Dodaj do ulubionych

Wielki dylemat - pies

15.01.16, 13:04
No i się porobiło sad mój psiak jest prawdopodobnie poważnie chory (dziś do weta), albo kosztowne leczenie farmakologiczne albo nawet operacja. i szczerze mówiąc nie wiem co robić??
Dokładnie rok temu przeszła dość poważną operację - jelito cięte w 4 miejscach a tym samym niemal połowa długości tułowia, do tego dochodzą liczne guzki wokół sutków i jeszcze parę innych spraw. Pies ma 8 lat.
Co robić? nie ukrywam, że przerażają mnie koszty ewentualnej operacji nie wiem czy 1 500 pomoże a potem jeszcze kroplówki ...
Obserwuj wątek
    • nevada_r Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:27
      No jak, co robić? Co mówi weterynarz? Jeżeli weterynarz uważa, że warto ratować - to ratować jak najbardziej, dopóki już się nie da [a wtedy trzeba pozwolić psu odejść bez bólu].

      >nie ukrywam, że przerażają mnie koszty ewentualnej operacji nie wiem czy 1 500 pomoże a potem >jeszcze kroplówki ...

      Jakoś mi cię nie szkoda; rozsądny dorosły człowiek, biorąc jakiekolwiek zwierzę, WIE, że taka sytuacja może się zdarzyć. Zwierzęta też chorują i cierpią. Jeżeli to dla ciebie członek rodziny - pomóż mu.
      • rylik11 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:36
        Nie oczekuję współczucia - to po pierwsze.
        Wiadomo, że ważne będzie to co powie wet i zrobię co się da, tylko obawiam się, że powie iż trzeba otwierać a to się wiąże z dość konkretną kwotą i dlatego mam dylemat, poczytałam o objawach mojego psa i mniej więcej wiem o co biega, a rokowania po operacji i tak nie będą dobre. Tym bardziej, ze to już nie pierwsza operacja.
        • nevada_r Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:39
          >poczytałam o objawach mojego psa i mniej więcej wiem o co biega, a rokowania po operacji i tak nie >będą dobre.

          Ale to tak, jak pisałam - my ci tu nie poradzimy. Musisz porozmawiać z weterynarzem i wziąć pod uwagę jego sugestie [ew. skonsultować się jeszcze z drugim weterynarzem].
      • wuika Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:43
        Ale są jakieś granice wydawania pieniędzy na zwierzaka. Co z tego, że WIADOMO, że pies może się poważnie pochorować. Czy ktoś, kto nie ma wolnej gotówki w ilości np. 5 tysięcy, nie powinien się decydować na psiaka, bo być może będzie konieczna operacja i leczenie, które kosztować będą kilka tysięcy. Albo zadłużać się na lata (dla niektórych to są kwoty do spłacenia właśnie przez lata), bo pies?

        Na miejscu autorki - pogadałabym uczciwie z weterynarzem, jak on to widzi. Jeśli miałoby to być tylko przedłużanie mocno chorego żywota, na co nie do końca Cię stać, lub nie jesteś gotowa wydać takiej kasy, to chyba lepiej dać sobie spokój i nie męczyć psa i siebie.
      • tereska.z.bombaju Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:43
        nevada_r napisała:

        >
        > Jakoś mi cię nie szkoda; rozsądny dorosły człowiek, biorąc jakiekolwiek zwierzę
        > , WIE, że taka sytuacja może się zdarzyć. Zwierzęta też chorują i cierpią. Jeże
        > li to dla ciebie członek rodziny - pomóż mu.

        rozsądny, dorosły człowiek ma również świadomość, że w czasie życia przeciętnego psa czy kota może 5 razy stracić pracę, sam poważnie zachorować i nie mieć pieniędzy. nie wpędzaj autorki wątku w dodatkowe poczucie winy.
        • nevada_r Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 20:22
          >nie wpędzaj autorki wątku w dodatkowe poczucie winy.

          Nie wpędzam, po prostu źle zrozumiałam jej wątpliwości. Wydawało mi się, że ona ŻAŁUJE, że będzie musiała wydać na psa masę pieniędzy.

          Przepraszam autorkę wątku za posądzenia.
      • kalina_lin Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 14:36
        >Jakoś mi cię nie szkoda; (...)

        Obrzydliwe.
      • edelstein Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:05
        OJP
      • little_fish Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 21:39
        w to, co uważa weterynarz nie wierzyłabym tak bezgranicznie. Mojemu 12 letniemu psu z silnymi objawami neurologicznymi sugerował robienie rezonansu. Kiedy spytałam, co ma dać to badanie niestety nie potrafił odpowiedzieć. Bardzo zirytowało mnie (po fakcie, bo w silnych emocjach nie byłam w stanie racjonalnie myśleć), że zaordynował badania i leczenie nie pytając mnie o zgodę i o to, czy mnie na to stać. Wiem, że biorąc do domu zwierzę, trzeba się liczyć z dodatkowymi kosztami, ale przez 12 lat wiele się może w życiu człowieka zmienić - mogłam mieć np w domu chore dziecko i środki znacznie ograniczone z powodu jego leczenia. Nie każdy weterynarz jest wart zaufania sad
    • k1234561 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:33
      Cóż ciężko radzić tak na odległość i "na zimno". Sama miałam 3 psy i też 2 razy miałam taki dylemat.Za pierwszym razem psa leczyłam tak długo jak się dało.Zastrzyki,kroplówki,operacja,leki.Efekt był taki,że tylko psu przedłużałam życie,w sumie nieciekawe życie,bo faszerowany był lekami,kłuty igłami,w kółko wożony do weta,a patrząc na to z perspektywy czasu, odsuwałam tylko to co i tak było nieuchronne.Wet tez mi powiedział,że mogę psa leczyć,że jest cień nadziei,że go wyleczymy,ale tak naprawdę teraz wiem,że lepiej byłoby i dla niego i dla nas żeby go uśpić i zaoszczędzić mu tego wszystkiego.Pomijam już sprawę finansów,bo to osobny problem,a przecież w sumie chodziło o przyjaciela,który był z nami kilka naście lat....
      W drugim przypadku skosultowałam sprawę z kilkoma wetami i stwierdziłam,że nie ma sensu męczyć zwierzaka i nabijać kasę wetom i jak tylko pojawiły się guzki,guzy,wizje operacji i kroplówek itp.psa uśpiliśmy,mimo,że bardzo go kochaliśmy.
      • rylik11 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:40
        Dzięki za tą odpowiedź. Nie szukam sobie usprawiedliwienia, mam poprostu totalnego kaca moralnego. Bo biorę pod uwagę jaką decyzję będę musiała podjąć sad.
        Najbardziej obawiam się tego, ze wet (dość uznana klinika) i tak powie, że musi otworzyć - rok temu była taka sytuacja, ale akurat skończyło się dobrze, tyle, że objawy były zgoła inne - innymi słowy wiedziałam co prawdopodobnie psu dolega, teraz chyba też wiem, ale to jest znacznie gorsze sad
      • jatojagodnik Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:45
        Właśnie to samo chciałam napisać. Weterynarze zazwyczaj naciskają na przedłużanie leczenia za wszelką cenę. A to leczenie wiąże się zazwyczaj z dodatkowym cierpieniem i stresem dla zwierzaka. Leczyłam w ten sposób kilka psów i świnkę morską - dopiero z perspektywy czasu wiem, że całe to leczenie od początku było skazane na niepowodzenie i tylko odwlekało w czasie ta trudna decyzję.
        Jak przyjdzie ten moment, że podejmiesz decyzję - zaproś weta do domu. Nie ciągnij psa do gabinetu. Pozwól mu zasnąć komfortowo we własnym łóżeczku...
    • iwoniaw Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 13:40
      i podejmij decyzję zgodną ze zdrowym rozsądkiem.
      Tak, zaraz zlecą się tu takie, co to dla nich zwierzęta są członkami rodziny (w przeciwieństwie do teściowej i dzieci siostry) i zaczną cię wyzywać od nieodpowiedzialnych morderczyń (co innego, gdybyś chciała usunąć ciążę lub poddać eutanazji babcię, wtedy o więzach rodzinnych, odpowiedzialności itp. nie musiałabyś od nich słuchać).
      • tereska.z.bombaju Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 13:45
        dla mnie moje zwierzęta są członkami rodziny ale są granice. rozsądek jest najważniejszy.
      • rylik11 Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 13:51
        Tak dla wyjaśnienia, pies drugi dzień pije heltolitry wody i ciągle sika - nie pod siebie - wychodzi, nic nie je, jest osowiały, możliwe, ze gorączkę ma. Wskazuje to na niewydolność nerek lub ropnicę - jest na hormonach, do tego ma guzki w okolicy sutków, które mogą być problemem. Jeden wet mówi, że nie ruszać - bo nic się nie dzieje, a ten konkretny do którego dziś jadę - usuwać (to jest taka mastektomia psia) - no i do tego te problemy z piciem i sikaniem sad. Dodam, że do przedwczoraj pies zachowywał się normalnie.
        • ardzuna Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 16:03
          Leczyć i nie rozważać eutanazji zanim pójdziesz do weterynarza. Wybrać dobrego, polecanego weterynarza, nawet jeśli jest daleko.

          Dla mnie jest niezrozumiałe, dlaczego suka jest niewysterylizowana i na hormonach. 8 lat to nie wiek na umieranie nawet w przypadku dużych psów.
          • kita.szek Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 16:23
            zgadzam się z tą wypowiedzią co do słowa!
            dobry wet, prawidłowa diagnoza, uczciwe rokowanie.
            nagłe pogorszenie samopoczucia u niewysterylizowanej starszej suki może wskazywać na ropomacicze.
            • agni71 Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 22:47
              O, ropomacicze - na to właśnie zeszła niewysterylizowana i na hormonach kotka moich rodziców sad
          • agni71 Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 22:46
            >Dla mnie jest niezrozumiałe, dlaczego suka jest niewysterylizowana i na hormonach. 8 lat to nie wiek na umieranie nawet w przypadku dużych psów.

            Teraz to już za późnio na takie rady, ale też pomyślałam, hormony? niewysterylizowana suka? To jest proszenie się o kłopoty. Ale może to pierwszy zwierzak forumki, ja przy pierwszym też myślałam, że hormony będą OK. Okazało się że kotka dostała chyba wspomnianej ropnicy (ja już wtedy nie mieszkałam z rodzicami, więc nie znam dokładnej diagnozy), i nacierpiała się tylko niepotrzebnie przed śmiercią. Ale nikt nam wcześniej nie doradził sterylizacji, tylko ochoczo ładował hormony w zwierzaka. Z tym, ze to było ze 25 lat temu, myślałam, że w dzisiejszych czasach świadomość jest jednak większa sad
            Wpisz swoją odpowiedź
        • karmelowa_bombonierka Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 20:55
          Koniecznie zrób test na babeszjozę!
          Obecnie jest epidemia zachorowań, ciągle słysze że jakiś nowy pies ją podłapał, mimo iż teraz mróz złapał - ale te dziadowskie kleszcze sobie radzą sad
          Nie ma sensu obecnie ruszać guzków sutków, bez sensu, trzeba szybko diagnozować co się dzieje.
          Badania krwi, sprawdzenie nerek, wątroby, JONOGRAM (!!!).
          • berdebul Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 23:42
            Bo mróz nie wpływa na kleszcze. Dopiero pokrywa śniegu grubości 10 centymetrów (przynajmniej) daje. A i tak zawsze są miejsca gdzie jest śniegu mniej bo a to idą rury od ogrzewania, a to studzienka.
      • alsk9 Re: Zapytaj weta o rokowania i koszty 15.01.16, 13:54
        Niejedna osoba schorowana i bez szans na wyzdrowienie tez by wolała odejść, niż na siłę leczona-miesiącami się męczyć czekając na tę śmierć..
    • julita165 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:50
      Ciężko powiedzieć, weterynarz powinien ocenić czy cala ta terapia ma tylko przedłużyć wegetację psa ale zwierzę i tak będzie się męczyć. Jeżeli tak - moim zdaniem uśpić. Kiedyś na spacerze coś zjadł i zatruł się, nie wiem co to było. W każdym razie codziennie chodziłam z nim do weterynarza, dostawał zastrzyki, leżał z kroplówką. Trwało to kilka dni, pies był tak słaby że trzeba było go nosić. Weterynarz dawał szanse ale bardzo małe, w końcu powiedział że pies się męczy a szanse naprawdę są znikome i wtedy zdecydowaliśmy się go uspić.
    • thea19 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:50
      to zalezy jakiego masz weta. jak uczciwy i powie, ze leczenie bedzie malo skuteczne i tylko pies sie nacierpi, to wiadomo. jak naciagacz, to moze ciagnac kase bez konca a efekt bedzie wiadomy. ja swojego psa bym leczyla jesli bylaby realna szansa na wyzdrowienie. odpowiadam za psa, jestem mu winna opieke i minimalizacje cierpienia nawet jesli mialaby to byc eutanazja finalnie. moja sucz sama sobie nie poradzi.
      • rylik11 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 13:54
        No właśnie chcę sobie to jakoś wytłumaczyć, tym bardziej, że tak szybko to nastąpiło, nie wiem czy ją coś boli, poprostu nie je , cały czas leży pije i sika.
        • thea19 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 14:03
          a pies ma w ogole dokladna diagnoze?
      • jatojagodnik Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 14:01
        Leczyliśmy naszą suczkę u najlepszych weterynarzy w Klinice Weterynarii na SGGW na Nowoursynowskiej. Miała raka kosci - diagnozowali ja wykładowcy z weterynarii, pełna diagnostyka, rok leczenia i w końcu decyzja, że już nic nie mogą więcej zrobić i trzeba skrócić męczarnię. Umówiliśmy do domu pobliskiego weterynarza z najbliższej przychodni - przyjechać uśpić i zaczął od wykładu - co on by jeszcze zrobił i jaką terapię i jakie leki zastosował. Obraził się, jak kazaliśmy usypiać i nie gadać bzdur.
    • lauren6 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 14:11
      Forum ci napisze, żebyś wzięła kredyt i ratowała psa smile

      Pogadaj ze swoim weterynarzem i zapytaj się co on radzi. Czy te operacje mają sens, bo nie jest sztuką kupić zwierzakowi trochę czasu. Pytanie jaka to będzie jakość życia.
      • kanga_roo Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 14:50
        no i co złego w kredycie na ratowanie psa? wolałabym to, niż kredyt na jakieś RTV, szczerze mówiąc, a jakoś nikt oczami nie przewraca, kiedy ludzie kupują na kredyt wypasiony sprzęt.

        ale

        przede wszystkim skorzystaj z netu i znajdź w swoim miejscu zamieszkania kilku dobrych wetów. polecanych przez hodowców, albo miłośników psów. dobry wet, o czym przekonałam się niedawno, nie musi być drogim wetem. może się okazać, że te same zabiegi będą Cię kosztować 50% mniej, bo zrobi je pan x z asystentem w swoim gabinecie, a nie renomowana klinika weterynaryjna, która siłą rzeczy będzie droga.

        ja ratowałam psa w klinice, bo to były szybkie akcje i zagrożenie życia. lub leczenie wymagające szeroko pojętej diagnostyki. ale nie zawsze jest to potrzebne, może, zanim zrezygnujesz z diagnostyki i leczenia, naprawdę wysil się trochę i zrób research.
        • lauren6 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:04
          Wiesz, niektórzy unikają jak ognia zobowiązań kredytowych, inni mają tak naciągnięty budżet, że kolejnej raty kredytu w niego nie wcisną.

          "Weź kredyt" to nie jest to uniwersalna rada na wszystkie problemy. Były prezydent Komorowski miał szansę najlepiej się o tym przekonać.
          • kanga_roo Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:20
            nie jest to rada uniwersalna, ale jeśli ktoś ma mało pieniędzy, zdecydowanie łatwiej będzie mu pożyczyć kwotę i oddawać ją w ratach, niż wyskoczyć na raz z większej gotówki.
            wiem, przerabiałam nie raz.
            odnoszę natomiast wrażenie, że Ty w swoim poście potraktowałaś potrzebę leczenia zwierzęcia jak fanaberię, a to jest podejście dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
            • kalina_lin Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:45
              Dla mnie fanaberią jest leczenie zwierzaka za pieniądze, których się nie ma.
              • lauren6 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:56
                Dla mnie też. Szczególnie jeśli ma się na utrzymaniu dzieci, które też kiedyś mogą wymagać leczenia na kredyt.
            • edelstein Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:12
              Leczenie zwierzakach za pomoca kasy,której sie nie ma to fanaberia.
              Pozyczy kwote,straci prace,dlug urosnie,cudne albo pozyczy,zachoruje ktos z rodziny,nie bedzie kasy na leczenie,bo Kredyt poszedl na psa.
        • 3-mamuska Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:55
          no i co złego w kredycie na ratowanie psa? wolałabym to, niż kredyt na jakieś RTV, szczerze mówiąc, a jakoś nikt oczami nie przewraca, kiedy ludzie kupują na kredyt wypasiony sprzęt.


          Tyle jest złego ze autorka wątku moze nie miec kasy, i bedzie na sile za kredyt przedłużać życia psa który bedzie cierpiał.
    • kokoryczko Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:43
      Bardzo Ci współczuję. Niewiele poradzę, po prostu skonsultuj to jeszcze z jednym wetem. A może jest jakaś szansa rozbicia tych ew. kosztów na dwie,trzy części?
      Kochasz psinę, to jej pomóż w miarę swoich możliwości. Mają rację też te osoby, które wspominają o nie przedłużaniu możliwych męczarni psa, ale może nie będzie wcale źle. Porozmawiaj z weterynarzem, szukaj podobnych przypadków schorzeń opisywanych na forach. Życzę powodzenia i pozdrawiam.
    • mozambique Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:48
      takei czasy ze człowiek w przypadku włąsnej choroby czesto liczy koszty , na co moze sobei pozwolic
      ale u widac ze dl aniektórych pies ważniejszy od człowieka
      • mozambique Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 15:52
        jak moja psica miala pzrewleekła niewydolnosc sercowo-oddechową i dusiła sie kilka razy dziennie to decyzja o eutanazji byla oczywisctoscią
    • gama2003 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:40
      Bardzo przykra sprawa.
      Najważniejsze teraz to wet, któremu ufasz. I nie szansa na ratowanie a na uratowanie. Psy mają inny od nas próg bólu i nawet mocno cierpiąc na pozór zachowują się normalnie. To bywa złudne, bo czekamy czasem z decyzją, aż pies zacznie cierpieć w widoczny dla nas sposób. Pożegnałam już kilka swoich psów i uważam, że lekarze leczą zwierzaku uporczywie lecząc w sumie samopoczucie właściciela. Dwa razy ratowałam wbrew rozsądkowi, raz szczenię, którego dopiero trzeci wet zgodził się leczyć. Udało się, miałam cudną psinę kilkanaście lat. Kiedy odchodziła po latach, też ratowałam, wbrew diagnozom, egoistycznie.
      Nie powtórzyłabym tego nigdy. Eutanazja to czasem większy gest miłości niż tysiące wydane na bolesne leczenie.
      • k1234561 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:48
        Eutanazja to czasem większy gest miłości niż tysiące wydane na bolesne leczenie.

        No właśnie.Radziłabym autorce wątku wziąć to pod rozwagę.A wiem co mówię bo jak pisałam wyżej usypiałam 2 psy w swoim życiu i miałam bardzo podobną sytuację.
    • asmarabis Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:53
      > Co robić? nie ukrywam, że przerażają mnie koszty ewentualnej operacji nie wiem
      > czy 1 500 pomoże a potem jeszcze kroplówki ...

      Zastanawiam sie kto ustala te ceny na takiej wysokosci?????
      Nie mam zadnych zwierzat ale co troche slysze od kogos o milionach ktore trzeba wydawac na ich na leczenie .
      czy to jest normalne???
      czy zeby posiadac kundla albo przygarnietego kotka to trzeba bbyc milionerem???

      Zastanawiam sie na jakim poziomie zyja weterynarze w Polsce, nie znam zadnego ale po tych cenach to rozumiem ze willa z basenem i porsche chyba w standardzie .....
      • thea19 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 19:44
        leczenie zwierzat to prywatny biznes. ceny ustala rynek. prywatne leczenie ludzi tez jest drogie. wystarczy wziac pod uwage czas i trudnosc zdobycia uprawnienia do leczenia, zakup sprzetu, lokal, odpowiedzialnosc.
      • klamkas Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 21:35
        To spróbuj leczyć siebie czysto prywatnie, bez żadnego wsparcia nfz. Szczególnie, jeśli wchodzą w grę zabiegi chirurgiczne i hospitalizacja (właśnie przeczytałam, że prywatny szpital ginekologiczny w moim mieście życzy sobie 1200 zł za dobę pobytu (nie wiem czy nie doliczają do tego ewentualnych kosztów interwencji, bo z cennika to nie wynikało).

        A weterynarze żyją różnie, zależnie od tego czy pracują tylko dla biznesu, tylko z powołania, czy znajdują coś pomiędzy. Znam takiego, który ma willę z basenem, ale jest genialnym podwójnym specjalistą (weci też mają specjalizacje) - jedna specjalizacja to coś na kształt ortopedy/chirurga koni wyścigowych (to jest wielki biznes), druga to płodność zwierząt (podobnie, bo dba głównie o rozród czempionów).

        Znam takiego, który mieszka w kawalerce i nie dojada i nie dosypia, bo pracuje głównie charytatywnie i leczy co się da i jak umie i najtaniej jak umie i głównie po kosztach. I przygarnia wszystkie bezdomniaki, które napotka i dokarmia koty na osiedlu i jest weterynaryjnym menelem wink.

        A znam takich, którzy są gdzieś pomiędzy, bliżej jednej lub drugiej z powyższych opcji (mam weta w rodzinie, stąd sporo znajomości w tej branży).
      • pruszynkaaa Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 22:56
        W Polsce veci NIE są drodzy.
        Mamy 3 koty, jeden ze sporymi problemami skórnymi i alergiczny. Przerobiliśmy mase vetów w PL w Warszawie i okolicach.
        Wyemigrowaliśmy do Kanady, z kotami oczywiście. Tu dopiero zobaczyliśmy, co to znaczy drogo. Za samo postawienie kota na stole - $85. WSZYSTKO więcej - płatne. Łącznie z gazikami, strzykawkami czy podkłądami dla kota. Na rachunku było nawet wyszczególnione ile cm bandaża zużyto... . 2 tygodnie po przylocie kot się zatkał - okazało się, że piasek w moczowodach - koszt = $3.000. To jest drogo. (dodatkowo miał jeszcze opatrzoną łapę, na której miał niegojącą się ranę od lizania - Polscy weci bardzo odradzali kołnierz, tu wielkie oczy - wsadzony/wyleczony).
        Nasze vetki prowadzące lecznicę pod Warszawą, cały czas uczące się, jeżdżące na sympozja itp. raz wróciły z jakichś szkoleń z Niemiec - opowiadały, że czuły się jak biedne myszy ze swoim 10 letnim autem, przy wypasionych niemieckich furaczach tamtejszych wetów. Z tego co wiem, w PL o ile nie jest się specjalistą (zajmuje się końmi czy czymś takim, jakieś skomplikowane przypadki) to raczej zwykle średniaki jesli chodzi o zarobki. Wszystko idzie w sprzęt, doszkalanie się, opłaty za wynajem itp.
        • kita.szek Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 23:14
          Klamkas dobrze opisała to środowisko.
          Są bogacze, średniacy i nawet (mimo specjalistycznego wyższego wykształcenia) charytatywna biedota.
          Od dziecka miałam zwierzęta i cały czas mam kontakt z sierściuchami = obecnie własne 3 sztuki (pies, 2 koty) wszystkie znajdy lub schroniskowe i siłą rzeczy, zawsze był kontakt z weterynarzami (mój dziadek też był wetem, wiejskim).
          Do tej pory niemal wszyscy byli solidni, profesjonalni, nie tak bardzo drodzy, a jeśli drodzy = to możliwe były raty po dogadaniu się, ufam im (tak jak lekarzom) i wierzę, że diagnozy + leczenia były podejmowane uczciwie i zgodnie z wiedzą.
          dla zwierzaka, który jest częścią rodziny, zrobiłabym wszystko! najdroższe leczenie (nawet wymagające kredytu - osobiście tak zrobiłam dla ratowania kota), wszelkie badania - ale i uczciwą diagnozę, rokowania, a w końcu, w ostateczności, eutanazję (i w tym przypadku zwierzęta mają lepiej niż ludzie).
        • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 23:55
          W Polsce veci NIE są drodzy.
          > Mamy 3 koty, jeden ze sporymi problemami skórnymi i alergiczny. Przerobiliśmy m
          > ase vetów w PL w Warszawie i okolicach.

          no wiesz, zalezy jak na to patrzeć. Raczej przyrównywałabym do zarobków w danym kraju a nie do przelicznika walutowego.
          Ja za wyrwanie 2 zębów kotu zaplaciłam 800 stów i to też 'po taniosci' bo to znajoma wet była i wzięła tylko za lekarstwa oraz zapłaciła lekarzowi pomagającemu, zrezygnowała ze swoich zarobkow.
          To nawet jak sobie bym wyrywała, to byłoby taniej.
          Dla mnie 8 stów to raczej nie jest "jak splunąć".
          • kita.szek Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:38
            to dziwne uncertain
            ok. 2 lata temu kot miał usunięty kieł (był nadłamany), wet się miotał z tym zębem ponad 1h ! + znieczulenie + leki (antybiotyk, przeciw zapalny) i zapłaciłam za wszystko 150zł = razem ponad 2h roboty!
            to za co cię skasowali 800zł???
            • kita.szek Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:42
              u mnie miasto wojewódzkie, więc nie mała tania mieścina.
              ale raczej to ten typ "po znajomości" i płacisz jak za zboże... uncertain
            • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 01:08
              wet to matka przyjaciela syna, znam ją od podstawowki syna (obecnie to studenci) więc chyba mnie nie nacięła?
              Kot miał wyrywane zęby pod narkozą (głupi jaś) + usuwany kamień z pozostałych+opieka po narkozie (odebrałam po kilku godzinach). 2 lekarzy było przy tym, czyli znajoma i drugi wet.
              No, w Warszawie tyle zapłaciłam.
              • kita.szek Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 01:19
                u mnie:
                był weterynarz i ja, jako asystentka wink (także 1 osoba do opłacenia) początkowo wet sugerował szybką akcję, ale kieł mocno siedział i stąd równa godzina z samym zębem. też było znieczulenie i oczekiwanie + mini czyszczenie innych zębów (ale raczej symbolicznie, gdyż nie wymagały tego typu zabiegów - ale jednak wink
                u ciebie chyba rzeczywiście były warszawskie ceny (bez złośliwości)
                • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 01:28
                  > u ciebie chyba rzeczywiście były warszawskie ceny (bez złośliwości)

                  no, kurczę, żadna złośliwość...
                  też wolałabym zaplacic 150 zl.
                  Niestety, kot ma problem z zębami, wet mówila, że złapał jakąs bakterię, w czasie swojej bezdomnosci, (drugi kot w domu bezproblemowy w temacie zębów) i ciagle jest z nimi problem, kamien sie gromadzi, bywa, ze brzydko pachnie z pyska. Tak, że czyszczenie było raczej maxi.
                  Obecnie jedziemy na OROZYME i mam nadzieję na zaoszczędzenie kolejnych 800 zl.
              • ardzuna Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 08:22
                kamunyak napisała:

                > wet to matka przyjaciela syna, znam ją od podstawowki syna (obecnie to studenci
                > ) więc chyba mnie nie nacięła?
                > Kot miał wyrywane zęby pod narkozą (głupi jaś) + usuwany kamień z pozostałych+o
                > pieka po narkozie (odebrałam po kilku godzinach). 2 lekarzy było przy tym, czyl
                > i znajoma i drugi wet.
                > No, w Warszawie tyle zapłaciłam.

                Matko Boska, powiedz mi gdzie są takie ceny, a będę omijać tę lecznicę. U mojego weta (to samo miasto) czyszczenie zębów to 150 zł. Mogę sobie spokojnie wyobrazić droższy zabieg, np. z anestezjologiem, ale na litość boską, nie 8 stów! Co za zdzierstwo.
              • feromona Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 08:58
                No nieźle Cię skasowała ta matka przyjaciela. Ja w Warszawie za wyrwanie kotu zębów, nie dwóch, a połowę z pełną narkozą + czyszczenie pozostałych płaciłam 250 zł. Za usunięcie ropnia po zatkaniu gruczołu odbytowego w narkozie płaciłam 200 zł. I to wszystko w 2015.
                • rylik11 Re: Wielki dylemat - pies 17.01.16, 13:10
                  Hej to znowu ja, dwa dni wycięte z życiorysu prawie cały czas u weta smile
                  No na razie ratuje, miała bardzo ciężką operację a właściwie 2 operacje w jednym. Wczoraj była fajna, nawet dość energiczna, dziś jakby trochę gorzej ... no zobaczymy...
                  Co do tego czy była na hormonach, no niestety była, to mój pierwszy pies a weterynarz do którego zwykle chodziłam - nigdy nie mówił, że NALEŻY zrobić sterylizacje, tylko, że są dwie opcje albo zastrzyki albo zabieg, ale w sumie to wszystko jedno....
                  • ardzuna Re: Wielki dylemat - pies 17.01.16, 14:55
                    Weterynarze często nie informują wystarczająco, a potem jest klops... www.mikropsy.org/sterylizowac-czy-nie-bedzie-dlugo-mocno-i-dosadnie/
          • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 02:12
            *8 stów (nie 800) oczywiscie
        • klamkas Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:31
          Nie są drodzy dla Polaków czy Kanadyjczyków? ;p (w sensie w kontekście polskich czy kanadyjskich płac?)
          • pruszynkaaa Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:42
            powiem tak - najniższa płaca godzinowa tutaj (ontario) to $11. Może to będzie odnośnik jakiś, bo faktycznie przeliczać nie ma sensu. Zwracam uwagę jednak, że w Polsce veci często brali dopiero pieniądze za jakieś leczenie - za samo obejrzenie kota np. płaciliśmy 15 zł z odrobaczaniem. Tutaj za samo wejscie z kotem do gabinetu płąci się, po prostu za wizytę minimum (w mojej miejscowości $85 - $90) - z tym w Polsce się nie spotkałam. Często nawet weci nie brali nic, jak nie wymyślili niczego nowego co by kotu mogło pomóc - kota leczyliśmy na różne sposoby przez 2 lata, często pomysły na leczenie się pokrywały, więc veci mówili, że w takim razie za darmo, tudzież "co łaska" na bezdomniaki).
            • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 01:20
              Zwracam uwagę jednak, że
              > w Polsce veci często brali dopiero pieniądze za jakieś leczenie -


              nie masz racji, sama "porada", czyli wejscie z kotem do weta, też (już) kosztuje.
              Oczywiście, jest to duzo mniej niz w Ontario ale jednak.
              • pruszynkaaa Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 02:11
                Z Polski wyjechałam raptem 1,5 roku temu... nie tak znowu dawno. Wielokrotnie spotykałam się z tym.
                • kamunyak Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 03:20
                  no, mozliwe,
                  ale kiedy mialam jeszcze prosiaki, dawno dawno temu, to za samą wizyte tez się płacilo.
                  Pewnie zależy też gdzie.
                  Z prosiakami jeździłam do jedynego polecanego specjalisty, ą ę specjalisty, widać cenił sie.
                  Lecznica też była z tych "ceniących się".
                  Co nie znaczy, że pomogli bo prosiak zszedł był.
          • pruszynkaaa Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:55
            Dodam jeszcze, że często wizyta kończyła się w kwocie 50zł - 150 zapłaciliśmy u jakiejś słynnej pani alergolog gdzie zapisywac się było na miesiąc w przód, wykładającej na weterynarii i to była cena już razem z biopsją igłową. Tutaj za ponowną biopsję zapaciliśmy coś około $1.100, gdzie najniższa krajowa wynosi $1.600 niecałe po podatkach.
    • nenia1 Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 16:57
      Co robić? Zależy co dla ciebie ważniejsze, kasa czy pies. Oczywiście można stawiać samemu diagnozy i pisać o weterynarzach naciągaczach. Pies 8 letni to nie jest jakiś stary pies a weterynarzy masz też chyba trochę więcej niż jednego w promieniu 100 kilometrów. Skonsultuj z innym, skoro sądzisz, że mogą cię na kasę naciągać a ty i tak wiesz lepiej co jest z psem. Może poszukaj jakieś fundacji, jak totalnie nie masz kasy, piszesz o kwocie 1.500,- zł. to trochę ponad 100,- zł. miesięcznie przez rok, przedstaw papiery z wyceną zabiegów podpisane przez weterynarza, jak się chce faktycznie znaleźć pomoc to się jej szuka. Jak pies jest nieuleczalnie chory i ma cierpieć to oczywiście nie ma co tego przedłużać, jednak na razie nawet u weta nie byłaś.
    • klamkas Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 21:42
      Pierwszym kryterium powinno być: czy leczenie realnie pomoże, czy zaleczy i pies nadal nie będzie zdrowy i za 3 miesiące sytuacja wróci do stanu dzisiejszego. Jeśli leczenie przyniesie faktyczną poprawę - ja bym nie żałowała pieniędzy. Jeśli to tylko odwlekanie tego co i tak się stanie za kilka miesięcy - nie męczyłabym zwierza.

      I piszę to z perspektywy obserwacji jak męczony jest pies sąsiadów - jest chory, leczenie nie pomaga, moim zdaniem tylko przedłuża cierpienie (pies chudnie, ledwo chodzi (ma zwyrodnienie kręgosłupa w wyniku którego wystąpił niedowład tylnych łap), ledwo widzi, przestał słyszeć, ma niewydolność nerek, teraz wdały się też jakieś infekcje skórne i w jednym oku). A oni uparcie twierdzą, że widzą, że życie nadal go cieszy. Na wszelkie sugestie, że kolejne leki (a dają mu garściami, bo jeden na serce, jeden na ciśnienie, jeden na nerki, jeden zbijający kreatyninę, jeden na dolegliwości skórne, plus te do smarowania i krople do oczu). I trwa to już z 1,5 roku.

      Ja bym brała pod uwagę głównie dobro psa - jeśli leczenie postawi go na nogi i da szansę na doczekanie starości, to jak najbardziej. Jeśli nie - to nie męczyłabym zwierza i siebie.

      Ale koniecznie skonsultuj to z innym lekarzem/lekarzami.
    • kita.szek Re: Wielki dylemat - pies 15.01.16, 22:24
      Rylik11, byłaś u weterynarza? psina była badana? jakaś diagnoza? prognozy? leczenie?
    • 71tosia Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 00:10
      kocham swoje koty ale jezeli koszt ich leczenia przekraczalby moje mozliwosci finansowe lub gdybym wiedziala ze klopotliwe leczenie wydluzy tylko nieznacznie zycie narazajac zwierzaka na cierpienie to z pewnoscia bym zrezygonowla z lecznenia. Dla zwierzaka wazna jest jest jakosc zycia, zwierzak zyje dniem codziennym , nie robi planow na przyszlosc, wydluzanie mu na sile zycia to czesto egoizmem ze strony czlowieka.
      • 3-mamuska Re: Wielki dylemat - pies 16.01.16, 02:52
        Tosia pieknie napisane.
        Ze zwierze żyje dniem dzisiejszym, i zadbać o to zeby to zycie było jak najlepsze.
        Nie ma sensu przedłużać jeśli jest cierpienie i szans na poprawę brak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka