Jak Wy to robicie, że motylim krokiem robicie kilometry na ,, tak wygiętej stopie,,. W szpilkach typowych mogę tylko krótkie dystane, w międzyczasie z gracją siedzieć i odpoczywać

.
Lubię obcasy, widzę jak fajnie dodają kobiecości. No, ale to dla mnie wymyślono platformy, a przynajmniej te lekkie podwyższenia pod palcami. W tym mogę śmigać i szaleć całą noc na imprezach tanecznych. Ale klasyczne szpilki, z tym lekkim czubkiem to jednak pierwsza liga.
A tam mi się marzy lekkość bytu w PRAWDZIWYCH szpilkach.
Dziś mierzyłam cudeńka, na nodze wyglądały bosko. Co z tego, jak już w sklepie czułam, że mi stopę amputują.
Pochwalcie się, mistrzynie, jak to robicie. Zazdrrrrroszczę.