stacie_o
13.06.16, 10:17
Ale nie w Wiedniu te psy...
Do bardziej obeznanych w świecie mam dwa pytania:
1. Mam przesiadkę w Wiedniu. Czas oczekiwania to około 4h. Czy da się coś sensownego zrobić w tym czasie? Chyba za mało na wyskoczenie i chociaż powiedzenie miastu "dzień dobry"?
2. Z Wiednia lecę do X na szkolenie, niezbyt intensywne, po 16 będę wolna, więc zaplanowałam sobie zwiedzanie i takie tam. Ale znajoma, która była tam jakieś pół roku temu mówi, że w X problemem są bezpańskie psy. Internety też zeznają, że miasto X boryka się z problemem zdziczałych, chorych i głodnych psów. Ja się psów, zwłaszcza tych w stadach, boję. Te, które się wałęsają ponoć potrafią zaczepiać przechodniów w poszukiwaniu jedzenia i potrafią być dość natarczywe. Koleżanka mówi, że z bólem serca, ale jak zeszła czasem z głównych traktów musiała użyć buta bądź kija, żeby przepędzić co bardziej agresywne osobniki. Lokalsi ponoć są do tego przyzwyczajeni i nie robi to na nich żadnego wrażenia. Jak wspomniałam, ja od psów z daleka, na myśl o użyciu kija mi słabo. Boję się, że spędzę zatem większość czasu w pokoju hotelowym, a szkoda. Słyszałam coś o gwizdkach czy o odstraszaczach zapachowych...
A poza tym dzień dobry, u mnie truskawki po 5 zł, czereśnie po 14, a bób nie wiem po ile, bo mają dowieźć popołudniu.