Dodaj do ulubionych

macierzyństwo z rozsądku?

21.10.15, 16:31
Czy decyzja o dziecku, jeśli jest tylko decyzją, bez tzw. instynktu to dobry pomysł, czy koszmarna pomyłka?

Z tego co widzę, większość ludzi decyduje się na dzieci, bo bardzo im na tym zależy, marzą o tym. Nawet na tym forum widywałam już wątki w rodzaju „niesamowicie chciałabym mieć trzecie dziecko, to nie jest dobry pomysł, z różnych względów, ale baaaardzo bym chciała”. Dla mnie takie uczucia to kompletna abstrakcja... Nie widzę też w sobie żadnego zainteresowania maluchami, które chyba ma większość kobiet (wiecie, o co chodzi: zagadywanie, branie na ręce itp.). Małe dzieci nieco mnie przerażają (ta konieczność trwania przy nich w każdej minucie, niezrozumiałe reakcje typu płacz bez powodu), nie mówiąc już o byciu w ciąży – myśl o tym napawa mnie kompletną paniką. No i oczywiście masa innych wątpliwości: czy się sprawdzę w tej roli, co dalej z pracą, czy podołamy finansowo... Z drugiej strony mam wrażenie, że jednak coś ważnego mnie omija, że wszyscy rodzice przechodzą przez te trudności i jakoś je pokonują, więc to musi być wykonalne. Tylko właśnie – czy uczucie nie jest tu decydujące? Niektórzy ludzie tak bardzo pragną dzieci, że niemal wszystko inne przestaje się liczyć – ale jeśli człowiek bardzo czegoś chce, to jest w stanie pokonać wiele przeciwności.

Trochę to może chaotyczne, ale mam problem z pozbieraniem myśli. Jak widzicie nie umiem podjąć decyzji. Kiedyś wydawało mi się, że przychodzi jakiś magiczny moment i człowiek po prostu wie, jak postąpić. Ale nie nadszedł smile A sprawa z mocno abstrakcyjnej, do rozstrzygnięcia w bliżej nieokreślonej przyszłości, robi się powoli coraz bardziej decyzją na już. Wiem, że nikt za mnie nie zdecyduje, ale może podzielicie się jakimiś inspirującymi spostrzeżeniami?
Obserwuj wątek
    • cauliflowerpl Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:41
      Twoje przemyślenia są bardzo podobne do moich z czasów, gdy jeszcze wydawało mi się, że "wszyscy mają dzieci". Sama myśl o konieczności bycia uwiązaną do niemowlęcia powodowała u mnie drgawki, a dzieci zwyczajnie nie lubię.

      Dla mnie podstawowym powodem starania się o dziecko jest właśnie pragnienie posiadania dzieci.
      Nie "bo kto Ci poda szklankę wody", nie "bo wszyscy mają", nie "bo kiedyś możesz żałować".

      Nie chcę - więc nie mam. Nie żałuję i nigdy nie żałowałam (trzy, dwa, jeden....)
      • majenkir Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:19
        Cauliflower, mozesz powiedziec ile masz lat?
        • cauliflowerpl Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:25
          34
      • kamunyak Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:52
        potrafie zrozumiec, ze ktoś nie chce miec dzieci. Moja kolezanka , na przyklad, nie chce i nie ma. Ale jej nie ma na forum e-mama, nie ma potrzeby zagladania tu.
        A ty? co tu robisz?
        • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:53
          >A ty? co tu robisz?

          Forum Kobieta się zepsuło i wszyscy są tu smile
        • cauliflowerpl Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:25
          Zajrzyj na pierwszą stronę i policz, ile wątków jest o dzieciach.
          Będziesz miała odpowiedź na swoje pytanie wink
      • yaga7 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:23
        cauliflowerpl napisała:

        > Dla mnie podstawowym powodem starania się o dziecko jest właśnie pragnienie pos
        > iadania dzieci.
        > Nie "bo kto Ci poda szklankę wody", nie "bo wszyscy mają", nie "bo kiedyś możes
        > z żałować".

        Mam dokładnie tak samo smile
        I też nie chcę, więc nie mam (i pewnie nie będę, kończę 40 w przyszłym, stara jestem wink ). Bo wiadomo, pretekstów mogę znaleźć tysiąc, ale tak naprawdę liczy się jedno - chęć posiadania dziecka, bo jak się chce, to się zrobi wszystko, żeby było.

        Aha, chęć posiadania dziecka może moim zdaniem trochę wynikać z rozsądku - w sensie para się po prostu wspólnie decyduje na dziecko, rozważając za i przeciw. Tylko że z tych rozważań musi wyjść, że jest znacznie więcej argumentów "za" niż "przeciw" smile
        Natomiast na pewno decydowanie się na dziecko "bo otoczenie", "bo co ludzie powiedzą", "bo wszyscy inni mają" to już głupota moim zdaniem.
      • princy-mincy Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 09:18
        Dla mnie podstawowym powodem starania się o dziecko jest właśnie pragnienie posiadania dzieci.
        Nie "bo kto Ci poda szklankę wody", nie "bo wszyscy mają", nie "bo kiedyś możesz żałować".

        I to jest clou.
        Ja poczulam to majac prawie 29 lat, raz dwa namowilam mojego owczesnego narzeczonego (obecnie meza) i postaralismy sie o dziecko. A jeszcze kilka miesiecy przed ciaza wydawalo mi sie, ze owszem, chce miec dzieci ale moze kiedys, w przyszlosci (raczej dalszej niz blizszej).
    • jola-kotka Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:43
      Nigdy nie czułam potrzeby,checi posiadania dzieci i ich nie mam. z rozsądku to można sobie cos tam kupic i jak się nie sprawdzi wyrzucić.Dziecko to nie zabawka jazdy próbnej nie ma,jak już w to wejdziesz odwrotu nie ma. Możesz je skrzywdzić brakiem uczuc. Sory za duże ryzyko. Ja zrezygnowałam.
      • feromona Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:24
        >jak już w to wejdziesz odwrotu nie ma.
        I tego się najbardziej boję. U mnie to się bierze z dużej odpowiedzialności.
        Znam matki, które zachodzą w ciąże z drugim, trzecim i mówią, jakoś to będzie.
        Jola w jakim Ty mniej wiecej wieku jesteś?. U Ciebie to już ostateczna decyzja?
        • jola-kotka Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:13
          36,u mnie nie ma odwrotu,podwiazalam sie.
      • dobrochna00 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:48
        Ale nigdzie nie jest powiedziane, że ktoś, kto bardzo chciał mieć dziecko rzeczywiście sprawdzi się jako rodzic. Od chcenia do działania droga daleka.
    • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:45
      U nas było trochę z rozsądku, trochę z instynktu.

      Wiedzieliśmy oboje, że kiedyś chcemy mieć dzieci, ale niekoniecznie już teraz. Jednak lata leciały nieubłaganie i wypadało się zdecydować smile

      Ciąża była dla mnie koszmarem, pojawienie się dziecka na świecie szokiem. Nagle okazalo się, że wszystkie zainteresowania, hobby, pasje, praca, a sporo tego było, po prostu wszystko idzie w odstawkę, a ja mam samolubną larwę, która wymaga opieki 24h na dobę. Pierwsze miesiące były straszne, i dla mnie, i dla męża - fakt jednak, że mieliśmy strasznie trudne dziecko.

      Teraz - młody ma ponad 9 miesięcy - kochamy go nad życie, w życiu byśmy go nie oddali i może nawet sprawimy mu rodzeństwo smile

      Ale powiem zupełnie uczciwie - gdybyśmy młodego nigdy nie doświadczyli (bo teraz, gdy już go kochamy, to sobie nie wyobrażamy życia bez niego) i gdybyśmy wiedzieli, co nam się szykuje, byśmy się prawdopodobnie na dziecko nigdy nie zdecydowali. Jeśli nie masz instynktu, jeśli dziecię do Ciebie nie przemawia, jeśli masz interesujace życie - nie decyduj się tylko dlatego, że inni dzieci mają.
      • asmarabis Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:59
        - kochamy go nad życie, w życiu byśmy go nie
        > oddali i

        Ty naprawde piszesz o dziecku czy jednak o piesku ktory moze sie w kazdej chwili znudzic i sie go gdzies porzuca?
        Uhh, sa lepsze i gorsze chwile ale nigdy nie mysle o dziecku "eh, oddam....a nie, w zyciu nie oddam"....masakra
        • nevada_r Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:05
          >Uhh, sa lepsze i gorsze chwile ale nigdy nie mysle o dziecku "eh, oddam....a nie, w zyciu nie >oddam"....masakra

          Tak, normalny człowiek również może przemyśliwać na takie tematy. A poza tym w końcu wyszło jej, że by dzieciaka nie oddała, to co się głupio czepiasz? big_grin

          [masakrą są takie osoby, jak ty - całkowicie pozbawione i poczucia humoru, i jakiegoś zdrowego rozsądku.]
          • asmarabis Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:17

            > Tak, normalny człowiek również może przemyśliwać na takie tematy.

            Ale gdzie byscie te dzieci chcialy oddawac, to w ogole legalne?
            Chyba za malo wiem o swiecie....

            • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:30
              OJP.
            • nevada_r Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:42
              >Ale gdzie byscie te dzieci chcialy oddawac, to w ogole legalne?

              Brawo, trafiłaś w sedno. Poćwicz to poczucie humoru, idzie ci coraz lepiej. tongue_out

              Żadna normalna matka nie będzie na poważnie myśleć o oddaniu dziecka [chyba, że jest w wyjątkowo ciężkiej sytuacji życiowej]. Co jednak nie przeszkadza pofantazjować, jakby to było fajnie, jakby tego dziecka nie było [święty spokój odzyskany, brak uciążliwych obowiązków, lekkie życie]. I tu nie ma się co oburzać i brać takich deklaracji na poważnie, bo wiadomo, że odreagować każdy jakoś musi.
        • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:06
          O, mój naczelny troll na forum się zjawił big_grin
        • ina_nova Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:08
          o jezu, nie przesadzaj
      • princesswhitewolf Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 14:04
        > fakt jednak, że mieliśmy strasznie trudne dziecko.

        zaburzone czy chore czy co?
    • joa66 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:48
      Myślę, że kazdy przypadek jest inny. Ja w pewnym sensie zdecydowałam się z rozsądku ("a co bedzie jak potem będę żałowała") , ale mniej wiecej od 5 miesiąca ciązy to już była wielka miłośc. Z drugiej strony, gdybym się nie zdecydowała na dziecko , nie sądzę, ze byłabym nieszczęśliwa. W ogóle w tych sprawach trudno o jakieś uniwersalne prawa. I jest tysiące różnych scenariuszy. Cokolwiek się zdarzy i na cokolwiek się zdecydujesz - szczęscia życzę.
      • premeda Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:55
        O to tak jak u mnie, też najbardziej się boję żalu, że jednak trzeba było się zdecydować. Teraz we dwójkę fajnie jest ale co będzie dalej? Z miłością raczej nie będzie problemów, chyba, że się jakaś choroba uaktywni. Najbardziej nie mogę się zdecydować, że to już teraz. A czas cholera ucieka jakoś tak szybko.
        • joa66 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:56
          gdybym miała problem z zajsciem w ciążę (a w związku z tym czas na refleksje) pewnie bym sto razy zmieniała zdanie.
    • iwoniaw Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:49
      Cytat Kiedyś wydawało mi się, że przychodzi jakiś magiczny m
      > oment i człowiek po prostu wie, jak postąpić.


      Właściwie to tak właśnie uważam. Przez X czasu miałam inne życie, dzieci to nie była absolutnie moja bajka i w zw. z tym nie czyniłam żadnych starań w temacie. Gdyby wówczas trafiła mi się ciąża, to ciężko powiedzieć, co bym czuła, ale jakoś mam wrażenie, że nie byłoby dobrze. W pewnym momencie przełączył mi się tryb na "teraz z tym właśnie facetem chcę i powinnam mieć dzieci" i to, co kiedyś zdawało się zasadniczą ku temu obiekcją, po prostu przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Wcale mnie nie dziwi, że niektórym się nie przełącza - tak chyba po prostu jest, że jednym się pojawia ten instynkt, a innym nie, bo akurat mają inne instynkty "na tapecie". IMO dopóki masz wątpliwości i dystans do pomysłu, to (jeszcze?) nie czas.
      • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:01
        > "teraz z tym właśnie facetem chcę i powinnam mieć dzieci"

        U mnie taki tryb się w pewnym momencie włączył, bez wcześniejszych rozkmin i obiekcji.
    • maggi9 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:51
      Mam podobnie. Jako młodsza dziewczyna myślałam "No ok, nie chce mieć dzieci ale pewnie jak jakoś dojrzeję to mi się zachce, zmieni mi się postrzeganie świata itp" a tu nic. Zestarzałam się ale w głowie nioc mi nie zaskoczyło w tym temacie. I zaczynam się zastanawiać czy decyzja o posiadaniu dziecka to nie będzie na zasadzie "o bo już ostatni dzwonek więc sobie to dziecko jednak zafunduję bo potem będzie już kompletnie za późno". I, że będę tego jednak żałować.

      Zastanawiam się też czy nie mam może jakiś trefnych genów i lepiej, żebym ich po świecie nie roznosiła.
      • feromona Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:06
        U mnie bedzie z rozsądku. Mam 34 lata, małźenstwo kilkunastoletnie i nadal zero instynktu. U męża też instynkt chyba zerowy. Nie wiem czy to dobra decyzja. Dobrze nam jest bez dzieci, ale w głowie mam myśl, że być może coś mnie/nas omija, coś bardzo wartościowego.
        Zamierzam zaciążyc po zimie. Czy to będzie dobra decyzja to się okażewink. Oczywiście to nasza wspólna decyzja z rozsądku.smile

    • falka_85 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 16:57
      Miałam bardzo podobne przemyślenia jak twoje, przeszło jak na pierwszym USG zobaczyłam kółko z kółkiem w środku (pęcherzyk ciążowy) i poryczałam się jak głupia ze szczęścia.
    • asia_i_p Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:01
      Musisz się zastanowić, czy chcesz mieć dziecko. Nie czy chcesz mieć małe dziecko, tylko czy w ogóle chcesz mieć dziecko.
      Bo dziecko to jest gwarancja tego, że w twoim życiu jest ktoś, kto obchodzi cię na równi z tobą samą, a na kogo masz stopniowo coraz mniejszy wpływ. Nieprzespane noce są straszne, przynajmniej dla mnie były, ale to kwestia miesięcy, przy dużym pechu 2-3 lat. Natomiast to, że jedzie w dół ze wzgórza, ty czujesz w każdej części ciała, co mu się może stać, ale to on pedałuje - to już na całe życie. 100% zainteresowania, a wpływ zmierza stopniowo w kierunku 0%.
      To jest dużo łatwiejsze do zniesienia, jeśli tego chcesz, czyli jeśli towarzyszenie przez ileś lat rozwijającemu się człowiekowi, stopniowe oddawanie mu sterów, sprawi ci radość.
      • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:49
        > 100% zainteresowania, a wpływ zmierza stopniowo w kierunku 0%.

        Jak w wątku o wakeboardzie i skręconej nodze wink Ale fajnie jest mieć taką bardziej szaloną wersję siebie smile
        • asia_i_p Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:39
          Mam nadzieję, że przynajmniej nie musiałaś tego widzieć - łatwiej jest utulać po fakcie. smile
    • 5venuss Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:06
      Moje zdanie jest takie, że jeśli ktoś nie czuje potrzeby posiadania dzieci, to się nie powinien na nie decydować "na siłę".
      I absolutnie również po namowach babci, mamy, koleżanek.
      To jest indywidualna sprawa każdej pary.
      Na pewno 95% kobiet po zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka z tzw "rozsądku" kocha to dziecko nad życie, ale zdarza się ten mały procent osób, które do tej miłości się nigdy nie zmuszą.
      A dla mnie niekochane i krzywdzone przez rodziców dzieci, to najstraszliwsza opcja jaka może się przytrafić małemu człowiekowi.
      Dlatego macierzyństwo powinno być przemyślaną i świadomą decyzją, bo mamą (rodzicem) zostaje się już na całe życie.
    • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:11
      Nigdy, przenigdy nie mialam bladego pojecia jak bede kochac moje dzieci zanim pojawily sie one na swiecie. Moje dzieci nie byly planowane, nigdy nie mialam instynktu zanim urodzila sie pierwsza. Po prostu kochalam swojego meza i w pewnym sensie bylam gotowa na nastepny krok w naszym zyciu, nas zasadzie co ma byc to bedzie. szczerze mowiac, to juz nudno sie w okolicach 30 robilo bez dzieci.
      • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:29
        > szczerze mowiac, to juz nudno sie w okolicach 30 robilo bez dzieci.

        Właśnie w tym jest pies pogrzebany. Wszystkie znajome, które miały relatywnie "nudne" życie bez dzieci - praca "odbębniana", wypad do knajpy raz w tygodniu, wakacje all incl, wieczory z mężem przed TV, święta u rodziców, sprzątanie w soboty - uważają, że dziecko odmieniło ich życie na plus. Bo dziecko niczego im nie odebrało!

        Większość znajomych mi par, które na co dzień robiły masę rzeczy, których po prostu z dzieckiem nie da się robić, strasznie się przez pierwsze miesiące męczyła ze świadomością, że ich życie już nigdy nie będzie takie samo.
        Już nie mówiąc, że samo bycie razem jako para, czy mąż i żona, jest już kompletnie inne. Bo system, w jaki spędzało się dnie, wieczory, weekendy i wakacje zupełnie upadł i trzeba było nauczyć się być "inną parą" zupełnie od nowa. Na zasadzie kochamy się, łączy nas wspinaczka, kolacje przy świecach, żeglarstwo, spanie w namiocie, spacery po klifach, frisbee w każdy ciepły wieczór, śniadanie i kawa łóżku w weekendowy poranek, kino - i nagle wszystko przepada z dnia na dzień! Jasne, kochacie się dalej, ale wszystko, dosłownie wszystko jest inne i już nigdy nie będzie takie samo.

        I to nie jest tak, że dziecko coś zepsuło. Dziecko wiele rzeczy odbiera, ale też mnóstwo daje. Jednak naprawdę warto sprawę przemyśleć, bo to że ciotki, pociotki i babcie ćmokają, że dziecię to takie słodkie i w ogóle dziecko łączy i cementuje, jest bardzo dalekie od realizmu.
        • trut_u Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:38
          sfornarina napisał(a):


          > Już nie mówiąc, że samo bycie razem jako para, czy mąż i żona, jest już komplet
          > nie inne. Bo system, w jaki spędzało się dnie, wieczory, weekendy i wakacje zup
          > ełnie upadł i trzeba było nauczyć się być "inną parą" zupełnie od nowa.

          Ano właśnie, to też jedna z moich większych obaw. Moi rodzice tej próby nie przetrwali.

          Jednak naprawdę warto sprawę przemyśleć, bo to że ciotki, pocio
          > tki i babcie ćmokają, że dziecię to takie słodkie i w ogóle dziecko łączy i cem
          > entuje, jest bardzo dalekie od realizmu.

          A to z kolei nie jest problem, chociaż podobne argumenty padły w kilku postach. Nie mam wrażenia jakiejś presji czy żalu, że "wszyscy dookoła mają dzieci" (zresztą to nawet nie jest prawda - ten niż demograficzny to nie tylko wykresy z GUS-u - to już chyba nie te czasy, kiedy bezdzietne pary należały do rzadkości). Pisząc o tym, że być może coś tracę, miałam na myśli moje wewnętrzne obawy, a nie jakieś namowy czy poczucie wyobcowania w stosunku do dzieciatych.
          • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:46
            > Ano właśnie, to też jedna z moich większych obaw. Moi rodzice tej próby nie przetrwali.

            Przypuszczam, że dzieci to był gwóźdź do trumny u wielu par. Nawet tych, które formalnie się nie rozpadły, tylko tkwią w semi-związku bez czułości i zaangażowania.

            Może (miejmy nadzieję?) się mylę, ale biorąc pod uwagę, jak cudowną kochającą się parą byliśmy z mężem zanim pojawił się dzieć i ile pracy nad związkiem kosztował nas powrót do bycia kochającą się parą, trudno uwierzyć, że innym parom było dużo łatwiej. Nam się udało i znów jest dobrze, ale przez pierwsze miesiące w zasadzie na zmianę na siebie warczeliśmy (dziecko nieodkładalne, nieśpiące przez 20 godzin na dobę i wiecznie zaryczane sprawy nie ułatwiało).
            • falka_85 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:16
              Ale to proste, tak jak prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, tak trudne momenty, problemy różnej natury nie tylko te związane z dziećmi, nieprzespane noce, nawał obowiązków itd. pokazują jaka tak naprawdę ta miłość jest, na czym się opiera, jakie ma fundamenty.
              • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:21
                Ladnie napisane i prawdziwe. Od siebie dodam, ze po 10 latach zwiazku to kolacje przy swiecach nabieraja blasku wlasnie przy posiadaniu w domu dzieci wink.
                • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:22
                  > Od siebie dodam, ze po 10 latach zwiazku to kolacje przy swiecach nabieraja blasku wlasnie przy posiadaniu w domu dzieci wink.

                  Zgadzam się. Pod warunkiem, że ten związek przetrwa w takiej formie, że się jeszcze te kolacje przy świecach chce jadać smile
                • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:49
                  kandyzowana3x napisała:

                  > Ladnie napisane i prawdziwe.

                  Nie tylko nieprawdziwe, ale do tego kiczowate, jak z taniego melodramatu. Wielka miłość, która musi przejść próbę, by wyszło, że jednak ma prawo istnienia? Życie to nie Romeo i Julia. Niektórzy ludzie nie chcą niepotrzebnych problemów w swoim związku, bo życie jest problematyczne wystarczająco i nie decydują się na testy miłości w postaci dziecka, jeżeli nie czują, że koniecznie go potrzebują. Zresztą większość badań mówi, że u bezdzietnych zadowolenie z relacji partner -partnerka jest wyższe.
                  • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:30
                    z calym szacunkiem, gdzies ty to wyczytala? " Wielka miłość, która musi przejść próbę, by wyszło, że jednak ma prawo istnienia?"
                    "trudne momenty, problemy różnej natury nie tylko te związane z dziećmi, nieprzespane noce, nawał obowiązków itd. pokazują jaka tak naprawdę ta miłość jest, na czym się opiera, jakie ma fundamenty."
                    • nenia1 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:42
                      Równie dobrze może pokazywać, że ktoś wiele zrobi dla posiadania dzieci i miłość do partnera niewiele ma z tym wspólnego.
                    • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:50
                      kandyzowana3x napisała:

                      > z calym szacunkiem, gdzies ty to wyczytala?

                      A właśnie stąd:
                      "trudne momenty, problemy różnej natury nie tylko te związane z dziećmi, nieprz
                      > espane noce, nawał obowiązków itd. pokazują jaka tak naprawdę ta miłość jest, n
                      > a czym się opiera, jakie ma fundamenty."

                      Miłość nie potrzebuje żadnych trudnych momentów, by miała fundamenty. Cierpienie nie uszlachetnia. Miłość może w trudnych momentach przetrwać, co może niezaprzeczalnie cieszyć, bo mogło stać się inaczej, że ale nie staje się przez problemy lepsza, czy większa.
                      • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:54
                        powiedzenie ,ze w trudnych momentach okazuje sie jakie sa fundamenty milosci w zaden sposob nie jest tozsame z powiedzeniem, ze trudnosci sa fundamentem prawdziwej milosci.
                        • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:04
                          Problem polega na tym, że dla każdego fundamentem miłości może być coś innego. Dla jednych to dobrowolność, możliwość codziennego sprawdzenia jakości związku i nowej decyzji na tak, bo chcemy być z kimś bez "przymusu" rodziny i dziecka. Dla innych erotyka i seksualność, dla jeszcze innych pewna wyłączność, w typie: jesteśmy dla siebie i spijamy sobie na okrągło miód z dzióbków i to daje nam szczęście. Pewnie każda para wie, co w partnerstwie daje jej największą satysfakcję. A jakieś tam abstrakcyjne "fundamenty miłości" wiele nie mówią.
                      • falka_85 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:37
                        Obawiam się, że nic nie zrozumiałaś. Przecież nikogo nie namawiam, żeby sobie zdrową nogę amputował, żeby się przekonać czy partner go naprawdę kocha wink Trudne momenty nie tworzą fundamentów związku, ale pokazują jak trwałe te fundamenty są (indykator, wskaźnik, a nie kreator). I nie ma znaczenia czy para jest ze sobą, bo połączyła ich erotyka, wspólne hobby, bo lubią ze sobą rozmawiać itd. i jaką przyjemność czerpią z bycia w związku. Liczy się to czy rzeczywiście im na sobie zależy, czy czują się za siebie odpowiedzialni. Analogicznie jak z przyjaźnią, możesz znać masę osób, które uważasz za przyjaciół, ale ile ta ich przyjaźń jest warta okaże się jak znajdziesz się w czarnej dupie i poprosisz o pomoc. Bo łatwo się przyjaźnić jeżeli wymaga to jedynie słownych deklaracji, a polega na wspólnym piwkowaniu, ploteczkach, miłym spędzaniu czasu. Trudniej jeżeli trzeba dla przyjaciela (męża, żony itd.) zrezygnować z jakiejś przyjemności, poświęcić czas, pieniądze, zaangażowanie żeby pomóc.
                  • falka_85 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:39
                    Jaki Romeo i Julia? smile Zwykła proza życia, szara, bura i ponura. Choroby, problemy finansowe, problemy w pracy czy posiadanie dzieci to nie są sytuacje rodem z brazylijskiej telenoweli czy innego Harlequina, tylko zwykłe i powszechne rzeczy będące udziałem, że zaryzykuję stwierdzenie, większości społeczeństwa. I w żadnym razie nie namawiam nikogo do posiadania dziecka jeżeli miałoby ono stanowić jedynie problem i test miłości.
                    • najma78 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:49
                      Szczerze mowiac to te fundamenty milosci brzmia jak wenezuelska telenowela, dobry tytul dla nastepnej😀
                      Dwoje ludzi decydujacych sie na potomstwo ma zadanie do wykonania, zadna milosc nie ma znaczenia, znaczenie ma czy oboje tego chca, rozumieje jaka to odpowiedzialnosc i zobowiazuja sie wykonac te prace przy rownym zaangazowaniu. Gdy dziecko przychodzi na swiat nie ma czasu na testowanie jak silne sa fundamwnty milosci.
          • najma78 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:23
            Trut_u napisała :

            > Pisząc o tym, że być może coś tracę, miałam na myśli moje wewnętrzne obawy, a
            > nie jakieś namowy czy poczucie wyobcowania w stosunku do dzieciatych.

            Poczucie ze cos tracisz nie opusci cie jesli nie bedziesz miala dziecka, tyle ze jesli w trakcie macierzynstwa okaze sie ze jednak nic bys nie stracila to juz bedzie za pozno bo tego nie da sie odwrocic.
            Zastanow sie naprawde dobrze czy chcesz dzieci, bo ta decyzja jest na wiele lat.
        • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:40
          o jakie ladne smile rodzice, ktorzy nie sa przerazeni i nie wpadaja w panike bo maja noworodka to nudziarze. a ci, ktorzy panikuja to ekscytujace zycie maja.
          Ps moja pierworodna miala ok 1.5 roku przy pierwszych namiotowych wakacjach. Super jej sie podobalo.
          • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:53
            >o jakie ladne smile rodzice, ktorzy nie sa przerazeni i nie wpadaja w panike bo maja noworodka to nudziarze. a ci, ktorzy panikuja to ekscytujace zycie maja.

            Nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi. Chodziło mi wyłącznie o to, że u jednych pojawienie się dziecka nie zmienia ZBYTNIO stylu życia, a u innych obraca go o 180 stopni.
            Słowo "nudne" użyłaś Ty pierwsza, a ja wzięłam je w cudzysłów - właśnie dlatego, że nie uważam takiego życia za nudne, a jedynie inne. Nie chodziło mi o urażenie kogokolwiek, jedynie o pokazanie kontrastu smile

            > Ps moja pierworodna miala ok 1.5 roku przy pierwszych namiotowych wakacjach. Super jej sie podobalo.

            O bosz, no. Mój pierworodny zaliczyć piersze klify, gdy miał 4 miesiące, kolejne mając pięć miesięcy, a w wieku 6 miesięcy miał za sobą cztery loty samolotem i przeprowadzkę za ocean. Nie w tym rzecz. Po prostu z nim jest dużo trudniej.
            A w góry z plecakiem i namiotem i z dzieciem nie pójdziesz, więc o czym my mówimy? smile
            • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:06
              alez zrozumialam to co napisalas. Po prostu nie mialo to z moja nuda nic wspolnego. Dla mnie wywrocenie zycia o 180 stopni bylo fantastyczna zmiana ( bo lubnie zmiany), a wszystkie trudnosci tymczasowe.
              • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:42
                Kandyzowana, nie zrozum mnie źle - ja bardzo kocham moje dziecko, bardzo je chciałam, niemniej moje piękne życie się posypało w kawałki.
                Też uwielbiam zmiany, ale zmiany typu pakuję torby, składam wymówienie w pracy i wyprowadzam się w Pireneje - witaj przygodo!

                Dopiero od niedawna, może od miesiąca, zaczynam układać sobie w głowie i powtarzać: "słuchaj, jest jak jest i tego nie zmienisz. Zamiast więc rozpaczać za tym, co było i płakać za tym, czego robić nie możesz, znajdź sobie coś, co możesz robić z dzieckiem i będzie też przyjemne."

                Ja wiem, że dla większości matek rozpływających się w zachwytach nad macierzyństwem moje rozterki są z dupy wzięte, ale dla mnie jest to realny problem. Ostatecznie nie żałuję, że się zdecydowałam na dziecko i wydaje mi się, że jestem świetną, kochającą matką. Spędzam mnóstwo czasu na zabawie z dzieckiem, a nie obok, przytulam, gotuję, chodzimy na spacery, noszę go w nosidle, pokazuję świat i śpiewam, choć nie mam słuchu. Młody jest chyba najbardziej wytulonym dzieckiem na świecie i nikt nigdy na niego jeszcze głosu nie podniósł (no chyba że paluchy do kontaktu pcha).

                Ale próbuję pokazać, że nie wszystko jest takie różowe i ta miłość do pęcherzyka na usg to jednak nie u każdego występuje.
                Usg mnie nie ruszało, ciąża mnie doprowadzała do białej gorączki, a brak snu po urodzeniu dziecka doprowadził mnie do takiego wyczerpania, że mało w szpitalu nie wylądowałam, bo młody zamiast spać 20 godzin na dobę, 20 godzin na dobę nie spał. A pozostałe cztery spał na mnie, więc i wtedy ja spać nie mogłam. I tak przez dwa miesiące było, nie przez tydzień!

                Po raz pierwszy pomyślałam, że może to dziecko nie jest takie złe kiedy młody miał 9 tygodni. Wtedy to załatwiłam nianię do wyprowadzania dziecka na spacer i mogłam po prostu w tym czasie pójść spać. Tak było źle.

                Kochać zaczęłam może jak miał 4-5 miesięcy. I z rozmów z innymi mamami wynika, że naprawdę nie jestem w aż takim odosobnieniu smile
                • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:05
                  Ale ja wcale nie kwestionuje twojego doswiadczenia, wrecz przeciwnie uwazam, ze jest potrzebne bo pokazuje, ze tak tez moze byc i do tego skonczyc sie hapy endem.
                  Ja do 30 mieszkalam w 3 krajach, przeprowadzalam sie pewnie z 7 razy, calkiem niezle radzilam sobie zawodowo a i tak uwazam, ze dziecko ogranicza mnie w mniejszym stopniu niz koniecznosc pracy zawodowej smile. I tak moje pelne zmian zycie ( jedynie partner przez ostatnie 15 lat pozostal bez zmian) zaczelo dla mnie wiac nuda. Bo nawet zmiany w koncu zaczely sie powtarzac, a mi sie zachcialo przejsc na nastepny leavel. Mialam to szczescie, ze mam dwa mega promocyjne egzemplarze, zwiazek nam sie raczej umocnil i odswiezyl, dzieci uwiebiaja podrozowac, a ja w zyciu tyle nie spalam co z dziecmi ( obie spia znakomicie). I zaluje jedynie, ze tak pozno sie zdecydowalam bo fajnie byloby miec wiecej dzieci.
          • asmarabis Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:35
            andyzowana3x napisała:

            > o jakie ladne smile rodzice, ktorzy nie sa przerazeni i nie wpadaja w panike bo ma
            > ja noworodka to nudziarze. a ci, ktorzy panikuja to ekscytujace zycie maja.

            No wlasnie, w takie opowiesci z mchu i paproci to tylko moga uwierzyc ci co nie maja dzieci.
            Nie wiem jak mozna sie podczas 9 miesiecy nie byc w stanie ogarnac psychicznie i przygotowac na zajacie sie JEDNYM dzieckiem....

            Tak - dziewczyny ktore nie wiecie czy sie zdecydowac na dziecko, wezcie pod uwage ze niektorzy to po dziecku nawet swiecy juz nie moga zapalic i kawy sie napic, nie mowiac o innych bardziej ' ekstremalnych ' rzeczach jak gra w frisbee...ahahaha
        • stephanie.plum Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:27
          a ja myślałam, że kiedy pojawi się dziecko będę musiała zrezygnować z tego, co najbardziej lubię robić (włóczyć się po lasach), a okazało się, że wcale nie.

          pierwsze słowo młodego - "liść". myślałby kto, że powie "mama".
          • isa_bella1 Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 12:49
            jesssuu tez tak mam, tzn. kocham las, ale czemu ? smile
            • stephanie.plum Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 14:05
              co - "czemu"?
      • cauliflowerpl Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:43
        "nudno sie w okolicach 30 robilo bez dzieci."

        Zawsze mnie to zdanie zdumiewa. No ale ja nie potrzebuję mega wrażeń do szczęścia, wręcz przeciwnie - świętego spokoju.
        • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:55
          Jedno jest pewne, przy dzieciach, pewnie tak do ich 18, swietego spokoju za wiele nie zaznasz smile. I raczej dobrtze, ze taki ten swiat roznorodny.
        • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:58
          Kwestia indywidualna smile Ja potrzebuję progresu i nowych wyzwań. A jeszcze bardziej poczucia, że robię coś sensownego i w moim odczuciu prawdziwego. Teraz, kiedy właściwie jestem odpowiedzialna tylko za koty, nadal mam dzień wypełniony od rana do wieczora, ale czuję się trochę dziwnie smile
        • jola-kotka Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:25
          To slaby jakis zwiazek jest jak sie ze soba ludzie nudza.
    • mikams75 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:14
      ja mialam dokladnie tak ja ty opisujesz i ja sie zdecydowalam na dziecko z rozsadku, troche pod wplywem partnera ale od momentu kiedy na pierwszym usg zobaczylam bijace serducho to wymieklam i obudzily sie we mnie najglebiej skrywane instynkty macierzynskie. Cala reszta zeszla na daleki plan.
    • eve-lynn Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:21
      Obie moje córki są z rozsądku wink
      Nie żałuję - może tylko tego ze tak późno, ale tak wyszło i juz. Ma to tez swoje dobre strony.
    • edelstein Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 17:23
      Nie wszyscy musza miec dzieci.
      • feromona Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:06
        Oczywiście, że nie,wszyscy, ale nie o to chodzi.
        Człowiek pozbawiony instynktu macierzyńskiego nie wie czy chce mieć dziecko czy nie. Lata lecą, a Ty dalej nie wiesz co robić. Miotasz się, myślisz, głowkujesz. Rozważasz za i przeciw. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Po prostu nie wiesz co robić i w którą stronę pójść. Każda decyzja na tak, albo nie to konsekwencje bardzo skrajne. Kiedy zaczynasz zbliżać się do 40 jest coraz bardziej przerażająco.smile
        Tak właśnie się teraz czuję. U mnie to chyba pomoże tylko rzucenie się na głęboką wodę.

        • zottarella Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:40
          > Człowiek pozbawiony instynktu macierzyńskiego nie wie czy chce mieć dziecko czy
          > nie.

          Nie mam instynktu i wiem, że nie chcę mieć dzieci. Nie zastanawiam się, nie miotam, po prostu wiem i tyle. A Tobie życzę podjęcia właściwej decyzji.
          • dobrochna00 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:47
            Ja nie mam instynktu i wiem, że chcę smile
          • feromona Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:58
            Nie wiem w jakim wieku jesteś, ale ja też przez długie lata do pewnego momentu mówiłam, że na 100 % nie chcę dziecka. Im człowiek jest starszy i szybciej tyka zegar biologiczny tym więcej wątpliwości.
            Dziękuje i Zazdroszczę podjętej decyzji.


            • zottarella Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:22
              Jestem już dobrze po 30-tce i od zawsze wiedziałam, że nie chcę mieć dzieci, więc nie miałam się nad czym zastanawiać.
        • kota_marcowa Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:07
          No ja tak miałam. Bardzo długo byłam bezdzietna z wyboru, nie lubiłam dzieci i nie miałam za grosz instynktu macierzyńskiego, zdecydowałam się na dziecko z rozsądkusmile
          Aż zaczęłam sobie uświadamiać, że mój zegar biologiczny tyka i wóz albo przewóz. Największym moim lękiem było, to, że co będzie jak ja tego dziecka nie polubię i nie pokocham, gdyby nie to, że wiedziałam, że w razie czego ojciec sprosta zadaniu na 200% to chyba bym się nie odważyła.

          W ciąży nadal żadnej więzi nie czułam, ani instynkt mi się nie odezwał, tzn cieszyłam się, dbałam o ciążę, nawet próbowałam sobie wyobrażać jak to będzie, ale jednak nadal to była dla mnie abstrakcja.
          Więź zaczęła się nawiązywać w końcówce ciąży, jak płód byłby już zdolny do samodzielnego przeżycia. Natomiast jak się urodził, to odbiło mi po całości. Kocham mojego syna absolutnie bezwarunkowo, dla osoby bezdzietnej to uczucie jest kompletną abstrakcją, nie wiedziałam, że można kogoś tak bardzo kochać. Jedyne czego żałuję, to, że zdecydowałam się tak późnosmile I tak mi się spodobało, że teraz czekam, aż dojdę do siebie po ciąży, flaki po cc mi się porządnie pozrastają i urodzę drugie dziecko big_grin bo do 35 rż maks, chciałabym już zakończyć prokreację, a teraz wiem, że zdecydowanie chcę więcej niż jedno dzieckowink

          P.S. Obcych dzieci nadal nie lubię i mnie drażnią, w tej kwestii nic się nie zmieniło tongue_out
        • jola-kotka Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:29
          Po co generalizujesz,z osobistego doswiadczenia wiem,ze sa tacy co nie maja instynktu i nigdy sie nie zastanawialy czy tak czy nie. Zawsze bylo jasne ze nie.
    • dobrochna00 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 18:26
      Ja jeśli się zdecyduję to z rozsądku wink Nie mam instynktu rozumianego jako piszczenie nad niemowlakami - w sumie obce dzieci niespecjalnie mnie obchodzą. Fajne dzieci lubię, niefajnych nie znoszę, tak jak z dorosłymi. Nie mam ogromnego pragnienia, że już natychmiast muszę. Ale jest wiele argumentów "za". Po pierwsze uważam, że jestem fajną osobą i mam wiele cech, które sprawią, że będę fajną matką. Po drugie mój partner jest świetnym ojcem i doświadczonym, więc wiem, że będę miała przy sobie kogoś, kto już dobrze wie co i jak. Poza tym odkryłam, że bycie z dziećmi jest czymś bardzo wzbogacającym życie - to są nowe doświadczenia i zupełnie inna perspektywa. Wprawdzie mój partner ma dzieciaki już podrośnięte, ale i tak. A biorąc jeszcze pod uwagę, że dziecko będzie miało świetne rodzeństwo to nie wiem, nad czym się jeszcze zastanawiać smile
      • 3-mamuska Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:01
        Moja siostra tak ma, dziecko było dla niej rodzajem pasożyta. Cos jak obcy wewnątrz nas.
        Do porodu szla to miała w domu wózek przytaczany przez rodzine.
        Ciuchów dla dziecka kilka sztuk i to chyba nie kupione przez nia, żadnego gadżetu po sklepach wogole nie chodziła.
        Dzieckiem zajęła sie moja mam po 6 tygodniach siostra wróciła do pracy i szkoły ( musiała w sumie nie chciał byc zależna od faceta) , na zmianę z druga siostra, nie karmiła piersią dla niej to było obrzydliwe.
        Mimo to kocha swojego syna , fakt ze lepiej zaczęła sie z nim dogadywać i czuć w jego towarzystwie jak zaczął mowić.
        Teraz chlopak jest dorosły maja świetny kontakt, nigdy nie miała z nim problemow typu brak nauczk nałogi.

        Chłopak studiuje ma dziewczynę jest odpowiedzialny.
        Ale całe zycie siostra potrzebowała pomocy przy opiece, mieszka z druga moja siostra, wiec we dwie sie ni zajmowały ja tez pomagałam.


        Taka decyzja musi byc przemyślana bo nie da jej sie odwołać jak juz sie dziecko pojawi na świecie.
        Wiem tez ze własne dziecko to cos innego niz cudze.
        Tez w byciu mam jest najgorsze ze dziecki jestesmy potrzebni na 100%.
        I wszytko zależy jakiego masz meza, mamę, siostrę do pomocy, czy mogłabyś i chciała wrócić do pracy.
        Czy w grę wchodzi niania.
        I jaka jestes uczuciowa?

        Mnie tez nie kręcą cudze dzieci, wezmę na rece ,pomogę jak ktoś potrzebuje ,krzywdy nie zrobię.
        Ale nie ma w tym rozczulania.

        Decyzje musisz sama podjąć.
        -----------------
        Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
        • trut_u Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:25
          3-mamuska napisała:

          > Moja siostra tak ma, dziecko było dla niej rodzajem pasożyta. Cos jak obcy wewn
          > ątrz nas.
          > Do porodu szla to miała w domu wózek przytaczany przez rodzine.
          > Ciuchów dla dziecka kilka sztuk i to chyba nie kupione przez nia, żadnego gadże
          > tu po sklepach wogole nie chodziła.
          > Dzieckiem zajęła sie moja mam po 6 tygodniach siostra wróciła do pracy i szkoły
          > ( musiała w sumie nie chciał byc zależna od faceta) , na zmianę z druga siostr
          > a, nie karmiła piersią dla niej to było obrzydliwe.
          > Mimo to kocha swojego syna , fakt ze lepiej zaczęła sie z nim dogadywać i czuć
          > w jego towarzystwie jak zaczął mowić.

          To ciekawe, jak życie się różnie układa... Ile jest takich przypadków, gdzie wszystko wydaje się OK, a potem jednak stosunki dzieci - rodzice się nie układają.

          > I wszytko zależy jakiego masz meza, mamę, siostrę do pomocy, czy mogłabyś i chc
          > iała wrócić do pracy.
          > Czy w grę wchodzi niania.
          > I jaka jestes uczuciowa?

          Raczej średnio i w tym chyba leży problem. Zwykle kieruję się rozsądkiem, a powiedzmy sobie szczerze, że dziecko to nie jest rozsądną decyzją big_grin Na pomoc rodziny nie mogę za bardzo liczyć, a swojej rezygnacji z pracy nawet nie biorę pod uwagę (to jedna z moich bolączek - że przy dziecku musiałabym trochę zwolnić tempo) - także jakoś niezbyt dobrze się to wszystko skleja organizacyjnie.
          • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:31
            > Zwykle kieruję się rozsądkiem, a powiedzmy sobie szczerze, że dziecko to nie jest rozsądną decyzją big_grin

            To prawda smile Ale daje dostęp do bardziej szalonej i spontanicznej części siebie, a to ciekawe doświadczenie wink
            • yaga7 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:33
              A to nie jest tak, że jednak powinno dawać dostęp do tej bardziej rozsądnej części siebie? smile

              Że dla dziecka jednak liczy się stabilność, pewność, konsekwencja itp?
              • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:01
                Ta rozsądna przecież już jest i ją znamy, a można się dowiedzieć o sobie czegoś nowego smile Dla mnie, rozsądnego i zachowawczego mózgowca, takie głębokie zanurzenie w czystą biologię było wyjątkowym doświadczeniem.
          • yaga7 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:31
            > Raczej średnio i w tym chyba leży problem. Zwykle kieruję się rozsądkiem, a pow
            > iedzmy sobie szczerze, że dziecko to nie jest rozsądną decyzją big_grin Na pomoc rodz
            > iny nie mogę za bardzo liczyć, a swojej rezygnacji z pracy nawet nie biorę pod
            > uwagę (to jedna z moich bolączek - że przy dziecku musiałabym trochę zwolnić te
            > mpo) - także jakoś niezbyt dobrze się to wszystko skleja organizacyjnie.

            Wydaje mi się, że przy podejmowaniu takiej decyzji jak najbardziej musisz brać pod uwagę możliwość rezygnacji z pracy, bo nigdy nie wiadomo, jak się życie ułoży. I czy w takiej sytuacji jedna pensja wystarczy, czy nie, co się stanie, jakby dziecko było dłużej chore itp. To wszystko powinno się rozważyć, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie jesteś pewna, czy to dziecko chcesz.
            • trut_u Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:50
              yaga7 napisała:

              > Wydaje mi się, że przy podejmowaniu takiej decyzji jak najbardziej musisz brać
              > pod uwagę możliwość rezygnacji z pracy, bo nigdy nie wiadomo, jak się życie uło
              > ży. I czy w takiej sytuacji jedna pensja wystarczy, czy nie, co się stanie, jak
              > by dziecko było dłużej chore itp. To wszystko powinno się rozważyć, zwłaszcza w
              > sytuacji, gdy nie jesteś pewna, czy to dziecko chcesz.

              Naprawdę uważasz, że takie planowanie ma sens? Bo mnie się zdaje, że nie. Z czasem kompletnie potrafi się zmienić punkt widzenia i ogólna sytuacja. Mówiąc o tym, że nie biorę pod uwagę rezygnacji z pracy, odnoszę się do tego, jak to widzę teraz. A jakie wynikną problemy i jakie będą możliwości ich rozwiązania... Tu jest tak dużo możliwych kombinacji, że nie widzę sensu w ich roztrząsaniu. Równie dobrze to mnie jutro może się coś stać i wszystkie plany wezmą w łeb. Oczywiście trzeba mieć jakieś wyobrażenie przyszłości, ale niestety życie pisze czasami nieprzewidywalne scenariusze.
              • yaga7 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:54
                > Naprawdę uważasz, że takie planowanie ma sens? Bo mnie się zdaje, że nie. Z cza
                > sem kompletnie potrafi się zmienić punkt widzenia i ogólna sytuacja. Mówiąc o t
                > ym, że nie biorę pod uwagę rezygnacji z pracy, odnoszę się do tego, jak to widz
                > ę teraz. A jakie wynikną problemy i jakie będą możliwości ich rozwiązania... Tu
                > jest tak dużo możliwych kombinacji, że nie widzę sensu w ich roztrząsaniu. Rów
                > nie dobrze to mnie jutro może się coś stać i wszystkie plany wezmą w łeb. Oczyw
                > iście trzeba mieć jakieś wyobrażenie przyszłości, ale niestety życie pisze czas
                > ami nieprzewidywalne scenariusze.

                Ja akurat planuję, więc tak, dla mnie to miałoby sens, żeby przynajmniej w jakimś tam zarysie mieć plan A czy B. Albo żeby wiedzieć, czy wystarczy nam kasy czy nie - co np. może być istotne, jak ktoś ma kredyt, wynajmuje, ma niepewną sytuację mieszkaniową, finansową itp.

                Ale wiem, że są ludzie, którzy nie planują i idą na żywioł i też im z tym dobrze smile
                • trut_u Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:07
                  yaga7 napisała:


                  > Ja akurat planuję, więc tak, dla mnie to miałoby sens, żeby przynajmniej w jaki
                  > mś tam zarysie mieć plan A czy B. Albo żeby wiedzieć, czy wystarczy nam kasy cz
                  > y nie - co np. może być istotne, jak ktoś ma kredyt, wynajmuje, ma niepewną syt
                  > uację mieszkaniową, finansową itp.
                  >
                  > Ale wiem, że są ludzie, którzy nie planują i idą na żywioł i też im z tym dobrz
                  > e smile

                  To zdecydowanie nie ja smile Ale na takie wypadki nie mam planu B. Nieraz rozważałam różne czarne życiowe scenariusze, a potem to wszystko wychodziło kompletnie inaczej. Jeśli masz na myśli np. chorobę wymagającą rezygnacji z pracy (nieważne, czy potencjalnego dziecka, czy np. któregoś z rodziców) - to co tu właściwie rozważać. Zależy, jaka choroba, na ile wymaga obecności, a na ile pieniędzy; trudno przewidzieć sytuację zawodową - może być tak, że lepiej nawet zrezygnować z dochodów tej osoby, która zarabia więcej, ale np. będzie jej potem łatwiej do pracy wrócić, i tak dalej...
                  • mikams75 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:13
                    niby cos tam mozna zaplanowac, ale punkt widzenia zmienia sie od punktu siedzenia. Po urodzeniu dziecka odmienia ci sie priorytety i po prostu na wiele spraw bedziesz patrzec innymi oczyma.
                    Znajoma w ciazy planowala jak to po parumiesiacach wraca do pracy, bo przeciez skisnie w domu no i juz planowala urlop z trzymiesiecznym dzieckiem. I co? Nic, po porodzie sie okazalo, ze maluszka tak szkoda zostawic z kims a praca nie daje az takiego spelnienia. A i intensywny urlop moze poczekac, zeby sie dziecko nie umeczylo. I to wszystko po pordzie nie jest jakims wyrzeczeniem wielkim, jak to sie kobietom bezdzietnym wydaje.
                    • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:31
                      > Po urodzeniu dziecka odmienia ci sie priorytety i po prostu na wiele spraw bedziesz patrzec innymi oczyma.

                      Mnie dziecko pomogło uporządkować priorytety i ocenić, co w "dawnym życiu" było tylko zapychaczem czasu, co było ważne, ale może poczekać parę lat, i co było ważne na tyle, że czekać nie może. A co do znajomej - znałam kilka 30-letnich pracoholiczek, którym "siedzenie" w domu z dzieckiem spodobało się na tyle, że w końcu wykorzystały pełny trzyletni urlop wychowawczy.
                      • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:42
                        echtom napisała: A co do znajomej - znałam kilka 30-letnich p
                        > racoholiczek, którym "siedzenie" w domu z dzieckiem spodobało się na tyle, że w
                        > końcu wykorzystały pełny trzyletni urlop wychowawczy.

                        Nie trzeba być pracoholiczką, by nie chcieć przeorganizowania swojej codzienności przez dziecko. I jasne, że po urodzeniu dziecka priorytety się zmieniają, twoim priorytetem staje się dziecko. Osoby bezdzietne nie muszą przyjmować jednak twojego systemu wartości.
                        • cosmetic.wipes Re: macierzyństwo z rozsądku? 23.10.15, 15:24
                          > I jasne, że po urodzeniu dziecka priorytety się zmieniają, tw
                          > oim priorytetem staje się dziecko.

                          Owszem. Co nie oznacza, że i rodzic nie skorzysta.
                          Po urodzeniu syna, że względu na problemy z jego zdrowiem i niemożność stwierdzenia czy będzie OK czy może będziemy pielęgnować warzywko dostalismy z chłopem mocnego kopa do zarabiania kasy. W pierwszym rzędzie chodziło o zapewnienie młodemu jak najlepszego leczenia i warunków, ale globalnie skorzystaliśmy również my - zdecydowanie poprawiły się nasze warunki bytowe.
                          Być może ten proces (podwyższania komfortu) miałby miejsce i bez dziecka, ale wątpię, żeby przebiegł w takim tempie i czy aż tak by nam sie chciało.
          • 3-mamuska Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:16

            >
            > Raczej średnio i w tym chyba leży problem. Zwykle kieruję się rozsądkiem, a pow
            > iedzmy sobie szczerze, że dziecko to nie jest rozsądną decyzją big_grin Na pomoc rodz
            > iny nie mogę za bardzo liczyć, a swojej rezygnacji z pracy nawet nie biorę pod
            > uwagę (to jedna z moich bolączek - że przy dziecku musiałabym trochę zwolnić te
            > mpo) - także jakoś niezbyt dobrze się to wszystko skleja organizacyjnie.


            Moja siostra po prostu nie miała pieluszkowego zapalenia mózgu.

            Do pracy mozesz wrócić i miec nianie. Do porodu mozesz pracować.
            O rodzine pisałam zeby np. Od czasu do czasu ktoś inny zajął sie dzieckiem. Gdybys była na macierzyńskim , chodziło o pójście do fryzjera kosmetyczki czy na kolacje z facetem.
            Wszystko tez zależy ile ojciec sie zaangażuje.

            Powiem tak relacje siostry z siostrzeńcem sa na tyle fajne ze ona na nim nie wisi, pozwalała podejmować samodzielne decyzje ,nie wtrąca sie, on sam dzwoni do niej z problemami. On nie był jej celem w życiu sensem życia.
      • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:11
        > Nie mam instynktu rozumianego jako piszczenie nad niemowlakami - w sumie obce dzieci niespecjalnie mnie obchodzą.

        Mnie z kolei zdumiewa definiowanie instynktu macierzyńskiego jako piszczenia nad cudzymi dziećmi smile W ogóle uważam, że instynkt macierzyński jest przereklamowany - dzieci to po prostu normalny składnik rzeczywistości.
        • dobrochna00 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:13
          Pięknie ujęłaś to, co chciałam przekazać smile
        • mikams75 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:16
          ja natomiast uwazam, ze instynkt macierzynski jest bardzo silny ale dotyczy wylacznie wlasnych dzieci i nie przed poczeciem.
          Po urodzeniu wlasnego czyjes nauczylam sie tolerowac.
    • melancho_lia Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:18
      U nas decyzja o pierwszym dziecku zapadła spontanicznie bardzo. Byliśmy młodzi jak na dzisiejsze standardy, w sumie z perspektywy to troche nieodpowiedzialnie zrobiliśmy , chociaż jeszcze przed narodzinami synka wszystko się poukładało.
      Potem urodziła sie córcia.
      Bardzo chcieliśmy mieć dzieci. Co najmniej dwoje. Ja bez tego czułam sie jakas taka niepełna.
      Decyzję o trzecim odwlekaliśmy dość długo, głównie z powodu mojego zdrowia. Jak zakończyłam leczenie musieliśmy jeszcze raz wszystko przemyśleć. Zdecydowaliśmy się, rodzę w grudniu.
      Macierzynstwo z rozsądku jest dla mnie bez sensu. Nie wszyscy chcą miec dzieci, jak nie czujesz tej potrzeby to po co na siłę?
      • 3-mamuska Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 19:52
        Macierzynstwo z rozsądku jest dla mnie bez sensu. Nie wszyscy chcą miec dzieci, jak nie czujesz tej potrzeby to po co na siłę?

        A moim zdanie problem polega na tym ze autorka wątku czekała na im puls wsciek macicy , ze samo przyjdzie chce tu i teraz miec dziecko chce i koniec robimy ....
        Cos jak miłość strzał Kupidyna.
        Nic takiego nie nadeszło ,a lata lecą i sie zastanawia ze w właściwie juz cos powinno byc, juz czas i czy czekać dalej na instynkt czy zdecydować sie na rozum.

        Oczywiście nie wszyscy musza miec dzieci.
        Zależy od naszego trybu życia, hobby, chęci wolności.
        Choć cześć rzeczy można pogodzić z dzieckiem podróże , hobby, wymieniać sie przy dziecku.
        Ale jeśli lubi sie wsiąść na motor i przejechać pol świata spontanicznie, to chyba nie ma miejsca na dzieci.
        Czy zdobywać szczyty tam dziecka nie zaciągniesz.
        • kota_marcowa Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:05
          > A moim zdanie problem polega na tym ze autorka wątku czekała na im puls wsciek
          > macicy , ze samo przyjdzie chce tu i teraz miec dziecko chce i koniec robimy ..
          > ..
          > Cos jak miłość strzał Kupidyna.
          > Nic takiego nie nadeszło ,a lata lecą i sie zastanawia ze w właściwie juz cos p
          > owinno byc, juz czas i czy czekać dalej na instynkt czy zdecydować sie na rozum
          > .

          Idealnie to opisałaś.
        • berber_rock 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:09
          > Ale jeśli lubi sie wsiąść na motor i przejechać pol świata spontanicznie, to ch
          > yba nie ma miejsca na dzieci.
          > Czy zdobywać szczyty tam dziecka nie zaciągniesz.

          - lubie wsiasc na motor i przejechas spory kawalek swiata. Lubie zdobywac szczyty. I ... surprise surprise - obydwie rzeczy robie z dziecmi. Jedyny czego zrobic nie jestem w stanie, to urwac sie w na przykla 6 miesieczna podroz po swiecie - no szkola panie ...
          • snakelilith Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:27
            berber_rock napisał(a):

            > - lubie wsiasc na motor i przejechas spory kawalek swiata. Lubie zdobywac szczy
            > ty. I ... surprise surprise - obydwie rzeczy robie z dziecmi.

            A ja na motorze nie jeżdżę i szczyty zdobywam od czasu u do czasu, dałoby się z dzieckiem, ale dzieci nie mam, bo lubię po prostu spontanicznie decydować o tym, czy po pracy nie przespać całego dnia nie oglądając się na nikogo, albo czy nie zarwać całej nocy na czytanie ciekawej literatury i następnego dnia funkcjonować na minimalnych obrotach, albo nie kupować jedzenia, bo mi się nie chce wychodzić na zakupy i przegłodować dwa dni na starych chrupkach z ketchupem, albo przez tydzień zajmować się na okrągło moim hobby nie zwracając uwagi na cały świat. I takich "nieodpowiedzialnych", "samolubnych" rzeczy, których nie chciałabym zrobić mojemu dziecku (gdybym je miała) jest cała masa, dlatego dzieci nie mam.
            • berber_rock Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:31
              a przeciez ja sie ani z toba nie kloce ani nie polemizuje. Twoj wybor byl taki, moj "wybor"" byl inny.
            • cauliflowerpl Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:36
              O, ujęłaś sedno.
              Ja wiem, że wiele rzeczy z dziećmi "się da".
              Ale ja lubię móc te rzeczy robić wtedy, kiedy mam na nie ochotę. I nie chodzi o sporty ekstremalne, chodzi o zwykłe rzeczy jak spacer, rower, książka, zakupy, obiad taki, na jaki ja mam ochotę, a nie jaki podejdzie dziecku. Mam ochotę - to robię, a nie przekładam na później bo teraz trzeba odebrać dziecko ze szkoły.
              Praca już ogranicza mnie dość mocno, bo lubię się wyspać więc czytanie po nocy nie wchodzi w grę.

              Tyle, że nie jest tak, że nie chciałabym takich rzeczy zrobić swojemu potencjalnemu dziecku.
              Sobie bym nie chciała zafundować rezygnacji z tej miniwolności smile
              • sfornarina Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:47
                Cauliflower, mówisz dokładnie o tym, czego mi brakuje po urodzeniu dziecka.

                Mam ochotę wsiąść na rower i popędzić wieczorem na jogę - nie mogę, bo trzeba nakarmić dziecko, a karmię piersią.
                Mam ochotę na kickboxing - szlag by trafił, zajęcia w moim klubie są tyko wieczorem.
                Mam ochotę pójść na kawę i poczytać książkę - akurat teraz się nie da, bo dziecko musi zaliczyć drzemkę.
                Do dentysty też nie mogę wcześnie rano, bo akurat wtedy zajmuję się wyprawianiem dziecka do żłobka (i tak, dziecię mam w żłobku na trzy dni w tygodniu, a i tak czasu dla siebie nie masmile ).

                Ja wiem, że to są głupie przyziemne drobiazgi - ale właśnie ich mi najbardziej po urodzeniu dziecka brakuje smile
                • cauliflowerpl Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:57
                  No właśnie, dla jednych to nieznaczące pierdoły, dla nas coś ważniejszego.
                  Życzę Ci zatem, żebyś w miarę rozwoju małego, miała coraz więcej czasu dla siebie smile
                • asmarabis Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:02
                  >
                  > Mam ochotę wsiąść na rower i popędzić wieczorem na jogę - nie mogę, bo trzeba n
                  > akarmić dziecko, a karmię piersią.
                  > Mam ochotę na kickboxing - szlag by trafił, zajęcia w moim klubie są tyko wiecz
                  > orem.
                  > Mam ochotę pójść na kawę i poczytać książkę - akurat teraz się nie da, bo dziec
                  > ko musi zaliczyć drzemkę.
                  > Do dentysty też nie mogę wcześnie rano, bo akurat wtedy zajmuję się wyprawianie
                  > m dziecka do żłobka (i tak, dziecię mam w żłobku na trzy dni w tygodniu, a i ta
                  > k czasu dla siebie nie masmile ).

                  O ja cie, normalnie juz sie turlam po kanapie ze smiechu, co ty bierzesz ze tak potrafisz cudownie trollowac: WYPRAWIANIE dziecka do zlobka, my tez chodzimy ale my wstajemy, jemy i wychodzimy i nie trwa to calego poranka; i co to dziecko je w tym zlobku, skoro je tylko z piersi a rozumiem ze nie slyszalas o odciaganiu mleka ? I czemu nie mozesz czytac w czasie drzemki dziecka?

                  Moim zdaniem jestes po prostu z natury totalnie niezogranizowana i czy z dzieckiem czy bez dziecka twoje zycie to jeden wielki chaos. Mam nadizeje ze dziewczyny watpiace nie biora powaznie twoich opowiesci, bo to z posiadaniem dziecka nie ma nic wspolnego wink
                  • cauliflowerpl Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:04
                    Szczerze mówiąc, łatwiej wziąć poważnie wypowiedzi sfornarina, niż Twoje histeryczne podrygiwania big_grin
                  • snakelilith Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:10
                    asmarabis napisała:

                    > Moim zdaniem jestes po prostu z natury totalnie niezogranizowana i czy z dzieck
                    > iem czy bez dziecka twoje zycie to jeden wielki chaos.


                    No i bardzo dobrze. Ja też jestem niezorganizowana i mam chaos, bo TAK CHCĘ i to mi sprawia przyjemność. I mam w czterech literach, co myślą na ten temat mróweczki pracujące ku chwale etosu królowej matki.
                    • asmarabis Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:39

                      >
                      > No i bardzo dobrze. Ja też jestem niezorganizowana i mam chaos, bo TAK CHCĘ i
                      > to mi sprawia przyjemność. I mam w czterech literach, co myślą na ten temat mró
                      > weczki pracujące ku chwale etosu królowej matki.

                      No ale obwiniasz swojego dziecka ze to przez nie, to chyba roznica...
                      • snakelilith Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:57
                        Nie obwiniam, bo przemyślałam sobie wszystko PRZED. NIe chciałam być w sytuacji, w której musiałabym obwiniać moje dzieci. Ale nie każdy jest w mojej uprzywilejowanej sytuacji. Wiele kobiet zdecydowało się na dziecko, bo wpadły, albo zostały w mniej lub bardziej subtelny sposób zmuszone do macierzyństwa przez partnera, czy środowisko. NIektóre miały też stracha, że "coś stracą", co przez pewien czas też mnie zajmowało, ale mnie łatwiej pogodzić się z myślą, że w życiu nie można mieć wszystkiego. I jeżeli ktoś żałuje, że wybrał nie całkiem to co lepiej do niego pasuje, nie oznacza to, że chce by dziecko zniknęło.
          • 3-mamuska Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 20:38
            berber_rock napisał(a):

            > > Ale jeśli lubi sie wsiąść na motor i przejechać pol świata spontanicznie,
            > to ch
            > > yba nie ma miejsca na dzieci.
            > > Czy zdobywać szczyty tam dziecka nie zaciągniesz.
            >
            > - lubie wsiasc na motor i przejechas spory kawalek swiata. Lubie zdobywac szczy
            > ty. I ... surprise surprise - obydwie rzeczy robie z dziecmi. Jedyny czego zrob
            > ic nie jestem w stanie, to urwac sie w na przykla 6 miesieczna podroz po swieci
            > e - no szkola panie ...

            Ale czy zrobiłaś to z niemowlakiem?
            I czy razem z mężem czy osobno.
            Mam znajoma ktoś ma cieżko upośledzone dziecko niechodząca bez kontaktu, i jeżdżą oboje, raz on raz ona na wypady z przyjaciółmi.
            Jak chcą jechać razem przyjeżdża ktoras z babć.

            Z dzieckiem moze niemal wszystko założy od tego cY masz ochotę na utrudnienia.
            • berber_rock Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:21
              Tak.

              Z niemowlakiem jezdzilam off-road po Islandii i lazilam po lodowcach.

              Z nieco starszymi dzieciakami na motorynkach po Azji.

              Tak - robimy to we czworke. Ale zeby zobaczyc ze to JEST mozliwe, totrzeba obejrzec sobie troche trzeciego swiata, a nie bytowac non-stop w pierwszym
              • klamkas Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:35
                Żeby to zobaczyć, trzeba mieć bezproblemowe dziecko. Albo nie, nie trzeba. Można zwyczajnie ignorować, to, że jest chore, że jest HNB, że źle się aklimatyzuje i inne takie. Można.
              • 3-mamuska Re: 3-mamuska - dementti 21.10.15, 21:58
                berber_rock napisał(a):

                > Tak.
                >
                > Z niemowlakiem jezdzilam off-road po Islandii i lazilam po lodowcach.
                >
                > Z nieco starszymi dzieciakami na motorynkach po Azji.
                >
                > Tak - robimy to we czworke. Ale zeby zobaczyc ze to JEST mozliwe, totrzeba obej
                > rzec sobie troche trzeciego swiata, a nie bytowac non-stop w pierwszym

                A można można, jak dziecko jest zdrowe i nie ma np. Autyzmu czy choroby lokomocyjnej i nie wymiotuje całej trasy.

                A moze spytać jak na motorze podróżuje sie z niemowlakiem?
                Pytam z ciekawości zero złośliwości.
                • berber_rock Re: 3-mamuska - dementti 22.10.15, 10:40

                  > A moze spytać jak na motorze podróżuje sie z niemowlakiem?
                  > Pytam z ciekawości zero złośliwości.

                  - Pojedz do Wietnamu, to zobaczysz smile Albo wlacz sobie Top-Gear Vietnam Special.

                  Osobiscie nie jezdzilam z niemowlakiem, tylko z dzieckiem 3 letnim (co zreszta wyzej napisalam), ale tam jezdza i z niemowlakami.
    • berber_rock Jak nie jestes gotowa, to sobie daruj 21.10.15, 20:00
      Poniewaz wszystkie tutejsze doswiadczenia pochodza od asertywnych mam, to dla odmiany przytocze doswiadczenie nieasertwnej (wtedy) mamy, ktora sie ugiela.

      A ugielam sie przed naciskami tesciow, ze chca byc dziadkami. Sama nie mialam jakiejs poteznej potrzeby emocjonalnej, raczej na zasadzie kiedys trzeba. Do calego fuck-upu dolozyl sie fakt, ze wychowana bylam w klimacie "na czyjes uczucia trzeba sobie zasluzyc" albo "jak ktos wyciagnie do ciebie reke, to wypada sie odwdzieczyc". A poniewaz rodzina meza sporo nampomogla, to kretynka ze mnie straszna byla, ale czulam powinnosc spelniania ich zachcianek.

      Syn jest fantastyczny i jest w tej chwili naprawde bombowym i rozsadnym nastolatkiem i jestem przeszczesliwa ze go mam. Ale matka to zaczelam umiec byc, jak mial jakies 5 lat. Wczesniej podchodzilam jak do zywej lalki: przewinac, nakarmic, zaprowadzic do lekarza, zaprowadzic do oprzedszkola. Do macierzynstwa dojrzalam gdzies tak w wieku 33 lat dopiero wtedy zaczelam myslec o drugim.

      Nie zaluje, ze syn jest, natomiast uwazam,ze zrobilam mu straszna krzywde swoja emocjonalna nieobecnoscia przez pierwsze 5 lat jego zycia, a siebie pozbawilam radosci z pierwzych lat macierzynstwa. To ze wylam i rwalam wlosy z glowy w bezsilnosci bylo tu bez znaczenia - wlosy akurat odrosna.

      Poczekaj. To jest naprawde ogromna frajda pod warunkiem, ze wynika z potrzeby emocjonalnej.
      • 3-mamuska Re: Jak nie jestes gotowa, to sobie daruj 21.10.15, 21:03
        Syn jest fantastyczny i jest w tej chwili naprawde bombowym i rozsadnym nastolatkiem i jestem przeszczesliwa ze go mam. Ale matka to zaczelam umiec byc, jak mial jakies 5 lat. Wczesniej podchodzilam jak do zywej lalki: przewinac, nakarmic, zaprowadzic do lekarza, zaprowadzic do oprzedszkola. Do macierzynstwa dojrzalam gdzies tak w wieku 33 lat dopiero wtedy zaczelam myslec o drugim.

        Czyli mialas go dosc wcześnie? Moze to dlatego nie umialas inaczej.
        I tu nie ma nacisku ze strony rodziny a sama autorka boi sie ze cis przegapi.

        Moja mama mowi ze dzieci szybko rosną, i nawet sie człowiek nie obejrzy jak dzieci dorosłe.
        Moj ma 17 lat a ja uczę sie jeździć konno.
        Wiec dla chcącego nic trudnego.
        • berber_rock Re: Jak nie jestes gotowa, to sobie daruj 21.10.15, 21:24

          > Czyli mialas go dosc wcześnie? Moze to dlatego nie umialas inaczej.
          - czy ja wiem czy wczesnie? 25 lat
          > I tu nie ma nacisku ze strony rodziny a sama autorka boi sie ze cis przegapi.
          - wiem. Przytoczylam swoja historie jako przyklad ulegania czynnikom poza-instynktownym, ale niekoniecznie identycznych z watkodawczynskimi :°

          > Moj ma 17 lat a ja uczę sie jeździć konno.
          > Wiec dla chcącego nic trudnego.
          _ tego akurat mi tmumaczyc nie musisz. Mam na stanie 15 i 4 i naprawde robie w zyciu mnostwo rzeczy, ktore inni uwazaja za non-feasible przy dzieciach. Patrz moje wpisy wyzej.
          • 3-mamuska Re: Jak nie jestes gotowa, to sobie daruj 21.10.15, 22:03

            > _ tego akurat mi tmumaczyc nie musisz. Mam na stanie 15 i 4 i naprawde robie w
            > zyciu mnostwo rzeczy, ktore inni uwazaja za non-feasible przy dzieciach. Patrz
            > moje wpisy wyzej.

            No i wlasnie o to chodzi, co człowiek ma w głowie, czy uważa ze po dziecku to juz tv kanapa i ciepłe kapcie, kobieta musi zostać z dzieckiem w domu karmić piersią (oczywiście ze to jest fajnie i ja byłam w domu z każdym do 3 lat i karmiłam piersią rok ,dwa) Czy dziecko w niczym nie przeszkadza a jedynie pewne sprawy robi sie inaczej.
    • bang_bang30 Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 20:55
      Ja mam dziecko z rozsądku.
      Instynkt mnie nie dopadł, NIGDY nie rozczulały mnie niemowlęta, za dziećmi nie przepadam (do dziś).
      Miałam 31 lat, fajnego faceta i zaczęłam się zastanawiać, czy coś mnie nie omija wink Znudziło nam się już chodzenie na imprezy, znajomi 'wyjazdowi' wykruszyli się z powodu dzieci.

      No i mamy córkę. Bardzo fajną, sprawiającą nam wiele radości. Ze zdziwieniem zauważyłam, że opieka nad nią przyszła mi bardzo naturalnie, uruchomiły się we mnie pokłady cierpliwości, których wcześniej nie miałam.
      Ale ja nie oszalałam na jej punkcie. Nie jest dla mnie 'ósmym cudem świata', nie zakochałam się od pierwszego wejrzenia, po pół roku opieki wracam z ulgą do pracy zostawiając ją w rękach niani.

      Podjęłam słuszną decyzję, fajnie, że mam dziecko wink
      • feromona Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:23
        Myślisz o drugim czy raczej nie?wink
    • klamkas Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 21:15
      Przede wszystkim - jeśli wahasz i miotasz, to znaczy, że chociaż trochę chcesz, inaczej by tego miotania nie było. Kobiety, które nie chcą, nie mają z tym problemu.

      Ja chciałam, ale ciągle w fazie: nie teraz, kiedyś, za kilka lat. I wpadliśmy. Najpierw szok i przerażenie, a potem jakoś tak poszło z górki - wszystko sobie omówiliśmy, wymyśliliśmy różne rozwiązania, przywykłam do tego, że będziemy rodzicami. I poroniłam. I po poronieniu było tak oczywiste, że już chcemy mieć dziecko, że jak tylko lekarz pozwolił, to sobie zrobiliśmy. Byłam entuzjastycznie nastawiona, gdzieś do 5 miesiąca. Entuzjazm nie wystarczył, mój organizm się zbuntował przez co reszta ciąży była koszmarem i przez pierwsze miesiące życia córki w ogóle nie byłam się nią w stanie zająć (depresja, stany lękowe, poważne zaburzenia hormonalne, które to wszystko podsycały). I więcej dzieci nie mamy. Już parę razy to pisałam: chciałabym chcieć drugie dziecko. I chciałabym, żeby z córką było inaczej. Myślę, że przez te pierwsze problemy nigdy nie nawiązałam z córką takiej więzi jak inne matki - nigdy nie miałam zwierzęcego instynktu w stosunku do niej. Mam spory dystans, chyba nietypowy dla relacji matka - córka. Jasne, kocham ją bardzo, nie wyobrażam sobie, że nagle znika z mojego życia. Ale choroba w ciąży i po niej zabrała mi sporo, czego przewidzieć się nie dało. Drugiego dziecka nie ma i nie będzie, a kiedyś chciałam troje.

      Różnie się to plecie. Niezależnie od tego czy się chce, nie chce, planuje, wpada. Ale musisz być przekonana, że jakby nie było to weźmiesz to na klatę - nawet jeśli będzie źle i nie tak jak powinno.
      • 3-mamuska kot albo pies 21.10.15, 22:07
        Zauwazylam ze pary często najpierw biorą psa czy kota i wtedy sprawdzają czy dają rade z obowiązkami i ograniczeniami. ( w moim otoczeniu)
        Oczywiście nie porównuje zwierząt do dzieci, ale jednak to juz jest jakaś odpowiedzialność , nie można sobie wyjechać na miesiąc ,bo trzeba najpierw zorganizować opieke. Itp.

        Wiec moze zamiast dziecka ,zwierzakwink
      • manala Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 22:08
        Zawsze chciałam mieć dziecko. Nie wyobrażałam sobie jakoś życia bez jakiejś małej istoty do kochania ; )
        Pierwsze dziecko miałam po 30 i pierwsze miesiące, nawet lata były dla mnie koszmarne. Córka cały czas wisiała na piersi. Poza tym mało spała, nigdy nie zasypiała sama, była typem "nieodkładalnym". Typowe "high need baby". Pamiętam jak wtedy mówiłam koleżankom - "nigdy więcej".
        Kiedy młoda zaczęła się komunikować było już łatwiej. Później już miałam fajną, komunikatywną i rozsądną trzylatkę i wtedy pojawiło się pytanie o rodzeństwo.
        Ciągle pamiętałam o trudnych początkach z pierwszym dzieckiem ale te wspomnienia stopniowo się zacierały. Mąż chciał mieć drugie dziecko i każdy powtarzał, że z kolejnym będzie łatwiej.
        Urodził się syn. Było trochę łatwiej. Przede wszystkim syn był przewidywalny - wiadomo było o co mu chodzi. Poza tym po pierwszym dziecku wiedziałam już, że nie ma co oczekiwać, że dziecię zje i pójdzie spać na 3 godziny więc może łatwiej mi przychodziło pogodzenie się z faktem wiszenia na cyckach i innymi niedogodnościami ; )
        Uważam jednak, że macierzyństwo jest ogromnym wyzwaniem. Jeśli nie czujesz potrzeby posiadania dziecka i jest Ci dobrze tak jak jest, to bym się nie decydowała bo bywa ciężko. Ja dzieci uwielbiałam. Miałam też teoretyczną wiedzę, przeczytane książki, poradniki i jedno wiem - można je sobie wsadzić...
        Z moich spostrzeżeń gorzej bywa z niemowlakami po cesarce ; )
        • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 22:52
          > Z moich spostrzeżeń gorzej bywa z niemowlakami po cesarce ; )

          Moje było nie tylko po cesarce, ale i nieodkładalne plus HNB. Masakra. Dopiero jak wzięliśmy nianię, to trochę nam ulżyło smile
          • kandyzowana3x Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 23:21
            moja druga wyjmowana była w czasie cesarski na śpiocha smile. no jak juz ja dosłownie wyjmowali z mojego brzucha obudziła się. lekarz jak przeciął powłoki z rozczuleniem westchnął, ze tak fajnie śpi, szkoda budzić wink. popłakała z 2 min przy zastrzyku w pięte i poszła spać. przespala następny dzień calusienki i dopiero po 24 h otworzyła oczy. cc w 37 tyg. przez cały okres noworodkowy była anioł nie dziecko wink.
            • sfornarina Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 12:29
              Haha smile
              Lekarze podczas mojej cesarki się śmiali, że dzieć mój się rozryczał jeszcze w brzuchu, zanim go wyjęli. I tak mu na dwa miesiące zostało uncertain
    • prophetess.pl Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 23:10
      Powody rezygnacji z dzieci sa wszystkie co do jednego infantylne i egoistyczne. JA bede w tej okropnej ciazy, JA bede musiala siedziec z dzieckiem non-stop, JA jestem przerazona malymi dziecmi i co JA bede z tego miala. Dla ludzi ktorzy osiagneli nawet niezbyt wysoki poziom dojarzlosci to sa smieszne/dziecinne problemy. Co do zasady dzieci nie powinny miec dzieci. Dzieci emocjonalne rowniez...
      • klamkas Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 23:20
        A kto powinien mieć? Ten, kto ciążę zleci surogatce, a noworodka całodobowej niani? ;p
      • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 21.10.15, 23:41
        prophetess.pl napisała:

        > Powody rezygnacji z dzieci sa wszystkie co do jednego infantylne i egoistyczne.

        No proszę cię. Czyż nie ma większego egoizmu od: JA bardzo chcę mieć dziecko? JA chcę mieć małą istotę do kochania. JA chcę spełnienia mojej miłości do partnera. JA chcę mieć kogoś, kto sprawi, że moje życie stanie się mnie nudne. JA chcę dziecka, by moje życie stało się bardziej zorganizowane (nie można się zorganizować bez dzieci?). JA chcę się spełnić jako "pełnowartościowa" kobieta. JA chcę doświadczyć radości macierzyństwa. JA chcę mieć rodzinę, która sprawi, że nie będę sama, że ktoś mnie odwiedza, zaopiekuje na starość. JA chcę by moje geny nie wymarły i ktoś mnie wspominał, jako swego przodka. Dla kogo ty się więc niby poświęcasz tą twoją "emocjonalną dojrzałością"? Za mało ludzi jest na tej planecie?
      • cauliflowerpl Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 09:11
        Taa, mnie tez przez pol zycia pewna instytucja wmawiala, ze w zyciu trzeba byc altruista, poswiecac sie dla innych a cierpienie uszlachetnia.
        W wieku lat nastu poslalam ich do diabla.
    • ally Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 02:20
      A co to niby jest ten instynkt? Polecam poczytać Adrienne Rich, która opisuje, jak już w dzieciństwie miała poczucie, że inni oczekują od niej zainteresowania dziećmi oraz umiejętności ich obsługi i jak ją to stresowało - bo czuła, że chyba odstaje smile Myślę, że to dość powszechne uczucie.

      Cudze dzieci mnie nigdy nie obchodziły, aczkolwiek zawsze raczej chciałam dzieci mieć - kiedyś, w przyszłości. Nie wiem, ile jeszcze bym czekała, gdyby tematu nie podjął mój mąż. No i miałam umowę o pracę na czas nieokreślony, od paru lat, ale jednak czytając o wszechobecnych śmieciówkach stwierdziłam, że może mąż ma rację i nie ma co kusić losu - więc to argument z rozsądku.
      Ciąża była przyjemnym doświadczeniem, ale bez większych uniesień czy łez podczas USG. Po urodzeniu dziecka okazało się, że jest ono najpiękniejsze i najsłodsze na świecie smile

      Jeśli ktoś ma ciekawe życie, to wcale nie dziwi mnie brak ciśnienia na dziecko. Ale nie ma co się bać, że dziecko uczyni to życie nudnym.
      • quilte Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 06:33
        Decyzję o pierwszym dziecku podjęłam "na zimno": miałam trzydziestkę, nie byłam pewna, że nie zechcę nigdy, mąż chciał. Nie lubiłam niemowlaków ani małych dzieci (małe pieski i kotki to co innego tongue_out). Urodziłam, pokochałam i zachciało mi się więcej, nie twierdzę, że każdy tak ma.
        • hermenegilda_zenia Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 10:05
          Ja bardzo podobnie, miałam 35 lat i zdecydowałam, że spróbujemy, chociaż męża przed ślubem ostrzegałam, że być może nigdy nie będę chciała mieć dzieci. Syn był bardzo ciężkim niemowlakiem, ale na szczęście nie miałam romantycznego i matko-polkowego nastawienia do macierzyństwa, więc obyło się bez frustracji, że jestem przez 24 godziny uwiązana do dziecka - wszelkie problemy traktowałam zadaniowo. Po 5 miesiącach wróciłam do pracy poza domem przez kilka godzin, co było zbawienne dla mojej psychiki. A teraz po 5 latach odżyłam i stwierdziłam, że robimy powtórkę z rozrywki - urodzę już po 40-stce.
      • falka_85 Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 09:33
        > Polecam poczytać Adrienne Rich, która opisuje, jak już w dzieciństwie miała poczucie, że inni oczekują od niej zainteresowania dziećmi oraz umiejętności ich obsługi i jak ją to stresowało - bo czuła, że chyba odstaje smile Myślę, że to dość powszechne uczucie.

        Też tak myślę, bo sama doświadczyłam. Nie wiedzieć czemu spora część mojego otoczenia oczekiwała, że z racji posiadania jajników, a nie jąder, będę się zachwycać kotkami, pieskami, niemowlętami i małymi dziećmi, a ulubioną zabawką będzie wózek z lalką w środku. A mnie to w ogóle nie interesowało, a niemowlęta i małe dzieci wręcz przerażały, bo małe, kruche i niekomunikatywne.
    • jolie Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 07:44
      Z rozsądku miałam drugie dziecko - tzn. planowaliśmy z mężem, że nie chcemy dużej różnicy wieku między rodzeństwem, a mój plan osobisty to było '2 dzieci do 30'. Za tę mniejszą różnicę (2,5 roku, wiem, bywają mniejsze) moje ciało zapłaciło bardzo wysoką cenę (mniejsza o szczegóły). Gdybam czasem, że może trzeba było poczekać np. 5 lat - to są właściwie takie rozważania z gatunku 'gdyby wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł'. Dzieci zawsze chciałam mieć, ale katalizatorem instynktu było poznanie mojego męża (przy wcześniejszych mężczyznach nie czułam tego tak mocno, może byłam za młoda). I tak jak przy wyborze mężczyzny słuchałam ciała, tak ciała posłuchałam w kwestii ciąży. Miałam oczywiście bardzo dużo szczęścia, bo poznałam w wieku 25 lat kogoś tak fajnego, jak mój mąż (tak, wiem, nic nie trwa wiecznie, a klientami prostytutek są przede wszystkim żonaci, itd.) i nie mieliśmy jako para żadnych problemów z płodnością.
      Ten wątek i podobne skłania mnie do refleksji, że instynktu macierzyńskiego i chęci posiadania dzieci chyba należy się wstydzić - teksty typu "myślenie macicą","etos królowej matki", podkreślanie, że nie zapadło się na pieluchowe zapalenie mózgu to w moim odczuciu mniej lub bardziej zakamuflowana pogarda. To dziwi tym bardziej, że tyle zrozumienia na emamie znajduje wysokie libido i zawsze wtedy padają argumenty biologiczne w stylu 'potrzeba seksualna tak pierwotna i naturalna jak jedzenie i sen'.
      Napisałam trochę obok tematu, mam nadzieję, że autorka wątku nie będzie miała mi tego za złe.
      • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 10:30
        > a mój plan osobisty to było '2 dzieci do 30'

        Mój też, z dopiskiem "z minimalną różnicą wieku". Prawie się udało, tzn. rzutem na taśmę załapało się nieplanowane trzecie wink
      • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 13:32
        jolie napisała:

        > Ten wątek i podobne skłania mnie do refleksji, że instynktu macierzyńskiego i c
        > hęci posiadania dzieci chyba należy się wstydzić - teksty typu "myślenie macicą
        > ","etos królowej matki", podkreślanie, że nie zapadło się na pieluchowe zapalen
        > ie mózgu to w moim odczuciu mniej lub bardziej zakamuflowana pogarda.

        Owszem, to może być zrozumiane jako pogarda, ale te argumenty padają zwykle wtedy, gdy "druga" strona powołuje się na wyższy stopień ludzkiej szczęśliwości i moralną wyższość wynikającą z faktu posiadania dzieci. To też taka nowa moda, bo wcześniej kobiety rodziły i nie robiły z tego szopki. Dziś mamy jednak wybór. I mnie jako bezdzietnej jest obojętne, kto w jaki (legalny) sposób zaspokaja swoje osobiste potrzeby i dba o własne egoizmy. Bo tak, chęć posiadania dziecka jest też egoizmem. Jeżeli jednak ktoś chce mieć dzieci powinien je mieć, ale osoby, które podjęły świadomą decyzję przeciwko, albo w jakiś sposób żałują, że zdecydowały się na dzieci, powinny mieć też prawo do swoich odczuć.
        • echtom Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 13:57
          > To też taka nowa moda, bo wcześniej kobiety rodziły i nie robiły z tego szopki.

          Obstawiam, że to reakcja na modę na głośne deklaracje "nie chcę mieć dzieci" i "brzydzę się niemowlętami". Ogólnie na efekty antydzietnego prania mózgu we współczesnej cywilizacji.
          • snakelilith Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 17:07
            echtom napisała:

            > Obstawiam, że to reakcja na modę na głośne deklaracje "nie chcę mieć dzieci" i
            > "brzydzę się niemowlętami". Ogólnie na efekty antydzietnego prania mózgu we wsp
            > ółczesnej cywilizacji.

            Głośne "nie chcę mieć dzieci", a "brzydzę się niemowlętami" dzieli przepaść. Ja się niemowlętami nie brzydzę, chociaż zapachu pełnej pieluchy nie uważam za szczególnie pociągający. Poza tym głośna deklaracja "nie chcę mieć dzieci" ma także swoje uzasadnienie w środowisku, dla którego rola matki ciągle jest spełnieniem kobiecego życia i alternatywa uważana jest za deficyt. Trudniej mają ciągle te kobiety, które decydują się przeciwko macierzyństwu, to one muszą się ciągle tłumaczyć, usprawiedliwiać, rozliczać i narażać na pytania, współczujące spojrzenia i anegdoty o ryczących czterdziestkach. Więc nie rozumiem agresji matek w stosunku do bezdzietnych. Z decyzji o staniu się matką nikt was nie rozlicza, bo macie po swojej stronie bardzo mocne argumenty w postaci biologicznego instynktu, tradycji i społecznej akceptacji.
            • jolie Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 22:05
              Aha, czyli masz misję. Wybacz, nie moja bajka.
    • ela.dzi Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 09:13
      Tę decyzję musicie podjąć sami z partnerem po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw. Jedni niechcący pierwotnie dzieci szybko zakochują się w swoich, inni mają poczucie, że źle zrobili. Nikt Wam nie powie jak to będzie u Was, a to nie jest decyzja z której można się wycofać.

      Co to ukrywać, na początku z dziećmi nie jest łatwo. Trzeba zapomnieć o swoich większych potrzebach a skupić się na potrzebach dziecka, ale tak jak sama mówisz, to mija. Nawet kilka miesięcy po porodzie wiele matek nie czuje miłości do dziecka, a potem nie wyobrażają sobie życia bez dziecka. Ale bywają też takie, które tego instynktu nigdy nie poczują i to jest coś strasznego, jeśli dziecko to odczuwa.

      Ja zaszłam w ciążę (głównie za namową męża i patrząc na przykład znajomych par, które długo starały się o dziecko mając raptem parę lat więcej niż my) dość wcześnie w stosunku do swoich planów życiowych. Ciąża planowana, ale była dla mnie dużym szokiem, zaskoczeniem i niedowierzaniem. Obawiałam się o finanse, bo wzięliśmy kredyt na wtedy dziurę w ziemi i jednocześnie zbieraliśmy pieniądze na wykończenie. Mniej więcej do połowy ciąży płakałam, bo całe moje życie się zmieniło. Uczucie smutku potęgował fakt, że zamiast wymarzonej córki miałam mieć syna. Nie wiem czy to przypadek, czy tak miało być, ale niedługo po zajściu w ciążę doszły dodatkowe fundusze, stopy procentowe spadły, dostaliśmy mnóstwo rzeczy dla małego i generalnie jakoś się uspokoiłam i w końcu zaakceptowałam fakt, że będziemy mieć synka. Ciąża jak ciąża, trzeba ją przeżyć, mimo, że fizycznie czułam się dobrze, to końcówka była ciężka. A po porodzie potrzebowałam dużo wsparcia męża, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Miłość do dziecka nie pojawiła się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Minął jakiś czas zanim przestałam robić wszystko machinalnie przy dziecku a pojawiło się uczucie i poczucie, że nie wyobrażam sobie już życia bez synka. A druga ciąża jest całkiem inna, bo sama chciałam drugie i o wiele lepiej psychicznie ją znoszę. Nie mogę się doczekać drugiego maluszka smile
    • pysia-aga Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 12:53
      Dzieci mam z rozsądku i z namowy męża.
      Nie przeszkodziło mi to zwariować na ich punkcie wink
    • isa_bella1 Re: macierzyństwo z rozsądku? 22.10.15, 12:56
      Jak miałam 34lata jak zaczęłam powaznie mysleć o dziecku i go chcieć , ale nie obsesyjnie. Starania zaczęłam z mężem jak skończyłam 35lat. Ale że szło jak po grudzie smile tzn. na ciążę czekałam 7 cykli to tak się nakręciłam, że już nie wyobrażałam sobie świata bez dziecka. Ogromna była moja radość jak zobaczyłam dwie kreski, poczułam że to już jest moje dziecko , które bardzo kocham. Co do innych dzieci, to tez nie zachwycałam się nad kazdym , maluszków się bałam, ale niektóre dzieci b. lubiłam. Ale bez szału.
      Tyle że ja zawsze wiedziałam ze chce miec dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka