Dodaj do ulubionych

Ratujcie...

    • antypomidorowa Re: Ratujcie... 28.02.16, 12:11
      Rozumiem emocje i wszystko, ale odczekaj kilka dni i przeczytaj sobie swój post na zimno.
      Pierwsza część - 63 słowa - o chorobie córki.
      Następnie łącznik "Siedzę i wyję", które czytelnik w pierwszym odruchu odbiera jako smutek spowodowany chorobą córki, ale szybko zostaje wyprowadzony z błędu ponieważ pojawia się:
      Druga część - 157 słów (podnad dwa razy więcej niż o córce) - o ukochanej psince i o tym jaka będziesz bez niej biedna i samotna.
      A do tego część o córce suchym tonem reporterskim, a o Tobie i psince z czułością i emocjami.
      Przyznasz, że proporcje trochę zaburzone?

      Żeby była jasność - nie chcę Cię krytykować za Twoje emocje. Nie masz żadnego wpływu na nie, po prostu się pojawiają i już. Ale już na to jak je wyrażasz masz wpływ ogromny. Duża część forumek zareagowała na Twój post bardzo emocjonalnie. Powody, mam nadzieję, wyjaśniła Ci moja powyższa analiza. Ale jesteśmy tylko jakimiś obcymi baby z forum, nie powinnas się przejmować. Za to twoją emocjonalną reakcję obserwuje też Twoja córka, która cierpi w tym momencie i fizycznie (jestem alergikiem, wiem co piszę) i psychicznie, bo jak rozumiem ona też się do psa przywiązała. Postaraj się nie dokładać jej cierpienia dając jej do zrozumienia (nawet nieintencjonalnie), że jest winna tego, że stracisz ukochanego towarzysza i przejmuje Cię to bardziej niż stan zdrowia dziecka.
      • pade Re: Ratujcie... 28.02.16, 12:14
        Słuszna uwaga.
        • pade Re: Ratujcie... 28.02.16, 12:15
          Oprócz tego, że jakiś tam wpływ na swoje emocje masmile
      • aguar Re: Ratujcie... 28.02.16, 14:43
        Wszyscy każą zaraz psa się pozbywać, ale można poszukać innych rozwiązań np. strefy wolne od psa w mieszkaniu (łazienka, pokój córki), jedzenie możesz jej przynosić do pokoju. Pies pewno trochę powyje pod jej drzwiami, ale potem się przyzwyczai. Poza tym tak, jak pisały poprzedniczki infekcje są od wirusów i bakterii, alergia może co najwyżej zwiększać predyspozycje. Czy córka już wyczerpała możliwości, jeśli chodzi o leki p/alergiczne? W zaostrzeniach można brać sterydy.
        Warto zasięgnąć innej opinii. Ja słyszałam, że to testy skórne są bardziej wiarygodne od testów z krwi. Oczywiście - odczulanie jak najbardziej.
        • isa1001 Re: Ratujcie... 28.02.16, 14:48
          Że co? Dziecko ma siedzieć zamknięte w swoim pokoju, bo po reszcie mieszkania chodzi swobodnie pies? I dziecko ma brać więcej leków, w tym sterydy? Ludzie nie przestaną mnie nigdy zadziwiać. sad
          • kira02 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:16
            << Ludzie nie przestaną mnie nigdy zadziwiać.>>

            Ematka rulez.
          • jowita771 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:44
            > Że co? Dziecko ma siedzieć zamknięte w swoim pokoju, bo po reszcie mieszkania c
            > hodzi swobodnie pies?

            Ale pies będzie trochę wył zanim się przyzwyczai. Czy to można tak psa dręczyć? Może dałoby się dla córki jakąś komórkę w piwnicy zorganizować, żeby pies nie cierpiał, że nie może korzystać ze wszystkich pomieszczeń.
          • claudel6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 16:56
            i jeszcze jedzenie matka ma mu do pokoju przynosic, jak w więzieniu big_grin
            niektórym jednak ta miłośc do zwierząt pada na mózg.
        • albertynaa Re: Ratujcie... 28.02.16, 14:53

          > Wszyscy każą zaraz psa się pozbywać, ale można poszukać innych rozwiązań np. st
          > refy wolne od psa w mieszkaniu (łazienka, pokój córki), jedzenie możesz jej prz
          > ynosić do pokoju

          Że co..? big_grin
          • isa1001 Re: Ratujcie... 28.02.16, 14:58
            Nie śmiej się. To tragiczne, że ktoś tak w ogóle może pomyśleć, że można zamknąć w pokoju dziecko i pozwolić mu wychodzić jedynie do łazienki, tylko dlatego, że jest uczulone na psa, który jest w domu. Pies cieszy się pełną swobodą, dziecko kibluje w zamknięciu.
            • aguar Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:19
              Nie o to chodzi, że dziecko ma nie wychodzić, tylko, że pies ma tam nie wchodzić w ogóle.
              • isa1001 Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:23
                Przecież to kosmiczna bzdura. Co to da? Po reszcie mieszkania będą fruwać alergeny, z którymi zetknie się dziecko.
                • kira02 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:17
                  To pomysł z gatunku: strefa dla niesikających na basenie big_grin
                  • agata_abbott Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:48
                    big_grin
              • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:34
                Sierść nadal będzie w mieszkaniu. Rozwiązanie z gatunku "jak w absurdalny sposób maksymalnie utrudnić sobie życie".
        • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:07
          Normalna jesteś?
        • agrypina6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:50
          Tak, niech dziecko bierze sterydy, super pomysł. Pies najważniejszy, co tam choroba dziecka. Zszokował mnie ten wątek.
        • kira02 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:15
          Raczysz żartować?! Córka będzie siedzieć zamknięta w pokoju jak w klatce, z możliwością wyskoczenia do łazienki, bo do kuchni i salonu już nie bardzo (będzie jeść w swoim pokoju). Wypowiedź o sterydach przemilczę - zapewne nie masz pojęcia, o czym piszesz. Polecam doczytać o tym, czym są sterydy i jakie mają skutki uboczne.
          • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:48
            Przeciez to aguar,ona jest mocno niedorozwinieta.
            Ogólnie ten watek niedlugo ma szanse zostac watkiem roku.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:24
              Musisz jechać inwektywami?
        • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:30
          Wiesz podobno mozna tez podawac konskie dawki penicyliny suspicious
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:42
            Wiesz... trochę racji w tym jest. Ja się urodziłam jako wcześniak, z wiotkością krtani i różnymi innymi problemami. Mama z ojcem oboje palili jak smoki. Mieszkaliśmy w kamienicy, parter, ogrzewanie piecowe, moja mama uwielbiała wykładziny dywanowe, na to jeszcze dywany, długie firany, zasłony, masa kwiatów, wietrzyli raz na rok i do tego palili w domu. Mama rzuciła palenie trochę po 40-tce, tata zmarł na zawał. Pamiętam moje ciągłe zapalenia krtani. Nikt nie wpadł na to że wiotkość krtani + fajki w domu przy małym dziecku równa się duszność. Nie pamiętam ile razy miałam zapalenie krtani, ile razy jako dzieciak byłam w szpitalu, ile razy dostawałam zastrzyki. Trwało to gdzieś może do 2-3 klasy podstawówki. Potem pamiętam siebie zdrową jak ryba. Żyję i mam się dobrze. Pracuję i mam działalność gospodarczą. Uczę, nie narzekam na gardło. Można. I nie, nie mówię, że jak ja tak miałam to moje dziecko też musi. Wręcz przeciwnie, obrzydzają mnie papierosy i niedobrze mi się robi gdy je czuję, nigdy nie miałam w ustach papierosa, ale serio nie pamiętam u siebie zapalenia oskrzeli, krtani czy nawet anginy. Katar mam raz na ruski rok. W domu odkurzam codziennie odkurzaczem z filtrem hepa. Gdzieś tam pozostają włosy, bo przecież przy psie to jest nie do wyeliminowania. Jemy raczej normalnie, bez przesady w żadną stronę. Słodycze staramy się ograniczać. Jemy dużo warzyw. Córka lubi bardziej warzywa niż owoce, więc je warzywa. Ona w ogóle lubi jeść, eksperymentować ze smakami. Jedyne czego nie znosi to mięsa na zimno, czyli wędlin, dlatego mamy dość problemowe śniadania, bo z reguły to jest jakiś serek, twarożek, jajka, miód, owsianka, ale coś co zawiera nabiał. Już sama nie wiem.....
        • aagnes Re: Ratujcie... 03.03.16, 08:50
          Ok, wygralas internet. jak zyje i czytam to forum na ktorym mozna przeczytac rozne piramidalne bzdury - ta wygrywa.
          czy ty zyjesz w sredniowieczu? wiesz, ze alergenow nie da sie zamknac w pokoju?
          przeczytalam twoj post w pokoju znajomym w pracy z 10 minut temu - do teraz leżą i kwicza ze smiechu.
    • marcelina4 Re: Ratujcie... 28.02.16, 12:16
      sytuacja nie fajna, ale chyba oczywiste jest tylko jedno rozwiązanie, musisz psa oddać, dobrze że masz zaufaną osobę, która życzliwie zajmie się psem
      co do tego odczulania, to nie jest to taka łatwa i krótka terapia
      mój mąż jest właśnie w trakcie takiej kuracji, uczulenie na psa i kota, terapia potrwa trzy lata i nie ma żadnej gwarancji, że się powiedzie, więc nie wiem, czy będziesz mogła za parę miesięcy psa sprowadzić z powrotem do domu
      jezeli alergia jest silna, to nawet przy systematycznej farmakologii i tak każdy kontakt z psem, nawet twój kiedy odwiedzisz psa i przyniesiesz do domu alergen na ubraniu córka odchoruje
      piszę to z doświadczenia, u męża tak właśnie jest, nawet jazda windą z psem powoduje u niego kichanie, a bierze regularnie leki, alergia jest jednak bardzo silna
      • ivaz Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:05
        U mojej siostrzenicy odczulanie zupełnie się nie powiodło, odczulana była przez 5 lat a alergia na koty jak była silna tak pozostała.
        Niestety najlepszym lekarstwem na alergie to brak kontaktu z alergenem.
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:05
        Marcelina- pies już pojechał. Co do alergii - wypowiadało się trzech alergologów, bo problem istniał już od dawna, jak mieszkałyśmy u mamy z jej psem. Właśnie za czasów poprzedniego psa alergolog zlekceważył temat, bo w testach nic nie wyszło. Po tamtym psie było przeszło 3 lata przerwy- dziecko zdrowiutkie, chodziło i jeździło ze mną wszędzie, baseny aquaparki, wycieczki, plener. W maju w 3.klasie pojawił się kolejny pies i się zaczęło bez zbędnych wstępów typu łzawienie oczu, kichanie, reakcji skórnej nie było wcale. I tak: dwa miesiące po wzięciu psa córka zachorowała na zapalenie zatok, silny obrzęk i gorączka, antybiotyk. Po antybiotyku było kilka mniejszych infekcji, ale w 4 klasie też córka zmieniła szkołę i były to infekcje typu sam katar i taki normalny, trwający tydzień. Jeździliśmy też na basen - po każdej wizycie na basenie już mogłam przewidzieć, że będzie zapalenie zatok, ale po antybiotykach przechodziło, był względny spokój przez kilka miesięcy, nie brałam pod uwagę takich zwykłych incydentów z katarem, które się znowu pojawiły. Dziecko chodziło na basen - pojawił się katar. Potem przestałyśmy chodzić na basen. Dziecko nie pływało, a katary i tak się pojawiały, i to coraz trudniejsze do przeleczenia. Te wakacje spędziłyśmy prawie w całości w domu, bałam się basenów i w ogóle kąpielisk. A Infekcje typu sam katar, który po 2-3 dniach przechodził w zapalenie zatok, i tak się pojawiały. Apogeum nastąpiło pod koniec tego roku, permanentny katar, zwłaszcza rano, trudno było nos odblokować. Każdy katar kończył się antybiotykiem. Do tego dołączył kaszel, lekarz mówi że w nosie było tyle wydzieliny że już nie miała jak spływać. Al;e to nie jest tak, że córka miał przy sporadycznym kontakcie z psem jakieś objawy. Nigdy nie miała. Czy jest możliwe żeby podczas pobytu z psem przez 3 lata rozwinęła się aż taka alergia?
        • marcelina4 Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:21
          wszystko jest możliwe, mój mąż został alergikiem będąc dorosłym człowiekiem, jako dziecko miał psa i nic mu nie było, problem pojawił się jakieś pięć lat temu, z poczatku w ogóle nie braliśmy pod uwagę alergii, tak jak Ty szukaliśmy innej przyczyny katarów i problemów z zatokami, niestety tylko niepotrzebnie faszerował się antybiotykami
          dopiero po jakiś dwóch latach w końcu ustaliliśmy przyczynę problemu
          na razie mąż odczula się rok i efektów nie widać niestety, nadal pies wywołuje u niego silną reakcję alergiczną
          dlatego obawiam się, że u was pies może już nigdy nie wrócić, bo z tego co piszesz alergia u córki jest dosyć silna, odczulanie to długi i trudny proces, cały czas dodatkowo na lekach
          współczuję córce i Tobie też, ale musisz chronić dziecko, pies jest wykluczony
        • e-kasia27 Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:21
          Tak jest to możliwe. Wcale nie musiała mieć widocznych objawów. Od alergenów był stały stan zapalny w zatokach i z czasem się coraz bardziej pogłębiał.
          Odizoluj ją od psa, a po paru miesiącach pewnie wszystko wróci do normy, ale izolacja musi restrykcyjna, jeśli choćby raz w tygodniu będzie miała bliskie spotkania z psem, to nic się nie zmieni. Powinna psy omijać z daleka.
          Dlatego wyżej napisałam, że wysyłanie jej razem z psem do koleżanki, to zły pomysł, to nadal ciągły kontakt z alergenami.
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:26
            A ja Ci odpowiedziałam, że córka pojechała się pożegnać i wróci na obiad. Bez psa. W tym czasie ogarniam dom i wyję, nie wstydzę się tego. Oczy wypłakałam za psiakiem, nie wiem jak się pokażę jutro w pracy.
            • pade Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:51
              Współczujęsad
              Płacz ile wlezie.
            • chocolate_cake Re: Ratujcie... 28.02.16, 16:04
              Trzymaj się ciepło smile
              Powiem ci, że też bym ryczała sad
              Wiadomo, że psa trzeba oddać. Dobrze że koleżanka go przygarnęła i będzie mu tam dobrze. No i nie jest to daleko od ciebie.
              • karme-lowa Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:39
                A.da bardzo mi przykro. Wszystko się jeszcze ułoży.
        • jowita771 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:49
          >Po tamtym psie było przeszło 3 lata przerwy- dziecko zdrowiutkie,

          Tego Ci zazdroszczę. Moja córka uczulona najsilniej na roztocza. Wiele bym dała, żeby dało się ich tak łatwo pozbyć jak wyprowadzić psa z domu.
    • alpepe Re: Ratujcie... 28.02.16, 13:55
      W Niemczech ludzie się ogłaszają, że chętnie powyprowadzają psa za darmo, bo nie mogą sobie pozwolić na posiadanie psa z różnych względów, a kochają psy. Pomyśl o tym, są ludzie, którzy nie mają czasu na takie spacery i jakby ktoś tak im psa zabrał na dłuższy spacer ZA DARMO, byliby wdzięczni. Rozwieś kartki na drzewach, ogłoś się w necie itp.
      • e-kasia27 Re: Ratujcie... 28.02.16, 14:46
        Nie wymyślaj głupot.
        W ten sposób będzie cały czas przynosić do domu psie alergeny na skórze, na ubraniu więc jaki sens miałoby pozbywanie się psa z domu, skoro i tak w domu byłoby pełno alergenów?
        • alpepe Re: Ratujcie... 28.02.16, 15:50
          Jak dziecko jej wybywa na miesiąc, to czemu miałaby wtedy tego nie robić?
          Wysprzątać, wyprać wszystko przed powrotem córki z wakacji i wystarczy.
    • moni_kaw Re: Ratujcie... 28.02.16, 16:10
      współczuje sytuacji, ale wszytsko wskazuje na to, że nie masz wyjścia
      szukaj pozytywów
      1. córka zdiagnozowana i teraz powinno już pójść gładko
      2. pies idzie w "dobre ręce"
      3. masz możliwość utrzymywać z nim smile kontakty

      możesz jeszcze sama kupić dom i psa nie trzymać w domu tylko gdzieś na obejściu...smile
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:08
        ....się zaczyna....płaczę, nie jem, słabo mi, nie mogę się niczym zająć, wszystko przypomina mi psiaka, miski z wodą nie ruszam, to jedyne co mi pozostało po niej.....
        • isa1001 Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:16
          Kobieto! Weź się w garść i przestań histeryzować, bo wpędzisz w poczucie winy chore dziecko. Córka będzie się czuła winna, że swoją chorobą doprowadziła matkę do takiego stanu.
        • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:21
          ojp
        • helka.z.porcelany Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:23
          Trzymaj się dzielnie, bo nie miałaś wyjścia i zrobiłaś, co trzeba. A teraz ze względu na córę, trzymaj emocje na wodzy, żeby dziecku nie zafundować wyrzutów sumienia. Zorientowałaś się chyba, że naprawdę całym sercem rozumiem Twoje emocje, ale dziecku nie daj ich zauważyć. Musisz udawać, że wszystko jest ok. Pokerowa twarz- psiak trafił najlepiej jak mógł, bo nie do obcych. I bedzie miał się tam świetnie. I, choćby Ci nie wiem jak było smutno- taką wersję musisz przedstawiać córce i swoim zachowaniem dowodzić, że sama w to wierzysz.
        • miedzymorze Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:48
          Może spróbuj się dla odmiany UCIESZYC tym, że dziecku będzie lepiej ?
          Bedzie mogła iśc na basen, nie będzie się budzic co rano z zawalonym katarem nosem itp ?
          Wywal ta miskę, do niczego nie będzie ci jużpotrzebna poza użalaniem się nad sobą.

          pozdr,
          mi
        • asia_i_p Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:49
          To zatnij zęby i wylej miskę z wodą, to trzeba przeciąć. Strasznie ci współczuję, bo długie lata miałam kochaną jamniczkę i ciężko mi się z nią było pożegnać, ale jeżeli córka wraca lada chwila, to musisz się jakoś pozbierać. Zwłaszcza, że córka też będzie płakała, być może będzie cię obwiniała, że oddałaś psa, kwestionowała, że musiałaś to zrobić - to dziecko i ma do tego prawo.
          Diagnozowałaś się w kierunku depresji? Takie silne fizyczne reakcje na emocje sugerują, że możesz ją mieć. Zwłaszcza, że z "się zaczyna" rozumiem, że taki stan jak teraz przeżywasz nie pierwszy raz.
        • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:50
          Weź się za sprzątanie, a miskę potraktuj domestosem.
        • echtom Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:35
          > miski z wodą nie ruszam, to jedyne co mi pozostało po niej.....

          To akurat bez sensu, bo po co rozdrapywać rany (Twoje i pewnie też córki)? Wylej wodę, miskę wyrzuć albo przynajmniej głęboko schowaj.
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 20:49
            To nie jest tak, że zamiast partnera ulokowałam wszystkie uczucia w psie. Jeszcze w grudniu gdy młoda tak mocno zachorowała, zaczęłam coś podejrzewać i partner wywiózł psa do swoich rodziców-pies był poza domem dosłownie dobę. Ryczałyśmy obie za psem i pojechał po psa z powrotem, stwierdził że już nie wytrzyma. Poza tym to była najgorsza noc jaką przeżyłam, on stwierdził że ten pies był jak nasze dziecko, że teraz już nas nic nie łączy..... To kochana śliczna sunia, taki pieszczoszek, więc może dlatego tak mam....
            • claudel6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:13
              no to napisałaś coś zupełnie odwrotnego niż w pierwszym zdaniu.
        • anorektycznazdzira Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:37
          Teraz to masz do gruntownego posprzątania całe mieszkanie, z praniem, trzepaniem i wywalaniem wszystkiego.
          O ILE chcesz skończyć cierpienia swojego własnego dziecka.

          Tak to się robi, inaczej alergeny zostają kolejne miesiące i lata. Krótko mówiąc: nie masz teraz płakać, bo co innego masz do zrobienia.
    • beverly1985 Re: Ratujcie... 28.02.16, 17:42
      Przepraszam, ale czy ty masz dobrze w glowie? Twoje dziecko choruje od dwoch lat, masz gdzie oddac psa, a jeszcze sie zastanawiasz??
      Kocham bardzo moja kotke, ale gdyby dziecko mialo alergie to oddalabym ja w najlepsze rece i odwiedzala od czasu do czasu. Ciesz sie, ze wiesz, co dolegalo corce i ze nie bedzie wiecej chorowac.
    • inguszetia_2006 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:06
      ad.a6 napisał(a): bez spacerów moje życie nie ma sensu...
      Witam
      Uratować cię może człowiek do towarzystwa, nic innego. Bez względu na płeć. Naprawdę, nie masz nikogo, słownie - nikogo, kto by poszedł z tobą na spacer w weekend? Żadnych przyjaciół, znajomych, sąsiadów życzliwych? Zero ludzi wokół ciebie? Może nadszedł już czas, by coś z tym zrobić, nie sądzisz? Zacznij od forum, może znajdzie się jakaś samotna dusza, która dotrzymałaby ci towarzystwa? Cała sytuacja oczywiście bardzo smutna, ale przecież to nie brak psa jest dla ciebie tak dotkliwy, tylko raczej brak towarzystwa(sama jak palec).
      Pzdr.
      Ing
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:45
        Nie, mi chodzi właśnie o TEGO psa, z którym mam konkretne wspomnienia, miejsca, które razem odwiedzałyśmy. I nie chodzi o spacery w weekend. Tylko o to, że dzięki temu pieskowi chciało mi się rano wstawać i wychodzić. To jest radony pieszczoch, tulkacz. Spała ze mną, wtulała się jak małe dziecko. Tak, to brak psa jest tak dotkliwy. Od psa nie zaznałam przykrości. Od ludzi- owszem.
        • lauren6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:46
          Przytulaj córkę. Jest ciężko chora i potrzebuje matczynej miłości.
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:50
            Co Wy z tą ciężką chorobą? jest przeleczona antybiotykiem i jutro idzie do szkoły. W nosie w miarę pusto (ciekawe na jak długo?). Wróciła z masą zdjęć w telefonie jak to pieskowi jest tam fajnie. Siedzi teraz z kolegą w pokoju, jedzą kanapki i słychać radosne śmiechy.
            A ja sama..... to była pora gdy wychodziłam z psiakiem na dłuższy spacer.....
            • daisy Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:36
              Uuuu, czyli jednym słowem córka już wcale nie taka chora, ale za to podła i bez serca? Ślicznie... Czy już zaczęłaś myśleć, że to ona pozbawiła cie towarzystwa ukochanego pieska, czy to dopiero przed wami?
              Na pewno jej za to odpłacisz, jak nie tak, to inaczej, prawda? Chodź jak najwięcej cała zapuchnięta, wybuchaj płaczem co chwila, patrz wymownie na miejsce po psim legowisku, opowiadaj o swoim nieszczęściu koleżance przez telefon, ale tak, żeby córka na pewno słyszała. Od razu lepiej się poczujesz. tongue_out
            • paskudek1 Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:37
              "Co Wy z tą ciężką chorobą? jest przeleczona antybiotykiem i jutro idzie do szkoły. W nosie w miarę pusto (ciekawe na jak długo?). Wróciła z masą zdjęć w telefonie jak to pieskowi jest tam fajnie. Siedzi teraz z kolegą w pokoju, jedzą kanapki i słychać radosne śmiechy.
              A ja sama..... to była pora gdy wychodziłam z psiakiem na dłuższy spacer....."
              sory kobieto ale tym wpisem udowodniłaś, ze włąsne dziecko masz głęboko w du..pie. Histeryzujesz jak durnowata za pieskiem bo na spacery nie masz z kim pójść Za chwilę wpadniesz w klasyczną depresję, dziecko polegnie odłogiem, może jednak oddaj córkę tatusiowi a sama pieska sobie weź. Boże co za kretynka rozlazła, zafiksowana na sobie, swoich uczuciach, swoich fobiach, tylko JA, JA, JA i piesiunio ukochany co z nim na spacerki chodzę. A córka? A co tam córka, antybiotyk dostała, już jej lepiej, jutro do szkoły pójdzie.
              Sama ryczała w domu a chorą córkę wysłała razem z psem na nowe miejsce. I jestem w stanie założyć się o niezłą wódkę, że g.no tu chodziło o pożegnanie córki z psem a więcej o to że mamunia taka strasznie zmartwiona ze pieska trzeba oddać ze by pewnie podróży "nie przeżyła. No to wysłała córkę z alergenem w podróż.
              Weź się moze kobieto do jakiejś pożytecznej pracy albo rzeczywiście do psychiatry idź i depresje zacznij leczyć bo szkodzisz i sobie ale PRZEDE WSZYSTKIM do cholery jasnej WŁASNEMU DZIECKU
            • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:17
              Co Wy z tą ciężką chorobą? jest przeleczona antybiotykiem i jutro idzie do szkoły. W nosie w miarę pusto (ciekawe na jak długo?). 

              No oczywiscie,zmiany w zatokach to zadna choroba.Co tam antybiotyk,przeciez branie antybiotykow na okraglo wcale nie wplywa na zdrowie.
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 18:48
        TEN piesek pomógł mi wyjść z choroby, gdy chorowałam na kręgosłup, to dzięki niemu zaczęłam wychodzić w ogóle. Miałyśmy swoje rytuały. Jak byłam na zwolnieniu na kręgosłup to dzięki pieskowi wstawałam , ubierałam się i szłam do lasu. Ta psina towarzyszyła mi w różnych chwilach niedoli. A teraz pozwoliłam ją wywieźć. Czuję się jak......
        • ad.a6 Mam noc z głowy 28.02.16, 18:55
          Siedzę i ryczę. Wszystko mi się z nią kojarzy. Wszystko. Chyba mieszkanie zmienię, bo boję się w okno spojrzeć. Wszędzie chodziłam z psiakiem. Nie jadłam cały dzień. Wszystko robię machinalnie. Córka siedzi w pokoju z kolegą i co chwilę się śmieją. A ja się boję, że po przepłakanej nocy nie będę w stanie egzystować....
          • ad.a6 Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:07
            chciałabym żeby mi ktoś coś dał na przespanie tej nocy i kolejnych. Nie radze sobie z tym że to się wszystko tak szybko rozpadło. Najpierw on a potem piesek. Myślałam że przyjaźń z pieskiem będzie wieczna. Ja zawiodłam.
            • kira02 Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:15
              Teraz już nie mam wątpliwości - dziewczyno, Tobie potrzebna jest terapia. Inaczej sama się zapętlisz w takim postrzeganiu świata. Jeden facet Cię zawiódł, a nie wszyscy ludzie. I Ty nie zawiodłaś psa, bo zapewniłaś mu najlepsze warunki w sytuacji niezależnej od Ciebie. Naprawdę poszukaj pomocy, jeśli nie ze względu na Ciebie, to na córkę, nie możesz jej fundować takiego myślenia.
            • asia_i_p Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:34
              Ada, Kira ma rację. Nie chcę umniejszać twojego żalu za psem, on jest szczery i żywy, ale w tym momencie nie płaczesz tylko za psem. Wplotłaś w tę sytuację wszystko inne, co cię boli, a to ci nie ułatwia odzyskania spokoju.
            • claudel6 Re: Mam noc z głowy 29.02.16, 19:25
              przyjaźń z psem nie jest wieczna, bo psy umierają. a matkę do wzięcia się za siebie przede wszystkim powinna mobilizować obecnosc dziecka, nie psa. ulokowałaś w tym psie zdecydowanie za dużo uczuć.
          • kira02 Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:11
            To, co piszesz, jest bardzo niepokojące. Taka czarna rozpacz, niechęć do życia. Pomyśl, że przecież piesek żyje, ma się dobrze, jest pod dobrą opieką w super warunkach (poza miastem). Współczuję Ci, ale musisz wziąć się w garść, dla dziecka. Twoje dziecko nie może Cię widzieć w takim stanie, bo będzie miała poczucie winy, że to przez nią trzeba było oddać psa, że przez nią mama płacze. Ona przecież też była przywiązana do psiaka i też za nim tęskni. Jeśli dalej nie będziesz mogła sobie poradzić z uczuciami, poszukaj pomocy specjalisty, może to jakaś depresja czy coś. Piszę to z całą życzliwością.
            • lady-z-gaga Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:16
              > Twoje dziecko nie może Cię widzieć w takim stanie, bo będzie miała poczucie winy, że to przez nią trzeba było oddać psa, że przez nią mama płacze.

              a skąd wiesz, czy matce zależy, aby dziecko nie miało poczucia winy? nie widzisz pretensji, że mała jest wesoła, chociaż pozbawiła matkę sensu życia? w dodatku jej choroba to bzdet, antybiotyk pomógł.....
              chyba przestanę zaglądać do tego wątku, bo mnie szlag trafi i napiszę coś niecenzuralnego uncertain
              • kira02 Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:31
                Lady, nawet jeśli autorka ma takie uczucia, to na pewno nie są one świadome. To na pewno nie jest myślenie w stylu: "Ale wredna ta moja córka, nie kocha piesia, niech choruje, dobrze jej tak!" Ja tu widzę raczej poczucie, że wszystko się wali (nawet relacje ze zwierzętami,a to był taki pewniak) i stąd ta rozpacz. Ona kocha swoje dziecko, tylko widzi wszystko w krzywym zwierciadle.
                • lady-z-gaga Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 19:59
                  Ja wiem, że ona nie myśli racjonalnie smile ale ja nie jestem psychologiem, tylko prostą kobietą i jak ktoś mając dziecko sugeruje, że pies był jej najbliższą istotą, to się we mnie krew burzy smile no dobra, sprobuję ochłonąć i potraktować to jako krzyk zranionej duszy, ktorą spotkało więcej problemów, niż jest w stanie wytrzymać smile
                  • pade Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 20:15
                    Ale wiesz, jak kobieta ma problemy, to lepiej, żeby się psu wyżaliła i do niego przytuliła, niż oczekiwała pocieszenia od dziecka, prawda?
                    Może w tym sensie pies był jej najbliższy.
                    • ad.a6 Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 20:24
                      Tak w tym sensie pies był mi bliski. Do niego po problemach dnia byłam w stanie się uśmiechnąć. A spacer był odskocznią. Tylko dla psa chciało mi się chodzić.
                    • lady-z-gaga Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 20:30
                      Najlepiej by było, żeby ona sama rozumiała własne emocje , w tym również fakt, że w psie ulokowała wszystkie niespełnione uczucia i nadzieje. Bo jak zrozumie, to będzie szansa, że sobie z tym poradzi. Nasze interpretacje niczego nie zmienią.
                      • pade Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 20:38
                        To prawda, ale ja np. w trakcie głębokiego przeżywania nie jestem w stanie dokonać analizy. Dopiero po ochłonięciu jest to możliwe.
                        Także ja bym dała autorce czas.
                    • anorektycznazdzira Re: Mam noc z głowy 29.02.16, 14:43
                      Problemy?! Z głową chyba. W dniu, w którym bym sobie uświadomiła, że pies jest mi bliższy i ważniejszy niż własna córka obdzwoniłabym wszystkie kliniki zdrowia psychicznego błagając o pomoc.
                  • asia_i_p Re: Mam noc z głowy 28.02.16, 20:23
                    Za dużo problemów, to raz; dwa, pies był nie tyle najbliższą istotą, ile istotą, od której mogła bez obaw i bez wyrzutów sumienia brać - z dzieckiem tak nie można; trzy - z jej życia zniknęło bardzo dużo, ona jakoś ustawiła to, co zostało, i wtedy splot okoliczności zabrał jej jeden z istotnych elementów tego ustawienia. Więc chociaż nikt nie umarł, to jej się jeszcze raz rozsypało. Po tym, jak poprzednie poskładanie było już bardzo trudne i bardzo ją zmęczyło, to nie widzi, jak po raz jeszcze kolejny ma poukładać.
                    Miewałam tak, w mniejszych sprawach, więc reakcja była mniejsza, ale mechanizm był ten sam - że pokonałam coś dużego, potem nawalało coś dużo mniejszego, a ja się rozpadałam, bo nie miałam już żadnej rezerwy sił.
          • anorektycznazdzira Re: Mam noc z głowy 29.02.16, 14:41
            Dziewczyno, zupełnie serio i bez złośliwości:
            potrzebujesz profesjonalnej pomocy terapeuty od depresji i nerwic!!!
        • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:56
          Ach dla pieska zaczelas chodzic,a nie dla dziecka.Co raz lepiej.
        • pajac_ynka Re: Ratujcie... 02.03.16, 20:41
          Odpowiem Ci inaczej. TEN piesek (bo on z wami mieszkał) jest odpowiedzialny za chorobę lub chociażby silny dyskomfort twojej córki. Na spacery możesz wychodzić z córką lub znajdź sobie towarzystwo ludzi, takie zafiksowanie na psie nie jest zdrowe. Szkoda, że do codziennego funkcjonowania nie daje Ci własne dziecko. Co do wywiezienia psa, może faktycznie trzeba było córkę wysłać do ojca (chyba byś mniej tęskniła) skoro aż tak cię drażnią córki śmiechy. Z tego opisu wynika, że zła córka jest odpowiedzialna za to, że straciłaś przyjaciela. Przykre to.
    • yuka12 Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:28
      Chyba jednak trzeba sie szybko pozegnac ze zwierzeciem. Ja tez kiedys mialam testy, ktore nie wykazaly zadnej nadwrazliwosci, a po przeprowadzce do mieszkania, gdzie zylo przed nami malzenstwo z wychodzacym kotem, dostalam silnej alergii na siersc kota. I musielismy poszukac innego lokum.
    • kiddy Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:42
      W wątku oczywiście 90% odpowiedzi w duchu "nie wiem, więc się wypowiem". Od 20 lat mam alergię, początkowo silną na psa, potem na kota, nie licząc innych alergenów. Przez lata miałam psa i koty. Decyzje o oddaniu zwierzaka konsultuje się z dobrym lekarzem, bo samo oddanie psa nie przyniesie efektu. Alergen jest wszędzie w domu, trudno go będzie usunąć. Więcej: nie da się odizolować dziecka od psiego alergenu, bo nie jesteście jedyną rodziną na świecie posiadającą psa. Byłam w takiej sytuacji, jak wasza, mając 15 lat. Lekarka prowadząca ze szpitala, do którego trafiłam po ataku astmy, uznała, że nie ma sensu oddawać psa, tym bardziej że to wywoła silny stres, który pogarsza samopoczucie alergika astmatyka. Były żelazne zasady (częstsze kąpiele psa, zakaz wpuszczania psa do pokoju, w którym spałam, dokładne mycie rąk po każdym kontakcie z każdym psem) i tyle. Alergię się leczy lekami, nie izoluje się alergika od otoczenia, bo to niemożliwe i niebezpieczne. Powtarzam: zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, porozmawiaj z dobrym alergologiem.
      • karmelowa_bombonierka Re: Ratujcie... 28.02.16, 20:21
        Wreszcie mądry wpis w tym dziwnym wątku... (no dobrze, jeszcze jakiś promil się takowych przewijał...) Mam po jego przeczytaniu niejakie wrażenie że powszechnym zjawiskiem jest iż w momencie zostania matką coś takiego jak empatia do reszty świata przestaje istnieć...
        Naprawdę każda z Was po stwierdzeniu u jej dziecka alergii na kota/psa - od razu by go wywiozła z domu na taczkach? Bez krzty refleksji i smutku?
        Bez prób nawet znalezienia innego rozwiązania?

        Naprawdę w żadnej z Was nie ma zrozumienia dla dziewczyny która postawiona w trudnej sytuacji cierpi? Tak trudno zrozumieć rozpacz związaną z koniecznością oddania ukochanego psa?
        Matko jedyna, przerażające, naprawdę.

        Mam osiem kotów, rybki, cudownego męża, super syna, nie mam absolutnie żadnych kłopotów społecznych, dużo zajęć i pasji. Ojej, mam nawet przyjaciółkę!
        To tak w temacie roztrząsania tematu psychiki i osobowości - oczywiście zaburzonej - osób które mają zwierzęta które są dla nich ważne.

        Co do alergii - warto wziąć pod uwagę że oddanie na oślep psa bo w testach wyszło uczulenie na niego - to iście na łatwizne.
        To ogromny stres dla dziecka (ostatnie czego potrzebuje alergiczne dziecko - szkoda że mało kto bierze to pod uwage), często (acz po lekturze wątku wnoszę że sporadycznie) dla jego rodziców - co tez przekłada się na komfort dziecka.

        Warto by wziąć pod uwagę iż alergia to nie jakaś tam choroba która spada z nieba.
        To choroba całego organizmu, wynik jego zaburzonego funkcjonowania. Fizycznego i psychicznego. Jest fajna książka na temat specyficznej osobowości dzieci z astmą. Ale tytułu teraz nie moge sobie przypomnieć - jak mi się uda to wkleję. Zresztą coraz częściej sie mówi o tym że astma i wiele alergii - to tak naprawde choroby psychosomatyczne.
        Poza psychiką - wielki wpływ na rozwój alergii ma: posiadanie lub nie pasożytów, niedobory, choroby towarzyszące, możliwość hartowania organizmu, przewlekłe infekcje etc.

        Jesli dziecko ma alergię na wiele rzeczy usuniecie jednego alergenu wiele nie zmieni (czasem zmieni na gorsze, bywa że stały kontakt z alergenem powoduje objawy ale o niewielkim nasileniu - a po jego eliminacji - niespodziewane spotkanie psa np. na klatce schodowej, jechanie winda którą wcześniej jechał pies - może spowodować bardzo ostre objawy) - organizm szybko znajdzie sobie coś innego.

        Dlatego tak ważne jest znalezienie mądrego, rozsądnego alergologa.
        To podstawa.
        Nie takiego który pójdzie na łatwiznę. Wywalić psa, wywalić wszystko z domu, okna pozamykać, dziecko niech z domu nie wychodzi i je trzy rzeczy na krzyż - i hurra, jaki jestem doskonały - objawów nie ma!
        Tylko takiego który popracuje nad całym organizmem - nie zmniejszy chwilowo objawy kosztem ogromnego cierpienia ludzi i psa - ale takiego który będzie chciał faktycznie dziecku pomóc.

        • echtom Re: Ratujcie... 28.02.16, 20:33
          > Mam po jego przeczytaniu niejakie wrażenie że powszechnym zjawiskiem jest iż w momencie zostania matką coś takiego jak empatia do reszty świata przestaje istnieć...
          > Naprawdę każda z Was po stwierdzeniu u jej dziecka alergii na kota/psa - od razu by go wywiozła z domu na taczkach? Bez krzty refleksji i smutku?
          > Bez prób nawet znalezienia innego rozwiązania?

          Jak widać z tego wątku, nie każda matka uczy dziecko, że człowiek staje się odpowiedzialny za to, co oswoił, nawet w sytuacji, kiedy musi oddać. Tu akurat szybkie odseparowanie psa jest dobrym wyjściem, by poobserwować, co się będzie dalej działo, i na spokojnie zastanowić się nad rozwiązaniem długofalowym.
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 20:33
        Masz rację - tylko, że u córki po uśpieniu poprzedniego psa było jak ręką odjął.... potem były trzy lata całkowitego spokoju, trzy lata zdrowia, do kolejnego psa. Również zdaję sobie sprawę, że okres dojrzewania też może mieć wpływ. U córki jest jeszcze sprawa krzywej przegrody nosowej i alergii na roztocza, tu pies - a raczej sierść fruwająca po całym mieszkaniu, odegrał kluczową rolę. Zauważam tę nieszczęsną sierść wszędzie, nawet w łazience na półeczce z kosmetykami. Pies jest u przyjaciółki, skonsultuję się jeszcze z kilkoma lekarzami, zrobimy te badania zatok i tę endoskopię, może pies wróci.....
      • 3-mamuska Re: Ratujcie... 28.02.16, 21:32
        Miałam to samo napisać, gdzieś słyszałam ze alergeny utrzymują sie do 4 lat po oddaniu/śmierci zwierzęcia.
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 28.02.16, 22:08
          Tu nie chodzi o alergeny typu naskórek, tylko typowa sierść. Nawet dzisiaj zobaczyłam sierść na półeczce ze szczotkami do zębów i przyklejoną do kafelek w łazience. Dodam, że po uśpieniu poprzedniego psa było jak ręką odjął, córka przestała chorować. Tyle, że uśpienie poprzedniego psa (nowotwór, guz nieoperacyjny) zbiegło się w czasie z drugim usunięciem trzeciego migdałka. Potem były trzy lata spokoju, więc możliwe, że migdałek znów odrósł- dowiemy się tego w szpitalu za tydzień, usuniemy to i pies wróci.
          • miedzymorze Re: Ratujcie... 28.02.16, 22:57
            Zamiast snuc wizje powrotu psa weź się za sprzątanie...
            Nie jestem aniołem czystości ale to co piszesz brzmi flejtuchowato

            pozdr,
            mi
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 08:06
              To typ psa, że sierść jest właściwie wszędzie. Wystarczy że wrócimy ze spaceru i się "wstrząśnie" i fruwa pół pokoju kurzu i sierści. Wystarczy że ją wezmę na kolana, a wyleguje się na mnie gdy np czytam, to mam na sobie pełno wszystkiego i to roznoszę na sobie, bo ileż można się przebierać. Wystarczy że tak się przejdę do łazienki i już jest tam pełno. Przy pracy na etat i pracy dodatkowej nie da się sprzątać codziennie. zawsze się gdzieś zapodzieje jakiś włos.
              • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:14
                Mieszkanie w tak zasyfionym mieszkaniu musi być ciężkie, a co dopiero dla alergika z ciągle zawalonymi zatokami. Mnie się robi niedobrze na samą myśl o pójściu do mieszkania, gdzie wszędzie się walają kłaki psa, bo właścicielka nie ma czasu posprzątać.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:31
                  Po tym psie można sprzątać i sprzątać. Codziennie rano dzień zaczynałam od sprzątania. Wszędzie była masa kłaków. Jak wychodziłam do pracy pies i tak leżał na łóżku w sypialni, albo w ogóle na jakimś meblu. W ten sposób nie można było nie wnieść kłaka np do łazienki, a na białych płytkach było widać każdy kłak, na jasnych panelach też.
                  • claudel6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:36
                    czemu wzięłaś takiego psa, skoro córka wczesniej miała juz objawy alergii, które ustały, gdy poprzedni pies zniknął z domu?
                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:39
                      Pisałam już. Uśpienie tamtego psa zbiegło się w czasie z usunięciem migdałka. Poza tym minęło naprawdę sporo czasu, przeprowadziłyśmy się, córka była zdrowa jak ryba, przed wzięciem psa zrobiłyśmy obie testy skórne. Żadnej z nas nic nie wyszło.
          • 3-mamuska Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:29
            Poczytaj sierść sama w sobie nie uczula, a ślina ktora pies sie myje.
            Wyczesuj psa codziennie na dworze, plus częsta kąpiel.
            Zreszta dziewczyna cie wszystko napisała.
            Chodzi o to ze moim zdaniem usunięcie zwierzęcia z domu nic nie da.
            Do sierść/alergen jest w domu bardzo długo, musiałabyś wymienić kanapę dywany itp.

            Ale twoje dziecko twoj pies, zrobisz jak wam wygodnie. Zdrowia życzę dla córki.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:33
              Dywanów nie mam, zasłon też. Tylko gołe panele. Nie mam nawet rolet w oknach. A jak dwa dni nie odkurzałam to wala się po kątach masa kłaków. Wyczesuję, kąpię. Tak jest normalnie a w czasie linienia jest makabra, odkurzałam 2-3 razy dziennie.
            • franczii Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:17
              Czesanie i czeste kapanie guzik daje. No, moze u kogos ze slabsza alergia.
              Do niedawna zylam z psem, na ktorego z biegiem lat rozwinela sie u mnie silna alergia. Mimo choroby chcialam, zeby pies u nas byl do konca zycia (gdyby chodzilo o dziecko to na pewno bym sie na to nie zdecydowala) Mimo leczenia, kontrolowania kontaktow, zamykania mojej sypialni, oduczenia psa wlazenia na lozka i kanapy, czestego kapania i codziennego czesania objawy mojej alergii stale sie nasilaly. Nie da sie wszystkiego wyeliminowac. Non stop kontrola wplywala na zycie calej rodziny, nawet nie moglam sie spontanicznie pobawic z dziecmi na podlodze. A biorac na rece najmlodszego syna lub przytulajac starszych moja pierwsza mysl byla, ze wczesniej sie tarzali z psem po podlodze. To nie jest stres?. Moj pies zmarl przedwczesnie, na nowotwor. To smutne ale nie wiem do czego by doszlo gdyby pies dozyl do poznej starosci.
        • franczii Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:59
          Niby to prawda, ze sie tak dlugo utrzymuja. teoretycznie tak wlasnie jest jednak w praktyce (pisze tu z wlsnego doswiadczenia) moge napisac, ze po wyprowadzce zwierzecia z domu i dokladnym wysprzataniu mieszkania objawy alergii bardzo lagodnieja i w porownaniu z tym co bylo wczesniej czlowiekowi wydaje sie ze jest sie zdrowy jak ryba.
          Jeszcze jedna uwaga na temat stresu zwiazanego z oddaniem zwierzecia. to oczywiscie stres, nie neguje tego ale alergia na zwierze , ktorej objawow, jesli mowa o silnej alergii, niegdy nie da sie calkowicie wyeliminowac jesli ktos zyje non stop ze zwierzeciem pod jednym dachem to jest dopiero stres. Lekami to sobie mozna zaleczyc objawy alergii spowodowanej sporadycznym spotkaniem z kotem lub psem sasiadow na klatce schodowej a nie stala obecnoscia zwiezrzecia w mieszkaniu. Do tego dochodzi ciagle pilnowanie zamykania drzwi, stale kontrolowanie sie zeby myc rece od razu po kazdym kontakcie, po dotknieciu miejsc i przedmiotow z ktorymi zwierze mialo stycznosc, uwazanie, zeby po takim kontakcie nie dotknac sie nieswiadomie w okolice twarzy chocby po to, zeby odsunac kosmyk wlosow. To jest dopiero stres. Nawet nie probuje sobie wyobrazac zycia w takiej non stop kontroli gdyby to dziecko, zwlaszcza male chorowalo.
    • misterni Re: Ratujcie... 28.02.16, 19:59
      Miałam podobną sytuację, tylko że z kotem, z tymże nie było aż takich perturbacji zdrowotnych, tzn jakiś kaszel, kichanie tak, ale bez innych atrakcji. O oddaniu kota nie było mowy, sam alergolog to odradzał. Dziecko z powodzeniem odczulaliśmy. Tylko tak jak pisałam, u nas nie doszło do ostrego stanu.
    • stara-a-naiwna Re: Ratujcie... 28.02.16, 21:14
      nie czytam "wszystkich" wpisów bo już się zdenerwuję - tymi wsiowymi babami co by najchętniej Ciebie z psem ukamienowały bo ty masz wątpliwości (przecież psa powinnaś uśpić)


      współczuję sad

      spróbuj psa gdzieś odizolować może (przyjaciółka to chyba "dobre ręce"?)
      zrób dziecku odczulanie i pomyśl co dalej

      sad
      • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 28.02.16, 21:31
        nie czytam "wszystkich" wpisów bo już się zdenerwuję - tymi wsiowymi babami co by najchętniej Ciebie z psem ukamienowały bo ty masz wątpliwości (przecież psa powinnaś uśpić)


        widać, że nawet pierwszego posta dobrze nie przeczytałaś tongue_out
    • looser3333 Re: Ratujcie... 28.02.16, 22:40
      Poszukaj w necie jak zminimalizować ryzyko mieszkania ze zwierzeciem na którego jest alergia. Mialam podobną sytuację z kotem i dzieckiem (refluks i czerwone poliki), okazało się, ze nie było to tak groznie jak straszyla alergolog. Juz zastanawialam sie nad kupnem specjalnego odkurzacza z filtrem wodnym, nawilzaczami itp a ostatecznie nic nie musiałam.
    • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:00
      ad.a6 napisał(a):

      > łzy mi klawiaturę zalewają.....pół nocy nie spałam.... bez spacerów moje życie nie ma sensu

      Hmmm ... moze jednak bardziej bez corki? suspicious

      > ja zawsze miałam tyle miejsc do obejścia z psem.... teraz zostanę sama jak palec....

      To moze, zamiast psa, oddaj corke ojcu albo kolezance? Nie bedziesz zostawac sama ...

      Bardzo przepraszam za zlosliwosc, ale jak czytam twoje rozwazania, to nic innego mi do glowy nie przychodzi sad
      • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:22
        jesteś zimna suką, nieempatyczną wredotą, która myśli tylko o oddaniu psa smile
        Też uważam że pani ma poważne problemy emocjonalne i psychiatra jej potrzebny od zaraz. No ale ja jestem wredna suka i człowiek ZAWSZE będzie dla mnie ważniejszy od psa, kota, świnki morskiej czy węza smile A już własne dziecko to w ogóle kwestia bezdyskusyjna.
        • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:33
          Obawiam się, że jeszcze dwa trzy wpisy o tym, że nie ma sensu oddawać psa i pies wróci.
          Swoją drogą to dziwne, że osoby, które dziecka nie widziały, nie wiedzą o tym w jakim jest stanie, wydaja takie sądy.
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:41
            Dziecko jest w normalnym stanie, nie chorowała wcześniej tyle co w tym roku szkolnym. Wcześniej było lepiej. Rozważam nawet przeprowadzkę z powrotem do bloku. Może to też zmiana mikroklimatu z bloku do kamienicy + alergia +krzywa przegroda + pies. Ja nie mówię - i lekarze też nie mówią, że to wina tylko psa, tylko że pies się przyczynia w znacznym stopniu gdy już jest katar. Latająca tumanami sierść i kurz i pies wylegujący się na łóżku w sypialni przyczynia się do intensywności infekcji, które może i bez psa i tak by wystąpiły, ale byłyby krótsze i o lżejszym przebiegu.
            • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:45
              Tak, czytałam, że uważasz, że córka przeleczona antybiotykiem i już jest ok.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:51
              Pies pobędzie u przyjaciółki tyle ile będzie trzeba. Termin tomografii/endoskopii mamy na za tydzień. Po badaniach będzie wiadomo czy to trzeci migdał znowu odrósł, czy ta przegroda tak broi, czy coś innego (polipy w zatokach? przewlekły stan zapalny?)... Chciałabym też dociec, dlaczego to się nasiliło akurat teraz....młoda kichała i smarkała właściwie od zawsze, ale teraz to już są ciężkie do wyleczenia długotrwałe infekcje, przebiegające z gorączką, której przy typowej alergii właściwie nie powinno być. Rozstrzygnie się czy to trzeci migdał odrósł czy rzeczywiście "wina" psa.... Jak będę znała odpowiedź to wtedy zadecydujemy czy pies wróci. Jeszcze w kwietnia mamy wizytę u alergologa. Kolejnego. Tym razem spróbujemy na nfz. Ten laryngolog który badał młodą jest bardzo uprzedzony do zwierząt. Już jak ją badał po raz pierwszy jak dostała zapalenie zatok, to jak mówiłam że w maju wzięłam małego psiaka a dwa miesiące później wystąpiło zapalenie zatok, zrobił taki jakiś dziwny grymas i powiedział 'uuuuuuu, i tu chyba mamy problem...." Już wtedy wiedziałam że coś jest na rzeczy. Ale przecież nie oddam szczeniaczka którego dopiero co wzięłam.
              • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:59
                Wczoraj przeczytałam o chorobie Twojej córki w innym wątku. Tam pisałaś, że katary były częste wcześniej. To, że teraz nastąpiło nasilenie może być wynikiem tego, że te katary były podleczone, stan zapalny wywołany alergią cały czas się utrzymywał, a po zetknięciu z jakimś wirusem, osłabiony organizm się poddawał.
                Uważam po lekturze tych wątków, że Ty dobrze wiesz, że ten pies potęguje tylko objawy, ale cały czas szukasz czegoś, czego mogłabyś się uczepić, że to jednak nie pies.
              • claudel6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:43
                ale zaraz, przeciez Ty napisałas tam na górze, że córka była równiez uczulona na poprzedniego psa i ze objawy ustały, gdy pies zniknął z domu, a zaczęly się, gdy wzięłaś następnego psa?
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:52
                  Nie wiem czy była WTEDY uczulona, bo wcześniej nic nie wyszło. Była mała, chodziła do przedszkola, chorowała to chorowała, nikt nie kojarzył tego z ważącym 2 kg maleństwem. Objawy ustały, bo uśpienie psa (marzec) zbiegło się w czasie z wycięciem migdałka (kwiecień). Potem były trzy lata spokoju.
            • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:52
              Twoje dziecko dostało skierowanie do szpitala - nie, to nie jest NORMALNY stan. Choruje od dłuższego czasu, wiemy to z wątku, który sama poprzednio założyłaś na forum. Nie ściemniaj, bo my głupie nie jesteśmy i potrafimy czytać ze zrozumieniem to co wcześniej wypisywałaś.
              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:56
                wiesz, znam osobę która ma całkowicie zarośniętą przegrodę po jednej stronie. Ma psy i koty. Żyje i funkcjonuje normalnie. Dziecko zostało skierowane do szpitala na BADANIE. Czyli coś może zostać potwierdzone lub wykluczone. To nie oznacza ciężkiej choroby. Rok temu dziecko było okazem zdrowia.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:58
                  A poza tym mam chyba prawo do ODROBINY czegoś swojego, anie wszystko pod dziecko. W tym wypadku to coś mojego to był pies. Nigdzie nie wychodzę, nikogo do domu nie zapraszam. Żyłam dla dziecka i dla psa.
                  • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:07
                    Jak masz swojego psa i swoje dziecko, to jednak zdrowie tego dziecka powinno być ważniejsze niż Twój pies. Laska, masz nakitrane pod łbem, jak nie wiem.
                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:11
                      Chciałam utrzymać zdrowie córki w porządku i jednocześnie nie pozbywać się psa. Coś w tym złego?
                  • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:18
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Nigdzie nie wychodzę, nikogo do domu nie zapraszam. Żyłam dla dziecka i dla psa.

                    To moze wlasnie w tym jest problem?
                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:22
                      Nie problem tylko tak chciałam. Uwielbiam chodzić - z psem, po lasach, łąkach, dlatego mieszkam trochę na uboczu, niby w centrum, ale przejdę jedną długą ulicę i już jestem za miastem.
                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:28
                        Spacery z psem to było coś co naprawdę mnie odstresowywało. Po ciężkim dniu czekałam na wieczór żeby iść chociaż na pół godziny. To samo rano. Po miałabym chodzić po lasach i górkach bez psa? Zawsze był dobry pretekst. Poza tym lubię jej gotować, kupować pierdołki, gryzaczki. Czytam dużo i interesuję się psami w ogóle. Czy rozumiesz, że to może być hobby?
                        • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:40
                          ad.a6 napisał(a):

                          > Czy rozumiesz, że to może być hobby?

                          Rozumiem i ci wspolczuje. Naprawde.
                          Niestety, musisz znalezc cos innego. A spacerowac po lasach i gorkach mozna rowniez samej. Albo z dzieckiem.

                          > Poza tym lubię jej gotować, kupować pierdołki, gryzaczki.

                          Zacznij to samo robic, a przede wszystkim CZUC do corki smile
                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:45
                            I robię. Właśnie dlatego chodziłam z psem bo dziecko nie lubi spacerów, tzn z psem lubiło. Chodzić dla samego chodzenia jej się nie chciało.
                            • anorektycznazdzira Re: Ratujcie... 01.03.16, 07:58
                              Z własnym dzieckiem nie chodzi się dla chodzenia, tylko dla wspólnego rozmawiania. O dziecka sprawach. Wtedy lubi.
                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:47
                                Nie lubi. Lubi rozmawiać w domu, ona nigdy nie lubiła wychodzić. Właśnie także dlatego miał być pies "zawsze będzie pretekst do wspólnego wyjścia". Co Ty mi jeszcze sugerujesz? Że z własnym dzieckiem nie rozmawiam? Ja też nie lubię chodzić dla samego chodzenia.
                      • wiu Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:49
                        Ad.a6 - ja tez tak mam, uwielbiam spacery z moim psiurem. Pies to moje wielkie hobby, pasjonuję się kynologią, uwielbiam towarzystwo psów. Rozumiem cię.

                        Nie daj się tej sforze, która cię obskoczyła i ujada jak narwana.

                        Postaraj się podejść do sprawy zdroworozsądkowo. Poszukaj eksperta, zasięgnij dodatkowej opinii. Wypisz sobie "za" i "przeciw" - a jeśli już ic nie będziesz mogła poradzić, pogódź się z nieuniknionym, bo po prostu zrobiłąś już wszystko co się dało.

                        Dla wielu ludzi pies to członek rodziny i to, że ktoś tego nei rozumie, nei znaczy, że tak nie jest.

                        A miłość do dziecka po prostu JEST i nawet nie trzeba o niej pisać.

                        Nie jesteś gorsza matka przez to, że masz intensywne hobby i przez to, że tym hobby jest pies.

                        Trzymam kciuki, żeby u was się wszystko wyjaśniło.
                  • jowita771 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:06
                    > Żyłam dla dziecka i dla psa.

                    Po przeczytaniu Twoich wypowiedzi mam wrażenie, że głównie dla psa, a dziecko to masz tak przy okazji.
                    W pierwszym komentarzu w tym wątku napisałam z przekąsem, żeby oddać dziecko ojcu, a sobie zostawić psa, a teraz myślę, że to nie była rada tak zupełnie od czapy, bo dla dziecko to mogłoby być korzystne rozwiązanie.
                    • wiu Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:51
                      jowita771, a ty jesteś zapewne Duchem Świętym i wiesz, co się dzieje w sercu tej kobiety NAJLEPIEJ.
                  • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:24
                    Oddaj dziecko,bo przeszkadza ci w byciu w szczesliwym zwiazku z psem.Wcale sie nie dziwie,ze twoj facet odszedl.Podejrzewam,ze mialas go jeszcze bardziej w d...e niz wlasne dziecko
                  • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:08
                    To wyjchodz - kto ci broni masz wolne weekendy. A moze wcale nie chce ci sie wychodzic?
              • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:00
                Co najmniej dwóch alergologów wypowiedziało się, że to obecność psa pogarsza stan dziecka:

                Konsultowałam z kilkoma lekarzami, na nfz i prywatnie, z tym, że u nas problem jest bardzo złożony, bo młoda ma również skrzywioną przegrodę, uczulenie na roztocze a pies tylko "dokłada się" do i tak już złej sytuacji, widzę co "lata po domu gdy przyjdziemy z psem ze spaceru się "strząśnie". Wypowiedział się też alergolog, że to nie jest uczulenie też na psa samego w sobie, tylko na to co na nim ":mieszka" czyli musiałabym psa kąpać codziennie, a u nas to nie jest wykonalne i tak odkurzam codziennie, bo każdego ranka po spacerze na podłodze jest masa kurzu, piachu. Infekcję bakteryjną powoduje przewlekły obrzęk spowodowany alergią, a nie alergia sama w sobie. Inny alergolog powiedział, że najpierw odstawienie alergenu głównego i obserwacja lub/i antyhistamina na stałe a potem dopiero odczulanie. Że nie będzie dziecka odczulał, skoro w domu jest duży pies, który przynosi kurz, piach i inne alergeny.

                Ale pani sprawę przemyślała i już wie, że się mylą. A w ogóle alergolog jest uprzedzony do psów:

                Ten laryngolog który badał młodą jest bardzo uprzedzony do zwierząt. Już jak ją badał po raz pierwszy jak dostała zapalenie zatok, to jak mówiłam że w maju wzięłam małego psiaka a dwa miesiące później wystąpiło zapalenie zatok, zrobił taki jakiś dziwny grymas i powiedział 'uuuuuuu, i tu chyba mamy problem...."
        • 3-mamuska Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:37
          No ale ja jestem wredna suka...

          No tak , pani psa oddała a to ze jej smutno i złe to chyba normalny odruch ?? Dziwiłbym sie gdyby nie okazała emocji.

          Dla mnie matka jest najpierw człowiekiem dopiero potem żona i matka, dlatego ma prawo do emocji i zdrowego egoizmu.
          A juz tym bardziej ze pies ( spacery i przebywanie) to jedyna jej rozrywka i przytulas w nocy.

          Boje sie ludzi którzy pozbywają sie zwierzaka bez cienia emocji. To oznacza ze taka osoba nie potrafi kochać czuć i jest zimna i wyrachowana.
          I nie wiem czy jest dobrym opiekunem dla dziecka.
          • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:45
            Pani nie jest smutno. Pani wpadła w depresję i straciła sens życia. To normalne nie jest. W jej postach dźwięczy wręcz pretensja do córki, że ta po oddaniu psa siedzi z kolegą i się śmieje. A przecież powinna łkać z matką nad psią miską. Zgadzam się z oqoq, że ten pies lada moment wróci do domu. Dla pani przestaną być ważne opinie trzech alergologów. Wystarczą wpisy na forum i jeden alergolog, który powie to, co chce usłyszeć matka. A taki się pewnie znajdzie. I nie, wbrew pozorom, to nie pies jest ważny dla pani. Bo wtedy nie kombinowałaby: oddałam, ale jak córce wytniemy 3 migdał to wróci. A jak się córce pogorszy, to znowu oddamy. A jak jej się polepszy, to znowu weźmiemy. Naprawdę uważacie, że to będzie dobre dla tego psa? Pani myśli wyłącznie o sobie: JA, JA, JA!
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:54
              Nie. Nie myślę o sobie. Jestem w stanie odkurzać 3 razy dziennie, zrezygnować z dodatkowej pracy i lizać mieszkanie, byleby nie oddawać stworzenia, które niczemu nie jest winne, tęskni.....
              • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:04
                A powinnaś to robić nie ze względu na psa, ale ze względu na córkę suspicious
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:09
                  Nie nie lizałam mieszkania 3 razy w tygodniu bo nie mam na to po prostu czasu. Jak nie pracowałam na etat to ogarniałam mieszkanie zawsze rano, jak młoda poszła do szkoły. Ogarniałam w szczególności jej pokój. I co? I nic. Żadnej poprawy.
                  • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:11
                    No bo nie będzie poprawy jeśli to co uczula dalej jest w otoczeniu. Można faszerować lekami. Pewnie. Co jakiś czas dając silniejsze. Tylko to spowoduje narastanie problemów, bo organizm będzie bardzo osłabiony i podatny na infekcje.
          • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:47
            smutno pani może być. jej święte prawo. Wpadanie w histerię, załamanie nerwowe, depresje bo "nie bedzie miała z kim na spacery chodzić" to sory ale objaw niestabilności emocjonalnej. Kobieta owszem, jest człowiekiem ale bycie RODZICEM zobowiązuje. I należy dbać o swoje emocje i jednak matka histeryzująca za pieskiem nie jest najlepszym widokiem dla dziecka
            • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:52
              I zwróćcie uwagę na ten fragment wpisu pani:

              Z jednej strony rozsądek - dziecko najważniejsze, a z drugiej strony uwielbiam spacery z moją psinką, wzięłam ją taką zaniedbaną, brudną, zapchloną, chorą....ona ma wrażliwy układ pokarmowy, byle czego nie zje, często ma biegunki, chodzę z nią regularnie do weta, pokochałyśmy ją a teraz.

              Czyli troszczy się o dziecko z rozsądku, bo tak trzeba, a o psa z miłości, bo go kocha bezgranicznie i bez niego nie ma dla niej życia. Czy tu się komuś coś nie pozajączkowało?
              • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:57
                Psinka to jej partner życiowy: ten wybrany, idealny, który złego słowa nie powie, a przytuli się, pocieszy, na spacer panią wyprowadzi. Dziecko to tylko dziecko, teraz jeszcze rozbiło jej "związek", więc podświadomie będzie mieć do córki pretensje. Chora sytuacja, chory układ w rodzinie, pani nadaje się na cito na terapię. Ale co zrobisz? Można to powtarzać od wielu miesięcy - jak grochem o ścianę. W końcu wpędzi się w porządną depresję i ją sami na terapię w kaftanie bezpieczeństwa wyprowadzą.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:59
                  Nie dziecko to tylko dziecko. Katar to nie nowotwór. Chyba nie rozumiesz wagi sytuacji. Nikt się nie dusi ani nie umiera.
                  • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:05
                    To Ty nie rozumiesz, że ten katar wtedy, to dziś sprawa poważna, a za chwilę może być tak, że to będą duszności. I np. bez silnych sterydów córka nie będzie mogła funkcjonować.
                    • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:08
                      Nie, no skąd. To tylko katar. A do szpitala córka trafiła, bo akurat nie było nic ciekawego w telewizji a w tym szpitalu robili jej badania na cito, bo personel nie miał akurat nic innego do roboty:

                      córka w miniony poniedziałek dostała takiego obrzęku zatok że wylądowałyśmy w prywatnej klinice laryngologiczno-alergologicznej. Na cito wszystkie badania - w tym Ige z krwi.
                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:10
                        Nie była na oddziale tylko w przychodni na wizycie. Dostała skierowanie na tomografię zatok. Tomografia może coś potwierdzić lub wykluczyć. To badanie a nie operacja.
                        • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:15
                          Sama sobie zaprzeczasz i zaklinasz rzeczywistosc. Chyba ze trollujesz, bo az trudno uwierzyc w to, co piszesz.
                          Ale jesli piszesz to wszystko na powaznie, to chyba najlepiej bys zrobila, gdybys oddala corke ojcu.
                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:20
                            Co zaprzeczam? Mamy klinikę laryngologiczno-alergologiczną. To nie jest szpital tylko kilka przychodni i sale zabiegowe tzw. chirurgia jednego dnia. Leczenie chrapania, usuwanie trzeciego migdałka, leczenie przegrody, alergologia. Tam poszłam z córką, bo już tydzień siedziała w domu z zawalonym nosem a leki zaordynowane wcześniej przez pediatrę lekko tylko pomogły.
                            • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:28
                              Czyli już nie potworny obrzęk zatok z pierwszego wpisu, tylko zawalony nos. sad
                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:33
                                Zawalony nos nie do odblokowania bez kropli, ona nigdy nie miała wodnistego kataru, zwykły katar trwał zwykle trzy dni, po czym następowała jakaś blokada, coś "u góry" blokuje i nie idzie nosa wydmuchać. Bez interwencji lekarskiej kolejne 3 dni i gorączka do 40 stopni. Często kończyło się antybiotykiem. Rozumiem, że kwiaty z MOJEJ (nie córki) sypialni też mam pousuwać i dostosować swój tryb życia całkowicie do trybu życia dużej dziewczyny? Całkowicie zakaz dla czegoś mojego?
                                • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:40
                                  ale kobieto, jeżeli kwiaty mogą wpłynąć na samopoczucie córki to tak, do k...rwy nędzy USUNĄĆ nad czym sie tu zastanawiać. Albo rzeczywiście oddaj dziecko ojcu, babci czy komukolwiek bo jak widac bardziej cię pies nteresuje
                                • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:41
                                  Twoja córka nie jest winna, że jest chora, ani nie zachorowała specjalnie. To nie tak. Ty jej chorobę i ograniczenia odbierasz jako atak na Ciebie.
                                  Życie z alergikiem jest ciężkie, ale da się to zorganizować. Wierz mi, że alergicy woleliby nie mieć tych problemów. Sama mam dwóch alergików w domu i też musiałam z różnych rzeczy zrezygnować.
                                  Jedyna rada jaką mam to pójść do jakiegoś psychologa, porozmawiać. Bo takie stawianie sprawy nie prowadzi do niczego dobrego.
                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:43
                                    Akurat moje drugie życie to pies i kwiaty. U babci też córka nie może być bo tam masa kwiatów, serwetek, długie firany i zasłony, i kanarek, który kurzy. A moja mama sobie nie da powiedzieć - jest w tych sprawach bardzo konserwatywna. Chyba to w końcu przejdzie? Wiecie co - jak córka pójdzie na studia to odetchnę od tego wiecznego latania ze szmatą....
                                    • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:50
                                      Ale Ty też nie dasz sobie powiedzieć. Jedna z Twoich poprzednich wypowiedzi to jeden wielki foch, bo jakoś inni alergicy umieją sobie żyć bez rozpieprzania całego życia. Ale tym alergikiem jest Twoja córka i to Twój obowiązek zorganizować życie tak, żeby jej nie szkodzić. A nie na siłę uprzyjemniać sobie życie, bo jakiś tam głupi katar.
                                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:52
                                        Ale mi chodzi o jakiś kompromis- wyleczenie /odczulenie i kontynuowanie hobby. Alergia to nie jest niepełnosprawność. Za chwilę córka pójdzie do technikum, na studia.... a ja mimo poświęcenia całego życia jej = sama zostanę. Nawet bez psa.
                                        • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:55
                                          Ale skoro uczula ją coś, co jest w domu (pies, kwiatki, whatever), to nie ma mowy o kompromisie. To tak, jakbyś jej gotowała nielubianą zupę co drugi dzień - i zmuszała do jedzenia - bo jednego dnia pod nią, a drugiego pod Ciebie.
                                          • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:21
                                            Nie - to jakby dziecko mialo celiakie a matka co drugi dzien wypiekala chlebek i serwowala dziecku - bo dziecko lubi no i ona lubi...
                                        • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:24
                                          nie chce cie martwic ale co to za pies by nie byl - 30lat to maks. Jak corka bedzie na studiach to juz pewnie dawno bedzie po psie.
                                      • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:44
                                        O czym Ty do niej piszesz?
                                        Przecież ona ma tylko jedno w głowie: nie mam psa. Przeżywa, boli ją to, opłakuje stratę.
                                        Tłumaczyć coś komuś w takim stanie mija się z celem.
                                        Dlaczego nie dacie dziewczynie kilka dni, tylko drążycie i domagacie się, żeby przyznała rację Waszym rozsądnym wnioskom?
                                        • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:43
                                          ale ile ona ma lat? Pięć piętnaście czy jednak troszkę więcej?? Bo wydawało m się, zę takie tupanie na rzeczywistość t domena dzieci jest.
                                    • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:51
                                      Może przejdzie może nie.
                                      Syn jak miał rok, zrobiliśmy mu pokój,zasłonki, pluszaki, wykładzina cuda wianki. Zaczął chorować. Wyszło uczulenie na roztocza,kurz, pleśnie, grzyby. Zlikwidowaliśmy zasłony, dywany, kwiaty - alergia się uspokoiła. W okresie jesienno zimowym, wiosną, gdy ziemia jest rozmokła, wszystko gnije, bywa, że potrzebuje leków. Ale jest dużo lepiej. I chociaż miałam piękne kwiaty, zasłony wykładzinę, na którą poszło sporo kasy, to jak tylko padło, że może z tego zrezygnować, nie było chwili zastanowienia.
                                      • magdalenka79k Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:07
                                        No wiesz nie porównywałabym dywanu z psem. A jakby miał alergie na pyłki roślin to wykarczawałabyś okoliczne drzewa i wypaliła trawe? Ludzie-litości!!
                                        • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:38
                                          Córka nie ma w pokoju dywanu. Ma biurko, laptopa, krzesło skórzane, ławę szklaną ciągle mytą, sofę na której śpi, kilka razy w roku praną przez firmę czyszczącą, tata ucznia to robi. Jedynym mankamentem w jej pokoju jest regał i na nim trochę książek. Nie mogę teraz tego wyrzucić bo zostałaby cała ściana goła. Regał jest w połowie pusty. Córka go regularnie czyści, a jak nie ona to ja.
                                  • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:26
                                    Corka nie jest winna bo do choroby ja matka psem i kwiatkami doprowadza. uncertain
                                • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:44
                                  ad.a6 napisał(a):

                                  >Bez interwencji lekarskiej kolejne 3 dni i gorączka do 40 stopni. Często kończyło się antybiotykiem.

                                  Nie no luzik ... nie ma czym sie przejmowac suspicious
                                  Nie to, co wrazliwy zaladeczek ukochanej psinki ...

                                  > Rozumiem, że kwiaty z MOJEJ (nie córki) sypialni też mam pousuwać i dostosować swój tryb życia całkowicie do trybu życia dużej dziewczyny? Całkowicie zakaz dla czegoś mojego?

                                  TAK jesli zajdzie taka potrzeba i to ulzy twojemu dziecku. Ty pytasz serio czy robisz sobie jaja? Mam szczera nadzieje, ze zwyczajnie sie nudzisz i trollujesz smile
                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:46
                                    Nie nudzę się - siedzę w pracy. Pytam serio. Całe swoje życie jej poświęciłam i myślałam że teraz kolej na coś dla mnie. Że kaszelki i katarki już za nami. Wiek przedszkolny minął.
                                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:48
                                      I naprawdę mam już dosyć robić WSZYSTKO pod dziecko. Wierz mi - to nie jest jedyna rzecz. Ona od małej była mega absorbująca.
                                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:50
                                        I myślałam że najgorsze (choroby) już za nami. Na początku podstawówki i tak do końca 3 klasy odżyłyśmy. Wycieczki, wypady na basen, park linowy, w 4.klasie wyjazd w góry na tydzień. Zaczęło się jednym jedynym zapaleniem zatok 2 miesiące po wzięciu psa. I trwa do teraz. A ja chcę odetchnąć.
                                        • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:54
                                          Wywal psa, wysprzątaj mieszkanie, dziecko ozdrowieje, odetchniesz suspicious
                                          • pajac_ynka Re: Ratujcie... 02.03.16, 21:04
                                            Ale jej nie przeszkadza pies, sierść i reszta. Jej przeszkadza córka bo "wszystko' trzeba pod nią ustawiać.
                                        • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:55
                                          Bardzo często zaostrzenie alergii pojawia się w okresie dojrzewania.
                                          A coraz więcej osób zaczyna też chorować w podeszłym wieku. Im szybciej zmienisz podejście do choroby córki, tym łatwiej i szybciej na nowo sobie wszystko poukładasz.
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:02
                                            Z całym szacunkiem pytam - JAK? wiesz, od urodzenia córki tak do 6tego roku życia tylko katar, katar, katar, gardło, uszy. Znają mnie wszyscy laryngolodzy w naszym mieście, córka mogłaby mieć kartę stałego klienta. Potem były trzy lata spokoju. I znowu. Młoda się uwstecznia do czasów niemowlęctwa. To jest naprawdę męczące. Nie dosypiam, nie dojadam. Jak ona kichnie kilka razy pod rząd - mam tragedię w oczach, bo wiem co będzie za kilka dni. W domu jest apteka. Wszystkie możliwe krople, kilka rodzajów wody morskiej, różne sterydy, tran, wit d3, leki przeciwzapalne. Nigdy tak nie było u nasz od czasów przedszkolnych.
                                            • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:11
                                              Chcesz się licytować? Mój syn pierwsze zapalenie krtani miał jak miał 3 miesiące. Później okazało się, że to alergia. I zapalenia krtani, ataki się powtarzały wiele razy. Trzymałam na rękach swoje dziecko gdy się dusił, bo akurat w ten dzień zareagował strasznie mocno po wizycie w domu u ciotki. Jak miał pół roku wylądowaliśmy w szpitalu laryngologicznym. Zanim ustaliliśmy co jest przyczyną alergii chorował dużo. W przedszkolu jak zaczął chorować w październiku skończył gdzieś koło kwietnia. I tak przez kilka lat. W szkole trochę mniej. W tym roku, ma 11 lat, nie opuścił żadnego dnia.
                                              Zrezygnowałam z pracy, bo nie było wyjścia. Nikt by nie trzymał pracownika, którego nie ma miesiącami, a mąż był w stanie sam nas utrzymać. Nie żałuję, chociaż było ciężko. I wiem jakie to zmęczenie.
                                              Do dziś mam tak, że nawet jak śpię, to wystarczy, że syn zakaszle w specyficzny sposób to wiem, że ma zapalenie krtani i trzeba podać leki.
                                            • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:42
                                              Sama przyznałaś, że w domu masz syf i malarię, psie kudły w każdym kącie. I ty się dziwisz, że delikatne/alergiczne dziecko jedzie non stop na lekach?!

                                              Dalej rozczulaj się nad sobą, że nie dosypiasz i ryczysz nad psią miską. OJP, co za koszmarna matka.
                                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:44
                                                Kto napisał że syf i malarię? Napisałam że sprzątam na potęgę a psie kudły i tak znajduję i to tam, gdzie z założenia być ich nie powinno.
                                                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:45
                                                  Tego się nie da uniknąć przy psie. Zresztą na gołych panelach i płytkach poszczególne włosy widać.
                                              • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:48
                                                lauren6 napisała:

                                                > Sama przyznałaś, że w domu masz syf i malarię, psie kudły w każdym kącie. I ty się dziwisz, że delikatne/alergiczne dziecko jedzie non stop na lekach?!

                                                Oj tam, po co kudly sprzatac, to meczace jest. I nie zadna koszmarna matka, przeciez kupila corce "wszystkie możliwe krople, kilka rodzajów wody morskiej, różne sterydy, tran, wit d3, leki przeciwzapalne" suspicious
                                                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:00
                                                  Ale czytałaś co pisałam czy z założenia już jesteś nastawiona anty-pies? Odkurzam codziennie. Ale pojedyncze włosy i tak widać, moge odkurzać i jechać mopem na zmianę, ale to musi potrwać kilka ładnych tygodni zanim mieszkanie się wyczyści. Co z tego, że pies w pokoju córki nie bywał w ogóle, skoro zawsze wniesie się na ciuchach, pod kapciami, ja się przemieszczam i skoro pies siedzi u mnie na kolanach to zawsze coś gdzieś spadnie.
                                                  • claudel6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:08
                                                    jeśli to Cie przerasta, to zamów profesjonalne sprzątanie z nastawieniem na wyczyszczenie kudłów.
                                        • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:05
                                          ad.a6 napisał(a):

                                          > Zaczęło się jednym jedynym zapaleniem zatok 2 miesiące po wzięciu psa. I trwa do teraz. A ja chcę odetchnąć.

                                          No to tak jak napisala Wuika - oddaj psa kolezance, wysprzataj mieszkanie, corka wyzdrowieje i zycie wroci do normalnosci.

                                          Tez mam mega-absorbujace dziecko, wiec rozumiem znuzenie i popieram potrzebe odetchniecia. Tylko ze to wszystko, jak w kazdym temacie, powinno miec zloty srodek.

                                          Jesli potrafisz, to posluchaj dobrej rady. Zmien priorytety, bo one sa u ciebie bardzo zaburzone. Pisze o tym duzo dziewczyn, mozesz nie wierzyc, ale my oceniamy "na zimno", docen to.
                                          • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:10
                                            Nie przeraża was matka, która marzy o tym, żeby dziesięcio czy jedenastoletnie dziecko wreszcie dorosło i poszło do technikum a potem na studia i wyprowadziło się z domu, bo ona wtedy nareszcie będzie sama i będzie mogła odetchnąć? Która jest wściekła, bo to dziecko cały czas choruje i rujnuje jej tym życie?
                                            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:14
                                              W pewnym sensie rujnuje, bo jestem z nią sama i pracować muszę. Tu nikt nie widzi problemu? Tak, żeby dorosła troszkę, postękała sobie, a żebym przestała się przejmować katarkiem dorosłej już dziewczyny.
                                            • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:26
                                              Cos tam na pewno pisze w nerwach, zmeczeniu i desperacji, ale ogolnie, jak juz wczesniej pisalam, kobieta potrzebuje przewartosciowania priorytetow i porzadnej terapii.
                                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:29
                                                Tak, potrzebuje wyspania się, nielatania co dzień ze szmatą i spaceru z psem. Dużo?
                                                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:30
                                                  Aha - i niemartwienia się bo ktoś krzywo patrzy że znowu zwolnienie lekarskie na niespełna 13 latkę.
                                            • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:01
                                              Mnie niesmile
                                              Obawiam się wręcz, że całkiem sporo ma czasem takie myśli, tylko ich po prostu nie artykułuje.
                                              • pajac_ynka Re: Ratujcie... 02.03.16, 21:07
                                                Sama chęć odetchnięcia nie jest zła. Każdy potrzebuje, ale to jak o tym pisze autorka jest złe
                                        • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:59
                                          > Zaczęło się jednym jedynym zapaleniem zatok 2 miesiące po wzięciu psa. I trwa do teraz. A ja chcę odetchnąć.

                                          I potrzebowałaś opinie 3 alergologów, żeby ci potwierdzili oczywistą obserwację, że pasmo chorób się zaczęło od przyjęcia psa? Faktycznie potrafisz skomplikować sobie życie. Teraz będzie oczywiście wina córki, że masz ciężkie życie od przychodni do szpitala. Przez myśl ci nie przyjdzie, że to pasmo chorób, szpitali, leków to WINA PSA, a nie twojego dziecka?

                                          Pomyśl, że teraz, gdy pozbyliście się alergenu, możecie wreszcie żyć normalnie. Bez chorób, bez latania po lekarzach. Znajdziesz czas by pójść na basen, z przyjaciółką na spacer itd. A już najlepiej jak wolny czas spożytkujesz na sesję z psychologiem smile
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:05
                                            Przyszło mi to do głowy, ale nie dowierzałam, że pies może spowodować aż takie pasmo choróbsk. I mało tego, zaobserwowałam też, że dolegliwości córki się nasilały podczas cieczki psa. Nie wiem co to ma za związek. Ale ma. Jak odetchnę to psycholog nie będzie potrzebny. Ja potrzebuję odpoczynku po prostu. Teraz mam jak pies Pawłowa - młoda kichnie czy kaszlnie - ja lecę do niej.
                                            • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:30
                                              Będzie, będzie Ci potrzebny Ada. Sam odpoczynek niczego nie załatwi.
                                              Nie możesz się przytulić do psa, wypłakać na nim więc musisz znaleźć inne źródło wsparcia. Koniecznie.
                                              To, że jesteś zmęczona chorobami to jedno, ale to, że terapeuta jest Ci nie zbędny to drugie, i to jest najważniejsze.
                                      • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:53
                                        Biedna Ty. No dzieckiem się trzeba zająć, a jak chore - zaopiekować. I czasem dostosować swoje życie pod nie. Skąd Ty się wzięłaś?
                                        • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:55
                                          Dziwi Cię że W KOŃCU chciałabym mieć coś dla siebie? Naprawdę już najeździłam się po specjalistach i należałam w szpitalach. Myślałam że już spokój. Że jak starsza to zaaplikuje krople i do szkoły.
                                          • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:57
                                            No to ją tak zostaw. Chorą, między jednym szpitalem a lekarzami. Bo przecież Ty już swoje odpękałaś i masz dość. Nie zapomnij zgłosić się do opieki społecznej, żeby Ci to dziecko zabrali, a najpierw dali medal, że tak wspaniale, tyle lat, z takim poświęceniem, byłaś matką. I co prawda Ci się odechciało, no ale przecież każdy miałby dość, jakby się musiał pozbyć SWOICH kwiatków z sypialni. No i psa, który jest całym życiem.
                                            Psychiatra, w tempie pilnym.
                                            I jakaś sensowna opieka dla córki.
                                    • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:52
                                      I widać, że traktujesz chorobę córki - dla której się tak poświęcasz, że nawet kwiatków z sypialni nie możesz wynieść, bo to TWOJE, TWOJE, TWOJE, jako jej celowe działanie, które ma Tobie robić na złość.
                                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:56
                                        Poświęcam się z nadzieją że to w końcu minie. Jest chyba różnica między byciem rodzicem a byciem niewolnikiem. Naprawdę mam dosyć. Dziś mi ludzie w pracy powiedzieli że wyglądam naprawdę źle. To ze szczęścia.
                                        • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:59
                                          Nikt Ci nie mówi, że to prosto pozbyć się zwierzęcia z domu. Ale Twoja postawa to tupanie dwulatka, który nie wyraża zgody. Nie wyraża zgody i świecie - radź sobie ze mną. A to nie tak. To Ty jesteś dorosła i to jest Twoja odpowiedzialność, żeby dom, w którym mieszka Twoja chora córka, był dla niej możliwie przyjazny.
                                        • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:00
                                          A jak na to wszystko reaguje córka?
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:05
                                            Reaguje tak samo. "mamo jak tylko pozbędziemy się tego gówna pies wraca", ona też ma dosyć katarków i kaszelków. Obie jesteśmy tym zmęczone.
                                            • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:13
                                              To znaczy, że obie jeszcze nie pogodziłyście się z chorobą i obie nie rozumiecie, że alergia to jest choroba na całe życie. Może nie dawać objawów, może się wyciszyć.
                                        • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:00
                                          a ja głupia myślałam, że człowiek "poświęca się" dla dziecka bo je k..rwa mac KOCHA. No ale życie jednak weryfikuje poglądy na życie. Ty na prawdę oddaj to dziecko w diabły. Bo jak widać rozpiep...rza TOBIE życie strasznie
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:08
                                            TY swoje. K@wa - kocham to dziecko jak cholera ale ILE można??? Wiesz co - szkoda że to nie videokonferencja i mnie nie widzisz. Żyję pod katar córki. Jak jest mniejsze natężenie - próbuję żyć w miarę normalnie, nawet widać, myję i układam włosy, dopasowuję ubrania, wyglądam normalnie. Jak jest większe - zaniedbuję się bo dom jest przestawiany do góry nogami, przestaję myśleć o wszystkim innym byle w jej nosie było "pusto". Ale do diabła, chcę poznać przyczynę i żyć normalnie!!!
                                            • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:15
                                              Ale może być tak, że nigdy nie będzie normalnie w znaczeniu, tak jak kiedyś, gdy dziecko nie chorowało. Niestety.
                                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:17
                                                Tak, ale w technikum sama będzie już ogarniać swoje sprawy, nie będę musiała brać zwolnień i kocołować nocami bo kaszle.
                                                • milka_milka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:30
                                                  Przeraziło mnie to. Mam ponad 40 lat, a moja mama nadal przejmuje się moimi chorobami i, jak trzeba mi wsparcia, idzie ze mną do lekarza, gotuje obiady, gdy jestem chora i nie jęczy. A zrezygnowała swego czasu dla mnie z doktoratu i dobrej pracy, żeby zająć się wiecznie chorującym wtedy dzieckiem. I nigdy nigdy mi tego nie wypomina.
                                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:43
                                                    Czy Ty rozumiesz że ja jestem sama z córką i ktoś pracować musi? Mam pieniądze teraz ściśle wyliczone. Chcę też trochę odłożyć. Nie mogę brać zwolnień i urlopu, o to mi głównie chodzi. I zrozum proszę, że jak ja nie podejdę z chusteczką i nie każę jej dmuchać nosa to ona sobie sama tego nie zrobi. Wieczorem jest walka o podstawowe czynności. Wszystko jest u niej ważniejsze od czynności higienicznych. Jak nie położę czystej bielizny to sama nie zmieni. TEGO mam dosyć. Nie chorób mam dosyć, tylko czynności, które robię, a których robić nie powinnam. U niej jest wszystko "zaraz" i "za chwilę", i "przypomnij mi". Czyli ja jej przypominam "jest 20, pora się myć".
                                                  • milka_milka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:44
                                                    Ale w tym wieku to dość normalne.
                                                  • milka_milka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:47
                                                    Mam na myśli odpowiedź "zaaaraz".
                                                  • wuika Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:46
                                                    I sądzisz, że rozpuszczone, nie przyzwyczajone do choćby samoobsługi dziecko nagle za kilka lat będzie na tyle dorosłe, że samo się weźmie i wyprowadzi z domu? No litości. Ale przy okazji widać, gdzie jest sedno sprawy. Jesteś zmęczona usługiwaniem dziecku, które nie tyle samoobsługowego powinno być, co jeszcze w domu coś zrobić. I rozumiem, że to jest problem. Ale co, za 5 lat dziecko z domu wyrzucisz? Chyba nie sądzisz, że dziecko, które w wieku lat 13-tu nie wytrze sobie nosa i śniadanie nie zrobi - wyprowadzi się samo z domu?
                                                  • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:48
                                                    Biedne dziecko.
                                                  • aagnes Re: Ratujcie... 03.03.16, 08:46
                                                    ty po prostu sie nie nadajesz na matke, moja miala 3 dzieci, byla sama, miala wyliczone, ja chorowalam non stop i tak jak ktos wyzej napisal - zrezygnowala ze wspanialej kariery naukowej dla mnie i nigdy nie uslyszalam od niej zadnego slowa skargi. a ciebie mecza katary i kaszle corki i masz tego dosyc - moze wez ją oddaj i zostaw sobie tego psa od ktorego caly watek sie zaczal. nigdy tego nie pisze, zawsze sie smieje z takich tekstow, ale naprawde zal twojej corki, nie wypbrazam sobie jak ona musi sie czuc przy takiej toksycznej przyglupiej matce.
                                                  • kura17 Re: Ratujcie... 03.03.16, 08:55
                                                    > ty po prostu sie nie nadajesz na matke,

                                                    [...]
                                                    > moze wez ją oddaj i zostaw sobie tego psa od ktorego caly watek sie zaczal.

                                                    no bez przesady.
                                                    bardzo mi sie nie podoba, co Ada wypisuje w tym watku, ale ten post to juz przesada.

                                                    TAK, sa kobiety, ktore sie nie nadaja na matki (na przyklad ja). zdarza sie, czasem czlowiek sie orientuje za pozno.
                                                    jednak nie trzeba byc matka idealna, mozna byc matka dobra, nawet jesli sie czlowiek na matke nie nadaje. trzeba walczyc, starac sie, nie bedzie to latwe.

                                                    skad ta rada, zeby "oddac" dziecko???
                                                    trzeba Ade postawic do pionu, zeby sie zabrala za siebie i ulozyla sobie zycie z corka, a nie wygadywac glupoty...
                                                  • aagnes Re: Ratujcie... 03.03.16, 09:38
                                                    nie, ten post to nie jest przesadą. jest mnostwo facetow ktorzy sa ojcami do bani albo w ogole trudno ich nazwac tatusiami, to samo dotyczy matek, akurat ta sie nie nadaje, ale trudno stalo sie,ma corke, ktora jest jej kula u nogi i traktuje ja z pogarda i malo tego - zaryzykuje stwierdzenie, ze corka jak tylko sie usamodzielni wypnie sie na mamusie (ide o wysoki zakład). i na podobnym forum bedzie pisala: mam beznadziejne relacje z matka, ja chorowalam, mamusia plakala za pieskiem bardziej niz przejmowala sie mna itp itd.
                                            • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:21
                                              Jak się kocha dziecko, to nie ma wyliczanki "ile można, ile ja dla ciebie zrobiłam, jak bardzo się poświęciłam". Twoje dziecko ma alergię. A gdyby miało porażenie mózgowe, autyzm, zanik mięśni, niedowład kończyn? Czyli nie miałabyś żadnych perspektyw, że kiedykolwiek będzie lepiej, że będzie samodzielne? Co byś wtedy zrobiła? Wyrzuciła ją na śmietnik?
                                • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:51
                                  Tak, powinnaś. Skoro coś w Twojej sypialni szkodzi Twojemu dziecku - wypad. Mówimy o kwiatkach, nie o drugim dziecku suspicious
                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:53
                                    Przecież to moja sypialnia, ona tam nie siedzi.....
                                    • jowita771 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:17
                                      Wygoń córkę, trudno, żebyś ze wszystkiego rezygnowała dla dużej dziewczyny.
                                • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:44
                                  Tak,ty pustaku,jesli kwiaty beda szkodzic to wywalisz te kwiaty.
                                  Nie napisze co mi sie cisnie pod palce,bo mnie wytna.
                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:47
                                    I co jeszcze, pustaku? łóżko też mam wywalić i spać na gołej podłodze?
                                    • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:11
                                      Lozka nie alergizuja,mozesz zatrzymac,natomiast materaz musi byc dla alergikow.Jakos inne matki alergikow nie maja problemow,no ale one kochaja swoje dzieci.Wspólczuje twojej córce poyebanej matki.
                                • paskudek1 Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:42
                                  "Rozumiem, że kwiaty z MOJEJ (nie córki) sypialni też mam pousuwać i dostosować swój tryb życia całkowicie do trybu życia dużej dziewczyny? Całkowicie zakaz dla czegoś mojego?"
                                  na bazie tego wpisu mam do Ciebie TYLKO JEDNO pytanko - czy gdyby TWOJE kwiatki w TWOJEJ sypialni szkodziły pieskowi to byś je usunęła??? I wiesz, wcale nie musisz odpowiadać mnie, nie musisz pisać tu na forum tylko odpowiedz SOBIE ale tak szczerze. A potem zastanów nad tą odpowiedzią.
                                  • pajac_ynka Re: Ratujcie... 02.03.16, 21:15
                                    Pewnie by usunęła, bo byłby jeszcze pieseczek. A tak nie psa, kwiaty mogą szkodzić i zostaje córka koło której trzeba skakać a mamusia ma dość
                  • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:07
                    ad.a6 napisał(a):

                    > Katar to nie nowotwór. Chyba nie rozumiesz wagi sytuacji. Nikt się nie dusi ani nie umiera.

                    A to nie ty zalozylas kilka tygodni watek o chorobie corki? Po co zatem? To tylko katar przeciez suspicious

                    To chyba TY nie rozumiesz (po)wagi sytuacji. Malo tego, ze niechcacy zafundowalas wlasnej corce problemy zdrowotne, to jeszcze swoim podejsciem wpedzasz ja w problemy emocjonalne.
                  • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:25
                    No tak - tylko katar. Co to niby jest? Co prawda nie pozwala normalnie oddychać, spać, rujnuje śluzówkę w nosie, prowadzi do infekcji dróg oddechowych (a te ciągłe infekcje mogą się skończyć astmą), powoduje ból głowy i obrzęk zatok. I tak całymi tygodniami albo miesiącami. Ale to przecież tylko katar! Kobieto, ty się dobrze czujesz pisząc takie rzeczy? To tylko katar! Niech się wypowiedzą dziewczyny, które mają "to tylko katar alergiczny" i opowiedzą ci, jak to wygląda z punktu widzenia alergika. Ja spotkałam paru alergików i wiem, jak wygląda ich życie.
                  • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:11
                    Powiedz to dziecku z katarem...To dziecko placi zdrowiem nie ty wiec nie wiesz co gadasz
              • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:02
                isa1001 napisała:

                > Czyli troszczy się o dziecko z rozsądku, bo tak trzeba, a o psa z miłości, bo go kocha bezgranicznie i bez niego nie ma dla niej życia. Czy tu się komuś coś nie pozajączkowało?

                O tak, po ogarnieciu stanu zdrowia corki, nalezy pilnie zając sie glowa zalozycielki watku uncertain

                PS: Kocham zwierzaki, sama mam psa (alergika zresztą), ale dewagacje autorki sprawily, ze mam gesia skorke ... brrrr!
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:06
                  To weź tego psa oddaj. Albo wyobraź sobie, że musisz... fajnie? Tak, laryngolog był uprzedzony do psa od samego początku.
                  • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:11
                    ad.a6 napisał(a):

                    > To weź tego psa oddaj. Albo wyobraź sobie, że musisz... fajnie?

                    Nie oddam, bo nie musze. Nie byloby mi z tym fajnie.
                    Ale nie zastanawialabym sie nawet przez moment, gdyby ten pies stanowil zagrozenie dla moich najblizszych.

                    PS: Rozumiem, ze jest ci smutno. Ale przestan traktowac to jak koniec swiata (pies idzie w dobre rece przeciez) i nie wpedzaj w depresje siebie i (przede wszystkim!) dziecka.
          • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:48
            To, że część osób napisała, że wybór jest jeden, nie oznacza, że nie rozumieją smutku i emocji związanych z oddaniem psa. Ale oczywiście zostały okrzyknięte jako pozbawione empatii.
            • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 09:51
              Mi też było cholernie smutno, kiedy z dnia na dzień musiałam się pozbyć futrzaków z domu. Trudno. Rodzice mieli do wyboru trzymać dalej w domu MOJE zwierzęta i pozwolić MI się dusić, albo zorganizować natychmiastowe oddanie i radzenie sobie z MOIM smutkiem.
              • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:03
                Mój syn chce bardzo jakieś zwierze w domu, ale wie, że może być tak, że tygodniu, miesiącu, dwóch, okaże się, że go uczula i będzie trzeba szukać mu innego domu. I wiem, że mu bardzo z tego powodu smutno.
            • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:38
              Ciekawa jestem, czy osoby zarzucające innym brak serca, empatii, bezdusznośc itp, czytają kolejne posty autorki wątku.... i czy im nie wstyd za to, co wczoraj pisały w jej obronie.
              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:41
                Co ja złego piszę? Dużo ludzi jest alergikami i funkcjonują normalnie. I nie każdy pozbywa się całego swojego życia dla zatok.
                • kozica111 Re: Ratujcie... 29.02.16, 10:57
                  Ada, spróbuj się wyciszyć trochę.Mam wrażenie ze ci sie trochę nazbierało w głowie i stad takie a nie inne reakcje.Jesteś dorosła i sama wiesz ze to nie "wina" córki ze ma alergie i też nie jej wina ze nie przeżywa oddania psa tak jak ty.Powtórzę, skupcie sie na odczulaniu może okaże się że problem da się zażegnać.
                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:12
                    Tak, powinnam się wyciszyć. Chodzę i płaczę, szybko wybucham. Wczoraj pokłóciłam się z mamą i z tą jej manią wywalania mi z domu wszystkiego. Łażenia wiecznie ze szmatą. Ile razy można prać, zmieniać pościel, odkurzać...??? A pomyślę że jeszcze rok temu żyłyśmy normalnie.sad
              • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:37
                Mnie nie wstyd, ba, uważam, że teraz ją prowokujecie i podpuszczacie i będziecie to robić tak długo, az coś mega durnego palnie.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:42
                  Pade, ja już nie daję rady...... Ze zdrowej dziewczyny chorowitek się zrobił. Na przełomie listopada i grudnia córka przeszła serię wielu ważnych badań. Wyniki podręcznikowe. I jak chorowała tak choruje. Wystarczy że kichnie parę razy pod rząd albo zrobi się blada lub wręcz żółta w obrębie zatok i ja już wariuję. Antyhistaminowe bierze cały czas.
                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:43
                    O pójściu na basen nawet nie ma mowy. Jak słyszę matki, które na basenie hartują swoje dzieci to łza mi się w oku kręci. Kocham pływać, z tego też rezygnuję.
                    • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:48
                      To, że córka nie może iść w tym momencie na basen, nie oznacza, że sama nie możesz iść. Może własnie pływanie, jeśli możesz sobie pozwolić, dwa, trzy razy w tygodniu dobrze Ci zrobi. Zamiast na spacer, na basen. Godzinka dla siebie.
                    • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:50
                      ad.a6 napisał(a):

                      > O pójściu na basen nawet nie ma mowy. Kocham pływać, z tego też rezygnuję.

                      Dlaczego???
                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:07
                        Bo córka uwielbia pływać, a przez te uporczywe zapalenia zatok przestałyśmy obie korzystać z basenu. Przykro by jej było, gdybym chodziła sama. Nie chcę jej oszukiwać.
                        • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:12
                          To może kupcie sobie kijki do nordic walking i razem zacznijcie chodzić. I dotlenicie się, i ruch Wam dobrze zrobi, i czasu razem trochę spędzicie.
                    • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:14
                      A rezygnujesz, bo co? Bo się zapłakujesz po psie, czy jest jakiś powód?
                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:29
                        Rezygnuję bo ona też uwielbia pływać, wcześniej pływałyśmy razem i teraz byłoby jej przykro. Poza tym z czasem krucho, o wiele łatwiej było z psem pobiegać bo bliżej domu. Na basen mam dość daleko.
                        • mamameg Re: Ratujcie... 03.03.16, 11:10
                          Na litość! przecież sama piszesz o tym, że w weekendy córka jest u ojca i nie masz co ze sobą zrobić, czemu nie możesz jechać na basen nie mówiąc o tym córce?
                  • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:53
                    Ada, tak bywa z dzieciakami. Rozumiem, że masz dość tych chorób. Wiem jak to jest, bo jak moje chorowały, to ja ( w głowie) razem z nimi.
                    Ada, bardzo prawdopodobne jest, że Twoje obecne załamanie to wynik tego wszystkiego co się ostatnio dzialo w Twoim życiu. Tak, jak Ci to Asia pisała. Dużo przeszłaś. Odpowiedzialność za zdrowie córki jest tylko na Twojej głowie. To bardzo obciąża. Oprócz tego są pewne problemy (w Tobie), które się ciągną za Tobą od dawna. Dlatego ja Ci za każdym razem doradzam terapię. A teraz tym bardziej.
                    Bo po pierwsze: potrzebny Ci ktoś kto Cię wysłucha, zrozumie i nie potępi, pozwoli się wypłakać.
                    Po drugie: przepracujesz problemy i jest nadzieja, że lepiej Ci się życie ułoży.
                    Po trzecie: alergie mogą mieć podłoże psychosomatyczne, czyli TY robisz porządek w głowie a to automatycznie oddziaływuje na córkę.
                    Czyli same plusy. Nie odkładaj tego na później. Po co się dłużej tak męczyć?
                • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:53
                  Jak widać, głaskanie po głowie i wpisy o tym, że niektórzy mimo alergii żyją ze zwierzętami, tylko podtrzymują nadzieję, że kiedyś będzie "normalnie".
                  • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 11:55
                    Bez nadziei nie da się żyć.
                    • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:03
                      Owszem, ale w tej sytuacji, dużo lepiej będzie jeśli ona przyzwyczai się do myśli, że ta alergia jest i koniec, i zacznie sobie to układać, niż zrywać się, a może to, a może tamto. I ciągle i ciągle tkwić w niepewności, nadziei i żyć w zawieszeniu, bo już za chwilę, miesiąc, dwa może wróci "normalność". Tak to się można wykończyć.
                      • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:07
                        Dokładnie. Jej stosunek do psa był chory, więc tak na prawdę dobrze się stało, że go oddała. Teraz ma szansę, dzięki terapii, poukładać sobie życie w zdrowy sposób i nawiązać więzi z ludźmi, nie zwierzętami. Zwierzę nigdy nie będzie partnerem dla człowieka. Na wzięcie psa może kiedyś przyjdzie pora: ale już na pewno nie tego i nie na takich warunkach.
                      • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:09
                        A ja uważam inaczej. Uważam, ze te dwa miesiące poświęcone na badania pozwolą się przyzwyczaić do faktu, że psa nie ma w domu. Po takim "oswojeniu" decyzja o tym, ze pies nie wróci jednak może być łatwiejsza niż obecnie.
                        • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:15
                          Biorąc pod uwagę nastawienie autorki, to obawiam się, że będzie przez te dwa miesiące cierpieć i będzie kumulować emocje, a potem zamiast łatwiej, będzie trudniej.
                          Autorka cały czas ma nadzieję, że co innego jest przyczyną i ten pies wróci. W najlepszym razie, że wystarczy tabletka i będzie po alergii.
                          • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:24
                            Widzisz, jak Ty to tak przedstawiasz, to ja jej jeszcze bardziej współczuję.
                            Ale na to, co Ada zrobi wpływu nie mamy. Na to, czy otrząśnie się szybciej czy wolniej też nie.
                            Ja próbuję jej jakoś towarzyszyć. Ty próbujesz jej wytłumaczyć.
                            Tylko wiesz co. Neurobiologia mówi, że gdy działa ciało migdałowate, to korze mózgowej bardzo ciężko dojść do głosu.
                            • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:29
                              Ty jej towarzysz już ponad rok, bo pisałaś, że o terapii piszesz jej od roku. Jak widać, niewiele to pomaga.
                              Najpierw trzeba się pogodzić z tą alergią, a potem zacząć działać. Wszystko inne będzie działaniem tylko na chwilę, bo przecież zaraz będzie "normalnie".
                              • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:34
                                No i trudno, może się kiedyś przekona.
                                Nie jestem odpowiedzialna za życie Ady, to ona jest i zrobi to, co uzna za stosowne. Ja mogę tylko namawiać, siłą nie zmuszęsmile
                                • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:36
                                  Nikt nie mówi o zmuszaniu siłą. Ale skoro ta metoda nie działa, to może coś innego zadziała.
                                  • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:44
                                    Co takiego? Kop w d..ę?
                                    Może, chociaż ode mnie Ada też kopa dostała jakiś czas temu (i oczywiście nie tylko ode mnie) i nic to nie zmieniło.
                                    Leżących nie kopię.
                                    • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:46
                                      Mnie tam bardziej żal dziecka, które musi się zmagać nie tylko z własną chorobą, ale też z problemami psychicznymi matki. Ono nie ma wyjścia. Ada wyjście ma - może się leczyć. Ale z jakiegoś powodu tego nie robi.
                                    • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:51
                                      Pade, czy Ty inaczej nie potrafisz rozmawiać, jak w kontrze?
                                      Wyżej sama widzisz, że ona dalej wypiera konieczność skorzystania z pomocy specjalisty dla siebie. Więc to bycie i wysłuchiwanie, moim zdaniem, niewiele pomaga. I w tej kwestii zgadzam się z tym, co napisała isa1001 niżej.
                                      • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:55
                                        Z mojej strony nie dostanie innego komunikatu niż ten, że zrozumienia i klepania po główce może szukać tylko u specjalisty, a nie na tym forum. Jej się wydaje, że forum zastąpi i pomoc psychologiczną, i kontakty z innymi ludźmi.
                                        Na prawdę chcecie przez kolejny rok czytać jej wątki w tym depresyjnym tonie? Co musi przeżywać nastoletnia córka widząc matkę w tym stanie?
                                      • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:18
                                        Tzn jak?
                                    • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:14
                                      Ona jest taka lezaca jak ja jestem primabalerina.Matka z niej zadna.
                                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:27
                                        Bo co? meble z domu mam wywalać? Niestety jestem teraz sama i nie stać mnie na przemeblowanie całego mieszkania. Łóżko mam ja, nie córka, bo mam sypialnię. Córka ma tradycyjną sofę, która została kupiona w kwietniu jak meblowałam jej pokój. Nie stać mnie na kupno nowych mebli co pół roku.
                                        • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:54
                                          Bo co?
                                          Bo twoje dziecko jest chore i potrzebuje wolnego na ile to mozliwe od alergenow otoczenia.
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:58
                                            Pisałam wcześniej, nie stać mnie na kupno nowych sof co pół roku.
                                            • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:01
                                              Ale o co chodzi z tymi meblami, coś mnie ominęło? Czemu masz wywalać meble? Bo w sierści? To doczyść i już.
                                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:08
                                                To Edelstein mi sugeruje. Nie mam mebli z materacami. Musiałabym się całych mebli pozbyć. Wiesz, ja akurat jestem świadoma, że meblom jest potrzebne częste czyszczenie, raz na jakiś czas przychodzi znajomy (ojciec ucznia) z odkurzaczem do prania tapicerek i wszystkie meble czyści. W salonie mam skórzane.
                                                • magdalenka79k Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:16
                                                  Jak jest mróz, powinnaś porządnie wywietrzyć pokój córki przez pare godzin nie przez pół godziny niech córka w tym czasie będzie w innym pokoju.
                                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:31
                                                    Robimy tak. W ogóle zauważyłam, że w te mrozy córka czuła się znacznie lepiej.
                        • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:35
                          Za 2 miesiące pies już będzie znowu w domu, bo córce się polepszy.
                • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:03
                  >uważam, że teraz ją prowokujecie i podpuszczacie i będziecie to robić tak długo, az coś mega durnego palnie.

                  Tak, to nasza wina wszystko.....wink że paniusia otarła łzy i stopniowo odkrywa karty, coraz mniej lamentów, a więcej szczerości....
                  Pade, widzimy wszystkie, że mamy osobę tu ciężko zaburzoną, emocjonalną impotentkę, ktora tylko z psem potrafiła stworzyć więź i tylko wobec psa stać ją na uczucia wyższe. I jaka postawa jest najlepsza wg Ciebie, przytakiwanie komus takiemu? utwierdzanie jej w tej zaburzonej hierarchii ważności i w takim, a nie innym postrzeganiu rzeczywistości? nie przesadzasz przypadkiem?
                  • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:17
                    Nie, bo zmiana to proces. Czasem bardzo długi proces.
                    No i dla mnie bycie w żałobie po stracie upoważnia do pieprzenia głupot i wyrzygiwania wszystkiego co na dnie umysłu ukryte.
                    Mnie by nawet nie zdziwiło, gdyby napisała, że córki nienawidzi. Dopiero by było używaniesmile
                    Miałam w życiu kilka kryzysów i wtedy takie głupoty do męża wygadywałam na dzieci i na niego, że się czerwienię jak to piszę. Całe szczęście mój mąż miał na tyle rozsądku, żeby mi będącej na skraju wytrzymałości nie tlumaczyć, że "nie mogę tak mówić". Bo gdyby mi wtedy zamknął usta, mogłoby się to dla mnie kiepsko skończyć.
                    • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:22
                      Widocznie fakt, że nadmiernie się utożsamiasz z autorką, nie pozwala Ci na obiektywizm - wobec niej, w zwłaszcza wobec osób, które ją krytykują smile
                      • pade Re: Ratujcie... 01.03.16, 11:53
                        Nie utożsamiam się tylko znam niektóre odczucia z autopsji. Ty nigdy nie miałaś doła? Nie przeżywałaś straty? Nigdy nie miałaś wszystkiego serdecznie dość?
                • echtom Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:04
                  Mnie też nie wstyd mimo jej niektórych późniejszych wpisów. Może szokują mnie trochę mniej niż inne forumki, bo wiem, że samotne macierzyństwo daje czasami w dekiel i wtedy kieruje się irracjonalne pretensje w stronę dzieci, które stwarzają problemy, zawinione czy nie.
                  • asia_i_p Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:35
                    Dołączę się do tych, którym nie wstyd.
                    Ada łamie tabu, bo matka chorego dziecka ma się przejmować chorobą dziecka, koniec kropka. Cóż, dziewięć dni na dziesięć przejmowałam się chorobą dziecka, ale był i ten dziesiąty, kiedy słysząc jej kaszel nie myślałam "oj, moje biedne maleństwo jest przeziębione, co z jej odpornością", tylko "no nie, do cholery, a co ze sprawdzianem w trzeciej a?".

                    I skoro pod koniec normalnego tylko pracowitego dnia potrafię mieć poczucie, że już nic nie mam do dania, chociaż dzieci są zdrowe, a mąż na miejscu, to nie dziwię się samotnej matce chorego dziecka. Natomiast przyznaję, potrzebuje pomocy, potrzebuje terapii, bo musi się nauczyć, jak rozkładać siły, a dziecko nie powinno mieć poczucia, że jest ciężarem.
                    • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:29
                      Łamie tabu, prawdziwa bohaterka. Medal z ziemniaka jej przyznaj.
                      • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:38
                        Czytam ten wątek i czytam i nadziwić się nie mogę. Alergia w rozkwicie jest starsznym, uciążliwym dyskomfortem i narażanie dziecka czy siebie latami na codzienny intensywny kontakt z alergenem, bo komuś zalezy na zwierzątku jest dla mnie przedziwaczne. Rozumiem żal za psem, rozumiem że autorce ciężko i przykro, ale teraz powinna skoncetrowac się na wysprzątaniu mieszkania 10 razy, a nie na użalaniu się nad sobą.

                        Oboje ze starym mamy alergię na koty, w wakacje drugiego dnia w mieszkaniu - idealnie posprzątanym - w którym były koty mielismy serdecznie dosyć. Po dwóch tygodniach z drapaniem w gardle i łzawiącymi oczami pewnie byłabym w stanie te koty podusić.
                        • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 01:07
                          triss_merigold6 napisała:

                          >Rozumiem żal za psem, rozumiem że autorce ciężko i przykro,

                          Myślę, że kto jak kto, ale Ty akurat na pewno tego nie rozumiesz. Po prostu dlatego, że nie przepadasz za zwierzakami. Ty nawet z powodu własnego kichnięcia raz w tygodniu bez mrugnięcia okiem pozbyłabyś się zwierzęcia i to, jak sądzę, bez większego żalu.

                          > Oboje ze starym mamy alergię na koty, w wakacje drugiego dnia w mieszkaniu - id
                          > ealnie posprzątanym - w którym były koty mielismy serdecznie dosyć. Po dwóch ty
                          > godniach z drapaniem w gardle i łzawiącymi oczami pewnie byłabym w stanie te ko
                          > ty podusić.

                          No widzisz, a ja swoich zwierząt nie tylko nie podusiłam, ale nawet nie oddałam, choć mam astmę, AZS i katar, a nie "drapanie w gardle i łzawiące oczy". A raczej miałam, bo wizja rozstania z futrami sprawiła, że wykopałam spod ziemi i zastosowałam wiedzę, jak się pozbyć tego dziadostwa zwanego alergią. I żyję sobie spokojnie z chatą pełną futer, na które teoretycznie jestem uczulona. I paroma innymi alergenami. Ty byś podusiła, bo nie lubisz zwierząt. Proste.
                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:05
                            Madzioreck - mam prośbę, czy możesz napisać jak pozbyłaś się problemu, tzn. skąd wykopałaś potrzebną wiedzę? Byłabym wdzięczna za link, lekturę, cokolwiek.
                            • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:15
                              Cieciorkę w nodze pewnie trzeba zaszyć. Ale przecież ty się chwycisz każdego cudownego sposobu, jeżeli tylko nie będzie wymagał od ciebie wysiłkuwink
                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:49
                                Tak dobrze mnie znasz? Zrobię wszystko by był wilk syty owca cała- czyli dziecko zdrowe pies z nami.
                                • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:15
                                  Zrobisz wszystko bylebyś nic nie musiała robić big_grin
                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:26
                                    O co CI do cholery chodzi? Robienie czegoś to jest siedzenie w garach według Ciebie? Bo pracuję na etat i mam dg. Gotuję "na szybko" i wtedy gdy mam czas. Stanie przy garach nigdy nie było moim celem w życiu.
                                    • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:32
                                      Pogrążasz się. To że ja i córka nie jemy krowiego białka nie ma żadnego wpływu na długość i częstotliwość mojego przebywania w kuchni. Raz na dwa dni robię obiad (zazwyczaj zupa jarzynowa lub mięso pieczone z surówką). Raz na tydzień jakiś hummus (można kupić gotowy), raz na miesiąc smalec wytapiam (godzina roboty razem z pilnowaniem), smalec gęsi kupuję, oliwę z oliwek również. Ogórki mam od teściowej. Orzechy jemy w całości. Jaja również. Podawałam ci nasz jadłospis. Jest tyle rzeczy do jedzenia, że naprawdę nie ma problemu.
                                      • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:41
                                        Czy rozumiesz, że moja większości rzeczy nie ruszy? mam jej na siłę do gardła wpychać? Nie wiem co mam jej dawać na śniadania gdy nie ma mnie w domu, a mamy kuchenkę gazową i młoda niedawno spaliła mi garnek gotując ryż! Ona nie ruszy wędliny na zimno!
                                        • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:45
                                          A czy ja gdzieś pisałam o jakiejś wędlinie? Jedyna wędlina jaką jemy to sucha krakowska i surowa kiełbasa dojrzewająca, na którą mój mąż ani dziecko nawet nie spojrzą.
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:49
                                            Dobra, moja córka jest rozpieszczona. Sama sobie nie zrobi. Rozumiesz? Jak nie pracowałam na etacie - podawałam ja. Jak pracuję - przychodzi babcia. Tu będzie trudniej. Ostatnio było: "kasza z warzywami?- a fuj"
                                        • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:47
                                          >Czy rozumiesz, że moja większości rzeczy nie ruszy?<
                                          Tłumaczenie na poziomie, daje je tylko słodycze, bo nic innego nie chce. Moim zdaniem, lepiej niech nic nie je, niż żeby miała się truć. Naprawdę jedzenie jest przereklamowane, można jeść bardzo ograniczoną ilość produktów oraz w małych ilościach i cieszyć się doskonałym zdrowiem
                                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:51
                                            Powiem tak - o ile z założenia przyznaję Ci rację - o tyle nie wiem jak to wykonać w praktyce. Ja staram się jeść zdrowo i moja córka to widzi, co kupuję. Co to daje, gdy pojawiła się babcia i zaczęła przynosić duże, pszenne buły na śniadanie, bo pachnące świeże bułeczki muszą być. Muszę jakoś to zacząć krok po kroku, ale nie wiem jak.
                                            • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:56
                                              Chyba mylisz pojęcia. Pszenne buły są dostępne również bez dodatku mleka. Spokojnie może je zasuwać.
                                              • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:57
                                                Pszenna buła ze smalcem, pszenna buła z jajem i majonezem, pszenna buła z masłem orzechowym i dżemem. Pszenna buła z rosołem. Pszenna buła z pieczonym mięsem. Masz jadłospis na 5 dni.
                                                • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:00
                                                  Po nutelli i kakale też zauważyłam smarkanie. Czekolady nie daję w ogóle bo widzę że coś jest na rzeczy.
                                                  • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:03
                                                    W nutelli jest mleko. A kakało bez mleka wpierdziela?
                                                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:18
                                                    W ogóle widzę że z tą zmianą jedzenia będzie problem. Wczoraj z nią porozmawiałam na spokojnie że musimy przeorganizować kilka rzeczy, że wprowadzimy kilka nowych produktów, że na jakiś czas zrezygnujemy z produktów mlecznych, młoda dostała prawie szału, że niedość że nie ma swojego psa to jeszcze będzie musiała zrezygnować z ulubionych potraw. Znowu bunt i łzy... I znowu dodam, że w testach żadna pokarmówka nie wyszła, a córka to wszystko traktuje jak moje wymysły.
                                                • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:01
                                                  Naleśniki są świetne z mlekiem kokosowym zamiast zwykłego. Ale my nie jemy, bo też mamy na to uczulenie...
                                                  • ichi51e Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:07
                                                    Mozna tez na wodzie zrobic
                                            • magdalenka79k Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:22
                                              Na problemy z zatokami najlepsza jest kasza jaglana, trudno trzeba sie przemóc jak córka nie lubi dla zdrowia musi codziennie 1 danie z kaszą jaglaną, w internecie jest mnóstwo przepisów, kasza jaglana możę byc tez dodatkiem do rosołu, zupy pomidorowej, krupniku, zupy z buraczków itp na słodko z rodzynkami i jabłkiem, z czekoladą.
                                              • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:29
                                                Kaszę jeszcze zje, ale buraczków nie ruszy. W żadnej formie. Ani surówki ani zupy. Śmierdzi jej i już.
                    • anorektycznazdzira Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:07
                      Łamie tabu?! Najpierw zauważmy różnicę, pomiędzy Twoim 'do cholery co ze sprawdzianem' a histeryczną jadą naszej autorki. A następnie: czy stawianie zdrowia swojego dziecka jednak na pierwszym miejscu to już nie jest zdrowe z ewolucyjnego i społecznego punktu widzenia, tylko tabu do złamania?
                      Wiesz, jak już złamie (złamiecie???) to "tabu" to Nagroda Darwina się po prostu należy.
                    • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:18
                      A, to medal jej dać smile I każdemu ojcu, ktory łamie to samo tabu, kiedy od chorego dziecka ważniejszy jest mecz, albo piwo z kolegami.
                      Odtąd będziemy zupełnie inaczej patrzeć na podobne przejawy zdrowego egoizmu, toż to wzór postępu w relacjach rodzinnych wink
                • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:13
                  A do tej pory pisała same mądre rzeczy?
                  Zrozumiałe jest to, że oddanie kochanego zwierzaka to nie powód do radości. Ale stawianie przeciwko sobie córki (i jej choroby) przeciwko upodobaniom matki - bo kwiatki, bo pies, bo córka to taka wymagająca, sprawia, że autorka sama się podstawia.
                  • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:20
                    A nie wystarczy pomyśleć, że dziewczyna w depresji to pisze i nie brać tego tak bardzo na poważnie?
                    Czy trzeba koniecznie skorzystać z okazji i okazać swoje święte oburzenie?
                    Żadna z nas jej tu nie wyprostuje bo dziewczynie potrzebny jest terapeuta. Więc po co jeszcze dobijać?
                    • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:23
                      Tak, ona potrzebuje psychiatry na cito. Ale ty swoimi wpisami typu: "To nic złego też tak miałam" wcale jej nie zachęcasz, żeby z tej pomocy skorzystała. Wprost przeciwnie - przekonujesz, że z nią jest wszystko ok. A sama widzisz, że ok nie jest.
                      • kozica111 Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:31
                        Ja posty autorki odbieram jako pewien rodzaj "zmęczenia materiału" i nie traktuję tego jako atak na córkę.Zwyczajnie coś się przelało, Ada dość długo starała się jakoś wszystko spiąć i nie udało sie mimo wysiłków i prób zapanowania nad okolicznościami.Dodatkowo pewnie stres związany z tym ze "czuła pismo nosem" po wzięciu psiaka i zaobserwowania narastania objawów spowodował wybuch teraz, gdy okazało się "że wszystko co tak sklejał stracone"...Ja co prawda jestem optymistka i uważam że wszystko się jakoś ułoży i może odczulanie wypali no ale ona a teraz może myśleć inaczej.A może jeżdżąc do koleżanki by spacerować z psem pozna na spacerach miłego pana i wszystkim to wyjdzie jeszcze na dobre, czasem los jak zamyka drzwi to otwiera okno i to szeroko wink
                        • kama265 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:24
                          dokładnie tak samo to czuję
                      • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:35
                        Nic nie poradzę na to, jak mnie odczytujesz.
                        • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 12:41
                          Aha, jeśli Ci się kiedyś będzie mocno nudziło prześledź inne wątki Ady, np. te starsze i zobacz w jakim tonie się tam wypowiadałam.
                          Ja po prostu uważam, że na wszystko jest czas i miejsce. Kiedy Ada była w lepszej formie, bez ogródek pisałam co myślę. Ale wczoraj się załamała, płakała. W takiej sytuacji tłumaczenie czegokolwiek czy stawianie do pionu jest pozbawione sensu. Emocje trzeba przeżyć a nie tłumić. Udawanie przez nią, ze nic się nie stało, przejście nad wszystkim do porządku dziennego bardziej by mnie przeraziło, niż to co Ada teraz wypisuje.
                        • anorektycznazdzira Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:41
                          Nie tylko ona "tak Cię odczytuje". Spróbuj ocenić własne wpisy nieco innym okiem, warto zauważyć, o co nam chodzi. Jesteś zafiksowana na tym, żeby autorce nie mówić nic niemiłego (bo jej teraz źle). Skutkiem jest właśnie jedno wielkie nic-nie-szkodzi. Skupia się tylko na sobie? Ma prawo. Histeryzuje totalnie nie bacząc na dziecko? Widocznie tego potrzebuje. Nienawidzi córki? To takie ludzkie.

                          NIE. Postawa tej dziewczyny (cały czas nie do końca wierzę, ze to nie troll) NIE jest ludzka czy uzasadniona. Jest to głęboka patologia i jedyna szansa dla tego dziecka jest w tym, że matka to sobie wreszcie uświadomi.
                        • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:32
                          Pade, Ty uparłaś się, aby widzieć problem z pozycji terapeuty, a inni patrzą obiektywnie. Dla Ciebie przedmiotem troski jest autorka, dla innych - jej córka, chociaż to nie ona założyła wątek i nie ona prosi o pomoc. Jednak wyraźnie widać, że dzieje się jej krzywda.
                          Nikt nie mowi, że samotne rodzicielstwo jest łatwe, ale traktowanie dziecka jak kuli u nogi, albo wrzodu na dooopie budzi odrazę.
                          Tym bardziej, że gdzies w tle jest ojciec, dziecko spędza z nim weekendy, jest babcia, ktora coś tam pomaga. Dziewczyna ma 13 lat, więc nawet w chorobie nie wymaga takiej obsługi, jak przedszkolak. A tutaj czytamy, że mamusia ma dość tej niewoli i czeka, aż córka podrośnie i wyjedzie z domu. Nie masz szans jej obronić smile
                          • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:53
                            Jest ojciec, który przyjeżdża, kiedy mu się podoba - czasem 2 weekendy w miesiącu, czasem wcale nie przyjedzie przez kilka miesięcy. Babcia, owszem pomaga, ale właśnie - pierożki, naleśniczki, zaciery na mleku czy inne ulepki. Nie da sobie powiedzieć że to cholernie niezdrowe. Ojciec tylko przyjedzie na 24 godziny, czy dziecko zdrowe czy chore, zabiera i odstawia, a jak się pojawia jakiś problem to mam radzić sobie sama. A moja 13 latka niestety taka samoobsługowa nie jest.
                            • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:07
                              Przykro mi, ale ja Cię nie zrozumiem i nie poprę, bo znałam w życiu wiele kobiet samotnie wychowujących dzieci, bez pomocy, w tarapatach finansowych i żadna z nich nie miała takiego stosunku do problemow związanych z dzieckiem, jak Ty.
                              Czym innym jest westchnienie "jest mi ciężko, czasem mam wszystkiego dosyć", a czym innym to, co wypisujesz w tym wątku.
                            • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:14
                              Oj biedna, ty biedna...ajajajajaj.
                          • pade Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:43
                            Ja się tylko upieram przy tym, że CZASAMI można mieć dość własnego dziecka i można marzyć o tym, żeby się już wyprowadziło. I upieram się przy tym, że CZASAMI można mieć dość jego chorób i na widok kolejnego kataru można sobie pomyśleć " o ku..wa znowu" a nie "biedne dziecko".
                            • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:51
                              Pade, ja nie marzę o tym, żeby się już wyprowadziło, tylko żeby przestać wałkować non stop jeden temat, który przesłania wszystkie inne. Nie pozwala nam cieszyć się życiem. Jak się ma dużo pracy naprawdę bardzo trudno jest przerywać sobie lekcję i lecieć do niej do pokoju żeby opróżniła nos, bo sama "zapomina". Słyszę tylko z drugiego pokoju że podciąga, ale nie wydmucha, nie przepłucze wodą morską. O wszystko prosić i stać nad nią. Wszystko robię za nią. Byłaby przeszczęśliwa, gdyby nie musiała się kąpać i przebierać.
                              • pade Re: Ratujcie... 01.03.16, 11:50
                                Ale to norma jestsmile Moja jest w tym samym wieku i też mam dość łażenia za nią i mamrotania "weź kapsułki", "umyj zęby" itd itd.
                                Wyrosną dziewczyny zanim się obejrzymy, głowa do górysmile
                                • agni71 Re: Ratujcie... 02.03.16, 00:04
                                  Serio to norma? To jakoś łaskawie los się ze mna obszedł, bo tego typu problemów z 13,5-latką nie mam. Owszem, jest pyskowanie i "zaaaraz", ale o higienę mocno dba, a jak jest głodna to zrobi sobie kanapki, no bez przesady. Niedawno był wątek o samodzielności dzieci. Moje w porównaniu z niektórymi forumowymi wypadają bardzo niesamodzielnie, ale to co pisze ada to jakiś hardcore. A ty jej jeszcze przytakujesz.
                                  • pade Re: Ratujcie... 02.03.16, 06:41
                                    Moja córa jest samodzielna w kwestiach na których JEJ zależysmile na myciu zębów niestety nie bardzo, więc łażę za nią i przypominam.
                                    Jej brat ma to samo, a teraz zajmuje łazienkę dłużej niż jasmile
                                    • pade Re: Ratujcie... 02.03.16, 08:51
                                      miał to samo
                                    • agni71 Re: Ratujcie... 02.03.16, 11:17
                                      Moja córka nosi aparat ortodontyczny i akurat higieny ściśle przestrzega, chyba zinternalizowała sobie, DLACZEGO musi dbać o czystość. Z młodszymi gorzej, mam wrażenie, że chętnie "zapomniałyby" od czasu do czasu o myciu zębów wink

                                      Natomiast zauważyłam pewną prawidłowość - jak jesteśmy w domu, to trzeba czasem przypomnieć, że po kolacji mają pozanosić talerze do kuchni, a następnie pójść się myć. Ale czasem zdarza się, że w porze ich kolacji nie ma nas, rodziców, w domu. I jak dzwonię, sprawdzić, co u nich (albo już po powrocie), to okazuje się, że dużo wcześniej niż normalnie dzieci są najedzone, stół posprzątany, umyte i już leżą w łóżkach. Czyli jakby brak bata i brak przypominaczy - powoduje większą samodzielność smile
                            • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 11:04
                              Pade smile tak czy inaczej, Twoje teorie nie obroniły się smile lepsza okazała się forumowa jatka, w ktorej autorka - wkurzona - musi się bronić i ostro argumentować, a dzięki temu przynajmniej się nie rozczula nad sobą i nie histeryzuje tongue_out a przy tym dostała - w grzecznej lub mniej grzecznej formie - sporo sensownych propozycji i rad, nad ktorymi teraz będzie myslec i probować wcielać je pomału w życie smile a ze wspólnego, grupowego płaczu nic konstruktywnego by nie wyniknęło smile
                              • pade Re: Ratujcie... 01.03.16, 11:38
                                O jakie teorie Ci chodzi?
                                O te, że każdy ma prawo do lamentu po stracie?
                                Czy o te, gdzie pisałam autorce, żeby się oderwała od myśli od psa i zaplanowała jakieś czynności?
                                Planowanie działań świetnie działa na doły, a dzięki radom forumek będzie co umieszczać w planie.
                                Fajniesmile
                  • asia_i_p Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:40
                    No ma się takie momenty, kiedy człowiek czuje, że oddał wszystko, a okazuje się, że to niewiele dało i trzeba oddać jeszcze więcej. A czasem chce się po prostu poczuć, że ktoś troszczy się i o nas, a nie wiem, czy w życiu Ady teraz tacy ludzie są.
    • kagrami Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:24
      Moja przyjaciółka jest sędzią na wystawach, działa w Związku Kynologicznym, ... całe życie wśród psów i... uczulenie. Kicha leje się z nosa. Da się z tym żyć - przynajmniej ona potrafi smile
      • wuika Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:27
        A kichaniem i laniem z nosa da się żyć. Z gorączką 40 stopni, duszeniem czy innymi atrakcjami, nadal da się żyć (dopóki się człowiek nie udusi, bądź nie przekręci suspicious)
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:29
        No właśnie chciałam zatrzymać psa, żeby się uodporniła, myślę pokicha pokaszle i przejdzie w końcu, przecież się starsza robi a nie młodsza. W końcu i tak na studia pójdzie.
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:35
          Jestem już zmęczona wszystkim. Nie chce mi się wracać do domu, ciągłe zmartwienie co dziś nowego "wyskoczy". Czy gardło, czy ucho, czy gorączka od nowa. Mam dość. Nie, nie martwie się już. Mam tego dość po prostu. Duża dziewczyna a taka problemowa.
          • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:58
            Sama jej to zafundowalas.Z planu "pokicha,pokaszle i przjdzie"g...no wyszlotongue_out jakos jestem dziwne pewna,ze ty o tej alergie wiesz duzo dluzej niz sa wyniki.Chocby tekst,ze dziecku sie pogarszalo podczas cieczki suki.
            Sparwialo ci widocznie satysfakcje meczenie wlasnego dziecka.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:05
              Ty normalna jesteś? Akurat ta suczka miała cieczkę tylko 3 razy (ma raz do roku), i akurat się nałożyło, że młoda dostała katar (oczywiście prowadzący do zapalenia zatok) podczas cieczki, w tym podczas cieczki suki byliśmy w aquaparku i zwaliłam to na basen, bo niby co może mieć psia cieczka do kataru? Obie robiłyśmy testy skórne zanim pojawił się pies.
              • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:22
                Sama napisalas,ze sie nasilalo podczas cieczki.Na serio nie widzisz zwiazku czy udajesz przyglupia?
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:29
                  Przestaniesz mi ubliżać? Nie nie widzę związku. Tyle tylko że jeździłam na mopie 3 razy więcej.
                  • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:31
                    No trudno bys widziala majac IQ pantofelka.
                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:38
                      Sunia miała cieczkę 3 razy. Co niby przez 3 cieczki miało się wydarzyć? Skoro chodzi o sierść?
                      • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:42
                        Jak widac nie za bardzo interesuje cie temat alergii.Gdyby ciebie interesowal to wiedzialabys jaka jest zaleznosc miedzy alergia a wydzielina.
                        • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 15:00
                          Nie, nie bardzo mnie interesował, ponieważ do tej pory młoda miała stopień lekki na roztocza, klasa II z VI. Połowa Polski tak ma. I serio nie widziałam związku z tym co ma cieczka do alergii na kurz.
        • pade Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:39
          No ale się nie uodporniła, a antybiotyków wiecznie brać nie można.
          Ada, Kozica ma rację, tam gdzie zamykają się drzwi, otwiera się okno.
          Tęsknić będziesz pewnie długo, ale teraz spróbuj na chwilę oderwać się od tego co Ci przez głowę przelatuje i zrób plan na najbliższy miesiąc. Uwzględnij coś fajnego dla córki i dla siebie.
          Jak nie chcesz robić planów to zajmij się sprzątaniem, obejrzyj film albo poczytaj książkę. Potęsknisz wieczorem. Nie można się tak cały dzień nakręcać. Wykończysz się.
        • franczii Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:54
          Jesli juz jest alergia i to z tendencja do zaostrzania objawow to sie nie uodporni. Bedzie coraz gorzej. Do czasu pojscia na studia to ona sie przeciez wykonczy.
      • oqoq74 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:36
        Moja ostatnia wypowiedź w tym wątku. Bo to nie ma sensu.
        Mąż jest alergikiem, reaguje kichaniem, zatkanym nosem, głównie na pyłki, kurz. Sporadycznie musi wziąć coś mocniejszego.
        Syn jest alergikiem, na alergeny reaguje wysypką, ma azs, a do tego po kontakcie z niektórymi alergenami ma silny atak alergicznego zapalenia krtani i się dusi, bez silnych sterydów objawy nie ustępują.
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:57
          Ale jakieś leki biorą i jest dobrze. Też bym chciała żeby córce po jakimś leku było dobrze. Dłużej niż dwa-trzy tygodnie. Jak z nią idę do pediatry to nikt nic nie widzi/nie słyszy. Osłuchowo jest czysta. Zapalenia gardła brak. A dostaje antybiotyk bo nos, okolice zatok i oczy puchną, nie może nosa po prostu wydmuchać.
          • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:15
            ad.a6 napisał(a):

            > Ale jakieś leki biorą i jest dobrze. Też bym chciała żeby córce po jakimś leku
            było dobrze.

            Ada, czy ty potrafisz poprawnie interpretowac pisany tekst? Czy oprocz depresji i zaburzonych priorytetow masz rowniez niski poziom IQ?

            Ona napisala: "po kontakcie z niektórymi alergenami ma silny atak alergicznego zapalenia krtani i się dusi, bez silnych sterydów objawy nie ustępują".

            Co w tym wszystkim jest "dobrze"? Ze czlowiek na niektore alergeny reaguje tak gwaltownie, ze musi brak leki ratujace zycie?
            Naprawde chcialabys ladowac w corke silne sterydy? Az pojdzie na studia ...

            > A dostaje antybiotyk bo nos, okolice zatok i oczy puchną, nie może nosa po prostu wydmuchać.

            Ja sie bardzo slabo znam na medycynie, ale czy reakcja alergiczna i zakazenie bakteryjne to to samo?
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:17
              No to może powinnam w ogóle zmienić lekarzy i leczyć zakażenia bakteryjne? bo co teraz sugerujesz?
              • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:26
                Sugerujesz bys udala sie do psychiatry i na Kurs czytania ze zrozumieniem.
            • kama265 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:18
              "Ja sie bardzo slabo znam na medycynie, ale czy reakcja alergiczna i zakazenie bakteryjne to to samo? "
              nie, to nie to samo, ale długotrwałe zaleganie wydzieliny z powodu alergii może powodować zakażenie bakteryjne a co za tym idzie konieczność przyjmowania antybiotyku
              • goodnightmoon Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:28
                "Ja sie bardzo slabo znam na medycynie, ale czy reakcja alergiczna i zakazenie bakteryjne to to samo? "

                kama265 napisała:
                > nie, to nie to samo, ale długotrwałe zaleganie wydzieliny z powodu alergii może powodować zakażenie bakteryjne a co za tym idzie konieczność przyjmowania antybiotyku

                Dzieki.
                Kurcze, biedna ta dziewczynka ... sad
      • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:40
        Cóż, idiotów nie sieją.
      • franczii Re: Ratujcie... 29.02.16, 13:50
        alergia to nie tylko cieknacy nos i kichanie
        Najgorsze jest to, ze poczatkowe objawy jakimi sa tylko kichanie i cieknacy nos sie zaostrzaja, robia coraz bardziej upierdliwe i utrudniajace codzienne zycie np. zapuchniete, lzawiace i swedzace jak diabli oczy , zapalenie skory albo zwyczajnie maja coraz powazniejsze skutki dla zdrowia np. zwykly katar przechodzi w zapalenie zatok lub gardla i konczy sie antybiotykiem.
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:14
        Kagrami- bardzo bym chciała, żeby córce "tylko" lało się z nosa. Najciekawsze jest to, że jak jej się zaczyna infekcja, wiem, czym się skończy, nie mogę tego niczym zatrzymać. Poza tym teraz ona nigdy nie jest do końca zdrowa, albo ma wersję lekką kataru, albo nos zawalony, oczy podkrążone i obrzęk zatok.
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:16
          Poza tym jej się nigdy nie lało z nosa- u niej katar oznacza nos zaczopowany gdzieś "u góry" i trudności z wydmuchaniem, nawet zwykłej wodnistej wydzieliny, nie ma zielonej flegmy, ale z uwagi na obrzęk nie idzie się jej pozbyć.
          • nihiru Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:57
            Objawy opisujesz podobnie jak Michał. Linkuję, może Ci się przyda.

            nevergrowup.pl/2016/02/sposoby-na-zatkany-nos-i-zatoki-oraz-chrapanie/
            • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 15:00
              Ale przecież to tylko katar, a nie nowotwór! Facet się za bardzo nad sobą rozczula. Taki duży, a taki problemowy.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 17:47
              Artykuł przeczytany, dziękuję.smile
      • lauren6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 14:46
        Widzisz różnicę pomiędzy WYBOREM dorosłej kobiety, by przebywać z psami, na które ma alergię, a zmuszaniem do tego własnej, chorującej córki, bo mamunia nie ma do kogo przytulać się w nocy i musi być kłak w łóżku?
        • helka.z.porcelany Re: Ratujcie... 29.02.16, 15:14
          A to pies wrócił do Ady?
          • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 15:39
            Nie, ale prawdopodobnie już wkrótce wróci bo:

            1. Dziecku się polepszyło po antybiotyku, a w ogóle "to tylko katar" a nie nowotwór
            2. Niektórzy alergicy mieszkają z psami i ciągle jeszcze żyją
            3. Alergolog, który zasugerował rozdzielenie dziecka i psa jest uprzedzony do zwierząt, więc niewiarygodny
            4. Dziecko może przecież brać sterydy, jak mu się pogorszy, więc nie ma potrzeby oddawania psa
            5. Matka też ma prawo mieć hobby - a jej hobby to pies
            6. Dziecko niedługo i tak się wyprowadzi, bo pójdzie do technikum.
            7. Ada własnie szuka alergologa, który nie będzie uprzedzony do zwierząt i nie będzie doradzał oddania psa.

            O czymś zapomniałam?
            • jowita771 Re: Ratujcie... 29.02.16, 16:27
              Ja obstawiam, że dziecku się w ciągu dwóch miesięcy nie poprawi (bo alergeny ciągle będą w mieszkaniu), a to będzie dowód na to, że córka ma uczulenie na coś innego, więc oddanie psa nie rozwiązuje problemu, więc pies może wrócić. I po problemie. Dla mamy, bo dla dziecka problem się nie skończy.
              • tt-tka Re: Ratujcie... 31.12.16, 20:03
                jowita771 napisał:

                > Ja obstawiam, że dziecku się w ciągu dwóch miesięcy nie poprawi (bo alergeny ci
                > ągle będą w mieszkaniu), a to będzie dowód na to, że córka ma uczulenie na coś
                > innego, więc oddanie psa nie rozwiązuje problemu, więc pies może wrócić. I po p
                > roblemie. Dla mamy, bo dla dziecka problem się nie skończy.


                Mialas racje. W kwietniu pies wrocil.
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 17:46
            Nie, pies nie wrócił. Po drugie, nie jestem Ada. Nick wzięty od inicjałów, nic nie mający z Adą wspólnego. Po prostu taki był wolny, chciałam inny smile Najpierw zrobimy badania, o których mowa wcześniej. Jednak szukam przyczyny dalej, i jak najszybciej wystartuję do alergologa. Uświadomiłam sobie pewne fakty, na które do tej pory nie zwracałam uwagi, a mianowicie: 1. Córka bardzo często ma zgagę i odbija jej się, 2. Bardzo często ma czerwone policzki bez wyraźnej przyczyny, 3. Córka bardzo często wymiotowała gdy była mała, laryngolog/alergolog zwalił winę na migdałek i problem minął gdy młoda ukończyła 4 lata 4. Ona jest typowo "nabiałowa", kocha sery, twarożki, jogurt naturalny, mleko. Czytałam bardzo dużo o refluksie i podobno jest jakiś związek między niedoleczonym refluksem a stanem zapalnym zatok i kaszlem. Nie mam wiadomości z pewnych źródeł ale temat drążę.
            • 1matka-polka Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:08
              Jesteś trollem. Albo jakąś kompletną wariatką. A to do czego dążysz to usuwanie skutków a nie przyczyn. Przyczyną choroby nie jest refluks, to jeden z objawów. To o czym teraz piszesz to typowe uczulenie na białko krowie i już kiedyś o tym rozmawiałyśmy.
              • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:26
                Czy rozumiesz że żaden alergolog nic konkretnego mi nie powiedział? I że w testach nic nie wyszło i że idę po omacku?
                • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:29
                  Jak nie wyszło? W pierwszym twoim wpisie jak wół stoi, że córka ma mega uczulenie na psa, które wyszło z badania krwi! I dwóch alergologów bardzo konkretnie powiedziało, że trzeba odizolować dziecko od psa, żeby leczenie miało sens.
                  • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:36
                    NIc pokarmowego nie wyszło. A na roztocza jest grupa II. Na psa III. Znam ludzi, którzy mają grupę VI na różne alergeny, odczulają się i funkcjonują...więc można.
                    • ichi51e Re: Ratujcie... 29.02.16, 22:22
                      Moze w badaniach wyjsc grupa druga podczas gdy reakcje beda jak na szosta. To nie matematyka.
                      • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 07:53
                        No właśnie.
                    • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 07:58
                      Już ci tłumaczyłam wszystko w twoim poprzednim wątku ale ty nie przyjmujesz tego do wiadomości.
                      To co wychodzi w testach, to jest tylko orientacyjne. Grupa/poziom uczulenia, który wychodzi jest bez znaczenia. Testy pokarmowe mało u kogo wychodzą.
                      A co do mleka, jeżeli nie spróbujesz to się nie dowiesz. Jeżeli ma alergie na mleko a ty twierdzisz, że ona to uwielbia, co akurat również jest typowe dla alergików, to tak jakbyś jej dawała chleb, wiedząc, że ma celiakie. Albo pozwalała się żywić tylko słodyczami, bo przecież je lubi. Albo pozwalała się nie uczyć, bo nie lubi. To co piszesz jest równie racjonalne.
                      • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:01
                        Alergia to ciągły, nieprzerwany stan zapalny w organizmie. To tak jakbyś ciągle miała popsute, zaropiałe zęby.
            • edelstein Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:19
              Refluks nie bierze sie z nieba.
            • echtom Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:32
              Ada (przepraszam, ale jakoś tak wygodnie mi się do Ciebie zwracać smile), wyczytuję z Twoich postów, że zaklinasz rzeczywistość i szukasz potwierdzenia, że to jednak nie pies. Z jednej strony dobrze, że drążysz temat, bo córka może mieć alergię na różne czynniki plus inne dolegliwości i na pewno potrzebuje kompleksowej diagnozy. Z drugiej - spróbuj przestawić przełącznik w głowie i zacząć godzić się z tym, że to może być alergia także lub głównie na psa, bo wykluczając z góry jakąś opcję możesz coś ważnego przegapić.
              • isa1001 Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:36
                Z badań, o których pisała nieada wyszło, że to silna alergia na psa. Ale to nie wyklucza, że dziecko może być uczulone na parę innych rzeczy.
            • srubokretka Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:33
              Te wszystkie objawy moga byc od zarobaczenia i grzybicy. Na czas leczenia psa musisz oddac, bo dziecka nie wyleczysz. Nawet jezeli robakow nie ma, to na 100% ma grzybice po antybiotykach. Uspokoisz grzyba , to i uczulenie na psa minie.
              • srubokretka Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:41
                Te wycinania migdalkow, na ktore juz jestes gotowa nie sa i nie byly potrzebne wczesniej (tak jak pisalam wczesniej , wystawiana na niepotrzebne tortury. Mialam w dziecinstwie grzybice, wiem pisze). Kup jutro dobry filtr powietrza. Centrum uwagi przekieruj z psa na dziecko chociaz na najblizsze pol roku. Zmien jej diete i sposob zycia, alergeny usuwaj (jest ich o wiele wiecej niz ci sie wydaje, jezeli ma takie objawy jakie opisujesz). Bardzo zaniedbalas corke, pora to naprawic.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:47
                  Czyli co konkretnie mam zrobić. Fajnie że mnie podsumowałaś. Zmień dietę - też nie wiem z czego na co. Zaniedbałam - bo co? Bo miałam psa? Jak usuwać i jakie alergeny? Poza roztoczami i psem nic nie wiem, bo nic nie wyszło. Nie umiem zbyt dobrze gotować. U nas w grę wchodzi czas. Żeby wyeliminować grzybicę - córka musiałaby chyba w ogóle nie jeść. Ona kocha nabiał, sery, serki, mleko, jogurty, na śniadanie oprócz nabiału nic nie ruszy. Poza tym jak ona wstaje to ja już jestem w pracy. śniadanie robi sobie sama lub robi je babcia.
                  • srubokretka Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:00
                    Wybacz ale dzis nie mam czasu. Pisze w biegu. Znajdz forum alergie. Tam wyczytasz wszystko co musisz zrobic , krok po kroku.
                  • hipinka Re: Ratujcie... 29.02.16, 20:37
                    tak jak ci napisałam poniżej, zrób biorezonans, to kwota raptem 80 zł i udaj sie z wynikami do dobrego dietetyka, ustawi dietę
                    i wtedy zobaczysz
    • mamusia1999 Re: Ratujcie... 29.02.16, 15:16
      jeśli już masz możliwość psa odzyskać to może wypróbujcie desensybilizację. czasem się udaje. nie wiem jak ze statystyką, ale mojemu mężowi z ciężkim katarem siennym pomogła długa seria akupunktury, zaczął juz w zimie a konto kolejnego ataku (koniec maja, cały czerwiec ). tzn. miał tylko słabe objawy i tylko sporadycznie zażywał lorano. potem niestety zmienil pracę i dojazdy na kłucie go zmierziły. może będziecie mieć szczęście, czego życzę.


    • hipinka Re: Ratujcie... 29.02.16, 18:14
      przez niemal 20 lat miałam dość ostrą alergię na kurz, wszelkiego rodzaju roztocza
      20 lat funkcjonowania na lekach, dziś nie ma śladu po alergii
      jak to się stało?
      ano bardzo często alergia na coś jest tylko skutkiem ubocznym czegoś innego - u mnie akurat przez przypadek okazało się, że mam ostrą nietolerancję glutenu, po odstawieniu glutenu alergia minęła jak ręką odjął

      podobnie z moją mamą - cały czas objawy alergiczne, objawiające się w różny sposób
      zrobiła biorezonans, który wypunktował, na jakie produkty jest uczulona, dietetyk ułożył dietę
      i co? nie dość, że wszystkie alergie się ulotniły, to mama schudła i generalnie odmłodniała

      spróbuj może pójść w tym kierunku, nic to nie szkodzi i niewiele kosztuje, a może akurat będzie efekt
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 29.02.16, 19:34
        Bardzo dziękuję. Widzę, że najbliższy dla nas gabinet BRT jest w Bydgoszczy. Umówimy się i spróbujemy.
    • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 01:31
      Ad, udaj się po jakąś pomoc dla siebie, bo zwariujesz. Chyba Cię życie przerasta ostatnio...sad Rozumiem, jak się czujesz, nade mną też wisiała groźba oddania zwierzaków z powodu astmy, i moi rodzice też lata temu oddawali nasze zwierzęta, bo się dusiłam. Wyliśmy wszyscy.

      Ale teraz musisz się zająć córką, zamiast rozkminiać, co da się zrobić w sprawie psa. Róbcie badania, zdiagnozujcie ją porządnie. Nie sugeruj się bardzo wynikami testów, że słabe czy mocne, bo nie zawsze się to przekłada na objawy. A do stwierdzenia alergii na dany alergen jednak ważniejsze są objawy, niż papier w wynikiem. Wysprzątaj, sprzątaj często, bo kudły będą wyłazić jeszcze tygodniami. Jeśli masz jakieś tapicerki/materace, to najlepiej wezwij jakąś firmę z magiczną maszyną piorącą, sama tak nie doczyścisz.
      Wyciszcie dzieciakowi te stany zapalne, pewnie na początek pójdą sterydy. Zadbaj o jej ogólna odporność, odbudowę flory jelitowej, bo po takim futrowaniu antybiotykami jelita ma pewnie jak sito pod tym względem a odporność żadną i rzeczywiście śluzówki z alergicznym stanem zapalnym są kompletnie nieodporne na bakterie i wirusy i podatne na zakażenia. Mnie jako dzieciaka też tak paśli antybiotykami, co chwilę po prostu. Diagnozowali dziwne rzeczy typu "przewlekłe obturacyjne zapalenie oskrzeli", szpitale, antybiotyki, a ja po prostu miałam alergię (kurz, pyłki, zwierzęta) i astmę. Nikt się nie zająknął o tym, dopiero, jak wylądowałam spuchnięta i na wpół uduszona w szpitalu, prawdopodobnie ze wstrząsem anafilaktycznym, ale wtedy nikt tego tak nie nazywał. Ile lat później chorowałam od byle badziewia... zaleczcie to, wysprzątaj, a później można pomyśleć, jak skopać dupę alergiom i faktycznie się wyleczyć, zamiast leczyć tylko objawy i usuwać z otoczenia kolejne alergeny. Ale to nie TERAZ.
      Jeśli chcesz, odezwij się do mnie na pw, wskażę Ci to i owo do poczytania/posłuchania.



      • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 07:52
        A może napisz na forum jak wyleczyłaś się z alergii, czy to może wiedza zbyt tajemna suspicious
        • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 12:04
          Matko, chyba już o tym kiedyś rozmawiałyśmy suspicious Dietą głównie. I nie mówię, że się w 100% wyleczyłam, nie jestem niestety zbyt systematyczna, ale nie mam objawów. Więc w sumie nic sensacyjnego.
          Bez sensu pisać konkrety na forum, bo jednemu pomoże tylko odstawienie mleka/glutenu, a ja musiałam odstawić jeszcze kilka teoretycznie bezpiecznych dla alergików rzeczy, typu ryż.
          Zresztą widzę, że Ad też już piętrzy problemy w sprawie diety, a tu niestety trzeba działania, reżimu i stania przy garach.
          • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:14
            Odstawienie np. białka krowiego, soi, sezamu i mleka kkosowego nie wymaga stania przy garach. Ja tego nie lubie i dlatego gotuję bardzo prosto. Warzywa, mięso, jaja, tłuszcz, kasze, cieciorka, fasola, praktycznie tylko ugotowane lub uduszone. Komuś może nie odpowiadać np. "zupo-leczo-papka" ale dla mnie to jest podstawa i jest to bardzo szybkie i proste danie.
            • agata_abbott Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:33
              Nie wymaga - jeśli i tak wszystko gotujesz. Jeśli w jakimś stopniu bazujesz na gotowych produktach (nie mówię tu tylko o gotowych posiłkach, ale przekąskach/słodyczach itd.), to już odstawienie mleka krowiego może sprawić problem (ja takowe znalazłam nawet w paluszkach).
            • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:00
              Matko droga. Ja musiałam odstawić również pszenicę (i to wcale nie ze względu na gluten, o ironio), żyto, jajka, strączki, ryż, kukurydzę, jabłka, i parę innych składników które sprawiają, że w zasadzie z gotowców mogę sobie kupić tylko solone chipsy, kawę i herbatę bo wszędzie jest coś, czego nie mogę. I dlatego napisałam, że trzeba postać przy garach, bo jeśli ktoś żywi się często gotowcami albo przygotowuje jedzenie z półproduktów, to natyka się na miny co chwilę. Nie wiemy, co kogo uczula. Ja jestem trochę uwiązana do garów, nie spędzam przy nich wprawdzie długich godzin bo też nie gotuję nie wiadomo czego, a chleb z kaszy gryczanej robi się sam, ale jednak normalne domowe gotowanie trochę wysiłku wymaga i przestawienia się, jeśli ktoś dotąd tego nie robił. No coś za coś.
              A zupa-lecz-papka jest oczywiście obowiązkowa i jest podstawą mojej kuchni big_grin
              • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:17
                poprosze pieknie o przepis na ten chleb z kaszy gryczanej!
                • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:12
                  Kasza, woda, sól wink
                  www.natchniona.pl/chleb-doskonaly-bez-maki-i-drozdzy/

                  Drobna uwaga, bo przepis niedoprecyzowany: jeśli w ostatnim etapie chlebek nie urośnie, to przed właściwym pieczeniem ustawić piekarnik na 40-50 stopni i potrzymać ze 30-40 minut. Czas pieczenia, te podane 50 minut, to łącznie z czasem nagrzewania piekarnika. Dodatki typu ziarna i zioła, jeśli chcesz, dodajesz po zmiksowaniu, a posypki - tuż przed odpaleniem piekarnika smile Z ziołami prowansalskimi polecam.
                  • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:24
                    no wez, musze DWIE noce odczekac, zeby sprobowac sad
                    zaraz nastawie kasze (tzn zaraz jak wroce do domu wink ).
                    w czwartek rano bedzie chleb gryczany z ziarnami i hummus, jej!

                    DZIEKUJE smile
                    • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:47
                      big_grin Trzeba czekać, ale za to nie ma przy nim roboty, największa to walka z papierem do pieczenia big_grin
                      Jest pyszny, naprawdę, i taki całkiem... chlebowy, a nie jak te wszystkie dmuchane bezglutenowe wynalazki wink Normalnie się kroi, nie kruszy, uczciwą kanapkę można zrobić i kilka dni może leżeć. Jeśli zmiksujesz drobniej, będzie miał konsystencję bardziej jak biały chleb, jeśli grubiej - jak razowiec.
                      Jeśli lubicie kaszę, w sensie, nie odrzuca Was smak, to powiadam Ci, zrób od razu 2 chlebki.

                      Zrobiłam niedawno 2 chlebki - jeden z tymiankiem, a drugi ze słonecznikiem i sezamem, i chłop miał nastawić po pracy pieczenie. Dzwoni do mnie i mówi, że chyba się coś zepsuło, bo jak otworzył piekarnik, to świat zwolnił wink Faktycznie, wracam do domu, wącham... zanim wystygło, okazało się że mieszanka rozgrzanych tych ziaren i ziół dała efekt wybuchowy big_grin Ale jak wystygło, to oba chleby pachniały już normalnie, tym, czym powinny wink
                      • kura17 Re: Ratujcie... 02.03.16, 16:46
                        nastawilam wczoraj gryke, na razie wszystko tak, jak w przepisie, nawet pianka sie zrobila wink
                        moge - zamiast do foremki - wlozyc ta mase na noc do maszyny do chleba i nad ranem wlaczyc, zeby chleb byl gotowy na sniadanie??? chyba tak, bo co za roznica, czy nocuje w piekarniku, czy w maszynie, prawda?
                        • madzioreck Re: Ratujcie... 02.03.16, 17:30
                          Nocować może gdziekolwiek, pod ściereczką, w piekarniku, w maszynie pewnie tez wink
                        • kura17 Madzioreck 03.03.16, 08:24
                          melduje sie smile

                          chleb (wreszcie!) upieklam dzis rano.
                          wyszedl bardzo smaczny (mniam), choc nie urosl wcale!
                          nie mial zakalca, ani nic takiego, po prostu jest plaski wink
                          ale z nim sie dzialo cos dziwnego juz przy mieleniu gryki - chyba za duzo do robota napchalam.
                          wlaczylam i wyszlam i po 2 minutach ten "budyn" wyszedl z miksera, zrobila sie taka jaby puszysta, kleista piana! z 0.5 kg gryki mialam dwie foremki chleba!
                          byl WTEDY nawet wyrosniety, przez noc opadl, haha.

                          jeden zrobilam z ziarnami, drugi z ziolami i suszonymi pomodorami.
                          smakuje delikatnie gryka (zwlaszcza tez z ziolami), zupelnie mi to nie przeszkadza smile

                          ten z ziarnami wlasnie zjadlam z domowym hummusem, miod w gebie!
                          dziekuje!
                          • madzioreck Re: Madzioreck 03.03.16, 12:43
                            "ale z nim sie dzialo cos dziwnego juz przy mieleniu gryki - chyba za duzo do robota napchalam.
                            wlaczylam i wyszlam i po 2 minutach ten "budyn" wyszedl z miksera, zrobila sie taka jaby puszysta, kleista piana!"

                            Zdecydowanie przesadziłaś z miksowaniem big_grin Masa nie powinna być gładka, tylko trochę rozdrobniona wink Ale grudkowata, o.
                            Cieszę się, ze smakował smile
                            • kura17 Re: Madzioreck 03.03.16, 12:45
                              > Zdecydowanie przesadziłaś z miksowaniem big_grin Masa nie powinna być gładka, tylko t
                              > rochę rozdrobniona wink Ale grudkowata, o.

                              grudki byly! sa wyczuwalne rowniez po pieczeniu!
                              tylko OPROCZ grudek bylo sporo takiego budyniu, ta gryka naprawde UROSLA w tym miskerze, hehe

                              > Cieszę się, ze smakował smile

                              no smakowal! wlasnie zjadlam kromke tego z ziolami i pomidorami i zaluje, ze nie wzielam wiecej z domu smile
                      • paskudek1 Re: Ratujcie... 03.03.16, 08:46
                        madzioreck z papierem do pieczenia wcale nie trzeba walczyć smile wystarczy odpowiedni kawałek papieru zgnieść w ręku. Potem się już zdecydowanie łatwiej układa w foremce
                      • franczii Re: Ratujcie... 03.03.16, 15:09
                        Madziorek a kasza musi byc koniecznie niepalona?
                        Na mojej nie jest napisane czy palona czy niepalona. Wlosi chyba nie widza potrzeby pisania bo gryka to u nich dosc nieznane zboze mimo ze niektore rodzaje makaronow i mieszanki na polente zawieraja dodatek maki gryczanej. Nie potrafie sama ocenic po wygladzie. Niby jasniejsza niz ta zwykla, ktora pamietam z Pl ale ciemniejsza niz niektore zdjecia niepalonej w necie. Jest sposob zeby inaczej poznac?
                        • ichi51e Re: Ratujcie... 03.03.16, 15:32
                          Niepalona jest bezowa palona brazowa
                        • madzioreck Re: Ratujcie... 03.03.16, 16:18
                          Musi być niepalona, palona się nie sfermentuje i w ogóle ma zupełnie inną strukturę. Palona jest zawsze brązowa, rozgryź, ma twardszą skorupkę. Niepalona jest miękka i bez problemu pogryziesz ziarno w całości. Ma też często na większości ziaren takie małe obszary zazielenienia. No jest po prostu wyraźnie inna na wygląd niż prażona gryka.
                          • kura17 Re: Ratujcie... 03.03.16, 16:54
                            haha, ale fajny gryczany offtop nam wyszedl smile

                            Madzioreck, a mrozilas ten chleb?
                            bo ja bede mrozic, ja nie masz doswiadczenia, to moge dac znac, jak to wychodzi smile

                            ... a dzis zakupilam w polskiej budce salceson i jutro na sniadanie bedzie chleb gryczany z salcesonem i hummusem (osobno!). juz sie nie moge doczekac!!!
                            • madzioreck Re: Ratujcie... 03.03.16, 16:56
                              Nie próbowałam mrozić, piekę sobie po 2-3 bochenki ale schodzą w trymiga wink i raczej unikam, ale daj znać, jak chlebek to zniesie smile
                          • franczii Re: Ratujcie... 04.03.16, 10:09
                            Chyba jednak mam niepalona. Gryzie sie bez problemu. Jest bezowa i miejscami nawet zielonkawa, co mnie akurat bardzo zdziwilo przy zakupie bo gryka, ktora jadlam zawsze w domu rodzinnym byla wyraznie brazowa. Wczoraj wieczorem namoczylam i dzis rano jest troche pianki a woda jest sliska.
                            • madzioreck Re: Ratujcie... 04.03.16, 13:58
                              Bo zawsze bardziej popularna była kasza palona smile

                              Pianka i glut, prawidłowo smile
                  • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:34
                    > Dodatki typu ziarna i zioła, jeśli chcesz, dodajesz po z
                    > miksowaniu, a posypki - tuż przed odpaleniem piekarnika smile Z ziołami prowansalskimi polecam.

                    zrobie z ziarnami (mam fajna mieszanke do salatek) i posypie czarnuszka, mniam!
                    • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:51
                      O właśnie, czarnuszkę też dodawałam.

                      A jak lubicie smarowidła, to wejdź na bloga Olgi Smile i poszukaj past ze słonecznika, dla dzieci pomidorowa, albo z suszonych pomidorów. Ja robię jeszcze chrzanową ze słonecznika i kaszy jaglanej, z papryki, no cuda na kiju ta kobieta miesza. I pasztety warzywne, i naleśniory bezglutenowe różne.
                      BTW, z kaszy gryczanej i wody można też naleśniki robić smile
                      • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:58
                        ja lubie jadlonomie, tam tez sa swietne przepisy na pasty i hummusy.
                        choc ja jednak oszczednie je jadam, bo do nich sie chleba chce, a na mnie weglowodany nienajlepiej dzialaja wink
          • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:28
            Madzioreck, sama napisalas, ze podzialalo odstawienie alergenow (i najpierw ich znalezienie).
            u autorki wiele wskazuje na to, ze uczula pies...
            ... a po Twoim poscie ona juz planuje powrot zwierzaka.
            chyba nie tedy droga?
            • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:53
              Żebym nie zaczęła kopać sama, to też bym ciula wiedziała o alergenach pokarmowych, bo z jakichś powodów ludzi bada się tylko w kierunku alergii typu I, a jest ich 4. Że nie wspomnę, ze testów pokarmowych nikt mi nie robił i nawet o nich nie wspomniał. Inne typy musiałam zbadać sobie na własną rękę i okazało się, że dzięki temu da się opanować alergie wziewne IgE zależne.
              Pisałam też autorce innego posta i nigdzie nie pisałam, żeby brała psa w powrotem, ja ryzykowałam, bo odpowiadam tylko za siebie, a u niej chodzi o dziecko. Tylko, ze oprócz psa są też inne alergeny i nie znam nikogo, komu w alergii pomogłoby tylko sprzątanie i pozbywanie się alergenów, dlatego warto pokopać głębiej i dowiedzieć się różnych rzeczy.
              • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:00
                > Pisałam też autorce innego posta i nigdzie nie pisałam, żeby brała psa w powrot
                > em, ja ryzykowałam, bo odpowiadam tylko za siebie, a u niej chodzi o dziecko.

                WIEM, ale zauwazylam tez reakcje autorki wink
                ciesze sie, ze u Ciebie sie udalo znalezc przyczyny.
                moj maz jest dosc powaznym alergikiem (pylki i jakies alergie krzyzowe na jedzenie, ale niewiele produktow). od ok 5 lat sie odczula (najpierw na pylki wiosenne, teraz konczy letnie) i widac wielka poprawe w komforcie zycia. fajnie, ze u Ciebie tez smile
                • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:14
                  No ja właśnie odczulania odmówiłam. Mój mąż też alergik, ale "tylko" na pyłki. Niby taka sobie alergia, bo wystarczały mu leki antyhistaminowe, ale za to jak jeden dzień nie wziął, to nie nadawał się do pracy. A teraz od dwóch lat w ogóle niczego nie bierze i wszystko gra, bez odczulania.
                  Ja reakcję autorki rozumiem o tyle, że jak sama usłyszałam od lekarza, żeby się pozbyć zwierzaków, to też kombinowałam jak koń pod górę. Mam nadzieję, że zrozumiała mojego posta i nie pobiegnie po tygodniu bez mleka po psa sprawdzać, jak dziecko zareaguje, bo to trochę bardziej skomplikowane.
                  Chodzi mi po prostu o to, że to, co się bada i zaleca, nijak ma się najczęściej do przyczyn chorób. Wystarczy oprócz alergii na zwierzaka mieć alergię na kurz i wtedy "leczenie" poprzez pozbywanie się alergenów ma trochę krótkie nogi i tak ląduje się na sterydach, kurzowi nie znajdzie się nowego domu i nie wysprząta do zera. A organizm da się przywrócić do równowagi, tyle, że większość lekarzy raczej w tym nie pomoże, bo ich interesuje tylko 1 typ alergii, i leczenie objawowe.
                  Rzeczywiście przeszło mi przez głowę, że Ag się chwyta jak tonący brzytwy wszelkich strzępków sposobów, ale przyszło mi też do głowy, że abstrahując od psa, dziecku można pomóc dodatkowo i prawdopodobnie skuteczniej. Więc podkreślam, żeby NIE brać zwierzaka z powrotem do domu, nie o to mi chodziło.
                  • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:34
                    > No ja właśnie odczulania odmówiłam. Mój mąż też alergik, ale "tylko" na pyłki.
                    > Niby taka sobie alergia, bo wystarczały mu leki antyhistaminowe, ale za to jak
                    > jeden dzień nie wziął, to nie nadawał się do pracy. A teraz od dwóch lat w ogól
                    > e niczego nie bierze i wszystko gra, bez odczulania.

                    to znaczy przeszla mu alergia na pylki po zmianie diety??
                    a to ciekawe.
                    u mojego meza odczulanie dobrze dziala, na szczescie. on nawet na antyhistaminach kpiesko dzialal w czasach kwitnien.

                    czy robiliscie jakies badania, co Was uczula, czy eliminowaliscie na czuja?
                    • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:44
                      Pisałam na stoff wszystko. Robiliśmy testy. Nie kicha, nie smarka, nie bierze na to leków, więc jak zwał, tak zwał, ale nic mu nie jest.
                      • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:54
                        > Pisałam na stoff wszystko. Robiliśmy testy. Nie kicha, nie smarka, nie bierze n
                        > a to leków, więc jak zwał, tak zwał, ale nic mu nie jest.

                        poszukam, dziekuje!
                        nawet nie dla meza teraz, bo jest ok, ale syn ma lekka alergie na kurze/roztocza (a to wyelimonwac trudno), moze poszukamy zmian w diecie.
                    • srubokretka Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:48
                      >to znaczy przeszla mu alergia na pylki po zmianie diety??
                      a to ciekawe.

                      Ja mialam ostre alergie na plesn, pylki, roztocza, piora. Szpitale, sanatoria ... Po uspokojeniu grzyba wszystkie alergie zniknely (sprawdzalam w 3 labach. Zreszto nie musialam, bo nawet kataru nie dostaje teraz) . Zadnego odczulania nie robilam. Tylko diete stosuje, ale juz nie rygorystyczna.
                      • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:56
                        > Ja mialam ostre alergie na plesn, pylki, roztocza, piora. Szpitale, sanatoria .
                        > .. Po uspokojeniu grzyba wszystkie alergie zniknely.

                        mozna zapytac, jak "uspokoilas grzyba"?
                        wiem, ze pewnie w necie pelno informacji, ale nie umiem teraz odroznic ziarna od plew, jesli mnie nakierujesz, to chetnie przeczytam cos konkretnego. dziekuje!
                        • srubokretka Re: Ratujcie... 01.03.16, 22:24
                          >mozna zapytac, jak "uspokoilas grzyba"?

                          Poszlam do zielarskiego kipilam mase lekow na to cholerstwo. Wzielam co sie da na raz (nie polecam, bylam zdesperowana). Nie mieszkam w Pol wiec leki tu sa inne, ale jak mozesz zamowic sobie cos na amazon, to polecam candigone. Pilam tez sok ze swiezych lisci aloesu, zeby wyleczyc uklad trawienny, zsiadle mleko, uzupelnialam witaminy i mineraly, bo grzybica blokuje wchlanianie...oj duzo tego czarowania bylo. Polecam jednak czytanie w necie, bo kazdy jest inny i ma inne mozliwosci. Np gdybym byla w Polsce, to bym poszla do dietetyka i kupowala wszystko ze wsi, tutaj jestem skazana na zywnosc goowniana, bezwartosciowa. Nawet do kiszonej kapusty dodaja jakiejs chemi(podobno antybiotyki) , wiec trudno sobie tu "dietowac".
    • zonaczolgisty Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:50
      Nie czytalam calego watku, moze z pierwszych 30 odpowiedzi. I wylamie sie - NIE oddalabym psa. Dziecko mozna odczulac, mozna tez nalozyc pewne granice typu pies nie wchodzi do pokoju dziecka. Mozna usunac z domu to w czym odklada sie siersc - zero dywanow, zaluzje w oknach zamiast firanek i zaslon.

      Wiem o czym pisze, pracuje ze zwierzetami, w domu jest ich 5ka, jeden z synow alergik. Jego posciel zmieniana jest co drugi dzien, w oknach zaluzje, brak dywanow. Odkurzam caly dom co drugi dzien. Pies codzien wyczesywany w garazu zeby jak najmniej siersci gubil w domu. Syn sam tak kocha zwierzaki ze rozstanie sie chocby z jednym z nich przezylby ogromnie.

      Ale wiecie co - moj glos sie nie liczy, ja pozwalam dzieciom biegac boso, pic zimne napoje caly rok, nie susze glow, nie wierze w przewiewanie i inne straszne rzeczy.
      • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 08:58
        Czyli nie czytałaś, jakie objawy ma córka autorki, jak cięzko choruje, ale się wypowiadasz? Ty masz swojego alergika, ktoremu wystarczą żaluzje zamiast zasłon i na tej podstawie oceniasz skalę opisanego problemu?
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:23
          Co Wy macie z tymi ciężkimi chorobami? Do tej pory było dobrze, w klasach 1-3 córka nie opuściła ani jednego dnia, w IV tydzień, w V tydzień, dopiero w VI zaczął się cyrk. Wcześniej tak nie było.
          • wuika Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:31
            Ale od kilku miesięcy jest non-stop chora. Możesz się pocieszać, że wcześniej nie było tak tragicznie, ale teraz jest. I tak, ciężko.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:37
              Ale niech co niektóre przestaną mi zarzucać, że nic nie robię! Tak, chciałam zrobić żeby był wilk syty i owca cała. Żeby córka była zdrowa a pies został. W związku z pracą na etat nie miałam już zcasu na takie ogarnianie mieszkania i podnoszenie każdego kłaczka jak dawniej. Nie przewidziałam tego że jak nie odkurzę przez 3 dni to się zacznie jazda z choróbskami. Gotować nie lubię i nie mam kiedy. PIsałam kiedyś w innym wątku jak to wszystko ogarnąć, kiedy kończę pracę o 15 a o 16 przychodzi uczeń. Inaczej nie dam rady. Musiałabym z połowy lekcji zrezygnować, a to oznacza wyprowadzkę z mieszkania, w którym mieszkam, bo nie wyrobię finansowo.
          • kura17 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:39
            > Co Wy macie z tymi ciężkimi chorobami? Do tej pory było dobrze, w klasach 1-3 c
            > órka nie opuściła ani jednego dnia, w IV tydzień, w V tydzień, dopiero w VI zaczął się cyrk.
            > Wcześniej tak nie było.

            przeciez to TY napisalas, ze juz nie dajesz rady z jej CIAGLYMI chorobami i jestes nimi wykonczona!!!
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:43
              mam na myśli to co jest w VI klasie. To przechodzenie z infekcji w infekcję, ale nie ciężką chorobę! To nie jest ciężkie, tylko upierdliwe!
          • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:54
            > Co Wy macie z tymi ciężkimi chorobami? Do tej pory było dobrze, w klasach 1-3 c
            > órka nie opuściła ani jednego dnia, w IV tydzień, w V tydzień, dopiero w VI zac
            > zął się cyrk. Wcześniej tak nie było.

            I tak: dwa miesiące po wzięciu psa córka zachorowała na zapalenie zatok, silny obrzęk i gorączka, antybiotyk. Po antybiotyku było kilka mniejszych infekcji, ale w 4 klasie też córka zmieniła szkołę i były to infekcje typu sam katar i taki normalny, trwający tydzień. Jeździliśmy też na basen - po każdej wizycie na basenie już mogłam przewidzieć, że będzie zapalenie zatok, ale po antybiotykach przechodziło, był względny spokój przez kilka miesięcy, nie brałam pod uwagę takich zwykłych incydentów z katarem, które się znowu pojawiły. Dziecko chodziło na basen - pojawił się katar. Potem przestałyśmy chodzić na basen. Dziecko nie pływało, a katary i tak się pojawiały, i to coraz trudniejsze do przeleczenia. Te wakacje spędziłyśmy prawie w całości w domu, bałam się basenów i w ogóle kąpielisk. A Infekcje typu sam katar, który po 2-3 dniach przechodził w zapalenie zatok, i tak się pojawiały. Apogeum nastąpiło pod koniec tego roku, permanentny katar, zwłaszcza rano, trudno było nos odblokować. Każdy katar kończył się antybiotykiem. Do tego dołączył kaszel, lekarz mówi że w nosie było tyle wydzieliny że już nie miała jak spływać.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:59
              Wiesz, dwie infekcje w roku w IV klasie to chyba norma u dziecka? Tym bardziej że miała antybiotyk tylko raz? Takich katarków, z którymi chodziła do szkoły nawet nie liczę, bo jak widziałam dzieci z klasy to smarkały i kaszlały. Potem zrezygnowałyśmy z basenu bo te cięższe infekcje się jakoś dziwnie pokrywały z wizytami na basenie, ale jakieś szczególnie ciężkie nie były. W VI klasie zaczął się cyrk. Nie wiem dlaczego, ale jak to raczej kojarzę z przeprowadzką.
              • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:10
                Zdecyduj się może, ile trwa ta Twoja straszliwa gehenna związana z chorobami córki ? bo w jednym miejscu piszesz o 3 latach (psa miałyście 3 lata, tak pisałaś) , w innym - o kilku miesiącach.
                Przykłady:

                "Zaczęło się jednym jedynym zapaleniem zatok 2 miesiące po wzięciu psa. I trwa do teraz. A ja chcę odetchnąć. "
                "Co Wy macie z tymi ciężkimi chorobami? Do tej pory było dobrze, w klasach 1-3 córka nie opuściła ani jednego dnia, w IV tydzień, w V tydzień, dopiero w VI zaczął się cyrk. Wcześniej tak nie było"

                Psa miałyście 3 lata, tak?
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:22
                  W przenośni tak powiedziałam, bo od tamtego zapalenia zatok powtarza się to samo. W pewnych odstępach czasu ale jednak się powtarza. Myślałam że jak zrezygnujemy z basenu to się skończy. Ale teraz się nasiliło. Myślę już, czy wystąpienie pierwszej miesiączki ma na to wpływ...? Chcę odetchnąć od ciągłego trzymania ręki na pulsie, jak słyszę kichanie to wiem co będzie za dzień lub dwa, uważac na otwarte okna, najpierw był samochód bez klimy, teraz z klimą. Wcześniej mieszkałam na parterze teraz na pierwszym piętrze, bo miało być zdrowiej, większe mieszkanie, bo miało się jej lepiej oddychać...
      • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:11
        Wspaniale, ze mną też się nikt nie cackał, kiedy byłam dzieckiem. Żyłam od antybiotyku do antybiotyku od zapalenia krtani do zapalenia ucha, potem oskrzeli. Ciągle mnie wszystko swędziało, miałam atopowe zmiany, takie jak na zdjęciu, ale tylko w zgięciach łokci i w okolicach dłoni i nadgarstków, leciała mi woda z nosa. No i ogólnie było z@jebiście.
        https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/80/Eczema-arms.jpg
        • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:24
          Ale jej nic nie swędzi, nie ma żadnych zmian skórnych, skóra gładka, włosy piękne, długie. Tak jak pisałam wyżej - problem zaczął się w VI klasie.
      • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:21
        Madzioreck, Żonaczołgisty, wszystkie, które rozumieją - dzięki! A my tęsknimy, tęsknimy.... ogarniemy się, wysprzątamy, wyrzucimy i wymienimy co się da i pies wróci. Nie damy rady tak żyć. Ja płaczę z byle powodu a do córki się nie można odezwać. Tym bardziej, że obie wiemy co się stało i żadna nie porusza tematu, ale widzę że nie jest dobrze. Wczoraj mi powiedziała że wolałaby mieć astmę, brać leki i "z tym żyć".... A dla mnie już nie wiem co lepsze czy patrzenie na zasmarkane dziecko czy patrzeć na jej udawaną obojętność i czekać kiedy wybuchnie. Wczoraj mi powiedziała że mnie nienawidzi bo psiak był jej najlepszą przyjaciółką. Mamy wiele do zrobienia - najpierw badania. I nie, ktoś mnie chyba źle zrozumiał, to nie ma być zabieg chirurgiczny tylko tomografia i endoskopia, czyli coś potwierdzimy, coś wykluczymy. Troszeczkę "oddalimy " babcię, na za wiele pozwoliłam bo chciała pomóc w przygotowaniu posiłków, i wyszło że sery, serki, twarożki, omleciki, nalesniki, pierogi i kluchy i mleko litrami. To samo z włosami - nie myj jej głowy bo ma katar.... wszystko ogrzewane, ocieplane, z polarem, z futrem. Nie mówię, że chciała źle, tylko że przegięła i już. To się wszystko zaczęło jak zaczęłam pracę na etat, sprzątałam mniej, przychodziła moja mama, ja czasem byłam tak zmęczona, że nie zależało mi co jest na obiad, a że to znowu pierogi leniwe z masłem i z masą cukru. Pies psem, ale popełniłam też masę innych błędów towarzyszących, nie z lenistwa tylko z braku czasu. Może rzeczywiście powinnam sporo wyrzucić, pozbyć się zbędnych gratów, kwiatów, może też zmienić mikroklimat, wrócić z powrotem do bloku, może to ogrzewanie gazowe jej nie służy. Jak nie pracowałam na etat to miałam więcej czasu na wszystko, więcej sprzątałam , czesałam psa, bardziej o wszystko dbałam, teraz mam wrażenie, że mi się wszystko wymknęło spod kontroli....
        • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:36
          A wy w domku mieszkacie? To pies w piwnicy może siedzieć i na dworze większość czasu!
          • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:38
            W mieszkaniu. Na pierwszym piętrze. Mamy całe piętro. Mieszkanie ma powierzchnię domu.
            • 1matka-polka Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:43
              To mieszkanie, to chyba temat na nowy wątek. Wcale mnie nie stać, do tego jest nas tylko dwie ale lubię duże powierzchnie big_grin
              • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:44
                Ty swoje. Jak to kupowałam to miałam inne założenie. Poza tym nie byłyśmy we dwie. Co to ma do rzeczy? Byłam nastawiona na ciągłą ciężką pracę a nie na siedzenie na zwolnieniach.
              • zuleyka.z.talgaru Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:43
                Przecież to jest ta pani od chłopa, który był niby darmozjadem i naet jej córka się do niego obraźliwie wypowiadała...
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:46
                  No był. teraz miało być lepiej, bo miałam sobie SPOKOJNIE pracować. A nie urlop za urlopem, zwolnienie za zwolnieniem.
                  • milka_milka Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:49
                    Ale ktoś obiecywał, że będzie lepiej? Łatwiej?
                  • wuika Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:51
                    Zwolnienia na te katarki, które nie są ciężką chorobą? suspicious
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:54
                    Wiem jak to jest jak trzeba samemu karawanę ciągnąć, ale zdrowie dziecka JEST NAJWAŻNIEJSZE. Jak chcesz sobie spokojnie pracować to na choroby córki wynajmij opiekunkę.
                  • goodnightmoon Re: Ratujcie... 01.03.16, 11:08
                    ad.a6 napisał(a):

                    > No był. teraz miało być lepiej, bo miałam sobie SPOKOJNIE pracować. A nie urlop za urlopem, zwolnienie za zwolnieniem.

                    Ja chyba jestem bardzo malo inteligentna, bo juz sie pogubilam w twoich wypowiedziach sad

                    Raz piszesz, ze corka ciezko chora, potem ze nie, ze to tylko katar.

                    Po co zatem bierzesz zwolnienia/urlopy na lekko chora 13-letnia dziewczyne? zwyczajnie przeziebiona 13-latka moze spokojnie siedziec sama w domu, a matka idzie do pracy. Czy nie umie sama cos zjesc, zrobic herbate?

                    Czy jednak corka jest na tyle powaznie chora, ze musisz brac "urlop za urlopem, zwolnienie za zwolnieniem"???

                    Moze sie jednak zastanow i przedstaw jakis spojny, trzymajacy sie kupy, obraz sytuacji.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:11
                      ' ona nie potrafi. To samo było w telenoweli z jej gachem.
              • madzioreck Re: Ratujcie... 01.03.16, 15:21
                1matka-polka napisała:

                > To mieszkanie, to chyba temat na nowy wątek. Wcale mnie nie stać, do tego jest
                > nas tylko dwie ale lubię duże powierzchnie big_grin

                To może przeprowadźcie się do takiego, na jakie Was stać, olej część pracy i wtedy znajdziesz czas na dopilnowanie diety swojej córki i zadbanie o jej zdrowie, jak rany uncertain Chętnie bym Ci doradziła, ale mimo całego zrozumienia zaczynasz mnie wkurzać. To nie, bo nie masz czasu, bo córka lubi, bo nie lubi, bo nie zje, bo coś tam. No ku... wóz albo przewóz. Samo się nie zrobi i choć może na sobie poradzić, to nie są to żadne magiczne, cudowne metody uzdrawiające w jedną noc. Trzeba dużo się dowiedzieć, dużo przeczytać, pobadać, zastosować, pilnować, postać przy garach i generalnie pocisnąć temat, a Ty się bawisz w "tak, ale" uncertain
        • goodnightmoon Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:14
          ad.a6 napisał(a):

          > ogarniemy się, wysprzątamy, wyrzucimy i wymienimy co się da i pies wróci.

          Sluszna decyzja!!! suspicious

          Czekamy zatem na kolejne watki o tym, jak choruje corka, jak sie nie mozesz doczekac jej wyprowadzki, jak ty masz juz dosyc wszystkiego i ile kasy musisz wydac na lekarstwa i t.d.

          A nie, przepraszam, dosyc wszystkiego miec nie powinnas, przeciez bedziesz miala ukochanego psa.

          Myslalam, ze Paniszelki nikt nie przebije, a tu prosze, jak latwo ci poszlo smile
          • wuika Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:17
            Ale pamiętaj, że ma dość wszystkiego, bo to po prostu ciągły katar, przez który nie może spać, ale to żadne ciężkie choroby. A że non-stop siedzi na l4 na rozpuszczone (no przecież nie ciężko chore) dziecko, to wiadomo, ma prawo marzyć tylko o tym, żeby wybitnie przeszkadzające, kichające dziecko, z domu się wyniosło.

            Tak, autorka ściemnia, aż miło. Bo albo córka jest chora i robi się wszystko, żeby jej los się poprawił, albo nie jest chora, a ona jest zmęczona od samego faktu, że trzeba się taką dużą pannicą zajmować. I że przez dziecko nie ma ukochanego psa.
            • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:23
              A uważasz że wymiana wszystkiego w tym mieszkania, mebli, to nie wszystko??? Kogo stać na takie posunięcie? Wiesz ile czasu i pieniędzy pochłonęły te wszystkie infekcje?
              • goodnightmoon Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:30
                ad.a6 napisał(a):

                > Wiesz ile czasu i pieniędzy pochłonęły te wszystkie infekcje?

                To zamiast wydawac pieniadze na glupoty, przygarnij jeszcze ze 2 psinki i przestan w ogole sprzatac mieszkanie. Jest szansa, ze za kilka miesiecy corka sie calkiem wykonczy i bedziesz miala z glowy wiele problemow.

                To oczywiscie ponury zart, gdybys byla na tyle odjechana, ze nie zrozumiesz. Ale swoimi wypowiedziami sprawiasz wrazenie, jakbys do tego wlasnie dazyla.
                • wuika Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:31
                  Ale od czego ma się wykończyć, skoro nie jest poważnie chora? suspicious A autorka jest zmęczona nie wiadomo czym, pilnowaniem katarku chyba.
                • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:33
                  A kto tu mówi o przestaniu sprzątać? ILE można pucować to mieszkanie? i włosy nadal ciągle są? bo nie wiem.... Też mam ograniczony czas, w określonych godzinach jestem w pracy, w innych uczę, nie mam czasu żeby 2 razy dziennie odkurzać.
                  • triss_merigold6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:37
                    Sprzątasz do skutku, sierść będziesz jeszcze długo znajdować, ale poprać wszystkie koce, poduszki, narzuty, dywaniki, pokrowce, zasłony etc. możesz już teraz.
                    • ad.a6 Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:45
                      To już zrobione. Czy wiesz może lepiej niż ja? Rano ścieliłam moje łóżko, wlosów nadal pełno na podłodze. Masakra.
                      • lady-z-gaga Re: Ratujcie... 01.03.16, 10:55
                        ale to podobno nie włosy uczulają, tylko złuszczający się naskorek (dobrze pamiętam?), więc jeśli wszystko popierzesz, to różnica będzie ogromna
                        a kłaki jeszcze tygodniami będą wyłazić z każdego kąta, pościel nawet po praniu jest zakłaczona - zresztą ja z tego powodu przestałam kiedyś oddawać pościel do magla, bo miałam psa śpiącego z nami w łóżku i nie pomagało trzepanie, pranie, szczotkowanie...
                • triss_merigold6 Sądziłam, że wątku funeralnego nic nie przebije 01.03.16, 10:35
                  Sądziłam, że wątku funeralnego o celebrowaniu pogrzebu mamusi przed kompem nic nie przebije, a tu proszszsz...
                  Urzekają mnie rozwiązania, które sprowadzają się do zwalenia uciążliwości i chorób na dziecko oraz cudne rady jak żyć z astmą, zapaleniami zatok, ciągłymi katarami.
                  Jeśli dorosły ma naptane w głowie i lubi być chory, bo taka jest cena za trzymanie zwierzaka - jego wola, ale tu pani terapeutyzuje się psem kosztem zdrowia dziecka.
                  Skoro dziecko nigdy nie miało objawów alergii pokarmowej to po cholerę jej zmieniać radykalnie dietę, przepraszam?
                  Alergię ma na psa, a matka zamiast tu jęczeć powinna teraz zasuwać z mopem i domestosem.
                  • 1matka-polka Re: Sądziłam, że wątku funeralnego nic nie przebi 01.03.16, 10:46
                    Bo opisywała również wielokrotnie, objawy alergii pokarmowej. I sama chciała próbować wyeliminować mleko na jakiś czas ale zaraz potem wynajdywała milion powodów, że się nie da. I może jeszcze dlatego, że u bardzo wielu ludzi, eliminacja alergenów pokarmowych, bardzo wyraźnie niweluje objawy alergii wziewnej?
                    • ad.a6 Re: Sądziłam, że wątku funeralnego nic nie przebi 01.03.16, 10:47
                      Właśnie dlatego, że mi to podpowiedziałaś. Może będzie skutek, może nie. Ale za rady dotyczące diety eliminacyjnej dziękuję.
                  • kolter Re: Sądziłam, że wątku funeralnego nic nie przebi 01.03.16, 10:49
                    triss_merigold6 01.03.16, 10:35Skoro dziecko nigdy nie miało objawów alergii pokarmowej to po cholerę jej zmieniać radykalnie dietę, przepraszam?

                    po co ? bo mądrzy ludzie od dawna wiedzą ze ograniczenie czerwonego mięcha jest korzystne dla zdrowia w ogóle
                  • helka.z.porcelany Re: Sądziłam, że wątku funeralnego nic nie przebi 01.03.16, 11:10
                    Gdzie ten pies jest? W domu? juz po raz kolejny pytam o to samo, bo znowu mam wrażenie, że pies wrócił.

                    Ten wątek powinien się nazywać "tejnicze powroty wirtualnego psa", bo co rusz piszecie tak, jakby pies wylegiwał się z córką na kanapie.

                    A, i nie masz pojęcia czy matka nie zasuwa z mopem i domestosem. Przy czym akurat domestos może spowodować podrażnienie dróg oddechowych, oczu i skóry i używanie go przy alergiku osobiście uważam za ryzykowne.
      • agata_abbott Re: Ratujcie... 01.03.16, 09:45
        Ja tez pozwalam biegać boso, pic zimne napoje, głowy susze tyle-o-ile... Ale psa w takiej sytuacji pozbylabym sie od razu. Bo wiem, jaka alergia bywa dokuczliwa, jak człowiek czuje sie po lekach, jak wyglada odczulanie.
    • kolter weganizm 01.03.16, 09:30
      kuzynki córka miała alergię na tyle rzeczy , że w końcu zaczęli żyć po wegańsku
      sprawdziło się od kilku lat nie miewa ataków astmy i nie chodzi z wiecznie bolącym gardłem i zasmarkanym nosem , fakt nadal ma objawy ale to niebo a ziemia
      • ad.a6 Re: weganizm 01.03.16, 09:39
        Właśnie myślę w kierunku zmian w zywieniu. Najpierw będzie to próbna eliminacja mleka. Potem zobaczymy.
        • kolter Re: weganizm 01.03.16, 09:44
          ad.a6 01.03.16, 09:39
          Właśnie myślę w kierunku zmian w zywieniu. Najpierw będzie to próbna eliminacja mleka. Potem zobaczymy.

          widzę efekty, są dobre ja tez sporo potraw mięsnych odrzuciłem ,ale nie umie być radykalny w jedzeniu big_grin
        • hipinka Re: weganizm 01.03.16, 10:12
          powiem Ci tylko, czego pozbyła się moja mama po drastycznej zmianie diety:
          - alergii na psa (mojego)
          - bakterii helikobakter
          - plam wątrobowych na skórze
          - bóli głowy (uciążliwych)
          - dolegliwości układu pokarmowego (bóle brzucha, żołądka bez wyraźnej przyczyny, pobolewanie jelita grubego)

          jest szczuplejsza, pełna życia, w tym roku kończy 65 lat i właśnie powiedziała mi, że teraz czuje się na 50 !
          • hipinka Re: weganizm 01.03.16, 10:15
            aha, i nabrała odporności, kiedyś co chwilę była chora - zapalenie ucha, ciągłe przeziębienia, a nawet zapalenie płuc - tej zimy nie zachorowała ani razu
            • ad.a6 Re: weganizm 01.03.16, 10:27
              Hipinka - czy co mama konkretnie wyeliminowała z diety? U nas naprawdę będzie z tym ciężko. Córka ma swoje ulubione produkty i koniec. A ja znowu mam mało czasu żeby stać przy garach, chyba że po pracy i korepetycjach mam brać się o 20.00 za obiad na jutro. Masz jakieś szybkie, sprawdzone przepisy? Może coś można przygotować i zamrozić?
              • kolter Re: weganizm 01.03.16, 10:31
                ad.a6 01.03.16, 10:27
                Hipinka - czy co mama konkretnie wyeliminowała z diety?

                weganizm to kompletne odrzucenie czegokolwiek zwierzęcego , masło jajka wszystko be
              • goodnightmoon Re: weganizm 01.03.16, 10:35
                ad.a6 napisał(a):

                > Córka ma swoje ulubione produkty i koniec. A ja znowu mam mało czasu żeby stać przy garach, chyba że po pracy i korepetycjach mam brać się o 20.00 za obiad na jutro.

                Mam dla ciebie pomysl na nowe hobby!!!

                Zamiast zalewac klawiature lzami, zajmij sie wychowywaniem corki. Zacznijcie cos wspolnie gotowac. Umiesz korzystac z przegladarek internetowych - znajdzcie jakies video-przepisy, fajne blogi kulinarne.

                13-letnia dziewczyna powinna juz umiec ugotowac podstawowe potrawy. Jesli tak duzo pracujesz (etat i korepetycje), to dlaczego corka nie przejmie gotowania? Widze w tym powazny blad wychowawczy.
              • hipinka Re: weganizm 01.03.16, 11:12
                niestety, tu cię muszę zmartwić - zdrowe żywienie i gotowanie jest niestety raczej czasochłonne, bądź też wymaga dobrego planowania
                widzę jaką rewolucję musiała przejść moja mama i tego nie da się zrobić ot tak, mimochodem
                musiała zrezygnować z mięsa, dopuszczalna była tylko gęsina i indyk, wyrzucić zupełnie cukier (który jest wszędzie, a jest główną pożywką dla grzybów), co oznacza wyrzucenie nie tylko słodyczy, ale też serków, jogurtów itp. oraz większości owoców - pomarańcze, banany czy winogrona
                totalna eliminacja mąki pszennej - glutenu pszenicznego, dopuszczalne kasze (jaglana, gryczana), ewentualnie płatki owsiane bezglutenowe
                dopuszczalne tłuszcze - oliwa z oliwek (z pierwszego tłoczenia), olej kokosowy, olej z konopi lnianych
                generalnie podstawą żywienia są warzywa - najlepiej nie surowe tylko gotowane lub pieczone w piekarniku
                najlepiej tak jak Ci już pisałam zrobić biorezonans, który dokładnie wskaże, co dokładnie powinno się wyeliminować z diety, bo czasem to jest nawet produkt z pozoru zupełnie nieszkodliwy np. jakieś warzywo, a mocno uczula, np. pomidor

                to są najważniejsze zasady, ale najlepszą dietę ustawi dietetyk
                wiem, że nie jest łatwo, moja mama na początku jak zobaczyła z czego ma zrezygnować to powiedziała, że woli cierpieć na wszystkie choroby świata. Jakoś dała radę, chociaż jęczała dramatycznie smile Pierwsze efekty były widoczne już po 3 tygodniach.
                wiesz, problem polega na tym, że nie wystarczy zrobić przez jakiś czas dietę, a jak się poprawi to wrócić do starego, tu niestety chodzi o zmianę nawyków żywieniowych raz na zawsze

                jest to trudne, zwłaszcza dla dziecka, no ale coś za coś
                • 1matka-polka Re: weganizm 01.03.16, 13:19
                  Po pierwsze ad.a ma tylko odstawić białko krowie a nie żywić się zdrowo. Po drugie biorezonans nie brzmi dobrze sad
                  • hipinka Re: weganizm 01.03.16, 13:46
                    To jest Twoje zdanie, nie wiem, co ma tu nie brzmieć dobrze
                    Piszę tylko, w jaki sposób ustalono alergeny i do tego dostosowane dietę
                    A mój post jest odpowiedzią na pytanie autorki o dietę
              • peonka Re: weganizm 03.03.16, 23:36
                Nie wracałam się do tej pory, bo nie mam dziecka, a psa tak i jest dla mnie członkiem rodziny, więc nie będę się madrzyć, co powinnaś.
                Tylko....mówisz, że córka też tęskni za psem? To już duża dziewczynka. Usiądź z nią i pogadajcie od serca. Ze chcesz, żeby była zdrowa, że jeśli jej stan się poprawi, to będziecie mogły pomyśleć o powrocie psa (nie obiecuj, że wróci, ale ze MOZE). Wytłumacz jej, że wielu osobom pomaga zmiana diety, ze do pokonania choroby i być może powrotu psa musi zmienić sposób odżywiania sie i sama się pilnować, że ty tego za nią nie zrobisz. Ustalcie menu z tolerowanych przez nią składników, a Ty zadbaj, żeby były w domu, ew zostawiaj jej coś do podgrzania,bo to jednak jeszcze dziecko, mimo że duża dziewczynka smile
                Pogadajcie sobie po prostu serdecznie, po babsku, od serca. Macie ten sam problem i ten sam cel.
          • kolter Re: weganizm 01.03.16, 10:28
            hipinka 01.03.16, 10:12
            - alergii na psa (mojego)

            coś w tym jest bo Dirk facet kuzynki tez miał alergie na psy ,ale od kiedy mięcha nie zajada to nawet sobie psa ze schroniska wziął
        • magdalenka79k Re: weganizm 01.03.16, 10:47
          Tak i tak jak pisałam wcześniej spróbuj z tą kaszą jaglaną, oraz powinnaś odrobaczyć córke i odgrzybić, jak lekarz nie będzie chciał dac chemii na grzyby bo ja usłyszałam że "grzybicy się nie leczy wystarczy zmienić diete sama zniknie" to jest cudowny środek ziołowy moge polecić na priw. Moje młodsze dziecko(5,5) tez najchętniej jadłoby pszenne buły, jogurty i serki ale lekarz dał inne wytyczne i z dnia na dzień zmieniliśmy diete, do tego właśnie go odgrzbiłam i jest poprawa chociaż nie jest jeszcze różowo ( tylko że u nas problemy na innym tle były). Na zakończenie opowiem ci moją historię, gdy miałąm 2 latka mam kupiła pieska dla mojego starszego brata, w przeciągu kilku lat zaczęłam bardzo chorować przewlekłe zapalenie zatok, punkcje, zapalenie płuc, oskrzeli itp badanie na alergie nic nie wykazywały ale ponieważ moje mama miała silną alergię na pyłki roślin lekarze doszli do wniosku że najpewniej u mnie też jest ta przyczyna a alergenem pies. Mama postanowiła psa wydać, ponieważ pies był rasowy bardzo szybko znalazł nowy dom, za miastem z ogródkiem no cudowne warunki dla myśliwskiego psa. Po tygodniu pies wrócił, to znaczy uciekł od nowych właścicieli i wrócił do domu. Mama postanowiła że w tej sytuacji musi zostać, bo nie będzie go wydawała poraz drugi i narażała że zginie gdzieś pod kołami. Pies przeżył z nami 10lat, był moim najlepszym przyjacielem, ja stopniowo wychodziłam z chorób infekcyjnych za to pojawiały się inne problemy zdrowotne. Dziś jako osoba dorosła wiem co wywołuje u mnie alergie: grzyby , pleśnie, roztocza i koty ale też nie wszystkie. I tak napisze z alergią można żyć bo gdyby to była alergia na pyłki roślin to co miałabyś wykarczować wszystkie drzewa i wypalić trawę , żeby córka nie chorowała. Dacie rade podlecz córkę a pies wróci.
          • milka_milka Re: weganizm 01.03.16, 10:51
            A możesz mi wysłać info o leczeniu grzybicy na priva?
            • 1matka-polka Re: weganizm 01.03.16, 10:53
              A dlaczego nie na forum? Dawaj, pośmiejemy się razem.
              • milka_milka Re: weganizm 01.03.16, 10:55
                To znajdź sobie sama coś do śmiechu. A ja "pośmieję się" indywidualnie.
              • kolter Re: weganizm 01.03.16, 11:01
                1matka-polka 01.03.16, 10:53
                A dlaczego nie na forum? Dawaj, pośmiejemy się razem.

                czyżbyś mamusiu w lekarzy jak w cara tylko wierzyła ?
                powrót w niektórych przypadkach do naturalnego sposobu leczenia opartego na tysiącletnich obserwacjach, jest be a nachalna propaganda cudownych środków za dużą kasę cacy ?
                • 1matka-polka Re: weganizm 01.03.16, 11:07
                  Moje podejście do leczenia jest trochę bardziej skomplikowane. Teraz nie mam czasu ale postaram się później wyłożyć wink
                • ichi51e Re: weganizm 01.03.16, 13:38
                  Zeby byly 1000letnie obserwacje to trzeba jakiegos lancuch przekazywania wiedzy. Niestety nic takiego nie ma. Obserwacje nad glupia pogode dopiero od 120 lat zapisuja a co dopiero leczenie.
                  • kolter Re: weganizm 01.03.16, 14:43
                    ichi51e 01.03.16, 13:38
                    Zeby byly 1000letnie obserwacje to trzeba jakiegos lancuch przekazywania wiedzy. Niestety nic >takiego nie ma. Obserwacje nad glupia pogode dopiero od 120 lat zapisuja a co dopiero leczenie.

                    twoja babka kwasiła na żur sama w kuchni, ty kupujesz torebkę , tak samo z medycyną ludzie zaufali bardziej w niektórych schorzeniach koncernom farmaceutycznym niż starym sprawdzonym przepisom
              • magdalenka79k Re: weganizm 01.03.16, 11:13
                To jest ziołowy środek w 100 % ja mam bardzo sceptyczny stosunek do wszelkich wymysłów medycyny tradycyjnej i niekonwencjonalnej, bo podchodze bardzo zdroworozsądkowo do takich rzeczy. Kiedyś moje dziecko starsze zachorowało można powiedzieć poważnie ale badania nic nie wykazywały, lekarze rozkłądali ręce, skutek jego chorowania był min taki że pomiędzy 3 urodzinami a 4 urósł 2 cm z dziecka które było w 25 centylu wzrostu znalazł się poniżej 3, badania miał zrobione wszelkie łącznie z hormonami i prześwietleniami różnego typu. Poszukałam w internecie doszłam do wniosku że musi to być jakiś pasożyt/bakteria nie wykrywalny w dotychczasowych badaniach, po kuracji lekiem która trwała tydzień objawy zniknęły a dziecko w ciągu 3 miesięcy urosło 4 cm. Zastosowałam niedawno ten środek u młodszego ponieważ miał zupełnie inne objawy ale ewidentnie wskazujące na grzybice, dieta dietą ale wytłuczenie zarazy pomogło szybciej, nie mówię że jest uleczony tak jak starszy ale jest poprawa. Nie chcę publicznie propagować śródków które mogą kogoś śmieszyć, kto chce może spróbować to jest legalne i dostepne w aptece smile
                • jowita771 Re: weganizm 01.03.16, 11:31
                  Możesz mi napisać na priv, co to jest? Moja starsza córka jest uczulona najsilniej na roztocza, ale również na grzyby i pleśnie. A że lubi ziółka różne, to wypróbuję i to.
                • ad.a6 Re: weganizm 01.03.16, 11:53
                  podaj na priv: annadoro666@gmail.com
    • ewasuwek Re: Ratujcie... 01.03.16, 12:00
      mój syn ma silne uczulenie na sierść kota, a kota mamy bo nie miała sumienia go oddać. Moim zdaniem należy rozważyć odczulanie i leczenie lekami na alergię. My właśnie tak robimy. Do tego kot ma tylko jedno wyznaczone miejsce gdzie śpi, odkurzam codziennie odkurzaczem wodnym, nie mamy dywanów, pościel pierzemy co 2 tygodnie.
      zanim ktoś mnie skrytykuje za trzymanie kota informuję że moje dzieci mają uczulenie na prawie wszystko, co fruwa w powietrzu...
      • ichi51e Re: Ratujcie... 01.03.16, 13:19
        No to w sumie jestes usprawiedliwiona... Tylko ze to nie ty jestes chora tylko dzieci. Drobiazg.
      • zuleyka.z.talgaru Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:08
        Facepalm...
      • paskudek1 Re: Ratujcie... 01.03.16, 14:33
        ciekawe czy gdyby kotek miał uczulenia na coś co da się usunąć z domu to alergen szkodliwy dla KOTA miałabyś sumienie usuwać z domu? Nie masz sumienia oddać kota ale masz sumienie szprycować dzieciaka lekami, być może sterydami, fundować mu alergię. Ciekawe to sumienie. Odczulanie tez zdaje sie zbyt miłe i przyjemne nie jest. Zwłaszcza jak po kuracji odczulającej wraca sie do domu z alergenem.
      • anorektycznazdzira Re: Ratujcie... 02.03.16, 11:24
        OJP...
    • zuleyka.z.talgaru Re: Ratujcie... 02.03.16, 08:20
      Ada pnie się w gore. Jej kolejny wątasek dobije do 1000 postów smile wie jak rozruszać forum smile
    • hamerykanka Re: Ratujcie... 01.01.17, 17:16
      Nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi..ale myslalas o odczulaniu dziecka? Pytalas lekarza o taka mozliwosc?
      Po przyjezdzie do Teksasu okazalo sie, ze razem z mezem mamy wielka alergie na powszechnie wystepujace chwasty-ich pylenie, plus pare innych rezczy. Odczulanie trwalo dwa lata i obejmowalo cotygodniowe zastrzyki podskorne ze zwiekszajaca sie 10x dawka alergenu.
      Wczesniej mialam non stop prblemy z zatokami, potem to schodzilo nizej, zapalenia oskrzeli ew. pluc. I antybiotyki. I tak 4-5x w ciagu roku. Po tej kuracji, a juz dwa lata mijaja, nie mam objawow.
      Warto zapytac, zanim pozbedziesz sie psa. Bo wiem jaki to bol, kiedy zwierzeta sa czlonkami rodziny.
      Trzymam kciuki.
      • tak_to_nowy_nick Re: Ratujcie... 01.01.17, 17:20
        hamerykanka napisała:

        > Nie przeczytalam wszystkich odpowiedzi

        A przeczytałaś datę założenia wątku?
      • ichi51e Re: Ratujcie... 01.01.17, 18:49
        Spoko pies juz do domu wrocil
    • zla.m Re: Ratujcie... 18.01.17, 20:06
      Wiem, że to spam, ale co tam: a mąż mojej koleżanki chrapał, kłócili sie i był zły. I ona kupiła mu takie tabletki ze strony tania.niewykrywalna.trucizna.pl i wszystko się skończyło! Polecam!!!
      • wolveryana Re: Ratujcie... 18.01.17, 20:34
        zla.m napisała:

        > tania.niewykrywalna.trucizna.pl
        >

        😀😀😀

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka