Poznalam takiego.On-lat 41,kawaler,od 6lat sam,ja-34,sama od 4 i pol.On-skonczyl psychologie,teraz pracuje tu w Szwajcarii w branzy IT,swietnie zarabia.Z wygladu ok,lekko przysiwial,obgryza strasznie paznokcie.Ale...krytykuje wiele rzeczy,to mu sie nie podoba,tamto(np.tu w Szwajcarii kazdy ze wspolmieszkancow ma wyznaczony dzien na zrobienie prania-jemu zle,smieci wyrzucaja tez w okreslony dzien-jemu zle).
I ja-po zootechice,tekste jego na pierwszym spotkaniu cyt.inzyniera ma a kible myje,wez kobieto znajdz lepsza prace-nosz kurna,od czegos trzeba zaczac ale to dla niego niewazne,niewazne tez to,ze ta prace mam lekka,ludzie symaptyczni,jest czas na kawke itp.,warunki mieszkaniowe super i ,ze mojemu pracodawcy on by srodkowy palec pokazal i jak mozna za takie pieniadze pracowac jak ja,koniecznie musze zmienic prace i przeprowadzic sie do niego.
Mialam wrazenie na tym pierwszym spotkaniu,ze on- to grupa nadludzi-inteligentow,a reszta czyli ja to podludzie.
Ale chlop znajomoscia zainteresowany.I na pierwszym spotkaniu napalony strasznie,odpychalam go ile sie da