korag100
08.06.16, 21:19
Zaczęłam się odchudzać. Co drugi dzień od 10 dni chodzę/biegam na bieżni. Zaczęłam od szybkiego chodzenia, teraz na przemian chodzę i biegam. Będzie lepiej. Schudłam już 2 kg. Byłam też u dietetyka po jadłospis. I tu właśnie problem. Ponieważ mam Hashimoto stwierdziła, że nie powinnam spożywać nabiału. Odetchnęłam z ulgą bo nie cierpię. Jestem typowym mięsożercą. I dostaję jadłospis. Każdy dzień zaczyna się od : płatki owsiane/siemię lniane/ płatki kukurydziane z mlekiem ryżowym, kokosowym itp. Każde śniadanie takie. Tzn do jednego truskawki do innego jabłko. Nie zaczęłam jeszcze bo się zniechęciłam. Nie cierpię owsianki, musli itp a już mleka żadnego. Nawet złotego. Na samą myśl jedzenia czegoś na słodko (z truskawkami, z malinami itp), zwłaszcza na pusty żołądek mam odruch wymiotny. Jabłka nie mogę jeść wcale bo mam uczucie, że mi rośnie w żołądku. Kurcze 5 dietetyk w ten sam deseń a mówię zawsze, że tak nie chcę. I teraz już nie wiem. Tak trzeba bo inaczej nie schudnę czy co? Nie potrafię się przemóc naprawdę.