyzje. Pani wiedziała, że on chce mieć du
            > żą rodzinę, więc jeśli tego nie podzielała, powinna nie wchodzić z nim w związe
            > k. Z drugiej strony - pan wiedział, że ona ma dzieci z pierwszego związku, to c
            > zego oczekiwał? Gdzieś tu zawiodła komunikacja. Powinni coś wspólnie ustalić dl
            > a dobra wszystkich dzieci.
            • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:06
              Bardzo blisko z nimi jestes. Na prawde sporo wiesz kto co mysli, powiedzial pare lat temu I co ustalali przed slubem.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:25
                Nie tak bardzo, ale opowiedzial mi sporo i dosc dlugo po tym jak widzial moj kontakt z moimi dziecmi, bylo mu przykro, ze jego dziecko nie ma takiej matki.
                Zeby nie bylo, ja meza mam i zmieniac nie zamierzam.
                Wiesz jakos bardziej wierze, ze facet ok. 30 przed slubem ustala, ze pojawia sie na swiecie wspolne dzieci niz ze obiecuje przyszlej zonie, ze on z wasnych chetnie zrezygnuje zeby byc jak najlepszym ojczymem, czy ojcem dla jej z poprzedniego zwiazku.
                Troche logiki wystarczy.
                No moze gdyby pan byl zawodowym bezrobotnym, alkoholikiem, czy trolem z wygladu, czy mial 70 i cieszylby sie, ze mu sie 30 trafila.
                Ale normalny, wygledny, zamozny 30-letni facet?

                kandyzowana3x napisała:

                > Bardzo blisko z nimi jestes. Na prawde sporo wiesz kto co mysli, powiedzial par
                > e lat temu I co ustalali przed slubem.
                • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:15
                  równie prawdopodobne i logiczne jest przypuszczenie, że pani która już dwójkę dzieci ma mówiła, że więcej nie chce a pan się zgadzał. Bo w to, że pani ochoczo na 2, 3 kolejnych dzieci się zgadzała przed ślubem mi wyobraźni nie starcza.
                  kiepsko widzę szanse pana na przejęcie opieki nad dzieckiem bez współpracy pani. sądy chyba niechętnie rozdzielaja rodzenstwo.
                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:22
                    A ja sadze ze gdyby pani przed slubem powiedzialaby ze dzieci nie chce, to do slubu by nie doszlo. z tego co pamietam to on zawsze chcial miec rodzine, nigdy tego nie ukrywal.
                    Tu jest rodzenstwo przyrodnie, chyba psycholog moglby ocenic wiez pomiedzy rodzenstwem, jesli to co pan mowil to prawda, ze maly rodzenstwa nie lubi, wrecz sie ich boi, to raczej sad nie powinien walczyc o nierozdzielanie takiego rodzenstwa.
                    • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:19
                      Okropne to, co piszesz....znasz relacje jednej- aktywnej - strony, a wiesz,że rodzeństwo nie powinno być razem??? Rany...sad Nawet jeśli atmosfera jest daleka od idylli, to za to odpowiedzialni sa dorosli. I oni powinni ja naprawiać a nie brać swoje dzieci (sic!) i iśc na inne podwórko. Rozwód to dramat dla dzieci- zawsze. I pisze to rozwódka, która sama podjęła taka decyzję...
                    • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:00
                      ... jeśli tak ją właśnie o tym informował: "bardzo chcę mieć rodzinę" to jest debilem.
                      Jak się mówi do rozwódki z kilkorgiem dzieci "pobierzmy się, chcę z tobą stworzyć rodzinę", to ona ma prawo uważać, że to o nią i jej dzieci chodzi. Nie musi zgadnąć, że dla pana "mieć rodzinę" jest spełnione wyłącznie wtedy, kiedy dodamy do tego kilkoro jego dzieic biologicznych, które ona ma urodzić.
                      Jeśli pan zakładał, że to "samo przez się" jest oczywiste, bo "jest zamożny i wyględny", to dla niej tak samo oczywiste mogło być, że nie jest klaczą rozpłodową i ma swoje lata a decyzja o ciaży, prodzie i kolejnym potomku jest bardzo poważna i jakby nie dla niej.
                • bergamotka77 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:32
                  "normalny, wygledny, zamozny 30-letni facet"
                  chyba nie bardzo bo wzial jakis wybrakowany towar, kobiet bez inwentarza nie bylo? Moze jest altruista z natury? wink
                  • bergamotka77 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:55
                    rozumiem cersei twoj punkt widzenia i go podzielam. Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla odrzucenia dziecka przez matke. Twoj znajomypewnie zorientowal sie ze laska chce go wkrecic w adopcje (WTF?) swoich dzieci bo wyweszyla rodzinny kapital. Akurat znam jednego kolege zamoznego ktorych tez mikal szczescie do gold-diggerek. W efekcie jest w luznym zwiazku choc bylby superojcem, to widac i uwaznie przyglada sie laskom, ktore moga leciec na jego majatek pod pozorem "big love". Juz jedna wypromowala sie przy nim i zniknela, gdy pomogl jej w karierze zawodowej. Gdy osiagnela co chciala, jej wielka milosc wyparowala. Kobiety niestety czesto sa przebiegle jesli chodzi o upolowanie zamoznego samca i to bez zobowiazan w postaci alimentow itp.
            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:14
              Czyli dzieci, które już "wrosły" w nową rodzinę, znów tę rodzinę stracą. I kolejne, ich wspólne dziecko, też straci pełną rodzinę. Chyba nie powinni mieć więcej dzieci. Obydwoje.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:34
                Dla ich wspolnego dziecka chyba lepiej nie miec pelnej rodziny, matki, niz miec taka ktora je odrzuca jednoczesnie bedac swietna matka dla jego przyrodniego rodzenstwa.

                miss_fahrenheit napisała:

                > Czyli dzieci, które już "wrosły" w nową rodzinę, znów tę rodzinę stracą. I kole
                > jne, ich wspólne dziecko, też straci pełną rodzinę. Chyba nie powinni mieć więc
                > ej dzieci. Obydwoje.
                • alsk9 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:40
                  Czyli sugerujesz, że pan powinien dziecku znaleźć lepszą matkę?
                • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:08
                  Bez urazy, ale każdą odpowiedź w tym wątku próbujesz "przyciąć" do z góry założonej tezy. Weź pod uwagę, że znasz tylko opinię z jednej strony, a sprawa, której dotyczy ta opinia jest bardzo delikatnej natury. Możesz nie znać wszystkich faktów, a tym bardziej intencji tej drugiej strony.
                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:13
                    To mozliwe, ale po prostu zal mi tego dziecka.
              • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:19
                Dokładnie uncertain
            • migona Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:41
              no ale ma więcej dzieci. Ja rozumiem pragnienie dziecka że tak powiem "z mojego własnego plemnika zrobionego, moim penisem machniętego", więc je ma. Ale te dzieci z poprzedniego małżeństwa, kobiety którą kocha, mieszkające z nimi, które lubi to co? Żadnej więzi, czy jak? Nie liczą się jako więcej dzieci, bo nie z jego materiału genetycznego? Mimo, że wrosły w jego rodzinę, dziadek, babcia etc. Bo wiesz sytuację można odwrócić i zapytać, dlaczego pan dzieli dzieci na swoje i obce, dlaczego wyróżnia (słowem, bo nie wiem jak czynem) dzieci biologiczne od tych niebiologicznych? (nie mówię, że to hop siup, ale może chodzi o to, że matka ma poczucie że te dzieci z poprzedniego małżeństwa się dla pana nie liczą, nie są prawdziwe, nie są rodziną)
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:56
                OMG
                On chcial miec dwoje, troje swoich dzieci.
                On skupia sie na swoim dziecku bo pani w ogole sie nim nie zajmuje, np. ona konczy prace wczesniej, ale nie odbierze go z przedszkola, robi to jego matka lub siostra, kiedy pana nie ma w domu maly nie chce tam isc bo przyrodnie rodzenstwo mu dokucza przy biernej postawie matki, dy on wyjezdza w delegacje maly mieszka z dziadkami itd., itp.
                Po takich wystepach pan i jego rodzice mocno schlodzili swe relacje z pania i jej dziecmi.
                co najciekawsze on proponuje jej rozwod kilka razy w tygodniu, jego warunek, to pelna opieka na dzieckiem. Troche sie boi sam to zaczynac bo tak male dziecko z automatu moze "przypasc" matce.
                Nie sadze zeby tam byla jeszcze jakas rodzina, ale ona nie odejdzie, bo musialaby zamieszkac z matka w malym mieszkaniu, a pan ma duzy dom...
                Pewnie tez dlatego wolala jednak wczesniej sie nie rozwodzic.

                migona napisała:

                > no ale ma więcej dzieci. Ja rozumiem pragnienie dziecka że tak powiem "z mojego
                > własnego plemnika zrobionego, moim penisem machniętego", więc je ma. Ale te d
                > zieci z poprzedniego małżeństwa, kobiety którą kocha, mieszkające z nimi, które
                > lubi to co? Żadnej więzi, czy jak? Nie liczą się jako więcej dzieci, bo nie z
                > jego materiału genetycznego? Mimo, że wrosły w jego rodzinę, dziadek, babcia et
                > c. Bo wiesz sytuację można odwrócić i zapytać, dlaczego pan dzieli dzieci na s
                > woje i obce, dlaczego wyróżnia (słowem, bo nie wiem jak czynem) dzieci biologic
                > zne od tych niebiologicznych? (nie mówię, że to hop siup, ale może chodzi o to,
                > że matka ma poczucie że te dzieci z poprzedniego małżeństwa się dla pana nie l
                > iczą, nie są prawdziwe, nie są rodziną)
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:33
                  Cersei, wyhamuj.
                  Przez wiele lat czytywalam forum "rozwód i co dalej". Czasem pisali tam oboje małżonkowie - opowiadali o tych samych zdarzeniach, a jednak byly to dwie zupelnie rożne historie. To naturalne, czlowiek nie moze spojrzeć z dystansu na sytuację, w ktorej tkwi po uszy, szuka dla siebie usprawiedliwień, chroni swoje "ja" - kosztem tej drugiej strony. Nawet jesli znasz opowieści obu stron, bardzo trudno się rozeznać. jeśli tylko jednej - nie wiesz tak naprawde nic.
                • galene_ra Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:12
                  cersei8 napisał(a):

                  > OMG
                  > On chcial miec dwoje, troje swoich dzieci.

                  Ale jesteś pewna, że pani wiedziała, że w wizji pana ona ma być matką pięciorga dzieci?
                  Bo ja nie sądzę, skoro jedno wspólne musiał na niej groźbą rozwodu wymuszać.
                • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:33
                  > On chcial miec dwoje, troje swoich dzieci.
                • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:05
                  >co najciekawsze on proponuje jej rozwod kilka razy w tygodniu
                  głupi jakiś???
                  taki rodzinny, a jedyną receptą na uzdrowienie rodziny, jaką ma, jest proponowanie żonie, matce swojego dziecka rozwodu kilka razy w tygodniu?
                  I Ty to łyknęłaś?!
              • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:07
                > Bo wiesz sytuację można odwrócić i zapytać, dlaczego > pan dzieli dzieci na swoje i obce, dlaczego wyróżnia
                > (słowem, bo nie wiem jak czynem) dzieci biologiczne
                > od tych niebiologicznych?

                Bo to SĄ cudze dzieci?
                Bo te dzieci mają DWOJE rodziców?
                Bo on ma JEDNO swoje dziecko?
                Bo ta pani ma TROJE swoich dzieci?
                Bo kochając matkę cudzych dzieci nie ma on obowiązku być ojcem dla jej dzieci, zwłaszcza że one mają ojca?
                • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:09
                  Trudno to lepiej ujac.

                  kotradykcja napisała:

                  >
                  > Bo to SĄ cudze dzieci?
                  > Bo te dzieci mają DWOJE rodziców?
                  > Bo on ma JEDNO swoje dziecko?
                  > Bo ta pani ma TROJE swoich dzieci?
                  > Bo kochając matkę cudzych dzieci nie ma on obowiązku być ojcem dla jej dzieci,
                  > zwłaszcza że one mają ojca?
            • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:20
              cersei8 napisał(a):

              > On raczej juz podjal decyzje, czeka tylko az jego dziecko troszke podrosnie, ab
              > y miec pewnosc, ze otrzyma nad nim opieke.

              To bylo do przewidzenia od pierwszego Twego wpisu.
              Jeszcze mnie ciekawi jedna sprawa: jaka role Ty grasz w calej historii?
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:29
                Zadnej, ja mam wlasnego meza i dwoje dzieci.
                Nowego meza i pasierba w przyszlosci nie przewiduje, jesli o to Ci chodzi.

                Po prostu pogadalam z kolega z piaskownicy, spotkalismy sie w parku, gdy odwiedzalam rodzicow. Jego dziecko bawilo sie z moimi. Ja moim corkom okazuje duzo uczucia i troski, on to widzial i zebralo mu sie na zwierzenia, tym bardziej ze okazalam serdecznosc tez jego dziecku.
                Po prostu przykro sie slucha gdy ktos mowi, ze wiele by dal aby zobaczyc takie zachowanie matki swojego dziecka wobec tego dziecka.

                nangaparbat3 napisała:


                > To bylo do przewidzenia od pierwszego Twego wpisu.
                > Jeszcze mnie ciekawi jedna sprawa: jaka role Ty grasz w calej historii?
                >
                >
    • alsk9 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:15
      >druga sporna kwestia to ich wspolne dziecko, on chcial bardzo, wiecej n
      > iz jedno (ma warunki) ona wolala skupic sie na tych ktore juz ma.
      > Pod grozba rozwodu zdecydowala sie jednak i sie zaczela.


      Czyli pan szantażuje panią, że jak mu dziecka nie da, to się z nią rozwiedzie.
      Równocześnie pan nie chce być formalnie ojcem jej starszych dzieci.
      Więc pani rodzi dziecko na zasadzie " chciałeś , to masz , i rob sobie z tym co chcesz ".
      A pan myślał, że to ona się dzieckiem będzie zajmować, bo po to się z nią wiązał żeby była matką opiekunką jego dzieci, zmusił groźbą odejścia do rozrodu i zdziwiony, że do miłości nie.

      Sorry, ale opowieści TWOJEGO KOLEGI, o JEGO ZŁEJ ŻONIE, to bym dzieliła przez pięć.
      Znam całe tabuny osób którzy są tymi jedynymi dobrymi, w ich własnej wyobraźni,
      bo jakby otoczenie znające fakty zapytać to..... tadammm.
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:31
        Ale Ty nie lapiesz, ze jesli pani nie podzielala jego wizji rodziny, to nie powinna za niego wychodzic.
        A jesli po slubie zalapala, ze on tej wizji nie zmieni to lepiej zeby sie rozwiedli, niz mieli wspolne dziecko. z tego co wiem on naprawde chcial ta rodzine stworzyc.

        Nie rozumiem dlaczego fakt, ze pan nie chcial adoptowac jej dzieci to zarzut, nie sadze aby to ustalali przed slubem, on nigdy nie deklarowal takich zamiarow. Dlaczego mial to zrobic, bo ona chciala?

        alsk9 napisała:

        >
        > Czyli pan szantażuje panią, że jak mu dziecka nie da, to się z nią rozwiedzie.
        > Równocześnie pan nie chce być formalnie ojcem jej starszych dzieci.
        > Więc pani rodzi dziecko na zasadzie " chciałeś , to masz , i rob sobie z tym co
        > chcesz ".
        > A pan myślał, że to ona się dzieckiem będzie zajmować, bo po to się z nią wiąza
        > ł żeby była matką opiekunką jego dzieci, zmusił groźbą odejścia do rozrodu i zd
        > ziwiony, że do miłości nie.
        >
        > Sorry, ale opowieści TWOJEGO KOLEGI, o JEGO ZŁEJ ŻONIE, to bym dzieliła przez
        > pięć.
        > Znam całe tabuny osób którzy są tymi jedynymi dobrymi, w ich własnej wyobraźni,
        >
        > bo jakby otoczenie znające fakty zapytać to..... tadammm.
    • migona Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:24
      on się nie zgodził na adopcję dzieci z poprzedniego małżeństwa
      ona zgodziła się na dziecko, na które nie miała ochoty (pod groźbą rozwodu - wtf?)

      kto jest w tej bajce złą czarownicą?
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:42
        Nie wiem na ile to byla grozba, a na ile propozycja, w stylu "nie jest nam po drodze, nie marnujmy swojego czasu",
        jesli nie miala ochoty na dziecko, to mogla za niego nie wychodzic, albo sie rozwiesc, na co liczyla, ze mu z czasem sie odmieni i nie bedzie chcial miec dzieci?

        Nie rozumiem takich kobiet, sama mam dzieci, gdybym byla po rozwodzie, to nie oczekiwalabym od nowgo pana, ze bedzie dla nich ojcem (tego juz maja), ze je adoptuje, albo ze zrezygnuje z posiadania rodziny, jesli chcialby ja miec.
        Krotka pilka, ja mam dzieci, wiecej nie chce, jesli Ty chcesz to musimy sie rozstac i szukac dalej.
        Jesli nawet po slubie panu by sie odmienilo i nagle zapragnal miec dzieci (choc wczesniej nie chcial), to ALBO po namysle i rozwazeniu plusow i minusow zdecydowalabym sie na dziecko z pelna swiadomoscia i miloscia, ALBO wybralabym rozwod zeby nie nieszczesliwiac siebie i meza.

        Pani z mojego watku jest moim zdaniem skarajna egoistka, nie pomyslala ani o mezu ani o ich wspolnym dziecku.
        Ok, moze chciala dobra starszych dzieci, ale dlaczego kosztem obcego, niewinnego calej sytuacji czlowieka?

        migona napisała:


        > ona zgodziła się na dziecko, na które nie miała ochoty (pod groźbą rozwodu - wt

        • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:42
          smile na miejscu Twego meza pogoniłabym pana z piaskownicy gdzie pieprz rosnie.
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:00
            Ale czemu, pogadalismy zwyczajnie, meza zreszta akurat ze mna nie bylo, choc opowiedzialam mu cala historie.
            Pogratulowal sobie, ze cale zycie instynkt kazal mu trzymac sie z daleka od kobiet z dziecmi chocby byly najpiekniejsze.
            Zreszta dla panowie z dziecmi tez sa absolutnie bezplciowi, wobec tego maz moze byc spokojny smile.

            nangaparbat3 napisała:

            > smile na miejscu Twego meza pogoniłabym pana z piaskownicy gdzie pieprz rosnie.
            • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:09
              Oj, uwierz starej doświadczonej smile
              strasznie się zaangażowałaś w tym watku - a pan zachwycony Twoim stosunkiem do dzieci....
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:12
                Bo w pracy przestoj, a ja ma zadaniowe stanowisko...
                Forumki angazuja sie w watkach nt. kolezanek, siostr, tesciowych, co na to "stara, doswiadczona"?

                A dzieci to ja uwielbiam, ale wylacznie wlasne smile.

                nangaparbat3 napisała:

                > Oj, uwierz starej doświadczonej smile
                > strasznie się zaangażowałaś w tym watku - a pan zachwycony Twoim stosunkiem do
                > dzieci....
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:18
                  co ja na to? to nie rozmowa na agorę, za duzy tlok smile
                  • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:20
                    A, "uwierz starej doświadczonej" to cytat - tak pisze o sobie (oczywiście w formie meskiej) narrator powieści Życie przed sobą, czternastoletni Momo (goraco polecam).
              • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:36
                Cersei powinna rozważyć, czy pisze się jeszcze na dwójkę wspólnych z kolegą z piaskownicy i jednego pasierba. Razem piątkę.
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:18
                  To będą CUDZE dzieci. Co jej tam.
                • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:17
                  Cersei nie pisz sie na nic z kolega zpiaskownicy, juz ma meza i zmieniac go nie zamierza smile.
                  Ja w ogole nie pisze sie na zadne dziecko wiecej, o malo nie umarlam rodzac drugie, wiec nie (maz wie i popiera).
                  A kolega, gdyby mial sie zenic po raz kolejny to juz raczej nie z pania z dziecmi.

                  morekac napisała:

                  > Cersei powinna rozważyć, czy pisze się jeszcze na dwójkę wspólnych z kolegą z p
                  > iaskownicy i jednego pasierba. Razem piątkę.
            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:16
              E, po prostu jeśli chce się związać z kobietą z dzieckiem/mężczyzną z dzieckiem, trzeba dokładnie wiedzieć, czego się chce i być bardzo, bardzo odpowiedzialnym. Tu z obu stron nie widać odpowiedzialności.

              Swoją drogą, jakkolwiek rozumiem w pełni niechęć do wiązania się z kimś, kto ma dziecko, to zdanie "Pogratulowal sobie, ze cale zycie instynkt kazal mu..." stawia Twojego męża w mocno niekorzystnym świetle.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:24
                Sama napisalas, ze trzeba wiedziec czego sie chce, w tej kwestii oboje z mezem zgadzamy sie w 100%.

                miss_fahrenheit napisała:


                > Swoją drogą, jakkolwiek rozumiem w pełni niechęć do wiązania się z kimś, kto ma
                > dziecko, to zdanie "Pogratulowal sobie, ze cale zycie instynkt kazal mu..." st
                > awia Twojego męża w mocno niekorzystnym świetle.
                • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:33
                  I ok. Po prostu to zdanie brzmi bardzo wartościująco, to wszystko.
        • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:14
          a ja nie rozumiem Twojego podejścia- no, chyba że czysto teoretyzujesz po prostu. Sama jestem rozwódka z dziećmi i byłam do niedawna w nowym związku. I nie wyobrażam sobie tworzenia pełnej rodziny przy takim podejściu- chcę mieć swoje dzieci, ale twoje to twoja sprawa, ja nie mam żadnych zobowiązań. a co w przypadku - tfu, tfu śmierci bądź cięzkiej choroby matki? "stare dzieci" ida przymusowo do ojca biologicznego który ich nie chce? Nie, to nie sa warunki do tworzenia bezpiecznej, pełnej rodziny.I dlatego- trochę- pania rozumiem, dziwię się tylko że zdecydowała sie jednak na dziecko z tym panem...Nie widzę tu "wspólnoty", "my"...raczej walkę o swoje uncertain
          • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:34
            Titta4, myślę że to nie do końca tak.
            Nie ma przyszłości związek, w którym jedna strona rezygnuje z czegoś dla siebie bardzo ważnego tylko dlatego, że druga strona już to ma.
            Wymaganie od człowieka żeby zrezygnował z rodzicielstwa, ba mąż czy żona już dzieci mają jest bardzo nie w porządku.
            Mówienie "przecież możesz być rodzicem dla moich dzieci, po co ci twoje " jest świństwem i świadczy o braku szacunku i miłości do tego człowieka, o traktowaniu go w sposób instrumentalny.
            I jeśli człowiek jest traktowany w ten sposób, nie będzie starał się być rodzicem dla dzieci "przez które " nie może być rodzicem dla własnego dziecka.
            Tylko tam, gdzie jest wzajemność można osiągnąć tali stan, że dzieci są "nasze ".
            • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:55
              Nie, nie, nie o to mi chodziło. Chodziło mi o poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich i szanowanie potrzeb wszytskich. Czyli- najpierw unormowanie rodziny "zastanej" potem- jak najbardziej- dodawanie do tego zespołu ewentualnych kolejnych członków wink Myślę, że psychologicznie to kobieta nie miała poczucia bezpieczeństwa- stąd pewnie rozmowy o adopcji, bo chciała się "upewnić". Gdyby miała- być może- nie wzdragałaby sie przed kolejnymi dziećmi. a tak- pan żądał dla siebie, nie chcąc uwzględnić sytuacji...Przy planach prokreacji diametralne znaczenie ma własnie poczucie bezpieczeństwa- i nie chodzi mi tu o ekonomiczne- to też, oczywiście- ale przede wszystkim emocjonalne. Gdyby partner absolutnie nie dopuszczał myśli o przysposobieniu moich dzieci- na pewno nie chciałabym się z nim rozmnażac, bo nie byłoby to powiększenie rodziny tylko stworzenie nowej.
              • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:01
                Titta4, myślę że oni oboje ciągnęli każde w swoją stronę od początku.
                Ona chciała dla swoich dzieci zabezpieczenia finansowego.
                Nawet kosztem komfortu partnera.
                On chciał mieć swoje dzieci.
                Nawet za cenę destabilizacji życia partnerki.
                Tam nie było miejsca na wspólne budowanie.
                • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:15
                  Myslę,że tak właśnie mogło być. I że w tym związku zabrakło miłości i szacunku dla potrzeb drugiej strony. Oboje są "winni" szkoda tylko dzieciaków...
                  Próbowałm tylko polemizować z robieniem złej czarownicy z kobiety- przez autorkę wątku, dosc stronniczo podchodzącą do sprawy.
            • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:31
              A gdzie dowód, że ona tak mowiła? Bo pan robiac babki z piasku żalił się kolezance z dzieciństwa?
              A może on obiecał, że adoptuje dzieci, a potem sie wywinal? albo przestal je w ogole zauważać? zacząl robic wyraźne rożnice miedzy "swoim" a "cudzymi" dziećmi?
              • triss_merigold6 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:35
                Ja nie kupuję tej całej historii.
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:21
                  Właśnie.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:32
                Wiesz, jakos, w ktoryms momencie temat dzieci musial pomiedzy nimi wyplynac, oni maja podpisana intercyze, a ja w swoim zycie kilka tego typu dokumentow tlumaczylam i w kazdym z nich wzmaianka o przyszlych dzieciach byla, choc oczywiscie liczby nie wspominano, to jak najbardziej kwestia zabezpieczenia dziecka w przypadku rozwodu i smierci sie pojawiala.
                Takze nie sadze aby ten temat nie pojawil sie pomiedzy nimi nigdy.
                Nie sadze tez aby obiecywal adopcje niemal obcych dzieci, to juz wyzsza szkola bezmyslnosci.

                nangaparbat3 napisała:

                > A gdzie dowód, że ona tak mowiła? Bo pan robiac babki z piasku żalił się koleza
                > nce z dzieciństwa?
                > A może on obiecał, że adoptuje dzieci, a potem sie wywinal? albo przestal je w
                > ogole zauważać? zacząl robic wyraźne rożnice miedzy "swoim" a "cudzymi" dziećmi
                > ?
                >
                • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:45
                  > Nie sadze tez aby obiecywal adopcje niemal obcych dzieci, to juz wyzsza szkola
                  > bezmyslnosci.

                  Coraz ciekawiej.
                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:01
                    Znasz kogos, kto na dzien dobry, na poczatku malzenstwa, obiecuje adopcje dzieci zony? Znasz kogos kto nawet po latach malzenstwa, majac super kontakt z dziecmi, zdecydowal sie na adopcje (choc takie przypadki sie pewnie czesciej zdarzaja). Co innego byc ojczymem, nawet swietnym, a co innego z pelna swiadomoscia zostac ojcem dzieci innego mezczyzny. To nie byly juz niemowleta, co w tym dziwnego, ze normalny czlowiek najpierw chcialby poznac dzieci, ktore mialby ewentualnie mialby adoptowac, zamiast gornolotnych deklaracji.
                    Nie twierdze, ze kolega zalozyl ze nigdy nie adoptuje dzieci zony, nie wiem tego. Ale wierze w to, ze przed slubem nie skladal tego typu deklaracji.
                    • niennte Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:16
                      cersei8 napisał(a):

                      Znasz kogos kto nawet po latach malzenstwa, majac super kontakt z dziecmi, zdecydowal sie na adopcje

                      Znam. Drugi mąż koleżanki adoptował jej córkę, kiedy była już nastolatką. Jej biologiczny ojciec żenił się chyba ze cztery razy, z każdą żoną miał dzieci, na żadne nie płacił i się nie interesował. Dziewczyna dopiero po drugim ślubie matki znalazła prawdziwego ojca w ojczymie, nie chciała mieć nawet nazwiska po swoim własnym ojcu.
                    • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:24
                      cersei8 napisał(a):

                      > Znasz kogos kto nawet po latach malzenstwa, majac super kontakt z dziec
                      > mi, zdecydowal sie na adopcje (choc takie przypadki sie pewnie czesciej zdarzaj
                      > a).

                      Znam.

                      > Co innego byc ojczymem, nawet swietnym, a co innego z pelna swiadomoscia zo
                      > stac ojcem dzieci innego mezczyzny. To nie byly juz niemowleta, co w tym dziwne
                      > go, ze normalny czlowiek najpierw chcialby poznac dzieci, ktore mialby ewentual
                      > nie mialby adoptowac, zamiast gornolotnych deklaracji.

                      Zgadza się, ale w takim razie te dzieci nie są "niemal obce". Nie chodzi mi o to, że pan powinien adoptować dzieci. Absolutnie nie musi i nikt go nie powinien z tego powodu oceniać negatywnie. Po prostu im więcej podajesz szczegółów tej historii, tym bardziej zastanawia mnie, czy ten mężczyzna nie traktował/-uje dzieci swojej żony podobnie do tego, jak żona ponoć traktuje ich wspólne dziecko.

                      > Nie twierdze, ze kolega zalozyl ze nigdy nie adoptuje dzieci zony, nie wiem teg
                      > o. Ale wierze w to, ze przed slubem nie skladal tego typu deklaracji.

                      Wierzysz, być może słusznie, że takiej deklaracji nie składał, a jednocześnie z całą stanowczością stwierdzasz, że wina jest całkowicie po stronie pani, nie znając jej intencji, towarzyszących jej emocji, ba - znając jedynie opinię jednej ze stron i dodatkowo przefiltrowując to przez własne przekonania. Wiesz, skoro nawet w tak przedstawionej historii wiele piszących tu forumowiczek widzi pewną niespójność i rysy na wizerunku twojego znajomego to może coś jest na rzeczy?
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:50
                        Mam dwoje dzieci, wiecej nie chce miec, gdybym byla po rozwodzie i miala zwiazac sie z bezdzietnym kawalerem, to 10 razy upewnilabym sie, ze on na pewno nie chce dzieci, oraz ustalilabym dlaczego, bo byc moze powody tej decyzji powodowalyby takze tarcia w kontaktach z moimi dziecmi.
                        Zrobialbym tak dla dobra moich dzieci, zeby nie fundowac ich kolejnej hustawki emocjonalnej, ale takze dla dobra czlowieka z ktorym mialbym sie zwiazac, bo w takich okolicznosciach znaczylby dla mnie wiecej niz bankomat i wsparcie logistyczne mojej rodziny. Zalezaloby mi takze na jego szczesciu, nawet beze mnie jesli ja nie moglabym mu go dac.
                        Nie twierdze, ze wina jest calkowiecie po stronie pani, ale twierdze ze pani postapila egoistycznie, wiele razy: zwiazek z bezdzietnym kawalerem, nie wierze ze temat dzieci nie byl poruszany, jesli miala watpliwosci co do dalszego rozrodu, albo byla pewna ze wiecej dzieci nie chce, mogla powiedziec, jesli po slubie zmienila zdanie i stwierdziala ze wiecej dzieci nie chce (zalozmy ze wczesniej chciala) mogla sie rozwiesc, mogla poprosic o czas na zastanowienie. Zreszta troche go miala, bo pamietam ze bralismy slub mniej wiecej w tym samym czasie, a jego dziecko jest dwa lata mlodsze od mojej starszej.
                        Mogla nie decydowac sie na kolejne dziecko, zgodzic sie na rozwod, nie mieli dzieci, wszystkie kwestie w zasadzie ustalone (intercyza), powod rozwodu jak najbardziej ok, zalatwiliby to szybko.
                        Czego w zasadzie oczekiwala, ze pan z nia bedzie, ze bedzie ojcem dla jej dzieci, nie majac szans ani nadzieji na wlasne dziecko, ktorego pragnie, zalozmy ze on nawet przystalby na to, jak dlugo potrwalby taki zwiazek?
                        Winie ja bo urodzila dziecko, z wlasnej woli, wlasna decyzja i jest dla niego niedobra matka.
                        Miala wybor; mogla odejsc, albo budowac rodzine z panem oraz ich wspolnymi dzieci i jej dzecmi. Fakt, on tez mial wybor, mogl rozwiesc sie od razu, tylko ze malo kto zeni sie i rozwodzi po paru miesiacach, chcial walczyc o zwiazek, rodzine, chcial to poukladac, popelnil blad.
                        Ok, byc pani moze "poswiecila" sie, zeby zostac w tym zwiazku, w tym domu, miec dla siebie i dzieci lepsze warunki, ale nie bylo to poswiecenie ani dla meza (do tego czasu moglby miec rodzine z inna pania) ani dla najmlodszego dziecka. Trudno zatem miec do pana i jego rodziny pretensje, ze jej za to ani nie lubia ani nie szanuja?
                        • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:24
                          cersei8 napisał(a):

                          Może pani rodząc wspólne dziecko miała nadzieję, że pan zaakceptuje* także te jej z pierwszego związku? Może kolejne dziecko nie było skokiem na kasę pana, tylko próbą ratowania tego związku (owszem - to byłaby głupia i mało rozsądna próba)? Może niechęć wobec wspólnego dziecka nie jest przyczyną tych wszystkich problemów, a skutkiem?

                          * czasem o tym, czy jest się akceptowanym, czy nie decydują niuanse. Pan widzi, że matka nie opiekuje się ich wspólnym dzieckiem, ale może nie zauważać np. że to jak wyraża się o jej dzieciach z pierwszego związku sugeruje, że traktuje je gorzej, niż swoje. Odmowa adopcji dzieci (jakkolwiek w pełni zrozumiała) jest tu dla pani wisienką na torcie - pani mogła uznać to za kolejny sygnał, że jej dzieci z pierwszego związku nigdy nie będą pełnoprawnymi członkami nowej rodziny.

                          Natomiast zgadzam się - ten związek nie powinien zaistnieć. Oboje nie przemyśleli swoich oczekiwań. Albo ich realizacja przyniosła nieoczekiwane przez nich konsekwencje.
                          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:38
                            miss_fahrenheit napisała:

                            > Może pani rodząc wspólne dziecko miała nadzieję, że pan zaakceptuje* także te j
                            > ej z pierwszego związku? Może kolejne dziecko nie było skokiem na kasę pana, ty
                            > lko próbą ratowania tego związku (owszem - to byłaby głupia i mało rozsądna pró
                            > ba)? Może niechęć wobec wspólnego dziecka nie jest przyczyną tych wszyst
                            > kich problemów, a skutkiem?

                            W takim przypadku najlepszym dla wszystkich rozwiazaniem bylby szybki, kulturalny rozwod.


                            > * czasem o tym, czy jest się akceptowanym, czy nie decydują niuanse. Pan widzi,
                            > że matka nie opiekuje się ich wspólnym dzieckiem, ale może nie zauważać np. że
                            > to jak wyraża się o jej dzieciach z pierwszego związku sugeruje, że traktuje j
                            > e gorzej, niż swoje. Odmowa adopcji dzieci (jakkolwiek w pełni zrozumiała) jest
                            > tu dla pani wisienką na torcie - pani mogła uznać to za kolejny sygnał, że jej
                            > dzieci z pierwszego związku nigdy nie będą pełnoprawnymi członkami nowej rodzi
                            > ny.

                            Tego nie wiem na pewno, on twierdzi ze dzieci lubil i akceptowal, on i jego rodzina, bo w innym wypadku nie byloby malzenstwa.
                            Niechec zrodzila sie dopiero gdy zobaczyl jak jego dziecko jest traktowane przez przyrodnie rodzenstwo.
                            Choc tu nie wykluczam akurat tego, ze tamte dzieci znielubily malego bo niejako zabral im ojczyma, podejrzewam, ze najpierw poswiecal im sporo czasu, a kiedy urodzilo sie jego dziecko, to 100% czasu bylo dla niego. Co w sumie jest normalne, na logike, kogo obchodzilby obce dzieci gdy wlasnie na swiecie pojawilo sie wlasne, w normalniejszych zwiazkach matka zajelaby sie starszymi bardziej az ojciec sie nacieszy.
                            Ale tu, poniewaz on widzial, ze matka malym sie nie zajmuje wcale, taka sytuacja trwala dalej i trwa do dzis.
                            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 13:55
                              Obawiam się, że w tym przypadku nie ma dobrego (dla wszystkich dzieci) rozwiązania uncertain
                              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 13:59
                                To prawda, dlatego kolega zmierza wybrac to, ktore jest dobre dla jego dziecka...

                                miss_fahrenheit napisała:

                                > Obawiam się, że w tym przypadku nie ma dobrego (dla wszystkich dzieci) rozwiąza
                                > nia uncertain
                            • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:44
                              >
                              > W takim przypadku najlepszym dla wszystkich rozwiazaniem bylby szybki, kultural
                              > ny rozwod.
                              >

                              Rozwod to ostateczność, trzeba anprawdę dobrze rozumieć, co sie dzieje, zeby tak autorytatywnie sie w tej sprawie wypowiadać.

                              a kiedy urodzilo sie jego dziecko, to 100% czasu bylo dla niego. Co w sumie jest normalne, na logike, kogo obchodzilby obce dzieci gdy wlasnie na swiecie pojawilo sie wlasne

                              Niektorych by obchodziło.
                              Poswiecanie 100%czasu/uwagi tylko noworodkowi nie jest normalne, chyba ze dziecko bardzo powaznie chore.
                              Zauwaz tez, ze mały im zabral nie tylko ojca, ale i matkę oraz przyszywanych dziadków.
                              • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:45
                                Zabrał nie tylko ojczyma
                              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:52
                                Ja jakos po urodzeniu dzieci, zwlaszcza starszej poswiecalam jej caly moj czas, kidey nie spalam, przez pierwsze tygodnie gdy ona spala po prostu siedzialam obok i patrzylam. Maz po powrocie z pracy zachowywal sie tak samo, z tego co slyszalam od kolezanek one mialy podobnie, wiec nie wiem czemu to takie nienormalne? To bylo jego pierwsze dziecko, chcial sie po prostu nim nacieszyc, naprawde wolalabys spedzac czas z pasierbami niz z wlasnym malenstwem. Tak samo dziadkowie, to pierwszy wnuk, kim innym mieli sie zajmowac, interesowac?
                                No, matki to im nie zabral akurat...
                                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:57
                                  Akurat zabral. Zawsze zabiera, a jesli jest biologicznym dzieckiem ojczyma, zabiera w dwójnasób.
                                  A siedzenie i patrzenie na śpiącego noworodka kiedy ma się starsze dzieci nie przemawia do mnie (w sensie że śpiącemu noworodkowi poświecamy 100% czasu). Starsze dzieci potrzebuja w takiej sytuacji jeszcze więcej kontaktu niz dotąd, przez jakiś czas. To chyba ABC wychowania.
                                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 16.10.15, 11:02
                                    Ja wtedy nie mialam starszych dzieci, przy drugiej corce nieo mnie mi "odbilo",
                                    pan tez NIE MIAL starszych dzieci kiedy urodzil sie jego syn.
                                    Nie wiem jak Ty to sobie wyobrazasz, rodzi sie Twoje dziecko, a nie zajmujesz sie nim, tylko pasierbami?


                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Akurat zabral. Zawsze zabiera, a jesli jest biologicznym dzieckiem ojczyma, zab
                                    > iera w dwójnasób.
                                    > A siedzenie i patrzenie na śpiącego noworodka kiedy ma się starsze dzieci nie p
                                    > rzemawia do mnie (w sensie że śpiącemu noworodkowi poświecamy 100% czasu). Star
                                    > sze dzieci potrzebuja w takiej sytuacji jeszcze więcej kontaktu niz dotąd, prze
                                    > z jakiś czas. To chyba ABC wychowania.
                                    • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 16.10.15, 11:16
                                      To oczywiste, że należy zająć się noworodkiem. Ale nie można (to jeden z większych błędów wychowawczych) zaniedbywać przy tym pozostałych dzieci - wręcz przeciwnie - tu zgadzam się z Nangaparbat3 - starsze dzieci potrzebują dodatkowej uwagi, rozmów, poczucia, że wraz z pojawieniem się nowego członka rodziny, one same nie stają się zbędne, mniej istotne, że nowonarodzone dziecko nie odbierze im uwagi i miłości rodziców. Odsunięcie dzieci, bo pojawiło się nowe dziecko, jest egoizmem (jeśli świadome), a przynajmniej poważnym błędem wychowawczym (jeśli nieintencjonalne).
                          • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:39
                            miss_fahrenheit napisała:
                            > Natomiast zgadzam się - ten związek nie powinien zaistnieć. Oboje nie przemyśle
                            > li swoich oczekiwań. Albo ich realizacja przyniosła nieoczekiwane przez nich ko
                            > nsekwencje.

                            Nawet na ten temat bym sie nie wypowiadała. Ludzie przeżywają straszne kryzysy, konflikty, a potem - bywa - sie godzą i obrażają na tych, którzy mocno sie opowiadali po jednej ze stron i xle mowili o drugiej.
                            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:49
                              To była moja odpowiedź na post Cersei8, a nie opinia, którą wygłosiłabym w rozmowie ze skonfliktowanymi ludźmi. I niekoniecznie dlatego, że mogliby się na mnie obrazić, ale dlatego, że ostatnie czego w tej niełatwej już sytuacji potrzebują, to wytykanie im błędów z przeszłości. Trzeba się skupić na tym, co zrobić teraz.
                              • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 18:00
                                Przepraszam, tak wyszło jakbym miala do Ciebie pretensje, a to na odwrót, bo konkluzja o rozwodzie wlasciwie oczywista, tyle że biorac pod uwagę, że cala nasza wiedza pochodzi z jednego tylko źródła -
                        • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:16
                          >Mam dwoje dzieci, wiecej nie chce miec,
                          A gdyby mąż chciał? I gdyby chciał bardzo, bardzo?
                          Tak, tak, wiem, nie chce, a w ogóle b. źle zniosłaś drugi poród, poza tym ma już biologiczne to niech siedzi cicho. Ale gdyby jednak mimo to bardzo chciał- potrzeby i marzenia to emocje, a na emocje nie ma rady- to co? Czy ustaliliście PRZED ślubem, że dzieci nie będzie więcej niż 2? Dolary przeciw orzechom, że nie. Czyli on może powiedzieć "ok, przecież medycyna idzie do przodu, będzie dobrze, a ja tak bardzo chcę. NIe zgadzasz się? Jak to, wobec tego rozwód, ja mam Potrzebę, żeby mieć trójkę i mam do tego prawo."
                          Pytanie retoryczne: czy to by było w porządku?
                          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 10:29
                            Ustalilismy przed slubem, ze chcemy dwoje, oboje tak chcielismy, bo jedno to za malo, oboje jestesmy jedynakaimi, a trojke ciezej ogarnac.
                            Czy byloby w porzadku rozbijac rodzine z dwojka dzieci, albo ryzykowac zycie matki tych dzieci, dla trzeciego, nie, oczywiscie ze nie.
                            Ale, to jest zupelnie inna sytuacja niz gdybym, po slubie po takich ustaleniach, zmienial zdanie i stwierdzila, ze ja jednak dziecka nie chce, wole yorki hodowac na przyklad. Wtedy maz mialby powod do rozwodu, a ja jestem na tyle uczciwa aby to przyznac.
                            Co wiecej, gdyby to maz po slubie stwierdzil ze dzieci nie chce, to tez poprosilabym go o rozwod, bo dla mnie dzieci sa i byly wazne, nie wyobrazam sobie bycia z kims kto ma inna wizja rodziny i nie poslubilabym kogos takiego gdyby od razu postawil sprawe jasno.
                            • alsk9 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 11:14
                              cersei8 napisał(a):

                              > Ustalilismy przed slubem, ze chcemy dwoje, oboje tak chcielismy, bo jedno to za
                              > malo, oboje jestesmy jedynakaimi,


                              Aha, czyli tradycyjnie: paniusia jedynaczka, nie mająca bladego pojęcia o życiu w rodzinie z większą ilością rodzeństwa , nie mająca tez pojęcia o życiu w rodzinie patchworkowej - mądrzy się na temat o którym figę wie.
                              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 11:42
                                Nigdy nie twierdzilam, ze znam sie na zyciu w rodzinie z duza iloscia rodzenstwa albo w rodzinie patchworkowej.
                                Przeciwnie, wielokrotnie pisalam ze ja sie do patchworkow nie nadaja i nigdy nie chcialabym byc w zwiazku, ktory moglby sie w cos takiego zamienic.
                                Ja natomiast mam wrazenie, ze niektore piszace tu paniusie, niekoniecznie jedynaczki, nie maja swiadomosci ze pewne kwestie ustala sie przed slubem oraz to ze pewnych kwestii od drugiego czlowieka wymagac nie mozna, np. wyrzeczenia sie wlasnej rodziny w imie uszczesliwiania cudzych dzieci.

                                alsk9 napisała:


                                > Aha, czyli tradycyjnie: paniusia jedynaczka, nie mająca bladego pojęcia o życ
                                > iu w rodzinie z większą ilością rodzeństwa , nie mająca tez pojęcia o życiu w r
                                > odzinie patchworkowej - mądrzy się na temat o którym figę wie.
                    • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:49
                      > Znasz kogos, kto na dzien dobry, na poczatku malzenstwa, obiecuje adopcje dzieci zony?
                      > Znasz kogos kto nawet po latach malzenstwa, majac super kontakt z dziec
                      > mi, zdecydowal sie na adopcje (choc takie przypadki sie pewnie czesciej zdarzaja).

                      No tu już się troszkę zapędziłaś.
                      Mój mąż adoptował mojego syna i było to na samym początku małżeństwa, dokładnie kilka tygodni po ślubie złożyliśmy wniosek o przysposobienie.
                      I był to od początku do końca pomysł mojego męża.
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:54
                        No i super, serio.
                        Ale czy Twoj maz tez nie mial dzieci z innego zwiazku i czy adopcja Twojego dziecka miala byc zamiast waszych wspolnych dzieci?
                        Bo jesli nie, to jest to troche inna sytuacja.

                        kotradykcja napisała:


                        > No tu już się troszkę zapędziłaś.
                        > Mój mąż adoptował mojego syna i było to na samym początku małżeństwa, dokładnie
                        > kilka tygodni po ślubie złożyliśmy wniosek o przysposobienie.
                        > I był to od początku do końca pomysł mojego męża.
                        • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:58
                          cersei8 napisał(a):

                          > No i super, serio.
                          > Ale czy Twoj maz tez nie mial dzieci z innego zwiazku i czy adopcja Twojego dzi
                          > ecka miala byc zamiast waszych wspolnych dzieci?

                          Ma dwoje dzieci, adopcja mojego była zamiast wspólnych o tyle, że wspólnych nie mamy szansy mieć, a w zasadzie szanse są tak minimalne, że można stwierdzić, że ich nie ma.

                          > Bo jesli nie, to jest to troche inna sytuacja.

                          Oczywiście i napisałam już kilka razy w tym wątku, że nie można oczekiwać/ żądać, że człowiek (wszystko jedno jakiej płci) zaadoptuje dzieci współmałżonka zamiast starać się o własne (wspólne).

                          Ten komentarz natomiast był do Twoich konkretnych stwierdzeń, nic ponadto.
                      • bergamotka77 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:21
                        kotradykcja to fajnego faceta wybralas na ojca dziecka wink
                        • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 12:22
                          bergamotka77 napisała:

                          > kotradykcja to fajnego faceta wybralas na ojca dziecka wink

                          Najlepszego na świecie wink
                          • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:39
                            kotradykcja napisała:

                            > Najlepszego na świecie wink

                            I tak trzymaj! Gratulacje!
                    • baltycki Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:50
                      > Znasz kogos kto nawet po latach malzenstwa, majac super kontakt z dziecmi,
                      > zdecydowal sie na adopcje?
                      Znam, adopcja chronila dziecko przed alimentowaniem/utrzymywaniem w DPS/ ojca biologicznego w przyszlosci.
                    • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:07
                      cersei8 napisał(a):

                      > Znasz kogos, kto na dzien dobry, na poczatku malzenstwa, obiecuje adopcje dziec
                      > i zony?
                      Nie wiem, czy nagle, bo takich decyzji to raczej nagle się nie podejmuje, ale są tu ematki, których dzieci zostały przysposobione przez ich nowych partnerów. Zdaje się, że są tu też ematki, które same swoich partnerów dzieci przysposobiły. Może poczekaj na ich wypowiedzi, zamiast szastać wyrokami?
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:14
                        To bylo pytanie, a nie szastanie wyrokami.

                        rosapulchra-0 napisała:

                        > cersei8 napisał(a):
                        >
                        > > Znasz kogos, kto na dzien dobry, na poczatku malzenstwa, obiecuje adopcje
                        > dziec
                        > > i zony?
                        > Nie wiem, czy nagle, bo takich decyzji to raczej nagle się nie podejmuje, ale s
                        > ą tu ematki, których dzieci zostały przysposobione przez ich nowych partnerów.
                        > Zdaje się, że są tu też ematki, które same swoich partnerów dzieci przysposobił
                        > y. Może poczekaj na ich wypowiedzi, zamiast szastać wyrokami?
                        >
                        >
                    • astomi25 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 07:16
                      Znam. Moj maz chyba po miesiacu znajomosci powiedzial ze tak polubil moje dzieci ze chcialby byc kiedys ich ojcem. Od tamtego czasu minelo prawie 5 lat, jestesmy po slubie, procedura adopcji trwala dwa lata z hakiem, ale zakonczyla sie w kwietniu 2014 roku. Jest ojcem moich dzieci nie tylko na papierze, ale calym swoim sercem, juz nie tylko je lubi ale i ogromnie kocha. Dorobilismy sie tez swojego wspolnego, roznic miedzy nimi nie robi zadnych.
                      Prawdziwe zycie a nie bajka z 1001 nocy.
                      • astomi25 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 07:21
                        Dodam ze swoich nie mial . A nasze wspolne bylo wpadka.
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 10:33
                        Wiesz, ja akurat uwazam, ze jesli oboje malzonkowie CHCA to pani moze sobie dziecko z Chinczykiem zafundowac po slubie, moga tez chocby lozko tesciowej do sypialnii sobie wstawic, czy nawet zaporosic ja do wlasnego i byloby ok, cala tajemnica funkcjonowania takiego i wszystkich ukladow jest to aby OBOJE chcieli tego samego.

                        astomi25 napisała:

                        > Znam. Moj maz chyba po miesiacu znajomosci powiedzial ze tak polubil moje dziec
                        > i ze chcialby byc kiedys ich ojcem. Od tamtego czasu minelo prawie 5 lat, jeste
                        > smy po slubie, procedura adopcji trwala dwa lata z hakiem, ale zakonczyla sie w
                        > kwietniu 2014 roku. Jest ojcem moich dzieci nie tylko na papierze, ale calym s
                        > woim sercem, juz nie tylko je lubi ale i ogromnie kocha. Dorobilismy sie tez sw
                        > ojego wspolnego, roznic miedzy nimi nie robi zadnych.
                        > Prawdziwe zycie a nie bajka z 1001 nocy.
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:30
                  cersei8 napisał(a):

                  > Nie sadze tez aby obiecywal adopcje niemal obcych dzieci, to juz wyzsza szkola
                  > bezmyslnosci.

                  Ja już pomijam, ze to dzieci kobiety, którą kocha, a przynajmniej wybral na żonę, z ktorymi mieszka pod jednym dachem - ale to też rodzeństwo jego dziecka. Dla Ciebie to znaczy "niemal obce"? Zamurowało mnie.
              • rosapulchra-0 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:03
                Dla mnie też jest tu zbyt duża wylewność ze strony pana do dawno niewidzianej koleżanki z dzieciństwa. I no bardzo dużo szczegółów, co było przed ślubem, co po ślubie, jak doszło do poczęcia.. i opowiadane osobie, której nie widziało się wiele, wiele lat. Tak nagle, podczas pierwszego i jedynego spotkania przy piaskownicy?
                • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 17:15
                  Kolega od piskownicy, ale widywalismy sie takze pozniej.

                  rosapulchra-0 napisała:

                  > Dla mnie też jest tu zbyt duża wylewność ze strony pana do dawno niewidzianej k
                  > oleżanki z dzieciństwa. I no bardzo dużo szczegółów, co było przed ślubem, co p
                  > o ślubie, jak doszło do poczęcia.. i opowiadane osobie, której nie widziało si
                  > ę wiele, wiele lat. Tak nagle, podczas pierwszego i jedynego spotkania przy pia
                  > skownicy?
          • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:26
            titta4 napisała:

            > a ja nie rozumiem Twojego podejścia- no, chyba że czysto teoretyzujesz po prost
            > u. Sama jestem rozwódka z dziećmi i byłam do niedawna w nowym związku. I nie wy
            > obrażam sobie tworzenia pełnej rodziny przy takim podejściu- chcę mieć swoje dz
            > ieci, ale twoje to twoja sprawa, ja nie mam żadnych zobowiązań. a co w przypadk
            > u - tfu, tfu śmierci bądź cięzkiej choroby matki? "stare dzieci" ida przymusowo
            > do ojca biologicznego który ich nie chce? Nie, to nie sa warunki do tworzenia
            > bezpiecznej, pełnej rodziny.

            Otóż to.
    • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:31
      Tak się czasem kończy zmuszanie ludzi do dzieci, gdy tych dzieci nie chcą. Dotyczy to tak panów, jaki i pań, ku pamięci tym, którzy twierdzą, nie trzeba liczyć się ze zdaniem drugiej osoby i że po urodzeniu na pewno się jemu/jej odmieni.
    • ga-ti Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:36
      Przykład w rodzinie: pani wdowa z 2 małych dzieci, pan kawaler bez dzieci. Pobierają się i żyją niby szczęśliwie, ale relacja z dziećmi taka, że dzieci są pani i panu od nich wara. Pan chce wspólnego dziecka, pani nie chce, pan nalega, pani nie chce. Dzieci w miarę dorastania traktują pana tak jak ustaliła to matka, czyli wara od nas. Małżeństwo się rozpada po kilkunastu latach. W rodzinie twierdzą, że pani powinna urodzić panu dziecko, a wtedy żyliby długo i szczęśliwie. Jak widać z Twojej opowieści - nie koniecznie, a tylko dziecka szkoda.
      Ja nie ogarniam, jak można swego dziecka nie lubić, karać za to, że jest, ale też nie fair jest zmuszać kobietę do urodzenia dziecka uncertain
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 15:46
        On jej nie zmuszal, nie byla niewolnica, nie byla zamykana, nic z tych rzeczy smile.
        Pan chcial miec dzieci, jesli ona nie chciala powinna odejsc i dac mu szanse na lepsza partnerka, a sobie na lepszego partnera.

        ga-ti napisała:


        > Ja nie ogarniam, jak można swego dziecka nie lubić, karać za to, że jest, ale t
        > eż nie fair jest zmuszać kobietę do urodzenia dziecka uncertain
        • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:43
          Ale to jednak jest rodzaj przymusu, przymus nie zawsze polega na fizycznym zmuszaniu, pani zgodziła się pod presją jaką było rozstanie. I pan jest na tyle dorosły, że też powinien to wiedzieć, ale jak widać liczył na to, że jak urodzi to jej się odmieni.
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:48
            Jesli mieli tak odmienne oczekiwania wobec siebie to rozstanie byloby najlepszym rozwiazaniem.
            Po co w ogole byl jej ten zwiazek, na co liczyla, ze on w ktoryms momencie uzna, ze jej dzieci sa tak wspaniale, ze przestanie chciec miec wlasne?
            Tez powinna byc na tyle dorosla aby to zrozumiec.

            nenia1 napisała:

            > Ale to jednak jest rodzaj przymusu, przymus nie zawsze polega na fizycznym zmus
            > zaniu, pani zgodziła się pod presją jaką było rozstanie. I pan jest na tyle dor
            > osły, że też powinien to wiedzieć, ale jak widać liczył na to, że jak urodzi to
            > jej się odmieni.
            • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:50
              No to pan również mógł odejść a nie zmuszać kobiety do rodzenia dziecka, jakiego nie chciała. Jesteś bardzo tendencyjna, widzisz tylko jedną stronę winną i zawsze tą stroną jest owa pani.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:57
                Widzisz panu trudno byloby odejsc, mieszkaja u niego.
                Z tego co mowil proponowal jej wyprowadzke zeby wszystko przemyslec, ewentualnie rozwod.
                Nie przychodzi Wam do glowy, ze ona po prostu nie chciala rozwodu ze wzgledu na warunki finansowe jakie zapewnial jej i jej dzieciom pan? Podejrzewam, ze zgodzialby sie na wszystko i powiedzialaby wszystko zeby tylko nie wracac do (malego) mieszkania z matka.

                nenia1 napisała:

                > No to pan również mógł odejść a nie zmuszać kobiety do rodzenia dziecka, jakieg
                > o nie chciała. Jesteś bardzo tendencyjna, widzisz tylko jedną stronę winną i za
                > wsze tą stroną jest owa pani.
                • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:04
                  Oczywiście, że przychodzi mi do głowy, podobnie jak przychodzi mi do głowy, że pan też się nie chciał rozwieść, jak ktoś chce, to się rozwiedzie, po prostu. A pan nie dość, że nie chciał rozwodu, tylko wykorzystywał go do nacisków, to jeszcze chciał mieć dziecko z tą właśnie panią. Jedno warte drugiego, tylko dziecka szkoda.
                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:39
                    OMG, oczywiscie, ze nikt przy zdrowych zmyslach nie chce sie rozwiesc niespelna pol roku po slubie, jasne ze gdyby chcial to by pania wyrzucil za drzwi chocby w srodku nocy.
                    Oczywiscie, ze chcial byc z ta kobieta i chcial miec z nia dzieci, w koncu po to ludzie zawieraja malzenstwa, prawda?
                    Chodzi o to, ze gdy w malzenstwie pojawia sie tak ogromny rozdzwiek w tak istotnej kwestii jak dzieci, to sa tylko dwa wyjscia, albo jedna osoba ustepuje, albo nastepuje rozwod.

                    Pan dal pani wybor, czas na zastanowienie sie, mogla zdecydowac ze wiecej dzieci to stanowczo nie, rozstaliby sie, znalezli innych partnerow, byli szczesliwi.
                    Pani wybrala kompromis, nie wiadomo dlaczego czy ze wzgledow finansowych, czy dlatego ze wierzyla, ze gdy bedzie miala "bata" w postaci dziecka, maz adoptuje jej starsze dzieci, czy nie chcial rozwodu, czy wierzyla ze bedzie ok, ale ona jest dorosla osoba, teraz sporo po 30, rodzac dziecko powinna wiedziec czy go chce czy.


                    nenia1 napisała:

                    > Oczywiście, że przychodzi mi do głowy, podobnie jak przychodzi mi do głowy, że
                    > pan też się nie chciał rozwieść, jak ktoś chce, to się rozwiedzie, po prostu. A
                    > pan nie dość, że nie chciał rozwodu, tylko wykorzystywał go do nacisków, to je
                    > szcze chciał mieć dziecko z tą właśnie panią. Jedno warte drugiego, tylko dziec
                    > ka szkoda.
                    • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:45
                      On chciał, ale pani nie chciała, pół roku po ślubie i już jej stawiał takie ultimatum? Trochę zdesperowany ten twój pan idealny, coraz mniej się pani dziwię.
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:50
                        Ok, tego nie przegadalismy smile,
                        choc chyba mniej wiecej w tym czasie wyplynela kwestia adopcji, pewnie jakos to powiazali i pojawil sie temat do przedyskutowania.
                        Zreszta nie napisalam, ze pol roku po slubie juz chcial dziecka, ale prawdopodobnie gdy ona powiedziala ze nie chce, to uznal ze warto to wyjasnic jak najwczesniej zeby sobie nawzajem czasu nie zabierac.

                        nenia1 napisała:

                        > On chciał, ale pani nie chciała, pół roku po ślubie i już jej stawiał takie ult
                        > imatum? Trochę zdesperowany ten twój pan idealny, coraz mniej się pani dziwię.
                • nangaparbat3 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:16
                  Mam koleżankę, ktora z dwojką dzieci wyprowadziła się od męza do mieszkanka trzypokojowego w bloku, gdzie oprócz niej mieszkali rodzice i studiująca siostra. Nie uciekala przed fizyczną przemocą.
                • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:33
                  no wszystkie ewentualne pytania forum przegadaliscie normalnie. sytuacja czarno biała jak z bajki.
                  A może to było tak :
                  ona pod wpływem propozycji nie do odrzucenia rodzi dziecko, odchorowuje to depresja poporodowa i odsuwa dziecko od siebie. partner i jego rodzina zakochani w nowym dziecku i zgorszeni jej reakcja coraz bardziej skupiają się na dziecku, a ochladzaja kontakty z nią i jej dziećmi. ona na początku stara się swoim dzieciom wynagrodzić trudna dla nich bądź co bądź sytuacje ( podwojnie). i tak sytuacja sie nakreca. mąż i dziadkowie zrobili sobie dziecko i ona i jej dzieci już nie są potrzebne?

                  • alsk9 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:38
                    a teraz mąż jeszcze zamiast ją wspierać by wyszła z doła, woli się wyplakiwać na cudzych ramionkach i migdalić do dawnych koleżanek z piaskownicy pod pozorem zachwytu nad ich wspaniałą matkowością.
                    autorka łyka pana głodne kawałki jak tuczona gęś i już leci na barykady bronić nieszczęsnego pana a tę wredną żonę odsądzać od czci i wiary.
                    jak wiadomo - nie ma gorszego wroga kobiety niż druga kobieta odpowiednio przez faceta podłechtana.
                    • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:42
                      Dziecko w wieku przedszkolnym, troche dluga ta depresja poporodowa.
                      Moze on woli wspierac odrzucone dziecko?

                      alsk9 napisała:

                      > a teraz mąż jeszcze zamiast ją wspierać by wyszła z doła, woli się wyplakiwać n
                      > a cudzych ramionkach i migdalić do dawnych koleżanek z piaskownicy pod pozorem
                      > zachwytu nad ich wspaniałą matkowością.
                      > autorka łyka pana głodne kawałki jak tuczona gęś i już leci na barykady bronić
                      > nieszczęsnego pana a tę wredną żonę odsądzać od czci i wiary.
                      > jak wiadomo - nie ma gorszego wroga kobiety niż druga kobieta odpowiednio przez
                      > faceta podłechtana.
                      • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:48
                        nieleczona depresja poporodowa może przejść w normalna. a wspieranie dziecka przez oddzielnie matki i jej dzieci od dziadków i ojca może właśnie powodować pogłębianie odrzucenia.
                        • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:52
                          I pwodowac odrzucenie dziecka oraz bierna zgode na dokuczanie maluchowi przez starsze dzieci?

                          kandyzowana3x napisała:

                          > nieleczona depresja poporodowa może przejść w normalna. a wspieranie dziecka pr
                          > zez oddzielnie matki i jej dzieci od dziadków i ojca może właśnie powodować pog
                          > łębianie odrzucenia.
                          • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:57
                            jeśli w domu jest wytworzona atmosfera tata, dziadkowie plus nowe dziecko kontra mama i "stare" dzieci to wydaje się nawet prawdopodobne.
                            z tego co mówisz kolega za rodzinę uznaje tylko swoje dziecko.
                            • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:05
                              Dziadkowie z nimi nie mieszkaja, mieszkaja w poblizu.
                              Jakos pewnie jest im trudno lubic i cenic synowa, ktora nie odbierze wlasnego dziecka z przedszkola, robia to oni, a wracajac z pracy (z dwojka pozostalych) nie odbierze go z domu dziadkow, przechodzi obok.
                              Dziecko jest z nimi do powrotu syna, jesli syn jest w delegacji dziecko z nimi mieszka, matka sie nim wtedy zupelnie nie interesuje.

                              kandyzowana3x napisała:

                              > jeśli w domu jest wytworzona atmosfera tata, dziadkowie plus nowe dziecko kontr
                              > a mama i "stare" dzieci to wydaje się nawet prawdopodobne.
                              > z tego co mówisz kolega za rodzinę uznaje tylko swoje dziecko.
                  • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:45
                    Propozycja byla do odrzucenia, rozwod to nie koniec swiata, drugi tym bardziej....

                    kandyzowana3x napisała:

                    > no wszystkie ewentualne pytania forum przegadaliscie normalnie. sytuacja czarno
                    > biała jak z bajki.
                    > A może to było tak :
                    > ona pod wpływem propozycji nie do odrzucenia rodzi dziecko, odchorowuje to dep
                    > resja poporodowa i odsuwa dziecko od siebie. partner i jego rodzina zakochani w
                    > nowym dziecku i zgorszeni jej reakcja coraz bardziej skupiają się na dziecku,
                    > a ochladzaja kontakty z nią i jej dziećmi. ona na początku stara się swoim dzie
                    > ciom wynagrodzić trudna dla nich bądź co bądź sytuacje ( podwojnie). i tak sytu
                    > acja sie nakreca. mąż i dziadkowie zrobili sobie dziecko i ona i jej dzieci już
                    > nie są potrzebne?
                    >
                    • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 17:52
                      a jeśli ona go kochała i była pewna że dziecko też pokocha ? może ona właśnie chciała być z nim z miłości i gotowa była na poświęcenie swoich przekonań dla niego ?
                    • raszefka Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:21
                      cersei8 napisał(a):

                      > Propozycja byla do odrzucenia, rozwod to nie koniec swiata, drugi tym bardziej.
                      > ...
                      >
                      >

                      Ile rozwodów masz już w życiorysie, że tak kategorycznie stwierdzasz?
                      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:25
                        Zadnego, na szczescie.
                        Ale w takiej sytuacji rozwod dla nich chyba bylby najlepszym wyjsciem,
                        na co ta pani liczyla ze on tak polubi jej dzieci, ze zapomni o checi posiadania wlasnych?

                        raszefka napisała:

                        > cersei8 napisał(a):
                        >
                        > > Propozycja byla do odrzucenia, rozwod to nie koniec swiata, drugi tym bar
                        > dziej.
                        > > ...
                        > >
                        > >
                        >
                        > Ile rozwodów masz już w życiorysie, że tak kategorycznie stwierdzasz?
                        • triss_merigold6 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:04
                          Przecież mają wspólne tak jak pan chciał więc o co kaman.
                        • raszefka Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 13:30
                          Myślę sobie, że gdybyś musiała zreorganizować dzieciom życie, wytłumaczyć, dlaczego mama z tatą nie są razem, czemu rodzice innych dzieci się kochają, a Wy nie - nie pisałabyś tak lekką ręką o rozwodzie. Oczywiście życzę, żebyś się nigdy nie dowiedziała, jak to jest.

                          Zamiast skupiać się na majątku pana, można przyjąć, że dla tej kobiety argumentem przeciw rozstaniu nie jest zabezpieczenie finansowe, metraż pana vs metraż matki, a obawa przed kolejnym zburzeniem życia dzieciom. Wydawało się, że udało się znów stworzyć dom, dzieciaki zyskały ojca itd. ale się pomyliła, niestety.
                          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 13:47
                            Wszystko to pieknie, ale gdy chce sie stworzyc dom, rodzine, to trzeba pomyslec o dobru i potrzebach WSZYSTKICH czlonkow tej rodziny.
                            Ok, ona i jej dzieci zyskaly dom, meza, ojca, a co on zyskal? Chcial dzieci, dowiedzial sie, ze pani ich z nim nie chce miec, co mial zrobic? Zostac z nia na jej warunkach, zeby JEJ dzieci mialy dom i rodzine?
                            Zostalabys z jakims mezczyzna, mezem czy nie, na takich warunkach?

                            Tak, podtrzymuje to co powiedzialam, rozwod bylby dla nich najlepszy, wczesniej bo mieliby szanse znalezc osoby, ktore dadza im to czego potrzebuja, a teraz bo nie sadze aby ktokolwiek w tym ukladzie byl szczesliwy.
                            Moze nawet im wczesniej tym lepiej, zanim maly zalapie, ze matka go nie chciala.

                            raszefka napisała:

                            >
                            > Zamiast skupiać się na majątku pana, można przyjąć, że dla tej kobiety argument
                            > em przeciw rozstaniu nie jest zabezpieczenie finansowe, metraż pana vs metraż m
                            > atki, a obawa przed kolejnym zburzeniem życia dzieciom. Wydawało się, że udało
                            > się znów stworzyć dom, dzieciaki zyskały ojca itd. ale się pomyliła, niestety.
                            • alsk9 Co ci powiem to ci powiem ale 15.10.15, 14:05
                              ale ci powiem

                              Brzmisz jak osoba aż do bólu wąskotorowa głupiutka i niedoświadczona życiowo. Zapatrzona w swój malutki nieskomplikowany światek i rozdająca oceny na prawo i lewo.
                              Mam podobną znajomą, która wiecznie gadała co to inni powinni i jakżeż oni tak mogą żyć jak normalnie to znaczy inaczej, to nie do pomyślenia jest jak tamta śmie a tamta zdolała .. tu święte oburzenie. Obecnie dziewczyna zamilkła. W międzyczasie gdy ona perrorowała jak inni powinni żyć, jej małżonek w najlepsze przyprawiał jej latami rogi a na deser narobił takich długów, że musiała wziąc kredyt na naście lat żeby dach nad głową ratować przed komornikiem. A ona nawet nie zauważyła że coś się w jej wlasnym życiu kiepskiego dzieje bo tak była zajęta upewnianiem się we własnej nieomylności i mieniu jedynej słusznej racji.


                              • cersei8 Re: Co ci powiem to ci powiem ale 15.10.15, 14:18
                                Nie martw sie, ja mam czas dla rodziny. Opinie wydaje na forum, nie wsrod znajomych, tak jest bardziej "zachowawczo".
                                A btw to nie wiedzialam, ze to "glupiutkie" uwazac, ze gdy chce sie stworzyc dom, rodzine, to trzeba pomyslec o dobru i potrzebach WSZYSTKICH czlonkow tej rodziny....
                                • miss_fahrenheit Re: Co ci powiem to ci powiem ale 15.10.15, 14:31
                                  cersei8 napisał(a):

                                  > A btw to nie wiedzialam, ze to "glupiutkie" uwazac, ze gdy chce sie stworzyc do
                                  > m, rodzine, to trzeba pomyslec o dobru i potrzebach WSZYSTKICH czlonkow tej rod
                                  > ziny....

                                  To, co prawda, nie było skierowane do mnie, ale mogę ze swojej strony napisać, że nie, to nie jest "głupiutkie", tylko bardzo mądre. Rzecz w tym, że obie strony nie pomyślały "o dobru i potrzebach WSZYSTKICH czlonkow tej rodziny....", a tymczasem wina przypisywana jest głównie jednej ze stron.

                                  Tak czy owak, większym problemem niż ustalenie winnego jest zalezienie jakiegoś rozwiązania. A w zasadzie, w tej sytuacji, jak największe złagodzenie konsekwencji tych rozwiązań dla dzieci.
                                • titta4 Re: Co ci powiem to ci powiem ale 15.10.15, 18:13
                                  Święta prawda, ale dotyczy to obu!!! stron, nie tylko pani...obiektywnie patrząc, to ona poszła na kompromis (urodziła dziecko którego on potrzebował) a nie on...
                            • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:30
                              "Ok, ona i jej dzieci zyskaly dom, meza, ojca, a co on zyskal? Chcial dzieci, dowiedzial sie, ze pani ich z nim nie chce miec, co mial zrobic? Zostac z nia na jej warunkach, zeby JEJ dzieci mialy dom i rodzine?"
                              Żartujesz, prawda?
                              To Twoje słowa, czy jego?
                              Rusz dziewczyno głową i wyobraź sobie: z jakiegokolwiek powodu jesteś sama z dziećmi. Pojawia się facet, jesteście razem, mówi Ci, ze Ciebie kocha. Mówi, że mu zależy NA TOBIE, jesteś dla niego ważna. Chce, abyście stanowili rodzinę. Ufasz jego słowom, wychodzisz za niego. Wtedy odkrywasz, że tylko wtedy będziesz jego rodziną i tylko o tyle jesteś w jego życiu ważna, o ile urodzisz mu biologicznych potomków, najlepiej podaną przez niego liczbę. Nie chcesz? (Masz już dzieci, masz swoje lata, etc) No to wypad.

                              Oboje z tym kolesiem z automatu zakładacie, że rodzina jest biologiczna albo żadna. Jak facet ma takie poglądy, to po jaką cholerę się za dzieciatą babkę brał?! Myślał, że jest taki sprytny i to będzie świetny tester, czy jest dostatecznie dobrą wg jego standardów matką? Z głupim się na łby pozamieniał?
                              • araceli Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:35
                                anorektycznazdzira napisała:
                                > Rusz dziewczyno głową i wyobraź sobie: z jakiegokolwiek powodu jesteś sama z dz
                                > iećmi. Pojawia się facet, jesteście razem, mówi Ci, ze Ciebie kocha. Mówi, że m
                                > u zależy NA TOBIE, jesteś dla niego ważna. Chce, abyście stanowili rodzinę. Ufa
                                > sz jego słowom, wychodzisz za niego. Wtedy odkrywasz, że tylko wtedy będziesz j
                                > ego rodziną i tylko o tyle jesteś w jego życiu ważna, o ile urodzisz mu biologi
                                > cznych potomków, najlepiej podaną przez niego liczbę. Nie chcesz? (Masz już dzi
                                > eci, masz swoje lata, etc) No to wypad.


                                Wg. jematek posiadanie własnego, biologicznego potomstwa jest największą życiową potrzebą. Jak partner bezpłodny to należy go zostawić a nie 'gryźć ściany' z niezaspokojenia instynktów. Żadne adopcje - tylko własne.

                                Jak kobieta chce dziecka a facet nie zaraz lecą rady - to 'wpadnij', jak się urodzi to facet pokocha. Zasr..nym obowiązkiem mężczyzny jest zajmować się własnym potomstwem z uśmiechem na ustach - nie ważne, czy wpadkowym czy wymuszonym. Jak nie to facet-świnia.

                                Naprawdę kocham ten jematkowy folklor big_grin
    • bergamotka77 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:46
      nie rozumiem ale moze pierwsze dzieci poczete z wielkiej milosci a drugie dziecko wymuszone na niej i malzenstwo z rozsadku? Sporo samotnych matek lapie w desperacji kazdego kto rokuje na ojca dla jej OBECNYCH dzieci
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 16:53
        To mozliwe, ale moze on chcial czegos wiecej niz byc ojcem jej dzieci z poprzedniego malzenstwa.
        Sporo panow mysli podobnie, on juz ma dziecko, wiec kandydatce na kolejna zone/dziewczyne wmawia, ze pragnie dzieci, rodziny, kiedy pani juz sie zaangazuje, nastepuje zwrot o 180 stopni, pan chce byc jak najlepszym ojcem dla istniejacego dziecka, a od nowej pani oczekuje wsparcia, ciepla i spokojnej przystani, a i jeszcze nadskakiwania jego dzieciom.
        Znam sama dwa takie przypadki.
        Jak dla mnie to skrajny egoizm.

        bergamotka77 napisała:

        > nie rozumiem ale moze pierwsze dzieci poczete z wielkiej milosci a drugie dziec
        > ko wymuszone na niej i malzenstwo z rozsadku? Sporo samotnych matek lapie w des
        > peracji kazdego kto rokuje na ojca dla jej OBECNYCH dzieci
        >
      • titta4 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:27
        To nawet nie musi być desperacja, tylko chęc stworzenia naprawdę pełnej rodziny, w której jest miejsce - równe- dla wszystkich dzieci. Pan chciał pełnej rodziny tylko dla swojego dziecka...
    • attiya Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:10
      nie rozumiem faceta, który groził żonie rozwodem, jak nie zdecyduje się na kolejne dziecko
      jakoś panu nie współczuję
      • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:15
        Ale to dla niego nie byloby kolejne dziecko, tylko pierwsze i poki co jedyne.
        Naprawde nie znasz malzenstw, ktore sie rozpadaja bo nie moga sie porozumiec w kwsetii checi lub mozliwosci posiadania lub nie dzieci?

        attiya napisała:

        > nie rozumiem faceta, który groził żonie rozwodem, jak nie zdecyduje się na kole
        > jne dziecko
        > jakoś panu nie współczuję
        • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:19
          Związał się z kobietą z dziećmi i, jak rozumiem, dzieci są z nimi w jednym domu. To znaczy, że to dziecko byłoby kolejne.
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:27
            Nie dla niego, dla niego to pierwsze dziecko, nie kolejne,
            nie odrozniasz wlasnych dzieci od cudzych?

            miss_fahrenheit napisała:

            > Związał się z kobietą z dziećmi i, jak rozumiem, dzieci są z nimi w jednym domu
            > . To znaczy, że to dziecko byłoby kolejne.
            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:36
              Ależ odróżniam. To kolejne dziecko w ich domu - tak lepiej? Coraz bardziej wygląda na to, że pan również bardzo mocno odróżnia własne dziecko od cudzych. Może to jest przyczyną takiej reakcji tej pani? Co, rzecz jasna, nie zmienia faktu, że pani, moim zdaniem, popełniła błąd rodząc kolejne dziecko.
              • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:40
                Ludzie zawieraja malzenstwa takze po to aby miec dzieci, czemu akurat ten pan mialby byc wyjatkiem?
                • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:53
                  cersei8 napisał(a):

                  > Ludzie zawieraja malzenstwa takze po to aby miec dzieci, czemu akurat ten pan m
                  > ialby byc wyjatkiem?

                  A dlaczego miałby być? Oczywiście, że ma prawo mieć dzieci. Pozostaje jedynie kwestia zapatrywania się na pozostałe dzieci, które nie są jego, ale przez związek z ich matką, stają się (albo powinny się stać) częścią rodziny. Świadomie zdecydował się na dziecko z kobietą, która ma już dzieci z poprzedniego związku, więc liczył się z tym, że jego dziecko będzie rodzeństwem pozostałych. Być może nie tylko pani odrzuca jedno dziecko na rzecz wcześniejszych, pan, wygląda na to, może robić to samo, tylko w odwrotnym kierunku (może nawet nieświadomie).
              • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:43
                no przeciez było już wspomniane, że pan kilka razy w tygodniu wspomina, że chce się z panią rozwieść i zachować jedynie swoje dziecko. ciekawe jak to wpływa na budowanie więzi między rodzenstwem
          • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:46
            miss_fahrenheit napisała:

            > Związał się z kobietą z dziećmi i, jak rozumiem, dzieci są z nimi w jednym domu
            > . To znaczy, że to dziecko byłoby kolejne.

            Nie. To JEJ kolejne dziecko.
            Jego pierwsze i jedyne.
            • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 18:54
              Wiem, wyjaśniłam niżej.
              • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:03
                miss_fahrenheit napisała:

                > Wiem, wyjaśniłam niżej.

                Zauważyłam.
                Jednak mieszkanie z dzieckiem nie oznacza , to dziecko staje się "nasze ".
                To tak nie działa . Tu musi być coś jeszcze .

                Żeby była jasność.
                Uważam, że pan powinien żonie "oddać wolność " i nie wkręcać jej w dziecko, którego ewidentnie nie chciała.
                Jasne , jego dom, ona nie chciała się wyprowadzić .
                Ale pozew mógł złożyć . Gdyby chciał .
                Z drugiej strony uważam, że kobieta jest cyniczna i chciała ustawić życiowo siebie i swoje dzieci.
                Oboje zachowali się jak gó...arze, a płacą dzieci , cała trójka .
                • miss_fahrenheit Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:23
                  kotradykcja napisała:

                  > Jednak mieszkanie z dzieckiem nie oznacza , to dziecko staje się "nasze ".
                  > To tak nie działa . Tu musi być coś jeszcze .

                  I tutaj tego "czegoś", mam wrażenie, zabrakło.

                  > Żeby była jasność.
                  > Uważam, że pan powinien żonie "oddać wolność " i nie wkręcać jej w dziecko, k
                  > tórego ewidentnie nie chciała.
                  > Jasne , jego dom, ona nie chciała się wyprowadzić .
                  > Ale pozew mógł złożyć . Gdyby chciał .

                  Pod tym się podpisuję.

                  > Z drugiej strony uważam, że kobieta jest cyniczna i chciała ustawić życiowo si
                  > ebie i swoje dzieci.
                  > Oboje zachowali się jak gó...arze, a płacą dzieci , cała trójka .

                  Jeśli autorka wątku opisuje dokładny stan rzeczy, to może być tak, jak piszesz - dlatego parę postów wyżej pisałam, że rozumiem tę kobietę (w sensie - domyślam się, co nią kierowało), ale jej nie popieram. Mam jednak wątpliwości co do tego, czy to dokładny opis - autorka zna opinię tylko jednej strony "konfliktu", a jej relacja jest, odnoszę wrażenie, mocno jednostronna.

                  Fakt, najbardziej w tym wszystkim szkoda dzieci.
    • rycerzowa Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:00
      Główny problem, przedstawiony przez Cersei jest następujący - czy matka może odrzucić własne dziecko tylko z tego powodu, że ma żal do jego ojca. Normalna matka, kochająca inne swoje dzieci.
      Wszystko inne ma pomniejsze znaczenie, a nawet nie ma znaczenia.

      Tak, znam taką sytuację, to znaczy słyszałam o niej. W czasach mojego dzieciństwa, czyli bardzo dawno.
      Była matka z dwojgiem dzieci z poprzedniego związku, był ojczym, było wspólne dziecko.
      Ojczym był paskudny, zdarzało się, że bił pasierbów.
      (Było to w czasach, gdy biło się dzieci).
      Wtedy matka, bardzo kochająca swe starsze dzieci, biła JEGO dziecko.
      Tylko tak mogła się NA NIM zemścić.

      Nie muszę dodawać, że opinia publiczna tę matkę odsądzała od czci i wiary.


      • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:08
        > Główny problem, przedstawiony przez Cersei jest następujący - czy matka może
        > odrzucić własne dziecko tylko z tego powodu, że ma żal do jego ojca. Normalna
        > matka, kochająca inne swoje dzieci.
        > Wszystko inne ma pomniejsze znaczenie, a nawet nie ma znaczenia.
        >
        > Tak, znam taką sytuację, to znaczy słyszałam o niej. W czasach mojego dziecińst
        > wa, czyli bardzo dawno.

        No cóż.
        W ubiegłym roku pojawiło się w internecie "ogłoszenia "
        Matka szukała domu dla swojego 5 letniego synka.
        Robiła to, ponieważ nienawidziła jego ojca.
        Miała jeszcze 2 innych dzieci i kolejnym partnerem.
        Tamte dzieci bardzo kochała. Tylko na to jedno nie mogła patrzeć.
        • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:34
          Znam osobe ktora podobnie reagowała na jedno z dzieci, poczęte z gwałtu małżenskiego.
      • kota_marcowa Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:32
        > Wtedy matka, bardzo kochająca swe starsze dzieci, biła JEGO dziecko.
        > Tylko tak mogła się NA NIM zemścić.
        >
        > Nie muszę dodawać, że opinia publiczna tę matkę odsądzała od czci i wiary.
        >

        I słusznie, bo dla zachowania tej baby nie ma żadnego, ŻADNEGO usprawiedliwienia, była takim samym zerem i śmieciem jak jej mąż.
        • nenia1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 19:53
          Dokładnie, debile, nie można tego inaczej nazwać sad
    • dobrochna00 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:07
      Tak to jest, jak ktoś "godzi się na dziecko pod groźba rozwodu"
    • natalie_rushman Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:16
      Kobieta nie chciała jeszcze jednego dziecka.
      Urodziła pod presją i psychicznie je odrzuciła.
      Smutne strasznie.
    • klamkas Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 20:27
      Taaa... pan jest święty, a pani zła. Po to ten wątek, prawda? Bo żadnej innej opcji nie bierzesz pod uwagę.

      A ja myślę, że to nie pani jest problemem, tylko państwo i ich brak komunikacji. Szantaż w tak ważnej kwestii jak posiadanie dziecka tak się może skończyć. Tak się często kończy w przypadku pań biorących partnerów na ciążę. I tak się kończy w odwrotną stronę. Czy wcześniej to ustalili - nie wiesz, ale wszystkich przekonujesz, że na pewno tak, byleby tylko pani wyszła na tą złą. A może wcale nie ustalili? Może ciągle sobie paplali stylu "wrócimy do tego", "pewnie tak, ale nie teraz". I tak dalej. Znam taki przykład - pani to "nie teraz" powtarzała przez 12 lat i dopiero przyciśnięta do muru pytaniem o to kiedy i żądaniem określenia się powiedziała, że ona to od początku za bardzo nie chciała, ale bała się przyznać. A on nigdy nie zażądał odpowiedzi wprost, bo ją kochał i bał się usłyszeć, tego co usłyszał.

      Szkoda wszystkich dzieci - jej wkrótce stracą ojczyma, a jego od początku nie ma matki. Tak ich ładnie rodzice ustawili. Oboje rodzice. Bo problemy w komunikacji to wina obu stron.
      • koronka2012 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:18
        Niezależnie od nalegań to pani zdecydowała się na urodzenie kolejnego dziecka. Nawet, jeśli nie chciała - to teraz powinna się spiąć, bo jest matką i dziecko jej potrzebuje. Nawet jeśli mieli problemy komunikacyjne - nie ma to najmniejszego znaczenia. Dziecko to była jej decyzja, bo żaden facet nie zdoła zmusić kobiety do urodzenia, jeśli tego faktycznie nie chce.

        Mi wygląda to raczej na to, że pani rozważając za i przeciw zwyczajnie "zwinwestowała" w dziecko, które miało jej - i pozostałym dzieciom zapewnić lepsze warunki życia. Dziecko jawiło się jako gwarant utrzymania korzystnego dla niej związku, a nawet w razie rozstania zapewniłoby lepszy standard życia. Zabiegający o potomstwo tatuś raczej nie chciałby, żeby jego pociecha wychowywała się pod mostem.
        • klamkas Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 22:44
          Ja pani za tą decyzję nie usprawiedliwiam. Nie chciała, nie powinna się decydować. Ale... totalne odrzucenie dziecka jest wbrew instynktowi i gdybam sobie, że jest wynikiem błędu pana (zbyt usilnie namawiał i za mocnych argumentów użył) i pani (zrobiła to w jakimś stopniu wbrew sobie, chcąc zatrzymać mężczyznę), a nie działania z premedytacją. Ile kobiet tak postępuje? Tzn. "robi sobie" dziecko, bo to zwiąże z nią partnera na zawsze? Tyle, że psychika tej pani tego nie wytrzymała, bo bardzo chciała pana i bardzo nie chciała dziecka.

          O tyle czepiłabym się pana, że stawiając warunek "ja albo dziecko" trzeba efekt tego wziąć na klatę. Dostał dziecko. A że nie tak jakby chciał - sorry resory, szantaż czasami tak się kończy.
          • samawsnach Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:04
            Ktoś ci to już napisał - znając tylko relację pana, nie wiesz o te sytuacji nic. I podobnie jak chyba nanga radziłabym ci trzymać się od sytuacji kolegi i samego kolegi z daleka. Biorąc pod uwagę stopień twojego zaangażowania wydaje się to być dość ryzykowne.
          • azile.oli Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:05
            Ja to widzę tak - pan nie ukrywał przed ślubem, że dzieci chce, co jest naturalne. Pani się z tym zgadzała, a po ślubie jej się odwidziało (albo po prostu faceta zwodziła). Dał jej wybór, bo przecież mogli się rozstać, skoro ich drogi się rozminęły.
            No i tu mam wrażenie, że pani liczyła, że jej dzieciom z pierwszego małżeństwa pan zapewni lepsze życie i urodziła to dziecko , jako gwarant tego dobrostanu.
            Pan się na adopcję nie zgodził i słusznie zresztą - dlaczego miałby np płacić alimenty na obce dzieci, dlaczego miałyby po nim dziedziczyć?
            Jeśli by je kochał, to ok, ale bądźmy uczciwe - czemu wszystkim macochom wmawia się, że wystarczy, jeśli pasierbiątka będą tolerować i nie wtrącać się w ich kontakt z ojcem?
            No, dobrze byłoby, gdyby polubiły.
            Co do opisanej sytuacji, to odnoszę wrażenie, że pani wspólnych dzieci nie chciała i kłamała, licząc, że mąż zaadoptuje jej dzieci. Jego potrzeb pod uwagę nie brała.
            Gdy okazało się, że o adopcji nie ma mowy, a pani groził rozwód, wyprowadzka do matki i użeranie się o alimenty z pierwszym mężem, postanowiła dziecko urodzić. Teraz mści się na panu i wspólnym dziecku, bo zauważa, że jest ono w potencjalnie lepszej sytuacji , niż ona i jej dzieci. Tego, że dziecko jest w emocjonalnie gorszej sytuacji nie widzi.
            • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:54
              > Ja to widzę tak - pan nie ukrywał przed ślubem, że dzieci chce, co jest natura
              > lne. Pani się z tym zgadzała, a po ślubie jej się odwidziało (albo po prostu fa
              > ceta zwodziła).

              Nie, żebym się czepiała, ale jeśli dzieci pani są utrzymywane głównie przez nią (bo żaden z panów niespecjalnie się poczuwa) , to robienie sobie kolejnego dziecka i pozbawianie podstawy utrzymania starszych dzieci jest z lekka nierozsądne, ze strony pani będącej kochającą matką. I być może w jakiś zawiłościach emocjonalno- finansowych tkwi niechęć pani do dalszego rozmnażania się i być może dlatego rozmyśliła się (jeśli było to rozmyślenie się) . Moim zdaniem pan też zrobił nieuprawnione założenie, że pani będzie radośnie rozmnażać się w nieskończoność.... Ma już dwoje, instynkt macierzyński ma zaspokojony, nie ma potrzeby mieć dzieci więcej niż jest się w stanie zająć. A to, że on ma warunki na więcej swoich dzieci, nie oznacza, że ona ma. Sprawa powinna być obgadana przed ślubem, nie byłoby rozczarowania z obu stron. Związek był w rozpadzie w momencie szantażu żony przez męża....
              BTW: pan marzył o dużej rodzinie, to ją ma. Troje dzieci jest w domu, spełnienie marzeń po prostu.... I też źle i niedobrze, człowiekowi nie dogodzisz.
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:47
                > Nie, żebym się czepiała, ale jeśli dzieci pani są utrzymywane głównie przez nią
                > (bo żaden z panów niespecjalnie się poczuwa)

                No nie do końca, bo skoro pani mieszka w domu męża razem ze swoimi (!) dziećmi, to jednak jej mąż partycypuje w kosztach utrzymania tych dzieci.

                > BTW: pan marzył o dużej rodzinie, to ją ma. Troje dzieci jest w domu, spełnien
                > ie marzeń po prostu.... I też źle i niedobrze, człowiekowi nie dogodzisz.

                Rozumiem, ze dla Ciebie nie ma żadnej różnicy czyje dzieci wychowujesz? Swoje, sąsiada... tongue_out
                • bergamotka77 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:57
                  A ja nadal nie moge zrozumiec ze odmawia sie temu facetowi prawa do posiadania wlasnych dzieci. Znam pary patchworkowe i zwykle obok swojego czy swoich wlasnych dzieci z innego zwiazku maja choc jedno wspolne. Zwlaszcza gdy jedno z partnerow nie ma biologicznego potomstwa. Gdyby to byla kobieta to byscie jej bronily i tlumaczyly ma prawo miec swoje dziecko, przezyc ciaze i porod, karmienie a jako ze to facet i do tego zamozny to wystarczyc mu powinno bycie sponsorem, ktorego sie doi do konca zycia, bo mamusia wybrala na ojca dzieci jakiegos cieniasa, ktory je olewa...Paradne.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:18
                    O. To. To tak jak u nas. Ja więcej dzieci mieć nie chciałam, ale mąż swojego nie miał (biologicznego) i Przed slubem ustalilismy ze zgadzam sie na jedno dziecko i finał. Tyle, że moj mąż jakby mógł to by adoptował mojego syna, rozmawialiśmy o tym przy okazji dość niefajnej choroby exa.
                  • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:33
                    bergamotka77 napisała:

                    > A ja nadal nie moge zrozumiec ze odmawia sie temu facetowi prawa do posiadania
                    > wlasnych dzieci. Znam pary patchworkowe i zwykle obok swojego czy swoich wlasny
                    > ch dzieci z innego zwiazku maja choc jedno wspolne. Zwlaszcza gdy jedno z part
                    > nerow nie ma biologicznego potomstwa. Gdyby to byla kobieta to byscie jej broni
                    > ly i tlumaczyly ma prawo miec swoje dziecko, przezyc ciaze i porod, karmienie a
                    > jako ze to facet i do tego zamozny to wystarczyc mu powinno bycie sponsorem,
                    > ktorego sie doi do konca zycia, bo mamusia wybrala na ojca dzieci jakiegos cien
                    > iasa, ktory je olewa...Paradne.

                    Otóż to właśnie.
                    • 3-mamuska Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 15:49
                      bergamotka77 napisała:

                      > A ja nadal nie moge zrozumiec ze odmawia sie temu facetowi prawa do posiadania
                      > wlasnych dzieci. Znam pary patchworkowe i zwykle obok swojego czy swoich wlasny
                      > ch dzieci z innego zwiazku maja choc jedno wspolne. Zwlaszcza gdy jedno z part
                      > nerow nie ma biologicznego potomstwa. Gdyby to byla kobieta to byscie jej broni
                      > ly i tlumaczyly ma prawo miec swoje dziecko, przezyc ciaze i porod, karmienie a
                      > jako ze to facet i do tego zamozny to wystarczyc mu powinno bycie sponsorem,
                      > ktorego sie doi do konca zycia, bo mamusia wybrala na ojca dzieci jakiegos cien
                      > iasa, ktory je olewa...Paradne.

                      Otóż to właśnie.


                      Tak na jedno wspolne dziecko nie na kolejna 3 przy posiadaniu juz 2/3 dzieci.
                      No i często panowie odrzucają własne dzieci, nie maja czasu bo praca wyjazdy i odpoczynek przed tv czy komputerem.
                • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:17
                  >dziećmi, to jednak jej mąż partycypuje w kosztach utrzymania tych dzieci.
                  • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:52
                    > Dzieci to nie tylko koszty utrzymania i jedzenia.

                    Nie. Ale jeśli osoba absolutnie do tego niezobowiązana zapewnia utrzymanie, to chyba oznacza, że łoży na dzieci. Czy nie?

                    > Nie wiesz, czy nie ma tam elementów przemocy ekonomicznej i wypominania każdego
                    > grosza wydanego na te bachory...

                    Nie wiem i Ty też nie wiesz. A jeśli jest przemoc ekonomiczna, pani chyba powinna skwapliwie skorzystać z furtki rozwodu? Przecież, jako dobra matka, nie powinna pozwolić na to, by obcy (!) facet krzywdził jej dzieci. A ona nie dość, że rozwodu nie chciała, nawet za cenę ciąży, to jeszcze żądała, by ten przemocowiec adoptował "te bachory". Hmmmm

                    > Myślę, że gdyby tam wszystko było w porządku przed poczęciem tego trzeciego dziecka, nie > byłoby teraz problemu.

                    Niekoniecznie. Zakładasz uczciwość pani. Ja dopuszczam, że możliwe, ze nie była uczciwa i chciała się po prostu wygodnie ustawić. Częste.

                    > Samo zmuszanie
                    > szantażem nie uważam za właściwe.

                    Zgadzam się w 100%

                    > Czy pan nie mógł przeanalizować sprawy przed ślubem pod kątem arytmetyki , fina
                    > nsów i zdrowego rozsądku?

                    Oboje powinni to zrobić. Pan powinien założyć, że pani nie będzie chciała mieć dzieci. A pani powinna założyć, że pan będzie chciał je mieć. Oboje popełnili fatalny błąd.
                    • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 13:49
                      Zakładam, że oboje mieli dobre zamiary, tylko się nie dogadali. Może miłość im się na rozum rzuciła, a potem przeszło. Z pewnością nie dogadali sprawy - teraz pan się żali, że nie ma rodziny z trójką dzieci , a przecież ze zdroworozsądkowego punktu widzenia nie powinien był zakładać, że pani, która ma już dwoje własnych, radośnie urodzi kolejne i kolejne, i kolejne. Na jedno miał prawo liczyć (a i to wymagałoby upewnienia się), na więcej - nie.
                      Panu się wydawało, że pani będzie wspaniałą matką dla dowolnej liczby dzieci, pani się wydawało, że skoro pan marzy o licznej rodzinie, to dwoje dzieci już ma gotowych (i pewnie całkiem fajnych, przynajmniej jej zdaniem).
                      Swoją drogą jeździcie po pani jak po łysej kobyle, a nie zastanawia was, że zamożny kawaler nie znalazł bezdzietnej amatorki na swoje wdzięki i finanse, tylko wpakował się w sytuację z definicji skomplikowaną? Wiem, że miłość nie wybiera...
            • morekac Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:57
              > Tego, że dziecko jest w emocjonalnie gorszej sytuacji nie widzi.
              • arwena_11 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:33
                jaki tatuś? Ojczym - nie ma obowiązku kochania.

                Macochom wszyscy mówią, że jak lubią pasierby to i tak już dobrze jest. Mają sie nie wtrącać, nie wychowywać, bo dzieci mają OBOJE rodziców.

                Dzieci tej kobiety już mają ojca - lepszego, gorszego, ale mają.

                Pan tatusiem jest tylko dla swojego dziecka a pani mamusią dla trójki. No niestety tak jest.
                Nie każdy jest w stanie pokochać obce dzieci - dlatego nei każdy nadaje sie do adopcji.
                • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:41
                  Tylko tym macochom z ktorymi dzieci nie mieszkaja I maja zaangazowana matke.
                  • arwena_11 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:46
                    bez przesady, kilka z forum macochy mieszkało z pasierbami i niekoniecznie pałało wielką miłością do nich. A tych co adoptowały to może 1-2 by się znalazły?
                  • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:57
                    > Tylko tym macochom z ktorymi dzieci nie mieszkaja I maja zaangazowana matke.

                    Nieprawda. Każda macocha, której dzieci mają matkę, nawet byle jaką, słyszy, ze ma się nie wtrącać, bo dzieci już matkę mają.
                    Poczytałam forum "macochy", poczytałam wypowiedzi ematek.
                    Matka jest święta, nawet jak ma dzieci w dupie i wara macosze od cudzych dzieci, nawet jeśli to macocha tymi dziećmi zajmuje się na codzień.
            • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:45
              > Jeśli by je kochał, to ok, ale bądźmy uczciwe - czemu wszystkim macochom wmawi
              > a się, że wystarczy, jeśli pasierbiątka będą tolerować i nie wtrącać się w ich
              > kontakt z ojcem?
              > No, dobrze byłoby, gdyby polubiły.

              Otóż to.
              Dlaczego pan miałby niby obowiązek adopcji dzieci żony jeśli nawet nie miał czasu ich pokochać?
          • niennte Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:17
            Nie chciała, nie powinna się decydować. Ale... totalne odrzucenie dziecka jest wbrew instynktowi

            Znam historię małżeństwa, które miało córkę. Pan bardzo marzył o jeszcze jednym dziecku i w końcu, po jakichś 10 latach pani zrobiła mu tę łaskę i urodziła drugie, syna. Zbiegiem okoliczności córka była bardzo podobna do matki i zawsze dobrze się dogadywały, natomiast syn wdał się do rodziny męża.
            Pani wyrzekała, że dała się wrobić w kolejną ciążę, synem zajmowała się bardzo mało a potem wcale. Ojciec gotował, odprowadzał do szkoły, wypełniał czas wolny. Pani żyła swoim życiem, nie troszczyła się o rodzinę oprócz córki, o wszystko miała pretensje. Zawsze twierdziła, że mogła lepiej wyjść za mąż, przeżyć ciekawiej życie itd. (poznali się na studiach, są w tym samym wieku, mają ten sam zawód, ona prawie nigdy nie pracowała, bo należy do kobiet, które uważają, że obowiązkiem męża jest utrzymanie żony i rodziny). Wmawiała nawet synowi, jak był dzieckiem, że jest dziesięć lat młodsza od męża. Po latach wystąpiła o rozwód, choć dalej mieszkają razem i ona czerpie z jego pieniędzy. Córka już dawno jest mężatką i mieszka osobno, a syn poszedł do seminarium duchownego. Czuł od dzieciństwa, że jest odrzucony przez matkę i w wierze znalazł jakieś oparcie.

            Więc naprawdę, są matki, które nie kochają swoich dzieci, zwłaszcza tych, których nie pragnęły.

            Z kolei znam kobietę, która nie chce dzieci i od wielu lat zwodzi partnera, że kiedyś się w końcu zdecyduje. On ją kocha, marzy o dzieciach i cały czas czeka.
            • klamkas Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 14.10.15, 23:31
              >Z kolei znam kobietę, która nie chce dzieci i od wielu lat zwodzi partnera, że kiedyś się w końcu zdecyduje. On >ją kocha, marzy o dzieciach i cały czas czeka.

              Właśnie też znam, bardziej znałam, bo kolegą jest pan, a pani żoną kolegi. Po 12 latach pan odpuścił, chciał rozwodu, a pani zrobiła z niego skurw..a stulecia wśród znajomych, bo ona "nigdy mu niczego w tej kwestii nie obiecywała". Na szczęście dojrzał, rozwiódł się i poznał dziewczynę (ku uciesze gawiedzi sporo młodszą), która była gotowa urodzić mu całe stadko. Mają dwoje, są fajną parą, mają świetne dzieciaki i miło się spędza czas w ich towarzystwie. Pani jest sama, albo prawie sama, dzieci nie ma i nie chce, zapracowuje swoje problemy. Obserwując z zewnątrz - żal patrzeć, bo poza kwestią dzieci stanowili idealną parę, taką ciepłą, czułą i emanującą czymś dobrym. Ale może to kwestia charakteru i fluidów pana, bo z drugą żoną robią to samo wrażenie, tyle, że bardziej rodzinne (bo z dziećmi), za to pani stopniowo sama się wycofała z towarzystwa, bo sama nie wnosiła niczego pozytywnego. I to jeden jedyny znany mi przypadek, gdy całe grono stanęło po jednej stronie, czyli po stronie pana.
        • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:20
          > Mi wygląda to raczej na to, że pani rozważając za i przeciw zwyczajnie "zwinwes
          > towała" w dziecko, które miało jej - i pozostałym dzieciom zapewnić lepsze war
          > unki życia. Dziecko jawiło się jako gwarant utrzymania korzystnego dla niej zwi
          > ązku, a nawet w razie rozstania zapewniłoby lepszy standard życia. Zabiegający
          > o potomstwo tatuś raczej nie chciałby, żeby jego pociecha wychowywała się pod m
          > ostem.

          Odnoszę podobne wrażenie, niestety.
    • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:09
      Facet chciał mieć dużą rodzinę więc wybrał kobietę która ma już dwoje po czym stwierdził że nienie, to twoje dzieci a ja oczekuję jeszcze że urodzisz z czwórkę moich bo ja mam na to kasę ? big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      Krowę rozpłodową chciał mieć a nie żonę.
      • ogni_speranza Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:10
        A zaangażowanie autorki brzmi jakby była baaardzo znudzoną i niezaspokojoną małżonką i byle mitoman może jej makaron na uszy nawinąć a ona ślepo mu uwierzy we wszystko.
        • kandyzowana3x Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 08:55
          Ze zona go nie rozumie, wcale ze soba nie sypiaja ...
          A wlasnie, nie opowiadal kolega moze jak seks im sie uklada? wink
          • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 10:21
            Nie, rozmawialismy po kolezensku, spotkalismy sie w parku przypadkiem, bedac tam ze swoimi dziecmi.
            Nie mam na pana zakusow zadnych, podejrzewam ze on rowniez, znamy sie cale zycie, gdyby cos moglo byc, to byloby dawno.

            kandyzowana3x napisała:

            > Ze zona go nie rozumie, wcale ze soba nie sypiaja ...
            > A wlasnie, nie opowiadal kolega moze jak seks im sie uklada? wink
          • anorektycznazdzira Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 08:41
            >A wlasnie, nie opowiadal kolega moze jak seks im sie uklada?
            Na razie opowiada, że potrzebna mu dobra matka dla jego biednego, pokrzywdzonego dziecka, najlepiej sprawdzona, co już się wykazała i pan docenił talent suspicious
    • an.16 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 09:03
      Tu nie ma nic do rozumienia. Takie życie. Mój znajomy postępował tak samo, a więc nie dotyczy to tylko kobiet. Najważniejsze były dla niego dzieci z poprzedniego związku (prawie dorosłe) , a dzieckiem z drugiego prawie sienie interesował. Przez to zresztą rozpadł się ten związek. Teraz jest zakochany w najmłodszym, ale ... co było to się nie odstanie.
    • alsk9 Podpisana intercyza więc gdzie ten 15.10.15, 11:00
      gdzie ten skok na kasę u pani?

      Im cersei8 więcej zdradza szczegółów sprawy tym bardziej szkoda kobiety w co się wpakowała. Ani pierwszy ani drugi facet nie chciał z nią miec rodziny, starsze dzieci odrzucone zarówno przez ojca biologicznego jak i przyszywanego, nie może liczyć wa wsparcie nowego męża bo on myśli o kasie i tym, żeby się przed wydawaniem na nią zabezpieczyć. Ona musi myśleć o utrzymaniu i zabezpieczeniu starszych, ze swojej marnej pensji i marnych alimentow, a zaangażowanie obecnych teściów w ich jedynaka jest rownież interpretowane jako wina matki, bo to ona ma miała pełnić określoną funkcję w ich świecie a jak nie spełnia to jest odrzucana. Młodsze dziecko stawiane przez ojca na świeczniku, bo to ono jest tu jedyne "na prawach", obskakiwane i hołubione przez jego rodzinę i matka pod obstrzałem potępienia, że jest tą złą która się nie stara.
      Niezły syf. Ale tak często jest jak się raz wybrało palanta na ojca dzieciom i nie przeszło porządnej terapii później, to na ogół na kolejnych partnerow tez wybiera się zaburzone indywidua.
      • cersei8 Re: Podpisana intercyza więc gdzie ten 15.10.15, 11:11
        Intercyza zabezpiecza finanse w razie ewentualnego rozwodu.
        Pan chcial miec z pania rodzina, tylko ze dla niego podstawa tej rodziny byly wspolne dzieci.
        Pani miala podejrzewam inne priorytety.
        A kogo ma holubic pan i jego rodzina jak nie wlasnego syna i wnuka?
        Wiesz, ja mam swietny kontakt z tesciami, podobnie jak maz z moimi rodzicami, ale nie sadze abym ja dla swoich tesciow znaczyla chocby jedna setna tego co znaczy maz, a ich syn i nasze dzieci, u moich rodzicow wyglada to analogicznie. Dla mnie to normalne.
        Jesli pani spodziewala sie, ze dla tesciow ona i jej dzieci beda wazniejsci od ich syna i wnuka, to coz, lekarz sie klania.
        Jego rodzice akceptowali ten zwiazek, polubili ja i jej dzieci, ale syna i wnuka kochaja, widzac ze im dzieje sie krzywda, coraz mniej lubia synowa, to chyba normalne.
        • anorektycznazdzira Re: Podpisana intercyza więc gdzie ten 17.10.15, 08:47
          Teściowie dla Ciebie to zupełnie ktoś inny niż ojczym dla nieletnich pasierbów.
          Nie, nie jest normalne demonstrowanie, że najważniejsze jest moje biologiczne dziecko w sytuacji, kiedy się tworzy patchworkową rodzinę i sa w niej inne dzieci, które de facto nie mają biologicznego ojca i jedynym ich ojcem jest ten pan, czy mu się to podoba, czy nie. Nie uwierzę, że przed ślubem powiedział pani otwarcie: ok, możesz sobie mieć dziecim ja je a.k.c.e.p.t.u.j.ę, ale wiesz- to nie są moje dzieci, więc nie oczekuj cudów. Chcę mieć swoje biologiczne, 2 lub 3 i zrozumiałe, że będą dla mnie najważniejsze. No, lubię te twoje dzieciaki i nie mam nic przeciwko, ale sama rozumiesz.
          No i po tym pani za niego nadal chciała wyjść big_grin
    • dziennik-niecodziennik Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 11:55
      tak sie konczy zmuszanie kogos co "mania" dzieci.
      • 3-mamuska Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 15.10.15, 20:58
        Pan totalna świnia.
        Szantażem zmusił ja do urodzenia kolejnego dziecka, a ona myśle zgodził sie ze względu na starsze dzieci bo chociaż maja byt zapewniony, poza tym moze pana kochała.

        Ja tam panią rozumiem, mam 3 dzieci i juz żadnych nowych bym nie chciała.
        Gdybym sie zakochala w panu który na kase i deklaruje ze chce dzieci to miałabym nadzieje ze pan zmieni zdanie, bo pokocha moje dzieci, bo zobaczy jaki to koszt.
        I w sumie dojdzie do wniosku ze mu sie w pieluchy pakować nie chce.

        Gdyby jednak pan postawił sprawę rozwód to chyba bym sie zgodziła, ale właśnie czułabym sie zmuszona i rożnie by sie to mogło skończyć.
        • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 16.10.15, 10:53
          OMG
          To chyba szczyt egoizmu. Dla mnie osoba myslaca jak Ty, czy tak postepujaca to swinia totalna.
          A nie lepiej, a przede wszystkim uczciwiej byloby PRZED slubem postwaic sprawe jasno:
          ja wiecej dzieci nie chce, jesli chcesz byc ojcem to tylko dla tych dzieci ktore juz mam, a jesli nie to do widzenia.
          Widzisz ja tez mam dzieci, dwoje akurat, wiecej nie mam zamiaru miec, ale w opisanej przez Ciebie sytuacji wyjasnilabym wszystki kwestie przed slubem, a nie oczekiwala, ze pan bedzie wolal moje dzieci od posiadania swoich, zrobilabym tak ze wzgledu na siebie, swoje dzieci i pana, ktorego bym kochala.

          Wyobraz sobie siebie w analogicznej sytuacji, poznajesz pana z dziecmi, Ty ich nie masz, ale miec pragniesz, pan przed slubem twierdzi, ze rowniez, a po slubie mialby nadziej, ze " zmienisz zdanie, bo pokocha jego dzieci, bo zobaczy jaki to koszt.
          I w sumie dojdziesz do wniosku ze mu sie w pieluchy pakować nie chce"... Jesli chcialabys rozwodu to tez bylabys swinia totalna?

          Btw skoro hipotetyczny pan mialaby kase, to jaki bylby dla niego problem, ze dzieci to koszt?
          Bo byloby mniej dla Twoich?

          3-mamuska napisała:

          >
          > Ja tam panią rozumiem, mam 3 dzieci i juz żadnych nowych bym nie chciała.
          > Gdybym sie zakochala w panu który na kase i deklaruje ze chce dzieci to miałaby
          > m nadzieje ze pan zmieni zdanie, bo pokocha moje dzieci, bo zobaczy jaki to kos
          > zt.
          > I w sumie dojdzie do wniosku ze mu sie w pieluchy pakować nie chce.
          >
          > Gdyby jednak pan postawił sprawę rozwód to chyba bym sie zgodziła, ale właśnie
          > czułabym sie zmuszona i rożnie by sie to mogło skończyć.
          >
          • 3-mamuska Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 18:33
            Dlaczego egoistka ? Dbam o interesy własnych dzieci zamiast myślec o jeszcze jakimś nienarodzonym.
            Po za tym kochanym pana i chcialabym zeby ożenił sie ze mna , z miłości a nie tylko dla dzieci.
            I rozumienie chciał jedno, ale sorry absurdem jest oczekiwać ze kobieta bedzie krowa rozpłodowa dla następnej 3.
            I gdyby ojciec dobrze traktował moje dzieci to i ja bym dobrze traktowała wspolne. Mimo ze szantażem pan wymusił rodzenie dziecka, grożąc wywaleniem mnie i dzieci z domu, które juz sie do niego przyzwyczaiły.
            Wychowanie 3 dzieci to ogrom pracy wiem bo sama mam 3.
            Gdyby pan chciał następnej 3 to sorry ale moje zaangażowanie byłoby minimalne, składało by sie pewnie z przytulania głaskania kochania. Ale całość musiałby ogarnąć ojciec i nianie. Ja po prostu tez jestem człowiekiem i chce miec zycie dla sobie.a nie byc uwiazana w pieluchach przez 20 lat.
            Ale ty masz 2 wiec nie masz pojęcia co to jest 6 dzieci.

            Rozumiem chec posiadania dziecka ,JEDNEGO a skoro pan i rodzina pani tak pokochala wnuka ze reszta sie nie liczy to sorry...moze kobieta wcale nie odrzuciła dziecka a jedynie zazdrość przez nia przemawia. Brak jakis uczuć dla jej dzieci ze strony pana, wiec ona musi skupić sie ma nich bo maja tylko ja.


            Przed wszystkim ja teraz nie chce dzieci, mam meza o rozwodzie nie ma żaden mowy, ale kiedyś moze gdybym poznała pana ( po rozstaniu ) moim zadaniem zawsze można zmienić zdanie, ale warunkiem byłoby zachowanie pana wobec moich dzieci. Uważam ze jeśli pan nie potrafi byc dobrym ojcem dla moich dzieci to nie stworzymy dobrej rodziny dla następnego.
            Zawsze ono bedzie kochane bardziej moje bedą na boku .

            Gdyby był dla nich dobrym ojcem to mógłbym sie skusić na wspolne 1 dziecko.
            Uważam ze pan wcale taki święty nie jest, bo sorry po tylu latach to mogły adoptować pasierbów, ale "nie" bo kasa sie liczy i majątek rodzinny zimna kalkulacja,wiec co sie dziwić pani. Wyszło ze pan ożenił sie z wyrachowania z taka ktora jest w stanie urodzić dzieci i jest dobra krowa rozpłodowa. Tez bym bylam wściekła.
            • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 10:57
              Pan, (ten z watku, czy hipotetyczny po Twoim hipotetycznym rozwodzie) tez dbalby o interesy wlasnych dzieci, wiec tez nie jest egoista idac szlakiem Twojego rozumowania.
              A moze ozenilby sie z miloscia, ale chcialby miec tez dzieki tej milosci rodzine?

              Widzisz, ja tez mam meza, fajne malzenstwo, ale gdyby on po slubie stwierdzil, ze jednak dzieci ze mna nie chce, to wolalabym sie wyleczyc z milosci, rozwiesc sie i zwiazac z kims kto da mi (z wzajemnoscia) I MILOSC I RODZINE.
              Z Twojej wypowiedzi wynika, ze Ty ewentualnie moglabys urodzic dziecko panu "w nagrode" za zaslugi, za stosunek do Twoich dzieci, sama stawiasz to jako "warunek", ale w zamian domagasz sie od pana bezwarunkowej milosci.
              Ale jesli w ktoryms momencie zalapalabys, ze pan nie jest w stanie byc dobrym ojcem dla Twoich dzieci, wiec ciazy "w nagrode" tez by nie bylo, to po co ciagnac taki zwiazek?
              Bo Twoje dzieci lubia dom pana?

              Ja podtrzymuja swoje zdanie, takie kwestie jak ilosc dzieci, czy kwestia ich posiadania w ogole, nalzey uzgadniac PRZED slubem
              3-mamuska napisała:

              > Dlaczego egoistka ? Dbam o interesy własnych dzieci zamiast myślec o jeszcze ja
              > kimś nienarodzonym.
              > Po za tym kochanym pana i chcialabym zeby ożenił sie ze mna , z miłości a nie t
              > ylko dla dzieci.
              > I rozumienie chciał jedno, ale sorry absurdem jest oczekiwać ze kobieta bedzie
              > krowa rozpłodowa dla następnej 3.
              > I gdyby ojciec dobrze traktował moje dzieci to i ja bym dobrze traktowała wspol
              > ne. Mimo ze szantażem pan wymusił rodzenie dziecka, grożąc wywaleniem mnie i dz
              > ieci z domu, które juz sie do niego przyzwyczaiły.
              > Wychowanie 3 dzieci to ogrom pracy wiem bo sama mam 3.
              > Gdyby pan chciał następnej 3 to sorry ale moje zaangażowanie byłoby minimalne,
              > składało by sie pewnie z przytulania głaskania kochania. Ale całość musiałby og
              > arnąć ojciec i nianie. Ja po prostu tez jestem człowiekiem i chce miec zycie dl
              > a sobie.a nie byc uwiazana w pieluchach przez 20 lat.
              > Ale ty masz 2 wiec nie masz pojęcia co to jest 6 dzieci.
              >
              >
              > Przed wszystkim ja teraz nie chce dzieci, mam meza o rozwodzie nie ma żaden mow
              > y, ale kiedyś moze gdybym poznała pana ( po rozstaniu ) moim zadaniem zawsze mo
              > żna zmienić zdanie, ale warunkiem byłoby zachowanie pana wobec moich dzieci. Uw
              > ażam ze jeśli pan nie potrafi byc dobrym ojcem dla moich dzieci to nie stworzym
              > y dobrej rodziny dla następnego.
              > Zawsze ono bedzie kochane bardziej moje bedą na boku .
              >
              > Gdyby był dla nich dobrym ojcem to mógłbym sie skusić na wspolne 1 dziecko.
              > Uważam ze pan wcale taki święty nie jest, bo sorry po tylu latach to mogły adop
              > tować pasierbów, ale "nie" bo kasa sie liczy i majątek rodzinny zimna kalkulacj
              > a,wiec co sie dziwić pani. Wyszło ze pan ożenił sie z wyrachowania z taka ktora
              > jest w stanie urodzić dzieci i jest dobra krowa rozpłodowa. Tez bym bylam wści
              > ekła.
            • kotradykcja Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 11:07
              > Gdyby był dla nich dobrym ojcem to mógłbym sie skusić na wspolne 1 dziecko.

              Ależ on nie naciskał na 3 kolejnych. To że chciałby to wiesz, ja też chciałabym jeszcze 2-3.
              On chciał mieć swoje dziecko. Swoje, nie spadek po ex mężu swojej żony. I dlaczego u licha ma być OJCEM skoro dzieci mają ojca?

              > Uważam ze pan wcale taki święty nie jest, bo sorry po tylu latach to mogły adop
              > tować pasierbów,

              Ale dlaczego powinien adoptować? Wyjaśnij proszę dlaczego żądasz od człowieka przejęcia na siebie cudzych zobowiązań?

              > ale "nie" bo kasa sie liczy i majątek rodzinny zimna kalkulacj
              > a,wiec co sie dziwić pani. Wyszło ze pan ożenił sie z wyrachowania z taka ktora
              > jest w stanie urodzić dzieci i jest dobra krowa rozpłodowa. Tez bym bylam wści
              > ekła.

              Ty tak poważnie??? OMG. Wściekła na faceta, bo nie chce naprawiać Twoich błędów?
              On się żenił z kobietą, nie jej dziećmi. Akceptacja dzieci żony /męża z poprzedniego związku nie oznacza ich automatycznego pokochania, adopcji i wyrzeczenia się własnego potomstwa.
        • szpil1 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 10:20
          Ale dlaczego świnia? Pani też nie była szczera. No, ale dla niektórych kobieta, zwłaszcza z dziećmi, to zawsze niewinna, pokrzywdzona lelija, a facet to świnia.
          • 3-mamuska Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 21:29
            A i jeszcze jedno, uważam ze facet chce 3 dzieci bo tak sobie wymarzył.
            Ok jego prawo, tylko wyglada na to ze dzieci sie jego tylko te z jego plemników, i dlatego chce miec az taka liczbę, wcale niemała w dzisiejszych czasach. A dzieci zony to nie jego dzieci i poniekąd nie jego problem i sprawa.
            I gdyby wziął sobie za zone młoda dziewczynę bezdzietna pannę z takim samym marzeniem ok.
            A pani ma juz taka liczne dzieci. Tylko uważam
            Ze pan ich po prostu nie uznaje. I wchodząc z związek z ich matka nie można zakładać ,ze zrobię sobie 2 tyle No chyba ze pani deklaruje ze jest krowa rozpłodowa ( niektóre kobiety lubią )
            I pan nie zdaje sobie sprawy jakie to obciążenie
            psychiczne.
            A ze widzę ze pan żadnej miłości do zony nie ma ,wiec sie nie dziwie ze pani nawet ( można sie domyśleć ze sie boi) ze strachu nie chce więcej dzieci, jak miałaby żyć np. Z 4-5-6 dzieci po następnym rozwodzie? Kto by je utrzymał? Kto sie zaopiekował?
            A skoro pan tak łatwo podchodzi do rozwodu to rozumiem strach pani.
            • arwena_11 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 17.10.15, 21:38
              zawsze pani może oddać panu dzieci przy rozwodzie i zająć się tylko tymi z pierwszego małżeństwa. Ale pewnie skora by do tego nie była, bo kasa przepadłaby.
            • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 10:41
              Swoje dziecko utrzymuje pan, chce je dalej utrzymywac i wychowywac, sadze ze pani o tym wie.
              A podejrzewam tez rozwodu nie ma bo pan wlasnie boi sie tego, ze pani chcialaby malucha zabrac ze soba, chocby tylko dla alimentow.

              3-mamuska napisała:


              > A ze widzę ze pan żadnej miłości do zony nie ma ,wiec sie nie dziwie ze pani na
              > wet ( można sie domyśleć ze sie boi) ze strachu nie chce więcej dzieci, jak mia
              > łaby żyć np. Z 4-5-6 dzieci po następnym rozwodzie? Kto by je utrzymał? Kto sie
              > zaopiekował?
              > A skoro pan tak łatwo podchodzi do rozwodu to rozumiem strach pani.
            • cersei8 Re: Wyroznianie dzieci z poprzedniego malzenstwa 19.10.15, 10:44
              Ja nie twierdze, ze trojka to malo, ale skoro Ty sama masz troje z wlasnych jajeczek i plemnikow meza (zamiast chocby slodkich adoptusiow) to chyba nie uwazeasz tej liczby za skandaliczna czy patologiczna?

              3-mamuska napisała:

              > A i jeszcze jedno, uważam ze facet chce 3 dzieci bo tak sobie wymarzył.
              > Ok jego prawo, tylko wyglada na to ze dzieci sie jego tylko te z jego plemników
              > , i dlatego chce miec az taka liczbę, wcale niemała w dzisiejszych czasach. A d
              > zieci zony to nie jego dzieci i poniekąd nie jego problem i sprawa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka