Czy tylko ja tak mam, że mechaci mi się wszystko -również porządne gatunkowo dzianiny? i czy tylko mnie to bardzo wkurza?

Wełna, nie wełna, merynos, wiskoza, mieszanki wszelkie, nawet kaszmirowy sweterek (za ktory dałam 2 lata temu czterysta kilkadziesiąt złotych i spodziewałam się "uczciwego" kaszmiru) - wszystko ma kuleczki przy rękawach i na bokach. Oczywiście mam golarkę i korzystam, ale cały sezon jesienno zimowy upływa na walce z farfoclami, ktore sprawiają, że ciuch niechlujnie wygląda. Jest na to jakas metoda? są jakieś gatunki wełny, ktore tego problemu nie stwarzają?