Dodaj do ulubionych

Pokolenie lat 90-tych

08.03.16, 21:57
Natchnęła mnie wypowiedź w jednym z wątków. Urodzona w 89 roku żali się (może i słusznie) na niepewność jutra.
Przypomniała mi ten artykuł:
mamadu.pl/122727,cala-prawda-pokoleniu-lat-90-mam-40-lat-i-przeraza-mnie-to-co-widze-miellenialsi-sa-zlymi-pracownikami-rodzicami
Ja sądzę, że to trochę przerysowany obraz, ale sporo prawdy w tym jest. Z drugiej strony, czy taka roszczeniowość może mieć też i pozytywne skutki?
Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • e-kasia27 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 22:20
      Sądzimy, że to bardzo głupi artykuł.
      • hipinka Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 15:01
        napisz : SĄDZĘ - za siebie
        ja sie w dużym stopniu zgadzam, a mam świetne stanowisko do obserwacji - pracuję na uczelni, jednej z największych kraju i niestety w większości te obserwacje się potwierdzają
        • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:29
          A ile pokoleń zaobserwowałaś pracując na tej uczelni? Trzy pokolenia? Cztery może? Czy może jedno vs swoje własne życie studenckie (ach, jacy my byliśmy mądrzy, oczytani i pracowici, nie to, co dzisiejsza młodzież...).
          • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 08:06
            Jeszcze dodam, że za naszych czasów studiowali faktycznie najlepsi i najzdolniejsi, połowa ludzi była oblewana przy egzaminach na studiach (pomijam egzotyczne kierunki), więcej - do całkiem przeciętnego liceum był duży odsiew. Jak moja siostra zdawała do zwykłego liceum (nie najgorszego ani też takiego w pierwszej 10-tce) około połowa przystępujących albo nie zdała (była na liście tych co nie zdali) albo nie dostała się na skutek braku miejsc (przyjmowali tych co zdali najlepiej np. ktoś kto zdał egzamin na dwie trójki się nie dostawał mimo, że egzamin zdany). Pamiętam jeszcze te długie listy i nerwowe wypatrywania, a liceum ekskluzywne naprawdę nie było. W moim przypadku (inne liceum) odsiew był na poziomie około 40%. Piszę o samym liceum. A teraz każdy ma średnie. Prawie każdy studiuje, nawet ciołek.
      • princesswhitewolf Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 16:28
        zgodzimy sie z e-kasia.

        Ponadto blad rzeczowy. "Pokolenie lat 90tych" to pokolenie jakie URODZILO sie w latach 90tych. Rozzalony zyciowo z objawami kryzysu wieku sredniego autor myli nazewnictwo. Powinien pisac o POKOLENIU LAT 70tych.
    • kk345 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 22:40
      Jako pokolenie lat 70-tych nie rozumiem, dlaczego pan wypowiada się "my", sugerując, ze mówi w moim imieniu... To jakiś korpo-niewolnik, sfrustrowany brakiem prywatnego życia i koniecznością bycia na komórkowo-mailowej smyczy 24/7.
    • migona Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 22:43
      oh, ten tekst...mamanienatemat lubi go co jakiś czas wrzucać na główną, jak im stażyści nie nadążają z produkcją "kontentu". Tekst jest o (warunek: zakładamy, że list jest autentyczny) gościu, który doznał fali w wojsku i teraz płacze, bo mu się koty buntują i zamiast pokornie falę znosić, chcą nowe porządki wprowadzać.



    • echtom Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 22:59
      Strasznie długie, nie chce mi się czytać. Poza tym pan trochę wyprzedza zdarzenia, bo na razie rozmnażają się intensywnie roczniki z pierwszej połowy lat 80-tych.
      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:10
        Pisze : będą, więc wyprzedzasmile
        • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:30
          No jak to - w uniwersum tego pana pokolenie lat '90 ma aktualnie 30 lat....
          • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:50
            Tak? A gdzie o tym pisze?
            • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 15:09
              Rany, że też muszę się przez te brednie jeszcze raz przedzierać, bo Tobie się nie chce uncertain Ale proszę:
              "Ale przecież choć millenialsi słyną z tego, że na tyle długo, na ile się da odkładają moment podejmowania poważnych życiowych decyzji, tak długo jak się da mieszkają z rodzicami i nie zakładają rodzin, to skoro mają już dziś po 20 kilka, a nawet 30 lat (!!!!!), to ten moment właśnie nadszedł. Dzieci, które się dziś rodzą, to właśnie dzieci millenialsów"
              • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 18:26
                A weź się nie wygłupiaj. Czyli pokolenie lat 90-tych ma wyłącznie 26 lat?
                • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 18:35
                  "Milenialsi mają całkiem inne ulokowanie w historii. To ludzie urodzeni w latach 1982-2004. Pierwsi z nich przyszli na świat, gdy kraj ogarniała moralna panika związana między innymi z szalejącą wtedy przestępczością. Nagle ludzie zapragnęli lepiej zaopiekować się dziećmi. W poprzednich dekadach puszczali je samopas, teraz chcieli wykształcić w nich poczucie sensu i celu w życiu. Termin "wartości rodzinne" (family values) zaczął pojawiać się w debacie publicznej w połowie lat 80. Nagle ludzie z pokolenia wyżu dostrzegli, że dzieci w ogóle istnieją."
                  To fragment wywiadu o millenialsach.
    • angeika89 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:04
      Ja też nie rozumiem dlaczego pan wypowiada się "my".
      Może niech każdy mówi we własnym imieniu...
    • klamkas Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:10
      Nie czytałam artykułu (nie lubię mamadu ;p), ale: ja mając 25-26 lat też się żaliłam na niepewność jutra, a urodziłam się w latach 70-tych. Tylko ja nie oczekiwałam, ze przed 30-ką muszę mieć mieszkanie własnościowe, samochód, wczasy 2 razy do roku (a nie nieoczekiwanie wyrwany urlop), i dożywotnią umowę z pensją pozwalającą na wszystko powyższe ot tak, za zdobycie dyplomu (nie znam oczekiwań pani z artykułu, to co piszę to kompilacja różnych znanych mi "oczekiwań" roczników przełomu).
      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:26
        To Ci coś zacytujęsmile
        "Jak z drugiej strony nie zapominają o egzekwowaniu swoich praw i wygłaszaniu wszechwiedzących korpoprawd (Ile można czekać na ewaluację?! Nie otrzymuję wystarczającego wsparcia od przełożonego! Nie czuję się wystarczająco doceniony! Uważam, że firma nie potrafi wykorzystać mojego potencjału! Komputer, na którym muszę pracować jest zbyt wolny! Nie podam swojego numeru na komórkę, bo to mój prywatny numer! Nikt mi nie powiedział, że mam to zrobić! Przecież wysłałem w tej sprawie maila! Ta firma jest źle zarządzana!)"

        Mój mąż m.in. rekrutuje pracowników. Teraz już się przyzwyczaił, ale kiedyś nie posiadał się ze zdziwienia jak można startować na stanowisko informatyka po szkole gastronomicznej, bez żadnej wiedzy merytorycznej i żądać na starcie 3 tys na rękę.
        • klamkas Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:47
          Nooo, to potwierdza moją opinię - w tyłkach im się poprzewracało (trochę doświadczenia mam z rekrutacji u mnie, chociaż to specyficzna "młodzież", a trochę z mężowskiej firmy).

          Czyli "zasługuję na niebiańskie życie, bo tak" ;p
        • rorzrzutny Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:06
          pade napisała:

          > ... żądać na starcie 3 tys na rękę.

          Mnie też kapcie spadły. W głowie się nie mieści, żeby informatyka zadowalały marne 3 tysiące. shock

          big_grin big_grin big_grin
          • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:29
            Jakiego informatyka???
            Od kiedy po szkole gastronomicznej dostaje się dyplom informatyka?
            • rorzrzutny Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:16
              Mowa jest o stanowisku informatyka, nie o dyplomie.
              • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:17
                A na stanowisku informatyka można gotować?
                • rorzrzutny Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:59

                  Nie o to chodzi - już sam fakt, że aplikant gotów jest zadowolić się trzema tysiącami na stanowisku informatyka, dowodzi, że aplikant się nie nadaje. Niezależnie od tego, jaki ma dyplom.
                  Po prostu jest słaby na umyśle.

                  big_grin
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 19:01
                    Na początku lat 90tych 3 tysie (na nowe pieniądze) to była mega kasa....
                  • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 20:24
                    Sorry, ale nie dyskutuję z idiotami.
                    • rorzrzutny Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:13

                      Ja też cię pozdrawiam, dobra kobieto. smile
        • chocolate_cake Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:16
          > Mój mąż m.in. rekrutuje pracowników. Teraz już się przyzwyczaił, ale kiedyś nie
          > posiadał się ze zdziwienia jak można startować na stanowisko informatyka po sz
          > kole gastronomicznej, bez żadnej wiedzy merytorycznej i żądać na starcie 3 tys
          > na rękę.


          Super, informatyk po szkole gastronomicznej. To akurat prawda, wiele osób 25 letnich bardzo wybrzydza, rezygnuje nagle z pracy z dnia na dzień itp. Też się z tym spotkałam. Dawniej człowiek pracował pierwsze dwa lata za mniejsze pieniądze a potem stopniowo za większe.
          Co do informatyków, w szkołach bardzo ich brakuje, my nie mamy informatyka, bo nikomu się nie opłaca pracować (jeden nagle zrezygnował)
          • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:33
            Z tymi informatykami to raz jest kwestia zarobków - mój mąż pensję startową na pierwsze trzy miesiące miał ponad dwa razy wyższą niż pensja w szkole w drugim roku pracy (w szkole, jako że student, miał minimalną krajową, podówczas około 600 zł na rękę), dwa kwestia bardzo niejasno określonych obowiązków. Wtedy, kiedy mąż jeszcze pracował w szkole, od informatyka oczekiwano, że będzie administratorem szkolnej sieci, konserwatorem całego sprzętu komputerowego w szkole i help deskiem dla wszystkich pozostałych pracowników szkoły w razie problemów związanych z komputerem (paniom z księgowości musiał pomagać z programami, do których one były przeszkolone, a on nie). Wszystko to rzecz jasna w obrębie tych 600 zł na miesiąc.
            Wiem, że teraz pensje lepsze i współpracownicy pewnie bardziej ogarnięci, ale nadal poza szkołą można zarobić znacznie więcej i chyba w lepszych warunkach.
            • chocolate_cake Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 14:12
              asia, pewnie, ja się im nie dziwię
            • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:00
              Asia, powtórzę po raz kolejny. Ten chłopak po gastronomiku nie miał żadnych kompetencji ani wiedzy merytorycznych, żeby zostać informatykiem. To tak, jakbyś Ty poszła teraz do Hotelu Wrocław i kandydowała na stanowisko szefa kuchni. Rozumiesz teraz?
              • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:40
                Ok, ale w takim razie problemem nie był wyuczony zawód kucharza, tylko brak umiejętności w dziedzinie informatyki. Mój m. też ma w dyplomie dziennikarz, ale od 16 r.ż programuje i z tego żyje.
                • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:49
                  Przecież ja to wyraźnie wyżej napisałam...ręce mi opadłysad
                  • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 15:12
                    No wyraźnie uczepiłaś się tego, że pan był po szkole gastronomicznej, co o niczym nie przesądza. Mógł być i "technikiem komputerowym" czy innym "informatykiem" po jakiejś Wyższej Szkole Biznesu i Gotowania na Parze - i też mieć zerowe umiejętności.
                    • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 20:39
                      Nie, to Ty się przestań czepiać i poćwicz czytanie ze zrozumieniem, albo okulary załóż.
        • oqoq74 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 16:31
          Nie dawno miałam okazję obserwować sytuację w pewnej firmie. Chłopak pracował przy projekcie. Robił go z taką szybkością, jakby dopiero uczył się programu. Czas naglił, firma załatwiła kogoś do pomocy. Ten do pomocy w jeden dzień zrobił 3/4 tego co ten chłopak w ciągu miesiąca. Potem ten dodatkowy pracownik robił jeszcze inne rzeczy, bo wiadomo, że jak jest termin, to nie ma, że boli trzeba zrobić. Tymczasem ten etatowy coś tam grzebał, cokolwiek miał polecone zrobić, szło mu jak po grudzie.
          Koniec końców zdecydowano go zwolnić. Zwierzchnik w rozmowie podkreśla, że słabo mu szło, że co innego opowiadał o swoich umiejętnościach, a co innego zaprezentował. Zero zrozumienia ze strony chłopaka. Co więcej stwierdził, że jego praca nie odbiegała w niczym od pracy człowieka zatrudnionego interwencyjnie, który projekt uratował, co kosztowało firmę kilkanaście tysięcy złotych. Nie ma to jak wysoka samoocena ;P
          • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 17:36
            Dziwisz się? Przecież tutaj co druga pieje, że nie ważny jest efekt (w wątkach o wychowaniu dzieci, sprawach związanych ze szkołą, nowymi umiejętnościami), najważniejsze jest, że dzieciak się starał. Zatem zgodnie z owym wychowaniem chłopak słusznie uważał, że niesprawiedliwie go zwolnili, pewnie starać się starał, tylko efekt marny. Mamusia zaś całe życie powtarzała synkowi, że efekt się nie liczy tylko staranie się.
            • black_halo Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:10
              To tez. Ale po pierwsze najpierw zatrudniono swiezaka bez wiedzy, ktory zgodnie z wpajana od kolyski wiara w siebie, dobrze sie sprzedal. Ze sie sprzedal tak dobrze, ze go zatrudnili to fajnie. Ze sie nie sprawdzil to co innego. Nierozumiale jednak jest, ze po tygodniu czy po dwoch nikt z nim nie przeprowadzil rozmowy pod tytulem "wez sie czlowieku w garsc a jak nie to wylot", nikt mu nie zaproponowal dodatkowego szkolenia. Po prostu gdy sprawa byla na ostrzu noza to zatrudnili specjaliste za kilkanascie tysiecy. Co nalezalo uczynic od poczatku. No ale zawsze sie chce przyoszczedzic.
              • oqoq74 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:57
                Nie ma to jak na podstawie nie pełnej informacji sobie dopowiedzieć to i owo. Wróżka normalnietongue_out
      • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:34
        Wiesz co- moi rodzice też nie oczekiwali, że będą mieć przed '30 mieszkanie własnościowe, ale w tym czasie mieli tani hotel asystencki, a potem niedrogo wynajmowali mieszkanie, w tym czasie budując dom na działce otrzymanej na wieczystą dzierżawę. Na wakacje z nami jeździli, bo jako pracownicy uniwersytetu mieli 56 dni urlopu rocznie. Ja za wynajmowaną klitkę za miastem płaciłam tyle, ile teraz płacę za ratę kredytu na dom (kredyt brałam po '30, więc nie oczekiwałam, że ktoś coś mi da....) i mam 10 dni płatnego urlopu rocznie.
    • mika_p Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:11
      "jak umawiają sobie wizyty lekarskie / remontowe / przeprowadzkowe w godzinach pracy, jak spóźniają się do pracy bo zaspali, bo poprzedniego dnia imprezowali do rana, bo są skacowani. "

      Uhm, nawet czytałam taką książkę. Rok pierwszego wydania: 1973. "Lesio". Joanna Chmielewska prorokinia była smile

      "Po pierwsze millenialsi będą oczekiwać pomocy przy wychowywaniu dzieci od swoich rodziców."

      Jak żadne inne pokolenie przedtem. Jak żadne dzieci żon "przy mężu", które nigdy nie pracowaly zawodowo, ewentualnie do urodzenia pierwszego dziecka. Jak żadne dzieci kobiet przechodzących na emeryturę w wieku 55 lat.

      Nie ma sensu komentować całości, bo to stek bzdur.
      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:19
        Nie zgodzę się z Tobą. Nie wiem jak jest gdzie indziej, ale tam gdzie pracowałam zwalnianie się z pracy bo wizyta u lekarza etc było niemożliwe. Ba, wręcz wiecznie powtarzano, że na nasze miejsce jest 10 chętnych, żeby się za bardzo posiadaniem pracy nie cieszyć.
        Pomoc w wychowywaniu dzieci? To pewnie od rodziny zależy. Ja wychowywałam dzieci sama.
        Poza tym, czym innym jest pomoc w sytuacji, gdy wielopokoleniowa rodzina mieszka razem, a czym innym babcia robi za nianię ( u córki, syna w domu), jesli oczywiście jest na emeryturze.
        • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:15
          I uważasz, że to było fair, że szef Ci mówił, że masz siedzieć cicho, bo na Twoje miejsce jest 10 innych?. Jakbym ja coś takiego usłyszała od swojego przełożonego to by rzeczywiście musiał szukać nowego specjalisty. Ja nie rozumiem ślepego przywiązania do pracodawcy, który traktuje pracownika jak śmiecia.
          Dla mnie praca nie jest sensem życia. I może dzięki swojemu podejściu, braku lojalności do grobowej deski dla pracodawcy ( w takim sensie, że jak mi się coś nie podobało to zbierałam manatki i szłam gdzie indziej i miałam w nosie, czy ma mnie kto zastąpić) jestem teraz tu gdzie jestem.
          • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:26
            Ale kasę bierzesz...
            • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:39
              Kasa w wysokości średniej krajowej i okolic to zapłata za pracę, nie za lojalność, wierność do grobowej deski i dyspozycyjność 24 na dobę. Takie wymagania kosztują małżeństwo, czyli wzajemne zobowiązanie o dokładnie takiej samej treści.
              • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:42
                Jak widać na matematyce się spało. Gdyby większość zarabiała średnią to nie byłaby to już średnia.
                • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:45
                  Jak definicja średniej ma się do faktu, że średnia to za mało, żeby kupić dozgonną lojalność?
                • triss_merigold6 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:45
                  Przecież Asia nie napisała, że większość zarabia lub powinna zarabiać średnią, tylko że są to pieniądze za które pracodawca może kupić wykonanie pracy, a nie lojalność po wsze czasy czy nadaktywność po godzinach.
                  • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:55
                    Tyle że pracodawca chce to drugie. I jest nawet gotów zapłacić. A przychodzi ktoś kto robotę ma w odbycie (i nie dlatego że nie chce siedzieć po godzinach tylko to że robota jest dla niego koniecznością a nie pasją) i chce za siedzenie na pupie i nic nie robienie średnią. OK. Pracodawca może nawet zapłacić. Tyle że zbankrutuje. Dziś żyjemy w krainie czarów Alicji - ten kto biegnie to stoi. Ten który chce biegnąć musi biegnąć dwa razy szybciej. Taka jest globalizacja.
                    • triss_merigold6 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:02
                      Zależy co robisz, u kogo i na jakich zasadach.
                      IMO dla znakomitej większość ludzi praca jest koniecznością, a nie pasją. Jakieś źródło dochodów trzeba mieć, a jeśli przy okazji pracę da się lubić i bywa interesująca czy satysfakcjonująca, to bonus. Jeśli ktoś uważa, że płacąc średnią krajową może wymagac, żeby dla pracownika praca była pasją, to chyba oszalał.
                      • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:07
                        Widocznie nie da się płacić tyle za taką pracę. No nie dopina się. Tyle że biznes ma wybór. Kasę może zainwestować zamiast w firmę w złoto a złoto zakopać. I przeżyje. Pracownik do jesieni na borówkach przeżyje. A co potem?
                        • triss_merigold6 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:11
                          Chyba rozmawiamy o różnych rzeczach.
                          • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:14
                            Nie. Po prostu mileniasy chcą pracy miłej łatwej dobrze płatnej. Nie ma takiej. Nigdy nie było.
                            • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:08
                              Nawet jeśli jest to dotyczy ułamku procenta.
                    • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:10
                      Funkcjonowanie firmy nie zależy od pasji pracowników i od siedzenia po godzinach. Firma, w której pracuje mąż, rozwija się świetnie, bo mieli dobry pomysł, mają przemyślaną organizację, a każdy ma jasno zdefiniowane obowiązki i wymaga się ich wykonywania. Pracują metodą tak zwanego Scruma, raz na trzy tygodnie definiują, co zrobią w kolejnych trzech tygodniach, rozkładają to na etapy i codziennie sprawdzają, czy się mieszczą w rozkładzie, korygują na bieżąco wszelkie opóźnienia. Po trzech tygodniach rozliczają się z tego, co zrobili i planują na następne trzy. Czas pracy rozliczany jest rygorystycznie, szkolenia są wliczane w czas pracy, jedyne nadgodziny obowiązkowe to nocne wdrożenia (i są to nadgodziny płatne i to słono płatne, bo z dodatkami za pracę w nocy, są przywilejem, nie gorącym kartoflem podrzucanym sobie nawzajem).
                      Mnóstwo kolegów męża to to straszne pokolenie lat 90-tych i świetnie w takich warunkach pracuje.
                      Jeżeli wykonywanie od A-Z obowiązków przez każdego nie wystarcza do funkcjonowania firmy, to są źle zdefiniowane i trzeba to poprawić, a nie liczyć, że pracownicy entuzjazmem będą łatać dziury w organizacji.
                      • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:12
                        Firmy są różne, o różnym profilu, to co wspaniale sprawdza się w firmie Twojego męża nie sprawdzi się w firmie o innym profilu, innym zapleczu.
                        I znowu - jak pracownik nie wyrabia się ze swoją pracą to znaczy, że praca jest źle zorganizowana przez pracodawcę.
                        Jeżeli pracodawca (od czasu do czasu) musi brać nadgodziny bo się nie wyrabia - to znaczy, że jest kiepskim pracodawcą i nie nadaje się nawet do prowadzenia budki z kapustą, poza tym jest źle zorganizowany bo gdyby dobrze prowadził firmę nie musiałby brać nadgodzin.
                        • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:22
                          Nie, nie chodzi o to, że jeżeli pracownik się nie wyrabia, to praca jest źle zorganizowana (choć już można byłoby się zastanowić, czy nie jest źle zorganizowana, jeżeli nie wyrabiają się wszyscy). Jest źle zorganizowana, jeżeli być albo nie być firmy zależy od stałego pracowania pracowników 12 godzin na dobę - bo rozumiem sezonowe zrywy. I jest źle zorganizowana, jeżeli są jakieś rzeczy, których zrobienie zależy od tego, czy ktoś się nimi zajmie z pasji, czyli nie są nikomu z definicji przypisane.
                          • shige Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 16:02
                            >Jest źle zorganizowana, jeżeli być albo nie być firmy zależy od stałego pracowania >pracowników 12 godzin na dobę - bo rozumiem sezonowe zrywy.
                            Droga Pani są zawody, w których nie da się od tak sobie pracować od 9 do 17, nie da się pracy tak zorganizować aby coś nie zaskoczyło. Mówię tu chociażby o zawodzie lekarza. To nie praca jest źle zorganizowana tylko życie jest nieprzewidywalne i tego absolutnie pokolenie młodych lekarzy (głównie millenialsów) zwyczajnie nie akceptuje.Podobnie jest w wielu firmach. Do tego dochodzi absolutne przekonanie pokolenia millenialsów o swojej wyjątkowości, ogromnej wiedzy przy małej skłonności do podejmowania ryzyka i szybkich decyzji.
                            • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 16:44
                              Jasne, lekarz, strażak, policjant, itd. będą działać na innej zasadzie. Przypadkiem znam sporo młodych lekarzy (powiązania rodzinne) i jak najbardziej to akceptują.
                            • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:50
                              Shige, nie ma młodych lekarzy-millenialsów, millenialsi co najwyżej kończą dopiero studia- ci najstarsi. Więc nie chrzań. A ja jestem już troszę starsza niż millenialsi, już troszkę w tym zawodzie pracuję i doskonale wiem, że jeśli wyrabiam 40 pacjentów w normie wyliczonej na 20, nie mając czasu na zrobienie siku, to nie życie jest nieprzewidywalne, nie "nie da się zorganizować", nie "pokolenie nie rozumie" - tylko mój pracodawca powinien zatrudnić dodatkową osobę, czego nie robi, bo woli przyoszczędzić i więcej zarobić. I nie mam już złudzeń, że jak przestanę być potrzebna albo przestanę się wyrabiać, to bez sentymentu się mnie pozbędą.
                              • shige Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 15:30
                                >Shige, nie ma młodych lekarzy-millenialsów, millenialsi co najwyżej kończą dopiero >studia- ci najstarsi.

                                Droga Pani Według różnych źródeł o pokoleniu millenialsów mówimy również w przypadku obecnych 32 latków więc jak najbardziej w szpitalach na stażach mamy tzw. "millenialsów" :
                                "Millenialsi to ludzie urodzeni w latach 80-tych i 90-tych aż do 1996 roku. To pokolenie łączy więc dzisiejszych 16-latków i 32-latków.
                                natemat.pl/61287,millenialsi-sa-skupieni-na-sobie-ale-nie-sa-egoistami-mowi-joeri-van-den-bergh-specjalista-od-pokolenia-y
                                Nie chrzanię.

                                >A ja jestem już troszę starsza niż millenialsi, już troszkę w tym zawodzie pracuję i >doskonale wiem, że jeśli wyrabiam 40 pacjentów w normie wyliczonej na 20, nie >mając czasu na zrobienie siku, to nie życie jest nieprzewidywalne, nie "nie da się >zorganizować", nie "pokolenie nie rozumie" - tylko mój pracodawca powinien >zatrudnić dodatkową osobę,

                                Ja tak pracuję od ponad 40 lat bo każdy przypadek jest pilny i zawsze brakuje rąk do pracy. Tak pracowałem nie tylko w Polsce. Mam swoją przychodnie i jeśli kogoś zatrudnimy to od razu mamy więcej pacjentów bo przechodzą oni razem z nowym lekarzem i dalej na wizytę zostaje 10 minut. Dni takie jak dziś gdzie mam wolne to absolutne święto. Pocieszeniem jest fakt, że przynajmniej zarobki przyzwoitesmile
                                >I nie mam już złudzeń, że jak przestanę być potrzebna albo przestanę się wyrabiać, >to bez sentymentu się mnie pozbędą.

                                To jest jasne jak słońce. U mnie wystarczy nawet drobny wypadek abym nie mógł operować. Wzrok i słuch też ma swoje lata. Żaden szpital, czy przychodnia nie będzie ponosił konsekwencji moich błędów.

                                PS. Mam nadzieję ze pisze Pani na forum jednak w czasie zupełnie wolnym, a nie między pacjentami?smile
                                • minor.revisions Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 18:15
                                  > "Millenialsi to ludzie urodzeni w latach 80-tych i 90-tych aż do 1996 roku. To pokolenie łączy więc dzisiejszych 16-latków i 32-latków.

                                  Nie, millenialsi to też urodzeni na przełomie tysiąclecia, czyli po 2000. Czyli wczesne nastolatki, dzieci wlaściwie. Jak myślisz, skąd się nazwa "millenials" wzięła? suspicious
                                  • nikki30 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 19:30
                                    Millenialsi to pokolenie Ywink
                                    kariera.sgh.waw.pl/artykuly/spoleczenstwo/pokolenie-x-y-na-rynku-pracy
                                    Przyjmuje sie w większości światowych opracowań ze jest to pokolenie urodzone do 1997 - 2000 roku . Pokolenie urodzone po 2000 roku to pokolenie juz Z.
                • minor.revisions Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 19:19
                  > Jak widać na matematyce się spało. Gdyby większość zarabiała średnią to nie byłaby to już średnia.

                  o tak? big_grin czyli jeśli 5% ludzi zarabia 1000, 90% zarabia 2000 a 5% zarabia 3000 to 2000 to nie jest średnia?
                • magata.d Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 20:09
                  antyk-acap2.0 napisał(a):

                  > Jak widać na matematyce się spało. Gdyby większość zarabiała średnią to nie był
                  > aby to już średnia.
                  >
                  To Ty spałaś na matematyce.
            • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 14:44
              Każde stanowisko pracy jest wyceniane. Wyżej dupy nie podskoczysz. A teraz to mi płacą gruby hajs za każdą godzinę, którą poświęcam na życie zawodowe. I mam w pompie etat.
              • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 14:54
                Jeżeli można spytać jak się nazywa to stanowisko pracy gdzie płacą takie kokosy?
                • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 14:57
                  Napiszę tylko ogólnie - SAP
                • mozambique Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 15:00
                  skoro w dup.ie to moze dup.dajka
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 18:50
                    Aż taki masz ścisk, że komuś wyszło? Współczuję.
                    • mozambique Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 15:19
                      no komus wyszło zeby komus moglo wejsc

                      niezbadane są wyroki ...
          • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 10:15
            Jestem od Ciebie starsza, to co opisałam, to traktowanie pracownika w latach 1998-2005. Pracy nie było, płace były niskie. Umowy przedłużano co miesiąc aneksem. Nie, to nie było fair.
            • yuka12 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 20:10
              W mojej firmie bylo podobnie. Wlasnie w latach 1998-2004. Nawet nadgodziny mielismy za darmo sad. Znalezienie innej pracy bylo prawie niemozliwe. No chyba ze jeszcze gorzej platnej na gorszych warunkach. Zaczelo sie poprawiac okolo 2005 r. Duze miasto.
          • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:06
            Widocznie możesz sobie na to pozwolić. Dlaczego? Pobawię się w jasnowidza i wymienię kilka rzeczy (jedna lub więcej z nich będą dotyczyć Ciebie):

            -jesteś wystarczająco dobrze zabezpieczona finansowo (pomińmy dlaczego, czy własne oszczędności, czy mąż czy spadek po babci)
            -jesteś stosunkowo młoda, a masz faktyczne rzadkie lub obecnie rozchwytywane na rynku wykształcenie lub umiejętności
          • 7dosia Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 12:54
            zuleyka.z.talgaru napisała:


            > Dla mnie praca nie jest sensem życia. I może dzięki swojemu podejściu, braku lo
            > jalności do grobowej deski dla pracodawcy ( w takim sensie, że jak mi się coś n
            > ie podobało to zbierałam manatki i szłam gdzie indziej i miałam w nosie, czy ma
            > mnie kto zastąpić) jestem teraz tu gdzie jestem.

            Czyli gdzie? W czarnej doopie, tzn. na e-matce? smile
            • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 14:23
              Tak. Bo teraz na macierzyńskim jestem smile
              Ale zawodowo: mam swietna pracę, którą w 80% wykonuję zdalnie z domu albo innego miejsca na globie (warunek: dostęp do netu), dobrze za nią płacą, rozwijająca. Jestem szczęśliwa smile Ale nie zawsze bylo tak różowo. Jednak to była droga do celu a ta jak wiadomo jest wyboista. Nie wiem co jeszcze życie mi przyniesie ale na razie jest git
        • minor.revisions Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 19:10
          > Pomoc w wychowywaniu dzieci? To pewnie od rodziny zależy. Ja wychowywałam dzieci sama.

          Nie nie wychowywałaś sama (jeśli jednocześnie pracowałaś), chyba, że się sklonowałaś. Z tym, że nie wolno było do lekarza iść, to nie ma się czym chwalić, to nie jest cywilizowane, mądre, zdrowe ani nie przynosi w dłuższej perspektywie nikomu korzyści a wprost przeciwnie. W sumie to nie wiem, czy się chwalisz czy żalisz.
          • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 20:22
            Ja chyba lepiej wiem od Ciebie czy sama czy nie sama.
            A czy żalę się czy chwalę to można z moich słów wyczytać. Polecam czytanie ze zrozumieniem, a nie nastawieniem.
            • minor.revisions Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:34
              > Ja chyba lepiej wiem od Ciebie czy sama czy nie sama.

              Trzymałaś to dziecko pod biurkiem? suspicious
      • bi_scotti Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:26
        No i sama nie wiem, czy ja inaczej patrze niz autor tego strasznie dlugasnego i okropnie nudnego tekstu, czy to kwestia adresu? I ja, i maz pracujemy z ludzmi urodzonymi w koncowce lat 80tych i na poczatku 90tych, tak sie zreszta tez urodzili nasi dwaj synowie: Sredni to rocznik '87 a Najmlodszy rocznik '91, wiec i ich tudziez ich kolegow tez jakos tam mielismy/mamy/miewamy "na oku" wink No i majac do czynienia dosc intensywnie z tym pokoleniem, widze tak: pracuja jak "woly" - albo jakis szalony full-time z kupa nadgodzin lacznie z over-time w weekends, albo maja 2, 3 prace, czesto w roznych czesciach miasta. Gdy nie moga znalezc pracy, poszukiwanie jest jak full-time i trzeba im przyznac, ze naprawde umieja budowac i korzystac z networks! Przy okazji wiekszosc udziela sie gdzies spolecznie typu volunteering w szpitalu, mentoring w Big Brothers Big Sisters, wsparcie IT dla staruszkow w jakims senior home, fostering bezdomne psy czy koty czekajace na staly dom etc. etc. etc. Wiekszosc ma tez jakis "love life" i jakies zobowiazania rodzinno-znajomosciowe. Jak sie z tym wszystkim wyrabiaja, czasem nie mam pojecia ale wlasciwie zawsze wyrabiaja sie z usmiechem smile Sa grzeczni, uprzejmi, czasem bywaja nadmiernie przywiazani do swoich cellphones i w ogole social media zajmuja im chyba zdecydowanie za duzo tego czasu, ktorego maja malo, ale tak widac musi byc wink Nie mam pojecia jakimi beda rodzicami, bo jak narazie pojawilo sie dzieci niewiele i to tez raczej w rocznikach zblizonych do mojej Najstarszej (Orwell wink ) a niech tych ciut pozniejszych; mam nadzieje i zycze im serdecznie zeby byli mniej zestresowani i nastawieni na perfekcjonizm rodzicielski niz demonstruje to pokolenie lat 70tych wink Cheers.
      • semihora Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:26
        mika_p napisała:

        > "jak umawiają sobie wizyty lekarskie / remontowe / przeprowadzkowe w godzina
        > ch pracy, jak spóźniają się do pracy bo zaspali, bo poprzedniego dnia imprezowa
        > li do rana, bo są skacowani. "

        >
        > Uhm, nawet czytałam taką książkę. Rok pierwszego wydania: 1973. "Lesio". Joanna
        > Chmielewska prorokinia była smile

        Bosko zaorane big_grin

        ---
        A galaktyki i inne chłopaki sobie suną przez przestrzeń
        Ja nie umiem się pchać w takim tempie i w ogóle nie chcę
        Czeka mnie czekanie, czeka mnie czekanie
        Czekanie na cud
        • zuleyka.z.talgaru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:16
          So true... big_grin

    • la_mujer75 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:16
      Lata 90-dziesiąte to u nas był dziki wyzysk w firmach - rzeczywiście "nie wypadało" wyjść z pracy po 8 godzinach. Często szefostwo to byli ludzie oddelegowani z Zachodu - bez rodzin, które wolały pozostać u siebie, niż jechać do kraju, gdzie według nich po ulicach łaziły niedźwiedzie wink* I co robił taki przykładowy Szef- siedział od rana do nocy, bo nic go nie ciągnęło do pustego, wynajmowanego apartamentu. A jak szef siedział, to jak jak managerowie mieli wyjść wcześniej ? A jak managerowie siedzieli, to co mieli zrobić zwykli pracownicy ? Też siedzieli.
      A i te imprezy integracyjne- obowiązkowe i najlepiej bez rodziny. Jakby mało czasu ludzie ze sobą spędzali, to jeszcze po pracy "prikaz" wspólnej zabawy .... A na Zachodzie pomału już odchodzono od tego modelu.
      Już wtedy uważałam, że to beznadziejny styl życia, a też jestem urodzona w połowie lat 70-dziemdziesiątych. Praca po kilkanaście godzin na dobę (nawet 10 godzin ) nie jest efektywna, a zresztą w większości przypadków ( nie mówię o sytuacji, gdzie jest zamknięcie miesiąca, dokończenie jakiegoś projektu itd) jest to źle rozpracowany plan pracy. Wtedy było "modne" siedzenie od rana do nocy i udawanie, jak ma się dużo pracy, a jeszcze na dodatek to sami faceci byli na topowych stanowiskach i to oni organizowali dzień pracownikom.
      Pracowałam w takiej firmie, gdzie było 8 dyrektorów - 6 facetów i 2 babki. Najbardziej zorganizowanym zespołem, zespołem, który mial najmniej wypracowanych nadgodzin ( ale był jednym z najefektywniejszych) był zespół tej dyrektorki, która miała w zespole najwięcej kobiet i sama miała rodzinę. Tam było wszystko, jak w zegarku, a w innych zespołach ? Panowie dyrektorzy cały dzień chodzili na spotkania (pie...nie kotka za pomocą młotka), a o 17 zwoływali swoje zespoły i ludzie do nocy siedzieli. Jak lekko podqrwione małżonki tych dyrektorów dzwoniły, to kazali przekazywać przez sekretarki, że ich nie ma , bo są na zebraniu u samego prezesa .....albo prowadzą inne szalenie ważne spotkanie , a w tym czasie stali na fajku i gadali o głupotach (paliłam, więc wiem o czym się gadało).
      Fakt, że sama od dawna nie pracuję, ale widzę, że teraz to się zmieniło, na przykładzie mojego męża. Jak zaczynał pracę, to takie obowiązywały zasady - głupio było wyjść po przepracowaniu 8 godzin. Teraz w jego pracy - nikt - chyba, że coś wyjątkowego się zdarzy- nie siedzi dłużej, niż 8-9 godzin. prezes co jakiś czas przypomina, że za nadgodziny im nie będzie placił, mają tak pracować, aby w wyznaczonym czasie wykonać swoje obowiązki. jak nie potrafią, to znaczy, że są słabi. I fakt- robotę mają dobrze zaplanowaną .
      Wiem, że nie w każdym zawodzie tak można, ale w kilku znanych mi branżach nastąpiła zmiany w tym kierunku. I uważam to za pozytyw. Człowiek nie może żyć samą pracą, a gdzie czas dla rodziny, własnych pasji ?
      Jak ja tak zasuwałam, to byłam "panienką", mieszkającą jeszcze z rodzicami. Jak wychodzilam z roboty po 12 godzinach, to miałam wrażenie, że jestem pijana ze zmęczenia. A wracałam do domu, gdzie obiad na mnie czekał, zakupów nie musiałam robić po drodze, ba, nawet prania po przyjściu. A dla mnie już wówczas to nie było życie. W piątki bywałam tak zmęczona, że nawet nie mialam siły spotykać się z moim ówczesnym chłopakiem, a obecnym mężem.
      W polowie lat 90-dziesiątych mozna było bardzo szybko awansować, być może stąd ten zachwyt zasuwaniem od rana do nocy, ja weszlam na rynek ciut później i już tak slodko nie było.

      Co do samej młodzieży nie wypowiadam się , bo nie mam z nimi kontaktu, ale mąż nabija się z tych młodych - coś chyba na rzeczy jest, że roszczeniowe i leniwe (pracują trochę na odwal) towarzystwo. A przede wszystkim dziwi się, że tak nie spieszą się do zakładania rodzin -pracuje wśród głównie wśród facetów i mówi, że nawet ci, "starsi" (czyli tacy koło trzydziestki to wolni single, mieszkający z mamusiami).

      * ci szefowie mieli kontrakty - na rok, dwa, może nie opłacało im się ściągać całych rodzin.
      • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:41
        To nie tak. Teraz nie pracuje się bo lubi się pracę. Podam ci dwa przykłady znajomych z mojego pokolenia. Pierwszy to lekarz. Jako mały pamiętam że robił sekcje żabom. Dziś pracuje na chirurgii. Potrafi przesiedzieć przy pacjencie 100 godzien. Bez przerw. Bez lanczów. Bo to ciekawy przypadek. Kolekcjonuje nowotwory skóry. Jak kiedyś motyle. Potrafił pacjentkę w poczekalni zapytać czy może wyciąć jej pieprzyka bo pasuje do kolekcji. Myślę że nie pracuje dla kasy. Jeździ wolkswagenem. Drugi to policjant. Chyba każdy kto ryzykuje życie dla takiej kasy musi mieć inny powód. Kiedyś wyznał że to co go motywuje to to że najgorszy kiziol w końcu spuszcza wzrok. A w szkole to było kozioł ofiarny. Teraz wśród młodych takich motywacji nie widzę.
        • ofelia1982 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 00:37
          To co opisujesz to jakieś marginalne przypadki. Dla większości ludzi praca jest środkiem do celu a nie samym celem. A pasjonaci nadal sa, byli i będą, ale są małym % - jak Ci Twoi.
      • ofelia1982 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 00:36
        WYJELAS MI TO Z UST. Dokladnie to samo uważam. Lata 90 to byl początek kapitalizmu, gdzie przywilejem byla możliwość siedzenia w zagranicznej korpo po naście godzin. Wyzysk i tyle, do tego z aprobata wyzyskiwanych. Bardzo sie cieszę, ze młodzi ludzie maja wyższe poczucie wartości niż poprzednie pokolenia i chca godziwej pracy.
      • aagnes Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 07:53
        jestem prawdopodobnie ten sam rocznik i moglabym napisac identyczne spostrzezenia a pewnej pracy.
        ale zaobserwowalam, ze ten nieefektywny, idiotyczny styl pracy odchodzi powoli w zapomnienie i nawet te obgadywane pokolenie lat 90 zrozumialo ze nie tedy droga. w mojej robocie kiedys sie wysiadywalo teraz o 16-ej trudno kogokolwiek zastac, bo ludzie wola przyjsc na 7 zeby o 15.01 byc juz w drodze do domu.
    • pruszynkaaa Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:20
      Artykuł bardzo mocno przerysowany... . Jestem z pokolenia końcówki '80 i nie zgadzam się z wieloma rzeczami.
      To, że jesteśmy świadomi, że czasami trzeba odpocząć od dzieci (wyjechać samemu na parę dni dla podreperowania własnych relacji ze współmałżonkiem) to chyba na plus? Tak samo z pracą pow. 8 godzin - tu już pojechali - no pewnie, że dla pracodawcy byłoby super żeby pracownik i po 12 h robił, najlepiej za darmo. Wydajność też taka sama? A poza tym, normą w czasach moich rodziców było to, ze w czasie pracy wyskakiwało się po zakupy, do mechanika, banku itp, no a później fakt - czas pracy wychodził 10 godzin, tylko co z tego, jak realny czas pracy nie miał z tym nic wspólnego?
      Poruszony został również temat "pochwał" jak bym go nazwała raczej informacją zwrotną na temat wykonanej pracy. Jeśli oddaje coś, to oczekuję oceny - to było ok, to może być, to wymaga poprawy - to jest bardzo użyteczne narzędzie by móc korygować swoje błędy - no ale wymaga też jakiegoś wysiłku od przełożonego. I tak dalej i tak dalej...
      • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:23
        To że to było normą nie oznacza że było to dobre. Czasami trzeba pracować aż praca będzie zrobiona. Oczywiście nie za darmo. Tylko żeby się poświęcać pracę trzeba lubić. A coraz częściej widzę że nowi pracownicy pracują tylko i wyłącznie dla kasy. Nie mają zainteresowań zawodowych. A bez zaangażowania nie ma dobrej roboty.
      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:29
        Dlatego właśnie napisałam, że może z tych roszczeń wykluje się coś pozytywnego?
        Bo może po jednej skrajności, czyli głodowa pensja, śmieciówka, ciesz się, ze masz pracę i morda w kubeł i po drugiej: ja skończyłem studia! pracuję, mam kredyt, mam dziecko, mnie się należy, nastanie normalność?
        • butch_cassidy Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:02
          Tak myślę.
          A to bardzo dobrze, że są zdecydowanie bardziej asertywni niż ich rodzice, z których niektórzy dają/dawali się zajeżdżać i jeszcze uważają, że to normalne.
    • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:21
      Jestem w podobnym wieku jak autorka i mam podobne spostrzeżenia. Podam przykład z życia - infolinia przychodząca, w zasadzie przyjmują każdego bez wymagań. W tym cztery panny zaraz po studiach i w trakcie. Z zerowym doświadczeniem. Czyli mileniasy. Tydzień szkolenia. Po tym tygodniu miał być taki lżejszy dzień gdzie miały usiąść przy konsultancie i tylko słuchać. Po godzinie wszystkie cztery wstały, wyszły mówiąc że to je przerasta i nie zostały dostatecznie przeszkolone. I nie jest to jakiś odosobniony przypadek. Przeważnie na dziesięć przyjętych młodych zostaje jeden. Znajomej podwładny wymówił pracę przez telefon bo musiał zawieźć klientowi papiery leasingowe po 17-tej. Co gorsza papierów nie zwrócił do firmy. Oczywiście to jest teraz ten lepszy sort. Jacy będą z nich rodzice? Myślę że czas budować domy dziecka.
      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:30
        Też znam mnóstwo takich przypadków, niestetysad
      • semihora Re: Pokolenie lat 90-tych 08.03.16, 23:31
        Już kładź fundamenty...
      • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:17
        Praca na infolinii bywa koszmarna. Miałam taką znajomą (sekcja - reklamacje), regularnie od niezadowolonych klientów (nie zawsze mieli rację) słyszała, że jest k....... Miała silną nerwicę.
        Być może teoria teorią, ale gdy podczas "praktyki" zaczęły realnie przysłuchiwać się "miłym klientom" doszły do wniosku, że wolą już sprzątać.
        • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:28
          Sęk w tym że nie było takich telefonów.
          • mozambique Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:47
            akurat wszelkei infolinie to chyba najbardziej stresujaca robota biurowa , w dodatku pod ciągła kontrolą i "podsłuchem" i presją wydajnosci.
            a płatna chyab kiepsko
      • princesswhitewolf Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 16:30
        >odam przykład z życia - infolinia przychodząca, w zasadzie przyjmują każdego bez wymagań. W tym >cztery panny zaraz po studiach i w trakcie. Z zerowym doświadczeniem. Czyli mileniasy. Tydzień >szkolenia.

        a co w tym dziwnego? Mieli przyjac kogos z 20 letnim stazem bo to taki niebywale trudny zawod czy jak? Na calym swiecie na infoliniach siedza swiezo upieczeni graduates... Niskoplatna praca.
    • woman_in_love śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopokolenia 09.03.16, 00:05
      widzę to tak. Obecni 40+ zaczynali karierę w niesamowitych czasach. Firmy zagraniczne powstawały jak grzyby po deszczu. Znając jedynie dobrze angielski można było po biologii dostać pracę w Arturze Andersenie czy po historii w innym Unilever. Takie było zapotrzebowanie na ludzi. To był rynek pracownika. Już na studiach można było załapać się na fuchę typu "Management Trainee" i autentycznie po paru miesiącach zostać kierownikiem działu, w wieku 26 lat (jak moja ciocia).
      Dawano jak na tamte czasy wiele, wymagano wiele, ale zyski niesamowicie przewyższały koszty. Nic nie trzeba było umieć (jak ten mój znajomy po biologii który trafił do audytu), tylko ten angielski, resztę uczyło się w trakcie pracy. I czas na to dawano, bo rozumiano, że postkomunistyczny student musi nabrać oddechu i rozwinąć żagle.

      Obecni młodzi pracownicy nie różnią się tak wiele od tamtych. Też znają angielski i to wszystko. Ale oni nie mają już takich szans. Pojedyncze osoby są jeszcze w stanie się wybić (jak ja) - a i to głównie w nowych technologiach. Szans na spektakularny sukces już jednak w całej swej masie nie mamy. Bo taka okazja jak w latach 90-tych zdarza się raz na setki lat. To powoduje frustrację i poddanie się. Nie ma szans walczyć skoro stołki są obstawione.
      • ofelia1982 Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 00:40
        Dokladnie. Dodam tez ze za podobne do dzisiejszych pensje tacy pracownicy korpo kupowali mieszkania w Wawie za 2 tys/m2...
        • dyzurny_troll_forum Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 10:45
          ofelia1982 napisała:

          > Dokladnie. Dodam tez ze za podobne do dzisiejszych pensje tacy pracownicy korpo

          Podobne do dzisiejszych?!?! Bardzo dobra (totalny kosmos) pensja w korpo zaraz po denominacji (1995) to było 3-4 tys brutto, dobra to było 2 tys., przeciętna wtedy 700-800 złotych

          Dzisiaj w korpo 10-12 tys. więc nie widzę podobieństwa.

          > kupowali mieszkania w Wawie za 2 tys/m2...

          Metr mieszkania w Wawie w 1995 to było 800-1000 złotych
          • woman_in_love Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 13:48
            Pensje 10-12 w korpo sa dla 40+
            Moje pokolenie dostaje:
            1) umowy śmieciowe,
            2) umowy zlecenia
            3) i bardzo często pracę za free. Pokolenie 40+ dostawało wtedy całkiem niezłe =>2000 na umowę o pracę, czyli dobrą płacę za nic, bo nic nie umieli również jak my a dopiero się uczyli. Moja ciocia na Management T. czyli jakby nie było praktyce, dostawała wtedy 2000 netto a wcale nie było powiedziane że zostanie po tym w firmie, aczkolwiek prawie wszyscy zostawali takie było pożądanie pracownika.
            Cała masa ludzi z mojego pokolenia nie dostaje nawet tych głupich 2000, nieporównywalnie mniejszych na obecne czasy wg siły nabywczej, bo za to samo ma śmieciówkę albo darmową praktykę.
            • dyzurny_troll_forum Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 15:41
              woman_in_love napisała:

              > Pensje 10-12 w korpo sa dla 40+

              Ja znam 30-35 latków mających takie pensje. A nawet jednego 40+ co ma 16. Jednak nie o tym maiło być, a o bzdurnym porównaniu, że pensje od lat 90 się nie zmieniły.

              Za 2.5 czy 3 tysiące w Wawie mało kto obecnie podejmie pracę. Jakikolwiek pracę. A zasiłek dla bezrobotnych wynosi obecnie więcej niż wtedy przeciętna pensja....
              • kaz_nodzieja Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 15:44
                Żartujesz? Sprzątająca w Warszawie bierze 3000 zł? Albo kasjerka w zwykłym sklepie?
                • dyzurny_troll_forum Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 15:59
                  kaz_nodzieja napisał(a):

                  > Żartujesz? Sprzątająca w Warszawie bierze 3000 zł? Albo kasjerka w zwykłym skle
                  > pie?

                  Rozumiesz zwrot "mało kto" to (1), a (2) pracownik lidla szeregowy ma 2600 - 2900PLN. I nie ma chętnych....
          • mozambique Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 13:51
            pamietam ze w 96r. jako poczatkujaca nauczycielka na całym etacie dostawałam całe 700zł ,
            w tym samym roku moja matka jaki kierowniczka dzialu kredytów w banku miala cos chyba 2,5 tys


            no wiec raczej pensje na pewno nie były podobne
            • chocolate_cake Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 14:14
              To ja zaczęłam pracę 3 lata wcześniej na etacie w liceum. Kompletnie nie pamiętam pensji ale z korków miałam drugą wink. Teraz tak fajnie nie jest wink
      • antyk-acap2.0 Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 00:48
        Naprawdę myślisz że da się to zmienić rewolucją? Skutek rewolucji będzie taki że korpo zwieją do Chin a na bezrobocie pójdą zarówno mileniasy jak i 40-latkowie.
      • kaz_nodzieja Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 11:21
        Ale w tamtych czasach anielski bardzo dobrze mogły znać głównie osoby znowu z bogatszych rodzin (te mające możliwości zagranicznego wyjazdu czy płatnych korepetycji). Zatem wzbogacały się znowu osoby, które i tak miały lepszy start ze względu na rodzinę.
        Przeciętny biedak nie miał większych szans by nauczyć się angielskiego, jako język wszedł do szkół podstawowych dopiero w połowie lat 90-tych.
        • dyzurny_troll_forum Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 11:37
          kaz_nodzieja napisał(a):

          > Przeciętny biedak nie miał większych szans by nauczyć się angielskiego, jako ję
          > zyk wszedł do szkół podstawowych dopiero w połowie lat 90-tych.

          Byłem absolwentem szkoły podstawowej w roku '89. Miałem angielski w wymiarze 2h tygodniowo w klasie VII oraz VIII.
        • mozambique Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 13:53
          bzdura , miala angielski zarówno w podsatwówce jak i liceum
          i rosyjki jeszcze oczywiscie
          • kaz_nodzieja Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 14:18
            W jakich latach? U mnie angielski pojawił się około roku 92-93. I te roczniki z wiadomych względów nie miały szans na awans w lata 90-tych w korporacjach bo były wtedy dziećmi lub młodzieżą.
            W latach 90-tych ci co wybili się na znajomości języka angielskiego nie mogli znać tego języka ze szkół państwowych bo wtedy trwał jeszcze PRL i językiem obcym był rosyjski.
            Tyle.
            • woman_in_love Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 14:28
              Moja ciocia ma chyba 43 lata i zaczęła LO w 1989 i na 100% miała angielski od 1 klasy jak mówiła, a było to malutkie miasteczko w Polsce B. Przed 1989 też tam był angielski. Wydaje mi się że za PRL w LO były 2 języki: zawsze rosyjski + angielski lub niemiecki lub francuski (rzadko).
        • chocolate_cake Re: śledząc losy znajomych 40-latków i mojegopoko 09.03.16, 16:08
          Moja rodzina nie należała do bogatych a chodziłam na prywatny angielski w 1980 roku smile
          Z tej wczesnej nauki zrodziła się myśl o klasie z wykładowym angielskim w liceum i pomysł studiowania anglistyki.
          W szkole angielski miałam normalnie, nie dodatkowo, w 1983 roku.
    • anka_z_lasu Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 00:17
      Artykuł owszem, głupi.

      A ja mam nadzieję, ze dzięki tym "roszczeniowym" pracodawcy nauczą się prędzej czy później że pracownik nie jest niewolnikiem.
      Natomiast co do stawek na "dzień dobry" to niestety moje doświadczenie jest takie, że jak nie krzykniesz więcej to więcej nie dostaniesz. Jak każdy zacznie mówić 3 na rękę to w końcu te 3 ludzie będą dostawać. Nie musimy być specjalnie dumni z niskich stawek płaconych pracownikom w Polsce.
      • ofelia1982 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 00:41
        Ja tez się cieszę, ze młodzi ludzie oczekują podejścia do nich jak do ludzi, a nie niewolników zagranicznych korpo. Ja tam im kibicuje!smile
        • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 00:45
          Tylko że alternatywą dla korpo jest bezrobocie.
          • nihiru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 07:37
            Nieprawda. U nas tak było i dlatego żeśmy siedzieli do wieczora w robocie. A teraz?
            Jak taki 20-latek widzi Jessicę Mercedes, czy Fashionelkę, która blogiem zarabia kilkanaście tysięcy miesięcznie? Albo gamersów, którzy tez niezłą kasę wyciągają na graniu w gry komputerowe(!).
            Trudno się dziwić, że mają mało zapału do tyrania po kilkanaście godzin dziennie.

            BTW: artykuł jest denny, ale główne tezy powtarzają się i w poważniejszych publikacjach - bodajże Newsweek zrobił całą serię artykułów o millenialsach.
            • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 07:45
              Jeśli jest taki dobry to niech założy bloga i zapie.... Mileniasy mają złudne przekonanie że jest łatwy sposób na zdobycie kasy tylko ktoś im ją podbiera...
              • nihiru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:09
                Nie wiem, czy spodziewają się łatwej kasy, czy nie. Być może. Pamiętam, że o moim pokoleniu tez mówiono, że "na starcie chcą mieć samochód służbowy, komórkę i laptopa".

                Na pewno się nie zgadzam ze stwierdzeniem, że alternatywą dla korporacji jest bezrobocie. Nie zgadzam się nawet ze stwierdzeniem, że najlepszym sposobem na karierę i zdobycie majątku jest korporacja. Internet i social media zmieniły wszystko.
                • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:13
                  Tyle że taka praca to trudny kawałek chleba. Mam znajomą która w tym robi. Czasami pracuje po 20 godzin - póki robota nie zostanie skończona. Poza tym nie jest to dla wszystkich. Ktoś bez świetnej znajomości komputera nic nie zrobi. Proponujesz rozwiązania jak z tymi inżynierami - mieli być receptą na niezadowolenie prekariatu.
                  • nihiru Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:33
                    Ależ ja nic nie proponuję. Wyjaśniam tylko, że ta "roszczeniowa" postawa młodych nie wzięła się znikąd.
                    • antyk-acap2.0 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:44
                      Nie zaprzeczam. To pierwsze pokolenie od wojny które będzie miało gorzej od rodziców. Tyle że jeśli przewrócą stolik to i tak nie zmieni to ich sytuacji. Będzie wielkie bezrobocie i tyle ugrają.
                      • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:01
                        Gdyby to pokolenie zeszło na ziemię i nabrało trochę chęci i pokory, mogłoby się solidnie przysłużyć do polepszenia sytuacji na rynku pracy. Niestety znane mi przypadki wolą siedzieć w domu, na garnuszku rodziców bo za "taką pensję" to im się nie opłaca. Od razu, na starcie chcą mieć to, na co poprzednie pokolenia pracowały kilka lat.
    • purplefreak Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:08
      Urodziłam się na początku lat 90. i pozwolę się nie zgodzić z tym artykułem; przede wszystkim dlatego, że już na wstępie autor zakłada, że łamanie praw pracowniczych - albo dobrowolne poddawanie się takiemu "porządkowi" - jest czymś, co jest pożądane i najzwyczajniej normalne. Pracuję z klientem, zwykle mam do czynienia z prostymi ludźmi, którzy nie mają wielkiego wyboru gdzie pracują (bo są z małych miast albo wsi, albo są nisko wykwalifikowani i nieporadni życiowo), i nawet na tym przykładzie - gdy opowiadają, że pracują po 12 godzin na zleceniu, a szef nie wypłaca im pensji od 2 miesięcy - cieszę się, że ktoś wymaga, ktoś uważa że pracodawca nie robi mu łaski zatrudniając go u siebie. Nie żyję w Utopii i wiem, że studia nie wystarczą, sama staram się przede wszystkim o zdobycie doświadczenia zawodowego i nie zdecydowałam się na studia na koszt rodziców a potem szukanie pracy za 3000 zł na rękę na start, ale absolutnie się nie zgadzam, że "młodzi" nic nie robią, a dużo chcą. Może zdarzają się przypadki, gdy ktoś jest oderwany od rzeczywistości, ale w większości ludzie z umiejętnościami pracują za psie pieniądze, albo poza swoją branżą, znoszą dużo, a czy finalnie coś z tego mają - kwestia dyskusyjna. Sama zaczynałam swoje życie zawodowe z przeświadczeniem, że łapię Boga za nogi jeśli ktoś chce mnie zatrudnić; teraz się trochę odetchnęłam i jestem za ogólnymi korzyściami, tj. nie siedziałabym w pracy 15 godzin żeby zadowolić pracodawcę (a tym bardziej żeby się "uczyć", bo po 6-8 godzinach człowiek przestaje już być produktywny), ale jestem w stanie dużo zrobić i dużo robię, POD WARUNKIEM że mam za to umowę, stabilizację i jestem dobrze i godnie traktowana. Pod tym względem nie różnię się jakoś wybitnie od większości moich rówieśników.
    • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 08:19
      Po pierwsze, świadomość własnych praw to jest dobra rzecz.
      Po drugie, tak, każde następne pokolenie będzie mieć najprawdopodobniej lepiej niż my, tak jak my mieliśmy lepiej od naszych rodziców, a oni mieli lepiej od swoich. W rozwijającym się kraju zupełnie normalne.
      Po trzecie - też mam kryzys wieku średniego, jak autor, to ja wiem, co to za ból. wink
    • angelika.to.ja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 09:12
      Pokolenie Y właśnie takie jest.z jednej strony zle z drugiej dobrze.brak im tego zakompleksienia pokolenia X.sa roszczeniowi w stosunku do pracodawcy...ale to tez pokolenie samotnych singli decydujących się na rodzine często bardzo późno (czy to zle?to juz każdy osadzi),
    • kobieta_z_polnocy Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:19
      To nie jest takie czarno-biale.

      Pisze z ciekawej perspektywy, bo zarowno z perspektywy emigracji jak i dosyc duzej stycznosci z mlodymi ludzmi (wlasnie lata 90.) z calego swiata, wiec mam co analizowac.

      Rzeczywiscie, z jednej strony wielu z tych mlodych ludzi ma ogromne oczekiwania wobec pracy i czasem trudno zorientowac sie, czy to jest jeszcze 'szacunek wobec samego siebie', czy juz nierealne wyobrazenia o czekajacych na nich mozliwosciach.
      Z drugiej strony, to jest wlasnie ich przywilej... Kiedy jak nie teraz moge pozwolic sobie na ten wiekszy margines swobody w podejsciu do pracy? Za jakis czas zacznie sie okres kredytow, zakladania rodzin, na dodatek nabiora doswiadczenia zyciowego.. - ten okres to tez przeciez jest nauka, choc juz nie stricte akademicka.

      Z "trzeciej" strony: pracuje w kraju i branzy, w ktorej prawa pracownika sa bardzo szanowane i gdzie juz dawno odkryto, ze efektywnosc nie zawsze idzie w parze z korpo-niewolnictwem. I moge sobie to jedynie chwalic. Te wszystkie historie zaslyszane na forum o niewyplacanych pensjach, zazynaniu pracownikow absurdalnymi wymaganiami, lekiem przez braniem zwolnienia lekarskiego w chorobie zawsze mroza mi krew w zylach. Pozostaje tylko cieszyc sie, ze to takie krwiozercze podejscie nie musi byc norma, a przynajmniej nie wszedzie, i ze mlodzi ludzie tez to dostrzegaja.
      • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:24
        A w tym kraju jak długo ze względu na tzw. socjalizm gospodarka była zamrożona? Podzielisz się tą informacją? Czy jednak jest to kraj którego dobroczynne skutki socjalizmu szczęśliwie ominęły w historii? Widzisz - bogaty może, ale nie musi dużo pracować. Biedny musi dużo pracować by zarobić choć na cząstkę tego co ma już bogaty.
        • asia_i_p Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:54
          To nie jest tylko kwestia ilości pracy. To jest kwestia obranej filozofii pracy.

          Że tak jeszcze polobbuję za systemem przyjętym przez pracodawcę mojego męża - to nie jest tak, że takiego faceta roboczogodzina wynosi więcej niż korporację. Owszem, pracownicy wyliczają każdą nadgodzinę, ale ponieważ sami sobie planują (w grupach) porcje pracy, to oznacza, że tych nadgodzin jest bardzo niewiele. Pracodawca ma też bardzo jasny sygnał, który pracownik nie trzyma tempa pracy - skoro regularnie nie mieści się w planie, który sam pomógł stworzyć. Nie ma opcji - poobijam się na kacu, a potem posiedzę po godzinach, bo wtedy po godzinach musieliby siedzieć ze mną wszyscy, a to się nikomu nie opłaca, pracodawcy najmniej.

          Struktura zespołu jest płaska, mało kierowników, więc oszczędza się na dodatkach kierowniczych i ogólnie na kosztach hierarchii. Nie ma dużych premii uznaniowych, są stosunkowo niewielkie premie przyznawane na bardzo jasnych regułach. Mało służbowych samochodów i telefonów (ale ze sprzętem służącym do pracy są bardzo hojni). Podejrzewam, że finansowo koszt godziny pracy jest zbliżony do kosztów ponoszonych przez korporację, oczekiwania co do umiejętności twardych są tak samo wysokie, tylko inne wartości są promowane. Współpraca zamiast konkurencji, solidność zespołowa zamiast indywidualnych mistrzowskich osiągów, maksymalne inwestowanie w pracownika zamiast częstego wymieniania pracowników i przede wszystkim przewidywalność. Pracownik wie, ile godzin spędzi w pracy i jak będzie wyglądała jego pensja, pracodawca wie, za ile czasu dostanie produkt i ile go to będzie kosztowało. Dodatkowy bonus - przy takiej małej wymienialności pracowników wszyscy bez problemu przyznają się do błędów.

          Coraz więcej jest takich firm na rynku, znajomi męża mówią, że u nich w pracy ewolucja też przebiega w tym kierunku.
          • yuka12 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 20:28
            Moja firma w Polsce - wielka i miedzynarodowa - wlasnie dlatego mnie wkurzala, ze byla tam bardzo rozbudowana hierarchia czyli mnostwo dyrektorow, kierownikow i menadzerow. W centrali warszawskiej. Armia bialych kolnierzykow. Ogromna strata pieniedzy, ktorych dostarczal moj regionalny dzial (znacznie gorzej wynagradzany i pracujacy wtedy w znacznie gorszych warunkach).
    • iwoniaw Autor tekstu spokojnie może zacząć zbierać na 09.03.16, 11:42
      kwaterę na Powązkach. Stetryczałym dziadem, za którego czasów to, "panie, wszyscy byli pracowici, kulturalni, mądrzy i pełni poświęcenia, nie to co dziś, upadek ogólny i degrengolada" już się bowiem stał.
      Rozczulił mnie zwłaszcza fragment o brakach przerw choćby na zjedzenie czegokolwiek w tej 12 h dniówce, o wyjściu na papierosa nie wspominając big_grin
      Tacy teraz wszyscy roszczeniowi, a ten zapewne miał tak:
    • jdylag75 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 11:45
      Ja też żaliłam się i żalę na niepewność jutra chociaż stara jestem, jeszcze martwię się o jutro moich dzieci. Z tymi problemami boryka się każde pokolenie. To takie ludzkie problemy.

      Jako że jestem szefową, która ma w zespołach również ludzi urodzonych w latach 90-ch widzę w nich masę pozytywnych cech, są obyci, wyjeżdżeni po świecie i wypieszczeni przez rodziców. Lubię z nimi być, są pracowici i kreatywni. Miałam też kilka zgrzytów, jak na przykład to, ze usłyszałam tekst: to nie jest w mojej umowie. Ale jako osoba starsza i mądrzejsza smile wytłumaczyłam plusy i minusy takiego podejścia do pracy. Nie wiem czy zgrzyty wynikają ze specyfik pokolenia czy to efekt młodości. Mam siostrzeńców urodzonych w latach 90-ch, nie mam negatywnych odczuć, oczywiście my byliśmy inni, ale ani lepsi, ani gorsi.
      Mam wrażenie że dwudziestolatkom może paradoksalnie doskwierać dobrobyt, są przyzwyczajeni do pewnego poziomu życia, a przechodząc z garnuszka rodziców na swój własny nie sa przygotowanie na obniżenie tego standardu. Nie mają cierpliwości by powoli dorabiać się poziomu, który mieli za darmo, być może dlatego niektórzy sa roszczeniowi, czy rozczarowani, a w konsekwencji użalają się nad sobą.


    • fomica Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 12:15
      Mnie zawsze odrzuca ględzenie w stylu "za moich czasów było trudniej, a teraz ludziom jest za łatwo i w głowach im sie poprzewracało". Tak jakby poprawa standardów zycia i wzrost komfortu były czyms złym co nalezy tępić i sprowadzic o poziomu.
      Odniose sie do jednego fragmentu - pan oburza się że młodzi będą miec roszczenia wobec swoich rodziców i mało czasu dla dzieci. Bzdura. Właśnie po to ludzie ograniczają czas poświęcony pracy, odmawiają nadgodzin i nie dają soba orać, żeby ten czas poświęcic rodzinie i sobie.
      • dyzurny_troll_forum Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 12:21
        fomica napisał:

        > Odniose sie do jednego fragmentu - pan oburza się że młodzi będą miec roszczeni
        > a wobec swoich rodziców i mało czasu dla dzieci. Bzdura. Właśnie po to ludzie o
        > graniczają czas poświęcony pracy, odmawiają nadgodzin i nie dają soba orać, żeb
        > y ten czas poświęcic rodzinie i sobie.

        Sobie tak, ale skąd wniosek, że rodzinie i ewentualnym dzieciom?
        • fomica Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 12:28
          Stąd, że w każdej możliwej ankiecie mniej i bardziej poważnej, zawsze w pierwszej trójce spraw waznych i dających satysfakcje w życiu pada "rodzina i dzieci", "bliscy i przyjaciele". A tym czynnikiem, który najbardziej rywalizuje z rodziną o poświęcony czas jest właśnie praca zawodowa. I jeśli ludzie naucza się wychodzic o tej 17-ej i miec wolne wszystkie wekendy to sądzisz że nie spędza tego czasu z dziećmi?
          • pade Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:34
            Pokolenie lat 90-tych raczej jeszcze dzieci nie posiada.
            • black_halo Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 23:24
              Bo nie ma stabilizacji. To jest proste jak budowa cepa. Jesli mlody czlowiek po studiach buja sie przez kilka lat na umowach o dzielo, zlecenie, ze stosunkowo niska pensja to jak ma ta rodzine zalozyc? Jesli siedzi w pracy po 12 godzin bo inaczej to jest rozszczeniowych gowniarzem, to kiedy wlasciwie ma te dzieci robic? Jak juz osiagnie jako taka stabilizacje to mu stuka trzydziestka albo wiecej i sa wieksze czy mniejsze trudnosci i tyle.

              Pokoleniem, ktore wykorzystywalo rodzicow do pomocy na dziecmi jest poprzednie, i moze jeszcze dzisiejsi czterdziestolatkowie, ktorzy maja matki, ktore przeszly na emerytury w wieku 50-55 lat. Obecne pokolenie, w tym i ja, ma matki, ktore zazwyczaj jeszcze pracuja i beda pracowaly ze wzgledu na zwiekszenie wieku emerytalnego. Ewentualnymi dziecmi moglby sie zajac moj ojciec, ktory od roku siedzi na wczesniejszej emeryturze, ktora musial wyrwac ZUSowi w sadzie pracy, inaczej zasuwalby jeszcze 7 lat. Mama musi pracowac jeszcze 3.5 roku, ja mam 32 lata wiec gdybym chciala miec dziecko czy teraz czy wczesniej to zadnej babci do pomocy miec nie bede. Mlodsze roczniki to moze beda mialy do dzieci prababcie.
              • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 08:09
                Do założenia rodziny potrzebny jest ogarnięty mężczyzna i zdrowe pewne części ciała.
                Ty masz tylko 32 lata? Sądząc z wątków narzekających na zdrowie i ogólnego narzekactwa myślałam, że więcej.
                • black_halo Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 08:16
                  Nie mowie o swojej sytuacji tylko ogolnie. "Zalozyc rodzine" to moze i nastolatek na imprezie, przeleci kolezanke, zrobi jej dziecko, moze nawem wezma slub i bedzie rodzina z nazwy, w koncu oboje maja zdrowe pewne czesci ciala. Tylko co potem? Bieda i patologia sie rozmnaza, a rozsadni i odpowiedzialni ludzie odkladaja rodzicielstwo na pozniej bo sa rozsadni i odpowiedzialni.

                  Siedzisz tutaj i w kazdej wypowiedzi starasz sie mi doj..bac. Masz jakis problem personalny czy tylko tak pie...dolisz od rzeczy?
                  • kaz_nodzieja Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 08:31
                    No tak, ale jesteś za granicą gdzie ma umów śmieciowych, pracodawcy są w porządku i nikt krzywo nie patrzy (odnośnie umów) na młode kobiety, więc nie rozumiem na co czekasz? Chyba, że jednak i tam jest problem tylko inaczej nazywany? Np. umowa śmieciowa ma piękną nazwę - kontrakt?
                    • black_halo Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 08:42
                      Nadal nie odpowiedziales na moje pytanie: jaki masz problem ze mna, ze starasz sie doj..bac w kazdej swojej wypowiedzi?

                      Mieszkam za granica i juz ci mowie jak to jest: mnie do dzieci nic nie przekona ale wiem, ze sa ludzie, ktorzy chca miec dzieci i wiem jaka jest sytuacja na rynku pracy. Jak trudno jest wrocic, ile kosztuje zlobek, niania i co sie dzieje kiedy dziecko zlapalo angine trzeci raz w sezonie jesienno-zimowym.

                      Kontrakt nie jest zadnym problemem do zajscia w ciaze, kobieta ma rowniez prawo do zasilku macierzynskiego a mozliwosci samodzielnej opieki nad dzieckiem znacznie wieksze. Np. ja teraz sporo pracuje z domu, do firmy jezdze 1-2 razy na tydzien i mam czas na forum, kawke i gotowanie.
                      • dyzurny_troll_forum Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 13:11
                        black_halo napisała:

                        > kiedy dziecko zlapalo angine trzeci raz w sezonie jesienno-zimowym.

                        w kwestii formalnej: angina jest raczej chorobą sezonu wiosenno-letniego....
                        • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 15:17
                          Powiedz to paciorkowcom big_grin
                        • black_halo Re: Pokolenie lat 90-tych 10.03.16, 19:03
                          Jak bylam mala to angine lapalam nawet latem wiec ten tego tongue_out
      • jdylag75 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 12:23
        > Odniose sie do jednego fragmentu - pan oburza się że młodzi będą miec roszczeni
        > a wobec swoich rodziców i mało czasu dla dzieci. Bzdura. Właśnie po to ludzie o
        > graniczają czas poświęcony pracy, odmawiają nadgodzin i nie dają soba orać, żeb
        > y ten czas poświęcic rodzinie i sobie.
        Dokładnie, młodzi ludzie których znam chcą się dorobić, mieć mieszkanie, oszczędności możliwość zdalnej pracy by móc samodzielnie zajmować się dziećmi. Poza tym jedynie w moim pokoleniu i od starszych ode mnie słyszałam , ze "oczywiście babcia zajmie się dzieckiem" lub że "babcia powinna zająć się dzieckiem".
    • conena Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 12:48
      pokolenie lat 90 nie ma jeszcze 40 lat!
    • chocolate_cake Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 13:10

      Przez całe dnie, wieczorami, nocami, w weekendy, bez żadnych bezproduktywnych przerw na papierosa, na śniadanie, na lunch, na kawę, itp. Chłonęliśmy to. Sama praca, nauka, nabywane doświadczenie, to wszystko stanowiło dla mnie i dla moich rówieśników ogromną wartość. Cieszyliśmy się jak dzieci, że zajęcia, których się podejmujemy są diametralnie różne od tego, czego przez całą swoją nudną karierę zawodową doświadczali nasi rodzice. Że pracujemy jak nasi rówieśnicy na Zachodzie, że otwierają się dla nas ścieżki dla wielkich karier, we wchodzących na polski rynek wielkich globalnych korporacjach, w Unileverach i Procterach, w McDonald'sach i CocaColach, w Ernstach i Deloittach.



      Mam kompletnie inne doświadczenia, a jestem tylko kilka lat starsza.


      Po trzecie - będą wymagający w stosunku do przedszkola i szkoły, do której uczęszcza ich dziecko. Myślicie, że to teraz rodzice są straszni? Że zachowują się jak roszczeniowi klienci pieniacze, którzy "płacą i wymagają"? Że wydziwiają i traktują panie wychowawczynie w przedszkolu, albo nauczycieli w szkołach z góry, jak petentów. Poczekajcie na roszczeniowych rodziców - millenialsów.

      Moje dziecko jest niegrzeczne? Moje dziecko pyskuje? Moje dziecko jest aroganckie w stosunku do nauczycieli? Moje dziecko jest nimiłe dla innych dzieci? No chyba pan / pani sobie raczy żartować. Po pierwsze - moje dziecko nie jest niegrzeczne. Znam swoje dziecko proszę pani, moje dziecko Jakoś w domu moje dziecko jest zawsze bardzo grzeczne, proszę pani / pana. A przecież to w przedszkolu / w szkole moje dziecko spędza więcej czasu niż w domu. To co wy tutaj z nim wyrabiacie, że się nagle staje niegrzeczne? Nie uczy się? No przecież to wy jesteście od tego, żeby je nauczyć!


      Często się z tym nie spotykam ale jeśli już to u 40-45 latków a nie 30 latków.
    • lauren6 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 15:25
      Sądzę, że autor artykułu sam ma nierówno pod sufitem, skoro uważa, że praca po 12-15h na dobę to co porzadanego.
    • anorektycznazdzira Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 19:04
      Mam trochę negatywnych przykładów na odrealnionych leni w tych rocznikach, owszem. Mam też super-pracowników własnie z tego pokolenia, odpowiedzialnych, z inicjatywą, zdolnych do ciężkiej pracy.
      Trudno byłoby mi zgeneralizować na całe pokolenie.
      Byli tacy, których wystrzeliłabym na Księżyc, ale bardzo sensownych mam w zespole choćby w tej chwili.
    • memphis90 Re: Pokolenie lat 90-tych 09.03.16, 21:21
      Eeeee, naprawdę? Pan ma 40 lat i w latach '90, będąc nastolatkiem, pracował 12-15h/dobę? To było się uczyć....Co do drugiego zarzutu- pokolenie lat '90 to kiepscy rodzice- a czego się pan spodziewał po rodzicielstwie nastolatków? W latach '70 nastoletnie wpadki to był wzór świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa...? Mmmmm, i te urocze teksty, że millenialsi lą leniwi i roszczeniowi, bo nie chcą siedzieć za darmochę po godzinach.

      I jakim cudem osoba urodzona w latach '90 może być aktualnie po '30? Odsyłam pana do podstawówki na reedukację z matematyki - jednak trzeba było dłużej się pouczyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka