Czy decyzja o dziecku, jeśli jest tylko decyzją, bez tzw. instynktu to dobry pomysł, czy koszmarna pomyłka?
Z tego co widzę, większość ludzi decyduje się na dzieci, bo bardzo im na tym zależy, marzą o tym. Nawet na tym forum widywałam już wątki w rodzaju „niesamowicie chciałabym mieć trzecie dziecko, to nie jest dobry pomysł, z różnych względów, ale baaaardzo bym chciała”. Dla mnie takie uczucia to kompletna abstrakcja... Nie widzę też w sobie żadnego zainteresowania maluchami, które chyba ma większość kobiet (wiecie, o co chodzi: zagadywanie, branie na ręce itp.). Małe dzieci nieco mnie przerażają (ta konieczność trwania przy nich w każdej minucie, niezrozumiałe reakcje typu płacz bez powodu), nie mówiąc już o byciu w ciąży – myśl o tym napawa mnie kompletną paniką. No i oczywiście masa innych wątpliwości: czy się sprawdzę w tej roli, co dalej z pracą, czy podołamy finansowo... Z drugiej strony mam wrażenie, że jednak coś ważnego mnie omija, że wszyscy rodzice przechodzą przez te trudności i jakoś je pokonują, więc to musi być wykonalne. Tylko właśnie – czy uczucie nie jest tu decydujące? Niektórzy ludzie tak bardzo pragną dzieci, że niemal wszystko inne przestaje się liczyć – ale jeśli człowiek bardzo czegoś chce, to jest w stanie pokonać wiele przeciwności.
Trochę to może chaotyczne, ale mam problem z pozbieraniem myśli. Jak widzicie nie umiem podjąć decyzji. Kiedyś wydawało mi się, że przychodzi jakiś magiczny moment i człowiek po prostu wie, jak postąpić. Ale nie nadszedł

A sprawa z mocno abstrakcyjnej, do rozstrzygnięcia w bliżej nieokreślonej przyszłości, robi się powoli coraz bardziej decyzją na już. Wiem, że nikt za mnie nie zdecyduje, ale może podzielicie się jakimiś inspirującymi spostrzeżeniami?