Z gory sorry za bledy, pisze z telefonu, moze byc roznie.
Sytuacja raczej standardowa ale...
Mam znajomych, panstwa X. Oboje znam dobrze. On jest spokojnym, milym facetem, monogamista bez ciagotek do lewizny, generalnie lubiany, uczynny, ogolnie ok. Ona jest taka sama, ale dosc zazdrosna, czasem sie wkurza na niego za te uczynnosc, ale generalnie bardzo walczy zeby zazdroscia nie truc. Maja dzieci, ale to akurat nieistotne w opowiesci. Znam oboje bardzo dobrze, ale ona jest mi blizsza, w sensie uczuciowym, w sensie - lepiej ja rozumiem.
X ma kolezanke z bylej pracy, ktora tez znam - nie swietnie, ale znam. Kolezanka ma narzeczonego, z ktorym uklada jej sie bardzo srednio ze wskazaniem na kiepsko, no ale ona go kocha, jest z nim zwiazana uczuciowo, materialnie i dzieciowo i rozstawac sie nie zamierza. Pan X z kolezanka czasem sie spotyka - w sensie odwiedza ja w miejscu pracy, czasem chwile pogadaja jak sa warunki (kolezanka jest sprzedawca w ruchliwym punkcie wiec warunki bywaja rzadko). Nie sa to spotkania sam na sam, wiec jakby nic groznego, rozmawiaja o pie...ch, o dzieciach, takie tam. Pani X kolezanki nie zna osobiscie, ze slyszenia calkiem niezle, wiem ze jest o nia zazdrosna, ale bez jakichs scen. Ot po prostu nie lubi jak pan X sie z nia spotyka, ale tych spotkan nie zabrania.
I teraz ja - gadalam sobie jakis czas temu z Xem, blabla, zgadalo sie o kolezance, on mowi ze jutro sie z nia bedzie widzial. Pytam czy Xowa sie nie fochnie - i tu standard - Xowa o tym nie wie i ma nie wiedziec. Pytam czemu cyrki robi? - bo to pie..., spotkanie na 10 minut, a Xowa będzie sie denerwowac bardziej niz to warte. Pytam po cholere sie z kolezanka spotyka skoro wie ze Xowa to wkurza? - a tak sobie, bo kolezanke lubi, a zlego nic nie robi. No nie halo, ale coz.
Rozmawiam jakis czas potem z Xowa i delikatnie zahaczam temat kolezanki. I ona mi mowi ze ona doskonale wie ze X sie z kolezanka spotyka. Pytam skad? - no coz, dal jej haslo do swojego FB kiedys i ona czasem podczytuje. Pytam co ona na to - no zazdrosna, nie podoba jej sie to, meczy ja, niby wie ze to nic takiego, no ale nie jest zadowolona. Te rozmowy Xa z kolezanka sa bardzo rzadkie, niby nic tam nie ma niepokojacego, ale Xowa juz sama nie wie co myslec - z jednej strony doszukuje sie we wszystkim oznak flirtu, z drugiej sama sobie tlumaczy ze przeciez to nic takiego i nie ma sie co czepiac. Ale powiedziec nic nie moze bo sie wyda ze mu zagląda na fejsa.
Opierdzielilam kazde z osobna, ale w sumie to sytuacja trudna, bo oboje maja i trochę racji, i troche za uszami. Osobiscie uwazam ze on jest bardziej nie fair, ale moze to babska solidarnosc przeze mnie przemawia. Wtracac sie nie zamierzam, ale tak sobie czasem sie zastanawiam nad sytuacja.
A co wy o tym myslicie? Na moim miejscu naklanialybyscie Xowa zeby sie przyznala do wiedzy z FB i zeby z Xem pogadala, czy raczej Xa zeby przestal ukrywac spotkania z kolezanka bo tylko pogarsza sprawe? Gdybyście same byly Xowa to co byscie zrobily (nie ukrywam ze ja bym byla ostroooo wkurzona)? Mysle ze wszystko psuje wlasnie to ukrywanie, to daje poczucie ze dzieje sie cos nie halo.
Robic nic nie zamierzam. Ale napiszcie co sadzicie