mynia_pynia Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 09:56 Też dostaje jedzenie od mamy średnio raz na tydzień. Jak akurat babcia zajmuje się wnukiem to codziennie. Czasami mama dzwoni że robi np pierogi, łazanki i czy che. Ja tą pomoc uwielbiam - nie muszę wówczas gotować. Moja rodzicielka mieszka 15 km od nas - trochę nie po drodze, ale czego się nie robi dla gara gołąbków ;P. W dodatku moja mama ma duży ogródek z warzywami i w okresie wiosna -jesień często sobie po nim buszuje. Kiedyś nie dostawałam obiadów, lubiłam gotować, ale jak urodziło się dziecko to mi się trochę priorytety pozmieniały. Mąż też dostawał obiad od mamy, ale teściowa umarła zanim jeszcze teściową moją została. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 10:45 Wytłumaczcie mi skąd ten pomysł, że autorka wątku powinna być wdzięczna, bo nie musi gotować dla Faceta. A gdyby nie było słoików musiałaby? Jestem 20 lat w związku (2 dzieci) i nigdy, przenigdy nie "musiałam" takich rzeczy. W ogóle nie czuję się zobligowana, do zapewnienia dorosłemu facetowi posiłku. I vice versa. Jadam w pracy, starsze dziecko na mieście, młodsze w szkole. Mąż sobie gotuje sam. Lubię gotować, ale moje posiłki musza być świeże. Te frykasy ze słoików, podobnie jak lasagne na 3 dzień są dla mnie niejadalne. To naprawdę żadna szuka przygotować smaczny i zdrowy posiłek w 30 min. Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 10:46 Bo panie sądzą po sobie i swoich układaxh. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 12:17 Ale skoro autorka chłopu i tak gotować nie musi, każdy sobie sam ma zadbać o posiłek - to jaki ma w takim razie problem...? Że sobie sam zorganizował? Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 12:21 a jest jakaś kobieta, kt?ra musi gotować? albo facet? IMO słoiki to problem zastępczy, bo pan traktuje panią jak współlokatorkę z bonusem Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 03:04 pierdzielisz bzdury takie ze szok Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 10:52 Bo gotowanie się samo nie robi, a człowiek jeść musi i na ogół lubi. Gdyby nie gotowała, to pewnie robiłaby zakupy, albo zmywała po obiedzie, albo zarabiała na obiady na wynos z restauracji. Jakiś wysiłek musiałaby włożyć. Otrzymanie gotowego do spożycia posiłku zdejmuje im z głowy te powinności. Mogą się zająć czymś ciekawszym. Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:05 Bo nie kazdy maz wraca z pracy o 15 i ma sile gotowac sobie cieply swiezy posilek lub moze podczas pracy skoczyc na miasto na obiad czy ma firmowe lancze. Moj czasem wraca i o 21.30 i mysle, ze ostatnia rzecza, o jakiej wtedy marzy po 12 h pracy na nogach, jest stac kolejne 45 minut w kuchni, aby przyrzadzic dla siebie smaczne, domowe i czasami JEDYNE tego dnia cieple danie. Poza tym sa jeszcze dzieci. Moje jedza w szkole o 12:30, wiec okolo 17:00 sa juz porzadnie glodne. Nie najedza sie samymi kanapkami, zazwyczaj wiec cos gotuje na cieplo - zupe lub mieso z surowka czy tp. (takze dla meza jak przyjscie z pracy). I tak maja jeszcze kolacje przed pojsciem spac. Nie, nie sa grube w zwiazku z tym. Jak dzieci maja ferie, a w pracy meza brakuje dobrego kucharza, wtedy gotuje obiad, wczesna kolacje i posilek dla meza do pracy. A jak ja pracuje, a maz ma wolne, wtedy on gotuje/ organizuje posilki dla nas. Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:31 Moj czasem wraca i o 21.30 i mysle, ze ostatnia rzecza, o jakiej wtedy marzy po 12 h Wiesz, nie wiem o czym mój marzy, ale raczej nie o tym abym to ja mu ten posiłek przygotowała. Więc przygotowuje go sam. Nawet o 21.00. I nie wiem skąd w wątku pojawiają się dzieci, przecież autorka ich nie ma. Dzieci to inna inszość. Ja tez im robię jedzenie. Ale ... moje są wymagające i podgrzewanego ze słoika nie zjedzą. Córka na dodatek jaroszka (dla niewtajemniczonych nie je mięsa, ale je np. ryby). Tyle, ze mnie przygotowanie pełnowartościowego , ciepłego dania nie zajmuje więcej niż pół godziny. Wyjątkiem jest rosół i pieczone mięsa. Odpowiedz Link Zgłoś
miliwati Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 14:10 an.16 napisała: > Moj czasem wraca i o 21.30 i mysle, ze ostatnia rzecza, o jakiej wtedy marzy po > 12 h > > Wiesz, nie wiem o czym mój marzy, ale raczej nie o tym abym to ja mu ten posiłe > k przygotowała. Więc przygotowuje go sam. Nawet o 21.00. I nie wiem skąd w wątk > u pojawiają się dzieci, przecież autorka ich nie ma. Dzieci to inna inszość. Ja > tez im robię jedzenie. Ale ... moje są wymagające i podgrzewanego ze słoika ni Hm. Zaraz. Dzieciom robisz, a mężowi już nie? No to już jest jakiś absurd. Coś by Ci odpadło, jakby chłop przyszedł o tej dziewiątej do domu i dostał jeść? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 14:20 nie wiem o czym mój marzy, ale raczej nie o tym abym to ja mu ten posiłe > k przygotowała. Więc przygotowuje go sam. Nawet o 21.00. mnie przygotowanie pełnowartościowego , ciepłego dania ni > e zajmuje więcej niż pół godziny Prawdziwie kochająca z ciebie żona, co za troska o drugiego człowieka wracającego o 21.00 Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 17:23 Ciekawe jestem, który mąż robi ematce obiady wracającej o 21. Odpowiedz Link Zgłoś
ra-sowa Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:55 dziwi mnie twoje zdziwienie, twój by ci nie zrobił??? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:02 pewnie by nie zrobił. Mój jak u moich rodziców w firmie był młyn i wracałam do domu o 21-22 ogarniał obiad dla dzieci i dla mnie. Może nie jakiś wymyślny, ale kotlety schabowe, ziemniaki itd, albo wstawił pieczeń, którą rano przygotowałam na kolejne dni. Radzili sobie. Jak wracalam, to kolacja na zimno/ciepło na mnie czekała, A to nie był jedyny mój posiłek danego dnia, bo u rodziców jadłam w przerwie normalny obiad. Qrcze, nie rozumiem tej walki w kuchni. Nie zrobię obiadu mężowi, bo pomyśli, że mu usługuję/to poniżej mojej godności. Te co tak myślą, muszą mieć strasznie małe poczucie pewności siebie, skoro taka pierdoła strąci je z piedestału "wyzwolonej" kobiety Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:09 Tak, w tym wątku pięknie się obnażyły kompleksy niektórych pań. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:29 No też się dziwię, że dla kogoś to sensacja, iż mąż mógłby nie mieć w sempiternie, czy małżonka wracająca po 21.00 będzie miała coś do jedzenia. Do teraz żyłam w przekonaniu, że troska męża o posiłek dla żony gdy wraca później to zwykły ludzki odruch, a tu się okazuje, że jakieś ekstraordynaryjne dokonanie Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:31 No a troska żony o posiłek dla męża, jak ten wraca późno, to w ogóle jakieś niewolnictwo Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:50 Nie no, to wiadomo z definicji - jakiekolwiek oznaki przejmowania się żony dowolnym aspektem życia męża to niewolnictwo Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:44 Możecie sobie ściemniać, emama przyjmie wszystko. Tymczasem w wątku o niegotujących mężach wpisało się prawie całe forum (oprócz mnie, bo u nas posiłki to działka męża i paru forumek). A ja mam fotograficzną pamięć więc sorry. Nawet w tym wątku jest mnóstwo pań wychwalających słoiki od teściowej, bo dzięki temu ONE nie MUSZĄ gotować, a kolega arweny (podejrzewam, że metrykalnie dorosły, skoro wstąpił w związek małżeński, ale intelektualnie gimnazjalista) chodzi na mięsne obiadki do mamusi, bo sam nie chce/nie potrafi sobie ugotować. Ciekawe, jakby tak kobieta chodziła codziennie do mamusi na obiad, jak nazwałyby ją ematki. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:51 Chyba fantazja Ciebie poniosła całe forum się wpisało , mówisz? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:51 Nie przyszło ci do głowy, że w normalnych rodzinach, gdzie nikt nie walczy o pozycję, posiłki przygotowuje się RAZEM? U mnie gotujemy rzadko, bo wszyscy żywimy się poza domem, ale jeśli już gotujemy to razem, a nie jedna osoba. Np. mąż smaży kotlety, a ja przygotowuję sałatkę. Mimo to i tak lubię "gotowce" od teściowej, bo czas spędzony przy garach możemy spożytkować na ciekawsze formy rekreacji. To na prawdę takie dziwne i niewyobrażalne? Wszędzie musisz się doszukiwać męskiej dominacji nad ematkami? Wiesz, że takie zachowanie na forum w dużej mierze świadczy o tobie i o tym, w jakich warunkach musiałaś żyć, a nie o nas? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:09 Lub tak jak u mnie, ja nie pracuję, więc na głowie mam dom i kuchnię. No nie wyobrażam sobie nie zrobić obiadu dla męża, który jest cały dzień w pracy. Poza tym dzieci tez po powrocie ze szkół jedzą drugi obiad w domu. W weekendy zazwyczaj ja szykuję mięso, mąż obiera ziemniaki czy warzywa na zupę. Ale jak jest zawalony robotą, to mu przecież nie będę wręczała obieraczki i mówiła, że teraz ma robić ze mną obiad. U moich rodziców gotuje ojciec, bo lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:10 Taaa... Ciekawe jak przygotowuje się obiad RAZEM z niegotującym mężem. O was, o was świadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:18 To ja Ci powiem. Mąż obiera ziemniaki, szatkuje kapustę, kroi warzywa. A ja łączę składniki w gotowe danie. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:33 pade napisała: > To ja Ci powiem. Mąż obiera ziemniaki, szatkuje kapustę, kroi warzywa. A ja łąc > zę składniki w gotowe danie. > Przecież to jest zupełnie normalne, że w zdrowych, normalnych związkach małżonkowie się wspierają nie tylko podczas sytuacji ekstremalnych i trudnych, ale przede wszystkim w codziennym życiu. Jeśli nie pracuję i siedzę w domu, to obiad przygotuję, zarówno dla siebie, dzieci i pracującego męża. Aż dziw, że komuś taki układ przeszkadza i go krytykuje. Chociaż nie - przecież to wyyznawczyyniwielkiegoczerwia - wirtualna specjalistka od związków partnerskich z wymyślonym na prędce mężem strażakiem od kotów i matką, której boi i jej szczerze nienawidzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
wyyznawczyyniwielkiegoczerwia Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:52 Hłe hłe, umieram ze śmiechu, szczególnie dzięki odpowiedziom na pytanie retoryczne. Wytłumaczę łopatologicznie: te same nicki zmieniają zeznania zależnie od wątku, pytanie miało kontekst. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:19 Normalnie. Jedna osoba robi za pomocnika i odwala brudną robotę . Obiera warzywa, kroi warzywa na sałatkę itd. Do tego nie trzeba skończyć gastronomika, chęci wystarczą. Druga robi za szefa kuchni. Ale są osoby, które takich chęci nie mają i mają do tego prawo. Wystarczy, że znajdą osobę, która to zaakceptuje i będzie im dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
karme-lowa Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:01 To ja jeszcze bardziej zaszokuję. Nie lubię z mężem gotować! Lubię sama wszystko zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:26 karme-lowa napisała: > To ja jeszcze bardziej zaszokuję. Nie lubię z mężem gotować! Lubię sama wszyst > ko zrobić. Wiesz gdyby oboje lubilo te sloiki tesciowej nie byloby problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 14:00 >Wiesz gdyby oboje lubilo te sloiki tesciowej nie byloby problemu.< Gdyby oboje lubialo gotowac i odtluszczona kuchnie wloska to pewnie tez nie... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 14:09 sasanka4321 napisała: > Gdyby oboje lubialo gotowac i odtluszczona kuchnie wloska to pewnie tez nie... Oboje nie musi lubic gotowac,wystarczy ze jedno zrozumie ze juz czas przeciac pepowine. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:06 >Oboje nie musi lubic gotowac,wystarczy ze jedno zrozumie ze juz czas przeciac pepowine.< i po tym "przecieciu pepowiny" kto bedzie gotowal? I co? Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:24 Akurat mój mąż gotuje lepiej ode mnie i zazwyczaj to on przygotowuje główny posiłek, a ja dodatki typu sałatka czy ziemniaki. Ale pewnie zaraz przeczytam, że zostałam zdominowana przez samca alfa w kuchni Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:13 Wiesz, żona kolegi, zabroniła do domu w ogóle mięso wnosić "bo ją brzydzi". Daję temu małżeństwu max rok, jak się kobieta nie opamięta. Już się nad nim litują kobiety z innych działów. A jak wiadomo "przez żołądek do serca" Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:51 Mój. Niezależnie czy wracam o 16 czy o 21. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 03:05 Ale po co ma sam sobie gotowac jak dostanie od matki to jakas roznica jest? Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 12:16 >W ogóle nie czuję się zobligowana, do zapewnienia dorosłemu facetowi posiłku. I vice versa. Ja też nie widzę problemu w tym, że chłop sobie sam obiad organizuje. Problem widzi autorka, która chce, żeby chłop sobie organizował inaczej, a nie w taki sposób, w jaki zorganizował. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:00 Bo autorka chciałaby, żeby jej zorganizował. Ale nie od mamusi, tylko inwencją własną. Chłop nie czuje potrzeby takiej Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 10:07 Możesz jeszcze po prostu porozmawiać ze swoim facetem. Wytłumacz mu, że chcesz sobie pogosposiować u siebie i go karmić, a obiady od teściowej psują ci zabawę. Tylko wtedy musisz gotując uwzględniać też jego gusta kulinarne, czyli robić te tłuste żeberka, bigosy i pierogi, za którymi sama nie przepadasz. Chce ci się? Odpowiedz Link Zgłoś
smoczy_plomien Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:00 A ja Ciebie rozumiem. Moi rodzice przyjeżdżając w odwiedziny przywożą dla nas wałówę. Różnica jest taka, że ani ja, ani mąż jej nie chcemy. Jeszcze jakby to były jakieś rarytasy, lokalne specjały, ale moja matka przywozi mi np.: 0,5kg majeranku [kupiłam 1kg, bo wychodzi taniej, ale to za dużo dla mnie], 2 palety jajek [normalne zerówki jak z supermarketu, zajmują nam 1/3 lodówki], wymęczone podróżą truskawki [u pana Mietka są najlepsze, na pewno takich nie macie], główkę kalafiora [miałam ochotę, a pomyślałam, że u Ciebie nie będzie - oczywiście to tylko wymówka, nawet go nie tknęła], kostkę białego sera [bo się przeterminuje]. My tego nie chcemy. Jest tego jak na nasze możliwości dużo za dużo. Mamy potem lodówkę zapchaną po sufit i przez 2 tygodnie nie możemy jeść tego, na co mamy ochotę tylko to, czego data ważności jest najbliżej. I tak zawsze kończy się pizzą-ściepówą. Nie mam sumienia wyrzucać jedzenia, któremu nic nie dolega. Nie potrafię też czekać na przyjazd gości z pustą lodówką. Prośby nic nie dają, bo oni się tłumaczą, że nie mogą przyjechać z pustymi rękoma w gości. Sytuacja trochę inna, ale w sumie dość podobna i dobrze rozumiem irytację niechcianym jedzeniem Odpowiedz Link Zgłoś
yuka12 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:14 U nas jest tak z przetworami. Moja mama nr 2 wciska nam kompoty, ktorych nie chcemy i soki, ktorych nikt nie chce pic (wszystko duzo za slodkie), bo to smaczne, zdrowe i domowe, w dodatku w ilosciach hurtowych. Nie pomaga tlumaczenie, prosby i nawet awantury. Zdrowe, dobre mamy brac . Zdecydowanie wolalabym zawekowane cale dania, bo mozna je nawet zamrozic i w razie potrzeby zjesc. A co zrobic z przeslodzona zurawina? Moj maz zawsze deklaruje, ze zje, a w rzeczywistosci te sloiki stoja, niektore nawet i po 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
conena Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:05 moje dzieci uwielbiają mięsko od babci, więc ja bym nie pyskowała, tylko brała. i miała gotowanie codzienne w dupie. już wolę iść w ziemi pogrzebać. z tym, że moja teściowa ma wyczucie i wałówkę daje jak jest faktycznie potrzebna albo może się przydać. jak siedzieliśmy z dzieckiem w szpitalu, to przynosiła żarełko mi albo mojemu mężowi. jak mamy jakiś problem dezorganizujący domowy mir, to coś podrzucą. na codzień niestety żadna z babć się nie wyrywa ze słoikami. Odpowiedz Link Zgłoś
anty_nick Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:05 ło matko... żeby mój mąz tak przynosił to nie musiałabym sie martwić codziennie "co na obiad zrobić".A ile kasy zaoszczędzone Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 11:28 po czesci cie rozumiem - lodowka zawalona notorycznie sloikami i trudnosci w planowaniu posilkow. Szczegolnie jak ci te obiady nie smakuja. No i faktycznie macie problem z dogadywaniem sie. W takiej sytuacji nie widze wyjscia - po prostu planuj posilki tylko dla siebie, ugotuj cos sobie na dwa dni, trzeciego dnia umow sie z kolezanka na obiad na miescie itd. A on niech je co chce, mniej zakupow, mniej problemow. A jak akurat bedzie dzien, ze mu sie zarcie tesciowej skonczy to ty po prostu zjadasz swoja porcje i zawsze mozesz byc zdziwiona, ze nic nie ma. No trudno, niech sobie cos ugotuje.Skad mialas wiedziec. Po prostu zalozenie, ze kupujesz i gotujesz tylko dla siebie ulatwi ci planowanie. Glupie to jednak we wspolnym gospodarstwie. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:15 Niby fajnie, ale jednak wspólne posiłki są miłe. Raz na jakiś czas zjeść osobno, bo tak wygodniej, oczywiście. Ale kilka razy w tygodniu? Moim zdaniem to przeszkadza. Cenię ten czas, kiedy wszyscy razem siedzimy przy stole i opowiadamy sobie co tam u kogo się zdarzyło w ciągu dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
wilowka Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:38 no ale trzeba jeśc to samo na wspólnym posiłku? W restauracji raczej rzadno zamawia się to samo a posiłek wspólny - on bigos ona lazanię - na jednym stole się zmieszczą Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:45 no wlasnie, nie trzeba, my sloikow nie dostajemy ale sa dania ktore ja bardzo lubie a maz (lub odwrotnie) nie i od czasu do czasu robie sobie swoje ulubione a on zjada np. to co gotowalam dla nas poprzedniego dnia. Np. ja uwielbiam bigos, maz nie znosi. Wiec jak gotuje to sobie mroze pojedyncze porcje. Jak z poprzedniego dnia zostala jedna porcja czegos to maz zjada a ja mam pyszny bigos bez dodatkowego stania przy garach. I to jest wspolny posilek. I kazdemu smakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 18:01 Przyznam, że ja nie gotuję kilku dań. Ugotowana porcja starczy spokojnie dla wszystkich. Z resztą mąż chwali, dziecko też raczej je. W ogóle nie wpadałam na to, żeby każdemu robić oddzielne danie. Ile palników by trzeba mieć, chyba jak w restauracji? Nie mówiąc o pracy i ekonomiczności takiego przedsięwzięcia... Ale jak ktoś lubi, czemu nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:18 przeczytaj uwaznie, nie gotuje dla kazdego czegos innego tego samego dnia, choc bywa, ze dla dziecka mam cos innego, ale zazwyczaj jak my jemy cos co dziecko nie tknie to wyciagam z zamrazalnika ulubione danie i tylko podgrzewam. Spokojnie zwykla kuchenka z 4 palnikami mi wystarcza. Czasem gotuje na 2 dni, czasem jeszcze wiecej zeby byly porcje do zamrozenia. Przydaja sie. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 18:02 A to taką porcje, co zostanie, ja dojadam na drugie śniadanie zazwyczaj. Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_krowa Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:59 No właśnie. Uświadomiłam sobie, że u nas bywa jeszcze gorzej. Np. ja ugotuję rosół, którego nie lubię, a mąż przynosi mi z baru chłodnik, którego on nie lubi. I ja jem chłodnik, a on i dzieci rosół. I wcale się nie umawiamy, jakoś samo nam tak wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:13 Mój mąż tez przynosił... 1) zawsze 2 porcje (nas jest 3!) 2) tłuste i słone - gotowane jak pół wieku temu 3) zawsze bez zapowiedzi, więc coś tak czy owak zostawało i musiałam wywalać. Jak ja tego nie lubiłam! Jasno mu wytłumaczyłam, że tego nie lubię i dlaczego. Przestał znosić. Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:34 Ja bym się cieszyła, gdyby mi teściowa tak słoiki dawała. Ale jeśli tobie przeszkadza, to porozmawiaj z facetem (albo z teściową) i już. Najwyżej zawczasu zrozumie, że jesteś jędzą i da sobie z tobą spokój Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:42 Po przeczytaniu (prawie) całego wątku, uważam, że za te słoiki powinnaś zrobić facetowi karczemną awanturę i rozstać się w trybie natychmiastowym - zwalniając miejsce dla innej, fajnej kobiety i uwalniając cudowną teściową od wrednej synowej Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 13:58 Bierz pokornie słoiki i dziękuj. Nadwyżki zamrażaj. Korzystajcie z tego, to dobrodziejstwo. Ja do dziś dostaję od rodziców słoiki (mieszkają w tym samym mieście), moja śp teściowa też zawsze nas wyposażała w jedzenie. Od przybytku głowa nie boli, zawsze jest coś na czarną godzinę, albo po prostu smakołyki. Odpowiedz Link Zgłoś
drinkit Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 14:00 A teraz mam mikrodziecko, jak mąż wyjedzie to w ogóle nie chce mi się gotować - moja rodzona matka przyjeżdża do mnie z gotowym, ciepłym obiadem. Wielbię ją za to (i nie tylko za to, ale dokarmianie jest realną pomocą). Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 14:12 ja jedzenie mojej mamy tez uwielbiam i bym przygarnela sloiki ale tesciowej juz tak srednio. Jak zrobi to zjem, nie wybrzydzam, moze byc, ale jakbym miala sie tym codziennie zywic to juz bym podziekowala. Odpowiedz Link Zgłoś
butch_cassidy Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 18:05 Też bym nie wyrobiła. Jak poznałam męża to wydawało mi się, że ona tak świetnie gotuje, po staropolsku, ale już po około roku niedzielnych obiadów miałam dość - mięs, tłustych sosów, zup na mięsie, mięsa z mięsem (!), warzyw z mięsem, sałatek z majonezem i... niesłodkich słodyczy. Jednak to zdecydowanie nie moja bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:20 > mięs, tłustych sosów, zup na mięsie, mięsa z mięsem (!), warzyw z mięsem, Dieta mięsna. Odpowiedz Link Zgłoś
thea19 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 14:21 A ja jestem wdzieczna swojej jak mi sloiki przywozi. Wie, ze teraz nie mam czasu na gotowanie bo wracam o 21-22 i jest jej nas zal. Dostawy mamy regularnie, bardzo urozmaicone, wraz z listem. Zabiera tez nieprzetworzone rzeczy i oddaje przetworzone. Nie mam pojecia jak sie jej odwdzieczyc bo bardziej sie troszczy niz moja matka. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna72 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 17:21 nas nikt nie dokarmia tesciowa niezyje a rodzice daleko. Ja bym sie cieszyla przeciez to ogromne ulatwienie Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:39 Aż zadzwonię do mojej mamy, żeby mi kilka takich słoików przygotowała. Gdy będę w Polsce, to odbiorę. Te jej ogórki małosolne, klopsiki, gołąbki! Kompoty, sałatki wielowarzywne! Normalnie się rozmarzyłam teraz na otro.. Odpowiedz Link Zgłoś
kalina_lin Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 17:32 Mam rozwiązanie. Przesyłaj teściowej w rewanżu jedzenie, które robisz dla siebie. Te lazanie itp. Może jakieś przetwory robisz. Ona spróbuje trochę innych smaków i odpocznie od stania przy garach, ty nie będziesz miała poczucia, że się narobiłaś dla jednej osoby. Może przy okazji się też przekona, że gotować potrafisz i jej synek nie głoduje. Same korzyści. Odpowiedz Link Zgłoś
figrut Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 18:47 Ja bym się cieszyła, jeśli żarełko smaczne. Ktoś mi gotuje, nie muszę więc sama. O co Ci chodzi ? O to, że rodzice nadopiekuńczy, czy o niesmaczne jedzenie ? Jak o to pierwsze to odpuść, niektórzy rodzice tak mają, ale to nie szkodliwe jest. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:13 Tym ze nosi jedzenie mniej byl sie martwila niz tym ze pomaga rodzicom finansowo? Rozumiem doraznie ale to chyba jest jakas stala pomoc? Jak dlugo to trwa i potrwa? Jesli on chce jesc jedzenie od rodzicow to niech je, ty sobie zorganizuj we wlasnym zakresie. Fakt to jest upierdliwe zwlaszcza ze taka 'pomoc' nie jest wam potrzebna. Niestety to jest kwestia mentalnosci, a ta ciezko zmienic. Spojrz ile ematek dostaje walowkd w slojach (choc w innych watkach chwala sie jak to fantazyjnie gotuja) a ile chetnie by przyjelo. Ty czujesz ze nie tedy droga, bo prowaxzicie osobne gospodarstwo domowe i ja sie z toba zgadzam. Twoj partner jednak ma inne zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 03:12 A to syn nie moze pomagac rodzicom finansowo,to jakies przestepstwo jest? Jesli jest taka potrzeba to jest to wrecz jego obowiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:19 Chętnie przyjęłabym żarcie, które ktoś chciałby mi dawać gotowe do odgrzania. Jednakże problemem nie jest żarcie a to jak Twój partner odnosi się do Ciebie i że o Ciebie nie dba. Nie wyobrażam sobie, żeby mój narzeczony powiedział mi, że on to sobie zje coś tam a ja mam sobie sama radzić. Zdarza się, że sam wpada do rodziców i przy okazji złapie się na obiad. Ale gdy wraca pyta co mi zrobić. Tak mam dobrze. U nas ja jestem osobą nie przepadającą za gotowaniem. Więc to druga strona kombinuje co ugotować i robi zdecydowaną większość zadań kuchennych. Jednak wiem, że nic się samo nie robi, więc pomagam mu w tym i np. kroję warzywa, czytam przepisy i takie tam. Problem u Was to nie słoiki, ale to, że: 1) facet nie kuma na czym polega życie poza domem mamusi, 2) mamusi wydaje się, że jak mu nie zapakuje żarcia to synek umrze z głodu, 3) sposób odnoszenia się do Ciebie faceta, 4) niedbanie o Ciebie przez Twojego partnera. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:23 Ty chyba nie przeczytałaś całego wątku. Facet od pełnoletności utrzymuje się sam i jeszcze pomaga rodzicom. Autorka nie lubi jedzenia "teściowej" i oczekuje, że facet zrezygnuje z tego co lubi i będzie jej gotował. Autorka razem ze swoja rodziną ( rodzice, siostry ) wyśmiewają się z faceta i go poniżają - "bo u nich tak jest". Dziwię się, że facet jeszcze tam mieszka Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:51 > Facet od pełnoletności utrzymuje się sam i jeszcze pomaga rodzicom. Spoko. Nie mam co do tego zastrzeżeń. Mam tak samo. > Autorka nie lubi jedzenia "teściowej" i oczekuje, że facet zrezygnuje z tego co lubi i będzie jej > gotował. Hmm ja odebrałam to inaczej. Autorka nie lubi jedzenia teściowej, ale przede wszystkim oczekuje, ze facet częściej będzie chciał jeść z nią. I tak samo ja sobie wyobrażam związek, że dwie strony działają wspólnie, na wielu polach. > Autorka razem ze swoja rodziną ( rodzice, siostry ) wyśmiewają się z faceta i go poniżają - "bo u nich tak jest". To jest niefajne. I do tego się nie odniosłam. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:55 A to nie można siedzieć razem przy stole i jeść co innego? Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebyśmy będąc w knajpie wzięli to samo. W domu też często jemy co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:01 arwena_11 napisała: > A to nie można siedzieć razem przy stole i jeść co innego? Jeszcze mi się nie z > darzyło, żebyśmy będąc w knajpie wzięli to samo. W domu też często jemy co inne > go. > Mozna,ale zazwyczaj rodzina je to samo jesli przygotowane w domu. Zazwyczaj nie oznacza ze zawsze. Gotuje sie to co usafysfakcnonuje wszystkich, nie robi sie dwoch lub trzech czy czterech roznych posilkow bo kazdy chce co innego. W restauracji mozna bo tam gotuja inni. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:06 No ale to autorce nie pasuje żarcie od teściowej. Facetowi może nie pasuje to co ona gotuje, skoro lubi tłustą kuchnię mamy? Już tu pisałam, jak kolega z pracy mojego męża żali się i jada u mamusi. Żonie odbiło i przeszła na wegetarianizm. Oczekuje, że on również przejdzie, a dla tego faceta obiad bez mięsa w grę nie wchodzi. No i żona ma pretensje, że teściowa żywi synka zamiast zamknąć mu drzwi i wysłać do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:25 arwena_11 napisała: > No ale to autorce nie pasuje żarcie od teściowej. Facetowi może nie pasuje to c > o ona gotuje, skoro lubi tłustą kuchnię mamy? Moze nie pasuje a moze nie potrafi zywic sie inaczej niz przez pepowine mamusi. > Już tu pisałam, jak kolega z pracy mojego męża żali się i jada u mamusi. Musi u mamusi bo nie ma raczek? Poza tym nawet miesozerca moze 2-3 razy w tygodniu zjesc obiad vegetarianski, nie umrze od tego ani sie nie rozchoruje. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:28 ale on nie chce. Żona podobno powiedziała, że w domu żadnego mięsa nie będzie. Facet albo je na mieście albo u mamusi. Pytanie jak długo to potrwa, bo na dłuższą metę mało sensowne. Ciekawe czy skończy się rozwodem i zdziwieniem żony "że jak to? zostawił ją? z powodu braku mięsa?" Odpowiedz Link Zgłoś
kitek_maly Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:09 > A to nie można siedzieć razem przy stole i jeść co innego? Można. Tylko z relacji autorki wynika, że pan wyraża chęć jedzenia przy wspólnym stole w dość zawoalowany sposób. > Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebyśmy będąc w knajpie wzięli to samo. Ej, no, knajpa to zupełnie co innego. > W domu też często jemy co innego. My na śniadanie i czy kolację tak, ale obiad razem, bo to jednak większe przedsięwzięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:57 Arwena ale to ze pomaga rodzicom moze byc problemem. Dlaczego pomaga, musi,jak dlugo to trwa, jak dlugo potrwa, w jakim zakresie jest ta pomoc? A autorka nie napisala ze oczekuje ze on bedzie jej gotowal (chyba ze cos przeoczylam?) ale oczekuje ze razem beda planowac posilki, gotowac razem lub na zmiany,jadac wspolnie. To raczej normalne oczekiwania, kiedy ma sie wlasny dom. Poza tym autorce kuchnia tesciowej wcale nie musi smakowac, moze woli wlasna? Autorka i jej nie wysmiewa sie z faceta i nie poniza go, oni raczej smieja sie z tej sytuacji. Dla mnie takie walowki jakl cos okazjonalnego jest ok ale jesli to staje sie codziennoscia to jest przesada, w dodatku nie ma takiej potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:09 Najma ja bym ozłociła, gdyby mi ktoś przynosił obiady i nie musiałabym gotować. Ona oczekuje, że facet będzie z nią gotować - on tego nie chce. Ma prawo. Może nie są dla siebie stworzeni? Dla mnie tekst "zjadłabym lasagne" oznacza oczekiwanie, że ktoś mi zrobi. Bo jak chce zjeść lasagne, to sobie sama robię. Odpowiedz Link Zgłoś
foringee Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:23 Dla mnie tekst o lasagne nie tyle oznacza, że facet ma ją zrobić, ale raczej że powinien chcieć to samo jeść i chcieć razem z autorką to zrobić, angażować się w jej chcenie, a nie mieć inne upodobania. Takie oczekiwaniei, że facet będzie jej integralną częścią. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:28 Takie oczekiwanie to może mieć nastolatka, ale nie dorosła kobieta, w związku od czterech lat. Odpowiedz Link Zgłoś
foringee Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:38 Jeśli równocześnie razem z mamą tatą i siostrami się naśmiewają z tegoż pana, to chyba tam w ogóle jeszcze funkcjonuje takie właśnie nastolatkowe podejście, że trzeba swoich "chłopaków" oplotkować ... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:31 foringee napisała: Takie oczekiwaniei, że facet będz ie jej integralną częścią. > Wspolne planowanie posilkow,zakupy a potem gotowanie moze byc bardzo fajnym ogniwem scalajacym zwiazek. Gotowanie to czesto przyjemnosc zwlaszcza dla par ktore jeszcze w kieracie nie sa, piskleta nie piszcza domagajac sie jedzenia natychmiast. Moze byc przyjemnie, zabawnie i relaksujaco a poza tym to dobry start do seksu po posilku. W dodatku planujac i gotujac razem ucza sie jak zarzadzac budzetem i poznaja wzajemne gusta. Same korzysci. Obiady od tesciowej sa im niepotrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:37 Ale nie każdy to lubi. Zrozum wreszcie, że są ludzie, dla których posiłek ma zaspokoić głód a nie być wyrafinowaną grą wstępną. Planowanie posiłków, wspólne gotowanie to dla wielu osób koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:27 arwena_11 napisała: Planowanie posiłków, wspólne g> otowanie to dla wielu osób koszmar. Wspolne robienie wielu rzeczy to dla wielu par koszmar. Na szczescie nie dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:35 No i cały dowcip polega na tym, żeby ten "koszmar" jakoś WSPÓLNIE pokonać. Wspólnie przez osoby pozostające w związku, a nie wspólnie z mamusią. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:27 No panna teżz mamusią - oplotkowuje faceta. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:58 >Wspolne planowanie posilkow,zakupy a potem gotowanie moze byc bardzo fajnym ogniwem >scalajacym zwiazek. Może być też ogniwem niszczącym związek, jeśli jedna ze stron nie chce, nie lubi, nie może. I mnóstwo jest par, w których jedna strona jest tą gotującą, a druga gotować/planować/szykować nie znosi. I mnóstwo jest par, dla których gruchanie nad garnkiem z parą i spijanie sobie nitek spaghetii z dzióbków i toczenie klopsików nosem nie jest normą - i nawet nie chcą, żeby to normą było. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:32 memphis90 napisała: > Może być też ogniwem niszczącym związek, jeśli jedna ze stron nie chce, nie lub > i, nie może. Moze tak jak takim ogniwem moze byc lodowka zaladowana obiadami tesciowej i maz zjadajacy czesto bez towarzystwa zony te frykasy. Jednak bede obstawiac opcje ze im wiecej wspolnych plaszczyzn miedzy partnerami tym lepsza szansa na scalenie zwiazki a im wiecej osob postronnych wtracajacych sie nawet jesli tylko przkazujac sloiki z walowka tym gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 03:16 O matko ale mi to rozrywka i ciekawe zajecie. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:25 Jeśli ja do mojego faceta (ba, czasem nawet do dziecka) mówię "zjadłabym lasagne" to nie oczekuję, że ktoś to ugotuje, tylko że rodzina również się określi co by zjadła i na tej podstawie zapadnie wspólna decyzja na temat obiadu. Rodzina może odpowiedzieć, że też by zjadła lasagne, może powiedzieć, że zjadłaby coś innego (i wtedy ja się mogę przychylić lub nie, jeśli nie to uzgadniamy dalej). A jak już uzgodnimy co, to wtedy ustalamy kto gotuje. Ale z tego co widzę taki model demokracji kulinarnej nie jest tutaj popularny. Odpowiedz Link Zgłoś
mikams75 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:57 dla mnie tekst "zjadlabym lasagne" oznacza to co mowie, a nie, ze ma mi ktos ugotowac. Ot luzna dyskusja na temat smakow i checi, ew. zawartosci lodowki. Odpowiedz Link Zgłoś
foringee Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:08 No tak, ale w odpowiedzi facet mówi "a ja zjem gołąbki" i jest obraza, że nie dołącza do lasagne Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:12 Ale to dziecinada. Ja wiem, że tutaj padła wizja wspólnego gotowania jako gry wstępnej i w ogóle cud, miód i orzeszki. Ale w rzeczywistości to pierdoła i jeśli urasta do takiej rangi i mega problemu, to znaczy, że coś jest nie halo i to grubo. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:24 Jeśli dialog: - Mam ochotę na lasagne - A ja mam gołąbki, to zjem odbywa się raz na miesiąc to nie ma problemu. Ale u nich taki dialog odbywa się codziennie. Facet codziennie komunikuje: Ja obiad mam, a Twój mnie nie obchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:31 To chyba nie tak. Facet już wie, że pannie nie pasuje jedzenie od mamy ( sama pisze, że nie lubi bo za tłusto ), to już nawet się nie sili na proponowanie "chcesz też?" Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:09 arwena_11 napisała: > To chyba nie tak. Facet już wie, że pannie nie pasuje jedzenie od mamy ( sama p > isze, że nie lubi bo za tłusto ), to już nawet się nie sili na proponowanie "ch > cesz też?" A musi jej pasowac jedzenie tesciowej? Pytanie dlaczego on nie robi wysilku zeby jesc ich wspolne jedzenie? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:15 Ona nie musi jeść jedzenia teściowej, a on nie musi jeść jej. Może powinni po prostu się rozstać Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:27 arwena_11 napisała: > Ona nie musi jeść jedzenia teściowej, a on nie musi jeść jej. Może powinni po p > rostu się rozstać Moze tak skorl on nie potrafi i nie chce zyqic sie inaczwj niz przez tesciowej pepowine. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:53 a ona chce inaczej niż oplotkowywać faceta ze swoją rodziną i podkreślać MOJE i robić jak ona chce? Może jakby zjadła z nim ten bigos, to na kolejny dzień już by go nie było i zjedliby tak jak ona by chciała? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:01 arwena_11 napisała: > Może jakby zjadła z nim ten bigos, to na kolejny dzień już by go nie było i zje > dliby tak jak ona by chciała? Gdyby nie przynosil sloikow codziennie to by ich tam nie bylo i jedliby to co sobie zplanuja i lrzygotuja. Jesli jemu zalezy na bigosie to mogliby go zrobic sami tak aby im obojgu smakowalo a moze i tesciowa by poczestowali. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:04 Ale on nie chce gotować. Może jakby ona ugotowała i postawiła mu przed nosem to by zjadł, ale sam nie ma ochoty palcem kiwnąć. I ona musi zdecydować, pasuje jej czy nie. Skoro przez 4 lata faceta nie zmieniła to już nie zmieni. Może zaakceptować albo się rozstać. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:25 arwena_11 napisała: > Ale on nie chce gotować. Może jakby ona ugotowała i postawiła mu przed nosem to > by zjadł, ale sam nie ma ochoty palcem kiwnąć. A jesli on nie lubi sprzatac to jego mama przyjdzie i posprzata czy partnerka ma to zrobic? A jesli nie lubi innych rzeczy to zawola mame czy bedzie oczekiwal ze partnerka zrobi lub zalatwi cos sama? Wszystko ma swoje granice a on najwidoczniej nie zna umiaru. Raz na jakis czas obiad od mamy jest ok,codziennie lub prawie codzinnie nie jest. Ona pyta czy ma ochote na lasagne a on mowi ze zje bigos,wiec ona moze sobie ta lasagne zrobic i jesc ja sama przez kilk dni bo on ma codzinnie cos od mamy. Wysjscie do restauracji? Ja mam pierogi a ty rob co chcesz? Czylo co, ona ma isc sama do tej restauracji? Nie dziwie sie ze ma dosc, tesciowa tez powinna znac umiar i nie pakowac synusiowi ktory mieszka z partnerka jedzenia na kazdy dzien bo to jest nie fair w stosunku do partnerki syna. Pomoc gdy jest potrzeba ok ale zywienie doroslych dzieci na codzien jest przesada. Nie musza sie rozstawac ani ona nie musi tego akceptowac to on musi zrpzumiec ze taka sytuacja jest niezdrowa i zaprzestac przynoszenia jedzenia na kazdy dzien od swojej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 14:16 Nie ona nie pyta czy on ma ochotę na lasagne, tylko oznajmia że ONA zjadłaby lasagne, to zupełnie co innego, Nie ona musi pojąć, że albo zaakceptuje taki układ albo się rozstaną. Przez 4 lata go nie zmieniła, to i nie zmieni przez następne 40. Ten typ tak ma i albo ona to zaakceptuje i będą razem, albo się rozstaną. Jak on nie lubi sprzątać, to płaci komuś kto to za niego zrobi. Mój mąż od początku sam prasował sobie koszule ( chociaż teraz to ja robię, bo mam czas ). Ale gdyby nie chciał sam, to mógłby zanieść mamusi i ona by mu uprasowała. Mnie byłoby dokładnie wszystko jedno kto, bylebym to nie była ja. Mojej koleżanki mąż zanosi do prasowania do pralni. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 14:43 arwena_11 napisała: > Nie ona nie pyta czy on ma ochotę na lasagne, tylko oznajmia że ONA zjadłaby la > sagne, to zupełnie co innego, Oh oczywoscie,bo powiedzenie "zjadlabym lasagne' jest takie dziwne? No nikt tak nie mowi,prawda? > Nie ona musi pojąć, że albo zaakceptuje taki układ albo się rozstaną. Nie, to jest cos co on musi zmienic, bo nawet jesli on sie z nia rozstanie to bedzie problemem dla nastepnej partnerki chyba ze bedzie lubila tesciowa w swojej kuchni > Jak on nie lubi sprzątać, to płaci komuś kto to za niego zrobi. To placi komus a nie przyhcodzi mamusia i robi to za synusia, bo synus przyzwyczajony. Twoj maz arwena to wogole jakis dziwny gosc jest, jedyny w swoim rodzaju, mialas szczescie ze ci sie trafil bo bys stara panna byla. Nirmalnie to ludzie sie mentalnie i fizycznie usamodzielniaja,zakladajac swoje rpdziny nie zywia sie jedzeniem od mamusi, mamusia nie przychodzi im sprzatac,nie prasuje im koszul, nie pierze im gaci itd. Mamusia ani tatus nie sa obecni w ich zyciu jakby mieli 7 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 15:03 Oj o mnie się nie musisz martwić. Po prostu my się pierdołami nie przejmujemy. A ja jestem na tyle asertywna, że jasno potrafię powiedzieć co mi się podoba a co nie i nie muszę o tym informować całej mojej rodziny. Wystarczy, że powiem wprost mężowi czy każdej innej osobie, której zachowanie mi nie odpowiada. Autorka ewidentnie tego nie potrafi. Wyżali się mamusi, siostrom, forum, a nie facetowi. Najma oni mieszkają ze sobą CZTERY LATA. Jesteś pewna, że jego jeszcze można zmienić? On tego nie chce. Jak widzisz dalsze bycie razem? Bo ja nie widzę tego - no chyba, że ona się ugnie - bo ON NIE CHCE. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 16:51 arwena_11 napisała: > Oj o mnie się nie musisz martwić. O ciebie to ja sie nie marwie > Autorka ewidentnie tego nie potrafi. Wyżali się mamusi, siostrom, forum, a nie > facetowi. Moze dlatego ze autorka nie chce naprezac tez pepowiny,woli zeby ja sam przecial niz zeby ona ja zrywala. > Najma oni mieszkają ze sobą CZTERY LATA. Jesteś pewna, że jego jeszcze można zm > ienić? On tego nie chce. Jak widzisz dalsze bycie razem? Bo ja nie widzę tego - > no chyba, że ona się ugnie - bo ON NIE CHCE. Ona musi mu jasno zwerbalizowac swoje oczekiwania. Widac facet sam sie nie domysli. Jesli w innych sprawach jest ok to ta mozna zmienic. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:47 No ale skoro ona przez CZTERY lata nie zwerbalizowała ( chociaż tego nie wiemy ) swoich oczekiwań, to skąd facet ma wiedzieć jakie są? A może ona się boi, że jak zwerbalizuje, to nie będzie odwrotu? Że będzie musiała ONA podjąć decyzje co dalej, bo facet jej powie, że on swoich przyzwyczajeń nie zmieni? Jak dla mnie to trochę późno się za to bierze. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:56 arwena_11 napisała: > No ale skoro ona przez CZTERY lata nie zwerbalizowała ( chociaż tego nie wiemy > ) swoich oczekiwań, to skąd facet ma wiedzieć jakie są? Napisalam wiec ze powinna zwerbalizowac. > A może ona się boi, że jak zwerbalizuje, to nie będzie odwrotu? Że będzie musia > ła ONA podjąć decyzje co dalej, bo facet jej powie, że on swoich przyzwyczajeń nie zmieni? Jesli facet ogolnie jest do rzeczy (autorka nie wspominala o innych problemach) to pewnie sie dogadaja, kazde pojdzie na kompromis i bedzie ok. Jednk ona powinna mu powiedziec ze te sloiki to przesada i okreslic jasno czego chce. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:58 No właśnie powinna, to zrobić już co najmniej trzy lata temu. Jeżeli tego nie zrobiła, to co? Boi się, że się facet odwróci i wyjdzie? Nie rozumiem takiego męczenia się. Jak mi coś się nie podoba to mówię od razu. Nie czekam aż problem urośnie do granic wytrzymałości. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 18:02 arwena_11 napisała: > No właśnie powinna, to zrobić już co najmniej trzy lata temu. Jeżeli tego nie z > robiła, to co? Boi się, że się facet odwróci i wyjdzie? Wiesz, to pytanie do autorki. Moze dawala do zrozumienia,moze nie chciala zbyt radykalnie, moze czekala z nadzieja ze sloiki z czasem beda pojawiac sie rzadziej. Napisala ze ignorowala przez jakis czas. Kazdy jest inny przeciez. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 18:04 Największym jej błędem jest gadanie o tym ze swoja rodziną a nie z facetem. Inna rzecz, że jak do faceta doszło, że jej rodzina wyśmiewa się z niego i jego matki, to może robić na złość. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 08:37 arwena_11 napisała: > Największym jej błędem jest gadanie o tym ze swoja rodziną a nie z facetem. Najwiekszym bledem jest pisanie o tym na tym forum chociaz dobrze, bo przy okazji wychodzi cala prawda z ematek zywiazych sie sloikami od tesciow > Inna rzecz, że jak do faceta doszło, że jej rodzina wyśmiewa się z niego i jego > matki, to może robić na złość. Miejmy nadzieje ze to ogolnie facet do rzeczy a te sloiki od mamusi to takie jego dziwactwo z ktorym sobie da spokoj gdy mu autorka jasno powie co o tym mysli Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 15:55 > nawet jesli on sie z nia rozstanie to bedzie problemem dla nastepnej partnerki chyba ze bedzie lubila tesciowa w swojej kuchni big_grin Obstawiam, że jednak większość kobiet ma praktyczne podejście do tego problemu i nie traktuje odmowy wspólnego jedzenia lasagne jako zamachu na własną niepodległość. Traktujesz wspólny gust kulinarny jako wyznacznik udanego związku. Autorka też. Dla mnie to sprawa drugorzedna. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 16:44 lauren6 napisała: > Obstawiam, że jednak większość kobiet ma praktyczne podejście do tego problemu > i nie traktuje odmowy wspólnego jedzenia lasagne jako zamachu na własną niepodl > egłość. Jednorazowo zapewne nie,ale regularnie juz tak. > Traktujesz wspólny gust kulinarny jako wyznacznik udanego związku. Autorka też. > Dla mnie to sprawa drugorzedna. Jasne, zauwazylam bo dla ciebie napchanie brzuchow jadlem od tesciowej to sprawa pierwszorzedna Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:03 >> Jak on nie lubi sprzątać, to płaci komuś kto to za niego zrobi. To placi komus a nie przyhcodzi mamusia i robi to za synusia, bo synus przyzwyczajony. big_grin< Ty jak zwykle wykazujesz sie przerazajacym brakiem logicznego myslenia. Jesli pan komus zaplaci, zeby przychodzil codziennie, gotowal bigos i smazyl schabowe, to juz bedzie o.k., tak? A mamie moze zaplacic? Polepszy to cos? Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:49 No właśnie chciałam o to samo zapytać. Jak pan zapłaci mamie za to sprzątanie czy gotowanie będzie dobrze? Bo w sumie załatwi dwie pieczenie przy jednym ogniu. Będzie pomagał rodzicom i jednocześnie bedzie miał co lubi Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 17:59 sasanka4321 napisała: > Jesli pan komus zaplaci, zeby przychodzil codziennie, gotowal bigos i smazyl s > chabowe, to juz bedzie o.k., tak? A mamie moze zaplacic? Polepszy to cos? Wiesz, ty zamiast zarzucac mi brak logiki, poluzuj gunke w gatkach to zauwazysz sarkazm. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:22 Twoim zdaniem syn nie powinien pomagać rodzicom jeśli go na to stać, a oni żyją niedostatku? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:36 oqoq74 napisał(a): > Twoim zdaniem syn nie powinien pomagać rodzicom jeśli go na to stać, a oni żyją > niedostatku? Pytanie jaka to pomoc i z czego ona wynika a takze jak dlugo to trwa i na jak dlugo jest przewidziana. Jesli tesciowej tak dobrze wychodzi gotowanie to moze pomyslalaby jak to wykorzystac i podreperowac budzet wlasnej rodziny. Moglaby oferowac domowe obiady zpracowanym, ktorzy nie maja rodzicow /tesciow ktirzy im walowke dadza. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:49 Sorry, ale bredzisz. Musiałaby to robić na czarno, bo oficjalnie to się ot tak, nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:33 Czemu bredze? Moglaby to robic tal aby podreperowac budzet, a nie wyciagac pieniadze od syna. Jak widac energi jej wystarcza. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:54 Bredzisz, bo nie znasz realiów i tego ile jest zachodu, papierów, wymagań by zajmować się taką działalnością. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:01 Nie można ot tak sprzedawać komuś jedzenia. Trzeba mieć pozwolenie, licencję, inspekcję, warunki (nie można gotować komercyjnie w swojej kuchni). Odpowiedz Link Zgłoś
redheadfreaq Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 19:56 A to jakiś problem? Osobiście się cieszę, jak mój narzeczony przywozi od rodziców obiad - nie muszę pichcić. Sama często przywożę coś od swoich, generalnie rodziców mamy z tych "dokarmiających". Dopóki nie tonę w słoikach, a ich zawartości nie da się przejeść, nie widzę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
kokoryczko Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 20:22 Gdyby ja dostawała takie obiadki (smaczne) od teściowej to po rączkach bym całowała. "Ja nigdy, ja sama" - może to nadinterpretacja, ale masz jakiś żal, że własna mama nie szykowała obiadków? Daj chłopu spokój, robisz z igły widły. Zjada to jedzenie, nie marnuje się - to w czym problem. Odpowiedz Link Zgłoś
jusiakr Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:32 Ja nie rozumiem problemu. Sama teściowej nigdy nie posiadałam, ale jak jestem w Polsce to nie moge sie doczekać az siostra przywiezie jedzenie od swojej teściowej. Jest pyszne! Oczywiście korzystam i podjadam Odpowiedz Link Zgłoś
shell.erka Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 21:46 Ja tam nic przeciw bym nie miała, ale moja gotuje tragicznie. Zupa pomidorowa w jej wykonaniu to koncentrat i kopa mąki. Jedyne co jej wychodzi to sos tatarski Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:58 To ty jesteś ta sama się się s hell.erka która wypowiada się w wątku o diecie j adlospisie? Bo coś mi się nie zgadza. Jadlabyś te pierogi i bigosy smażone kotlety? Pisałaś że gluten i tłuste potrawy ci szkodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:03 nie zauwazylas ze ematki to wszystkie gotuja zdrowo, fantazyjnie i swiatowo a w takich watkach jak te to albo zywia sie bigisem i pierogami tesciowej albo chetnie by sie zywily. Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:05 magata.d napisała: > To ty jesteś ta sama się się s hell.erka która wypowiada się w wątku o diecie j > adlospisie? Bo coś mi się nie zgadza. Jadlabyś te pierogi i bigosy smażone kot > lety? Pisałaś że gluten i tłuste potrawy ci szkodzą. > Ale ma rodzinę, dzieci, męża, dzięki takim słoikom nie musiałaby zbyt wiele czasu spędzać w kuchni. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 13:07 rosapulchra-0 napisała: > Ale ma rodzinę, dzieci, męża, dzięki takim słoikom nie musiałaby zbyt wiele cza > su spędzać w kuchni. A maz i dzieci (w odpowiednim wieku) nie moga pomoc? Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 02:36 Rosa, szanuję swoje zdrowie, ale mojej rodziny jeszcze bardziej. Nigdy w życiu nie żywiłabym ich na co dzień smażonymi, tłustymi potrawami. Od czasu do czasu tak, ale i tak staram się tradycyjne dania trochę modyfikować, żeby nie były tłuste i mączyste. Słoikową teściową, czy tam matkę, tolerowałabym od święta, ale z pewnością nie jako stałą dostarczycielkę jedzenia w moim domu . Całe szczęście, że mój mąż ma postawę całkiem odmienną, niż mąż autorki, bo inaczej byłaby chyba wojna Odpowiedz Link Zgłoś
ladnyusmiech Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:00 A ja ci nie zazdroszczę tych słoiczków. Moja teściowa gotuje niedzielne obiadki (smaczne ) i wystarczy. W domu lubię sama z mężem wypracowywać co i jak jemy. Jak dzieci były małe częściej przynosiła, ale też mnie irytowało jak mięso w piekarniku na 2 dni a tutaj dodatkowy obiad też na 2 dni się pojawia Żadnej organizacji. Do tego męża nie możesz poprosić aby dzisiaj ugotował obiad (wspólnie ustalając co) bo on jest "urządzony" na dwa miesiące z góry Przesada. Catering pełną parą. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:21 Ja się wyłamię. Ja autorkę rozumiem. Patrzycie z perspektywy pracujących matek, okrzepłych w roli gospodyni i w związku, wdzięcznych, że ktoś chce je wyręczyć w codziennej orce. Ale autorka jest na innym etapie, jest na etapie budowania związku, docierania się w kwestii podziału obowiązków, upodobań itd. Chciałaby ze swoim facetem stworzyć wspólnotę, a nie może, bo facet wspólnotę kulinarną buduje z matką. Nie wiem jak jest teraz, ale za dawnych czasów sąd orzekając o rozpadzie małżeństwa stwierdzał czy nastąpiła faktyczna separacja od stołu i łoża. Tutaj właśnie taka separacja od stołu ma miejsce. Piszecie: facet sam nie ma ochoty gotować, może nie lubi kuchni partnerki, woli mamusi, to w czym problem? No właśnie w tym. Jak nie lubi kuchni partnerki, to niech sam gotuje, niech jada na mieście, ale od mamusi już wypadałoby się NA CO DZIEŃ uniezależnić. Bo tak to można ze wszystkim: partnerka gorzej prasuje od mamusi? To będę woził koszule do mamy. Można, zakazane nie jest, ale chyba coś tu jest nie tak? Albo buduje związek z partnerką i SAMI ROZWIĄZUJĄ SWOJE PROBLEMY (w kwestii gotowania, prasowania, czegokolwiek), albo problemy rozwiązuje za nich mamusia. Zgadzam się, że główny problem jest w facecie i niekoniecznie dotyczy obiadów, ale teściowa wpieprzając się ze słoikami między syna a jego partnerkę nie ułatwia im tworzenia związku, a wręcz przeciwnie. A to, że lubią inna kuchnię naprawdę nie jest problemem. Ja jestem wegetarianką, mąż nie, do posiłku siadamy wspólnie, rzadko kiedy jemy dokładnie to samo, ale sami wypracowaliśmy rozwiązania, które nas satysfakcjonują. Gdyby na początku związku wpierniczyła mi się teściowa ze słoikami (nie okazjonalnie, a na co dzień), bo "przecież Ty mu nie ugotujesz tak jak lubi" to pewnie już by było po małżeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:30 A jej rodzina się nie "wpieprza" jak to ładnie określiłaś? Zauważ, że ona pisze, moja lodówka, moje mieszkanie. Nie nasze. Ok, faktycznie jest jej. Ale to nie jest związek, w którym wszystko jest wspólne. Gdyby chciała sama rozwiązać swoje problemy, to nie przyjmowałaby za coś normalnego nabijanie się z jej faceta przez swoich rodziców i siostry. To oni określili go mianem "gastronomicznego syna", idąc tym tokiem to autorka? jest "mieszkaniową córką"? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:45 No jej mieskzanie i jej lodowka. Facet tam nic nie wniosl fizycznie i chyba nie chce sie tez emocjonalnie w ten zwiazek zaangazowac. Jedzenie to bardzo wazna kwestia, nie chodzi tylko o to zeby sie napchac i glodu nie czuc. Wspolne planowanie,zakupy, przygotowanie i jedzenie to wazne ogniwo scalajace, pozwalajace sie poznac, zrozumiec swoje potrzeby, zrelaksowac, itp. Ok, moze on nie lubi gotowac ale w takim razie moze lubi zrobic zakupy, zaplanowac, pozmywac? Wspolnie zjesc? Moze jednak milo byloby gdyby jadl to co partnerka ugotuje, a jego wkladem beda zakupy i sprzatanie po posilku? Czy dorosly faceg w zwiazku musi jesc to co mu mama przygotuje? Faktycznie takie zachowanis jest irytujace, zenujace i zwyczajnie smieszne. Skoro nie dorosl do zwiazku to niech wraca do mamy i taty. Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:08 Wiemy o mieszkaniu i lodówce, więc daruj sobie wyciąganie wniosków, że nic nie wniósł. A reszta to Twoje dopowiedzenia, które nie muszą w ogóle mieć potwierdzenia w faktach. Odpowiedz Link Zgłoś
sasanka4321 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:59 >Wspolne planowanie,zakupy, przygotowanie i jedzenie to wazne ogniwo scalajace, pozwalajace sie poznac, zrozumiec swoje potrzeby, zrelaksowac, itp. Ok, moze on nie lubi gotowac ale w takim razie moze lubi zrobic zakupy, zaplanowac, pozmywac? Wspolnie zjesc?< Mnie zakupy zywnosci, skrobanie marchewki, tluczenie miesa, gotowanie i zmywanie relaksuje w tym samym stopniu co mycie okien czy szorowanie lazienki. Podejrzewam, ze nawet wymiana klockow hamulcowych (co prawda nie wiem nawet, jak wygladaja) relaksowalaby mnie bardziej. Niemniej wdzieczna jestem mojemu mezowi, ze nie kaze mi sie w ten sposob relaksowac i scalac naszego zwiazku... Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:44 Najma ja również miałam mieszkanie od rodziców. Mąż nic nie wnosił. Jak razem zamieszkaliśmy po ślubie, to też się docieraliśmy. Ja dostawałam jeszcze kasę za zwolnienie, bo w ciąży musiałam leżeć, on pracował. Nie lubię gotować, choć robię to dobrze. Jak ktoś mnie w tym wyręczał to byłam wdzięczna. Naprawdę nie musiałam walczyć o swoją pozycję w kuchni. Ale na jedną rzecz mnie moja mama uczuliła. Mieszkamy razem, mieszkanie formalnie moje, ale nie wolno mi nigdy tego wykorzystać. W żadnej kłótni nie mam prawa tego mężowi powiedzieć. I tego pilnowałam. No i moi rodzice kupili mi mieszkanie - bo uważali, że każde małżeństwo musi się dotrzeć bez świadków. Sami mieszkali kilka lat z moją babcią i ona sie w każdą kłótnię wtrącała ( chociaż stawała po stronie ojca, bo uważała, że skoro on nie jest "u siebie", to należy mu się wsparcie ). Nigdy się mamie nie skarżyłam na męża, nasze sprawy rozwiązywaliśmy sami. Dziewczyna jeżeli tu tak podkreśla, że mieszkanie MOJE, kuchnia MOJA, lodówka MOJA, z całą pewnością robi to również przy chłopaku. On więc nie czuje sie jak w domu, a jak w wynajmowanym mieszkaniu i ma współlokatorkę. Ona do związku też nie dorosła, skoro wszystko omawia z siostrami i matką. Jak facet w sypialni się nie sprawdzi to też poleci do rodzinki go obgadać? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:24 arwena_11 napisała: Jak ktoś mnie w tym wyręczał to byłam wdzięczna. Ale ona nie jest chora i nie napisala ze nie lubi gotowac,wiec nie potrzebuje aby ktos dla nich gotowal. Ona chce aby to byla jedna z ich wspolnych plaszczyzn,co w tym dziwnego? Zapewne kiedys beda miec dzieci, i tez beda sie zywic sloikami od tesciowej? Posilki to jest dla wielu wazna rzecz, wieli chce i lubi gotowac i posilki to nie tylko napchanie sie. > Naprawdę nie musiałam walczyć o swoją pozycję w kuchni. Nie chcialas, a to roznica. > Dziewczyna jeżeli tu tak podkreśla, że mieszkanie MOJE, kuchnia MOJA, lodówka M > OJA, z całą pewnością robi to również przy chłopaku. Watpie, bo gdyby moze w koncu my wprost powiedziala co o tym mysli to skonczylby z ta dziecinada jak jest przynoszenie posilkow od matki. On więc nie czuje sie jak w domu, a jak w wynajmowanym mieszkaniu i ma współlokatorkę. Najwidoczniej,czas wiec zeby zrobil wysilek i sie okreslil czy wciaz jedna noga u mamusi, czy jednak ma partnerke i wlasne zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:45 Ja nie widzę z tego wątku, żeby jej rodzina się wpieprzała. Podśmiechujki mają prawo sobie robić, aczkolwiek zgadzam się, że autorka nie powinna brać w nich udziału. Tak, to "moje, moje" uderza w jej postach, ale trudno ocenić kto tu jest bardziej winny braku wspólnoty. Nie da się zbudować wspólnoty z kimś, kto tego nie chce, a facet wyraźnie nie chce. Autorka przynajmniej zagaja temat wspólnego posiłku, facet zjada to, co ma i ma partnerkę w d... Problem jest nie w słoikach tylko w tym, że decyzje nie zapadają wspólnie. Inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby wspólnie zadecydowali, że on będzie na wikcie mamusi, a ona na własnym. Zarzut dotyczący mieszkania uważam za absurdalny. Powinni to mieszkanie wynająć, a sami zamieszkać w innym wynajętym, żeby nie było, że to jej? Sprzedać? Czy może ona powinna się unieść honorem i zwrócić mieszkanie rodzicom? Odpowiedz Link Zgłoś
oqoq74 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:05 To ona pisze o obcej babie w swojej lodówce, to nie pokazuje, że dla niej teściowa to ktoś więcej niż obca baba, to nie pokazuje, że ona buduje wspólnotę. Raczej podkreśla swoje terytorium. Moje. Dla niej normalne jest wtrącanie się jej rodziców, bo oni kupili jej mieszkanie i ją utrzymywali na studiach, ale jednocześnie wyrzuca facetowi, że pomaga rodzicom. To się kupy nie trzyma. Obstawiam, że ten związek za długo nie potrwa. Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 23:28 Ale gdzie Ty tam widzisz wtrącanie się jej rodziców? Bo zażartowali sobie z jej chłopa? To nie jest jeszcze wtrącanie się. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:41 Jej rodzice sie nie wtracaja a w prywatnych rozmowach tylko z nia moga wyrazic swoje zdanie i sie posmiac zwlaszcza jesli sytuacja jest smieszna a ta zxecydowanie jest. Dorosly facet w zwiazku zywiacy sie jedzeniem od matki to wystarczjaco absurdalna sutuacja. A tesciowa to owszem obca dla niej osoba, nie ma sensu temu zaprzeczac,matka nigdy nie bedzie. Ja lacza bliskie relacje z wlasnymi rodzicami, rodzenstwem i to sa relacje naturalne,zupelnie inne niz z rodzina meza. To wynika z wychowania, wiezow innych niz te ktore ma sie z tesciami. Jednak ona wie z partnerem ma swija rodzine, osobna i chce zeby jak najwiecej rzeczy ich laczylo m.in wspolne posilki i ich planowanie i przygotowywanie, bo to jest jedna z wazniejszych plaszczyzn w rodzinie i bedzie w przyszlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
lauren6 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 10:53 W takim razie duża część tego forum żyje w absurdzie, bo nie jedna z nas tutaj napisała, że bardzo lubi żywić i siebie, i całą swoją rodzinę obiadami od rodziców/teściów Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:47 no jasne ze lubia, ematki sa jakie sa, w watkach o gotowaniu rozpisuja sie jak to gotuja codziennie ffantazyjne obiady z dwoch dan plus deser a w takich watkach jak ten wyxhodzi ze zywia sie sloikami od rodzicow i tesciow. No zyskuja na czasie a i taniej jest. Dla mnie jak dla autorki to jest matrix jakis, nie przypominam sobie zebysmy zywili sie jedzeniem ze sloikow od dziadkow,moj maz tez nie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:54 Najma mnie i moją teściową dzielą lata świetlne. Wiele rzeczy mnie wkurza, ale jak daje "słoiki" to przytulam z wdzięcznością A i z moimi rodzicami jestem bardzo blisko, a moja mama na samym początku mi powiedziała, że nie chce słyszeć nic na temat swojego zięcia. To są sprawy, które mamy rozwiązywać sami. I oczywiście nie chodzi tu o drastyczne problemy jak przemoc, tylko zwykłe "docieranie" się, zwykłe kłótnie itd Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 12:15 arwena_11 napisała: > Najma mnie i moją teściową dzielą lata świetlne. Wiele rzeczy mnie wkurza, ale > jak daje "słoiki" to przytulam z wdzięcznością Widocznie ty masz powody a jej nie sa potrzebne sloiki od tesciowej. > A i z moimi rodzicami jestem bardzo blisko, a moja mama na samym początku mi po > wiedziała, że nie chce słyszeć nic na temat swojego zięcia. To są sprawy, które > mamy rozwiązywać sami. I oczywiście nie chodzi tu o drastyczne problemy jak pr > zemoc, tylko zwykłe "docieranie" się, zwykłe kłótnie itd No i? Ona widac jest na tyle blisko ze swoja mama i siostrami ze dzieli sie z nimi problemami. Nie chodzi o to ze oni je rozwiazuja, bo z jej postow wynika wynika ze nie. Napisala wiec o tym anonimowo na forum, tez nie piwinna? Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: słoiki od mamy... 12.06.16, 03:24 po pierwsze gdyby go kochala i szanowala to nigdy by mu du.. nie obrabiala i nie pozwalala innym,dziewczyna nie zasluguje na kolesia i prawdopodobnie tego obiadu jaki lubi by on nie mial a musial jesc to co ona chce. Tam zadnej wspolnoty nie bylo i nigdy nie bedzie,nie ma zwiazku w ktorym ktos pod kims dolki kopie a pani to robi urzadzajac sobie podla zabawe kosztem swojego partnera z tak samo prypana rodzinka jak sama jest. Pewnie koles o tym nie wie jeszcze i dlatego z nia jest ale dawno powinien kopnac w du... i nawet nie patrzec w jej strone. Skonczy sie temat sloikow do podsmiechujek to znajdzie sie inny bo tacy ludzie sie nie zmieniaja oni zywia sie ponizaniem innych w ten sposob dowartosciowuja samych siebie. Do autorki jest taka fajna zasada nie wynosi sie plot z wlasnego domu chyba ze ktos cie krzywdzi to wtedy tak trzeba szukac pomocy,a ty latasz z ozorem,jak cie bzyka czy dobrze ci tez chodzisz i opowiadasz mamusi,tatusiowi i siostrom,zenada. Odpowiedz Link Zgłoś
misterni Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:30 Trochę zazdroszczę Mój mąż ma odwrotnie, swojej mamie, która coś mu tam chce spakować gdy zajrzy do rodziców przejazdem, potrafi powiedzieć bardzo grzecznie, że bardzo dziękuje, ale w domu wszystko ma Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: słoiki od mamy... 10.06.16, 22:46 Lot.ti, jakie oczekiwania masz wobec partnera i waszego wspólnego gospodarstwa domowego? Czy chcesz wspólnie z nim planować menu na tydzień i gotować to, co razem lubicie? Czy Ty chcesz gotować dla niego, czy chcesz, żeby on dla Ciebie gotował? Czy on umie gotować? Odpowiedz Link Zgłoś
magata.d Re: słoiki od mamy... 11.06.16, 11:05 Czytam odpowiedzi na post i zastanawiam się, czy to piszą te same ematki, które się tak zdrowo odżywiają. Jakikolwiek post o odżywianiu, diecie pojawi się na forum, to zaraz wszystkie ematki stają się specjalistami, opowiadają jak to zdrowo się odżywiają, warzywa, kasza jaglana, pięć posiłków, mało węglowodanów itp. A tutaj każda by chętnie codziennie obiady typu bigos czy pierogi od teściowej jadła już widzę jak na fitness lecicie po takim obiadu a druga rzecz to teraz mamy lato, je się fasolka, kalfiora i inne warzywa, których jakoś że słodka sobie nie wyobrażam, podobnie jak sałaty.Ja słoików nie dostaje, chętnie bym jednak od czasu do czasu zjadła mielonego domowego, bigos czy pierogi i nie stała przy garach. Odpowiedz Link Zgłoś