W tym roku szkolnym to kolejna wartosciowa rzecz ( ciepla czapka sportowa, znanej firmy)
Syn wlozyl do rekawa w kurtce, powiesil kurtke w szatni , po lekcjach czapki juz nie bylo.
Pani wozna pomogla szukac, nie ma. Mamy takie doswiadczenia, ze brakuje nadziei, ze znajdzie sie, ze ktos zrobil psikus i gdzies w szkole schowal.
Zaginely dwie funkcyjne koszulki, spodenki- wszystko wyjete z worka ze strojem sportowym.
W poprzednich latach tez ubylo kilka rzeczy. W nowej kurtce nadcieto rekaw, nasikano do butow zamiennych ( buty zamienne syn zostawia sie w szatki w worku)
W szatni sa kartony, do ktorych panie wozne wrzucaja rzeczy , ktore znalazly zostawione w szatniach i na terenie szkoly.Nigdy w nich nie znalezlismy rzeczy syna.
Bylam niestety kiedys swiadkiem sceny, gdzie mama z dzeckiem przeszukiwala te kartony, wyjela dwie koszulki ronej wielkosci, jej dziecko protestowalo, ze to nie ich- ciiiiicho!! - uslyszalam.
Nie wiem, czy dziecko nie poznalo po prostu swojej garderoby, czy mama wyjela co atrakcyjniesze ubranka.
Moze to by tlumaczylo, ze w tych kartonach to takie malo atrakcyjne szmatki zostaja.
Smutno mi, syn przezywa te kradzieze, w szkole jest chyba ich duzo, bo nie widze, by ktos sie tym przejmowal. Jak czegos szukamy to widze niechec , taki wyrzut- coo, znoowu cos wam zginelo??
Wrocil dzisiaj bez czapki, zmarzl
Jestem za tym, by w szatniach z kurtkami byl monitoring
Dziewczyny, macie jakis pomysl?