Dodaj do ulubionych

terrorysta w klasie

23.10.15, 09:17
syn koleżanki poszedł teraz do 4 klasy, przyszło kilkoro nowych dzieci w tym starszy o 2 lata chłopak. I zaczął się problem w całej klasie bo dziecko jest wyjątkowo trudne. Śmieje się z nauczycieli ( jak mu np. zwracają uwagę ) wyzywa , bije , popycha , kopie plecaki itd. Jest on podobno pod opieką psychologa ale widocznie nic to nie daję . Chłopak ten wybiera sobie,,ofiary" i np. przez tydzień gnębi kogoś z klasy, później zmienia obiekt . Klasa się go boi, bo straszy zabiciem i nosi podobno scyzoryk . No i taka sytuacja: czepił się syna tej koleżanki i ona wpadła w szał i poszła do szkoły ale kiedy zobaczyła go jak wychodził z klasy, to podeszła i go opieprzyła popychając go. Teraz matka tego ucznia straszy, że poda do sądu , koleżanka się trochę przestraszyła, ale rodzice w klasie powiedzieli że będą zeznawać , że dzieciak jest niereformowalny i staje się niebezpieczny . Ogólnie wyszła z tego afera . Co sądzicie ?
Obserwuj wątek
    • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:26
      Koleżanka głupia, że dorwała go pod klasą, mogła zrobić to bez świadków. Powinna poprosić kogoś aby pogadał po męsku z gó...arzem.

      Ja bym uprzedziła działania mamusi i zgłosiła sprawę do sądu rodzinnego, że rodzice niewydolni wychowawczo, a mały bandyta terroryzuje klasę i gnębi moje dziecko. Matka bandyty szybko zmieni zdanie. Skoro 2 lata starszy, to niestety powtarza klasy, kiedyś tacy byli przesuwani do klas specjalnych albo do szkół przystosowania zawodowego.

      • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:31
        "Mały bandyta"?

        Uważaj na słowa, zaraz ci tu napiszą, że na pewno zaburzony, że to nie jego wina, że na pewno inni go prowokują; a serio - wiem, że istnieją i zaburzeni, i "mali bandyci".

        Bohaterka wątku powinna myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie i dobru własnego dziecka.
      • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:34
        Jesteś po studiach prawniczych?

        W takim razie powinnaś wiedzieć, że małoletni do 13. roku życia nie mogą odpowiadać, ich czyny nie noszą znamion winy, ponieważ nie mają rozeznania etc. Mówienie o 11-12-latku per "mały bandyta" jest nadużyciem, bo wobec dziecka w tym wieku winę za demoralizację lub zagrożenie demoralizacją ponoszą dorośli.
        • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:39
          To prawda, ale zapewniam cię Triss, gdyby ktoś tłukł twojego syna, miałabyś w poważaniu poprawność nazewnictwa, a w te pędy leciałabyś do szkoły na interwencję, by ukrócić siniaki, uszkodzenia mienia i strach własnego dziecka.
          • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:43
            Tak? I co leciałabyś z łapami do obcego dziecka? A potem jego tatuś do Ciebie?
            • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:45
              Na interwencję nie znaczy z łapami.
              Można przyjść, zażądać natychmiastowego wezwania rodzica, i wtedy, przy dyrekcji, dalej załatwiać sprawę.
              • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:48
                Ale Ty chcesz teoretyzować, czy rozmawiać o tym przypadku. Tutaj matka postanowiła sama "wychować" agresora.
                • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:49
                  Owa matka nie powinna popychać agresora, gdy ten wychodził z klasy.
              • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:50
                Rodzic wezwany do szkoły nie ma obowiązku się stawić. Oczywiście ryzykuje konsekwencjami w postaci wezwania policji czy zgłoszeniem sprawy do sadu. Choć trudno w to uwierzyć sa rodzice, ktorzy wola takie rozwiazanie.
                • black.sally Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:54
                  mamma_2012 napisała:

                  > Rodzic wezwany do szkoły nie ma obowiązku się stawić. Oczywiście ryzykuje konse
                  > kwencjami w postaci wezwania policji czy zgłoszeniem sprawy do sadu. Choć trudn
                  > o w to uwierzyć sa rodzice, ktorzy wola takie rozwiazanie.

                  hm? przez cały rok szkolny , matka agresora z klasy mojego syna nie pojawiła sie ani razu.Nie wiem nawet jak dziecko chodziło do szkoły.Bo nikt, nigdy matki nie widział.Na wezwania szkoły miała delikatnie mówiąc w..ne wink
                  • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:59
                    Ale to też dowodzi, że szkoła pozorowała działania. Jeśli rodzic wielokrotnie nie reaguje, szkoła może sprawę zgłosić do różnych organów.
                    • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:03
                      Dokładnie. Szkoła zgłasza do MOPS zaniedbanie obowiązków wychowawczych i podejrzenie demoralizacji.
                      Szkoła ma instrumenty, wprawdzie niewiele skutecznych, ale ma.
              • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:58
                Zgadzam się.
                Natomiast jeśli już rodzic chce interweniować bardziej bezpośrednio, to poza szkołą i zwracając uwagę czy teren jest okamerowany.
                • marychna31 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:24
                  > kołą i zwracając uwagę czy teren jest okamerowany.
                  No ale to jednak trochę małe zabezpieczenie. Po "interwencji" należy jeszcze obciąć dziecku język i uciąć dominującą dłoń, żeby nie opowiedziało nikomu co się stało. Można jeszcze, sposobem rycerzy zakonu krzyżackiego, wyłupić dziecku oczy, żeby na obrazkach nie pokazało, co się stało.

                  Innymi słowy, przecież to się i tak wyda.
        • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:40
          Triss a gdzie ja napisałam że dzieciak będzie odpowiadał? Do sądu rodzinnego podaje się rodziców, ze sobie nie radzą. Niech sąd im ograniczy prawa, da kuratora, zabierze dzieciaka. Wszystko jedno, byleby przestał terroryzować dzieci w szkole. Może również nakazać indywidualny tok nauczania.

          Z doświadczenia wiem, że to działa na rodziców bardzo mobilizująco. Nagle wiele rzeczy da się zrobić.

          Poza tym dzieciak starszy o 2 lata od czwartoklasistów to moze być już za chwilę 13 latek.

          I zdecydowanie jestem za nazywaniem rzeczy po imieniu a nie za polityczną poprawnością i głaskaniem po główce.
        • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:35
          Jeśli jest 2 lata starszy w 4 klasie to najprawdopodobniej ma już te 13.
    • ewa_mama_jasia Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:26
      Jedno zbiorcze pismo do dyrektora (z podpisami wielu rodziców) z żądaniem opanowania sytuacji oraz pismo za każdym razem, kiedy zaistnieje jakiś incydent. Upierdliwe, wiem, ale daje argument siły już po miesiącu (pomimo wielokrotnego zgłaszania........). Na pismo szkoła musi odpowiedzieć, jak nie odpowie, a kilka innych zostało zgłoszonych, można zgłosić do kuratorium. Lokalna prasa/telewizja też dobra, szczególnie w mniejszych miejscowościach.
    • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:27
      Sądzicie, że jedno to wymaganie od szkoły aby wdrożyła postępowanie wobec ucznia, który stosuje przemoc wobec innych dzieci i zapewniła bezpieczeństwo pozostałym, bo to jest obowiązek szkoły.
      A drugie, że koleżanka w żadnym razie nie powinna opieprzać obcego dziecka i go popychać. Dorosły człowiek powinien umieć zapanować nad emocjami. Pani sama pogorszyła sprawę.
      • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:32
        Popychać - nie.
        Ale opieprzyć, zwrócić uwagę??
        • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:37
          Ja jestem przeciwnikiem załatwiania spraw w ten sposób, że dorosły próbuje "wychować" cudze dziecko, że "porozmawia po męsku z gó..rzem", co tutaj niektórzy sugerują. Rozmawiać z rodzicami, domagać się zmiany zachowania, domagać się od szkoły zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom.
          • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:42
            Nie, tylko nie to!
            Sorry, instytucja która powinna zapewnić dzieciom na swoim terenie bezpieczeństwo i warunki do nauki nie może w żaden sposób sugerować, że rodzice powinni porozmawiać między sobą.
            Szkoła via dyrekcja może i powinna rozmawiać z rodzicami w sposób stanowczy.
            • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:46
              Triss, gdzie ja napisałam, że szkoła powinna domagać się rozmowy rodziców między sobą?
          • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:47
            I ty naprawdę myślisz, że z rodzicami tego dziecka da się porozmawiać? Oni sobie sami z nim nie radzą, skoro dzieciak nie ma żadnych zahamowań i czuje się bezkarny.
            Z niektórymi trzeba rozmawiać ich językiem. Chłopak poczuje respekt przed silniejszym.
            • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:52
              Mam za sobą doświadczenia z takimi agresorami w klasie syna. Wiem, że nie jest lekko, łatwo i przyjemnie. Ale to wcale nie znaczy, że mam postępować tak, jak nie chcę by wobec mojego dziecka ktoś postąpił, czy uczyć go, że skuteczne są tylko argumenty siły i przemoc.
              • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:04
                Ja też mam doświadczenie, może nie z przemocą fizyczną ale psychiczną. Szkoła dużo robiła bez żadnych efektów. Były pogadanki, że tak nie można itd, a gó...arze i tak robili swoje. W końcu ostre pismo do dyrekcji z opisem konsekwencji finansowych zadziałało bardzo skutecznie. No i moja rozmowa z ojcem jednego z chłopców i poinformowanie, że mam dowody i kolejny wybryk zakończy się wezwaniem ochrony osiedla i policji. I cud się stał, skończyły sie problemy.
                Ale wiem też że wiele osób zabrało dzieci ze szkoły, bo szkoła ogólnie z przemocą psychiczną sobie nie radzi.
                • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:11
                  Ale ustalmy jedno, działania mobilizujące szkołę i rodziców agresora do reakcji tak, działania w stylu opieprzanie dziecka, czy jakieś jego szarpanie, bicie, straszenie, grożenie mu nie.
                  Takie jest moje zdanie i go nie zmienię.
                  • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:26
                    No ja dzieci nie straszyłam, ale poinformowałam, że jeżeli jeszcze raz tak zrobią to wzywam policję, a że mają już po 13 lat to niech sobie poczytają kodeks karny.

                    Jak ja miałam jakieś 11-12 lat, czasy były inne i nie było pajdokracji takiej jak teraz, to też miałam kolegów w klasie różnych. Raz wróciłam do domu w porwanej bluzce po kilku godzinach od zakończenia lekcji, bo stwierdzili, że nie wypuszczą mnie ze szkoły jak ich nie pocałuję. Jeden groził mi nożem.
                    Jak moja mama mnie zobaczyła, to wzięła psa i poszła do nich do domów.
                    Jednego dorwała na podwórku - omijał mnie z daleka do końca. Dwóch innych w ich domach.
                    W jednym dziadek chłopaka stwierdził, żeby moja mam robiła co chce, bo w domu rośnie mały bandyta i nikt sobie z nim nie radzi. Mama wyjaśniła koledze że ma mnie omijać szerokim łukiem,
                    u drugiego otworzył ojciec i jak sie dowiedział o co chodzi to stwierdził tylko, "niech się pani nie martwi ja sprawę załatwię, on juz nigdy na żadną dziewczynę czy kobietę nie podniesie ręki". Kolegi kilka dni nie było w szkole, ale potem był taki grzeczny smile.
                    Wszyscy mojej mamie kłaniają sie do tej pory jak ich spotka na osiedlu. Nigdy nie było więcej żadnych problemów z nimi.
                    • vi_san Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:45
                      Ale [wg dzisiejszych standardów] twoja mama to sadystka i przmocowiec, a ty zapewne z patologii pochodzisz. smile
                      • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:05
                        pewnie tak, ale ja byłam jej wdzięczna, bo miałam spokój do końca 8 klasy a nawet i później.
            • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:59
              Realna wizja spotkania w sądzie rodzinnym na wielu rodziców działa mobilizująco.
        • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:50
          I zakładasz, że śmiejący się z nauczycieli chłopak na twoje zwrócenie uwagi zareaguje?
        • amoreska Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:51
          Może przynajmniej TEGO dzieciaka zostawi w spokoju?
          • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:54
            Może zostawi, a może jeszcze bardziej będzie go gnębił. Tak, czy siak, to żadne rozwiązanie.
    • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:29
      Sądzimy, że rodzice zaczepianych dzieci powinni pojedynczo lub zbiorczo, wedle woli, interweniować następująco:
      - po każdym incydencie informacja pisemnie via dziennik elektroniczny do wychowawczyni klasy
      - do sekretariatu szkoły pismo za potwierdzeniem odbioru z prośbą o spotkanie w składzie: dyrektor, wychowawca, rodzic poszkodowanego dziecka, może być jeszcze pedagog szkolny
      - dyrekcja może wpłynąć na rodziców trudnego dziecka, groźba skierowania sprawy do sądu rodzinnego czyni cuda
      • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:51
        To prawda, że w tym wypadku należy maksymalnie angażować szkołę.
        • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:10
          I policję. W poście startowym była informacja o groźbach karalnych i możliwości użycia niebezpiecznego narzędzia. To grubszy kaliber.
          Jak się kolega zorientuje, że w szkole jest bezkarny, to jego agresja może narastać.
        • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:17
          Szkoła ma jeszcze jedną możliwość, a nawet obowiązek.
          Przy takim braku zainteresowania uczniem ze strony rodziców wychowawca i pedagog przeprowadzają wywiad środowiskowy. W razie potrzeby mają nie tylko prawo ale i obowiązek zawiadomić odpowiednie służby (opieka społeczna, policja, sąd rodzinny)
    • mama.nygusa Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:39
      A widzial ktos, ze go popchnela, jesli nie to glosno zaprzeczyc, a jak ktos widzial to powiedziaec ze przypadkiem wpadla na niego
      • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:46
        Gdyby nikt tego nie widział, to koleżanka nie martwilaby sie konsekwencjami. Albo sa świadkowie albo obdukcja.
    • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:43
      Skoro koleżanka nie stosuje przemocy wobec własnego dziecka, nie powinna stosować jej wobec cudzego.
      Jeśli mama tamtego dziecka zdecyduje sie na skierowanie sprawy do sądu, będzie to rozpatrywane jako pobicie czy zaatakowanie chorego (bo zapewne są stosowne dokumenty) 13 latka przez osobę dorosłą.
      Co wiecej, szkola ma chyba obowiązek zgłosić taki incydent z własnej inicjatywy. Matka też może wystąpić do szkoły z takim żądaniem, jeśli nie będzie reakcji, oczywiście dalej do kuratorium.
      Generalnie to najgorszy możliwy scenariusz, bo dziecko działające w afekcie nie poniosłoby takich konsekwencji, jakie grożą matce.
      Szkola i rodzice zawalili sprawę, ale to nie będzie się liczyło.
      • purchawkapuknieta Straszne czasy! 23.10.15, 09:49
        U mnie rozwiązywało sie to tak: szli delegaci do starszego rodzeństwa, przedstawiali sprawę, a starsi bracia z kolegami rozwiązywali problem z gó...arzem.

        Źle, że rzecz zdarzyła sie w szkole. teraz juz nic nie moze zrobić.
        • ewa_mama_jasia Re: Straszne czasy! 23.10.15, 09:56
          Tylko starsi bracia albo koledzy byli z ósmej klasy i mogli młodszego ustawić. Chłopiec, o którym mowa, wiekowo jest na poziomie najstarszej klasy. I pewnie duży i silny, więc starszego i silniejszego nie bedzie.
          • arwena_11 Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:05
            wystarczą bracia w gimnazjumsmile
            • oqoq74 Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:14
              Sorry, ale to jest słabe. Dziecko agresor, ma być ustawiony przez starsze dzieciaki do pionu, czyli też mają wobec niego użyć przemocy słownej, bądź siłowej. A co jak ten starszy brat, czy jego kolega za mocno przytrzyma agresora? Albo za mocno mu coś będzie tłumaczył?
              • arwena_11 Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:29
                Nie martw się, wystarczy że będzie ich kilku i nawet palcem nie będą musieli kiwnąć. Tacy dręczyciele są silni tylko do słabszych, jak nie mają przewagi to robią się malutcy i potulnieją. Wystarczy informacja - Wielki Brat patrzy i wszystko widzi.
                No i niestety z niektórymi trzeba rozmawiać "ich językiem". Oni prośby nie załapią, ale groźbę pojmą szybko, bo w rzeczywistości to zwykli tchórze
                • oqoq74 Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:38
                  Arwena, nie zgadzam się. Reagowanie przemocą na przemoc jest błędnym rozwiązaniem. Droga donikąd. Ale nie chce mi się dalej na ten temat dyskutować z Tobą.
                  • arwena_11 Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:54
                    to nie dyskutuj. Ja mam gdzies poprawność polityczną. Liczy sie dobro i spokój mojego dziecka. Jeżeli tylko tak będę mogła to zrobić to się nie zawaham. Za dużo razy widziałam w swojej karierze szkolnej jak dobrze taka metoda zadziałała. I wiem też że prawne rozwiązania w wielu przypadkach nie dają rezultatów i kończą sie pogrożeniem paluszkiem.
              • purchawkapuknieta Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:37

                > Sorry, ale to jest słabe. Dziecko agresor, ma być ustawiony przez starsze dziec
                > iaki do pionu, czyli też mają wobec niego użyć przemocy słownej, bądź siłowej.

                Tak właśnie ma być. Mają powiedzieć "odpie...sie gó...arzu od dzieciaków, bo zrobimy ci z dupy jesień średniowiecza".

                > A co jak ten starszy brat, czy jego kolega za mocno przytrzyma agresora? Albo z
                > a mocno mu coś będzie tłumaczył?
                To może gnój zrozumie.
            • purchawkapuknieta Re: Straszne czasy! 23.10.15, 10:38
              Otóż to! Albo starsi kumple z podwórka.
            • panidemonka Re: Straszne czasy! 23.10.15, 16:42
              Mojemu synowi pomogła starsza siostra w gimnazjum. Kolegowała się ze starszym bratem agresora i poskarżyła się na jego braciszka. Od tej pory syn miał spokój do końca szkoły.
    • makahopsa Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:46
      pewnie to nie wychowawcze, ale ja bym porozmawiała z rodzicami innych dzieci (skoro jest kontakt), by nakłonić dzieci do trzymania się razem - przeciw temu uczniowi. czyli jak komuś dokucza, to wszyscy stają w obronie tej osoby. w grupie będą silniejsi. przecież te dzieciaki mają dopiero po 10 lat! nie wolno czekać na jakąś szkolną fobię związaną ze strachem przed starszym chłopcem.
      koleżanka nie powinna popychać dziecka. to nie podlega dyskusji, ale rozumiem, że działała pod wpływem emocji. w obronie swoich młodych matka może zrobić różne rzeczy....
      przede wszystkim rozmowa rodziców (im większa grupa tym lepiej) na linii wychowawca i pedagog szkolny, później dyrekcja i pedagog szkolny, ostatecznie kuratorium i pedagog szkolny. bez pedagoga to sobie rodzice mogą i nauczyciel może (gadać).
      znam podobny przypadek z autopsji. bliska osoba z rodziny była takim agresorem, chłopiec wylądował w ośrodku resocjalizacyjnym zanim zrobił komuś krzywdę. miał 12 lat.
      straszenia matki dziecka bym się nie bała. mleko się już wylało. zastraszania moich dzieci - tak, bo to ja będę się później bujała z młodymi po różnych psychologach.
      • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:01
        Pedagog szkolny jest w pełni uzależniony od dyrekcji. Jeśli dyrekcja zamiata takie kwestie pod dywan, to pedagog sobie może.
        • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:06
          To dość rzadkie. Zwykle i pedagogowi i dyrektorowi i nauczycielom zależy na rozwiązaniu problemu, choćby dlatego, ze rodzice innych dzieci narzekają.
          Ale przede wszystkim, dlatego, ze takie dziecko jest uciążliwe dla nich samych. Niestety jest niewiele narzędzi.
          • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:17
            Z doświadczenia wiem, że nie zależy, zależy na pozornym spokoju, na tym by problematyczny uczeń przeszedł obowiązkowy etap i by go wypchnąć ze szkoły. Wszelkie działania wychowawcze, wzywanie rodziców, pisanie pism wymaga sporej pracy, a tej jak można unika się tak długo jak tylko można,
            • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:25
              Wiele razy doradzalam dyrektorom w takich sprawach. Uwierz, że nauczyciel wolałby poświecić 50 godzin na pisma i wizyty w sadzie i przez kolejne lata prowadzić zajecia w komfortowych warunkach, niż przychodzić na zajęcia z ktorych wychodzi pogryziony.
              Nawet jesli tylko z pobudek egoistycznych, to naprawde szukają rozwiązań, choćby w formie nauczania indywidualnego. Problem w tym, ze rodzice sami chętnie pozbywają sie klopotliwego dziecka na kilka godzin dziennie.
              Najwiecej mogą rodzice indywidualnie zgłaszający sprawy policji czy wnoszacy pozwy cywilne.
              • oqoq74 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:40
                Ty może doradzałaś dyrektorom, ja widzę na co dzień jak nie reagują, jak zamiatają sprawy pod dywan itd.
    • fomica Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:47
      Dorosły dziecka popychać nie może, niezależnie od tego co się wcześniej wydarzyło. Tak jest i kropka i jesli tak się stało i są świadkowie, to koleżance trudno będzie się z tego wyłgać. Trzeba poprzestawac na pisemnych skargach do dyrekcji, pismach, wnioskach i papierach. Rodzic dziecka które jest ofiarą przemocy ze strony innego dziecka nie ma żadnych możliwości jego obrony, jeśli sam nie chce mieć kłopotów.
    • woman_in_love nie ma się co bać rodziny bandytów, niech koleżank 23.10.15, 09:48
      a śmieje się jej w twarz z tych gróźb podania do sądu i powie jej, żeby nie podskakiwała bo zgłosi ją do sądu rodzinnego za niewydolność wychowawczą, dodając że każdy sąd na pewno uzna, że kiblowanie 3 raz nadaje się do odebrania praw rodzicielskich. Z takimi chamami trzeba krótko.
      • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:03
        Nie zauważyłaś informacji, że dziecko jest pod opieką specjalistów. Gwarantuję Ci, że jego teczka sie nie domyka od ilości zaświadczeń, co dla sadu jest dowodem, ze mama stara sie.
        Na jakiekolwiek formy pomocy typu ośrodek socjoterapeutyczny, leczenie szpitalne zgode musza wyrazic rodzice.
        Ewentualnie sad, ale tu musi sie naprawde sporo wydarzyć.
        • triss_merigold6 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:06
          Szkoła - jeśli chce - może niewspółpracującym rodzicom mocno uprzykrzyć życie.
          Podkreślam - jeśli chce.
          • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:15
            Uwierz mi, że czesto ogranicza sie to do tego, ze przez kilka lat szkola i rodzice wzajemnie uprzykrzaja sobie zycie. I nie da sie inaczej.
            Rodzice dostarczają stosowne zaświadczenia (zdarzyło sie, ze przyszli do mnie z wzorem pisma, ktore miałam im podstemplowac, a ktore oni chcieli dostarczyć do szkoly!!!).
            Sprawy w sadach ciągną sie dopóki dziecko nie skończy edukacji. Brakuje przymusowej terapii dla wyjątkowych przypadków. Na terapie zgode musza wyrazic rodzice, a to co orzekają sady to juz nie sa miejsca, gdzie mozna prowadzić skuteczne działania.
        • arwena_11 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:09
          To że dziecko ma opinię nie znaczy, że rodzice coś robią. Znam sytuację, że dziecko miało opinię i rodzice się nią zasłaniali, ale nie robili nic, żeby dzieciaka wyprowadzić. Rodzice innych dzieci z klasy złożyli zawiadomienie do Sądu Rodzinnego i wymusili zgodę na indywidualny tok nauczania, na co wcześniej rodzice delikwenta nie chcieli sie w zadnym razie zgodzić
          • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:18
            Bo rodzice sie zgodzili.
            Jesli dalej szliby w zaparte, to sad nic nie moze. Zwłaszcza majac opinie, ze dla dziecka najlepszym rozwiązaniem jest szkola masowa.
            A to, ze rodzice po uzyskaniu opinii, orzeczenia czy diagnozy uznają, ze temat jest zamknięty jest bardzo powszechne.
            • arwena_11 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:32
              Sąd jak najbardziej może wydać nakaz nauczania indywidualnego skoro pobyt w klasie zagraża zdrowiu innych dzieci - dwie osoby wylądowały na pogotowiu - jedna miała wbity ołówek w rękę, druga rozwaloną głowę o kaloryfer, kiedy agresor złapał dziecko za głowę i walił nią w kaloryfer. Wszystko na oczach nauczyciela i zanim nauczyciel zdążył zareagować.
              Rodzice wiedzieli dobrze co sąd może zrobić, inaczej nigdy nie zgodzili by się na ugodę.
              • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:42
                Widac ten sad o tym nie wiedział:
                www.nowiny24.pl/wiadomosci/rzeszow/art/6199987,10letni-darek-bedzie-w-klasie-sam-to-pierwszy-przypadek-w-polsce,id,t.html?cookie=1
                • triss_merigold6 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:47
                  Przecież to dziecko jest tak ciężko zaburzone, że powinno być pod opieką psychiatryczną, a nie w szkole.
                  Sąd mógł ograniczyć rodzicom prawa rodzicielskie i skierować dziecko na oddział szpitalny na terapię i (tam) nauczanie indywidualne.
                  • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:07
                    Sąd posiłkowal się opiniami specjalistów pracujących z dzieckiem i kierował jego dobrem.
                    A gwarantuję ci, że w ciągu 24 godzin znajdziesz, kogoś kto napisze ci, co tylko sibie życzysz.
                    Oczywiście pozostaje opinia biegłych, ale na ta czeka sie latamiuncertain
                    Jak ograniczyć prawa rodziców, którzy każdego dnia odwiedzają jakiegoś terapeutę, matka zrezygnowała z pracy, żeby opiekować sie dzieckiem itd.
                    Takie, na szczęście skrajne przypadki, obnażają słabość systemu.
                    • triss_merigold6 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:13
                      Sąd jest niezawisły etc. i nie musi kierować się opiniami dotychczas pracujących z dzieckiem, może uznać, że dla dobra dziecka należy etc.
                      Jak ograniczyć prawa rodziców, którzy... Tak samo - ich starania są niewystarczające, stan zdrowia dziecka ulega pogorszeniu ergo dla dobra dziecka etc.

                      Dzieci też chorują na choroby psychiczne i tu żadne wysiłki domowe terapeutyczne, SI czy Tomatis nie pomogą, konieczna jest diagnoza w szpitalu i często farmakologia.
                      • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:32
                        Nie jestem sędzią.
                        Opinie chyba wykorzystuje, bo nie raz pisałam.
                        Dorośli też przychodzą po zaświadczenia, że np. depresja jest w dużej czesci skutkiem tego, ze maz bił. Potrzebują zaświadczeń, że PTSD jest wynikiem wypadku, bo procesują sie z TU.

                        Myślisz, że sad wypuszczając seryjnego gwałciciela bez powiadamiania sąsiadów, kieruje sie swoją prywatna opinia i ich dobrem?
                        • triss_merigold6 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:36
                          Od kiedy to sąd wypuszcza?
                          Seryjny gwałciciel może zakończyć odbywanie orzeczonej kary pozbawienia wolności - np. dostał 10 lat, odsiedział, wychodzi.
                          Ubieganie się o przedterminowe zwolnienie lub przerwę w odbywaniu kary, to inna sprawa.

                          Skąd sąd ma wiedzieć gdzie ów seryjny będzie mieszkał? Można go zobowiązać do czasowego, codziennego stawiania się na komendzie policji, można wyznaczyć kuratora etc. ale nie sąd nie służy do powiadamiania sąsiadów.
                          • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:45
                            Nie bede udawała znawcy prawa karnego czy sadowych procedur w tym zakresie. Wiem tylko, ze sad nie kieruje sie sumieniem, zdrowym rozsądkiem itp., ale w pierwszej kolejnosci przepisami, a te nie zawsze sa życiowe.
                • arwena_11 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:49
                  tylko de facto dzieciak ma nauczanie indywidualne. Jest w klasie sam. Może nie mieć żadnego kontaktu z innymi dziećmi, bo one nie wyjdą np. na przerwę.
                  Ja bym zabrała swoje dziecko z takiej szkoły. Workiem treningowym by nie było. W ostateczności do odpowiedzialności karnej pociągnęłabym rodziców, bo to oni odpowiadają za dziecko.
                  • mamma_2012 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 10:57
                    Rodzice beda sie bronić tym, ze w szkole za jego zachowanie odpowiadają nauczycieleuncertain
                    To nie jest nauczanie indywidualne, tam jest realizacja przedmiotów w normalnym wymiarze, ale 1:1.
                    Zajęta jest sala, dzieci z innych klas tłoczą sie w klasach np. po 25 osob zamiast po 20, a nauczycielom płaci sie normalna stawkę.
                    Nawet trudno to nazwać rozwiązaniem prowizorycznym.
                    Dziwie sie, ze państwo nie jest w stanie wypracować skutecznych rozwiązań, które zrównywalyby prawa wszystkich stron w takich sytuacjach i zapewniały skuteczna pomoc takiemu dziecku, nawet, gdy rodzice nie zachowują się racjonalnie.
                    • triss_merigold6 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:00
                      Ależ są skuteczne rozwiązania. Tu - ograniczenie praw rodzicielskich i skierowanie dziecka na obserwację psychiatryczną do szpitala.
                      • marychna31 Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 12:04
                        > nie dziecka na obserwację psychiatryczną do szpitala.

                        Tylko realia są takie, ze szpital psychiatryczny w wydaniu polskim całkowicie dziecko zniszczy psychicznie i wszystkie niepożądane zachowania wzmocnią się razy dziesięć. I takie dziecko kiedyś ze szpitala wyjdzie bo dożywotnio tam trzymane nie będzie.
                • ewa_mama_jasia Re: nie ma się co bać rodziny bandytów, niech kol 23.10.15, 11:10
                  Czy ktoś zna ciąg dalszy tej sprawy?
    • black.sally Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 09:50
      powiem tak:
      u syna w 1 kl był taki jeden.
      Kiedy po raz kolejny usłyszałam od syna, że go kopnął, uszczypnął , ugryzł wqłam sie na maxa i poszłam do wychowawczyni.
      Byłam tak nabuzowana, że powiedziałam na odchodne młodemu , chwytając go za rękę,że jeśli jeszcze raz , usłyszę ,że któreś dziecko zostało przez niego uderzone, ugryzione czy cokolwiek, to bedzie miał ze mną do czynienia.
      Na odchodne pani zawołała za mną,że jedyna! ze wszystkich rodziców zareagowałam mówiąc jej o tym.Ona problem znała, matka nie współpracowała, ojca dziecko nie miało itp.

      Po mojej interwencji przycichło.Ale to był dopiero 7 latek, więc...
    • vi_san Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:06
      W sumie problemy są dwa:
      1. Mniejszy: Matka "ofiary" nie ma prawa szarpać czy popychać agresora pod klasą - nie mówimy tu o bezpośredniej obronie własnego dziecka. Postąpiła źle i nie ma o czym dyskutować.
      2. Znacznie poważniejszy: chłopak sporo starszy od dzieci w klasie [dwa lata to w tym wieku może być przepaść], ewidentnie agresywny. Zdecydowanie zamiast szamotać się z małoletnim pod klasą po każdym incydencie - pismo do dyrekcji. Jedno, drugie, trzecie. Szkoła MUSI zareagować - w przeciwieństwie do uwag zgłaszanych "na gębę". W przypadku braku reakcji dyrekcji - dalsze działania dwutorowo: w jedną stronę - kuratorium, pismo o lekceważącym stosunku dyrekcji do obowiązków, nie zapewnieniu dzieciom bezpieczeństwa itp, w drugą - zgłoszenie do sądu rodzinnego [tu powinien jakiś prawnik pomóc] o notoryczne zaniedbywanie obowiązków przez rodziców młodocianego agresora.
    • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:10
      Co do popchnięcia, liczyć, że rozejdzie się po kosztach prawnie oraz zastanowić się nad sobą. Bo jedno z dwojga - albo koleżanka daje sobie prawo do popychania tego dziecka i wtedy ma problemy z socjalizacją, albo sobie tego prawa nie daje i "poniosły ją nerwy" i wtedy ma poważne problemy z samokontrolą.

      Co do reszty - nalegać na interwencję szkoły. Pismo z precyzyjnym opisem sytuacji i żądaniem równie precyzyjnego opisania, co szkoła robi w tej kwestii. To, że dziecko chodzi prywatnie do psychologa nie oznacza, że szkolny psycholog nie może wkroczyć, że nie można skierować dziecka do PPP, itd. Bardzo ważne są reakcje innych nauczycieli, wychowawcy. Szkoła powinna mieć już w tej chwili, po 2 miesiącach, opracowaną szczegółową taktykę, co robią, i podzielić się nią z rodzicami.

      Dzieciak najprawdopodobniej walczy o pozycję w jedyny znany sobie sposób, bo doskonale wyczuwa, że jego pozycja (podwójny drugoroczny) jest niska. Zastraszenie innych jest jedyną szansą na ulokowanie się gdziekolwiek indziej niż na zupełnym dnie hierarchii (miałam takiego "przerośniętego" kolegę w podstawówce i był nieagresywny, w związku z tym był klasowym popychadłem - nie wiem, czy ktokolwiek oprócz mnie z nim w ogóle rozmawiał). Co nie znaczy, że można mu pozwolić na tę taktykę - ale dorośli, którzy go biorą w karby, równocześnie powinni zdawać sobie sprawę z czym walczą, bo to wpływa na sposób walki. Akurat w tej sytuacji, skoro dziecko tak naprawdę w ten kretyński sposób walczy o przetrwanie, zastraszanie go i karanie PO FAKCIE będzie eskalowało problem.

      Myślę, że na początek można od szkoły wymagać:
      - dokładnego planu pracy z trudnym uczniem i poza szczegółami ew. diagnozy psychiatrycznej rodzice mają prawo go znać;
      - pełnego zabezpieczenia dzieci, to znaczy nauczyciel po lekcjach z tą klasą nie ma przerwy, tylko nadzoruje (dyskretnie) klasę aż do przekazania następnemu nauczycielowi; stoi na korytarzu, obserwuje tego konkretnego ucznia i interweniuje w przypadku każdej zaczepki wobec innych uczniów, bez nerwów, bez krzyku zabiera dzieciaka na bok i przypomina zasady; po lekcjach szkolny pedagog ma dzieciaka na oku aż do przekazania rodzicom, rodzice niestety będą musieli go ze szkoły odbierać i na rodzicach da się to wymusić. Istnieje szansa, że jeżeli chłopcu uniemożliwi się takim postępowaniem ataki, to kiedy dzieciaki od niego "odpoczną" będzie można spróbować zintegrować go z klasą - szukając w nim dobrych stron, stwarzając okazje, żeby coś zrobił dla klasy.

      Jeżeli nie wypali - parę miesięcy indywidualnego nauczania, żeby wszyscy ochłonęli, a potem jak wyżej.

      Na to wszystko szkoła powinna wpaść sama z siebie, ale skoro nie wpadła, to trzeba tak długo "nękać" aż wpadnie.
      • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:31
        Na nauczanie indywidualne zgode musi wyrazic rodzic. Jesli nie wyraża nie ma siły, aby go zmusić.
        Na wizytę w PPP musi wyrazic zgode rodzic, o psychiatrze niewspominajac. Dostarczenie opinii, diagnozy i zaleceń jest dobra wola rodzica.
        Rodzic ma prawo kontrolowac czy szkola realizuje zalecenia, szkola nie ma prawa kontrolowac czy rodzic realizuje swoją czesc (ew. prosić o zaświadczenie, ze zgłasza sie do poradni na terapie). Terapia raz na dwa, trzy tygodnie oczywiscie jest nieskuteczna.
        • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:35
          Ale szkoła ma na rodzica straszaka - skierowanie sprawy do sądu rodzinnego. A ten starszak tutaj akurat może zadziałać, sądząc z opisu, bo matka agresora zagroziła sądem, a nie pobiciem przez kumpli małżonka, więc raczej nie mamy do czynienia z bandytami z dziada pradziada, tylko ludźmi, którym zdarzyło się dziecko trudne i zamiast się z tym zmierzyć, idą w zaparte. Lepiej przycisnąć dorosłych niż szarpać się z 12-latkiem.
      • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:31
        Asia, gdyby chodziło o moje dziecko naprawdę niewiele obchodziłyby mnie powody, dla których inny uczeń jest agresywny.
        Nauczanie indywidualne w tej sytuacji jest dobrym rozwiązaniem, nie zapomnij tylko, że muszą się o nie postarać rodzice (pójść do PPP, wyrazić zgodę - takie tam drobiazgi)
        Naprawdę uważasz, że takie metody wystarczą na nastolatka, który śmieje się nauczycielom w twarz w czasie lekcji?
        Wymuszenie na rodzicach odbieranie dziecka ze szkoły włóż sobie między bajki.
        Jeśli agresor skończył już 13 lat (bardzo prawdopodobne, skoro powinien być już w 6 klasie to ma już ograniczoną zdolność do czynności prawnych, co znaczy, że - co prawda w ograniczonym stopniu - ponosi odpowiedzialność za swoje zachowanie.
        • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:55
          Dzieci na początku 4 klasy mają po 10 lat, więc ten "nastolatek" ma 12, prawdopodobieństwo, że ma 13 jest nikłe. Czyli nawet nie jest nastolatkiem sensu stricte, bo to są angielskie -teens. Jeżeli szedł do podstawówki 5 lat temu (dzieci z 4 klasy szły 3 lata temu), to było to we wrześniu 2010. Jeżeli wtedy miał 7 lat, teraz ma 12, jeżeli 6 (mało prawdopodobne) to teraz 11.

          Myślę, że metoda ścisłego dozoru da bardzo dużo, bo nauczy chłopaka, że w tej szkole innego ucznia się po prostu nie da zaatakować. Trzeba ciąć małe przestępstwa - próba zaczepienia kolegi - bo na nie są dostępne kary, a nie dopuszczać do dużych - pobicie, bo na nie już kar nie mamy.

          Oczywiście najłatwiej jest doczekać tych magicznych 13 lat i wysłać do poprawczaka, tylko on kiedyś z tego poprawczaka wyjdzie, więc uważam, że najpierw warto zrobić absolutnie wszystko, żeby dzieciaka zmienić. Dla siebie przede wszystkim, nie tylko dla tego dziecka.

          A powody mają obchodzić nie rodzica, tylko szkołę, rodzica ma obchodzić, czy szkoła wszystko robi i ma się z tym pogodzić, że to wszystko to nie jest koniecznie to, co on by widział w tym momencie, czyli niekoniecznie publiczna chłosta i piętnowanie gorącym żelazem.
          • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:59
            Asia ten dzieciak mógł pójść jako 7 latek do szkoły - jego nie obowiązywała reforma.
            • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:01
              No to ma 12, przecież napisałam.
              • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:07
                a w styczniu może mieć już 13, wiec kwestia przetrwania kilku miesięcy i dzieciak będzie odpowiadał
                • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:14
                  I uważasz, że wcześniej nie ma co nawet próbować go powstrzymać - niech sobie tak kopie do stycznia, po drodze dostając kopniaki od starszego rodzeństwa kopanych, a potem do poprawczaka?

                  Cholera, to nie jest zatwardziały wyrośnięty bandyta - na początek można by chociaż sprawdzić, jakby funkcjonował, wiedząc, że każda próba ataku to złapanie za rękę przez nauczyciela i godzinna pogadanka u pedagoga, wezwanie rodziców, itd. Z czystych nudów mógłby przestać.
                  • arwena_11 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:21
                    Asiu obawiam się, że próby już były. Ten dzieciak dwa lata pod rząd nie zdał. Czyli to nie jest bezproblemowe dziecko.
                    Szkoła sobie z nim nie radzi i to widać. Nauczyciele nie mają u niego żadnego posłuchu. On się im śmieje w twarz. Myślisz że jak nauczyciel złapie go za rękę to ten potulnie przestanie? A może odda?

                    Nie wierzę w resocjalizację takich dzieciaków. Tu widać od razu, że on ma w rodzicach obrońców. Normalna matka by się zastanowiła dlaczego ktoś popchną jej dziecko, a nie straszyła sądem. W 99,9% przypadków inny rodzic nie zachowuje się agresywnie w stosunku do obcego dzieciaka. Coś musi być na rzeczy.
      • ewa_mama_jasia Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:01
        Szczerze mówiąc gdyby to dotyczyło klasy mojego syna, pewnie byłby mi obojętny plan pracy szkoły z uczniem trudnym. Mnie interesowałoby jedno - żeby mój syn nie był bity, poniewierany, żeby miał spokój. I tego wymagałabym od szkoły. Jak to szkoła osiągnie, jak wpłynie na rodziców, nie moja broszka. Z uporem maniaka informowałabym o każdym poważnym nadużyciu praw mojego dziecka (w szczególności prawa do bezpieczeństwa) poprzez e-dziennik, raz na kilka zdarzeń pismo do dyrekcji, gdyby nic się nie działo - powiadomiłabym kogoś innego. Czy MOPS, czy lokalne media, czy kuratorium - tego nie wiem.
        • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:09
          No i o to mi chodzi. W żądaniu planu pracy z uczniem trudnym nie chodzi o to, żebyś się interesowała dobrostanem agresora, tylko żeby szkoła nie mogła cię zbyć twierdzeniem, że robi bliżej nieokreślone coś albo jeszcze bardziej nieokreślone wszystko.

          Ja myślę, że to jeszcze może być kwestia, z jakiej szkoły przyszedł dzieciak. Kiedy u nas w gimnazjum rejonowym jeszcze była poprzednia dyrekcja, to dawało się na oko odróżnić dzieciaki, które stamtąd przychodziły do naszego liceum od tych, które były z naszego gimnazjum. Bo tam na pewne zachowania pozwalano, oczywiście wyciągano tam pewnie jakieś konsekwencje, ale tak naprawdę nikt nie oczekiwał, że będzie inaczej. Po semestrze, najdalej roku funkcjonowania w naszym liceum i zmierzenia się z naszymi oczekiwaniami przestawali. Nie wiem, być może po prostu z nudów, bo ile można wysłuchiwać.

          Ja miałam odwrotny problem niż będący tematem tego wątku, do mnie przyszedł uczeń będący dobrym potencjalnym celem ataków i to była ciężka robota, ale dało się to utrzymać w ryzach. Z połową klasy z moją pomocą się dogadał, co do drugiej połowy on się nauczył, czego ma im nie mówić, a oni pokapowali, czego mu nie mogą robić. I to wcale nie wymagało silnych reakcji z mojej strony, tylko regularnych. Ponad połowa problemów w szkole nie wynika z tego, że reakcje są za słabe, tylko że są za mało powtarzalne i kompletnie bez przekonania, że nauczyciel upominając w ogóle nie oczekuje, że go posłuchają.
          • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 12:55
            A wasze gimnazjum to była szkoła przy liceum czy rejonowa?
            • asia_i_p Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:14
              Szkoła przy liceum. I wiem, że dostaje się wtedy przebrane dzieciaki.
              Rzeczy w tym, że i w naszym liceum, i w gimnazjum rejonowym inny poziom dyscypliny był w zależności od dyrekcji i przynajmniej w naszym liceum - bo w rejonowym nie mam jak się przyjrzeć - to nie była kwestia ostrości, tylko determinacji. Nie gwałtowne środki, kiedy sprawa już się rozdmucha, tylko zaczynanie od drobnych spraw. Kiedy nasi uczniowie powiązali sznurówki koledze, tak, że po lekcji nie mógł wstać z ławki, to mieli nieodpowiednie (cząstkowe) i pogadanki, nie czekaliśmy, aż go pobiją, żeby móc wezwać policję, postawić naganne na semestr i karnie przenieść do innej szkoły.

              A w wielu szkołach nauczycielom, a zwłaszcza dyrekcji się nie chce reagować na pierdoły albo co gorsza zakładają, że szkoła już taka jest i problemy eskalują.
    • i.co.teraz99 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:41
      Może dobrze będzie wymusić na dyrekcji, aby zamiotła sprawę akcji mamy ofiary pod dywan?

      Jeżeli dyrekcja w sprawie agresora jest nieudolna i bezradna, to niech w tej sprawie też nie będzie gorliwa.

      Widział ktoś tą akcję z bliska? Jest na 100% pewien, że tak było? A może matka tylko broniła się przed gó...arzem odpychając go? Koleżanka powinna sobie przypomnieć, że w jego łapie widziała scyzoryk tuż przed zajściem i to ona jest kolejną ofiarą. Na szczęście dała radę się obronić.

      I tak jak piszę dziewczyny wyżej - zbierać dowody i wymagać do szkoly konkretych działań, a nie pogadanek, które nic nie dają.
      • mamma_2012 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 10:50
        Jest duza szansa, ze matka widzi swoje dziecko jako fajne, roztropne i troche rozbrykane.
        Czyli jak wiele innych matek, ktore wscieklyby sie niemiłosiernie (i słusznie), ze ktos z rekami wyskakuje na ich dziecko.
        Matki bronią dzieci w przypadku, ktorych sa dowody przestepstwa. Matki pozywają zabójcę ich dziecka, bo o o tylko przyszło sie włamać.
        Ta matka zachowa sie identycznie jak matka siedmiolatka, ktory został pobity przez ojca innego dziecka, typa 190 wzrostu i wagi.
        I bedzie wierzyła, ze robi dobrze i słusznie.
        • cersei8 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 11:26
          Skoro dzieciak dwa razy powtarza klase i jest pod opieka psychologa to matka musialaby miec powazne zaburzenia gdyby widziala je jako "fajne, roztropne i troche rozbrykane".
          Kolezanka zalozycielki watku powinna skontaktowac sie z prawnikiem bo nie wiadomo jakie moga byc konsekwencje jej emocjonalnej rozmowy z tamtym bachorem. Jest szansa, ze zeznania rodzicow innych pokrzywdzonych dzieci zadzialaja na duzy plus, ale nigdy nie mozna miec pewnoasci.
          Generalnie walczyc na wszelkie sposoby o wyrzucenie tamtego dzieciaka ze szkoly, albo choc z klasy, aby nie miala kontaktow z innymi.
          • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 12:51
            Cersei, rodzice (nie tylko matki) patrzą na swoje dzieci przez pryzmat emocji.
            IMO emocjonalne wystąpienie matki innego ucznia może mieć konsekwencje prawne (dorosły atakujący dziecko) i niepotrzebnie skomplikować całą sprawę odwracając uwagę od istoty problemu.
            • cersei8 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:03
              Wiem, sama mam dzieci.
              Co wiecej podejrzewam, ze zareagowalabym tak jak kolezanka zalozycielki watku.
              Ale nawet najwieksza milosc do dziecka nie wyklucza logicznego myslenia, chyba ze matka tez ma zaburzenia, wobec tego nie wierze, ze ktos majac dziecko DWUKROTNIE powtarzajace klase i leczace sie u psychologa, czyli jakos tam zdiagnozowane, uwaza je za absolutnie zdrowe, bezproblemowe i super inteligentne.
              A jesli w tym przypadku tak jest, to potrzeba jak najszybszego udzialu sadu i kuratora, bo taka matka krzywdzi to dziecko. Krzywdzi je tym, ze nie pomaga mu tak jak ono tego potrzebuje. Niezaleznie od tego, ze z kolei ono krzywdzi innych.


              wydramarlenka napisał(a):

              > Cersei, rodzice (nie tylko matki) patrzą na swoje dzieci przez pryzmat emocji.
              > IMO emocjonalne wystąpienie matki innego ucznia może mieć konsekwencje prawne (
              > dorosły atakujący dziecko) i niepotrzebnie skomplikować całą sprawę odwracając
              > uwagę od istoty problemu.
    • minearly Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:13
      Mieliśmy takiego gagatka w klasie. Jego mamusia wielka pani psycholog, występująca w prasie, radio, telewizji, znana twarz jednym słowem. Gnojek nie do ruszenia. Wyrobione papiery na adhd czy inne cuda. Nie pomagały pisma, prośby rozmowy z nauczycielami dyrektorem itd. Ostatecznie dopiero w 6 klasie gnojek spotkał się z totalną izolacją od reszty klasy, do tego stopnia, że gdy na lekcji ogłosił, ze nie może jechać na wycieczkę szkolną cała klasa na jego oczach z radości oszalała. Na każdą jego zaczepkę cała klasa stawała murem za jego ofiarą. Do końca roku ok pół roku był spokój. Teraz się cieszymy, ze jest w innej szkole i komuś innemu zatruwa życie.
      • olewka100procent Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:24
        widziała to nauczycielka, zwróciła uwagę matce, powiedziała, że rozumie jej nerwy jednak popychać dziecka nie powinna
        • i.co.teraz99 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:28
          Gybym miała takiego świra w klasie to na miejscu nauczycielki powiedziałbym matce, że nic nie widziałam.
          • triss_merigold6 Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 13:32
            Nauczyciel jest funkcjonariuszem państwowym, ludzie... Nie może powiedzieć, że nie widział w takiej sytuacji.
            • wydramarlenka Re: terrorysta w klasie 23.10.15, 14:43
              Matka zrobiła głupio, poniosły ją emocje,co do tego nie ma wątpliwości.
              Problem jednak trzeba jakoś rozwiązać.
              Zgadzam się z tym, że rodzice innych dzieci powinni wystosować pismo do dyrekcji szkoły (za potwierdzeniem odbioru oczywiście).
              Mają też prawo domagać się zwołania nadzwyczajnego zebrania rodziców z udziałem szkolnego pedagoga lub psychologa i dyrektora szkoły. Z takiego zebrania należy sporządzić protokół.
              Należy w piśmie do dyrekcji i na zebraniu zwracać uwagę na zagrożenie bezpieczeństwa własnych dzieci, na ich brak poczucia bezpieczeństwa w szkole.
              I nie w stylu "bo X jest agresywny, psychiczny czy inny" tylko "w dniu ... moje dziecko wróciło ze szkoły ze zniszczonym przez X plecakiem" "moje dziecko zostało uderzone przez X w szatni" - same konkrety. W każdym poważniejszym przypadku (ślady pobicia) policja i obdukcja.
              Bardziej radykalnym (kolejnym) krokiem jest absencja wszystkich uczniów oprócz agresora. Wszyscy rodzice piszą usprawiedliwienie nieobecności jako przyczynę podając brak kontroli i zagrożenie bezpieczeństwa dziecka + kopie pisma do kuratorium i organu prowadzącego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka