Dodaj do ulubionych

W przedszkolu średniowiecze dosłownie...

24.11.15, 13:48
Panie zadzwoniły w piątek żeby odebrać syna bo ma 5(!) krostek a w przedszkolu już 4 dzieci choruje na ospę więc to na pewno to. Powiedziałam im że był szczepiony dwoma dawkami, ale ok, zabiorę go i sprawdzimy. Oczywiście nie zachorował, przez weekend 5 krostek przybladło i się wchłonęło. Wczoraj byliśmy po kartkę do pediatry. Pediatra powiedziała, że to żadna ospa, że dzieci szczepione tak reagują na kontakt z wirusem, ale że absolutnie to nie jest choroba i że na pewno nie zaraża, tym bardziej że nie ma krost. Z kartką idziemy do przedszkola. W pośpiechu nie spojrzałam na nią dokładnie. Panie oczywiście zdziwione i wręcz prawie zabraniały mu wejść - no bo jak to? w piątek miał krosty a dziś mu nic nie jest? jak to zdrowy -niemożliwe! No ale nic... wzięły kartkę. Po pół godzinie telefon. Zaświadczenie jest na inne nazwisko (faktycznie, lekarka się pomyliła i wypisała na dziecko które było wcześniej). No to ja znowu do przychodni bo nowe zaświadczenie... A tam się okazuje że już panie z przedszkola zdążyły do pediatry zadzwonić i z nią dyskutować (!!!) że jak to, że niemożliwe, że on na pewno jest chory itd. No ręce mi opadły i wstyd mi przed tą pediatrą było za te kretynki. No ale nic, wzięłam dobre zaświadczenie i zaniosłam do przedszkola - tam panie już trochę bardziej stonowane (pewnie też im głupio było, bo jak spytałam która taka mądra że po przychodniach wydzwania i zdanie pediatry podważa, to się nie przyznały). I tłumaczą się "no bo wie pani.. bo rodzice dzieci nieszczepionych się boją i trzęsą że ich dzieci zachorują..." . Na moje pytanie dyrekcji czemu nie powiesiła kartki że do 3 dni można jeszcze dzieci zaszczepić, odpowiedziała: "no wie pani, ja nie mogę szczepionek koncernów propagować!"... I pewnie za 2 tygodnie (bo tyle wynosi inkubacja) okaże się że rozchorowała się reszta nieszczepionych i nieodpornych dzieci - i na kogo będzie - oczywiście pewnie na mojego syna... Co za ciemnogród
Na dodatek syn jest stygmatyzowany cały czas, dzieci nie chcą się z nim bawić, uciekają bo "ma ospę". Co chwila dzwonią i zaczepiają mnie wkurzeni rodzice, że chore dziecko przyprowadzam, a jeden ojciec nawet do sanepidu zadzwonił. Ręce opadają - co robić emamo w tej sytuacji? Syn ma już naprawdę dosyć tej sytuacji - stał się płaczliwy i widać że mu przykro
Obserwuj wątek
    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:05
      mandy2002 napisała:

      > uciekają bo "ma ospę". Co chwila dzwonią i zaczepiają mnie wkurzeni rodzice, że
      > chore dziecko przyprowadzam, a jeden ojciec nawet do sanepidu zadzwonił. Ręce
      > opadają - co robić emamo w tej sytuacji? Syn ma już naprawdę dosyć tej sytuacji
      > - stał się płaczliwy i widać że mu przykro

      Było sie nie wydurniać i nie szczepić. Przeszedłby normalną wiatrówkę i byłoby po sprawie, no ale to takie nienowoczesne, tak zachorować jak jakieś zwierzę.
      • gaskama Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:07
        Ha, ha, ha. Babunia ... jesteś czasami niesamowita!
        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:17
          gaskama napisała:

          > Ha, ha, ha. Babunia ... jesteś czasami niesamowita!

          Wiem suspicious

          Co nie zmienia faktu że 1) był to pechowy zbieg okoliczności, w którym po prawdzie przedszkole zareagowało jak najbardziej prawidłowo na podstawie tego, co widziało i 2) jakby po prostu zachorował, odchorował i wrócił, to nikt by nie zwrócił większej uwagi.
          • gaskama Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:22
            Co do jeden zgadzam się w 100%. Co do dwa ... mam mieszane uczucia. Jestem za szczepieniami obowiązkowymi. Absolutnie! Natomiast na ospę nie szczepiłam (miałam wiele powodów), syn przeszedł więc "normalnie". Ale absolutnie rozumiem, że są osoby, które mają powody, by dziecko zaszczepić.
            • dotcomhaha Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 22.01.17, 10:15
              Mnie osobiscie strasznie wkurza to lajtowe a w gruncie rzeczy bezmyślne podejście do tzw chorób wieku dziecięcego.konsekwencje moga byc straszne.wystarczy poguglac na temat ofiar ospa party czy historie chłopca ktory zaraził sie od brata ospa(brat przeszedł normalnie)i po kilku dniach zmarł w wyniku powikłań.matka była zreszta pózniej rugana za nie zaszczepienie dziecka.nie odważyłabym sie,majac na podorędziu broń w postaci szczepionki,na loterie typu-moze przejdzie normalnie ,powikłania maja nieliczni itp.na kogos jednak pada w tej loterii ,a stracić dziecko w taki sposob-nie udźwignęłabym tego.co innego jesli istnieją wyraźne medyczne przeciwskazania do szczepienia,co innego bezmyślne klepanie bredni wyczytanych po internetach.okropienstwo.
          • kawka74 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:36
            ) jakby po prostu zachorował, odchorował i wrócił, to nikt by nie zwr
            > ócił większej uwagi.

            No to teraz inne dzieci po prostu zachorują, odchorują i wrócą, o co ten wrzask przedszkolanek i rodziców? Po co sanepid?
            • mebloscianka_dziadka_franka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:45
              Haha, "w punkt" suspicious
      • justyna-anna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:16
        Babunia, od dziś jestem Twoją fanką😊. Tak to jest jak rodzice szczepią dzieci na wszystko co popadnie. Podobno najlepiej przejść tą chorobę w dzieciństwie (sama ją miałam i nic mi nie jest 😈wink. Do powikłań zazwyczaj dochodzi u dorosłych ( półpasiec itp.).
        • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:17
          Przecież autorka wątku nie ma problemu - problem mają rodzice nieszczepiący, teraz trzęsący ze strachu d..pą. Może im wytłumaczcie, że lepiej?
          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:52
            No wlasnie,skoro to taka przyjemna i nieszkodliwa choroba to czemu trzesa doopa?
        • cosmetic.wipes Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:23
          > Do powikłań zazwyczaj dochod
          > zi u dorosłych ( półpasiec itp.).

          Półpasiec nie jest powikłaniem ospy wietrznej. Jest to reaktywacja utajonego wirusa ospy. Czyli wszyscy, którzy chorowali na ospę, mogą zachorować na półpaśca. Ty też.
        • landora Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:53
          Półpasiec nie jest powikłaniem ospy. Jeśli miałaś ospę, to po wielu latach możesz zachorować na półpaśca, więc ja bym się tak nie cieszyła na twoim miejscu.
          Ja miałam ospę w wieku 15 lat i była to bardzo średnia przyjemność.
          Swoje dziecko na pewno zaszczepię.
          • iwi.k1 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:09
            Ja chorowałam w wieku 21 lat, męczyłam się strasznie. Dlatego słysząc, że w dzieciństwie przechodzi się łatwiej dzieciaków nie szczepiłam. Skutek? Syn w wieku 1 roku - kilka krostek i nic więcej, córka 3 lata krostki dosłownie wszędzie, łącznie z powiekami, językiem, jedna na drugiej. Mało brakowało, a skończyłaby w szpitalu, tydzień na lekach uspokajających i bułce moczonej w mleku przeżyła. Od tej pory kiedy słyszę, że dzieci to tak łagodnie i bezboleśnie ospę przechodzą to chce mi się śmiać.
          • premeda Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:15
            Ospę można przejść więcej razy, mój brat ponownie zachorował jako nastolatek. Tak że nie wiem na ile takie szczepienie wystarczy.
            • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:45
              Ponowne zachorowania są naprawdę rzadkie, musi być jakaś dysfunkcja układu odpornościowego. Generalnie choruje się raz, a przy spadku odporności może dojść do aktywacji wirusa i półpaśca.
              • agaja5b Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:08
                U nas tak było, córka szczepiona, po kontakcie z ospą u siostry miała postac poronną( właśnie kilka małych krosteczek całkiem niepodobnych do prawdziwej ospy) ale miała też zapalenie płuc i byłyśmy w szpitalu stąd wiadomo że była to powikłana ospa. Po roku znów w przedszkolu była ospa i moja, pewnie dlatego że była świeżo po antybiotach dostała półpaśca plus zapalenie płuc.
                )
        • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:23
          Podobno najlepiej przejść tą chorobę w dziecińs
          > twie (sama ją miałam i nic mi nie jest 😈wink.
          A moja siostra miała zapalenie mózgu. Po ospie w wieku lat 4. I co, mądralo? "Lepiej przechorować"?

          Do powikłań zazwyczaj dochod
          > zi u dorosłych ( półpasiec itp.).
          Półpasiec jest chorobą dorosłych, którzy przechorowali ospę właśnie w dzieciństwie. Gdyby nie chorowali, to by nigdy półpaśca nie mieli.
          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:36
            memphis90 napisała:

            > Podobno najlepiej przejść tą chorobę w dziecińs
            > > twie (sama ją miałam i nic mi nie jest 😈wink.
            > A moja siostra miała zapalenie mózgu. Po ospie w wieku lat 4. I co, mądralo? "L
            > epiej przechorować"?

            <szczepionkista mode=on>Anecdotal Evidence<szczepionkista mode=off>

            > Do powikłań zazwyczaj dochod
            > > zi u dorosłych ( półpasiec itp.).
            > Półpasiec jest chorobą dorosłych, którzy przechorowali ospę właśnie w dziecińst
            > wie. Gdyby nie chorowali, to by nigdy półpaśca nie mieli.

            Istotnie. Tym niemniej, skoro w moim pokoleniu nie było szczepień na wiatrówkę, a ludzie na tego półpaśca jakoś nie padają jak muchy, to zagrożenie nie jest szczególnie duże. (Owszem, dziadek kiedyś miał)
            • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:49
              Babuniu, mam się powołać na doświadczenie zawodowe i przywołać wszystkie przypadki dzieci z ospą i: zajęciem gałki ocznej, ropowicą, sepsą, ataksją móżdżkową, zapaleniem trzustki itd, z jakimi się zetknęłam? Mam sporo doświadczeń z ospą, w tym jedno osobiste w najbliższej rodzinie.
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:52
                memphis90 napisała:

                > Babuniu, mam się powołać na doświadczenie zawodowe i przywołać wszystkie przypa
                > dki dzieci z ospą i: zajęciem gałki ocznej, ropowicą, sepsą, ataksją móżdżkową,
                > zapaleniem trzustki itd, z jakimi się zetknęłam? Mam sporo doświadczeń z ospą,
                > w tym jedno osobiste w najbliższej rodzinie.

                Jeżeli jesteś w stanie przedstawić to w formie pełnych danych statystycznych, to oczywiście że mnie to bardzo urządza. Bo od edelstein to już widzę, ze raczej nic miarodajnego nie uzyskam, weszła już w fazę nerwowego chichotu.
                • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:56
                  7-8/1000 ma ciężkie powikłania wymagające hospitalizacji. 2% zakażeń w ciąży prowadzi do urodzenia upośledzonego dziecka (ale nie wiem, czy uwzględnili w tych danych wczesne poronienia).
                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:26
                    memphis90 napisała:

                    > 7-8/1000 ma ciężkie powikłania wymagające hospitalizacji. 2% zakażeń w ciąży pr

                    Rozumiem, 0,008 wymaga hospitalizacji. Co oznacza, biorąc pod uwagę ten artykuł, którym straszyła edelstein, że przy 1.000 hospitalizacji rocznie zachorowuje w Polsce 125.000 osób. Co przy jakichś 350.000 urodzeń rocznie oznaczałoby, że około 2/3 Polaków nigdy nie zachoruje na wiatrówkę. Ciekawe. Słabo zaraźliwa ta ospa.
                    Tym bardziej, że zdaniem szeery w USA rocznie bez szczepionki chorowało 4.000.000 ludzi, przy liczbie urodzeń rzędu, niespodzianka, 4.000.000. Czyli praktycznie każdy. Co więcej, z tych 4.000.000 hospitalizowano 10.600, czyli niecałe 0,003. Co oni tacy trzykrotnie wytrzymalsi od Polaków?

                    Ale nie pastwmy się już nad tymi niezgodnościami. Krakowskim targiem wychodzi, że dopuszczenie do zachorowania dziecka na wiatrówkę grozi oszałamiającym niebezpieczeństwem trafienia do szpitala w jednym przypadku na dwieście. Przy czym ta informacja jeszcze nadal nic nie mówi o dalszym rozkładzie zagrożeń, ile jest przypadków po prostu szczególnie ciężkiego przechodzenia choroby, a ile (wśród tych pięciu promili) uszkodzeń serca czy mózgu.

                    • girasole01 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:43
                      Skoro na ospę zachoruje 1 na 3 Polaków i z tego (przyjmijmy) 1 na 200 wymaga hospitalizacji oznacza to, że każdy człowiek na starcie ma szanse 1:600 na znalezienie się w szpitalu z powodu ospy, przy czym wskaźnik ten jest wyższy w przypadku osób nieszczepionych.
                      Co do ryzyka hospitalizacji po szczepieniu na ospe to nie udało mi się znaleźć danych, mam tylko artykuł, z którego wynika, że w USA z powodu reakcji poszczepiennych ogólnie hospitalizowana jest 1 osoba na 2000 ("oszałamiające niebezpieczeństwo" wink). Bezpieczniej więc zaszczepić.
                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 15:07
                        girasole01 napisała:

                        > Skoro na ospę zachoruje 1 na 3 Polaków i z tego (przyjmijmy) 1 na 200 wymaga ho

                        Zacznijmy może od tego, (bo jakoś nikt z podejmujących oświecone decyzje na podstawie zrozumianych twardych faktów tego nie zauważył) że dane, z których wynika jakoby na ospę chorowała tylko 1/3 populacji Polski są dość podejrzane. Bo na ospę wietrzną choruje praktycznie każdy. I dane na przykład z USA się z tym zgadzają: w każdym roku rodzi się około 4 mln ludzi, w każdym roku choruje około 4 mln ludzi.

                        • fragile_f Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 12:04
                          Gdyż USA ma zamkniete na cacy granice, nie ma zadnego ruchu ludzi pomiedzy stanami a innymi krajami, obcokrajowcy nie zdobywaja obywatelstwa, amerykanie nie przeprowadzaja sie do innych krajów itp. Dlatego 4 mln narodzin i 4 mln zachorowan to dokładnie 1:1 i mozna zalozyc, ze wszyscy obywatele przechodzili ospę wietrzną.

                          Co innego Polska, kraj imigrantów do ktorego sciagaja co roku tysiace latynosów wink
                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 12:22
                            fragile_f napisała:

                            > Gdyż USA ma zamkniete na cacy granice, nie ma zadnego ruchu ludzi pomiedzy stan
                            > ami a innymi krajami, obcokrajowcy nie zdobywaja obywatelstwa, amerykanie nie p
                            > rzeprowadzaja sie do innych krajów itp. Dlatego 4 mln narodzin i 4 mln zachorow

                            Ale masz coś konkretnego do powiedzenia? Bo to powyżej to co najwyżej bardzo rozwlekle powiedziane "gupia jesteś, babunia".

                • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:06
                  No coz,czyja to wina,ze jestes zbyt glupia,by zrozumiec linkowane teksty? Moze to efekt ospy,uszkodzila cos
                • anetchen2306 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 12:20
                  Moja siostra trafila z powiklaniami po ospie (tylko pare krostek na krzyz!) na prawie miesiac do szpitala: z odmiedniczkowym zapaleniem nerek uncertain Powiklania ciagnely sie za nia przez nastepne miesiace ...
                  Jak widzisz, przypadkow powiklan tylk owsrod znajomych i wlasnej rodziny na tymze forum jest calkiem sporo, jak na taka "banalna chorobe". A forum to to tez tylko maly wycinek spoleczenstwa.
        • ichi51e Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:55
          ja mialam dwa razy i polpasca big_grin powiklan dzieki bogu brak
      • nowi-jka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:18
        jeden nurt: szczepic na wszystko, tylko niedouczeni nie szczepią

        drugi nurt: w zadnym wypadku nie szczepić, tylko niedouczeni szczepią
        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:24
          nowi-jka napisała:

          > jeden nurt: szczepic na wszystko, tylko niedouczeni nie szczepią
          >
          > drugi nurt: w zadnym wypadku nie szczepić, tylko niedouczeni szczepią

          trzeci nurt: myśleć przed ewentualnym szczepieniem
          • hanka20074 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:29
            Nam pediatra powiedziała ze szczepiąc dziecko przeciwko ospie nie daje to 100% gwarancji że nie zachoruje a jeśli zachoruje to przejdzie łagodnie.
            Może akurat u dziecka pojawiła się ospa ale w wersji bardzo łagodnej.
          • cosmetic.wipes Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:30
            > trzeci nurt: myśleć przed ewentualnym szczepieniem

            Niestety najrzadziej spotykany. A szkoda.
      • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:25
        Fakt ,lepiej narazac sie na powiklania.Najwazniejsze nie szczepic.
        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:29
          edelstein napisała:

          > Fakt ,lepiej narazac sie na powiklania.Najwazniejsze nie szczepic.

          Podaj dane dotyczące częstości powikłań. Poważnych.
          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:36
            pl.m.wikipedia.org/wiki/Ospa_wietrzna
            pediatria.mp.pl/wywiady/show.html?id=79743
            www.gazetawroclawska.pl/artykul/3419027,wroclaw-male-dziecko-zmarlo-na-ospe-lekarze-to-ostrzezenie-przed-ospa-party,2,id,t,sa.html
            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:38
              edelstein napisała:

              Dane proszę. A nie linki do dramatycznych artykułów.
              • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:43
                Tam jest wywiad z osoba kompetentna,ktora ty nie jestes.
                W innych krajach,cywilizowanych, szczepienie przeciwko ospie jest w pakiecie podstawowym.
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:45
                  edelstein napisała:

                  > Tam jest wywiad z osoba kompetentna,ktora ty nie jestes.
                  > W innych krajach,cywilizowanych, szczepienie przeciwko ospie jest w pakiecie po
                  > dstawowym.

                  Dane proszę.
                  • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:58
                    www.rki.de/DE/Content/Infekt/EpidBull/Merkblaetter/Ratgeber_Varizellen.html
                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:04
                      edelstein napisała:

                      Dane proszę. Nie linki, z których coś być może wygrzebię, jak się nauczę niemieckiego. Skoro decydujesz o szczepieniu na podstawie wiedzy, to masz dane statystyczne. Proszę je przedstawić.

                      • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:16
                        To jest wiedza,Robert Koch Institut to nie astromaria,a ze tobie sie nie podobaja tresci tam zawarte.No coz.
                        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:42
                          edelstein napisała:

                          > To jest wiedza,Robert Koch Institut to nie astromaria,a ze tobie sie nie podoba
                          > ja tresci tam zawarte.No coz.

                          Dane statystyczne poproszę, na podstawie których chcesz szczepić.
                      • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:27
                        " Liczba hospitalizacji z powodu ciężkiego przebiegu i powikłań ospy wietrznej w Polsce waha się i wynosi około 1000 każdego roku. Bywa, że dzieci wymagają przewiezienia na oddział intensywnej terapii. Najczęściej występują zakażenia bakteryjne skóry (uszkodzonej przez wykwity ospowe) pod postacią ropni, ropowicy, płonicy, pęcherzycy gronkowcowej, rzadko może dojść do zakażeń uogólnionych (sepsa). Powikłania ze strony mózgu obejmują zapalenie móżdżku (nagłe zaburzenia równowagi, trudności w chodzeniu, niezborność ruchowa), zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i mózgu oraz drgawki. Zapalenie mózgu może prowadzić do powstania zaburzeń zachowania i padaczki. Mogą wystąpić również powikłania ze strony serca (zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie wsierdzia), powikłania dotyczące układu oddechowego (zapalenie płuc, bakteryjne zapalenie opłucnej). Inne powikłania to małopłytkowość (zmniejszenie liczby płytek krwi – elementów odpowiedzialnych za prawidłowe krzepnięcie – co może prowadzić do krwawień), zapalenie wątroby, stawów, nerek. Warto podkreślić, że nie da się przewidzieć, u którego chorego na ospę wietrzną wystąpią powikłania ze strony mózgu (nie ma wyraźnych grup ryzyka). Z obserwacji prowadzonej w naszym szpitalu wynika, że ponad 90% hospitalizowanych z powodu powikłań ospowych nie należało do grup podwyższonego ryzyka ciężkiego przebiegu ospy wietrznej."
                        pediatria.mp.pl/komentarze/show.html?id=68941
                        • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:33
                          Ja jej juz to linkowalam, nie raczyla sie odniesc.
                        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:40
                          memphis90 napisała:

                          > " Liczba hospitalizacji z powodu ciężkiego przebiegu i powikłań ospy wie
                          > trznej w Polsce waha się i wynosi około 1000 każdego roku. Bywa, że dzi

                          "bywa", "może", "może", "mogą"...
                          Ja się pytam o dane statystyczne, a nie jakieś babulenia jak w Astromarii (cokolwiek by to było).
                          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:47
                            Czego nie rozumiesz w slowach "okolo tysiac"?
                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:53
                              edelstein napisała:

                              > Czego nie rozumiesz w slowach "okolo tysiac"?

                              Dane statystyczne poproszę, a nie samotne "około tysiąc".
                              • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:56
                                www.gbe-bund.de/oowa921-install/servlet/oowa/aw92/dboowasys921.xwdevkit/xwd_init?gbe.isgbetol/xs_start_neu/&p_aid=i&p_aid=90993327&nummer=702&p_sprache=D&p_indsp=-&p_aid=62350423
                                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:08
                                  edelstein napisała:

                                  Dane poproszę, nie kolejne linki. To nie Ikea.
                                  • lauren6 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:26
                                    Jak tak bardzo chcesz dane to najpierw napisz ile masz dzieci.

                                    Kolejny bezdzietny troll, co tym razem udaje antyszczpionkowego oszoloma.
                                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:29
                                      lauren6 napisała:

                                      > Jak tak bardzo chcesz dane to najpierw napisz ile masz dzieci.

                                      Czwórkę. Trzy już miały, jedną mocno wysypało, dwie tak sobie. Czwarta pewnie na wiosnę, bo poszła do przedszkola.
                          • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:54
                            Nie "bywa", "może", tylko na 1000 przypadków ospy 7-8 dzieci ma ciężkie powikłania wymagające hospitalizacji, w tym: zapalenie mózgu, zapalenie mięśnia sercowego, sepsę, zgon itd. To nie są powikłania hipotetyczne, tylko statystyka.
                            • langsam Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:42
                              A do tego dochodzi może niegroźne ale przykre rozdrapywanie strupków i pozostające blizny. Dla niektórych to ważne (w tym dla mnie, bo przychówek się źle goi, za to drapie od byle czego).
                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 21:39
                              memphis90 napisała:

                              > Nie "bywa", "może", tylko na 1000 przypadków ospy 7-8 dzieci ma ciężkie powikła
                              > nia wymagające hospitalizacji, w tym: zapalenie mózgu, zapalenie mięśnia sercow
                              > ego, sepsę, zgon itd. To nie są powikłania hipotetyczne, tylko statystyka.

                              Nnnnnno nie. To są właśnie hipotetyczne powikłania. Statystyka to by były liczby mówiące jaki ułamek promila populacji jest tym zagrożony.

                              O hipotetycznych powikłaniach na stronach szczepionkofilów skolko ugodno, bo informacja "twoje maleństwo może przez wiatrówkę dostać czegoś strasznego!!!!" fajnie wygląda. O statystykach tam z kolei cicho, bo dalsza część tej informacji o treści "jeżeli będzie miało pecha jak jeden do kilku tysięcy" mocno psuje dramatyczny efekt.
                              • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:02
                                babunia_wygodka napisała:
                                > o treści "jeżeli będzie miało pecha jak jeden do kilku tysięcy" mocno psuje dra
                                > matyczny efekt.

                                Czytam Twoje wypociny w tym wątku i staram się zrozumieć o co się tak pienisz...

                                Pech jeden do dziesięciu czy jeden to kilku tysięcy dla tego, na kogo pada nie ma znaczenia. Bimbasz sobie na ryzyko - TWOJA sprawa. Bimbaj sobie. Nikt Ciebie do szczepienia na nie zmusza. Autorka wątku jednak swoje dziecko zaszczepiła i ONA NIE MA PROBLEMU. Dociera to do Ciebie? To właśnie tacy bimbający na ryzyko rodzice innych dzieci teraz robią w portki ze strachu - nie ona.

                                O co więc Ci chodzi?
                              • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:07
                                babunia_wygodka napisała:
                                > memphis90 napisała:
                                > > Nie "bywa", "może", tylko na 1000 przypadków ospy 7-8 dzieci ma ciężkie p
                                > owikła
                                > > nia wymagające hospitalizacji, w tym: zapalenie mózgu, zapalenie mięśnia
                                > sercow
                                > > ego, sepsę, zgon itd. To nie są powikłania hipotetyczne, tylko statystyka

                                > Nnnnnno nie. To są właśnie hipotetyczne powikłania. Statystyka to
                                > by były liczby mówiące jaki ułamek promila populacji jest tym zagrożony.

                                I tak w ogóle - naucz się czytać - podana Ci została statystyka powikłań we fragmencie, który sama zacytowałaś. 7-8/1000 zachorowań. To jest 7-8 promili. Dociera?
                                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:26
                                  araceli napisała:

                                  > > Nnnnnno nie. To są właśnie hipotetyczne powikłania. Statystyka to
                                  > > by były liczby mówiące jaki ułamek promila populacji jest tym zagrożony.
                                  >
                                  > I tak w ogóle - naucz się czytać - podana Ci została statystyka powikłań we fra
                                  > gmencie, który sama zacytowałaś. 7-8/1000 zachorowań. To jest 7-8 promili. Doci
                                  > era?

                                  Naucz się czytać. 8%o to hospitalizacje. Które zawierają w dużym stopniu po prostu ciężką wiatrówkę, to raz. Dwa, w ogóle mówię o ułamku promila POPULACJI. A nie o promilach tych, co zachorowali. Trzy, na poszczególne powikłania narażone są jeszcze drobniejsze ułamki tego, co zostaje.

                                  • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:32
                                    babunia_wygodka napisała:
                                    > Naucz się czytać. 8%o to hospitalizacje. Które zawierają w dużym stopniu po pro
                                    > stu ciężką wiatrówkę, to raz. Dwa, w ogóle mówię o ułamku promila POPULACJI. A
                                    > nie o promilach tych, co zachorowali. Trzy, na poszczególne powikłania narażone
                                    > są jeszcze drobniejsze ułamki tego, co zostaje.

                                    Powikłania podaje się w odniesieniu do zachorowań. Oczywiście wielbicielce znachorów wygodniej do populacji bo wtedy liczba mniejsza i przyjemniejsza big_grin Takie małe manipulatorstwo stosowane suspicious

                                    Poza tym - skoro takie to 'nic' ta wiatrówka to czemu rodzice nieszczepionych dzieci trzęsą d..ą a Ty rzucasz się, że dziecko do przedszkola matka posłała z paroma krostkami?
                                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 14:28
                                      araceli napisała:

                                      > Powikłania podaje się w odniesieniu do zachorowań. Oczywiście wielbicielce znac

                                      Jak się bada rozwój istniejącej choroby, to istotnie w odniesieniu do zachorowań. Tylko że na chorobę trzeba jeszcze w ogóle zachorować.

                                      > horów wygodniej do populacji bo wtedy liczba mniejsza i przyjemniejsza big_grin Takie
                                      > małe manipulatorstwo stosowane suspicious

                                      To się nazywa racjonalność. Jeżeli interesuje mnie zagrożenie powikłaniem, a nie choruję w ogóle, to istotne jest dla mnie odniesienie tego odsetka do całości populacji, także zdrowej. Pokazywanie odsetka powikłań w stosunku do tylko liczby chorych to natomiast dość typowa manipulacja szczepionkofilów, bo to siłą rzeczy wyjdzie większe.

                                      • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:50
                                        babunia_wygodka napisała:
                                        > To się nazywa racjonalność. Jeżeli interesuje mnie zagrożenie powikłaniem, a ni
                                        > e choruję w ogóle, to istotne jest dla mnie odniesienie tego odsetka do całości
                                        > populacji, także zdrowej.

                                        Możesz sikać na badania, statystyki, wiedzę lekarzy po studiach. Twoja sprawa. Prawdopodobieństwo powikłań może być jeden do miliona a jak ktoś chce wydać własną kasę na szczepionkę to możesz mu skoczyć bo to jego wybór. WYBÓR rozumiesz? Ty możesz sobie ryzykować - Twoja sprawa.

                                        Nadal natomiast nie odniosłaś się do kwestii, że du.ą przed chorobą trzęsą rodzice dzieci NIEZASZCZEPIONYCH. Tacy jak Ty. Autorka wątku nie ma problemu. Czego się boicie, skoro ospa to taaaakie niiiiic?? O co te awantury?
                                        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:56
                                          araceli napisała:

                                          > Nadal natomiast nie odniosłaś się do kwestii, że du.ą przed chorobą trzęsą rodz
                                          > ice dzieci NIEZASZCZEPIONYCH. Tacy jak Ty. Autorka wątku nie ma problemu. Czego
                                          > się boicie, skoro ospa to taaaakie niiiiic?? O co te awantury?

                                          A g*wno mnie obchodzi, o co awantury. Czy ja gdzieś mówię, że się boję?
                                          • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 22:01
                                            babunia_wygodka napisała:
                                            > A g*wno mnie obchodzi, o co awantury. Czy ja gdzieś mówię, że się boję?

                                            To czemu ma służyć burda, którą tu odstawiasz?
                                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 22:08
                                              araceli napisała:

                                              > babunia_wygodka napisała:
                                              > > A g*wno mnie obchodzi, o co awantury. Czy ja gdzieś mówię, że się boję?
                                              >
                                              > To czemu ma służyć burda, którą tu odstawiasz?

                                              Jakieś przykłady burdy? Cytaty?
                                              Ach, bo dla ciebie "burda" to zadawanie niewygodnych pytań i nie dawanie się zbyć linkami do gazetowych wywiadów smile Rozumiem smile
                  • phantomka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 09:46
                    Wiesz Babunia, moja madra, stara lekarka zeby zjadla na leczeniu dzieci, bo byla ordynatorem szpitala dzieciecego. Co prawda nie wciskala szczepionki p ospie, ale mowila ze organizm po niej oslabia sie naprawde mocno. Moja corka, ktorej ospa to bylo kilka krost i zadnych innych nieprzyjemnosci, po ospie zapadla w jakis dziwny stan, ktorego lekarze nie potrafili niczym wyjasnic. Po kilku dniach bez zadnych lekow wrocila do normy, ale dla mnie bylo jasne, ze gdyby miala slaby organizm skonczyyloby sie to duzo gorzej.
          • maadzik3 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:38
            w pracy u rodziców. Plus osłabiająca dziecko i bardzo nieprzyjemna choroba. Naprawdę coś musi być klasy czarnej ospy żebyś uważała że szczepić warto? Poza tym każdy podejmuje SAM taką decyzję (czy szczepić zalecanymi czy nie). Ja syna na ospę szczepiłam i byłam bardzo zadowolona (m.in. dlatego że mimo kilkukrotnego kontaktu z nią nie zachorował, jemu oszczędziło to bólu, swędzenia i przykrej dolegliwości mnie stawania na rzęsach organizacyjnie). Nie śmiałabym jednak innym mówić że na pewno mają szczepić. Sama uważam że warto. Ale wypraszam sobie mówienie mnie że na pewno lepiej nie szczepić.
            • justyna-anna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:49
              Każda z nas podejmuje taką decyzję, jaką uważa za słuszną. Jedne szczepią na wszystkie choroby świata, inne tylko na te z obowiązkowego programu szczepień . Są też i takie, które w ogóle nie szczepią. Ile osób, tyle decyzji.
              • landora Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:55
                Tylko że niektóre decyzje są oparte na przesłankach naukowych, inne zaś na doktoracie z Google.
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:58
                  landora napisała:

                  > Tylko że niektóre decyzje są oparte na przesłankach naukowych, inne zaś na dokt
                  > oracie z Google.

                  Bzzzzzzt, wrong.
                  Bardzo niektóre oparte są na przesłankach naukowych, a praktycznie wszystkie na Google'ach. Tak, także i te za szczepieniem. Sa to tak samo wyguglane decyzje, jak te "nieprawomyślne".
                  • landora Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:59
                    Tylko że te pro-szczepionkowe można znaleźć na pubmedzie, a te anty - na stronach typu Astromaria.
                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:02
                      landora napisała:

                      > Tylko że te pro-szczepionkowe można znaleźć na pubmedzie, a te anty - na strona
                      > ch typu Astromaria.

                      Tylko że w praktyce nikt podejmujący decyzję o szczepieniu nie zagląda do pubmedu (który jest chyba zresztą płatny), ale do artykułów "Mały Jaś niemal umarł na niegroźną chorobę, pan doktor w okularach wyjaśnia, że trzeba się szczepić!!!!".
                      • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:09
                        Ja zagladam na strone RKI,niestety ich obserwacje i badania nie pokrywaja sie z twoimi.Sorry Winnetou.
                        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:09
                          edelstein napisała:

                          > Ja zagladam na strone RKI,niestety ich obserwacje i badania nie pokrywaja sie z
                          > twoimi.Sorry Winnetou.

                          Poproszę dane.
                          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:18
                            big_grin No i o czym my mozemy dyskutowac ciemnogrodzie.Zdanie RKI podalam x postów temu.
                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:41
                              edelstein napisała:

                              > big_grin No i o czym my mozemy dyskutowac ciemnogrodzie.Zdanie RKI podalam x postów
                              > temu.

                              Poproszę dane statystyczne.
                              • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:10
                                www.gbe-bund.de/oowa921-install/servlet/oowa/aw92/dboowasys921.xwdevkit/xwd_init?gbe.isgbetol/xs_start_neu/&p_aid=i&p_aid=90993327&nummer=702&p_sprache=D&p_indsp=-&p_aid=94441421
                                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:28
                                  edelstein napisała:

                                  Dane poproszę.
                                  • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:32
                                    Tabela tez ci juz nie starcza?
                                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:34
                                      edelstein napisała:

                                      > Tabela tez ci juz nie starcza?

                                      Skoro skorzystanie z niej jest tak proste, to bierz się do roboty i przedstaw dane, choćby tak jak memphis. Jeszcze polską stronę może by mi się chciało przejrzeć. Niemieckiego dla twojego lenistwa uczyć się nie będę.
                                      • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:41
                                        Gdybys raczyla zajrzeć to do wiedzialabys sie,ze tabela jest po lacinie.Jesli nie znasz nie ma zadnego problemu by wpisac sobie te 5 slow w google.
                                        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:02
                                          edelstein napisała:

                                          > Gdybys raczyla zajrzeć to do wiedzialabys sie,ze tabela jest po lacinie.Jesli n
                                          > ie znasz nie ma zadnego problemu by wpisac sobie te 5 slow w google.

                                          Może zapoznaj się najpierw z informacjami, do których odsyłasz.
                                          "Diagnosedaten der Krankenhäuser ab 2000 (Fälle, Berechnungs- und Belegungstage, durchschnittliche Verweildauer). Gliederungsmerkmale: Jahre, Behandlungsort, Alter, Geschlecht, Verweildauer"
                                          Zaiste, łacina jak ch*j suspicious

                                          Dane statystyczne poproszę.
                                          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:36
                                            Po raz tysieczny,tabela.W tabeli jest to co jest mega niewygodne dla ciebie.
                                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 21:40
                                              edelstein napisała:

                                              > Po raz tysieczny,tabela.W tabeli jest to co jest mega niewygodne dla ciebie.

                                              Przynajmniej darowałaś sobie to kłamstwo, że tabela nie jest po niemiecku. A teraz sprężaj się intelektualnie i dawaj dane statystyczne. Mogą być z tej tabeli.
                      • dotcomhaha Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 22.01.17, 10:24
                        Mały Jaś naprawde umarł w wyniku powikłań po ospie -Jaś Olczak polecam lekturę-dziecko zdrowe zaYebiste bez żadnych deficytów.a tak bez sensu wziął sie i przekręcił na niegroźna chorobę,pare strupków.kompletna paranoja babuniu .jakby był zaszczepiony to mamusia miałaby dwóch synków do dzisiaj.to jest twoja statystyka kochana idiotko.
                        Bawi mnie twoja krucjata ,watpię ze masz choć jedno dziecko ,ale jesli masz to dziękuj ze akurat na twoje nie padły te niegroźne powikłania.
        • justyna-anna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:40
          Szczepiąc dziecko tez może dojść do powikłań tyle że poszczepiennych (NOP). Jestem za szczepieniami obowiazkowymi natomiast do tych spoza programu podchodzę z rozsądkiem.
          • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:43
            O NOPach przy szczepieniu na ospę to chyba nawet krejzole od antyszczepionkowców nie słyszeli suspicious
            • justyna-anna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:49
              Zawsze może być ten pierwszy przypadek 😈
            • ichi51e Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:05
              bez przesady - lekow w 100% bezpiecznych dla kazdego nie ma - info o niepozadanych odczynach mozna znalezc w ulotce. pkt 4 www.dobreszczepionki.pl/ulotki/Varilrix_po_polsku.pdf

              na kogos tam trafia ale bardzo rzadko
          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:45
            W wielu krajach szczepienie przeciwko ospie jest w kalendarzu szczepien podstawowych.W Pl jest odplatne.
            • mia_siochi Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:57
              Dla dzieci zlobkowych jest bezpłatne.
        • nowi-jka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:47
          na jakie powikłania?
      • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:26
        Było nie szczepić, najwyżej by dostał zapalenia mózgu czy tam innej sepsy, jako niegroźne powikłanie niegroźnej choroby.

        A w przedszkolu wytłumaczyć paniom, że nie mają być mądrzejsze od lekarzy i szopkę pt: to dziecko na pewno zaraża niech teraz same opanowują, skoro ją rozpętały.
        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:28
          wuika napisała:

          > Było nie szczepić, najwyżej by dostał zapalenia mózgu czy tam innej sepsy, jako
          > niegroźne powikłanie niegroźnej choroby.

          Uwielbiam te histeryczne pseudoargumenty ludzi, którzy nie rozumieją co to jest prawdopodobieństwo.

          Umiesz podać wiarygodne dane o odsetku ciężkich powikłań po wiatrówce?
          • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:38
            Jak ktos jest debilem i chce sprawdzac co sie jego dziecku przydarzy przy okazji ospy to jego problem.Niektorzy uwazaja,ze bez ryzyka nie ma funu.
            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:45
              edelstein napisała:

              > Jak ktos jest debilem i chce sprawdzac co sie jego dziecku przydarzy przy okazj

              Jak ktoś jest debilem i chce sprawdzać, co się jego dziecku przydarzy przy okazji wypadku komunikacyjnego, to je wozi samochodem.
              • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:48
                Zapomnialas dodac,bez fotelikatongue_out bo szczepienie przeciwko ospie jest takim fotelikiem.
                Watpie,ze zrozumiesz,jestes zbyt zakopana w swoim ciemnogrodzie.
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:53
                  edelstein napisała:

                  > Zapomnialas dodac,bez fotelikatongue_out bo szczepienie przeciwko ospie jest takim fot

                  No, jeżeli Ci się wydaje że dzieci w fotelikach stają się nieśmiertelne... Nie, moja droga, chodzi mi po prostu o wożenie. W foteliku też. Chcesz parę zdjęć, dla udowodnienia że samochodem może jeździć tylko samobójca i morderca?
                  • ichi51e Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:07
                    przyklad z fotelikiem wlasnie bardzo dobry. bo jakas tam szansa ze w jakims nietypowym wypadku fotelik stanie sie przyczyna smierci dziecka moze i istnieje. pewnie podobna ze po szczepionce zapalenia opon mozgowych dostaniesz.
                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 21:46
                      ichi51e napisała:

                      > przyklad z fotelikiem wlasnie bardzo dobry. bo jakas tam szansa ze w jakims nie
                      > typowym wypadku fotelik stanie sie przyczyna smierci dziecka moze i istnieje. p
                      > ewnie podobna ze po szczepionce zapalenia opon mozgowych dostaniesz.

                      Jak to jest jednak ciężko rozmawiać z gamoniami sad Teraz ta sobie wymyśliła coś o foteliku stającym się przyczyną śmierci...

                      Ale skoro tak prosicie...
                      www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/obrazy/poreba_wypadek.jpg
                      mojaolesnica.pl/cdn-cgi/l/chk_jschl?jschl_vc=1a5405d152f57fb09f7a4d53e9f00673&pass=1448397879.859-lfKBUtBBGW&jschl_answer=-24
                      mojaolesnica.pl/newsphotos-in/wypadek31.jpg
                      d-w24.ppstatic.pl/g2/d6/d3/80/50758_1195990982_43ee_p.jpeg
                      wniosek jest oczywisty - tylko debil zaryzykuje jazdę samochodem, bo przecież to mu się może zdarzyć.
          • maadzik3 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:40
            jasne, pod warunkiem że ten rzadki przypadek to nie twoje jedyne dziecko albo np. że twój przedszkolak nie przechodzi radośnie i prawidłowo ospy w momencie kiedy ty masz noworodka albo jesteś w ciązy.
      • landora Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:43
        Ręce opadają.
        Pewnie, niech przechodzi ospę, sama przyjemność. Może potem dostanie półpaśca, ale będzie fajnie!
    • mynia_pynia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:26
      Zdaje się że wieje lekko przesadą.
      Moje dziecię nie szczepione, jak w szkole i przedszkolu pojawia się ospa to już nic nie zrobisz, bo okres inkubacji trwa zanim krostki wyskoczą.
      Właściwie to jest jeden sposób, zaszczepić szybko dziecko.
      • princy-mincy Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:40
        Dokladnie, panika i przesada rodzicow nieszczepionych dzieci.

        Moja corka nie byla szczepiona na ospe. Bylam swiecie przekonana, ze zarazila sie ospa od dzieci, z ktorymi miala kontakt (przed pojawieneim sie u tych dzieci krostek bawila sie z nimi przez 2-3 godziny) ale nie.
        Zarazila sie za to od dzieci w przedszkolu, gdy w przedszkolu panowala ospa. Nigdy by mi do glowy nie przyszlo, by obwiniac dziecko zaszczepione, w koncu ono nie sieje.
        Nie obwinialam zreszta nikogo, skoro nie szczepilam na ospe, liczylam sie z faktem, ze zlapie w przedszkolu.
      • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:30
        ak w szkole i przedszkolu pojawia się ospa to już
        > nic nie zrobisz, bo okres inkubacji trwa zanim krostki wyskoczą.
        Okres inkubacji tak, okres zarażania - nie. Masz 3 dni od kontaktu na zaszczepienie, zakaźność zaczyna się 2 dni przed wysypem.
    • feliz_madre Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:31
      Moje dzieci z roczników, gdzie szczepienie przeciw ospie nie było częste. Raczej krążyła opinia, że ospa to choroba wieku dziecięcego i każde dziecko przejeść ją powinno, im wcześniej tym lepiej (no oczywiście bez przesady, tak mniej więcej 3+). W przedszkolu co roku była inwazja ospiaczków. Kto się nie załapał, liczył że za rok się uda. Gdy moje dziecko było w 3 klasie, kilkoro znajomych rodziców było prawie spanikowanych, że ich dzieci jeszcze nie zachorowały - a krążyła opinia, że im później tym gorzej (bo krostki źle się goją, zostają blizny, mogą wystąpić powikłania...), a już najgorzej po okresie dojrzewania. Tak więc, gdy młodsza siostra jednej dziewczynki przywlokła z przedszkola ospę i reszta się o tym dowiedziała - nagminnie ją odwiedzały, żeby się zarazić - nawet zorganizowały ospa-party wink

      Także ten -ja bym na Twoim miejscu powiedziała tym przewrażliwionym rodzicom, żeby zamiast pretensji raczej okazali wdzięczność wink
      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:35
        feliz_madre napisała:

        > gdy młodsza siostra jednej dziewczynki przywlokła z przedszkola ospę i reszta
        > się o tym dowiedziała - nagminnie ją odwiedzały, żeby się zarazić - nawet zorga
        > nizowały ospa-party wink

        Teraz odliczamy czas, jakiego będzie potrzebowac pierwsza panikara z alarmem "ojeżuojeżu, w zeszłym roku jeden chłopiec umarł od tego!".

        Jeden. Na pewnie grube tysiące chorujących dzieci. Tak, tak, oczywiście: "a jakby to było twoje dziecko?". Obowiązkowe pytanie.
        • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:40
          Jeśli można tego uniknąć - plus takiego drobiazgu, jak 3 tygodnie wycięte z życiorysu, to dlaczego z tego nie skorzystać, skoro np. dla dzieci placówkowych szczepionka jest za darmo? Warto się narażać?
          • maadzik3 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:41
            no dokładnie. Poza tym w statystyce - jeden (tylko) dla jego rodziców... no właśnie
          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:47
            wuika napisała:

            > Jeśli można tego uniknąć - plus takiego drobiazgu, jak 3 tygodnie wycięte z życ
            > iorysu, to dlaczego z tego nie skorzystać, skoro np. dla dzieci placówkowych sz
            > czepionka jest za darmo? Warto się narażać?

            Każda szczepionka wpływa w nienaturalny sposób na układ odpornościowy. Szczególnie fajne dla alergików. A leczenie solidnej alergii to w dużym stopniu strzelanie na ślepo. Warto się narażać?
            • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:51
              Mojemu alergikowi nic nie jest.
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:55
                edelstein napisała:

                > Mojemu alergikowi nic nie jest.

                <szczepionkista mode=on>Anecdotal Evidence<szczepionkista mode=off>
            • landora Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:57
              W jaki sposób wpływa "nienaturalnie"?
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:00
                landora napisała:

                > W jaki sposób wpływa "nienaturalnie"?

                W taki, że to nie jest normalna choroba, do której homo sapiens przystosował się pewnie grube tysiące lat temu. To jest symulacja tej choroby. Być może działająca tak samo. A być może za kilka lat wyjdzie mądry pan w kitlu i powie "poprzednim razem ta szczepionka była trochę nie tego, ale tym razem już na pewno jest jak trzeba".

                • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:03
                  Buhahahahaha no oczywiscie,ze sie przystosowal.Niektorzy tak sie przystosowali,ze 1 listopada jest ich swietem,a niektorzy od lat zmagaja sie z polpascem jak moja rodzicielka.
                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:05
                    edelstein napisała:

                    > Buhahahahaha no oczywiscie,ze sie przystosowal.Niektorzy tak sie przystosowali,
                    > ze 1 listopada jest ich swietem,a niektorzy od lat zmagaja sie z polpascem jak
                    > moja rodzicielka.

                    Poproszę dane statystyczne.
                    • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:13
                      Podalam zdanie RKI na temat ospy.Nie moja wina,ze a)nie znasz niemieckiego, b)ich zdanie jest ci bardzo nie na reke
                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:14
                        edelstein napisała:

                        > Podalam zdanie RKI na temat ospy.Nie moja wina,ze a)nie znasz niemieckiego, b)i
                        > ch zdanie jest ci bardzo nie na reke

                        Poproszę dane.
                        • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:20
                          Plyta sie zacielaa antyszczepionkowemu glupolowibig_grin
                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:42
                            edelstein napisała:

                            > Plyta sie zacielaa antyszczepionkowemu glupolowibig_grin

                            Podaj dane statystyczne, to się odetnie.
                            • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:00
                              Podawali mnostwo razy,ale nie ma szans by do ciebie dotarlo.
                            • turzyca Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:21
                              > Podaj dane statystyczne, to się odetnie.

                              A konkretnie jakie dane?
                              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 21:47
                                turzyca napisała:

                                > > Podaj dane statystyczne, to się odetnie.
                                >
                                > A konkretnie jakie dane?

                                Pozwalające ocenić realne zagrożenie wiatrówką.
                • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:07
                  Jakoś nie przypominam sobie, żeby człowiek tysiące lat temu wypracował sobie jakieś szczególne mechanizmy odporności przeciwko np. odrze, błonicy, krztuścowi, ziarenkowcom otoczkowym, tężcowi, H. influenzae - mam jakieś dziwne wrażenie, że jeszcze z 70 lat temu przed wprowadzeniem antybiotyków ludzie marli jak muchy z powodu zapalenia płuc, opon czy mózgu, z powodu zakażeń raz czy gorączki połogowej; mam też dziwne wrażenie, że do dziś jakoś nie wypracował sobie odporności na tężec i do dzisiaj ludzie z tężcem po prostu giną śmiercią bardzo bolesną i nieprzyjemną; tak samo nie ma lekarstwa na zapalenie mózgu wywołane wirusem odry. To gdzie ta wypracowana miliony lat temu naturalna odporność...?
                  • dziennik-niecodziennik Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 12:15
                    > mam jakieś dziwne wrażenie,
                    > że jeszcze z 70 lat temu przed wprowadzeniem antybiotyków ludzie marli jak much
                    > y z powodu zapalenia płuc, opon czy mózgu, z powodu zakażeń raz czy gorączki połogowej;

                    i gruźlicy!...
                • black.emma Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 08:43
                  Poproszę dane
            • black.emma Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 08:42
              Podaj dane tongue_out
      • gaskama Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:39
        Mój też już nastolatek, nam szczepionkę zdecydowanie odradzano, bo wtedy (10 lat temu) szczepionka dawała około 10 lat bezpieczeństwa (bo od tylu lat ją badano). Mogło to oznaczać, że za 10 lat utraci się odporność, a zachorowanie w wieku dorosłym byłoby bardziej niebezpieczne. Przejście tej choroby daje większą odporność niż szczepionka. Ale mąż, który nie przeszedł tej choroby jako dziecko zaszczepił się, jak tylko dowiedział się, że syn ma ospę. Lekarka stwierdziła, że pewnie i tak się zarazi. Ale się nie zaraził.
        • mgla_jedwabna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:02
          Wtedy można zastosować dawkę przypominającą - a co byście zrobili, gdyby syn nie przechorował jako dziecko, ale potem zaraził się jako dorosły?
          • gaskama Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:12
            No przecież napisałam, że mąż się zaszczepił. Gdyby syn osiągnął pełnoletność bez ospy, to pewnie bym zaszczepiła. Dziś wiemy też o tej szczepionce więcej niż kilkanaście lat temu.
    • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:48
      nie rozumiem Ciebie - przedszkole postąpiło właściwie, i w interesie Twojego dziecka, które mogło być chore, i w interesie innych dzieci - czego Ty właściwie chcesz?
      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:51
        Czy powiedzenie wszystkim dzieciom i ich rodzicom, że dziecko ma ospę (mimo że jej nie miało) i rozsiewanie paniki jest właściwym postępowaniem według ciebie?
        • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:55
          tak, na pewno panie nie miały innego zajęcia, jak informować każdego rodzica, że Jaś Kowalski ma ospę smile

          daj spokój - nie doceniasz dzieci w przedszkolu. dzieci mają uszy i oczy, widziały wysypkę, na pewno wiedzą, że jest w przedszkolu ospa, to sobie resztę domówiły. panie powinny teraz mówić, że Jaś Kowalski ospy nie ma.

          pozostałym rodzicom się nie dziwię. ani trochę. nikt z nich nie wiedział, że dziecko jest zdrowe, a wysypka kojarzy się jednoznacznie.
          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:58
            Osobiście słyszałam w szatni że pani powiedziała jednemu z rodziców, że mój syn wrócił i że teraz to na pewno wszystkie dzieci będą miały ospę.
            Dzieci żadnych krost nie widziały, bo miał je na plecach pod ubraniem a rzekomo akcja z identyfikacją miała miejsce na osobności w innej sali.
            Rolą Pań jest poinformowanie że nie ma powodu do obaw, a nie głoszenie teorii że szczepienie nie zapobiega tylko osłabia chorobę. i informowanie na temat rzeczywistego przebiegu ospy oraz możliwości szczepienia ( a nie twierdzenie - że one jako przedszkole NIE MOGĄ propagować szczepień)
            • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:35
              a zareagowałaś czy nie?

              nie masz pewności, czy dzieci krost nie widziały - nie było Cię w przedszkolu.

              tak, masz rację - rolą pań jest uspokajanie sytuacji. i to powinny zrobić, nawet jeśli dziecko byłoby chore.

              tak, panie nie mogą propagować szczepień.

              przypomina mi się moja historia sprzed luku lat, tyle, że ja działałam w drugą stronę - miałam wielkie pretensje do przedszkola, że nie poinformowało, że w placówce jest wszawica. uważam, że o chorobach zakaźnych przedszkole powinno informować.
              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:38
                Co do propagowania szczepień to raczej nie masz racji.
                Zadzwoniłam do Sanepidu spytać czy dyrekcja powinna poinformować o możliwości zaszczepienia nieodpornych dzieci, odpowiedź: "ustawowego obowiązku nie ma, ale wie pani, uczciwość ludzka nakazuje taką informację przekazać"
            • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:29
              mandy2002 napisała:
              > Rolą Pań jest poinformowanie że nie ma powodu do obaw, a nie głoszenie teorii ż
              > e szczepienie nie zapobiega tylko osłabia chorobę.

              Ale przecież tak właśnie może być...
              Naprawdę myślisz, że szczepienie w 100% zapobiega chorobie i u wszystkich osób?
              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:48
                98% skuteczności zapobiegania chorobie i 100% skuteczności w zapobieganiu ciężkiej odmianie - twoim zdaniem nie warto poinformować o możliwości zaszczepienia w związku z tym?
                • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:53
                  A nie nie, o możliwości szczepienia warto informować jak najbardziej. Nigdzie nie wypowiadalam sie inaczej.
      • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:53
        Pewnie chodzi jej o to, że matka jedno, lekarz drugie, a panie wydzwaniają po przychodniach i robią aferę taką, że inni twierdzą, że jej chore dziecko chodzi do przedszkola. No drobiazg taki, co nie?

        Moje dziecko też kiedyś poszło z reakcją poszczepienną do żłobka - po informacji, że dostało wysypki wzięłam je do domu, do lekarza, lekarz zbadał, wystawił zaświadczenie, że to odczyn, a nie choroba zakaźna, zaświadczenie poszło do żłobka i temat się skończył. Nikt nie drążył "jak to dwa dni po wysypce i dziecko zdrowe", nikt po przychodniach nie dzwonił i fermentu nie siał.
        • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:56
          wuika napisała:

          > Moje dziecko też kiedyś poszło z reakcją poszczepienną do żłobka - po informacj
          > i, że dostało wysypki wzięłam je do domu, do lekarza, lekarz zbadał, wystawił z
          > aświadczenie, że to odczyn, a nie choroba zakaźna, zaświadczenie poszło do żłob

          I to zaświadczenie poszło z nazwiskiem innego dziecka?
          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:00
            Czy ty masz problem z czytaniem? Panie otrzymały informację że natychmiast dostaną poprawioną wersję, i nie dzwoniły po to aby potwierdzić nazwisko bo to było oczywiste, tylko po to żeby wyrazić swoje powątpiewanie o czym z nieukrywanym niesmakiem poinformowała mnie pediatra.
            • aurinko Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:05
              Lekarka powinna spuścić na drzewo obce osoby dopytujące w sprawach jej pacjenta.
            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:08
              mandy2002 napisała:

              > Czy ty masz problem z czytaniem? Panie otrzymały informację że natychmiast dost

              Przychodzi baba wysypanego dziecka z byle jakim papierem i mówi że jak trzeba, to lepszy przyniesie innym razem. A niedobre przedszkole nie chce uwierzyć na słowo.

              > aną poprawioną wersję, i nie dzwoniły po to aby potwierdzić nazwisko bo to było
              > oczywiste, tylko po to żeby wyrazić swoje powątpiewanie o czym z nieukrywanym
              > niesmakiem poinformowała mnie pediatra.

              Nie dziwię się niesmakowi osoby, która niestarannie wypełnia dokumentację medyczną. Za niesmakiem łatwo ukryć poważną wpadkę. Ciekawe czy recepty i karty choroby też tak starannie wypisuje.
              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:16
                Taaa jeśli dla ciebie trzy krosty po których w momencie "przyjścia" nie było śladu, to wielki "wysyp", to nie mamy już o czym rozmawiać
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:45
                  mandy2002 napisała:

                  > Taaa jeśli dla ciebie trzy krosty po których w momencie "przyjścia" nie było śl
                  > adu, to wielki "wysyp", to nie mamy już o czym rozmawiać

                  Używam gdzieś słowa "wielki" lub odpowiednika? No właśnie. To nie kłam więcej.
                • asia_i_p Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:02
                  Mandy, moja ospa wietrzna zaczęła się od JEDNEJ krostki. Przez dobę nie miałam więcej niż ta jedna.
    • julita165 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:52
      Mój syn też był szczepiony, właśnie panuje wiatrówka w jego p-kolu ale on nawet 1 krosty nie dostał. Czepiasz się. Skąd przedszkolanki miały wiedzieć że 5 krost to nie początek choroby i ze on nie zaraża. Podobnie dlaczego miały nie reagować skoro zaświadczenie było na inne nazwisko. Przesadziły oczywiście dzwoniąc do przychodni ale to wszystko o co można się przyczepić.
      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 14:55
        Przesadziły też mówiąc wszystkim dzieciom że dziecko jest chore na ospę, które teraz uciekają. Przesadziły informując o tym innych rodziców - trzeba było poczekać na zaświadczenie lekarskie. I może przypomnę, że dalej wyrażały swoje powątpiewanie zarzucając nawet podrobienie zaświadczenia (po to min. był ten telefon) co poskutkowało min telefonem jednego z rodziców do Sanepidu
        • aurinko Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:04
          Postaw sprawę jasno - poinformuj panie dosadnie, że nie życzysz sobie szerzenia kłamstw na temat zdrowia swojego dziecka i jeśli nie zaprzestaną siania plot to zgłosisz do dyrektorki przedszkola a jak trzeba będzie to również dalej.
          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:11
            aurinko napisała:

            > Postaw sprawę jasno - poinformuj panie dosadnie, że nie życzysz sobie szerzenia
            > kłamstw na temat zdrowia swojego dziecka i jeśli nie zaprzestaną siania plot t
            > o zgłosisz do dyrektorki przedszkola a jak trzeba będzie to również dalej.

            Pani doktor zniesmaczona na pewno podziękuje za kontrolę dokumentacji medycznej, która może wyniknąć ze sprawdzania tej sprawy.
            • aurinko Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:14
              Ale to już lekarki problem. Swoje obowiązki powinna wykonywać należycie, a nie byle jak. I nie powinna gadać przez telefon z jakimiś postronnymi osobami nt wypisywanych zaświadczeń i stanu zdrowia pacjenta.
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:48
                aurinko napisała:

                > Ale to już lekarki problem. Swoje obowiązki powinna wykonywać należycie, a nie
                > byle jak. I nie powinna gadać przez telefon z jakimiś postronnymi osobami nt wy
                > pisywanych zaświadczeń i stanu zdrowia pacjenta.

                Prawdę powiedziawszy przedszkolanki z przedszkola, do którego chodzi pacjent jak dla mnie nie powinny być traktowane jako osoby postronne. Zwłaszcza w tak banalnych przypadkach jak wiatrówka. Oczywiście wiem, że ustawa, dane osobowe i prywatność, ale jak na przykład moje dzieci któryś raz dostają owsików, to żądza prywatności jakoś przegrywa u mnie z zamordystyczną tendencją do nakazowego zbadania wszystkich d*p w przedszkolu i wyleczenia zarobaczonych.
                • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:53
                  "Prawdę powiedziawszy przedszkolanki z przedszkola, do którego chodzi pacjent jak dla mnie nie powinny być traktowane jako osoby postronne. "

                  Chyba na głowę upadłaś.

                  "Oczywiście wiem, że ustawa, dane osobowe i prywatność, ale jak na przykład moje dzieci któryś raz dostają owsików, to żądza prywatności jakoś przegrywa u mnie z zamordystyczną tendencją do nakazowego zbadania wszystkich d*p w przedszkolu i wyleczenia zarobaczonych."

                  To naucz WŁASNE dzieci higieny a z owsikami nie będziesz miała problemów.
                  Bo owsiki to choroba "brudnych rąk" czyli to twoje dzieci chodzą z niedomytymi rękoma, nie myją ich przed jedzeniem , jedzą niedomyte owoce/jedzenie lub ładują do buzi wszystko co się da.
                  A jeśli u was jest to problem nawracający to sorry - jesteście brudasami.
                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:09
                    ewcia1980 napisała:

                    > "Prawdę powiedziawszy przedszkolanki z przedszkola, do którego chodzi pacjent j
                    > ak dla mnie nie powinny być traktowane jako osoby postronne. "
                    >
                    > Chyba na głowę upadłaś.

                    Gdyż albowiem? Przedszkole (i szkoła) powinny mieć pewne minimum możliwości kontroli zdrowia podopiecznych. Żeby się zabezpieczyć przed różnistą zakaźną ciemnotą i przesądami w rodzaju "wszy i owsiki mają tylko brudasy, my się nie musimy badać".

                    > "Oczywiście wiem, że ustawa, dane osobowe i prywatność, ale jak na przykład moj
                    > e dzieci któryś raz dostają owsików, to żądza prywatności jakoś przegrywa u mni
                    > e z zamordystyczną tendencją do nakazowego zbadania wszystkich d*p w przedszkol
                    > u i wyleczenia zarobaczonych."
                    >
                    > To naucz WŁASNE dzieci higieny a z owsikami nie będziesz miała prob
                    > lemów.
                    > Bo owsiki to choroba "brudnych rąk" czyli to twoje dzieci chodzą z
                    > niedomytymi rękoma, nie myją ich przed jedzeniem , jedzą niedomyte ow
                    > oce/jedzenie lub ładują do buzi wszystko co się da.
                    > A jeśli u was jest to problem nawracający to sorry - jesteście brudas
                    > ami.

                    Tak, tak. A owsiki to z mokrych liściów się lęgną.
                    No właśnie przez taką ciemnotę jak Twoja pozbycie się pasożytów jest takie upierdliwe. Bo co z tego, że człowiek uczy dzieci czystości, leczy w razie jednak złapania czegoś, jak potem przyplątuje się niuniuś takiej ewuni, która nigdy w życiu nie sprawdzi swojego dziecka, bo przecież "my nie jesteśmy brudasami, u nas tego na pewno nie ma". I niuniuś ewuni radośnie porozdaje przy zabawie innym dzieciom świeżo wyskrobane z tyłka jaja owsików.
                    • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:53
                      > Gdyż albowiem? Przedszkole (i szkoła) powinny mieć pewne minimum możliwości kon
                      > troli zdrowia podopiecznych.

                      Gdyż albowiem to narusza jedno z podstawowych praw człowieka, które gwarantuje konstytucja.
                      A dwa - przedszkole i szkoła pełni funkcje, do pełnienia której kadra jest przeszkolona. Przedszkolanki i nauczyciele powinni być przeszkoleni z zasad udzielania pierwszej pomocy i na tym kończą się ich kompetencje.

                      > Żeby się zabezpieczyć przed różnistą zakaźną ciemn
                      > otą i przesądami w rodzaju "wszy i owsiki mają tylko brudasy, my się nie musimy
                      > badać"

                      smile I zaglądanie do cudzej karty zdrowia ma w tym pomóc ??


                      > No właśnie przez taką ciemnotę jak Twoja pozbycie się pasożytów jest takie upie
                      > rdliwe.

                      Ale co jest ciemnotą, że prawda w oczy kole i "owsica to choroba brudnych rąk" ?

                      >Bo co z tego, że człowiek uczy dzieci czystości, leczy w razie jednak z
                      > łapania czegoś, jak potem przyplątuje się niuniuś takiej ewuni, która nigdy w ż
                      > yciu nie sprawdzi swojego dziecka, bo przecież "my nie jesteśmy brudasami, u na
                      > s tego na pewno nie ma". I niuniuś ewuni radośnie porozdaje przy zabawie innym
                      > dzieciom świeżo wyskrobane z tyłka jaja owsików.

                      Owszem cudzy niuniuś rozdaje wyskrobane z tyłka jaja owsików ale to TWOJE dzieci radośnie na BRUDNYCH WŁASNYCH RĘKACH ładują sobie te wyskrobane z cudzego tyłka jaja owsików do buzi .
                      No więc z czego choroba - z czystości??
                      Gdyby miały nawyk częstego mycia rąk i mycia przed jedzeniem to nie miałabyś problemu z NAWRACAJĄCĄ owsicą.
                      Koniec , kropka.



                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 21:59
                        ewcia1980 napisała:

                        > > Gdyż albowiem? Przedszkole (i szkoła) powinny mieć pewne minimum możliwoś
                        > ci kon
                        > > troli zdrowia podopiecznych.
                        >
                        > Gdyż albowiem to narusza jedno z podstawowych praw człowieka, które g
                        > warantuje konstytucja.

                        Prawa człowieka są koncepcją wymyśloną jak wiele innych i w tym przypadku to, co nazywasz prawami człowieka narusza prawa innych ludzi do zdrowia.

                        > A dwa - przedszkole i szkoła pełni funkcje, do pełnienia której kadra
                        > jest przeszkolona. Przedszkolanki i nauczyciele powinni być przeszkole
                        > ni z zasad udzielania pierwszej pomocy i na tym kończą się ich komp
                        > etencje.

                        Tak jest teraz i to jest źle.

                        > > Żeby się zabezpieczyć przed różnistą zakaźną ciemn
                        > > otą i przesądami w rodzaju "wszy i owsiki mają tylko brudasy, my się nie
                        > musimy
                        > > badać"
                        >
                        > smile I zaglądanie do cudzej karty zdrowia ma w tym pomóc ??

                        Oczywiście. Bo można by bezpośrednio dyscyplinować takie ewcie, którym się wydaje że choroby przenoszą tylko INNI.

                        > > No właśnie przez taką ciemnotę jak Twoja pozbycie się pasożytów jest tak
                        > ie upie
                        > > rdliwe.
                        >
                        > Ale co jest ciemnotą, że prawda w oczy kole i "owsica to choroba
                        > brudnych rąk" ?

                        No właśnie to jest ciemnotą pozostałą z czasów, kiedy ludzi granatami od pługa oderwanych trzeba było uczyć w ogóle koncepcji mycia rąk i prania gaci. Czasy Bieruta i Gomułki. Przy obecnym typowym poziomie higieny ludzie nie noszą na rękach kolekcji jaj pasożytów, ale jak się trafi niuniuś takiej ewci, co nie jest brudasem, więc nie będzie mu sprawdzała tyłka, to niuniuś ewci rozniesie swoje owsiki po połowie zabawek w przedszkolu.

                        > >Bo co z tego, że człowiek uczy dzieci czystości, leczy w razie jednak z
                        > > łapania czegoś, jak potem przyplątuje się niuniuś takiej ewuni, która ni
                        > gdy w ż
                        > > yciu nie sprawdzi swojego dziecka, bo przecież "my nie jesteśmy brudasami
                        > , u na
                        > > s tego na pewno nie ma". I niuniuś ewuni radośnie porozdaje przy zabawie
                        > innym
                        > > dzieciom świeżo wyskrobane z tyłka jaja owsików.
                        >
                        > Owszem cudzy niuniuś rozdaje wyskrobane z tyłka jaja owsików ale to
                        > TWOJE dzieci radośnie na BRUDNYCH WŁASNYCH RĘKACH ładują sobie te wy
                        > skrobane z cudzego tyłka jaja owsików do buzi .
                        > No więc z czego choroba - z czystości??

                        Choroba jest z zarobaczonego tyłka niuniusia ewci, która nie dopuszcza do siebie w ogóle myśli, że może mieć dziecko z owsikami. Więc nie sprawdza, nie leczy, bo ona jest CZYSTA. I niuniuś ewci radośnie miesiącami roznosi jaja owsików, a ewcia tylko kręci z ubolewaniem głową, że znowu się pojawiły owsiki w przedszkolu, no jak ci ludzie rąk nie myją.

                        > Gdyby miały nawyk częstego mycia rąk i mycia przed jedzeniem to nie
                        > miałabyś problemu z NAWRACAJĄCĄ owsicą.
                        > Koniec , kropka.

                        Boszszsz, co za ciemnota.
                        • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 23:07
                          > Przy obecnym typowym poziomie higieny ludzie nie noszą na ręk
                          > ach kolekcji jaj pasożytów,

                          Tak ci się tylko wydaje.

                          > ale jak się trafi niuniuś takiej ewci, co nie jest
                          > brudasem, więc nie będzie mu sprawdzała tyłka, to niuniuś ewci rozniesie swoje
                          > owsiki po połowie zabawek w przedszkolu.

                          a co twoje dziecko będzie potem wylizywać te zabawki??

                          zamiast zaglądać w karty zdrowia i tyłki cudzych dzieci może lepiej naucz wreszcie swoje dzieci higieny i zamiast tyłka sprawdzaj czystość rąk to z owsikami się pożegnasz raz na zawsze.





                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 16:35
                            ewcia1980 napisała:

                            > > Przy obecnym typowym poziomie higieny ludzie nie noszą na ręk
                            > > ach kolekcji jaj pasożytów,
                            >
                            > Tak ci się tylko wydaje.

                            Brak znaczącego problemu pasożytów we współczesnym społeczeństwie wskazuje jednakowóż, że to coś więcej niż wydawanie się.

                            > > ale jak się trafi niuniuś takiej ewci, co nie jest
                            > > brudasem, więc nie będzie mu sprawdzała tyłka, to niuniuś ewci rozniesie
                            > swoje
                            > > owsiki po połowie zabawek w przedszkolu.
                            >
                            > a co twoje dziecko będzie potem wylizywać te zabawki??

                            Nieznajomość tematu, którą demonstrujesz jest imponująca. Zapewne zalecenia, aby wygotować bieliznę, piżamy i pościel w ramach likwidacji owsików biorą się z tego, że ludzie wylizują sobie pościel i wnętrza majtek?

                            > zamiast zaglądać w karty zdrowia i tyłki cudzych dzieci może lepiej
                            > naucz wreszcie swoje dzieci higieny i zamiast tyłka sprawdzaj czy
                            > stość rąk to z owsikami się pożegnasz raz na zawsze.

                            Może doucz się wreszcie, że owsiki sprawdza się właśnie w tyłku, a nie na rękach. Bo wbrew Twojemu infantylnemu przekonaniu lęgną się właśnie "w tyłku", a nie na rękach.
                            I nic nie pomoże mycie rąk, jak niuniuś ewci wyskrobie sobie ze swędzącego tyłka świeżą porcję jaj owsika i zacznie je w zabawie rozdawać innym dzieciom.
                            • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 08:36
                              > Może doucz się wreszcie, że owsiki sprawdza się właśnie w tyłku, a nie na rękac
                              > h. Bo wbrew Twojemu infantylnemu przekonaniu lęgną się właśnie "w tyłku", a nie
                              > na rękach.

                              Czy ty czytasz posty na które odpowiadasz czy w tym wątku bijesz rekord ilości??
                              Bo chyba już wcześniej pisałam:
                              " Owszem cudzy niuniuś rozdaje wyskrobane z tyłka jaja owsików ale to TWOJE dzieci radośnie na BRUDNYCH WŁASNYCH RĘKACH ładują sobie te wyskrobane z cudzego tyłka jaja owsików do buzi . "

                              Jeśli tego nie rozumiesz - to cóż ... szkoda zdrowia twoich dzieci.


                              > I nic nie pomoże mycie rąk, jak niuniuś ewci wyskrobie sobie ze swędzącego tyłk
                              > a świeżą porcję jaj owsika i zacznie je w zabawie rozdawać innym dzieciom.

                              Tak, tak - i własnoręcznie wpycha jaja owsików do buzi twojego dziecka.
                              Cóż ... głupich nie sieją ......






                              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 09:00
                                ewcia1980 napisała:

                                > > Może doucz się wreszcie, że owsiki sprawdza się właśnie w tyłku, a nie na
                                > rękac
                                > > h. Bo wbrew Twojemu infantylnemu przekonaniu lęgną się właśnie "w tyłku"
                                > , a nie
                                > > na rękach.
                                >
                                > Czy ty czytasz posty na które odpowiadasz czy w tym wątku bijesz re
                                > kord ilości??

                                Przypomnę tylko skromnie, że to Ty miałaś palącą potrzebę odpisania dwa razy na jeden post suspicious

                                > Bo chyba już wcześniej pisałam:
                                > " Owszem cudzy niuniuś rozdaje wyskrobane z tyłka jaja owsików ale to TWOJE dzi
                                > eci radośnie na BRUDNYCH WŁASNYCH RĘKACH ładują sobie te wyskrobane z cudzego t
                                > yłka jaja owsików do buzi . "
                                >
                                > Jeśli tego nie rozumiesz - to cóż ... szkoda zdrowia twoich dzieci.

                                Urocze smile Co prawda to niuniuś ewci roznosi jaja pasożytów, ale winne zakażenia są inne dzieci, bo zdaniem ewci za mało myją ręce smile Ewcia najwyraźniej jest z tych, co wygłaszają poglądy typu "I po co prowokowała krótką spódniczką? Teraz sama jest sobie winna, czego chcecie od faceta?"

                                > > I nic nie pomoże mycie rąk, jak niuniuś ewci wyskrobie sobie ze swędząceg
                                > o tyłk
                                > > a świeżą porcję jaj owsika i zacznie je w zabawie rozdawać innym dziecio
                                > m.
                                >
                                > Tak, tak - i własnoręcznie wpycha jaja owsików do buzi twojego dzie
                                > cka.
                                > Cóż ... głupich nie sieją ......

                                No jak widać nie. Sami przychodzą i włączają się w wątek zaczynając od wyzywania innych od brudasów suspicious
                                • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 09:26
                                  > Urocze smile Co prawda to niuniuś ewci roznosi jaja pasożytów, ale winne zakażeni
                                  > a są inne dzieci, bo zdaniem ewci za mało myją ręce smile Ewcia najwyraźniej jest
                                  > z tych, co wygłaszają poglądy typu "I po co prowokowała krótką spódniczką? Ter
                                  > az sama jest sobie winna, czego chcecie od faceta?"


                                  Natomiast mało urocze jest to, że mimo tego starannego kontrolowanie tyłków swoich dzieci masz je ciągle zarobaczone i to wy jesteście ciągłymi obrzydliwymi roznosicielami pasożytów a nie ja.


                                  > No jak widać nie. Sami przychodzą i włączają się w wątek zaczynając od wyzywani
                                  > a innych od brudasów suspicious

                                  No wiem, że prawda w oczy kole.

                                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 11:36
                                    ewcia1980 napisała:

                                    > > Urocze smile Co prawda to niuniuś ewci roznosi jaja pasożytów, ale winne za
                                    > każeni
                                    > > a są inne dzieci, bo zdaniem ewci za mało myją ręce smile Ewcia najwyraźni
                                    > ej jest
                                    > > z tych, co wygłaszają poglądy typu "I po co prowokowała krótką spódniczk
                                    > ą? Ter
                                    > > az sama jest sobie winna, czego chcecie od faceta?"
                                    >
                                    > Natomiast mało urocze jest to, że mimo tego starannego kontrolowanie
                                    > tyłków swoich dzieci masz je ciągle zarobaczone i to wy jesteście
                                    > ciągłymi obrzydliwymi roznosicielami pasożytów a nie ja.

                                    Na szczęście nie ciągle, bo reagujemy szybko na każdy objaw. Ale obawiam się, że jeszcze parę razy będziemy musieli powtarzać całą procedurę, bo matek-ignorantek w rodzaju ewci jest niestety dużo i zaniedbane, nieleczone dzieci takie jak niuniuś ewci cały czas roznoszą po przedszkolu pasożyty.
                                    • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 15:18
                                      > Na szczęście nie ciągle, bo reagujemy szybko na każdy objaw. Ale obawiam się, ż
                                      > e jeszcze parę razy będziemy musieli powtarzać całą procedurę, bo matek-ignoran
                                      > tek w rodzaju ewci jest niestety dużo i zaniedbane, nieleczone dzieci takie jak
                                      > niuniuś ewci cały czas roznoszą po przedszkolu pasożyty.

                                      No widzisz ..... moja córka przez 4 lata a syn przez 3 lata uczęszczania do przedszkola owsików nie mieli ani razu.
                                      Mozna ? - można.
                                      węc daj sobie juz spokój wylęgarnio pasozytów.
                                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 21:31
                                        ewcia1980 napisała:

                                        > > Na szczęście nie ciągle, bo reagujemy szybko na każdy objaw. Ale obawiam
                                        > się, ż
                                        > > e jeszcze parę razy będziemy musieli powtarzać całą procedurę, bo matek-i
                                        > gnoran
                                        > > tek w rodzaju ewci jest niestety dużo i zaniedbane, nieleczone dzieci tak
                                        > ie jak
                                        > > niuniuś ewci cały czas roznoszą po przedszkolu pasożyty.
                                        >
                                        > No widzisz ..... moja córka przez 4 lata a syn przez 3 lata uczęsz
                                        > czania do przedszkola owsików nie mieli ani razu.

                                        To je w końcu zbadaj, przy twojej ignorancji medycznej pewnie się nieźle zdziwisz, co tam znajdziesz.

                                        > Mozna ? - można.
                                        > węc daj sobie juz spokój wylęgarnio pasozytów.
                                        • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 08:17
                                          > To je w końcu zbadaj, przy twojej ignorancji medycznej pewnie się nieźle zdziwi
                                          > sz, co tam znajdziesz.

                                          Nie każdy musi mieć wszystko to samo co mają twoje niuniusie.



                        • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 23:30
                          > Choroba jest z zarobaczonego tyłka niuniusia ewci, która nie dopuszcza do siebi
                          > e w ogóle myśli, że może mieć dziecko z owsikami. Więc nie sprawdza, nie leczy,
                          > bo ona jest CZYSTA. I niuniuś ewci radośnie miesiącami roznosi jaja owsików, a
                          > ewcia tylko kręci z ubolewaniem głową, że znowu się pojawiły owsiki w przedszk
                          > olu, no jak ci ludzie rąk nie myją.


                          Przestań tworzyć jakieś chore projekcje i obwiniać wszystkich za to, że twoje dzieci są z higieną "na bakier"
                          Bo choroba jest nie z cudzego zarobaczonego tylko z niedomytych łap twoich niuniusiów.

                          I jeśli zaczniesz dbać o higienę to nie straszne ci będą te miliardy poroznoszonych jaj owsików, zarobaczone tyłki czy niedomyte ręce cudzych dzieci.
                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 16:37
                            ewcia1980 napisała:

                            > Przestań tworzyć jakieś chore projekcje i obwiniać wszystkich za to,
                            > że twoje dzieci są z higieną "na bakier"
                            > Bo choroba jest nie z cudzego zarobaczonego tylko z niedomytych łap twoich
                            > niuniusiów.

                            A na tych, jak to sobie wyobrażasz, niedomytych łapach wzięła się z mokrych liściów, co?

                            > I jeśli zaczniesz dbać o higienę to nie straszne ci będą te miliard
                            > y poroznoszonych jaj owsików, zarobaczone tyłki czy niedomyte ręce cud
                            > zych dzieci.

                            Praktyka nie potwierdza Twojego dziecinnego przekonania.
                            • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:00
                              No coz,póki co brudasie to twoje dzieci maja owsiki.
                              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:59
                                edelstein napisała:

                                > No coz,póki co brudasie to twoje dzieci maja owsiki.

                                ROTFL smile
                                Nie udało Ci się odszukać danych statystycznych, to się chociaż zemścisz wyzwiskami podczepiając się pod ignorantkę, której się wydaje że pasożyty samoczynnie materializują się z brudu na rękach? smile
                                • edelstein Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 12:16
                                  Danych statystycznych podalam ci od groma,a ze ty jestes prosta baba i ani jezyka,ani inteligencji to juz nie mój problem.
                                  To jest ciekawa rzecz,ze to twoje dzieci lapia owsiki,a inne nie.Wniosek,Jestescie takimi obrzydliwymi brudasami,ze ciagle zaraz cie sie od samych siebie,przede wszystkim bo brak wam podstaw higieny.Patolstwo.
                                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 12:40
                                    edelstein napisała:

                                    > Danych statystycznych podalam ci od groma,a ze ty jestes prosta baba i ani jezy
                                    > ka,ani inteligencji to juz nie mój problem.

                                    To się teraz pochwal, ignorantko, co w tych danych było, skoro takie były na talerzu podane smile

                            • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 08:22
                              > Praktyka nie potwierdza Twojego dziecinnego przekonania.

                              Czyli jak te jaja owsików z cudzych zarobaczonych tyłków znajdują się w UKŁADZIE POKARMOWYM twoich dzieci???
                              Jakoś tam się znaleźć musiały a same nie wskoczyły.
                              Aż obrzydliwie się robi na myśl co wylizują twoje dzieci.
                              Więc tak czy inaczej coś z wami jest nie tak skoro nie umiecie sobie poradzić z owsikami. I strach pomyśleć jak bardzo jesteście zarobaczeni innymi pasożytami.
                              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 09:03
                                ewcia1980 napisała:

                                > > Praktyka nie potwierdza Twojego dziecinnego przekonania.
                                >
                                > Czyli jak te jaja owsików z cudzych zarobaczonych tyłków znajdują się
                                > w UKŁADZIE POKARMOWYM twoich dzieci???

                                A choćby i na skutek zabawy w łapki z zarobaczonym niuniusiem ewci, która "leczenie" ogranicza do mycia rąk.
                                • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 09:32
                                  > A choćby i na skutek zabawy w łapki z zarobaczonym niuniusiem ewci, która "lecz
                                  > enie" ogranicza do mycia rąk.

                                  No ciepło, ciepło ..... jestem z ciebie dumna!!
                                  I te jaja pasożytów z łapek zarobaczonego niuniusia są już na łapkach twojego .... i co , i co dalej?
                                  Bo ręce to jeszcze nie układ pokarmowy.
                                  Wysil szare komórki...
                                  Bo jesteś już bardzo blisko .... i wierzę, że niedługo osiągniesz sukces i dowiesz się co ma wspólnego potrzeba dokładnego mycia rąk z zarażeniem się owsicą !!

                                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 11:32
                                    ewcia1980 napisała:

                                    > > A choćby i na skutek zabawy w łapki z zarobaczonym niuniusiem ewci, która
                                    > "lecz
                                    > > enie" ogranicza do mycia rąk.
                                    >
                                    > No ciepło, ciepło ..... jestem z ciebie dumna!!
                                    > I te jaja pasożytów z łapek zarobaczonego niuniusia są już na łapkac
                                    > h twojego .... i co , i co dalej?
                                    > Bo ręce to jeszcze nie układ pokarmowy.
                                    > Wysil szare komórki...
                                    > Bo jesteś już bardzo blisko .... i wierzę, że niedługo osiągniesz
                                    > sukces i dowiesz się co ma wspólnego potrzeba dokładnego mycia rąk
                                    > z zarażeniem się owsicą !!

                                    O, widzę że rurka już ci trochę mięknie, bo odpuszczasz sobie obelgi i próbujesz skręcać w jakieś pozornie rzeczowe uwagi. Pewnie dotarło wreszcie do twojej łepetynki, jak się wygłupiłaś, i masz nadzieję, że to się jakoś rozmydli.

                                    No i świetnie. Czyli dziecko wychowane higienicznie powinno po dotknięciu zaowsiczonej ręki niuniusia ewci natychmiast przerwać zabawę, polecieć umyć ręce, może wracać. I bawić się aż do nastepnego dotknięcia ręki niuniusia ewci, no bo wtedy trzeba iść się natychmiast ponownie umyć. A niuniuś ewci spokojnie produkuje w tyłku kolejne jaja owsików, bo i tak to nie jego i matki-ignorantki wina że zaraża, tylko tych niedobrych dzieci co rąk wystarczająco nie myją.
                                    • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 15:13
                                      > O, widzę że rurka już ci trochę mięknie, bo odpuszczasz sobie obelgi i próbujes
                                      > z skręcać w jakieś pozornie rzeczowe uwagi. Pewnie dotarło wreszcie do twojej ł
                                      > epetynki, jak się wygłupiłaś, i masz nadzieję, że to się jakoś rozmydli.


                                      Ty z tych co jak im w twarz plują to twierdzą, ze deszcz pada?

                                      No i co .... pytanie o to jak te jaja owsików przedostaja sie z niedomytych rak twojego niuniusia do jego układu pokarmowego okazało sie zbyt trudne???
                                      czy może jeszcze nad tym myślisz ?
                                      wierzę w ciebie, ze dasz rade!
                                      trzymam kciuki.


                                      > No i świetnie. Czyli dziecko wychowane higienicznie powinno po dotknięciu zaows
                                      > iczonej ręki niuniusia ewci natychmiast przerwać zabawę, polecieć umyć ręce, mo
                                      > że wracać. I bawić się aż do nastepnego dotknięcia ręki niuniusia ewci, no bo w
                                      > tedy trzeba iść się natychmiast ponownie umyć.

                                      No nie dziwię sie że brudas nie wie !
                                      Nie, wystarczy jak dokładnie umyje ręce po skończonej zabawie z innymi dziećmi, po powrocie z podwórka, obowiązkowo po powrocie z CH/kin i przed jedzeniem.
                                      jesli u Was to nie starcza to i dom macie pewnie zasyfiały i zarażacie sie swoimi wyskrobanymi z tyłków owsikami.


                                      A niuniuś ewci spokojnie produku
                                      > je w tyłku kolejne jaja owsików, bo i tak to nie jego i matki-ignorantki wina ż
                                      > e zaraża, tylko tych niedobrych dzieci co rąk wystarczająco nie myją.

                                      Weź sie wreszcie odczep od moich dzieci bo moje i ręce i tyłki mają czyste w przeciwieństwie do niedomytych łap i permanentnie zarobaczonych tyłków twoich dzieci.
                                      Więc to wy jesteście bez przerwy obrzydliwym zagrożeniem dla innch - zrozum to wreszcie.
                                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 21:40
                                        ewcia1980 napisała:

                                        > > O, widzę że rurka już ci trochę mięknie, bo odpuszczasz sobie obelgi i pr
                                        > óbujes
                                        > > z skręcać w jakieś pozornie rzeczowe uwagi. Pewnie dotarło wreszcie do tw
                                        > ojej ł
                                        > > epetynki, jak się wygłupiłaś, i masz nadzieję, że to się jakoś rozmydli.
                                        >
                                        >
                                        > Ty z tych co jak im w twarz plują to twierdzą, ze deszcz pada?

                                        Ja z tych, co wolą prowadzić dyskusje, a nie zajmować się opluwaniem, ale przyjmuję do wiadomości istnienie takich indywiduów jak ty, mających odmienne preferencje. Ostatecznie to ty wparowałaś do wątku od pierwszego postu rzucając na lewo i prawo z d*py, nomen omen, wziętymi wulgarnymi oskarżeniami o brak higieny, opartymi na hasłach propagandowych epoki Gomułki, zamiast na wiedzy medycznej.

                                        > No i co .... pytanie o to jak te jaja owsików przedostaja sie z
                                        > niedomytych rak twojego niuniusia do jego układu pokarmowego okazało s
                                        > ie zbyt trudne???

                                        Och, to pytanie jest zupełnie banalne, wystarczy że dziecko dotknie przy zabawie twarzy rękami. Ja ci zadam pytanie trudniejsze: skąd na rękach innych dzieci biorą się jaja owsików powstałe w odbytnicy twojego niuniusia?

                                        > czy może jeszcze nad tym myślisz ?
                                        > wierzę w ciebie, ze dasz rade!
                                        > trzymam kciuki.
                                        >
                                        >
                                        > > No i świetnie. Czyli dziecko wychowane higienicznie powinno po dotknięciu
                                        > zaows
                                        > > iczonej ręki niuniusia ewci natychmiast przerwać zabawę, polecieć umyć rę
                                        > ce, mo
                                        > > że wracać. I bawić się aż do nastepnego dotknięcia ręki niuniusia ewci, n
                                        > o bo w
                                        > > tedy trzeba iść się natychmiast ponownie umyć.
                                        >
                                        > No nie dziwię sie że brudas nie wie !
                                        > Nie, wystarczy jak dokładnie umyje ręce po skończonej zabawie z innym
                                        > i dziećmi, po powrocie z podwórka, obowiązkowo po powrocie z CH/kin
                                        > i przed jedzeniem.

                                        Ach, po skończonej zabawie. Czyli sama zabawa jest taką magiczną czynnością, przy której nie może nastąpić zakażenie pasożytami, mimo kontaktu z roznoszącymi je nieleczonymi niuniusiami ewci. Czary po prostu.

                                        > jesli u Was to nie starcza to i dom macie pewnie zasyfiały i zaraż
                                        > acie sie swoimi wyskrobanymi z tyłków owsikami.
                                        >
                                        >
                                        > A niuniuś ewci spokojnie produku
                                        > > je w tyłku kolejne jaja owsików, bo i tak to nie jego i matki-ignorantki
                                        > wina ż
                                        > > e zaraża, tylko tych niedobrych dzieci co rąk wystarczająco nie myją.
                                        >
                                        > Weź sie wreszcie odczep od moich dzieci bo moje i ręce i tyłki maj

                                        Och, jaki delikacik się nagle znalazł. Zaczęło do niej docierać, że ma zaniedbane medycznie dzieci i nagle się jej niemiło zrobiło. No jakże mi jej żal.

                                        > ą czyste w przeciwieństwie do niedomytych łap i permanentnie zarobaczon
                                        > ych tyłków twoich dzieci.
                                        > Więc to wy jesteście bez przerwy obrzydliwym zagrożeniem dla innch - z
                                        > rozum to wreszcie.
                                        • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 08:06
                                          > Ja z tych, co wolą prowadzić dyskusje, a nie zajmować się opluwaniem

                                          Tak - od 2 dni to udowadniasz.


                                          > Och, to pytanie jest zupełnie banalne, wystarczy że dziecko dotknie przy zabawi
                                          > e twarzy rękami

                                          Niesamowite - atakują was wyjątkowo agresywne jaja owsików.
                                          że z tej twarzy przepuszczają atak na układ pokarmowy twojego niuniusia.

                                          Tak czy inaczej - masz owsiki przez brudne ręce - cieszę się, że po 2 dniach wreszcie dotarło. Lepiej późno niż wcale.



                                          > Zaczęło do niej docierać, że ma zaniedba
                                          > ne medycznie dzieci i nagle się jej niemiło zrobiło. No jakże mi jej żal.

                                          Rzekła matka notorycznie zarobaczonych dzieci.
                                          big_grin

    • aurinko Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:02
      Wątek skręcił w temacie szczepić czy nie, a ja zapytam o co innego.
      Jakim prawem przedszkolanka rozmawiała z pediatrą dziecka o jego stanie zdrowia? Czy przedszkolanka miała prawo dzwonić do pediatry i dyskutować nt dziecka, czy pediatra miała prawo obcej osobie udzielać jakichkolwiek informacji odnośnie pacjenta?
      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:09
        To może dodam jeszcze, że dyrekcja potwierdziła, że rzeczywiście jeden z rodziców zadzwonił do Sanepidu, który zapowiedział, że prześle (wg pani dyrektor) swojego NIEZALEŻNEGO lekarza.
        Już mi ręce opadły.
        Więc zapytałam czy ja muszę się na takie badanie zgadzać, bo chwilowo się nie zgadzam (moje dziecko już x raz oglądają jak małpkę) i że jak tylko pojawi się Sanepid to ja proszę o telefon i natychmiast przyjadę. Zgodzę się na dodatkowe badanie, tylko jeżeli rzekomy lekarz Sanepidu uzasadni wcześniej na piśmie dlaczego nie respektuje zaświadczenia od pediatry. Z niecierpliwością czekam na wizytę Sanepidu w przedszkolu
        • szeera Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:49
          Szczerze mówiąc historia brzmi coraz mniej prawdopodobnie. W nasłanego z Sanepidu lekarza ani trochę nie wierzę.
          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:52
            Ja nie wiem czy wierzyć-też mi sie to wydaje nieprawdopodobne - powtarzam słowa dyrektorki
        • jdylag75 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:50
          Szczerze mówiąc dziwię się, że w Waszym przedszkolu wymagają zaświadczeń od lekarza, za niedawnych czasów przedszkolnych moich dzieci panie z kuratorium dzwoniły do przedszkola i uświadomiły dyrektorce że nie ma prawa wymagać zaświadczeń, bo to rodzic oświadcza, ze dziecko jest zdrowe. Nie jestem też pewna czy pediatra ma obowiązek wystawiania takiego zaświadczenia.

          Jakaś chora panika tam u Was, jakby Twój syn na czarną ospę zachorował. Skoro rodzice nie zaszczepili swoich dzieci to nie zależy im na szczególnej ochronie przed chorobą i konsekwentnie biorą pod uwagę, że ich dziecko zachoruje. Nie daj się zakrzyczeć, przecież nic złego nie zrobiłaś. Szkoda ze dorosłe baby nei potrafią się zachować.
          • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:10
            Nie jestem też pewna czy ped
            > iatra ma obowiązek wystawiania takiego zaświadczenia.
            >
            W istocie- nie ma obowiązku.
        • langsam Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:50
          Pokażesz kartę szczepień i będzie z głowy. Lekarz nie jest histerycznym rodzicem ani ignorantką z przedszkola.
      • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:31
        Nie wydaje mi się, żeby lekarz pediatra udzielał informacji o zdrowiu pacjenta postronnym osobom
    • becbecbec szczepiłam 1,5 roku temu 24.11.15, 15:09
      czy t szczepionke trzeba powtarzać po 10 latach?
      • damartyn Re: szczepiłam 1,5 roku temu 24.11.15, 15:25
        mandy- pomiń tutaj te jatkę szczepionkowa , bo w całej sytuacji przecież nie o to chodzi. Zadzwoń do Urzędu Miasta ,Wydziału Oświaty, poproś z Naczelnikiem i zażądaj wyjaśnień w sprawie postępowania Dyrekcji przedszkola- co do utrudniania pobytu dziecka w placówce , jak i śledzenia Cie w sprawach zdrowotnych , gdzie obowiązuje tajemnica lekarska. Do tego zaznacz , ze w tej sprawie przyślesz oficjalna skargę i w takiej też formie oczekujesz też odpowiedzi na nią. Paniami "uczycielkami" się nie przejmuj, bo jak wiesz ludzie dzielą się na tych , co wiedza i na nauczycielki , które wiedza lepiej. Załatw u źródła, zobaczysz , ze efekt będzie natychmiastowy.
    • szeera Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:30
      Odpowiem nie na temat, bo historia z przedszkolem wydaje się tak dziwna, że w ogóle nie wiem co powiedzieć.

      Chętnie za to odpowiem proepidemikom. Naprawdę chcecie aby wasze dzieci chorowały na ospę? Z gratisem w postaci półpaśca w wieku dorosłym? Szczepionka na ospę jest w kalendarzu szczepień w wielu państwach, w Polsce nie jest szczepionką obowiązkową, a tylko zalecaną, po prostu z biedy. Państwa w tym momencie nie stać na refundację.

      Kalendarze szczepień są układane przez naukowców na podstawie długotrwałych badań. Czy uważacie, że ci naukowcy są głupsi od was, czy że celowo okłamują społeczeństwo? Jeśli celowo okłamują to dlaczego? Czemu wszystkie państwa świata mają podobne rekomendacje? Kto stoi na czele ogólnoświatowego spisku?

      A na koniec parę informacji ze stron CDC (amerykańska agencja rządowa odpowiedzialna za zdrowie). Przepraszam, że po angielsku, ale dla przeciwników szczepień to na pewno nie problem, bo przecież jakoś muszą prowadzić swoje badania nad szkodliwością szczepionek.

      "Chickenpox used to be very common in the United States. About 4 million people would get the disease each year. Also, about 10,600 people were hospitalized and 100 to 150 died each year because of chickenpox.

      Thankfully, chickenpox vaccine has changed all that.

      CDC recommends two doses of chickenpox vaccine for children, adolescents, and adults. Two doses of the vaccine are about 98% effective at preventing chickenpox." www.cdc.gov/chickenpox/vaccination.html

      "Serious complications from chickenpox include

      dehydration
      pneumonia
      bleeding problems
      infection or inflammation of the brain (encephalitis, cerebellar ataxia)
      bacterial infections of the skin and soft tissues in children including Group A streptococcal infections
      blood stream infections (sepsis)
      toxic shock syndrome
      bone infections
      joint infections

      Some people with serious complications from chickenpox can become so sick that they need to be hospitalized. Chickenpox can also cause death.

      Some deaths from chickenpox continue to occur in healthy, unvaccinated children and adults. Many of the healthy adults who died from chickenpox contracted the disease from their unvaccinated children." www.cdc.gov/chickenpox/about/complications.html
      • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:44
        > Kalendarze szczepień są układane przez naukowców na podstawie długotrwałych bad
        > ań. Czy uważacie, że ci naukowcy są głupsi od was, czy że celowo okłamują społe
        > czeństwo? Jeśli celowo okłamują to dlaczego? Czemu wszystkie państwa świata maj
        > ą podobne rekomendacje? Kto stoi na czele ogólnoświatowego spisku?

        ech, gdyby to było takie proste... wink niestety , nie jest. raz, że kasa, dwa, że kasa. lobby jest, i działa , i to jest jasne jak słońce. ze szczepionką na ospę jest taki kłopot, że nie jest skuteczna w 100% / jak większość innych/, i działa przez określony czas, nie na wieki wieków, a przechorowanie ospy w wieku dojrzałym jest wyjątkowo niebezpieczne. dlatego, jeśli ktoś decyduje się na zaczepienie dziecka, powinien mieć świadomość, że to dziecko juz jako dorosły będzie musiało się szczepić mniej więcej co 10 lat.

        ja swoich dzieci na ospę nie szczepiłam, przechorowały w wieku 8 i 5 lat, lekko, bo zauważyłam w porę i dało sie jeszcze podać heviran. choroba sama w sobie jest przykra i bywa niebezpieczna. rozważałam zaszczepienie, gdyby moje dzieci ospy nie dostały do mniej więcej 15. rż.
        • szeera Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:09
          "ech, gdyby to było takie proste... wink niestety , nie jest. raz, że kasa, dwa, że kasa. lobby jest, i działa , i to jest jasne jak słońce. ze szczepionką na ospę jest taki kłopot, że nie jest skuteczna w 100% / jak większość innych/,"

          Rzeczywiście szczepionka na ospę nie ma 100% skuteczności, tylko 98%, a 100% przeciwko ospie z cięzkim przebiegiem.

          Co do 10 lat - to właśnie nie jest takie proste. Gdy cała populacja będzie szczepiona możliwe, że nie będzie potrzeby robić szczepień przypominających. A pamiętaj, że przechorowanie ospy zawsze oznacza możliwość półpaśca później (szczepienie nie).


        • turzyca Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:28
          > ech, gdyby to było takie proste... wink niestety , nie jest. raz, że kasa, dwa, ż
          > e kasa.

          Ja kiedys z grubsza liczylam te kase i wyszlo mi, ze same srodki przeciwgoraczkowe daja koncernom znacznie wieksza kase niz szczepienia. O hospitalizacjach z powodu powiklan nie mowiac, wystarczy policzyc tylko dla jednego rodzaju powiklan i koszty robia sie astronomiczne.
          Stad zreszta moja ulubiona teoria spiskowa, ze BigFarma finansuje ruchy antyszczepionkowe. Bardzo by sie im to oplacalo.
          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 14:14
            turzyca napisała:

            > > ech, gdyby to było takie proste... wink niestety , nie jest. raz, że kasa,
            > dwa, ż
            > > e kasa.
            >
            > Ja kiedys z grubsza liczylam te kase i wyszlo mi, ze same srodki przeciwgoraczk
            > owe daja koncernom znacznie wieksza kase niz szczepienia. O hospitalizacjach z

            Tu masz takie wyliczenie (Potem wątek jeszcze się ciągnął, udało się z przebitki nieco utargować dorzucając na przykład superdrogie leki na sepsę)
            Tylko ono Ci się raczej nie spodoba.

            forum.gazeta.pl/forum/w,567,147774275,147791137,Re_Proszsz_do_czego_prowadzi_brak_szczepionek_.html
            > powodu powiklan nie mowiac, wystarczy policzyc tylko dla jednego rodzaju powikl
            > an i koszty robia sie astronomiczne.
            > Stad zreszta moja ulubiona teoria spiskowa, ze BigFarma finansuje ruchy antyszc
            > zepionkowe. Bardzo by sie im to oplacalo.

            No więc nie.
            • mia_siochi Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 14:29
              Zacytowałaś tylko swój wpis, z założeniem, ze jest jedynie słuszny wink a wątek ma wpisów więcej, o wiele sensowniejszych niż ten twój.
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 15:00
                mia_siochi napisała:

                > Zacytowałaś tylko swój wpis, z założeniem, ze jest jedynie słuszny wink a wątek m
                > a wpisów więcej, o wiele sensowniejszych niż ten twój.

                Tylko jakoś żaden z tych "sensowniejszych" nie podważył wyliczenia.
                • mia_siochi Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 15:58
                  Bo z pewnymi typami nie warto wdawać sie w dyskusje. Moze dlatego wink
                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 16:04
                    mia_siochi napisała:

                    > Bo z pewnymi typami nie warto wdawać sie w dyskusje. Moze dlatego wink

                    To się nie wdawaj w dyskusje z typami, tylko z wyliczeniami. Co za problem wskazać w nich błąd?
            • turzyca Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 12:03
              Tu masz takie wyliczenie (Potem wątek jeszcze się ciągnął, udało się z przebitk
              > i nieco utargować dorzucając na przykład superdrogie leki na sepsę)
              > Tylko ono Ci się raczej nie spodoba.
              >

              Ono mi się bardzo podoba, bo dowodzi mojej ulubionej tezy, że trzeba uczyć podstaw ekonomii w szkołach. Dzięki czemu nikt nie będzie opierał swoich dowodów na mylnym założeniu, że przychód = dochód. Zupełnie pominęłaś koszty produkcji, które dla szczepionek są dużo wyższe niż dla paracetamolu czy penicyliny.
              O innych kosztach typu dystrybucja nie wspominając.
              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 12:33
                turzyca napisała:

                > Tu masz takie wyliczenie (Potem wątek jeszcze się ciągnął, udało się z przebit
                > k
                > > i nieco utargować dorzucając na przykład superdrogie leki na sepsę)
                > > Tylko ono Ci się raczej nie spodoba.
                > >
                >
                > Ono mi się bardzo podoba, bo dowodzi mojej ulubionej tezy, że trzeba uczyć pods
                > taw ekonomii w szkołach. Dzięki czemu nikt nie będzie opierał swoich dowodów na
                > mylnym założeniu, że przychód = dochód. Zupełnie pominęłaś koszty produkcji, k
                > tóre dla szczepionek są dużo wyższe niż dla paracetamolu czy penicyliny.
                > O innych kosztach typu dystrybucja nie wspominając.

                Ależ nie krępuj się, przedstaw swoje wyliczenia.
    • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:38
      Moje dziecko miało ospę mimo szczepienia; zaczynaliśmy trybem jednodawkowym, nosiłam się z zamiarem doszczepienia druga dawką- i już nie zdążyłam. Zachorował w niedzielę, w środę - zdrowy- był już w przedszkolu. Natomiast nie zgodzę się, że dziecko po szczepieniu nie zaraża- jeśli są pęcherze, to może się w nich znajdować żywy wirus. Ale jak wzystkie zmiany zniknęły, jak u Was, to spokojnie dziecko może iść do przedszkola. U mnie nikt problemów nie robił, nie pamiętam nawet, czy zaświadczenie pisałam, czy tylko ustnie powiedziałam co i jak.
      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:41
        U nas jest ciemnogród. Odpowiedź dyrekcji: jak moje dziecko chorowało, to murem 2 tygodnie musiało być odizolowane.
        I to jest właśnie problem - panie na czele z dyrekcją, nie wierzą ani mi, ani pediatrze. One wiedzą lepiej i mniej lub bardziej bezpośrednio przekazują swoją opinię innym rodzicom - jak się okazuje g... wpadło w wentylator bo informacje dostał już Sanepid - czekam na ciąg dalszy
        • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:46
          jak widać typową dla ospy wysypkę, to trudno uwierzyć, że dziecko jest zdrowe.

          a czasem bywa tak, że ospa kończy się kilkoma wykwitami. zamiast najeżdżać na panie, po prostu z nimi porozmawiaj. trochę empatii z Twojej strony także by nie zaszkodziło.
          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:51
            Czy wydaje ci się że przy okazji kilku wizyt w temacie "ospa" udawałam że pań nie widzę? że ani ja ani mąż nie próbował rozmawiać - próbował owszem, ale tam jest po prostu beton.
            Co to jest typowa wysypka dla ospy - pani przedszkolanka jest władna to stwierdzić? Nie, może tylko mieć podejrzenie a wyroki wydawać na podstawie decyzji kogoś kompetentego
            • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:01
              nic na ten temat nie pisałaś, a ja nie umiem czytać w Twoich myślach ani nie mam umiejętności bycia wszędzie i słyszenia wszystkiego.

              jeśli byłaś tak grzeczna, jak piszesz na forum, to ja się nie dziwię, że nie chciały rozmawiać.

              i zdziwisz się - ja ospę u dziecka rozpoznałam sama, bez lekarza wink pediatra w przychodzi stwierdził, że to raczej mięczak zakaźny. no mięczak to nie był, ale ospa jak najbardziej, co potem ten sam pediatra stwierdził smile śmiem przypuszczać, że mogło tak być, że pani z duzym stażem pracy widziała równie dużo przypadków ospy co pediatra wink pani mojej córki zwróciła mi jako pierwsza uwagę, że coś jest nie tak z moim dzieckiem, i że podejrzewa przerośnięty 3 migdał. zasugerowała zbadanie dziecka - i miała rację.

              przestań się jeżyć - ospa się skończy, ale Twoje dziecko w przedszkolu zostanie. więcej luzu smile
              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:05
                Nie mam luzu gdy słyszę od dziecka - dzieci się śmieją ze mnie, dzieci uciekają, nikt nie chciał iść ze mną w parze na spacerze
                Nie mam też luzu gdy pod przedszkolem jeden ojciec wygraża mi rękami i dzwoni do Sanepidu
                • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:15
                  z moją córką dzieci nie chciały kiedyś iśc w parze, bo miała czerwone rękawiczki - cokolwiek to znaczyło - bo do dzisiaj nie wiem. dzieciom przeszło, potem zapomniały.

                  uważam, że błąd popełniłaś na samym początku, a to, co się potem wydarzyło, i co z pewnością nie jest przyjemne, to juz tylko konsekwencja tych błędów z początku.

                  a jeśli się przejmujesz ojcami-idiotami, no to sorry - nie umiem Ci pomóc. Twoje dziecko jeszcze nieraz będzie narażone na różne sytuacje, i pora mu to tłumaczyć, pora oswoić, i nauczyć, jak sobie z tym radzić.
                  • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:17
                    a jaki błąd?
                    • solaris31 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:28
                      sama sobie odpowiedz na to pytanie - tylko Ty wiesz, jak było. napisałaś, że wzięłaś nie taki świstek, jaki potrzeba, a reszta Twojego tonu jest dość agresywna. i byc może tak było w przedszkolu. a lepiej się rozmawia na spokojnie i bez awantur.

                      jedyne, o co masz słuszne pretensje, to to, że panie dzwoniły do przychodni. jeśli pediatra podała im jakiekolwiek informacje, też nie jest w porządku, bo obowiązuje tajemnica lekarska. i tutaj powiedziałabym kilka cierpkich słów paniom.
                      • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:26
                        Tak,m tak - przed nauczycielkami trzeba się płaszczyć i skamleć big_grin Nie ma to jak zawodowa solidarność nie?
                    • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:33
                      Ciemnogród, beton... Hm,może warto doczytać o stopniu skuteczności szczepień i o poronnych wersjach chorób, przeciwko którym jest się zaszczepionym. Bo może ten "ciemnogród" i "beton" to nie do właściwych osób został zastosowany...
                      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:46
                        Ciemnogród nie w temacie szczepień (każdy ma prawo do swojego zdania i robi jak chce) ale w temacie załatwienia sprawy. Podważanie zdania doświadczonej lekarki pediatry, twierdzenie, że wie się lepiej, wydzwanianie do niej - to wszystko przemawia na dużą niekorzyść przedszkola
                        • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:55
                          Czy lekarka rozmawiała z kimś z przedszkola? Powiedziała tej osobie o stanie zdrowia dziecka?
                          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:01
                            Oczywiście że tak, ponieważ pani zadzwoniła do niej z pytaniem czy na pewno wystawiła dla dziecka XX zaświadczenie i jak to jest możliwe, że dziecko miało w piątek krostki, które wg niej były ospą a teraz jest zdrowe itp itd. No to lekarka jej wyjaśniła. W ogóle musiała zadzwonić najpierw do przychodni, bo nie było bezpośredniego telefonu lekarki na zaświadczeniu, a panie z rejestracji zapewne oderwały panią doktor od obowiązków, żeby niedowiarkowi tłumaczyć
                            • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:05
                              A lekarza nie obowiązuje tajemnica zawodowa? Mogę zadzwonić do Waszej lekarki i uzyskać wiadomości o zdrowiu Twojego dziecka z pierwszej ręki?
                              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:32
                                Mnie o to pytasz? Zapytaj lekarki - jedno jest pewne -Dyrektorka przedszkola zachowała się wysoce nieprofesjonalnie i zastanawiam się nad zgłoszeniem tego wyżej.
                                • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:36
                                  Lekarka złamała tajemnicę zawodowa. To też powinnaś zgłosić. Ja bym nie chciała żeby o moim stanie zdrowia lekarz informował osoby trzecie.
                                  No i nie ufalabym takiej osobie na pewno
                                  • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:11
                                    mamalgosia napisała:

                                    > Lekarka złamała tajemnicę zawodowa. To też powinnaś zgłosić. Ja bym nie chcia

                                    Ale lekarka wystawiła jej papierek, jaki ona chciała, więc jest dobra. Przedszkolanki zadawały pytania i nie padły na kolana przed roszczeniową mamuśką, więc trzeba je zgłosić wyżej.
                                    • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:15
                                      babunia_wygodka napisała:
                                      > nie padły na kolana przed roszczeniową mamuśką, więc
                                      > trzeba je zgłosić wyżej.

                                      A jakież to 'roszczenia' miała autorka wątku???? Walisz wściekle i na ślepo ośmieszając samą siebie coraz bardziej big_grin
                                      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:16
                                        araceli napisała:

                                        > babunia_wygodka napisała:
                                        > > nie padły na kolana przed roszczeniową mamuśką, więc
                                        > > trzeba je zgłosić wyżej.
                                        >
                                        > A jakież to 'roszczenia' miała autorka wątku???? Walisz wściekle i na ślepo ośm
                                        > ieszając samą siebie coraz bardziej big_grin

                                        Nie umiesz czytać? Przedszkole ma nie zadawać pytań, łykać dowolne dokumenty BO TAK, nie wnikać czy dziecko z wysypką w piątek jest rzeczywiście zdrowe już w poniedziałek, mimo że nie ma na to żadnego dowodu od lekarza...
                                        • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:18
                                          babunia_wygodka napisała:
                                          > Nie umiesz czytać? Przedszkole ma nie zadawać pytań, łykać dowolne dokumenty BO
                                          > TAK, nie wnikać czy dziecko z wysypką w piątek jest rzeczywiście zdrowe już w
                                          > poniedziałek, mimo że nie ma na to żadnego dowodu od lekarza...

                                          Błahahahaha big_grin Tak! Przedszkolanki-znachorki wiedzą lepiej big_grin

                                          Matka dostarczyła zaświadczenie, w zaświadczeniu był błąd, błąd został poprawiony. Jaki widzisz problem?
                                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:21
                                            araceli napisała:

                                            > babunia_wygodka napisała:
                                            > > Nie umiesz czytać? Przedszkole ma nie zadawać pytań, łykać dowolne dokume
                                            > nty BO
                                            > > TAK, nie wnikać czy dziecko z wysypką w piątek jest rzeczywiście zdrowe j
                                            > uż w
                                            > > poniedziałek, mimo że nie ma na to żadnego dowodu od lekarza...
                                            >
                                            > Błahahahaha big_grin Tak! Przedszkolanki-znachorki wiedzą lepiej big_grin

                                            Lepiej od kogo? Nie miały żadnego dowodu, że to dziecko jest zdrowe. Papier, który im wcisnęła matka był ewidentną próbą oszustwa, bo jak można nie zauważyć, że niesie się zaświadczenie wypisane na inne dziecko?

                                            > Matka dostarczyła zaświadczenie, w zaświadczeniu był błąd, błąd został poprawio
                                            > ny. Jaki widzisz problem?

                                            Taki tak drobny błąd. Zaświadczenie wystawione dla innego dziecka, ale to nie szkodzi.
                                            • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:24
                                              babunia_wygodka napisała:
                                              > Lepiej od kogo? Nie miały żadnego dowodu, że to dziecko jest zdrowe.

                                              To mogły o dowód poprosić zamiast atakować tajemnicę lekarską telefonem do lekarza.


                                              > był ewidentną próbą oszustwa, bo jak można nie zauważyć,
                                              > że niesie się zaświadczenie wypisane na inne dziecko?
                                              (...)
                                              > Taki tak drobny błąd. Zaświadczenie wystawione dla innego dziecka, ale to nie
                                              > szkodzi.

                                              Tak - pomyłki się zdarzają. Ja ostatnio 2 razy wymieniałam receptę bo raz jeden kod był źle wpisany, raz inny.

                                              Rozumiem, że Ty nie popełniasz błędów tylko wszystko co zrobisz źle od razu nazwyasz oszustwem i lecisz na policję się samobiczować?
                                              • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 13:59
                                                araceli napisała:

                                                > babunia_wygodka napisała:
                                                > > Lepiej od kogo? Nie miały żadnego dowodu, że to dziecko jest zdrowe.
                                                >
                                                > To mogły o dowód poprosić zamiast atakować tajemnicę lekarską telefonem do leka
                                                > rza.

                                                A tak po prawdzie, to wcale nie mam pewności że ktoś tu naruszał tajemnicę lekarską.
                                                1) Telefon miał na celu potwierdzenie, czy istotnie został wydany dokument, który dostarczyła matka dziecka. Miały papier w rękach i (z przyczyny oczywistej - niezgodne nazwisko) chciały zweryfikować, czy to nie fałszywka. Żadnej tajemnicy nie naruszono.
                                                2) Po potwierdzeniu prawdziwości dokumentu nauczycielki, na podstawie posiadanej a priori wiedzy o stanie dziecka z piątku oraz dobrowolnie udostępnionego im dokumentu zgłosiły swoje wątpliwości co do spójności obu tych (dostępnych wcześniej) informacji. I tutaj nie ma żadnego naruszenia tajemnicy, ponieważ nie próbowały pozyskać żadnych dalszych informacji.

                                                Podsumowując: Przedszkole nie próbowało w żaden sposób uzyskać informacji medycznych, których nie miałoby z legalnych źródeł wcześniej. Ergo nie próbowało łamać tajemnicy lekarskiej.

                                                > > był ewidentną próbą oszustwa, bo jak można nie zauważyć,
                                                > > że niesie się zaświadczenie wypisane na inne dziecko?
                                                > (...)
                                                > > Taki tak drobny błąd. Zaświadczenie wystawione dla innego dziecka, ale to
                                                > nie
                                                > > szkodzi.
                                                >
                                                > Tak - pomyłki się zdarzają. Ja ostatnio 2 razy wymieniałam receptę bo raz jeden
                                                > kod był źle wpisany, raz inny.
                                                >
                                                > Rozumiem, że Ty nie popełniasz błędów tylko wszystko co zrobisz źle od razu naz
                                                > wyasz oszustwem i lecisz na policję się samobiczować?

                                                Pomylenie nazwiska w dokumentacji medycznej nie jest oszustwem. Jest, i owszem, skandalem.
                                                Przedstawienie dokumentu wystawionego dla innej osoby jako własnego (czy własnego dziecka) z dużym prawdopodobieństwem jest oszustwem. Albo kompletnym nieogarnięciem.
                                        • turzyca Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:47

                                          Nie wnikać czy dziecko z wysypką w piątek jest rzeczywiście zdrowe już w
                                          > poniedziałek,

                                          Hmmm, dziecko w poniedziałek nie ma wysypki. Nie tylko większej niż w piątek - a przy ospie standardowo wysypuje dość znacznie - ale nawet tych pięciu krostek, które miało w piątek. Dziecko jest zdrowe, nie ma żadnych objawów, nie ma gorączki, nie jest osowiałe, nie ma wysypki. Na jakiej podstawie przedszkolanka twierdzi, że te krostki były objawem ospy? Może to były potówki? Nie jest ani pediatrą, ani dermatologiem.
                                          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 14:06
                                            turzyca napisała:

                                            >
                                            > Nie wnikać czy dziecko z wysypką w piątek jest rzeczywiście zdrowe już w
                                            > > poniedziałek,
                                            >
                                            > Hmmm, dziecko w poniedziałek nie ma wysypki. Nie tylko większej niż w piątek -
                                            > a przy ospie standardowo wysypuje dość znacznie - ale nawet tych pięciu krostek
                                            > , które miało w piątek. Dziecko jest zdrowe, nie ma żadnych objawów, nie ma gor
                                            > ączki, nie jest osowiałe, nie ma wysypki. Na jakiej podstawie przedszkolanka tw
                                            > ierdzi, że te krostki były objawem ospy? Może to były potówki? Nie jest ani ped
                                            > iatrą, ani dermatologiem.

                                            Tak, ja wiem, że jak ktoś nie ma studiów medycznych to jest ciemny jak tabaka w rogu i ma prawo jeno stać na progu gabinetu Doktora i, patrząc na swoje łykowe łapcie, miąć czapkę w rękach, czekając na Orzeczenie.
                                            Kij z tym, że ten ktoś na co dzień widział w życiu setki, jeżeli nie tysiące dzieci, a na tych dzieciach dziesiątki metrów kwadratowych zmian skórnych, kojarzonych z informacjami o współwystępujących chorobach. Nie było specjalizacji drugiego stopnia w wypryskologii - nie odróżni wysypki wiatrówkowej od różyczki.
                            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:14
                              mandy2002 napisała:

                              > Oczywiście że tak, ponieważ pani zadzwoniła do niej z pytaniem czy na pewno wys
                              > tawiła dla dziecka XX zaświadczenie i jak to jest możliwe, że dziecko miało w p
                              > iątek krostki, które wg niej były ospą a teraz jest zdrowe itp itd. No to lekar

                              No i bardzo słusznie. Próbujesz wcisnąć jakieś lewe zaświadczenie na dziwne nazwisko, żeby wzięły do przedszkola dziecko, które dopiero co zaczęło mieć objawy choroby zakaźnej i jeszcze masz pretensje, że przedszkole reaguje na możliwe oszustwo? Skąd się takie matki biorą? uncertain

                              > ka jej wyjaśniła. W ogóle musiała zadzwonić najpierw do przychodni, bo nie było
                              > bezpośredniego telefonu lekarki na zaświadczeniu, a panie z rejestracji zapewn
                              > e oderwały panią doktor od obowiązków, żeby niedowiarkowi tłumaczyć

                              To musiała być straszna strata, to oderwanie od obowiązków baby, co nie umie nawet prawidłowo wystawić prostego dokumentu.
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:37
                  mandy2002 napisała:

                  > Nie mam też luzu gdy pod przedszkolem jeden ojciec wygraża mi rękami i dzwoni d
                  > o Sanepidu

                  Przecież facet ma rację. To taka mordercza choroba. A na 2% dzieci nie działa szczepionka.
        • memphis90 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:14
          Sanepidem się nie przejmuj, bo pediatra i tak wysłał zgłoszenie wystąpienia ospy (a przynajmniej powinien był wysłać); jest tam miejsce na adnotację, że dziecko było szczepione. Dla sanepidu to tylko statystyka - ile było zachorowań, ile z tego mimo szczepienia, ile szpitalnych, ile powikłań itd. Kontrolę miałabyś w przypadku salmonelli.
    • kamunyak Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 15:42
      w takim przypadku ja w ogole nie wchodze w żadne dyskusje "z paniami" tylko od razu walę do kierownika/dyrektora/przełożonego. W krańcowych przypadkach prosze o decyzję na pismie.
      "Pismo" to jest słowo klucz, którego niemal wszyscy, szczególnie kierownicy od czegokolwiek, boja się i otwiera ono droge do jakiejkolwiek rozmowy, z pomyslnymi dla mnie rezultatami.
    • mia_siochi Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:00
      Rodzice-idioci do Ciebie wydzwaniają.
      Skoro nie szczepili, to nie maja problemu z ewentualnym przechorowaniem. Wiec czego histeryzują?
    • lauren6 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:23
      Masz pecha, że trafiłaś na antyszczepionkowych idiotow. Na szczęście za kilka dni nieszczepione dzieciaki się pochoruja i Twoje będzie mieć święty spokój.

      Co do telefonu do przychodni poszlabym prosto do dyrektora przedszkola zrobić dzihard. Niech ustali, która idiotka wydzwania anonimowo do przychodni, bo takie zachowanie przedszkolanki to skandal. Ojca co cie straszy sanepidem postraszylabym tym samym, bo on pewnie w ogóle nie szczepi dzieci i jak mu się dorwa do 4 liter to zapłaci fajna karę.
      • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 16:49
        Ustaliłam właśnie - sama dyrektorka się pofatygowała
        • fogito Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:17
          I ty jeszcze chcesz, zeby twoim dzieckiem zajmowały sie idotki!? Moze znajdź przedszkole, gdzie opiekę sprawują normalni ludzie zdrowi na umyśle.
    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 17:27
      mandy2002 napisała:

      > diatry zadzwonić i z nią dyskutować (!!!) że jak to, że niemożliwe, że on na pe
      > wno jest chory itd. No ręce mi opadły i wstyd mi przed tą pediatrą było za te k

      Swoją drogą, to przecież przyczyną tego teatralnego "wstydu" jest propaganda szczepionkofilów - czyli że NOP-y to fantazje ciemnogrodu, szczepionki nie mają skutków ubocznych, jak ktoś mówi, że jego dziecko coś miało, to na pewno tylko mu się wydaje... No i potem mamy przedszkolanki, które są głęboko przekonane, ze jak dziecko miało wysypkę, to nie mogło to być po szczepionce.
    • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:25
      Ospa po szczepieniu może mieć formę poronną - i taką prawdopodobnie przeszło Twoje dziecko (skoro jest potwierdzony kontakt z tym wirusem). I w tej formie ono przechodzi łagodnie (i o to chodzi), ale niestety panie mają rację: zaraża.
      Trudna sytuacja, bo wiadomo, że nikt nie ma ochoty iść na opiekę z dzieckiem, które się dobrze czuje.
      • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:28
        mamalgosia napisała:
        > Ospa po szczepieniu może mieć formę poronną - i taką prawdopodobnie przeszło
        >Tw oje dziecko (skoro jest potwierdzony kontakt z tym wirusem). I w tej formie
        > ono przechodzi łagodnie (i o to chodzi), ale niestety panie mają rację: zaraża.

        Hłe, hłe - jematka przez internet i panie w przedszkolu wiedzą lepiej niż lekarz big_grin
        • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 18:37
          To zapytaj znajomych lekarzy - potwierdzą. Nie ma nieomylnych ludzi - albo lekarka opisana w wątku pomyliła się, albo jest niedouczona, albo - co również możliwe - akurat tę wysypkę rozpoznała jako coś innego z całą pewnością.
          Naprawdę tak ślepo wierzysz lekarce, której nie znasz? (zakładam, że opisana sytuacja jest prawdą). A może doczytaj o skuteczności szczepień.

          Nigdy nie wiemy, jak odpowie organizm. Jak już napisałam - po szczepieniu p/ospie jedno moje dziecko nie zachorowało, a jedno przeszło ospę poronną.
          W tym roku oboje dzieci chorowało na krztusiec. Zaszczepione...
          • turzyca Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:19
            > To zapytaj znajomych lekarzy - potwierdzą. Nie ma nieomylnych ludzi - albo leka
            > rka opisana w wątku pomyliła się, albo jest niedouczona, albo - co również możl
            > iwe - akurat tę wysypkę rozpoznała jako coś innego z całą pewnością.

            Oczywiscie, ze znajomi lekarze potwierdza wystepowanie ospy poronnej po szczepieniu. Tyle ze to nie jest sytuacja opisana w watku, w sytuacji opisanej w watku zaszczepione jakis czas temu dziecko zostalo wystawione na kontakt z wirusem i podczas zwalczania tegoz wykazalo slabe objawy choroby. Podczas kontroli lekarskiej trzy dni pozniej po objawach sladu nie bylo, wiec lekarz uznal, ze szczepionka zadzialala, choroba nie rozwija sie do pelnej postaci, pacjent jest zdrowy i nie zaraza. I ze akurat zadzwonila do mnie znajoma pediatra, to sie jej dopytalam, mowi, ze oczywiscie musialaby wlasnoocznie dziecko zobaczyc, ale to raczej byla prawidlowa diagnoza, tez miala takie przypadki.
            • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:28
              Niewykluczone, że tak i niewykluczone,, że nie.
              Panie w przedszkolu powinny być czujne i były
          • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:40
            I właśnie przez takie gadanie nakręcana jest ta histeria - mówisz dokładnie tak jak pani z przedszkola.
            Lekarka niedouczona, rozpoznała wysypkę..... Wiesz co, tak - bardziej wierzę lekarce z dyplomem pediatrii i wieloletnim doświadczeniem - niż tobie lub przedszkolankom
            • mamalgosia Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:45
              Twoja wiara nie ma nic do rzeczy. Przedszkolanki są odpowiedzialne za wszystkie dzieci
              • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 19:48
                Jak są takie odpowiedzialne, to powinny słuchać ludzi z dyplomem medycyny a nie snuć własne dyrdymały oparte na tym co przeczytały w "internetach" - bo nakręcają histerię, bo wzbudzają agresję rodziców w stosunku do mnie i mojego dziecka, bo moje dziecko jest piętnowane niesłusznie. Mam przedstawić zaświadczenie z Ministerstwa Zdrowia czy może od razu WHO, skoro zaświadczenie pediatry to żaden dowód?
                • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:03
                  mandy2002 napisała:

                  > Jak są takie odpowiedzialne, to powinny słuchać ludzi z dyplomem medycyny a nie

                  Oj naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle... Obyś nie doświadczyła na własnym dziecku jakie g*wno w głowie może mieć osoba wachlująca się "dyplomem medycyny". I jeszcze wieloletnią praktyką.

                  (Teraz do jakiejś ciunty nie dotrze znaczenie zwrotu "może mieć" i zacznie drzeć szaty że nie wierzę lekarzom en masse)
                  • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:08
                    babunia_wygodka napisała:
                    > Oj naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle... Obyś nie doświadczyła na
                    > własnym dziecku jakie g*wno w głowie może mieć osoba wachlująca się
                    > "dyplomem medycyny". I jeszcze wieloletnią praktyką.

                    Babunia to pewnie do znachora chodzi bo lekarze są 'be' z założenia big_grin
                    • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:19
                      araceli napisała:

                      > babunia_wygodka napisała:
                      > > Oj naiwny, naiwny, naiwny, jak dziecko we mgle... Obyś nie doświadczyła n
                      > a
                      > > własnym dziecku jakie g*wno w głowie może mieć osoba wachlująca si
                      > ę
                      > > "dyplomem medycyny". I jeszcze wieloletnią praktyką.
                      >
                      > Babunia to pewnie do znachora chodzi bo lekarze są 'be' z założenia big_grin

                      Cóż. Wystarczy mi autocytat sprzed kilku minut: (Teraz do jakiejś ciunty nie dotrze znaczenie zwrotu "może mieć" i zacznie drzeć szaty że nie wierzę lekarzom en masse)

                      Ale Ty to chyba specjalnie tak napisałaś, dla jaj. Bo nie wierzę, że można być aż tak głupią.
                      • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:19
                        W głupocie Tobie nie dorównam big_grin
                • n1eobecna Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 23:32
                  Po prostu zabierz stamtąd dziecko -sobie ulzysz, przedszkolankom jeszcze bardziej.
          • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 20:18
            mamalgosia napisała:
            > To zapytaj znajomych lekarzy - potwierdzą. Nie ma nieomylnych ludzi - albo leka
            > rka opisana w wątku pomyliła się, albo jest niedouczona, albo - co również możl
            > iwe - akurat tę wysypkę rozpoznała jako coś innego z całą pewnością.
            > Naprawdę tak ślepo wierzysz lekarce, której nie znasz? (zakładam, że opisana sy
            > tuacja jest prawdą). A może doczytaj o skuteczności szczepień.

            Tao oczywiście! Lekarka się pomyliła bo najlepiej diagnozuje Mamalgosia przez net big_grin Oczywiście nawet nie widząc 'chorego' dziecka - znajomi lekarze jej powiedzieli big_grin
            • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:08
              araceli napisała:

              > Tao oczywiście! Lekarka się pomyliła bo najlepiej diagnozuje Mamalgosia przez n
              > et big_grin Oczywiście nawet nie widząc 'chorego' dziecka - znajomi lekarze jej powie
              > dzieli big_grin

              Gdyby to nie było takie smutne, to można by ze śmiechu boki zrywać, jakie ludziska mają zaufanie do staranności zbadania i diagnozy lekarki, która nie patrzy nawet, czyją kartę choroby wypełnia i wystawia dokumenty medyczne z przypadkowymi nazwiskami. Ale rozpoznanie to na-pew-no zrobiła dobre smile
              • araceli Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 22:09
                Na pewno dobre rozpoznani zrobi Twój znajomy znachor big_grin
        • mamalgosia postać poronna ospy 24.11.15, 18:42
          na przykład tutaj:
          lagodzenie-ospy.pl/czym-jest-postac-poronna-ospy/
          oczywiście, gdybyś zechciała się dowiedzieć, to znajdziesz w wielu miejscach.
          A przede wszystkim u lekarza znającego sie na rzeczysmile
    • wredna1zmija Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 24.11.15, 23:47
      Nie rozumiem histerii rodziców nieszczepiących.
      Nie szczepię = godzę się by dziecko zachorowało.
      Ponoć im wcześniej ma się ospę tym lepiej bo to "choroba wieku dziecięcego" i kiedy dzieciaki mają ją złapać? Na komunię? A może lepiej na maturę?

      Mi by bardziej było żal chorego dziecka w przedszkolu że rozbity chorobą musi się użerać z resztą hałastry.
    • mandy2002 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 10:40
      Sprawa się coraz bardziej rozdmuchuje. Był już Sanepid ale nawet nie oglądali syna, powiedzieli, że oni dokumentów od pediatry nie podważają i tyle.
      Ale burza jest coraz większa - dzisiaj rano przyprowadziliśmy z mężem razem syna - ja go rozbieram, a tu słyszę z sali jakieś wrzaski - idziemy z synem, a wychowawczyni się drze (dosłownie) na mojego męża że on ją wyzwał od wariatek przy jakimś rodzicu i że ona sobie nie życzy i sobie nie pozwoli itd (znam mojego męża i to nie jest słownictwo jakiego używa - powiedział, że robią niepotrzebną histerię bo już miał dosyć całej sytuacji) - z panią się nie dało rozmawiać - wymachiwała rękami, wykrzyczała co miała na duszy, i odeszła nawet nie dopuszczając nas do głosu - najgorsze jest to, że syn stał tuż obok, a dalej przy stoliku bawiły się inne dzieci - i wszystko słyszały - syn miał łzy w oczach. Byliśmy w szoku. Poszliśmy znowu prosto do dyrektorki. Tym razem całkowicie stanęła po naszej stronie. Powiedziała że porozmawia z panią i zaproponowała wspólną rozmowę jutro. Ale ja nie wiem czy mamy o czym rozmawiać - dla mnie taka osoba w tym momencie udowodniła że nie nadaje się do pracy w przedszkolu - nie ufam jej i boję się o moje dziecko, że teraz z nią tam zostało - nie wiem co one chcą jutro powiedzieć - ale nie jestem sobie teraz w stanie wyobrazić wytłumaczenia, które by mnie uspokoiło i usprawiedliwiło panią
      • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 10:44
        Pierwsze co miałam zasugerować, to rozmowa z dyrektorką, ale skoro się odbyła, to spoko. Też nie wiem, czy jest sens rozmawiać z wychowawczynią, ale skoro dyrektor to zaproponowała, to ok. Nalegałabym na to, żeby dyrekcja zmieniła nauczycielkę tej grupie, jak to rozwiąże - ich sprawa, bo rzeczywiście, z taką wariatką zostawiać dzieci to trochę strach.
    • dziennik-niecodziennik Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 12:10
      weź Ty te panie opier...l od gry do dolu żeby przestaly siac panikę i stygmatyzowac dziecko. jest zaszczepiony? - to niech się odpinkola i zajmą nieszczepionymi, bo Twój chory nie jest i raczej nie bedzie.
      jak tak panikują z ospą, to wolę nie mysleć co bedą opierdzielać jak sie pojawią wszy.
      a się pojawią, wczesniej czy później.
      • bei Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 12:29
        No to moja statystyka
        Najstarszy nieszczepiony, zachorowal w wieku 4 lat, mial tylko kilka pecherzykow, nie goraczkowal- samopoczuce swietne
        Ja- nieszczepiona, chorowalam w wieku 27 lat. wysypalo mnie wszedzie, najbardziej na sluzowkachsad po czterech dobach wyladowalam na zakaznym.
        Sredni nieszczepiony- chorowal w wieku dwoch lat- kilka pecherzykow i wszystkie na owlosionej skorze glowy.
        Najmlodszy - chorowal w wieku pieciu lat, szczepiony- wysypany solidnie, goraczkowal, nie czul dyskomfortu.
        Moj brat- nieszczepiony, zachorowal w wieku 38 lat, przechodzil chorobe ciezko, powiklania.
        Syn niebiologiczny- nieszczepiony, ma 21 lat i jeszcze nie chorowal.

        Nieszczepieni maja przegrane, gdy w wieku dzieciecym maja wysoka odpornosc, choroba dopada w wieku doroslym i wowczas mamy bardziej pod gore ....
        • ewcia1980 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 13:00
          > Nieszczepieni maja przegrane, gdy w wieku dzieciecym maja wysoka odpornosc, cho
          > roba dopada w wieku doroslym i wowczas mamy bardziej pod gore ....

          No różnie bywa.
          W moim przypadku w dzieciństwie nie chorowałam na ospę, chociaż moja siostra , z którą miałam akurat wtedy wspólny pokój , chorowała a mama nie izolowała nas od siebie.
          W ubiegłym roku moje dzieci - jedno po drugim przechodziły ospę.
          Nawet od lekarzy słyszałam "OOOO ... to musi pani uważać, żeby się nie zarazić".
          Tylko ciekawe jak mając przez prawie 6 tygodni chorobę w domu.
          Nastawiona więc byłam , że i ja będę chora.
          A tymczasem .... choroba nie dopadła mnie.
          • ichi51e Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 13:15
            pewnie przechodzilas juz ospe tylko brdzo lagodnie - nawet sie nie zorientowano. Sprawdz sobie poziom przeciwcial.
          • wuika Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 13:44
            Może przechodziłaś postać mało rzucająca się w oczy, np. ze dwie krostki za uchem, czy coś podobnego, bez objawów ogólnych. Ospa była, odporność jest, a że objawy znikome były, to już inna sprawa.
    • majka003 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:51
      Gdyby zaszczepiły nie byłoby problemu!! A jak piszesz to nie Twój syn zaczął. Postraszyć sądem o pomówienia! Sorry nie szczepiaja a teraz sie boja- głupota śmiać się czy płakać teraz??
    • anorektycznazdzira Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 25.11.15, 21:59
      Przede wszystkim zarażają osoby PRZED tym, jak je "wysypie krostami", więc panie swoim śledztwem kto ma krosty nic na to nie poradzą, i jak miały epidemię, tak ją będa mieć, bo NIE WIDAĆ kto aktualnie zaraża.
      Zrobiłabym rozpierduchę w dyrekcji, że szykanowanie mi dziecka i mnie ma się skończyć w trybie natychmiastowym i ma dyrekcja ustalić kto (z nauczycielek) pozwala sobie na rozpuszczanie historii na nasz temat "po rodzicach", kto wydzwaniał do naszego pediatry i komu się pomyliło czy ma wykształcenie w dziedzinie pedagogiki czy wirusologii.
    • awesome810 ospa, ospą, 25.11.15, 22:22
      ale to co wyprawia wychowawczyni to jakiś skandal.
      Ospa w przedszkolu jest co roku, zawsze ktoś musi być pierwszy... To by dopiero było gdyby panie wskazywały paluchem dziecko, które zachorowało pierwsze (i co? odciąć mu głowę?). Może czas pomyśleć o innym przedszkolu (jeśli jest taka możliwość) po co ma się jakaś wariatka wyżywać na dziecku.

      Poza tym ospa jest najbardziej zaraźliwa przed wysypaniem.

      Pamiętam ospę w przedszkolu mojego syna, nie zachorowała tylko jedna dziewczynka, nikt się nie dopytywał czy szczepiona. Reszta odchorowała swoje i wróciła do przedszkola, niektórzy jeszcze z fioletowymi kropkami.
    • fragile_f Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 12:16
      W jaki sposob organizm człowieka dostosował sie do zycia w srodowisku wspolnym z wscieklizną?
      • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 12:23
        fragile_f napisała:

        > W jaki sposob organizm człowieka dostosował sie do zycia w srodowisku wspolnym
        > z wscieklizną?

        W znacznie gorszy niż z wiatrówką. Mimo że oba wirusy atakują układ nerwowy.
        • fragile_f Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 13:00
          Nie no, ale napisz konkretnie - w jaki? W taki, ze jest 100% umieralnosci (poza tym jednym, jedynym przypadkiem na swiecie, kiedy dziecko przezylo i przez iles lat uczylo sie na nowo mowic i chodzic, bo mialo tak uszkodzony mozg)? Faktycznie, wspaniale przystosowanie.

          Na wscieklizne tez nie zaszczepisz, jak dziecko obcy pies pocharata?
          • babunia_wygodka Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 26.11.15, 13:38
            fragile_f napisała:

            > Nie no, ale napisz konkretnie - w jaki? W taki, ze jest 100% umieralnosci (poza
            > tym jednym, jedynym przypadkiem na swiecie, kiedy dziecko przezylo i przez ile
            > s lat uczylo sie na nowo mowic i chodzic, bo mialo tak uszkodzony mozg)? Faktyc
            > znie, wspaniale przystosowanie.
            >
            > Na wscieklizne tez nie zaszczepisz, jak dziecko obcy pies pocharata?

            Ale o czym ty właściwie do mnie rozmawiasz? Mówimy o wiatrówce, więc skąd Ci nagle wścieklizna? To są różne choroby, jak byś nie wiedziała. Z czego wścieklizna jest groźna, a wiatrówka znacznie mniej do prawie wcale.

    • naomi19 Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 08:32
      Przykre jest to, że lekarka może być aż tak niedouczona i nie wie, że żadne szczepienie nie chroni w 100%, tylko przechodzi się chorobę łagodniej, jak twój syn. Niepotrzebnie puszczałaś dziecko, które zaraża (!) do przedszkola. Panie odpowiedzialne, ospa to nie zawsze są trzy krostki na krzyż, dzieci często mają powikłania i bardzo cierpią. Dodatkowo się awanturujesz i prezentujesz niski poziom kultury osobistej, nie dziwię się, że inni rodzice i panie przedszkolanki mają do ciebie ogromny żal. A najbardziej ucierpi twój syn, gwarantuję.
      • sengas Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 13:54
        Ty za to jesteś wyuczona i diagnozy prowadzisz przez Internet - wiesz co? nie ośmieszaj się bo bzdury gadasz
    • attiya Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 27.11.15, 16:07
      no bo jeszcze nie daj boże niuńkowi pojawi się maleńka blizna i nie będzie już tak piękny
      albo mama będzie musiała 2 tygodnie z dzieciątkiem siedzieć w domu i jeszcze oszaleje z tego siedzenia....
      zamiast pozwolić dziecku spokojnie poprzechodzi choroby wieku dziecięcego, to szczepi się je na wszelkie możliwe cuda....
      z jednej strony się szczepi teraz dzieci na wszystko a z drugiej wykupuje szczepionki 10 w 1 coby dziecko traumy od kilkusekundowego zastrzyka nie dostało....
      a potem ryk, ze dzieci nieuodpornione....
    • kodd1 [...] 21.01.17, 19:48
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ciapkiwciapki Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 21.01.17, 20:16
        ty spamerze krościasty.
        • cosmetic.wipes Re: W przedszkolu średniowiecze dosłownie... 21.01.17, 20:34
          big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka