czarna.perla
08.02.16, 22:24
"Koledzy" mojego syna pobili go w szkolnej szatni. Jutro mamy w tej sprawie spotkanie u dyrekcji, jako, że mój syn nie miał widocznych oznak pobicia to został potraktowany (przez pedagoga i wicedyrektor) jako sprawca a nie poszkodowany. Został przewrócony, jeden z chłopców go trzymał a drugi kopał, potem syn dostał jeszcze pięścią w łuk brwiowy. Broniąc się pogryzł obu chłopców stąd oni są "ofiarami", ręce i nogi miał unieruchomione więc nie był w stanie inaczej się bronić.Po wszytkim tamci dwaj poszli na lekcje do klasy a on płacząc poszedł po pomoc do pedagoga. Kiedy dostałam telefon ze szkoly pani poinformowała mnie, że synowi nic nie jest i nie muszę po niego przyjeżdźać, ona tylko zglasza mi że taka bójka miała miejsce, nikt go nie zapytał jak się czuje i czy nic go nie boli. Kiedy odebrałam syna po lekcjach bolała go głowa i miał spuchniętą powiekę. Kilka godzin później zaczął bardzo wymiotować ale nie skojarzyłam tego z tym pobiciem, nastepnego dnia rano pojechałam z nim na pogotowie, został zbadany przez pediatrę, powiedzieliśmy o bojce ale całkiem zapomnialam o uderzeniu w głowę. Wymioty przeszły po 17 godzinach, ból głowy, nudności i opuchnięty łuk brwiowy pozostały. dziś znów bylismy u lekarza, syn najprawdopodobniej miał wstrząśnienie mózgu.
Pobicie miało miejsce w piątek, jutro idziemy do dyrekcji (rodzice tamtych dwóch również).
Teraz kluczowe pytanie, czy w szatni podobnie jak na holu czy korytarzu uczniowie powinni mieć opiekę osoby dorosłej? Tak jak napisałam rzecz działa się w szatni szkolnej w trakcie przerwy. Monitoringu oczywiście w szkole nie ma.