Dodaj do ulubionych

Knajping :)

20.11.15, 04:38
Moj sredni syn i jego ukochana powrocili wlasnie z romatycznej podrozy na poludnie Hiszpanii. Swietowali sobie jakas tam swoja rocznice smile No i "bez bicia" przyznali, ze spedzili czas glownie na "knajping" wink Nie zwiedzali, czy w kazdym razie - bardzo malo, nie podziwiali niczego tylko tak sobie przysiadali w knajpkach, czas im minal na trzymaniu sie za rece i popijaniu lokalnych win do lokalnych potraw. Na pewno bylo im cudownie big_grin Teraz czuja sie ciut (ale takie naprawde super malenkie ciut!) winni, ze jednak nie zwiedzili tych sztandarow kultury i sztuki ale ogolnie wrocili zachwyceni. Przypomnieli mi moja pierwsza podroz do Budapesztu jeszcze w gierkowskich czasach - tez ja spedzilam glownie na "knajping" i do dzis wspominam ja jako jedna z najpiekniejszych podrozy mojego zycia smile Macie takie miejsca/miasta zapamietane wylacznie alkoholowo-gastronomicznie, zero zabytkow etc? Moj maz tak wspomina jego pierwszy w zyciu wyjazd do Wiednia - moze to rodzinne? Cheers.
Obserwuj wątek
    • ania_2000 Re: Knajping :) 20.11.15, 07:05
      czy to rodzinne? pewnie tak - w rodzinach alkoholikow.
      Life smile
      • hipinka Re: Knajping :) 20.11.15, 08:40
        niezmiennie mnie zadziwia ludzka złośliwość i chęć bezinteresownego dowalenia komuś
        • dyzurny_troll_forum Re: Knajping :) 20.11.15, 09:59
          hipinka napisała:

          > niezmiennie mnie zadziwia ludzka złośliwość i chęć bezinteresownego dowalenia k
          > omuś

          żeby to jeszcze chociaż z jajem było, do śmiechu takie... żeby fajnie się czytało, a mamy żal, po prostu żal....
        • morgen_stern Re: Knajping :) 20.11.15, 11:06
          Od razu widać na forum, kto ma kiepskie życie i potężne frustracje, które musi gdzieś rozładować.
    • szarsz Re: Knajping :) 20.11.15, 07:10
      Ematka jak zwykle niezawodnie sprowadzi CIę do parteru big_grin

      Ale tak, ja też nie zwiedzam tych wszystkich sztandarów. Nie interesuje mnie historia sztuki, popodziwiam czasem jakieś dzieło, natomiast najlepiej pamiętam zupełnie inne rzeczy: zapachy, kolory, pokrzykiwania sprzedawców, dobre jedzenie i lokalne alkohole. Lubię "zwiedzać" ludzi i życie bardziej niż budynki i sztukę.

      Wyłącznie alkoholowo - gastronomicznie to może nie, ale jako ważna część - zawsze.
    • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 07:19
      Do San Sebastian jeżdżę od czasu do czasu "na gastronomię". Jeżdżę tam na tyle często, ze zwiedziłam zabytki i nie-zabytki po kilka razy. Więc zdarza się, że jest to łażenie po starówce od baru do baru.
      Ale żeby tak pojechać tylko na knajping to mi się nie zdarzyło, zbyt żądna jestem widoków.

      Synowi się nie dziwię, bo hiszpańskie życie knajpiane i atmosfera, jaka tworzy się wieczorami na ulicach wzdłuż których ciągną się bary, to jest coś, co w tym kraju uwielbiam smile
    • mamma_2012 Re: Knajping :) 20.11.15, 08:07
      Wcale nie tak rzadko zdarza się, że gdzieś jestem i wcale nie zwiedzam.
      Skutecznie zniechęca mnie np. świadomość, że jest szczyt sezonu i milion ludzi ogląda najpopularniejsze atrakcje i zabytki.
      Czasem wolę właśnie pojechać na przedmieścia czy do jakiejś zwykłej dzielnicy bez sklepów z pamiątkami i turystów.
      Inna sprawa, że część lokalnych zabytków i atrakcji jest promowana nieco na siłę i na poważnie może zainteresować tylko koneserów tematu.

    • mamusia1999 Re: Knajping :) 20.11.15, 08:24
      ja tak spędziłam kiedyś pobyt w Kostaryce. tzn. jeszcze plażowałam. poza plażą włóczylismy się za lokalsami do nieturystycznych barów i testowaliśmy lokalne rumy. najlepszy i niedościgniony był flor de ca?a. nie byłam w dżungli i innych rezerwatach, nie wlazłam do krateru wulkanu, nie zwiedziłam artefaktów etc. z zabytków zobaczyłam tylko malutkie muzeum narodowe w San Jose
    • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 08:48
      W czasie piewrszego pobytu w Paryżu nie zobaczyłam "nic" Po prostu łaziłam od kafejki do kafejki.

      Zresztą potem też niewiele zwiedziłam. W Luvrze nie byłam do tej pory i raczej już nie będę.
      • daisy Re: Knajping :) 21.11.15, 16:32
        O jezu, to nie idź. Ja poszłam i uciekłam w popłochu. To muzeum jest bez sensu. W dodatku nie ma zakazu fotografowania i w rezultacie jest koszmarnie.
    • najma78 Re: Knajping :) 20.11.15, 08:58
      Nie mam tak. W nowym miejscu staram sie sporo zobaczyc, zreszta jesli jestem kolejny raz to tez. Szczerze to jedno drugiego nie wyklucza. Ja bym sie zanudzila siedzac tylko q kawiarniach, barach, restauracjach i klubach.
      Szczerze to dla czegos takiego nie wyjezdzalabym, a poszla do restauracji gdzie maja hiszpanskie jedzenie i pewnie jeszcze zatanczono by flamenco i wystarczyloby. Ale to ja.
      • quesuerte Re: Knajping :) 20.11.15, 11:25
        cyt:
        > Szczerze to dla czegos takiego nie wyjezdzalabym, a poszla do restauracji gdzie
        > maja hiszpanskie jedzenie i pewnie jeszcze zatanczono by flamenco i wystarczyl
        > oby. Ale to ja.

        To jest zupelnie, zupelnie cos innego.
        Zwiedzanie wtedy mozna porownac do obejrzenia street view, web cam i podobnych, w internecie.

        Ale miedzy "jesli dzis x to jestesmy w Belgii" a samym siedzeniem w knajpie jest cos posrodku.

        Knajping na tzw. wyjazd rocznicowy, ze zmiana klimatu w listopadzie, w Hiszpanii, absolutnie daje rozgrzeszenie.
        • yuka12 Re: Knajping :) 20.11.15, 14:33
          Ja tam uwielbiam zwiedzac, podziwiac koscioly i zachwycac sie dzielami sztuki w muzeach, ale zeby poznac ludzi i klimat danego miejca to nie wystarcza. Do dzisiaj pamietam atmosfere burgundzkiej prowincji: murki zbudowane z kamieni, ludzi siedzacych w prostych winiarniach i bez pospiechu saczacych napoje, nastroj slonecznego leniwego letniego popoludnia. Winnice ciagnace sie po horyzont. Zielen, slonce i wzgorza. Spokoj. Po dwudziestu latach dalej to widze i czuje. Czy mialabym takie wspomnienia podczas np. autokarowego objazdu zabytkow- watpie. Dlatego nie dziwie sie parze mlodych ludzi, ktorzy woleli pelne zycia, barw, smakow i zapachow bary i kawiarenki hiszpanskie niz zatloczone i troche nieludzkie wnetrza muzeow.
          • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 14:46
            Wyjeżdżasz gdzieś na Święta?
            • yuka12 Re: Knajping :) 20.11.15, 23:20
              Bardzo bysmy chcieli, ale nas z pracy nie puszcza smile.
    • dyzurny_troll_forum Re: Knajping :) 20.11.15, 10:02
      bi_scotti napisała:

      > Moj sredni syn i jego ukochana powrocili wlasnie z romatycznej podrozy na polud
      > nie Hiszpanii. Swietowali sobie jakas tam swoja rocznice smile No i "bez bicia" pr
      > zyznali, ze spedzili czas glownie na "knajping" wink

      Dobry knajping nie jest zły... Też mogę uprawiać godzinami, zwłaszcza gdy pogoda jest barowa wink

      Ale tu jest jematka, jematka zwiedza w 42 stopniowym upale zabytki od 6 rano do 6 wieczorem! W ulewnych strugach deszczu oczywiście również....
      • dyzurny_troll_forum Re: Knajping :) 20.11.15, 10:32
        dyzurny_troll_forum napisała:

        > Ale tu jest jematka, jematka zwiedza w 42 stopniowym upale zabytki od 6 rano do
        > 6 wieczorem! W ulewnych strugach deszczu oczywiście również....

        Ahhhhh zapomniałem dodać, że oczywiście latorośl jematki kocha zwiedzanie bardziej niż ona sama i już w wieku 4/6/8/10 lat nie może po prostu opuścić muzeum a różnice pomiędzy odłamami baroku ma w małym paluszku....
        • fogito Re: Knajping :) 20.11.15, 10:45
          Mój syn tak ma, ale na zwiedzanie jeździmy poza sezonem letnim tongue_out
          • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 10:48
            A ja oglądam i się gotuję😂😂

            m.youtube.com/results?q=How%20to%20do%20a%20Body%20roll%2C%20booty%20popping%2C%20twerking%2C%20combo&sm=3
    • fomica Re: Knajping :) 20.11.15, 10:11
      Takich wspomnień nie mam, zawsze dużo zwiedzałam. Ale tak szczerze, to przy odwiedzaniu kolejnego miasta mam juz trochę przesyt zabytków, muzeów, kościołów, galerii. Nie jestem jakims wielkim znawcą i miłośnikiem sztuki i architektury, więc będąc w obcym mieście czasem mam dość. Natomiast nigdy mnie nie nudzi natura i przyroda, nawet zwykły ogród botaniczny, więc wole jechać na prowincje i odludzia, gdzie knajp nie ma smile
      • fogito Re: Knajping :) 20.11.15, 10:24
        Lecieć z Kanady do Europy po to aby w Hiszpani tylko w knajpach siedzieć to sie trochę z celem mija. No chyba, ze w Kanadzie wszystkie knajpki wraz z nowym rządem zamknęli. Teraz nie szczyt sezonu, wiec świetna okazja do zwiedzania zwłaszcza dla kogos, kto na kontynencie amerykańskim takich arcydzieł architektury i sztuki nie uświadczy. Knajpach to sie wieczorami i nocą uprawia. Ale moze to tez zależy od potrzeb intelektualnych danego osobnika. Mój syn od małego zwiedza ze mną i nie odpuści. Mam nadzieje,ze swoją dziewczynę zabierze tam, gdzie ja go zabrałam i nie bedzie topił całego dnia w drinkach. Póki co w wieku 10 lat z Luvru wyjsć nie chciał, wiec idzie ku dobremu.
        • fogito Re: Knajping :) 20.11.15, 10:25
          Sorki za literówki...
        • yuka12 Re: Knajping :) 20.11.15, 23:29
          Knajpka knajpce nierownasmile. A jak jeszcze knajpa w srodku zabytkowego miasta i z tancem flamenco, to sie ma historie, sztuke i kulture w jednym.
          Ja tam mlodych rozumiem.
      • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:25
        W Hiszpanii wszędzie są, też jeżdżę głównie w odludzia, mieszkałam tydzień w hiszpańskiej wsi na totalnym zadupiu gdzie nie było asfaltu na ulicach tylko piasek, i były tam trzy knajpki. W tym jedna dla jeźdźców na koniach, którzy jedli i pili z koni nie schodząc, mieli specjalne podwyższenie z drewnianych bali, do których przywiązywali konia i na którym kelner stawiał im kieliszki albo talerze z jedzeniem. I tak pili, jedli, konwersowali siedząc w siodłach. Bardzo stylowo.
        • wegatka Re: Knajping :) 20.11.15, 10:40
          > jedli
          > i pili z koni nie schodząc, mieli specjalne podwyższenie z drewnianych bali, do
          > których przywiązywali konia i na którym kelner stawiał im kieliszki albo taler
          > ze z jedzeniem. I tak pili, jedli, konwersowali siedząc w siodłach. Bardzo styl
          > owo.

          A konie tak po prostu stały? Czy może im barman też stawiał po drinku we wiadrze wink
          • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:48
            Tak, konie sobie spokojnie stały. Panowie siedzie na koniach, zdarzały się też powozy konne, przyjechał dziadek najprawdopodobniej z dwoma wnukami, zamówił chłopcom soki pomarańczowe i wszyscy siedzie w powodzie dyskutując wesoło z jeźdźcami stojącymi obok. Jak rozglądaliśmy się po okolicy pierwszy raz, knajpka była jeszcze nieczynna, generalnie schodzą się ludzie zdecydowanie bardziej wieczorami. No i patrzę, stoi coś jak na filmach o dzikim zachodzie przed saloonem, czyli drewniane bale z napisem "parking dla koni", trochę zaczęliśmy się pod nosem z tego podśmiewać, traktując ten napis w kategorii żartu, przyszliśmy wieczorem a tam faktycznie zaparkowane konie, tyle że na dzikim zachodzie z koni schodzono a tam nie.
            • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:03
              Boskie! big_grin W jakiej częsci Hiszpanii, gdzie?
              • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:18
                Andaluzja, miejscowość El Rocio, pojechaliśmy w okolice z uwagi na park narodowy Donana i rzadkie gatunki ptaków i tak trafiliśmy do El Rocio, które jest klasą samą w sobie. Pierwsze wrażenie, jakbyś się przenosiła w czasie do dzikiego zachodu. Jeździsz i chodzi po piasku, nie ma asfaltu, bruk tylko piasek, polewany w upały wodą, niskie białe domki, jeźdźcy konni, powozy, spacerujące obok różowe flamingi - istna magia.
                • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:26
                  Ech... smile
                • hermenegilda_zenia Re: Knajping :) 20.11.15, 14:34
                  W tamtej okolicy akurat bardzo często organizowane są rajdy konne kilkudniowe i uczestnicy mają po prostu swoje "miejscówki", bo co dzień dojeżdżają i nocują w innymi miejscu, więc ważne jest, żeby była odpowiednia infrastruktura dla czterokopytnych.
            • wegatka Re: Knajping :) 20.11.15, 11:11
              Niesamowite smile Ciekawe, czy ta knajpa, to było coś wyjątkowego, czy może każda wieś ma taką?
              • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:26
                Raczej wyjątkowa, ale resztę pobytu spędzałam już raczej w większych miastach jak np. w Grenadzie, za to z kolei byłam jeszcze na wsi w Aragonii a tam z kolei mieszkaliśmy na totalnym pustkowiu, w samym środku lasu otoczonego górami, w pana który zajmował się karmieniem sępów żyjących na wolności.
                To był dopiero czad jak od godziny 7-8 rano nad polaną zlatywały się stopniowo na karmienie od 9-tej stada sępów z okolicznych gór. Błękitne niebo dosłownie ciemniało od ogromnych skrzydeł, a nad głowami tylko słyszałaś coraz głośniejszy świst. Pan Jose wjeżdżał w tą ciemniejącą masę ptaków taczką wypełnioną jedzeniem a cała ziemia wokół niego falowała, tyle siedziała tam ptaków.
                Hiszpanie mają cudowne i dziwaczne pomysły na życie smile
                • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:43
                  w większych miastach j
                  > ak np. w Grenadzie, za to z kolei byłam jeszcze na wsi w Aragonii a tam z kolei
                  > mieszkaliśmy na totalnym pustkowiu, w samym środku lasu otoczonego górami, w p
                  > ana który zajmował się karmieniem sępów żyjących na wolności.

                  O rany, zabytki mnie kręcą, ale to jest szczyt szczęścia smile
                  • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 11:57
                    Nie boisz się tak pisać?
                    🙈🙉🙊
                    • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 12:02
                      Yyy, a dlaczego?
                • wegatka Re: Knajping :) 20.11.15, 12:14
                  Narobiłaś mi chęci na Hiszpanię. Muszę ten wątek pokazać mężowi smile
              • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 12:08
                Wyjatkowa bo Rocio to jest wyjatkowe miejsce. Raz w roku do Rocio odbywa sie wielka pielgrzymka, najwieksza z hiszpanskich, wlasnie w takim kowbojsko-cyganskim stylu. Okolica z tego slynie, wiec i infrastrukture maja pod tym katem przygotowana.

                Tu wiecej:
                www.pisanewsewilli.com/pielgrzymka-w-rytmie-flamenco/

                U nas na polnocy z kolei konie nie sa prawie w ogole popularne jako rozrywka/sport, wiec brak takich knajpek smile
                • wegatka Re: Knajping :) 20.11.15, 12:22
                  Oj, chyba będę miała fajną lekturę na dzisiejszy wieczór smile
                  • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 12:25
                    Bardzo fajny jest ten blog, polecam smile
                    • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 12:38
                      Fajny ten wateczek, tyle tylko ze już jestem za stary na kneiping..👴💃🚶
                      • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 14:18
                        E tam. Wzielabym Cie w zimie do baru, pogralbys w mus ze starymi Baskami, popili wina, z rusztu zapach drewna i miesa i wcale sie wychodzic nie chce wink
                        • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 14:27
                          Zasiedzialem się🎧
                          • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 14:54
                            For you smile
                            www.youtube.com/watch?v=KWDqiV9O6Ig
                            • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 15:00
                              Oh endlich was neues🎧😄💃🚶
                              • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 15:19
                                m.youtube.com/results?q=the%20pogues%20and%20kirsty%20maccoll%20-%20fairytale%20of%20new%20york&sm=1
                                • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 16:00
                                  m.youtube.com/results?q=Willkommen%20in%20Deutschland%20-%20Rock%20am%20Ring%202015&sm=3
                                  ..
                                  Aby znać człowieka, wystarczy poznać samego siebie; aby poznać ludzi, trzeba żyć pośród nich.
                                  Stendhal
                                  • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 16:50
                                    O, Die Toten Hosen, yeah big_grin
                              • cauliflowerpl Re: Knajping :) 20.11.15, 22:07
                                My tu "hihihi*hahaha", ale jak chciałam kupić bilety na pożegnalny koncert tych sympatycznych seniorów, to całe 1500 miejsc wyprzedali w pół godziny smile Niech żyje folk smile
                                Miłego wochenende, kardiologu!
    • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:19
      Nie widzę w tym nic dziwnego, "knajping" w Hiszpanii czy Portugalii jest już sam w sobie elementem zwiedzania.
      Jedzenie mają cudowne, wina mają wspaniałe, choć osobiście trochę wyżej oceniam kuchnię portugalską. Akurat w krajach takich jak Hiszpania, Portugalia, południe Francji siedzenie, jedzenie i popijanie wspaniałych win wśród towarzyskich ludzi to must have pobytu tam.
    • jatojagodnik Re: Knajping :) 20.11.15, 10:33
      Zorganizowałam kiedys firmowy wyjazd na targi do Poznania. Kilkanaście osób, pociąg w obie strony, zima. Na miejscu okazał sie, że pomyliłam terminy sad i zamiast naszych targów jest Wystawa Psów Rasowych big_grin. Poniewaz bilety powrotne mieliśmy na wieczór, padał deszcz ze śniegiem cały dzień spędziliśmy w knajpach. Nawet Koziołków nie widzieliśmy. No i psów też nikt nie chciał oglądać...
    • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:40
      Nie, tak całkiem knajpiano nie zapodróżowałam nigdzie. Szkoda mi czasu (urlopu) i kasy na coś, co mnie nudzi i nie daje poczucia odpoczynku i spełnienia. Knajpa wieczorem, po aktywnie spędzonym dniu albo w ciągu dnia w trakcie zwiedzania jako przystanek na obiad, piwo i odpoczynek - ok. Wtedy chłonę, obserwuję, wącham i smakuję miejscowe kulinarno-towarzyskie klimaty. Za to mogę siedzieć pół godziny z otwartą szeroko gębą przed jednym obrazem, elementem architektonicznym albo rośliną, co jej u nas nie ma. Jestem szczęśliwa... To znaczy mogłabym gapić się dłużej, gdyby w perspektywie nie było innych roślin i rzeźb wink Także dla każdego co go relaksuje i bawi. Szczęśliwie świat jest duży, a oferty dla turystów najprzeróżniejsze smile
      Miło wspominam knajpy w Pradze big_grin
      • dyzurny_troll_forum Re: Knajping :) 20.11.15, 10:48
        aandzia43 napisała:

        > Miło wspominam knajpy w Pradze big_grin

        Knajping w Pradze to jest osobny rozdział, a nawet osobny wolumin knajpingu.

        Listopadowa mokra, zimna noc jak dziś i kilka piwek przy kominku.... I mięso z ognia.... Hmmmm... rozmarzyłem się....
        • nenia1 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:51
          A jakie desery mają wspaniałe. Też spędziłam kiedyś deszczowy weekend w Pradze. Choć czeskiego jedzenia nie mam w dużym poważaniu, słowackie jeszcze gorsze, bo Praga kulinarno-knajpianie jest faktycznie niezła.
    • jan.kran Re: Knajping :) 20.11.15, 10:43
      Scotti , najważniejsze ze wrócili zachwyceni i zadowoleni smileZabytki nie zając , jeszcze sie nazwiedzaja a wspomnienia romantycznej podróży maja na całe zycie.
      Wszystko ma swój czas. Ja zwiedziłam sama i i z dziecmi multum muzeów , wystaw , kiedy były małe byłam zajęta pokazywaniem im mojego świata i organizowaniem im czasu intelektualnie i edukacyjnie.Nadal lubią muzea i wystawy ale tez knajpingsmile
      W zeszlymroku byłam z corka tydzień w Paryzu , ona po raz pierwszy i nie zaliczylysmy ani jednego muzeum , natomiast przeszłyśmy Paryż tam i z powrotem , przysiadając a to na kawkę ato na jakaś przekąskę z winem.MYsle ze corka zobaczyła i poczula paryskie klimaty , muzea zaliczymy następnym razem.
      Niedawno wróciłam z Wrocławia , miałam ochotę na jakiś teatr czy muzeum lub koncert a skończyło sie na łączeniu po księgarniach ulubionych zakątkach i knajpingu , świetne drinki maja w moim mieściesmile Wspominam to łażenie , gadanie , smakowanie jak najmilej i naprwde czułam ze mam wakacje i odpoczywam.
      Mam zamiar zobaczyć jeszcze wiele muzeów i pochodzić do teatru , na wystawy , lubie to ale czasami można poznać dane miejsce i atmosferę po prostu chodząc patrząc , jedząc i pijącsmile
      • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:59
        nie zaliczylysmy ani jednego muzeum , natomiast przeszłyśmy Paryż tam i z powrotem , przysiadając a to na kawkę ato na jakaś przekąskę z winem.MYsle ze corka zobaczyła i poczula paryskie klimaty

        Lubię to smile
        • jan.kran Re: Knajping :) 20.11.15, 11:09
          Joa , ja tez smile A poza tym lazac po Paryzu opowiadałam jej o architekturze , historii , zobaczylysmy wiele ważnych i ciekawych miejsc i we francuskim sie podciągnęła bo paryscy kelnerzy sa z reguły rozmowni.I chodziłyśmy po takich zakamarkach , bocznych uliczkach , miejscach nie turystycznych a bardziej znanych miejscowym bo ja mieszkałam dwa lata w Paryzu i mam tam sporo znajomych oraz znam to miasto.
          Podobnei w Monachium corka wyszukuje takie miejsca ktorych przeciętni turyści nie znają
          i nie docierają tam , fajnie zwiedzać miasta z kimś kto tam mieszka i oglądać z innej strony.
          Tak ze knajping moze być tez edukacyjny smile
          • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:13
            A, to nie był taki klasyczny knajping. Miała przewodnika i wykłady o historii i współczesności miasta. Miło, miło smile
          • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:21
            Ja to nawet miałam zamiar zwiedzać, ale wyszłam z hotelu i ...... poszłam. I sobie szłam i szłam , kiedy widziałam stację metra, postanawiałam, że wsiądę i zacznę w końcu 'zwiedzać" (cokolwiek to znaczy), ale zanim doszłam do tej stacji to znów była jakas uliczka , jakiś skwerek, znowu uliczka .. no i oczywiście kolejna stacja metra na horyzoncie -i tym razem "na pewno wsiądę! - ale po drodze... i tak dalej, przez 3 dni. A jednym z ciekawszym paryskich doświadczen, już podczas innej wizyty, było zgubienie się w miescie (zresztą z rodowitym Paryżaninem) i szukanie właściwego adresu (dwa kołki bez orientacji przestrzennej big_grin)
            • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:36
              Też sporo łaziłam na piechotę po Paryżu podczas kilkudniowego pobytu. Po centrum (małe nie jest, więc i tak nie wszystko zeszłam). Ale głównie między muzeami/miejscami, które chciałam zwiedzić. Ponieważ z orientacją przestrzenną u mnie różnie, to zdarzało się zabłądzić - bywało śmiesznie i kawałek nieturystycznych miejsc Paryża i nieturystów się zobaczyło smile Metro i RER-y były niezbędne do przemieszczania się na większe odległości. Do Wersalu nie dopełzła bym na piechotę wink Ale środki lokomocji to też dobry materiał do obserwacji. A Paryżanki są piękne i szykowne, to nie jest ściema i legenda.
              • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:58
                Wiesz, to też nie jest tak, że jak ognia unikałam "zabytków" smile W czasie jednej z paryskich wypraw syn, wtedy chyba ośmioletni , chciał na przykład zobaczyć grób Napoleona (może chciał się upewnić, że naprawdę umarł wink ), ale spędziliśmy chyba ze dwa całe popołudnia w Ogrodzie Luxemburgskim gdzie bawił się łodkami z dziecmi francuskimi. A na południu miał wyjątkowe szczęście, bo odwiedził miejscową straż pożarną i siedział za kierownicą wozu strażackiego, a zaprzyjaxniony Francuz uczył go jak przygotować małże (nie pytaj mnie w jakim języku, ale dogadywali się w kuchni doskonale)
                • kardiolog Re: Knajping :) 20.11.15, 12:03
                  Miał dzieciak szczęście. Ja jak byłem mały to dano mi tylko pojeździć traktorkiem po polskich polach. Fajnie było brum brum🚜
                  • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 12:14
                    znajomy francuski strażak. Dodam jeszcze, że hobby strażaka to było...wymyślanie/projektowanie zabawek smile Tak miał szczęscie. smile
                • aandzia43 Re: Knajping :) 20.11.15, 12:16
                  tak, że jak ognia unikałam "zabytków" smile W czasie jedne
                  > j z paryskich wypraw syn, wtedy chyba ośmioletni , chciał na przykład zobaczyć
                  > grób Napoleona (może chciał się upewnić, że naprawdę umarł wink

                  Hehe big_grin
                  Wiesz, dużo zależy od tego, który raz w danym miejscu jesteś. Ja byłam pierwszy raz. Chciałam zobaczyć to, co planowałam, bo interesowało mnie to od dawna. Teraz jadę (olewam terrorystów) i mam zamiar bardzo wnikliwie obejrzeć rzeczy, które widziałam moim zdaniem zbyt krótko, oraz wnikliwie zwiedzić np. zamek Kondeuszy w Chantilly, w którym nie byłam. Nie wiem, co wymyślę na następny raz. Języka nie znam, choć w komunikatywnym zakresie po angielsku mówią nawet kloszardzi (też stylowi, no i trzeźwi). A Ogrody Luksemburskie fajne są, odpoczynek, regeneracja, obserwacja różnojęzycznego tłumu i wszędzie blisko smile
                  • joa66 Re: Knajping :) 20.11.15, 12:29
                    dużo zależy od tego, który raz w danym miejscu jesteś

                    Chyba większość moich "pierwszych razy" to było włóczenie się. Dopiero jak oswoiłam miasto , to chciałam zobaczyć coś konkretnego. Chociaż były takie miejsca gdzie jechałam tylko jeden raz, bez planów powtórki (np Madryt) i bardzo chciałam zobaczyć Guernicę (nie pytaj dlaczego, nie wiem), syn Prado i w sumie typowego włóczenia się , poza "miasto nocą", było mało.
                    • solejrolia Re: Knajping :) 20.11.15, 22:26
                      To ja doładnie odwrotnie- najpierw jednak jechałam z konkretnym planem "co JA chcę zobaczyć" (nie zawsze pokrywa się to z przewodnikiem) a z każdym kolejnym wyjazdem, co mogę odpuścić na rzecz włóczenia się.
    • lauren6 Re: Knajping :) 20.11.15, 10:57
      My staramy się łączyć zwiedzanie z knajpingiem, ale chodzenie po knajpach to stały program naszych wyjazdów urlopowych wink Idealnie jeśli knajpa znajduje się na terenie jakiegoś zamku/pałacu i po zwiedzaniu można skosztować lokalnych specjałów lub kuchni z historycznych przepisów smile

      Jak już kiedyś pisałam kompletnie nie rozumiem wyjazdu na wakacje "ze słoikami" (nie ze względów finansowych, ale na zasadzie "domowe żarcie najlepsze"), bo próbowanie lokalnej kuchni to dla mnie ważny element poznawania klimatu nowego miejsca.
    • fantomowy_bol_mozgu Re: Knajping :) 20.11.15, 11:03
      Pamiętam swój pierwszy wypad do Macedonii, podczas którego pierwszy raz miałam ciut więcej kasy, niż na paliwo + noclegi + bułkę z pasztetem big_grin oj, zdecydowanie zakochałam się w knajpingu wink ale też mimo wszystko nie wyobrażam sobie zupełnie nic nie zwiedzić - szkoda by mi było się tłuc tyle kilometrów, zwłaszcza, że mieszkałam do niedawna w mieście, które knajpami stoi wink
      Z czasem po prostu nauczyłam się, czego mi potrzeba do dobrej podróży - muszę mieć coś ciekawego do zobaczenia (choć zdecydowanie preferuję "końce świata" i perełki do samodzielnego odszukania, niż klasyczne "must see"), muszę mieć dobre warunki do knajpingu (w tym i poziom cen dla mnie akceptowalny) i odpowiedni poziom swobody, umożliwiający zmiany planu, dostosowywanie się do pogody itd.

      Także życzę Twojemu synowi, by nauczył się, co dla niego jest istotne i miał wylane na całą resztę wink
    • jolie Re: Knajping :) 20.11.15, 11:09
      Nie, nie mam tak m.in. dlatego, że nienawidzę win wszelkiej maści.
    • an.16 Re: Knajping :) 20.11.15, 11:29
      No ja nie lubię "zaliczania" muzeów i tego typu przybytków. Nigdy nie zabrałabym 10 latka do muzeum takiego jak Luwr. To męka. Nikt też nie namówi mnie do wypożyczenia samochodu (polska specjalność) w celu zwiedzania niewiadomoczego w upale gdy przy hotelu mam piękną plażę. Jednak pobyt np. na riwierze olimpijskiej bez zwiedzenia Meteorów czy w Toronto bez podjechania do Niagary jest jednak dla mnie nie do pomyślenia. Knajping lubię ale jako dodatek a nie cel sam sobie. Właściwiej jedna rzecz mnie dziwi w relacji autorki. To wzajemne skupienie się na sobie i trzymanie za rączki. Nigdy nie potrafiłam trwać w takim stanie, kiedy nikt nie jest mi potrzebny oprócz partnera. Zawsze wchodzimy w kontakt z tubylsam albo chociaż innymi turystami (choćby na krótko". I w sumie nie knajping mnie dziwi tylko to trzymanie się za raczki.
      • dyzurny_troll_forum Re: Knajping :) 20.11.15, 11:41
        an.16 napisała:

        > Nikt też nie namówi mnie do wyp
        > ożyczenia samochodu (polska specjalność) w celu zwiedzania niewiadomoczego

        Och tak! Zwłaszcza zabawne w miejsca gdzie nie da się jeździć samochodem, np. Sycylia....
    • stara-a-naiwna Re: Knajping :) 20.11.15, 12:14
      jak już gdzieś ajdę staram się coś zobaczyć - mi by było szkoda - być i nie widzieć.
      Napić się mogę w domu. A jak koniecznie poza i poza miejscem zamieszkania to mogę wyjechać do miasteczka powiatowego 50km dalej.

      Zwyczajnie żałowała bym że byłam i niewiele "skorzystałam"
      • bi_scotti Re: Knajping :) 20.11.15, 15:49
        Moi mlodzi a i ten watek zainspirowaly mnie do kanajpingu przy najblizszej podrozy, ktora sie szykuje smile Juz sie czlowiek w zyciu nazwiedzal, czas na spacery, wino i leniwe podgladanie swiata - to bedzie moja New Year's resolution na 2016 big_grin Cheers.
    • inguszetia_2006 Re: Knajping :) 20.11.15, 20:33
      Witam
      Ja tak miałam jak pojechałam do Pragi. Tam byli na nieszczęście moi znajomi Czesi.
      I zamiast zwiedzać to się poniewierałam. Coś tam widziałam, oczywiście, ale byłam zbyt pijana, żeby wyznaczać cel/kierunek podróży, zwiedzania etc. Kilka dni na kacu permanentnym. Nie byłam w Karlovych Varach przez to pijaństwo, bo byłam zmęczona;-P
      Może w tym roku pojadę? Myśl jest.
      Pzdr.
      Ing
      • aankaa Re: Knajping :) 20.11.15, 23:42
        pierwszy wyjazd do Pragi (w demoludzie, paszport) - knajpa za knajpą (za Szwejkiem, wszystkie zaliczyliśmy !)
        kaca nie miałam - piwo rozwodnione ?

        następny ...lat później
        owszem, kilka "zabytków" i ... hajda przed siebie z książką (lata nie te, albo przygotowanie zawiodło) w garści
    • valtho Re: Knajping :) 20.11.15, 21:40
      Najważniejsze, że synowi Bi_scotti i jego ukochanej się podobało. Ja osobiście lubię knajping, ale lubię też zwiedzanie i zawsze (!) jak się da wypożyczam samochód. Nie wyjeżdżam na wyjazdy zorganizowane, więc nigdzie bez samochodu bym nie dotarła. Nie wypożyczam tylko w dużych miastach z tanimi taksówkami lub dobrym transportem publicznym. Czasami jestem w stanie poświęcić zwiedzanie dla knajpingu, ale tylko w większym towarzystwie i w kraju stosunkowo mało odległym. Nie wyobrażam sobie pojechać do Azji i tylko przejść się po knajpach, co nie zmienia faktu, że kuchnia lokalna jest bardzo ważnym elementem zwiedzania.
      • wioskowy_glupek Re: Knajping :) 20.11.15, 22:23
        Nie mam tak wink Szkoda by mi było kupy hajsu i czasu na to żeby siedzieć w knajpie, raczej wolę w tym czasie zwiedzać wink
    • solejrolia Re: Knajping :) 20.11.15, 22:48
      Moje knajpingi to wyłacznie w kraju.

      Raz -prawdziwy knajping: w Poznaniu gdzie jednego wieczoru dokonałam przemarszu od knajpy do knajpy, z założeniem, że to wyłącznie na jednej z ulicy, bo tam własnie knajpka przy knajpce! i ekstra było po prostu. i w kazdej knajpce (tylko) po jednym piwie. a na koniec, to tradycja, skończyło się w Stajence. smile
      Ale to byłam młoda i mogę uznać to jako zerwanie się ze smyczywink bo inne pobyty w Poznaniu, a potem i zamieszkanie w tym mieście, nie łaczyły się w żaden sposób z przemarszem "od jednego baru do baru, gdzie poznaje się tych albo owych ..." itd

      A raz pojechaliśmy z mężem, dokładnie tak, jak młodzi biscotti, we dwoje, i miało być romantycznie, ot taki tam wyjazd łykendowy do trójmiasta. I to było świetne, i nam, jako parze, było bardzo potrzebne.
      I na tym koniec. Jednak jak się ma rodzinę (potomstwo) to trudniej o takie tete-a-tete i knajping.
    • aankaa Re: Knajping :) 20.11.15, 23:51
      jesteście "młodo-stare"

      chciałoby się zabawić, poszaleć ale okazja=zwiedzanie=może już tu nie przyjadę bierze górę. Tym bardziej, że pewnie 90% z was ciągnie na wakacje niemowlę/kilkulatka.

      spójrzcie na post bi z pozycji 20-latka
      dalej uważacie, że młodzi powinni zaliczyć przewodnikowe "muszę zobaczyć" a nie poniewierać się od knajpy do knajpy ?
    • memphis90 Re: Knajping :) 21.11.15, 00:22
      Tak szczerze, to dotychczas nie było mnie stać na wyprawy na typowy knajping smile Od czasów studenckich (studia, niskopłatny staż, potem kryzys, gdzie w ogóle nie było nas stać na wyjazdy gdziekolwiek, potem dzieci i kredyty z czasów kryzysu itd) jakoś wychodziło tak, że się nerwowo przeliczało te złotówki czy eurasy w portfelu..... i ostatecznie stołowało " w domu". Ale podczas ostatniego wyjazdu do Włoch zaliczyliśmy w ramach zwiedzania Wenecję (knajping i see/seasighting, bo na Bazylikę i gondolę już nie starczyło wink ), a poza tym to plaża, aquapark i place zabaw. I akwarium. Wino z kartonu i prosecco za 2E na leżaku na kempingu. Fajnie było smile
      • aankaa Re: Knajping :) 21.11.15, 01:29
        wypowiedziały się matki kilkulatów
        a syn bi - jeszcze nie musi (na szczęście) zaliczać placów zabaw
    • klubgogo Re: Knajping :) 21.11.15, 11:31
      Dla mnie istotą wyjazdów jest zwiedzenie kulinarne. Rano kawa i rogalik, tak jak jadają miejscowi, później jakaś katedra, lokalna piwniczka, godzina na plaży, lokalny obiad w mało turystycznej knajpce, spacer, odpoczynek, kąpiel, robienie się na bóstwo i wieczór jest nasz, właśnie w knajpce. Jeść, pić i próbować lokalne potrawy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka