Dodaj do ulubionych

Codzienna logistyka - pomocy!

03.11.15, 08:16
Miało być tak dobrze.... przeliczyłam się. Od maja pracuję na umowę o pracę, oprócz prowadzonej dg. Chyba przeliczyłam się co do moich możliwości logistycznych. Od maja do końca sierpnia było to pół etatu 10.00-14.00. Szef wie o mojej działalności gospodarczej, wie, że uczę, głównym kryterium przyjęcia mnie do tej pracy była znajomość technicznego niemieckiego/angielskiego. Umówiłam się z szefem, że od maja do sierpnia na pół etatu, by Młoda całe wakacje w domu nie siedziała sama, a od września będę pracować na pełen etat. Dodam, że praca super, dobrze płatna jak na nasze miasto, do tego tel ze wszystkim nielimitowanym, oraz główną zaletą jest to, że firma znajduje się na mojej ulicy, kawałek od miejsca, gdzie mieszkamy. Wydawałoby się: marzenie. Od września zaczął się kocioł, nie w pracy, tylko u mnie w domu. Praca 7-15, lekcje 16-20. Podpowiedzcie proszę, jak zmieścić się w godzinie 15-16, żeby: wyjść z psem, ugotować makaron/ziemniaki, i jeszcze w miarę spokojnie zjeść/podać młodej. Rano również jest przysłowiowy sajgon. Wstajemy o 6, ja się wcześniej nie potrafię zwlec, bo jak o 20 lekcje skończę to też chcę mieć coś z wieczora, porobić lekcje z córką, po prostu z nią pogadać, mieć trochę "luzu", kuchnię ogarnąć, pozmywać. Jak już zakończę dzień, jestem "padnięta". PO prostu marzę tylko o łóżku. Powiecie pewnie, że powinnam zrezygnować z dg. Otóż: boję się. Rodzice tych dzieci, które uczę to w większości moi znajomi, uczę te dzieciaki już po kilka lat i nie chcę zostawiać wszystkich, bo wiem, że się pogniewają/obrażą. A poza tym jeśli chodzi o etat to jest stosunkowo nowy dział, szef rozpoczął z nową branżą (ma kilka) i za chwilę się może okazać, że zostanę z niczym, jak z lekcji zrezygnuję a praca nie wyjdzie. Podpowiedzcie jak dać radę to wszystko pogodzić i zgrać. Wszystkie instytucje mieszczą się dosłownie na jednej ulicy, nasze mieszkanie, szkoła młodej i moja praca. Czuję że potrzebuję luzu popołudniami, nie mam kiedy np iść do fryzjera. Choroba młodej to koszmar jest, bo muszę po kilka lekcji odwoływać by mieć jedno wolne popołudnie.... Do ludzi nie dociera, że odwołuję z powodu choroby. Ostatnio napisałam komuś takiego smsa, a dostałam odpowiedź: "a w niedzielę nie dałoby rady? I co, mój syn teraz do szkoły bez zadania pójdzie?"....Masakra......
Obserwuj wątek
    • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:26
      Dodam, że weekendy poświęcam na zakupy i ogarnięcie mieszkania, obiady planuję z listą, tworzę jadłospis tygodniowy, dużo mrożę. Tylko, że ....makaronu, ziemniaków czy innych frytek nienawidzę z poprzedniego dnia. A poza tym nic nie odpoczywam i żyję w ciągłych nerwach. Młoda też była przyzwyczajona do tego, że mama jej zrobi i podstawi, jak miałam tylko działalność to zaczynałam pracę o 15-16, wyprawiałam rano młodą do szkoły, pilnowałam, by niczego nie zapomniała. Nie musiała chodzić "z kluczem na szyi". Ona miała czas tylko na naukę, a całą domową logistykę ogarniałam ja przed południem, a weekendy miałyśmy dla siebie. Teraz jest masakra. I etatu i działalności boję się zostawić.....
      • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:35
        To samo jest rano, wstajemy o 6., każda ma zrobić dookoła siebie, chciałabym móc nie przypominać "umyj zęby" "pościel łózko". Ja jem śniadanie w pracy, kupuję sobie coś po drodze, z młodą nie da rady w ten sposób, a jak zrobi sobie sama kanapkę to to będzie tylko jedno: chleb z serem. Wstaję o 6 i mam czas tylko na ogarnięcie siebie, wkurza mnie przypominanie "wszystko masz?", klucz wzięłaś"? Żyję z zegarkiem w ręku i nie mam czasu na dodatkowy stres. Jakbym miała przygotowywać jeszcze śniadanka, parzyć kawki, to bym musiała chyba o 5 wstawać. Dla mojej córki czas może nie istnieć..... uczy się bardzo dobrze, średnia powyżej 5, przeszła do etapu rejonowego we wszystkich konkursach,....ale życiowy "żółw".... Jak nie pracowałam na etacie to wszystkie sprawy, gdzie wymagany był pośpiech/pilnowanie czasu ogarniałam ja. Jak córka ma do szkoły na 9 to są prośby: "mama, zadzwoń kiedy powinnam wstać/kiedy powinnam wyjść/kiedy powinnam zjeść.... zgroza. Próbowałam nauczyć ją tego X razy, kiedy byłam jeszcze na samej działalności. Tak wiem, ona powinna te ziemniaki/ten makaron/ogarnąć. Nie ogarnie. Kiedyś jej zostawiłam ziemniaki do wstawienia. Obrałam rano. Wracam do domu, ziemniaki zimne, nieugotowane stoją jak stały. Młoda podniosła na mnie oczy znad książki "a to już 15...?".
      • ewa_mama_jasia Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:28
        No to młoda się odzwyczai. I przyzwyczai do czegoś innego. Niech robi sobie kanapki z serem przed szkołą, po szkole wyjdzie z psem. Ty zjedz obiad przed lekcjami, młoda może zjeść z Tobą albo kiedy Ty będziesz miała lekcje. Nastaw młodej rano zegarek z przypominajką co 10 minut, mów która godzina. Niech ona zacznie kontrolować sytuację. Do sprzątana w weekend weźcie się obie, albo zamów sobie pania do sprzątania i ona Cię sporo odciąży.
        Kochana, jak masz wszystko blisko siebie, na tej samej ulicy, to raj. Nigdy się nie spóźnisz, autobus nie ucieknie. Wszystko się powoli ułoży.
      • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:02
        Toż mówię - świeżo zalany wrzątkiem kuskus albo makaron ryżowy/sojowy, tzw. chiński.
        Nic nie zostawiaj, sama chyba widzisz, jak trudno o pracę, skąd wiesz, co będzie za rok, dwa?
        • ichi51e Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 07:36
          mozna tez kupic ryzowar z timerem - bedzie miala swiezo ugotowany ryz/kasze na ktora sobie ustawi jak to taki problem (frytki mrozone sie 15 min robia na litosc boska!) trzyma ryz w nienagannej postaci do 24h a nawet i dluzej
    • beverly1985 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:34
      Praca na 1.5 etatu, bez meza, za to z dzieckiem i psem? Zaharujesz sie.
      Corka niech sobie sama odgrzewa obiady, najlepiej kupuj gotowe...
    • nowi-jka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:42
      skoro praca dobra, fajnei płatna itd to zrezygnuj z tego uczenia
      przeciez ty na 1,5 etatu pracujesz
      warto? zycie przepracować nie majac nic czasu dla siebie i dzieci?
      • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:05
        Dziewczyna długo nie miała stałej pracy, z tego, co pamiętam.
        W zyciu bym nie zostawiła stałych klientów z działalności, mając już wypracowaną pozycję.
        Mnóstwo ludzi długo pracuje, dojeżdża, stoi w korkach - summa summarum spędzają przy 1 etacie w pracy prawie tyle samo czasu, co autorka w dwóch. A ma w tej chwili 2 źródła dochodu (a z tego co pamiętam, to faceta niespecjalnie udanego pod względem wkładu finansowego we wspólne życie).
        Niech dziewczyna łapie wiatr w żagle póki można, to jest kwestia przestawienia się.
    • dziennik-niecodziennik Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:43
      a Ty z corką sama jestes? bo nie kojarze...
      ziemniaki obierasz rano i zostawiasz na kuchence w wodzie (wiem, niefajnie, ale skupmy sie na oszczędzaniu czasu). jak masz w planach ryż/makaron/kasze to na kuchni zostawiasz garnek z wodą. jesli młoda jest w domu przed tą 15 to zadzwon i powiedz zeby wlączyla gaz - jak przyjdziesz to ziemniaki/woda beda sie juz gotowały, wystarczy poczekac/sypnąć do wody suchy produkt. potem jecie obiad. potem ty przygotowujesz sie do pracy, a młoda wyprowadza psa.
      jak młoda wraca później to wchodzisz do domu, włączasz gaz pod ziemniakami i masz 20 minut na wyjscie z psem. wracasz, podgrzewasz reszte.
      masz zapięte.

      a w ogole to usamodzielnij młodą, rozumiem ze to nie jest malutkie dziecko?...
      • dziennik-niecodziennik Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:44
        a, a czynności zbędne olej. nie czepiaj sie np scielenia łóżka, poscieli jak wróci ze szkoły.
      • asia-loi Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:50
        dziennik-niecodziennik napisała:

        ... wchodzisz do domu, włączasz gaz pod ziemniakami i masz 20 minut na wyjscie z psem. wracasz, podgrzewasz reszte.


        Czy ja dobrze zrozumiałam, że radzisz autorce wątku wstawić ziemniaki na gaz, niech się gotują, a w tym czasie autorka ma wyjść z psem?
        Jeżeli dobrze zrozumiałam to odradzam. Nigdy, przenigdy tak nie rób. Nie zostawiaj włączonej kuchenki gazowej, elektrycznej i nie wychodź z domu. Chyba, że chcesz spalić mieszkanie.
        Ziemniaki możesz pokroić w grube plastry, to się szybciej ugotują.
      • rosapulchra-0 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:56
        Pisała, że ma jakiegoś byle jakiego partnera, który nie chce się od niej wyprowadzić. Mało zarabia i w niczym nie pomaga w domu.
        • przystanek_tramwajowy Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:08
          Autorka wątku miała wcześniej jakąś pracę w szkole, ale jej podziękowali, bo uważała, że jak robota na zastępstwo to można ją olewać i robić prawą nogą przez lewę ramię. Dyrektor szkoły miał na ten temat inne zdanie. A potem planowała wyjazd do Niemiec. A partner był zły, bo kazał córce odkurzać. Aha i były jeszcze jakieś fajne odzywki tej córki do partnera - coś w stylu "ty darmozjadzie". Jednym słowem - rodzinna sielanka. big_grin

          ---
          Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
    • arwena_11 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:47
      ja mam taki piekarnik, że mogę ustawić godzinę na którą chcę mieć zrobiony obiad.
      W razie totalnego braku czasu wrzucałam do piekarnika rano frytki czy kopytka i ustawiałam na konkretną godzinę. Ale fakt nigdy nie było to 8h, chyba max 4. u mnie głównie chodziło, żeby dzieci miały ciepły obiad. Frytki/kopytka/pieczone ziemniaki były ciepłe, a one do mikrofali wrzucały tylko kotleta. kurczaka itd.

      Możesz też zrobić sobie lazagne i np caneloni. W takich jednorazowych srebrnych tackach. Odgrzewasz w mikrofali i masz szybki obiad. Fakt codziennie ciężko jeść to samo ( chociaz mój syn byłby przeszczęśliwy ), ale może też jakieś zapiekanki z ziemniakami? Zupa gęsta? jakieś jednogarnkowe potrawy, które można zjeśc z chlebem ( fasolka po bretońsku, strogonow? ). A normalny obiad w weekend?
    • gaskama Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:47
      Miałam też tak, ale przed urodzeniem syna. Ja zawsze uwielbiałam uczyć, wiec jak odeszłam z uczelni, bo znalazłam dobrze płatną pracę (trochę zostając w branży), to nadal uczyłam wieczorami. Ale z dzieckiem bym tak nie pociągnęła.
      Po pierwsze, czy wszystkie wieczory w tygodniu masz tak zajęte, od poniedziałku do piątku? Jeśli tak, to musisz to zmienić. Jeśli jesteś dobra w tym, co robisz, to nawet w małym mieście nie wypadniesz z obrotu po roku. Przecież ciągle pojawiają się nowi klienci. Po drugie, masz już chyba możliwość oceny sytuacji na trzeźwo, jak rokuje nowe miejsce pracy. Jeśli szanse na utrzymanie tej pracy są duże, to zrezygnuj z części lekcji. Zostaw sobie najwierniejszych uczniów, tych, których uczysz najdłużej, których rodziców najbardziej lubisz. Postaraj się ich upchnąć w dwa wieczory. I KONIEC. Inaczej się nie da.
    • maderka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:50
      Może nie trzeba rezygnować całkowicie z korepetycji,ale jednak zmniejszyć ilość. Ustawić sobie np. godz.17-20sta.Powiedz wprost,że nie dajesz rady,skoro w większości znajomi,to powinni to zrozumieć. Jeśli ktoś jest normalny to zrozumie i znajdzie inną korepetytorkę.jeśli się obrazi-no błagam Cię,z tego powodu rezygnować ze swojego życia?
      • jatojagodnik Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:19
        Albo spróbuj skrócić te lekcje. Np nie godzinne, a 45 minut. Z kilku lekcji krótszych uzbiera ci się godzina/półtorej wolnego dla ciebie.
    • slonko1335 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:50
      Ogranicz lekcje skoro nie chcesz z nich całkowicie rezygnować.
      A może pracę da się dogadać na 3/4 etatu?
      Nie ma opcji żeby ogarnąć wszystko mając godzinę dziennie.
      Dziecko też usamodzielnij i włącz do pomocy w domu.
    • naomi19 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 08:59
      Zatrudnij pracownika do dg. Nie wierzę, że takie rozwiązanie nie przyszło Ci do głowy. W razie utraty pracy zwalniasz pracownika i pracujesz na działalności. W takim trybie pracy dzieci są chowane, a nie wychowywane. Uważaj, żebyś sie nie obudziła jak już będzie za późno.
      • arwena_11 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:11
        ale ona daje korepetycje. Myślisz, że rodzice uczniów będa chcieli, żeby dzieci uczył ktoś inny? Przecież wtedy sami znaleźliby sobie korepetytora.
        • naomi19 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:18
          Tak, myślę, że będą chcieli. Praca jak praca- bez przesady!
          • arwena_11 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:26
            Tylko że wtedy ona szybko straci tych uczniów. Jak mam zapłacić np 100 zł za godzinę nauki, z czego korepetytor dostanie np 70 zł, to się dogadam z korepetytorem i zapłacę mu np 80 zł. Zyskam i on i ja. Pozbędę się po prostu pośrednika.
            • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:27
              Masz rację, Arwena.
              • naomi19 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:58
                Myślę, że mnie nie do końca zrozumiałaś. Oczekujesz identycznych wpływów, a tak nie będzie. Wływy będą znacznie mniejsze, ale całe popołudnia będziesz w domu. Coś za coś.
                • kitek_maly Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:06
                  Ale przecież na korepetytora wybiera się KONKRETNĄ osobę. Rodzice chcą autorkę wątku i tyle. Jeśli chcieliby kogoś innego to by poszli do kogoś innego.
                  Nie widzę też biznesu dla pracownika, który miałby być zatrudniony - po co mu pośrednik? Kto na to pójdzie przy jednoosobowej działalności? Jeszcze nie słyszałam o takim przypadku.

                  Co innego jeśli mówimy o szkole językowej itp., ale to inna sprawa.
                  • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:27
                    pomysł jest dobry, tylko nie w tym kierunku

                    zamiast zatrudniać korepetytora, zatrudnić panią do gotowania/odgrznia i wyprowadzania psa - 2 godziny dziennie, albo co drugi dzień

                    i usługa ogarnięcia domu chyba na godzinę taniej wyjdzie niż specjalistyczny korepetytor?

                    tylko w jednej i drugiej sytuacji trzeba się pogodzić z obcięciem wpływów. no ale coś za coś.

                    a, i pani do gotowania zlecić naukę córki spraw domowo-kuchennych.
                    moje dzieci spoko już zrobią najprostsze danie, czyli ziemniaki + pieczony kurczak, po prostu nie będzie surówki, bo nie jedzą to se nie zrobią.
                    no i odgrzeją zupę. że nie wspomnę o podgrzaniu wody na ziemniaki czy makaron (tu dobrze mieć zainwestowane w bezieczną kuchnię - nie dopuściłabym ich w ich wieku do klasycznej kuchni gazowej, tej z rusztem)
                    • rosapulchra-0 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:33
                      volta2 napisała:


                      > zamiast zatrudniać korepetytora, zatrudnić panią do gotowania/odgrznia i wyprow
                      > adzania psa - 2 godziny dziennie, albo co drugi dzień
                      >
                      > i usługa ogarnięcia domu chyba na godzinę taniej wyjdzie niż specjalistyczny ko
                      > repetytor?

                      Pisałam o tym niżej. Bo właśnie takie zastosowanie miałam w moim przypadku.
                    • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:39
                      >zamiast zatrudniać korepetytora, zatrudnić panią do gotowania/odgrznia i wyprowadzania psa - 2 >godziny dziennie, albo co drugi dzień

                      Czy naprawdę trzeba zatrudniać Panią do odgrzewania posiłków czy wyprowadzania psa, mając na stanie 12-latkę ?? Nie róbmy z normalnych dzieci inwalidów.
                      • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:49
                        widzisz, że laska ledwo zipie? gdzie była do tej pory, przez 12 lat że nie wyuczyła dzieciaka normalnie funkcjonować to nie wiem, ale teraz nie ma czasu ani na to by zapitalać w domu i w robocie a wyuczenie nastolatka też czasu trochę zajmie.

                        i do czasu gdy nastolatka się nie wyuczy a pani w obu robotach nie rozejrzy, by zwolnić tempo - to pani do domu jak najbardziej tak. z dodatowym zastrzeżeniem, że dzieciak ma pani towarzyszyć w kuchni i przy sprzątniu i się uczyć. po roku pnai autorka albo pogoni połowę uczniów i córę do roboty, sama odetchnie i wyjdzie na prostą.

                        • kardiolog Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:51
                          Ostrzegam.
                        • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:10
                          > widzisz, że laska ledwo zipie? gdzie była do tej pory, przez 12 lat że nie wyuc
                          > zyła dzieciaka normalnie funkcjonować to nie wiem, ale teraz nie ma czasu ani n
                          > a to by zapitalać w domu i w robocie a wyuczenie nastolatka też czasu trochę za
                          > jmie.

                          Ale czego ma ją uczyć ? Wychodzenia z psem ? Aby wytłumaczyć 12-latkowi jak się gotuje makaron starczy kilka minut, nie potrzeba czasu na wdrożenie. Potem systematycznie wprowadzać nowe rzeczy. Taką nastolatkę trzeba postawić przed faktem dokonanym i wtedy sie nauczy. jesli bedzie pani do pomocy, to tylko dalej utwierdzimy nastolatkę w przekonaniu, ze nic nie musi robić.
                          • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:41
                            ja bym wolała popatrzeć osobiście jak idzie odlanie makaronu czy ziemniaków.
                            żadne pieniądze nie są warte tego, by dziecko wrzątkiem się oblało w trakcie.

                            albo by garnek odstwiło a nie zapomniało przy okazji zgasić gazu.

                            nie wiem, co cię tak pani do pomocy kłuje, ja nie pracuję od lat, dzieci ogarniają sie same, a pani do sprzątania przychodzi. w sytuacji jak wyżej - taka pani ma zastąpić matkę, zarówno przy ogarnianiu chałupy jak i wyuczeniu dzieciaka, bo wyuczenie to nie jest rzucanie na głęboką wodę, na to potrzeba czasu u takiego niegramotnego dziecka jak opisuje to autorka. (bystrzacha oczywiście załapie po pierwszym razie, ale tu nie mamy do czynienia z bystrzachą, no chyba że mama upupia?)
                            • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 13:05
                              > ja bym wolała popatrzeć osobiście jak idzie odlanie makaronu czy ziemniaków.
                              > żadne pieniądze nie są warte tego, by dziecko wrzątkiem się oblało w trakcie.

                              Ok, to niech dziewczynka ugotuje makaron w sobotę i potem w niedzielę przy mamie. Naprawdę nie sądzę, aby dalsze próby były konieczne. W kolejny weekend nich uczy się jak gotować ryż, czy kaszę gryczaną. W następny weekend niech pod okiem mamy ćwiczy obieranie ziemniaków, itd. itd.
                              Ponadto oprócz gotowania, dziewczyna powinna przed wsztskim wychodzic z psem (dalej nie znalazłam żadnej odpowedzi, czemu ten obowiazek jest na barkach tak zapracowanej kobiety a nie jej córki). Dziewczynka mogłaby też pomóc w bieżących porządkach, zakupach , podejrzewam, ze tego tez nie robi, skoro jest tak wychowywana.

                              >nie wiem, co cię tak pani do pomocy kłuje
                              Nie kłuje mnie. Po prostu uważam, że jest to zbyteczny wydatek przy rodzinie 2+1, z dzieckiem nastoletnim. Ponadto autorka wątku sugerowała, ze np. na stołowanie sie w restruracji jest za drogie, a partner zarabia najniższa krajową, która jest wydatkowana na niego, więc de facto kobieta sama musi utrzymać córkę, stąd tez pewnie jednoczesne prowadzenie działanosci i praca zawodowa na etacie.

                              bystrzacha oczywiście załapie
                              > po pierwszym razie, ale tu nie mamy do czynienia z bystrzachą, no chyba że mam
                              > a upupia?

                              No obawiam się, ze tu chodzi o to drugie.. Dziewczynka jest piatkową uczennicą, więc skoro rozumie np. obliczanie pół figur przestrzennych czy dodawanie ułamków, to chyba zrozumie instrukcję na opakowaniu ryżu. Wystraczy jej pokazać, jak właczyc / wyłączyć gaz, bo być moze jeszcze tego nie robiła. Autorka pisze, ze córka jest niezorganozwana i powolna, ale byc moze własnie dlatego, ze zawsze była wyręczana.
                              • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 16:24
                                wydatek zbyteczny?

                                no ewidentnie chcesz przerzucić obowiązki domowe na nastolatkę. oczywiście takowe powinna mieć i w stosownie do wieku się z nich wywiązywać, ale jeśli nie zrobi tego ani matka ani ojciec to znaczy że zrobi to dziecko? nawet i nastoletnie?

                                to nie jest w porządku. dlatego ja jestem z opcji pani do pomocy. jeden uczeń na to pójdzie, ale tak czy siak warto.
                                nie tylko dlatego, że pani do pomocy odciaży matkę, ale może też i po to, by matka w tej wolnej godzinie z wieczora i godzinie w ciągu dnia mogła zająć się wychowywaniem dziecka. bo jak widać nie za dobrze jej idziesmile
                                jeśli pani nie będzie to i czasu na dziecko też nie będzie.


                                inna sprawa to ten pies, rzeczywiście żeby córka z nim nie wychodziła to dziwna sprawa...
                                • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 16:34
                                  Jaki jeden uczeń?
                                  • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 18:06
                                    Prawda? 1 uczeń 2 x w tygodniu po 25 zł za godzinkę(o takich kwotach pisze autorka) - 200 zł za miesiąc. Nie wiem, co sobie niektórzy wyobrażają, że na korepetycjach aż tak da się dorobić. Zależy może od miejsca zamieszkania. Moja znajoma, bardzo, bardzo dobra anglistka, nauczycielka w LO bierze 35 zł za lekcję. I naprawdę nie zarabia kokosów z korepetycji.
                                    • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 18:32
                                      mój chodzi na piano i dajemy 50 zeta za 45 minut. pani za godzinę sprzątania bierze 18 zeta.
                                      także mi wychodzi że pomoc będzie kosztować jednego ucznia. (nie postuluję pomocy codziennie)
                                      • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 18:56
                                        Lekcje gry na instrumencie zawsze są drogie.
                                        Natomiast lekcje języka, który jako tako zna obecnie każdy w miarę rozgarnięty maturzysta, nie są aż tak dochodowe wink. Zresztą autorka pisze gdzie indziej o tym, jak ludzie obniżają stawki.
                                        Szkoły językowe oferujące zajęcia w małych grupach, po kilkanaście zł za lekcję, dość popsuły ten rynek wink.
                                        (Jeszcze jeden argument za tym, że filolog lekko nie ma).
                                • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 17:40
                                  Daj spokój, 12-latce z głowy korona nie spadnie, jak z psem wyjdzie czy podszukuje obiad, bo z tym konkretnie wątkodawczyni ma w chwili obecnie największy problem. Nie widze tez nic złego, a wręcz przeciwnie jeśli zwłaszcza w weekend córka pomoze w porzadkach czy zakupach. I tak - ja jestem z opcji, ze dziecko powinno mieć domowe obowiązki i angażowac się w zycie rodzinne. i nie mówię tu o przerzuceniu calosci obowiazków , jak to sugerujesz w swojej wypowiedzi.

                                  ma
                                  > tka w tej wolnej godzinie z wieczora i godzinie w ciągu dnia mogła zająć się wy
                                  > chowywaniem dziecka. bo jak widać nie za dobrze jej idziesmile
                                  > jeśli pani nie będzie to i czasu na dziecko też nie będzie.

                                  Z tego z zroumiałm, to własnie wcześniej siedziała duzo w domu z dzieckiem i oto są efekty

                                  > wydatek zbyteczny?
                                  Tak, dla wielu rodzin jest to zbyteczny luksus, radzą sobie świetnie bez gosposi, zwłaszcza jeśli w rodzinie jest jedno dziecko tym bardziej nastolatka, ktora powinna w tym wieku sama ogarnąć swoje sprawy ( jak wstawanie, szykowanie sie do szkoły) i pomóc rodzicom. rozumiem, ze w pewnych sytuacjach (kilkoro małych dzieci, samotna matka) gosposia jest niezbędna, ale przypadek opisywany przez wątkodawczynie do nich nie nalezy.
                                  • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 18:37
                                    jesteś z opcji że kobita ma sie zaharować, byle paru groszy nie wydać.

                                    czytasz samą siebie? w tydodniu 2 prace niemal non stop, a w łykend dla przyjemnosci niech se baby zrobia porządki i zakupy. taka rozrywka, fajna i za darmo dostępna...

                                    ja też jestem z opcji obowiązków - moje dzieci mimo pani sprzątającej sprzątają swoje pokoje, potrafią ugotować i zrobić zakupy w sklepie przy domu. ale tu mamy do czynienia z dziewczynką, która ma problem żeby o czasie wyjść do szkoły. gdzie rzym a gdzie krym chciałoby sie zapytać?
                                    • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 19:01
                                      Ma problem, bo do tej pory mama mogła dbać o wszystko i siedzieć w domu do 15, pilnując wypchnięcia latorośli na czas z odpowiednim zapasem zdrowych kanapek.
                                      No zmiłujmy się, większość 12-latków jest w stanie zbudzić się przy nastawionym budziku, zjeść proste śniadanie i zrobić sobie nieskomplikowaną bułkę do szkoły. Dziewczynka nie jest przyzwyczajona, a powinna być - bo będą kłopoty.
                                      Wyprowadzenie psa, podgrzanie garnka z potrawą to też żaden problem dla dziecka w tym wieku.
                                      A co do zaharowania - wątkodajka nie zapracowuje się, żeby mieć na waciki, tylko żeby w miarę przyzwoicie żyć. To nie jest jakaś duża miejscowość, z tego, co pamiętam, więc z tego bycia asystentką-tłumaczką i korepetycji w pipidówie (sorry, ada) to ona kokosów nie ma. Gdzieś tam kiedyś pisała, że zarabia ze wszystkiego chyba ok. 3600 czy jakoś tak. To nie jest dużo, jeżeli wkład partnera w rodzinę sprowadza się wyłącznie do pokrycia jego kosztów utrzymania. Finansowo jest tak, jakby była samotną matką. 3600 na 2 osoby to prawdziwy mega wypas, starczy na 2 gosposie zapewne wink.
                                      • melisaa4 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 17:24
                                        Ja bym 12latce nie pozwolila podgrzewać obiadów, jak to któraś forumka przede mna napisała. Oparzy sie wrzątkiem i będzie tragedia gotowa. Pamiętajmy to nadal dziecko. Wystarczy gorszy dzień w szkole, małe roztargnienie i wyleje na sibie wrzatek. To nadal dziecko. Ja się nauczyłam gotować na studiach w wieku 20lat i jak najbardziej radzę sobie w życiu. Rozumiem ogarnięcie pokoju, wyprowadzenie psa, wynoszenie śmieci ale gotować w tym wieku to może tylko pod okiem dorołego. Teraz ematki takie chętne żeby 12latka gotowała, a jakby był z tego powodu pożar w domu to każda by sie stukała w głowę jak matka mogła pozwolić jej samej gotować.
                                        • minor.revisions Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 17:42
                                          ale na logikę to w takim razie 12latka nawet herbaty se sama nie może zrobić, bo to też wrzątek.
                                        • aankaa Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 17:45
                                          dorosłym też się zdarzają oparzenia
                                          nie dalej jak w zeszłym tygodniu przyspawałam się do gorącej blachy z mięsem sad
                                          • melisaa4 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 18:06
                                            dziennikelblaski.pl/183072,18-latka-zostawila-na-gazie-garnek-W-pozarze-zginela-kobieta.html#axzz3qXjgMniO nawet i starszym nastolatkom się zdarzyło zapomnieć o włączonym gazie i garnku z wielką tragedia. Wystarcy wpisać w google i wyskoczy mnostwo podobnych historii zakonczonych nieszczesciem.
                                            • melisaa4 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 18:08
                                              akurat teraz czytam że była pijana po dyskotece jednak nie ma co wymagać cudów od 12latki też na chwilę pojdzie sie zdrzemnąć i zapomni
                                              • aamarzena Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 21:32
                                                Moja matka w wieku lat 45 zapomniała o buraczkach zostawionych do wekowania i było bum - ojciec 3 dni sufit skrobał. Szwagier na studiach zostawił mleko skondensowane aż sie woda wygotowała i wybuchło, podobnie znajomy, ojciec dwóch dorastających synów. Tak, że zapomnieć zdarza się również dorosłym. Mój ojciec "ugotował" czajnik z gwizdkiem. Jak zresztą wiele znanych mi osób w czasach sprzed czajników elektrycznych.
                                                Ja w wieku lat 9 odmówilam chodzenia na świetlicę. Wracałam sama lub z rok młodszą siostrą, z centrum, komunikacja miejską, z "kluczem na szyi". Potrafiłyśmy obrać i ugotować ziemniaki na wyznaczoną godzinę (by były gotowe kiedy rodzice wrócą z pracy - wcześniej rodzice nam wytłumaczyli o której je wstawić). Potrafiłyśmy też przygrzać sobie zupę na kuchence gazowej, odpalanej zapałkami (!), zrobić herbatę czy kanapki. W wieku lat 12, czyli wieku córki autorki wątku to się piekło ziemniaki w ognisku czy kiełbaski na patyku. Bez asysty rodziców. I spało u sąsiadki w ogrodzie w namiocie.
                                                Oczywiście były też niedojdy, jak moja kuzynka, która w wieku lat 18 nie potrafiła sobie sama zupy zagrzać, a gdy na studiach pokłóciła się z koleżankami ze stancji to babcia jeździła rozsądzać spory. Ale ona była i jest nadal upupiona przez matkę i babcię.
                                                • piesek_w_paski Re: Codzienna logistyka - pomocy! 05.11.15, 13:02
                                                  Ale przecież ten ryż wystygnie po tylu godzinach
                                            • minor.revisions Re: Codzienna logistyka - pomocy! 05.11.15, 00:39
                                              Od tego są czujniki dymu. Umarłego obudzą.
                                        • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 18:27
                                          Matko bosko, moja 12 latka nie tylko sama gotuje ale i piecze!
                                          Dorośli też bywają roztargnieni.
                                          • melisaa4 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 18:32
                                            Ja jednak nie chcę ryzykować, będzie gotować w tym wieku przy mnie jeśli będzie miała ochotę.
                                    • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 19:22
                                      >jesteś z opcji że kobita ma sie zaharować, byle paru groszy nie wydać

                                      Ok, Ty masz gosposię, fajnie, Ale przyjmij do wiadomosci, że nie kazdego stać i jakos ludzie sobie radzą i sie nie zaharowywują, nawet jak po pracy dorabiają, bo po to jest rodzina aby sobie pomagac. Ty jesteś z opcji, aby broń boże 12-latka nie zrobiła nic w domu ? nie pomogła ? nie wysżła na spacer z tym nieszczesnym psem, nie podgrzała obiadu ? sama piszesz, że Twoje dzieci maja obowiązki, dlaczego tak zaciekle bronisz tej dziewczynki, która nawet nie umie się sama rano wyszykowac do szkoły. Sama zauwązyłaś, że co to w sumie dziwne, ze ta corka nawet z psem nie wyjdzie.
                                      • volta2 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 22:55
                                        ależ oczywiście że pani mama skopała wychowanie córki i zamieniła ten proces w hodowlę. i to podobno na bezrobociu?

                                        na jej miejscu już dawno bym wdrażała dziecko do obowiązków, ale nie w sytuacji gdy nie ma na to czasu.
                                        tu w ogóle cała sytuacja jest postawiona na głowie, bo mama nie ma czasu, tacie się nie chce i może! nie chcieć, to rozejrzyjmy się..... kto zostaje na placu boju? o, dziecko...

                                        nie bronię zaciekle dziewczynki, raczej bronię matki przed zaharowaniem, ktoś powyżej wspomniał, że niedługo mała będzie nosić obiady do szpitala. i o to mi chodzi. a matka ma wybór, nawet całkiem spory, wdrożyć chłopa, wdrożyć dziecko (ale to trwa jednak) lub wziąć pomoc.

                                        ps. nie mam gosposi, mam sprzątaczkę i to zaledwie raz w tygodniu, więc żaden wypas. stąd moje dzieci wiedzą co to pomoc zaharowanej matcesmile
                                • minor.revisions Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 00:47
                                  > to nie jest w porządku. dlatego ja jestem z opcji pani do pomocy. jeden uczeń na to pójdzie, ale tak czy siak warto.

                                  partner-darmozjad, a on a zarabia na panią do sprzątania, żeby pan sobie rąk nie pobrudzil?
    • asia-loi Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:02
      Ile lat ma córka?
    • nowi-jka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:03
      ja bym z obiadów zrezygnowała zupełnie
      zawsze mozna isc gdzies zjesc a na dwie osoby to majatku nei stracisz
      sa jeszcze zupy które łatwiej odgrzać, przygotowac na kolejny dzien itd
      wychodzenie z psem całkowiecie bym scedowała na córkę

      chociaz im dłuzej o tym mysle tym bardziej traci to dla mnie sens jesli to nei jest sprawa "wyeksmituja mnie, glodujemy" jesli to nie jest "jeszcze dwa miesiace i koniec" to w zyciu nie ciagnełabym tego wszystkiego
    • swiezynka77 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:16
      dziecko niech je obiady w szkole, ew. jakaś zupa na 2-3 dni w domu do odgrzania. chodzi do szkoły to znaczy że może już obsłużyć mikrofalówkę.
      ale na dłuższą metę zrezygnowałabym z tych lekcji, nic dziwnego że jesteś padnięta przy takim trybie pracy.
      • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:27
        Odpowiem wszystkim razem - córka ma 12 lat. Nie mogę zatrudnić pracownika, bo: jak już ktoś napisał ludzie nie chcą innej osoby. Poza tym, żeby wyjść na swoje, czyli żeby zachować określoną kwotę za godzinę, którą chcę "mieć w kieszeni" musiałabym podrożyć lekcje, zatrudniając pracownika. To u mnie w mieście jest nie do przeskoczenia. Jest żelazna stawka max, którą ludzie są w stanie wyłożyć za lekcję. Nawet słyszę czasem w telefonie stękanie że 25 zł za lekcje to niektórym drogo. Jest również partner. Pracuje 8-16 i dorabia.
        • gaskama Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:41
          A co w tym wszystkim robi partner? To ojciec dziecka? Jakoś udziela się w domu?
        • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:51
          Czyli córa jest w wieku mojej.
          Jesli przez dwa miesiące nie nauczyła się samoobsługi, czas na wersję hardkorową. Nie budzisz jej, nie szykujesz śniadania, wstanie kiedy wstanie, najwyżej do szkoły nie pójdzie. Jesli jest pilną uczennicą, sytuacja na bank się nie powtórzy.
          Poza tym, to duża panna, powinna mieć obowiązki. To naprawdę nie jest duzy wysilek wstawić makaron czy wyprowadzić psa. Moja córa ma takie obowiązki (i jeszcze inne) od dwóch lat.
          • dziennik-niecodziennik Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:49
            > ą. Nie budzisz jej, nie szykujesz śniadania, wstanie kiedy wstanie, najwyżej do
            > szkoły nie pójdzie.
            Jesli jest pilną uczennicą, sytuacja na bank się nie powtó
            > rzy.

            a nie nie. własnie neich idzie, tylko spóźniona i bez usprawiedliwienia ze strony matki. jak zobaczy ze sie nie opłaca to sie nauczy...
            • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:00
              o to mi chodziło
              mojemu synowi zdarzyło się raz obudzić PO lekcjach
              nie miał po co iść do szkołybig_grin
              • dziennik-niecodziennik Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:09
                hehe
                to ja bym była bardziej wredna.
                obudziłabym i wywaliła bezlitośnie do szkoły, tyle ze spóźnionego tongue_out
                • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:43
                  też mi się zdarzałosmile
                  teraz dorósł wreszcie i już się nie spóźnia
        • kitek_maly Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:55
          ad.a6 napisał(a):

          > Jest również partner. Pracuje 8-16 i dorabia.

          Wow, ale zwrot akcji.
          Ten partner to chyba mebel, bo dotychczas nie było o nim ani słowa. Nie istnieje w Waszym codziennym życiu?
          • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:01
            Jest cały czas. Ale wraca później ode mnie. Czyli jak przygotuje obiad córce i sobie to ja nie zjem. Rano wstajemy równo, ale on ma znacznie dalej i dojeżdża komunikacją miejską.
        • swiezynka77 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:02
          a, myślałam że 7latka. 12latka to może spokojnie wyjść z psem, obrać i ugotować ziemniaki czy makaron. Ty powinnaś w tej jedynej godzinie luzu na spokojnie zjeść i porozmawiać z córką.
        • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:07
          Dopiero teraz doczytałam, że córka ma na 12 lat. Szczerze mówiąc, myslałam, że chodzi o dużo młodsze dziecko, czytając Twoje wcześniejsze posty, ze np. musisz jej przypomnać o myciu zebów, czy robic kanapki do szkoły, czy dzwonic jak ma na 9 by dąc jej znać o której ma wstać czy o której ma wyjść z domu. Niestety - niezorganizowanie Twojej corki jest Twoja zasługą. Rozumiem, ze są takie dzieci, że to taki chatakter, typ "żólwia", ale nie wyrosnie ze złych nawyków, nie nauczy sie samodzielnosci, jeśli Ty sama jej na to nie pozwolisz. Na wsteie nie przypominaj jej o wszytskim, ilka razy czegoś zapomni, kilka razy spóźni sie do skzoły - i zobaczysz, sama zacznie sie ogarniać lepiej. Rozumiem, że dotychczas nie miała zadnych szczególnych obowiązków, ale sytuacja się zmieniła. Czas już ją zaangażować w sprawy domowe, wierz mi - bedzie to z korzyscią dla niej. Podejrzewam, ze zazwyczaj jest w domu wczęsniej niz Ty, przed 15. Dlaczego ona nie wychodzi z psem ? Ucz ją na początek ugotowania takich prostych rzeczy jak ryż czy makaron, potem ziemniaki, z czasem zacznie robic surówki, i bardziej skomplikowane dania. A ty odsapniesz.
        • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:11
          No to każde z Was powinno mieć podzielone obowiązki domowe, na miarę czasu spędzanego nad szeroko pojmowaną pracą (Wy) i na miarę możliwości oraz godzenia ze szkołą (córka).
          Wytłumacz córce, że nie możesz aż tak jej niańczyć i że Twoje zwiększone zarobki będą skutkowały lepszym standardem Waszego życia wink. Broń Boże nie przeznaczaj też własnej kasy na nie swoje długi (myślę, że wiesz, o co chodzi). 12-latka może rano ogarnąć własne I śniadanie i zrobić sobie kanapkę do szkoły. Spakowana powinna być wieczorem, ubrania gotowe. Jeśli nie ma czasu rano sobie pościelić, przewietrzyć, zebrać rzeczy - robi to po przyjściu do domu.
          W weekendy natomiast powinnaś dużo odpoczywać, spędzać czas z córką, robić coś przyjemnego.
          • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:11
            Natalie, wiem o czym piszesz. Właśnie w ten sposób staram się jej tłumaczyć, więcej pieniędzy zarobię = więcej na nasze atrakcje, sprzęt, wycieczki, fajniejsze ciuchy. Nie przeznaczam kasy na nieswoje długi = właśnie dlatego partner dorabia, właśnie na ten cel. Postawiłam sprawę w ten sposób, że jego wypłata (najniższa krajowa) wpływa na moje konto, przeznaczona jest na jego jedzenie oraz rachunki za media, które on używa, czyli telewizja kablowa Internet, gaz, prąd, paliwo, czynsz. Swoje dodatkowe sprawy oraz ciuchy kupuje za dodatkowe pieniądze. Telefony mamy oboje służbowe. Córka doładowuje z kieszonkowego. Dostaje 3-4 zł dziennie do skarbonki, czasem więcej.
            Jest spakowana do szkoły wieczorem, ja wkładam jej jeszcze buteleczkę z wodą oraz rano jakąś kanapkę/owoc.
            • pade Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:22
              Sądzę, że Twoja córka cieszy się z rzeczy materialnych ale jednocześnie wolałaby mieć więcej mamy dla siebie.
              Tobie też by się przydał czas wolny.
            • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:37
              No to cały problem jest w zrobieniu wcześniej tego obiadu i odgrzaniu w dany dzień...
              Odgrzanie, wyprowadzenie psa, zmycie naczyń 12-latka może spokojnie opędzić.
    • babunia_wygodka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:23
      ad.a6 napisał(a):

      > Miało być tak dobrze.... przeliczyłam się. Od maja pracuję na umowę o pracę, op

      Przydzielaj zadania córce. Stopniowo.
    • cosmetic.wipes Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:25
      A ty nie mieszkasz czasem z facetem co się specjalnie zawodowo nie przemęcza?
      To niech gotuje, sprząta i ogarnia logistykę.
    • zielonaporzeczka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:42
      A może łatwiej dogadać się z pracodawcą? To przecież też człowiek, jeśli jest zadowolony z Twojej pracy, może da sié ustalić konkretny zakres obowiązków z których musisz się wywiązać ale za to np. Tylko 6 godzin w biurze? Córka lat 12 też może już bardzo dużo robić sama, ale mimo to ja chciałabym mieć choć ze 2 godziny na kontakt z dzieckiem.
      • kanga_roo Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:03
        - przenieś po jednej lekcji z każdego dnia w tygodniu na sobotę. ja w soboty bez problemu pracuję w domu parę godzin, jakoś mniej boli niż w tygodniu, po całym dniu w pracy,
        - zorientuj się, czy nie możesz wykupić szkolnych obiadów dla dziecka i dla siebie. odpadło by Ci gotowanie w tygodniu,
        - zastanów się, czy nie możesz pracować na 7/8 etatu, to tylko godzina dziennie mniej, a twoje popołudnia zyskają,
        - zaktywizuj dziecko, jak pisały poprzedniczki.
        • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:12
          Zależy od szkolnych obiadów...
          Moje dziecko, odbierane w 1 lekcję po szkolnym obiedzie, jest w domu głodne i zjada drugi - jednodaniowy. A od szkolnego mija może 1,5 godz.
          • arwena_11 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:37
            Ale to jedno danie to może być zupa na mięsie np, lub pierogi z mięsem/serem itd, które można odgrzać szybko
            • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:39
              Niby tak, ale w szkole generalnie jedzą badziewie, więc moje jedno danie ma w sobie dużo świeżego mięsa i warzyw wink. Zrezygnować z badziewia się nie da, bo później jest jeszcze lekcja i dojazd do domu, zresztą cała klasa je.
    • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:53
      W kwestii obiadów rozważ brak ziemniaków / ryżu czy makaronu w ogóle. Wiem, co masz na mysli - takie rzeczy, a w szczególnosci ziemniaki, nie sa zbyt dobre następnego dnia, a potrzeba trochę czasu na ugotowanie ich. Zamiast zmieniaków ugotuj dzień wczesniej kalafior, brokuł czy inne warzywa na ciepło (moim zdaniem, wczorajszy kalafior, odpowiednio przechowywany w lodówce, smakuje o wiele lepiej niz wczorajsze ziemniaki). Mięso rozumiem, że robisz w weekendy i mrozisz. Więc w ten sposób po przyjściu z pracy jedynie odgrzewasz np. kawałek pieczonego kurczaka z kalafiorem i robisz do tego na szybko salatę z sosem winegret. Obiad, moim zadnaiem, jest rownie pozywny jak z ziemniakami, a masz go w trzy minuty.
      Jednkaże generalnie ograniczałabym liczbe godzin w ramach dg, przynajmniej z czesci jednak bym zrezygnowała. Normalni znajomi powinni to zrozumieć, jesli nie są normalni, to bym bardziej nie zależaloby mi na tym, czy sie obrażą czy nie. Część zajęć mozna przelozyć na weekend, ale bez przesady. Osobiscie dązyłabym do tego, aby w od poniedziału do piatku nie pracować więcej niż 2 godz. dziennie dodatkowo i jedno popołudnie zupełnie wolne, co daje 8 godzin dodatkowych zajęć w tygodniu + ewentualnie ze 4 godziny w sobotę, co łacznie da Ci 12 godzin, a nie , jak obecnie 20. Sztuka odmawiania nie jest prosta, ale dla wlasnego dobra i zdrowia, trzeba się jej uczyć.
    • rosapulchra-0 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 09:55
      Też tak kiedyś pracowałam i to przy trójce dzieci. Mało tego, mój mąż również tak pracował. Zatrudniliśmy na stałe nianię i jednocześnie gosposię. Przez kilka lat była nieocenioną pomocą w wymienionych przez ciebie kwestiach.
    • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:00
      Z działalności na pewno nie rezygnuj, jeśli masz stałych uczniów i rodzice Cię cenią.
      Fryzjerów i inne przyjemności załatwiaj w weekendy i spędzaj wtedy czas z córką.
      W takim układzie robiłabym obiady dzień wcześniej, wieczorem. Albo kilka rzeczy w weekend i mroziłabym porcjami, np. kilka porcji pulpecików, spaghetti, kurczaka słodko-kwaśnego, leczo, duszonej kapusty z mięsem i masz z 10 obiadów. Nie pamiętam już, jak długo można jeść gotowe produkty mrożone, ale ze 2 tygodnie na pewno.
      Zamiast makaronu - makaron sojowy/ryżowy do zalania wodą.
      Z kasz - kuskus, też do zalania wodą.
      A ziemniaki wcale nie są takie zdrowe wink. Wreszcie - można podpiec kulki ziemniaczane, pychota, obierać nie musisz, a piekarnik robi to za Ciebie.
      Zamiast surówek - duszone warzywa, które duszą się razem z daniem, np. spaghetti z cukinią i papryką, gulasz z czym Ci się spodoba.
      Pociesz się, że przynajmniej masz okazję nieźle zarobić smile.

      Ile córka ma lat? Jest możliwość, żeby o określonej godzinie wyjęła danie i zaczęła podgrzewać dla Was obu? Czy odbierasz ją ze szkoły?
      Wreszcie - czy możesz zacząć lekcje choćby 15 min. później?
      • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:11
        > Ile córka ma lat? Jest możliwość, żeby o określonej godzinie wyjęła danie i zac
        > zęła podgrzewać dla Was obu?

        Autorka wątku powyzej pisze, ze córka ma 12 lat, ale jest niesamodzielna i przyzwyczajona do podawania wszytskiego "na gotowe"
        • natalie_rushman Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:14
          Już doczytałam.
          Tym bardziej więc - proste, gotowe posiłki, razem z tymi warzywami, dziecko zaczyna podgrzewać, mama przychodzi i nastawia kuskus, jakiś szybki ryż (jest nawet 6-minutowy) itp. Nawet ja nie chrzanię się z ziemniakami, jak mam się bawić w obieranie, to wolę coś zalać wrzątkiem/wrzucić woreczek. Nawet w weekendy. Szkoła wystarczająco pasie dzieci skrobią wink.
        • ewa_mama_jasia Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:40
          No to się odzwyczai. 12 latka po krótkim przeszkoleniu będzie potrafiła obrać i ugotować ziemniaki, ugotować ryż, warzywa (tylko trzeba pilnować, ale to można załatwić przy pomocy budzika, minutnika itp. Podgrzać gotowy z wczoraj obiad, szczególnie jak ma mikrofalę. Wyjść z psem.
      • aga_sama Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:12
        Zakupy spożywcze przez internet - jak się da.
        Wyczaj knajpkę/ restaurację/ leniwą gospodynię z obiadami na telefon. Raz w tygodniu możecie coś takiego zjeść. Popytaj wśród znajomych, czy ktoś nie mógłby zrobić Ci hurtem pierogów. Mama mojej koleżanki lepi dla jej znajomych kilkaset pierogów 2 x w miesiącu, ludzie biorą po kilkadziesiąt sztuk i mrożą. Ja kupuję sporadycznie dla męża.
        Musisz wdrożyć córkę w codzienne obowiązki. Sorry, 12 lat to już duża dziewczynka, może ogarnąć kuchnię, ugotować makaron, ziemniaki, wyjść z psem. Odpuść kanapki z serem - chce, niech je.
        Zastanowiłabym się nad rozstaniem z niektórymi uczniami. Ale to na końcu. Moim zdaniem przy większym zaangażowaniu córki logistyka jest do ogarnięcia.
      • ad.a6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:30
        Natalie- właśnie tak robię, gotuję obiady dzień wcześniej (zupy) wieczorem, tzn mam lekcje a zupa się gotuje. Knajpkę z domowymi daniami mam piętro pod sobą, ale jedzenie tam kosztuje majątek, za to surówki mają pyszne i kupuję po drodze do domu. Między pracą a szkołą córki również jest biedronka. Właściwie to wszystko jest, problemem jest brak czasu. Córka ma 12 lat, nie odbieram jej ze szkoły, szkoła jest naprzeciwko naszego mieszkania, młoda widzi nasze okna ze swojej szkoły. Właśnie jest problem z tym odgrzewaniem, mamy starszy typ kuchenki, cały gazowy, piekarnik też gazowy. Troszkę, żeby młoda przy tym majstrowała smile 3 dni w tygodniu kończy lekcje o 14.35 a 2 dni po 16 (zajęcia dodatkowe, chór, kółko komputerowe).
        • itka-julitka Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 12:46
          Czyli codziennie macie dwudaniowy obiad ? Zupę + drugie danie ? Daj spokój, nie masz na to czasu. Samo drugie danie lub sama jakaś pożywna zupa (np. krupnik z miesem, żurek z białą kiełbasą i jajkiem) też wystarczy. Pomyśl też o daniach jednogarnkowych, łatwych do podgrzania z mikrofali: fasolka po bretońsku, leczo, bogracz, itp. I angazuj córkę, bo wychowasz rozpieszczoną pannice, co ręką nie ruszy i nawet z pasem nie wyjdzie podczas gdy jak matka pada ze zmeczenia. Ale o tym juz pisałam powyzej smile
        • ewa_mama_jasia Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 18:16
          Ale corka nie ma majstrować przy kuchence, tylko wlaczyc, wylaczyc, zwiększyć płomień i zmniejszyć.
        • k_masny Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 19:08
          Córka ma 12 lat, nie odbieram jej ze szko
          > ły, szkoła jest naprzeciwko naszego mieszkania, młoda widzi nasze okna ze swoje
          > j szkoły. Właśnie jest problem z tym odgrzewaniem, mamy starszy typ kuchenki, c
          > ały gazowy, piekarnik też gazowy. Troszkę, żeby młoda przy tym majstrowała smile 3
          > dni w tygodniu kończy lekcje o 14.35

          To niech w te dni obierze ziemniaki i wyprowadza psa, akurat wyjdzie Ci na spotkanie...

          Ty chyba jakiegoś cudownego rozwiązania szukasz. Niestety nie ma go. Wszyscy się muszą przyłożyć do roboty. Jak córka psa nie wyprowadzi, to niech po nim sprząta albo powiedz, że go oddasz komuś, bo nie MACIE dla niego czasu.
        • nutella_fan Re: Codzienna logistyka - pomocy! 04.11.15, 07:24
          Kup prosty model mikrofali. Tylko do odgrzewania, bez innych bajerow. Nawet na raty 0 procent. Ja sama rozwazam, chociaz zawsze bylam przeciw.
    • grave_digger Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:11
      Co do obiadów - przestań je gotować, zyskasz wolny czas.
      U nas jest np. Caritas, dowozi jedzenie codziennie za psie pieniądze. Rozejrzyj się, bary mleczne też dowożą. Albo stołówka przyszpitalna tania. Mówię, co jest u nas.
      I córka powinna zacząć ci pomagać.
    • lauren6 Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 10:59
      Zatrudniacie kucharko gosposię, a córka ogarnia psa. Z pracy, ani dg, nie rezygnuj.
    • zottarella Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:28
      Serio 12-latka nie wie, o której ma wstać/zjeść/wyjść do szkoły, żeby zdążyć? I czemu ona nie wyprowadza psa? Ma w ogóle jakieś obowiązki domowe?
      • kanga_roo Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:31
        może nie wiedzieć, jeśli dotąd nie musiała smile
        ale to wystarczy kartka papieru i przygotowanie rozpiski na pięć dni tygodnia. a potem już nie musi dzwonić do mamy, tylko czyta sobie z kartki.
    • kamunyak Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 11:30
      pracowałam podobnie, przez jakis czas. Z tym, że ja nie miałam tak blisko pracy, na tej samej ulicy, musialam jeszcze dojeżdżać. Bywało, że po drodze z pracy robiłam zakupy, o 0.00 w markecie całodobowym, wtedy jeszcze nie było dostaw.
      Powiem szczerze, że na dłuższą mete tak sie nie da, musisz cos ograniczyć. Z pracy rannej nie da się raczej zrezygnować, rozumiem. Ogranicz lekcje np. co drugi dzień a w to wolne popołudnie ogarniesz sprawy domowe i troche odpoczniesz.
      Jesli z pracą przedpołudnowa cos sę posypie to wtedy lekcje znowu rozszerzysz.
      Jeśli jednak się nie da to ogranicz do maksimum sprawy domowe. Np. młoda żywi sie na stołówce i pomaga w domu, wychodzi z psem.
      Ja tak miałam jako dziecko bo moja matka tez kończyła pracę tak, jak ty teraz. Jakos przezylam wiec da sie.
    • kanna Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 13:11
      Technicznie - kup najprostsza mikrofalówkę. Wtedy odgrzewanie obiadów staje się banalne.
    • ela.dzi Re: Codzienna logistyka - pomocy! 03.11.15, 13:27
      Niech córka wyprowadza psa. Gotuj raz na 2 dni lub zapisz córkę na stołówkę, a Ty jedz w pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka